Dodaj do ulubionych

Pojęcie "darmowe"

12.03.15, 16:09
Często używa się w polskiej służbie zdrowia mylnego pojęcia "darmowa służba zdrowia", wszyscy za to płacimy (ze składek) i już nie raz dopłacamy do niektórych badań, za wizyty, zabiegi.
Więc jakie darmowe, jak z podatków, składek?
Nie tylko ludzie na codzień używają takiego błędnego określenia, ale i media się do tego posuwają, świadomie, celowo?
Po to aby łatwiej trafiała informacja do ogółu odbiorców czy aby spowodować tendencje do płacenia za wszystko z własnej kieszeni?
Tutaj można rozwijać kolejny temat "Konstytucji III RP" i określeń w niej "masz prawo do....".
Obserwuj wątek
    • 0.9_procent Re: Pojęcie "darmowe" 13.03.15, 20:48
      I owszem, często.
      Wielu, w tym części użytkowników tego forum wydaje się, że "równy dostęp" o którym mówi art 68 konstytucji, znaczy "za darmo". A jak za darmo, to można nie szanować i korzystać bez ograniczeń, czy trzeba czy nie. Coś jak z własnością publiczną - nasze, czyli niczyje.
      Efekt jest wiadomy - wystarczy spojrzeć jak społeczeństwo korzysta z darmowego numeru 112. Identycznie wygląda sprawa wzywania karetek, czy korzystania z wizyt u lekarzy - przecież jest za darmochę, to dlaczego sobie odmawiać.
      Jeśli chcesz przykład spoza ochrony zdrowia spójrz na zachowanie turystów w górach - przecież jest (darmowy) GOPR/TOPR, więc można się w szpileczkach wybrać na Kasprowy, czy inną Babią Górę - w razie czego zadzwoni się by TOPR zabrał zmęczonych turystów. Byleby tylko nie znaleźć się po słowackiej stronie gór, bo tam takie wezwanie kosztuje, oj kosztuje.
      Nie pisz z łaski swojej o płaceniu za wszystko z własnych składek, bo płacisz - owszem - składkę ubezpieczeniową. Choć dziwne to ubezpieczenie, w którym składek nie płaci ponad połowa uprawnionych do świadczeń.
      Chętnie bym widział by to ubezpieczenie działało rzeczywiście jak ubezpieczenie:
      - zakres zależny od wysokości płaconych składek, bo póki co płacący nawet wysoka składkę leży w wieloosobowej sali, a w izolatce leży menel - no bo kto będzie z nim leżał?
      - odpowiedzialność ubezpieczonego za dobro, które ubezpiecza - okresowe badania kontrolne be, szczepienia be, za to wariowanie po pijaku i owszem, a później ratujecie mnie bo mi się należy.
      - ubezpieczenie, a nie dyktat monopolisty. Niech twój (i mój niestety) ubezpieczyciel płaci za wykonane usługo adekwatnie do ich wartości, bo to "za darmo" w wielu wypadkach należałoby traktować dosłownie - wycena świadczeń przez NFZ jest skandaliczna, chyba tylko na dupowatości lekarzy pacjenci zawdzięczają to, że ten system jeszcze nie pie...noł.
      Ja tam nie mam nic przeciwko temu, żebyś za to za co zapłaciłeś z własnej kieszeni dostał zwrot od ubezpieczyciela (NFZ), wtedy nie będziesz narzekał że za wszystko płacisz sam, a ja będę wynagradzany adekwatnie do wartości mojej pracy, a nie adekwatnie do mizerii NFZtu. I skończy się wtedy uprawianie fikcji p.t. "każdemu się wszystko należy".

      --
      Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
      • piotr111981 Re: Pojęcie "darmowe" 13.03.15, 21:46
        Byłbym nawet za podniesieniem podatków i składek, ale zaraz będzie ze strony pracodawców że są wysokie koszty zatrudnienia, że nic się nie opłaca a teraz jakże też im się nie opłaca?
        Jako pracownik też mało się zarabia, pensja minimalna w Polsce jest zbyt niska, a jeszcze wspomnieć o umowach cywilno-prawnych na których ludzie pracują i jeszcze mniej mają.
        Każdy w swoją stronę ciągnie, lekarz przyjmuje na prywatną wizytę człowieka i nawet nie wie ile ten człowiek na jego wizytę godzin musi pracować.
        A bezrobocie i brak minimum socjalnego w Polsce to temat rzeka, bo póki płacisz składki/podatki jesteś państwu potrzebny, jak pracy znaleźć nie możesz to już państwo ma cię w głębokim poważaniu...
        • klioes Re: Pojęcie "darmowe" 13.03.15, 22:14
          piotr111981 napisał(a):

          > Byłbym nawet za podniesieniem podatków i składek

          To SOBIE badz! Ale od MOICH pieniedzy - WARA!!!

          >, ale zaraz będzie ze strony pr
          > acodawców że są wysokie koszty zatrudnienia, że nic się nie opłaca a teraz jakż
          > e też im się nie opłaca?

          Wiesz, panie socjalisto... Nie - NIE WIESZ ! Nie masz pojecia.
          NIE MASZ BLADEGO POJECIA o zarabianiu pieniedzy we wlasnym businessie.
          I dlatego niemadrze wypowiadasz sie na tem at podatkow i skladek placonych przez innych.
          I bredzisz na temat kosztow zatrudnienia.

          > Jako pracownik też mało się zarabia, pensja minimalna w Polsce jest zbyt niska,
          > a jeszcze wspomnieć o umowach cywilno-prawnych na których ludzie pracują i jes
          > zcze mniej mają.

          I CO TO MA DO RZECZY???!!!

          > Każdy w swoją stronę ciągnie, lekarz przyjmuje na prywatną wizytę człowieka i n
          > awet nie wie ile ten człowiek na jego wizytę godzin musi pracować.

          Buhahahaha!
          Tak jak ten "czlowiek" nie wie ile czasu musi sie lekarz uczyc i ile go kosztuje
          jego wyksztalcenie lekarskie i - pod wzgledem zdrowia - wykonywanie zawodu lekarza!

          I jeszcze jedno: w USA koszt sredniej wizyty u lekarza to nie "iles godzin pracy"
          tylko TYDZIEN pracy osoby zarabiajacej place minimalna. Zebys mial swiadomosc...

          > A bezrobocie i brak minimum socjalnego w Polsce to temat rzeka, bo póki płacisz
          > składki/podatki jesteś państwu potrzebny, jak pracy znaleźć nie możesz to już
          > państwo ma cię w głębokim poważaniu...

          Tak siesklada, panie socjalisto, ze minimum socjalne w Polsce NIESTETY funkcjonuje.
          Podobnie jak funkcjonuje KRUS, emerytury gornicze, pensje wybieralnych urzednikow,
          doplaty do hektarow, kopaln, PKP, LOT, TVP i wszystkich innych socjalistycznych
          PIERDOL !!!

          Natomiast do leczenia doplaca leczacy personel - bo jest w Polsce wyzyskiwany.
          • piotr111981 Re: Pojęcie "darmowe" 14.03.15, 08:17
            Nie jestem ani Nie uważam się za socjaliste. Strasznie się unosisz, nim coś napiszesz zapoznaj się z regulaminem i co to jest przede wszystkim netykieta. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... Popularne ale sprawdza się. Pracownik jest wyzyskiwany, nie pytam kim jesteś. Ale podział musi być sprawiedliwy, jeżeli zatrudniasz to umiej dzielić się zyskiem.
            Każdy ma prawo do życia.
            Jestem też za podniesieniem mandatów stosownie do wysokości dochodów, aby kara była odczuwalna. I nie bądź zły, nie mam zamiaru cię atakować. Problem w tym żeby wypośrodkować dwie rzeczy relacje pracodawcy i pracownika, pacjenta i lekarza. Nawet nie wiesz chyba, (być może sporadycznie albo wcale nie korzystasz) stosunek niektórych ludzi opieki zdrowotnej do pacjenta, jak mało z powołania lekarzy z podejściem. Nie mówię że zaraz wszyscy, ale popytaj albo rozejrzyj się.
            • klioes Re: Pojęcie "darmowe" 16.03.15, 12:23
              piotr111981 napisał(a):

              > Nie jestem ani Nie uważam się za socjaliste.

              Moze i sie za socjaliste nie uwazasz, ale nim jestes.

              > Strasznie się unosisz, nim coś nap
              > iszesz zapoznaj się z regulaminem i co to jest przede wszystkim netykieta. Punk
              > t widzenia zależy od punktu siedzenia...

              Nim oskarzysz kogos o naruszanie netykiety, przeczytaj ja, a potem porownaj
              z ta czyjas wypowiedzia, rzekomo naruszajaca netykiete.
              I przypomne: socjalista jest kazdy, kto opowiada sie za panstwowa
              redystrybucja dobr. Jezeli okreslenie "socjalista" traktujesz jako obrazliwe,
              to istnieje tez inne: JANOSIK, albo ROZBOJNIK lub ZLODZIEJ. Ktore wybierasz?

              > Popularne ale sprawdza się. Pracowni
              > k jest wyzyskiwany, nie pytam kim jesteś. Ale podział musi być sprawiedliwy, je
              > żeli zatrudniasz to umiej dzielić się zyskiem.

              Pomiedzy slowem: "MUSI", a slowem "UMIEJ" jest niejaka roznica.
              Dostrzegasz ja?
              Czy rozumiesz roznice pomiedzy ZMUSZANIEM przez panstwo do obdarowywania innych,
              a umiejetnoscia DOBROWOLNEGO dzielenia sie z bliznimi?

              > Każdy ma prawo do życia.

              Zgadza sie.
              Ale to prawo nie oznacza prawa do "darmowego" leczenia.
              Czyli znowu cos mylisz.

              Jezeli nie rozumiesz roznicy pomiedzy zadaniem panstwa polegajacym
              na ochronie PRAWA obywateli do zycia, a DOBREM opieki zdrowotnej,
              to juz ci nic na to nie poradze: jestes - bez urazy - LEWAKIEM.

              > Jestem też za podniesieniem mandatów stosownie do wysokości dochodów, aby kara
              > była odczuwalna.

              Ja tez. I co z tego?

              > I nie bądź zły, nie mam zamiaru cię atakować. Problem w tym że
              > by wypośrodkować dwie rzeczy relacje pracodawcy i pracownika, pacjenta i lekarz
              > a. Nawet nie wiesz chyba, (być może sporadycznie albo wcale nie korzystasz) sto
              > sunek niektórych ludzi opieki zdrowotnej do pacjenta, jak mało z powołania le
              > karzy z podejściem. Nie mówię że zaraz wszyscy, ale popytaj albo rozejrzyj się.

              Nie jestem zly. Jestem WSCIEKLY. Bo glupota lewactwa niszczy cywilizacje.
              A najlepszym tego przykladem jest zniszczenie w Polsce przez lewackie media
              relacji zaufania i szacunku pomiedzy lekarzem, a pacjentem.
              A bez tej relacji udzielanie pomocy lekarskiej jest niemozliwe.

              W dodatku kolejne lewicowe rzady sa przyczyna zmniejszania sie ilosci lekarzy
              w Polsce, co przy rosnacych potrzebach w zakresie opieki medycznej (tak, tak:
              medical care, a nie zadna "SLUZBA" zdrowia!) skonczy sie dla narodu polskiego zle.

              A temu NARODOWI (a nie zadnemu, mitycznemu "SPOLECZENSTWU"!)
              zycze przeciez jak najlepiej.
          • varshaviac "Twoje" 15.03.15, 21:20
            klioes napisał:

            > piotr111981 napisał(a):
            >
            > > Byłbym nawet za podniesieniem podatków i składek
            >
            > To SOBIE badz! Ale od MOICH pieniedzy - WARA!!!

            A które to są te "twoje" pieniądze?
            • klioes Zapamietaj: moje to nie twoje. 16.03.15, 11:59
              Moje jest to, co zarobilem lub dostalem.
              I trzymaj swoje lewackie lapki od tego z daleka!!!
              • varshaviac Inni maja placic tobie, a ty nic nikomu? Hehe. 16.03.15, 21:57
                klioes napisał:

                > Moje jest to, co zarobilem lub dostalem.
                > I trzymaj swoje lewackie lapki od tego z daleka!!!

                Acha, czyli chcesz, zeby inni placili tobie, ale ty innym placic niechcesz tylko masz miec od nich wszystko za darmo? Hehe :)
                • klioes Mnie placic? Zazyj pigulke i idz spac! 22.03.15, 23:15
                  Ja nie wymagam od nikogo, zeby mnie utrzymywal z podatkow.
                  Placic, to mi placa moi klienci.
                  A ja place swoim uslugodawcom.

                  Z podatkow redystrybuowanych przez panstwo nigdy nie zylem.
                  Tylko socjalistyczne lajzy oceniaja innych po swoim niedolestwie.
                  • varshaviac Jednak żyjesz? Hehe. 22.03.15, 23:27
                    klioes napisał:

                    > A ja place swoim uslugodawcom.

                    A płacisz np. policji i sądownictwu za bezpieczeństwo? Bo oni świadczą ci te usługi bezustannie.

                    > Z podatkow redystrybuowanych przez panstwo nigdy nie zylem.
                    > Tylko socjalistyczne lajzy oceniaja innych po swoim niedolestwie.

                    Żyjesz cały czas jak widać. Gdyby nie te podatki to prawdopodobnie dawno byś nie żył, bo już dawno byś dostał w łeb za rogiem ulicy od bezkarnych silniejszych lub cwańszych.
                    • snajper55 Re: Jednak żyjesz? Hehe. 23.03.15, 22:28
                      varshaviac napisała:

                      > klioes napisał:
                      >
                      > > A ja place swoim uslugodawcom.
                      >
                      > A płacisz np. policji i sądownictwu za bezpieczeństwo? Bo oni świadczą ci te us
                      > ługi bezustannie.

                      Ciekawe też ile zapłacił za drogi, z których korzysta. Bo za szkoły (podstawową, średnią, studia) pewnie rodzice zapłacili?

                      S.
                      • klioes Widac na lewicy wysilenie intelektualne. 24.03.15, 12:07
                        snajper55 napisał:

                        > varshaviac napisała:
                        >
                        > > klioes napisał:
                        > >
                        > > > A ja place swoim uslugodawcom.
                        > >
                        > > A płacisz np. policji i sądownictwu za bezpieczeństwo? Bo oni świadczą ci
                        > te us
                        > > ługi bezustannie.
                        >
                        > Ciekawe też ile zapłacił za drogi, z których korzysta. Bo za szkoły (podstawową
                        > , średnią, studia) pewnie rodzice zapłacili?

                        Snajperku nie zatrzymuj sie!
                        W Korei Polnocnej wszyscy sa wiecznymi dluznikami kolejnych Kimow,
                        bo juz od zlobka maja wpajane, ze wszystko im zawdzieczaja.

                        Czemu tylko doszedles do moich rodzicow?
                        Gdzie twoja bolszewicka awangardowosc?! :-)))
        • 0.9_procent Re: Pojęcie "darmowe" 14.03.15, 15:21
          piotr111981 napisał(a):

          > Byłbym nawet za podniesieniem podatków i składek, ale zaraz będzie ze strony pr
          > acodawców że są wysokie koszty zatrudnienia, że nic się nie opłaca a teraz jakż
          > e też im się nie opłaca?
          Ale ja nie pisałem o podniesieniu podatków czy składek, tylko o zakresie ubezpieczenia adekwatnym do tych składek - tak jak w normalnym ubezpieczeniu. A koszty zatrudnienia to nie tylko składka zdrowotna - coś ci się pomyliło.

          > Jako pracownik też mało się zarabia, pensja minimalna w Polsce jest zbyt niska,
          > a jeszcze wspomnieć o umowach cywilno-prawnych na których ludzie pracują i jes
          > zcze mniej mają.
          Taaa. I ci biedni rocznie wydają 25 miliardów złotych na piwo i wódkę - pisałem o tym niedawno, szkoda że w zestawieniu nie było jeszcze papierosów, kwota byłaby sporo wyższa.
          Przy liczbie ludności 38,5 miliona daje to 650 złotych na statystycznego Polaka - wystarczy na 5-6 wizyt u lekarza.

          > Każdy w swoją stronę ciągnie, lekarz przyjmuje na prywatną wizytę człowieka i n
          > awet nie wie ile ten człowiek na jego wizytę godzin musi pracować.
          Owszem, "każdy ciągnie w swoją stronę". Ciągnie w swoją stronę lekarz przyjmujący prywatnie, ciągnie w swoją stronę sklepikarz, który ani myśli sprzedawać taniej "biednym", ciągnie w swoją stronę pan Kazio hydraulik, czy elektryk żądający za prostą instalację po kilkaset złotych (oczywiście bez rachunku) - zrezygnowałem, zrobiłem sobie sam, "roboczogodzina" wyszła znacznie powyżej mojej, no ale pan Kazio się przecież fachu uczył, nie? Ciągnie w swoją stronę deweloper - biorący ciężką kasę za byle jak wykonane mieszkania czy domy (o jakości można sobie poczytać na forach budowlanych), ale jak cię nie stać to mieszkaj pod mostem. Ciągną w swoją stronę banki - oprocentowanie kredytów hipotecznych w Polsce jest 3-4 razy większe niż na Zachodzie. Wreszcie ciągnie w swoją stronę serwis samochodowy liczący sobie po pięć dych za "wjazd na stanowisko", albo wymianę filtra - 5 minut pracy. O większych naprawach pisał nie będę, bo trzeba mieć naprawdę gruby portfel.
          Ale przecież to skandal, żeby pracować dłużej niż godzinę na wizytę u lekarza - jedź do cywilizowanego kraju, zobaczysz ile tam się pracuje na taką wizytę.

          > A bezrobocie i brak minimum socjalnego w Polsce to temat rzeka, bo póki płacisz
          > składki/podatki jesteś państwu potrzebny, jak pracy znaleźć nie możesz to już
          > państwo ma cię w głębokim poważaniu...
          To ciekawe, bo przy wielkiej ilości bezrobotnych każdy sobie jakoś radzi. Jeśli coś potrafisz pracę znajdziesz, ale dla wielu znacznie wygodniejszym układem jest siedzieć na bezrobociu, pracować na czarno i narzekać "jak to mi źle". Większość bezrobotnych nie przychodzi na wyznaczone wizyty kontrolne, bo "nie ma czasu" - wydawałoby się, że czego jak czego ale akurat czasu powinni mieć pod dostatkiem. Ciekawe, jak wyglądałoby bezrobocie, gdyby koniec prawa do zasiłku oznaczał koniec ubezpieczenia zdrowotnego.

          Więc nie płacz, że "za darmo a musisz płacić", bo tak naprawdę to za darmo chciałbyś wszystko, bez ograniczeń, mimo mizernej składeczki, którą płacisz (albo i nie). Mnie tam twoje składki nie są potrzebne, możesz płacić gotówką za każdą poradę.

          --
          Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
          • piotr111981 Re: Pojęcie "darmowe" 14.03.15, 17:26
            Nie chciałbym wszystko za darmo, tego nie powiedziałem. Z tym że stosownie do dochodów składka, podatki o to właśnie chodzi.
            Nie palę, nie pije. Moja sytuacja jest jeszcze taka że muszę wybiórczo pracy po wypadku szukać, podejmowałem i podejmuje próby zmiany zawodu (wyuczonego wykonywać nie mogę). A patologia w społeczeństwie wiem że jest, sam widzę na dzielnicy, po wyglądzie się nie ocenia człowieka, ale czasem jednak i po wyglądzie właśnie...
            Jestem za leczeniem z alkoholizmu i innych chorób.
            Nie mam przeciw dopłacaniu do służby zdrowia ale stosownie do możliwości finansowych. Za dentystę prawie zawsze płaciłem. A praca na czarno to często przymusowa forma zatrudnienia (nie przymus pracy).
            • 0.9_procent Re: Pojęcie "darmowe" 14.03.15, 22:16
              piotr111981 napisał(a):

              > Nie chciałbym wszystko za darmo, tego nie powiedziałem.
              Ale to się da wyczytać z kontekstu.

              > Z tym że stosownie do
              > dochodów składka, podatki o to właśnie chodzi.
              Nie, nie o to chodzi. To, że składka jest zależna od dochodów, to jest oczywiste i tak się dzieje. Ale zakres świadczeń nie jest powiązany z wysokością płaconej składki, a powinien być - chodzi mi głównie o zapewnienie bardziej komfortowych warunków, mniejszych dopłat itp, by płacący miał świadomość, że z jego wyższej składki coś wynika. Tzw. sprawiedliwość społeczna powoduje, że bogatsi płacą za leczenie uboższych. I jest to słuszne, ale tylko do pewnego stopnia. Bo w pewnym momencie rodzi (uzasadnione) poczucie okradania przez leni i cwaniaków żerujących na takim systemie. Ostatnio na którymś z portali był artykuł o rekrutacji do przedszkoli. A pod artykułem ożywiona dyskusja nad kryteriami, które powodują, że pracujące małżeństwo z jednym czy dwójka dzieci praktycznie nie ma szans na miejsce w przedszkolu. I nie dziwię się oburzeniu tych ludzi bo to oni, a nie bezrobotni płacą podatki z których przedszkola są utrzymywane.

              > Nie palę, nie pije. Moja sytuacja jest jeszcze taka że muszę wybiórczo pracy po
              > wypadku szukać, podejmowałem i podejmuje próby zmiany zawodu (wyuczonego wykon
              > ywać nie mogę). A patologia w społeczeństwie wiem że jest, sam widzę na dzieln
              > icy, po wyglądzie się nie ocenia człowieka, ale czasem jednak i po wyglądzie w
              > łaśnie...
              No właśnie. "Podejmowałem i podejmuje próby zmiany zawodu" - przynajmniej czyniłeś jakieś starania. Niestety giniesz w morzu takich, których głównym staraniem jest załatwienie zasiłku z MOPSu, pomocy z Brata Alberta, albo Caritasu. Bo do pracy za 1200 złotych "to się nie opłaca" (pracować), opłaca się za to życie na koszt innych. Kiedyś pisałem na forum - większość zgłaszających się do urzędu pracy żadną pracą nie jest zainteresowana, bo pracę ma. Jest zainteresowana WYŁĄCZNIE ubezpieczeniem zdrowotnym - na koszt innych.

              > Jestem za leczeniem z alkoholizmu i innych chorób.
              Jak to zdanie rozumieć? Jak ktoś nie będzie chciał się leczyć, to żaden przepis go do tego nie zmusi - a już szczególnie nie zmusi alkoholika.

              > Nie mam przeciw dopłacaniu do służby zdrowia ale stosownie do możliwości finans
              > owych.
              A - przepraszam - masz coś przeciwko temu by ceny mieszkań, samochodów, przyzwoitej jakościowo żywności, czy innych dóbr były stosowne do możliwości finansowych?
              Mnie się nikt nie pyta o moje możliwości finansowe - nie mam pieniędzy to jestem wolny.
              Nie tak dawno była dyskusja o lekarzach z Torunia, którzy chcieli podwyżki uposażeń o 100 procent. I podawano ich zarobki - 12000 złotych, fajnie brzmi, nie? No niekoniecznie, jeśli się weźmie pod uwagę, że ta kwota obejmuje także wynagrodzenie za dyżury - godzinowo zwykle nie mniej niż drugi etat. Bo wtedy za etatowe godziny będzie nie 12 a 6 tysięcy złotych - już tylko półtorej średniej krajowej, za ratowanie bezcennego ludzkiego życia. Jeśli dla ciebie nadal brzmi nieźle, to odejmij od tych 6000 to co za pracownika etatowego odprowadza pracodawca, a wtedy wyjdzie już niewiele ponad średnia krajową. Średnią krajową, a nie średnią dla osób z wyższym wykształceniem, bo ta jest wyższa. Takie "detale" jak brak płatnego urlopu (praktycznie jedno miesięczne wynagrodzenie), czy zupełnie inna odpowiedzialność pominę. Powiedz mi teraz dlaczego lekarz ma myśleć o możliwościach finansowych innych, którzy przeciętnie zarabiają podobnie.

              > Za dentystę prawie zawsze płaciłem.
              Jak wszyscy. Bo dentyści już dawno w większości pracują poza systemem i NFZ nie ma wiele do zaproponowania.

              > A praca na czarno to często przymuso
              > wa forma zatrudnienia (nie przymus pracy).
              Gdyby praca na czarno oznaczała brak ubezpieczenia zdrowotnego, to bardzo szybko nie byłoby do niej chętnych. A obecnie jest wygodna nie tylko dla zatrudniającego. Pomijam, że właściwie nie jest ścigana.

              --
              Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
              • piotr111981 Re: Pojęcie "darmowe" 15.03.15, 08:14
                Z kontekstu wynika co? Że mam roszczeniową postawę? Internet to takie miejsce, gdzie czasem ludzie nie do końca się rozumieją, masę mamy nieporozumień przez brak kontaktu niewerbalmegnego. Nie mam postawy roszczeniowej, chociaż każdy z nas ma za darmo od poczęcia, zdrowie, życie, geny po matce od Boga talenta doceń to.
                Wykształcenie dostałeś za darmo, studia za darmo?
                Nie. To wszystko z podatków.
                Nikt nie ma na myśli żeby lekarz brał do głowy czyjeś kryterium dochodowe, to robota rządu. A lekarz i tak ma dużo na głowie, należy mu się szacunek za ratowanie zdrowia, sprawności i życia.
                • 0.9_procent Re: Pojęcie "darmowe" 15.03.15, 11:19
                  piotr111981 napisał(a):

                  > Z kontekstu wynika co? Że mam roszczeniową postawę?
                  Z kontekstu wynika to: "Nie mam przeciw dopłacaniu do służby zdrowia ale stosownie do możliwości finansowych." No to przyjmij do wiadomości, że "możliwości finansowe" wielu to ZERO. Bo mają inne priorytety niż płacenie za doktora, bo doktor ma być za darmo. A przykład tych priorytetów podałem wyżej. 25 miliardów to całkiem niezłe pieniądze.

                  > Internet to takie miejsce,
                  > gdzie czasem ludzie nie do końca się rozumieją, masę mamy nieporozumień przez
                  > brak kontaktu niewerbalmegnego.
                  Niewątpliwie.

                  > Nie mam postawy roszczeniowej, chociaż każdy z
                  > nas ma za darmo od poczęcia, zdrowie, życie, geny po matce od Boga talenta doce
                  > ń to.
                  A czym jest postulat "by było do możliwości"? Za darmo nic nie ma, w Polsce to za darmo i odpowiednio do możliwości oznacza w praktyce wyzysk pracowników ochrony zdrowia. Chyba że uważasz, że 20-30 złotych (3.5 punktu x 6-9 zł), które płaci NFZ za wizytę u specjalisty to jest cena adekwatna do wartości. No to wysoko cenisz swoje zdrowie.

                  > Wykształcenie dostałeś za darmo, studia za darmo?
                  > Nie. To wszystko z podatków.
                  Nie, nie wszystko. Nie pamiętam by za moje podręczniki płacił ktokolwiek inny niż moi rodzice, a nie były to małe pieniądze. Ja koszty swojego wykształcenia spłaciłem już wielokrotnie - już dawno wyliczono, że im wyższe wykształcenie, tym szybciej jest spłacane, ponieważ wartość pracy jest wysoka. A nie wydaje mi się, by siedzący "od zawsze" na zasiłku bezrobotny spłacił choć koszty swojej podstawówki - obowiązkowej. Więc nie wyskakuj z takimi argumentami.

                  > Nikt nie ma na myśli żeby lekarz brał do głowy czyjeś kryterium dochodowe, to r
                  > obota rządu.
                  Wiesz, mnie tam wszystko jedno czy ktoś oczekuje tego bezpośrednio, czy oczekuje że załatwi to rząd. Wyzysk pozostaje wyzyskiem.

                  >A lekarz i tak ma dużo na głowie, należy mu się szacunek za ratowa
                  > nie zdrowia, sprawności i życia.
                  Ta ta, dobra, dobra.

                  --
                  Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
                  • piotr111981 Re: Pojęcie "darmowe" 15.03.15, 13:17
                    Polska to niby biedny kraj, kryzys? Przecież to nie wina przeciętnego obywatela, że na zdrowie go nie stać już koszta leków wychodzą bardzo drogo.
                    Odpowiadam za siebie i nie poradzę że ktoś woli siedzieć na zasiłku.
                    Miałem sytuację że wykorzystałem cały zasiłek, a byłem aktywny, było i tak że wziąłem tylko dwa.
                    Ale sam znalazłem niestety, a niestety bo liczyć muszę tylko na siebie.
                    Nie chodzi o brak motywacji, ale przykładowo szukanie pracy to musi być działanie "wielokierunkowe" nie tylko sam ale wsparcie "z zewnątrz". Tak samo leczenie, nie tylko z ubezpieczenia ale jeżeli mnie stać to prywatnie, na tyle ile finansowo mogę sobie pozwolić, i to działa w jakimś stopniu na skrócenie kolejek.
                    Wiele lat stykałem się z dyskryminacją ludzi bez wyższego wykształcenia np. Z zawodowym, to podłe.
                    Za darmo przykład dyskryminacji...
                    • 0.9_procent Re: Pojęcie "darmowe" 15.03.15, 14:32
                      piotr111981 napisał(a):

                      > Polska to niby biedny kraj, kryzys? Przecież to nie wina przeciętnego obywatel
                      > a, że na zdrowie go nie stać już koszta leków wychodzą bardzo drogo.
                      Popatrz na ulice jakimi samochodami jeżdżą, sprawdź w dowolnym biurze podróży gdzie i za jakie pieniądze podróżują ci, których podobno nie stać na leczenie. Terminy wycieczek do Meksyku, Australii, Japonii itd zarezerwowane na kilka miesięcy.
                      Codziennie widzę w sklepie tych, których nie stać na leczenie, za to stać ich na paczkę fajek, flaszkę wódki, sześciopak piwa, czy 2-3 plotkarskie gazetki - na majętnych nie wyglądają, ale na te artykuły pierwszej potrzeby kaska zawsze się znajdzie. Polaków nie stać na leczenie programowo, bez względu na to jaką sumą dysponują.

                      > Odpowiadam za siebie i nie poradzę że ktoś woli siedzieć na zasiłku.
                      Ale twoje postulaty nie będą dotyczyły wyłącznie ciebie. Tych którzy wolą siedzieć na zasiłku również.

                      > Miałem sytuację że wykorzystałem cały zasiłek, a byłem aktywny, było i tak że
                      > wziąłem tylko dwa.
                      > Ale sam znalazłem niestety, a niestety bo liczyć muszę tylko na siebie.
                      Przeczytaj co napisałeś i napisz jeszcze raz - bo mogę się jedynie domyślać, że pracę znalazłeś sam, bez pomocy urzędu. No tak niestety jest, nie zmienia to jednak faktu, że większość przychodzi do urzędu nie po to by znaleźć pracę.

                      > Nie chodzi o brak motywacji, ale przykładowo szukanie pracy to musi być działan
                      > ie "wielokierunkowe" nie tylko sam ale wsparcie "z zewnątrz".
                      Nie podobał się nam socjalizm gdzie każdy miał pracę, to mamy kapitalizm.

                      > Tak samo leczenie
                      > , nie tylko z ubezpieczenia ale jeżeli mnie stać to prywatnie, na tyle ile fina
                      > nsowo mogę sobie pozwolić, i to działa w jakimś stopniu na skrócenie kolejek.
                      Błąd logiczny, zresztą typowy. Skrócenie kolejek nie ma wynikać z faktu, że część chorych przejdzie do systemu prywatnej opieki zdrowotnej, tylko ma być wynikiem racjonalnej polityki w publicznej opiece. A utrzymywanie latami fikcji pt. każdemu należy się wszystko i bez ograniczeń to nie jest racjonalna polityka.

                      > Wiele lat stykałem się z dyskryminacją ludzi bez wyższego wykształcenia np. Z z
                      > awodowym, to podłe.
                      O jakiej dyskryminacji piszesz? Pisałeś o kosztach mojego wykształcenia, to zwróciłem ci uwagę, że już dawno je spłaciłem, bo moja praca ma dużą wartość, również w wymiarze finansowym. JEDEN zabieg dzięki któremu pacjent wraca do pracy i płaci składki ubezpieczenia społecznego zamiast przez kilkanaście lat (albo dłużej) dostawać rentę oznacza dla państwa oszczędności rzędu kilkuset tysięcy złotych. Ilu takich muszę zoperować, żeby spłacić koszty mojego kształcenia?

                      > Za darmo przykład dyskryminacji...
                      Zamiast za darmo domagaj się godziwej płacy i racjonalnego systemu, bez czczych obietnic. A jeśli wolisz uprawianie fikcji to miej pretensje sam do siebie.

                      --
                      Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
                      • piotr111981 Re: Pojęcie "darmowe" 15.03.15, 16:07
                        Ale to jest garść ludzi, tych co stać na używki też. Problem w zakłamaniu - różnica w prawdziwym ubóstwie i udawanym, tak samo z wyborami nie ma na kogo, no nie ma na kogo głosować!
                        Tutaj trzeba prawnie, nie ma co polegać na słowie w Polsce, jeżeli tu za pracę pieniędzy się nawet nie płaci-za coś za co się należy.
                        A więc zmiana prawa wyborczego, sposobu sprawowania władzy -w formie dialogu, porozumienia piesmnego.
                        Referendum u nas to tylko definicja bez pokrycia jak sondaże nie są tym, czym mają być.
                        A wracając do udawaczy biedy, też wymaga zmiany prawa, egzekwowania od ludzi ich stanu posiadania, sytuacji i położenia.
                        Niestety to może się kojarzyć komuś z państwem opiekuńczym, ale to też na zasadzie referendum można modyfikować.
                        Jest bałagan, nie wiadomo kto skąd co ma, w jaki sposób doszedł do określonego posiadania, rozwoju firmy, w wyniku przekształcania, pozycji.
                        • 0.9_procent Re: Pojęcie "darmowe" 15.03.15, 17:23
                          To nie jest garść ludzi. Samochody za dobrze ponad 100 tysięcy złotych można spotkać na każdym kroku, biura podróżny mają się coraz lepiej, a ci biedni których stać tylko na piwko skupili się chyba tylko w moim sklepie, bo widzę ich codziennie - w kolejce mało kto nie kupuje używek. Będziesz mnie przekonywał że garstka biedaków wydała 25 miliardów na alkohol? Wolne żarty.
                          To nie jest kwesta biedy, tylko mentalności. 300 złotych za wizytę u lekarza (mocno utytułowanego) to jest absolutne ździerstwo, ale 300 złotych u fryzjera, kosmetyczki, czy mechanika to normalna cena. W banku czy urzędzie ludzie bez szemrania płacą za rozmaite zaświadczenia, ale żądanie opłaty za zaświadczenie u lekarza wywołuje oburzenie "bo się należy". A guzik, w ramach ubezpieczenia należą się tylko nieliczne zaświadczenia.
                          "Ja tylko po receptę, bo pani w aptece już mi dała antybiotyk, ale kazała przynieść receptę na to" - tu prezentacja opakowania, wynika z biedy? Nie, wynika ze stosunku do lekarzy, którzy "są służbą to mają robić" (co pacjent sobie życzy), albo "są jak d.upa od srania" i mają receptę wypisać.
                          Jeszcze raz. To nie bieda (która w Polsce owszem, istnieje) ale mentalność ludzi powoduje oczekiwanie "za darmo".

                          Natomiast kwestie wyborów, referendów itp omawiaj na innych forach.

                          --
                          Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
                          • piotr111981 Re: Pojęcie "darmowe" 15.03.15, 19:55
                            To patologia, nie można pominąć faktycznie ludzi w trudnej sytuacji. Ja do specjalisty chodziłem nie raz i 100zł i więcej za wizytę dałem.
                            A ci, których widzisz przed monopolowym na pewno nie pójdą do kosmetyczki, ani do mocno utytułowanego lekarza na wizytę za kilkaset zł. To uogólnianie.
                            Ci którzy mogą sobie pozwolić na fryzjera, kosmetyczke, wizażyste nie będą bać się wydatku 500zł i na konsultacji profesorskiej.
                            • do.ki Re: Pojęcie "darmowe" 15.03.15, 20:00
                              No dobrze, ale z jakiej racji każdego miałoby być stać na wizytę u lekarza???
                            • preczzglupota guuzik prawda 15.03.15, 21:05
                              jak jeszcze byłem w bulandzie to wiele razy byłem świadkiem, że wizytę u darmowego, panstwowego lekarza sie odwoływało, bo był termin u fryzjera czy kosmetyczki,

                              darmowego się nie szanowało i nie szanuje,

                              a biedy w pl nie ma.
                              • jag_2002 Re: guuzik prawda 18.03.15, 21:57
                                sprostowanie - wizyty nie odwoluje sie, po prostu sie nie przychodzi
                            • 0.9_procent Re: Pojęcie "darmowe" 15.03.15, 21:28
                              piotr111981 napisał(a):

                              > To patologia, nie można pominąć faktycznie ludzi w trudnej sytuacji.
                              Co jest patologią? Że nie stać cię na tyle prywatnych wizyt ile chcesz? A na wszystko inne cię stać?
                              Dlaczego nie uważasz, że sklepikarz powinien sprzedawać wysokiej jakości żywność po cenach przystępnych dla każdego? Dlaczego nie uważasz, że aptekarz powinien sprzedawać leki po cenach przystępnych dla każdego?
                              Dlaczego wreszcie pan Kazio hydraulik zażądał ode mnie za usługę takiej ceny, że wartość jego pracy była wyższa niż mojej. Ja byłem w stanie go zastąpić i zrobiłem sobie instalację sam, szczerze wątpię, czy on jest w stanie zrobić cokolwiek z mojej działki.
                              Wbij sobie do głowy: Zdrowie ma wartość i to dużą. Prywatna wizyta lekarska to nie jest coś, na co musi być stać każdego. Żądająć ode mnie odszkodowania będziesz miał w d.upie moje możliwości finansowe, więc niby dlaczego ja mam się dostosować do twoich?

                              > Ja do spec
                              > jalisty chodziłem nie raz i 100zł i więcej za wizytę dałem.
                              No i ?

                              > A ci, których widzisz przed monopolowym na pewno nie pójdą do kosmetyczki, ani
                              > do mocno utytułowanego lekarza na wizytę za kilkaset zł. To uogólnianie.
                              Nie pisałem o monopolowym, pisałem o zwykłym, osiedlowym sklepie spożywczym. Mało kto chodzi po piwo do monopolowego. I jeśli widzę panią, która do spożywki za 40 złociszy dokłada flaszkę wódki i 5 paczek papierosów i rachunek rośnie o 100 złotych, to nie interesuje mnie czy ją będzie stać na wizytę dla lekarza.

                              > Ci którzy mogą sobie pozwolić na fryzjera, kosmetyczke, wizażystę nie będą ba
                              > ć się wydatku 500zł i na konsultacji profesorskiej.
                              Tym, którzy mogą sobie pozwolić na fryzjera, kosmetyczkę, wizażystę jest tak samo ciężko zapłacić za wizytę u lekarza, jak tym którzy dali stówkę za flaszkę i pety. Dokładnie tak samo - oczka w górę, ciężkie westchnięcia, bo to przecież tyle kasy! Bo - jak ci już wielokrotnie tłumaczyłem - nie o kasę chodzi, a o priorytety. I na tym tłumaczenie zakończę, bo ty przecież i tak wiesz lepiej.

                              --
                              Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
                              • do.ki tu masz przystępnie wytłumaczone 16.03.15, 06:48
                                www.youtube.com/watch?v=N4MFmUiFv8s
                                • klioes Dedykuje to wszystkim socjalistom. 16.03.15, 11:57
                                  I brawo doki! To zamyka dyskusje.
                                • low.sodium Re: tu masz przystępnie wytłumaczone 18.03.15, 00:21
                                  Mam tylko nadzieje, ze ten, hmm...wywod Neapolitano, nie sprawi, ze ktokolwiek ogladajacy to, zacznie myslec, ze tak wlasnie funkcjonuje system ubezpieczen i opieka zarowotna w Stanach.
                                  • do.ki Re: tu masz przystępnie wytłumaczone 18.03.15, 06:45
                                    Oczywiście, że tak nie funkcjonuje, choć powinien.
                                    • low.sodium Re: tu masz przystępnie wytłumaczone 18.03.15, 18:00
                                      Extremisci bywaja niebezpieczni, a hipokryzja celebrytow z Fox News nie ma granic. Jestem przekonana, ze gdyby jaks szpital odmowil nieubezpieczonemu pomocy, sedzia Napolitano bylby jednym z najglosniej krzyczacych.
                                      Ubezpieczenie w US jest towarem, zawsze bylo. Roczny koszt prywatnego ubezpieczenia, dla osoby chorej przewlekle, wynosi okolo 20 tys. $. Na ta sume sklada sie skladka i wspolplacenie; te dwa czynniki sa ze soba powiazane - jedno wyzsze , drugie nizsze i odwrotnie.
                                      Zawsze uwazalam, ze ubezpieczenia, ktore oferuja firmy, swoim pracownikom (w pakiecie) sa nieporozumieniem. Nizsza cena skladki ubezpieczenia zbiorowego, jest rekopensowana przez reszte spoleczenstwa. Osobiscie bylabym za tym, zeby za prace nie placono "w naturze".
                                      Owszem, jest grupa, ktorej nie stac na ubezpieczenie, tym ludziom trzeba pomoc. To jest oczywiscie moja opinia. Wole zyc w kraju, gdzie potrzeby poszczegolnych czlonkow spoleczenstwa sa w miare zaspokajane. To daje mi poczucie bezpieczenstwa; "zaopiekowani" maja mniejsze sklonnosci do agresji.
                                      • do.ki Re: tu masz przystępnie wytłumaczone 18.03.15, 20:35
                                        > Extremisci bywaja niebezpieczni, a hipokryzja celebrytow z Fox News nie ma granic.

                                        Napolitano nie jest "celebrytą", ani tym bardziej ekstremistą. Swego czasu był sędzią Sądu Najwyższego stanu New Jersey, a do dziś jest profesorem prawa. To nie taniec z gwiazdami. No i nie da się zaprzeczyć, że po prostu ma rację.

                                        > Jestem przekonana, ze gdyby jaks szpital odmowil nieubezpieczonemu pomocy,
                                        > sedzia Napolitano bylby jednym z najglosniej krzyczacych.

                                        I słusznie, bo amerykańskie prawo federalne (COBRA i EMTALA) zobowiązuje do udzielenia takiej pomocy, tylko że to jest bez związku z tematem.

                                        > Ubezpieczenie w US jest towarem, zawsze bylo. Roczny koszt prywatnego ubezpiecz
                                        > enia, dla osoby chorej przewlekle, wynosi okolo 20 tys. $. Na ta sume sklada si
                                        > e skladka i wspolplacenie; te dwa czynniki sa ze soba powiazane - jedno wyzsze
                                        > , drugie nizsze i odwrotnie.

                                        To jest normalne i zdrowe.

                                        > Zawsze uwazalam, ze ubezpieczenia, ktore oferuja firmy, swoim pracownikom (w pa
                                        > kiecie) sa nieporozumieniem. Nizsza cena skladki ubezpieczenia zbiorowego, jest
                                        > rekopensowana przez reszte spoleczenstwa.

                                        No to musisz uzasadnić dlaczego społeczeństwo miałoby zrobić coś takiego. To znaczy, na czym polega korzyść społeczeństwa z płacenia za wszystkich? I ja wiem, że tu można wysunąć pewne argumenty, ale nie będę odwalał roboty za ciebie.

                                        > Osobiscie bylabym za tym, zeby za prace nie placono "w naturze".

                                        I słusznie! Tylko że to wskutek socjalistycznych ciągot we władzy pojawiają sie takie formy płacenia za pracę. W Europie jest tego jeszcze więcej.

                                        > Owszem, jest grupa, ktorej nie stac na ubezpieczenie, tym ludziom trzeba pomoc.

                                        Wszystkim? Mam nadzieję, że nie, bo niektórzy nie mają ubezpieczenia z wyboru. W USA przynajmniej jeszcze mają wybór. W Europie: nie. :-(((

                                        > Wole zyc w kraju, gdzie potrzeby poszczegolnyc
                                        > h czlonkow spoleczenstwa sa w miare zaspokajane. To daje mi poczucie bezpieczen
                                        > stwa; "zaopiekowani" maja mniejsze sklonnosci do agresji.

                                        Oczywiście, spadek agresji w tych społeczeństwach, które "zaspokajają potrzeby" skompensowano ograniczeniami dostępu do broni, więc wychodzi na jedno. Ja wolałbym żyć w kraju, gdzie potrzeby tych, którzy sobie nie radzą, były zaspokajane przez tych lepiej sytuowanych, ale tylko i wyłącznie wtedy, gdyby to był wolny wybór (podyktowany moralnością) tych zamożnych, a nie przymus nakładany przez władzę. I pod warunkiem, że ci biedni nie straciliby poczucia, że żyją na koszt innych, a nie że "im się przecież należy". Każdy przejaw agresji ze strony biednych zatem skutkowałby brakiem woli pomocy ze strony bogatych i śmiercią głodową lub inną biedaków.
                                        • low.sodium Re: tu masz przystępnie wytłumaczone 19.03.15, 23:30
                                          do.ki napisał:

                                          > Napolitano nie jest "celebrytą", ani tym bardziej ekstremistą. Swego czasu był...

                                          OK, niech bedzie showman. Cos jak Niesiolowski, Pawlowicz, Giertych czy Palikot tez swego czasu byli..., a nawet jeszcze sa.

                                          >>Jestem przekonana, ze gdyby jaks szpital odmowil nieubezpieczonemu pomocy
                                          >> sedzia Napolitano bylby jednym z najglosniej krzyczacych.
                                          >
                                          > I słusznie, bo amerykańskie prawo federalne (COBRA i EMTALA) zobowiązuje do udz
                                          > ielenia takiej pomocy, tylko że to jest bez związku z tematem.

                                          To jest w zwiazku tematem, bo za udzielenie pomocy ktos musi zaplacic, sa to podatnicy; na tym wlasnie polega republikanska hipokryzja. Duzo frazesow, zero propozycji rozwiazania problemu.

                                          > > Zawsze uwazalam, ze ubezpieczenia, ktore oferuja firmy, swoim pracownikom
                                          > > (w pakiecie) sa nieporozumieniem. Nizsza cena skladki ubezpieczenia zbiorowego
                                          > > , jest rekopensowana przez reszte spoleczenstwa.

                                          > No to musisz uzasadnić dlaczego społeczeństwo miałoby zrobić coś takiego. To zn
                                          > aczy, na czym polega korzyść społeczeństwa z płacenia za wszystkich?

                                          Nie napisalam, ze spoleczenstwo jako calosc odnosi z tego korzysc. Korzysta pracownik firmy (tu korzysc jest problematyczna), przede wszystkim korzysta pracodawca (przynajmniej korzystal, kiedy cena opieki zdrowotnej byla znacznie nizsza, teraz wiele firm probuje sie wycofywac); dodawanie do pensji ubezpieczenia, bezplatnego dojazdu do pracy, posilkow regeneracyjnych, noclegu (wszystko to miernej jakosci), moze obnizac wyplacana zaplate za prace.
                                          Ubezpieczenie oferowane przez fime, bywa wielokrotnie tansze od ubezpieczenia prywatnego, co nie znaczy, ze koszt uslugi medycznej jest nizszy. Firma ubezpieczeniowa musi to zbilansowac (nie zawsze duza liczba kientow jest w stanie niedobory wyrownac); ubezpieczyciel obniza wycene uslug (lekarze maja nizsze wynagrodzenie, szpital zarabia mniej) i podwyzsza wysokosc skladki tam, gdzie jest to zrobic najlatwiej i gdzie nie mozna pertraktowac.
                                          W tego typu praktykach Napolitano nie widzi niczego niestosownego, nie okresla tego jako okradanie, zdaje sie w ogole nie widziec problemu.
                                          Nie wiem, czy dosyc jasno sie wyrazam. KRUS, moze byc takim skrajnym przykladem, niby placa skladke, ale cale spoleczenstwo musi sie dorzucac, czy raczej ponosic konsekwencje.
                                          • do.ki Re: tu masz przystępnie wytłumaczone 20.03.15, 04:48
                                            low.sodium napisał(a):

                                            > OK, niech bedzie showman. Cos jak Niesiolowski, Pawlowicz, Giertych czy Palikot
                                            > tez swego czasu byli..., a nawet jeszcze sa.

                                            Mam stosowniejsze przykłady z drugiej strony politycznego spektrum: profesorowie M. Środa albo Z. Hartman.

                                            > To jest w zwiazku tematem, bo za udzielenie pomocy ktos musi zaplacic, sa to po
                                            > datnicy; na tym wlasnie polega republikanska hipokryzja. Duzo frazesow, zero pr
                                            > opozycji rozwiazania problemu.

                                            A jesteś pewna, że tu jest problem? Że ten problem nie jest wydumany?

                                            Albo inaczej, zacytujmy S. Peresa: "If a problem has no solution, it may not be a problem, but a fact - not to be solved, but to be coped with over time."

                                            > Nie napisalam, ze spoleczenstwo jako calosc odnosi z tego korzysc.

                                            No nie. Czy to znaczy, że nie odnosi? Jeżeli społeczeństwo jako całość nie odnosi korzyści, to dlaczego ma płacić???

                                            > Korzysta pra
                                            > cownik firmy (tu korzysc jest problematyczna), przede wszystkim korzysta pracod
                                            > awca (przynajmniej korzystal, kiedy cena opieki zdrowotnej byla znacznie nizsza
                                            > , teraz wiele firm probuje sie wycofywac); dodawanie do pensji ubezpieczenia, b
                                            > ezplatnego dojazdu do pracy, posilkow regeneracyjnych, noclegu (wszystko to mie
                                            > rnej jakosci), moze obnizac wyplacana zaplate za prace.
                                            > Ubezpieczenie oferowane przez fime, bywa wielokrotnie tansze od ubezpieczenia p
                                            > rywatnego, co nie znaczy, ze koszt uslugi medycznej jest nizszy. Firma ubezpiec
                                            > zeniowa musi to zbilansowac (nie zawsze duza liczba kientow jest w stanie niedo
                                            > bory wyrownac); ubezpieczyciel obniza wycene uslug (lekarze maja nizsze wynagro
                                            > dzenie, szpital zarabia mniej) i podwyzsza wysokosc skladki tam, gdzie jest to
                                            > zrobic najlatwiej i gdzie nie mozna pertraktowac.
                                            > W tego typu praktykach Napolitano nie widzi niczego niestosownego, nie okresla
                                            > tego jako okradanie, zdaje sie w ogole nie widziec problemu.
                                            > Nie wiem, czy dosyc jasno sie wyrazam. KRUS, moze byc takim skrajnym przykladem
                                            > , niby placa skladke, ale cale spoleczenstwo musi sie dorzucac, czy raczej pono
                                            > sic konsekwencje.

                                            Najwyraźniej nie rozumiesz skąd się biorą pakiety oferowane przez pracodawcę i jak jest ustalana ich cena. Stąd wydaje ci się, że ktoś kogoś okrada albo że dzieje się coś niestosownego. Z jednym tylko zgodzę się w Twoim wywodzie: że ubezpieczyciele mają za dużo władzy i używają tej władzy przeciwko wszystkim innym na rynku, no może z wyjątkiem swoich udziałowców, o ile udziałowcy nie mają polisy.
                                            • klioes 10/10 24.03.15, 12:09
                                              do.ki napisal:

                                              A jesteś pewna, że tu jest problem? Że ten problem nie jest wydumany?

                                              Albo inaczej, zacytujmy S. Peresa: "If a problem has no solution, it may not be a problem, but a fact - not to be solved, but to be coped with over time."

                                              > Nie napisalam, ze spoleczenstwo jako calosc odnosi z tego korzysc.

                                              No nie. Czy to znaczy, że nie odnosi? Jeżeli społeczeństwo jako całość nie odnosi korzyści, to dlaczego ma płacić???

                                              Dobre. 10/10! :-)
                                            • low.sodium Re: tu masz przystępnie wytłumaczone 24.03.15, 18:17
                                              do.ki napisał:

                                              > > Nie napisalam, ze spoleczenstwo jako calosc odnosi z tego korzysc.
                                              >
                                              > No nie. Czy to znaczy, że nie odnosi? Jeżeli społeczeństwo jako całość nie odno
                                              > si korzyści, to dlaczego ma płacić???
                                              ...
                                              > Najwyraźniej nie rozumiesz skąd się biorą pakiety oferowane przez pracodawcę i
                                              > jak jest ustalana ich cena. Stąd wydaje ci się, że ktoś kogoś okrada albo że dz
                                              > ieje się coś niestosownego.

                                              Chyba odeszlismy za daleko.
                                              Przytaczasz wypowiedz Napolitano, ktory na potrzeby okreslonych grup przeinacza fakty. W US ubezpieczenie jest towarem i podlega wszelkim prawom rynku. Jest absolutna wolnosc wyboru i zakupu. Dofinansowanie grupy biednych i slabych jest marginesem; gorsi sa ci, ktorych stac na ubezpieczenie ale go nie wykupuja, sa problemem dla siebie i dla innych.
                                              O ubezpieczeniach zbiorowych mozesz sadzic co chcesz, ja uwazm, ze nie powinno ich byc; bo chyba , nie myslisz, ze ubezpieczenie w pakiecie 100tys. osob daje do puli ubezpieczyciela tyle samo kasy co ubezpieczenie 100 tys. osob indywidualnie.
                                              Nie rozumiem, jak mozna nie widziec zwiazku miedzy wysokoscia skladki a np. wynagrodzeniem lekarza.
                                              • do.ki Re: tu masz przystępnie wytłumaczone 24.03.15, 21:24
                                                > Przytaczasz wypowiedz Napolitano, ktory na potrzeby okreslonych grup przeinacza
                                                > fakty.

                                                Zwróć uwagę na datę tej wypowiedzi.

                                                > W US ubezpieczenie jest towarem i podlega wszelkim prawom rynku. Jest a
                                                > bsolutna wolnosc wyboru i zakupu.

                                                Już nie. Od chwili wejścia w życie ACA nie.

                                                > nie myslisz, ze ubezpieczenie w pakiecie 100tys. osob daje
                                                > do puli ubezpieczyciela tyle samo kasy co ubezpieczenie 100 tys. osob indywidua
                                                > lnie.

                                                Nie moja rzecz robić takie rachunki za ubezpieczyciela. Niech robi, co uważa.

                                                > Nie rozumiem, jak mozna nie widziec zwiazku miedzy wysokoscia skladki a np. wyn
                                                > agrodzeniem lekarza.

                                                No widzisz. Ja nie rozumiem jak można w ogóle doszukiwać się istnienia takiego związku.
                                                • low.sodium Re: tu masz przystępnie wytłumaczone 25.03.15, 00:01
                                                  do.ki napisał:

                                                  > > Przytaczasz wypowiedz Napolitano, ktory na potrzeby okreslonych grup prze
                                                  > > inacza fakty.

                                                  > Zwróć uwagę na datę tej wypowiedzi.

                                                  To sie niewiele zmienilo, "mlode republikanskie wilczki", kandydaci na kandydata do przyszlorocznych wyborow (np. Ted Cruz) sa jeszcze badziej radykalni.

                                                  > > W US ubezpieczenie jest towarem i podlega wszelkim prawom rynku. Jest
                                                  > > absolutna wolnosc wyboru i zakupu.

                                                  > Już nie. Od chwili wejścia w życie ACA nie.

                                                  ACA dotyczy ludzi, ktorzy nie byli ubezpieczeni; ktorzy maja za duzo zeby zakwalifikowac sie do Medicaid, a za malo, zeby wykupic ubezpieczenie. Nie maja tez zadnej wlasnosci, z ktorej moznaby sciagnac zaplate. Zeby sie zakwalifikowac, trzeba miec dochod nie przekraczajacy okreslonej sumy na osobe.
                                                  Ludzie ci, korzystali z ER, co jest (dla wszystkich) znacznie kosztowniejsze niz dostep do lekarza rodzinnego.

                                                  > > Nie rozumiem, jak mozna nie widziec zwiazku miedzy wysokoscia skladki a np.
                                                  > >wynagrodzeniem lekarza.

                                                  > No widzisz. Ja nie rozumiem jak można w ogóle doszukiwać się istnienia takiego
                                                  > związku.

                                                  Ja widze taki zwiazek.
                                                  Przytoczylam skrajny przypadek ubezpieczenia zbiorowego KRUS, czegos tak drastycznego chyba nie ma na swiecie. Nie uwazasz, ze gdyby krusowcy placili jak kazdy ubezpieczony inaczej wygladalaby kondycja SZ i zarobki lekarzy.
                                                  • do.ki Re: tu masz przystępnie wytłumaczone 25.03.15, 06:36
                                                    low.sodium napisał(a):


                                                    > To sie niewiele zmienilo, "mlode republikanskie wilczki", kandydaci na kandydat
                                                    > a do przyszlorocznych wyborow (np. Ted Cruz) sa jeszcze badziej radykalni.

                                                    I dobrze! Bo socjalizm jest trudniej wykorzenić niż nie dopuścić to jego zakorzenienia.

                                                    > ACA dotyczy ludzi, ktorzy nie byli ubezpieczeni; ktorzy maja za duzo zeby zakwa
                                                    > lifikowac sie do Medicaid, a za malo, zeby wykupic ubezpieczenie. Nie maja tez
                                                    > zadnej wlasnosci, z ktorej moznaby sciagnac zaplate. Zeby sie zakwalifikowac, t
                                                    > rzeba miec dochod nie przekraczajacy okreslonej sumy na osobe.
                                                    > Ludzie ci, korzystali z ER, co jest (dla wszystkich) znacznie kosztowniejsze ni
                                                    > z dostep do lekarza rodzinnego.


                                                    To chyba nie do końca tak jest. Zakres działania ACA jest w założeniu powszechny. To, że jeszcze nie wszystko wdrożono nie znaczy, że nie ma działań w tym kierunku.

                                                    > Ja widze taki zwiazek.
                                                    > Przytoczylam skrajny przypadek ubezpieczenia zbiorowego KRUS, czegos tak drast
                                                    > ycznego chyba nie ma na swiecie. Nie uwazasz, ze gdyby krusowcy placili jak kaz
                                                    > dy ubezpieczony inaczej wygladalaby kondycja SZ i zarobki lekarzy.

                                                    Zgadzam się, że istnienie KRUSu to skandal i naigrawanie się z Polaków, o ile przypadkowo nie są "rolnikami". Natomiast sama likwidacja KRUSu ani na jotę nie zmieni kondycji systemu opieki zdrowotnej ani tym bardziej zarobków lekarzy. Opodatkowanie rolników spowoduje tylko tyle, że państwo zmarnuje także i te pieniądze. Ale to inna rozmowa.
    • varshaviac "darmowe" = "bez opłaty" 15.03.15, 21:18
      piotr111981 napisał(a):

      > Często używa się w polskiej służbie zdrowia mylnego pojęcia "darmowa służba zdr
      > owia", wszyscy za to płacimy (ze składek) i już nie raz dopłacamy do niektórych
      > badań, za wizyty, zabiegi.
      > Więc jakie darmowe, jak z podatków, składek?
      > Nie tylko ludzie na codzień używają takiego błędnego określenia, ale i media si
      > ę do tego posuwają, świadomie, celowo?
      > Po to aby łatwiej trafiała informacja do ogółu odbiorców czy aby spowodować ten
      > dencje do płacenia za wszystko z własnej kieszeni?
      > Tutaj można rozwijać kolejny temat "Konstytucji III RP" i określeń w niej "masz
      > prawo do....".

      "Darmowe" = "bez opłaty". Coś jest szczególnie trudnego w tej definicji? Np. szkoła podstawowa jest w PL darmowa, a kino nie jest.
      • do.ki Re: "darmowe" = "bez opłaty" 16.03.15, 06:42
        > "Darmowe" = "bez opłaty". Coś jest szczególnie trudnego w tej definicji? Np. sz
        > koła podstawowa jest w PL darmowa, a kino nie jest.

        I to są właśnie skutki "darmowej" szkoły: pojawiają się funkcjonalni analfabeci, którzy publicznie plotą androny z pełnym przekonaniem i nie tylko nie wstydzą się tego, ale chcą wdawać się w dyskusję z mądrzejszymi od siebie.
        • piotr111981 Re: "darmowe" = "bez opłaty" 16.03.15, 08:21
          Tak jak powiedziałem takich ludzi jest garść. Wiem lepiej? Mam po prostu swoje zdanie. Dlaczego mnie czy kogoś innego kto nie pali, nie pije stawia się ma równi z tymi, których na to stać?
          To nie jest porównanie.
          Możemy licytować się na uszczypliwość -pokaż lekarzu co masz w garażu...
          Który polityk tak mówił?
          Czym są tanie pety (nie palę) do drogiego auta i domu?
          Dlaczego on ma mieć tak wysoką stopę życiową a fizycznie pracujący w pocie czoła zarabia grosze i czasem na śmieciowych umowach, jeszcze myśląc czy będzie mieć z tego emeryturę.

          • klioes Skonczcie fanzolic o tym micie darmowosci. 16.03.15, 12:27
            NIC NIE JEST DARMOWE !!!

            To, ze ktos nie uiszcza oplate za szkole, lub nie wynagradza osobiscie lekarza,
            wcale nie oznacza, ze edukacja i ochrona zdrowia nic nie kosztuja.

            Oznacza to tylko, ze forma platnosci jest ukryta - w podatkach.

            I oznacza to - NIEUCHRONNIE !!! - upadek oswiaty i ochrony zdrowia.
            Co tez i w Polsce rowniez, jak i wszedzie indziej, obserwujemy.
            • piotr111981 Re: Skonczcie fanzolic o tym micie darmowosci. 16.03.15, 12:33
              Właśnie tego nikt nie mówi że za darmo, błędne określenie darmowe/darmowa, ludzie zwykli rzucają na wiatr/chlapią, ale tego puścić się nie da, gdy w mediach takie określenia padają.
              Wszyscy za to płącą, skoro za darmo to czemu pracodawcy narzekają że wysokie koszta pracy?
              To jakie te koszta mają być? Ile ludzie mają zarabiać i na jakich umowach?
              • klioes Re: Skonczcie fanzolic o tym micie darmowosci. 16.03.15, 15:38
                piotr111981 napisał(a):

                > Wszyscy za to płącą, skoro za darmo to czemu pracodawcy narzekają że wysokie ko
                > szta pracy?

                Bo koszta pracy sa wysokie.
                A skoro sa wysokie, to pracodawcy na nie narzekaja...

                Jeszcze jakis masz problem?
                :-)
            • varshaviac Mylisz pojecia "nie kosztowac" i "byc darmowym". 16.03.15, 21:51
              klioes napisał:

              > NIC NIE JEST DARMOWE !!!
              > To, ze ktos nie uiszcza oplate za szkole, lub nie wynagradza osobiscie lekarza,
              > wcale nie oznacza, ze edukacja i ochrona zdrowia nic nie kosztuja.

              Mylisz pojecia "nie kosztowac" i "byc darmowym". To nie to samo.

              > Oznacza to tylko, ze forma platnosci jest ukryta - w podatkach.

              Darmowe oznacza, ze klient nie placi. Wszystko kosztuje, co nie znaczy, ze nie moze byc darmowym. Placi tylko kto inny.

              > I oznacza to - NIEUCHRONNIE !!! - upadek oswiaty i ochrony zdrowia.
              > Co tez i w Polsce rowniez, jak i wszedzie indziej, obserwujemy.
              >
              • do.ki Re: Mylisz pojecia "nie kosztowac" i "byc darmowy 16.03.15, 23:06
                > Darmowe oznacza, ze klient nie placi. Wszystko kosztuje, co nie znaczy, ze nie
                > moze byc darmowym. Placi tylko kto inny.

                Kto inny to płaci tylko wtedy, gdy ty uchylasz się od płacenia podatków, albo gdy prawo cię od płacenia podatków zwalnia. Natomiast jeśli podatki płacisz, to płacisz i za te "darmowe" rzeczy.

                Niestety, nieuctwo w narodzie jest wielkie, ale jest prosty sposób na jego wykorzenienie: wystarczy zlikwidować zaliczki na poczet podatku wpłacane przez pracodawcę od wynagrodzeń pracowników. Pracownicy myślą, że to pracodawca płaci, ale to nieprawda. To jest po prostu część wynagrodzenia pracownika, której ten pracownik nigdy nie zobaczy. Zaliczki zaś ukrywają przed pracownikami (czyli przed wyborcami) rzeczywistą skalę rabunku icho dochodów przez państwo. Gdyby pracodawcy każdemu wypłacali pensję brutto, a potem każdy sam musiałby rozliczyć się z fiskusem, to w krótkich abcugach doszłoby do marszu obywatelskiego na Sejm, bo wtedy dopiero byłoby dla wszystkich jasne jak wysokie są podatki od wynagrodzeń.
                • varshaviac problemy z j. polskim czy z myśleniem logicznym? 17.03.15, 17:53
                  do.ki napisał:

                  > > Darmowe oznacza, ze klient nie placi. Wszystko kosztuje, co nie znaczy, z
                  > e nie
                  > > moze byc darmowym. Placi tylko kto inny.
                  >
                  > Kto inny to płaci tylko wtedy, gdy ty uchylasz się od płacenia podatków, albo g
                  > dy prawo cię od płacenia podatków zwalnia.

                  To nie ma nic wspólnego z podatkami. Wstęp na wykład może być np. darmowy, mimo ze wynajęcie sali kosztuje. Darmowa służba zdrowia jest bez opłaty dla pacjentów, ale to nie znaczy, ze pracownicy służby zdrowia pracują za darmo. Czy tu ktoś ma problemy z językiem polskim? Czy z myśleniem logicznym?
                  • do.ki Re: problemy z j. polskim czy z myśleniem logiczn 17.03.15, 19:58
                    > Czy tu ktoś ma problemy z językiem polskim? Czy z myśleniem logicznym?

                    Odpowiadam na puytanie: tak, ktoś ma problem, z jednym lub z drugim.

                    Jeżeli coś jest finansowane z podatków, a ty jesteś podatnikiem, to dla ciebie to coś nijak nie jest darmowe, bo za to zapłaciłeś, płacąc podatki.

                    Jaśniej nie potrafię tego wytłumaczyć i nie będę.
                    • varshaviac Re: problemy z j. polskim czy z myśleniem logiczn 18.03.15, 18:10
                      do.ki napisał:

                      > > Czy tu ktoś ma problemy z językiem polskim? Czy z myśleniem logicznym?
                      >
                      > Odpowiadam na puytanie: tak, ktoś ma problem, z jednym lub z drugim.
                      > Jeżeli coś jest finansowane z podatków, a ty jesteś podatnikiem, to dla ciebie
                      > to coś nijak nie jest darmowe, bo za to zapłaciłeś, płacąc podatki.
                      > Jaśniej nie potrafię tego wytłumaczyć i nie będę.

                      A jeśli nie płacisz podatków?
                      • do.ki Re: problemy z j. polskim czy z myśleniem logiczn 18.03.15, 20:36
                        > A jeśli nie płacisz podatków?

                        Jak wyobrażasz sobie kogoś, kto żyje w Polsce i nie płaci podatków?
                        • varshaviac Re: problemy z j. polskim czy z myśleniem logiczn 19.03.15, 00:27
                          do.ki napisał:

                          > > A jeśli nie płacisz podatków?
                          >
                          > Jak wyobrażasz sobie kogoś, kto żyje w Polsce i nie płaci podatków?

                          Np. w ogóle nie pracuje. Np. jest dzieckiem. Albo utrzymuje go/ją np. mąż, żona, ciocia, kochanek, kochanka...
                          • do.ki Re: problemy z j. polskim czy z myśleniem logiczn 19.03.15, 01:28
                            > Np. w ogóle nie pracuje. Np. jest dzieckiem. Albo utrzymuje go/ją np. mąż, żona
                            > , ciocia, kochanek, kochanka...

                            I nie je, nie pije, nigdzie nie mieszka, nie korzysta z transportu, ubrania wygrzebuje ze śmietników...
                            Słyszałaś kiedyś o podatkach pośrednich?
                            • varshaviac Re: problemy z j. polskim czy z myśleniem logiczn 19.03.15, 16:53
                              do.ki napisał:

                              > > Np. w ogóle nie pracuje. Np. jest dzieckiem. Albo utrzymuje go/ją np. mąż
                              > , żona
                              > > , ciocia, kochanek, kochanka...
                              >
                              > I nie je, nie pije, nigdzie nie mieszka, nie korzysta z transportu, ubrania wyg
                              > rzebuje ze śmietników...
                              > Słyszałaś kiedyś o podatkach pośrednich?

                              Jakie podatki pośrednie płaci niemowlę?
                              • klioes Re: problemy z j. polskim czy z myśleniem logiczn 24.03.15, 12:10
                                varshaviac napisała:

                                > do.ki napisał:
                                >
                                > > > Np. w ogóle nie pracuje. Np. jest dzieckiem. Albo utrzymuje go/ją n
                                > p. mąż
                                > > , żona
                                > > > , ciocia, kochanek, kochanka...
                                > >
                                > > I nie je, nie pije, nigdzie nie mieszka, nie korzysta z transportu, ubran
                                > ia wyg
                                > > rzebuje ze śmietników...
                                > > Słyszałaś kiedyś o podatkach pośrednich?
                                >
                                > Jakie podatki pośrednie płaci niemowlę?

                                Slyszales kiedys o niepelnoletnosci oraz prawach i obowiazkach rodzicielskich?
                                • varshaviac Re: problemy z j. polskim czy z myśleniem logiczn 25.03.15, 20:44
                                  klioes napisał:

                                  > Slyszales kiedys o niepelnoletnosci oraz prawach i obowiazkach rodzicielskich?
                                  >

                                  Jakie podatki pośrednie płaci niemowlę?
                                  • do.ki PTU 26.03.15, 06:42
                                    zwany też vatem
                                    • varshaviac Re: PTU 26.03.15, 13:02
                                      do.ki napisał:

                                      > zwany też vatem

                                      Żeby zapłacić podatek, trzeba coś najpierw kupić. Pomyliłeś chyba kupowanie z robieniem kupy.
                                      • do.ki Re: PTU 26.03.15, 18:53
                                        > Żeby zapłacić podatek, trzeba coś najpierw kupić

                                        albo poczekać aż ktoś ci kupi. W społeczeństwie tak już jest, że niektórzy pasożytują, tzn żyją na koszt innych. I normalne, zdrowe społeczeństwo pewien poziom pasożytnictwa toleruje, gdyż jest korzystny. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy pasożytów jest zbyt dużo. Trzeba było tak od razu, że będę musiał na piechotę tłumaczyć najprostsze rzeczy.
                                        • varshaviac Re: PTU 26.03.15, 20:16
                                          do.ki napisał:

                                          > > Żeby zapłacić podatek, trzeba coś najpierw kupić
                                          >
                                          > albo poczekać aż ktoś ci kupi. W społeczeństwie tak już jest, że niektórzy paso
                                          > żytują, tzn żyją na koszt innych. I normalne, zdrowe społeczeństwo pewien pozio
                                          > m pasożytnictwa toleruje, gdyż jest korzystny. Problem pojawia się dopiero wted
                                          > y, gdy pasożytów jest zbyt dużo. Trzeba było tak od razu, że będę musiał na pie
                                          > chotę tłumaczyć najprostsze rzeczy.

                                          To w którym momencie niemowlę płaci ten podatek w końcu? Jak czeka? Jak ktoś coś kupuje dla niego? Przecież kupujący zapłacił już podatek. Niemowlę nie jest zresztą w stanie dokonać czynności kupna sprzedaży, a tym bardziej zapłacenia podatku związanego z ta czynnością.
          • do.ki Re: "darmowe" = "bez opłaty" 16.03.15, 23:11
            > Tak jak powiedziałem takich ludzi jest garść.

            Nie rozumiem, jakich ludzi jest garść? Tych, co nie rozumieją, że nie ma nic za darmo? Ależ nic bardziej błędnego! Zobacz ile głosów w wyborach pada na partie lewicowe, czyli w Polsce na: SLD i przystawki, PiS, PO i palikociarnię. Te wszystkie partie mają w programie "darmochę" w tej czy innej postaci. Nie wszyscy, którzy głosują na te partie wierzą w ich programy. Część po prostu stara się podtrzymywać system, który cynicznie i bezwzględnie doi. Która grupa jest gorsza?

            > Dlaczego mnie czy kogoś innego kto nie pali, nie pije stawia się ma ró
            > wni z tymi, których na to stać?

            Bo tak stanowi Konstytucja.

            > Czym są tanie pety (nie palę) do drogiego auta i domu?

            Tanie pety, na które wydajesz kasę codziennie, uzbierają się w równowartość auta i domu.

            > Dlaczego on ma mieć tak wysoką stopę życiową a fizycznie pracujący w pocie czoł
            > a zarabia grosze i czasem na śmieciowych umowach, jeszcze myśląc czy będzie mie
            > ć z tego emeryturę.

            Dlatego, że ich wartość dla społeczeństwa jest różna.
        • varshaviac Re: "darmowe" = "bez opłaty" 16.03.15, 21:48
          do.ki napisał:

          > > "Darmowe" = "bez opłaty". Coś jest szczególnie trudnego w tej definicji?
          > Np. sz
          > > koła podstawowa jest w PL darmowa, a kino nie jest.
          >
          > I to są właśnie skutki "darmowej" szkoły: pojawiają się funkcjonalni analfabeci
          > , którzy publicznie plotą androny z pełnym przekonaniem i nie tylko nie wstydzą
          > się tego, ale chcą wdawać się w dyskusję z mądrzejszymi od siebie.

          To sa skutki czego inego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka