laminja
24.01.06, 13:17
po wątku dotyczącym zaduszonej Juleńki pojawiła się kwestia (poruszona w nim)
stopni referencyjności szpitali (w zakresie neonatologii). Powstał na ten
temat osobny wątek, w którym piszemy co wiemy na ten temat (a jak widać wiemy
mało...) może ktoś wspomoże nas swoja wiedzą:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=35434700
choć jak ustaliłam dziś telefonicznie stopni referencyjności nie ma,
pozostaje pytanie: skąd więc mamy wiedzieć czy dany szpital jest przygotowany
na to, żeby nam pomóc?