kitek1 08.08.03, 16:12 po co oni wogole laza, czas zabieraja, jak i tak, nic z tego, nie wynika? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Doki nic nie wynika? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 08.08.03, 18:59 Poszukaj sobie w Medlinie, jest kupa literatury o tym, ze wizyty repow dzialaja. I firmy to wiedza. Roughead EE, Harvey KJ, Gilbert AL. Commercial detailing techniques used by pharmaceutical representatives to influence prescribing. AIM: To determine the use of influence techniques by pharmaceutical representatives in their encounters with medical practitioners. METHOD: We identified six influence techniques from the marketing literature which are thought to be commonly used by sales people. These have been termed the principles of reciprocity, friendship/liking, commitment/consistency, social validation, authority, and scarcity. We examined the use of these techniques by analysing audio-recordings of pharmaceutical representatives' presentations to medical practitioners. RESULTS: Sixteen recordings, detailing 64 medicines, were obtained from seven medical practitioners. Reciprocation was the most commonly observed method of influence. Samples, gifts, printed material, patient information leaflets or invitations were offered in all encounters. Appeals to authority figures, where promotional claims were supported by reference to professors or specialists, specialist groups and specialist hospitals, were recorded. Social validation acts, where reference was made to the peer group were also common. Commitment acts were observed to occur in two ways; the first was as a direct request to use the product detailed and the second was as a series of questions or statements which gradually moved from pre-agreed areas to solicitation of a commitment to prescribe the drug. CONCLUSION: Influence techniques were found to be commonly used by pharmaceutical representatives when they detailed products to medical practitioners. Medical practitioners may not be aware of the potential effect these techniques can have on their prescribing practices. Knowledge of these techniques must be incorporated into educational programmes designed to provide health professionals with critical appraisal skills. Odpowiedz Link Zgłoś
kitek1 jakies naciagane badania................... 08.08.03, 19:10 jak i te, ktore te, tzw. repy prezentuja:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aki Re: przedstwawiciele medyczni.................... IP: *.protonet.pl 11.08.03, 17:52 kitek1 napisał: > po co oni wogole laza, > czas zabieraja, > jak i tak, > nic z tego, > nie wynika? jak to nie wynika?dla nich tak!!!!!po prostu sprzedają poprzez twoją osobę swój towar(lekarstwa)nie możesz tego pojąc? handel jak każdy inny.to ich zawód. Odpowiedz Link Zgłoś
kitek1 acha, tylko dlaczego zawsze....................... 11.08.03, 18:08 jakies badziewia polecaja, ktore, albo sa cholernie drogie, albo wogole, zadnego dzialania nie maja:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aki Re: acha, tylko dlaczego zawsze.................. IP: *.protonet.pl 12.08.03, 17:33 kitek1 napisał: > jakies badziewia polecaja, > ktore, > albo sa cholernie drogie, > albo wogole, > zadnego dzialania nie maja:( bo leki tansze i dobre sprzedają sie "same"-jesli nie wiadomo o co chodzi to znaczy,że chodzi o pieniądze ;-) panie kolego Odpowiedz Link Zgłoś
pasikonna Bzdury frustratow! 25.08.03, 16:37 Ale durne to co piszecie, az sie w glowie przewraca... A pomyslal ktorys z Was, frustratow, ze bez przedstawicieli medycznych sluzba zdrowia funkcjonowalaby jeszcze gorzej, bez tych pieniedzy ktore zostawiaja nie jedynie w kieszeniach lekarzy (!!!),ale po prostu w szpitalach? Albo, czy pomysleliscie o tym, ze to wlasnie dzieki ich mozolnej pracy z niedouczonymi lakarzami tez sfrustrowanymi, ktorym ( nic dziwnego zreszta) nie chce sie uczyc i maja w dupie, ci wlasnie lekarze choc troche znaja aktualnie dostepne nowosci farmaceutyczne? Warto spojrzec na zagadnienie rowniez z tej strony, a nie jedynie okiem Polaczka Zawistnika drodzy panowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki "okiem zawistnika" IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 25.08.03, 16:47 No dobrze, patrze okiem zawistnika i co widze? 1. te "nowosci farmaceutyczne" rzadko sa warte zachodu. Od lat prawie nie widzialem leku, ktory bylby czyms innym niz tylko modyfikacja istniejacego leku. Wyjatki to moze np linezolid, TNK-TPA... jakos nic innego mi akurat nie przychodzi do glowy. 2. informacje przedstawiane przez repow sa bardzo niskiej jakosci i bardzo nieobiektywne. Nawet jesli zostawiaja kopie artykulow, to te artykuly maja slaba metodologie albo dziwne konkluzje. Czytam, aby pocwiczyc krytycznosc spojrzenia. Jedna repke pogonilem, bo nie chciala sie zgodzic, ze u czlowieka rzut minutowy lewej komory jest rowny rzutowi minutowemu prawej komory... Chciala ode mnie bibliografii na potwierdzenie tej tezy :-). 3. Repy zabieraja mi fure czasu na te pogadanki. Wole, jesli kontaktuja sie ze mna emailem, zamiast wyglaszac 15-minutowe prelekcje. Jesli chca ubic interes, niech gadaja z aptekarzami. Aktualne informacje i nowosci zdobywam w dyskusjach z kolegami po fachu. 4. repy sa produktem przemyslu farmaceutycznego. Dobrze, ze co i raz jest w tej branzy jakas fuzja, bo dzieki temu repow ubywa. W ogole tyle firm i tyle lekow jest niepotrzebne, chyba tylko ma sens dla akcjonariuszy tych firm. PZDR Odpowiedz Link Zgłoś
pasikonna Re: 'okiem zawistnika' 26.08.03, 10:34 Witaj Odpowiem po koolei: No dobrze, patrze okiem zawistnika i co widze? 1. te "nowosci farmaceutyczne" rzadko sa warte zachodu. Od lat prawie nie widzialem leku, ktory bylby czyms innym niz tylko modyfikacja istniejacego leku. Wyjatki to moze np linezolid, TNK-TPA... jakos nic innego mi akurat nie przychodzi do glowy. Weź pod uwage, ze te wlasnie modyfikacje to np. leki o wyzszym skladzie, tzw. lepszej jakosci – czyli lepiej się wchlaniaja i powoduja mniej skutkow ubocznych. Najlepszym przykladem może być chocby przeglad lekow p.bolowych... A ponadto – jest cala masa lekow super specjalistycznych, wymagajacych dodatkowych szczegolowych informacji nie tylko podstawowego „panie doktorze pan zastosuje a ja piatke panu zaplace.” Skoro „Nic innego nie przychodzi Ci do glowy” może wato posluchac o czym opowiadaja repowie, może warto się zainteresowac, poczytac... 2. informacje przedstawiane przez repow sa bardzo niskiej jakosci i bardzo nieobiektywne. Nawet jesli zostawiaja kopie artykulow, to te artykuly maja slaba metodologie albo dziwne konkluzje. Czytam, aby pocwiczyc krytycznosc spojrzenia. Jedna repke pogonilem, bo nie chciala sie zgodzic, ze u czlowieka rzut minutowy lewej komory jest rowny rzutowi minutowemu prawej komory... Chciala ode mnie bibliografii na potwierdzenie tej tezy :-). To jest totalne uogolnienie. Nie zgadzam się z tym. Sa owszem firmy, które skupiaja się jedynie na jak najwiekszym cisnieciu swoich pracownikow, jak najmniejszym kosztem, ale sa tez takie - które mase pieniedzy i wysilku poswiecaja na szkolenie merytoryczne. I nie sa to szkolenia jedynie z zakresu jak wcisnac najlepszy bajer, tylko szkolenia medyczne, wyklady z profesorami specjalnie na takie szkolenia zapraszanymi, oraz konczace się TESTAMI! Sposób w jaki rep pracuje z lekarzem to kwestia kultury firmy i wymagan stawianych przez management. To tez kwestia tego jak powaznie firma traktuje lekarza i co ma mu do zaoferowania. Nie powinienes uogolniac. Znam firmy które dbaja o np. dostarczanie lekarzom fachowych ksiazek, opracowan, pism. Ale tez znam takie, które sprowadzaja swoja dzialalnosc do opisanych przez Ciebie akcji. 3. Repy zabieraja mi fure czasu na te pogadanki. Wole, jesli kontaktuja sie ze mna emailem, zamiast wyglaszac 15-minutowe prelekcje. Tylko być może Ty taka forme wolisz i dolozysz energii żeby przeczytac przeslane info, natomiast zapewniam Cie ze cala masa Twoich kolegow po fachu oleje to na miekko. Ponadto, weź pod uwage ze jak w kazdej pracy sa tez takie subtelnosci jak weryfikacja kontaktow z lekarzami, zachowanie relacji itd., i to niestety wymaga od repa kontaktu bezposredniego. Bo nie daj Boze pomylisz się i podasz zle nazwisko repa z Twojego regionu... Koniecznosc dziejowa polega na tym, ze lekarz musi kontaktowac się z pacjentami, a rep z lekarzami i zapewne Tobie zdarzylo się mieć po kokardy pacjentow, to podobnie ma się rzecz z relacja rep lekarz. . Pech repa polega na tym ze jest w nieco gorszej sytuacji – bo nawet jak już ma powyzej kreski to musi zachowac kindersztube i być uprzejmy i usmiechniety... W przeciwienstwie do lekarza któremu nikt nic nie zrobi jeśli jest niemily dla pacjentow. Jesli chca ubic interes, niech gadaja z aptekarzami. Aktualne informacje i nowosci zdobywam w dyskusjach z kolegami po fachu. Po raz kolejny powtorze – Ty być może będziesz dyskutowal. Ale niekoniecznie inni. I jest to dla mnie zrozumiale, bo sama nie upieram się żeby po pracy rozmawiac o merytorycznych zagadnieniach sluzbowych; srednio to lubie. (Ale ja również lubie pomaranczowy kolor, a inni niekoniecznie.) Wyobraz sobie takiego lekarza z Pikutkowa. Caly dzien wykanczali go pacjenci z których powiedzmy sobie uczciwie: polowa to chorzy, a druga polowa to emeryci hipochadrycy . I tak 8 godzin. Komu będzie się chcialo po powrocie do domu zglebiac e-maile, telefonowac dyskusyjnie do kolegow, czytac fachowe cegly – kiedy dodatkowo zona oczekuje zakupow, pomocy w domu, pies spaceru, dzieci zabawy, telewizor obejrzenia filmu, lub... jeśli wspomniana osoba, czyli nasz lekarz JEST kobieta ??? Przypomne – czekaja dzieci, obiadki, pranko, sprzatanko – standardowy drugi etat ( można się zaczac spierac na tematy feministyczne, ale nie o to mi chodzi, tym razem ja generalizuje, na podstawie obserwacji). Zas co do ubijania interesu – oczywiście, nie oszukujmy się : wszystkim chodzi o sprzedaz. Ale kiedy mowimy o lekach na recepte aptekarze sa celem drugiej kategorii. O ich wyborze i zastosowaniu decyduje lekarz. Poza tym, w Twoim wlasnym, dobrze pojetym interesie jest, aby pacjet leczyl się wizytujac najpierw Ciebie, lekarza ,a pozniej szedl z wytycznymi od Ciebie do apteki. Przeciez na podstawie tych wlasnie wizyt pacjentow formalnie i nieformalnie zarabiasz. W przypadku lekow OTC, oczywiście cala sprawe można zalatwic przez umiejetnie przeprowadzana kampanie reklamowa, e-maila do Ciebie, oraz koperte;) Ale nie mowmy tak o lekach specjalistycznych. 4. repy sa produktem przemyslu farmaceutycznego. Dobrze, ze co i raz jest w tej branzy jakas fuzja, bo dzieki temu repow ubywa. W ogole tyle firm i tyle lekow jest niepotrzebne, chyba tylko ma sens dla akcjonariuszy tych firm. Jeśli jestes lekarzem z prawdziwego zdarzenia to to co napisales zle swiadczy o Tobie i Twoim podejsciu do zawodu. Albo nie zalapales się na intratne kontakty z repami i masz za zle, albo jestes generalnie sfrustrowany ( zreszta nic dziwnego, jak się popatrzy na sluzbe zdrowia) . Mam nadzieje ze nie zaliczasz się do kategorii lekarzy którzy, niczym pewna znajoma lekarka z X. wszystko leczy Gripexem i witamina C ( niezaleznie czy to zlamana noga czy grypa zoladkowa). Bo ma w d**** i jest na panstwowym. Choc z drugiej strony pasuje to do caloksztaltu obrazu polskiej sluzby zdrowia. Przy okazji – lekarze z prawdziwego zdarzenia to coraz bardziej zanikajacy gatunek. Pozdrawiam Pasik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: 'okiem zawistnika' IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 26.08.03, 12:37 Przyklady, ktore sa w tekscie, biore "z kapelusza", bo w tej chwili nie mam czasu na szczegolowe poszukiwania w literaturze. Staram sie tez uzywac nazw miedzynarodowych. Kto wie o co chodzi, ten wie, a ja nie zajmuje sie robieniem reklamy ani antyreklamy. pasikonna napisała: > Weź pod uwage, ze te wlasnie modyfikacje to np. leki o wyzszym skladzie, tzw. > lepszej jakosci – czyli lepiej się wchlaniaja i powoduja mniej skutkow > ubocznych. Niestety, nie zawsze jest to prawda- kto jeszcze pamieta Baycol? Poza tym te roznice sa trywialne i nie uzasadniaja zlodziejskiej ceny na nowy preparat, np omeprazol vs pantoprazol vs lansoprazol. > Najlepszym przykladem może być chocby przeglad lekow p.bolowych... Nieprawda! Lazi za mna rep od remifentanilu i przekonuje, jakie to dobre. Owszem, dobrze, ze jest taki lek, ale ten sam efekt, albo nawet lepszy, moge osiagnac tania jak barszcz morfina. Producent zrezygnowal z fentanylu, gdy wygasl na niego patent i zastapil go drozszym sufentanilem, ale fentanylem pracowalo sie lepiej... Tzw coxiby: nie spelnily pokladanych w nich nadziei. Wsrod lekow niesteroidowych: nowe formy, ale zadnych innowacji. Jedynym jasniejszym punktem jest pozajelitowa forma paracetamolu, ktorej nie trzeba rozpuszczac. Podaj, prosze, przyklad znaczacej innowacji. No, chyba ze masz na mysli przezskorna buprenorfine- moim zdaniem kompletna pomylka... > A ponadto – jest cala masa lekow super specjalistycznych, wymagajacych > dodatkowych szczegolowych informacji nie tylko podstawowego „panie doktor > ze > pan zastosuje a ja piatke panu zaplace.” A o tych lekach to juz w ogole nie polegalbym na repach jako na zrodle informacji. > Skoro „Nic innego nie przychodzi Ci do glowy” może wato posluchac o > czym > opowiadaja repowie, może warto się zainteresowac, poczytac... Sek w tym, ze nie ma o czym. Te "innowacje", o ktorych piszesz, to przewaznie "me too- molecules"- lekko zmodyfikowane leki, wypuszczone na rynek po to, zeby kazda firma miala je w swojej ofercie. Dzieki temu na rynku sa 3 takie same "setrony" (antagonisci receptora HT3), ktorych w praktyce nie da sie od siebie odroznic. To samo ze statynami, a juz szczytem sa betablokery. Nie sposb zliczyc ile ich jest na rynku, a wystarczylyby 3-4: esmolol, labetalol, atenolol i/lub bisoprolol. A tak, to mamy klopot z nadmiaru. > To jest totalne uogolnienie. Nie zgadzam się z tym. Sa owszem firmy, które > skupiaja się jedynie na jak najwiekszym cisnieciu swoich pracownikow, jak > najmniejszym kosztem, ale sa tez takie - które mase pieniedzy i wysilku > poswiecaja na szkolenie merytoryczne. I nie sa to szkolenia jedynie z zakresu > jak wcisnac najlepszy bajer, tylko szkolenia medyczne, wyklady z profesorami > specjalnie na takie szkolenia zapraszanymi, oraz konczace się TESTAMI! Nie o to chodzi. Jakosc publikacji w literaturze medycznej jest generalnie slaba. Bierze sie to z kultury "publish or perish"- mnoza sie publikacje, ktore nic nie wnosza lub wrecz zaciemniaja. Do tego firmy zamawiaja publikacje, sponsoruja je, trzymaja lape na wynikach i czesto gesto manipuluja nimi. Nawet wiodace uniwersytety amerykanskie mialy ostatnio klopoty z tego powodu, z utrata licencji FDA na prowadzenie tych badan wlacznie. Sa firmy jeszcze gorsze, jak np Augustine Medical i Aspect Medical, ktore kieruja sie z promocja do pacjentow i strasza lekarzy procesami (zakladanymi przez pacjentow, przy dyskretnym pewnie poparciu producentow...), jesli nie kupia sprzetu przez nich produkowanego! Jednoczesnie znikla z lekospisow penicylina G, lek z wyboru w niektorych powaznych zakazeniach, lek dla ktorego nie znaleziono zamiennika. Dlaczego penicylina znikla? Bo jej syntezy dokonano przeszlo 50 lat temu, patenty wygasly, nie da sie na niej zarobic, wiec nikt nie chce jej produkowac. Podobny los spotka dozylne barbiturany, ostatnio sa problemy z metylprednisolonem... Ostatnio inna agresywna marketingowo firma- Pulsion Medical- przeprowadzila direct mailing pod haslem "sa nowe dane przeciwko uzywaniu cewnikoiw Swan-Ganza. odfaxuj formularz, a przeslemy je bezplatnie". Odfaxowalem i dostalem editorial, ktory od razu wyglada na pisany na zamowienie Pulsiona, zadnych nowych danych w nim nie ma. Do tego byl dolaczony cennik cewnikow Pulsiona... no more comments... Troche wczesniej byla u mnie repka, ktora probuje wymyslic nowe zastosowania dla doxapramu... zenada. Co zrobila Zeneca gdy wygasl patent na propofol? Zmienila postac leku, wprowadzili ogromnym kosztem TCI i doprowadzili do zdjecia ze strony internetowej Uniwersytetu w Gandawie programu komputerowego, ktory robil dokladnie to samo, co ich Diprifusor- bo to by zepsulo im rynek. I teraz laza za mna i dopytuja sie, dlaczego zuzywam tak malo propofolu... Bo sa tansze alternatywy, oto dlaczego. Na rynku sa dwa nowe srodki miejscowo znieczulajace. Rep Astry-Zeneki mowi nam wprost, ze ich celem jest wycofac bupiwakaine, bo nie ma na nia juz patentu... Firmy farmaceutyczne wcale nie wprowadzaja innowacji, one wprowadzaja produkt, A NASTEPNIE staraja sie kreowac popyt. > Koniecznosc dziejowa polega na tym, ze lekarz musi kontaktowac się z > pacjentami, a rep z lekarzami Koniecznosc jest. Koledzy mnie mityguja, zebym jednak poszedl pogadac z repami, bo inaczej nie zasponsoruja np kolacyjki. A ja uwazam, ze skoro mnie stac na to, by pojsc do restauracji, to wole sam za siebie zaplacic niz falszywie sie usmiechac do repa. > Ale kiedy mowimy o lekach na recepte aptekarze sa celem drugiej > kategorii. ???? Aptekarz szpitalny jest postacia centralna. To on negocjuje warunki dostaw (czyt. upusty). > Jeśli jestes lekarzem z prawdziwego zdarzenia to to co napisales zle swiadczy > o Tobie i Twoim podejsciu do zawodu. Twoje prawo miec o mnie takie zdanie. Tylko ze nie rozumiem jak do niego doszlas. Na podstawie tego, co napisalem powyzej, jest dla mnie jasne, ze repy dzialaja w interesie nie pacjenta i nie moim, a w interesie firmy, ktora reprezentuja, a ta firma jest nastawiona na maksymalizacje zysku. Przyklad: Abbott zdzieral z nas prawie 20 euro za jeden zestaw do pompy PCA. Po rozmowie okazalo sie, ze od lipca ten sam zestaw moze kosztowac niespelna 12 euro. Czyli zostalismy okradzeni. Nie ma niczego zlego w maksymalizacji zysku. Zla jest hipokryzja i strojenie sie w piorka dobroczyncy i przyjaciela. I to mam za zle repom. > Albo nie zalapales się na intratne > kontakty z repami i masz za zle, albo jestes generalnie sfrustrowany ( zreszta > nic dziwnego, jak się popatrzy na sluzbe zdrowia) . Z WYBORU odmawiam intratnym propozycjom- w imie wlasnej zawodowej niezaleznosci. Bylbym sfrustrowany, gdybym nie odmawial, a potem musial codziennie ogladac w lustrze moja sprzedajna gebe. Na koniec: jest pewien serwis, ktory mam dzieki repom i ktory cenie. W niektorych firmach mozna przyfaxowac liste referencji i po paru dniach dostaje sie poczta zwrotna odbitki artykulow- niekoniecznie o produktach danej firmy. Firmy stac na utrzymywanie bibliotek czesto lepiej zaopatrzonych niz uniwersyteckie. I za mozliwosc skorzystania z nich jestem firmom wdzieczny. Chcialbym na probe pozyc w "swiecie bez repow". Taki swiat nie moze byc zly. PZDR Odpowiedz Link Zgłoś
pasikonna Re: 'okiem zawistnika' 26.08.03, 13:57 Przyklady, ktore sa w tekscie, biore "z kapelusza", bo w tej chwili nie mam czasu na szczegolowe poszukiwania w literaturze. Staram sie tez uzywac nazw miedzynarodowych. Kto wie o co chodzi, ten wie, a ja nie zajmuje sie robieniem reklamy ani antyreklamy. OK.> Przeczytalam przyklady. Niestety w chwili obecnej nie mogę popasc w szczegolowa dyskusje dotyczaca wyzszosci np. Raniberlu nad Ranigastem, czy Aspiryny Bayera nad Polopiryna itd. Nie mniej jednak nie zgadzam się do konca z tym co napisales. > A ponadto – jest cala masa lekow super specjalistycznych, wymagajacych > dodatkowych szczegolowych informacji nie tylko podstawowego „panie doktor > ze > pan zastosuje a ja piatke panu zaplace.” A o tych lekach to juz w ogole nie polegalbym na repach jako na zrodle informacji. To chyba nie chodzi o leki tylko repow... > To jest totalne uogolnienie. Nie zgadzam się z tym. Sa owszem firmy, które > skupiaja się jedynie na jak najwiekszym cisnieciu swoich pracownikow, jak > najmniejszym kosztem, ale sa tez takie - które mase pieniedzy i wysilku > poswiecaja na szkolenie merytoryczne. I nie sa to szkolenia jedynie z zakresu > jak wcisnac najlepszy bajer, tylko szkolenia medyczne, wyklady z profesorami > specjalnie na takie szkolenia zapraszanymi, oraz konczace się TESTAMI! > Koniecznosc dziejowa polega na tym, ze lekarz musi kontaktowac się z > pacjentami, a rep z lekarzami Koniecznosc jest. Koledzy mnie mityguja, zebym jednak poszedl pogadac z repami, bo inaczej nie zasponsoruja np kolacyjki. To smutne, ze tak to wszystko odbierasz. Bo nie wiedzialam ze chodzi jedynie o kolacyjki. W sumie sprowadzasz swoich kolegow do parteru i dla pacjeta który to wlasnie czyta wszystko staje się jasne. Czyli generalnie oni was korumpuja, a wy się dajecie – oczywiście wszyscy oprocz Ciebie;) A ja uwazam, ze skoro mnie stac na to, by pojsc do restauracji, to wole sam za siebie zaplacic niz falszywie sie usmiechac do repa. A dlaczego falszywie? I dlaczego masz na te kolacyjke nie pojsc? Skoro rep taki glupi i zaprasza, nie wyczuwszy ze go nie tolerujesz, to jego sprawa i brak wyczucia Poza tym nagle może się okazac ze nagle taki rep nie musi być koniecznie falszywy, ze może jednak nawet Tobie madremu lekarzowi ma tez cos madrego do powiedzenia?! Ale kiedy mowimy o lekach na recepte aptekarze sa celem drugiej > kategorii. ???? Aptekarz szpitalny jest postacia centralna. To on negocjuje warunki dostaw (czyt. upusty). Chyba nie czytasz tego co pisze. Biznes biznesem, a swiadomosc lekow to cos innego. Oczywiście w tym rozumieniu aptekarz jest b. istotny, ale ja skupilam się na relacjach lekarz rep. > Jeśli jestes lekarzem z prawdziwego zdarzenia to to co napisales zle swiadczy > o Tobie i Twoim podejsciu do zawodu. Twoje prawo miec o mnie takie zdanie. Tylko ze nie rozumiem jak do niego doszlas. Na podstawie tego, co napisalem powyzej, jest dla mnie jasne, ze repy dzialaja w interesie nie pacjenta i nie moim, a w interesie firmy, ktora reprezentuja, a ta firma jest nastawiona na maksymalizacje zysku. I to jest nieprawda. A przynajm,niej prawda polowiczna. Nie widze szans na przekonanie Ciebie, bo jestes bardzo zapiekly w tym co uwazasz, nie mniej jednak oczywiście dzialalnosc repa cel ma oczywisty – ale JAK go po drodze osiagnie, jak dba o swoich lekarzy i jak ich traktuje – to już kwestia wspomnianej przez mnie kultury i wymogow firmy i oczywiście ludzi. Nie ma niczego zlego w maksymalizacji zysku. Zla jest hipokryzja i strojenie sie w piorka dobroczyncy i przyjaciela. I to mam za zle repom. Mysle ze nie tylko... > Albo nie zalapales się na intratne > kontakty z repami i masz za zle, albo jestes generalnie sfrustrowany ( zreszta > nic dziwnego, jak się popatrzy na sluzbe zdrowia) . Z WYBORU odmawiam intratnym propozycjom- w imie wlasnej zawodowej niezaleznosci. Bylbym sfrustrowany, gdybym nie odmawial, a potem musial codziennie ogladac w lustrze moja sprzedajna gebe. Dokonanie czasem wyboru, który jest sluszny dla pacjenta i JEDNOCZESNIE intratny dla Ciebie, lub Twojego miejsca pracy– nazywa się nie sprzedajnoscia, tylko BIZNESEM. To wlasnie dzieki repom lekarze b. często maja nowe krzeselka, mebelki, sprzet medyczny a personel w szpitalu np. taki drobiazg jak fartuchy. Polskich szpitali i ZOZow z reguly na to nie stac i dobrze ze firmy Was w to zaopatruja. Nie udawaj swietszego od papieza, bo az glupio. Na koniec: jest pewien serwis, ktory mam dzieki repom i ktory cenie. W niektorych firmach mozna przyfaxowac liste referencji i po paru dniach dostaje sie poczta zwrotna odbitki artykulow- niekoniecznie o produktach danej firmy. Firmy stac na utrzymywanie bibliotek czesto lepiej zaopatrzonych niz uniwersyteckie. I za mozliwosc skorzystania z nich jestem firmom wdzieczny. Chcialbym na probe pozyc w "swiecie bez repow". Taki swiat nie moze byc zly. A ja chcialabym pozyc w swiecie normalnej sluzby zdrowia, gdzie placac co miesiac haracz mogę z niej skorzystac, gdzie nie będę intruzem dla kogos kto zarabia dzieki mojej pacjenckiej wizycie, gdzie lekarz będzie kompetentny i niesfrustrowany, nie zaraze się w szpitalu zoltaczka, hivem, urodze dziecko bezpiecznie, a przy okazji – gdzie nie będę doplacac do tego co jest bezplatne. Zycze Tobie spelnienia Twoich nierealnych marzen i sobie moich.Amen. PS> Na zakonczenie chcialam dodac, ze nie jestem ani nie bylam, ani nie grozi mi raczej bycie repka PZDR Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki okiem-dla odmiany- chlodnym IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 27.08.03, 17:52 Widzisz, pasikonna, jaka Ty jestes. Najpierw sama plujesz na innych (durne, az glowa boli; frustraci, niedouczeni, Polaczek-zawistnik), wiec nie badz zaskoczona, ze dalem sie sprowokowac. Wykurzylas mnie z jamy, choc do tego czasu powolalem sie na zrodla, ktore odpowiadaly na postawione na poczatku pytanie po co sa repy. odpowiedz jest jasna: bo nakrecaja sprzedaz. Potem napisalem dlaczego nie przepadam za ich wizytami, ale pare niuansow mojej wypowiedzi chyba Ci umknelo, albo nie wstukalem ich wystarczajaco wyraznie, bo troche przeinaczasz. Koledzy lubia kolacyjki, ja tez lubie i wyobraz sobie, ze nie jestem swiety i czasem biore w nich udzial. Presja srodowiska gra role. Musze krakac jak inne wrony, to jest maly swiatek. Okres wrzesien-grudzien to zniwa "gastronomicznych seminariow", jak to sie eufemistycznie nazywa. Zaczyna sie nowy rok akademicki, budzety na promocje trzeba wydac do konca roku, no i po ostatnie: tu ksztalcenie ustawiczne lekarzy jest kontrolowane administracyjnie. Niby formalnego obowiazku nie ma, ale silny nacisk jest, zeby nalezec do tzw lokalnych grup specjalistow, na ktorych omawia sie rozne problemy z praktyki. Obecnosc jest kontrolowana, za niewykazanie sie obecnoscia sa konsekwencje finansowe dla lekarza i czasem dla jego pracodawcy. Repy pomagaja spelnic administracyjny wymog, sponsorujac takie "gastronomiczne seminaria", zwykle rzeczywiscie poprzedzone godzinnym wykladem na jakis temat z praktyki. Nie przepadam za ta forma, ale biore w niej udzial, przydaje mi sie to (mozliwosc wymiany srodowiskowych plotek tez jest istotna, ale w ten sposob poznaje nowe restauracje, do ktorych czasem potem idziemy z zona). W tej chwili mam na biurku juz 2 zaproszenia na wrzesien: z lokalna grupa urgentystow do knajpy, sponsor: Pharmacia-Upjohn (pojde) i 2-dniowe sympozjum w atrakcyjnej lokalizacji nad morzem, courtesy of Eli- Lilly (nie pojde). Widzisz roznice? Pierwsze to wyjscie z kolegami do knajpy, a ktos inny placi. Drugie to promocyjne przekupstwo przez wielki koncern, bo bedzie dotyczyc horrendalnie drogiego leku, ktory wlasnie wchodzi na rynek. To przy okazji "sprowadzania do parteru". Przy takich okazjach mialem mozliwosc siedziec przy jednym stole takze z repami i prywatnie to tez moga byc fajni ludzie. Jest z kim i o czym pogadac. Ale po linii zawodowej nie sa moimi sprzymierzencami, lagodnie mowiac. Jakos trzeba to oddzielac. Podobnie zreszta jak zdarzalo mi sie siedziec przy jednym stole- prywatnie- z adwokatami, choc jest to zawod, ktory czesto ociera sie o nieprzyzwoitosc. No, ale odbiegam od tematu. Twoje stwierdzenie, ze nieprawda jest, jakoby firmy farmaceutyczne dazyly przede wszystkim do maksymalizacji zysku, moglbym wlasciwie pozostawic calkiem bez komentarza jako dowod na Twoja bezgraniczna naiwnosc. Przemysl farmaceutyczny to jedna z najbardziej dochodowych galezi gospodarki, spojrzyj na bilansy roczne gigantow. I tu dochodzimy do jeszcze innego zagadnienia. Nic w zyciu nie jest proste, a lekarz jest rzecznikiem interesow roznych stron, interesow czesto sprzecznych. Bywa, ze musi wywazyc pomiedzy interesem wlasnym, pacjenta, a czasem tez spoleczenstwa jako calosci (naprawde, jest taki punkt w etyce medycznej). Przyklady na konflikty w tym trojkacie mozesz sama sobie wymyslic. Ale prosze nie pisz "Dokonanie czasem wyboru, który jest sluszny dla pacjenta i JEDNOCZESNIE intratny dla Ciebie, lub Twojego miejsca pracy– nazywa się nie sprzedajnoscia, tylko BIZNESEM." Po pierwsze, blednie zakladasz, ze przepisanie leku zalecanego przez repa jest sluszne z punktu widzenia pacjenta, po drugie, byc moze w ten sposos ograbiasz z pieniedzy na leczenie jakiegos innego pacjenta, po trzecie, prawo zabrania lekarzowi czerpania zyskow ze sprzedazy farmaceutykow. W Belgii zabrania do tego stopnia, ze do niedawna trudno bylo lekarzowi ozenic sie z farmaceutka. Firmy farmaceutyczne sa normalnymi kapitalistycznymi przedsiebiorstwami i daza do maksymalizacji zysku. To normalne. Gdyby nie dazyly, zmienionoby ich zarzad, bo to by znaczylo, ze zarzad dziala na szkode udzialowcow. Jednakze, od czasu upowszechnienia sie ubezpieczen zdrowotnych, firmy te nie dzialaja na wolnym rynku. Rynek, na ktorym dzialaja firmy farmaceutyczne, jest pokraczny, bo kto inny decyduje o zakupie tego czy innego produktu, kto inny go otrzymuje, a jeszcze kto inny placi za wszystko. To prowadzi do wynaturzen, takze cenowych. Nie winie tu samych firm- dzialaja prawidlowo, maksymalizujac zysk, ale czasem trzeba je postawic pod sciana- jak to zrobily niektore kraje afrykanskie, znoszac restrykcje patentowe na leki przeciwko AIDS- zeby zaczely wykazywac troche zdrowego rozsadku. Z DRUGIEJ JEDNAK STRONY akcje tychze firm ma Twoj fundusz emerytalny, jestes wiec zywotnie zainteresowana w tym, zeby firmy farmaceutyczne zbijaly jak najwieksza kase. I badz tu madry... Rep to ten zderzak na styku firma- ja i oberwalo mu sie w moich diatrybach. Madry rep, albo jego zwierzchnik, przeczyta i rozwazy u siebie, bo to sa slowa kogos, kto widuje repow prawie codziennie, bedac swiadomym, ze swiata bez repow na razie nie bedzie. Ktos, kto nie byl, nie jest i nie bedzie repem, uzna, ze jestem zapiekly. Life is a bitch. :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aki Re: okiem-dla odmiany- chlodnym IP: *.protonet.pl 27.08.03, 18:18 Gość portalu: Doki napisał(a): > Life is a bitch. :-( tym niemniej niektóre repki to całkiem miłe dziewczyny. ale ad rem: nie chce mi sie pisac tak długiej epistoły jak doki leczt wierdzenie że firmy farmaceutyczne działaja li tylko dla dobra pacjenta jest przekłamaniem lub naiwnością.Działaja przede wszystkiem dla zysku i to w sposób czesto niezbyt etyczny.Vide koncerny usilujące utrzymac wysokie ceny na lekarstwa stosowane w AIDS nawet dla biednych krajów afrykańskich.Brak perspektywy potencjalnych zysków np ze sprzedaży leków antymalarycznych (biednych nie stać na ich kupno-a malaria to choroba krajów trzeciego świata) jest też (jedna z kilku)przyczyną tego ze w leczeniu i profilaktyce malarii nastapiła stagnacja.Koncernom nie opłaca sie po prostu inwestować pieniedzy w badania nad lekami dla "biednych" Odpowiedz Link Zgłoś
pasikonna Re: okiem-dla odmiany- chlodnym 28.08.03, 12:32 > Widzisz, pasikonna, jaka Ty jestes. Najpierw sama plujesz > na innych (durne, az glowa boli; frustraci, niedouczeni, > Polaczek-zawistnik), wiec nie badz zaskoczona, ze dalem > sie sprowokowac. Wykurzylas mnie z jamy, Czesc:) I bardzo dobrze, bo to co piszesz jest dla mnie i zapewne innych interesujace, bo upierasz sie przy swoim i potrafisz bronic swoich racji. Dostarczasz mi materialu do przemyslen, tak wiec generalnie dziekuje. Pozwalam sobie na mocne slowa bo – jak zastanowisz się z kolei nad moim spojrzeniem na sprawe zauwazysz ze tez jest w nim wiele racji. Przy okazji - ja doskonale zdaje sobie sprawe ze firmy farmaceutyczne nie sa organizacjami charytatywnymi, nie to mialam na mysli. I nie mam zludzen. Mowilam jedynie, ze ich praca niesie za soba ROZSADNE korzysci z punktu widzenia zarowno lekarza jak i pacjenta ( jesli oczywiście nie będzie sie patrzylo na repow wspomnianym okiem Polaczka zawisnika, ze przychodzi taki i smie sie wciskac i jeszcze ma calkiem dobrze platna prace). Przyjmuje Twoje argumenty, aczkolwiek tylko w czesci do mnie przemawiaja. > Koledzy lubia kolacyjki, ja tez lubie i wyobraz sobie, ze > nie jestem swiety i czasem biore w nich udzial. Presja > srodowiska gra role. Musze krakac jak inne wrony, to jest > maly swiatek. Pojscie na kolacje z kontrahentem nie jest niczym niestosownym, podobnie jak pojscie na kolacje z repem ( no chyba ze nie bierzesz zony, a repka pelnego kompletu bielizny). W kwestii formalnej - jakbys chcial nie "krakac" niczym pozostale wrony, to bys nie krakal, wiec nie usprawiedliwiaj sie. Okres wrzesien-grudzien to zniwa > "gastronomicznych seminariow", jak to sie eufemistycznie > nazywa. Zaczyna sie nowy rok akademicki, budzety na > promocje trzeba wydac do konca roku, no i po ostatnie: tu > ksztalcenie ustawiczne lekarzy jest kontrolowane > administracyjnie. Niby formalnego obowiazku nie ma, ale > silny nacisk jest, zeby nalezec do tzw lokalnych grup > specjalistow, na ktorych omawia sie rozne problemy z > praktyki. Obecnosc jest kontrolowana, za niewykazanie sie > obecnoscia sa konsekwencje finansowe dla lekarza i czasem > dla jego pracodawcy. Repy pomagaja spelnic > administracyjny wymog, sponsorujac takie "gastronomiczne > seminaria", zwykle rzeczywiscie poprzedzone godzinnym > wykladem na jakis temat z praktyki. Nie przepadam za ta > forma, ale biore w niej udzial, przydaje mi sie to > (mozliwosc wymiany srodowiskowych plotek tez jest > istotna, ale w ten sposob poznaje nowe restauracje, do > ktorych czasem potem idziemy z zona). W tej chwili mam na > biurku juz 2 zaproszenia na wrzesien: z lokalna grupa > urgentystow do knajpy, sponsor: Pharmacia-Upjohn (pojde) > i 2-dniowe sympozjum w atrakcyjnej lokalizacji nad > morzem, courtesy of Eli- Lilly (nie pojde). Widzisz > roznice? Pierwsze to wyjscie z kolegami do knajpy, a ktos > inny placi. No wlasnie... Wiesz co - mnie sie generalnie wydaje ze to wszystko ( nie jest to przytyk do Ciebie, tylko refleksja natury ogolnej) jest tak troche w rytm: wart Pac Palaca... Drugie to promocyjne przekupstwo przez wielki > koncern, bo bedzie dotyczyc horrendalnie drogiego leku, > ktory wlasnie wchodzi na rynek. To przy okazji > "sprowadzania do parteru". > Przy takich okazjach mialem mozliwosc siedziec przy > jednym stole takze z repami i prywatnie to tez moga byc > fajni ludzie. Jest z kim i o czym pogadac. Ale po linii > zawodowej nie sa moimi sprzymierzencami, lagodnie mowiac. Niekoniecznie, ale o tym wspominalam wczeniej; natomiast milo, ze doceniasz ich jako ludzi. Zapewniam Cie ze wsrod operatorow wozkow widlowych tez moze sie znalesc ktos interesujacy. > Life is a bitch. :-( No dobrze, dobrze, ale zawsze mozna temu zyciu pomoc zeby bylo bardziej znosne. Podobnie pracy i sobie. Tak jak jedzenie bez uzycia soli jest niezjadliwe zazwyczaj, tak praca repa naprawde moze sie Wam lekarzom przydac. Nie wywazajmy otwartych drzwi. Ja mam okazje na co dzien obserwowac srodowisko repow w akcji, wiec to co pisalam to spostrzezenia codzienne, ale byc moze iz Okaz ktory najczesciej obsrwuje ma po prostu taki typ ktory akurat w te prace wklada wiele serca i serdecznosci dla sluzby zdrowia. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: 'okiem zawistnika' IP: *.bielsko.dialog.net.pl 28.08.03, 00:06 pasikonna napisała: > > > To wlasnie dzieki repom lekarze b. często maja nowe krzeselka, mebelki, sprzet > medyczny a personel w szpitalu np. taki drobiazg jak fartuchy. Polskich > szpitali i ZOZow z reguly na to nie stac i dobrze ze firmy Was w to > zaopatruja. Nie udawaj swietszego od papieza, bo az glupio. > > A ja chcialabym pozyc w swiecie normalnej sluzby zdrowia, gdzie placac co > miesiac haracz mogę z niej skorzystac, gdzie nie będę intruzem dla kogos kto > zarabia dzieki mojej pacjenckiej wizycie, gdzie lekarz będzie kompetentny i > niesfrustrowany, nie zaraze się w szpitalu zoltaczka, hivem, urodze dziecko > bezpiecznie, a przy okazji – gdzie nie będę doplacac do tego co jest bezp > latne. > Zycze Tobie spelnienia Twoich nierealnych marzen i sobie moich.Amen. > Czyli cel uświęca środki?.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zir Poczucie MISJI ??!! IP: *.tnt1.greenville.sc.da.uu.net 13.09.03, 05:44 Mysle ze poczucie misji jaka maja do spelnienia przedstawiciele medyczni jest usprawiedliwione i to w zaleznosci od wyjsciowej sytuacji: 1.Repami sa coraz czesciej ludzie nie zwiazani bezposrednio z medycyna a kontakt z medycyna mieli do tej pory jako pacjenci przychodni. Zrozumala jest wiec chec wziecia odwetu(przy obecnej mizerii sluzby zdrowia) i poczucie tak zwanego przyspieszonego awansu spolecznego. 2.Fragmentaryczna i tendencyjnie podawana wiedza podczas szkolen firmowych w zaden sposob nie jest w stanie wytarczyc do nawiazania dyskusji z dobrze przygotowanym i solidnie wykonujacym swoj zawod lekarzem Co innnego doktor z Pipidowki leczacy wszystko witamina C-jemu mozna zaimponowac. 3.W cywilizowanym swiecie ( a taki jeszcze dlugo nie bedziemy) lekarza obowiazuje podanie nazwy firmy i preparatu na ktorym prowadzil badanie aby inni mogli ocenic jego obiektywnosc. 4.Korzystanie przez firmy z tzw badan wola czasami o pomste do nieba-jak mozna wysnuwac wnioski na podstawie badania przeprowadzonego retrospektywnie albo na probie 55 pacjentow. Przypomina to interpretacje faktu ze Chinczykow jest miliard i co czwarty czlowiek to chinczyk-wystarczy stanac np w poczekalni w przychodni i policzyc do czterech-najlepiej zaczac od siebie:-) i zobaczyc czy ten czwarty to rzeczywicie Chinczyk. 5.Poczucie misji nie jest zlym uczuciem jednak przesadzanie z roli jaka odgrywa przedstwiciel medyczny jest smieszne (w USA przedstawiecielami sa osoby po szkole sredniej ktore nie staraja sie przkonac merytorycznie lekarza do pisania- jego obowiazuja wytyczne. 6.Nazywanie firm farmacetutycznych zbawicielami dobroczyncami to przesada-chyba wiesz pasikonna co to budzet, wplywy, inwestycje, plan sprzedazy itp. Mimo wszystko lubie przedstawicieli a zwlazcza ladne przedstawicielki;-))))) Podczas rozmowy mozna czasami zawiesic oko :-))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: medka repy, repki i inni :))) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.08.03, 12:35 Drog a pasikonnno, Jak widze, jestes bardzo lojalnym pracownikiem, a Twym zaangazowaniem- zdecydowanie zasluzylas na premie:) Ale prywatnie powiem Ci- uspokoj sie, traktuj swa prace- nie jak misje, tylko jak zrodlo dochodu. Oczwiscie- nie ma roznicy miedzy ranitydyna a rynitydyna (z wyjatkiem 3x wyzszej ceny), ani kwasem acetylosalicylowym a kwasem acetylosalicylowym. A jesli Ty w takowe wierzysz- to troche mnie to martwi, bo zaczynam podejrzewac- czy oni Wam w tych firmach prania mozgu nie robia... napisalas tez: „Ale durne to co piszecie, az sie w glowie przewraca... pomyslal ktorys z Was, frustratow... „Jeśli jestes lekarzem z prawdziwego zdarzenia to to co napisales zle swiadczy o Tobie i Twoim podejsciu do zawodu. Albo nie zalapales się na intratne kontakty z repami i masz za zle, albo jestes generalnie sfrustrowany ( zreszta nic dziwnego, jak się popatrzy na sluzbe zdrowia)” „Warto spojrzec na zagadnienie rowniez z tej strony, a nie jedynie okiem Polaczka Zawistnika drodzy panowie.” abstrahujac od dosc obrazliwego wydzwieku tego co napisalas, tak k`woli scslosci- zobacz sobie skad nadaje doki, w tym celu sie tez nie zalogowalam, zapewniam Cie ze bedac w Polsce (do bardzo niedawna zreszta) - zawsze przepisywalam lek najtanzy (chyba ze zyczenie pacjenta bylo inne- tez sie tacy zdarzaja), a z repami (najczesciej kolegami z studiow) zawsze sobie milo gaworzylismy. zreszta fakt- spelniaja oni swoja role informacyjna tez- np informuja o nowych generykach.. poza tym- jesli chodzi o nowe leki- troche sie podzialo ostatnio w lekach przeciwpadaczkowych- chociaz cena tych nowych (np levapiracetam) jest powalajaca z nog- trzeba poczekac kilka lat, az minie patent...:) i przyjdzie mily rep- i powie ze juz jest generyk ;))) w pewnych punktach zdenerwowalas mnie nieco bardziej, mianowicie: „ze bez przedstawicieli medycznych sluzba zdrowia funkcjonowalaby jeszcze gorzej, bez tych pieniedzy ktore zostawiaja nie jedynie w kieszeniach lekarzy (!!!),ale po prostu w szpitalach? „ „To wlasnie dzieki repom lekarze b. często maja nowe krzeselka, mebelki, sprzet medyczny a personel w szpitalu np. taki drobiazg jak fartuchy. Polskich szpitali i ZOZow z reguly na to nie stac i dobrze ze firmy Was w to zaopatruja. Nie udawaj swietszego od papieza, bo az glupio.“ znow wpadasz w ton misjonarski. Rep- jest tylko ostatnim srubikiem w machinerii, zderzakiem- jak to okresil doki, nie swietym mikolajem z worem pelnym fartuchow i mebelkow. I raczej bym nie wspominala z dobroczynnosc firm farmaceutzcznych siega takich nizin (fartuszki dla lekarzy, upss, zadlawialm sie pita kawa), bo to zenujace. W polsce niestety – prawdziewe „Albo, czy pomysleliscie o tym, ze to wlasnie dzieki ich mozolnej pracy z niedouczonymi lakarzami tez sfrustrowanymi, ktorym ( nic dziwnego zreszta) nie chce sie uczyc i maja w dupie, ci wlasnie lekarze choc troche znaja aktualnie dostepne nowosci farmaceutyczne?” Fakt- ze jak czasem widze jaki lekarze rodzicom bzdurne leki za kilkaset zlotych/msc wypisuja, to mnie krew zalewa. "To smutne, ze tak to wszystko odbierasz. Bo nie wiedzialam ze chodzi jedynie o kolacyjki. W sumie sprowadzasz swoich kolegow do parteru i dla pacjeta który to wlasnie czyta wszystko staje się jasne. Czyli generalnie oni was korumpuja, a wy się dajecie – oczywiście wszyscy oprocz Ciebie;)" Tak, generalnie- nazywa sie to promocja. Mozna nazwac korumpowaniem. Przykre- ze lekarze w polsce- faktycznie sie daja skorumpowac (pw). Nie wiem jak jest tutaj- w szitalu duzo zalezy od zawartosci szpitalnej apteki. „A ja chcialabym pozyc w swiecie normalnej sluzby zdrowia, gdzie placac co miesiac haracz mogę z niej skorzystac, gdzie nie będę intruzem dla kogos kto zarabia dzieki mojej pacjenckiej wizycie, gdzie lekarz będzie kompetentny i niesfrustrowany, nie zaraze się w szpitalu zoltaczka, hivem, urodze dziecko bezpiecznie, a przy okazji – gdzie nie będę doplacac do tego co jest bezplatne. Zycze Tobie spelnienia Twoich nierealnych marzen i sobie moich.Amen.” no widzisz- ale w sytuacji ogolnych brakow, fakt ile z tego skromnego tortu- i przy pomocy jak tanich metod wykrawaja dla siebie FF moze tylko denrwowac. Doki napisal: "Nie sposb zliczyc ile ich jest na rynku, a wystarczylyby 3-4: esmolol, labetalol, atenolol i/lub bisoprolol. A tak, to mamy klopot z nadmiaru." +proprnolol i metoprolol. "Jednoczesnie znikla z lekospisow penicylina G, lek z wyboru w niektorych powaznych zakazeniach, lek dla ktorego nie znaleziono zamiennika. Dlaczego penicylina znikla? Bo jej syntezy dokonano przeszlo 50 lat temu, patenty wygasly, nie da sie na niej zarobic, wiec nikt nie chce jej produkowac." E no,jak to znikla? To co dajecie w anginie? Cefalosporyne IV gen.? Bo na trzecia- trza zdaje sie miec antybiogram... No Wy tam pewnie angin nie macie- ale roze sie pewnie zdarzaja... A tak a propos- Wracamy do naszej starej dyskusji (nie moglam kontynuowac z braku czasu, moze ja jeszcze wygrzebie)- ze wolny rynek jest cacy- ale niekoniecznie w sluzbie zdrowia... Jak wygladalby rynek lekow, gdyby badania prowadzily uniwersytety, na leki nie byloby patentow, ale od kazdego sprzedanego leku (bez wzgledu na to czy go wymyslono rok czy 10lat temu) szedlby niewielki podatek na badania... pozdrowka Odpowiedz Link Zgłoś
pasikonna Re: repy, repki i inni :))) 28.08.03, 14:49 Gość portalu: medka napisał(a): > > Drog a pasikonnno, > > Jak widze, jestes bardzo lojalnym pracownikiem, a Twym zaangazowaniem- > zdecydowanie zasluzylas na premie:) > Ale prywatnie powiem Ci- uspokoj sie, traktuj swa prace- nie jak misje, tylko > jak zrodlo dochodu. Miła Medko! Otoz wlasciwie po przeczytaniu tego akapitu moglabym nie czytac dalej, poniewaz jak wlasnie dalas dowod - niby jestes w kursie sprawy, chcesz wziac udzial w dyskusji- a jednak nie bardzo zapoznalas sie z dotychczasowa korespondencja. Nie jestem przedstawicielka firmy medycznej (!!!), jestem jedynie zwykla zjadaczka chleba i pracuje w Calkiem Innej Branzy. W zwiazku z tym Twoja zjadliwosc wstepna musze zlekcewazyc, poniewaz jest nietrafiona. Generalnie to co napisalas jest jakies takie bez pointy, wiec wlasciwie nie wiem o co dokladnie Ci chodzilo. Korespondujesz troche ze mna, troche z Dokim, a troche tak sobie piszesz.... No i fajnie, bo w sumie chodzi o to zeby realizowac telenty np. literackie Pozdrawiam, a jak uznasz ze chcesz sie przebranzowic to moze sie odnajdziesz w pisarstwie. Pozdrawiam leczniczo. > Oczwiscie- nie ma roznicy miedzy ranitydyna a rynitydyna (z wyjatkiem 3x > wyzszej ceny), ani kwasem acetylosalicylowym a kwasem acetylosalicylowym. > A jesli Ty w takowe wierzysz- to troche mnie to martwi, bo zaczynam > podejrzewac- czy oni Wam w tych firmach prania mozgu nie robia... > > napisalas tez: > > „Ale durne to co piszecie, az sie w glowie przewraca... pomyslal ktorys z > Was, > frustratow... > „Jeśli jestes lekarzem z prawdziwego zdarzenia to to co napisales zle swi > adczy > o Tobie i Twoim podejsciu do zawodu. Albo nie zalapales się na intratne > kontakty z repami i masz za zle, albo jestes generalnie sfrustrowany ( zreszta > nic dziwnego, jak się popatrzy na sluzbe zdrowia)” > „Warto spojrzec na zagadnienie rowniez z tej strony, a nie jedynie okiem > Polaczka Zawistnika drodzy panowie.” > > > abstrahujac od dosc obrazliwego wydzwieku tego co napisalas, tak k`woli > scslosci- zobacz sobie skad nadaje doki, w tym celu sie tez nie zalogowalam, > zapewniam Cie ze bedac w Polsce (do bardzo niedawna zreszta) - zawsze > przepisywalam lek najtanzy (chyba ze zyczenie pacjenta bylo inne- tez sie tacy > zdarzaja), a z repami (najczesciej kolegami z studiow) zawsze sobie milo > gaworzylismy. zreszta fakt- spelniaja oni swoja role informacyjna tez- np > informuja o nowych generykach.. > poza tym- jesli chodzi o nowe leki- troche sie podzialo ostatnio w lekach > przeciwpadaczkowych- chociaz cena tych nowych (np levapiracetam) jest > powalajaca z nog- trzeba poczekac kilka lat, az minie patent...:) i przyjdzie > mily rep- i powie ze juz jest generyk ;))) > > w pewnych punktach zdenerwowalas mnie nieco bardziej, mianowicie: > > „ze bez przedstawicieli medycznych sluzba > zdrowia funkcjonowalaby jeszcze gorzej, bez tych pieniedzy ktore zostawiaja > nie jedynie w kieszeniach lekarzy (!!!),ale po prostu w szpitalach? „ > „To wlasnie dzieki repom lekarze b. często maja nowe krzeselka, mebelki, > sprzet medyczny a personel w szpitalu np. taki drobiazg jak fartuchy. > Polskich szpitali i ZOZow z reguly na to nie stac i dobrze ze firmy Was w to > zaopatruja. Nie udawaj swietszego od papieza, bo az glupio.“ > > > znow wpadasz w ton misjonarski. Rep- jest tylko ostatnim srubikiem w > machinerii, zderzakiem- jak to okresil doki, nie swietym mikolajem z worem > pelnym fartuchow i mebelkow. I raczej bym nie wspominala z dobroczynnosc firm > farmaceutzcznych siega takich nizin (fartuszki dla lekarzy, upss, zadlawialm > sie pita kawa), bo to zenujace. W polsce niestety – prawdziewe > > > „Albo, czy pomysleliscie o tym, ze to wlasnie dzieki ich mozolnej pracy z > > niedouczonymi lakarzami tez sfrustrowanymi, ktorym ( nic dziwnego zreszta) nie > chce sie uczyc i maja w dupie, ci wlasnie lekarze choc troche znaja aktualnie > dostepne nowosci farmaceutyczne?” > > Fakt- ze jak czasem widze jaki lekarze rodzicom bzdurne leki za kilkaset > zlotych/msc wypisuja, to mnie krew zalewa. > > > "To smutne, ze tak to wszystko odbierasz. Bo nie wiedzialam ze chodzi jedynie o > kolacyjki. W sumie sprowadzasz swoich kolegow do parteru i dla pacjeta który > to wlasnie czyta wszystko staje się jasne. Czyli generalnie oni was korumpuja, > a wy się dajecie – oczywiście wszyscy oprocz Ciebie;)" > > Tak, generalnie- nazywa sie to promocja. Mozna nazwac korumpowaniem. Przykre- > ze lekarze w polsce- faktycznie sie daja skorumpowac (pw). Nie wiem jak jest > tutaj- w szitalu duzo zalezy od zawartosci szpitalnej apteki. > > > > „A ja chcialabym pozyc w swiecie normalnej sluzby zdrowia, gdzie placac > co > miesiac haracz mogę z niej skorzystac, gdzie nie będę intruzem dla kogos kto > zarabia dzieki mojej pacjenckiej wizycie, gdzie lekarz będzie kompetentny i > niesfrustrowany, nie zaraze się w szpitalu zoltaczka, hivem, urodze dziecko > bezpiecznie, a przy okazji – gdzie nie będę doplacac do tego co jest bezp > latne. > Zycze Tobie spelnienia Twoich nierealnych marzen i sobie moich.Amen.” > > > no widzisz- ale w sytuacji ogolnych brakow, fakt ile z tego skromnego tortu- i > przy pomocy jak tanich metod wykrawaja dla siebie FF moze tylko denrwowac. > > > Doki napisal: > > "Nie sposb zliczyc ile ich jest na rynku, a wystarczylyby 3-4: > esmolol, labetalol, atenolol i/lub bisoprolol. A tak, to mamy klopot z > nadmiaru." > > +proprnolol i metoprolol. > > "Jednoczesnie znikla z lekospisow penicylina G, lek z wyboru w niektorych > powaznych zakazeniach, lek dla ktorego nie znaleziono zamiennika. Dlaczego > penicylina znikla? Bo jej syntezy dokonano przeszlo 50 lat temu, patenty > wygasly, nie da sie na niej zarobic, wiec nikt nie chce jej produkowac." > > > E no,jak to znikla? To co dajecie w anginie? Cefalosporyne IV gen.? Bo na > trzecia- trza zdaje sie miec antybiogram... > No Wy tam pewnie angin nie macie- ale roze sie pewnie zdarzaja... > > > A tak a propos- > Wracamy do naszej starej dyskusji (nie moglam kontynuowac z braku czasu, moze > ja jeszcze wygrzebie)- ze wolny rynek jest cacy- ale niekoniecznie w sluzbie > zdrowia... > Jak wygladalby rynek lekow, gdyby badania prowadzily uniwersytety, na leki nie > byloby patentow, ale od kazdego sprzedanego leku (bez wzgledu na to czy go > wymyslono rok czy 10lat temu) szedlby niewielki podatek na badania... > > pozdrowka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: medka Re: repy, repki i inni :))) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.08.03, 15:35 pasikonna napisała: > Gość portalu: medka napisał(a): > > > > > Drog a pasikonnno, > > > > Jak widze, jestes bardzo lojalnym pracownikiem, a Twym zaangazowaniem- > > zdecydowanie zasluzylas na premie:) > > Ale prywatnie powiem Ci- uspokoj sie, traktuj swa prace- nie jak misje, > tylko jak zrodlo dochodu. > > > Miła Medko! > Otoz wlasciwie po przeczytaniu tego akapitu moglabym nie czytac dalej, droga pasikonno, w takim razie dla rownowagi przeczytaj sobie w spokoju Twoj pierwszy mail w tej dyskusji, a nastepnie usiadz gleboko sie nad nim zastanow (pare kwiatkow mozna wybrac rowniez z innych maili,ale mi sie nie chce:)). cytuje go tu, o: "Ale durne to co piszecie, az sie w glowie przewraca...A pomyslal ktorys z Was, frustratow, ze bez przedstawicieli medycznych sluzba zdrowia funkcjonowalaby jeszcze gorzej, bez tych pieniedzy ktore zostawiaja nie jedynie w kieszeniach lekarzy (!!!),ale po prostu w szpitalach? Albo, czy pomysleliscie o tym, ze to wlasnie dzieki ich mozolnej pracy z niedouczonymi lakarzami tez sfrustrowanymi, ktorym ( nic dziwnego zreszta) nie chce sie uczyc i maja w dupie, ci wlasnie lekarze choc troche znaja aktualnie dostepne nowosci farmaceutyczne? Warto spojrzec na zagadnienie rowniez z tej strony, a nie jedynie okiem Polaczka Zawistnika drodzy panowie. " > poniewaz jak wlasnie dalas dowod - niby jestes w kursie sprawy, chcesz wziac > udzial w dyskusji- a jednak nie bardzo zapoznalas sie z dotychczasowa > korespondencja. Nie jestem przedstawicielka firmy medycznej (!!!), jestem > jedynie zwykla zjadaczka chleba i pracuje w Calkiem Innej Branzy. wybacz, nie mam etatu ducha sw, nie wroze z kart, ani fusow. twoje zangazowanie w temacie (przyklad: "ze to wlasnie dzieki ich m o z o l n e j pracy z n i e d o u c z o n y m i lakarzami tez sfrustrowanymi, ktorym ( nic dziwnego zreszta) nie chce sie uczyc i maja w dupie, ci wlasnie lekarze choc troche znaja aktualnie dostepne nowosci farmaceutyczne?") kazalo przypuszczac, ze sprawa dotyczy Cie osobiscie. > Korespondujesz troche ze mna, troche z Dokim, no, brawo, udalo sie, dobrze odczytalas.troche z Toba, troche z Dokim. bardziej z Dokim niz z Toba (sorry). wiesz, zeby dyskutowac- trzeba choc troszeczke sie orientowac w tym o czym sie pisze. myslalam- ze moze przynajmniej prezentujesz nam "swiat wedlug repa"- a tu sie okazuje ze nawet to nie. :))) > a troche tak sobie piszesz.... No i fajnie, bo w sumie chodzi o to zeby > realizowac telenty np. literackie > Pozdrawiam, a jak uznasz ze chcesz sie przebranzowic to moze sie odnajdziesz w pisarstwie. Pozdrawiam leczniczo. pomysle o tym, ale jak na razie w moim zawodzie mi calkiem dobrze. oczywiscie jedno nie wyklucza drugiego :))) pozdrawiam rowniez. Odpowiedz Link Zgłoś
pasikonna pasikonna do medki czyli w panie w makaronie 29.08.03, 10:14 Droga Medko chyba przestane namawiac Cie na realizacje pisarskie, bo po glebszej analizie Twojego stylu stwierdzam ze sie do tego nie nadajesz. Ale moze ogrodnictwo? Po drugie - pamietam, co pisalam wczesniej, wiec srednio potrzebuje cytatow. Po trzecie - sprawa rep-lekarz dotyczy mnie a)jako pacjentki, b)jak rowniez ... znam temat, choc nie jestem przedstawicielka medyczna ( wyobrazasz sobie?). Dajesz dowod, kolejny zreszta, ze jednak nie zapoznalas sie z tym co dotychczas napisalam, bo wspominalam o tym. A po czwarte - jestes typowa osoba, ktora maci wode - nie wnioslas nic do dyskusji oprocz uwag w moja strone, przeciez jako lekarz moglabys sporo powiedziec, gdy tymczasem skupiasz sie na dolozeniu mnie. Pochwal sie lepiej merytorycznym podejsciem, zamiast czysto babskiego piekielka, ktore chcesz serwowac. Po piate - wybaczcie lekarze "douczenie" - ale nie oszukujmy sie - naprawde, w warunkach slabych warunkow socjalno finansowych , oraz braku perspektyw ja sie nie dziwie ze jest cala masa lekarzy ktorym sie nie chce uczyc i nie sa PASJONATAMI swego zawodu tylko rzemieslnikami. Znam srodowisko lekarskie, prywatnie, a to czego sie nasluchalam nie na jedna ksiazke by sie nadawalo. > > > Korespondujesz troche ze mna, troche z Dokim, > > no, brawo, udalo sie, dobrze odczytalas.troche z Toba, troche z Dokim. > bardziej z Dokim niz z Toba (sorry). wiesz, zeby dyskutowac- trzeba choc > troszeczke sie orientowac w tym o czym sie pisze. > myslalam- ze moze przynajmniej prezentujesz nam "swiat wedlug repa"- a tu sie > okazuje ze nawet to nie. :))) Kobietka, klasyka gatunku. Patrz co napisalam wyzej:))) > pomysle o tym, ale jak na razie w moim zawodzie mi calkiem dobrze. Ciekawe czy pacjentom rowniez?! Hmmm... Przy okazji - w listach zaimki osobowe pisze sie wielka litera - rozumiesz, prawda? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: repy, repki i inni :))) IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 29.08.03, 13:19 Gość portalu: medka napisał(a): > +proprnolol i metoprolol. Metoprolol zgoda. Bez propranololu da sie zyc- za wolno i za dlugo dziala, no i te koszmary... Ale przyznaje Ci racje z tymi przeciwpadaczkowymi. Tylko ze anestezjolodzy musza zawsze strasznie dlugo czekac, zeby wolno bylo im te nowe leki zastosowac (przede wszystkim w leczeniu bolu neuropatycznego). Nadal np nie ma refundacji lamotryginy :-(. Dlatego pewnie wylecialy mi one z glowy. > E no,jak to znikla? Znikla. Nie ma. Nie jest juz lekiem zarejestrowanym. Nie ma jej. A byla przydatna, moze nie w anginie, ale na meningokoka. To co dajecie w anginie? Cefalosporyne IV gen.? Bo na > trzecia- trza zdaje sie miec antybiogram... Tak zle nie jest, zeby nie mozna bylo dac antybiotyku bez antybiogramu (sa restrykcje, ale na poziomie np. voriconazolu i liposomalnej AmfoB). Koniem roboczym jest Amoxi-clav. Generyczny :-) Notabene, SmithKline broni sie, wypuszczajac coraz to nowe postaci Augmentinu... > No Wy tam pewnie angin nie macie- ale roze sie pewnie zdarzaja... Roza nie pojdzie na PeniG... w kilkunastu procentach... > Jak wygladalby rynek lekow, gdyby badania prowadzily uniwersytety, na leki nie > byloby patentow, ale od kazdego sprzedanego leku (bez wzgledu na to czy go > wymyslono rok czy 10lat temu) szedlby niewielki podatek na badania... Sam chcialbym wiedziec... PZDR Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: medka Re: repy, repki i inni :))) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.08.03, 15:38 do pasikonny; rzeczywiscie napisalas (w czwartym poscie, pod koniec)- cos co wskazuje, ze to nie Ty, ale Okaz. mozesz przekazac Okazowi, zeby przestal sie czuc jak Swiety Mikolaj Na Misji Wsrod Dzikich. Bedzie to z pewnoscia z korzyscia dla Ciebie, Mikolaja i Dzikich :))) jesli stwierdzenie: "droga pasikonno, w takim razie dla rownowagi przeczytaj sobie w spokoju Twoj pierwszy mail w tej dyskusji, a nastepnie usiadz gleboko sie nad nim zastanow" odczytujesz jako "dolozenie Tobie"- to zawdzieczasz to tylko i wylacznie sobie. "Droga Medko chyba przestane namawiac Cie na realizacje pisarskie, bo po glebszej analizie Twojego stylu stwierdzam ze sie do tego nie nadajesz. Ale moze ogrodnictwo?" ogrodnictwo to tez moje hobby:))) "Po trzecie - sprawa rep-lekarz dotyczy mnie a)jako pacjentki, " w Twoim interesie jako pacjentki jest by jak najwiecej Twych pieniedzy przeznaczone bylo na Twoje leczenie, a jak najmniej wyplynelo do FF. wiecej - Twoim interesem jako obywatelki RP jest, by jak najwiecej pieniedzy zostalo w RP (np w FF produkujacych w Polsce). pamietaj- ze kazdego ktory straci prace- bedziesz finansowala TY, nie pracownik GlaxoSmithKline czy Pfizera. no i tak na zakonczenie- wiem (i inni lekarze tez), ze to tylko sposob na zycie. ze jak masz rodzine na utrzymaniu a rodzice nie sa w stanie Ci pomoc- to praktycznie nie ma innej drogi. sama mam "repujacych" wciaz lub w przeszlosci znajomych. tylko- tak ciut dystansu nie zaszkodzi. Gość portalu: Doki napisał(a): > Ale przyznaje Ci racje z tymi przeciwpadaczkowymi. Tylko > ze anestezjolodzy musza zawsze strasznie dlugo czekac, > zeby wolno bylo im te nowe leki zastosowac (przede > wszystkim w leczeniu bolu neuropatycznego). Nadal np nie > ma refundacji lamotryginy :-(. Dlatego pewnie wylecialy > mi one z glowy. no ale w tych przypadkach- repy spelniaja swa funkcje. w momencie nowej rejestracji, refundacji- zaraz Cie o tym poinformuja. przypomnialam sobie jeszcze jedna informacje uzyskana ostatnio od repa- nowy antybiotyk dzialajacy na MRSA, (nazwa wyleciala mi z glowy, nie mam czasu szukac-ale Ty na pewno pamietasz :) > > E no,jak to znikla? > > Znikla. Nie ma. Nie jest juz lekiem zarejestrowanym. Nie > ma jej. A byla przydatna, moze nie w anginie, ale na > meningokoka. > > > No Wy tam pewnie angin nie macie- ale roze sie pewnie > zdarzaja... > > Roza nie pojdzie na PeniG... w kilkunastu procentach... czekaj czekaj. na wszelki wypadek zerklam do zrodla (interna herolda- niemiecka "basis", w polsce tez jest, 2001): " we wszystkich zakazeniach paciorkowcowych penicylina jest lekiem z wyboru, poniewaz wszystkie paciorkowce sa zawsze wrazliwe na penicyline. przeciwko wszystkim innym antybiotykom wystepuje opornosc". ja znam, ze na meningokoki- cefalosporyny (ceftriaxon, cefotaxym) penicylina- zle przenika do PMR (choc tez sie podaje) > > Jak wygladalby rynek lekow, gdyby badania prowadzily > uniwersytety, na leki nie > > byloby patentow, ale od kazdego sprzedanego leku (bez > wzgledu na to czy go > > wymyslono rok czy 10lat temu) szedlby niewielki podatek > na badania... > > Sam chcialbym wiedziec... wniosek z tego- ze nie wszystko zloto co sie swieci, a wolny rynek nie zawsze jest najekonomiczniejszy... pzdrw. m > > PZDR Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: repy, repki i inni :))) IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 29.08.03, 16:02 Gość portalu: medka napisał(a): > przypomnialam sobie jeszcze jedna informacje uzyskana ostatnio od repa- nowy > antybiotyk dzialajacy na MRSA, (nazwa wyleciala mi z glowy, nie mam czasu > szukac-ale Ty na pewno pamietasz :) Dwa sa. Jeden to wspomniany przeze mnie linezolid, a drugi to quinupristin/dalfopristin. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki troche info, troche dyskusji. IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 29.08.03, 16:14 Gość portalu: medka napisał(a): > czekaj czekaj. na wszelki wypadek zerklam do zrodla (interna herolda- > niemiecka "basis", w polsce tez jest, 2001): > " we wszystkich zakazeniach paciorkowcowych penicylina jest lekiem z wyboru, > poniewaz wszystkie paciorkowce sa zawsze wrazliwe na penicyline. przeciwko > wszystkim innym antybiotykom wystepuje opornosc". Wyciagam nasza lokalna biblie: The Sanford guide to antimicrobial therapy 2002-2003, Belgian/Luxembourg edition: S. grupy a sa wrazliwe na penicyline, do 50% opornosci na makrolidy. grupa viridans: "present a high level resistance to penicillin in neutropenic patients". S. pneumoniae: 15% of strains have altered susceptibility to PenG. Takie sa skutki chaotycznego przepisywania antybiotykow... dalej bedzie wielkimi literami: I TAKIE SA SKUTKI WIZYT REPOW U LEKARZY DOMOWYCH I NAMAWIANIE ICH DO PRZEPISYWANIA WSZYSTKIEGO JAK LECI. W wyniku tej krotkowzrocznej polityki w niektorych okolicach nie ma sensu stosowac fluorochinolonow. Lekarze domowi wyhodowali szczepy oporne, zapisujac kazdemu Tavanic, bo to latwe (bylo). I lek zmarnowano. Teraz Tavanic moze zabic bakterie, jesli ta na jego widok zdechnie ze smiechu. > ja znam, ze na meningokoki- cefalosporyny (ceftriaxon, cefotaxym) > penicylina- zle przenika do PMR (choc tez sie podaje) Mnie uczyli, ze penicylina dziala szybciej, przez zapalnie zmienione opony przenika niezle, no i jest tak malo toksyczna, ze mozna ja podac we wlewie ciaglym np 2 mln/h. > wniosek z tego- ze nie wszystko zloto co sie swieci, a wolny rynek nie zawsze > jest najekonomiczniejszy... Juz o tym rozmawialismy. Twoj wniosek jest nieuzasadniony. Wolny rynek JEST najlepszy, tylko ze na rynku lekow nie ma wolnego rynku. Wolny rynek bylby wtedy, gdyby pacjent placil za swoje leczenie (albo przynajmniej nie dostawal carte blanche na dowolnie drogie leczenie). Wtedy, mysle, firmy farmaceutyczne bylyby zupelnie inne. Pozdrawiam cieplutko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: medka Re: troche info, troche dyskusji. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.08.03, 21:17 krociutka uwaga do pasikonny :) "No to super! Jestes osoba wielowymiarowa." TROJ-wymiarowa. nie liczac czasu, ale to jest taki wstretny wymiar, ze lepiej go ignorowac :)) Gość portalu: Doki napisał(a): > > Wyciagam nasza lokalna biblie: The Sanford guide to > antimicrobial therapy 2002-2003, Belgian/Luxembourg edition: > > S. grupy a sa wrazliwe na penicyline, no tak, paciorkowce beta-hem, gr.a, stad moje pytanie o angine i roze :)) > > ja znam, ze na meningokoki- cefalosporyny (ceftriaxon, > cefotaxym) > > penicylina- zle przenika do PMR (choc tez sie podaje) > > Mnie uczyli, ze penicylina dziala szybciej, przez > zapalnie zmienione opony przenika niezle, no i jest tak > malo toksyczna, ze mozna ja podac we wlewie ciaglym np 2 > mln/h. mayby, ale nigdy nie stsowalam- widzialam by stosowano (w polsce tez nie- choc tam meningity ladowaly glownie na zakaznych, ale u nas tez sie zdarzaly- sila rzeczy) stosowany schemat to cef.III +ampicylina+/-aminoglikozyd. no i to trzeba by juz po posiewach- chodzi tez o spektrum. w meningitach - nie ma co ryzykowac. > > wniosek z tego- ze nie wszystko zloto co sie swieci, a > wolny rynek nie zawsze > > jest najekonomiczniejszy... > > Juz o tym rozmawialismy. Twoj wniosek jest > nieuzasadniony. Wolny rynek JEST najlepszy, tylko ze na > rynku lekow nie ma wolnego rynku. Wolny rynek bylby > wtedy, gdyby pacjent placil za swoje leczenie (albo > przynajmniej nie dostawal carte blanche na dowolnie > drogie leczenie). Wtedy, mysle, firmy farmaceutyczne > bylyby zupelnie inne. > > Pozdrawiam cieplutko. gdyby tak bylo jak mowisz- to opisywane bolaczki nie powinny dotyczyc usa- czy aby na pewno tak jest? tak poza tym- rownolegle do naszej tamtejszej dyskusji- toczyla sie dyskusja o ubezpieczeniu w usie - nie wygladalo- to tak rozowo jak przedstawial to telega. moze uda mi sie odgrzebac. pozdrawiam rowniez. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: troche info, troche dyskusji. IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.08.03, 02:20 Gość portalu: medka napisał(a): > gdyby tak bylo jak mowisz- to opisywane bolaczki nie powinny dotyczyc usa- czy > aby na pewno tak jest? A dlaczego nie powinny dotyczyc? USA jest tez w sporej czesci skomunizowane jak reszta swiata- chodzi mi o te carte blanche na leczenie. To typowo amerykanskie zjawisko, ze powolam sie na swoja dzialke, ze przeszlo 80-letnia babcia z domu "spokojnej starosci", poskrecana przykurczami, ktora ostatnie inteligentne slowo wypowiedziala jeszcze za Reagana, trafia na ICU z powodu urosepsy I JEST LECZONA, bo rodzina grozi procesem, a nie dlatego, ze rodzina za to placi. To sa pieniadze wywalane w bloto. I to nie ma nic wspolnego z wolnym rynkiem. > tak poza tym- rownolegle do naszej tamtejszej dyskusji- toczyla sie dyskusja o > ubezpieczeniu w usie - nie wygladalo- to tak rozowo jak przedstawial to telega. > moze uda mi sie odgrzebac. Jak chcesz, ja jeszcze to pamietam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: medka Re: troche info, troche dyskusji. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.09.03, 19:02 Gość portalu: Doki napisał(a): > > A dlaczego nie powinny dotyczyc? USA jest tez w sporej > czesci skomunizowane jak reszta swiata- chodzi mi o te > carte blanche na leczenie. To typowo amerykanskie > zjawisko, ze powolam sie na swoja dzialke, ze przeszlo > 80-letnia babcia z domu "spokojnej starosci", poskrecana > przykurczami, ktora ostatnie inteligentne slowo > wypowiedziala jeszcze za Reagana, trafia na ICU z powodu > urosepsy I JEST LECZONA, bo rodzina grozi procesem, a nie > dlatego, ze rodzina za to placi. To sa pieniadze wywalane > w bloto. I to nie ma nic wspolnego z wolnym rynkiem. zaraz- a czy ta babcia po prostu nie jest ubezpieczona? i w zwiazku z tym MA PRAWO byc leczona- bo zaplacila. obok bedzie mloda osoba z wpw- ktorej nie wykona sie ablacji- bo nie jest ubezpiczena, ew. nie jest odpowiednio ubezpieczona (to przyklad z forum). to wlasnie JEST wolny rynek. tutaj w takich przypadkach- ODSTEPUJE sie od leczenia. bywa- calkowicie. troche mnei to poczatkowo szokowalo- bo w polsce- rezygnowano (po uzgodnieniu z szefem) np z drogich antybiotykow- ale jakos nigdy nie "calkowicie" z leczenia...no ale co kraj to obyczaj... moze to i ma sens. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: troche info, troche dyskusji. IP: *.240.81.adsl.skynet.be 01.09.03, 23:50 Medka pisze: "zaraz- a czy ta babcia po prostu nie jest ubezpieczona? i w zwiazku z tym MA PRAWO byc leczona- bo zaplacila." Nie. To jest wlasnie myslenie w kategoriach carte blanche. Babcia za nic nie zaplacila, tylko wnosila skladki, i to bardzo dawno temu. Przypomnij sobie 4 filary etyki lekarskiej: 1. beneficence 2. non-maleficence 3. respect for autonomy 4. distributive justice babcia podpada pod punkt 4. Jest NIESPRAWIEDLIWE wobec innych czlonkow spoleczenstwa (ktorzy tez wnosza skladki), zeby kurowac babcie z urosepsy (z ktorej na krotko da sie ja wyciagnac), skoro i tak wkrotce umrze (by ujac rzecz brutalnie). Lepiej kupic szczepionki dla dzieci. To, ze zaplacilas skladki, nie daje ci czeku na wszytkie uslugi. Tego nie rozumieja praktycznie wszyscy pacjenci i, jak widac, takze lekarze. Placac skladki, wkladasz pieniadze do kasy, ktora jest wlasnoscia wspolnoty i to wspolnota decyduje jak pieniadze beda spozytkowane. Jesli wspolnota nie wyraza swojej woli explicite, to plenipotenci wspolnoty (lekarze) maja obowiazek dzialac w interesie wspolnoty, ewentualnie godzac interes jednostki z interesem wspolnoty w ramach przyjetych "zasad wspolzycia". To sa te dylematy etyczne, ktore czasem pokazuja w TV, tylko opisane jezykiem technicznym. Gdyby babcia (lub jej przedstawiciel prawny) zobowiazala sie do pokrycia wszystkich faktur za leczenie z wlasnej kieszeni, leczenie urosepsy nie byloby problemem, ale np przeszczep narzadu tak. Tu pieniadze nie sa juz istotne, czynnikiem ograniczajacym jest podaz narzadow do przeszczepow. Odpowiedz Link Zgłoś
pasikonna Re: repy, repki i inni :))) 29.08.03, 16:14 > do pasikonny; > > rzeczywiscie napisalas (w czwartym poscie, pod koniec)- cos co wskazuje, ze to > nie Ty, ale Okaz. mozesz przekazac Okazowi, zeby przestal sie czuc jak Swiety > Mikolaj Na Misji Wsrod Dzikich. Bedzie to z pewnoscia z korzyscia dla Ciebie, > Mikolaja i Dzikich :))) Ciesze sie Medko, ze odrobilas lekcje:)))) Pozwolisz ze o moje korzysci zatroszcze sie sama. Co zas do samopoczucia wspomnianego Okazu, ma sie swietnie i nie jest wcale Mikolajem, ani nawet Dziadkiem Mrozem. > jesli stwierdzenie: > > "droga pasikonno, w takim razie dla rownowagi przeczytaj sobie w spokoju Twoj > pierwszy mail w tej dyskusji, a nastepnie usiadz gleboko sie nad nim zastanow" > > odczytujesz jako "dolozenie Tobie"- to zawdzieczasz to tylko i wylacznie sobie. Akurat nie to, ale jest weekend wiec tym razem prace domowe sobie darujmy. > > "Droga Medko chyba przestane namawiac Cie na realizacje pisarskie, bo po > glebszej analizie Twojego stylu stwierdzam ze sie do tego nie nadajesz. > Ale moze ogrodnictwo?" > > ogrodnictwo to tez moje hobby:))) No to super! Jestes osoba wielowymiarowa. > > "Po trzecie - sprawa rep-lekarz dotyczy mnie a)jako pacjentki, " > > w Twoim interesie jako pacjentki jest by jak najwiecej Twych pieniedzy > przeznaczone bylo na Twoje leczenie, a jak najmniej wyplynelo do FF. > wiecej - Twoim interesem jako obywatelki RP jest, by jak najwiecej pieniedzy > zostalo w RP (np w FF produkujacych w Polsce). pamietaj- ze kazdego ktory > straci prace- bedziesz finansowala TY, nie pracownik GlaxoSmithKline czy > Pfizera. Ale to ( osoba ktora straci prace i jej finansowanie) jest niezalezne od branzy farmaceutycznej. To cienka linka. > > no i tak na zakonczenie- wiem (i inni lekarze tez), ze to tylko sposob na > zycie. ze jak masz rodzine na utrzymaniu a rodzice nie sa w stanie Ci pomoc- > to praktycznie nie ma innej drogi. sama mam "repujacych" wciaz lub w > przeszlosci znajomych. tylko- tak ciut dystansu nie zaszkodzi. Mysle ze sie nie zrozumialysmy do konca. Jaki sposob na zycie? Praca? Praca jest sposobem na pelny zoladek i wzgledny spokoj egzystencji, na utrzymanie rodziny. Rzeczywiscie chyba stracilas kontakt z polskimi realiami, choc podobno recesja jest wszedzie. To nie o tym byla rozmowa... Mam dystans, czasem tak duzy ze az ledwo widze, tylko szkoda mi tak naprawde lekarzy ktorzy ciezko pracuja za marne pieniadze, repow ktorzy sie uzeraja z lekarzami i pacjentami i pacjentow, ktorzy kasaja repow a lekarzy nienawidza. To wszystko jest chore! Tak bardzo chore ze Bogu dziekuje ze jestem zdrowa i tylko sobie obserwuje cale to piekielko. Chore jest tez lapowkarstwo na kazdym kroku, czytalam o tym w watku w ktorym rowniez sie wypowiadasz, chore jest traktowanie pacjenta... Pozdr, pasikonna Odpowiedz Link Zgłoś
kitek1 firmy farmaceutyczne, to handlarze spirytusu...... 30.08.03, 10:08 ich produkt jest tak samo tani w produkcji, a sprzedawany naiwnym za bojanskie sumy, za posrednictwem kitowego repostwa:) Odpowiedz Link Zgłoś
pasikonna podgrzewac dyskusje trzeba umiec. 01.09.03, 09:14 > ich produkt jest tak samo tani w produkcji, > a sprzedawany naiwnym za bojanskie sumy, > za posrednictwem kitowego repostwa:) naucz sie tego, lub zrezygnuj z tego forum, bo to nie dla dersiarstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
kitek1 szkoda ze bardziej merytorycznie, koniu........... 01.09.03, 16:50 tego nie zripostowales, no, ale jak ktos ma tylko siano we lbie, to co sie dziwic!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pasikonna Re: szkoda ze bardziej merytorycznie, koniu...... 02.09.03, 09:33 kitek1 napisał: > tego nie zripostowales, > no, > ale jak ktos ma tylko siano we lbie, > to co sie dziwic!!! No coz, pozostawie prezentacje wysokich lotow intelektualnych Tobie. Mysle ze reprezentujesz na tyle wysoki poziom ze nie mozemy dyskutowac ze soba, bo sie po prostu nie zrozumiemy. A tak naprawde - polecam wycieczke pod osiedlowy smietnik, lub trzepak drechu, bo tu naprawde nie miejsce dla Ciebie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xy Re: przedstwawiciele medyczni.................... IP: *.acn.pl 03.09.03, 14:03 To ja odpowiem z innej strony - jako byly pracownik wielkich firm farmaceutycznych (ale nie rep, szczeble powyzej). Nie wypowiadam sie w kwestii skladu lekow, skutecznosci dzialania, skutkow ubocznych - nie mam wyksztalcenia medycznego i czuje, ze nie jestem partnerem w takiej dyskusji. Odpowiadam ze strony sprzedazy - czy sprzedajemy sok jablkowy, gume do zycia, markowy paracetamol czy amlodypine to z punktu widzenia sprzedazy nie jest duza roznica. Sa plany, targety sprzedazy, budzet do zrealizowania itp. czesto nawet firmy farmaceutyczne w pewnym momencie na wysokie stanowiska do dzialu sprzedazy ztrudniaja ludzi z firm nie-faramaceutycznych bo maja podejscie prosprzedazowe. Sorry za brutalnosc i nie chce wkladac kija w mrowisko ale tak jest. Odpowiedz Link Zgłoś