Dodaj do ulubionych

a tymczasem w Niemczech

24.06.12, 02:45
wiadomosci.onet.pl/raporty/deutsche-welle-w-onecie/trybunal-w-niemczech-lekarzom-wolno-brac-prezenty-,1,5169630,wiadomosc.html

Po jednej stronie Odry można, a po drugiej czyn zagrożony karą pozbawienia wolności do 8 lat... To się nazywa zjednoczona Europa.
Obserwuj wątek
    • do.ki żeby było jasne 24.06.12, 02:47
      osobiście uważam, że taki wyrok BGH jest wielkim błędem.
      • practicant Re: żeby było jasne 24.06.12, 15:16
        do.ki napisał:

        > osobiście uważam, że taki wyrok BGH jest wielkim błędem.

        Uważam wręcz przeciwnie: firma nie ma w interesie rozmowy z nikim poniżej chefarzt'a, a tak naprawdę poniżej aerztlicher direktor. Co za tym idzie, jest mniej ewentualnych "zainteresowanych" niż się wydaje. Jednocześnie, jeżeli firma chce, to i tak znajdzie sposób aby przekazać daną kwotę danej osobie - możliwości jest multum, wystarczą podstawy wiedzy prawniczej. A normalne leczenie...cóż, chefarzt ani tym bardziej aerztlicher direktor za "normalne leczenie" nie odpowiada.
        Z drugiej strony, uzyskujemy coś genialnego: 1) publiczne stwierdzenie, iż lekarz jest wolnym zawodem, 2)oddzielenie lekarza od kas chorych i kwestii refundacji. Ergo, coś co np. w polsce nie miesci się w głowie.
        • do.ki Re: żeby było jasne 24.06.12, 15:26
          > Uważam wręcz przeciwnie: firma nie ma w interesie rozmowy z nikim poniżej chefa
          > rzt'a, a tak naprawdę poniżej aerztlicher direktor.

          Taak? To dlaczego repi mi zawracają głowę, chociaż już nie jestem chefarztem?
          • practicant Re: żeby było jasne 24.06.12, 19:33
            Nie wiem. Z mojej perspektywy:
            "Ma pan czas chwilę porozmawiać?"
            "Raczej nie..."
            "A to nie ma sprawy..."
            Takiego grzecznościowego "mi też się nie chce" zatem nie liczę...
            • do.ki Re: żeby było jasne 25.06.12, 13:28
              U mnie jak najbardziej chca rozmawiac z kazdym z osobna, a jak odmawiasz, to sa naciski poprzez kolegow: "nie wyglupiaj sie i pogadaj, bo nam nie zasponsoruja tego czy owego".
      • st.lucas Nie rozumiem Cie Dokerze. 25.06.12, 16:10
        do.ki napisał:

        > osobiście uważam, że taki wyrok BGH jest wielkim błędem.

        Nie jestem prawnikiem.
        Ale wyrok jest zgodny z moja wiedza prawna i intuicja na ten temat.
        Przede wszystkim zas odpowiada wynikowi moich rozmyslan,
        na temat istoty naszego zawodu.
        • do.ki o Święty Lucasie z pompką! 25.06.12, 19:55
          > Ale wyrok jest zgodny z moja wiedza prawna i intuicja na ten temat.

          W podlikowanym artykule z DW jest taki passus:

          "...paragraf 299 kk, mówiący o tym, że przekupić można "pracownika lub pełnomocnika podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą". Takiego statusu lekarze nie mają..."

          No widzisz. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja akurat jak najbardziej mam status podmiotu prowadzacego dzialalnosc gospodarcza i tak tez jestem traktowany przez prawo, m.in. fiskalne. Ale skoro niemieckie prawo precyzyjnie okresla kogo mozna przekupic (a wiec eo ipso: wszystkich pozostalych z definicji nie mozna przekupic), no to masz fajnie i tyle.

          > Przede wszystkim zas odpowiada wynikowi moich rozmyslan,
          > na temat istoty naszego zawodu.

          Na temat istoty to my sie zgadzamy. Ale juz nie co do praktyki. Jak by na to nie patrzyc, i w DE i w PL i w BE lekarze wydaja pieniadze publiczne. Pieniadze z podatkow, w tym i z moich podatkow, a wiec i moje pieniadze. Jasne, ze mam interes w tym, zeby te pieniadze byly wydawane racjonalnie, czyli tak, by sluzyly zalozonemu celowi, a nie celowi tej czy innej firmy farmaceutycznej.

          Jasne jest, ze wizyty repow i reklama przez nich prowadzona wplywa na postepowanie lekarskie. Tak, wiem, kazdy lekarz, ktorego spytasz, powie "moze na innych, ale na mnie w ogole nie wplywa". Ten tu lekarz, autor tego watku, nie jest co do siebie wcale pewny czy rzeczywiscie reklama nie ma na niego wplywu, wiec woli dmuchac na zimne.

          Ja juz lekarze na tyle dlugo, by pamietac "dawne dobre czasy" gdy faktycznie firmy na wyprzodki fundowaly to czy owo, a zaczynalo sie juz od studentow. Potem przyszedl Mdeon:

          www.mdeon.be/en/?redirected=1

          Wiesz, kto wymyslil Mdeon? Wcale nie zatroskani o uczciwosc lekarzy politycy czy aktywisci, tylko same firmy, bo firmy poczuly sie szantazowane przez lekarzy, ktorzy bezczelnie porownywali od ktorego producenta dostana wieksza dzialke. Chciwosc ludzka nie zna granic. No ale wprowadzono kodeks deontologiczny dla repow i konfitury sie skonczyly.

          Dobra strona tego bylo to, ze wizyty repow staly sie rzadsze, ale nie ustaly. Przyjalem to z ulga, bo mnie osobiscie repy tylko przeszkadzaja w pracy, a do rzadkosci naleza sytuacje, gdy ich wizyty sa pozyteczne. Kiedys, w czasach przedinternetowych z wdziecznoscia bralem od nich odbitki artykulow, do ktorych inaczej nie mialbym dostepu. Dzis mam we wlasnej bazie danych wiecej pdf-ek niz zdolam przestudiowac, a jesli jakiegos artykulu mi brakuje, to dzieki kontaktom przez net zdobede go najdalej w pol godziny. Tak wiec ten powod, kiedys wazny i potrzebny, dzis odpada. Gadzety? Niepotrzebne mi dlugopisy, bo odkad nauczylem sie pisac, zawsze (no chyba ze nie mam wyboru) pisze wiecznym piorem. Kiedys, gdy moje dzieci byly male, przywozilem im jakies zabawki z kongresow, ale dzieci rosna i gadzety juz tak nie bawia. Wiec po co mi to? Jak juz napisalem wyzej, koledzy oczekuja, ze pozwole repom opowiedziec mi ich historie i pozwalam, ale mnie to irytuje, bo moge lepiej wykorzystac poswiecony im czas. Tak wiec zakaz przekupywania mnie wykorzystalbym oportunistycznie do ograniczenia kontaktow do koniecznego minimum.

          Tu pora, by wspomniec jeden chlubny wyjatek. Firma Abbott ma bardzo fajnego i rozumnego repa na moim terenie i ma serwis, ktory berdzo cenie: organizuje wyjazdy do Paryza, bo tam jest symulator anestezjologiczny, a to naprawde znakomite cwiczenie sytuacji, ktore zdarzaja sie raz na 100000 przypadkow, ale postepowanie trzeba miec w malym paluszku. Chwala Abbottowi! Ale przyznaje, ze czesciej jednak uzywam desfluranu... Bo wole i juz.

          Orzeczenie trybunalu w kwestii wolnego zawodu: aby nasz zawod byl naprawde wolny, to musi byc wolny od naciskow nie tylko ze strony wladz okupacyjnych (a.k.a. panstwowych), ale takze ze strony pacjentow (odrobinka paternalizmu jest potrzebna) i ze strony przemyslu farmaceutycznego i produkujacego sprzet. I wreszcie po ostatnie: orzeczenie trybunalu ma sens, jesli zamierzamy skonczyc z publicznie finansowana opieka zdrowotna. Jesli taki jest implicite cel dzialania trybunalu, to ja ich popieram. Ale dopoki w gre wchodza pieniadze z podatkow, to w/w orzeczenie uwazam za krotkowzroczne i niewczesne.

          Podsumowujac: jest mi wygodniej, gdy repow prawo trzyma w ryzach. Podobnie jak wygodniej jest zamiast opierac sie pokusom, nie miec pokus.

          A moze to zazdrosc? Moja specjalizacja nie generuje duzych kosztow, wiec i na prezenty nie ma co liczyc. Mam kolege, ktory ordynuje baaardzo drogie leki przewlekle chorym. Ten kolega na propozycje kolacji w knajpie fundowanej przez repa prosto z mostu wali, ze bez przynajmniej jednej gwiazdki Michelina nigdzie nie idzie. I repy sluchaja.

          A, i jeszcze jedno. Jakis czas temu byly tu watki o incydentach werbalnej i fizycznej agresji wobec lekarzy. Wtedy co poniektorzy machali tu paragrafami o napasci na funkcjonariusza publicznego. Wtedy to dla nich lekarz byl funkcjonariuszem publicznym, a teraz juz nie bardzo. Troche konsekwencji, koledzy, prosze...
          • st.lucas Re: o Święty Lucasie z pompką! 25.06.12, 21:33
            Mysle, ze co do liberalnych pryncypiow i umilowania naszego Kolegi
            Rona Paula, dyskutowac nie musimy.
            Dlatego poczulem sie zaskoczony Twoim poparciem dla niecnych regulacji.

            Z pokora przyjmuje zasade, ze lepszym od zwalczania pokus jest ich unikanie.
            Niemniej wole je sam unikac, niz zostac "prawnie" pozbawionym...
            Wot i wsio: Nie wszystko dobre musi byc prawem ustanowione!
            A nawet nie powinno.

            P.S. Pompki nie posiadam. :-)
            • do.ki Re: o Święty Lucasie z pompką! 25.06.12, 22:03
              Ten Lucas posiada :-)



              gadzetomania.pl/2008/03/16/lucas-serce-resuscytacji
          • slav_ Re: o Święty Lucasie z pompką! 26.06.12, 00:34
            >Wtedy co poniektorzy machali tu paragrafami o napasci na funkcjonariusza publicznego. Wtedy >to dla nich lekarz byl funkcjonariuszem publicznym, a teraz juz nie bardzo.

            W Polsce lekarz NIE JEST funkcjonariuszem publicznym i nie przysługują mu żadne związane z tym korzyści.
            Lekarz korzysta (TEORETYCZNIE!) z ochrony prawnej takiej jak funkcjonariusz publiczny wyłącznie w momencie świadczenia pomocy w stanach nagłych (SOR, Pogotowie, pomoc niesiona w przypadku wypadku, katastrofy). Teoretycznie i to po wielu mękach i naciskach.

            "przypinanie" określenia o funkcjonariuszu publicznym w Polsce miało wyłącznie pragmatyczny cel umożliwienia ścigania lekarzy za domniemaną korupcję przy czym konstrukcja tego jest prawnie dość wątpliwa bo wcale lekarz wydając środki publiczne nie nabywa statusu funkcjonariusza publicznego a tylko podlega pod takąż odpowiedzialność
    • misiu-jeden Droga wolna 26.06.12, 15:13
      do.ki napisał:

      > Po jednej stronie Odry można, a po drugiej czyn zagrożony karą pozbawienia wol
      > ności do 8 lat...

      Nie podoba się? Droga wolna. Wyjedź tam i nie zawracaj głowy.
      • 0.9_procent Re: Droga wolna 26.06.12, 17:09
        Żeby tam wyjechać musiałby najpierw wrócić do Polski. A nie wygląda na to, żeby upadł na głowę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka