Dodaj do ulubionych

przedstwawiciele medyczni......................

08.08.03, 16:12
po co oni wogole laza,
czas zabieraja,
jak i tak,
nic z tego,
nie wynika?
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki nic nie wynika? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 08.08.03, 18:59
      Poszukaj sobie w Medlinie, jest kupa literatury o tym, ze
      wizyty repow dzialaja. I firmy to wiedza.

      Roughead EE, Harvey KJ, Gilbert AL. Commercial detailing
      techniques used by pharmaceutical representatives to
      influence prescribing.
      AIM: To determine the use of influence techniques by
      pharmaceutical representatives in their encounters with
      medical practitioners. METHOD: We identified six
      influence techniques from the marketing literature which
      are thought to be commonly used by sales people. These
      have been termed the principles of reciprocity,
      friendship/liking, commitment/consistency, social
      validation, authority, and scarcity. We examined the use
      of these techniques by analysing audio-recordings of
      pharmaceutical representatives' presentations to medical
      practitioners. RESULTS: Sixteen recordings, detailing 64
      medicines, were obtained from seven medical
      practitioners. Reciprocation was the most commonly
      observed method of influence. Samples, gifts, printed
      material, patient information leaflets or invitations
      were offered in all encounters. Appeals to authority
      figures, where promotional claims were supported by
      reference to professors or specialists, specialist groups
      and specialist hospitals, were recorded. Social
      validation acts, where reference was made to the peer
      group were also common. Commitment acts were observed to
      occur in two ways; the first was as a direct request to
      use the product detailed and the second was as a series
      of questions or statements which gradually moved from
      pre-agreed areas to solicitation of a commitment to
      prescribe the drug. CONCLUSION: Influence techniques were
      found to be commonly used by pharmaceutical
      representatives when they detailed products to medical
      practitioners. Medical practitioners may not be aware of
      the potential effect these techniques can have on their
      prescribing practices. Knowledge of these techniques must
      be incorporated into educational programmes designed to
      provide health professionals with critical appraisal skills.
      • kitek1 jakies naciagane badania................... 08.08.03, 19:10
        jak i te,
        ktore te,
        tzw. repy prezentuja:)
    • Gość: aki Re: przedstwawiciele medyczni.................... IP: *.protonet.pl 11.08.03, 17:52
      kitek1 napisał:

      > po co oni wogole laza,
      > czas zabieraja,
      > jak i tak,
      > nic z tego,
      > nie wynika?
      jak to nie wynika?dla nich tak!!!!!po prostu sprzedają poprzez twoją osobę swój
      towar(lekarstwa)nie możesz tego pojąc?
      handel jak każdy inny.to ich zawód.
      • kitek1 acha, tylko dlaczego zawsze....................... 11.08.03, 18:08
        jakies badziewia polecaja,
        ktore,
        albo sa cholernie drogie,
        albo wogole,
        zadnego dzialania nie maja:(
        • Gość: aki Re: acha, tylko dlaczego zawsze.................. IP: *.protonet.pl 12.08.03, 17:33
          kitek1 napisał:

          > jakies badziewia polecaja,
          > ktore,
          > albo sa cholernie drogie,
          > albo wogole,
          > zadnego dzialania nie maja:(

          bo leki tansze i dobre sprzedają sie "same"-jesli nie wiadomo o co chodzi to
          znaczy,że chodzi o pieniądze ;-) panie kolego
          • pasikonna Bzdury frustratow! 25.08.03, 16:37

            Ale durne to co piszecie, az sie w glowie przewraca...
            A pomyslal ktorys z Was, frustratow, ze bez przedstawicieli medycznych sluzba
            zdrowia funkcjonowalaby jeszcze gorzej, bez tych pieniedzy ktore zostawiaja
            nie jedynie w kieszeniach lekarzy (!!!),ale po prostu w szpitalach? Albo, czy
            pomysleliscie o tym, ze to wlasnie dzieki ich mozolnej pracy z niedouczonymi
            lakarzami tez sfrustrowanymi, ktorym ( nic dziwnego zreszta) nie chce sie
            uczyc i maja w dupie, ci wlasnie lekarze choc troche znaja aktualnie dostepne
            nowosci farmaceutyczne?
            Warto spojrzec na zagadnienie rowniez z tej strony, a nie jedynie okiem
            Polaczka Zawistnika drodzy panowie.


            • Gość: Doki "okiem zawistnika" IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 25.08.03, 16:47
              No dobrze, patrze okiem zawistnika i co widze?
              1. te "nowosci farmaceutyczne" rzadko sa warte zachodu.
              Od lat prawie nie widzialem leku, ktory bylby czyms innym
              niz tylko modyfikacja istniejacego leku. Wyjatki to moze
              np linezolid, TNK-TPA... jakos nic innego mi akurat nie
              przychodzi do glowy.
              2. informacje przedstawiane przez repow sa bardzo niskiej
              jakosci i bardzo nieobiektywne. Nawet jesli zostawiaja
              kopie artykulow, to te artykuly maja slaba metodologie
              albo dziwne konkluzje. Czytam, aby pocwiczyc krytycznosc
              spojrzenia. Jedna repke pogonilem, bo nie chciala sie
              zgodzic, ze u czlowieka rzut minutowy lewej komory jest
              rowny rzutowi minutowemu prawej komory... Chciala ode
              mnie bibliografii na potwierdzenie tej tezy :-).
              3. Repy zabieraja mi fure czasu na te pogadanki. Wole,
              jesli kontaktuja sie ze mna emailem, zamiast wyglaszac
              15-minutowe prelekcje. Jesli chca ubic interes, niech
              gadaja z aptekarzami. Aktualne informacje i nowosci
              zdobywam w dyskusjach z kolegami po fachu.
              4. repy sa produktem przemyslu farmaceutycznego. Dobrze,
              ze co i raz jest w tej branzy jakas fuzja, bo dzieki temu
              repow ubywa. W ogole tyle firm i tyle lekow jest
              niepotrzebne, chyba tylko ma sens dla akcjonariuszy tych
              firm.

              PZDR
              • pasikonna Re: 'okiem zawistnika' 26.08.03, 10:34
                Witaj
                Odpowiem po koolei:

                No dobrze, patrze okiem zawistnika i co widze?
                1. te "nowosci farmaceutyczne" rzadko sa warte zachodu.
                Od lat prawie nie widzialem leku, ktory bylby czyms innym
                niz tylko modyfikacja istniejacego leku. Wyjatki to moze
                np linezolid, TNK-TPA... jakos nic innego mi akurat nie
                przychodzi do glowy.

                Weź pod uwage, ze te wlasnie modyfikacje to np. leki o wyzszym skladzie, tzw.
                lepszej jakosci – czyli lepiej się wchlaniaja i powoduja mniej skutkow
                ubocznych.
                Najlepszym przykladem może być chocby przeglad lekow p.bolowych...
                A ponadto – jest cala masa lekow super specjalistycznych, wymagajacych
                dodatkowych szczegolowych informacji nie tylko podstawowego „panie doktorze
                pan zastosuje a ja piatke panu zaplace.”

                Skoro „Nic innego nie przychodzi Ci do glowy” może wato posluchac o czym
                opowiadaja repowie, może warto się zainteresowac, poczytac...

                2. informacje przedstawiane przez repow sa bardzo niskiej
                jakosci i bardzo nieobiektywne. Nawet jesli zostawiaja
                kopie artykulow, to te artykuly maja slaba metodologie
                albo dziwne konkluzje. Czytam, aby pocwiczyc krytycznosc
                spojrzenia. Jedna repke pogonilem, bo nie chciala sie
                zgodzic, ze u czlowieka rzut minutowy lewej komory jest
                rowny rzutowi minutowemu prawej komory... Chciala ode
                mnie bibliografii na potwierdzenie tej tezy :-).

                To jest totalne uogolnienie. Nie zgadzam się z tym. Sa owszem firmy, które
                skupiaja się jedynie na jak najwiekszym cisnieciu swoich pracownikow, jak
                najmniejszym kosztem, ale sa tez takie - które mase pieniedzy i wysilku
                poswiecaja na szkolenie merytoryczne. I nie sa to szkolenia jedynie z zakresu
                jak wcisnac najlepszy bajer, tylko szkolenia medyczne, wyklady z profesorami
                specjalnie na takie szkolenia zapraszanymi, oraz konczace się TESTAMI!
                Sposób w jaki rep pracuje z lekarzem to kwestia kultury firmy i wymagan
                stawianych przez management.
                To tez kwestia tego jak powaznie firma traktuje lekarza i co ma mu do
                zaoferowania. Nie powinienes uogolniac. Znam firmy które dbaja o np.
                dostarczanie lekarzom fachowych ksiazek, opracowan, pism.
                Ale tez znam takie, które sprowadzaja swoja dzialalnosc do opisanych przez
                Ciebie akcji.

                3. Repy zabieraja mi fure czasu na te pogadanki. Wole,
                jesli kontaktuja sie ze mna emailem, zamiast wyglaszac
                15-minutowe prelekcje.

                Tylko być może Ty taka forme wolisz i dolozysz energii żeby przeczytac
                przeslane info, natomiast zapewniam Cie ze cala masa Twoich kolegow po fachu
                oleje to na miekko.
                Ponadto, weź pod uwage ze jak w kazdej pracy sa tez takie subtelnosci jak
                weryfikacja kontaktow z lekarzami, zachowanie relacji itd., i to niestety
                wymaga od repa kontaktu bezposredniego. Bo nie daj Boze pomylisz się i podasz
                zle nazwisko repa z Twojego regionu...
                Koniecznosc dziejowa polega na tym, ze lekarz musi kontaktowac się z
                pacjentami, a rep z lekarzami i zapewne Tobie zdarzylo się mieć po kokardy
                pacjentow, to podobnie ma się rzecz z relacja rep lekarz. . Pech repa polega
                na tym ze jest w nieco gorszej sytuacji – bo nawet jak już ma powyzej kreski
                to musi zachowac kindersztube i być uprzejmy i usmiechniety...
                W przeciwienstwie do lekarza któremu nikt nic nie zrobi jeśli jest niemily dla
                pacjentow.


                Jesli chca ubic interes, niech
                gadaja z aptekarzami. Aktualne informacje i nowosci
                zdobywam w dyskusjach z kolegami po fachu.

                Po raz kolejny powtorze – Ty być może będziesz dyskutowal. Ale niekoniecznie
                inni.
                I jest to dla mnie zrozumiale, bo sama nie upieram się żeby po pracy rozmawiac
                o merytorycznych zagadnieniach sluzbowych; srednio to lubie. (Ale ja również
                lubie pomaranczowy kolor, a inni niekoniecznie.)
                Wyobraz sobie takiego lekarza z Pikutkowa. Caly dzien wykanczali go pacjenci z
                których powiedzmy sobie uczciwie: polowa to chorzy, a druga polowa to emeryci
                hipochadrycy . I tak 8 godzin. Komu będzie się chcialo po powrocie do domu
                zglebiac e-maile, telefonowac dyskusyjnie do kolegow, czytac fachowe cegly –
                kiedy dodatkowo zona oczekuje zakupow, pomocy w domu, pies spaceru, dzieci
                zabawy, telewizor obejrzenia filmu, lub... jeśli wspomniana osoba, czyli nasz
                lekarz JEST kobieta ??? Przypomne – czekaja dzieci, obiadki, pranko,
                sprzatanko – standardowy drugi etat ( można się zaczac spierac na tematy
                feministyczne, ale nie o to mi chodzi, tym razem ja generalizuje, na podstawie
                obserwacji).

                Zas co do ubijania interesu – oczywiście, nie oszukujmy się : wszystkim chodzi
                o sprzedaz. Ale kiedy mowimy o lekach na recepte aptekarze sa celem drugiej
                kategorii. O ich wyborze i zastosowaniu decyduje lekarz.
                Poza tym, w Twoim wlasnym, dobrze pojetym interesie jest, aby pacjet leczyl
                się wizytujac najpierw Ciebie, lekarza ,a pozniej szedl z wytycznymi od
                Ciebie do apteki. Przeciez na podstawie tych wlasnie wizyt pacjentow formalnie
                i nieformalnie zarabiasz.
                W przypadku lekow OTC, oczywiście cala sprawe można zalatwic przez umiejetnie
                przeprowadzana kampanie reklamowa, e-maila do Ciebie, oraz koperte;)
                Ale nie mowmy tak o lekach specjalistycznych.

                4. repy sa produktem przemyslu farmaceutycznego. Dobrze,
                ze co i raz jest w tej branzy jakas fuzja, bo dzieki temu
                repow ubywa. W ogole tyle firm i tyle lekow jest
                niepotrzebne, chyba tylko ma sens dla akcjonariuszy tych
                firm.

                Jeśli jestes lekarzem z prawdziwego zdarzenia to to co napisales zle swiadczy
                o Tobie i Twoim podejsciu do zawodu. Albo nie zalapales się na intratne
                kontakty z repami i masz za zle, albo jestes generalnie sfrustrowany ( zreszta
                nic dziwnego, jak się popatrzy na sluzbe zdrowia) . Mam nadzieje ze nie
                zaliczasz się do kategorii lekarzy którzy, niczym pewna znajoma lekarka z X.
                wszystko leczy Gripexem i witamina C ( niezaleznie czy to zlamana noga czy
                grypa zoladkowa). Bo ma w d**** i jest na panstwowym. Choc z drugiej strony
                pasuje to do caloksztaltu obrazu polskiej sluzby zdrowia.

                Przy okazji – lekarze z prawdziwego zdarzenia to coraz bardziej zanikajacy
                gatunek.


                Pozdrawiam
                Pasik



                • Gość: Doki Re: 'okiem zawistnika' IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 26.08.03, 12:37
                  Przyklady, ktore sa w tekscie, biore "z kapelusza", bo w
                  tej chwili nie mam czasu na szczegolowe poszukiwania w
                  literaturze. Staram sie tez uzywac nazw miedzynarodowych.
                  Kto wie o co chodzi, ten wie, a ja nie zajmuje sie
                  robieniem reklamy ani antyreklamy.


                  pasikonna napisała:

                  > Weź pod uwage, ze te wlasnie modyfikacje to np. leki o
                  wyzszym skladzie, tzw.
                  > lepszej jakosci – czyli lepiej się wchlaniaja i
                  powoduja mniej skutkow
                  > ubocznych.

                  Niestety, nie zawsze jest to prawda- kto jeszcze pamieta
                  Baycol? Poza tym te roznice sa trywialne i nie
                  uzasadniaja zlodziejskiej ceny na nowy preparat, np
                  omeprazol vs pantoprazol vs lansoprazol.

                  > Najlepszym przykladem może być chocby przeglad lekow
                  p.bolowych...

                  Nieprawda! Lazi za mna rep od remifentanilu i przekonuje,
                  jakie to dobre. Owszem, dobrze, ze jest taki lek, ale ten
                  sam efekt, albo nawet lepszy, moge osiagnac tania jak
                  barszcz morfina. Producent zrezygnowal z fentanylu, gdy
                  wygasl na niego patent i zastapil go drozszym
                  sufentanilem, ale fentanylem pracowalo sie lepiej...
                  Tzw coxiby: nie spelnily pokladanych w nich nadziei.
                  Wsrod lekow niesteroidowych: nowe formy, ale zadnych
                  innowacji. Jedynym jasniejszym punktem jest pozajelitowa
                  forma paracetamolu, ktorej nie trzeba rozpuszczac. Podaj,
                  prosze, przyklad znaczacej innowacji. No, chyba ze masz
                  na mysli przezskorna buprenorfine- moim zdaniem kompletna
                  pomylka...

                  > A ponadto – jest cala masa lekow super
                  specjalistycznych, wymagajacych
                  > dodatkowych szczegolowych informacji nie tylko
                  podstawowego „panie doktor
                  > ze
                  > pan zastosuje a ja piatke panu zaplace.”

                  A o tych lekach to juz w ogole nie polegalbym na repach
                  jako na zrodle informacji.

                  > Skoro „Nic innego nie przychodzi Ci do glowy” może wato
                  posluchac o
                  > czym
                  > opowiadaja repowie, może warto się zainteresowac,
                  poczytac...

                  Sek w tym, ze nie ma o czym. Te "innowacje", o ktorych
                  piszesz, to przewaznie "me too- molecules"- lekko
                  zmodyfikowane leki, wypuszczone na rynek po to, zeby
                  kazda firma miala je w swojej ofercie. Dzieki temu na
                  rynku sa 3 takie same "setrony" (antagonisci receptora
                  HT3), ktorych w praktyce nie da sie od siebie odroznic.
                  To samo ze statynami, a juz szczytem sa betablokery. Nie
                  sposb zliczyc ile ich jest na rynku, a wystarczylyby 3-4:
                  esmolol, labetalol, atenolol i/lub bisoprolol. A tak, to
                  mamy klopot z nadmiaru.


                  > To jest totalne uogolnienie. Nie zgadzam się z tym. Sa
                  owszem firmy, które
                  > skupiaja się jedynie na jak najwiekszym cisnieciu
                  swoich pracownikow, jak
                  > najmniejszym kosztem, ale sa tez takie - które mase
                  pieniedzy i wysilku
                  > poswiecaja na szkolenie merytoryczne. I nie sa to
                  szkolenia jedynie z zakresu
                  > jak wcisnac najlepszy bajer, tylko szkolenia medyczne,
                  wyklady z profesorami
                  > specjalnie na takie szkolenia zapraszanymi, oraz
                  konczace się TESTAMI!

                  Nie o to chodzi. Jakosc publikacji w literaturze
                  medycznej jest generalnie slaba. Bierze sie to z kultury
                  "publish or perish"- mnoza sie publikacje, ktore nic nie
                  wnosza lub wrecz zaciemniaja. Do tego firmy zamawiaja
                  publikacje, sponsoruja je, trzymaja lape na wynikach i
                  czesto gesto manipuluja nimi. Nawet wiodace uniwersytety
                  amerykanskie mialy ostatnio klopoty z tego powodu, z
                  utrata licencji FDA na prowadzenie tych badan wlacznie.
                  Sa firmy jeszcze gorsze, jak np Augustine Medical i
                  Aspect Medical, ktore kieruja sie z promocja do pacjentow
                  i strasza lekarzy procesami (zakladanymi przez pacjentow,
                  przy dyskretnym pewnie poparciu producentow...), jesli
                  nie kupia sprzetu przez nich produkowanego!
                  Jednoczesnie znikla z lekospisow penicylina G, lek z
                  wyboru w niektorych powaznych zakazeniach, lek dla
                  ktorego nie znaleziono zamiennika. Dlaczego penicylina
                  znikla? Bo jej syntezy dokonano przeszlo 50 lat temu,
                  patenty wygasly, nie da sie na niej zarobic, wiec nikt
                  nie chce jej produkowac. Podobny los spotka dozylne
                  barbiturany, ostatnio sa problemy z metylprednisolonem...
                  Ostatnio inna agresywna marketingowo firma- Pulsion
                  Medical- przeprowadzila direct mailing pod haslem "sa
                  nowe dane przeciwko uzywaniu cewnikoiw Swan-Ganza.
                  odfaxuj formularz, a przeslemy je bezplatnie".
                  Odfaxowalem i dostalem editorial, ktory od razu wyglada
                  na pisany na zamowienie Pulsiona, zadnych nowych danych w
                  nim nie ma. Do tego byl dolaczony cennik cewnikow
                  Pulsiona... no more comments...
                  Troche wczesniej byla u mnie repka, ktora probuje
                  wymyslic nowe zastosowania dla doxapramu... zenada.
                  Co zrobila Zeneca gdy wygasl patent na propofol? Zmienila
                  postac leku, wprowadzili ogromnym kosztem TCI i
                  doprowadzili do zdjecia ze strony internetowej
                  Uniwersytetu w Gandawie programu komputerowego, ktory
                  robil dokladnie to samo, co ich Diprifusor- bo to by
                  zepsulo im rynek. I teraz laza za mna i dopytuja sie,
                  dlaczego zuzywam tak malo propofolu... Bo sa tansze
                  alternatywy, oto dlaczego.
                  Na rynku sa dwa nowe srodki miejscowo znieczulajace. Rep
                  Astry-Zeneki mowi nam wprost, ze ich celem jest wycofac
                  bupiwakaine, bo nie ma na nia juz patentu...
                  Firmy farmaceutyczne wcale nie wprowadzaja innowacji, one
                  wprowadzaja produkt, A NASTEPNIE staraja sie kreowac popyt.

                  > Koniecznosc dziejowa polega na tym, ze lekarz musi
                  kontaktowac się z
                  > pacjentami, a rep z lekarzami

                  Koniecznosc jest. Koledzy mnie mityguja, zebym jednak
                  poszedl pogadac z repami, bo inaczej nie zasponsoruja np
                  kolacyjki. A ja uwazam, ze skoro mnie stac na to, by
                  pojsc do restauracji, to wole sam za siebie zaplacic niz
                  falszywie sie usmiechac do repa.

                  > Ale kiedy mowimy o lekach na recepte aptekarze sa celem
                  drugiej
                  > kategorii.

                  ???? Aptekarz szpitalny jest postacia centralna. To on
                  negocjuje warunki dostaw (czyt. upusty).


                  > Jeśli jestes lekarzem z prawdziwego zdarzenia to to co
                  napisales zle swiadczy
                  > o Tobie i Twoim podejsciu do zawodu.

                  Twoje prawo miec o mnie takie zdanie. Tylko ze nie
                  rozumiem jak do niego doszlas. Na podstawie tego, co
                  napisalem powyzej, jest dla mnie jasne, ze repy dzialaja
                  w interesie nie pacjenta i nie moim, a w interesie firmy,
                  ktora reprezentuja, a ta firma jest nastawiona na
                  maksymalizacje zysku. Przyklad: Abbott zdzieral z nas
                  prawie 20 euro za jeden zestaw do pompy PCA. Po rozmowie
                  okazalo sie, ze od lipca ten sam zestaw moze kosztowac
                  niespelna 12 euro. Czyli zostalismy okradzeni.
                  Nie ma niczego zlego w maksymalizacji zysku. Zla jest
                  hipokryzja i strojenie sie w piorka dobroczyncy i
                  przyjaciela. I to mam za zle repom.

                  > Albo nie zalapales się na intratne
                  > kontakty z repami i masz za zle, albo jestes generalnie
                  sfrustrowany ( zreszta
                  > nic dziwnego, jak się popatrzy na sluzbe zdrowia) .

                  Z WYBORU odmawiam intratnym propozycjom- w imie wlasnej
                  zawodowej niezaleznosci. Bylbym sfrustrowany, gdybym nie
                  odmawial, a potem musial codziennie ogladac w lustrze
                  moja sprzedajna gebe.

                  Na koniec: jest pewien serwis, ktory mam dzieki repom i
                  ktory cenie. W niektorych firmach mozna przyfaxowac liste
                  referencji i po paru dniach dostaje sie poczta zwrotna
                  odbitki artykulow- niekoniecznie o produktach danej
                  firmy. Firmy stac na utrzymywanie bibliotek czesto lepiej
                  zaopatrzonych niz uniwersyteckie. I za mozliwosc
                  skorzystania z nich jestem firmom wdzieczny.
                  Chcialbym na probe pozyc w "swiecie bez repow". Taki
                  swiat nie moze byc zly.

                  PZDR
                  • pasikonna Re: 'okiem zawistnika' 26.08.03, 13:57

                    Przyklady, ktore sa w tekscie, biore "z kapelusza", bo w
                    tej chwili nie mam czasu na szczegolowe poszukiwania w
                    literaturze. Staram sie tez uzywac nazw miedzynarodowych.
                    Kto wie o co chodzi, ten wie, a ja nie zajmuje sie
                    robieniem reklamy ani antyreklamy.

                    OK.> Przeczytalam przyklady. Niestety w chwili obecnej nie mogę popasc w
                    szczegolowa dyskusje dotyczaca wyzszosci np. Raniberlu nad Ranigastem, czy
                    Aspiryny Bayera nad Polopiryna itd. Nie mniej jednak nie zgadzam się do konca
                    z tym co napisales.

                    > A ponadto – jest cala masa lekow super
                    specjalistycznych, wymagajacych
                    > dodatkowych szczegolowych informacji nie tylko
                    podstawowego „panie doktor
                    > ze
                    > pan zastosuje a ja piatke panu zaplace.”

                    A o tych lekach to juz w ogole nie polegalbym na repach
                    jako na zrodle informacji.

                    To chyba nie chodzi o leki tylko repow...


                    > To jest totalne uogolnienie. Nie zgadzam się z tym. Sa
                    owszem firmy, które
                    > skupiaja się jedynie na jak najwiekszym cisnieciu
                    swoich pracownikow, jak
                    > najmniejszym kosztem, ale sa tez takie - które mase
                    pieniedzy i wysilku
                    > poswiecaja na szkolenie merytoryczne. I nie sa to
                    szkolenia jedynie z zakresu
                    > jak wcisnac najlepszy bajer, tylko szkolenia medyczne,
                    wyklady z profesorami
                    > specjalnie na takie szkolenia zapraszanymi, oraz
                    konczace się TESTAMI!

                    > Koniecznosc dziejowa polega na tym, ze lekarz musi
                    kontaktowac się z
                    > pacjentami, a rep z lekarzami

                    Koniecznosc jest. Koledzy mnie mityguja, zebym jednak
                    poszedl pogadac z repami, bo inaczej nie zasponsoruja np
                    kolacyjki.

                    To smutne, ze tak to wszystko odbierasz. Bo nie wiedzialam ze chodzi jedynie o
                    kolacyjki. W sumie sprowadzasz swoich kolegow do parteru i dla pacjeta który
                    to wlasnie czyta wszystko staje się jasne. Czyli generalnie oni was korumpuja,
                    a wy się dajecie – oczywiście wszyscy oprocz Ciebie;)

                    A ja uwazam, ze skoro mnie stac na to, by
                    pojsc do restauracji, to wole sam za siebie zaplacic niz
                    falszywie sie usmiechac do repa.

                    A dlaczego falszywie? I dlaczego masz na te kolacyjke nie pojsc? Skoro rep
                    taki glupi i zaprasza, nie wyczuwszy ze go nie tolerujesz, to jego sprawa i
                    brak wyczucia
                    Poza tym nagle może się okazac ze nagle taki rep nie musi być koniecznie
                    falszywy, ze może jednak nawet Tobie madremu lekarzowi ma tez cos madrego do
                    powiedzenia?!

                     Ale kiedy mowimy o lekach na recepte aptekarze sa celem
                    drugiej
                    > kategorii.

                    ???? Aptekarz szpitalny jest postacia centralna. To on
                    negocjuje warunki dostaw (czyt. upusty).

                    Chyba nie czytasz tego co pisze. Biznes biznesem, a swiadomosc lekow to cos
                    innego. Oczywiście w tym rozumieniu aptekarz jest b. istotny, ale ja skupilam
                    się na relacjach lekarz rep.


                    > Jeśli jestes lekarzem z prawdziwego zdarzenia to to co
                    napisales zle swiadczy
                    > o Tobie i Twoim podejsciu do zawodu.

                    Twoje prawo miec o mnie takie zdanie. Tylko ze nie
                    rozumiem jak do niego doszlas. Na podstawie tego, co
                    napisalem powyzej, jest dla mnie jasne, ze repy dzialaja
                    w interesie nie pacjenta i nie moim, a w interesie firmy,
                    ktora reprezentuja, a ta firma jest nastawiona na
                    maksymalizacje zysku.

                    I to jest nieprawda. A przynajm,niej prawda polowiczna. Nie widze szans na
                    przekonanie Ciebie, bo jestes bardzo zapiekly w tym co uwazasz, nie mniej
                    jednak oczywiście dzialalnosc repa cel ma oczywisty – ale JAK go po drodze
                    osiagnie, jak dba o swoich lekarzy i jak ich traktuje – to już kwestia
                    wspomnianej przez mnie kultury i wymogow firmy i oczywiście ludzi.


                    Nie ma niczego zlego w maksymalizacji zysku. Zla jest
                    hipokryzja i strojenie sie w piorka dobroczyncy i
                    przyjaciela. I to mam za zle repom.

                    Mysle ze nie tylko...

                    > Albo nie zalapales się na intratne
                    > kontakty z repami i masz za zle, albo jestes generalnie
                    sfrustrowany ( zreszta
                    > nic dziwnego, jak się popatrzy na sluzbe zdrowia) .

                    Z WYBORU odmawiam intratnym propozycjom- w imie wlasnej
                    zawodowej niezaleznosci. Bylbym sfrustrowany, gdybym nie
                    odmawial, a potem musial codziennie ogladac w lustrze
                    moja sprzedajna gebe.

                    Dokonanie czasem wyboru, który jest sluszny dla pacjenta i JEDNOCZESNIE
                    intratny dla Ciebie, lub Twojego miejsca pracy– nazywa się nie sprzedajnoscia,
                    tylko BIZNESEM.
                    To wlasnie dzieki repom lekarze b. często maja nowe krzeselka, mebelki, sprzet
                    medyczny a personel w szpitalu np. taki drobiazg jak fartuchy. Polskich
                    szpitali i ZOZow z reguly na to nie stac i dobrze ze firmy Was w to
                    zaopatruja. Nie udawaj swietszego od papieza, bo az glupio.

                    Na koniec: jest pewien serwis, ktory mam dzieki repom i
                    ktory cenie. W niektorych firmach mozna przyfaxowac liste
                    referencji i po paru dniach dostaje sie poczta zwrotna
                    odbitki artykulow- niekoniecznie o produktach danej
                    firmy. Firmy stac na utrzymywanie bibliotek czesto lepiej
                    zaopatrzonych niz uniwersyteckie. I za mozliwosc
                    skorzystania z nich jestem firmom wdzieczny.
                    Chcialbym na probe pozyc w "swiecie bez repow". Taki
                    swiat nie moze byc zly.

                    A ja chcialabym pozyc w swiecie normalnej sluzby zdrowia, gdzie placac co
                    miesiac haracz mogę z niej skorzystac, gdzie nie będę intruzem dla kogos kto
                    zarabia dzieki mojej pacjenckiej wizycie, gdzie lekarz będzie kompetentny i
                    niesfrustrowany, nie zaraze się w szpitalu zoltaczka, hivem, urodze dziecko
                    bezpiecznie, a przy okazji – gdzie nie będę doplacac do tego co jest bezplatne.
                    Zycze Tobie spelnienia Twoich nierealnych marzen i sobie moich.Amen.

                    PS> Na zakonczenie chcialam dodac, ze nie jestem ani nie bylam, ani nie grozi
                    mi raczej bycie repka

                    PZDR




                    • Gość: Doki okiem-dla odmiany- chlodnym IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 27.08.03, 17:52
                      Widzisz, pasikonna, jaka Ty jestes. Najpierw sama plujesz
                      na innych (durne, az glowa boli; frustraci, niedouczeni,
                      Polaczek-zawistnik), wiec nie badz zaskoczona, ze dalem
                      sie sprowokowac. Wykurzylas mnie z jamy, choc do tego
                      czasu powolalem sie na zrodla, ktore odpowiadaly na
                      postawione na poczatku pytanie po co sa repy. odpowiedz
                      jest jasna: bo nakrecaja sprzedaz. Potem napisalem
                      dlaczego nie przepadam za ich wizytami, ale pare niuansow
                      mojej wypowiedzi chyba Ci umknelo, albo nie wstukalem ich
                      wystarczajaco wyraznie, bo troche przeinaczasz.
                      Koledzy lubia kolacyjki, ja tez lubie i wyobraz sobie, ze
                      nie jestem swiety i czasem biore w nich udzial. Presja
                      srodowiska gra role. Musze krakac jak inne wrony, to jest
                      maly swiatek. Okres wrzesien-grudzien to zniwa
                      "gastronomicznych seminariow", jak to sie eufemistycznie
                      nazywa. Zaczyna sie nowy rok akademicki, budzety na
                      promocje trzeba wydac do konca roku, no i po ostatnie: tu
                      ksztalcenie ustawiczne lekarzy jest kontrolowane
                      administracyjnie. Niby formalnego obowiazku nie ma, ale
                      silny nacisk jest, zeby nalezec do tzw lokalnych grup
                      specjalistow, na ktorych omawia sie rozne problemy z
                      praktyki. Obecnosc jest kontrolowana, za niewykazanie sie
                      obecnoscia sa konsekwencje finansowe dla lekarza i czasem
                      dla jego pracodawcy. Repy pomagaja spelnic
                      administracyjny wymog, sponsorujac takie "gastronomiczne
                      seminaria", zwykle rzeczywiscie poprzedzone godzinnym
                      wykladem na jakis temat z praktyki. Nie przepadam za ta
                      forma, ale biore w niej udzial, przydaje mi sie to
                      (mozliwosc wymiany srodowiskowych plotek tez jest
                      istotna, ale w ten sposob poznaje nowe restauracje, do
                      ktorych czasem potem idziemy z zona). W tej chwili mam na
                      biurku juz 2 zaproszenia na wrzesien: z lokalna grupa
                      urgentystow do knajpy, sponsor: Pharmacia-Upjohn (pojde)
                      i 2-dniowe sympozjum w atrakcyjnej lokalizacji nad
                      morzem, courtesy of Eli- Lilly (nie pojde). Widzisz
                      roznice? Pierwsze to wyjscie z kolegami do knajpy, a ktos
                      inny placi. Drugie to promocyjne przekupstwo przez wielki
                      koncern, bo bedzie dotyczyc horrendalnie drogiego leku,
                      ktory wlasnie wchodzi na rynek. To przy okazji
                      "sprowadzania do parteru".
                      Przy takich okazjach mialem mozliwosc siedziec przy
                      jednym stole takze z repami i prywatnie to tez moga byc
                      fajni ludzie. Jest z kim i o czym pogadac. Ale po linii
                      zawodowej nie sa moimi sprzymierzencami, lagodnie mowiac.
                      Jakos trzeba to oddzielac. Podobnie zreszta jak zdarzalo
                      mi sie siedziec przy jednym stole- prywatnie- z
                      adwokatami, choc jest to zawod, ktory czesto ociera sie o
                      nieprzyzwoitosc. No, ale odbiegam od tematu.

                      Twoje stwierdzenie, ze nieprawda jest, jakoby firmy
                      farmaceutyczne dazyly przede wszystkim do maksymalizacji
                      zysku, moglbym wlasciwie pozostawic calkiem bez
                      komentarza jako dowod na Twoja bezgraniczna naiwnosc.
                      Przemysl farmaceutyczny to jedna z najbardziej
                      dochodowych galezi gospodarki, spojrzyj na bilansy roczne
                      gigantow. I tu dochodzimy do jeszcze innego zagadnienia.
                      Nic w zyciu nie jest proste, a lekarz jest rzecznikiem
                      interesow roznych stron, interesow czesto sprzecznych.
                      Bywa, ze musi wywazyc pomiedzy interesem wlasnym,
                      pacjenta, a czasem tez spoleczenstwa jako calosci
                      (naprawde, jest taki punkt w etyce medycznej). Przyklady
                      na konflikty w tym trojkacie mozesz sama sobie wymyslic.
                      Ale prosze nie pisz "Dokonanie czasem wyboru, który jest
                      sluszny dla pacjenta i JEDNOCZESNIE intratny dla Ciebie,
                      lub Twojego miejsca pracy– nazywa się nie sprzedajnoscia,
                      tylko BIZNESEM." Po pierwsze, blednie zakladasz, ze
                      przepisanie leku zalecanego przez repa jest sluszne z
                      punktu widzenia pacjenta, po drugie, byc moze w ten
                      sposos ograbiasz z pieniedzy na leczenie jakiegos innego
                      pacjenta, po trzecie, prawo zabrania lekarzowi czerpania
                      zyskow ze sprzedazy farmaceutykow. W Belgii zabrania do
                      tego stopnia, ze do niedawna trudno bylo lekarzowi ozenic
                      sie z farmaceutka.
                      Firmy farmaceutyczne sa normalnymi kapitalistycznymi
                      przedsiebiorstwami i daza do maksymalizacji zysku. To
                      normalne. Gdyby nie dazyly, zmienionoby ich zarzad, bo to
                      by znaczylo, ze zarzad dziala na szkode udzialowcow.
                      Jednakze, od czasu upowszechnienia sie ubezpieczen
                      zdrowotnych, firmy te nie dzialaja na wolnym rynku.
                      Rynek, na ktorym dzialaja firmy farmaceutyczne, jest
                      pokraczny, bo kto inny decyduje o zakupie tego czy innego
                      produktu, kto inny go otrzymuje, a jeszcze kto inny placi
                      za wszystko. To prowadzi do wynaturzen, takze cenowych.
                      Nie winie tu samych firm- dzialaja prawidlowo,
                      maksymalizujac zysk, ale czasem trzeba je postawic pod
                      sciana- jak to zrobily niektore kraje afrykanskie,
                      znoszac restrykcje patentowe na leki przeciwko AIDS- zeby
                      zaczely wykazywac troche zdrowego rozsadku.
                      Z DRUGIEJ JEDNAK STRONY akcje tychze firm ma Twoj fundusz
                      emerytalny, jestes wiec zywotnie zainteresowana w tym,
                      zeby firmy farmaceutyczne zbijaly jak najwieksza kase. I
                      badz tu madry...
                      Rep to ten zderzak na styku firma- ja i oberwalo mu sie w
                      moich diatrybach. Madry rep, albo jego zwierzchnik,
                      przeczyta i rozwazy u siebie, bo to sa slowa kogos, kto
                      widuje repow prawie codziennie, bedac swiadomym, ze
                      swiata bez repow na razie nie bedzie. Ktos, kto nie byl,
                      nie jest i nie bedzie repem, uzna, ze jestem zapiekly.

                      Life is a bitch. :-(
                      • Gość: aki Re: okiem-dla odmiany- chlodnym IP: *.protonet.pl 27.08.03, 18:18
                        Gość portalu: Doki napisał(a):



                        > Life is a bitch. :-(
                        tym niemniej niektóre repki to całkiem miłe dziewczyny.
                        ale ad rem:
                        nie chce mi sie pisac tak długiej epistoły jak doki leczt wierdzenie że firmy
                        farmaceutyczne działaja li tylko dla dobra pacjenta jest przekłamaniem lub
                        naiwnością.Działaja przede wszystkiem dla zysku i to w sposób czesto niezbyt
                        etyczny.Vide koncerny usilujące utrzymac wysokie ceny na lekarstwa stosowane w
                        AIDS nawet dla biednych krajów afrykańskich.Brak perspektywy potencjalnych
                        zysków np ze sprzedaży leków antymalarycznych (biednych nie stać na ich kupno-a
                        malaria to choroba krajów trzeciego świata) jest też (jedna z kilku)przyczyną
                        tego ze w leczeniu i profilaktyce malarii nastapiła stagnacja.Koncernom nie
                        opłaca sie po prostu inwestować pieniedzy w badania nad lekami dla "biednych"
                      • pasikonna Re: okiem-dla odmiany- chlodnym 28.08.03, 12:32

                        > Widzisz, pasikonna, jaka Ty jestes. Najpierw sama plujesz
                        > na innych (durne, az glowa boli; frustraci, niedouczeni,
                        > Polaczek-zawistnik), wiec nie badz zaskoczona, ze dalem
                        > sie sprowokowac. Wykurzylas mnie z jamy,


                        Czesc:)
                        I bardzo dobrze, bo to co piszesz jest dla mnie i zapewne innych interesujace,
                        bo upierasz sie przy swoim i potrafisz bronic swoich racji. Dostarczasz mi
                        materialu do przemyslen, tak wiec generalnie dziekuje.
                        Pozwalam sobie na mocne slowa bo – jak zastanowisz się z kolei nad moim
                        spojrzeniem na sprawe zauwazysz ze tez jest w nim wiele racji.

                        Przy okazji - ja doskonale zdaje sobie sprawe ze firmy farmaceutyczne nie sa
                        organizacjami charytatywnymi, nie to mialam na mysli. I nie mam zludzen.
                        Mowilam jedynie, ze ich praca niesie za soba ROZSADNE korzysci z punktu
                        widzenia zarowno lekarza jak i pacjenta ( jesli oczywiście nie będzie sie
                        patrzylo na repow wspomnianym okiem Polaczka zawisnika, ze przychodzi taki i
                        smie sie wciskac i jeszcze ma calkiem dobrze platna prace).

                        Przyjmuje Twoje argumenty, aczkolwiek tylko w czesci do mnie przemawiaja.


                        > Koledzy lubia kolacyjki, ja tez lubie i wyobraz sobie, ze
                        > nie jestem swiety i czasem biore w nich udzial. Presja
                        > srodowiska gra role. Musze krakac jak inne wrony, to jest
                        > maly swiatek.

                        Pojscie na kolacje z kontrahentem nie jest niczym niestosownym, podobnie jak
                        pojscie na kolacje z repem ( no chyba ze nie bierzesz zony, a repka pelnego
                        kompletu bielizny).
                        W kwestii formalnej - jakbys chcial nie "krakac" niczym pozostale wrony, to
                        bys nie krakal, wiec nie usprawiedliwiaj sie.


                        Okres wrzesien-grudzien to zniwa
                        > "gastronomicznych seminariow", jak to sie eufemistycznie
                        > nazywa. Zaczyna sie nowy rok akademicki, budzety na
                        > promocje trzeba wydac do konca roku, no i po ostatnie: tu
                        > ksztalcenie ustawiczne lekarzy jest kontrolowane
                        > administracyjnie. Niby formalnego obowiazku nie ma, ale
                        > silny nacisk jest, zeby nalezec do tzw lokalnych grup
                        > specjalistow, na ktorych omawia sie rozne problemy z
                        > praktyki. Obecnosc jest kontrolowana, za niewykazanie sie
                        > obecnoscia sa konsekwencje finansowe dla lekarza i czasem
                        > dla jego pracodawcy. Repy pomagaja spelnic
                        > administracyjny wymog, sponsorujac takie "gastronomiczne
                        > seminaria", zwykle rzeczywiscie poprzedzone godzinnym
                        > wykladem na jakis temat z praktyki. Nie przepadam za ta
                        > forma, ale biore w niej udzial, przydaje mi sie to
                        > (mozliwosc wymiany srodowiskowych plotek tez jest
                        > istotna, ale w ten sposob poznaje nowe restauracje, do
                        > ktorych czasem potem idziemy z zona). W tej chwili mam na
                        > biurku juz 2 zaproszenia na wrzesien: z lokalna grupa
                        > urgentystow do knajpy, sponsor: Pharmacia-Upjohn (pojde)
                        > i 2-dniowe sympozjum w atrakcyjnej lokalizacji nad
                        > morzem, courtesy of Eli- Lilly (nie pojde). Widzisz
                        > roznice? Pierwsze to wyjscie z kolegami do knajpy, a ktos
                        > inny placi.

                        No wlasnie...
                        Wiesz co - mnie sie generalnie wydaje ze to wszystko ( nie jest to przytyk do
                        Ciebie, tylko refleksja natury ogolnej) jest tak troche w rytm: wart Pac
                        Palaca...

                        Drugie to promocyjne przekupstwo przez wielki
                        > koncern, bo bedzie dotyczyc horrendalnie drogiego leku,
                        > ktory wlasnie wchodzi na rynek. To przy okazji
                        > "sprowadzania do parteru".
                        > Przy takich okazjach mialem mozliwosc siedziec przy
                        > jednym stole takze z repami i prywatnie to tez moga byc
                        > fajni ludzie. Jest z kim i o czym pogadac. Ale po linii
                        > zawodowej nie sa moimi sprzymierzencami, lagodnie mowiac.

                        Niekoniecznie, ale o tym wspominalam wczeniej; natomiast milo, ze doceniasz
                        ich jako ludzi. Zapewniam Cie ze wsrod operatorow wozkow widlowych tez moze
                        sie znalesc ktos interesujacy.


                        > Life is a bitch. :-(

                        No dobrze, dobrze, ale zawsze mozna temu zyciu pomoc zeby bylo bardziej
                        znosne. Podobnie pracy i sobie. Tak jak jedzenie bez uzycia soli jest
                        niezjadliwe zazwyczaj, tak praca repa naprawde moze sie Wam lekarzom przydac.
                        Nie wywazajmy otwartych drzwi.
                        Ja mam okazje na co dzien obserwowac srodowisko repow w akcji, wiec to co
                        pisalam to spostrzezenia codzienne, ale byc moze iz Okaz ktory najczesciej
                        obsrwuje ma po prostu taki typ ktory akurat w te prace wklada wiele serca i
                        serdecznosci dla sluzby zdrowia.
                        Pozdrawiam



                    • Gość: a Re: 'okiem zawistnika' IP: *.bielsko.dialog.net.pl 28.08.03, 00:06
                      pasikonna napisała:
                      >
                      > > To wlasnie dzieki repom lekarze b. często maja nowe krzeselka, mebelki,
                      sprzet
                      > medyczny a personel w szpitalu np. taki drobiazg jak fartuchy. Polskich
                      > szpitali i ZOZow z reguly na to nie stac i dobrze ze firmy Was w to
                      > zaopatruja. Nie udawaj swietszego od papieza, bo az glupio.
                      >
                      > A ja chcialabym pozyc w swiecie normalnej sluzby zdrowia, gdzie placac co
                      > miesiac haracz mogę z niej skorzystac, gdzie nie będę intruzem dla kogos kto
                      > zarabia dzieki mojej pacjenckiej wizycie, gdzie lekarz będzie kompetentny i
                      > niesfrustrowany, nie zaraze się w szpitalu zoltaczka, hivem, urodze dziecko
                      > bezpiecznie, a przy okazji – gdzie nie będę doplacac do tego co jest bezp
                      > latne.
                      > Zycze Tobie spelnienia Twoich nierealnych marzen i sobie moich.Amen.
                      >
                      Czyli cel uświęca środki?..
            • Gość: zir Poczucie MISJI ??!! IP: *.tnt1.greenville.sc.da.uu.net 13.09.03, 05:44
              Mysle ze poczucie misji jaka maja do spelnienia przedstawiciele medyczni jest
              usprawiedliwione i to w zaleznosci od wyjsciowej sytuacji:
              1.Repami sa coraz czesciej ludzie nie zwiazani bezposrednio z medycyna a
              kontakt z medycyna mieli do tej pory jako pacjenci przychodni.
              Zrozumala jest wiec chec wziecia odwetu(przy obecnej mizerii sluzby zdrowia) i
              poczucie tak zwanego przyspieszonego awansu spolecznego.
              2.Fragmentaryczna i tendencyjnie podawana wiedza podczas szkolen firmowych w
              zaden sposob nie jest w stanie wytarczyc do nawiazania dyskusji z dobrze
              przygotowanym i solidnie wykonujacym swoj zawod lekarzem
              Co innnego doktor z Pipidowki leczacy wszystko witamina C-jemu mozna
              zaimponowac.
              3.W cywilizowanym swiecie ( a taki jeszcze dlugo nie bedziemy) lekarza
              obowiazuje podanie nazwy firmy i preparatu na ktorym prowadzil badanie aby inni
              mogli ocenic jego obiektywnosc.
              4.Korzystanie przez firmy z tzw badan wola czasami o pomste do nieba-jak mozna
              wysnuwac wnioski na podstawie badania przeprowadzonego retrospektywnie albo na
              probie 55 pacjentow.
              Przypomina to interpretacje faktu ze Chinczykow jest miliard i co czwarty
              czlowiek to chinczyk-wystarczy stanac np w poczekalni w przychodni i policzyc
              do czterech-najlepiej zaczac od siebie:-) i zobaczyc czy ten czwarty to
              rzeczywicie Chinczyk.
              5.Poczucie misji nie jest zlym uczuciem jednak przesadzanie z roli jaka odgrywa
              przedstwiciel medyczny jest smieszne (w USA przedstawiecielami sa osoby po
              szkole sredniej ktore nie staraja sie przkonac merytorycznie lekarza do pisania-
              jego obowiazuja wytyczne.
              6.Nazywanie firm farmacetutycznych zbawicielami dobroczyncami to przesada-chyba
              wiesz pasikonna co to budzet, wplywy, inwestycje, plan sprzedazy itp.
              Mimo wszystko lubie przedstawicieli a zwlazcza ladne przedstawicielki;-)))))
              Podczas rozmowy mozna czasami zawiesic oko :-)))))))))
    • Gość: medka repy, repki i inni :))) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.08.03, 12:35

      Drog a pasikonnno,

      Jak widze, jestes bardzo lojalnym pracownikiem, a Twym zaangazowaniem-
      zdecydowanie zasluzylas na premie:)
      Ale prywatnie powiem Ci- uspokoj sie, traktuj swa prace- nie jak misje, tylko
      jak zrodlo dochodu.
      Oczwiscie- nie ma roznicy miedzy ranitydyna a rynitydyna (z wyjatkiem 3x
      wyzszej ceny), ani kwasem acetylosalicylowym a kwasem acetylosalicylowym.
      A jesli Ty w takowe wierzysz- to troche mnie to martwi, bo zaczynam
      podejrzewac- czy oni Wam w tych firmach prania mozgu nie robia...

      napisalas tez:

      „Ale durne to co piszecie, az sie w glowie przewraca... pomyslal ktorys z Was,
      frustratow...
      „Jeśli jestes lekarzem z prawdziwego zdarzenia to to co napisales zle swiadczy
      o Tobie i Twoim podejsciu do zawodu. Albo nie zalapales się na intratne
      kontakty z repami i masz za zle, albo jestes generalnie sfrustrowany ( zreszta
      nic dziwnego, jak się popatrzy na sluzbe zdrowia)”
      „Warto spojrzec na zagadnienie rowniez z tej strony, a nie jedynie okiem
      Polaczka Zawistnika drodzy panowie.”


      abstrahujac od dosc obrazliwego wydzwieku tego co napisalas, tak k`woli
      scslosci- zobacz sobie skad nadaje doki, w tym celu sie tez nie zalogowalam,
      zapewniam Cie ze bedac w Polsce (do bardzo niedawna zreszta) - zawsze
      przepisywalam lek najtanzy (chyba ze zyczenie pacjenta bylo inne- tez sie tacy
      zdarzaja), a z repami (najczesciej kolegami z studiow) zawsze sobie milo
      gaworzylismy. zreszta fakt- spelniaja oni swoja role informacyjna tez- np
      informuja o nowych generykach..
      poza tym- jesli chodzi o nowe leki- troche sie podzialo ostatnio w lekach
      przeciwpadaczkowych- chociaz cena tych nowych (np levapiracetam) jest
      powalajaca z nog- trzeba poczekac kilka lat, az minie patent...:) i przyjdzie
      mily rep- i powie ze juz jest generyk ;)))

      w pewnych punktach zdenerwowalas mnie nieco bardziej, mianowicie:

      „ze bez przedstawicieli medycznych sluzba
      zdrowia funkcjonowalaby jeszcze gorzej, bez tych pieniedzy ktore zostawiaja
      nie jedynie w kieszeniach lekarzy (!!!),ale po prostu w szpitalach? „
      „To wlasnie dzieki repom lekarze b. często maja nowe krzeselka, mebelki,
      sprzet medyczny a personel w szpitalu np. taki drobiazg jak fartuchy.
      Polskich szpitali i ZOZow z reguly na to nie stac i dobrze ze firmy Was w to
      zaopatruja. Nie udawaj swietszego od papieza, bo az glupio.“


      znow wpadasz w ton misjonarski. Rep- jest tylko ostatnim srubikiem w
      machinerii, zderzakiem- jak to okresil doki, nie swietym mikolajem z worem
      pelnym fartuchow i mebelkow. I raczej bym nie wspominala z dobroczynnosc firm
      farmaceutzcznych siega takich nizin (fartuszki dla lekarzy, upss, zadlawialm
      sie pita kawa), bo to zenujace. W polsce niestety – prawdziewe


      „Albo, czy pomysleliscie o tym, ze to wlasnie dzieki ich mozolnej pracy z
      niedouczonymi lakarzami tez sfrustrowanymi, ktorym ( nic dziwnego zreszta) nie
      chce sie uczyc i maja w dupie, ci wlasnie lekarze choc troche znaja aktualnie
      dostepne nowosci farmaceutyczne?”

      Fakt- ze jak czasem widze jaki lekarze rodzicom bzdurne leki za kilkaset
      zlotych/msc wypisuja, to mnie krew zalewa.


      "To smutne, ze tak to wszystko odbierasz. Bo nie wiedzialam ze chodzi jedynie o
      kolacyjki. W sumie sprowadzasz swoich kolegow do parteru i dla pacjeta który
      to wlasnie czyta wszystko staje się jasne. Czyli generalnie oni was korumpuja,
      a wy się dajecie – oczywiście wszyscy oprocz Ciebie;)"

      Tak, generalnie- nazywa sie to promocja. Mozna nazwac korumpowaniem. Przykre-
      ze lekarze w polsce- faktycznie sie daja skorumpowac (pw). Nie wiem jak jest
      tutaj- w szitalu duzo zalezy od zawartosci szpitalnej apteki.



      „A ja chcialabym pozyc w swiecie normalnej sluzby zdrowia, gdzie placac co
      miesiac haracz mogę z niej skorzystac, gdzie nie będę intruzem dla kogos kto
      zarabia dzieki mojej pacjenckiej wizycie, gdzie lekarz będzie kompetentny i
      niesfrustrowany, nie zaraze się w szpitalu zoltaczka, hivem, urodze dziecko
      bezpiecznie, a przy okazji – gdzie nie będę doplacac do tego co jest bezplatne.
      Zycze Tobie spelnienia Twoich nierealnych marzen i sobie moich.Amen.”


      no widzisz- ale w sytuacji ogolnych brakow, fakt ile z tego skromnego tortu- i
      przy pomocy jak tanich metod wykrawaja dla siebie FF moze tylko denrwowac.


      Doki napisal:

      "Nie sposb zliczyc ile ich jest na rynku, a wystarczylyby 3-4:
      esmolol, labetalol, atenolol i/lub bisoprolol. A tak, to mamy klopot z
      nadmiaru."

      +proprnolol i metoprolol.

      "Jednoczesnie znikla z lekospisow penicylina G, lek z wyboru w niektorych
      powaznych zakazeniach, lek dla ktorego nie znaleziono zamiennika. Dlaczego
      penicylina znikla? Bo jej syntezy dokonano przeszlo 50 lat temu, patenty
      wygasly, nie da sie na niej zarobic, wiec nikt nie chce jej produkowac."


      E no,jak to znikla? To co dajecie w anginie? Cefalosporyne IV gen.? Bo na
      trzecia- trza zdaje sie miec antybiogram...
      No Wy tam pewnie angin nie macie- ale roze sie pewnie zdarzaja...


      A tak a propos-
      Wracamy do naszej starej dyskusji (nie moglam kontynuowac z braku czasu, moze
      ja jeszcze wygrzebie)- ze wolny rynek jest cacy- ale niekoniecznie w sluzbie
      zdrowia...
      Jak wygladalby rynek lekow, gdyby badania prowadzily uniwersytety, na leki nie
      byloby patentow, ale od kazdego sprzedanego leku (bez wzgledu na to czy go
      wymyslono rok czy 10lat temu) szedlby niewielki podatek na badania...

      pozdrowka
      • pasikonna Re: repy, repki i inni :))) 28.08.03, 14:49
        Gość portalu: medka napisał(a):

        >
        > Drog a pasikonnno,
        >
        > Jak widze, jestes bardzo lojalnym pracownikiem, a Twym zaangazowaniem-
        > zdecydowanie zasluzylas na premie:)
        > Ale prywatnie powiem Ci- uspokoj sie, traktuj swa prace- nie jak misje,
        tylko
        > jak zrodlo dochodu.


        Miła Medko!
        Otoz wlasciwie po przeczytaniu tego akapitu moglabym nie czytac dalej,
        poniewaz jak wlasnie dalas dowod - niby jestes w kursie sprawy, chcesz wziac
        udzial w dyskusji- a jednak nie bardzo zapoznalas sie z dotychczasowa
        korespondencja. Nie jestem przedstawicielka firmy medycznej (!!!), jestem
        jedynie zwykla zjadaczka chleba i pracuje w Calkiem Innej Branzy.
        W zwiazku z tym Twoja zjadliwosc wstepna musze zlekcewazyc, poniewaz jest
        nietrafiona.
        Generalnie to co napisalas jest jakies takie bez pointy, wiec wlasciwie nie
        wiem o co dokladnie Ci chodzilo. Korespondujesz troche ze mna, troche z Dokim,
        a troche tak sobie piszesz.... No i fajnie, bo w sumie chodzi o to zeby
        realizowac telenty np. literackie
        Pozdrawiam, a jak uznasz ze chcesz sie przebranzowic to moze sie odnajdziesz w
        pisarstwie. Pozdrawiam leczniczo.








        > Oczwiscie- nie ma roznicy miedzy ranitydyna a rynitydyna (z wyjatkiem 3x
        > wyzszej ceny), ani kwasem acetylosalicylowym a kwasem acetylosalicylowym.
        > A jesli Ty w takowe wierzysz- to troche mnie to martwi, bo zaczynam
        > podejrzewac- czy oni Wam w tych firmach prania mozgu nie robia...
        >
        > napisalas tez:
        >
        > „Ale durne to co piszecie, az sie w glowie przewraca... pomyslal ktorys z
        > Was,
        > frustratow...
        > „Jeśli jestes lekarzem z prawdziwego zdarzenia to to co napisales zle swi
        > adczy
        > o Tobie i Twoim podejsciu do zawodu. Albo nie zalapales się na intratne
        > kontakty z repami i masz za zle, albo jestes generalnie sfrustrowany (
        zreszta
        > nic dziwnego, jak się popatrzy na sluzbe zdrowia)”
        > „Warto spojrzec na zagadnienie rowniez z tej strony, a nie jedynie okiem
        > Polaczka Zawistnika drodzy panowie.”
        >
        >
        > abstrahujac od dosc obrazliwego wydzwieku tego co napisalas, tak k`woli
        > scslosci- zobacz sobie skad nadaje doki, w tym celu sie tez nie zalogowalam,
        > zapewniam Cie ze bedac w Polsce (do bardzo niedawna zreszta) - zawsze
        > przepisywalam lek najtanzy (chyba ze zyczenie pacjenta bylo inne- tez sie
        tacy
        > zdarzaja), a z repami (najczesciej kolegami z studiow) zawsze sobie milo
        > gaworzylismy. zreszta fakt- spelniaja oni swoja role informacyjna tez- np
        > informuja o nowych generykach..
        > poza tym- jesli chodzi o nowe leki- troche sie podzialo ostatnio w lekach
        > przeciwpadaczkowych- chociaz cena tych nowych (np levapiracetam) jest
        > powalajaca z nog- trzeba poczekac kilka lat, az minie patent...:) i
        przyjdzie
        > mily rep- i powie ze juz jest generyk ;)))
        >
        > w pewnych punktach zdenerwowalas mnie nieco bardziej, mianowicie:
        >
        > „ze bez przedstawicieli medycznych sluzba
        > zdrowia funkcjonowalaby jeszcze gorzej, bez tych pieniedzy ktore zostawiaja
        > nie jedynie w kieszeniach lekarzy (!!!),ale po prostu w szpitalach? „
        > „To wlasnie dzieki repom lekarze b. często maja nowe krzeselka, mebelki,
        > sprzet medyczny a personel w szpitalu np. taki drobiazg jak fartuchy.
        > Polskich szpitali i ZOZow z reguly na to nie stac i dobrze ze firmy Was w
        to
        > zaopatruja. Nie udawaj swietszego od papieza, bo az glupio.“
        >
        >
        > znow wpadasz w ton misjonarski. Rep- jest tylko ostatnim srubikiem w
        > machinerii, zderzakiem- jak to okresil doki, nie swietym mikolajem z worem
        > pelnym fartuchow i mebelkow. I raczej bym nie wspominala z dobroczynnosc
        firm
        > farmaceutzcznych siega takich nizin (fartuszki dla lekarzy, upss, zadlawialm
        > sie pita kawa), bo to zenujace. W polsce niestety – prawdziewe
        >
        >
        > „Albo, czy pomysleliscie o tym, ze to wlasnie dzieki ich mozolnej pracy z
        >
        > niedouczonymi lakarzami tez sfrustrowanymi, ktorym ( nic dziwnego zreszta)
        nie
        > chce sie uczyc i maja w dupie, ci wlasnie lekarze choc troche znaja
        aktualnie
        > dostepne nowosci farmaceutyczne?”
        >
        > Fakt- ze jak czasem widze jaki lekarze rodzicom bzdurne leki za kilkaset
        > zlotych/msc wypisuja, to mnie krew zalewa.
        >
        >
        > "To smutne, ze tak to wszystko odbierasz. Bo nie wiedzialam ze chodzi
        jedynie o
        > kolacyjki. W sumie sprowadzasz swoich kolegow do parteru i dla pacjeta
        który
        > to wlasnie czyta wszystko staje się jasne. Czyli generalnie oni was
        korumpuja,
        > a wy się dajecie – oczywiście wszyscy oprocz Ciebie;)"
        >
        > Tak, generalnie- nazywa sie to promocja. Mozna nazwac korumpowaniem. Przykre-

        > ze lekarze w polsce- faktycznie sie daja skorumpowac (pw). Nie wiem jak jest
        > tutaj- w szitalu duzo zalezy od zawartosci szpitalnej apteki.
        >
        >
        >
        > „A ja chcialabym pozyc w swiecie normalnej sluzby zdrowia, gdzie placac
        > co
        > miesiac haracz mogę z niej skorzystac, gdzie nie będę intruzem dla kogos kto
        > zarabia dzieki mojej pacjenckiej wizycie, gdzie lekarz będzie kompetentny i
        > niesfrustrowany, nie zaraze się w szpitalu zoltaczka, hivem, urodze dziecko
        > bezpiecznie, a przy okazji – gdzie nie będę doplacac do tego co jest bezp
        > latne.
        > Zycze Tobie spelnienia Twoich nierealnych marzen i sobie moich.Amen.”
        >
        >
        > no widzisz- ale w sytuacji ogolnych brakow, fakt ile z tego skromnego tortu-
        i
        > przy pomocy jak tanich metod wykrawaja dla siebie FF moze tylko denrwowac.
        >
        >
        > Doki napisal:
        >
        > "Nie sposb zliczyc ile ich jest na rynku, a wystarczylyby 3-4:
        > esmolol, labetalol, atenolol i/lub bisoprolol. A tak, to mamy klopot z
        > nadmiaru."
        >
        > +proprnolol i metoprolol.
        >
        > "Jednoczesnie znikla z lekospisow penicylina G, lek z wyboru w niektorych
        > powaznych zakazeniach, lek dla ktorego nie znaleziono zamiennika. Dlaczego
        > penicylina znikla? Bo jej syntezy dokonano przeszlo 50 lat temu, patenty
        > wygasly, nie da sie na niej zarobic, wiec nikt nie chce jej produkowac."
        >
        >
        > E no,jak to znikla? To co dajecie w anginie? Cefalosporyne IV gen.? Bo na
        > trzecia- trza zdaje sie miec antybiogram...
        > No Wy tam pewnie angin nie macie- ale roze sie pewnie zdarzaja...
        >
        >
        > A tak a propos-
        > Wracamy do naszej starej dyskusji (nie moglam kontynuowac z braku czasu,
        moze
        > ja jeszcze wygrzebie)- ze wolny rynek jest cacy- ale niekoniecznie w sluzbie
        > zdrowia...
        > Jak wygladalby rynek lekow, gdyby badania prowadzily uniwersytety, na leki
        nie
        > byloby patentow, ale od kazdego sprzedanego leku (bez wzgledu na to czy go
        > wymyslono rok czy 10lat temu) szedlby niewielki podatek na badania...
        >
        > pozdrowka
        • Gość: medka Re: repy, repki i inni :))) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.08.03, 15:35
          pasikonna napisała:

          > Gość portalu: medka napisał(a):
          >
          > >
          > > Drog a pasikonnno,
          > >
          > > Jak widze, jestes bardzo lojalnym pracownikiem, a Twym zaangazowaniem-
          > > zdecydowanie zasluzylas na premie:)
          > > Ale prywatnie powiem Ci- uspokoj sie, traktuj swa prace- nie jak misje,
          > tylko jak zrodlo dochodu.
          >
          >
          > Miła Medko!
          > Otoz wlasciwie po przeczytaniu tego akapitu moglabym nie czytac dalej,

          droga pasikonno,
          w takim razie dla rownowagi przeczytaj sobie w spokoju Twoj pierwszy mail w
          tej dyskusji, a nastepnie usiadz gleboko sie nad nim zastanow (pare kwiatkow
          mozna wybrac rowniez z innych maili,ale mi sie nie chce:)).

          cytuje go tu, o:

          "Ale durne to co piszecie, az sie w glowie przewraca...A pomyslal ktorys z
          Was, frustratow, ze bez przedstawicieli medycznych sluzba zdrowia
          funkcjonowalaby jeszcze gorzej, bez tych pieniedzy ktore zostawiaja nie
          jedynie w kieszeniach lekarzy (!!!),ale po prostu w szpitalach? Albo, czy
          pomysleliscie o tym, ze to wlasnie dzieki ich mozolnej pracy z niedouczonymi
          lakarzami tez sfrustrowanymi, ktorym ( nic dziwnego zreszta) nie chce sie
          uczyc i maja w dupie, ci wlasnie lekarze choc troche znaja aktualnie dostepne
          nowosci farmaceutyczne? Warto spojrzec na zagadnienie rowniez z tej strony, a
          nie jedynie okiem Polaczka Zawistnika drodzy panowie. "

          > poniewaz jak wlasnie dalas dowod - niby jestes w kursie sprawy, chcesz wziac
          > udzial w dyskusji- a jednak nie bardzo zapoznalas sie z dotychczasowa
          > korespondencja. Nie jestem przedstawicielka firmy medycznej (!!!), jestem
          > jedynie zwykla zjadaczka chleba i pracuje w Calkiem Innej Branzy.


          wybacz, nie mam etatu ducha sw, nie wroze z kart, ani fusow. twoje
          zangazowanie w temacie (przyklad: "ze to wlasnie dzieki ich m o z o l n e j
          pracy z n i e d o u c z o n y m i lakarzami tez sfrustrowanymi, ktorym ( nic
          dziwnego zreszta) nie chce sie uczyc i maja w dupie, ci wlasnie lekarze choc
          troche znaja aktualnie dostepne nowosci farmaceutyczne?") kazalo przypuszczac,
          ze sprawa dotyczy Cie osobiscie.

          > Korespondujesz troche ze mna, troche z Dokim,

          no, brawo, udalo sie, dobrze odczytalas.troche z Toba, troche z Dokim.
          bardziej z Dokim niz z Toba (sorry). wiesz, zeby dyskutowac- trzeba choc
          troszeczke sie orientowac w tym o czym sie pisze.
          myslalam- ze moze przynajmniej prezentujesz nam "swiat wedlug repa"- a tu sie
          okazuje ze nawet to nie. :)))

          > a troche tak sobie piszesz.... No i fajnie, bo w sumie chodzi o to zeby
          > realizowac telenty np. literackie
          > Pozdrawiam, a jak uznasz ze chcesz sie przebranzowic to moze sie odnajdziesz
          w pisarstwie. Pozdrawiam leczniczo.

          pomysle o tym, ale jak na razie w moim zawodzie mi calkiem dobrze. oczywiscie
          jedno nie wyklucza drugiego :)))

          pozdrawiam rowniez.


          • pasikonna pasikonna do medki czyli w panie w makaronie 29.08.03, 10:14
            Droga Medko
            chyba przestane namawiac Cie na realizacje pisarskie, bo po glebszej analizie
            Twojego stylu stwierdzam ze sie do tego nie nadajesz.
            Ale moze ogrodnictwo?
            Po drugie - pamietam, co pisalam wczesniej, wiec srednio potrzebuje cytatow.
            Po trzecie - sprawa rep-lekarz dotyczy mnie a)jako pacjentki, b)jak
            rowniez ... znam temat, choc nie jestem przedstawicielka medyczna (
            wyobrazasz sobie?). Dajesz dowod, kolejny zreszta, ze jednak nie zapoznalas
            sie z tym co dotychczas napisalam, bo wspominalam o tym.

            A po czwarte - jestes typowa osoba, ktora maci wode - nie wnioslas nic do
            dyskusji oprocz uwag w moja strone, przeciez jako lekarz moglabys sporo
            powiedziec, gdy tymczasem skupiasz sie na dolozeniu mnie. Pochwal sie lepiej
            merytorycznym podejsciem, zamiast czysto babskiego piekielka, ktore chcesz
            serwowac.
            Po piate - wybaczcie lekarze "douczenie" - ale nie oszukujmy sie - naprawde, w
            warunkach slabych warunkow socjalno finansowych , oraz braku perspektyw ja sie
            nie dziwie ze jest cala masa lekarzy ktorym sie nie chce uczyc i nie sa
            PASJONATAMI swego zawodu tylko rzemieslnikami. Znam srodowisko lekarskie,
            prywatnie, a to czego sie nasluchalam nie na jedna ksiazke by sie nadawalo.
            >
            > > Korespondujesz troche ze mna, troche z Dokim,
            >
            > no, brawo, udalo sie, dobrze odczytalas.troche z Toba, troche z Dokim.
            > bardziej z Dokim niz z Toba (sorry). wiesz, zeby dyskutowac- trzeba choc
            > troszeczke sie orientowac w tym o czym sie pisze.
            > myslalam- ze moze przynajmniej prezentujesz nam "swiat wedlug repa"- a tu
            sie
            > okazuje ze nawet to nie. :)))

            Kobietka, klasyka gatunku. Patrz co napisalam wyzej:)))

            > pomysle o tym, ale jak na razie w moim zawodzie mi calkiem dobrze.


            Ciekawe czy pacjentom rowniez?! Hmmm...

            Przy okazji - w listach zaimki osobowe pisze sie wielka litera - rozumiesz,
            prawda?
            Pozdrawiam

      • Gość: Doki Re: repy, repki i inni :))) IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 29.08.03, 13:19
        Gość portalu: medka napisał(a):


        > +proprnolol i metoprolol.

        Metoprolol zgoda. Bez propranololu da sie zyc- za wolno i
        za dlugo dziala, no i te koszmary...

        Ale przyznaje Ci racje z tymi przeciwpadaczkowymi. Tylko
        ze anestezjolodzy musza zawsze strasznie dlugo czekac,
        zeby wolno bylo im te nowe leki zastosowac (przede
        wszystkim w leczeniu bolu neuropatycznego). Nadal np nie
        ma refundacji lamotryginy :-(. Dlatego pewnie wylecialy
        mi one z glowy.

        > E no,jak to znikla?

        Znikla. Nie ma. Nie jest juz lekiem zarejestrowanym. Nie
        ma jej. A byla przydatna, moze nie w anginie, ale na
        meningokoka.

        To co dajecie w anginie? Cefalosporyne IV gen.? Bo na
        > trzecia- trza zdaje sie miec antybiogram...

        Tak zle nie jest, zeby nie mozna bylo dac antybiotyku bez
        antybiogramu (sa restrykcje, ale na poziomie np.
        voriconazolu i liposomalnej AmfoB). Koniem roboczym jest
        Amoxi-clav. Generyczny :-) Notabene, SmithKline broni
        sie, wypuszczajac coraz to nowe postaci Augmentinu...

        > No Wy tam pewnie angin nie macie- ale roze sie pewnie
        zdarzaja...

        Roza nie pojdzie na PeniG... w kilkunastu procentach...

        > Jak wygladalby rynek lekow, gdyby badania prowadzily
        uniwersytety, na leki nie
        > byloby patentow, ale od kazdego sprzedanego leku (bez
        wzgledu na to czy go
        > wymyslono rok czy 10lat temu) szedlby niewielki podatek
        na badania...

        Sam chcialbym wiedziec...

        PZDR
        • Gość: medka Re: repy, repki i inni :))) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.08.03, 15:38
          do pasikonny;

          rzeczywiscie napisalas (w czwartym poscie, pod koniec)- cos co wskazuje, ze to
          nie Ty, ale Okaz. mozesz przekazac Okazowi, zeby przestal sie czuc jak Swiety
          Mikolaj Na Misji Wsrod Dzikich. Bedzie to z pewnoscia z korzyscia dla Ciebie,
          Mikolaja i Dzikich :)))

          jesli stwierdzenie:

          "droga pasikonno, w takim razie dla rownowagi przeczytaj sobie w spokoju Twoj
          pierwszy mail w tej dyskusji, a nastepnie usiadz gleboko sie nad nim zastanow"

          odczytujesz jako "dolozenie Tobie"- to zawdzieczasz to tylko i wylacznie sobie.

          "Droga Medko chyba przestane namawiac Cie na realizacje pisarskie, bo po
          glebszej analizie Twojego stylu stwierdzam ze sie do tego nie nadajesz.
          Ale moze ogrodnictwo?"

          ogrodnictwo to tez moje hobby:)))

          "Po trzecie - sprawa rep-lekarz dotyczy mnie a)jako pacjentki, "

          w Twoim interesie jako pacjentki jest by jak najwiecej Twych pieniedzy
          przeznaczone bylo na Twoje leczenie, a jak najmniej wyplynelo do FF.
          wiecej - Twoim interesem jako obywatelki RP jest, by jak najwiecej pieniedzy
          zostalo w RP (np w FF produkujacych w Polsce). pamietaj- ze kazdego ktory
          straci prace- bedziesz finansowala TY, nie pracownik GlaxoSmithKline czy
          Pfizera.

          no i tak na zakonczenie- wiem (i inni lekarze tez), ze to tylko sposob na
          zycie. ze jak masz rodzine na utrzymaniu a rodzice nie sa w stanie Ci pomoc-
          to praktycznie nie ma innej drogi. sama mam "repujacych" wciaz lub w
          przeszlosci znajomych. tylko- tak ciut dystansu nie zaszkodzi.


          Gość portalu: Doki napisał(a):

          > Ale przyznaje Ci racje z tymi przeciwpadaczkowymi. Tylko
          > ze anestezjolodzy musza zawsze strasznie dlugo czekac,
          > zeby wolno bylo im te nowe leki zastosowac (przede
          > wszystkim w leczeniu bolu neuropatycznego). Nadal np nie
          > ma refundacji lamotryginy :-(. Dlatego pewnie wylecialy
          > mi one z glowy.

          no ale w tych przypadkach- repy spelniaja swa funkcje. w momencie nowej
          rejestracji, refundacji- zaraz Cie o tym poinformuja.

          przypomnialam sobie jeszcze jedna informacje uzyskana ostatnio od repa- nowy
          antybiotyk dzialajacy na MRSA, (nazwa wyleciala mi z glowy, nie mam czasu
          szukac-ale Ty na pewno pamietasz :)

          > > E no,jak to znikla?
          >
          > Znikla. Nie ma. Nie jest juz lekiem zarejestrowanym. Nie
          > ma jej. A byla przydatna, moze nie w anginie, ale na
          > meningokoka.
          >
          > > No Wy tam pewnie angin nie macie- ale roze sie pewnie
          > zdarzaja...
          >
          > Roza nie pojdzie na PeniG... w kilkunastu procentach...

          czekaj czekaj. na wszelki wypadek zerklam do zrodla (interna herolda-
          niemiecka "basis", w polsce tez jest, 2001):
          " we wszystkich zakazeniach paciorkowcowych penicylina jest lekiem z wyboru,
          poniewaz wszystkie paciorkowce sa zawsze wrazliwe na penicyline. przeciwko
          wszystkim innym antybiotykom wystepuje opornosc".

          ja znam, ze na meningokoki- cefalosporyny (ceftriaxon, cefotaxym)
          penicylina- zle przenika do PMR (choc tez sie podaje)


          > > Jak wygladalby rynek lekow, gdyby badania prowadzily
          > uniwersytety, na leki nie
          > > byloby patentow, ale od kazdego sprzedanego leku (bez
          > wzgledu na to czy go
          > > wymyslono rok czy 10lat temu) szedlby niewielki podatek
          > na badania...
          >
          > Sam chcialbym wiedziec...


          wniosek z tego- ze nie wszystko zloto co sie swieci, a wolny rynek nie zawsze
          jest najekonomiczniejszy...


          pzdrw.

          m


          >
          > PZDR
          • Gość: Doki Re: repy, repki i inni :))) IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 29.08.03, 16:02
            Gość portalu: medka napisał(a):


            > przypomnialam sobie jeszcze jedna informacje uzyskana
            ostatnio od repa- nowy
            > antybiotyk dzialajacy na MRSA, (nazwa wyleciala mi z
            glowy, nie mam czasu
            > szukac-ale Ty na pewno pamietasz :)

            Dwa sa. Jeden to wspomniany przeze mnie linezolid, a
            drugi to quinupristin/dalfopristin.
          • Gość: Doki troche info, troche dyskusji. IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 29.08.03, 16:14
            Gość portalu: medka napisał(a):


            > czekaj czekaj. na wszelki wypadek zerklam do zrodla
            (interna herolda-
            > niemiecka "basis", w polsce tez jest, 2001):
            > " we wszystkich zakazeniach paciorkowcowych penicylina
            jest lekiem z wyboru,
            > poniewaz wszystkie paciorkowce sa zawsze wrazliwe na
            penicyline. przeciwko
            > wszystkim innym antybiotykom wystepuje opornosc".

            Wyciagam nasza lokalna biblie: The Sanford guide to
            antimicrobial therapy 2002-2003, Belgian/Luxembourg edition:

            S. grupy a sa wrazliwe na penicyline, do 50% opornosci na
            makrolidy. grupa viridans: "present a high level
            resistance to penicillin in neutropenic patients". S.
            pneumoniae: 15% of strains have altered susceptibility to
            PenG. Takie sa skutki chaotycznego przepisywania
            antybiotykow... dalej bedzie wielkimi literami:

            I TAKIE SA SKUTKI WIZYT REPOW U LEKARZY DOMOWYCH I
            NAMAWIANIE ICH DO PRZEPISYWANIA WSZYSTKIEGO JAK LECI.

            W wyniku tej krotkowzrocznej polityki w niektorych
            okolicach nie ma sensu stosowac fluorochinolonow. Lekarze
            domowi wyhodowali szczepy oporne, zapisujac kazdemu
            Tavanic, bo to latwe (bylo). I lek zmarnowano. Teraz
            Tavanic moze zabic bakterie, jesli ta na jego widok
            zdechnie ze smiechu.

            > ja znam, ze na meningokoki- cefalosporyny (ceftriaxon,
            cefotaxym)
            > penicylina- zle przenika do PMR (choc tez sie podaje)

            Mnie uczyli, ze penicylina dziala szybciej, przez
            zapalnie zmienione opony przenika niezle, no i jest tak
            malo toksyczna, ze mozna ja podac we wlewie ciaglym np 2
            mln/h.

            > wniosek z tego- ze nie wszystko zloto co sie swieci, a
            wolny rynek nie zawsze
            > jest najekonomiczniejszy...

            Juz o tym rozmawialismy. Twoj wniosek jest
            nieuzasadniony. Wolny rynek JEST najlepszy, tylko ze na
            rynku lekow nie ma wolnego rynku. Wolny rynek bylby
            wtedy, gdyby pacjent placil za swoje leczenie (albo
            przynajmniej nie dostawal carte blanche na dowolnie
            drogie leczenie). Wtedy, mysle, firmy farmaceutyczne
            bylyby zupelnie inne.

            Pozdrawiam cieplutko.
            • Gość: medka Re: troche info, troche dyskusji. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.08.03, 21:17
              krociutka uwaga do pasikonny :)
              "No to super! Jestes osoba wielowymiarowa."

              TROJ-wymiarowa. nie liczac czasu, ale to jest taki wstretny wymiar, ze lepiej
              go ignorowac :))



              Gość portalu: Doki napisał(a):

              >
              > Wyciagam nasza lokalna biblie: The Sanford guide to
              > antimicrobial therapy 2002-2003, Belgian/Luxembourg edition:
              >
              > S. grupy a sa wrazliwe na penicyline,

              no tak, paciorkowce beta-hem, gr.a, stad moje pytanie o angine i roze :))

              > > ja znam, ze na meningokoki- cefalosporyny (ceftriaxon,
              > cefotaxym)
              > > penicylina- zle przenika do PMR (choc tez sie podaje)
              >
              > Mnie uczyli, ze penicylina dziala szybciej, przez
              > zapalnie zmienione opony przenika niezle, no i jest tak
              > malo toksyczna, ze mozna ja podac we wlewie ciaglym np 2
              > mln/h.

              mayby, ale nigdy nie stsowalam- widzialam by stosowano (w polsce tez nie- choc
              tam meningity ladowaly glownie na zakaznych, ale u nas tez sie zdarzaly- sila
              rzeczy)
              stosowany schemat to cef.III +ampicylina+/-aminoglikozyd.
              no i to trzeba by juz po posiewach- chodzi tez o spektrum.
              w meningitach - nie ma co ryzykowac.

              > > wniosek z tego- ze nie wszystko zloto co sie swieci, a
              > wolny rynek nie zawsze
              > > jest najekonomiczniejszy...
              >
              > Juz o tym rozmawialismy. Twoj wniosek jest
              > nieuzasadniony. Wolny rynek JEST najlepszy, tylko ze na
              > rynku lekow nie ma wolnego rynku. Wolny rynek bylby
              > wtedy, gdyby pacjent placil za swoje leczenie (albo
              > przynajmniej nie dostawal carte blanche na dowolnie
              > drogie leczenie). Wtedy, mysle, firmy farmaceutyczne
              > bylyby zupelnie inne.
              >
              > Pozdrawiam cieplutko.

              gdyby tak bylo jak mowisz- to opisywane bolaczki nie powinny dotyczyc usa- czy
              aby na pewno tak jest?

              tak poza tym- rownolegle do naszej tamtejszej dyskusji- toczyla sie dyskusja o
              ubezpieczeniu w usie - nie wygladalo- to tak rozowo jak przedstawial to telega.
              moze uda mi sie odgrzebac.

              pozdrawiam rowniez.



              • Gość: Doki Re: troche info, troche dyskusji. IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.08.03, 02:20
                Gość portalu: medka napisał(a):

                > gdyby tak bylo jak mowisz- to opisywane bolaczki nie
                powinny dotyczyc usa- czy
                > aby na pewno tak jest?

                A dlaczego nie powinny dotyczyc? USA jest tez w sporej
                czesci skomunizowane jak reszta swiata- chodzi mi o te
                carte blanche na leczenie. To typowo amerykanskie
                zjawisko, ze powolam sie na swoja dzialke, ze przeszlo
                80-letnia babcia z domu "spokojnej starosci", poskrecana
                przykurczami, ktora ostatnie inteligentne slowo
                wypowiedziala jeszcze za Reagana, trafia na ICU z powodu
                urosepsy I JEST LECZONA, bo rodzina grozi procesem, a nie
                dlatego, ze rodzina za to placi. To sa pieniadze wywalane
                w bloto. I to nie ma nic wspolnego z wolnym rynkiem.

                > tak poza tym- rownolegle do naszej tamtejszej dyskusji-
                toczyla sie dyskusja o
                > ubezpieczeniu w usie - nie wygladalo- to tak rozowo jak
                przedstawial to telega.
                > moze uda mi sie odgrzebac.

                Jak chcesz, ja jeszcze to pamietam.
                • Gość: medka Re: troche info, troche dyskusji. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.09.03, 19:02
                  Gość portalu: Doki napisał(a):

                  >
                  > A dlaczego nie powinny dotyczyc? USA jest tez w sporej
                  > czesci skomunizowane jak reszta swiata- chodzi mi o te
                  > carte blanche na leczenie. To typowo amerykanskie
                  > zjawisko, ze powolam sie na swoja dzialke, ze przeszlo
                  > 80-letnia babcia z domu "spokojnej starosci", poskrecana
                  > przykurczami, ktora ostatnie inteligentne slowo
                  > wypowiedziala jeszcze za Reagana, trafia na ICU z powodu
                  > urosepsy I JEST LECZONA, bo rodzina grozi procesem, a nie
                  > dlatego, ze rodzina za to placi. To sa pieniadze wywalane
                  > w bloto. I to nie ma nic wspolnego z wolnym rynkiem.

                  zaraz- a czy ta babcia po prostu nie jest ubezpieczona? i w zwiazku z tym MA
                  PRAWO byc leczona- bo zaplacila. obok bedzie mloda osoba z wpw- ktorej nie
                  wykona sie ablacji- bo nie jest ubezpiczena, ew. nie jest odpowiednio
                  ubezpieczona (to przyklad z forum).
                  to wlasnie JEST wolny rynek.

                  tutaj w takich przypadkach- ODSTEPUJE sie od leczenia. bywa- calkowicie.
                  troche mnei to poczatkowo szokowalo- bo w polsce- rezygnowano (po uzgodnieniu
                  z szefem) np z drogich antybiotykow- ale jakos nigdy nie "calkowicie" z
                  leczenia...no ale co kraj to obyczaj... moze to i ma sens.

                  pozdrawiam
                  • Gość: Doki Re: troche info, troche dyskusji. IP: *.240.81.adsl.skynet.be 01.09.03, 23:50
                    Medka pisze:

                    "zaraz- a czy ta babcia po prostu nie jest ubezpieczona?
                    i w zwiazku z tym MA PRAWO byc leczona- bo zaplacila."

                    Nie. To jest wlasnie myslenie w kategoriach carte
                    blanche. Babcia za nic nie zaplacila, tylko wnosila
                    skladki, i to bardzo dawno temu. Przypomnij sobie 4
                    filary etyki lekarskiej:
                    1. beneficence
                    2. non-maleficence
                    3. respect for autonomy
                    4. distributive justice

                    babcia podpada pod punkt 4. Jest NIESPRAWIEDLIWE wobec
                    innych czlonkow spoleczenstwa (ktorzy tez wnosza
                    skladki), zeby kurowac babcie z urosepsy (z ktorej na
                    krotko da sie ja wyciagnac), skoro i tak wkrotce umrze
                    (by ujac rzecz brutalnie). Lepiej kupic szczepionki dla
                    dzieci.

                    To, ze zaplacilas skladki, nie daje ci czeku na wszytkie
                    uslugi. Tego nie rozumieja praktycznie wszyscy pacjenci
                    i, jak widac, takze lekarze. Placac skladki, wkladasz
                    pieniadze do kasy, ktora jest wlasnoscia wspolnoty i to
                    wspolnota decyduje jak pieniadze beda spozytkowane. Jesli
                    wspolnota nie wyraza swojej woli explicite, to
                    plenipotenci wspolnoty (lekarze) maja obowiazek dzialac w
                    interesie wspolnoty, ewentualnie godzac interes jednostki
                    z interesem wspolnoty w ramach przyjetych "zasad
                    wspolzycia". To sa te dylematy etyczne, ktore czasem
                    pokazuja w TV, tylko opisane jezykiem technicznym.
                    Gdyby babcia (lub jej przedstawiciel prawny) zobowiazala
                    sie do pokrycia wszystkich faktur za leczenie z wlasnej
                    kieszeni, leczenie urosepsy nie byloby problemem, ale np
                    przeszczep narzadu tak. Tu pieniadze nie sa juz istotne,
                    czynnikiem ograniczajacym jest podaz narzadow do
                    przeszczepow.
          • pasikonna Re: repy, repki i inni :))) 29.08.03, 16:14

            > do pasikonny;
            >
            > rzeczywiscie napisalas (w czwartym poscie, pod koniec)- cos co wskazuje, ze
            to
            > nie Ty, ale Okaz. mozesz przekazac Okazowi, zeby przestal sie czuc jak
            Swiety
            > Mikolaj Na Misji Wsrod Dzikich. Bedzie to z pewnoscia z korzyscia dla
            Ciebie,
            > Mikolaja i Dzikich :)))

            Ciesze sie Medko, ze odrobilas lekcje:)))) Pozwolisz ze o moje korzysci
            zatroszcze sie sama. Co zas do samopoczucia wspomnianego Okazu, ma sie
            swietnie i nie jest wcale Mikolajem, ani nawet Dziadkiem Mrozem.



            > jesli stwierdzenie:
            >
            > "droga pasikonno, w takim razie dla rownowagi przeczytaj sobie w spokoju
            Twoj
            > pierwszy mail w tej dyskusji, a nastepnie usiadz gleboko sie nad nim
            zastanow"
            >
            > odczytujesz jako "dolozenie Tobie"- to zawdzieczasz to tylko i wylacznie
            sobie.

            Akurat nie to, ale jest weekend wiec tym razem prace domowe sobie darujmy.

            >
            > "Droga Medko chyba przestane namawiac Cie na realizacje pisarskie, bo po
            > glebszej analizie Twojego stylu stwierdzam ze sie do tego nie nadajesz.
            > Ale moze ogrodnictwo?"
            >
            > ogrodnictwo to tez moje hobby:)))

            No to super! Jestes osoba wielowymiarowa.

            >
            > "Po trzecie - sprawa rep-lekarz dotyczy mnie a)jako pacjentki, "
            >
            > w Twoim interesie jako pacjentki jest by jak najwiecej Twych pieniedzy
            > przeznaczone bylo na Twoje leczenie, a jak najmniej wyplynelo do FF.
            > wiecej - Twoim interesem jako obywatelki RP jest, by jak najwiecej pieniedzy
            > zostalo w RP (np w FF produkujacych w Polsce). pamietaj- ze kazdego ktory
            > straci prace- bedziesz finansowala TY, nie pracownik GlaxoSmithKline czy
            > Pfizera.

            Ale to ( osoba ktora straci prace i jej finansowanie) jest niezalezne od
            branzy farmaceutycznej. To cienka linka.

            >
            > no i tak na zakonczenie- wiem (i inni lekarze tez), ze to tylko sposob na
            > zycie. ze jak masz rodzine na utrzymaniu a rodzice nie sa w stanie Ci pomoc-
            > to praktycznie nie ma innej drogi. sama mam "repujacych" wciaz lub w
            > przeszlosci znajomych. tylko- tak ciut dystansu nie zaszkodzi.

            Mysle ze sie nie zrozumialysmy do konca. Jaki sposob na zycie? Praca? Praca
            jest sposobem na pelny zoladek i wzgledny spokoj egzystencji, na utrzymanie
            rodziny. Rzeczywiscie chyba stracilas kontakt z polskimi realiami, choc
            podobno recesja jest wszedzie.
            To nie o tym byla rozmowa...

            Mam dystans, czasem tak duzy ze az ledwo widze, tylko szkoda mi tak naprawde
            lekarzy ktorzy ciezko pracuja za marne pieniadze, repow ktorzy sie uzeraja z
            lekarzami i pacjentami i pacjentow, ktorzy kasaja repow a lekarzy nienawidza.
            To wszystko jest chore! Tak bardzo chore ze Bogu dziekuje ze jestem zdrowa i
            tylko sobie obserwuje cale to piekielko. Chore jest tez lapowkarstwo na kazdym
            kroku, czytalam o tym w watku w ktorym rowniez sie wypowiadasz, chore jest
            traktowanie pacjenta...

            Pozdr,
            pasikonna
    • kitek1 firmy farmaceutyczne, to handlarze spirytusu...... 30.08.03, 10:08
      ich produkt jest tak samo tani w produkcji,
      a sprzedawany naiwnym za bojanskie sumy,
      za posrednictwem kitowego repostwa:)
      • pasikonna podgrzewac dyskusje trzeba umiec. 01.09.03, 09:14
        > ich produkt jest tak samo tani w produkcji,
        > a sprzedawany naiwnym za bojanskie sumy,
        > za posrednictwem kitowego repostwa:)

        naucz sie tego, lub zrezygnuj z tego forum, bo to nie dla dersiarstwa.
        • kitek1 szkoda ze bardziej merytorycznie, koniu........... 01.09.03, 16:50
          tego nie zripostowales,
          no,
          ale jak ktos ma tylko siano we lbie,
          to co sie dziwic!!!
          • pasikonna Re: szkoda ze bardziej merytorycznie, koniu...... 02.09.03, 09:33
            kitek1 napisał:

            > tego nie zripostowales,
            > no,
            > ale jak ktos ma tylko siano we lbie,
            > to co sie dziwic!!!

            No coz, pozostawie prezentacje wysokich lotow intelektualnych Tobie. Mysle ze
            reprezentujesz na tyle wysoki poziom ze nie mozemy dyskutowac ze soba, bo sie
            po prostu nie zrozumiemy.
            A tak naprawde - polecam wycieczke pod osiedlowy smietnik, lub trzepak drechu,
            bo tu naprawde nie miejsce dla Ciebie.
            Pozdrawiam
    • Gość: xy Re: przedstwawiciele medyczni.................... IP: *.acn.pl 03.09.03, 14:03
      To ja odpowiem z innej strony - jako byly pracownik wielkich firm
      farmaceutycznych (ale nie rep, szczeble powyzej). Nie wypowiadam sie w kwestii
      skladu lekow, skutecznosci dzialania, skutkow ubocznych - nie mam wyksztalcenia
      medycznego i czuje, ze nie jestem partnerem w takiej dyskusji. Odpowiadam ze
      strony sprzedazy - czy sprzedajemy sok jablkowy, gume do zycia, markowy
      paracetamol czy amlodypine to z punktu widzenia sprzedazy nie jest duza
      roznica. Sa plany, targety sprzedazy, budzet do zrealizowania itp. czesto nawet
      firmy farmaceutyczne w pewnym momencie na wysokie stanowiska do dzialu
      sprzedazy ztrudniaja ludzi z firm nie-faramaceutycznych bo maja podejscie
      prosprzedazowe. Sorry za brutalnosc i nie chce wkladac kija w mrowisko ale tak
      jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka