Dodaj do ulubionych

Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o leczeniu

IP: *.mg.gov.pl / 158.66.106.* 06.11.02, 10:48
Chciałabym się zapytać lekarzy co sądzicię o wyborze leczenia przez
pacjentów, zakładając np taka sytuację : kobieta chcę cesarkę a lekarz
narzuca jej poród drogami natury bo ten jest lepszy i daję mniej komplikacji
pacjentka jednak woli formę zabiegową bo boi się komplikacji związanych z
porodem naturalnym czy w tej sytuacji lekarz ma prawo odmówić albo podjąć
decyzję za nią.
Nie zetknełam się jeszcze z taką sytuacją ale istnieje coś takiego jak
autonomia pacjenta co do wyboru drogi leczenia zakładając iż zarówno jedna
jak i druga może spowodować komplikacje.
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec IP: 195.13.26.* 06.11.02, 12:00
      Ha, to goracy temat. Ogolnie mowiac, mysle, ze pacjent ma prawo nie zgodzic sie
      na kazde proponowane leczenie czy zabieg diagnostyczny, ale nie moze zmusic
      lekarza do wykonania jakiegokolwiek zabiegu. Szpital czy poradnia to nie sklep,
      gdzie wybiera sie towar z polki.
      Ciecie cesarskie z wyboru jest modne. Pewnie kiedys zwyciezy, jako wyraz
      lenistwa kobiet i przewagi nieistotnych argumentow, a wbrew zdrowemu
      rozsadkowi, ktory kaze unikac zbednego ryzyka, a ryzyko przy cieciu cesarskim
      jest znacznie wieksze niz przy porodzie drogami natury: kobiety czasami
      umieraja na stole!
      • nika31 Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec 06.11.02, 12:17
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > Ciecie cesarskie z wyboru jest modne. Pewnie kiedys zwyciezy, jako wyraz
        > lenistwa kobiet i przewagi nieistotnych argumentow, a wbrew zdrowemu
        > rozsadkowi, ktory kaze unikac zbednego ryzyka, a ryzyko przy cieciu cesarskim
        > jest znacznie wieksze niz przy porodzie drogami natury: kobiety czasami
        > umieraja na stole!
        Dzieki Doki, rozmawiamy na ten sam temat na dwóch forach: zdrowie i służba
        zdrowia, chciałabym cię jeszcze zapytać bo widzę że orientujesz się w
        położnictwie, jakie to są konkretne komplikacje, możesz podać najczęscze
        przyczyny?
        Czy poród kleszczowy lub z użycią próżni daje ich mniej?
        przepraszam że prosze o takie szczegóły ale we wszystkich publikacjach na ten
        temat piszę się ogólnie a nie podaje wszystkich za i przeciw.
        Sądzę że jak młode matki będą znały całą prawdę będą mogły podjąć właściwą
        decyzję.
        • Gość: Doki Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec IP: *.212-200-80.adsl.skynet.be 06.11.02, 20:39
          nika31 napisał(a):

          > Dzieki Doki, rozmawiamy na ten sam temat na dwóch forach: zdrowie i służba
          > zdrowia, chciałabym cię jeszcze zapytać bo widzę że orientujesz się w
          > położnictwie, jakie to są konkretne komplikacje, możesz podać najczęscze
          > przyczyny?

          Srodoperacyjne powiklania:
          1. zwiazane z anestezja:
          a) znieczulenie lokoregionalne: zatrucie srodkiem znieczulajacym, przedawkowanie (zbyt wysoki blok), krwiak w kanale kregowym, zapalenie opon mozgowo- rdzeniowych, ropien w kanale kregowym, uszkodzenie korzenia nerwowego, adhezyjne zapalenie pajeczynowki, reakcje alergiczne, a takze zgon
          b) znieczulenie ogolne: zachlystowe zapalenie pluc, niemoznosc wentylacji pacjenta (a wiec trwale uszkodzenie mozgu lub zgon), reakcje alergiczne

          2. zwiazane z samym zabiegiem: krwawienie, uszkodzenie narzadow jamy brzusznej, zator wodami plodowymi.

          Pooperacyjne: zakazenie i/lub rozejscie rany pooperacyjnej, przepukliny w ranie, zakrzepica zylna, zator pluc...

          Pewnie jeszcze o czyms zapomnialem, ale wymieniam z glowy, czyli z niczego.

          > Czy poród kleszczowy lub z użycią próżni daje ich mniej?

          To zalezy od poloznika, niestety. Dobry wie co, kiedy i jak zrobic. To czysta sztuka.

          > Sądzę że jak młode matki będą znały całą prawdę będą mogły podjąć właściwą decyzję.

          Nie jestem tego pewien. Takie wymienianie jak powyzej powieksza tylko lek (prawda?). Poza tym, calej prawdy nikt nie zna, niestety.
          • Gość: abc Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec IP: *.katowice.msk.pl 07.11.02, 01:11

            > "Czy poród kleszczowy lub z użycią próżni daje ich mniej?

            To zalezy od poloznika, niestety. Dobry wie co, kiedy i jak
            zrobic. To czysta sztuka."

            Jest tylko jeden sposób na dobrego położnika: ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć....
            Najlepiej na żywym
        • Gość: Doki dalsze info IP: *.212-200-80.adsl.skynet.be 06.11.02, 20:42
          Zajrzyj tu:
          www.childbirth.org/section/CSFact.html
      • maretina Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec 06.11.02, 14:38
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > Ha, to goracy temat. Ogolnie mowiac, mysle, ze pacjent ma prawo nie zgodzic
        sie
        >
        > na kazde proponowane leczenie czy zabieg diagnostyczny, ale nie moze zmusic
        > lekarza do wykonania jakiegokolwiek zabiegu. Szpital czy poradnia to nie
        sklep,
        >
        > gdzie wybiera sie towar z polki.
        > Ciecie cesarskie z wyboru jest modne. Pewnie kiedys zwyciezy, jako wyraz
        > lenistwa kobiet i przewagi nieistotnych argumentow, a wbrew zdrowemu
        > rozsadkowi, ktory kaze unikac zbednego ryzyka, a ryzyko przy cieciu cesarskim
        > jest znacznie wieksze niz przy porodzie drogami natury: kobiety czasami
        > umieraja na stole!

        wiesz Doki, nie bede polemizowac na temat tego, ktory porod jest w jakiej
        sytuacji bardziej wskazany.
        ale nie podoba mi sie kiedy wybor cesarki przez kobiete nazywasz lenistwem.
        pomysl o bolu tej kobiety, o STRACHU...ten bol, strach, to nie jest kwestia
        kilku minut, czasami lezy sie w bolach dwa dni. nie lubie kiedy faceci, ktorzy
        nigdy tego nie doswiadcza mowia, ze to porod naturalny to pestka, ze jest o
        niebo bezpieczniejszy, a wszystkie kobiety, ktore chca rodzic inaczej to
        lenie.... a w domysle, mniej dbaka o swoje nienarodzone dziecko. to nie tak.
        pozdrawiam
        • Gość: Doki Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec IP: 195.13.26.* 06.11.02, 16:08
          maretina napisała:

          > ale nie podoba mi sie kiedy wybor cesarki przez kobiete nazywasz lenistwem.

          Moze dobor slowa nie byl zbyt szczesliwy. Mialem na mysli, ze czasem slysze, ze
          warto wykonac ciecie,bo:
          - nie przeba nacinac krocza. I co z tego?
          - mniej bedzie rozstepow (akurat! jak doszlo sie do konca ciazy, to zupa sie
          wylala i rozstepy beda, jesli maja byc)
          - mniej rozciagnie sie pochwa, z mniejszym ryzykiem dysfunkcji seksualnych.
          Bardzo watpie, zeby to bylo tak istotne i pewnie jak ktos chce, to odczuje
          roznice, ale to tez jest lenistwo w szukaniu rozwiazan w technice ars amandi.
          - mniej bedzie dysfunkcji dna miednicy. To akurat wiadomo: nieprawda, ze ciecie
          zamiast porodu moze cos na to poradzic. Czy cos pominalem?

          > pomysl o bolu tej kobiety, o STRACHU...

          Strach bierze sie z niewiedzy. Kobiety nie zdaja sobie sprawy, ze by uniknac
          jednego ryzyka, podejmuja inne, wieksze.

          ten bol, strach, to nie jest kwestia
          > kilku minut, czasami lezy sie w bolach dwa dni.

          Nie wierze. Juz po dobie kazdy poloznik pzy zdrowych zmyslach rozwiaze porod
          (fakt, tutaj...), albo przynajmniej pomysli o znieczuleniu.

          • monopol Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec 07.11.02, 16:42
            Gość portalu: Doki napisał(a):

            > maretina napisała:
            >
            > > ale nie podoba mi sie kiedy wybor cesarki przez kobiete nazywasz lenistwem
            > .
            >
            > Moze dobor slowa nie byl zbyt szczesliwy.

            Dobor slow z pewnoscia nie byl szczesliwy. Mozna mowic o niewiedzy kobiet, o
            ich strachu przed bolem, przed innymi rzeczami, o ktorych piszesz ponizej, ale
            nie o lenistwie. To nie jest w porzadku wobec kobiet.

            > Mialem na mysli, ze czasem slysze, ze
            >
            > warto wykonac ciecie,bo:
            > - nie przeba nacinac krocza. I co z tego?
            > - mniej bedzie rozstepow (akurat! jak doszlo sie do konca ciazy, to zupa sie
            > wylala i rozstepy beda, jesli maja byc)
            > - mniej rozciagnie sie pochwa, z mniejszym ryzykiem dysfunkcji seksualnych.
            > Bardzo watpie, zeby to bylo tak istotne i pewnie jak ktos chce, to odczuje
            > roznice, ale to tez jest lenistwo w szukaniu rozwiazan w technice ars amandi.
            > - mniej bedzie dysfunkcji dna miednicy. To akurat wiadomo: nieprawda, ze
            ciecie
            >
            > zamiast porodu moze cos na to poradzic. Czy cos pominalem?

            Przede wszystkim nalezy zaznaczyc, ze do ciecia cesarskiego sa scisle okreslone
            wzgledne i bezwzgledne wskazania. To uwazam jest najwazniejszy argument. Jesli
            kobieta martwi sie o sprawy powyzej przez Ciebie opisane, nalezy jej
            wytlumaczyc jak to jest naprawde. Kobieta nie wie zwykle tego co poloznik. Jego
            w tym glowa, zeby ja uspokoic, powiedziec co i jak. Jesli lekarz tego nie
            potrafi zrobic, to zaden z niego lekarz.
            >
            > > pomysl o bolu tej kobiety, o STRACHU...
            >
            > Strach bierze sie z niewiedzy. Kobiety nie zdaja sobie sprawy, ze by uniknac
            > jednego ryzyka, podejmuja inne, wieksze.

            Bol w czasie porodu to fakt i jest to z pewnoscia silny bol. Nigdy Doki nie
            dowiemy sie na ile jest on silny, poniewaz nie jestesmy kobietami. Kobiety maja
            prawo bac sie tego bolu i nalezy to uszanowac. Tu znowu wiele zalezy od postawy
            lekarza - powinien porozmawiac szczerze z pacjentka i wyjasnic jakie zagrozenia
            wiaza sie z porodem naturalnym, a jakie z cieciem cesarskim. Nigdy nie wolno
            lekcewazyc strachu pacjenta.
    • Gość: sono Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec IP: *.szpital.zamosc.tpnet.pl / 10.0.2.* 06.11.02, 12:10
      Lekarz ma calkowite prawo odmowic wykonania cesarskiego ciecia, jesli nie ma ku
      temu wskazan medycznych, a chce tego matka bo np. boi sie porodu, czy jest
      wrazliwa na bol. Zgadzam sie z Dokim ze pacjent ma prawo nie wyrazic zgody na
      proponowane leczenie, ale nie moze narzucic lekarzowi innego (moze co najwyzej
      zmienic lekarza na bardziej uleglego).
      • Gość: nina Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec IP: 62.233.189.* 06.11.02, 20:40
        Czyli tak naprawdę jeśli kobieta panicznie boi się porosu to i tak jest zdana
        na widzimisię lekarza - jesli nie ma ochoty jej zrobić cesarki, to będzie
        musiała przeżyć to czego tak bardzo się obawia???????????????????????? Kto dał
        Wam prawo decydowania w ten sposób??
        • Gość: Doki Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec IP: *.212-200-80.adsl.skynet.be 06.11.02, 21:08
          Gość portalu: nina napisał(a):

          > Czyli tak naprawdę jeśli kobieta panicznie boi się porosu to i tak jest zdana
          > na widzimisię lekarza - jesli nie ma ochoty jej zrobić cesarki, to będzie
          > musiała przeżyć to czego tak bardzo się obawia???????????????????????? Kto dał
          > Wam prawo decydowania w ten sposób??

          Wyksztalcenie. Porodu nie ma co sie bac, malo, panika nie powinna decydowac postepowania. Ja wiem, ze to glupio, jesli mezczyzna wypowiada sie o porodzie, ale bac sie porodu, a nie bac sie cesarki to stawianie sprawy na glowie.
          Gdzies tu ostatnio napisano, ze nie umiemy (jako spoleczenstwo) obchodzic sie za smiercia. To prawda. Nie umiemy jednak tez obchodzic sie z bolem. Traktujemy bol jako cos, czego za wszelka cene trzeba unikac: jak male dzieci. Tymczasem bol mozna stlumic, mozna go nie odczuwac, ba, mozna wrecz czerpac z niego przyjemnosc. W czasach gdy bol byl nieuchronny, tak don podchodzono. Dzis umiemy bol zwalczac a, paradoksalnie, bardziej sie go boimy.
          A ostrzej: to, ze Ty sie boisz, nie znaczy, ze musze cie narazac na ryzyko zabiegu. Chcesz, to sie boj, ale nieetyczne jest z tego powodu zmieniac postepowanie. Emocje to zly doradca. Po to przyszlas do profesjonalisty, by ten decydowal na zimno.
          • Gość: anka Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.02, 23:58
            Jestem stomatologiem .90% pacjentow-mężczyzn,bojac sie bolu prosi o
            znieczulenie do leczenia.A ja znieczulam,zamiast wytlumaczyc im ze powoduje
            nimi strach i niewiedza,ze nie mozna narażac niepotrzebnie organizmu na
            dzialanie srodkow znieczulajacych(wstrzas anafilaktyczny albo w najlepszym
            przypadku wysypka)i ze te chwile bolu napewno wytrzymaja-zawsze to krocej niz 2
            dni.Przemysle swoje postepowanie i wyciagne wnioski. powyzszy teks dotyczy
            rowniez kobiet,ale one boja sie rzadko.Pewnie po porodzie niewiele je moze
            przestraszyc.....
            • Gość: Doki o bolu i strachu IP: 195.13.26.* 07.11.02, 08:11
              Po pierwsze, ludzie nie zawsze zachowuja sie rozsadnie. Bol zabija rozsadek. Po
              drugie, ludziem trudno uchwycic taka koncepcje jak "prawdopodobienstwo". Na
              przyklad widzialem demonstrantow protestujacych przeciwko spalarni smieci w
              sasiedniej dzielnicy. Szli w pochodzie, niektorzy z nich z papierosami w
              ustach. "Spalarnia powoduje raka" - wolali. Na uwage, ze papierosy powoduja
              raka znacznie czesciej, odpowiedzia byly puste spojrzenia. Ludzie boja sie
              narkozy, chociaz ryzyko, ze zgina w wypadku przechodzac przez ulice w drodze do
              kliniki jest wieksze niz ryzyko zgonu w czasie narkozy. Itp, itd.
              Najgorsze powiklanie znieczulenia w dentystyce to uszkodzenie nerwu. Osoba
              podajaca znieczulenie przewodowe powinna miec material i umiejetnosci, by
              wyciagnac pacjenta ze wstrzasu anafilaktycznego.

              Jeszcze uwaga: nie robcie ze mnie kata niewinnych. Chetnie pomagam w ulzeniu
              bolu, to moja praca. Nie traktujcie jednak znieczulenia jak prawa czlowieka. To
              nieprawda. To byla i jest procedura medyczna, ze wskazaniami,
              przeciwwskazaniami i ryzykiem. Czasem lepiej narazic pacjenta na cierpienie
              (choc nie zwalnia to od myslenia jak mu ulzyc) niz na powiklania. I tyle tylko
              probuje powiedziec.
              • nika31 Re: o bolu i strachu 07.11.02, 09:51
                Doki, widzę że dyskusja poszła w kierunku unikania bólu przez pacjentkę.
                Ale mnie wydaje się iż niekiedy cięcię cesarskie może być bezpieczniejsze dla
                pacjentki nie w ogóle bo rozumiem że są przeciwwskazania ale jeśli chodzi o
                zapewnienie opieki pacjentce w czasie porodu i po nim.
                Może opieram się jedynie na relacjach innych ale od pewnego czasu śledzę wiele
                for dyskusyjnych gdzie wypowiadają się młode kobiety które niedawno rodziły w
                większości w warszawskich szpitali.
                Może za granicą jest inaczej, ale ja chyba wolałabym cesarskie cięcie
                przynajmnie wiedziałabym że cały czas są obok mnie lekarz ginekolog
                anestezjolog pięlęgnarki itd. a nie leże sobie sama na pustawej sali zdana
                tylko na przypadkowa położną która zajmie się mną albo nie.
                Nie wiem czy poród odbyty w takich warunkch daje jakieś bezpieczeństwo.
                Zresztą choć może sam poród naturalny jest lepszy to moim zdaniem daje też
                powikłania ale bardziej rozłożone w czasie takie jak np. niedotlenie płodu,
                porażenie mózgowe, zwichnięcię stawu barkowego u dziecka itd.
                Widzisz więc że punkt widzenia określa punkt siedzenia.
                Zgadzam się Doki z tobą bo w końcu to ty jesteś lekarzem a ja tylko prawnikiem,
                ale spróbuj spojrzeć na tą również z innego punktu.
                Może strach przed porodem naturalnym u wielu kobiet (mówię o Polsce) nie wynika
                tylko z stachu przed bólem podobno strasznym ale również z lęku że cesarskie
                cięcie można jakoś kontrolować a poród naturalny jest takim pójściem na żywiół.
                Uda się albo się nie uda.
                • Gość: andrzej Re: o bolu i strachu IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 11:55
                  Pewno narażę się wielu Paniom ;-), ale według mnie Doki ma rację. Wiem, że
                  używa on czasami szorstkiego języka i wtedy można odnieść wrażenie, że
                  podchodzi on do problemu lekceważąco. Jednak w treści jego słów, jest zawarte
                  bogate doświadczenie i prawda.
                  Myślę, że kobiety, które sądzą, że cięcie cesarskie jest lepsze,
                  bezpieczniejsze dla niej i dziecka, powinny obejrzeć film nagrany podczas
                  takiego zabiegu, ze wszystkimi szczegółami. Myślę, że po jego obejrzeniu,
                  większość zmieniłaby swoje zdanie.

                  Poza tym, podstawą prawdą o tym, co jest lub ewentualnie może być szkodliwe
                  jest często to, w jakim stopniu rzecz jest naturalna, a w jakim sztuczna.
                  Ostatnio gdzieś czytałem, że dziecko przechodzące przez naturalny kanał rodny,
                  ulega pierwszemu kontaktowi z zarazkami znajdującymi się w pochwie (rodzaj
                  naturalnego szczepienia) i bywa bardziej odporne niż dziecko rodzone przez
                  cesarskie cięcie. Apeluję więc do przyszłych matek ;-). Dobrze się zastanówcie
                  przed podjęciem decyzji.

                  Pozdrawiam, andrzej
                  • Gość: andrzej Re: o bolu i strachu IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 12:04
                    Jeszcze jedna moja opinia.

                    Prywatnie pacjent ma prawo żądać od lekarza bardzo wiele, natomiast jeżeli
                    zabieg jest przeprowadzany w ramach ubezpieczenia zdrowotnego, to nie wydaje mi
                    się, żeby mógł on wybrać, według opinii lekarza "gorszą" ewentualność i w
                    dodatku znacznie droższą.

                    Pozdrawiam, andrzej
                • Gość: sono Re: o bolu i strachu IP: *.szpital.zamosc.tpnet.pl / 10.0.2.* 07.11.02, 12:37
                  nika31 napisała:

                  > Doki, widzę że dyskusja poszła w kierunku unikania bólu przez pacjentkę.
                  > Ale mnie wydaje się iż niekiedy cięcię cesarskie może być bezpieczniejsze dla
                  > pacjentki

                  oczywiscie ze sa takie sytuacje, i dlatego wogole wykonuje sie cesarki.


                  >nie w ogóle bo rozumiem że są przeciwwskazania ale jeśli chodzi o
                  > zapewnienie opieki pacjentce w czasie porodu i po nim.

                  a co tu ma do rzeczy rodzaj porodu?

                  > Może opieram się jedynie na relacjach innych ale od pewnego czasu śledzę
                  wiele
                  > for dyskusyjnych gdzie wypowiadają się młode kobiety które niedawno rodziły w
                  > większości w warszawskich szpitali.
                  > Może za granicą jest inaczej, ale ja chyba wolałabym cesarskie cięcie
                  > przynajmnie wiedziałabym że cały czas są obok mnie lekarz ginekolog
                  > anestezjolog pięlęgnarki itd. a nie leże sobie sama na pustawej sali zdana
                  > tylko na przypadkowa położną która zajmie się mną albo nie.

                  Nie znam przypadku zeby kobieta urodzila w szpitalu bez opieki poloznej i
                  ginekologa. Jest to ich obowiazek i na pewno zadna kobieta nie pozostanie bez
                  opieki podczas typowego porodu

                  > Nie wiem czy poród odbyty w takich warunkch daje jakieś bezpieczeństwo.
                  > Zresztą choć może sam poród naturalny jest lepszy to moim zdaniem daje też
                  > powikłania ale bardziej rozłożone w czasie takie jak np. niedotlenie płodu,
                  > porażenie mózgowe, zwichnięcię stawu barkowego u dziecka itd.

                  normalny porod tez daje powiklania, ale jest ich statystycznie znacznie mniej
                  niz po cesarce.

                  > Widzisz więc że punkt widzenia określa punkt siedzenia.
                  > Zgadzam się Doki z tobą bo w końcu to ty jesteś lekarzem a ja tylko
                  prawnikiem,
                  >
                  > ale spróbuj spojrzeć na tą również z innego punktu.
                  > Może strach przed porodem naturalnym u wielu kobiet (mówię o Polsce) nie
                  wynika
                  >
                  > tylko z stachu przed bólem podobno strasznym ale również z lęku że cesarskie
                  > cięcie można jakoś kontrolować a poród naturalny jest takim pójściem na
                  żywiół.
                  > Uda się albo się nie uda.

                  To akurat bardziej pasowaloby do cesarki, gdzie jest wiecej powiklan , m.in.
                  czterokrotnie wieksza smiertelnosc okoloporodowa.
                • Gość: Doki Re: o bolu i strachu IP: 195.13.26.* 07.11.02, 14:57
                  Nika,
                  ja tez jednym okiem przygladam sie dyskusjom o poziomie poloznictwa w Posce, przygladam sie akcji "rodzic po ludzku" i czasem mysle, hej czy to wszystko dzieje sie w kraju, w ktorym sie urodzilem i wychowalem?
                  Tutaj oddzial polozniczy to wizytowka szpitala. Przychodza don zdrowe kobiety (bo ciaza to nie choroba), spedzaja zwykle ok 5 dni, przezywaja na ogol bardzo wazny i radosny moment w zyciu, przyjmuja kupe odwiedzin... Co za okazja dla public relations. Dlatego kazdy szpital inwestuje w poloznictwo, ile moze. Jak najlepiej wyposazone pokoje, tu w Middelheim wrecz apartamenciki z osobna kuchenka i lazienka, wszystko po to, by kobieta czula sie choc troche jak w domu. Mowy nie ma o "pustawej sali" i "przypadkowej poloznej". Porod prowadzi okreslona polozna i bez dwoch zdan, te dziewczyny (choc najlepszy fachowiec, jakiego widzialem to byl mezczyzna-polozny) zasuwaja az sie kurzy, sa caly czas w ruchu. Od prosby o znieczulenie do uklucia mija zwykle 15-45 minut.
                  Wiec moze znowu punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Wy mowicie jak jest, ja: jak moze byc.
                  Co trzeba zrobic, by i w Polsce tak bylo, i to jak najszybciej? Moim zdaniem 3 rzeczy: prywatyzowac, prywatyzowac, prywatyzowac. Ale to juz zupelnie inna dyskusja.
                  • nika31 Re: o bolu i strachu 08.11.02, 10:58
                    Gość portalu: Doki napisał(a):

                    > Nika,
                    > ja tez jednym okiem przygladam sie dyskusjom o poziomie poloznictwa w Posce,
                    pr
                    > zygladam sie akcji "rodzic po ludzku" i czasem mysle, hej czy to wszystko
                    dziej
                    > e sie w kraju, w ktorym sie urodzilem i wychowalem?
                    > Tutaj oddzial polozniczy to wizytowka szpitala. Przychodza don zdrowe kobiety
                    (
                    > bo ciaza to nie choroba), spedzaja zwykle ok 5 dni, przezywaja na ogol bardzo
                    w
                    > azny i radosny moment w zyciu, przyjmuja kupe odwiedzin... Co za okazja dla
                    pub
                    > lic relations. Dlatego kazdy szpital inwestuje w poloznictwo, ile moze. Jak
                    naj
                    > lepiej wyposazone pokoje, tu w Middelheim wrecz apartamenciki z osobna
                    kuchenka
                    > i lazienka, wszystko po to, by kobieta czula sie choc troche jak w domu.
                    Mowy
                    > nie ma o "pustawej sali" i "przypadkowej poloznej". Porod prowadzi okreslona
                    po
                    > lozna i bez dwoch zdan, te dziewczyny (choc najlepszy fachowiec, jakiego
                    widzia
                    > lem to byl mezczyzna-polozny) zasuwaja az sie kurzy, sa caly czas w ruchu. Od
                    p
                    > rosby o znieczulenie do uklucia mija zwykle 15-45 minut.
                    > Wiec moze znowu punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Wy mowicie jak
                    jest,
                    > ja: jak moze byc.
                    > Co trzeba zrobic, by i w Polsce tak bylo, i to jak najszybciej? Moim zdaniem
                    3
                    > rzeczy: prywatyzowac, prywatyzowac, prywatyzowac. Ale to juz zupelnie inna
                    dysk
                    > usja.
                    Ja tam bym się bała oddać w ręcę połoznej, przecież ona nie jest lekarzem, a w
                    razie zagrożenia życia decydują sekundy. Dobrze wiedzieć że gdzie indziej jest
                    inaczej, ale w Polsce też istnieją szpitale prywatne tyle że w razie poważnych
                    powikłań przewozi się rodzącą kobiete do szpitali państwowych bo prywatne nie
                    mają np. odpowiedniego sprzętu do ratowania noworodków.
                    Relacje kobiet które przytoczyłam znam ze strony www.edziecko.pl więc nie są
                    to obiegowe plotki lecz opinie ze sprawdzonego źródła.
                    moim zdaniem na oddziałach położniczych nie są niekompetentni lekarze którzy w
                    końcu moze się mylić ale średni personel tzn. pielęgniarki czy salowe które
                    pozostawiają np. kobietę ledwą żywą tuż po porodzie samą sobie, a same oglądają
                    seriale w dyżyrce.
                    Oczywiście że ciąża to nie choroba ale specyficzny stan również pod względem
                    psychicznym dochodzi przecież do gwałtownych zmian hormonolnych w organiżmie
                    kobiety, co bardziej wrażliwe przeżywają wtedu koszmar.
                    Moja matka np. właśnie dlatego że rodziła mnie drogami natury mimo że był to
                    poród pośladkowy przeżyła wtedy koszmar (szpital na ul. Karowej) i ta trauma
                    została jej na całe życie. Jestem jedynaczką.

            • maretina Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec 07.11.02, 17:33
              Gość portalu: anka napisał(a):

              > Jestem stomatologiem .90% pacjentow-mężczyzn,bojac sie bolu prosi o
              > znieczulenie do leczenia.A ja znieczulam,zamiast wytlumaczyc im ze powoduje
              > nimi strach i niewiedza,ze nie mozna narażac niepotrzebnie organizmu na
              > dzialanie srodkow znieczulajacych(wstrzas anafilaktyczny albo w najlepszym
              > przypadku wysypka)i ze te chwile bolu napewno wytrzymaja-zawsze to krocej niz
              2
              >
              > dni.Przemysle swoje postepowanie i wyciagne wnioski. powyzszy teks dotyczy
              > rowniez kobiet,ale one boja sie rzadko.Pewnie po porodzie niewiele je moze
              > przestraszyc.....

              zgadzam sie z Toba. punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. u dentysty
              zniewczulenie, bo 5 minut moze bolec, ale jak kobieta ma rodzic, to bol MUSI
              byc. paranoja.
            • monopol Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec 07.11.02, 18:22
              Gość portalu: anka napisał(a):

              > Jestem stomatologiem .90% pacjentow-mężczyzn,bojac sie bolu prosi o
              > znieczulenie do leczenia.A ja znieczulam,zamiast wytlumaczyc im ze powoduje
              > nimi strach i niewiedza,ze nie mozna narażac niepotrzebnie organizmu na
              > dzialanie srodkow znieczulajacych(wstrzas anafilaktyczny albo w najlepszym
              > przypadku wysypka)i ze te chwile bolu napewno wytrzymaja-zawsze to krocej niz
              2
              >
              > dni.Przemysle swoje postepowanie i wyciagne wnioski. powyzszy teks dotyczy
              > rowniez kobiet,ale one boja sie rzadko.Pewnie po porodzie niewiele je moze
              > przestraszyc.....

              Trochę ironiczna jest Twoja wypowiedź. Poza tym spłycasz problem. Czy ząb też
              porównujesz do dziecka skoro jego ekstrakcję porównujesz do porodu? Ale niech
              będzie. Atakujesz facetów, że sami są słabi, ale lubią się znęcać nad
              kobietami. Uproszczenie proszę Pani i to duże. A cięcie cesarskie to nie jest
              metoda leczenia przeciwbólowego. Cięcie cesarskie to metoda porodu, która ma na
              celu zmniejszyć ryzyko dla matki i dziecka, w określonych warunkach oczywiście.
              Nie mylmy pojęć. Oczywiście, że w czasie porodu należy likwidować ból, który
              odczuwa kobieta. Czynić inaczej to byłoby okrutne. Walka z bólem nie jest
              jednak równoznaczna z wykonaniem cesarki.

              Czy sugerujesz, że położnicy w odróżnieniu od stomatologów to sadyści? Czy
              sugerujesz, że my mężczyźni lubimy Wam kobietom zadawać ból?

    • Gość: Robert Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.11.02, 15:23
      Pacjent ma prawo do współdecydowania(!) a nie do decyzji(?!).Jeśli zamierza
      decydować,narzucać swoją wolę to łamie zasadę partnerstwa w leczeniu( na
      którą,również na tym forum,pacjenci często się powołują).Partnerstwo obowiązuje
      obie strony,moi drodzy.
      • Gość: nina Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 16:17
        Tak jeszcze odnośnie mężczyzn. Miałam i mam kamice i rodzę co jakiś czas
        kamyki. Kiedyś byłąm na Izbie i facet rodził mniejszy kamyk ode mnie i darł się
        co nie miara - a boli jedynie przechodzenie przez nerkę i moczowód. Ból ten był
        śmieszny i było to nic w porównaniu do bólu porodowego. Ja myślę, że jakby
        któryś z tych mądraló "zakosztował' tego bólu to by inaczej śpiewał. I nie
        wymądrzał się o lenistwie, czy świadomości bólu. Bo w pewnych momentach, gdy
        tracisz przytomność z bólu, wymiotujesz i robisz pod siebie to takie gadanie o
        znoszeniu bólu można sobie w zadek wsadzić. Ale oczywiście nie doczekasz się
        cc, ani znieczulenia, bo Ci wszyscy lekarze mają do gdzie. Masz rodzić
        naturalnie i koniec - chciałaś to męćz się.
        • Gość: Doki Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec IP: 195.13.26.* 07.11.02, 16:25
          Gość portalu: nina napisał(a):
          Ja myślę, że jakby
          > któryś z tych mądraló "zakosztował' tego bólu to by inaczej śpiewał. I nie
          > wymądrzał się o lenistwie, czy świadomości bólu. Bo w pewnych momentach, gdy
          > tracisz przytomność z bólu, wymiotujesz i robisz pod siebie to takie gadanie o
          > znoszeniu bólu można sobie w zadek wsadzić. Ale oczywiście nie doczekasz się
          > cc, ani znieczulenia, bo Ci wszyscy lekarze mają do gdzie. Masz rodzić
          > naturalnie i koniec - chciałaś to męćz się.

          Wiesz, teraz tez uogolniasz w sposob krzywdzacy. Gdy mam zalozyc znieczulenie, kobieta ma juz ustalona akcje porodowa i minimum 3 cm rozwarcia. Takie zasady. Widze pacjentki przed znieczuleniem i widze po. Sa takie, ktore prosze, zeby mi powiedzialy kiedy maja skurcz, bo po nich nie widac i sa takie, ktore krzycza, a uskakuja od dotkniecia reka (przeczulica?). Nie ma reguly, by powiedziec z gory kto jak zareaguje. To ta psychiczna komponenta. Czuc bol i znosic bol to dwie zupelnie rozne sprawy.
          • Gość: nina Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 16:32
            Czuc bol i znosic bol to dw
            > ie zupelnie rozne sprawy.
            Zgadzam się, ale gdy już naprawdę nie można znieść bólu to zwykłym,
            humanitarnym odruchem jest podanie bądź znieczulenie, bądź cc. Ja mimo bardzo
            młodego wieku, codziennie doświadczam bólu, któego nie można zlikwidować.
            Powstał on przez zaniedbanie lekarzy - przyznali się. Trudno, omyłki zdarzją
            się każdemu. Ale czyż nie mam prawa choć na moment wyłaczyć tego bólu podczas
            porodu. Po prostu nie cierpieć choć w tym momenice?????????? Czy lekarze nie
            mają już ludzkich odruchów?
            • Gość: nina Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 16:36
              Tak siedzę na dyżurze i przyszło mi jeszcze jedno na myśl. Ktoś wcześniej
              pisał, że jest to usługa ponadstandartowa. Ależ ja płacę składki. Niecałe 300
              zł miesięcznie. A u państwowego lekarza nie byłam już bardzo długo. I nie
              piszmy co się komu ze składek należy.
              • Gość: Doki Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec IP: *.14-200-80.adsl.skynet.be 08.11.02, 00:35
                Gość portalu: nina napisał(a):

                > Tak siedzę na dyżurze i przyszło mi jeszcze jedno na myśl. Ktoś wcześniej
                > pisał, że jest to usługa ponadstandartowa. Ależ ja płacę składki. Niecałe 300
                > zł miesięcznie. A u państwowego lekarza nie byłam już bardzo długo. I nie
                > piszmy co się komu ze składek należy.

                Tu zapytam: czy skladki to jedyne zrodlo finansowania sluzby zdrowia? Bo jezeli
                tak, to te 3600 zl rocznie od pracujacej osoby to jest po prostu nic. Niente,
                nada, nothing, niks, o wiele za malo by mowic o rozsadnym finansowaniu. A jesli
                jakis polityk twierdzil inaczej, to oszukal wyborcow. W Belgii, na 10 milionow
                mieszkancow, roczny budzet opieki socjalnej (sluzba zdrowia, zasilki dla
                niezdolnych do pracy, inwalidow, renty) to 18 miliardow euro. po szczegoly
                zapraszam na www.riziv.be
            • Gość: Doki Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec IP: *.14-200-80.adsl.skynet.be 08.11.02, 00:37
              Gość portalu: nina napisał(a):

              Ja mimo bardzo
              > młodego wieku, codziennie doświadczam bólu, któego nie można zlikwidować.
              > Powstał on przez zaniedbanie lekarzy - przyznali się.

              Czyzby skutki znieczulenia przewodowego? Tak tylko pytam, bo to jest wlasnie
              jedno z powiklan.

              Trudno, omyłki zdarzją
              > się każdemu.

              Ty tak uznalas. Inny powlecze lekarza do sadu. I nie chodzi juz o koszt
              odszkodowania. Psychiczny koszt procesu jest straszny (dla lekarza tez).

              Ale czyż nie mam prawa choć na moment wyłaczyć tego bólu podczas
              > porodu. Po prostu nie cierpieć choć w tym momenice?????????? Czy lekarze nie
              > mają już ludzkich odruchów?

              Ja nie rozumiem. Jesli nie ma przeciwwskazan, to w czym problem?
              • Gość: nina Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 08.11.02, 08:24

                >
                > Czyzby skutki znieczulenia przewodowego? Tak tylko pytam, bo to jest wlasnie
                > jedno z powiklan.

                Leczenia innego schorzenia, któee dawało podobne objawy do prawdziwej
                przyczyny. Teraz obydwie "rzeczy" są "zużyte".

                >
                > Ty tak uznalas. Inny powlecze lekarza do sadu. I nie chodzi juz o koszt
                > odszkodowania. Psychiczny koszt procesu jest straszny (dla lekarza tez).

                Dla każdej osoby proces jest stresujący, wiem coś o tym bo jestem prawinikiem.
                Nie sztuką jest wytoczyć proces, ale w zgodzie wyprostować to co się nabroiło.
                >

                > Ja nie rozumiem. Jesli nie ma przeciwwskazan, to w czym problem?
                W moim dużym mieście na wschdzie nie znieczula się porodów.
                • Gość: Wladek Re: Czy pacjent powinien mieć prawo decyzji o lec IP: *.lg.se 08.11.02, 22:10
                  Znieczulam rodzace (nie porody) od 30 lat. Zgadzam sie z opinia o (polskich)
                  poloznikach i podwojnej moralnosci w wyborze wskazan do ciecia cesarskiego.
                  Rzeczywiscie jest tak, ze w wielu dziedzinach medycyny zabiegowej pacjent ma
                  prawo odmowy lub wyboru metody leczenia a rodzace sa jakby tego prawa
                  pozbawione. Przede wszystkim zas pozbawiane sa informacji o opcjach
                  znieczulenia i rzetelnej informacji o przebiegu porodu i rozsadnie
                  przedstawionych mozliwosciach powiklan zalet i wad zabiegow polozniczych i
                  anestezjologicznych. Sa miedzynarodowe towarzystwa naukowe zajmujace sie tym
                  zagadnieniem (Obstetric Anaesthetist Association w Europie i SOAP w USA). W
                  ciagu ostatniej dekady znacznie wzrasta odsetek ciec cesarskich w tym
                  rowniez "na zyczenie". Sa rozne tego przyczyny (polecam profesjonalistom
                  lekture ostatniego numeru Int J. of Ob Anesthesia www.oaa-anaes.ac.uk)i fakt
                  ten mimo dyskusyjnosci nalezy zaakceptowac optymalizujac postepowanie
                  poloznicze i anestezjologiczne dla zmniejszenia powiklan. Zgadzam sie z Dokim,
                  ze najwazniejsza osoba przy rodzacej jest kompetentna polozna (spotkalem i
                  takie w Polsce ale poloznicy ich nie znosili). Tu gdzie teraz jestem ponad
                  polowa porodow odbywa sie bez udzialu lekarza (a jest to szpital wojewodzki) z
                  korzyscia i przy zadowoleniu pacjentki. Z kolei Doki pisze - prywatyzowac - to
                  tez zalezy od systemu tutaj akurat na razie nie ma o tym mowy. Pozdrawiam z
                  anestezjologicznego dyzury z zimnego kraju. Wladek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka