Dodaj do ulubionych

a propos...prywatnie

IP: *.chello.pl 07.10.05, 20:25
wiele na tym forum mowa o zarabianiu porządnych pieniędzy przez lekarzy a
raczej chęci zarabiania takowych...
Wszyscy lekarze chcą być porządnie wynagradzani za swoją pracę i ja to
popieram; jest to dążenie logiczne i uzasadnione.
Wszyscy /albo prawie wszyscy/ lekarze chcą, żeby były prywatne fundusze
zdrowotne, dodatkowe ubezpieczenia...
Wielu lekarzy zarabia porządne pieniędze po godzinach w swoich prywatnych
gabinetach...
Wielu z Was na tym forum się dziwi dlaczego pacjenci są tacy oporni; dlaczego
nie rozumieją, że służba zdrowia musi kosztować i żyją socjalistycznymi
złudzeniami o bezpłatnej służbie zdrowia.
Widzę tutaj co najmniej kilka odpowiedzi:
1)Człowiek - zwłąszcza ten żyjący od nastu lat w kapitalizmie - jest tak
skonstruowany, że jak ma płacić to lubi wiedzieć za co
2) Prywatne Fundusze Ubezpieczeniowe bardzo dobrze wiedzą o tym, co w pkt 1 i
nie będą podpisywać kontraktów ze wszystkimi przychodniami, szpitalami i
lekarzami, jak leci - tylko i wyłącznie ze względu na sam fakt ich istnienia,
ale ze względu na to, że mogą oni zaproponować konkurencyjne, lepsze niż
gdzie indziej warunki leczenia /warunki szeroko pojęte: rozpoczynając od
stanu korytarzy, podłóg, ścian, toalet dla pacjentów, wyposażenia gabinetów w
wyposażenie i inwazyjnymi metodami, jak w bezpłatnej służbie zdrowia. W
przeciwnym wypadku nie znajdą sie chętni na wykupienie polis.
3) Wygląd prywatnych gabinetów na mieście na ogół przypomina do złudzenia
wygląd gabinetów w bezpłatnych szpitalach i przychodniach - tak samo obskurne
i odrapane, taki sam sprzęt /a często nawet ten sam...po cichu "wypożyczany"
z miejsca, gdzie "przedsiębiorca medyczny" pracuje na etacie/, różni się
tylko tym, że trzeba zapłącić za wizytę; rzadko który lekarz jest do swojego
prywatnego gabinetu nastawiony inwestycyjnie /prace remontowo-budowlane,
modernizacyjne, zakupy drogiego sprzętu, pozwalajacego wyeliminować w wielu
przypadkach konieczność hospitalizacji i operacji poprzez zastąpienie ich
krótkim zabiegiem w gabinecie...
Podstawowa zasada biznesu: żeby zacząć zarabiać, trzeba najpierw inwestować...
Zostało już niewiele czasu, na moje oko jakieś 16 miesięcy, jeżeli nie
chcecie dać się zepchnąć z powierzchni ziemi...
Na koniec zdarzenie autentyczne:

Rozmowa z lekarzem, kierującym placówką medyczną:
no, to teraz panie doktorze, jak pojawiło sie na koncie w banku trochę
rezerw, to należy pomyśleć o zakupie nowych sprzętów medycznych /przyp.
autora - sprzęt nie był tam kupowany od 20 paru lat/
Odpowiedź: a po co ? Nie opłaca się. Zresztą i tak nikt by tych badań nie
umiał zrobić. A jak pan myśli, jakie sprzęty mogą być tu potrzebne ?
Obserwuj wątek
    • encorton1 Re: a propos...prywatnie 07.10.05, 20:49
      Co do pkt 1 to absolutnie się zgadzam

      pkt2 - Z tego co wiem, to prywatne ubezpieczenia nie będą polegać na tym, że
      ubezpieczalnia kontraktuje szpital, czy przychodnię. To raczej ja ide do takiej
      placówki, która mnie interesuje: bo są tam zadowalające mnie warunki no i moje
      ubezpieczenie wystarczy na pokrycie kosztu leczenia tam. Siłą rzeczy możliwość
      mojego wyboru spowoduje, że placówka będzie musiała w siebie zainwestować, bo
      kto bedzie chciał leżeć w szpitalu bojąc sie, że zaraz zabije go spadający mu
      na głowę fragment sufitu, albo np z aparatu USG w czasie badania ulatnia się
      dym.

      pkt3 - Myślę, że jak poszukasz, to szybko znajdziesz kupę doskonale
      wyposażonych prywatnych gabinetów - inna sprawa, że leczenie w nich swoje
      kosztuje.
      • Gość: agi Re: a propos...prywatnie IP: *.chello.pl 07.10.05, 21:01
        jeżeli chodzi o pkt 3 - to mieszkajac w dużym mieście, wojewódzkim,
        uniwersyteckim udało mi się znaleźć zaledwie kilka gabinetów z prawdziwego
        zdarzenia - zarówno pod względem inwestycji, wyposażenia, jak i fachowości
        lekarza; płacę ok 100 zł za wizytę, ale przynajmniej wiem za co

        jeżeli chodzi o pkt 2 - moim zdaniem i nie tylko moim, bo rozmawiałam z
        kilkoma agentami pracującymi w ubezpieczeniach na życie /aż palą się do
        wprowadzenia polis zdrowotnych/ będzie to wyglądało w ten sposób: przychodzę do
        agenta i deklaruję chęć wykupienia polisy zdrowotnej; pytam ile to będzie
        kosztowało, czy składka roczna cz kwartalna oraz w których przychodniach i
        szpitalach mogą mi zaoferować leczenie ?
        Wtedy pada odpowiedź: oferujemy leczenie w przychodni nr 1, 8, 13, 26 oraz
        szpitalu nr IV, V, VI, bo one oferują leczenie na takim to a takim poziomie.
        Jeżeli uznam, że wymienione przez agenta szpitale i przychodnie mi nie
        odpowiadają, bo metody leczenia przestarzała, budynek odrapany, miałam już z
        nimi do czynienia i zostałam potraktowana jak bydło, to dziękuję bardzo i idę
        do innego agenta, którego Fundusz podpisał umowy z innymi placówkami.
        W związku z powyższym, warto sie starać.
        • agulha Re: a propos...prywatnie 07.10.05, 21:55
          To może jest właśnie kwestia tego, że duże, wojewódzkie miasto i prywatne
          indywidualne gabinety bazują na tym, że pan doktor pracuje też w szpitalu i może
          w nim "położyć" pacjenta. Pracuję jako monitor badań klinicznych i znam placówki
          prywatne (NZOZ), gdzie szczęka opada do ziemi ze zdumienia, tak są pięknie
          wyposażone. Zarówno sprzęt medyczny, jak i meble, korytarze, toalety...Pracują
          tam świetnie wyszkolone i bardzo uprzejme pielęgniarki oraz pracowici, uprzejmi
          lekarze z II stopniem specjalizacji, dorobkiem naukowym itd. I znajdują się te
          placówki np. w takich metropoliach, jak Tarnów czy Strzelce Opolskie.
        • aelithe Re: a propos...prywatnie 08.10.05, 11:57
          W polsce nie mozliwa jest sprzedaz ubezpieczen kosztow leczenia. Poza
          ubezpieczeniem leczenia za granica. Opcje zdrowotne w ubezpieczeniach na zycie
          to nie ubezpieczenie kosztow leczenia, ale jakby ekwiwalent chorbowego. Zadna z
          firm ubezpieczeniowych nie zgodzi sie na placenie chorobowego na
          nieobiektywnych warunkach. Poza tym kwestia kosztow.

          Ubezpieczenie kosztow leczenia precyzuje co pokrywa, na jakich warunkach; w
          jakim zakresie. Jakie swoadczenia wymagaja zgody i potwierdzenia
          ubezpieczyciela, a jakie sa wykonywane dobrowolnie.
          W wiekszosci krajow gdzie funkcjonuja ubezpieczenia kosztow leczenia;
          ubezpieczyciel daje ci mozliwosc wyboru: albo korzystac okreslonych placowek,
          albo placisz z wlasnej kieszeni za leczenia, a ubezpieczyl zwraca ci koszty
          leczenia. Zwykle sa to przecietne koszty leczenia. Czyli korzystajac z drogiej
          renomowanej praktyki prywatnej otrzymujesz tylko czesciowa refundacje.

          Druga sprawa brak standartu ubezpieczeniowego. Jesli nie istenieje standard,
          oferta firmy ubezpieczeniowej staje sie poprostu wyludzeniem gotowki. Typowym
          przykladem sa dobrowolne ubezpieczenia odpowiedzialnosci cywilnej, wykluczajace
          wlasciwie wszystkie mozliwe powody kompensacji jakie spotyka sie na rynku z
          zakresu odpowiedzialnosci firmy.
      • Gość: aga Re: a propos...prywatnie IP: 193.189.117.* 07.10.05, 22:09
        Nadal nie rozumiem do konca tego systemu z pryw ubezp. Czy jest w ogole możliwe aby w takim systemie ubep pokrylo leczenie tymi przypuscmy lekami onkol za 10 000 zl miesiecznie+operacje i lecznie powiklan bo zawsze sie cos doczepi? Albo jesli ktoś juz jest chory to go ktos ubezpieczy? Czy te ubezp pryw beda funkcjonowac obok nfz? jak to w ogole wyglada? Cos mi sie zdaje ze to system dla tych co sa obecnie piekni zdrowi i bogaci:)
        • slav_ Re: a propos...prywatnie 07.10.05, 23:29
          Nie wygląda to tak prosto i różowo.
          ad 2 prywatny fundusz nie będzie podpisywał umów z tym który ma najladniejszy
          gabinet i sprzęt i najlepiej leczy ludzi tylko z tym kto zapewni mu ZYSK czyli
          najmniejsze koszta (co oczywiście sie nie wyklucza) ale TWOJE preferencje sa
          wtórne. Po zebraniu składki ubezpieczeniowej i opłaceniu Twojego leczenia i
          swoich kosztów fundusz musi miec ZYSK i to nie groszowy. Jesli nie będzie miał -
          wybierze tańszy gabinet lub/i podniesie Ci składkę, dopłacał nie będzie. Jesli
          po sprawdzeniu Cię (wiek, choroby itp) dojdzie do wniosku że leczenie Ciebie
          będzie drogie to albo Cie nie ubezpieczy albo składka będzie wystarczająco
          wysoka aby zabezpieczyć interes ubezpieczyciela.
          ad 3 wygląd "prywatnych gabinetów" jest taki bo często nie opłaca sie inwestować
          - , poza tym żeby inwestowac trzeba miec co lub wziąść kredyt. To wszstko
          (kredyt, sprzęt, inne koszta) trzeba zaplacic z ceny wizyty a jeszcze musi coś
          zostać jako zysk. Bariera ceny usługi jest bardzo silna - nie mozna jej dodwlnie
          podnościc - może sie okazac że te 100 zl to za mało. Często za to dostaje sie "
          konsultację" a pacjent jest leczony i diagnozowany w oparciu o "zaplecze"
          szpitalne w ktorym to lekarz jest zatrudniony bo tego z wlasnej kieszeni pacjent
          by juz nie dźwignął.
          Zaden prywatny fundusz nie sfinansuje leczenia które przyniesi mu straty. Obecne
          "dodtkowe ubezpiecznia" bazują na żenująco taniej pracy wynajętych lekarzy i tym
          że jesli sie coś na prawdę stanie to i tak pacjent trafi do "państwowego"
          szpitala a "ubezpieczenie" pokryje co najwyżej koszt pojednynczego pokoju w
          szpitalu i lepsze jedzenie (bo leczenie "się nalezy"). A ten system byłby
          OCZYWIŚCIE dla wystarczająco bogatych aby sie porządznie (czytaj - drogo)
          dodatkowo ubezpieczyć. A polisa na pewano będzie pelna tzw. "wyłączeń". Zapomnij
          o finansowaniu leczenia choroby której istnienie zataiłas podczas sporządzania
          polisy, choroby lub zabiegu którego nie ma na liści gwarantowanych świadczeń
          czy skutkow wypadku po pijaku.
          Problemem nie jest u nas porada lekarska. Pauperyzacja lekarzy jest tak duża że
          sa to grosze bo za grosze godza się to robić. Schody zaczynaja sie gdy potrzebna
          jest bardziej zaawansowana diagnostyka, pilność lub leczenia szpitalne
          (zabiegowe, choroba przewlekla, nowotoworowa itp). Tu koszta sa niewyobrażalnie
          duże w zestawiniu ze "składką" która płacimy.
        • slav_ Re: a propos...prywatnie 07.10.05, 23:52
          I jeszcze jedno - złudne jest myślenie że sie "mniej zapłaci".
          Mysle że wielu luidzi mysli tak:
          "wypiszę sie z tego g... nfz-tu, wykupie jakiś tani abonament i będzie fajnie. A
          jak sie coś powaznego stanie czego mój ubezpieczyciej nie sfinansuje a mnie
          niebędzie na to stać to przecież mnie przyjma do "państwowego" szpitala i będa
          leczyć bo jestem chory i potrzebuję pomocy a leczenie mi się należy bo jestem
          chory (dokładnie taka argumentację prezentuje wielu tutaj na forum - należy sie
          BO JESTEM CHORY a nie bo płacę za leczenie).
          Dokladnie tak samo rozumują ludzie których coraz częściej spotykam. NIE PŁACĄ
          żadnych skladek. Jak coś powaznego sie stanie (zwykle wypadek) to składają
          (rodzina bo delkwent leży w szpitalu po operacji) papiery do ZUS, opłacja wstecz
          skladkę (bodajże za 3 mies) i nabywaja pełni praw do lecznia jako pacjenci. I
          jeszcze potrafią (będąc nieubezpieczni) się kłócić z pogotowiem i nabluzgac
          dyspozytorowi że karetka tak długo jedzie...
          • Gość: agi Re: a propos...prywatnie IP: *.chello.pl 08.10.05, 09:46
            Rozumiem twoje obawy, Slav, ale w związku z tym, co napisałeś wczoraj w
            nocy /mnie już o tej porze sen zmorzył, niestety/, wytłumacz mi jak to jest, że
            w innych krajach ludzie wykupują dodatkowe polisy zdrowotne i są leczeni w o
            wiele lepszych warunkach, lepszych szpitalach, i cały ten system sprawnie
            funkcjonuje, zapewniając pacjentom to, czego oni potrzebują.
            Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że w innych krajach ludziom nie dolegają
            choroby przewlekłe i nowotworowe i nie muszą oni przebywać w szpitalu, poddawać
            się zabiegom operacyjnym. Owszem systemy powszechnej opieki zdrowotnej kuleją w
            całej Europie, ale ktoś, kto wykupi dodatkowe ubezpieczenie czuje się jak lord.
            Ponadto jest to kwestia mądrego rządzenia państwem; Polska wydaje najmniej na
            służbę zdrowia w całej Europie; dopóki notable nie pojmą, że ich priorytetem
            powinny stać się inwestycje /m.in. w medycynę/, że należy wydawać pieniądze na
            wyposażenie szpitali i uposażenie ich praciwników, a nie renty dla ok. 3
            mln "lewych" rencistów /którzy przez 12 m-cy w roku nawet kataru nie mają, nie
            mówiąc o poważniejszych dolegliwościach/, problemy, o których pisałeś będą
            istnieć.
            Co do "bluzgających" pacjentów: jest to oczywiście problem ich mentalności oraz
            wybranych przez niech - znowuż - priorytetów życiowych, jednakże wydaje mi się,
            iż niektórzy ludzie mają taką mentalność, na jaką im określone służby
            pozwalają; należałoby się tu zająć kwestią egzekucji składek zdrowotnych; czy
            przypadkiem nie jest tak, że do jednych przedsiębiorców przychodzi co miesiąc
            kontrola z ZUS /chociaż nigdy za nic nie podpadli/, a do innych, którzy latami
            nie płacą nie pofatyguje się pies z kulawą nogą, bo Pani w ZUSie dostaje od
            nich co miesiąc pudełko czekoladek albo kg wędliny.
            Co do ceny wizyt: 100 zł to właśnie cena w gabinecie "doinwestowanym"; ci w
            gabinetach niedoinwestowanych biorą po 60 zł, ale też i 100 zł - nie wiedzieć
            czemu. Myślę, że jedni umieją lepiej zarządzać swoimi finansami, inni gorzej.
            • aelithe Re: a propos...prywatnie 08.10.05, 12:12
              Agi system ubezpieczeniowy jest w kazdym kraju odmienny. W wielu krajach jak w
              UK nie ma ubezpieczen zdrowotnych - jest NHS finansowany ze skladek, ale nie
              jest sensu stricto ubezpieczeniem. Prywatne ubezpieczenia w UK mozesz wykupic
              kiedy jestes zdrowa lub kiedy pracujesz w okreslonym zakladzie pracy, ale wtedy
              musisz miec swiadomosc, ze moze wygasnac 2-3 miesiecy po ustaniu zatrudnienia.
              Prywatne ubezpieczenia w UK finansuja nadstandard- tzn. moziwosc leczenia w
              prywatnym spzitalu, leczenia poza kolejka w NHS. Na kazdy zabieg musisz dostac
              zgode ubezpieczyciela - potwierdzajaca jego pokrycie kosztow i to w jakim
              zakresie. Systme troche przypomina polski. Jesli cos sie dzieje z chorym to i
              tak wioza go do NHS. Tak wiec nie sa ubezpieczeniem w normalnym tego slowa
              znaczeniem.
              Ubezpieczenia prywatne zawsze maja prawo do preselekcji klientow. 1. Przyjmuja
              mlodych, zdrowych i bogatych. Ubezpieczenia opieraja sie na rachunku
              prawdopodobienstwa. Skladka jest prawdopodobienstwem wydatkow i musi zapewnic
              zysk i rezerwy ubezpieczyciela.
              Owszem ubezpieczenia prywatne lecza chorych onkologicznych, ale wczesniej
              musieli przez kilka lat oplacac skladki. Chyba, ze chory zachorowal na nowotwor
              nie uchwytny w preskryningu.
              W Polsce nie masz standardow opieki medycznej. Nie ma powiedziane jakie warunki
              ma spelniac szpital, okreslony oddzial czy przychodnia. Nie ma systemu
              szkolenia podyplomowego personelu medycznego. W wiekszosci krajow , pakiet
              ubezpieczeniowy jest jednoznacznie sprecyzowany. Ubezpieczyciele (zarowno
              prywatni jak i publiczni) jednoznacznie okreslaja za co placa, a co pacjent
              musi pokryc z wlasnych skladek.
              W Polsce jedynym wylaczeniem ze standardu jest chirurgia plastyczna oraz
              stomatologia. Dobre i to, ale chirurgia plastyczna i tak od dawna byla
              quasiprywatna; wiec komunistyczni decydenci nie popisali sie pomyslowoscia
              legalizujac stan faktyczny.
    • nayke Re: a propos...prywatnie 08.10.05, 16:45
      W Hiszpanii dziala wiele towarzystw ubezpieczeniowych,ktore oferuja
      ubezpieczenia zdrowotne.Wybralam te,ktore jest tu najlepsze.Place co miesiac
      pewna kwote pieniedzy,nastepnie za kazda wizyte u specjalisty place tylko 3
      euro,tyle samo za specjalistyczne badania.Gdybym nie miala tego ubezpieczenia
      to za wizyte u specjalisty zaplacilabym minimum 80 euro i oczywiscie za kazde
      badanie trzeba by placic osobno.Podam przyklad-ostatnio robilam rezonans
      magnetyczny stawu lokciowego,nie dosc,ze na badanie czekalam tylko jeden dzien
      to oplata za nie to tylko 3 euro.Mozna zrobic takie badanie z panstwowej
      ubezpieczalni ,ale trzeba czekac minimum 10 miesiecy,lub wylozyc kase,gdy sie
      nie ma prywatnego ubezpieczenia(tutaj to 300 euro).Oprocz tego sa i inne zalety
      prywatnego ubezpieczenia jak oczywiscie dowolny wybor szpitala i lekarza ,ktory
      na przyklad ma Cie operowac.Osobiscie jestem zadowolona,bo panstwowa sluzba
      zdrowia dziala tu podobnie jak w Polsce.
      Pozdrawiam
      • malkontent_jeden Re: a propos...prywatnie 09.10.05, 10:28
        Dzieki za ten post.
        Tylko nie spodziewaj sie burzliwej dyskuji po nim poniewaz jest jakby to
        powiedziec... niepoprawny politycznie, zwlaszcza ze piszesz- nie zapominajmy-
        na forum Gazety Wyborczej:-)
        • swan_ganz Jesteś pani złośliwa, Pani N. :) 09.10.05, 11:36
          tak to prawda Malkontencie. Zepsuła zabawę :DD

          Jesteś pani złośliwa, Pani N. :)
    • nayke Re: a propos...prywatnie 09.10.05, 14:52
      Po pierwszw nie uwazam,zeby kwestia mojego zdrowia byla zabawa,wiec jesli moge
      sobie pozwolic na prywatne ubezpieczenie to z niego korzystam.A polityka sie
      nie interesuje,nie mam zamiaru czekac prawie rok czasu na wykonanie
      badania,ktore moge zrobic prywatnie praktycznie od reki.Moge odmowic sobie
      innych rzeczy,ale na zdrowiu nie mam zamiaru oszczedzac.
      Pozdrawiam
      • swan_ganz Jesteś niemożliwa.... 09.10.05, 15:24
        Nie dość, że jesteś skłonna współfinansować swoje badania to jeszcze chcesz
        ponosić odpowiedzialność za swoje zdrowie.......

        To w tej Hiszpnii nie jest tak, że; - "płacę składkę to mi się należy jak psu
        zupa a o moje zdrowie to niech się lekarz martwi - za to w końcu społeczeństwo
        mu płaci.."??

        Doprawdy dziwny kraj; krwiożerczy kapitalizm połączony ze średniowiecznym
        feudalizmem... brrr.
    • nayke Re: a propos...prywatnie 09.10.05, 17:02
      Jesli masz ochote czekac na zrobienie badan ,od ktorych zalezy twoje zdrowie to
      twoja sprawa.Postepujesz wedlug przyslowia na zlosc mamie odmroze sobie uszy,i
      nie bede wspolfinansowal badan od ktorych zalezy moje zdrowie.To nie ja
      wymyslilam taki system opieki zdrowotnej,gdybys czytal uwaznie co pisze,to bys
      wiedzail,ze tak -takie badania naleza sie z panstwowej ubezpieczalni,jesli
      tylko masz czas i zdrowie odczekac 10 miesiecy.To chyba troche dlugo-nie
      uwazasz?Ciekawe co zrobisz gdy zachorujesz i wyznacza ci termin wizyty w
      sierpniu 2006 roku,nie zalezy ci na twoim zdrowiu?Ja bym zrobila co w mojej
      mocy,zeby ratowac zdrowie,przeciez nie ma nic cenniejszego -prawda?
      • slav_ Re: a propos...prywatnie 09.10.05, 18:31
        Nie obrażaj sie na swana. On wbrew pozorom jest pełen uznania dla twoich
        poglądów i podejścia do tematu tylko tak pokrętnie to okazuje :-).
      • swan_ganz Re: a propos...prywatnie 09.10.05, 23:16
        据峰会组委会国.??际联络 部!!!介绍
        波兰商业与༓主联合会 :D:D

        会长:)
    • nayke Re: a propos...prywatnie 09.10.05, 19:24
      Wcale sie nie obrazilam,przeciez kazdy ma prawo przedstawic swoj punkt widzenia
      na tym forum.
      Pozdrawiam
      • Gość: agi Re: a propos...prywatnie IP: *.chello.pl 09.10.05, 19:45
        Zazdroszczę Ci, Nayke, takiej sytuacji. Podzielam twoje zdanie, że na własnym
        zdrowiu nie należy oszczędzać.
        A wracając na nasze podwórko... wielu chciałoby wykupić dodatkowe
        ubezpieczenia, tylko jeszcze nie może, bo zabrania tego prawo; nie ma jeszcze
        polis zdrowotnych, co najwyżej są polisy na życie z opcją "wypadkową".
        Ponadto należy pamiętać o przepaści w poziomie dochodów społeczeństwa w
        Hiszpanii i w Polsce.
        Pozostaje jeszcze otwarta i nie załatwiona kwestia inwestycji w naszej służbie
        zdrowia: prywatnej i państwowej; są one niedostateczne, niezależnie od tego,
        czy w danej placówce są na to rezerwy, czy ich nie ma.
    • Gość: g@mdan Re: historia lubi się powtarzać. IP: *.tvsat364.lodz.pl 09.10.05, 20:41
      Gdy czytałem powyższe wątki to przypomniały mi się czasy, gdy rząd Buzka
      przygotowywał się do reformy opieki zdrowotnej czyli wprowadzenia Kas Chorych.
      To był 1998 r.
      Czy pamiętacie co wtedy mówił ówczesny Min. Zdrowia?
      Pieniądze pójdą za pacjentem.
      Kasy Chorych miały spowodować, że źli lekarze stracą pracę; że złe placówki
      znikną, bo pacjenci wybiorą te inne, lepsze; że te lepsze placówki będą
      prosperowały; że lekarz nie będzie musiał gonić do drugiej pracy, bo w jednym
      miejscu zarobi wystarczająco (może na początku nie będzie to 8 godzin pracy, ale
      potem to na pewno); wreszcie że pacjenci nogami zagłosują na dobrych lekarzy i
      dobre placówki medyczne.
      No i co z tego wyszło? Wielkie G.
      Lekarz miał zabiegać o pacjenta, a to pacjenci czekają w kolejkach do lekarza.
      Pacjent miał wybierać sobie lekarza i szpital. No i wybiera. Tam gdzie go zechcą.
      Potrzebna jest nadwyżka podaży nad popytem. A tego w Polsce nie ma.
      Z ubezpieczeniami prywatnymi może być podobnie.
      No i na tym wszystkim najpierw musi zarobić prywatny ubezpieczyciel.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka