Dodaj do ulubionych

rezydentury - jak się pracuje ?

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.01.06, 10:03
Jakie są Wasze opinie odnośnie tej formy specjalizowania się?
Pracuję już 3 lata na oddziale internistycznym jako rezydent i mam
następujące kłopoty:
1. ciągłe problemy ze stażami, tzn nie ma dobrego czasu, żeby mnie
oddelegować - ciągle za mało ludzi do pracy na oddziale.
2. cały oddział opiera się na rezydentach, a etatowcy pracują w Pracowniach
diagnostycznych , "uprzywilejowani" prawdę mówiąc nic nie robią
3. Nikt nie chce lub nie ma czasu nas czegokolwiek nauczyć, ale za wszelkie
potknięcia jesteśmy łagodnie mówiąc ochrzaniani
4. Rezydent to taki "kot" któremu zleca się najgorszą pracę
5. Zadania czasem wykraczają ponad nasze kompetencje
6. Urlopy oczywiście wybieramy na końcu (terminy które innym nie pasują)
7. Wyrabiamy nadgodziny bo nie nadążamy z pracą, ale słyszymy teksty, że się
obijamy - od kolegów uprzywilejowanych (nie zapracowujących się).
8. Na kongres, sympozjum lub kurs nieobowiązkowy małe szanse.
9. Na naukę czegoś więcej (badania diagnostyczne itd) j.w.
Myślę o zmianie miejsca pracy, ale chcę zorientować się czy to nie standart
pracy rezydenta.
Obserwuj wątek
    • dagmara39 Re: rezydentury - jak się pracuje ? 17.01.06, 17:44
      Jestem na rezydenturze ponad 2 lata , moje doświadczenia są podobne do
      Twoich.Pracowałam naprawdę sumiennie i najwięcej z całego oddziału.Byłam
      lubiana przez niższy personel i wręcz uwielbiana przez pacjentów , którymi się
      interesowałam i którym poświęcałam mnóstwo czasy , w tym wolny czas na
      dyzurach.Wszyscy byli ze mnie zadowoleni.Do czasu. Kiedy się upomniałam o swoje
      sprawy tzn. staże i urlop wypoczynkowy ordynator stwierdził , że jestem tylko
      rezydentką i pierwszeństwo wybor terminów mają osoby na etatach , ja nie mam
      prawa wyboru , powinnam się cieszyć , że w ogóle zgadza się na moje staże i
      urlopy , bo właściwie nie wie jakie prawa mi przysługują.Skończyło się na
      rozmowie uśwaiadamiajacej go u dyrektora , ja musiałam zmienic oddział ,
      terminy narzucone z góry.Poza tym w naszym zakładzie przysługuja lekarzom
      zwroty pieniędzy za degelacje , mają też finansowane kursy , sympozja
      itp.Oczywiście ja mogę o tym zapomnieć , bo mnie jako pracownikowi dodatkowemu
      zadne zwroty nie przysługują.nie wiem w czym moja praca jest gorsza od
      pracownika etatowego , wręcz , żeby się wykazać pracuje więcej , ale nie wiąże
      sie to z żadnymi gratyfikacjami.
      • Gość: e Re: rezydentury - jak się pracuje ? IP: *.debnet.pl 20.01.06, 09:09
        Toscie mnie lekko podlamaly:(wlasnie czekam na wyniki rekrutacji na rezyenrure
        i do tej pory sadzilam,ze to najlepsze rozwiazanie,nie jakis tam etaciki.Jak
        slyszalm, problemyze stazami z reguly sa wtedty ,gdy robi sie specjalizacje z
        etatu, no ale rezydentura? Przeciez podobno szpital ma odpowiadac za ew.
        przedluzenie specjalizacji rezydenta, jesli to on sam nie jest za to
        odpowiedzialny. Chyba rzeczywiscie trzeba robic rezyenture w duzych osrodkach,
        wtedy wszyscy maja gdzies twoja edukację,ale przynajmniej nie robia problemow
        ze stazami.
        • matysia_k Re: rezydentury - jak się pracuje ? 20.01.06, 09:53
          W duzych osrodkach są takie same problemy, pamietam ze stażu na Bielanach w
          Warszawie, jak rezydenci walczyli łokciami i pazurami o swoje..
    • dagmara39 Re: rezydentury - jak się pracuje ? 20.01.06, 21:19
      Ja pracuję w bardzo dużym renomownym ośrodku.Nie załamuj się przedwczesnie bo
      wszystko zależy od tego na jakich ludzi trafisz tzn na ordynatora i kierownika
      specjaizacji , bo to od nich wszystko zależy.Jak są w porządku to nie robią
      prolemów.Generalnie staże zawsze zrobisz , tylko ile się za nimi nachodzisz i
      naprosisz to inna sprawa .Bardziej dało mi się we zznaki ogólnie złe
      traktowanie rezydentów przez pracowników etatowych- niby w pracy wszystko ok ,
      ale potrafili mi wytknąć , że zarabiam więcej od nich (fakt , że rezydencka
      pensja jest trochę wyzsza) , albo z przywilejami , co do których jak pisałam
      uważają , że mi się nie należa.Ale to tylko taka zazdrość.Może akurat na
      takich ludzi trafiałam.
    • Gość: ona Re: rezydentury - jak się pracuje ? IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.06, 20:44
      dopiero rok, specjalizacja zabiegowa
      ogolnienie narzekam, da sie przezyc

      > 1. bez problemow ze stażami
      > 2. cały oddział opiera się na rezydentach - cala papierowa robota dla najmlodszych, starsi podejmuja decyzje, pija kawe, czytaja gazety
      > 3. Nikt nie chce lub nie ma czasu nas czegokolwiek nauczyć-
      niektorzy chca i sa mili, nawet wiekszosc
      trzeba sie bardzo starac,zeby sie nauczyc czegos ponad to,co jest niezbedne
      > 6. Urlopy oczywiście wybieramy na końcu (terminy które innym nie pasują) -
      dostalam, kiedy chcialam
      > 8. Na kongres, sympozjum lub kurs nieobowiązkowy małe szanse.
      - nawet nie probowalam (glownie z powodu wydatkow z tym zwiazanych...)
      > 9. Na naukę czegoś więcej (badania diagnostyczne itd) j.w.
    • mlody.lekarz Rezydenci 01.02.06, 22:37
      Zmień szpital. Przecież nie jesteś przywiązana do jednego. A jeśli zostajesz, to
      podanie o staż dawaj na piśmie żądając pisemnej odpowiedzi. I walcz o swoje.
      Nikt Was nie szanuje, bo przecież trudno szanować kogoś, komu się nie płaci.

      Zastanów się, czy ma sens utrzymywać status-quo, bo w efekcie jeszcze z własnej
      kieszeni będziesz musiała zapłacić za nie-wyrobienie się w czasie, jaki masz na
      ukończenie specjalizacji.

      A tak w ogóle to ja mam całkiem odmienne zdanie od Twojego na temat rezydentów.
      U nas oni się najzwyczajniej obijają i mają nie wiadomo jakie wymagania. Poza
      tym są niesamowicie nieporadni, wkurza mnie to, że ja "etatowiec" bez
      specjalizacji potrafię i muszę pracować samodzielnie, a oni ciągle chcą, żeby
      ich prowadzić za rączkę. Takie święte krowy, których nikt nie wypieprzy, bo
      szpital ma ich za darmo. Stażyści podyplomowi są często bardziej gramotni i
      bardziej samodzielni niż rezydenci. Rezydenci się zachowują, jakby wciąż byli
      studentami na studiach. Mój starszy Kolega-chirurg często wspomina, że on jako
      student robił więcej i lepiej niż obecni rezydenci. U nas w szpitalu takie
      zjawiska bywają, że nie wiadomo czy śmiać się czy płakać.

      > 5. Zadania czasem wykraczają ponad nasze kompetencje

      Wybacz, ale nie bardzo rozumiem to zdanie.

      Pewnie zaraz spadną na mnie gromy za to, co napisałem, trudno. Tak to widzę -
      subiektywnie, okiem "etatowca".
      • Gość: kasia Re: Rezydenci IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.02.06, 13:28
        Wiem, że powinnam zmienić szpital, ale właśnie dlatego zbieram ten "wywiad",
        ponieważ nie chcę się przenieść z deszczu po rynnę.
        Co do Twojej wypowiedzi: "A tak w ogóle to ja mam całkiem odmienne zdanie od
        Twojego na temat rezydentów.
        > U nas oni się najzwyczajniej obijają i mają nie wiadomo jakie wymagania....",
        to powiem szczerze, że nie miałam pojęcia, że są i tacy rezydenci, ale wierzę
        Ci, być może inaczej jest na specjalnościach zabiegowych.
        U nas -na internie-na pewno nikt nie nazwałby mnie (i oczywiście innych
        rezydentów) nieporadną, jesteśmy w pełni samodzielni, ja już po tygodniu pracy
        dostałam swoich pacjentów i nie o to mam pretensje, bo uważam , że to normalne.
        Też nie to mi się nie podoba, że jestem do najczarniejszej roboty, bo to
        normalne, że koty zasuwają czy rezydent cz etatowiec (choć tu kotów nie
        przyjmują ostatnimi laty, tylko specjalistów i to po znajomości i pokrewieństwie
        ), ale chciałabym , żeby tak jak ktoś napisał wcześniej bardziej doświadczeni
        koledzy pili kawę i czytali gazetę, ale od czasu do czasu też coś pomogli w
        poważniejszych sprawach , decyzjach(nie mogę dokładnie pisać , bo tu zaglądają
        również nie lekarze, dlatego też nie wytłumaczę Ci zdania nr 5) .
        Rozumiem, że możesz być wkurzony na tych Waszych rezydentów, bo na prawdę wg
        tego co piszesz są beznadziejni, ale u nas jest zupełnie inaczej. Nikt z
        naszych przełożonych i starszyzny nie uważa nas za obiboków i niezaradnych,
        tylko za tanią siłę roboczą którą należy przez te 5 lat wykorzystać, bo
        przecież musimy robić tę specjalizację, a jak nie wytrzymamy i gdzieś się
        przeniesiemy to trudno znajdzie się następny.
        Starsi koledzy czasem potrafią powiedzieć, że za takie pieniądze oni nam nic
        nie pomogą/ nie doradzą itd.
        Ale marudzę , dobra wiem co robić, dziękuję za opinię.
        Pozdrawiam serdecznie.
        • mlody.lekarz Re: Rezydenci 02.02.06, 16:17
          :-))) Pracuję w dziedzinie wybitnie niezabiegowej, bo psychiatrii :-)

          Spadaj na zachód, w takich Niemczech na ten przyklad zaliczą ci wszystko,
          żadnych egzaminów specjalizacyjnych w naszym stylu. Ja mam zamiar tam skończyć
          specjalizację.
          • Gość: Kasia Re: Rezydenci IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.02.06, 16:50
            myślałam ,że jesteś zabiegowcem, ponieważ napisałeś o starszym koledze
            chirurgu, więc już sobie dopasowałam całą Twoją wypowiedź do oddziału chirurgii
            i wyobraziłam sobie tych niegramotnych rezydentów jako 10-ta asysta przy
            operacji itd :))))
            Chciałam najpierw zrobić specjalizację zanim stąd "spadnę"
          • Gość: ATENKA Re: Rezydenci IP: *.malnet.pl 02.02.06, 19:35
            To napisz gdzie jest ten raj. ja tez jestem rezydentką na Oddziale psychiatrii
            i nikt nam nie pomaga. Samodzielnie tez dyzurujemy na oddzialach i izbie +
            konsultacje na innych oddzialach. Specjalisci wcale nie dyzuruja.
            Specjalizujacy sie z etatu pracuja tak jak my. Maja jednak prawo glosu w
            kwestiach organizacyjnych i prof sie z nimi bardziej liczy, bo to Jego
            pracownicy. Do stazy maja takie same prawa jak rezydenci.
            Pozdrawiam:)
    • Gość: barnaba Re: rezydentury - jak się pracuje ? IP: *.lodz.msk.pl 02.02.06, 22:09
      Dodam jeszcze do tego najgorsze dyżury - Wigilia, Sylwester, piątek po Bożym
      Ciele itp. Ani weekendu, ani pieniędzy (bo taki dyżur nie jest płatny jak
      świąteczny).
      • kafa5 Re: rezydentury - jak się pracuje ? 03.02.06, 18:10
        Ja nie robilam specj z rezydentury,ale koledzy tak,i osobiscie oceniam to
        tak,ze z rezydentury jest duzo latwiej zrobic staze i jezdzic na kursy i
        szkolenia,czesc stazy robilam na urlopie wypoczynkowym i bezplatnym a rezydenci
        w ramach etatu,poza tym to rezydenci mieli pierwszenstwo w wyjazdach na
        obowiazkowe kursy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka