Dodaj do ulubionych

"Ostre dyżury"

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 16:58
Taka mnie teraz refleksja naszła - jak to by fajnie było, gdyby Pacjent
rozumiał, że ostry dyżur jest tylko dla naprawdę "ostrych" przypadków, a nie
po to, żeby przyjść po receptę, albo wypełnienie karty obozowej... ;)
Obserwuj wątek
    • maga_luisa Re: "Ostre dyżury" 17.07.05, 17:55
      Ta refleksja za mną chodzi od ponad 5 lat, czyli od czasu, kiedy podpisałam
      kontrakt i zaczęłam świadczyć opikę całodobową.
      Myślę, że trzeba 20 lat, i to z jakimś programem oświaty zdrowotnej
      wprowadzonym do szkół, żeby coś się zmieniło. "Kaszlę od tygodnia, ale ja
      pracuję!!" "Boli mnie w krzyżu od trzech miesięcy" Itd itp. A już gorączka
      typu 38 st. u dziecka zazwyczaj jest przyczyna napadu paniki.
      • amistan Re: "Ostre dyżury" 17.07.05, 18:03
        ciekawostka: pół godziny po północy przyszli ludzie z dzieckiem, które miało
        trzy ziarna piasku (!!!) przylepione do stopy... myśleli że to kleszcz i
        bali się ruszyć...
    • slav_ Re: "Ostre dyżury" 17.07.05, 20:12
      Oczekiwanie że "pacjent zrozumie" jest calkowicie jałowe a "oświata zdrowotna"
      jak życie uczy doskonale nieskuteczna.
      Ja widzę to tak;
      wizyta w Porani w godzinach jej pracy - (X) zł(kwota nieduża)
      wizyta po godzinach na dyżurze w porze dziennej (powiedzmy do 18) 2 x (X)
      wizyta w poradni w porze nocnej 4 x (X)
      wizyta domowa 8 x (X)
      Można zmienić proporcje "w gorę".
      Jestem przekonany że "zrozumienie" że ostry dyżur słuzy sprawom nagłym i pilnym
      wzrosło by gwaltownie, bez żadnych szkoleń i oświaty.
      • Gość: Swan Ganz Re: "Ostre dyżury" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 20:32
        generalnie świetny pomysł!. Edukacja przez pryzmat portfela zwykle pozwala
        wszystkim złapać "zdrową perspektywę". Tylko co z tymi, którzy naprawdę powinni
        skorzystać z wizyty domowej albo z "ostrego dyżuru" a nie zrobią tego z obawy o
        koszty?
        Przypominam kilka smutnych historii związanych z opłatą za nieuzasadnione
        wezwanie pogotowia.....
        • slav_ Re: "Ostre dyżury" 17.07.05, 20:50
          W tym przypadku nie ma "nieuzasdnionych wezwań" czy nieuzasadnionych wizyt więc
          problem odpada.
          Decyzje pozostawiamy w rękach pacjenta który SAM OSOBIŚCIE decyduje czy więcej
          jest warte parę złotych czy własne zdrowie - uważam ma prawo poodjąć taką
          decyzję i ponieść OSOBIŚCIE jej konsekwencje (zdrowotne czy finansowe).
          Poza tym:
          Po pierwsze - nie chodzi o opłaty stanowiące barierę ale wyraźnie progresywne.
          Po drugie - za osoby autentycznie biedne rachunek mogła by regulować opieka
          społeczna (ta z kolei przed zapłaceniem sprawdzała by zasadność).
          • Gość: med Toż to szok! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 20:55
            To za przejrzyste! To się nie może udać! To mogło powstać tylko w głowie masona,
            Żyda lub cyklisty. Fe!

            Pacjent sam decyduje o sobie? Nie!... i jeszcze wie, co z jego składką? Nie!

            Teraz Polska!
            • slav_ Re: Toż to szok! 17.07.05, 21:08
              Trafiłeś mnie.
              Ta lampa tak w oczy świeci...
              Przyznaje sie. Gary Fischer. MTB.
              Ale jeżdżę tylko po bezdrożach, przysięgam.

              Ja też wiem że to niemożliwe. Tak sobie tylko.
          • Gość: Swan Ganz Re: "Ostre dyżury" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 21:01
            Genialne!! Patrz Slav - w ogóle mi do głowy nie przyszło, że pacjent mógłby sam
            podjąć decyzję i również sam ponieść stosowne konsekwencje swojego wyboru. Tak
            proste i przejrzyste, że aż nie prawdopodobne do zrealizowania w naszym kraju.
            Już dawno mówiłem, że powinieneś iść w ministry. :D
            • Gość: Położnik Re: "Ostre dyżury" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.05, 21:14
              Coś wam opowiem ,miałem jeden dzień urlopu bo pojechałem z synem na egzamin na
              studia,ok 12 zadzwonili do mnie czy na pewno nie przyjdę?mam poradnie od 13,po
              12,40 zadzwonili czy nie będę bo sa pilne przypadki ,więc powiedziałem że będę
              ale po 14 ,i przyjechałem było 12 pilnych przypadków np brak recepty.
              • Gość: carlito wspomnienia z praskiego.. IP: *.adsl.izrsolutions.com 17.07.05, 22:13
                jeszcze kilka miesiecy temu pracowalem na chirurgii urazowej szpitala praskiego
                w wawie.. tam to dopiero zdazaly sie ostre przypadki.! np. ból palca podczas
                pisania na komp ( godz 2.00 nad ranem), bol stopy od 4 tygodni ( 4.00 rano-
                akurat pacjent szedl na ryby i po drodze wsatpil do lekarza..)
                Hitem bylo przywiezienie przez pogotowie ( Pani doktor nauk medycznych,
                specjalista chorob zakaznych) otoz pani doktor przywiazla pacjenta ktory sie
                potknal i.. urwal sobie skorzany pasek od protezy podudza ! fakt ze nie mogl
                isc dalej ale potrzebowal raczej kaletnika lub stolarza..) ehhh.. to byly
                czasy.. a teraz nuda.. praca w anglii.. :))
                • Gość: docuk Re: wspomnienia z praskiego.. IP: *.server.ntli.net 18.07.05, 02:11
                  Ejże, ejże Panie i Panowie!!! Jak tak możecie??? Wy to sie nie boicie jak
                  pragnę zdrowia.
                  Zaraz polecą ciosy, uprzedzam. A gdzie powołanie ? a gdzie służba ?? ;-)))))
                  P.S.
                  Ja też tęksnie za tym swoistym folklorem, np pani na dyzurze chirurgiczno-
                  ortopedycznym o 2 w nocy z bólem paznokci - bo za krótko obcięłam i
                  mnie "skórki" bolą. :-O :-O
                  Nie wiem ile trzeba miec pieniedzy i czasu żeby wydać 15 zł na taksówkę o 2 w
                  nocy i jechac z tym na drugi koniec dzielnicy.
                  Teraz lepiej, że nuda bo wtedy wcale mi nie było do smiechu a raczej bliżej do
                  pobicia się własną pięścią z rozpaczy.
    • pimpek_sadelko Re: "Ostre dyżury" 18.07.05, 09:54
      Gość portalu: sektor_medyczny napisał(a):

      > Taka mnie teraz refleksja naszła - jak to by fajnie było, gdyby Pacjent
      > rozumiał, że ostry dyżur jest tylko dla naprawdę "ostrych" przypadków, a nie
      > po to, żeby przyjść po receptę, albo wypełnienie karty obozowej... ;)
      w olsztynie kilka tysiecy ludzi mieszkajacych w poblizu ( na osiedlu)miejsca
      ambulatorium internistycznego nie ma lekarza pierwszego konatktu. nie chca go
      miec. dreczeni prosbami, grozbami lekarzy dyzurujacych w amb. mowia: a po co?
      tu mam blisko!
      • kasiik Re: "Ostre dyżury"... wszystko to bardzo śmieszne 15.09.05, 13:15
        Ciekawe czy tak samo śmieszne jest to że pojechałam z dzieckiem na ostry dyżur o
        20 ( kolega włożył kija do oka) i czekałam 5 godzin aż go przyjmą....
        Pozdrawiam
        Wszystkich
    • Gość: lek Re: "Ostre dyżury" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.05, 00:00
      Co do pisania recept problem byłby do rozwiązania gdybyś mógł pisać wszystkie leki nie na opakowania a na sztuki.Jak komuś w sobotę brakuje np.enarenalu to piszesz mu np.4 tabl i w poniedziałek do poz.
    • reszka2 Re: "Ostre dyżury" 15.09.05, 15:43
      Ja najbardziej uwielbiam bolące zęby o trzeciej nad ranem. I to nawet bez
      zapalenia okostnej - po prostu głęboka próchnica zębów.
      Nie rozumiem tego - trzeba kilku (co najmniej) miesięcy na zrobienie sobie
      bagna w ustach, nie wspominając o profilaktyce, a tu nagle ząb boli...
      Przepisałam olejek goździkowy....
      • Gość: Inkunia Re: "Ostre dyżury" IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 15:51
        A te poważne śmieszne przypadki których niechcecie przyjąć to jakie???
        • maga_luisa Re: "Ostre dyżury" 15.09.05, 16:14
          Przychodnia medycyny rodzinnej, wieś, środek nocy. W dyżurce lekarz dyżurny, a
          właściwie lekarka dyżurna. Koło północy otwiera walącemu w drzwi pacjentowi
          pytając, co się dzieje. Na co pacjent, że on chce do dr magi_luisy. Lekarka
          odpowiada, że doktor maga_luisa nie ma dzisiaj dyżuru, ale za to ona tu obecna
          ma i chętnie pacjenta przyjmie ( nota bene: twierdził, że pewnie ma zawał, a
          przyjechał 10 km na rowerze ;)). Pacjent : "Ale czemu nie ma doktor magi_luisy,
          gdzie ona jest?" Lekko zirytowana lekarka dyżurna "Jest w domu i pewnie o tej
          porze śpi!"
          Pacjent (oburzony bezgranicznie) : "CZŁOWIEK UMIERA, A LEKARZ SOBIE ŚPI!!!"
    • Gość: aga Re: "Ostre dyżury" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 16:47
      A ja tam chodzę na ostre dyzury okulist wciskajac ze NIC nie widze (a tak naprawde wiedze tak samo beznadziejnie jak. Wszyscy lekarze, dr, prof, studenci mnie ogladna i przynajmniej mam kontrolę szybko i za darmo-i nowe pomysly lecznia. I nie mam wyrzytów-nie mozna sie dostac do lek w przychodni wiec pech.. Mowią na koniec ze nie ma potrzeby leczenia dodatkowego ale nic nie mowia ze naduzywam.
      A r0bie to dla przyszłych pokolen-niech sie lek doucza i nabiora doswiadczenia w tym co mam-bo 90% tego nie wie.:)Moze w koncu coś mi i innym z tym schorzeniem coś poradzą
      • connie1 Re: "Ostre dyżury" 15.09.05, 17:10
        Rozumiem , oto obraz przeciętnego polskiego pacjenta-kocha wciskac kit.
        uczciwy w tym kraju ma zdecydowanie gorzej.
        A potem tytuly krzycza ,że lekarz nie zdazyl.
        I daruj sobie o przyszlych pokoleniach
        • Gość: ania Re: "Ostre dyżury" IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 17:16
          A czy takie przypadki jak cukrzyce(toć to choroby przewlekłe)chodzi mi czy
          występujące powikłania kwalifikują się na ostry dyżur?Jak mi spadnie cukier
          bardzo duzo i niewiem co robić?
          • Gość: aga Re: "Ostre dyżury" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 17:41
            No właśnie ja tez z powikłaniami chodze na dyzury. W tych chorobach przewleklych w kazdej chwili coś moze się dołaczyc nowego-i podstepnie niszczyc np oczy. Nie bede czekac 9 miesiecy na wizyte w poradni -ide na ostry co miesiac-czasem pogledza ale zbadaja czy nie ma osrtego stanu (a nie zawsze pacjent odczuje czy jest ostry stan czy nie-wypadnie tylko to w badaniu).
          • Gość: Vlad Re: "Ostre dyżury" IP: 80.53.237.* 15.09.05, 18:07
            Dzizas, żeby ginekolog musiał edukowac pacjentke z cukrzycą... Źle to świadczy o
            poziomie edukacji pacjeta. Jak masz spadki gliekmii to powinnas miec pod reka
            GlucaGen HypoKit. Zapytaj swego diabetologa, stosuj diete regularnie przyjmuj
            insuline a nie bedziesz miała hypoglikemii. Na ostry dyżur to sie nie
            kwalifikujesz. Chyba, że trafisz jak jeden z pacjentów ostatni na łojom z
            glikemią 5mg%. Nie przeżył. Tyle ,że wcześniej zdążył nieźle zabalować alkoholowo.
        • Gość: aga Re: "Ostre dyżury" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 17:37
          Sory-nie znasz sytuacji wiec mnie nie obrazajz laski swojeji nie mieszaj z błotem. Zawsze mam skierowania od lekarza 1 kontaktu do specjalisty okulisty a kontrola jest niezbedna ODRAZU wiec nie bede czekac 9 miesiecy w przychodni tylko ide na (pokazuje skierowanie - wtedy inaczej patrza na to i nie zbyja) dyzur i juz. Oglądną mnie(2 min wiec nie przesadzaj connie)powiedzą ze w miarę ok jest i mam przynajmniej pewnosc ze siaktkowka mi sie nie odkleja itp. A tak bym czekala 9 miesiecy zastanawiajac sie czy to juz czy nie.. Moja lekarka to popierw-mowi ze to jedyne wyjscie.
    • connie1 Re: "Ostre dyżury" 15.09.05, 17:40
      Wiesz czym innym jest kontrola ambulatoryjna w trybie planowym ( w końcu mozna
      sobie wyznaczyć termin nastepnych wizyt kontrolnych) , a czym innym udawanie na
      Ostrym dyzurze, sorry
      • Gość: aga Re: "Ostre dyżury" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 18:15
        Juz nie bede tlumaczyc sytuacji. Powiem jedno-nawet mojemu lekarzowi prowadzacemu rece opadaja ze nie zapisuja planowo na kontrole mimo iz sutuacja tego wymaga. Wiadomo-zdesperowany pojdzie prywatnie do tych lek z tego szpitala skoro nie moze sie dostac do przychodni a musi od razu(nie wiem czy wiesz ale z ostrym sanem zapalnym nie czeka sie 9 miesiecy az sie siatkowka odklei). A ja sie wycfanilam-dowiedzialam sie ze sa dyzury w tym szpit(oczywiscie przypadkiem sie dowiedzialam). I NIGDY nie sciemniam tylko koloryzuje i mam zawsze mam skier mimo iz na dyzur nie trzeba. I lekarz moj popiera tę moją praktykę a jest to uczciwy lekarz jakich mało.
        • connie1 Re: "Ostre dyżury" 15.09.05, 18:18
          Rozumiem . Krzykacz dostaje więcej , cichy ginie. Dziwny tryp,ze nie da się
          odbywać kontroli ambulatoryjnie.
          Kombinujcie kochani , kombinujcie.Od dzisiaj bede w pierwszej kolejności
          przyjmowac tych najglośniejszych, a nie najbardziej chorych
          • Gość: aga Re: "Ostre dyżury" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 18:31
            Czy ktoś powiedzial ze krzyczę??Nigdy nie krzycze bo jestem niesmiala.

            Sory-robie to hobbystycznie-chodze po dyzurach bo mi sie nudzi i szukam choroby...

            No tak! Wyobraz sobie ze w AMG med na okul nie chca przewleklych bo sie ciagna jak smrod po gaciach!

            Sorki- jestes tak samo kumaty jak urzednicy w NFZ a umiejetnosc oszacowania przypadku masz jak baby w rejestracji...

            Jakby to lekarz pisal to bys sie nie czepial. A jak pacjent to zarzuczas ze roszczeniowy i symulant. Lekarz I kontaktu moj popiera to , rozumiesz?
            • connie1 Re: "Ostre dyżury" 15.09.05, 18:33
              jestem plci żeńskiej w kwestii zasadniczej . ja nie kwestionuje Twojej
              choroby , tylko namawiania do oszustw
              • Gość: Aga Re: "Ostre dyżury" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 19:21
                Lekarze tez oszukuja-ulatwiajac dostep do swiadczen swoim. Nfz kradnie nasze pieniadze. Czyli reasumujac-zwykły obywatel musi troszke kombinować zeby zyc w zdrowiu i nie byc w gorszej sytuacji niz rodziny lekarzy czy nfz-owcow. A ten przewlekly to juz wogle musi kombinowac. Ja przynajmniej robie to zgodnie z prawem-nie daje w lape, tylko wiem co i jak mowic zeby przyjeli-kwestia praktyki.
                • Gość: docuk Mentalnośc niewolnika IP: *.server.ntli.net 15.09.05, 23:54
                  Coż można powiedzieć o twoim poście i odpowiedziach
                  > -nie daje w lape, tylko wiem co i jak mowic zeby przyjeli-kwestia praktyki.
                  Czy w takiej sytuacji istnieje dla Ciebie jakaś różnica w sposobie załawienia
                  sprawy (oba oparte na przestępstwie-pierwsze przekupstwa, drugie -celowego
                  wprowadzenia w błąd celem osiągniecia korzyści materialnej)? Jesli tak to
                  pozwól mi ją dostrzeć.
                  Ja dostrzegam tu kilka rzeczy: po pierwsze zwykłe wymuszanie, po drugie to co
                  robisz wcale Cie nie odróżnia od lekarzy, o których z lubością będziesz się źle
                  wypowiadać. W sumie z psychologicznego punktu widzenia popełniając przestępstwo
                  próbujemy zawsze usprawiedliwić je tzw stanem wyższej konieczności (który wcale
                  nie musi obiektywnie zaistnieć-sama przyznajesz że chodzi po to żeby się
                  upewnić a nie bo coś się stało).Nie wnikając w patogenezę twojego schorzenia i
                  poparty dowodami naukowymi sposób postępowania (nie znam się na okulistyce)
                  stwierdzam, że masz w sobie cechy niewolnika, który bity przez X lat nie
                  wymyślił nic innego na swojego Pana jak tylko go oszukać lub okraść.
                  "Ja przynajmniej robię to zgodnie z prawem"
                  Masz na myśli prawo pisane bo chyba nie ocenę etyczną. Jeśli to drugie to
                  pozwól że zwrócę Ci uwagę, że nie powinnaś zajmowac się takową oceną czyjegoś
                  postępowania samemu mając do zaoferowaniaw tym temacie jedynie drobne machlojki
                  mające na celu osiągnięcie korzyściu materialnej.
                  • Gość: Patryk poprawka docuk-"chytry niewolnik" IP: *.oc.oc.cox.net 16.09.05, 00:15
                    "Chytry niewolnik",precyzyjniej. Określenie propagowane prze jednego z moich
                    ulubionych publicystów -Rafała Ziemkiewicza .
                    Taka mentalnośc i tyle. Nic nie zrobisz-chyba ,że na pustynię i czterdzieści lat
                    trekkingu (jak już ktoś kiedyś spróbował...i zadziałało ;-)).
                    • Gość: docuk Re: poprawka docuk-"chytry niewolnik" IP: *.server.ntli.net 16.09.05, 01:40
                      Niedość, że chytry to do tego jeszcze strasznie chciwy.:-)))

                • persistens Re: "Ostre dyżury" 16.09.05, 00:57
                  To pomysl sobie droga pacjentko, ze w czasie, kiedy ty "nie sciemniasz, tylko
                  koloryzujesz" trafia na dyzur ktos z rozwijajacym sie zawalem... Czy uwazasz,
                  ze fakt twojego postepowania upowaznia cie do wyglaszania roznego rodzaju
                  moralitetow? Bo ja, na przyklad, tak nie sadze. Tak wiec, nie obwieszczaj wszem
                  i wobec, jaka to jestes sprytna, zwinna i przebiegla, bo kiedys rowniez i ty
                  mozesz sie znalezc w sytuacji osoby z zawalem.
                • ochd2 Re: "Ostre dyżury" 16.09.05, 23:46
                  Lecząc się doraźnie na ostrym dyżurze sama robisz sobie krzywdę. Ostry dyżur
                  jest dla ostrych przypadków. Jak masz skierowanie to oczywiście cię przyjmą i
                  zobaczą czy nie odkleja ci się siatkówka. Zobaczy cię lekarz, ktory nie zna
                  przebiegu twojej choroby, nie zaplanuje twojego leczenia i nie będzie tego
                  leczenia kontrolował. Pomoże ci tylko doraźnie. A może twoja choroba wymaga
                  jeszcze innych badań, których na ostrym dyżurze się nie wykonuje. Może kontrole
                  co 9 mies wystarczą, jeżeli trzeba częściej leczący cię, znający twoją chorobę
                  lekarz na pewno umówi się częsciej. Nie wierzysz swojemu okuliście a może masz
                  jakieś natręctwa i potrzebujesz psychiatry. Nic tak nie zniechęca lekarza do
                  porządnego zastanowienia się nad leczeniem jak poczucie braku zaufania ze
                  strony pacjenta. Wbrew pozorom lekarz leczący często zagląda do książek,
                  zastanawia się w domu nad dalszym leczeniem i często dyskutuje o danym
                  przypadku z innymi lekarzami. Ale pacjenta niedowiarka załatwia szybko i szybko
                  stara się o nim zpomnieć. I nie chodzi tu o żadne łapówki ale zwykłą walkę ze
                  stressem ktorego w kontaktach z takimi pacjentami doznaje lekarz. Moja
                  odpowiedź dotyczy wszystkich leczących się na ostrych dyżurach ( nie czepiam
                  się wyłącznie Agi - chociaż na pewno nie nie chciałbym jej leczyć i nie
                  włożyłbym w to leczenie serca tylko swoje wiadomości na zimno w czasie jak
                  najkrotszej wizyty w przychodni).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka