Dodaj do ulubionych

Konowałka na Spitalnym Oddzialle Ratowniczym na Br

12.02.13, 13:42
Pani doktor co ja mam zrobić, czuję się bardzo słabo? NIECH PANI ROBI CO CHCE!

Tak zabrzmiała odpowieź konowałki do starszej schorowanej i w bardzo kiepskim stanie pacjentki. To było wczoraj w okolicach godziny12



Konowałka, bo trudno nazwać lekarzem taką osobę, by przy tym nie obrazić tysięcy wspaniałych lekarzy. Moja mama, osoba 83 letnia od paru dni czyuje się tragicznie, dostała w przychodni tak w ciemno jakieś leki, które okazały się nie trafione. Wczoraj ledwo doszła do SOR na Bródnie, bo to najbliższa placówkla. Odpowiedź jaką usłyszła załamała ją. Ja postaram się, żeby konowałka nauczyła się szacunku do chorego, bo nie wyniosła najwyraźniej tego z domu. Podpowidzcie mi, gdzie skutecznie zadziałać, żeby konowałka zrozumiała swój błąd Napisałam o tym do jej szefa, ale podsejrzewam, że tylko zakpi z mojej internetowej skargi.
Proszę o podpowiedź!!!
Obserwuj wątek
    • eulalia11 Re: Konowałka na Spitalnym Oddzialle Ratowniczym 12.02.13, 13:52
      Przepraszam za literówki, emocje....
    • pct3 Re: Konowałka na Spitalnym Oddzialle Ratowniczym 12.02.13, 15:21
      wiem że z empatią i życzliwością lekarzy bywa różnie.
      Ale zdumiewają mnie takie posty jak powyższy. Chcesz się wyżalić, OK, masz zastrzeżenia, OK, ale jakiego rodzaju komentarza i jakiego rodzaju wsparcia czy podpowiedzi oczekujesz?
      Odpowiem trochę jak lekarka: możesz skarżyć gdzie chcesz:
      - do dyrektora placówki
      - do Rzecznika Praw Pacjenta
      - do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej przy Izbach Lekarskich
      - do mediów
      - zgłosić podejrzenie popełnienia przestępstwa do prokuratury
      - obsmarować lekarkę na znanylekarz.pl i innych tego typu portalach

      to dość oczywiste.
      Zupełnie natomiast nieoczywista jest sytuacja która miała miejsce. Nie mamy żadnych danych, nic - to plaga forumowych żali względem lekarzy.
      Konował źle zrobił. Ale - na Boga- co źle zrobił?
      • eulalia11 Re: Konowałka na Spitalnym Oddzialle Ratowniczym 12.02.13, 16:35
        a nawet nie znam nazwiska lekarki (ale poznam)>Uważąm, że takie sytuacje należy piętnować. Moja mama swoje przeżyła w tym gabinecie, po raz pierwszy spotkała się z impertynecją ze strony lekarki, nomen omen na oddziale ratunkowym.
    • do.ki Ale co konkretnie 12.02.13, 20:23
      Ta konowalka zrobiła nie tak?

      Bo póki co: załatwiła pacjentkę, której być może wcale nie musiała załatwiać.
      W dodatku z roszczeniową rodziną, co w dobie internetu powinno się uważać za absolutnego BANA jeśli chodzi o dostęp do opieki zdrowotnej w ogóle.
      • eulalia11 Re: Ale co konkretnie 12.02.13, 23:06
        Konkretnie nie udzieliła pomocy chorej i to poważnie osobie. SOR to specyficzny oddział, a zawód lekarza to pewne obowiazki, przynajmniej w czasie godzin pracy.
        • slav_ Re: Ale co konkretnie 12.02.13, 23:45
          >SOR to specyficzny oddział

          Zgadza się. Z cała pewnością nie jest to przychodnia która powinna przyjmować "jak leci" wszystkich którzy raczą tam przyjść.
          Według różnych szacunków od 40 - 60% zgłaszających się w SOR nie powinno się tam zgłaszać - czyli w konsekwencji nie powinni być tam przyjęci.

          >zawód lekarza to pewne obowiazki, przynajmniej w czasie godzin pracy.

          Owszem. Np. w SOR obowiązek ten obejmuje przyjmowanie pacjentów których zgłoszenie się tam jest zasadne - i żadnych innych. Z informacji z pierwszego postu (na razie nie mamy innych) wynika że zgłoszenie to (do SOR "bo blisko") zasadne nie było. Zasadne było zgłoszenie się do przychodni w której pacjentka rozpoczęła leczenie.
          • eulalia11 Re: Ale co konkretnie 13.02.13, 00:04
            Moja matka ledwo tam doszła, ma poważne kłopty z krążeniem i uszkodzony kręgosłup. SOR jest właśnie dla takich przypadków. Korzystałam z SOR w szpitalu dzieciecym i wiem na czym to polega, zresztą telefonicznie doradziła mi takie rozwiązanie lekarka, która lata przepracowała w jednym ze szpitali. To nie był przyadek nadużywania usługi, ale szukanie ratunku i to dosłownie. Ale nie zrozumie syty głodnego.Odpowiedź lekarki to czysta impertynecja. Ja ze swojej strony doradziłam mamie, żeby się nie plątąła po SOR-ach i innych miejscach, tylko jak się źle czuje niech dzwoni po karetkę.
            • slav_ Re: Ale co konkretnie 13.02.13, 00:31
              > Moja matka ledwo tam doszła, ma poważne kłopty z krążeniem i uszkodzony kręgos
              > łup.

              No właśnie MA - zapewne od lat. Wizyta w SOR jej nie uleczy. Leki może przepisać ( lub zmienić gdy nie działają) Lekarz Rodzinny. I może skierować do szpitala jeśli to zasadne.

              >SOR jest właśnie dla takich przypadków.

              SOR właśnie NIE JEST od takich przypadków.
              Od leczenia - systematycznego czego SOR nie zapewni - "takich przypadków" są poradnie - przede wszystkim tzw. Lekarz Rodzinny.

              >telefonicznie doradziła mi takie rozwiązanie lekarka, która lata przepracowała w jednym ze szpitali.

              Taka "porada" tej lekarki nic ją nie kosztuje, można takiej "porady" udzielić zawsze, każdemu i w każdym przypadku bo nie bierze się za nic odpowiedniości ani tej pacjentki nie będzie się przyjmowało ani leczyło.

              >Ja ze swojej strony doradziłam mamie, żeby się nie plątąła po SOR-ach i innych >miejscach, tylko jak się źle czuje niech dzwoni po karetkę.

              Z powodu takiego podejścia zdqrzają się tragiczne w skutkach odmowy wysłania karetek. Bo dyspozytor ma trudność wyłowić z tych "źle się czuję i nie mam siły dostać się do poradni" wezwania zasadne. Oraz ludzie narzekają na to że w SOR czkają godzinami na przyjęcie. I że lekarze w SOR są nieuprzejmi. Bo z SOR robi się poradnię rejonową.
              • mala03 Re: Ale co konkretnie 13.02.13, 00:42
                To było nagłe załamanie stanu zdrowia. Mama mieszka na Bródnie bardzo krótko i napisałam o tym, że lekarz w przychodni 3-4 dni wcześniej dał lek, po którym o mało nie zeszła z tego świata. Nie będę dyskutować o tym, bo lekarka powinna doradzić chorej coś konkretnego, a nie zakpić z chorego człowieka: Niech pani robi co chce. Powinna dodać:niech pani umrze przed szpitalem, a nie w szpitalu, no bo statysyka.....
                Wykasowałam właśnie przed chwilą już napisany post, ze zaraz zacznie się atak na mnie za blokowanie karetek. No właśnie moja schorowana matka poszła do szpitala, bo nie chciała blokować karetki. Smutny jest dla mnie atak na schorowanego człowieka, który bezradnie w wielkim mieście szuka pomocy.
                Młodość nie trwa wiecznie, więc może nalezy pomyśłeć i zastanowić się nim się kogoś starszego zaatakuje.
                • eulalia11 Re: Ale co konkretnie 13.02.13, 01:26
                  Dodam tylko jeszcze, że wizytę w SOR doradziła lekarka, która jest jednym z najbardziej cenionych internistów w Warszawie, doradziła, gdy wysłuchała jakie są objawy - to nie jest taka osoba jak piszący agresywne posty do mnie, nie znając do końca sytuacji, a oceniająca. Mieliśmy pecha bo ta lekarka wyjechała na kilka dni i to dość daleko.
                  • do.ki Re: Ale co konkretnie 13.02.13, 06:54
                    eulalia11 napisała:

                    > Dodam tylko jeszcze, że wizytę w SOR doradziła lekarka, która jest jednym z naj
                    > bardziej cenionych internistów w Warszawie

                    No sama widzisz, nawet jeden z najbardziej cenionych internistów w Warszawie może palnąć głupstwo, na przykład doradzając bez sensu wizytę w SOR.
        • pct3 Re: Ale co konkretnie 17.02.13, 08:43
          dziecko, najpierw poznaj znaczenie słów, potem pisz

          Konkretnie nie udzieliła pomocy chorej i to poważnie osobie.

          jak już dowiesz się co znaczy "konkretnie", to się odezwij.
    • apendula_niewdziosek Re: Konowałka na Spitalnym Oddzialle Ratowniczym 13.02.13, 09:52
      Dla mnie jest dość oczywiste, że słowa "Pani doktor co ja mam zrobić, czuję się bardzo słabo?" musiały paść jako część dłuższego dialogu, najprawdopodobniej po tym, jak lekarka czegoś tam odmówiła pacjentce, czego ona żądała. Bez wcześniejszej części dialogu taka historyjka jest nic nie warta, gdyż nie wiemy na ile zasadne były te wcześniejsze żądania pacjentki.
      • do.ki ale po pierwsze 13.02.13, 11:02
        SOR (szerzej: caly system opieki zdrowotnej) nie jest od spełniania życzeń/żądań pacjentów. Od tego to są wróżki.
        • eulalia11 Re: ale po pierwsze 13.02.13, 11:38
          Pewnie, należy wytępić wszystkich chorych, żeby nie przeszkadzali lekarzom w pracy,
          Leksykon diet
          • eulalia11 Re: ale po pierwsze 13.02.13, 11:42
            Dalsze wydarzenia potwierdziły, że lekarka powinna była przyjąć pacjentkę, zbadać ją i nawet skierować na leczenie szpitalne. Tyle w temacie. Agresorom z forum mimo wszystko życzę zdrowia, bo tylko zdrowu człowiek ma siłę leczyć się w tym POrąbanym kraju.
            • apendula_niewdziosek Re: ale po pierwsze 13.02.13, 11:54
              > Agresorom z foru
              > m mimo wszystko życzę zdrowia, bo tylko zdrowu człowiek ma siłę leczyć się w ty
              > m POrąbanym kraju.
              A ja nadal publikowanie urywka rozmowy w postaci 2 zdań odbieram jako manipulację.
              • eulalia11 Re: ale po pierwsze 13.02.13, 12:00
                apendula_niewdziosek . Odbieraj to sobie jak chcesz, widzę, że raczej wypowiadają się tu osoby bardzo młode, zdrowe i zmotoryzowane i dopiero jak lat przybędzie coś z tego świata zrozumieją.
                • eulalia11 Re: ale po pierwsze 13.02.13, 12:04
                  Napisałam ównież, że dalsze wypadki potwierdziły, że pacjentka powinna była być przyjęta na SOR, ale to już moja sprawa. Dalej nie podejmuję dyskusji. Możecie się mądrzyć ile chcecie, mnie już ta rozmowa nie dotyczy.
                  • pct3 Re: ale po pierwsze 17.02.13, 08:51
                    Dalej nie podejmuję dyskusji

                    Chociaż jesteś konsekwentna. Nie zaczęłaś dyskusji (bo te zawierające zero konkretów wypociny to na pewno nie jest początek dyskusji), to i jej nie podejmujesz. Słusznie - i tak byś nie umiała.
                • eulalia11 Re: ale po pierwsze 13.02.13, 12:07
                  Napisałam ównież, że dalsze wypadki potwierdziły, że pacjentka powinna była być przyjęta na SOR, ale to już moja sprawa. Dalej nie podejmuję dyskusji. Możecie się mądrzyć ile chcecie, mnie już ta rozmowa nie dotyczy. Może kiedyś Was ktoś tak potraktuje to zrozumiecie....
                  • osmanthus SOR 16.02.13, 04:19
                    eulalia11 napisała:

                    > Dodam tylko jeszcze, że wizytę w SOR doradziła lekarka, która jest jednym z naj
                    > bardziej cenionych internistów w Warszawie

                    Nie rozumiem - jezeli lekarka (po wywiadzie telefonicznym?) uznala, ze jest emergency to dlaczego, zamiast zalecic wezwanie karetki (badz samej ja wezwac), kazala ledwo chodzacej, starej chorej kobiecie udac sie na wlasna reke do szpitala?
                    • snajper55 Re: SOR 16.02.13, 11:34
                      osmanthus napisała:

                      > Nie rozumiem - jezeli lekarka (po wywiadzie telefonicznym?) uznala, ze jest
                      > emergency to dlaczego, zamiast zalecic wezwanie karetki (badz samej ja wezwac
                      > ), kazala ledwo chodzacej, starej chorej kobiecie udac sie na wlasna reke do s
                      > zpitala?


                      Może miała drugi telefon?

                      S.
                      • osmanthus Re: SOR 16.02.13, 14:25
                        snajper55 napisał:

                        > osmanthus napisała:
                        >
                        > > Nie rozumiem - jezeli lekarka (po wywiadzie telefonicznym?) uznala, z
                        > e jest
                        > > emergency to dlaczego, zamiast zalecic wezwanie karetki (badz samej ja
                        > wezwac
                        > > ), kazala ledwo chodzacej, starej chorej kobiecie udac sie na wlasna rek
                        > e do s
                        > > zpitala?

                        >
                        > Może miała drugi telefon?
                        >
                        > S.

                        ?

                        Jak domniemam, pojęcie "duty of care" jest w nadwislanskimkraju pojeciem nieznanym?
                        • snajper55 Re: SOR 16.02.13, 21:34
                          osmanthus napisała:

                          > snajper55 napisał:
                          >
                          > > osmanthus napisała:
                          > >
                          > > > Nie rozumiem - jezeli lekarka (po wywiadzie telefonicznym?) uzn
                          > ala, z
                          > > e jest
                          > > > emergency to dlaczego, zamiast zalecic wezwanie karetki (badz sam
                          > ej ja
                          > > wezwac
                          > > > ), kazala ledwo chodzacej, starej chorej kobiecie udac sie na wlas
                          > na rek
                          > > e do s
                          > > > zpitala?

                          > >
                          > > Może miała drugi telefon?
                          > >
                          > > S.
                          >
                          > ?

                          Musiała szybko zakończyć rozmowę, więc wysłała chorą na SOR.

                          > Jak domniemam, pojęcie "duty of care" jest w nadwislanskimkraju pojeciem ni
                          > eznanym?


                          Należyta staranność? Chyba tylko w przypadku dłużników jest wspominana w kodeksach.

                          S.
                          • osmanthus @ snajper55 - Duty of care 17.02.13, 07:48
                            Duty of Care

                            Doctors have a duty to exercise reasonable care, skill and judgement in examining, diagnosing, treating and providing information to their patients. A breach in duty of care may result in damages being awarded to the patient. Despite the fact that the execution of a consent form specifies acknowledgment of the stated risks and complications in conjunction with a given treatment or operation, it doesn’t relieve a doctor from their responsibility of meeting the standard of care in association with such treatment or operations.
                            Australian Doctor Medical Negligence
                            www.doctormedicalnegligence.com/
                            BTW, "Duty of care" obowiazuje rowniez nauczycieli/szkoly w stosunku do uczniow czy tez pracodawcow w stosunku do pracownikow...
                            • do.ki Re: @ snajper55 - Duty of care 17.02.13, 09:38
                              osmanthus napisała:

                              > Duty of Care
                              >
                              > Doctors have a duty to exercise reasonable care, skill and judgement in exam
                              > ining, diagnosing, treating and providing information to their patients.

                              Warto zauwazyc, ze zacytowany fragment jest celowo napisany tak metnie, by dac sie zinterpretowac w dowolny sposob.
                              Kto tu mial "duty of care" i ewentualnie nie wypelnil tego obowiazku? "Jeden z najbardziej cenionych internistow w Warszawie", czy tez "konowalka z SORu"?

                              Zwroc uwage na slowo "reasonable". Jest sprawa indywidualnej oceny co spelnia kryterium bycia "reasonable", a co nie.

                              Wreszcie jest jeszcze fakt, ze lekarz podczas wykonywania swoich obowiazkow podlega roznym przepisom, tak prawnym, jak i wewnetrznym regulacjom, ktore znaczaco zmieniaja interpretacje tego, co jest "reasonable", a o czym pacjent nie musi (i najczesciej nie ma, i stad konflikty) pojecia. Mowiac inaczej, pacjentowi sie wydaje, ze opieka zdrowotna, szczegolnie ta publicznie finansowana, jest dla niego. A to nieprawda, ona nie jest dla pacjenta (indywidualnego), tylko dla pacjentow. Wszystkich. Tych obecnych i nawet tych przyszlych.
          • pct3 Re: ale po pierwsze 17.02.13, 08:47
            Pewnie, należy wytępić wszystkich chorych, żeby nie przeszkadzali lekarzom w pracy,

            twoja zdolność do wysuwania piramidalnie absurdalnych wniosków mnie zachwyca.
            wątek idiotyczny, ale i tak czytam, w końcu ile można oglądać Monty Pythona, dla odmiany można poczytać polskich pacjentów. Oczywiście nie ten sam poziom artystyczny, ale poziom absurdu za to większu.
    • jola.iza1 Re:To nie lekarz, to SYSTEM 16.02.13, 16:06
      Na samym końcu Pacjent. Głupie? Ano głupie, ale mamy to, cośmy/ponoć/ sami chcieli.
      • pct3 Re:To nie lekarz, to SYSTEM 17.02.13, 08:50
        Na samym końcu Pacjent

        a czemu tak czołobitnie? Cóż takiego dla świata uczynił "Pacjent" (rozumiem, że traktowany jako pojęcie, konstrukt, coś jak - wybaczcie określenie, brzmiące jak bluzg - "Matka Polka"), że aż trzeba z dużej litery?
        • jola.iza1 Re:Kombinuj 17.02.13, 22:30
          pct3 napisał:

          > Na samym końcu Pacjent
          >
          > a czemu tak czołobitnie? Cóż takiego dla świata uczynił "Pacjent" (rozumiem, że
          > traktowany jako pojęcie, konstrukt, coś jak - wybaczcie określenie, brzmiące j
          > ak bluzg - "Matka Polka"), że aż trzeba z dużej litery?
          No dobra, nie wykombinujesz, sprawa jest prosta.
          Gdyby nie PACJENT, to:
          MZ
          NFZ
          Ochrona Zdrowia. lekarze, pielęgniarki, i taakietam, na bezrobociu, każdy jeden!

          To SYSTem stowrzył tych, którym się pozajączkowało.


          >
          • do.ki na pewno? 17.02.13, 22:42
            Chcesz powiedzieć, że w czasach gdy nie istniały jeszcze ministerstwa od zdrowia ani tym bardziej NFZ czy cos podobnego, to nie było ani lekarzy, ani pielęgniarek, ani nawet pacjentów?

            Pacjenci są- tworzą popyt. I odpowiada mu podaż. NFZ tylko zniekształca ten rynek.
            • jola.iza1 Re: do.ki 17.02.13, 23:16
              do.ki napisał:

              > Chcesz powiedzieć, że w czasach gdy nie istniały jeszcze ministerstwa od zdrowi
              > a ani tym bardziej NFZ czy cos podobnego, to nie było ani lekarzy, ani pielęgni
              > arek, ani nawet pacjentów?
              >
              > Pacjenci są- tworzą popyt. I odpowiada mu podaż. NFZ tylko zniekształca ten ryn
              > ek.
              Wręcz przeciwnie, chcę powiedzieć, że w czasach dawno minionych, jakośtakoś, działało.
              Q chwale Ojczyzny, Pacjentów, Służby Zdrowia, i Tych co na morzach i oceanach.
              Niestety, sprawa się rypła, kasa- system.

              do.ki, nawet nie chce mi się opisywać kilku dni bezradnych, a to pacjenta, a to lekarza rodzinnego, a to lekarzy z SOR, a nawet prywatnego lekarza. Oprócz pacjenta, każdy ma z tyłu głowy: "kasa, źle wycenione procedury". Ja to rozumiem.
              • snajper55 Re: do.ki 18.02.13, 01:27
                jola.iza1 napisała:

                > Oprócz pacjenta, każdy ma z tyłu głowy: "kasa, źle wycenione procedury".

                No właśnie oprócz pacjenta. A dlaczego? Bo pacjent ma wszystko darmo i ma w dupie kasę i wycenę procedur. Ale zmienia się to, gdy trzeba iść do prywatnego stomatologa. Od razu w głowie pacjenta pojawiają się myśli o kasie i wycenie procedury plombowania czy wyrywania zęba.

                S.
                • jktasp Re: do.ki 21.02.13, 12:07
                  Uwielbiam stwierdzenia "za darmo", skąd ty to snajperku wziąłeś?
                  • snajper55 Re: do.ki 21.02.13, 12:18
                    jktasp napisała:

                    > Uwielbiam stwierdzenia "za darmo", skąd ty to snajperku wziąłeś?

                    Jak to skąd? Z wypowiedzi pacjentów, oczywiście.

                    S.
    • jktasp Re: Konowałka na Spitalnym Oddzialle Ratowniczym 21.02.13, 12:14
      Przykre, że coś takiego spotkało Twoją mamę, brak profesjonalizmu lekarki,o człowieczeństwie nie wspomnę, nie ma o czym mówić. Niestety taka jest współczesna "Służba Zdrowia" , nic z tym nie zrobimy. Może to się zmieni ...za kilka pokoleń, choć wątpię.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka