Dodaj do ulubionych

Ginekolodzy się zwalniają hehe :)

14.12.14, 10:26
Ginekolodzy się zwalniają:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,138764,17124568,Dramat_w_znanym_szpitalu__Wiekszosc_ginekologow_chce.html#BoxWiadTxt
I jeszcze jaka bezczelna motywacja:
"Jednym z ginekologów, którzy podpisali list do marszałka i chcą odejść ze szpitala, jest dr n. med. Zbigniew Saczko. - Od kilku lat walczymy z dyrektorem o lepsze warunki pracy i płacy. Wciąż jednak słyszymy, że nie ma pieniędzy. W ostatnim czasie zwolniło się już pięciu naszych kolegów lekarzy. Stajemy się przez to niewydolni. Coraz trudniej jest ułożyć grafik. Dyrektor zasugerował, że moglibyśmy pracować na zmiany, ale przecież większość z nas przyjmuje pacjentów także poza szpitalem. Musielibyśmy zrezygnować z prywatnych praktyk, a to oznacza dla nas utratę zarobków, a dla szpitala utratę pacjentów, bo większość z nich to kobiety, które przysyłamy do szpitala na poród z naszych prywatnych gabinetów - tłumaczy dr Saczko."

A to tymczasem ich gabinety prywatne funkcjonują WYŁĄCZNIE w oparciu o zaplecze szpitalne, inaczej pacjentki by tam nie przyszły. Kiedy w końcu Polska się ucywilizuje i kiedy będzie w końcu ZAKAZ łączenia praktyki prywatnej z praca w szpitalu publicznym do cholery?????

Jeden z komentarzy pod artykulem:
"zakaz łączenia prywatnej praktyki z praca w publicznym szpitalu załatwi ten problem tak jak załatwił go w Niemczech...
Ci lekarze z artykułu próbują tu powiedzieć, że to dzięki ich prywatnym pacjentom ten publiczny szpital ma kogo leczyć bo to oni przysyłają do niego swoich pacjentów pacjentów podczas gdy jest dokładnie odwrotnie... Tylko dlatego, że są etatowymi pracownikami publicznego szpitala mają tych swoich prywatnych pacjentów...
Chcecie być "prywaciarzami"? To i inwestycje róbcie na swój prywatny rachunek i sam sobie kup USG, zbuduj blok operacyjny, OIOM, porodówkę itd... Profesor Molski dał jakoś radę i zbudował swój prywatny szpital więc jak faktycznie jesteście fachowcami to i wy dacie radę... Powtórzę raz jeszcze; o ile się zgodzę, że pensje lekarzy powinny być godne (te niecałe 4 koła to śmiech na sali a nie wynagrodzenie) to łącznie prywatnej praktyki z etatem w publicznym szpitalu to przyczyna patologii w polskim systemie opieki zdrowotnej... Trzeba się w końcu na coś zdecydować panowie i panie doktorzy i doktorki; albo budujecie własną przyszłość zawodową albo próbujecie dalej żerować ale w tym drugim przypadku wasze reklamacje czy żale są kompletnie nie wiarygodne.."
Obserwuj wątek
    • 0.9_procent Re: Ginekolodzy się zwalniają hehe :) 14.12.14, 10:58
      Może by tak poczytać forum przed założeniem kolejnego wątku na ten sam temat?
      --
      Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
      • fitness66 Re: Ginekolodzy się zwalniają hehe :) 14.12.14, 11:54
        0.9_procent napisał:

        > Może by tak poczytać forum przed założeniem kolejnego wątku na ten sam temat?

        W tym linku, który podajesz, nie ma nic o ginekologach z Brochowa...

        > Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
        • 0.9_procent Re: Ginekolodzy się zwalniają hehe :) 14.12.14, 12:39
          fitness66 napisał:

          > 0.9_procent napisał:
          >
          > > Może by tak poczytać forum przed założeniem kolejnego wątku na ten sam te
          > mat?
          >
          > W tym linku, który podajesz, nie ma nic o ginekologach z Brochowa...

          Kiedy w końcu Polska się ucywilizuje i kiedy będzie w końcu ZAKAZ łączenia praktyki prywatnej z praca w szpitalu publicznym do cholery?????

          Nawet nie wiesz co sam napisałeś, siroto ?

          --
          Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
        • slav_ Re: Ginekolodzy się zwalniają hehe :) 14.12.14, 12:41
          > W tym linku, który podajesz, nie ma nic o ginekologach z Brochowa...

          Ale są odpowiedzi na Twoje pytania.
          • fitness66 Re: Ginekolodzy się zwalniają hehe :) 14.12.14, 17:32
            slav_ napisał:

            > > W tym linku, który podajesz, nie ma nic o ginekologach z Brochowa...
            >
            > Ale są odpowiedzi na Twoje pytania.

            W moim poście jest tylko jedno pytanie, w dodatku retoryczne, czyli niewymagające odpowiedzi...
    • slav_ Re: Ginekolodzy się zwalniają hehe :) 14.12.14, 11:30
      > "zakaz łączenia prywatnej praktyki z praca w publicznym szpitalu załatwi ten pr
      > oblem tak jak załatwił go w Niemczech...

      O ile mi wiadomo w Niemczech nie ma takiego zakazu a nawet funkcjonują "prywatne łóżka" w ramach zatrudnienia w szpitalu ale może ktoś z pracujących w Niemczech zweryfikuje moją wiedzę.

      > wilizuje i kiedy będzie w końcu ZAKAZ łączenia praktyki prywatnej z praca w szp
      > italu publicznym do cholery?????

      GORĄCO POPIERAM taki zakaz bo dopiero wtedy doszło by do uwidocznienia faktycznych niedoborów w Polskiej opiece zdrowotnej. Sytuacja jest skrajnie zafałszowana właśnie przez mnogość miejsc pracy lekarzy, pracę czasowo poza wszelakimi granicami rozsądku i taki sposób wypełniania luk. To oczywiści mocno psuje rynek.
      Tylko jest z tym taki problem że większość tych lekarzy to "prywatne podmioty gospodarcze" na umowach (a jakże) śmieciowych i zakaz taki (zawierania umów) jest nierealny.

      >Chcecie być "prywaciarzami"? To i inwestycje róbcie na swój prywatny rachunek i
      > sam sobie kup USG, zbuduj blok operacyjny,

      A po co lekarze mają budować szpitale?
      Stolarz powinien las zasadzić a szklarz otworzyć hutę szkła?
      Lekarze uczą się leczyć ludzi a nie budować szpitale i lepiej by nie budowali szpitali tylko zajmowali się pacjentami.
      Nie wiem skąd w Polsce taki często podnoszony podgląd że jak lekarz chce leczyć ludzi to sobie musi wybudować szpital.
      Lekarz "sprzedaje" swoje umiejętności i wiedzę a nie zdolności do deweloperki.
      Jeśli ktoś sobie życzy to oferuje lekarzowi wynagrodzenie i go zatrudnia a jeśli lekarzowi owi wynagrodzeni nie odpowiada to z pracy rezygnuje i szuka innego pracodawcy.
      Forma własności i sposób płacenia (prywatny, publiczny, z kontraktem z nfz czy bez) jest sprawą wtórną.

      Najczęściej lekarze SĄ "prywaciarzami" zarówno w swojej praktyce jak i w szpitalu, również publicznym który zawiera z nimi umowę.
      Jak dyrektora na stać na zatrudnienie lekarzy i na stworzenie takich warunków pracy by ją bezpiecznie wykonywać to powinien zlikwidować oddział.
      Nie ma żadnego obowiązku zatrudniania lekarzy oraz nie ma przymusu pracy dla lekarzy (choć często czytam komentarze że pacjenci by sobie tego życzyli - by zamiast płacenia lekarzom za pracę do pracy ich przymuszać).


      • fitness66 Re: Ginekolodzy się zwalniają hehe :) 14.12.14, 12:34
        slav_ napisał:

        > Tylko jest z tym taki problem że większość tych lekarzy to "prywatne podmioty g
        > ospodarcze" na umowach (a jakże) śmieciowych i zakaz taki (zawierania umów) jes
        > t nierealny.

        Obojętne jaki typ umowy, chodzi o to, by była ona na wyłączność.
        • 0.9_procent Re: Ginekolodzy się zwalniają hehe :) 14.12.14, 12:44
          fitness66 napisał:

          > Obojętne jaki typ umowy, chodzi o to, by była ona na wyłączność.
          Teraz już "obojętne jaki typ umowy". Ty w ogóle wiesz czego chcesz?
          A "wyłączność" kosztuje, widać dyrektorów szpitali na to nie stać. Ale to nie jest problem lekarzy.

          --
          Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
          • fitness66 wyłączność 14.12.14, 18:45
            0.9_procent napisał:

            > fitness66 napisał:
            >
            > > Obojętne jaki typ umowy, chodzi o to, by była ona na wyłączność.
            > Teraz już "obojętne jaki typ umowy". Ty w ogóle wiesz czego chcesz?
            > A "wyłączność" kosztuje, widać dyrektorów szpitali na to nie stać. Ale to nie j
            > est problem lekarzy.

            Oczywiście, ze kosztuje, ale to jedyny sposób na zapewnienie jako takiej jakości. Korzyść jest zresztą obustronna, przecież ginekolog niemający zaplecza szpitalnego to d. wołowa, a nie ginekolog, jakie on zabiegi może wykonać w swoim gabinecie? Wyłyżeczkowanie? Do poważniejszych operacji potrzebne jest cale zaplecze, z innymi specjalistami włącznie.

            Ja bym zrobił tak - zapłaciłbym ginekologom (i wszystkim innym lekarzom specjalistom w szpitalu) powiedzmy 1,5 średniej krajowej, czyli 6 tys. złotych brutto za 8 godz. dziennie (8-16) na umowę o prace (lub odpowiednio więcej jeśli na kontrakcie). Kraje o wiele bogatsze płacą 2 razy średnia krajowa, wiec powiedzmy niech w PL będzie to 1,5, chociaż nie jestem pewien, może powinno to być 2 x średnia i w PL też. Do tego obowiązek dyżurowania i odpowiednia stawka za dyżur, tak ze doszłoby jakieś następne 4 tys. w sumie 10 tys. Jeśli ginekologów jest 8 to dyżur byłby co 8 dzień i co 8 weekend. Za jakąkolwiek pracę dodatkową poza szpitalem bez zgody - natychmiast zwolnienie dyscyplinarne.

            > --
            > Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
            • slav_ Re: wyłączność 14.12.14, 18:56
              > Ja bym zrobił tak

              To teraz idź pogadać z tym dyrektorem.
            • 0.9_procent Re: wyłączność 14.12.14, 19:33
              fitness66 napisał:

              > Oczywiście, ze kosztuje, ale to jedyny sposób na zapewnienie jako takiej jakośc
              > i. Korzyść jest zresztą obustronna, przecież ginekolog niemający zaplecza szpit
              > alnego to d. wołowa, a nie ginekolog, jakie on zabiegi może wykonać w swoim gab
              > inecie? Wyłyżeczkowanie? Do poważniejszych operacji potrzebne jest cale zaplecz
              > e, z innymi specjalistami włącznie.
              Hmmm. Moja żona dość regularnie odwiedza ginekologa, a nie pamiętam by poza porodami była w szpitalu. Muszę sprawdzić cóż ona takiego u swojej pani ginekolog robi - pewnie plotkują przy herbatce.

              > Ja bym zrobił tak - zapłaciłbym ginekologom (i wszystkim innym lekarzom specjal
              > istom w szpitalu) powiedzmy 1,5 średniej krajowej, czyli 6 tys. złotych brutto
              > za 8 godz. dziennie (8-16) na umowę o prace (lub odpowiednio więcej jeśli na ko
              > ntrakcie). Kraje o wiele bogatsze płacą 2 razy średnia krajowa, wiec powiedzmy
              > niech w PL będzie to 1,5, chociaż nie jestem pewien, może powinno to być 2 x śr
              > ednia i w PL też. Do tego obowiązek dyżurowania i odpowiednia stawka za dyżur,
              > tak ze doszłoby jakieś następne 4 tys. w sumie 10 tys. Jeśli ginekologów jest 8
              > to dyżur byłby co 8 dzień i co 8 weekend. Za jakąkolwiek pracę dodatkową poza
              > szpitalem bez zgody - natychmiast zwolnienie dyscyplinarne.
              Możesz sobie robić jak chcesz. Ale nim będziesz robił proponowałbym zapoznanie się z podstawowymi informacjami. Dzień pracy lekarza to 7 godzin i 35 minut, a nie 8 jak napisałeś. W skali roku daje to jednak różnicę. Obsada dyżurowa na oddziałach ginekologiczno-położniczych to 2 a nie 1 osoba, a weekend to 2 a nie 1 dzień. Więc przy 8 osobach wychodzi 2 dyżury świąteczne (razem 48 godzin) i 5.5 do 6 dyżurów zwykłych (co daje 90 do 98 godzin). Łącznie 138 do 146 godzin, więc tygodniowo 34.5 - 36,5 godz. Razem z czasem etatowym (37.5 godz) daje 72 do 74 godzin a więc ledwo się mieszczącym w dyrektywie unijnej. To wszystko przy założeniu, że miesiąc ma 4 weekendy (a są takie które mają 5), nie ma żadnych dodatkowych świąt, dyżurują wszyscy - a np. kobiety w ciąży nie dyżurują, nikt nie odbywa żadnego stażu (ciekawe jak się szkoli), nikt choruje i nikt nie idzie na urlop - co jest utopią.
              Zresztą cały ten wywód nie ma znaczenia, bo nie ma przymusu pracy i ginekolodzy mogą takie warunki przyjąć albo nie. I co zamierzasz gdy nie przyjmą?

              --
              Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
        • slav_ Re: Ginekolodzy się zwalniają hehe :) 14.12.14, 12:45
          > Obojętne jaki typ umowy, chodzi o to, by była ona na wyłączność.

          To niech oferent taką wyłączność zaproponuje.
          Za odpowiednim wynagrodzeniem (adekwatnym do sumy zarobów z rożnych źródeł) i w sensownych warunkach sadzę że nie byłoby problemu.
          • fitness66 Re: Ginekolodzy się zwalniają hehe :) 14.12.14, 18:46
            slav_ napisał:

            > > Obojętne jaki typ umowy, chodzi o to, by była ona na wyłączność.
            >
            > To niech oferent taką wyłączność zaproponuje.
            > Za odpowiednim wynagrodzeniem (adekwatnym do sumy zarobów z rożnych źródeł) i w
            > sensownych warunkach sadzę że nie byłoby problemu.

            Na takich warunkach jak tu opisane:
            forum.gazeta.pl/forum/w,305,155889023,155893475,wylacznosc.html
            • slav_ Re: Ginekolodzy się zwalniają hehe :) 14.12.14, 19:00
              > Na takich warunkach jak

              Warunki określają strony umowy.
    • do.ki wynajdywanie sztucznego problemu 14.12.14, 12:42
      Zakaz łączenia prywatnej praktyki z pracą w publicznym szpitalu nie jest wcale potrzebny i nie jest rozwiązaniem problemów polskiej opieki zdrowotnej.
      Tu u mnie próba wprowadzenia takiego zakazu najpierw wzbudziłaby głośny śmiech, a potem, gdyby ktoś jednak się upierał, po prostu rozłożyłaby system. Nie ma bowiem żadnego powodu dlaczego prywatny gabinet miałby przeszkadzać w pracy w publicznym szpitalu. więcej powiem: możliwa jest nawet synergia!
      Publiczne szpitale próbują czasem ograniczać prywatne praktyki pracujących w nich lekarzy, ale zwykle szybko idą po rozum do głowy, bo nikt w takich warunkach nie będzie chciał pracować.
      Poważniejszym powotem tarć jest natomiast zatrudnianie lekarzy specjalistów na etatach, a powinni być po prostu samodzielnymi podmiotami gospodarczymi. Żadnych kontraktów z NFZ, a zwrot kosztów leczenia to sprawa pacjenta, nie szpitala czy lekarza.
      • 0.9_procent Re: wynajdywanie sztucznego problemu 14.12.14, 12:46
        do.ki napisał:

        > Żadnyc
        > h kontraktów z NFZ, a zwrot kosztów leczenia to sprawa pacjenta, nie szpitala c
        > zy lekarza.
        DOKŁADNIE !!!

        --
        Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
      • fitness66 Re: wynajdywanie sztucznego problemu 14.12.14, 17:24
        do.ki napisał:

        > Zakaz łączenia prywatnej praktyki z pracą w publicznym szpitalu nie jest wcale
        > potrzebny i nie jest rozwiązaniem problemów polskiej opieki zdrowotnej.

        To jest podstawowa sprawa, jaka jest potrzebna w poslkiej sluzbie zdrowia.

        > Tu u mnie próba wprowadzenia takiego zakazu najpierw wzbudziłaby głośny śmiech,

        Swiadczy to tylko otym, jak bardzo zdemoralizowani sa pracownicy sluzby zdrowia w PL.

        > a potem, gdyby ktoś jednak się upierał, po prostu rozłożyłaby system. Nie ma b
        > owiem żadnego powodu dlaczego prywatny gabinet miałby przeszkadzać w pracy w pu
        > blicznym szpitalu. więcej powiem: możliwa jest nawet synergia!

        Jest BARDZO dużo powodów, powody te są poważne, i wszędzie, gdzie dba się o jakość usług medycznych powody te są brane pod uwagę.

        > Publiczne szpitale próbują czasem ograniczać prywatne praktyki pracujących w ni
        > ch lekarzy, ale zwykle szybko idą po rozum do głowy, bo nikt w takich warunkach
        > nie będzie chciał pracować.
        > Poważniejszym powotem tarć jest natomiast zatrudnianie lekarzy specjalistów na
        > etatach, a powinni być po prostu samodzielnymi podmiotami gospodarczymi. Żadnyc
        > h kontraktów z NFZ, a zwrot kosztów leczenia to sprawa pacjenta, nie szpitala c
        > zy lekarza.

        Forma kontraktu, na jakim ma być zatrudniony lekarz specjalista (i niespecjalista) to całkowicie drugorzędna sprawa.
        • slav_ Re: wynajdywanie sztucznego problemu 14.12.14, 17:44
          > > Tu u mnie próba wprowadzenia takiego zakazu najpierw wzbudziłaby głośny ś
          > >miech,

          > Swiadczy to tylko otym, jak bardzo zdemoralizowani sa pracownicy sluzby zdrowia
          > w PL.

          do.ki nie pracuje (od lat) w Polsce więc do zdemoralizowanych dołącz jeszcze pracowników opieki zdrowotnej w tym kraju w którym pracuje
        • 0.9_procent Re: wynajdywanie sztucznego problemu 14.12.14, 18:22
          fitness66 napisał:

          > To jest podstawowa sprawa, jaka jest potrzebna w poslkiej sluzbie zdrowia.
          Taaa. Kolejny ekspert który wie najlepiej co jest potrzebne w polskiej służbie zdrowia.

          > Swiadczy to tylko otym, jak bardzo zdemoralizowani sa pracownicy sluzby zdrowia
          > w PL.
          Taaaa. Nawet jak w służbie zdrowia w PL nie pracują już od lat.

          > Jest BARDZO dużo powodów, powody te są poważne, i wszędzie, gdzie dba się o jak
          > ość usług medycznych powody te są brane pod uwagę.
          Taaaaa. "Jest bardzo dużo powodów", ale wymienienie choćby jednego jest zawsze zbyt trudne. A prośba o wskazanie choćby jednego jest kwitowana tekstami typu "nie będę mówił o rzeczach oczywistych", albo innymi podobnymi bredniami.

          > Forma kontraktu, na jakim ma być zatrudniony lekarz specjalista (i niespecjalis
          > ta) to całkowicie drugorzędna sprawa.
          Taaaaaa. Kiedy w końcu Polska się ucywilizuje i kiedy będzie w końcu ZAKAZ łączenia praktyki prywatnej z praca w szpitalu publicznym do cholery?????
          ale
          Forma kontraktu, na jakim ma być zatrudniony lekarz specjalista (i niespecjalista) to całkowicie drugorzędna sprawa.
          Znaczy pracujący w szpitalu lekarz nie może mieć praktyki prywatnej, ale może w tym szpitalu pracować na kontrakcie - zawieranym właśnie z praktyką prywatną.
          Dobre. Naprawdę. Tylko jakby troszkę schizofreniczne.

          Nie dalej jak wczoraj klioes napisał:
          Gorzej, powiedziec mozna: My bedziemy ich nauczycielami moralnosci. (!!!)
          Jak to juz kiedys trafnie spuentowal st.lucas, jest to faryzejska OBLUDA.
          Nic innego.
          Wyjmowanie, a raczej wypominanie rzekomej drzazgi w oku blizniego
          w sytuacji permanentnie tkwiacej belki w oku wlasnym.


          --
          Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
        • do.ki Re: wynajdywanie sztucznego problemu 14.12.14, 20:28
          fitness66 napisał:

          > To jest podstawowa sprawa, jaka jest potrzebna w poslkiej sluzbie zdrowia.

          Szukam gorączkowo jakichś okoliczności, w ktorych twoje powyższe zdanie można byłoby uznać za prawdziwe i niezbyt mi to wychodzi. Najpewniej twoj sąd jest po prostu fałszywy.
          Zwróć uwagę, że stawiasz wóz przed koniem. Takie a nie inne stosunki pracy są pochodną systemu finansowania i te dwa aspekty są ze sobą związane. Ja pracuję w systemie "fee for service", więc wszelkie próby kontraktów na wyłączność wychodzą dla żądającego takich zasad bardzo drogo, a im lepszy specjalista, tym wychodzi drożej. Na szczęście szpitale zdają sobie sprawę, że, jak pisałem, taka wyłączność przynosi więcej szkody niż pożytku. Do prywatnego gabinetu przychodzi inna populacja pacjentów niż do przychodni przyszpitalnej. Warto mieć w szpitalu obie populacje, a nie tylko jedną. W zamkniętym systemie finansowania (jak NFZ) próba zakazu prywatnej praktyki prowadzi raz do niepotrzebnego ograniczenia dostępu do potrzebnych usług, a jako reakcji na reglamentację: do powstania czarnego rynku. Po co ci to? Przeszkadza ci, że komuś się jeszcze chce pracować?

          > Jest BARDZO dużo powodów, powody te są poważne, i wszędzie, gdzie dba się o jak
          > ość usług medycznych powody te są brane pod uwagę.

          Nie podałeś ani jednego, jak już zresztą napisano.

          > Forma kontraktu, na jakim ma być zatrudniony lekarz specjalista (i niespecjalis
          > ta) to całkowicie drugorzędna sprawa.

          To już jest popis twojej indolencji. Forma kontraktu, a szerzej: forma płatności na poziomie systemu, ma znaczenie kluczowe.

          Proponuję jednak doczytać sobie, bo na razie nie masz pojęcia o temacie, na który próbujesz się wypowiadać. Do tego czasu możemy zawiesić dyskusję. Doucz się, pogadamy. :-)
    • klioes Swan ganz, nieprawdaz? 14.12.14, 14:40
      Tak mozna sie domyslic z obfitosci cytatu.

      I z uporu w propagowaniu jawnie nieprawdziwych informacji.

      Wspolczuje takim ludziom jak ty: takim co chca "wyregulowac" innych.
      Ktorzy za ideal uwazaja jedynie zaprowadzenie wlasnych,
      calkowicie debilnych zreszta, pomyslow.
      Zamiast zostawic rozwiazania jedynemu wlasciwemu czynnikowi -
      LUDZKIEJ WOLNOSCI.

      Tacy ludzie budza moje wspolczucie, poniewaz cierpia.

      Ale cierpia slusznie.
      Z glupoty pychy moze wyzwolic tylko cierpienie.
      Bo to cierpienie to nic innego jak konfrontacja wlasnych konfabulacji
      z rzeczywistoscia.

      Cierp cialo jakzes (poznac prawdy) nie chcialo!
      • fitness66 Re: Swan ganz, nieprawdaz? 14.12.14, 16:35
        klioes napisał:

        > Wspolczuje takim ludziom jak ty: takim co chca "wyregulowac" innych.
        > Ktorzy za ideal uwazaja jedynie zaprowadzenie wlasnych,
        > calkowicie debilnych zreszta, pomyslow.
        > Zamiast zostawic rozwiazania jedynemu wlasciwemu czynnikowi -
        > LUDZKIEJ WOLNOSCI.

        Społeczeństwo rozwinęło się dzięki regulacjom właśnie - dzięki PRAWU, już od najdawniejszych prehistorycznych czasów. Po to m.in. żeby nikt bezkarnie nie dal ci w łeb albo nie zaciukał za rogiem bez żadnych konsekwencji, a w medycynie - po to, żeby właśnie była jakaś rozsądna jakość usług medycznych. To tylko bardzo nieliczne przykłady tego, do czego służy prawo.
        • slav_ Re: Swan ganz, nieprawdaz? 14.12.14, 17:04
          > ci w łeb albo nie zaciukał za rogiem bez żadnych konsekwencji, a w medycynie -
          > po to, żeby właśnie była jakaś rozsądna jakość usług medycznych.

          No właśnie. Prawo kodyfikuje pewne rzeczy by nie dopuścić do obniżania jakości usług medycznych w imię oszczędności.
          Dla tego ci lekarze mają prawo domagać się godziwych warunków pracy (sprzęt, wyposażenie, organizacja pracy, czas pracy, czas no odpoczynek) oraz płacy ponieważ zarówno złe warunki pracy jak i niegodziwe wynagradzanie prowadzi do obniżania jakości usług medycznych.
        • klioes Spoleczenstwo... ha, ha, ha,ha... 14.12.14, 18:05
          > Społeczeństwo...(...)

          Takie cos nie istnieje - o ile uznaje sie niezbywalne prawa jednostki.
          Tzw. spoleczenstwo to jakby termodynamiczne przyblizenie stanu gazu,
          pewna srednia. Podczas gdy kazdy jednosta jest indywidualna czastka,
          ktora ma prawo do wlasnych decyzji - do WOLNOSCI.

          Dlatego powtarzam za M. Theather: "Spoleczenstwo nie istnieje!"
          A roznica pogladow miedzy nami to stwierdzenie potwierdza.

          > ...rozwinęło się dzięki regulacjom właśnie - dzięki PRAWU, już od na
          > jdawniejszych prehistorycznych czasów. Po to m.in. żeby nikt bezkarnie nie dal
          > ci w łeb albo nie zaciukał za rogiem bez żadnych konsekwencji... (...)

          Nie zadne "spoleczenstwo", tylko NAROD(Y) rozwinely sie dzieki chrzescjanstwu.
          A niechrzesjanskie rozwijaja sie dzieki przejeciu zdobyczy cywilizacji chrzescjanskiej.

          Owszem, mozemy mowic o "prawie".
          Ale znowu - zebysmy sie rozumieli - trzeba uzgodnic co mamy na mysli.

          Ja prawem nazywam tylko to, co przynalezy niezbywalnie osobie ludzkiej
          z tytulu bycia osoba ludzka: prawo do zycia, wolnosci i wlasnosci.
          A zatem prawo przyrodzone - NATURALNE, ktore uleglo kodyfikacji
          pod wplywem chrzescjanstwa.

          NIE ISTNIEJE natomiast zadne "prawo" do ochrony zdrowia!
          Podobnie jak nie istnieje zadne prawo do bycia pieknym, madrym i bogatym.

          Owszem - O ILE w ramach SWOBODY zawierania umow, ktos sie ubezpieczyl,
          to ma prawo wymac od ubezpieczyciela, tego co mu zagwarantowal.

          Zwracam uwage na slowo SWOBODA czyli wolnosc.
          Ubezpieczenia przymusowe dotyczace samej osoby ubezpiecznej sa BEZprawne.
          A wiec i cala NFZ jest - z punktu widzenia prawa naturalnego - BEZPRAWNY !!!
          (Co innego ubezpieczenia obowiazkowe kierowcow dotyczace ewentualnych
          szkod dla INNYCH osob.)

          > ...a w medycynie -
          > po to, żeby właśnie była jakaś rozsądna jakość usług medycznych. To tylko bardz
          > o nieliczne przykłady tego, do czego służy prawo.

          No i wracamy znowu do SWOBODY: Prawo jest od tego, zeby wyznaczyc granice
          wolnosci POMIEDZY jednostkami - nie ograniczac, ale ROZgraniczac jednostki.
          Jezeli wolni obywatele swobodnie zawarli umowe, prawo jest po to aby ja wyegzekwowac:
          W MYSL TEJ UMOWY (a nie zadnej enigmatycznej "rozsadnej jakosci uslug"!).

          A zatem ubezpieczony MA PRAWO domagac sie OD UBEZPIECZYCIELA (a nie od lekarza!),
          talko tego na co umowa opiewa.

          Mam nadzieje, ze zrozumiales juz jak bardzo masz pomieszane w glowie.
          • fitness66 Re: Spoleczenstwo... ha, ha, ha,ha... 14.12.14, 19:00
            klioes napisał:

            > A zatem prawo przyrodzone - NATURALNE, ktore uleglo kodyfikacji
            > pod wplywem chrzescjanstwa.

            Większość ludności świata żyje poza chrześcijaństwem. Ono zresztą nie miało dużego wpływu na wykształcenie się prawa jako takiego, bo prawo jest o wiele starsze niż chrześcijaństwo. Malo tego - chrześcijaństwo jest bardzo niejednorodne.

            > A zatem ubezpieczony MA PRAWO domagac sie OD UBEZPIECZYCIELA (a nie od lekarza!
            > ),
            > talko tego na co umowa opiewa.

            Tak jest ze wszystkimi ubezpieczeniami zawsze i we wszystkich systemach, różnica jest tylko w organizacji przepływu tych pieniędzy, kto komu wystawia fakturę, w jakim stopniu ubezpieczony jest w cały proces zaangażowany itp. itd. To szczegóły techniczne.

            > Mam nadzieje, ze zrozumiales juz jak bardzo masz pomieszane w glowie.
            >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka