Dodaj do ulubionych

znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.05, 16:59
www.nczas.com/?a=show_article&id=2825
Obserwuj wątek
    • Gość: pemamently banned Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: *.tvsat364.lodz.pl 11.12.05, 20:57
      Bardzo ciekawy temat i ciekawy odnośnik.

      I także ciekawe, dlaczego na tym forum, nie ma komentarzy.

      Moim zdaniem, to amerykańskie rozwiązanie dorażnejpomocy - o ile rzeczywiście
      funkcjonuje, tak jak autor to przedstawia, to chyba jednak nie na polskie warunki.

      "Trochę" mam brakuje do U.S.A. i nie zanosi się nawet na to, żeby ten dystans
      chociaż się nie zwiększał

      Heh, był już jeden taki, co chciał tu nam wybudować drugą Japonię, ale co z tego
      wyszło, - wiadomo.
      • czarna_rozpacz jak sie sprywatyzuje zdrowie publiczne............ 11.12.05, 21:04
        to nie bedzie takich problemow,
        kazdy szpital doplaci pogotowiarzowi,
        za przywiezionego pacjenta,
        a nie tak jak teraz,
        ze kazdy pacjent to wiekszy deficyt dla szpitala,
        i zlosc wyladowywana na pogotowiarzy,
        wiec ci,
        szczegolnie blondynki,
        kombimuja ja moga:(
        • lealuc Artykuł znakomity 11.12.05, 22:14
          Jak musiałyby wyglądać nasze izby przyjęć? Na pewno nie tak jak teraz, gdzie
          najczęściej nie ma osobnego dyżurnego izbowego, tylko schodzą lekarze dyżurni z
          oddziałów. Poza dyżurem mają swoją normalną pracę, operują, robią wizyty,
          wypisy. Niestety pacjent na izbie czeka. Pobranie krwi i otrzymanie wyników
          badań też trwa około godziny, czasami dłużej, a nie kilka minut.
          • Gość: iza42 Re: Artykuł znakomity IP: *.ihug.net 11.12.05, 23:38
            Czy lekarzy jezdzacych w pogotowiu w Polsce obowiazuja kursy ACLS?
            • Gość: fan Re: Artykuł znakomity IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.05, 23:45
              A dlaczego miałyby obowiązywać? Co oznacza ten skrót?
              • wladek47 Re: Artykuł znakomity 12.12.05, 09:32
                Podobny układ w doraźnej pomocy jest w Szwecji. W ambulansach nie ma lekarzy są
                przeszkoleni ratownicy, z których jeden pełni zresztą rolę kierowcy. Czasem
                wzywają tzw akutbil - wzmocnienie w osobie pielęgniarki anestezjologicznej w
                samochodzie z dodatkowym wyposażeniem. Diagnostyka odbywa się w izbie przyjęć
                szpitala. Zdarzają się "wpadki" również głośno komentowane przez prasę
                (szczególnie popołudniową - Expressen, Aftonbladet). Sam musiałem jako lekarz
                OIOMu "świecić oczami" za kolegów z izby przyjęć diagnozujących przez wiele
                godzin bóle brzucha z biegunką u pacjentki z rozwarstwiającym tętniakiem aorty
                z powodzenie zresztą zoperowanym.
                • Gość: aneste Re: Artykuł znakomity IP: *.dial.ip.tiscali.nl 12.12.05, 12:34
                  Polski system nie jest w tej chwili absolutnie przygotowany na tego typu
                  dzialanie pomocy doraznej tzn tylko ratownikow w karetkach wozacych WSZYSTKO jak
                  popadnie do szpitala(tak wlasnie funkcjonuje system amerykanski-bylem i
                  widzialem).Juz obecnie SORy czyli szpitalne oddzialy ratunkowe dlawia sie
                  pacjentami.Nie chce sobie nawet wyobrazac co by bylo gdyby KAZDY wyjazd kareki
                  konczyl sie przywiezieniem pacjenta do szpitala.
                  • Gość: doc Re: Artykuł znakomity IP: *.salbis.net 12.12.05, 12:52
                    właśnie chodzi o to żeby wzmocnić SORy lekarzami którzy - nie można odmówić
                    racji tezom artykułu - często przeszkadzają zamiast pomagać (i gorzko, ale
                    prawdziwie brzmi tu prawda o 6 lat studiów i białym fartuchu ze słuchawkami;
                    nawet jeśli to tylko przenośnia i lekarz ma czerwone ratownicze super ubranko).
                    Wyszkoleni ratownicy, niezależnie od tego co mówiono na ten temat w
                    wiadomościach przy okazji newsu o 70 i 75- latkach jeżdżących w pogotowiu, będą
                    tym bardziej na miejscu w przeciwieństwie do lekarza, im bardziej nagłe i
                    groźne jest wezwanie. BOwiem wtedy sprawdzają się stare pogotowiarskie wygi -
                    anestezjolodzy i ci spośród pozostałych, którzy mają ten "nerw", "dryg" i
                    dokładnie tak jak pisano - zamiast odruchowego u lekarza stawiania kolejnych
                    diagnoz, odruchowo pogotowiarsko wdrażają proste skuteczne procedury by w parę
                    minut delikwent już jechał do szpitala. Chodzi tu o wkłucie, czasem intubację,
                    opatrunki i podanie kilku leków na krzyż. To może zrobić dobry ratownik. Cuda w
                    postaci odbarczania odmy to już rzadkość - ratownik też sobie da radę.
                    A inni lekarze - staruszkowie nie sprawdzają się przy wypadkach (tempo), młodzi
                    zbyt często urządzają sobie wizytę domową w stylu POZz wnikliwym myśleniem
                    klinicznym nad większością problemów zdrowotnych pacjenta, a nie w związku z
                    wezwaniem, czasami (sam widziałem!) aplikują po domach kroplówki nie
                    zamierzając zabrać pacjenta -czyli robią prawie SOR w domu. To trwa 10-15
                    minut, czyli karetka wyjeżdża bez pacjenta (co nie wiadomo NIGDY, czy dobrze),
                    w momencie gdy Z PACJENTEM powinna zbliżać się do SOR.
                    Oczywiście że SORY jakie są nie dadzą rady ze 100% przywożeniem chorych przez
                    karetki, ale jeśliby przesunąć do nich lekarzy z karetek, i jeśliby dodać
                    trochę kasy (na początek na pewno jest to droższe), to założę się że
                    przeżywalność pacjentów by wzrosła. I o to chodzi, a nie o to żeby SORY były
                    jakie są bo nastąpi paraliż. Każda sensowna zmiana w Polsce jest blokowana
                    takim albo podobnym hasłem i dlatego m.in. mamy gorzej niż Amerykanie, którzy
                    po prostu dobre pomysły wprowadzają.
              • Gość: iza42 Re: Artykuł znakomity IP: *.adsl.paradise.net.nz 13.12.05, 06:04
                ACLS - advanced cardiovascular life support programme - to kurs dla lekarzy i
                ratownikow medycznych , ktorzy pracuja w tzw emergency medicine.
                Kurs ten zapewnia wiedze i umiejetnosci niezbedne w sytuacji zagrazenia zycia np
                zatrzymanie krazenia , bole w klatce piersiowej , zaburzenia rytmu , udar ,
                utrata przytomnosci itd . Wszyscy lekarze pracujacy w tzw emergency musza zrobic
                ten kurs i odnawiac go co dwa lata .
                Nie chce mi sie wierzyc ,ze tegog nie ma w POlsce
                • do.ki Re: Artykuł znakomity 13.12.05, 10:07
                  Gość portalu: iza42 napisał(a):

                  > ACLS - advanced cardiovascular life support programme

                  > Nie chce mi sie wierzyc ,ze tegog nie ma w POlsce

                  ACLS to wynalazek amerykanski. My mamy lepszy, bo europejski i nazywa sie ALS-
                  advanced life support. Wiecej info na www.erc.edu
                  • Gość: iza42 Re: Artykuł znakomity IP: *.adsl.paradise.net.nz 13.12.05, 20:21
                    Nie chodzi mi o nazwe tylko o to czy taki kurs jest dostepny/obowiazkowy w Polsce?
                    • Gość: fan Re: Artykuł znakomity IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 23:32
                      Gość portalu: iza42 napisał(a):
                      > Nie chodzi mi o nazwe tylko o to czy taki kurs jest dostepny/obowiazkowy w
                      > Polsce?

                      A czy ty myślisz, że tylko w USA lekarze mają szkolenia?
                      Bo to, że tylko w USA są lodówki i TV to wiemy wszyscy.
                      • Gość: iza42 Re: Artykuł znakomity IP: *.adsl.paradise.net.nz 15.12.05, 01:29
                        Wlasnie caly czas chodzi mi o to aby sie dowiedziec czy lekarze pracujacy w
                        Polsce w pogotowiu maja obowiazek ukonczenia kursu typu ACLS - jak do tej pory
                        nikt nie udzielil mi na to opowiedzi.
        • Gość: bajer Re: jak sie sprywatyzuje zdrowie publiczne....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 10:03
          idź ty...qtafonie jeden ty....
      • Gość: MIR Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: *.centrala.lpr / 62.233.140.* 12.12.05, 12:52
        autor artykułu zapomniał tylko poinformować zainteresowanych-skąd zdobyć środki
        na te 30 karetek zamiast 12 - a jak już będą to rzeczywiście można je rozstawić
        w każdej większej wsi.
        • Gość: doc Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: *.salbis.net 12.12.05, 13:11
          nie zapomniał. Skończmy to polskie biadolenie. Nie będzie jutro kasy na te
          karetki, to jasne. Ale chodzi o to by widzieć jakiś cel do którego się idzie.
          A nie jak zwyle "zobaczymy", "jakoś to będzie", "przeczekamy", a potem "nie da
          się" i oczywiście koronne argumenty "SORy się zatkają" i "to oczywiste że nie
          ma pieniędzy na 30 karetek".
          Chodzi o to by na dziś ze stacji gdzie są 3 karetki jedną przesunąć gdzieś w
          teren i myśleć skąd pomału uzbierać na czwartą. Tyle. Amerykanie chcą lecieć na
          Marsa za 30 lat, nie za rok. Weźmy czasem przykład z tego dziwnego, ale często
          skuteczniejszego od nas w pewnych rozwiązaniach kraju.
          • Gość: MIR Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: *.centrala.lpr / 62.233.140.* 12.12.05, 14:24
            To nie biadolenie - sam piszesz "przesunąć karetkę" - czyli można to zrobić i
            teraz - ale musi ich być więcej , a pogotowie ma dwa potencjalne źródła kasy na
            karetkę - NFZ albo zrzutkę od okolicznych mieszkańców - po czym i tak wszystko
            zależy od płatnika (NFZ) bo za coś trzeba zespół utrzymać w gotowości!
            • Gość: doc Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: *.orange.pl 12.12.05, 17:50
              pisząc biadolenie miałem na myśli pobrzmiewającą myśl (chyba że się mylę), że
              jak nie postawimy w rejonie 30 karetek to lepiej nic nie róbmy. Mówię,
              przesuńmy jedną z trzech już zakontraktowanych.
              I są miejsca gdzie się to nieśmiało robi. Nawet NFZ chce kontraktować, a są
              chętni ludzie do obsługi takiej podstacji. Problem - głupie 200 tys na karetkę.
              Niby dla doktora głupstwo wg opinii wielu, ale ;-).
              Sam byłem blisko udziału w takim prywatnym przedsięwzięciu - NZOZ z jedną
              karetką, rejon był, wskazania były, wola NFZ podobno też. Ale jakoś trzem
              lekarzom z bajecznymi lekarskimi dochodami nijak się te 200 tys nie chciało
              zbilansować.
        • aneste Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty 12.12.05, 13:29
          Nie wspomnial tez o kilku drobnych szczegolach.W USA na pomoc dorazna z
          paramedykami czyli dobrze wyszkolonymi ratownikami stac tylko zamozne
          miejscowoscibo paramedyk kosztuje i to sporo(w latach '90 bylo to
          ok.30$/godz).Male miejscowosci stac tylko na ochotnicze pogotowie ratunkowe tzn.
          w remizie rowniez ochotniczej strazy pozarnej stoi karetka pogotowia i w razie
          jakiejs naglej potrzeby zwolywane jest przy pomocy pagerow lub telefonow
          komorkowych "pospolite ruszenie" tzn ochotnicy(np.sprzedawca ze sklepu,mechanik
          itd).Sa oni wyszkoleni w najbardziej podstawowych technikach
          ratowniczych(EMT),nie wolno im podawc zadnych lekow dozylnych,kroplowek ani
          nawet wykonywac wkluc.Zarowno paramedycy jak i ochotnicy musza byc w stalym
          kontakcie z lekarzem dyzurujacym na dyspozytorni zeby w razie potrzeby uzyskac
          fachowa pomoc-kto u nas i za jakie pieniadze zgodzi sie to robic...
          Co prawda pogotowie jezdzi do wszystkich wezwan ale te wezwania sa potm
          weryfikowane przez ubezpieczyciela i jesli on uzna ze wezwanie nie bylo
          uzasadnione tpo pacjent dostaje do zaplacenia rachunek przewaznie kilkaset
          $.Jezeli wezwanie bylo zartem,wyglupem lub ewidentnym naduzyciem konczy sie to
          sprawa sadowa(scigane z urzedu) i nawet wiezieniem.Jesli chcemy wprowadzic to u
          nas ....czemu nie mozna sprobowac.
          • Gość: MIR Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: *.centrala.lpr / 62.233.140.* 12.12.05, 14:26
            No to dopiero byłby wrzask "sponsorów" polskiej ochrony zdrowia - "ja na was
            płacę a wy mi tu dranie z sądem na chorego człowieka"!!!
            • Gość: aneste Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: *.dial.ip.tiscali.nl 12.12.05, 14:34
              AAA i jeszcze cos mi sie przypomnialo a propos.Jedynym powodem dla ktorego w
              karetkach pogotowia w USA(i chyba gdzie indziej tez) jezdza ratownicy jest kasa
              czyli pieniadze.Na lekarzy w karetkach nie byloby ich stac i tyle.W czasie
              naszego szkoleniowego pobytu w USA(tematem byla wlasnie pomoc dorazna)
              gospodarze bardzo zazdroscili nam ze u nas w pogotowiu jezdza lekarze.Wzdychali
              ze ich niestety NIGDY nie byloby na to stac.Marze wrecz zeby i u nas niedlugo
              tak bylo:DD
              • Gość: MIR Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: *.centrala.lpr / 62.233.140.* 12.12.05, 22:19
                I jeszcze jeden ważny czynnik - ów "słynny koszyk świadczeń gwarantowanych" -
                musi nie określać "co się należy" , ale także "od kogo".Jak na razie wszystkie
                praktycznie zakłady "opieki Otwartej" wysługują się Pogotowiem - nie dotyczy to
                tylko POZ-ów , ale np. hospicjów domowych - zamiast przyjechać do pacjenta radzi
                się aby zgłosił ból w klpi sprawa z głowy.
                • Gość: doc Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: *.salbis.net 13.12.05, 11:39
                  >Jak na razie wszystkie
                  > praktycznie zakłady "opieki Otwartej" wysługują się Pogotowiem

                  Cholernie odważna teza. Raz, chylę czoła przed dobrą znajomością realiów
                  tysięcy placówek. Dwa, bywa że się wysługują, ale z wzajemnością, znam
                  przypadki kombinowania przez PR jak zwalić wyjazd na lekarza POZ choć był to
                  wyjazd pogotowiarski.
                  Po trzecie piszesz "przyjechać do pacjenta" wzmacniając polski relikt jakim są
                  osławione wizyty domowe. Otóż jest to jakaś przedziwna struktura, o łatwym do
                  wytłumaczenia rodowodzie i łatwym do wytłumaczenia, a tylko pozornie
                  bezsenwownym fakcie iż dalej pomimo pewnych zmian w rzeczywistości wizyty dalej
                  są i jest na nie zapotrzebowanie.
                  Otóż dawniej (10 i więcej) lat temu wiele wizyt kończyło się dowodem
                  wdzięczności. Nigdy nie było to dużo, ale zawsze było to więcej niż koszty
                  dotarcia, w realiach od zawsze głodowych pensji - lekarze w to weszli.
                  Jechali zawsze, a pacjent nauczył się, że można lekarza wezwać na wizytę. Poza
                  tym nie było samochodów, sieci busów, PKS szedł, jak to się mówiło 2 x na dobę.
                  Teraz jest zupełnie inaczej. Na wsiach przynajmniej tych które znam pojedyczne
                  rodziny nie mają choćby tego 15 letniego ale jeżdżącego malucha czy poloneza.
                  Wskazania merytoryczne do wizyty domowej lekarza POZ są nad wyraz skromne, na
                  pewno nie obejmują gorączki (proszę przyjechać mąż ma bardzo wysoką gorączkę
                  38.2); mogę się zgodzić że lekarz POZ ma jechać do obłożnie chorego, do chorych
                  z niedowładami, do leżących staruszków, w razie istotnego pogorszenia się ich
                  stanu. To jest bardzo mało przypadków.
                  I dlatego lekarze POZ czasem zwalają na pogotowie - brak wskazań, brak tak
                  naprawdę logistyki (w końcu w imię czego mam gdzieś jechać, szukać domu, nikt
                  nie płaci za paliwo, nikt nie pomaga w znalezieniu domu, połowa domów po wsiach
                  nie ma widocznych numerów, no ale lekarz MA dojechać), a chory się domaga.
                  Pogotowie jak już z definicji jeździ - to...owszem jest pokusa by chorego mu
                  przekazać. Ale w 90 % przypadków - tych w których się wzywa lekarza POZ i w
                  których próbuje on czasem zwalić wyjazd na pogotowie w ogóle nie ma wskazań do
                  wizyty lekarza w domu!!! Dlatego nie pisz tak łatwo i bez komentarza "zamiast
                  przyjechać" bo na ogół potrzebne jest bardziej "zamiast",
                  wyjątkowo "przyjechać".
                  • Gość: MIR Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: 213.17.162.* 14.12.05, 08:21
                    Podobno mieliśmy skończyć z "biadoleniem"!? Ateraz użalaż się nad "biedakami" z
                    POZ wspominając czasy z poprzedniej epoki - zdecyduj się , albo do przodu , albo
                    do tyłu!
                    Nie jestem "odważny"-znam statystyki z mojego miejsca pracy - wystarczy porównać
                    ilość wezwań "przychodnianych" dla PR z ilością wezwań "na pomoc dla lekarza"
                    (tj. gdy do POZ zgłosi się pacjent w ciężkim stanie).
                    Natomiast nie wyobrażam sobie sytuacji - brak wskazań dla POZ a są dla Pogotowia
                    tj.sam lekarz to za dużo , a lekarz z zespołem to w sam raz?!
                    A kiedy pisałem o Hospicjach i ich wizytach - miałem na myśli HOSPICJA
                    DOMOWEKtórych podstawą są właśnie wizyty !!!
                    • Gość: doc Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: *.salbis.net 14.12.05, 09:16
                      Nie biadolę! Ma być jak piszesz, "do przodu" czyli likwidujemy 95 % wyjazdów na
                      wizyty domowe z POZ? Zgoda?
                      >Nie jestem "odważny"-znam statystyki z mojego miejsca pracy - wystarczy
                      > porównać
                      > ilość wezwań "przychodnianych" dla PR z ilością wezwań "na pomoc dla lekarza"

                      My wzywamy do zespołów wieńcowych (np 3 zawały STEMI rozpoznane w przychodni),
                      przełomów nadciśnieniowych, podejrzeń udaru itp. To chyba jest
                      wytłumaczenie "pomocy dla lekarza" przez wezwanie PR? Nie wzywamy do kaszlu,
                      gorączki, kolki nerkowej (chyba że nie mija po naszym leczeniu, w tym iv) i
                      innych takich historii. Nie wiem co masz na myśli pisząc o
                      wezwaniach "przychodnianych".


                      > Natomiast nie wyobrażam sobie sytuacji - brak wskazań dla POZ a są dla
                      Pogotowi
                      > a
                      > tj.sam lekarz to za dużo , a lekarz z zespołem to w sam raz?!

                      Nie mam pojęcia, na jakiej podstawie mogłeś wywnioskować coś takiego z mojej
                      wypowiedzi. chodziło mi o negację POZetowskich wizyt domowych jako takich, a
                      uznanie, że skoro już takie się czasem zdarzają, to moim zdaniem istniejąca tu
                      i ówdzie instytucja zespołu wizytowego przy PR jest bardzo dobrym pomysłem.
                      Zespoły te załatwiają wizyty w ramach opieki całodobowej, jestem za
                      rozszerzeniem ich na dni robocze. Bowiem:
                      - skuteczniejszy jest zespół lekarz - kierowca, jak powtarzam, nie rozumiem,
                      dlaczego mam szukać adresu we wsi, która nie ma ulic a 50 % domów nie na na
                      zewnątrz numeru;
                      - taki zespół może obejmować większy rejon, może być sensownie wykorzystany, a
                      wtedy lekarz POZ czy lekarz opieki całodobowej nie ma dylematu - jechać na
                      wizytę czy przyjmować chorych (dyżury opieki całodobowej dopuszczają
                      równoczesne zabezpieczenie ambulatoryjne i wyjazdowe przez 1 lekarza)
                      - jak wiemy z doświaczeń PR, nigdy nie wiesz do czego jedziesz. Lekarz w
                      zespole wizytowym funkcjonującym w systemie PR miałby radio tak jak każda
                      karetka i bezpośrednio może się porozumieć z dyspozytorem, raz na czas
                      POZetowska wizyta domowa kończy się konkluzją że trzeba pilnie wezwać Rkę!
                      Chodziło mi o to że sam lekarz z prywatnym autem, improwizowaną torbą lekarską
                      (wiemy że tak bywa), jest gorszym pomysłem niż 2 osobowy! (nie chodzi mi o
                      zastępowanie wizyt domowych POZ wyjazdami Rki!) zespół w którym kierowca nie
                      musi być ratownikiem, ma być właśnie kierowcą który wie, że gdzie to
                      jest "Nowakowa, ta co za Działami przy drodze na Pustki, jak jest duży kubeł na
                      śmieci, drogą od drugiej kapliczki w stronę lasu" i dojedzie tam w styczniu
                      przy mgle o 3 w nocy. A lekarz maiałby w wizytowej karetce ekg, butlę z tlenem,
                      i poza zestawem p/wstrząsowym leki p/bólowe. Gdyby były takie zespoły, lekarze
                      POZ zajęliby się tym co wolą - pracą w gabinecie, a liczba wyjazdów ostrych
                      zespołów pogotowia- R i WR spadłaby o 50 %. Karetki takie mogłyby spokojnie
                      obrabiać rejon 50 tys poza miastem i 100 tys w miastach (wiem z doświadczenia
                      pogotowiarskiego i całodobówkowego w różnych miejscach). System docelowo byłby
                      tańszy od obecnego. A dolecowo karetki R i RW sprowadzić do jednej, z trzema
                      (dwa to moim zdaniem mało) ratownikami, albo co w naszych warunkach byłoby
                      lepsze, pielęgniarzem/pielęgniarką i 2 ratownikami (w tym 1 kierowca)
                      Jasne ?





                  • Gość: MIR Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: 213.17.162.* 14.12.05, 14:50
                    I dlatego lekarze POZ czasem zwalają na pogotowie - brak wskazań, brak tak
                    naprawdę logistyki (w końcu w imię czego mam gdzieś jechać, szukać domu, nikt
                    nie płaci za paliwo, nikt nie pomaga w znalezieniu domu, połowa domów po wsiach
                    nie ma widocznych numerów, no ale lekarz MA dojechać), a chory się domaga.
                    Pogotowie jak już z definicji jeździ - to...owszem jest pokusa by chorego mu
                    przekazać
                    I tak się bardzo często robi!!!
                    I zauważ że ja nie neguję wezwań "na pomoc" np. do zawału - wtedy nie tylko
                    trzeba , ale jest to obowiązkiem!
                    Zespołów wizytowych jako takich NIE MA!- czymś podobnym miał być wyjazdowy NPL
                    ale działa od 18.00.
                    A co do znajomości rejonu - najlepsi moim zdaniem są właśnie kierowcy PR!
                    Natomiast cena przenośnej radiostacji do łączności z Pogotowiem to ok. 1000PLN
                    nie jest to majątek prawda ?
                    • Gość: doc Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: *.salbis.net 14.12.05, 16:13
                      > Zespołów wizytowych jako takich NIE MA!- czymś podobnym miał być wyjazdowy
                      NPL
                      > ale działa od 18.00.

                      No i po mojemu trzeba przywrócić to co było zespołami ogólnymi PR, tylko bez
                      sanitariusza, i węższym zakresie wskazań. Oraz w szerszym rejonie działania na
                      1 zespół. Optymalne jest tu wyposażenie jakie miały polonezy jeżdżące jako te
                      karetki "O", tlen, ekg przenośne, leki, szyny, opatrunki.
                      > A co do znajomości rejonu - najlepsi moim zdaniem są właśnie kierowcy PR!
                      > Natomiast cena przenośnej radiostacji do łączności z Pogotowiem to ok.
                      1000PLN
                      > nie jest to majątek prawda ?

                      No właśnie, więc stwórzmy zespoły wizytowe zintegrowane z PR, zaopatrujące
                      doraźne przypadki w dzień (gdy wiedza, iluzoryczna zresztą, lekarza rodzinnego
                      o konktretnym pacjencie nie ma takiego znaczenia), oraz zaopatrujące wyjazdową
                      pomoc nocną i świąteczną.

                      1000 zł to nie majątek, ale czy sugerujesz, że jest to do wprowadzenia obecnie?
                      Za czyje pieniądze? Za 50 czy 55 groszy stawki kapitacyjnej na opiekę
                      całodobową na pacjenta na miesiąc ??!



    • Gość: barnaba Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: *.lodz.msk.pl 13.12.05, 12:07
      Fajnie, ale co to oznacza:
      - po pierwsze- 90% chorych (może oprócz tych, którzy wezwali PR z powodu
      kataru) będzie zawożonych na IP najbliższego szpitala- choćby dla świętego
      spokoju- a to oznacza wzrost kosztów i zatkanie izby przyjęć.
      - po drugie- oznacza do przerzucenie calej pomocy wyjazdowej na POZ, co bez
      przyznania dodatkowych funduszy nie spotka się z jego entuzjazmem. Poza tym
      hest to rozwiązanie dobre, bo obecny system angażuje 3-4 osoby w czynność,
      którą może wykonać jedna osoba (np. w wystawienie recepty na antybiotyk0
      - po trzecie- powstanie konieczność zwiększenia obsady IP, a najlepiej
      przekształcenia jej w SOR i zatrudniania tam lekarza będącego "zawiadowcą
      stacji"- obecnie lekarzom PR się często zdarza kierować chorego na niewłaściwy
      oddzial, co dopiero mówić o ratownikach. A w sytuacji zwiększonego napływu
      chorych do IP obsługa jej przez lekarza wzywanego z oddziału jest pomysłem
      poronionym.
      Oznacza to oczywiście konieczność przeznaczenia większych pieniędzy dla
      szpitala. Bez tego- pozostanie tak jak do tej pory, co pociągnie za sobą:
      -blokowanie karetek w oczekiwaniu na lekarza dochodzącego z oddziału
      -zwiększoną śmiertelność pacjentów na oddziale i w IP
      • lealuc To nie te realia 13.12.05, 20:49
        Tak własnie to widzę - teraz nie ma możliwości zrobienia z izby przyjęć
        olbrzymiego SOR-u.
        Przeniesienie lekarzy dyżurujących w pogotowiu do SOR-u nie rozwiązuje
        problemów bo nie są to lekarze z potrzebnymi tam specjalizacjami. Kto dyżuruje
        w pogotowiu? Lekarze, którzy nie są w stanie zarabiać w inny sposób, czyli
        młodzi lekarze, często bez żadnej specjalizacji.
        Dyżur na takim SORze będzie bardzo ostrym i wyczerpującym dyżurem, gdzie
        należałoby następnego dnia pójść się wyspać, a nie za... w oddziale czy
        przychodni. Ilu lekarzy z wysokimi kwalifikacjami należałoby zatrudnić, by
        osadzić dyżury? Kto za to zapłaci? Dyrektor zadłużonego po uszy szpitala?
    • Gość: Hankaa Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: *.btsnet.pl 14.12.05, 14:20
      A jak sądzicie - kiedy w Polsce lekarze przestana jezdzic w karetkach?
      • Gość: doc Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: *.salbis.net 14.12.05, 16:19
        nie za naszej kadencji...
        nie tylko dlatego, że klika lekarska, jak to na ogół jest określane, czerpie z
        dyżurowania spore dochody i nie da ich sobie odebrać (wiem o czym mówię. Mówię
        o dużych miastach, gdzie w PR dyżurują adiunkci, gwiazdy katedr teoretycznych
        przed habilitacją, wybitni chirurdzy itd. Z dwóch powodów - mają bajeczne
        stawki godzinowe, oraz są budzeni rzadziej niż dyżurujący w innych zespołach
        równolegle nie ustosunkowani koledzy. Jak widać ma się to nijak to jednego z
        powyższych stwiedzeń że w pogotowiu dyżurują młodzi i niedoświadczeni, bo nie
        mają gdzie indziej pracować. W dużych miastach bywa tak, że do PR nie sposób
        się dopchać, a adiunkt o słynnym nazwisku zasuwa o 7 rano na dyżur. By odbębnić
        parę wyjazdów i skasować grube, grube kilkaset złotych za 24 godziny).
        Również dlatego, że społeczeństwo nie zgodzi się na pogotowie bez lekarzy.
        Taki lokalny folklor.
        • Gość: aneste Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: *.direct-adsl.nl 14.12.05, 22:50
          nie za naszej kadencji....nie tylko dlatego, że klika lekarska, jak to na ogół
          jest określane, czerpie z dyżurowania spore dochody i nie da ich sobie
          odebrać....:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
          Umarlem ze smiechu,normalnie gosc mnie powalil na kolana.Chyba widzial pogotowie
          w serialu o Lesnej Gorze.W najblizszym czasie,jestem tego nawet pewien ze
          pogotowie bedzie BEZ LEKARZY bo w tym dziadowskim kraju i za te g......
          pieniadze ludziom przestalo sie to juz oplacac.Kropka.
          • nijaki20 Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty 15.12.05, 01:50
            Wiem, ze w Polsce istnieja szkoly ratownikow medycznych. Czy maja oni
            zatrudnienie, czy ich miejsce zajmuja lekarze?
          • Gość: doc Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: *.salbis.net 15.12.05, 07:45
            jak nie wiesz o czym piszesz to się nie odzywaj. Twoja znajomość realiów z
            Brzuchogłupowa Dolnego nie upoważnia do uwag odnoszących się do małych, bo
            małych ale jednak miast, takich jak Kraków.
            Owszem tendencja jest taka jak mówisz, ale nie każdy tak jak Ty gardzi 800
            złotymi netto za dobę w miarę spokojnego dyżuru. Rozumiem że w Brzuchogłupowie
            Dolnym albo Głupkowicach Przyleśnych to mała stawka, w Krakowie łakomią się na
            nią "nazwiska", nie dopuszczając innych.
            Jednak nie jest tak źle z zarobkami lekarzy, skoro zarobek 500-800 zł za dobe
            to "gó..ane pięnidze, za które ludziom przestało się opłacać".
            • Gość: aneste Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: *.dial.ip.tiscali.nl 15.12.05, 11:18
              Misiu mowie wlasnie o Krakowie w kontekscie g.....pieniedzy.A jesli jestes
              sfrustrowanym ratownikiem no to masz powazny problem:DD.Aaa i nie denerwuj sie
              tak bo ci zylka w glowie peknie i dopiero bedzie klopot.
              • Gość: doc Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: *.salbis.net 15.12.05, 12:05
                >>A jesli jestes
                > sfrustrowanym ratownikiem no to masz powazny problem:

                Rozumiem, że rozmawiam z jeszcze bardziej sfrustrowanym pracownikiem
                gospodarczym stacji PR, albo gońcem z Kopernika mijającym stację na Łazarza z
                rosnącymi kompleksami?

                Piszę to żeby zachować symetryczność w wyciąganiu przez nas wzajemnie wniosków
                o drugiej stronie ;-).
                Pozdrawiam
        • Gość: barnaba Re: znów o lekarzu w karetce - ważne argumenty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.05, 23:11
          O jaki mieście mówisz?
          W Łodzi jeżdżą 4 grupy lekarzy:
          - fanatycy medycyny ratunkowej
          - młodzi, tuż po stazu
          - dorabiający sobie- traktujący pogotowie jako drugi lub trzeci etat
          - ci, których wyrzucono z innej pracy (z różnych względów, w tym niekompetencji)
          Docentów katedr teoretycznych i inncy wspomnianych przez Ciebie szych medycyny
          dotąd nie zauważyłem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka