Dodaj do ulubionych

Lekarz rodzinny - w polskiej wersji dziwny twor.

18.02.06, 01:38
Taka jest moja opinia. No bo, jesli dobrze zrozumialam,lekarz taki dysponuje
pewna kwota pieniedzy, z ktorej pokrywa miedzy innymi swoj dochod i koszty
badan(testow) pacjentow. Dla mnie te dwie rzeczy sie kloca.Kto normalny
wlasnemu dziecku od buzi odejmie, zeby oplacic ekstra test jakiemus tam
pacjentowi? O profilaktyce mowy nie ma. Dlaczego ta "chora" w warunkach
polskich specjalizacja jest w Polsce tak atrakcyjna?
Obserwuj wątek
    • Gość: aron Re: Lekarz rodzinny - w polskiej wersji dziwny t IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 18.02.06, 07:11
      Jeszcze żeby odejmowali dziecku od buzi. Oni nie chcą nawet zrezygnować z
      drogich wczasów żeby dać pacjentowi skierowanie na badanie.

      Rodzinny to chyba nie jest specjalista, bo on przecież nic nie leczy
      specjalistycznie. Leczy grypę, nadciśnienie, zapalenie oskrzeli itp. a z
      wszystkim innym kieruje do szpitala, bo za to nie płaci.

      Profilaktyka jest. Lekarz rodzinny zwykle ( tak jak u nas) ma wywieszone w
      poczekalni hasła typu "nie pij nie pal będziesz zdrowszy". To jedyna
      profilaktyka jaką uprawia. Czy powinien chodzić pod sklep i namawiać pijaków
      żeby przestali pić? To sprawa dyskusyjna. Zaraz lekarz rodzinny powie, że nie
      ma na to czasu. Podobnie jak nie ma pieniędzy na badania, ale na wczasy w
      Grecji i narty w Alpach ma.
      • Gość: doc Re: Lekarz rodzinny - w polskiej wersji dziwny t IP: *.salbis.net 18.02.06, 09:08
        > Rodzinny to chyba nie jest specjalista
        Jest, bo odbył szkolenie specjalizacyjne.

        >Podobnie jak nie ma pieniędzy na badania, ale na wczasy w
        > Grecji i narty w Alpach ma.

        Ceny wczasów w Grecji czy ALpach bywają porównywalne z ceną wczasów w Dąbkach
        czy nartami w Korbielowie.
        Na jedne i na drugie lekarz rodzinny może jechać gdy bierze jeszcze 8-10
        dyżurów w miesiącu (pogotowie, opieka całodobowa), albo gdy jest prezesem
        praktyki grupowej dającym niskie pensje personelowi.
        Nie wiem, skąd bierze się powszechne ostatnio przekonanie o dobrobycie
        rodzinnych. Aron mnie nie dziwi, jego koncepcje są tu znane. Ale mówią to też
        ludzie rozsądni.
        Znam sytuacje kilkunastu praktyk, starych POZetów i nowych grupowych i
        indywidualnych rodzinnych, znam sytuację kilkudziesięciu lekarzy od nowo
        zatrudnionych do właścicieli praktyk. Żadna z tych osób nie jest osobą zamożną
        wg kryteriów europejskich. Wiążą koniec z końcem, właściciele tylko z tej
        pracy, lekarze zatrudnieni pracując w kilku miejscach na raz. Jako że pracuję w
        szpitalu i w POZ, wysłuchuję bez przerwy od kolegów lekarzy w szpitalu, jak to
        się poprawiło rodzinnym. I jedyne co mogę im powiedzieć, to to, że tak,
        poprawiło się, rodzinnym którzy wyemigrowali. Pensje w POZ są wyższe niż w
        szpitalu, ale to jest, powiedzmy, 1600 vesrus 1050 złotych, przy
        niewyobrażalnej harówce (praca w szpitalu bywa bardziej stresująca
        merytorycznie, ale to na ogół plaża przy POZecie). Daleko z tego do opłacenia
        wczasów w Alpach dla całej rodziny, czy zakupu nowego samochodu.
        Tak, lekarze POZ jeżdżą w Alpy i kupują samochody. Ale nie zamieszczę tu
        przykładowego tygodniowego grafiku ich pracy, bo - choć to nie zabronione - GW
        na spółkę z TVN zrobi z tego kolejną aferę.

        • Gość: aron Re: Lekarz rodzinny - w polskiej wersji dziwny t IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 18.02.06, 16:56
          Gość portalu: doc napisał(a):


          > Ceny wczasów w Grecji czy ALpach bywają porównywalne z ceną wczasów w Dąbkach
          > czy nartami w Korbielowie.

          A w Firleju i Parchatce jest taniej. Zapraszamy tam lekarzy rodzinnych na
          wczasy.

          > Na jedne i na drugie lekarz rodzinny może jechać gdy bierze jeszcze 8-10
          > dyżurów w miesiącu (pogotowie, opieka całodobowa), albo gdy jest prezesem
          > praktyki grupowej dającym niskie pensje personelowi.
          > Nie wiem, skąd bierze się powszechne ostatnio przekonanie o dobrobycie
          > rodzinnych. Aron mnie nie dziwi, jego koncepcje są tu znane. Ale mówią to też
          > ludzie rozsądni.

          Bo takie są fakty. Proponuję przyjechać sobie do Lublina i okolic i
          poobserwować jakimi samochodami jeżdżą rodzinni.

          > Znam sytuacje kilkunastu praktyk, starych POZetów i nowych grupowych i
          > indywidualnych rodzinnych, znam sytuację kilkudziesięciu lekarzy od nowo
          > zatrudnionych do właścicieli praktyk. Żadna z tych osób nie jest osobą
          zamożną
          > wg kryteriów europejskich.

          Wg kryteriów europejskich to ktoś kto zarabia 1000 euro miesięcznie jest
          bidokiem. Ale tu jest Polska i obowiązują kryteria polskie.

          >Wiążą koniec z końcem, właściciele tylko z tej
          > pracy, lekarze zatrudnieni pracując w kilku miejscach na raz. Jako że pracuję
          w
          > szpitalu i w POZ, wysłuchuję bez przerwy od kolegów lekarzy w szpitalu, jak
          to się poprawiło rodzinnym. I jedyne co mogę im powiedzieć, to to, że tak,
          > poprawiło się, rodzinnym którzy wyemigrowali.

          Bzdury. Poprawiło się wszystkim rodzinnym, głównie w niepublicznych.

          > Pensje w POZ są wyższe niż w
          > szpitalu, ale to jest, powiedzmy, 1600 vesrus 1050 złotych, przy
          > niewyobrażalnej harówce (praca w szpitalu bywa bardziej stresująca
          > merytorycznie, ale to na ogół plaża przy POZecie).

          Jesteś śmieszny. Niewyobrażalna harówka? 10 godzin dziennie?
          Praca w szpitalu to plaża przy rodzinnym? Operacja na sercu to plaża przy
          wypisywaniu Dumoxu i paracetamolu???

          >Daleko z tego do opłacenia
          > wczasów w Alpach dla całej rodziny, czy zakupu nowego samochodu.
          > Tak, lekarze POZ jeżdżą w Alpy i kupują samochody. Ale nie zamieszczę tu
          > przykładowego tygodniowego grafiku ich pracy, bo - choć to nie zabronione -
          GW
          > na spółkę z TVN zrobi z tego kolejną aferę.

          Zamieść, co się martwisz. Z tego co ja wiem to rodzinny pracuje 50 godzin
          tygodniowo, weekendy wolne.
      • aelithe Re: Lekarz rodzinny - w polskiej wersji dziwny t 18.02.06, 13:42
        Znam wielu w właścicieli praktyk , którzy nawet nie wychodza na swoje. Znam to
        do strony księgowej i to nie tej oficjalnej; ale tej rzeczywistej. Myślisz, że
        ktoś zatrudniałby ludzi na czarno, gdyby miał kokosy. A tak się często dzieje.
        Pieniądze, które lekarz otrzymuje muszą mu zapewnić utrzymanie budynku,
        zatrudnienie pielęgniarek, dojazd do chorych, podatki, ubezpieczenia, badania
        medyczne. Poza tym praca od 8-18; albo i dłużej. Brak w tym jest środków na
        dokształcanie etc..
        Lekarz rodzinny nie ma płacone za badania profilaktyczne, ale za leczenie
        chorych. Więc tu nie epatuj mi jakąś ideologią; TYLKO POMYŚL LOGICZNIE.
    • Gość: doc Re: Lekarz rodzinny - w polskiej wersji dziwny t IP: *.salbis.net 18.02.06, 08:57
      w części bogatych krajów jest stawka kapitacyjna.
      w części jest płacenie za procedury.

      Jedno i drugie ma sprzeczności i wady.
      Stawka kapitacyjna faktycznie prowokuje do ujmowania pacjentom "żeby nakarmić
      własne dziecko".
      Płacenie za procedury prowokuje do raportowania procedur, które nie miały
      miejsca.

      Wszystko zależy od człowieka. Nie ma systemu, który zapobiegnie nadużyciom.
      • poloznik-gin Re: Lekarz rodzinny - w polskiej wersji dziwny t 18.02.06, 09:57
        Głupi jestem że pisze ale,Lekarz rodzinny to lekarz ze specjalizacją,dostaje
        pieniądze ochydne słowo"per capita"jak ma wiecej to dostaje wiecej,ale ma
        wiecej pracy,musi wydać pieniadze na badanie i profilaktykę jest
        kontrolowany,ilość badań w laboratorium da się policzyc.Pieniadze za prace ma
        btutto ,Aron brutto,może kupić tą Twoja terenówke która kłuje Cię w oczy ,a
        może jest mu niezbędna Ty mieszkasz chyba na zadupiu,jak pojazd do pracy ,płaci
        raty z podatku,który inaczej musiałby odprowadzić do kasy państwa.Dlaczego jest
        tak wielu lekarzy rodzinnych ,bo młodzi nie mieli wyboru,i wielu nie chciało
        takiej specjalizacji.
      • Gość: Nocny Piotruś Re: Lekarz rodzinny - w polskiej wersji dziwny t IP: *.devs.futuro.pl 18.02.06, 14:19
        Tak, Doc, nadużycia były, są i będą. Dlatego należy wprowadzać rozmaite
        mechanizmy regulacyjne z których podstawowym jest partycypacja pacjentów w
        kosztach na każdym szczeblu leczenia. W opiece podstawowej ograniczy ona
        nadzgłaszalność, w specjalistyce zracjonalizuje porady (obecnie specjalistyka
        rozrasta się jak nowotwór, exemplum: kardiolog który wyznaczał kontrolną wizytę
        raz w roku obecnie każe pacjentom przychodzić co 2-3 miesiące). W tej chwili nie
        ma żadnych mechanizmów regulacyjnych a kontrole NFZ są zbyt wyrywkowe i
        pobieżne, tego nie wytrzymałby żaden normalny system.
    • grzehir szkoda słów, na głupie prowokacje... 18.02.06, 10:17
      venesssa, proponuję, żebyś nie chodziła do lekarza rodzinnego, ok? tak będzie
      najlepiej, i dla Ciebie, i dla forumowiczów, zgadzasz się?
      • connie1 Re: szkoda słów, na głupie prowokacje... 18.02.06, 13:45
        W ogole po co masz się męczyc i chodzic do wszelkiej masci lekarzy?
        W koncu szkodzą...
        • venesssa Re: szkoda słów, na głupie prowokacje... 18.02.06, 14:28
          Dziewczynki badzcie milsze, nie chcialam nikogo obrazic. Wnioski na temat
          >lekarz rodzinny< wyciagnelam z tego co sami piszecie. Nie mam nic przeciwko
          lekarzom pierwszego kontaktu, ale sposob w jaki jest to postawione w Polsce
          troche mnie szokuje.
          • do.ki Re: szkoda słów, na głupie prowokacje... 18.02.06, 14:31
            Tu venessa ma racje. Chore jest pokrywanie badan ze stawki kapitacyjnej. Ta
            stawka powinna tylko pokrywac dzialalnosc lekarza rodzinnego- wyposazenie
            gabinetu, prowadzenie dokumentacji itp. Badania powinny byc placone niezaleznie
            od tego.
            Niestety, w swietym zapale "dyscyplinowania" wylano dziecko z kapiela.

            Jeszcze lepiej byloby, gdyby caly ten interes sprywatyzowano.
            • grzehir oczywiście... 18.02.06, 20:54
              że stawki za badania powinny być liczone oddzielnie a nie per capita (to jeden z
              postulatów PZ), bo inaczej, każdy myślący człowiek będzie oszczędzał (w
              granicach rozsądku oczywiście) na badaniach, żeby na co inne starczyło, jednak
              NFZ płaci 5 zeta za wszystko i dobro pacjentów ma w d...ie... to nie wina
              rodzinnych, że tak są kontraktowani, to chyba oczywiste... wg wszelkich teorii
              zdrowia publicznego, dobrze zorganizowany POZ rozwiązuje 80% problemów
              zdrowotnych za 20% pieniędzy z ubezpieczenia, które płacicie... obecnie w RP
              jest kilkanaście procent ~12 i systematycznie z roku na rok, na POZ (linia
              frontu) obcinane są stawki... a oto kilka pkt., w których wyjaśniam czemu LR
              powinien zarabiać dużo (co notorycznie kwestiionowane jest przez kilka osób na
              forum, którzy znakomitą ignorancją, nieznajomością realiów pracy POZ i
              najzwyczajniej w świecie głupotą, zaskarbili sobie moją niechęć a lekceważącymi
              postami wywołują grymas niesmaku):
              1. LR w praktykach indywidualnych bądź grupowych (do czego wszystkich LRów
              serdecznie namawiam) oprócz bycia lekarzem jest przedsiębiorcą, który prowadzi
              interes zwany Przychodnią, w którą sam inwestuje, sam bierze odpowiedzialność za
              funkcjonowanie ww. działalności vs lekarze innych spec., którzy poza prywatnymi
              praktykami zwykle są zatrudniani przez pracodawcę (szpitale) i poza pracą, nie
              muszą zajmować się formalnym funkcjonowaniem tegoż przybytku;
              2. praca LR jest wyjątkowo ciężka, ponieważ jest to linia frontu, gdzie rozbraja
              się do 80% ładunków (jeśli na godzinę zapisywanych jest 4-6 pacjentów to
              powiedzmy przez 8h, LR przyjmuje ~32-48 pacjentów + oczywiście wizyty domowe);
              3. LR decyduje (lub powinien decydować) o kierunkach leczenia swoich pacjentów i
              jeśli sobie nie radzi to kieruje na inną specjalistykę (jak że często w
              warunkach polskich jest odwrotnie, to pacjent wybiera sobie gdzie chce iść i co
              robić, a jeśli LR poddaje w wątpliwość celowość takiego działania, zostaje
              zwyzywany od najgorszych, że to nie zleca badań bądź utrudnia dostęp do innych
              speców);


              wszystkim, którzy wiedzą i rozumieją, że obecne systemy medyczne muszą być
              oparte o dobrze zorganizowany POZ i że najcięższa i najbardziej niewdzięczna
              (np. vide posty niejakiego arona) robota oparta jest na lekarzach podstawowej
              opieki (internistach i pediatrach, którzy poszli skróconym trybem i zostali LR
              lub nowych LR, których jest znacznie mniej 3-4:1), życzę zdrowia na czas
              nadchodzących strajków bądź wytrwałości w czasie nauki języków obcych...:)
              • aron2004 Re: oczywiście... 18.02.06, 21:38
                nadal nie wyjaśniłeś dlaczego lekarz rodzinny ma zarabiać więcej niż
                kardiochirurg. Dla mnie to chore.

                Lekarz rodzinny powinien zarabiać dużo ( 2 średnie krajowe) ale bez przesady.
                • do.ki Re: oczywiście... 18.02.06, 22:09
                  > nadal nie wyjaśniłeś dlaczego lekarz rodzinny ma zarabiać więcej niż
                  > kardiochirurg. Dla mnie to chore.

                  Moze i tak, ale jesli LR zarabia wiecej od kardiochirurga, to jest to problem
                  kardiochirurga, a nie rodzinnego i tego nie chcesz zrozumiec.

                  > Lekarz rodzinny powinien zarabiać dużo ( 2 średnie krajowe) ale bez przesady.

                  2 srednie krajowe to NIE JEST, powtarzam, NIE JEST duzo. To jest tak sobie.
                  Jednka odnoszenie czyichkolwiek zarobkow do sredniej krajowej jest bez sensu, bo
                  powoduje typowe myslenie kolowe- podwyzka u jednej grupy podwyzsza srednia,
                  czyli trzeba podniesc wszystkim. Nie rozmawiajmy w ten sposob. Lekarz rodzinny
                  nie jest pracownikiem, wiec nie powinien miec stalej pensji. Prowadzi prywatny
                  interes, wiec moze rownie dobrze zarabiac 100000, jak i 2000 zl miesiecznie.
    • rudolf.g Re: Lekarz rodzinny - w polskiej wersji dziwny t 07.03.06, 21:08
      Po raz pierwszy w "nowożytnej" medycynie lekarz "RODZINNY" jest określany jako
      najważniejszy, najbliższy, podstawowy opiekun i strażnik zdrowia swoich
      podopiecznych.Oczywiście jest w tym wiele PROPAGANDY, politycznej gry kolejnych
      ekip władzy, ile w tym niemożności gospodarki Państwa Polskiego którego nie
      stać na należyte FINANSOWANIE PODSTAWOWEJ OPIEKI ZDROWOTNEJ /a może to
      nieprawda -policzmy ile kosztuje F16/. Specjalizacja lekarza rodzinnego
      jest "chora".System ochrony zdrowia jest chory. Polityka społeczna Państwa
      Polskiego jest chora. Racja. Ale specjalizacja ta najbardziej odpowiada
      oczekiwaniom młodego człowieka sprzed studiów medycznych i oczekiwaniom szarego
      człowieka oczekującego pomocy. Jest atrakcyjna bo ... jest atrakcyjna !!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka