iziraider1
29.05.07, 16:48
Witam. Chciałbym prosić o poradę jeśli ktoś zna odpowiedź będę wdzięczny.
Otóż 28.04.2007 r. miałem wypadek motocyklowy w czasie którego paskudnie
złamałem nogę. Po wypadku znalazłem się w szpitalu na stole operacyjnym gdzie
nogę poskręcali na śruby i pozszywali. Później leżałem ponad 2 tygodnie na
oddziale ( do 14.05.2007 r. ) urazowo-ortopedycznym. Oczywiście jak się
wypisywałem lekarze nie mieli czasu dla mnie bo strajki itp. ( poresztą każdy
kto był w szpitalu to wie jak tam jest ) to powiedziałem, że papiery odbiorę
później ( nie pamiętam czy mówiłem o zwolnieniu lekarskim ). Lekarz w dniu, w
którym byłem wypisywany powiedział mi abym 28.05.2007 r. zgłosił się do
poradni w tym szpitalu. Ponieważ nigdy nie leżałem w szpitalu pomyślałem
sobie, że zwolnienie będzie jako ciągłe. W czasie wizyty w poradni okazało
się, że muszę iść po wypis i zwolnienie, a ogólnie nie jestem wcale zapisany
na ten dzień. Więc udałem się po te papiery lecz ku mojemu zdziwieniu był
tylko wypis bez zwolnienia na co Pani robiąca wypisy odpowiedziała, że jeśli
chcę mieć zwolnienie to muszę iść do lekarza rodzinnego bo tylko on może
wystawić zwolnienie 1 miesiąc w tył. Tak więc wróciłem do poradni a tam
lekarz mi powiedział abym oprócz tego zwolnienia przyniósł od ogólnego
jeszcze skierowanie. Tak więc dzisiaj rano udałem się do ogólnego lekarza i
poprosiłem o zwolnienie z datą o 1 miesiąc w tył na co lekarz mi odpowiada,
że nie ma takiej możliwości. I co ja mam teraz zrobić ? Jestem na zwolnieniu
a nie mam zwolnienia. To jest jakaś paranoja. Jestem prawie przekonany, że
oni sobie robią takie jaja aby pacjent ich lamenty zarobkowe odczuł na
własnej skórze. Proszę o podpowiedź w tej sprawie jeśli ktoś miał podobną
sytuację lub zna odpowiedź za co będę bardzo wdźięczny. Chciałbym wiedzieć
kto jest winny za całą sytuację. Może ja ?