Dodaj do ulubionych

trudny pacjent

15.04.06, 00:11
Jezeli myslicie o trudnych pacjentach jakie przyklady przychodza Wam do glowy
? Jak czesto zmagacie sie z tymi problemami?
A moze nie ma trudnych pacjentow tylko trudni lekarze ?
Mnie na przyklad bardzo frustruje jezeli pacjent przychodzi do mnie z gotowa
diagnoza zaslyszana od kogos innego np z internetu lub od przedstawiciela
medycyny alternatywnej i domaga sie specjalistycznych testow w celu jej
potwierdzenia.
Nie wiem jak im to wyperswdowc bez obrazania ich systemow wartosci.
Jednoczesnie nie jest mi przyjemnie ,ze moja opinia ich nie interesuje.
Co myslec o pacjentach , ktorzy rozumieja pomoc lekarska w taki sposob?
Obserwuj wątek
    • czarna_rozpacz trudny pacjent to maly problem............... 15.04.06, 00:46
      niech spieprza i dalej sie leczy,
      jak tylko sie chce,
      nie ma narazie przymusu leczenia kazego przyglupa,
      chyba,
      ze przyglup religa,
      cos nowego wymysli :)
    • lealuc Re: trudny pacjent 15.04.06, 08:30
      W naszym kraju i w naszych realiach za 90% sytuacji konfliktowych odpowiadaja
      sami lekarze plus ewidentne wady systemu.
      Pacjent chciałby być zoperowany w najlepszej klinice w kraju, zaś badania przed
      tą operacją chciałby zrobić jak najbliżej miejsca zamieszkania. Ja to rozumiem.
      System tez powinien być tak skonstruowany ale nie jest.
      Przykład: jedzie pacjent do fundacji Bardzo Znanej Kliniki na konsultacje do
      Bardzo Znanego Profesora. Potem przychodzi do mnie z karteczką na której ma
      wyliczone: ja chę badania: X,Y,Z oraz lek przeciwbólowy (autentyczne).
      Wniosek: powyżej godności Profesora jest wypisanie mu skierowań na odpowiednie
      badania i jeszcze poinformowanie, że w aktualnie obowiązującym systemie pacjent
      za te badania zapłaci.
      Kolejna sprawa. Pacjent otrzymuje informację, że zostanie przyjęty do
      kliniki/szpitala na zabieg, ale ma wczesniej wykonać kilka konsultacji(zero
      informacji, kto ma za to zapłacić). Więc biega z tym papierem od lekarza do
      lekarza. Kompletny bezsens.
      • hesperus1976 Re: trudny pacjent 15.04.06, 09:49
        hehe, w jakiejs czesci oczywiscie masz racje, ale...
        jak nazwac pacjenta, ktory wchodzac na izbe przyjec na moje "dzien dobry, co sie
        dzieje?" odpowiada "to pan ma mi powiedziec!!!" ... trudny pacjent?
        • slav_ Re: trudny pacjent 15.04.06, 10:10
          Nie trudny tylko głupi.
          Na głupotę nie ma lekarstwa ale chorobe somatyczną zwykle daje sie leczyć.
        • tricolour To nie jest trudny pacjent... 15.04.06, 11:17
          ... tylko lekarz zadaje zaczepne pytanie i dostaje równie zaczepną odpowiedź.

          Przypomina mi się "Szaman morski" i kapitan Borkowski, który waląc butem w
          pokład i patrząc na horyzont pytał "CO ON ROBI?"
          Nikt nie wiedził o co chodzi kapitanowi, a poprawna odpowiedź brzmiała "Statek
          robi osiemnaście węzłów"

          Tak samo z tym lekarzem i pytaniem "co się dzieje". Można odpowiedzieć, że
          Chińczycy zarzucają świat tanimi produktami... Na kretyńskie pytanie kretyńska
          odpowiedź.
          • hesperus1976 Re: To nie jest trudny pacjent... 15.04.06, 13:12
            ponownie rotfl,
            z calym szacunkiem, znaczy sie jak sie mam dowiedziec o dolegliwosciach
            pacjenta?? czytac z fusow??? a moze postawic pasjans? czy to bedzie
            wystarczajaco niezaczepne?
            sila rzeczy wywiad (zwany niekeidy badaniem PODMIOTOWYM) ustawia chorego w
            charakterze podmiotu i wymusza "zaczepne" pytania (dla przykładu "czy spożywał
            Pan dziś alkohol" lub nieco krocej "pił Pan coś dzisiaj?" - zaczepne czy nie?)
            pozdrawiam zdrowo myslacych :)))
        • iza42 Re: trudny pacjent 15.04.06, 12:48
          hesperus taki pacjent jest chyba przyslowiowy - ludzie w ten sposob odpowiadaja
          lekarzom na calym swiecie niezaleznie od systemu. Ja sama mialam sporo takich
          pacjentow .
          Nie wiem skad sie to bierze - z frustracji moze ?
    • Gość: al Re: trudny pacjent IP: *.pro-internet.pl 15.04.06, 11:47
      Jestem w sziku że takie głupoty można wypisywać. Sorry-gdybym w internecie nie wyczytała czego objawem byly moje dolegliwości-to nadal bym nie wiedziala na co choruję..(bo 2 lekarzy z rzedu nie ropoznało monstrualnych wysięków). Do 3 poszłam i zasugerowalam co to moze być i skad się wizielo-lekarz wtedy rozpoznal.
      Uwazam że masz chyba wysokie mniemanie na gtemat swojej widzy medycznej.
      • iza42 Re: trudny pacjent 15.04.06, 12:57
        Gość portalu: al napisał(a):

        > Jestem w sziku że takie głupoty można wypisywać. Sorry-gdybym w internecie nie
        > wyczytała czego objawem byly moje dolegliwości-to nadal bym nie wiedziala na co
        > choruję..(bo 2 lekarzy z rzedu nie ropoznało monstrualnych wysięków). Do 3 pos
        > złam i zasugerowalam co to moze być i skad się wizielo-lekarz wtedy rozpoznal.
        > Uwazam że masz chyba wysokie mniemanie na gtemat swojej widzy medycznej.

        al , ja nie twierdze ,ze pacjent nie ma prawa zagladac do internetu , frustuje
        mnie jednakze jezeli pacjent nie jest zainteresowany moja diagnoza , tylko
        interesuja go pewne badania a lub sposob lecznenia , ktory nie zgadza sie z
        rozpoznaniem .
        No bo jezeli rozpozannie postawione przez pacjenta nie zgadza sie z moim to co
        ja mam robic ? Udawac ,ze sie zgadzam ?
        Z drugiej strony jezeli nie wiem co sie jaka postawic diagnoze jakakolwiek
        sugestia pacjenta wydaje mi sie cenna .
    • Gość: al Re: trudny pacjent IP: *.pro-internet.pl 15.04.06, 12:31
      Kontynuując: Mnie bardzo wkurza jak idę z czyms do lekarza (placac za wizytę-zeby odrazu przyjął a nie za 3 miesiące) po czym lekarz mówi : Nie wiem co to jest, nie znam tych leków i nie wiem czy to po tych lekach tak się dzieje. Na pieczątce uwaga"specjalista".
      • slav_ Re: trudny pacjent 15.04.06, 12:40
        Przynajmniej uczciwie.
        • Gość: al Re: trudny pacjent IP: *.pro-internet.pl 15.04.06, 12:52
          Uważam że to nie jest uczciwe kiedy ja płacę za usługę wierząc że lekarz mi pomoże a tymczasem słyszę NIE WIEM i koniec (nawet nie pokieruje cie, nie powie co nalezy zrobić, nie powie kto moze się na tym znac). Chociaż lepsze to niz jak nie powie NIE WIEM - tylko mało przekonująco poda diagnozę i zapisze pelno drogich lekow-a po krotkim czasie okaze się ze diagnoza jest durna a leki wiec nietrafione.
          • slav_ Re: trudny pacjent 15.04.06, 13:11
            Najgorsza jest "terapia pozorna" i udawanie omnibusa. Jednak informacja o
            podejrzeniach czy sugestiach gdzie sie jeszcze udać i jak "ugryźć" problem
            powinna być. Czasem rozpoznanie ciężko postawić ale trzeba co najmniej ułatwiać
            dalsze kroki.
            • swan_ganz Re: trudny pacjent 17.04.06, 12:15
              no i oddać kasę za nie wykonaną usługę też by trzeba było :-)

              Wyobraź sobie mechanika do którego scholowałeś zepsuty samochód - "nie wiem
              czemu nie chce jechać. To pewnie coś z komputerem. Stówka się należy "
              Zapłaciłbyś takiemu?
      • maga_luisa Re: trudny pacjent 15.04.06, 12:52
        Może źle wybrałaś lekarza?
        • Gość: al Re: trudny pacjent IP: *.pro-internet.pl 15.04.06, 13:00
          Sorry-na tabliczkach na drzwiach nie jest napisane w czym dokladnie się specjalizuje jakis dermatolog, okulista, ginekolog czy ktos tam. A dla Twojej dociekliwości powiem, ze jak nawet wczesniej robisz wywiad czy dany lekarz zna dane leki, albo czy ma doswiadczenie w leczeniu czegos tam to nie otrzymasz kompetentnej odpowiedzi.
          pzdr
          • iza42 Re: trudny pacjent 15.04.06, 13:23
            Wyznam ,ze najbardziej irytuja mnie pacjenci - wyznawcy medycyny alternatywnej .
            Tacy traktuja lekarzy bardzo instumentalnie .
            Z reguly odmawialja leczenia bo w nie nie wierza chyba ,ze zasugerowal im cos
            nauropata, naomiast chca potwierdzenia ich teorii - mialam np pacjentke ,
            ktora twierdzila ,ze na leczenie zanokcicy najlepsze jest... wyrwanie zeba
            trzonowego bo tego nauczyla sie studiujac chinska medycyne i nie dala sie
            namowic na antibiotyk .
            Tacy pacjenci rowniez z reguly nie zgadzaja sie na szczepienia swoich dzieci.
            Rowniez zaobserwowalam ,ze liczba takich pacjentow rosnie.
            Nie wiem dlaczego tak sie dzieje?
            Czy dlatego ,ze spada zaufanie do lekarzY?
            A moze jest to przejaw dekadencji?
            • Gość: al Re: trudny pacjent IP: *.pro-internet.pl 15.04.06, 13:39
              Spada zaufanie do lekarzy i już. Dużo slyszy się o korupcji, o bardziej preferowanych pacjentach, o szmatkach pozostawionych w brzuchu, o zgonach mimo leczenia itp itp. A poza tym ost jest moda na to co jest naturalne:)

              Dodatkowo pacjenci nie są juz durni - mają nieograniczony dostęp do inforamcji, poczytaja-i ida do lekarza juz z sugestia diagnozy, kierunku leczenia. Dowiadują się żeby nie dać się zbyć. Ja tak robiłam i osiągnęlam co chciałam-dostalam sie do programu lekowego bo potrafiłam znaleźć inf, ktorych lekarz nie ujawniał a wręcz modyfikowal tak by odstraszyc pacjenta.
              • poloznik-gin Re: trudny pacjent 15.04.06, 23:19
                Lekarz też powinien postepować zgodnie z Twoją logiką?tyle się teraz czyta o
                zboczencach,narkomanach,mordercach,bandytach,zabójstwach .A poza tym ost jest
                moda na to co jest propagandą.
              • iza42 Re: trudny pacjent 16.04.06, 01:10
                Gość portalu: al napisał(a):

                > Spada zaufanie do lekarzy i już. Dużo slyszy się o korupcji, o bardziej prefer
                > owanych pacjentach, o szmatkach pozostawionych w brzuchu, o zgonach mimo leczen
                > ia itp itp. A poza tym ost jest moda na to co jest naturalne:)

                Zgoda , przyczyniaja sie do tego media naglasniajac wiele spraw.
                W kwestii mody - czy uwazasz ,ze lekarze powinni isc za moda i akceptowac
                niesprawdzone , niepotwierdzone naukowo lecznie naturalne?
    • Gość: anEstezjolog Re: trudny pacjent IP: *.chello.pl 15.04.06, 18:56
      Trudny pacjent to pacjent:
      - przemądrzały ( sam wie co mu jest, jak to leczyć, tylko przychodzi po
      wypisanie recept- sam chętnie by je podyktował)
      - idiota - tzn. taki, który zapytany o to jakie bierze leki, albo na co jest
      uczulony odpowiada, że takie male, białe, okrągłe, a uczulony jest na wszystko,
      a szczególnie na taki zastrzyk, po którym miał trzęsionkę
      - po alkoholu albo po narkotykach
      - nie stosujący się do zaleceń, lekceważący niebezpie3czeństwo, nie robiący
      badań, a potem gdy jego stan pogorszy się do tego stopnia, że niewiele będzie
      można mu pomóc- wymagający cudu
    • profanator Re: trudny pacjent 15.04.06, 23:33
      1. nauczyciel lub pielęgniarka z przychodni albo higienistka szkolna. z rubryki
      zawod mozna kopiowac do rybryki rozpoznanie.
      2. Pacjent smierdziel, ktory z urazem przedwczorajszym przychodzi w smierdzacych
      jak kozioł na wiosne skarpetach a do punkcji kolana mycie trwa 15 minut poki
      gazik nie przestanie szarzeć.
      3. Rodzic ktorego po tygodniu diagnozowania dziecka nie mozna przekonac ze
      dziecko jest zdrowe a oznaczanie poziomu złota w kale nie ma sensu.

      A tak powazniej to pacjent ktory chce zyc, udaje ze nie wie ze umrze, a my wiemy
      ze własnie umiera. Szczególnie jesli ma 20- pare lat...
    • nico72 Re: trudny pacjent 17.04.06, 00:37
      Trudny pacjent, hm... Uraz wielonarządowy u pacjenta z porfirią, dystrofią
      mięśniową i hipertermią złośliwą. No, dajmy mu jeszcze świadka Jehowy żeby krwi
      nie można było toczyć... Trzebaby się napocić!!!
      • iza42 Re: trudny pacjent 17.04.06, 04:28
        Ten powyzszy przyklad dowodzi tego jak skomplikowana jest praca lekarza .
        Nie dosc ,ze borykamy sie z kompleksowymi problemami klinicznymi spowodowanymi
        wspolobecnoscia rozmaitych chorob to jeszcze dochodzi to tego caly aspekt
        psychologiczny pacjenta - jego/jej system wartosci w powyzszym przypadku religia.
        Ile razy jest tak ,ze najwazniejszym czynnikiem stojacym na przeszkodzie sukcesu
        leczenia jest sam pacjent wlasnie?
    • aelithe Re: trudny pacjent 17.04.06, 12:08
      OK 8% całej populacji ma zaburzenia osobowości, obecny system nie daje narzędzi
      do prawidłowego postępowania z tymi pacjentami. Szczególnie z osobowością
      antyspołeczną. (ok 1% ogółu).
    • youngdoc Re: trudny pacjent 17.04.06, 13:15
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=40340031&a=40378438
      • mlody.lekarz Trudne rodziny 17.04.06, 14:53
        Dla mnie trudny pacjent to mniejszy problem, dużo gorsze są trudne rodziny:
        1. Takie, które olewały chorobę pacjenta przez wiele lat nic z nią nie robiąc, a
        teraz szukają winnego i stają się nim oczywiście lekarze.
        2. Takie, które nie widzą problemu w chorobie pacjenta.
        3. Takie, które przynoszą kopertę lub wyciągają portfel chcąc mi się odwdzięczyć.
        4. Maniacy tzw. medycyny niekonwencjonalnej czyli znachorstwa. Zabierają swoim
        bliskim szansę na normalne życie równocześnie mieszając z błotem lekarza.

        Dlaczego trudne?
        1. Bo jesteśmy źli i niedobrzy i niekompetentni, bo nie potrafimy wyleczyć
        choroby w tydzień.
        2. Bo nie dają nam szansy leczyć, a pacjent traci motywację do leczenia i
        przykro na to patrzeć.
        3. Bo jak ktoś obcy w takiej chwili wejdzie do gabinetu, to ja się w życiu nie
        wybronię, ze nie chciałem wziąć.
        4. Jest mi przykro, jak patrzę, jak człowiekowi odbiera się szansę na
        wyzdrowienie / w miarę normalne życie.
    • ewaggg Re: trudny pacjent 17.04.06, 23:23
      Najtrudniejsi pacjenci trafiają się na egzaminie :) Ja dostałam pacjentkę z chorobą
      Takayashu oraz z żółtaczką - anemia hemolityczna + przewlekłe zap. wątroby z
      powodu WZW C + kamica pęcherzyka.
      A na poważnie - trudni pacjenci to ci, którzy lecza się u wielu specjalistów -
      np. u urologa na prostatę, u psychiatry na depresję, u chirurga "na nogi" itd -
      i nie wiadomo dlaczego się do tego nie przyznają - bo dlaczego niby internistę
      miały by interesować nogi czy oczy czy leki na trądzik ( tetracyklina przez 2
      miesiące ).
      Trudny też jest pacjent przychodzący z jakąś dość błahą sprawą - np. ma katar,
      lekki ból gardła i stan podgorączkowy od 2 godzin. Myślę - nie wie jakie leki
      dostępne bez recepty kupić - wie, już kupił i trochę mu lepiej. Myślę - szef
      wysłał go do lekarza żeby nie zarażał innych i chce parę dni zwolnienia - znowu
      pudło, ma kilka dni zaległego urlopu i go wykorzysta żeby się wyleżeć. Myślę -
      chce antybiotyk, zaraz mu wytłumaczę, że nie ma sensu go brać w pierwszych
      dniach infekcji - nie, on ogólnie unika " chemii" i woli naturalne metody...
      Więc badam go ( mimo że mówi, że na pewno w płucach nic nie ma bo nie ma kaszlu
      ), zalecam wziąć leki które kupił, iść na urlop który już zgłosił i w głowę
      zachodzę po co do mnie przyszedł :)
      • iza42 Re: trudny pacjent 18.04.06, 09:57
        Ciekawe jest to , ze ludzie konsultujac czesto zostawiaja najwazniejsze dla nich
        sprawy i problemy na sam koniec wizyty , wtedy kiedy nie ma czasu juz sie nimi
        zajac . Czasami powod wizyty wogole jest ukryty i pozostaje w domysle lekarza.
        Ja np mialam niedawno pacjentke z cala litania rozmaitych nie zwiazanych ze soba
        dolegliwosci. Potem pod sam koniec okazalo sie ze " przy okazji" nie byla dzis
        w pracy i chce dzien zwolnienia.
      • Gość: al Re: trudny pacjent IP: *.pro-internet.pl 18.04.06, 11:03
        Sorry, ale czy nie jest tak, ze choroba oczu np nie jest pierwszym objawem jakiejs chorby ogolnej-ktora wlasnie internista powinnien zdiagnozowac? Albo ktos moze brac na oczy jakas kombinowana immunosupresję-to rozumiem tez malo istotny fakt? A potem (nie pytajac o inne golegliwosci, leki)wypisujecie leki jakies, oczywiscie te najdrozsze-zeby pacjent w domu sobie przeczytal ze leku nie nalezy brac przy takiej chorobie (ktora ma) i lekach(ktore bierze)..
        • ewaggg Re: trudny pacjent 18.04.06, 17:44
          Właśnie o to chodzi - internista jest po to aby całościowo spojrzeć na pacjenta,
          ale czasami pacjent mimo że jest o to to pytany nie mówi że leczy się gdzie indziej.
    • Gość: ab Re: trudny pacjent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.06, 10:04
      Najtrudniejsi pacjenci są na pediatrii: to rodzice.
    • maga_luisa Re: trudny pacjent 18.04.06, 15:03
      Właśnie wróciłam od takiego pacjenta. 80 lat, duża otyłość, nadciśnienie,
      niewydolność krążenia, przerost prostaty. Nie pojawia się w przychodni w ogóle,
      przysyła kogoś tylko po recepty; leki bierze według własnego uznania -
      moczopędny tak, alfa-bloker czasem, ACE-inhibitor już nie. Czasem wzywa mnie na
      wizytę domową - jak już czuje się bardzo źle; jak czuje się lepiej,woli na
      rowerze podjechać do pobliskiego miasteczka po wódeczkę.
      Miał dolegliwości dysuryczne od tygodnia; czekał bo "może przejdzie"; nie
      przeszło tylko mocz się zatrzymał, wiec w Wielką Niedzielę wezwał Pogotowie.
      Pogotowie założyło cewnik i odjechalo, więc wezwał mnie. Jak się okazało, po
      to, żebym "na miejscu" wypisala skierowanie do urologa (od czasu do czasu do
      niego jeździ".
      Był bardzo niezadowolony, że został zbadany, dostał recepty i teraz ktoś musi
      jechać do apteki...
    • Gość: Kasia Re: trudny pacjent IP: *.traco.pl / *.traco.pl 19.04.06, 00:13
      Sa i trudni pacjenci i trudni lekarze, najgorzej jak trafi jeden na drugiego.
      Pacjenci niektorzy nie dbaja o swoje zdrowie to fakt ignoruja dopeiero jak jest
      tragicznie to przychadza, ale lekarze niektorzy sa ztrsznie opryskliwi traktuja
      pacjenta z wyszoscia (pewnie dlatego ze jest od nich zalezny)i rzeczowo. Wina
      lezy po stronie i jednych i drugich
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka