Dodaj do ulubionych

MZ przyznało TYLKO!!!! 800 rezydentur

21.11.06, 16:33
18 października w Sejmie wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas powiedzial:

"Problem dostępu do rezydentur jest dla nas bardzo istotny, jest jednym z
priorytetów prac kierownictwa resortu zdrowia i zaręczam, że w najbliższym
czasie dojdziemy do sytuacji, w których każdy lekarz kończący studia, zdający
LEP, będzie miał dostęp do rezydentury. Zależy nam na tym, żeby w najbliższej
przyszłości każdy lekarz, który kończy studia, miał możliwość podjęcia
rezydentury, żeby nie było sytuacji, w której musi tej rezydentury szukać"

Jak to się ma do ich hasła wyborczego - "Czyny, nie słowa" - ano tak: w
ubiegłym roku specjalizację w ramach rezydentury rozpoczęło ponad 1,5 tys.
lekarzy. W tym roku w sesji 2006/2007 TYLKO 800 rezydentur!

Robią sobie kpiny z młodych lekarzy.




Obserwuj wątek
    • maverick777md Re: MZ przyznało TYLKO!!!! 800 rezydentur 21.11.06, 18:17
      Za niedługo i tak specjalizację będzie można robić tylko w ramach wolontariatu,
      a egzamin specjalizacyjny będzie miało oblewać 90% zdających - w ten sposób
      zapewniona zostanie stała, tania siła robocza.
      • maverick777md Re: MZ przyznało TYLKO!!!! 800 rezydentur 21.11.06, 18:19
        A do egzaminu na rezydenturę potrzebne będzie zaświadczenie z IPN odnośnie
        rodziców i dziadków, opinia proboszcza i ocena z religii ze świadectwa. To po
        to by nie produkować kolejnych "łżeelit" i "wykształciuchów" :(
        • nocny_piter MZ przyznało AŻ 800 rezydentur :( 21.11.06, 19:12
          Faktycznie, rezydentury to jest duży problem... Miejmy nadzieję, że ten
          pozytywny trend nadal się utrzyma, aż w końcu rezydentury CAŁKOWICIE ZNIKNĄ, bo
          czynią więcej szkody niż pożytku. Dlaczego? Ano dlatego, że poprzez rezydentury
          powstała nowa niebezpieczna patologia taniej siły roboczej wypierającej ze
          szpitali doświadczonych lekarzy-specjalistów. Na niektórych oddziałach poza
          ordynatorem są już niemal sami rezydenci, którzy przecież dopiero mają się uczyć
          a nie samodzielnie pracować. Poza tym zbyt duża liczba rezydentur stwarza
          iluzję, że w Polsce mamy duże zapotrzebowanie na lekarzy i nie ma komu pracować.
          Jest to nieporozumienie. Lekarzy mamy nadmiar, jednak uciekają oni ze szpitali
          ze względu na skandalicznie niskie płace, rezydenci zaś bardzo skutecznie
          zapełniają po nich lukę psując tym samym rynek pracy. Odbierają specjalistom
          podstawowe narzędzie walki o lepsze płace jakim jest groźba wakatu! Tak więc
          cieszę się, że wreszcie ministerstwo ogranicza tę patologię. Oby tak dalej!
          • franc_tireur Casus psa ogrodnika? 24.11.06, 13:13
            Po pierwsze, mylisz się w sprawie zależności pracy dla rezydenta od pracy
            starszego kolegi - specjalisty. Ilość miejsc rezydenckich jest stała w danej
            jednostce, zmienić może ją tylko rozporządzenie ministra. Żeby można było
            zatrudnić rezydenta, musi się zwolnić miejsce rezydenckie, a nie etat.
            Istnieje zależność miejsc rezydenckich od ilości specjalistów na etacie, ale
            akurat zupełnie odwrotna niż zaprezentowana przez Ciebie - odejście specjalistów
            powoduje cofnięcie akredydacji MZ i likwidację miejsc rezydenckich.

            W dalszej części Twojego wywodu mamy taką oto wizję – oto słuszne i sprawiedliwe
            MZ przyszło z odsieczą starszym kolegom nie dopuszczając do specjalizacji złych
            młodszych, którzy odbierają specjalistom chleb, pazernie chcąc się uczyć za 1200
            PLN. To skomentuję krótko – mnie się wydaje, że przez taką właśnie postawę mamy
            tak jak mamy i nikt nas nie szanuje. Bo o byle ochłap jesteśmy gotowi rzucać się
            sobie do gardeł i wydzierać nawzajem z pysków resztki padliny, ustalając przy
            tym niezbędną hierarchię w stadzie.

            Rezydentura to, zdaje się, nie jest polski wymysł. Być może nie dotarły do mnie
            zza mórz i oceanów doniesienia o tym, jak gdzie indziej ta instytucja psuje
            rynek, ale jest szansa, że inastranni koledzy tę wiedze teraz uzupełnią. Póki co
            żyję w przeświadczeniu, że wszędzie się ta idea raczej sprawdza, spełniając
            takie oto funkcje – w pewnym stopniu uzupełnia braki specjalistów, ale przede
            wszystkim podnosi ich jakość, za pomocą handicapu dla najzdolniejszego i
            najbardziej pracowitego narybku (zakładając oczywiście, że egzamin jest
            przeprowadzany uczciwie, a nie jest, ale to już zupełnie inna historia...) ,
            kusząc kandydatów stałą pensją i, przede wszystkim, co w naszych warunkach
            szczególnie istotne, pewną niezależnością od zwierzchnika, którego zawsze można
            zmienić, jeśli utrudnia zdobywanie wiedzy, zamiast je umożliwiać. Ze strony
            kandydata stwarza zaś możliwość podjęcia specjalizacji dzięki swojej ciężkiej
            pracy, a nie poprzez uruchamianie wszystkich możliwych tatusiów, pociotków i
            znajomków, co szczególnie istotne, jeśli się ich nie posiada. O ile mi wiadomo,
            oczywistą zasadą jest, że rezydent zarabia znacznie mniej niż specjalista.
            Oczywiście można leczyć trypra kiłą i naszą chorą sytuację uzdrawiać zbierając
            młodym lekarzom pieniądze i możliwość kształcenia się, ale to są, mój drogi,
            metody kolegi Arona. I tym Twoim wywodom też brakuje tylko końcowego „jak ja was
            wszystkich nienawidzę” jako wisienki na torcie.

            Teraz przejdźmy do konkretów – na przykładzie dyskutowanej już interny – w moim
            województwie są 4 miejsca rezydenckie i jest ponad 40 miejsc pozarezydenckich.
            To właśnie kandydaci na te drugie zajmą teraz wakaty po rozczarowanych dochodami
            starszych kolegach, jeśli im się uda, bo w moim mieście takowych praktycznie nie
            ma, chyba że ma się w zanadrzu ponadstandartowe (czy jeszcze?) metody zdobywania
            pracy. Najbardziej w konia zostaną zrobieni Ci, którzy, jak dziewuszka pisząca
            na forum Portalu Młodego Lekarza, wywalczyli 175 pkt i nie mogą się
            specjalizować z rezydentury, bo w całym kraju nie ma ani jednego miejsca w ich
            działce. Pozostaje stanąć do konkursu wraz z ciotecznym siostrzeńcem ordynatora
            o etat, który zwolnił starszy kolega...
            Oby tak dalej!

            • joa1001 Re: Casus psa ogrodnika? 24.11.06, 20:47
              Nic dodac nic ująć, kwint esencja.
            • nocny_piter Re: Casus psa ogrodnika? 24.11.06, 22:58
              Przez takie niestety myślenie mamy w Polsce to, co mamy... No ale trudno,
              widocznie tak skonstruowana jest psychika przeciętnego polskiego lekarza. Brak
              podejścia ekonomicznego, brak zrozumienia mechanizmów rynkowych, myślenie
              pobożnożyczeniowe zamiast twardego stąpania po ziemi. Fakt, że na tym Forum
              sfrustrowani młodzi lekarze są w większości, rozumiem tę frustrację, ale w końcu
              sami wybrali te studia widząc doskonale co się działo 6 czy 8 lat temu. Jeśli
              wtedy nie potrafili właściwie ocenić sytuacji to niestety ponoszą teraz tego
              smutne konsekwencje.
              • franc_tireur Problemy z czytaniem? 25.11.06, 13:16
                Nocny, ja wiem że to błąd, pisać tak długi post na niezbyt interesujący temat.
                Widać nie byłeś w stanie przez niego przebrnąć, inaczej przecież użyłbyś w
                odpowiedzi jednego chociaż kontrargumentu, zamiast częstować mnie garścią mdłych
                frazesów.

                Może więc spróbuję podać Ci to w sposób wybiórczy, ale prostszy i bardziej
                esencjonalny: stawiam tezę, że miejsca rezydenckie stanowią odrębną pulę i nie
                można zatrudnić rezydenta w zamian za utraconego specjalistę. Można natomiast
                zatrudnić na to miejsce lekarza specjalizującego się w ramach etatu. Wobec tej
                tezy, twoja: „Lekarzy mamy nadmiar, jednak uciekają oni ze szpitali ze względu
                na skandalicznie niskie płace, rezydenci zaś bardzo skutecznie zapełniają po
                nich lukę psując tym samym rynek pracy” wydaje się być kompletną bzdurą.

                Kolejny post – kolejna rewelacja. Obraz forum SZ, na którym prym wiodą
                sfrusrtrowani młodzi lekarze szczerze mnie rozbawił. Rozumiem, że szara sieć
                młodocianych frustratów podstępnie skrywa się za takimi nickami jak doki,
                sznowna administratorka feline, p.atryk, reszka, lohengrin, aelithe czy slav.
                Jedynym, który się nieopatrznie ujawnił jest young_doc. Hmm... zważywszy na to,
                że każdy post jego autorstwa, jaki czytałam, świadczy o dużej erudycji, wiedzy,
                i, co rzadkie, umiejętności posługiwania się językiem oraz kulturze wypowiedzi,
                znalazłbym kilku lepszych kandydatów na frustrata roku.

                Napisałabym jeszcze o moich wątpliwościach, co do tego, czy faktycznie wolny
                rynek polega na limitowaniu przez państwo dostępu do zdobycia jak najwyższego
                wykształcenia, ale mam poważne obawy, że znów przesadzę z objętością wypowiedzi.
                • franc_tireur Re: Problemy z czytaniem? 25.11.06, 13:19
                  Pardon, zapomniałam się podpisać.

                  franc_tireur o "psychice" przeciętnego polskiego lekarza
                  • felinecaline Re: Problemy z czytaniem? 25.11.06, 13:52
                    Dziekuje za okreslenie "mlodociana", alisci ten okres w moim zyciu minal juz
                    bezpowrotnie, na szczescie nigdy nie stalam sie frustratka - nie zyje w
                    polskich realiach, a "uroki" polskiego systemu tak "ochrony zdrowia" jak i
                    ksztalcenia kadr lekarskich znane mi sa glownie z opowiadan forumowych i
                    nielicznych z realu. jednak te realne relacje tez pochodza z ust starszyzny
                    (przyznam, nieco sfrustrowane, czego im wspolczuje).
                    • franc_tireur Re: Problemy z czytaniem? 25.11.06, 14:09
                      Nic, Felu, widocznie nie minęło. Widać "młodocianość" przetrwała w formie
                      latentnej w zwojach, omijając zręcznie Twoją czujną świadomość i przy
                      najmniejszym spadku odporności...
                      • felinecaline Re: Problemy z czytaniem? 25.11.06, 14:23
                        Po pierwsze nie z czytaniem u mnie a raczej z formulowaniem zdan
                        powyzej "prostego" u Ciebie.
                        Ani za mna nikt sie nie chowa ani ja nikogo nie "firmuje".
                        Po drugie: Nigdy nie upowaznialam cie do zwracania sie do mnie zdrobnieniem
                        mojego nicka i wypraszam to sobie - chocby jako "niemlodociana".
                        • franc_tireur Re: Problemy z czytaniem? 25.11.06, 14:51
                          Boże jedyny, Szanowna Felinecaline!

                          Po pierwsze tytuł poprzedniego postu odnosił się oryginalnie do nocnego_pitera.
                          Tak to już jest na forum Gazety Wyborczej, że jeśli nie wpisze sie za każdym
                          razem nowego tytułu, automat generuje nagłówek "Re: tytuł postu, na który
                          odpowiadasz", podobnie jest, proszę zauważyć, we wszystkich Pani powyższych
                          postach (myślałam, żę jako administrator jest Pani tego świadoma).

                          Po drugie, ani przez chwilę nie myślałam, że jest Pani młodą, czy też
                          żartobliwie, "młodocianą" lekarką. Nocny_piter napisał parę pięter wyżej: "Fakt,
                          że na tym Forum sfrustrowani młodzi lekarze są w większości", w odpowiedzi na co
                          ja, jako że z moich obserwacji wynika, że większość stałych uczestników forum
                          jest właśnie doświadczonymi specjalistami, użyłam ich nicków (w tym Pani)
                          ironicznie sugerując, że to zapewne tych "młodych frustratów" mój interlokutor
                          miał na myśli.
                          Ponieważ wszyscy którzy tu bywają chyba względnie orientują się who is who, a
                          już na pewno mój rozmówca, w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że ta ironia i
                          ten cudzysłów mogłyby zostać niezauważone.

                          Po trzecie, powyżej zażartowałam sobie, próbując nawet komplementu, jako że
                          zasugerowałam Pani wieczną młodość.

                          No i w końcu, przepraszam Panią bardzo za zdrobnienie Pani nicka, naiwnie
                          myślałam, że mieści się to w ramach tzw. netykiety, która m.in. przewiduje
                          zwracanie się do rozmówcy per "ty" bez względu na jego wiek czy stopień
                          nobliwości. W realu nigdy nie użyłabym tej formy w stosunku do jakiejkolwiek
                          starszej ode mnie osoby, nawet proszona o to, mam z tym na ogół problem.

                          f_t
                          Tym razem naprawdę głęboko wstrząśnięta.
                          • nocny_piter Re: Problemy z czytaniem? 25.11.06, 23:54
                            Lekarz to nie górnik, który w wieku 45 lat idzie na emeryturę. Dla mnie lekarze
                            do 40-go roku życia to młodzi lekarze :)). Co do Twoich przydługawych faktycznie
                            wypowiedzi... akutrat miałem chwilkę czasu i przebrnąłem. Bardzo ładnie piszesz
                            o rezydentach:

                            "wszędzie się ta idea raczej sprawdza, spełniając takie oto funkcje – w pewnym
                            stopniu uzupełnia braki specjalistów"

                            W innym miejscu piszesz:

                            "stawiam tezę, że miejsca rezydenckie stanowią odrębną pulę i nie
                            można zatrudnić rezydenta w zamian za utraconego specjalistę.

                            Zaprzeczasz więc sama sobie. Trudno w tej sytuacji z Tobą polemizować.

                            Natomiast to zdanie:

                            "O ile mi wiadomo, oczywistą zasadą jest, że rezydent zarabia znacznie mniej niż
                            specjalista."

                            świadczy o tym ,że kompletnie nie orientujesz się w panującej sytuacji. Może w
                            ogóle nie mieszkasz w Polsce i nie wiesz co tu się dzieje? Wygląda na to, że
                            niestety nie wiesz. Pensje rezydentów są zagwarantowane przez ministerstwo i są
                            często większe niż specjalistów zatrudnionych na etatach, to od lat znany
                            paradoks, podnoszony także na tym forum.

                            "Żeby można było zatrudnić rezydenta, musi się zwolnić miejsce rezydenckie"

                            Niekoniecznie. Można stworzyć nowe miejsca rezydenckie, co się właśnie w wielu
                            szpitalach odbywa.

                            "odejście specjalistów powoduje cofnięcie akredydacji MZ i likwidację miejsc
                            rezydenckich."

                            Tylko w teorii. Praktyka jest zupełnie inna.


                            • franc_tireur Znowu będzie długo... 27.11.06, 11:24
                              ...ale nie da się inaczej.

                              Żeby dwa twierdzenia sobie przeczyły, muszą zawierać wspólny rdzeń – zdanie lub
                              tzw. funkcję zdaniową, np. „sympatyczny Miecio nosi czerwoną czapeczkę” i
                              „noszący czerwone czapeczki są niesympatyczni”.
                              W przeciwnym wypadku, będą to zdania rozłączne, między którymi nie zachodzi
                              żaden stosunek logiczny, np. „sympatyczny Miecio nosi czerwoną czapeczkę” i
                              „czerwona czapeczka może być moherowa”.

                              Należy też czytać kontekst i umieć wyciągać z niego wnioski.

                              "wszędzie się ta idea raczej sprawdza, spełniając takie oto funkcje – w pewnym
                              stopniu uzupełnia braki specjalistów"

                              Kiedy rezydent ZAKOŃCZY rezydenturę zdanym egzaminem, może zostać zatrudniony na
                              etacie i UZUPEŁNIĆ BRAK SPECJALISTY (nie rezydenta), także jeżeli ten brak
                              wynika z tego, że starszy kolega zrezygnował z pracy.
                              Tylko, że wtedy nie będzie już rezydentem i na takich samych prawach oprócz
                              specjalisty po rezydenturze można zatrudnić kolegę specjalistę z długoletnim
                              stażem, albo kolegę specjalistę, który specjalizował się z etatu.

                              "stawiam tezę, że miejsca rezydenckie stanowią odrębną pulę i nie
                              można zatrudnić rezydenta w zamian za utraconego specjalistę”

                              Rezydenta W TRAKCIE rezydentury nie można zatrudnić zamiast specjalisty, tylko
                              zamiast innego rezydenta, jeśli ten zrezygnuje z pracy lub skończy rezydenturę.
                              Bo to oddzielna pula miejsc pracy.

                              Zdanie: "o ile mi wiadomo, oczywistą zasadą jest, że rezydent zarabia znacznie
                              mniej niż specjalista." dotyczyło rezydentur za granicą, co również w sposób
                              bezsprzeczny wynikało z kontekstu.

                              To, że w naszym kraju sytuacja jest absurdalna i rezydent zarabia często więcej
                              niż specjalista oraz że teoria rozmija się z praktyką i np. nie następuje
                              cofnięcie akredytacji ministerstwa pod wpływem odejścia specjalistów (nawiasem
                              mówiąc to najbardziej niekorzystna sytuacja dla samego rezydenta, który nie ma
                              się od kogo uczyć), nie znaczy, że instytucja rezydentury jest do bani.

                              To znaczy, że całość systemu jest do bani. I winny jest ten, kto dopuszcza do
                              tego, że specjalista zarabia mniej (czyt. kto ustanowił monopolistę na rynku
                              ubezpieczeń, nie dopuszcza do współfinansowania usług, nie ustalił koszyka
                              świadczeń gwarantowanych etc., etc. – wszyscy to znamy), a nie rezydenci i
                              rezydentura, która, o ile wiem GDZIE INDZIEJ wygląda właśnie tak, jak to
                              opisałam i dobrze się sprawdza w normalnych systemach.


                              Glazurnicy zarabiają więcej niż specjaliści i rezydenci razem wzięci. Czy
                              lekarstwem na to jest reglamentacja płac dla kładących płytki, czy usprawnienie
                              systemu opieki zdrowotnej tak, żeby lekarze zaczęli zarabiać więcej?
                              • nocny_piter Re: Znowu będzie długo... 27.11.06, 19:42
                                Dla mnie liczy się praktyka a nie teoria. Komunizm też w teorii był piękny a
                                jak wyglądała praktyka - każdy wie. Rezydentury w teorii może i są piękne, w
                                praktyce jest to kolejny chory, patologiczny twór. Zgadzam się z tym ,że cały
                                system jest patologiczny ale rezydentury wpisane w kontekst tej większej
                                patologii siłą rzeczy są również patologiczne. W moim byłym szpitalu odeszło z
                                oddziału dwóch specjalistów, w tym czasie liczba rezydentur wzrosła z 3 do 5. To
                                jest fakt. Reszta to science fiction i pobożne życzenia. Jestem przekonany, że
                                wkrótce ministerstwo wycofa się w ogóle z rezydentur i oby stało się to jak
                                najszybciej.
                                • franc_tireur Re: Znowu będzie długo... 27.11.06, 20:02
                                  Nocny (mam nadzieję, że z Twojej strony nie grozi mi epizod amoku za skrócenie
                                  pseudo), a możesz mi napisać jaki właściwie system uważasz za, może nie
                                  wzorcowy, ale sprawdzający się?
                                  Nie chodzi mi oczywiście o opis ideału, tylko o nazwę państwa, które Twoim
                                  zdaniem najlepiej sobie z problemem zdrowia radzi.
                                  • nocny_piter Tym razem będzie króciutko :) 27.11.06, 22:41
                                    USA.
                                    • maverick777md Re: Tym razem będzie króciutko :) 28.11.06, 06:18
                                      Polecam książkę "Przybytek Boży" ;) - przeczytasz, zrozumiesz
                                      • nocny_piter Re: Tym razem będzie króciutko :) 29.11.06, 19:45
                                        Polecam książki:

                                        1. Getzen "Ekonomika zdrowia".
                                        2. Nolen "Jak zostałem chirurgiem"

                                        Przeczytasz, może zrozumiesz :)
                                        • maverick777md Re: Tym razem będzie króciutko :) 06.12.06, 16:24
                                          Czytałem:)
                                    • franc_tireur A ja będę juz konsekwentna w swoim przynudzaniu :) 28.11.06, 14:15
                                      Było do przewidzenia :)

                                      Poczytałam ( www.jobmed.pl/artykul_rodzaj.php?idartykul_rodzaj=86 ) i
                                      miałam pisać o tym, dlaczego Amerykanie nie pożegnali się z rezydenturami, skoro
                                      to taki nierynkowy pomysł, ale doszłam do wniosku, że w gruncie rzeczy mało się
                                      znam na tym, co za oceanem i pozostanę jednak na swoim podwórku (zapewne to inna
                                      także pod względem sposobu finansowania rezydentura od naszej).

                                      Bo o ile nie mam złudzeń co do tego, że okopałeś się na pozycji i nie zmienisz
                                      stanowiska :) (nie jest zresztą moją intencją konwertowanie Cię), o tyle
                                      naprawdę nie rozumiem Twoich pobudek (tych racjonalnych, nie emocjonalnych).

                                      Powiedzmy bowiem, że Twoje życzenie się spełni - co i kto na tym zyska?
                                      Niedoszli rezydenci wyjadą z wielkich miast na prowincję, Ci którzy będą mieli
                                      szczęście lub znajomości zostaną (wątpię, żeby liczyły się obiektywnie oceniane
                                      umiejętności, bo jednak test, mimo swoich niedoskonałości jest najbardziej
                                      obiektywnym sprawdzianem wiedzy). Jedni i drudzy zatrudnią się na etacie (po
                                      kolegach specjalistach, którzy odeszli) i będą i tak się specjalizować.
                                      Zaoszczędzi niewątpliwie Ministerstwo zdrowia. Nie liczyłam, ale zaufajmy
                                      tytułowi wątku – 800 rezydentur to ca 15360000 PLN rocznie. Co będzie z Tymi
                                      pieniędzmi? Pójdą na podwyżki (:DDD)?
                                      Jeżeli nawet, to szacując liczbę lekarzy związanych z placówkami państwowymi na
                                      100 000 (za www.ozzl.org.pl/akt/10092004_2.htm ), podwyżki dla samych
                                      lekarzy (naiwnie nie licząc innego personelu „białego” i administracji :))
                                      wyniosą ok. 12 PLN/miesiąc. Kto zatem na tym skorzysta?
                                      • aron2004 Re: A ja będę juz konsekwentna w swoim przynudzan 28.11.06, 15:47
                                        wysłanie części lekarzy z wielkich miast na wieś miałoby sens, bo na wsi i w
                                        małych miasteczkach lekarzy brakuje.
                                        • p.atryk Ja mam rownie dobry pomysl... 28.11.06, 19:58
                                          aron2004 napisał:

                                          > wysłanie części lekarzy z wielkich miast na wieś miałoby sens, bo na wsi i w
                                          > małych miasteczkach lekarzy brakuje.

                                          "Wyslijmy" ludzi ze wsi do wielkich miast,tam gdzie nie brakuje lekarzy.
                                          • aron2004 Re: Ja mam rownie dobry pomysl... 28.11.06, 20:20
                                            p.atryk napisał:

                                            > "Wyslijmy" ludzi ze wsi do wielkich miast,tam gdzie nie brakuje lekarzy.

                                            Tyle że nie każdego stać na kupno mieszkania w wielkim mieście. A lekarzy można
                                            wysłać na wieś - np. dajemy im rezydenturę pod warunkiem że przepracują 10 lat
                                            na wsi.
                                            • p.atryk Re: Ja mam rownie dobry pomysl... 28.11.06, 21:20
                                              aron2004 napisał:

                                              > p.atryk napisał:

                                              > Tyle że nie każdego stać na kupno mieszkania w wielkim mieście.
                                              A co to ma do rzeczy? Ja im nie sprzedaje mieszkan -ja ich "wysylam" (zgodnie
                                              z twoja logika)

                                              >... np. dajemy im rezydenturę pod warunkiem że przepracują 10 lat
                                              > na wsi.

                                              Co to znaczy "dajemy rezydenture"? To jakas nagroda/dyplom uznania (oprawia se
                                              w ramki i powiesza na scianie) czy jak?
                                              Badz laskaw jasniej,jesli juz sie wypowiadasz.



                                              • aron2004 Re: Ja mam rownie dobry pomysl... 29.11.06, 07:23
                                                jeżeli lekarz chce sie specjalizować, to powinien podpisać zobowiązanie że
                                                będzie pracował co najmniej 10 lat w małym miasteczku lub na wsi
                                                • p.atryk Dalej nie rozumiem... 29.11.06, 12:34
                                                  Mozesz mi przyblizyc swoj projekt?
                                                  Ten wyspecjalizowany lekarz,to co on ma tam robic? Fizycznie ma pracowac?
                                                  Jakies sianokosy,wypas wiejskich koz i gesi jak rozumiem?
                                                  • aron2004 Re: Dalej nie rozumiem... 29.11.06, 12:49
                                                    chodzi o to żeby lekarz który ma rezydenturę podpisywał zobowiązanie, że co
                                                    najmniej przez 10 lat będzie leczył ludzi na wsi albo w małym miasteczku. A
                                                    jeżeli pójdzie pracować do miasta, to go do wojska i niech się czołga na
                                                    poligonie. Bo w dużych miastach jest wystarczająca ilość lekarzy, a na wsi jest
                                                    ich za mało.
                                                  • franc_tireur Eeee tam... 29.11.06, 12:56
                                                    A nie mogłoby być 2 w 1?
                                                    Wziąć go w ramach rezydentury do woja, po 16 niech się czołga, a od 8 do 15.30
                                                    niech się uczy przeprowadzać zabiegi neurochirurgiczne w przestronnej piwnicy
                                                    sołtysa pod kierownictwem lekarza rodzinnego, który już się wprawił dzięki
                                                    obowiązkowym dyżurom.
                                                  • franc_tireur Re: Eeee tam... 29.11.06, 12:58
                                                    Sorry, nie wlazłam na drzewko. Post był skierowany do artura.
                                                  • franc_tireur Re: Eeee tam... 29.11.06, 13:00
                                                    A nie!
                                                    Wlazłam na czubek :) No to przepraszam za spam.
                                                  • p.atryk Re: Dalej nie rozumiem... 29.11.06, 13:13
                                                    A jaki bedzie rozdzielnik? Tych wyspecjalizowanych np. transplantologow
                                                    klinicznych do Moszny Malej? Pozytek bedzie duzy,rozumiem ze miejscowi zbuduja
                                                    i wyposaza im wiejski szpitalik transplantologiczny w czynie spolecznym. By
                                                    dobrze wykorzystac tzw.potencjal,tak?
                                                    A do czasu powstania wiejskich odzialow onkologii i hematologii dzieciecej czy
                                                    gminnych chirurgii naczyniowej mogliby chyba jakies kozy i gesi popasac,korona
                                                    by im z glowy nie spadla a ruch na swiezym powietrzu to nawet zdrowo,tak?
                                                  • aron2004 Re: Dalej nie rozumiem... 29.11.06, 15:15
                                                    akurat ci na takich oddziałach wysokospecjalistycznych to powninni pracować w
                                                    mieście, gdzie przyjmują przecież tych pacjentów na wsi. Ewentualnie dać im
                                                    obowiązek wyjazdu w 2 dni w miesiącu w teren, gdzie by trochę pacjentów
                                                    przyjęli.

                                                  • p.atryk Aron,jedno pytanie...A wlasciwie trzy... 29.11.06, 19:43
                                                    Dlaczego ty tak nienawidzisz wsi i malych miasteczek????
                                                    Bo przeciez,zeslanie na wies uwazasz za drugie w dokuczliwosci po kompanii
                                                    karnej???
                                                    Czy zastanawiales sie kiedys nad tym?

                                                    P.S. Wymiana postow z toba byla przyjemna gimnastyka umyslowa,ale temat 10-
                                                    letnich przymusowych zeslan lekarskich uwazam za wyczerpany.
                                                  • aron2004 Re: Aron,jedno pytanie...A wlasciwie trzy... 29.11.06, 20:47
                                                    ja właśnie lubię wsie i małe miasteczka i chcę żeby ludzie tam mieszkający
                                                    mieli lepszą opiekę lekarską.
                                            • lohengrin4 Re: Ja mam rownie dobry pomysl... 29.11.06, 16:41
                                              > Tyle że nie każdego stać na kupno mieszkania w wielkim mieście.

                                              Zarabianie na razie nie jest zakazane.
                                      • nocny_piter Re: A ja będę juz konsekwentna w swoim przynudzan 28.11.06, 19:08
                                        Amerykańska rezydentura i polska rezydentura mają wspólną jedynie nazwę, poza
                                        tym są to dwa całkowicie odmienne systemy. Podobnie z cała amerykańska medycyna
                                        jest całowicie odmienna od polskiej. Jest zresztą najlepsza na świecie. To tam
                                        emigrują lekarze z całego świata, nie tylko z Polski ale i krajów Europy
                                        Zachodniej, emigracji w przeciwnym kierunku jakoś nie zauważyłem. Tak więc
                                        porównanie tych dwóch "rezydentur" to jak porównanie przysłowiowego krzesła z
                                        krzesłem elektrycznym.

                                        Co do pieniędzy zaoszczędzonych na rezydenturach - trzeba zapytać ministra
                                        zdrowia i ministra finansów na co je przeznaczą. Na pewno Polski nie stać na
                                        kształcenie lekarzy dla bogatych krajów Unii, rezydenci po ukończeniu
                                        specjalizacji nie mają przecież zagwarantowanych miejsc pracy w Polsce i będą
                                        wyjeżdżać na Zachód.
                                        • franc_tireur Re: A ja będę juz konsekwentna w swoim przynudzan 28.11.06, 19:39
                                          "Na pewno Polski nie stać na kształcenie lekarzy dla bogatych krajów Unii,
                                          rezydenci po ukończeniu specjalizacji nie mają przecież zagwarantowanych miejsc
                                          pracy w Polsce i będą wyjeżdżać na Zachód."

                                          A specjaliści z etatu nie będą?
                                          Tak czy inaczej płaci im państwo, chociaż nie MZ.
                                          • extorris Re: A ja będę juz konsekwentna w swoim przynudzan 28.11.06, 20:52
                                            nocny posluguje sie tu zelazna logika zgodnie z ktora zmniejszenie liczby
                                            studentow oraz miejsc specjalizacyjnych w krotkim czasie zaowocuje brakami
                                            kadrowymi nie tylko w szpitalach powiatowych, ale rowniez w szpitalach
                                            wojewodzkich i w warszawskich klinikach
                                            mniejsza ilosc mlodych lekarzy, ktorzy maja pensje ministerialne lub gotowi sa
                                            pracowac za darmo lub nawet doplacac, byleby zdobyc specjalizacje, spowoduje ze
                                            dyrektorzy szpitali nie beda mieli kim zapychac dziur w obsadzie etatow i dyzurow

                                            taka polityka rzeczywiscie bedzie prowadzic do szybkich podwyzek, ale rowniez do
                                            upodobnienia sie polskiego systemu do somalijskiego
                                            wydluza sie kolejki, nfz nie bedzie mial limitow - bedzie brakowalo lekarzy,
                                            pojawia sie felczerzy i akuszerki

                                            zeby jednak w polsce obsada oddzialow szpitalnych, liczba specjalistow z danej
                                            dziedziny na 100 tys mieszkancow, ilosc pacjentow pod opieka jednego lekarza POZ
                                            zblizyla sie nawet nie tytlko do faktycznej ilosci lekarzy w europie zachodniej
                                            czy USA, ale osiagnela zalecane wartosci, trzeba robic cos odwrotnego - szkolic
                                            wiecej lekarzy, ulatwic specjalizacje i dac duze zachety finansowe, aby zostali
                                            oni w kraju i ewentualnie przenosili sie do osrodkow w ktorych sa najwieksze braki

                                            jesli w polsce ma funkcjonowac system zblizony standartami i organizacja do
                                            zachodniego to jednak u nas istnieja duze braki w obsadzie lekarskiej

                                            natomiast rzad realizuje konsekwentnie jeszcze inna polityke:
                                            zwieksza ilosc studentow, przeciaga okres specjalizacji, limituje miejsca
                                            specjalizacyjne, liczac na to ze nie wszyscy od razu wyjada, a ci co zdecyduja
                                            sie na specjalizacje w polsce beda zatykac dziury w obsadzie oddzialow

                                            funkcjonuje tu jeszcze inny ciekawy paradoks
                                            wszystkie kraje zachodnie odchodza od dlugich hospitalizacji, coraz wiecej
                                            specjalnosci staje sie niemal wylacznie "gabinetowymi", np endokrynologia
                                            tymczasem w polsce niejednokrotnie dluzszy pobyt w szpitalu jest bardziej
                                            oplacalny, zgodnie z wycena procedur
                                            ambulatoryjne prowadzenie chorego przez specjaliste zgodnie ze standartami jest
                                            calkowicie nieoplacalne - lepiej jest okresowo przyjmowac takiego pacjenta na
                                            oddzial, choc nie ma wskazan, po to tylko, aby wykonac diagnostyke za wiecej punktow
                                            • franc_tireur Re: A ja będę juz konsekwentna w swoim przynudzan 29.11.06, 13:17
                                              Ja to wszystko doskonale rozumiem. Nawet byłabym w stanie wytłumaczyć sobie
                                              żądanie ograniczenia liczby studentów oraz miejsc specjalizacyjnych w ogóle w
                                              imię doraźnych korzyści dla obecnych specjalistów, chociaż zgadzam się z Tobą co
                                              do oceny skutków takiego posunięcia.
                                              Problem w tym, że nocny_piter uparł się akurat na rezydentów, którzy stanowią
                                              mały ułamek specjalizujących się, akurat najmniej dla specjalistów groźny (co
                                              starałam się udowodnić). I to jest dla mnie irracjonalne.

                                              A co do polityki naszego państwa w stosunku do narybku medycznego, którą
                                              opisałeś, cóż... rozglądając się dookoła nabieram pewności, że to zabiegi tylko
                                              usprawniające produkcję na eksport.
                                            • nocny_piter Extorris, co z Tobą ??? 29.11.06, 20:52
                                              To Twój najgorszy post na tym forum jaki czytałem. A więc i Ty jesteś socjalistą
                                              a serce masz wyraźnie po lewej stronie... Jesteś za gospodarką planową w
                                              lecznictwie? Za planowaniem ilości lekarzy w systemie? Za planowaniem ilości
                                              szpitali, poradni, wyrwanych zębów i wyciętych wyrostków? Smutne...
                                              • extorris Re: Extorris, co z Tobą ??? 29.11.06, 23:23
                                                a jak ty sobie wyobrazasz wolny rynek bez planow?
                                                od czego sa analitycy, kadra dyrektorska, doradcy w przedsiebiorstwach?

                                                w ochronie zdrowia, w systemie ubezpieczeniowym, niezaleznie od tego czy jest
                                                panstwowy, czy prywatny, istnieje nieogramiczony popyt na uslugi, ktory przy
                                                skonczonej i zawsze niewystarczajacej ilosci pieniedzy ze skladek musi zostac
                                                ograniczany warunkami umow ubezpieczeniowych
                                                musza zatem istniec standardy opieki, ktore godza bezpieczenstwo chorych i
                                                racjonalne koszty
                                                a wsrod tych standardow jest wlasnie obsada dyzurow, liczba etatow
                                                anestezjologow, czas pracy lekarzy itd - ubezpieczyciel dbajacy o klientow -
                                                wlasnie w gospodarce rynkowej - przed podpisaniem umowy bedzie wlasnie
                                                sprawdzal, czy szpital ma odpowiednio liczny i odpowiednio wyksztalcony personel

                                                a jesli system ubezpieczen obejmuje caly kraj, to tego typu wskazniki obliczane
                                                sa rowniez w skali calego kraju i moga stanowic niezly sposob porownywania
                                                roznych systemow
                                • lohengrin4 Re: Znowu będzie długo... 29.11.06, 16:39
                                  > Rezydentury w teorii może i są piękne, w
                                  > praktyce jest to kolejny chory, patologiczny twór.

                                  Dowodem na to jest powszechny system rezydentur w Stanach i Kanadzie.
                                  To znane marionetkowe republiki bananowe promujące głównie patologię.
                                  • nocny_piter Re: Znowu będzie długo... 29.11.06, 20:00
                                    Znowu nie doczytałeś do końca, poczytaj o rezydenturach w USA to zobaczysz
                                    różnice, liczę na Twoją wrodzoną spostrzegawczość:). Wspólna jest tylko nazwa
                                    "rezydent", cała reszta jest zupełnie inna. I nie wrzucaj do jednego "worka"
                                    systemu ochrony zdrowia USA i Kanady bo to dwa różne światy (chociaż blisko siebie).
                                    • lohengrin4 Re: Znowu będzie długo... 30.11.06, 18:20
                                      Różnice między systemami w Kanadzie i Stanach są mi znane.
                                      Niemniej jednak, mówimy tu o rezydenturach. System ten w Kanadzie (a chyba i w
                                      Stanach, chyba - bo nie wiem na pewno, znam kogoś kto jest po rezydenturze w
                                      Kanadzie, i kogoś kto dopiero robi rezydenturę w Stanach, więc piszę chyba) ma
                                      takie cechy:
                                      - umowa na czas określony dla celu specjalizacji
                                      - finansowanie przez państwo
                                      - miejsce odbywania i sama specjalizacja zależą od uzyskanego wyniku

                                      MAm niejasne wrażenie, że takie są też założenia systemu w Polsce, to że nie
                                      zawsze tak jest, to inna sprawa.
                                      Jest też jedna różnica
                                      - w Kanadzie na 90 % absolwentów czeka rezydentura. To czyni to państwo
                                      znacznie bardziej opiekuńczym od naszego.

                                      Cała reszta jest porównywalna. Też zostajesz poniekąd na lodzie po ukończeniu
                                      szkolenia w ramach rezydentury, też ją dostajesz od państwa, itd. itd.
                                      Różnice widzę głównie w wykonaniu, a nie w założeniach.
                                      Założenia są bardzo podobne.
                                      POwtarzam, dobrze znam i często rozmawiam z osobą która SKOŃCZYŁA REZYDENTURĘ W
                                      KANADZIE.

      • travel_wawa Re: MZ przyznało TYLKO!!!! 800 rezydentur 21.11.06, 19:52
        > Za niedługo i tak specjalizację będzie można robić tylko w ...

        Innych rejonach Unii Europejskiej.
        A może o to chodzi, że by młodzi adepci medycyny jaknajszybciej opuszczali ten
        zacofany padół?
        • annja5 Re: MZ przyznało TYLKO!!!! 800 rezydentur 21.11.06, 21:55
          Ostatnio w łodzi zwrócono część niewykorzystanych miejsc. To znaczy, że jest
          coraz mniej chętnych na rezydentury, większość od razu chce wyjechać.
          • sociopata Re: MZ przyznało TYLKO!!!! 800 rezydentur 25.11.06, 04:16

            tak, oczywiscie, wyjechac do d. gwizdac.
    • maverick777md Re: Casus psa ogrodnika? 25.11.06, 18:51
      > Nie wiem jaka powinna by postawa młodego lekarza. Wiem za to jaka powinna być
      > postawa polskiego podatnika, nie powinien on finansować kształcenia lekarza na
      > którego po rezydenturze nie ma w Polsce zapotrzebowania i który wyjedzie za
      gra
      > nicę.

      - moje zdanie jako polskiego podatnika - ograniczyć przyjęcia na pedagogikę
      (za dużo absolwentów), bibliotekoznastwo i inne nauki humanistyczne i
      ekonomiczne (z tych samych powodów) - przejdzie?
      • nocny_piter Re: Casus psa ogrodnika? 25.11.06, 23:00
        Tyle tylko, że po bibliotekarstwie czy pedagogice państwo nie funduje
        bezrobotnym absolwentom rezydentur.
        • maverick777md Re: Casus psa ogrodnika? 26.11.06, 08:35
          "funduje" za to zasiłek dla bezrobotnych i status bezrobotnego (w tym opiekę
          zdrowotną). Ponadto trzeba się nieźle postarać, by złapać fuchę rezydenta -
          należy się ona najlepszym;) I jeszcze jedna sprawa - przy aktualnym stosunku
          wynagrodzenia do REALNEJ wartości pracy jaką wykonuje rezydent to raczej on
          dofinansowuje naszą kochaną IV RP ;(
          • nocny_piter Re: Casus psa ogrodnika? 26.11.06, 14:21
            Jest dokładnie tak jak piszesz. Dlatego jako człowiek o poglądach liberalnych
            jestem za wprowadzeniem odpłatnych studiów. Skończy się dziadowanie pod tytułem
            "socjologia", "kulturoznawstwo" itd. bo z czego potem spłacić kredyt zaciągnięty
            na studia?. Co do rezydentur - w zamyśle ustawodawcy rezydent miał być
            wynagradzany przez ministerstwo właśnie dlatego, żeby miał czas na naukę a nie
            robił wypisów i innych głupot (tym mieli się zajmować etatowcy). Rezydent miał
            poświęcić się całkowicie szkoleniu. Życie pokazało, że jest inaczej (jak zwykle
            zresztą...), rezydent pracuje jak normalny lekarz, często samodzielnie (nadzór
            jest iluzją), po zakończeniu rezydentury traci pracę, nie ma dla niego etatu.
            Bez sensu...
            • lohengrin4 Re: Casus psa ogrodnika? 29.11.06, 16:07
              > Co do rezydentur - w zamyśle ustawodawcy rezydent miał być
              > wynagradzany przez ministerstwo właśnie dlatego, żeby miał czas na naukę a nie
              > robił wypisów i innych głupot

              Wypisy są jednym z elementów pracy lekarza na oddziale i to dosyć kluczowym to
              nie jest tak że to tylko machinalna robota. To ostateczna weryfikacja wyników,
              to formułowanie rozpoznań i epikryz, zaleceń, zlecanie leków. Czysto lekarska
              praca, co się czepiasz. Na moim oddziale rezydenci robią wypisy od A do Z,
              epikryzy są tylko sprawdzane, o ile rezydent nie jest lekarzem prowadzącym bo i
              tak bywa (np w sezonie urlopowym), wtedy rezydent ma 100 % odpowiedzialności.


              > Rezydent miał > poświęcić się całkowicie szkoleniu.

              No właśnie - pisanie wypisów (samodzielne) to szkolenie.

              > po zakończeniu rezydentury traci pracę, nie ma dla niego etatu

              W Kanadzie też traci pracę, może łatwiej tam o stały etat, ale też jest tak, że
              zakończenie szkolenia to zakończenie etatu, nowy jest na ogół gdzie indziej. No
              ale Kanada czy Stany to jak widzę na tym forum pełnym liberalnych ekonomicznych
              ekspertów - słabe przykłady.
              • extorris Re: Casus psa ogrodnika? 29.11.06, 16:55
                absolutnie nie tak!

                czym innym jest ustalenie rozpoznania, napisanie epikry, a czym innym
                wielogodzinne przepisywanie wynikow badan i konsultacji
                to jest marnowanie czasu!
                przeciez to jest robota dla sekretarki i informatykow, aby te informacje zaczely
                w obrebie szpitala krazyc w wersji elektronicznej

                problem polega na tym ze informatyk kosztuje 10000 miesiecznie a sekretarka
                przynajmniej 3000, natomiast przepisywacz-rezydent jest za darmo
                • nocny_piter Re: Casus psa ogrodnika? 29.11.06, 19:39
                  Oczywiście. Sam będąc na rozmaitych stażach traciłem czas na stukanie na
                  maszynie, żmudne wklepywanie wyników i wszystkiego tego co podyktował mi starszy
                  kolega. Bezsensowna strata czasu, to robota dla sekretarki.
        • lohengrin4 Re: Casus psa ogrodnika? 29.11.06, 16:00
          > Tyle tylko, że po bibliotekarstwie czy pedagogice państwo nie funduje
          > bezrobotnym absolwentom rezydentur.

          Oczywiście, to robią republiki bananowe i państwa zupełnie marginalne, o
          śmiesznej, pomijalnej ekonomii- mam na myśli Stany Zjednoczone Ameryki
          Północnej i Kanadę. W tych marionetkowych państewkach na 90 % absolwentów
          uczelni medycznych czekają etaty rezydenckie. Innej drogi kształcenia nie ma.
          No, ale my powinniśmy się raczej opierać na potęgach, a nie na takich
          pomijalnych przykładach.
    • filutern Re: MZ przyznało TYLKO!!!! 800 rezydentur 06.12.06, 07:38
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3772389.html
      • raffy2 Re: MZ przyznało TYLKO!!!! 800 rezydentur 10.12.06, 16:28
        wy tu gadu-gadu, a tymczasem setki młodych lekarzy po 7 latach edukacji stoi
        przed prostym dylematem: wyjechać za granicę, pracować za darmo tudzież
        przekfalifikować się na sekretarki/sprzedawców. ktoś o nich pamięta?
        • aron2004 Re: MZ przyznało TYLKO!!!! 800 rezydentur 10.12.06, 19:27
          raffy2 napisał:

          > wy tu gadu-gadu, a tymczasem setki młodych lekarzy po 7 latach edukacji stoi
          > przed prostym dylematem: wyjechać za granicę, pracować za darmo tudzież
          > przekfalifikować się na sekretarki/sprzedawców. ktoś o nich pamięta?

          co ty człowieku bzdurzysz, w Polsce jest pełno miejsc pracy dla lekarzy głównie
          na wsi i w małych miasteczkach. Problem w tym, że większość młodych lekarzyków
          to chciałaby pracować w wielkim mieście i od razu być profesorem.
          • lohengrin4 Re: MZ przyznało TYLKO!!!! 800 rezydentur 10.12.06, 23:25
            a wiesz Aron, że co nieco prawdy w Twojej wypowiedzi jest...

            Inna rzecz, że Twój poprzednik napisał o pracy za darmo, ty piszesz, że jest
            praca, i obaj macie racje.
            Są setki wakatów (etaty, kontrakty, zlecenia), w pogotowiu, przychodniach,
            najmniej w szpitalach, bywają też w dużych miastach, i nie są one za darmo
            ale czy 1000-1500 zł za pracę lekarza to nie jest tak jak za darmo?
            • aron2004 Re: MZ przyznało TYLKO!!!! 800 rezydentur 14.12.06, 06:56
              lohengrin4 napisał:


              > Są setki wakatów (etaty, kontrakty, zlecenia), w pogotowiu, przychodniach,
              > najmniej w szpitalach, bywają też w dużych miastach, i nie są one za darmo
              > ale czy 1000-1500 zł za pracę lekarza to nie jest tak jak za darmo?

              To jest aż za dużo jak dla polskiego lekarza. Stoją oni na tak niskim poziomie
              moralnym, że nie zasługują nawet na pensję minimalną.
          • raffy2 Re: MZ przyznało TYLKO!!!! 800 rezydentur 13.12.06, 22:03
            powiedz mi zatem, co radzisz osobie z Warszawy, która chciałaby się
            specjalizować w chorobach wewnętrznych, ale ze względu na sytuację rodzinną nie
            może się stąd wyprowadzić? etat w szpitalu? fikcja! rezydentura? nawet jeśli
            byłyby obiektywnie przydzielone, jest 5 miejsc na całe województwo! zostaje
            wolontariat, czyli praca literalnie za darmo...

            nie jestem młodym lekarzykiem, jestem młodym lekarzem, mam ambicje i taką a nie
            inną sytuację.
            • aron2004 Re: MZ przyznało TYLKO!!!! 800 rezydentur 14.12.06, 06:57
              raffy2 napisał:

              > powiedz mi zatem, co radzisz osobie z Warszawy, która chciałaby się
              > specjalizować w chorobach wewnętrznych, ale ze względu na sytuację rodzinną
              >nie może się stąd wyprowadzić?

              Żeby się wyprowadziła np. do Żuromina czy Dąbrowy Białostockiej. Nie każdy musi
              mieszkać w Warszawie.
              • maverick777md Re: MZ przyznało TYLKO!!!! 800 rezydentur 14.12.06, 07:51
                Gdzieś, kiedyś na tym forum toczona była dyskusja na temat młodzieńca o nicku A*
                (coś tam)*4, który całkiem na poważnie domaga się dofinansowania do busa,
                którym codziennie jeździ do pracy. (bodajże do Lublina(?). Szkoda, że wtedy nie
                wpadłem na pomysł, by kazać mu się przeprowadzić. Domyślasz się może o kogo
                chodzi?
                • aron2004 Re: MZ przyznało TYLKO!!!! 800 rezydentur 14.12.06, 17:17
                  maverick777md napisał:

                  > Gdzieś, kiedyś na tym forum toczona była dyskusja na temat młodzieńca o nicku
                  >A (coś tam)*4, który całkiem na poważnie domaga się dofinansowania do busa,
                  > którym codziennie jeździ do pracy. (bodajże do Lublina(?).

                  Ja nie domagam się dofinansowania busa, którym jeżdżę do Parczewa. Ja się
                  domagałem tego dofinansowania dlatego że istnieje w Lublinie masa idiotów,
                  która domaga się dofinansowania komunikacji nocnej, służącej głównie studentom
                  którzy przepili pieniądze i nie mają już na taksówkę. I na tej zasadzie
                  domagałem się dofinansowania busa, bo tym busem jeżdżą np. stare babcie do
                  Lublina na targ żeby sobie zarobić na sprzedaży jajek czy mleka. Dlaczego
                  pijany student ma mieć dofinansowany autobus, a stara babcia nie? O to mi
                  chodziło.
                  • maverick777md Re: MZ przyznało TYLKO!!!! 800 rezydentur 14.12.06, 18:21
                    Niech się babcie przeprowadzą do Lublina, albo Lublin do babci - wtedy będzie
                    mał świeże jaja na codzień :)))
            • annja5 Re: MZ przyznało TYLKO!!!! 800 rezydentur 14.12.06, 13:37
              Poważnie, to jeśli nie możesz wyjechać to pozostaje tylko zrezygnować z medycyny
              - i to im wczesniej tym lepiej. Ja bardzo żałuję że się nie zdecydowałam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka