Farmacja?

IP: *.net133.okay.pl 26.08.05, 14:26
Za rok muszę wybrać kierunek studiów i ciagle nie mogę się zdecydować. Czy
moglibyście mi napisać jak jest na farmacji, z czego są zajęcia i czy
pradziwa jest opinia, że są to baaardzo ciężkie studia zarezerwowane dla osób
lubiących się uczyc?:)
    • Gość: Nina Re: Farmacja? IP: *.toya.net.pl 26.08.05, 16:26
      Krotko-kujesz,kujesz i jeszcze raz kujesz:)
      • Gość: kelyana Re: Farmacja? IP: *.net133.okay.pl 26.08.05, 17:00
        no cóż nie nastawia mnie to szczególnie optymistycznie:P
        • Gość: Etno Re: Ale jakie pózniej pieniądze....:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.05, 14:42
          Ale jakie pózniej pieniądze !! (żartuję -:))
          Istnieje dzisiaj przekonanie,że jest to jeden z najbardziej opłacalnych
          zawodów. Bo to i aptekę można sobie założyć i samodzielność pózniej duża.
          Nic bardziej złudnego.
          - Apteki nie założysz, bo dzisiaj trzeba na to wyłożyc masę pieniędzy. I bardzo
          niewdzięczna działaność gospodarcza.WARZYWNIAK LEPSZY...
          - Samodzielności nie masz żadnej, bo cię wszyscy pilnują i myslą, że
          przynajmniej kombinujesz (znaczna część myśli-że kradniesz)
          - Studia bardzo ciężkie a i tak zostajesz sprzedawcą. W konfrontacji z dużo
          mniej mądrym lekarzem - w jego oczach i tak jesteś głupsza.
          Ale jak lubisz wyzwania i ryzyko-idż na farmację. Może dozyjesz lepszych
          czasów :-)
          Poczytaj Wolną Trybunę (ale nie tylko)na: www.etnoapteka.com
          • duszkan Re: Ale jakie pózniej pieniądze....:-) 27.08.05, 22:50

            Etno napisał(a):
            >W konfrontacji z dużo mniej mądrym lekarzem - w jego oczach i tak jesteś
            głupsza.>
            Nigdy nie krytykowałam farmaceutów choć wielokrotnie dawali ku temu powody- ale
            czy ty przypadkiem nie jesteś zbyt pewny(a) siebie? Skąd to to poczucie
            wyższości?
            • czarna_rozpacz sliczne laseczki sa na farmacji...... 27.08.05, 23:01
              w odroznieniu od lekarskiego,
              i zawsze jakis bootik z viagra moga sobie otworzyc:)
              • duszkan Re: sliczne laseczki sa na farmacji...... 27.08.05, 23:04
                No masz rację, choć gdy ja byłam na studiach- to studenci WAM-u szkali lasek
                właśnie na lekarskim, a nie na Farmacji.
                • czarna_rozpacz Re: sliczne laseczki sa na farmacji...... 27.08.05, 23:17
                  wamowcy jak to wojaki,
                  lekko popieprzeni,
                  zeby w miescie lodzi,
                  szukac lasek na lekarskim???
                  • duszkan Re: sliczne laseczki sa na farmacji...... 27.08.05, 23:50
                    Czyżbyś sugerował, że w Łodzi na lekarskim żadnych lasek nie było. A WAM-u już
                    nie ma..
                    • czarna_rozpacz Re: sliczne laseczki sa na farmacji...... 27.08.05, 23:54
                      kilka bylo,
                      ale ja i tak preferowalem egzotyke na lumumbowie:)
                      • duszkan Re: sliczne laseczki sa na farmacji...... 28.08.05, 00:00
                        Widzę, że wiesz co nie co o łodzkim światku medycznym
                        • czarna_rozpacz Re: sliczne laseczki sa na farmacji...... 28.08.05, 00:15
                          bardzo co nie co,
                          bo studiowalem w gdansku,
                          ale mialem kolesia na filmowce w lodzi,
                          i czasami go odwiedzalem:)
            • Gość: Etno Re: Ale jakie pózniej pieniądze....:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.05, 19:53
              "Nigdy nie krytykowałam farmaceutów choć wielokrotnie dawali ku temu powody-
              ale czy ty przypadkiem nie jesteś zbyt pewny(a) siebie? Skąd to to poczucie
              wyższości?"

              Zle odczytałaś(eś)moją wypowiedż. Nie przemawia z niej żadne poczucie
              wyższosci. Wprost odwrotnie: to rozczarowanie z wzajemnych relacji miedzy
              nami.Zeby się nie wiem jak starać o ich sympatyczny układ, macie w sobie
              zakodowane poczucie wyższości. Nie tylko w stosunku do aptekarzy: raczej do
              wszystkich. Szczęście,że to mija z wiekiem i pózniej zaczyna byc normalnie.

              Chcesz sprawdzić?
              Przedzwoń do jakiejś młodej lekarki w przychodni lub szpitalu, podaj że jesteś
              z "jakiejś tam apteki" i powiedz, ze jej recepta z jakiś tam przyczyn nie może
              być zrealizowana......bo coś tam.... (wymyśl usterkę-znasz rozporzadzenie o
              receptach.Może być,że nie przystawił pieczatki imiennej lub wpisał W-wa zamiast
              Warszawa.)
              Z reguły,im młodszy stażem lekarz,tym bardziej chamską usłyszysz odpowiedż.
              Najbardziej grzeczna z mozliwych brzmiała: o cholera,do 14.00 jestem na
              oddziale (w przychodni), mozna przyjechać to poprawię.

              A ja w tym czasie mam pacjenta przy okienku,on jest bogu ducha winien, nie będę
              go ganiać 6 km do gabinetu a lek powinien wziąć juz teraz.
              Odesłać go do roztrzepanego doktora po pieczatkę? Wydać lek i jechać potem po
              tę pieczatkę? A może zapłacić za receptę 100 % żeby się NFZ nie czepiał i dać
              sobie spokój unikając spotkania z zarozumiałą facetką ?

              O takiej "głupocie" był mój post. Powiesz drobiazg. Życie w aptece z takich
              właśnie drobiazgów się składa.Jest ich dziesiątki dziennie.
              • czarna_rozpacz Re: Ale jakie pózniej pieniądze....:-) 28.08.05, 20:42
                a ja w takiej sytucji namawiam pacjenta,
                zeby juz do tej doornowatej apteki nie chodzil,
                jest wiele innych na szczescie:)
              • duszkan Re: Ale jakie pózniej pieniądze....:-) 28.08.05, 21:50
                Akurat w tych sytuacjach - Cię popieram. Tylko zwróć uwagę że to nie świdczy o
                inteligencji, czy merytorycznym przygotowaniu, tylko o niechlujstwie i
                arogancji. Niestety musze się przyznać w tym miejscu, że telefony od aptekarzy
                zdarzyły mi się 4 x w życiu (2x żle odbita pieczątka, 2x brak numeru telefonu w
                pieczątce nagłówkowej)- uważałam że to moja wina. 2x sama jechałam do apteki a
                2x Panie z apteki przyjechały do mnie. I uważałam że to duża uprzejmość z ich
                strony. Natomiast zdarzały się również sytuacje które naprawde wykazywały
                niekompetencje farmaceutów (lub osób zatrudniancy w aptece)- np. próba
                wydania "leku zastępczego" -zamiast Pollinexu -Alavac SHDM !!!!. To dawne czasy
                i pewnie nie rozumiesz znaczenia takich zamian, ale ja byłam głęboko
                zniesmaczona.
                • Gość: Etno Re: Ale jakie pózniej pieniądze....:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.05, 18:48
                  No widzisz.
                  Dwa głosy,a jak rózne w kulturze wypowiedzi.Czarna_rozpacz- to właśnie ten
                  przykład zarozumialstwa lekarzy i braku chęci współpracy.Oczywiście że nie
                  świadczy to o głupocie merytorycznej ale już zawodowej-tak.
                  Przecież doskonale powinnna ta "rozpacz" wiedzieć,(powinna-ale nie wie) że to
                  nie my wymyślamy te drobiazgowe zasady wypisywania recept,tylko minister
                  zdrowia a NFZ odrzuca te recepty z refundacji jako pisane nieprawidłowo. Oto
                  próbka podejscia NFZ do aptek:
                  www.bazaaptek.etnoapteka.com/index.php?ret=nowosci&do=2
                  www.etnoapteka.com/index.php?menu=2&plik=1&artykul_id=15
                  Gdybyś na mnie trafił,za kierowanie pacjentów do "niedurnych aptek" zamiast
                  stosować i akceptować prawo przekazałbym twoje "czarna_rozpacz" podejście do
                  waszego rzecznika odpowiedzialności zawodowej a sam fakt podrywania mojego
                  autorytetu (i mojej apteki) prawdopodobnie skierował na sądu.
                  Zgadzam się,że jakaś apteka w pogoni za pieniędzmi popełnia "bzdury". Tam
                  czesto są technicy (nawet na stażach )Nieliczne to apteki, ale są i takie
                  "cwane".
                  Tylko dla równowagi Twego przykładu podam swój: jak potraktować dyspozycje
                  lekarza,który juz w nadruku własnych recept czyni na wszystkich blankietach
                  trwały zapis: NIE ZAMIENIAĆ. Taki przewidujący czy aż tak skorumpowany ???

                  Dla nas to niby lepiej; lekarstwo wydajemy droższe,(o kilka groszy marża wyższa
                  (?)czyli dorobimy się szybciej),nie trzeba główkować z nazwą handlową i sposobu
                  zamiany ale....pacjent nie wykupuje leku a z apteką konflikt,bo się nie chce
                  dać tańszego leku.

                  PS.Pamietam dawne czasy (niestety). Znam raczej wszystkie tematy zawodowej
                  współpracy od podszewki. Mam ponad 25 lat praktyki zawodowej i II spec. w
                  farmacji aptecznej. I bardzo przyjacielskie kontakty z wieloma lekarzami
                  (prywatnie i zawodowo)
                  Dlatego tak reaguję na nieodpowiedzialnych typu "czarna_rozpacz".
Pełna wersja