Dodaj do ulubionych

Nie chca jej przyjmowac w rejonie - co robic?

24.07.13, 19:10
Witam, bardzo Was prosze o rade.

Mama zlamala reke, jak byla w odwiedzinach i trafila na ostry dyzur do Grodziska Maz. Tam dali jej pismo, ze na kontrole za okolo tydzien ma isc do swojego rejonu w Warszawie, na Stepinska, Spartanska lub Woloska. Tym czasem, w tych szpitalach jej mowia, ze na kontrole ma isc tam, gdzie jej zakladali gips czyli do Grodziska Maz. Brzmi jak bzdura, czy to mozliwe?

Mama juz ma niestety spore doswiadczenie w lamaniu rak i nadzwyczaj jej spuchly palce i czula bol, wiec z rozpaczy poszla do prywatnego lejkrza, spytac, czy to normalne. Niestety zlamanie jest skomplikowane i ten prywatny lekarz stwierdzil, ze za jakies 2 tygodnie powinno sie okazac, co dalej, bo mozliwe, ze grozi jej operacja. Mama chcialaby jednak iosc na kontrole panstwowa, zeby ta ewentualna operacja/ rehabilitacja odbyla sie panstwowo, bo prywatnie to kosztuje bajonskie sumy.

Prosze, poradzcie, co zrobic, jak przemowic do rozumu w tym w rejonie, zeby ja zapisali do swojej przychodni na kontrole. Z moich dosiwadczen w tego typu sytuacjach wynika, ze panie w recepcji po prostu zamykaja uszy i mowia, ze ich to nie interesuje. Do kogo sie odwolac? Napisac skarge? Nie odchodzic z poczekalni i nalegac na spotkanie z przelozonym? Czy to nie jest czysta teoria? Jak to zrobic praktycznie?

Przeciez jakby mama zlamala reke w Chinach, czy Szczecinie a mieszka w Warszawie, to chyba musieliby ja przyjac w rejonowej???

Dzieki z gory, pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • do.ki tylko prywatnie 24.07.13, 21:38
      Są granice niedofinansowanej publicznej opieki. Chociażby dlatego, że:

      > Mama juz ma niestety spore doswiadczenie w lamaniu rak

      > Przeciez jakby mama zlamala reke w Chinach, czy Szczecinie a mieszka w Warszawi
      > e, to chyba musieliby ja przyjac w rejonowej???

      A z jakiej racji?
      • mniania Re: tylko prywatnie 24.07.13, 21:53
        Z Twojego postu rozumiem, ze polecaszz prywatne leczenie, czy tak?
        Nie do konca wlasnie rozumiem, z jakiej racji nie? Chodzi o to, ze jeslii moj matka emerytka cale zycie pracowala, to ma na oplacone ubezpieczzenie, ktore zgodnie z praawem chyba do czegos zobowiazuje NFZ, czyz nie? Ale moze ja tu czegoss nie rozumiem, prosze oo wyjasnienie. Czy chcesz powiedziec, ze jesli ktos po raz 3 zlamal reke, to sobie wyczerpal mozliwossc korzystania ze sluzby zdrowia? Czylli jak ktos maa raka i leczy sie latami, to i tak za dlugo zeby sie lecyc panstwowo? O jakich granicach mowisz czlowieku, bo nie rozumiem? I pytam calkiem serio, bo moze cos przzeoczylam, a nie zlosliwie. Dziekuje z gory za odpowiedz cos wnoszaca do tematu.
        • klioes Re: tylko prywatnie 24.07.13, 22:31
          "mama cale zycie placila"

          KOMU PLACILA ???

          Chyba nie bialemu personelowi, od ktorego oczekuje teraz pomocy?!
          Niech wiec zglosi sie do tego, komu placila "cale zycie"...
          Proste.

          Tak jak prosta sprawa jest, ze jesli ktos placi w jakiejs restauracji,
          to z tego tytulu nie wymaga obslugi ZA DARMO w innej.
          Do.ki udzielil pani jak najbardziej slusznej rady.
          I nie ma pani zadnego powodu sie na niego obrazac.

          Obrazac to sie pani moze i powinna na politykow,
          ktorych sama pani wybrala, a ktorzy obiecuja naiwnym
          GRUSZKI NA WIERZBIE czyli leczenie "za darmo".
          Pozdrawiam.
          • mniania Re: tylko prywatnie 24.07.13, 22:44
            Moze ktos inny , kto odpowie na mojepytanie moglby sie wypowiedziec i cos wniesc do sprawy?

            A do obecnego interlokutora - placila, nie placila - tracimy czas. Jak ktos poszedl na ostry dyzur nie w swoim rejonie (bo akurat to mu sie przydarzyla sytuacja) - to nie moze kontynuowwac w swoim? proste pytanie: tak czy nie? Jesli nie, to po co jest rejonizacja i wszystko pod plaszczykiem panstwowej sluzby zdrowia? dawno nie mialam okazji korzystac z uslug lekarzy i po prostu NIe WIEM co sie dzieje na froncie pacjent-lekarz. Widze zmiany, za ktorymi nie nadazam.

            Jak ja bylam mala na koloniach, to przyjeli mnie w szpitalu nad morzem, a potem kontynuowali w rzychodni rejonowej. Jesli nie masz mi nic do powiedzenia na ten konkretny temat, to prosze powstrzymaj sie od warczenia na mnie, bo to jest nie dosc, ze nie na temat, to po prostu chamskie i zaraz Cie zglosze do moderatora za lamnie zasad tego forum. j
            O konkretna rade prosze a ty tu na mnie wyladowujesz swoje frustracje - co mnie nie interesuje. Konkrety prosze lub id warczec gdzies indziej.
            • do.ki Re: tylko prywatnie 24.07.13, 22:46
              Byłaś mała dawno temu.

              Witaj w rzeczywistości.
            • slav_ Re: tylko prywatnie 25.07.13, 00:25
              > szedl na ostry dyzur nie w swoim rejonie (bo akurat to mu sie przydarzyla sytua
              > cja) - to nie moze kontynuowwac w swoim? proste pytanie: tak czy nie?

              Oczywiście że może.

              > , to po co jest rejonizacja

              obecnie w Polsce nie ma żadnej systemowej rejonizacji i pacjent może (teoretycznie bo jeszcze w tej poradni muszą być dostępne miejsca) leczyć się w dowolnej wybranej przez siebie Poradni

              problem tkwi gdzie indziej - nfz wykupuje za mało porad i poradnie nie są zainteresowane przyjmowaniem kolejnych (ponad zawarty kontrakt) pacjentów bo nfz im za tę pracę po prostu nie zapłaci więc szukają pretekstu by "odesłać" pacjenta gdzie indziej - niech inni robią za darmo (bo tam też na pewno mają przekroczenia kontraktu) - pierwotne zaopatrzenie w innym ośrodku jest takim pretekstem

              na froncie pacjent - lekarz nie dzieje się nic - lekarz przyjmuje zarejestrowanych pacjentów wg kontraktu z nfz który w myśl USTAWY ZDROWOTNEJ zapewnia (wykupuje mu) dostęp do leczenia. Jak nfz nie kupił dostępu to dostępu nie ma.
        • do.ki Re: tylko prywatnie 24.07.13, 22:45
          > Nie do konca wlasnie rozumiem, z jakiej racji nie? Chodzi o to, ze jeslii moj m
          > atka emerytka cale zycie pracowala

          Tę wątpliwość wyjaśnił ci @klioes, poniżej. Z faktu płacenia przez całe życie państwu nie wynika żadne prawo do jakichkolwiek świadczeń od tego państwa i dobrze będzie jeśli wszyscy obywatele to sobie uświadomią.

          > Czy chcesz powiedziec, ze jesli ktos po
          > raz 3 zlamal reke, to sobie wyczerpal mozliwossc korzystania ze sluzby zdrowia

          Chcę powiedzieć, że jeśli ktoś w krótkim czasie trzykrotnie upadł tak, że doznał złamania ręki, to prawdopodobnie wymaga diagnostyki innej niż ortopedyczna. Na przykład w kierunku niedoborów krążenia mózgowego.

          Jeśli natomiast chcesz rozmawiać o "granicach", to bardzo mi przykro, że cię rozczarowuję, ale ŻADEN system publicznie finansowany nie może istnieć bez takowych granic, gdzie mówi się pacjentowi "sorry, ale dalej nam się nie opłaca". Być może właśnie nadziałaś się na taką granicę, być może jeszcze nie. Ale koniec jest zawsze ten sam.
          • mniania Re: tylko prywatnie 24.07.13, 22:54
            ok, rozumiem Twoj punkt widzeni i klioesa, tylko nie pojmuje, dlaczego nie mogliscie tego napisaac w ilszej formie, tylko tak, ze od razu widac, ze do przyjemnych ludzzi nie nalezycie? Po co obrazac moja mtke, ze ma problem mozgowy, jak to mowisz? Niestetty widac, ze Polska jest krajem nieyczliwych ludzi i wy obaj, czy tez wy obie (nie warto sprawdzac) potwierdzzacie te regule. Ta dlugol, jak beda tacy ludzie jak wy, wszyscy beda siebie chcieli topic w lyzzce wody. Ogromnie mnie cieszy fakt, ze do POlski przyjezdm tylko na wakacje, bo sie niedobrze robi, jak na kazdym kroku czlowiek sie styka z takimi jak wy. Odwrotnie do Was, jednak zycze Wam wszysstkiego dobrego i zdrowia i wiecej sie juzz nie pojaawiam tu, bo nie warto - zzasadzie niczego sie nie dowiedzialam. Slabe forum.
            • slav_ Re: tylko prywatnie 25.07.13, 00:11
              > iscie tego napisaac w ilszej formie, tylko tak, ze od razu widac, ze do przyjem
              > nych ludzzi nie nalezycie? Po co obrazac moja mtke, ze ma problem mozgowy, jak
              > to mowisz?

              Pisani o problemie mózgowym nie jest próba obrażenia Twojej matki tylko wskazania kierunku postępowania (diagnostyki, leczenia) by w przyszłości nie dochodziło do kolejny złamań (upadków) - diagnostyki tej nie wykona ortopeda.
              Traktował bym to jako ŻYCZLIWĄ poradę.
              Warto by tez wyjaśnić ( i zapobiegać) czemu tak łatwo do tego kolejnego załamania doszło (osteoporoza?) i ewentualnie tez to leczyć.
              Tego typu problemy niestety wymagają SYSTEMATYCZNEGO leczenia, diagnostyki, opieki i zadbania o systematyczne rozwiązywanie problemów (a czasem są i problemy nierozwiązywane i dające się tylko złagodzić) a nie tylko okazjonalnego podczas wakacyjnych przyjazdów.
              • mniania Re: tylko prywatnie 25.07.13, 09:51
                Dzieki slav, bardzo sluszna uwaga i porada. do.ki - slusznie - przepraszam, opatrznie zrozumialam te sprawe mozgowa.

                Sprawa z reka zadziala sie 3 razy, bo dwa razy bylo slisko w zimie a teraz po prostu zwyczajnie po ciemku nie zauwazyla jednego schopdka, bo nie znala dobrze budynku. Wiec wydaje mi sie, ze nie robilo jej sie slabo w momencie upadania i nie miala mroczkow przed poczami, ale powaznie podejde do tego, co radzicie.

                Jestem wdzieczna, za to czego sie dowaiduje, prosze tylko o zyczliwsza forme, to wszystko.

                Pozdrawiam

              • aiwom Re: tylko prywatnie 25.07.13, 23:17
                slav_ napisał:

                > Tego typu problemy niestety wymagają SYSTEMATYCZNEGO leczenia, diagnostyki, opi
                > eki i zadbania o systematyczne rozwiązywanie problemów (a czasem są i problemy
                > nierozwiązywane i dające się tylko złagodzić) a nie tylko okazjonalnego podczas
                > wakacyjnych przyjazdów.

                Tym powinien zajac sie lekarz pierwszego kontaktu, ew. ortopedzi, do ktorych, taka osoba trafila. Powinni dac jasne wskazowki i zainteresowac sie przyczynami zlaman.
          • aiwom sam sie nadziej doki 25.07.13, 23:21
            do.ki napisał:

            > > Nie do konca wlasnie rozumiem, z jakiej racji nie? Chodzi o to, ze jeslii
            > moj m
            > > atka emerytka cale zycie pracowala
            >
            > Tę wątpliwość wyjaśnił ci @klioes, poniżej. Z faktu płacenia przez całe życie p
            > aństwu nie wynika żadne prawo do jakichkolwiek świadczeń od tego państwa i dobr
            > ze będzie jeśli wszyscy obywatele to sobie uświadomią.

            Oczywiscie ze wynika.

            > > Czy chcesz powiedziec, ze jesli ktos po
            > > raz 3 zlamal reke, to sobie wyczerpal mozliwossc korzystania ze sluzby zd
            > rowia
            >
            > Chcę powiedzieć, że jeśli ktoś w krótkim czasie trzykrotnie upadł tak, że dozna
            > ł złamania ręki, to prawdopodobnie wymaga diagnostyki innej niż ortopedyczna. N
            > a przykład w kierunku niedoborów krążenia mózgowego.

            Ortopedzi powinni ja skierowac i dac wskazowki rodzinie. Osoba, ktora tu pisze i prosi o rade nie wyglada na niekumata ani niechetna na wspolprace majaca na celu polepszenia zdrowia swojej matki. Podoba mi sie ponadto sformulowanie "niedobory krazenia mozgowego" :)

            > Jeśli natomiast chcesz rozmawiać o "granicach", to bardzo mi przykro, że cię ro
            > zczarowuję, ale ŻADEN system publicznie finansowany nie może istnieć bez takowy
            > ch granic, gdzie mówi się pacjentowi "sorry, ale dalej nam się nie opłaca". Być
            > może właśnie nadziałaś się na taką granicę, być może jeszcze nie. Ale koniec j
            > est zawsze ten sam.

            Doki, nadziej sam i swoich bliskich gleboko na taka granice.
            • do.ki Re: sam sie nadziej doki 26.07.13, 07:15
              aiwom napisała:



              > Oczywiscie ze wynika.

              Dlaczego to takie oczywiste? Prawo nie stwarza rzeczywistości, tylko stara się do niej dopasować. Jeśli prawo nijak nie przystaje do rzeczywistości, to staje się martwe.


              > Ortopedzi powinni ja skierowac i dac wskazowki rodzinie.


              Po to są specjalizacje, żeby lepiej znać się na swojej działce, a już niekoniecznie na nieswojej. Ortopedzi nie będą dawać żadnych szczegółowych wskazówek, bo to nie ich działka. Najlepsze co mogą zrobić to wysłać raport do lekarza rodzinnego, który potrafi skoordynować multidyscyplinarną diagnostykę i ewentualne leczenie.

              > Osoba, ktora tu pisze
              > i prosi o rade nie wyglada na niekumata ani niechetna na wspolprace majaca na c
              > elu polepszenia zdrowia swojej matki.

              Faktycznie. Ale oczekuje rozwiązania "teraz, natychmiast, definitywnie i najlepiej za friko". A tak dobrze nie ma i o tym jest ten wątek.


              > Doki, nadziej sam i swoich bliskich gleboko na taka granice.

              Myslisz, że to uchroni Ciebie przed podobnym nadzianiem? Nie miej złudzeń.
              • aiwom Re: sam sie nadziej doki 26.07.13, 18:42
                do.ki napisał:

                > Ortopedzi nie będą dawać żadnych szczegółowych wskazówek, bo
                > to nie ich działka.

                Wielokrotne i powtarzajace sie zlamania to nie dzialka ortopedow? Hmm, ciekawe... Nawet bardzo ciekawe.

                > Ale oczekuje rozwiązania "teraz, natychmiast, definitywnie i najle
                > piej za friko".

                I dobrze, ze oczekuje.

                > Myslisz, że to uchroni Ciebie przed podobnym nadzianiem? Nie miej złudzeń.

                Nie wiem, nadziewasz ochoczo i radosnie innych, to nadziej moze najpierw siebie.
                • do.ki Re: sam sie nadziej doki 26.07.13, 18:53
                  > Wielokrotne i powtarzajace sie zlamania to nie dzialka ortopedow? Hmm, ciekawe.
                  > .. Nawet bardzo ciekawe.

                  Widzisz? Nawet tutaj można się dowiedzieć czegoś nowego. A jednak dokładnie tak: ortopedzi zajmują się leczeniem złamań, a nie dociekaniem dlaczego do nich w kółko dochodzi. Tu raczej pole do popisu będą mieć: kardiolog, neurolog, endokrynolog, może geriatra?

                  > I dobrze, ze oczekuje.

                  Nie wiem czy dobrze, bo się rozczaruje. Bomisiowanie nie popłaca, a frustruje.

                  > Nie wiem, nadziewasz ochoczo i radosnie innych, to nadziej moze najpierw siebie.

                  To naprawdę nie ma nic do rzeczy kto pierwszy spotka się z granicami wydolności systemu.
                  • aiwom Re: sam sie nadziej doki 19.08.13, 18:27
                    do.ki napisał:

                    > > Wielokrotne i powtarzajace sie zlamania to nie dzialka ortopedow? Hmm, ci
                    > ekawe.
                    > > .. Nawet bardzo ciekawe.
                    >
                    > Widzisz? Nawet tutaj można się dowiedzieć czegoś nowego. A jednak dokładnie tak
                    > : ortopedzi zajmują się leczeniem złamań, a nie dociekaniem dlaczego do nich w
                    > kółko dochodzi.

                    To kiepscy ortopedzi, moze w twoim szpitalu tak sie pracuje. Prawdziwi ortopedzi interesuja sie dociekaniem dlaczego do zlamania dochodzi. Od tego zalezy zreszta wybor metody leczenia (inaczej leczy sie zlamania patologiczna, a inaczej niepatologiczne np.).

                    >Tu raczej pole do popisu będą mieć: kardiolog, neurolog, endokr
                    > ynolog, może geriatra?
                    > > I dobrze, ze oczekuje.
                    >
                    > Nie wiem czy dobrze, bo się rozczaruje. Bomisiowanie nie popłaca, a frustruje.

                    Tak, najlepiej nastawic sie od razu na smierc. Wtedy kazde ujscie z zyciem bedzie jak zbawienie : )

                    > > Nie wiem, nadziewasz ochoczo i radosnie innych, to nadziej moze najpierw
                    > siebie.
                    >
                    > To naprawdę nie ma nic do rzeczy kto pierwszy spotka się z granicami wydolności
                    > systemu.

                    To smialo, przecieraj szlaki i nadziewaj sie!
    • aiwom musza przyjac w rejonie, jak nie to NFZ 25.07.13, 23:10
      mniania napisała:

      > Mama zlamala reke, jak byla w odwiedzinach i trafila na ostry dyzur do Grodzisk
      > a Maz. Tam dali jej pismo, ze na kontrole za okolo tydzien ma isc do swojego re
      > jonu w Warszawie, na Stepinska, Spartanska lub Woloska. Tym czasem, w tych szpi
      > talach jej mowia, ze na kontrole ma isc tam, gdzie jej zakladali gips czyli do
      > Grodziska Maz. Brzmi jak bzdura, czy to mozliwe?

      To jest bzdura i naduzycie.
      Musza przyjac w najblizszym rejonie, takie sa przepisy. Jak odmawiaja najlepije najpierw zadzwoni do NFZ i sie poskarzyc i zapytac, co robic. W przychodni czy szpitalu powiedziec wtedy,ze NFZ kazal przyjac.

      Inne skuteczne rozwiazanie to poprosic o pisemne potwierdzenie odmowy przyjecia z uzasadnieniem, musza dac, takie sa przepisy.

      Prostszym sposobem może byc zażądanie napisanie na karteczce imienia i nazwiska odmawiajacej nam pani w rejestracji oraz imienia i nazwiska dyrektora placowki. W razie wykrecania sie i odmowy od razu dzwonic z komorki do NFZ.

      Swoja droga - mozesz nam tu podac nazwe i tel. placowki, z ktorej odeslano cie z kwitkiem?
      • do.ki "takie są przepisy" 26.07.13, 07:17
        zacytuj przepisy, na które się powołujesz i sprawa załatwiona. No częściowo, bo jak pisałem wyżej, głupie przepisy tak naprawdę niczego nie załatwiają.
      • snajper55 Re: musza przyjac w rejonie, jak nie to NFZ 26.07.13, 12:38
        aiwom napisała:

        > W przychodni czy szpitalu powiedziec wtedy,ze NFZ kazal przyjac.

        ROTFL!!!

        S.
      • slav_ Re: musza przyjac w rejonie, jak nie to NFZ 26.07.13, 22:14
        > To jest bzdura i naduzycie.
        > Musza przyjac w najblizszym rejonie,

        Już pisałem.
        W Polsce obecnie NIE MA żadnej "rejonizacji".
        To broń obosieczna - wprawdzie daje pacjentowi (teoretyczną) możliwość leczenia się w KAŻDEJ jednostce opieki zdrowotnej mającej umowę z nfz ale jednocześnie powoduje całkowita nieskuteczność argumentu "musicie mnie przyjąć bo to mój rejon"(?) i uprawnia do informacji - proszę poszukać innej jednostki bo my nie mamy już wolnych terminów.

        > Musza przyjac w najblizszym rejonie, takie sa przepisy.

        Uprzejmie proszę zacytować te przepisy (oczywiście z wyjątkiem pomocy w przypadku nagłego zagrożenia).

        > szpitalu powiedziec wtedy,ze NFZ kazal przyjac.

        Dobre !
      • mniania ciag dalszy - sprawa zalatwiona - przeczytajcie 27.07.13, 17:33
        Witam,
        Dopiero teraz, jak sprawa zalatwiona, przeczytalam dalsze wpisy. Zanim przejde do rzeczy:

        aiwom - bardzo Ci dziekuje za przywrocenie mi wiary w to, ze nie zwariowalam. Dziekuje za konkretne porady na moje zapytanie - o to mi chodzilo.
        do.ki - jestem Ci wdzieczna za ukazanie mi drugiej strony medalu, ale mam wrazenie, ze Ty , klioes i moze slav skupiliscie sie raczej na tym, ze moja mama zlamala rece 3 razy. A ja nie o to pytalam i wydaje mi sie, ze to aiwomdal mi wszytskie odpowiedzi. Jeszcze raz powiem, ze to lamanie rak nie wynikalo z zaburzen przepolywu krwi do mozgu (tak mysle), tylko z pecha i nieuwagi. Wiadmo, ze osoby starsze nie sa tak wysportowane, jak mlodsi i nie umieja unikac zlaman przy upadkach.
        slav - tak, juz wiadomo od lekarza rodzinnego, ze jest chaos w sluzbie zdrowia.

        Mama trafila do Grodziska Mazowieckiego, do tamtejszego szpitala na ostry dyzur, jak juz pisalam. Dostala pismo, ze ma sie po 5-7 dniach zglosic do rejonu i na odwrocie - adresy. Szoaitale na Stepinskeij, Woloskiej i Spartanskiej. I po wstepnych ustaleniach, zadna z tych placowek nie chciala jej przyjac tylko kazali jej sie tarabanic do Grodziska.
        -----------------------------------
        Tu moja dygresja - sluchajcie, cokolwiek nie powiecie, przeciez to jest sytuacja jak z BAREJI!!! A teraz juz nie PRL, no i co? Ja na prawde lubie Polske, cenie Polske i wiele wartoscoi, ktore u nas jeszcze wystepuja, zanikly tu, gdzie zyje. To jest moja ojczyzna - teraz prosze nie obrzucac mnie wyziskami, ani nie mowic ze latwo byc patriota na adleglosc - nie na ten temat jest moj watek! Z przyczyn takich nie innych, ruszylam za granice gdzie dotarlo do mnie, jak wiele sytuacji w Polsce jest absurdalnych, na prawde. Tu gdzie jestem niejest idealnie, bo nigdzie nie jest, ale ludzie sa realistami i widza absurd odsylania od Annasza do Kajfasza. Poza tym, tutaj informcja jest doskonala i nienaganna, czlowiek zawsze wie, gdzie ma sie zglosic i nie ma odsylania cie do kogo innego (zrzucania problemu na kogos innego). I to tu zdobylam szlify w asertywnosci. Prosba o rozmowe z przelozonym zawsze sie sprawdza i skargi traktuje sie nie jak personalny atak na instytucje - i zlosliwie trzeba petentowi potem uniemozliwic zycie - tylko skarga pomaga im zrozumiec, co powinno byc ulepszone w procedurach. koniec dygresji
        ------------------------------
        Moja mama rowniez nie jest z tych, ktorzy sie poddaja i ona jest bardzo trzezwo myslaca osob, bez miazdzycy i zlej pamieci. Wiec rzeczywiscie, wpadla na to, zeby isc do lekarza rodzinnego. Lekarz rodzinny dal skierowanie "do poradni rejonowej". Mama prosila o skierowanie konkretnie do jednej z placowej na odrocie tamtego skierowani z Grodziska, ale nie wiem czemu, na skierowaniu od lekarza rodzinnego znowu znalazly sie tylko ogolniki.

        Poszla tam z rana, przygotowana na niechec pan z recepcji. Oczywiscie bylo, jak przypuszczacie - co na pewno wynika z tego, ze kazda placowka ma swoj budzet i musi sie z niego tlumaczyc. Niemniej rejon to rejon, wiec barejizmu nie powinno byc i to jest wina systemu lub nie mam pojecia czego (i mnie to nie obchodzi), jesli sie upieraja ze chorego czlowieka nie przyjm, bo zachorowal w Pacanowie, a mieszka w Warszawie. A cierpi na tym chory. Potem w tv sie mowi, ze szpital kogos tam nie przyjal i ktos zmarl - wtedy juz za pozno.

        Mama poprosila o rozmowe z przelozonym i podano jej nr pokoju, gdzie nikogo nie bylo. Jak wrocila to jej panie powiedzialy, ze one juz nie odpowieadaja za to, czy w pokoju ktos jet czy nie (no, w sumie tak). Wiec mama na to, ze czy moglyby tej osoby poszukac, a one na to ze nie, bo one tu pracuja. HAHAHA Znow klania sie Bareja - tu gdzie jestem w takiej sytuacji, nawet jak chcesz powiedziec cos nieprzyjemnego to ci ktos z obslugi idzie i szuka tego przelozonego i to wlasnie jest ich praca, poza oczywistymi obowiazkami. Wlosy deba staja, ze tak nie jest u nas. Po ludzku, po prostu.

        Mama dalej sie nie poddawala, wiec na odczepnego kazaly jej isc prosto do lekarza. Lekarz tez powiedzial, ze nie moze, bo m zapisane na dzis 40 osob. Przed jego gabinetem siedziala jedna i generalnie przychodnia nie byla pelna, wiec te 39 osob jeszcze nie dotarlo. Mama wyszla, stanela na korytarzu i przechodzil inny lekarz. Poprosila o chwile rozmowy i spytala, co w takiej sytucji ma zrobic. Puscily jej nerwy i sie poplakala. Lekarz ten polecil jej poprosic panie z recepcji o zalozenie karty (a moze wyszukanie tej starej ze zlamaniami - nie wiem) i wrocic do niego. I sie udalo. Jest teraz w rejonie. Przy okazji od pani w recepcji musiala jeszcze sie nasluchac, o tym, jak to sie wpycha do lekarza, a on juz ma komplet. Czy to potrzebne?
        ------------
        Wierze, ze w takiej sytuacji jak ona znajduje sie codziennie wiele sfrustrowanych osob, ktore z kwitkiem ida do domu, zwlaszcza starszych, ktore spolegliwie sluchaja sie osoby, ktora reprezentuje wladze.

        Myslcie co chcecie - kazdy ma prawo do wlasnej opinii - ale ja uwazam, ze mama NIE naduzyla systemu, wciaz uwazam, ze uczciwie wypracowala emeryture i teraz na starosc jak zdrowie siada, to jej sie cos od NFZ nalezy. A ze sie zrobil balagan w trakvie jej zycia, to juz nie jest ani nasza, ani zadnego innego pacjenta brocha (placacego skladki na ZUS).

        A co do przepisow - na pewno cio gdzies jest napisane, ale samemu trerba sie do tego dogrzebac.

        Mam przyjciol z lekarzami w rodzinie, od zawsze ci ludzie mieli szczescie od razu byc pryjmowani u specjalistow, bez czekania. I dobre. Lekarze po prostu wiedza, gdzie i jak uderzyc, poza tym mja innych znajomych lekrzy, ktory krewnych takiego kogo przyjma poza kolejnocia. Cy to naduzycie ystemu? W sumie chyba nie - kazdy chory powienien miec dotep do lekarza, a ze to utopia, to inna sprawa. no wlasnie do.ki- czy argument limitow systemu zastosowalbys tez do swoich bliskich? Nie wierz, na pewno bys probowal, jk tylko sie da, zeby mieli opieke lekarska w rejonie.

        Tu, gdzie jestem, ma prawo do uzywania panstowej sluzby zdrowia, bo to wypracowalam, ale tez sa ograniczenia systemu - jasna sprawa. Wiec jk ide do lekarza z jakas sprawa po raz pierwszy, to dostaje paracetamol i kaze mi sie poczekac kilka tygodni i poobserwowac, a jak objawy nie ustapia lub sie nasila, to wtedy przyjc jeszcze raz. Mowi mi sie - to nerwobole, stres, na pewno przejdzie. Jesli m infekcje to mi sie wciska antybiotyk. Chodzi tylko o to, zeby lekarz rodzinny nie musial mnie kierowc do specjalistow, bo to kosztuje jego placowke. Wiadomo - zycie! Ale czy to znaczy, ze czlowiek m sie na to godzic?
        • aiwom Prawo do naduzywania systemu 27.07.13, 19:02
          mniania napisała:

          > aiwom - bardzo Ci dziekuje za przywrocenie mi wiary w to, ze nie zwariowalam.

          Oczywiscie, ze nie zwariowalas, przeciwnie, z twojego postu wynikalo, ze jestes bardzo trzezwa i logiczna osoba.

          > Mama trafila do Grodziska Mazowieckiego, do tamtejszego szpitala na ostry dyzur
          > , jak juz pisalam. Dostala pismo, ze ma sie po 5-7 dniach zglosic do rejonu i n
          > a odwrocie - adresy. Szoaitale na Stepinskeij, Woloskiej i Spartanskiej. I po w
          > stepnych ustaleniach, zadna z tych placowek nie chciala jej przyjac tylko kazal
          > i jej sie tarabanic do Grodziska.

          Wg mnie te szpitale nie mialy prawa nie przyjac, czy odeslac w takiej sytuacji, jesli mialy za malo miejsc powinny podac pierwszy dostepny termin, niech to by bylo i za 3 miesiace, ale termin powinien byc podany. Powinno sie natychmiast w takiej sytuacji dzwonic do NFZ-u.

          > Moja mama rowniez nie jest z tych, ktorzy sie poddaja i ona jest bardzo trzezwo
          > myslaca osob, bez miazdzycy i zlej pamieci. Wiec rzeczywiscie, wpadla na to, z
          > eby isc do lekarza rodzinnego. Lekarz rodzinny dal skierowanie "do poradni rejo
          > nowej".

          I wszystko w porzadku! Lekarz rodzinny jak najbardziej byl po stronie pacjenta, zreszta co mial zrobic.

          > Poszla tam z rana, przygotowana na niechec pan z recepcji. Oczywiscie bylo, jak
          > przypuszczacie - co na pewno wynika z tego, ze kazda placowka ma swoj budzet i
          > musi sie z niego tlumaczyc.

          Czyli nie przyjely, ani nie daly terminu, ani nie nie daly wskazowek, co konkretnie zrobic, kiedy przyjsc itd.? Prosze, podaj nazwe i adres tej przychodni, zadzwonie tam z ciekawosci. Trzeba by tez poinformowac o tym NFZ, moze tam sie odbywaja jakies przekrety.

          > Niemniej rejon to rejon, wiec barejizmu nie powinn
          > o byc i to jest wina systemu lub nie mam pojecia czego (i mnie to nie obchodzi)
          > , jesli sie upieraja ze chorego czlowieka nie przyjm, bo zachorowal w Pacanowie
          > , a mieszka w Warszawie. A cierpi na tym chory. Potem w tv sie mowi, ze szpita
          > l kogos tam nie przyjal i ktos zmarl - wtedy juz za pozno.
          >
          > Mama poprosila o rozmowe z przelozonym i podano jej nr pokoju, gdzie nikogo nie
          > bylo. Jak wrocila to jej panie powiedzialy, ze one juz nie odpowieadaja za to,
          > czy w pokoju ktos jet czy nie (no, w sumie tak). Wiec mama na to, ze czy mogly
          > by tej osoby poszukac, a one na to ze nie, bo one tu pracuja. HAHAHA Znow klani
          > a sie Bareja - tu gdzie jestem w takiej sytuacji, nawet jak chcesz powiedziec c
          > os nieprzyjemnego to ci ktos z obslugi idzie i szuka tego przelozonego i to wla
          > snie jest ich praca, poza oczywistymi obowiazkami. Wlosy deba staja, ze tak nie
          > jest u nas. Po ludzku, po prostu.

          Oczywisdcie, to idiotki, moze zreszta maja prikaz nie szukac przelozonych.

          > Mama dalej sie nie poddawala, wiec na odczepnego kazaly jej isc prosto do leka
          > rza. Lekarz tez powiedzial, ze nie moze, bo m zapisane na dzis 40 osob. Przed j
          > ego gabinetem siedziala jedna i generalnie przychodnia nie byla pelna, wiec te
          > 39 osob jeszcze nie dotarlo. Mama wyszla, stanela na korytarzu i przechodzil in
          > ny lekarz. Poprosila o chwile rozmowy i spytala, co w takiej sytucji ma zrobic.
          > Puscily jej nerwy i sie poplakala. Lekarz ten polecil jej poprosic panie z rec
          > epcji o zalozenie karty (a moze wyszukanie tej starej ze zlamaniami - nie wiem)
          > i wrocic do niego. I sie udalo. Jest teraz w rejonie. Przy okazji od pani w r
          > ecepcji musiala jeszcze sie nasluchac, o tym, jak to sie wpycha do lekarza, a o
          > n juz ma komplet. Czy to potrzebne?
          > Wierze, ze w takiej sytuacji jak ona znajduje sie codziennie wiele sfrustrowany
          > ch osob, ktore z kwitkiem ida do domu, zwlaszcza starszych, ktore spolegliwie s
          > luchaja sie osoby, ktora reprezentuje wladze.

          Tak, to jest oburzajaca sytuacja, ktora nie powinna miec miejsca.

          > Myslcie co chcecie - kazdy ma prawo do wlasnej opinii - ale ja uwazam, ze mama
          > NIE naduzyla systemu, wciaz uwazam, ze uczciwie wypracowala emeryture i teraz n
          > a starosc jak zdrowie siada, to jej sie cos od NFZ nalezy. A ze sie zrobil bala
          > gan w trakvie jej zycia, to juz nie jest ani nasza, ani zadnego innego pacjenta
          > brocha (placacego skladki na ZUS).

          Oczywiscie, ze nie.

          > Mam przyjciol z lekarzami w rodzinie, od zawsze ci ludzie mieli szczescie od ra
          > zu byc pryjmowani u specjalistow, bez czekania. I dobre. Lekarze po prostu wied
          > za, gdzie i jak uderzyc, poza tym mja innych znajomych lekrzy, ktory krewnych t
          > akiego kogo przyjma poza kolejnocia. Cy to naduzycie ystemu? W sumie chyba nie
          > - kazdy chory powienien miec dotep do lekarza, a ze to utopia, to inna sprawa.
          > no wlasnie do.ki- czy argument limitow systemu zastosowalbys tez do swoich blis
          > kich? Nie wierz, na pewno bys probowal, jk tylko sie da, zeby mieli opieke leka
          > rska w rejonie.

          Lekarze powszechnie uwazaja, ze maja prawo do naduzywania systemu.
          • snajper55 Re: Prawo do naduzywania systemu 28.07.13, 12:34
            aiwom napisała:

            > Wg mnie te szpitale nie mialy prawa nie przyjac, czy odeslac w takiej sytuacji,
            > jesli mialy za malo miejsc powinny podac pierwszy dostepny termin, niech to by
            > bylo i za 3 miesiace, ale termin powinien byc podany. Powinno sie natychmiast
            > w takiej sytuacji dzwonic do NFZ-u.

            Sama sobie przeczysz, pisząc "nie miały prawa nie przyjąć" i "jeśli miały za mało miejsc...". Wynika z tego, że jednak miały prawo nie przyjąć.

            Pamiętaj też, że znamy jednostronny opis sytuacji i nie znamy opinii "drugiej strony". Nie wiemy na przykład czego żądano od szpitala. Jeśli na przykład żądano przyjęcia danego dnia, to sytuacja wygląda całkiem inaczej niż może się wydawać. Po takim żądaniu rejestracja rzeczywiście zwykle mówi "Nie, nie możemy przyjąć". I ma prawo tak powiedzieć.

            S.
        • snajper55 Re: ciag dalszy - sprawa zalatwiona - przeczytajc 28.07.13, 12:52
          mniania napisała:

          > Moja mama rowniez nie jest z tych, ktorzy sie poddaja i ona jest bardzo trzezwo
          > myslaca osob, bez miazdzycy i zlej pamieci. Wiec rzeczywiscie, wpadla na to, z
          > eby isc do lekarza rodzinnego. Lekarz rodzinny dal skierowanie "do poradni rejo
          > nowej". Mama prosila o skierowanie konkretnie do jednej z placowej na odrocie t
          > amtego skierowani z Grodziska, ale nie wiem czemu, na skierowaniu od lekarza ro
          > dzinnego znowu znalazly sie tylko ogolniki.

          Ponieważ nie ma już rejonizacji, skierowanie nigdy nie jest skierowaniem do konkretnej placówki. To skierowany wybiera sobie gdzie pójdzie. Teraz już wiesz, dlaczego na skierowaniu były "same ogólniki".

          > Poszla tam z rana, przygotowana na niechec pan z recepcji. Oczywiscie bylo, jak
          > przypuszczacie - co na pewno wynika z tego, ze kazda placowka ma swoj budzet i
          > musi sie z niego tlumaczyc.

          Jeśli ktoś idzie oczekując niechętnego przyjęcia, to na pewno się tej niechęci doszuka.
          Panie w recepcji nie obchodzą kontrakty placówki. Mają określoną ilość numerków do wydania i tym się zajmują.

          > Niemniej rejon to rejon,

          Powtórzę - nie ma od dawna rejonizacji.

          > wiec barejizmu nie powinn
          > o byc i to jest wina systemu lub nie mam pojecia czego (i mnie to nie obchodzi)
          > , jesli sie upieraja ze chorego czlowieka nie przyjm, bo zachorowal w Pacanowie
          > , a mieszka w Warszawie. A cierpi na tym chory. Potem w tv sie mowi, ze szpita
          > l kogos tam nie przyjal i ktos zmarl - wtedy juz za pozno.

          Nie ma znaczenia gdzie kto zachorował. Widocznie źle mamę zrozumiałaś albo nie wszystko wiemy (obstawiam to drugie).

          > Mama poprosila o rozmowe z przelozonym i podano jej nr pokoju, gdzie nikogo nie
          > bylo. Jak wrocila to jej panie powiedzialy, ze one juz nie odpowieadaja za to,
          > czy w pokoju ktos jet czy nie (no, w sumie tak). Wiec mama na to, ze czy mogly
          > by tej osoby poszukac, a one na to ze nie, bo one tu pracuja. HAHAHA Znow klani
          > a sie Bareja - tu gdzie jestem w takiej sytuacji, nawet jak chcesz powiedziec c
          > os nieprzyjemnego to ci ktos z obslugi idzie i szuka tego przelozonego i to wla
          > snie jest ich praca, poza oczywistymi obowiazkami. Wlosy deba staja, ze tak nie
          > jest u nas. Po ludzku, po prostu.

          Obsługa postąpiła właściwie. Nie są one po to, aby latać po placówce i szukać konkretnej osoby. One mają swoje, konkretnie określone zadania i nie mogą ich rzucić lekceważąc innych pacjentów, którzy z powodu ich "latania" będą na nie czekać (wysyłając na ich poszukiwania kolejnych pracowników placówki?). Mogła mama poczekać pod wskazanym pokojem aż nieobecna osoba wróci, na przykład z toalety.

          > Mama dalej sie nie poddawala, wiec na odczepnego kazaly jej isc prosto do leka
          > rza. Lekarz tez powiedzial, ze nie moze, bo m zapisane na dzis 40 osob. Przed j
          > ego gabinetem siedziala jedna i generalnie przychodnia nie byla pelna, wiec te
          > 39 osob jeszcze nie dotarlo. Mama wyszla, stanela na korytarzu i przechodzil in
          > ny lekarz. Poprosila o chwile rozmowy i spytala, co w takiej sytucji ma zrobic.
          > Puscily jej nerwy i sie poplakala. Lekarz ten polecil jej poprosic panie z rec
          > epcji o zalozenie karty (a moze wyszukanie tej starej ze zlamaniami - nie wiem)
          > i wrocic do niego. I sie udalo.

          Bardzo mi to wygląda na sytuację "Proszę mnie przyjąć dziś, natychmiast."

          > Jest teraz w rejonie.

          Powtórzę po raz kolejny - nie ma od dawna rejonizacji.

          > Przy okazji od pani w recepcji musiala jeszcze sie nasluchac, o tym, jak to sie wpycha do
          > lekarza, a on juz ma komplet.

          "Proszę mnie przyjąć dziś, natychmiast."

          > Czy to potrzebne?

          Nie, niepotrzebne. Mogła mama zapisać się na wizytę a nie wpychać się do lekarza, gdy on ma już komplet.

          > A co do przepisow - na pewno cio gdzies jest napisane, ale samemu trerba sie do
          > tego dogrzebac.

          Nie, nie na pewno. Do wyssanych z palca przepisów nie da się dogrzebać.

          > Mam przyjciol z lekarzami w rodzinie, od zawsze ci ludzie mieli szczescie od ra
          > zu byc pryjmowani u specjalistow, bez czekania.

          No to mama też tak chciała? Bez czekania.

          S.
          • osmanthus Re: ciag dalszy - sprawa zalatwiona - przeczytajc 30.08.13, 04:27
            Obsługa postąpiła właściwie. Nie są one po to, aby latać po placówce i szukać konkretnej osoby. One mają swoje, konkretnie określone zadania i nie mogą ich rzucić lekceważąc innych pacjentów, którzy z powodu ich "latania" będą na nie czekać (wysyłając na ich poszukiwania kolejnych pracowników placówki?)


            Kto mowi o "lataniu" po placowce?
            W gabinetach nie ma telefonow?

            Ze o uprzejmosci w sosunku do pacjenta nie wspomne.
            • snajper55 Re: ciag dalszy - sprawa zalatwiona - przeczytajc 03.09.13, 18:32
              osmanthus napisała:

              > Kto mowi o "lataniu" po placowce?
              > W gabinetach nie ma telefonow?

              Ile gabinetów do obdzwonienia jest w szpitalu? Jak telefonicznie sprawdzisz bufety, kibelki, sklepiki, miejsca,w których szukana osoba nie jest znana?

              > Ze o uprzejmosci w sosunku do pacjenta nie wspomne.

              Nic nie wiemy o uprzejmości, gdy znamy relacje osoby, która zna sprawę z relacji kolejnej osoby? Osoby, która idąc do rejestracji z góry jest źle nastawiona i spodziewa się niechęci?

              S.
              • agulha Re: ciag dalszy - sprawa zalatwiona - przeczytajc 15.09.13, 02:34
                Ciekawostka - w niektórych instytucjach (także instytucjach opieki zdrowotnej) w niektórych krajach bywają nadal w użytku pagery. Pozwalają zlokalizować osobę, której stanowisko powoduje, że bywa konieczne jej zlokalizowanie.
                Co do sklepików i bufetów, to generalnie (nie w Polsce) osoba zatrudniona - a jeszcze na odpowiedzialnym stanowisku - powinna mieć wyznaczone przerwy w pracy, a poza nimi być uchwytna na stanowisku pracy. Mowa była przecież o kierowniku przychodni (praca raczej stacjonarna) - oczywiście inaczej rzecz ma się z lekarzami pracującymi na oddziale albo oddział+poradnia+izba przyjęć. Komentarz o wc zbyteczny. Wiadomo, że jak kogoś nie ma w jego pokoju, to na początek należy z 10 minut poczekać, może wyszedł na chwilę i wróci.
                • snajper55 Re: ciag dalszy - sprawa zalatwiona - przeczytajc 15.09.13, 02:44
                  agulha napisała:

                  > Mowa była przecież o kierowniku przychodni (praca raczej stacjonarna)

                  Stacjonarna? Pod warunkiem, że nie jest wzywany do niezadowolonych pacjentów i rodzin pacjentów w różne miejsca przychodni.

                  S.
        • mniania Re: ciag dalszy - sprawa zalatwiona - przeczytajc 27.09.13, 13:20
          Witam, dawno tu nie zagladalam, a widze, ze dyskusja wciaz trwa.

          Sprawa zalatwiona. Wisienke na torcie dodam, ze pacjent dostaje papier, ktorego dnia ma isc na zdjecie gipsu i na kontrole jak kosci sie zrosly do lekarza prowadzacego. Ale na papierze nie ma zadnej godziny wizyty i mimo pytania lekarza o godzine, pacjent nie dostaje zadnej informacji. Pacjent jesli sam nie dozna pzreblysku super inteligencji, nie dowie sie ze ma w swoim zakresie isc do recepcji i poprosic o wpisanie na liste pacjentow prztyjmowanych w tym dniu. Niemniej ja doznalam tego przeblysku inteligemncji i na szczescie mama znalazla sie na liscie. W dniu zdejmowania gipsu bylam siwdakiem jak odprawiali ledwie chodzaca staruszke z kwitkiem, bo nie byla na liscie pacjentow. Po prostu nikt jej nie poinstruowal, ze ma isc do recepcji, a sama nie wpadla - tak to juz jest z niektorymi starszymi ludzmi, ktorzy sa przerazeni swoim zlamaniem i systemem i z tego strachu nie wpadna na pojscie do recepcji. Kobiecina musiala skomlec do lekarza zeby ja dodatkowo przyjal bo co zrobic - gips trzeba zdjac! Lekarz nie mial pelnej poczekalni wiec spokojnie sie dostala. Ja potem wracalam do przychodni, bo zapaomnialam wziac ich telefon i wtedy krzesla przed gabinetem lekarza byly puste a drzwi jego gabinetu otwarte i nikogo tam nie bylo. Wiec z gory mowie, ze ta srasza pani nie zabrala cennego czasu ortopedy.




          • slav_ Re: ciag dalszy - sprawa zalatwiona - przeczytajc 27.09.13, 13:49
            > y puste a drzwi jego gabinetu otwarte i nikogo tam nie bylo. Wiec z gory mowie,
            > ze ta srasza pani nie zabrala cennego czasu ortopedy.

            To czy zabrała cenny czas czy nie zabrała nie zależy od ilości ludzi pod gabinetem tylko od tego czy nfz zapłaci za jej wizytę czy nie.
            • mniania Re: ciag dalszy - sprawa zalatwiona - przeczytajc 27.09.13, 14:09
              slav_ napisał:


              >
              > To czy zabrała cenny czas czy nie zabrała nie zależy od ilości ludzi pod gabine
              > tem tylko od tego czy nfz zapłaci za jej wizytę czy nie.
              to juz nie jej problem. To NFZ ma wiedziec jak to rozliczyc, a jak logika mowi, jak sie komus zalozy gips, to trzeba mu go zdjac i ocenic rezultaty (po to wlasnie gips byl zakladany) i te pania pacjentke w ogole o to nie powinna glowa nie powinna bolec. A jesli wizyta odbyla siebez wpisu to tylko wczesniej niz ta, ktora by umowila. Tak czy owak, wizyta by sie odbyla, i NFZ musi za nia zaplacic. Odsylam Ci slav do mojej odpowiedzi pt "Podsumowujac" i moze Ty tez pomysl jak usprawnic rzeczy w POlsce, a nie jak podkladac kazdemu klody pod nogi, kiedy tylko sie da.
              • slav_ Re: ciag dalszy - sprawa zalatwiona - przeczytajc 27.09.13, 14:34
                > to juz nie jej problem.

                Jej. Cały wątek jest o tym.

                >Tak czy owak, wizyta by sie odbyla, i NFZ musi za nia zaplac

                z łatwością znajdziesz w internecie telefon do p. Pachciarz - zadzwoń by jej o tym powiedzieć bo chyba urzędnicy nfz tego nie wiedzą i nie chcą płacić za odbyte wizyty jak się "limit" skończył

                >moze Ty tez pomysl jak usprawnic rzeczy w POlsce

                już pomyślałem i mam taki ordynarnie trywialny pomysł by rzetelnie wycenić i konsekwentnie płacić za wykonaną prace ale mam wrażenie że się nie przyjmie
                • mniania Re: ciag dalszy - sprawa zalatwiona - przeczytajc 27.09.13, 15:23
                  slav_ napisał:

                  > > to juz nie jej problem.
                  >
                  > Jej. Cały wątek jest o tym.

                  Wlasnie Ty nie rozumiesz, jesli bylby to jej problem, to powinna byla przejsc szkolenie o niesamowicie skomplikowanych procedurach w polskim systemie Sluzby Zdrowia. Takie kursy powinien obowiazkowo konczyc kazdy polski obywatel. Ona nie musi wiedziec jak dziala placowka, od tego sa pracownicy zatrudnieni w placowce. Zopbacz jak jest w prywatnych przychodniach. Dlaczego nie dziwi Cie, ze recepcjonistki udzielaja rzetelnej info0rmacji, a w NFZ nie? To, ze im mniej placa, to juz nie jest wina pacjentow, ktorych zbywaja, tylko tworcow systemu i NFZ, ktory o niczym nie chce wiedziec.
                  >
                  > >Tak czy owak, wizyta by sie odbyla, i NFZ musi za nia zaplac
                  >
                  > z łatwością znajdziesz w internecie telefon do p. Pachciarz - zadzwoń by jej o
                  > tym powiedzieć bo chyba urzędnicy nfz tego nie wiedzą i nie chcą płacić za odby
                  > te wizyty jak się "limit" skończył

                  to nie ta babcia, ktora nie ma internetu i nie umie obslugiwac komputera, ma takie rzeczy wiedziec. O takiej wizycie NFZ powinien zawiadomic administrator przychodni, ktory te informacje dostanie od lekarza i jego asystujacej pielegniarki. Proste.
                  Pacjent jest tam po to, by byc leczony, a wszelkie sprawy administracyjne naleza do personelu.

                  >
                  > już pomyślałem i mam taki ordynarnie trywialny pomysł by rzetelnie wycenić i ko
                  > nsekwentnie płacić za wykonaną prace ale mam wrażenie że się nie przyjmie

                  pomysl genialny ale po co dajesz upust swojej frustracji na tym forum w kierunku pacjentow (moze lekarzy)? Z ta skarga/ sugestia uderzaj do tworcow systemu, moze wreszcie zaczna sluchac
                  • slav_ Re: ciag dalszy - sprawa zalatwiona - przeczytajc 27.09.13, 16:22
                    >pomysl genialny ale po co dajesz upust swojej frustracji na tym forum w kierunku pacjentow

                    nie dyskutuje z żadnym pacjentem tylko z Toba, odpowiedzi na TWOJE pytania i polemika z TWOIMI poglądami
        • mniania Podsumowujac 27.09.13, 13:32
          snajper 55 - poraza mnie Twoje podejscie do ludzi. Dopatrujesz sie wykorzystywania systemu, gdzie system nawalil. Oglaszasz hasla typu obudz sie Polsko, Polksa dla Polakow - no wlasnie! Z takim systemem NFZ Polska nie wiadomo dla kogo jest, bo na pewno nie dla Polakow. Moja mama i inne starsze osoby wlasnie sa Polakami. Wiec - slusznie prawisz - obudz sie Polsko! I Ty, snajper55 - tez. Skupiasz sie na utracaniu racjonalnych argumentow awioma i agulhy i kogo kolwiek kto "rosci sobie prawo" do bycia leczonym. Co Ci daje ta negacja? Przez takich jak biurokracja w naszym kraju kwitnie. Dedykuje Ci odcinek z Kiepskich, gdzie Ferdek dostaje prace urzednika i robi wszystko, zeby petenci nie mogli zalatwic swoich spraw, wymagajac np tlumaczenia zgody zmarlych dziadkow na cos tam po mongolsku. Tu chodzi o zwykla ludzka zyczliwosc a Ty chyba hobbistycznie i zawodowo lubisz ludziom zamykac dostep.. Skupiasz sie na szczegolach i szczegolikach. Lapiesz za slowka. Tu gdzie jestem urzad podatkowy sam zawiadamia, ze mam odebrac nalezna mi nadplate i przesyla mi dokladna rozpiske jak to moge zrobic. Co to za wiocha zabita dechami, gdzie personel nie jest zobowiazany szukac kierownika przychodni i "to nie ich praca"? Sluszna uwaga o telefonach. A to nie jest juz problem pacjenta, ze "ile oni maja gabinetow do obdzwonienia". I to kierownika glowa w tym, zeby byl uchwytny, bo w koncu jest w pracy! Ty zartujesz, czy tak serio wierzysz w to co mowisz? Wlasnie, ze od tego sa. Przetrzyj oczy lub najlepiej pojedz na rekonesans do jakiegos innego kraju na zachod lub polnoc od Polski i zobacz "jak to sie robi" tam. W Polsce widze, ze ludzie glupieja.
          • slav_ Re: Podsumowujac 27.09.13, 14:08
            > snajper 55 - poraza mnie Twoje podejscie do ludzi.

            snajper jest pacjentem a nie pracownikiem opieki zdrowotnej więc jego spojrzeniu nie można zarzucić braku optyki pacjenta

            >I to kierownika glowa w tym, zeby byl uchwytny, bo w koncu jest w pracy!

            No właśnie - kierownika nie personelu. Taki kierownik zwykle ma gabinet z tabliczką z imieniem, nazwiskiem, godzinami pracy a miejsce to jest łatwe do odszukania - personel nie jest od tego by go pilnować czy szukać - ma inne obowiązki - chyba ze wychodząc poformował personel i nakazał informowanie pacjentów ale wtedy pacjentka by się tego dowiedziała.

            >Tu chodzi o zwykla ludzka zyczliwosc

            w jaki sposób życzliwością zastąpić brak wiedzy o tym gdzie poszedł kierownik?
            • mniania Re: Podsumowujac 27.09.13, 14:15
              slav_ napisał:

              > > snajper 55 - poraza mnie Twoje podejscie do ludzi.
              >
              > snajper jest pacjentem a nie pracownikiem opieki zdrowotnej więc jego spojrzeni
              > u nie można zarzucić braku optyki pacjenta

              To chyba jemu tez powinno zalezec, jak zostac leczonym, a on sie wypowiada, jak sekretarka z biura kierownika przychodni w NFZ.
              >
              > >I to kierownika glowa w tym, zeby byl uchwytny, bo w koncu jest w pracy!
              >
              > No właśnie - kierownika nie personelu. Taki kierownik zwykle ma gabinet z tabli
              > czką z imieniem, nazwiskiem, godzinami pracy a miejsce to jest łatwe do odszuka
              > nia - personel nie jest od tego by go pilnować czy szukać - ma inne obowiązki -
              > chyba ze wychodząc poformował personel i nakazał informowanie pacjentów ale w
              > tedy pacjentka by się tego dowiedziała.

              hahah, dobre. Powiedz to normalnym ludziom mieszkajacym w innych Europejskich krajach niz Polska. Personel jest "twarza" firmy i pierwszym kontaktem dla petenta, wiec to personal jest od tego, by pomoc znalezc szefa. Choc sprobowac, i poklazac ze chce "przejsc extra mile", bo tu z automatu powiedzialy ze nie. Pacjent ma sie sczuc wysluchany, bo cieri bol, chorobe, z powodu ktorej jasno nie jest w stanie myslec. Penie to brzmi niestety jak kosmos dla kogos, kto w Polsce mieszka, ale tak powinno byc i tak jest za granica. Niestety nie doscigniony ideal dla naszego panstwa :(
              >
              > >Tu chodzi o zwykla ludzka zyczliwosc
              >
              > w jaki sposób życzliwością zastąpić brak wiedzy o tym gdzie poszedł kierownik?
              Powtaerzam, to nie jest problem pacjenta. Tylko tego jak personel sie ze soba dogaduje w placowce. Oczywiscie to kierownik dal ciala, a kobierty sa zaaferowane swoja praca i nie chca zeby im przeszkadzac, bo im sie pewnie nawarswtia, ale od tego sa, zeby okazywac dobra wole choc udawac, ze ja maja. Jak wyzej.
              • slav_ Re: Podsumowujac 27.09.13, 14:44
                > ta, wiec to personal jest od tego, by pomoc znalezc szefa.

                Pomogły - wskazały gdzie jest jego gabinet. Jeśli tam go nie było a nie powiedział gdzie poszedł nie mogły inaczej pomóc.

                >ale tak powinno byc i tak jest za granica.

                Jestem w stanie wskazać inne różnice dotyczące warunków pracy personelu medycznego w Polsce i za granicą.
                • mniania Re: Podsumowujac 27.09.13, 15:15
                  slav_ napisał:


                  > Pomogły - wskazały gdzie jest jego gabinet. Jeśli tam go nie było a nie powiedz
                  > iał gdzie poszedł nie mogły inaczej pomóc.

                  Czy pomogly to dyskusyjne. Po pierwsze warczaly i opedzaly sie od mojej matki jak diablel od swieconej wody. Po drugie - az dziwne, ze na to nie wpadles - maja chyba sluzbowa komorke tego kierownika i powinny do niego zadzwonic. Jest problem, wiec on powinien sie znalezc w zasiegu pacjenta.
                  >
                  > >ale tak powinno byc i tak jest za granica.
                  >
                  > Jestem w stanie wskazać inne różnice dotyczące warunków pracy personelu medyczn
                  > ego w Polsce i za granicą.

                  To nie ma nic do rzeczy. Z pretensjami do tworcow systemu i Tuska, a nie pozwalac warczec takim harpiom na oglupialych z bolu pacjentow.
                  • st.lucas Nie, szanowna Pani... 27.09.13, 15:34
                    mniania napisała:

                    > slav_ napisał:
                    >
                    >
                    > > Pomogły - wskazały gdzie jest jego gabinet. Jeśli tam go nie było a nie p
                    > owiedz
                    > > iał gdzie poszedł nie mogły inaczej pomóc.
                    >
                    > Czy pomogly to dyskusyjne. Po pierwsze warczaly i opedzaly sie od mojej matki j
                    > ak diablel od swieconej wody. Po drugie - az dziwne, ze na to nie wpadles - maj
                    > a chyba sluzbowa komorke tego kierownika i powinny do niego zadzwonic. Jest pro
                    > blem, wiec on powinien sie znalezc w zasiegu pacjenta.

                    Powinne (byc moze zadzwonic) gdyby mialy sluzbowe telefony komorkowe,
                    oplacane przez zaklad pracy.

                    > > >ale tak powinno byc i tak jest za granica.
                    > >
                    > > Jestem w stanie wskazać inne różnice dotyczące warunków pracy personelu m
                    > edyczn
                    > > ego w Polsce i za granicą.
                    >
                    > To nie ma nic do rzeczy.

                    Owszem, ma.

                    > Z pretensjami do tworcow systemu i Tuska, a nie pozwal
                    > ac warczec takim harpiom na oglupialych z bolu pacjentow.

                    Za sytem odpowiadaja politycy, a tych wybieraja tacy ludzie jak Pani.
                    Swoje pretensje powinna Pani skierowac do osoby, ktora zazwyczaj
                    oglada Pani w lustrze.

                    I najwazniejsze: nie kazdy oglupialy z bolu chory to PACJENT.
                    Pacjentem jest tylko ten chory, ktory znajduje sie pod opieka lekarska
                    czyli nawiazal wiez WZAJENEGO zaufania i szacunku z wybranym lekarzem.

                    Komunizm - niech Pani to sobie wreszcie uswiadomi - juz sie w Polsce skonczyl.
                    I jego "standardy" czyli chamskie barbarzynstwo, polegajace na zastapieniu
                    relacji interpesonalnych, dystrybucja i przymusem nalezy zastapic
                    prawdziwymi STANDARDAMI wypracowanymi poprzez wieki cywilizacji
                    zachodniej. Kto tego nie rozumie, zupelnie slusznie zasluguje na miano
                    HOMO SOVIETICUS.

                    Niech mi Pani teraz odpowie: dlaczego to niby ktos sie ma przejmowac
                    losem kogos, ktory kompletnie nie przejmuje sie jego losem?
                    Niech Pani nie wymaga od innych moralnego poziomu, do ktorego Pani
                    samej daleko.
                    • mniania Re: Nie, szanowna Pani... 27.09.13, 16:09
                      Wszystko pieknie, tylko wlasnie ja jestem przeciw sowieckim zachowaniom, ktore prezentuja panie z recepcji, wiec nie bardzo rozumiem, o czym Pan mowi.

                      > Powinne (byc moze zadzwonic) gdyby mialy sluzbowe telefony komorkowe,
                      > oplacane przez zaklad pracy.

                      Rzecz nie w tym, czego nie mogly zrobic, tylko, ze moglyby choc udac, ze cos w tej sprawie zrobia, a nie zostawiac pacjenta samego sobie. Kluczem w dobrej obsludze klienta (to okreslenie nie doityczy tylko naplywajacych z zachodu firm np telefonii komorkowej) jest grzecznosc i pokazanie mu, ze cos probujemy zdla niego zrobic. te panie z automatu i niezbyt grzecznie zamknely temat i kropka, nie widze sensu dluzszego dyskutowania na ten temat, bo argumenty Pana, snajpera55 ani slava do mnie nie przemawiaja.
                      >
                      > > > >ale tak powinno byc i tak jest za granica.
                      > > >
                      > > > Jestem w stanie wskazać inne różnice dotyczące warunków pracy perso
                      > nelu m
                      > > edyczn
                      > > > ego w Polsce i za granicą.
                      > >
                      > > To nie ma nic do rzeczy.
                      >
                      > Owszem, ma.

                      Czyli w skrocie, Panskim zdaniem badzmy chamami w miejscu pracy, dopoki nam wiecej nie zaplaca? czy bycie grzecznym (przy tym mozna i byc asertywnym) tak wiele kosztuje? Jesli pani w recepcji grzecznie acz asertywnie powiedzialby mojej mamie, ze nic z tego i dlaczego nic z tego, ona by to zrozumiala i nie wisiala tam jak zawieszona w prozni, nie wiedzac, co robic dalej.
                      >
                      > > Z pretensjami do tworcow systemu i Tuska, a nie pozwal
                      > > ac warczec takim harpiom na oglupialych z bolu pacjentow.
                      >
                      > Za sytem odpowiadaja politycy, a tych wybieraja tacy ludzie jak Pani.
                      > Swoje pretensje powinna Pani skierowac do osoby, ktora zazwyczaj
                      > oglada Pani w lustrze.

                      Niestety - rzeczywiscie odpowiadaja - ale skad Pan moze wiedziec, ze ja glosowalam na tych, ktorzy teraz rzadza? Moze tak jak Pan, jestem niezadowolona?
                      >
                      > I najwazniejsze: nie kazdy oglupialy z bolu chory to PACJENT.
                      > Pacjentem jest tylko ten chory, ktory znajduje sie pod opieka lekarska
                      > czyli nawiazal wiez WZAJENEGO zaufania i szacunku z wybranym lekarzem.

                      Nie bardzo rozumiem. Czyli jesli przychodze do lekarza rodzinnego wybranego preze mnie i on akurat ma zly dzien i wyraznie nie chce nawiazac ze mna relacji opartej na zaufania i szacunku, to ja nie jestem pacjentem? hahahahaha. Ten, kto przychodzi do przychodni sie zapisac przyszedl w celu "medycznym" i pacjentem jest, bo przeciez nie przyszedl tam sie napic kawy?
                      >
                      > Komunizm - niech Pani to sobie wreszcie uswiadomi - juz sie w Polsce skonczyl.

                      No wlasnie i zastapil go wyjatkowo agresywny w swojej formie kapitalizm. Ale nie rozumiem, co mi Pan tu takie rzeczy mowi, jesli ja od kilkunastu lat mieszkam w panswtie kapitalistycznym? Dlatego wlasnie zupelnie inaczej patrez na barejizm w Polsce. Komunizm niby sie skonczyl, ale barejizm niestey nie.

                      > I jego "standardy" czyli chamskie barbarzynstwo, polegajace na zastapieniu
                      > relacji interpesonalnych, dystrybucja i przymusem nalezy zastapic
                      > prawdziwymi STANDARDAMI wypracowanymi poprzez wieki cywilizacji
                      > zachodniej. Kto tego nie rozumie, zupelnie slusznie zasluguje na miano
                      > HOMO SOVIETICUS.

                      Moja mama, ani starszi pacjenci tejk placowki niczego na nikim nie wymagaja. Raczej sterroryzowani buldogowatym wyrazem twarzy ludzi tam pracujacych odchodza z kwitkiem, bo boja sie odezwac. Jesli natomista sie osmiela, jak moja mama, to po prostu sa chca sie leczyc - i jeszcze raz do tego wroce - dozyli emerytury i teraz sa oszukani, jesli nie jest prawda to, ze opieka lekarska im przysluguje.
                      >
                      > Niech mi Pani teraz odpowie: dlaczego to niby ktos sie ma przejmowac
                      > losem kogos, ktory kompletnie nie przejmuje sie jego losem?

                      Kto konkretnie sie nie przejmuje Pana losem? Ja wykonuje zawod oparty na empatii i nie miesci mi sie w glowie, jak mozna mowic "bo inni tego nie robia, to ja tez nie bede". To Pana nie zwalnia z bycia czlowiekiem, ze polskie ulice sa pelne niezyczliwych ludzi, ktorzy niestety ciesza sie z czyjegos nieszczescia, zamiast wspolczuc i probowac pomoc. To juz taka mentalnosc, zeby sie zmienila, trezba pokolen. Z reka na sercu mowie, ze tu gdzie mieszkam ludzie w naglych sytuacjach typu napad z bronia w reku probuja obezwladnic kryminalistow. Moze jest to glupie targanie sie na wlasne zycie, ale w Polsce to sie nie zdarza, bo tak jak Pan mowi, po co nadstawiac karku za innych, jesli ja zakladam, ze inni by nie nadstawili karku za mnie. To bardzo smutne i wspolczuje Panu, ze takich ludzi ma Pan wokol siebie i sam taki jest. Jak ma byc w Polsce, jesli nikt nie bedzie sie podkladal za innych? Ciagle walkowane sa sprawy zwiazane z Powstaniem Warszawskim, II Wojna. Z podziwem mowi sie o bohaterstwie tamtych ludzi, a jakos Pan i tacy jak Pan nic sie z tego nie nauczyli, bo Pana na pewno na takie bohaterstwo nie byloby stac, sadzac po wpisie.

                      > Niech Pani nie wymaga od innych moralnego poziomu, do ktorego Pani
                      > samej daleko.


                      A co Pan o mnie wie i w ogoel nie rozumiem, w jakim kontekscie Pan to mowi, do ktorej czesci moejn wypowiedzi sie Pan odnosi?

                      >
                  • slav_ Re: Podsumowujac 27.09.13, 16:19
                    > maj a chyba sluzbowa komorke tego kierownika i powinny do niego zadzwonic.

                    A maja tę "komórkę"?

                    > > >ale tak powinno byc i tak jest za granica.

                    > To nie ma nic do rzeczy.

                    Jak to nie ma? Sama podkreślasz różnice między Polska a "zagranicą" w jednym punkcie to Ci przypominam że w innych punktach tez są różnice. Takie różnice są zwykle "w pakiecie" tzn. np. ze lepsze wynagradzanie i lepsze warunki pracy personelu są zwykle "w pakiecie" z lepszym traktowaniem pacjentów.
                    • mniania Re: Podsumowujac 27.09.13, 16:39
                      slav_ napisał:

                      > > maj a chyba sluzbowa komorke tego kierownika i powinny do niego zadzwonic
                      > .
                      >
                      > A maja tę "komórkę"?

                      tego nie wiem. Przyznam szczerze, ze sobie moze naiwnie wyobrazam, ze maja. W Polsce wiele rzeczy sie zmienilo na super korzysc w ciagu ostatnich 10ciu lat, wiec moze i to? Musze niestety tu podac znow pewien fakt z zagranicy - kierownik lub ktos na wyzszym stanowisku musi miec sluzbowa komorke. Poniewaz jest sluzbowa, to wlasnie ludzie z pracy maja rozpiske sluzbowych numerow na korkowej tablicy przy biurku lub w bazie danych, by moc taka osobe zlokalizowac szybko. Pan kierownik nie odstawia zadnego aktu laski, ze podaje swoj numer, po prostu musi, bo kmorke dostal z pracy i ona ma sluzyc do kontaktow sluzbowych. Po prostu jest w pracy i ma byc uchwytny. W szpitalach sa chyba pagery, a w przychodniach tez sa chyba jakies nerwowe nagle sytuacje, nie? Jesli w Polsce sluzbowe komorke wciaz sa dawane tylko handlowcom, to masz racje, nie ma sensu bajdurzyc o sluzbowych komorkach w NFZ.

                      >
                      > > > >ale tak powinno byc i tak jest za granica.
                      >
                      > > To nie ma nic do rzeczy.
                      >
                      > Jak to nie ma? Sama podkreślasz różnice między Polska a "zagranicą" w jednym pu
                      > nkcie to Ci przypominam że w innych punktach tez są różnice. Takie różnice są z
                      > wykle "w pakiecie" tzn. np. ze lepsze wynagradzanie i lepsze warunki pracy pers
                      > onelu są zwykle "w pakiecie" z lepszym traktowaniem pacjentów.

                      Wybacz slav, nie zgadzam sie z Toba. To czy lepiej traktujesz pacjentow powinno zalezec od kultury osobistej, a nie placy. Pewnie, ze sa rzeczy niemozliwe do zrobienia, ale mozna chyba pacjenta o tym poinformowac kulturalnie, bez warczenia? i sproibowac cos podpowiedziec, co pacjent ma dalej poczac, a ie zakonczyc rozmowe zostawiajac go z niczym? Jesli Twoj punkt widzenia na ten temat jest typowy w naszym kraju, to zasadnicza roznica miedzy Polska a "zagranica" niestety jest to, ze w pracy za granica masz isc te ekstra mile dla swopjego klienta, petenta, pacjenta... To sie rozumie samo przez sie. Oznacza to podejscie "jak moge pomoc?" a nie: "moja praca siega odtad dotad i robie ja dla siebie, zeby odbebnic 8 godzin, a nie po to, zeby rzeczywiscie swiadczyc uslugi tym, ktorzy do mnie przychodza".
              • 0.9_procent Re: Podsumowujac 27.09.13, 21:31
                mniania napisała:

                > hahah, dobre. Powiedz to normalnym ludziom mieszkajacym w innych Europejskich k
                > rajach niz Polska. Personel jest "twarza" firmy i pierwszym kontaktem dla peten
                > ta, wiec to personal jest od tego, by pomoc znalezc szefa. Choc sprobowac, i po
                > klazac ze chce "przejsc extra mile", bo tu z automatu powiedzialy ze nie. Pacje
                > nt ma sie sczuc wysluchany, bo cieri bol, chorobe, z powodu ktorej jasno nie je
                > st w stanie myslec. Penie to brzmi niestety jak kosmos dla kogos, kto w Polsce
                > mieszka, ale tak powinno byc i tak jest za granica. Niestety nie doscigniony id
                > eal dla naszego panstwa :(

                Twoja infantylność wręcz bawi. Za leczenie normalnych ludzi mieszkających w innych Europejskich krajach niż Polska ich ubezpieczyciel płaci. Twój (i babci) ubezpieczyciel jest bankrutem. I nie płaci za część wykonanych świadczeń. Stąd limity i kolejki. Bo nikt nie będzie pracował i ponosił dodatkowych kosztów, jeśli nie otrzyma za to wynagrodzenia. Dorosły człowiek powinien to sobie uświadomić. Pisanie, że "To NFZ ma wiedzieć jak to rozliczyć, ... i te panią pacjentkę w ogóle o to nie powinna głowa nie powinna boleć" jest w tej sytuacji naiwne. Ciekaw jestem, czy gdyby w czasie płacenia kartą była odmowa, to powiedziałabyś kasjerce, że to problem sklepu i banku, a nie twój.
                Już kilka razy pisałem, że marzy mi się model francuski - pacjent płaci za wizytę i występuje do ubezpieczyciela o refundację. Miałabyś wtedy uśmiechniętych lekarzy, którzy by cię z przyjemnością wysłuchali. Tylko 'nieco' mniej przyjemnie byłoby w NFZ, gdyby się okazało, że refundacja jest mocno okrojona, albo nie ma jej wcale. Nakłady na opiekę zdrowotną są jedne z najniższych w Europie, lekarzy w stosunku do ilości pacjentów mamy najmniej w Europie. Więc wyluzuj pośladki i ciesz się, że ten system w ogóle jeszcze działa.
                • mniania Re: Podsumowujac 27.09.13, 22:34
                  A mnie nie bawi, wcale i wcale nie uwazam sie za infantylna, tuylko raczej Ciebie,z e wtracasz swoje 3 grosze nawet nie zadawszy sobie trudu, zeby zobaczyc o jakie informacje prosilam zakladajac ten watek. Okazujesz podstawowy brak szacunku.

                  Otoz leczyla sie moja matka, od dekad i od zawsze rezydujaca w Polsce. Nie ja. Ja jesli chodze do lekarzy, to do prywatnych, bo nie jestem przeciez ubezpieczona w NFZ, pracujac za granica. To ze nie babci tylko matki ubezpieczuyciel (nie znosze jak ktos mnie lekcewazy) jest moze bankrutem, ale zamista Polak Polakowi wylewac jad to ruszcie 4 litery i cos z tym zrobcie. Ty oczywiscie nic nie mozesz, bo jestes malym trybikiem w machinie, mam na mysli rzad. Marzy ci sie model francuski? Otoz madralo mieszkalam w Szwajcarii 4 miesiace, we francuskim kantonie i wiem jak to dziala i bylam obslugiwana na podstawie tej granatowej karty, ktora sie komus wystawia na wakacje w jego kraju rezydowania. Ludzie w Polsce - jak w Stanach by umierali n ulicach, bo nie mieliby jak za to zaplacic. A ze do tego doprowadziluy nie wiem czyje rzady w Polsce? Coz naiwne nienaiwne, ale nie powinien to byc problem emerytow, ktorzy swoje juz wypracowali, tylko tych ktorzy teraz rzadza. Cieszyc sie mam miernota, ze to sie jedszce nie rozlecialo? Jakos sie nie ciesze. Nie zycze sobie okreslen tyu nienapinanie posladkow, bo sa po prostu prymitywne i chamskie. Jak jeszce raz cos takiego napiszesz, to Cie zglosze do moderatora o usuniecie komentarza.
                  • 0.9_procent Re: Podsumowujac 27.09.13, 23:01
                    mniania napisała:

                    > Otoz leczyla sie moja matka, od dekad i od zawsze rezydujaca w Polsce. Nie ja.

                    Ale to nie twoja matka, tylko ty wylewasz żale na forum.

                    > Ja jesli chodze do lekarzy, to do prywatnych, bo nie jestem przeciez ubezpieczo
                    > na w NFZ, pracujac za granica. To ze nie babci tylko matki ubezpieczuyciel (nie
                    > znosze jak ktos mnie lekcewazy) jest moze bankrutem,

                    Oooo. Nie wiedziałem, że pisząc W dniu zdejmowania gipsu bylam siwdakiem jak odprawiali ledwie chodzaca staruszke miałaś na myśli swoja matkę. bardzo przepraszam.

                    ale zamista Polak Polakow
                    > i wylewac jad to ruszcie 4 litery i cos z tym zrobcie.

                    Ale to ty wylewasz, żale. Więc zróbcoś. Albo poproś mamusię, skoro od dekad i od zawsze rezyduje w Polsce.

                    > Marzy ci sie mod
                    > el francuski? Otoz madralo mieszkalam w Szwajcarii 4 miesiace, we francuskim ka
                    > ntonie i wiem jak to dziala i bylam obslugiwana na podstawie tej granatowej kar
                    > ty, ktora sie komus wystawia na wakacje w jego kraju rezydowania.

                    Mam we Francji wystarczająco wielu znajomych, żeby wiedzieć jak działa model francuski. A ty piszesz o EKUZ - to jednak troszkę co innego.

                    > Ludzie w Pols
                    > ce - jak w Stanach by umierali n ulicach, bo nie mieliby jak za to zaplacic.

                    Ludzie w Stanach umierają, gdy nie mają czym zapłacić.

                    > A
                    > ze do tego doprowadziluy nie wiem czyje rzady w Polsce? Coz naiwne nienaiwne, a
                    > le nie powinien to byc problem emerytow, ktorzy swoje juz wypracowali, tylko ty
                    > ch ktorzy teraz rzadza.

                    Nie widzę powodu by konsekwencje nieudolnych rządów mieli ponosić lekarze. Więc zastrzeżenia do złych rządów kieruj na sejm. gov.pl

                    > Cieszyc sie mam miernota, ze to sie jedszce nie rozleci
                    > alo?

                    Przy tych nakładach wypada się cieszyć. Kiedyś bodaj niemieccy ekonomiści przyjrzeli się ochronie zdrowia w Polsce i doszli do wniosku, że przy takich nakładach to nie ma prawa działać. A działa. Cud!

                    > Nie zycze sobie okreslen tyu nienapinanie posladkow,
                    > bo sa po prostu prymitywne i chamskie.

                    Nie napinaj się tak sznurowana damo, bo ci żyłka pęknie. Gdybyś wysłuchała kilku wiązanek puszczanych na SORach przez "zdenerwowanych" pacjentów, to byś pewnie zamarła na zawał. Przy tym co lekarze i pielęgniarki codziennie musza wysłuchiwać pisanie o wyluzowaniu pośladków to szczyt elegancji.

                    > Jak jeszce raz cos takiego napiszesz, t
                    > o Cie zglosze do moderatora o usuniecie komentarza.

                    A pisz sobie. Kiedyś pisałem na forum by moderator usunął wszystkie posty z pejoratywnymi określeniami dotyczącymi lekarzy (konował, doktorek, doktorzyna itp.) I co? Nic - trzeba by połowę forum wykasować.

                    Tak więc - wbrew temu co usiłujesz udowodnić - jesteś infantylna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka