Dodaj do ulubionych

Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pomóc

05.03.08, 12:57
wiadomosci.onet.pl/1704890,11,1,1,,item.html
Jak długo jeszcze będziemy to znosić???
Czy świątynia jest ważniejsza?
Jeśli tak, to wytłumaczcie to rodzicom!
Obserwuj wątek
    • nurse_manager Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 05.03.08, 15:25
      W kwestii formalnej - co ma piernik do wiatraka; konkretnia swiatynia (jaka?
      Jerozolimska?) do ODMOWY przyjecia dziecka przez FACHOWEGO pracownika sluzby
      zdrowia?
      Sluzba? Hmmm
      Health Care (OPIEKA Zdrowotna) ma wiekszy sens.
      • sonic84 Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 05.03.08, 15:43
        A owa odmowa miała miejsce w świątyni? Czyżby matka przyniosła swoje dziecko do
        jakiegoś miejsca kultu aby modłami chorobę odżegnać a kapłan na takowy obrządek
        nie wyraził zgody? Pisz w sposób spójny i logiczny...
        • tara34 Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 05.03.08, 17:53
          jaka swiątynia ,koleina śmierć bo jakiś będzwał nie wywiązał się ze
          swoich obowiązków ,o ironio losu .......................jak długo
          jeszcze pacjenci będą przypłacać życiem i zdrowiem przez jakieś
          cholerne procedury ,oszczędności itp.sprawy
          zajęła się tym przypadkiem prokuratura i mam nadzieję ,że odpowie
          ten idiota ,który ze szpitala odesłał dziecko do lekarza rodzinnego
          trudno o inne określenie dla tego kogoś bo zycia dziecku nikt nie
          wróci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • zyg_maz Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 05.03.08, 18:07
            Prozne twe nadzieje, uklad konowalow i prawnikow zyje w symbiozie.
            To mafia. Nikomu wlos z glowy nie spadnie.
            • dwimmerling Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 05.03.08, 19:13
              > Prozne twe nadzieje, uklad konowalow i prawnikow zyje w symbiozie.
              > To mafia. Nikomu wlos z glowy nie spadnie.

              Zadnemu lekarzowi faktycznie wlos z glowy nie spadnie.Bo dziecko odeslala pielegniarka,nie lekarz.KRETYNIE.
              • szlachcic Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 10:03
                ta pielegniarka byc moze czyta to forum i czyta bzdury ktore
                opowiadasz
                ze nie masz prawa odejsc od przeziebionego czlowieka z oddzialu do
                umierajacego jeszcze nie przyjetego
                jestes beton i to jest problem
              • cephalea Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 14:47
                Pielegniarka odesłała??A może ta pielęgniarka wykonywała polecenia
                lekarza.Ja też pracuję w szpitalu ale nie widziałam nigdy żeby to
                pielęgniarka decydowała o tym kogo przyjąć a kogo nie.Zresztą
                śledztwo to napewno wyjaśni.
            • daria45-net Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 09:03
              zyg_maz napisał:

              > Prozne twe nadzieje, uklad konowalow i prawnikow zyje w symbiozie.
              > To mafia. Nikomu wlos z glowy nie spadnie.


              DO CZASU!!!
        • daria45-net [...] 06.03.08, 09:02
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • cephalea Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 14:44
        Health Care?????A gdzie my jesteśmy?A czy to czy jest to służba
        czy "Health care"(he he he)jest w tej sprawie najważniejsze.Ktos tu
        ma chyba jakieś kompleksy.Ja też pracuję w służbie zdrowia i nie mam
        z tym problemu.Zwisa mi to czy to służba czy "health care".
    • snajper55 Którzy lekarze ??? 05.03.08, 17:11
      Po pierwsze.

      "Zaniepokojona jego stanem zdrowia, udała się do kilku ośrodków zdrowia po
      pomoc. Za każdym razem lekarze kierowali ją do szpitala w Kartuzach."

      Po co matka traciła czas jeżdżąc po ośrodkach zdrowia, skoro w każdym lekarze
      kierowali ją do szpitala ?

      Po drugie.

      "Z kolei w szpitalu z izby przyjęć lekarze skierowali małego pacjenta na
      Szpitalny Oddział Ratunkowy."

      Lekarze w szpitalu postąpili prawidłowo, kierując chorego bez skierowania na SOR.

      Po trzecie.

      "Jednak na SOR-ze matka usłyszała, że chłopiec zostanie przyjęty, jeśli
      dostarczy ona skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu."

      Od kogo usłyszała ? Od lekarza czy od rejestratorki ?

      Pytanie - jak w tytule postu.

      S.
      • reszka2 Re: Którzy lekarze ??? 05.03.08, 18:01
        Na ostatnie pytanie jest odpowiedź w nagraniu TVN.
        Pielęgniarka z SORu żądała skierowania.
        Ale wyrok na lekarzy został wydany, a sępy szarpią mięcho i się
        odgrażają.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=76584591
        • daria45-net [...] 06.03.08, 09:07
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • szlachcic Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 05.03.08, 18:41
      Oszolomstwo w SZ nie da sie wyeliminowac latwo
      betonowe srodowisko jest jeszcze mentalnie w latach '70
      nie radzi sobie dzisiaj
      dzisiaj trzeba uzywac mozgu
      i dziewie sie ze najwieksze prymitywy tego forum jeszcze nie pisza o
      cenie refundacji nici chirurgicznych w kontekscie ceny jaka placi za
      nie szpital
      dwimmerling wzywam cie inteligencie
      skomentuj watek
      • maga_luisa Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 05.03.08, 18:57
        A bez obrażania adwersarzy nie potrafisz się wypowiedzieć?

        Ad meritum: jestem wstrząśnięta i oburzona.
        Osoba odpowiedzialna (pielęgniarka) musi ponieść odpowiedzialność, karną i zawodową.
        • wadera3 Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 05.03.08, 23:35
          Nieśmiało się wtrącę - główną winę ponosi system, to, że nadal ważniejszy jest
          papierek. Nie wiemy jak wygląda organizacja pracy na tym konkretnym oddziale,
          może owa nieszczęsna pielęgniarka miała wpojone schematy i procedury, tak
          bardzo, że zapomniała o tym, że najważniejszy jest jednak pacjent.

          Sama osobiście, po śmierci mojej Mamy, musiałam "organizować" skierowanie dla
          niej do hospicjum domowego(z datą trzy lata wstecz) mimo, że nikt tego na
          początku nie wymagał - wystarczyła diagnoza i karty informacyjne z leczenia
          operacyjnego. Paranoja? paranoja....
          • szlachcic Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 10:01
            wadera3 napisała:

            > Nieśmiało się wtrącę - główną winę ponosi system,

            jakos obchodzenie systemu w innych przypadkach pielegniarki i
            lekarze maja opanowane
            Ten system tworza wlasnie i pielegniarki i lekarze
            to byl typowy przyklad betonowego myslenia pracownikow sluzby
            zdrowia
            • wadera3 Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 13:05
              zlachcic napisał:

              >
              >>
              > Ten system tworza wlasnie i pielegniarki i lekarze
              > to byl typowy przyklad betonowego myslenia pracownikow sluzby
              > zdrowia


              NIE, system , to obwarowania NFZ, który za nic ma realia i pacjentów, a
              drobiazgowo rozlicza pracowników z każdego potrzebnego, czy nie, papierka.
              • szlachcic Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 17:24
                wadera3 napisała:

                > NIE, system , to obwarowania NFZ, który za nic ma realia i
                pacjentów, a drobiazgowo rozlicza pracowników z każdego potrzebnego,
                czy nie, papierka.

                oboje o nfz sadzimy podobnie
                ale nie przesadzaj ze w tym przypadku ma to cos wspolnego
          • andnow2 wcześniej słyszała wiele razy od przełożonych, że 07.03.08, 09:21
            wadera3 napisała:

            > Nieśmiało się wtrącę - główną winę ponosi system, ...



            katarki "bomisiów" przyjmuje, więc się zaparła, jak ją uczyli nawet
            na tym forum, no i wyszło, jak wyszło...

            Mądry Polak po szkodzie, tylko ciekawe, po której z kolei?!
            • slav_ Re: wcześniej słyszała wiele razy od przełożonych 07.03.08, 09:45
              Jak uczy życie - po żadnej.

              Wbrew pozorom "katarki bomisiów" mają tu znaczenie.
              Jeśli pacjenci nagminnie zgłaszają się z banalnymi zachorowaniami "do szpitala" (co jest praktyką codzienną) z pomięciem lekarza pierwszego kontaktu (POZ, nocna pomoc, pogotowie) a szpital nie jest na to przygotowany (głównie przez braki personelu) i wręcz ma wpisane w swą organizację i standardy że zgłosić się (a właściwie być skierowany - ten nieszczęsny papierek) ma pacjent wstępnie przebadany przez lekarza to przeoczenie wśród katarków sepsy jest tylko kwestią czasu i żadne zaklęcia i apele do moralności nie pomogą.
              • andnow2 Czyżby jedynym antidotum był uczciwy prokurator?! 07.03.08, 10:19
                slav_ napisał:

                > Jak uczy życie - po żadnej.

                slav_, nie chcę być niegrzeczny, ale jak czytam Twoje posty, to
                niestety mam takie wrażenie, że jesteś niereformowalny, i że
                rzeczywiście żadna tragedia nie zmieni Twojego "buraczanego" uporu.


                > Wbrew pozorom "katarki bomisiów" mają tu znaczenie.

                Jest coś takiego jak ograniczone zaufanie, co wymaga dokładnego
                sprawdzenia, czy przypadkiem coś, co mi się wybaje błahostką, w
                rzeczywistości nie jest przypadkiem poważnym problemem. I chociażby
                dla ratowania własnego tyłka nie lekceważę tego, tylko sprawdzam.


                > Jeśli pacjenci nagminnie zgłaszają się z banalnymi
                zachorowaniami "do szpitala" ... to przeoczenie wśród katarków sepsy
                jest tylko kwestią czasu i żadne zaklęcia i apele do moralności nie
                pomogą.


                W innych postach, Ty i/lub Twoi koledzy "gardłowaliście", że z
                problemem to się dzwoni na pogowtowie lub leci na SOR, bo lekarz
                pierwszego kontaktu, to nie pogotowie.

                Jeśli lekarz ma problem z rozpoznaniem sepsy, to nie wymagaj ode
                mnie, bym orzekał, czy moje dziecko ma tylko zaczerwienione gardło,
                czy też może jest już o krok od jakiegoś tam wstrząsu.

                W ostatnim czasie było dostatecznie dużo wypadków, gdy w ochronie
                zdrowia coś nie wyszło.

                Hubert czekał 70 minut we wraku na pomoc lekarza siedzącego obok w
                karetce. Kogoś innego nie przyjęto do szpitala gdzieś w okolicach
                Łodzi, bo mieszkał w Nowej Soli i zmarł w drodze do szpitala w
                miejscu zamieszkania. Starszej kobiety nie przyjęto do szpitala, bo
                nie przyjechała karetką i t.d. i t.p. Czy to wszystko za mało, by
                zacząć wreszcie szukać blędów u siebie?!!!!!!
                • slav_ Re: Czyżby jedynym antidotum był uczciwy prokurat 07.03.08, 16:15
                  Czytając Twoje posty niestety utwierdzam się w swojej opinii że nic sie nie zmieni.

                  Przecież piszę że ZAWSZE w ostatecznym rachunku błąd popełnia bezpośrednio człowiek - tu na razie wygląda że ta nieszczęsna pielęgniarka.
                  Ale skoro takie błędy sie powtarzają niemal schematycznie to wypadało by sobie zadać pytanie CZEMU ?
                  Ty (i wielu Tobie podobnych) jak widzę odpowiedź znasz - lekarze - buraki i głupie pielęgniarki.
                  OK.
                  Sprawa załatwiona? No to usiądź sobie i poapeluj do moralności i pozałamuj ręce. Do następnej tragedii.

                  Istnieje coś takiego jak "urządzenie z zaprojektowaną awarią". Piękne urządzenie ze lśniącą obudową, drogie, kupowane "na lata" w którym w jednym miejscu z powodów oszczędności zastosowano materiał "nieco" gorszej jakości lub rozwiązanie techniczne powodujące przedwczesne zużycie. No i co jakiś czas dochodzi do awarii bo MUSI(!) do niej dojść - to tylko kwestia czasu i intensywności użytkowania.
                  Są dwie taktyki postępowania w takim przypadku:
                  1. bada sie przyczynę awarii i przeprojektowuje urządzenie aby do tych awarii nie dochodziło
                  2. wyrzuca sie robotnika który montował to urządzenie, zwołuje konferencje prasowa że "urządzenie jest dobre tylko zawiódł człowiek" płacie odszkodowanie wku. klientowi i nie robi NIC
                  oczywiście w tym drugim przypadku zaraz zjawi się następny poszkodowany ale zarząd śpi spokojnie bo jego to "nie dotyczy"

                  Nasz system opieki zdrowotnej jest konstrukcją z ZATRWAŻAJĄCĄ ilością takich "zaprojektowanych miejsc awarii" - wiem co mówię bo przy tej "taśmie" pracuję. Dziwi raczej MAŁA ilość takich zdarzeń - to dzięki właśnie czujności i działaniu poza schematami (ale to akurat pacjenci maja w d... bo tego nie widzą) ale to NIE WYSTARCZA by skompensować całkowicie błędy wpisane w system.

                  I NIKT nie jest zainteresowany eliminacja tych miejsc (a nawet niektóre cechy systemu zwłaszcza miejscami skrajnie niebezpieczne oszczędności powodują "dodawanie" takich miejsc) - sygnały od pracujących (np. że jest za mało personelu czy sprzętu) są albo ignorowane albo załatwiane stwierdzeniem "nie ma pieniędzy, musicie sobie jakoś radzić" no to sobie "jakoś" radzą...Do pierwszego poważnego błędu - awarii "wpisanej" w system (bo mniej poważne na szczęście nie kończą się tragediami).
                  Klasyczna reakcja nr. 2

                  Reakcja publiki na takie zdarzenia to histeryczne artykułu prasowe, załamywanie rak nad moralnością, patetyczne pytania "jak do tego mogło dojść ?" i fala nienawiści skierowana przeciw CAŁEMU środowisku. I koniec.

                  I tym razem jak sadzę tak będzie.
                  I następnym razem - który będzie.

                  nawiasem mówiąc to co zauważam w komentarzach do tej sprawy to nie współczucie dla rodziny tylko zwierzęca agresja skierowana przeciw całemu(!) środowisku i ... rozczarowanie (!) że przynajmniej na razie nie można oskarżyć lekarza (ale z dopiskami że na pewno to jednak wina lekarza, bo niemożliwe itp )
                  nie rozumiem czemu ludzie chodzą jeszcze do lekarzy których tak nienawidzą ?
                  • sithicus Re: Czyżby jedynym antidotum był uczciwy prokurat 07.03.08, 19:18
                    2700 postów z których bije nienawiść. Odpisałem w jednym wątku i specjalnie
                    utworzyłem wątek nt komentarzy rodaków ale cenzura usunęła
                    kilka minut po napisaniu a kolejny raz nie chcę mi się pisać.
                  • szefmati Re: Czyżby jedynym antidotum był uczciwy prokurat 08.03.08, 09:00
                    świetny tekst slav.cała prawda.problem ze dla 90%
                    niezrozumiała.pozdro!
                  • andnow2 Urządzenie z awarią, a służba zdrowia 08.03.08, 09:22
                    slav_ napisał:

                    > Istnieje coś takiego jak "urządzenie z zaprojektowaną awarią".


                    Z mej perspektywy wygląda to tak, że w wadliwie działającym
                    urządzeniu diagnozuje się zepsute ogniwo, wymienia je i przeprasza
                    tych co na awarii ucierpieli.

                    Tymczasem w służbie zdrowia, a przynajmniej jej niektórzy
                    reprezentanci tu na tym forum, przede wszystkim obrzucają wyzwiskami
                    tych, dla których nonsens jest jeszcze nonsensem, a patologia
                    patologią, przyczynę zaistniałej tragedii widzą przede wszystkim w
                    bliżej niezdefiniowanym systemie (sławetni "oni" z czasu minionego),
                    broniąc za wszelką cenę poglądu, że ich kolega, któremu się po
                    prostu nie chciało, jest absolutnie niewinny.

                    Dopiero w wypadku tragedii tego dziecka po raz pierwszy usłyszałem
                    publiczne oświadczenia, że popełniono oczywisty błąd. Lepiej późno,
                    niż wcale. Może doczekamy normalności i w tej dziedzinie.
                    • slav_ Re: Urządzenie z awarią, a służba zdrowia 08.03.08, 17:49
                      No właśnie.

                      Jeszcze raz wrócę do prostego przykładu - przy taśmie pracuje dwóch robotników i
                      skręcają samochody. Dla oszczędności jednego sie zwalnia. I "trochę" szybciej
                      puszcza sie taśmę. No i praca idzie. On wprawdzie zgłasza że ma za ciężko, że to
                      niebezpieczne ale z pracy sie nie zwalnia bo jej potrzebuje a nikt go nie słucha
                      bo samochody schodzą z taśmy i jeżdżą, bo sie stara, jest w końcu dobrym
                      pracownikiem. Tylko że ten jeden robotnik czasem (nie zawsze) się "nie wyrabia"
                      i zdarza mu sie że jakiejś śrubki nie dokręci wystarczająco mocno.

                      No i masz pecha - ta śrubka zawiodła w trakcie jazdy i Twoje dziecko rozbiło sie
                      o drzewo.
                      Komisja stwierdza że zawiodła ta śrubka bo była nieodkręcona, sprawdza kto to
                      montował - mamy winnego.

                      To winny bezsporny i oczywisty - to JEGO wina, on osobiście tej śrubki nie dokręcił.
                      Zostaje wyrzucony z pracy i skazany (jak najbardziej słusznie jako winny śmierci
                      z powodu zaniedbania).
                      Otrzymujesz odszkodowanie i przeprosiny.
                      "mityczny system" który niczemu nie jest winny oddał Ci honory, przyznał Ci
                      rację i ukarał sprawcę
                      Na jego miejsce zostaje przyjęty nowy pracownik - na to samo stanowisko, pracuje
                      w tych samych warunkach.

                      Odpowiedz mi na dwa proste pytania:
                      - czy rzeczywiście uważasz że winny jest tylko i wyłącznie ten pracownik i
                      sprawiedliwości stało sie NA PEWNO zadość i czy Cię to satysfakcjonuje ?
                      - czy takie postępowanie choć trochę zwiększa bezpieczeństwo innych użytkowników
                      tych samochodów ?

                      Jak już sobie odpowiesz to POMYŚL o czym piszę.
                      • andnow2 Za błędy wszystkich nie może odpowiadać Stwórca 08.03.08, 18:33
                        slav_ napisał:

                        > No właśnie. ...
                        > Jak już sobie odpowiesz to POMYŚL o czym piszę.


                        slav_, ja czytam Twoje wpisy i to bardzo uważnie. Niestety, ale
                        coraz bardziej uważam Ciebie za ideologa usprawiedliwiacza polskiego
                        bałaganu w polskiej służbie zdrowia.

                        Idąc Twym tokiem myśli, to każde draństwo można wytłumaczyć, n.p.
                        trudną młodością, brakiem miłości matki, niskimi zarobkami w służbie
                        zdrowia i t.d. i t.p.

                        Jeśli jadę karetką do wypadku, to po to, by udzielić pomocy rannemu
                        kierowcy, a nie by nie zbadawszy ofiary opowiadać, że ma otwartą
                        czaszkę, skręcony kark, jeśli coś takiego obiektywnie nie miało
                        miejsca. I nie uznanie tego za oczywisty błąd jest oczywistym
                        draństwem "oblężonej twierdzy" wobec ofiary wypadku i całego świata
                        zewnętrznego, któremu wmawia się, że czarne może być białym.

                        Tak jak drużniczka odpowiada za niezamknięcie szlabanu, tak i ta
                        pielęgniarka nie miała prawa wyżywać i wymądrzać się nad matką
                        Dawida i odsyłać ją 30 km po jakiś zbędny papier. Źródłem tej
                        szykany wobec matki Dawida była nieprzydatność tej pielęgniarki do
                        roli, którą jej powierzono, a nie jakiś błąd systemowy, za który nie
                        wiadomo kto odpowiada.
                        • extorris Re: Za błędy wszystkich nie może odpowiadać Stwór 08.03.08, 19:12
                          nie, mylisz sie
                          nikt nie usprawiedliwia pielegniarki, ktora popelnila blad

                          jednak samo przyjecie tego do wiadomosci, a nastepnie wyciagniecie konsekwencji
                          wobec niej nie zapobiegnie kolejnym takim sytuacjom

                          zaczelo sie od tego, ze matka dziecka szukala pomocy w niewlasciwych miejscach
                          (klasyczny przyklad tego jak ludzie zamiast skorzystac z systemu, probuja
                          rozwiazywac problem na wlasna reke), w koncu trafila we wlasciwe
                          na SORze nie ma prawa zdarzyc sie sytuacja, w ktorej ktos zada skierowania

                          wazniejsze jednak od zemsty na winnym jest zastanowienie sie dlaczego do bledu doszo
                          stwierdzenie, ze pielegniarka byla glupia i niekompetentna jest najgorszym
                          wnioskiem z mozliwych

                          jest wiele przyczyn dla ktorych organizacja pracy SORow sprawia, ze takie bledy
                          zdarzaja sie i beda zdarzac czesto
                          zwroc uwage, ze gdyby dziecko wyzdrowialo samo, ten blad nie ujrzalby swiatla
                          dziennego

                          jest wiele przyczyn, z powodu ktorych personel moze popelniac czeste bledy,
                          karanie personelu doprowadzi szybko do tego, ze na SORach nie bedzie mial kto
                          pracowac

                          kilka przyczyn bledow:
                          braki kadrowe i przemeczenie personelu
                          brak rozdzialu SORu i izby przyjec - wowczas do SORu zglaszaja sie pacjenci z
                          naglymi zachorowaniami i ci, ktorzy maja skierowania - blad w komunikacji z
                          pacjentem moze prowadzic do zlego "zaklasyfikowania" przypadku
                          nadmiar chorych z blahymi problemami "z ulicy"

                          bez zmiany warunkow pracy nawet najlepszy lekarz i najbardziej doswiadczona
                          pielegniarka popelnia tragiczny w skutkach blad - to kwestia czasu
                          jesli kazdy w danych warunkach popelnia bledy, to moze trzeba zmieniac warunki,
                          a nie ludzi?
                        • slav_ Re: Za błędy wszystkich nie może odpowiadać Stwór 08.03.08, 20:39
                          Oglądałem kiedyś ciekawy program na Discovery. O pożarze na platformie wiertniczej. Wielomiliardowe straty, ofiary śmiertelne, kalecy.
                          Przeprowadzono gigantyczne śledztwo (łącznie z wydobywaniem z dna i odtwarzaniem spalonych dokumentów). I co sie okazało ? Przyczyna tej katastrofy było to że dwa "papierki" lądowały w złych przegródkach (osobnych). I człowiek który decydował o uruchomieniu jakiejś pompy widział tylko jeden z nich (że pompa jest sprawna) natomiast nie miał (proceduralnej) możliwosci zobaczenia drugiego (ze regulator tej pompy jest po remoncie i nie został sprawdzony).
                          I uruchomił pompę. Dodając do tego kilka zbiegów okoliczności (remont w pobliżu tej pompy, pogodę itp) doszło do katastrofy.
                          Można było powiedzieć "bałagan i niekompetencja, nieprzydatność pracownika" (nie powinien tej pompy uruchamiać) i zamknąć sprawę.
                          A jednak przeprowadzono kosztowne i żmudne śledztwo by dojść jaka była przyczyna popełnienia przez niego tego błędu - by na następnej platformie wiertniczej do takiej katastrofy nie doszło.

                          Myślisz że to było "szukanie usprawiedliwień bałaganu" ?

                          Pielęgniarka jest winna ze odesłała te matkę ale czy uważasz że ta pielęgniarka jest winna "bałaganu w służbie zdrowia" ?

                          Z relacji medialnych wiemy ze żądanie skierowań i odsyłanie pacjentów to nie była incydentalne zdarzenie na tym SOR - CZEMU ??? czy była to tylko "lokalna inicjatywa" czy błędy proceduralne wymuszały takie postępowanie ? chciałbym to wiedzieć, jaka NA PRAWDĘ (! nie w papierach) była organizacja pracy w tym SOR, obsada, wyszkolenie, procedury - dopiero odpowiedzi na te pytania zbliżą nas do odpowiedzi i do ewentualnych działań zaradczych - jeśli ktokolwiek będzie chciał je wykonać i NIE DA sie tego zrobić z pozycji szeregowego pracownika.

                          Ale jak widzę nie jest to potrzebne. Tobie jak widzę zdecydowanie nie.
                          Wystarczy Ci szafot.
                          OK.
                          Kup sobie hot doga jak będziesz oglądał egzekucję.
                          Tę i następnych "nieprzydatnych do zawodu".
                          Bo przy takim podejściu BĘDĄ następne "pożary na platformach wiertniczych".
                          • andnow2 Drogi slav_, przesadziłeś i to mocno! 08.03.08, 21:15
                            slav_ napisał:

                            > Wystarczy Ci szafot.
                            > OK.
                            > Kup sobie hot doga jak będziesz oglądał egzekucję.
                            > Tę i następnych "nieprzydatnych do zawodu".
                            > Bo przy takim podejściu BĘDĄ następne "pożary na platformach
                            wiertniczych".


                            Powiedz, gdzie ja pisałem o szafocie, egzekucjach i t.p. O tym cały
                            czas piszesz Ty. No a ten hot dog, to już w ogóle jest nie na
                            miejscu i niezwykle nietaktowny.

                            Innymi słowy napisałbym, ja o słupie, Ty o d.pie, i to by chyba
                            najtrafniej oddało nasz problem komunikacyjny.

                            Ja nie mam nic przeciwko pompowaniu niezliczonych środków -
                            oczywiście na miarę możliwości tego umęczonego kraju - w służbę
                            zdrowia na wszelkiego rodzaju analizy, badania, na jej usprawnianie,
                            modernizację i Bóg jeden raczy wiedzieć, co jeszcze.

                            Nasz dialog przypomina jednak zabawę w pomidora. Na forum tym
                            pojawiają się przykłady oczywistego draństwa, a Ty usprawiedliwiasz
                            je swymi dywagacjami z wysokiego szczebla abstrakcji. Chcesz
                            ulepszać las, nie widząc chorego drzewa podlegającego usunięciu.

                            System można doskonalić, a nawet trzeba, w nieskończoność. Ale jeśli
                            jednostka, konkretny lekarz lub pielęgniarka popełnili błąd, to
                            trzeba to stwierdzić, a nie zapierać się i zamydlać obraz
                            dywagacjami systemowymi.
                            • slav_ Re: Drogi slav_, przesadziłeś i to mocno! 08.03.08, 23:58
                              Uprzejmie proszę o zacytowanie jednego mojego zaprzeczenia faktu że błąd został
                              popełniony. Zarówno w tym przypadku jak i w dyskusji o Hubercie.
                              Ale ja również sadzę że dalsza wymiana zdań na ten temat nie ma sensu.
                              Widzisz te pojedyncze chore drzewa nie widzisz lasu.
                              • andnow2 Widzę drzewa, widzę i las, brak jednak "anteny"!!! 09.03.08, 00:53
                                slav_ napisał:

                                > Uprzejmie proszę o zacytowanie jednego mojego zaprzeczenia faktu
                                że błąd został popełniony. Zarówno w tym przypadku jak i w dyskusji
                                o Hubercie.

                                W dyskusji o Hubercie, to będzie trudno, bo wątek jako niewygodny
                                został usunięty.

                                Natomiast w tym wypadku - jak zresztą już pisałem - przyznajesz błąd
                                pielęgniarki, ale usprawiedliwiasz go tysiącem przyczyn leżących w
                                systemie, ale bez znaczenia dla genezy tego konkretnego błędu, tej
                                konkretnej pielęgniarki.


                                > Ale ja również sadzę że dalsza wymiana zdań na ten temat nie ma
                                sensu.
                                > Widzisz te pojedyncze chore drzewa nie widzisz lasu.

                                Problem naszej wymiany zdań polega na tym, że konkretną chorobę
                                jednego konkretnego drzewa usprawiedliwiasz epidemią nie mającą
                                żadnego związku z tą konkretną chorobą tego konkretnego drzewa.
                              • 1951b Re: Drogi slav_, przesadziłeś i to mocno! 09.03.08, 05:36
                                Slav napisał:
                                „Uprzejmie proszę o zacytowanie jednego mojego zaprzeczenia faktu że błąd został
                                popełniony. Zarówno w tym przypadku jak i w dyskusji o Hubercie.”

                                W sprawie Huberta biegły uznał, że lekarz popełnił błąd, ale nie jest to błąd w
                                sztuce. Według opinii biegłego, lekarz PR nie rozpoznał objawów życiowych, co
                                nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem zgonu.

                                Slav w jednym z postów w sprawie Huberta napisałeś, że konsekwencją stwierdzenia
                                zgonu były następujące po sobie zdarzenia ( przyjazd prokuratora, odesłanie
                                karetki ).
                                Napisałeś również, że wbrew pozorom to wcale NIE jest problem medyczny.
                                Skoro twierdziłeś, że nie jest to problem medyczny, to może teraz zechcesz
                                odpowiedzieć, jaki Twoim zdaniem jest to problem?
                                Pytałam, ale odpowiedzi nie otrzymałam.
                          • cava85 Re: Za błędy wszystkich nie może odpowiadać Stwór 08.03.08, 22:19
                            Pożary na platformach są nieoczekiwaną patologią, sprzeczną z
                            systemem zabezpieczeń.
                            Choroby i nagłe przypadki są sensem i przyczyną istnienia lekarzy i
                            pielęgniarek,sprzecznym z tym systemem ochrony zdrowia.
                            Kto myli strażaka z podpalaczem a nagłe zachorowanie z głupotą
                            pompiarza, zalicza się do szlachty tego forum.
                            Slav, jaka szkoda że wypadłeś z formy.
                            • slav_ Re: Za błędy wszystkich nie może odpowiadać Stwór 09.03.08, 00:40
                              Przykro mi że Cię rozczarowuję.
                              Będziesz musiał jakoś z tym żyć.
                              Ale - przekonałeś mnie.
                              Głupota pompiarza. To wszystko tłumaczy.
                              Śpijmy spokojnie.
                              To tylko jedna głupia pielęgniarka. Wywalimy ja z pracy i już nigdy nic takiego strasznego sie nie zdarzy.
                              Ulżyło mi.
                              Dobranoc.
                              • andnow2 Śpij dobrze slav_ i zbieraj siły, bo system 09.03.08, 01:04
                                slav_ napisał:

                                > Ulżyło mi.
                                > Dobranoc.

                                potrzebuje świeżości spojrzenia i wielu reform.

                                Musicie, n.p. uznać podmiotowość skrzywdzonego pacjenta i pozwolić
                                mu być stroną w postępowaniach dyscyplinarnych przeciwko lekarzom,
                                którym się nie chciało. To spore wyzwanie dla "oblężonej twierdzy".
                              • cava85 Re: Za błędy wszystkich nie może odpowiadać Stwór 09.03.08, 01:23
                                Nie rezygnuj.
                                Warto żyć godnie, a nie "jakoś".
                                Miłej nocy, może rano zobaczysz o co chodzi w metaforze o pompiarzu.
                            • extorris Re: Za błędy wszystkich nie może odpowiadać Stwór 09.03.08, 03:58
                              w testach na inteligencje sa pytania sprawdzajace umiejetnosc tworzenia analogii

                              tu nie chodzi o porownanie pozaru do zachorowania
                              tu nieoczekiwana patologia bylo zadanie skierowania na SOR

                              nalezaloby wyjasnic dlaczego pielegniarce przyszlo do glowy wyslac matke z
                              dzieckiem po skierowanie, a nie dlaczego dziecko bylo chore

                              bo byc moze nastepna pielegniarka siedzaca na jej miejscu, a moze ktos inny w
                              innej miejscowosci zrobi to samo i znow dojdzie do tragedii

                              zastanow sie - dlaczego wyslala matke po skierowanie, chociaz na SOR przychodzi
                              sie z definicji bez skierowania?
                              • andnow2 Spróbuję zgadnąć! 09.03.08, 06:27
                                extorris napisał:

                                > zastanow sie - dlaczego wyslala matke po skierowanie, chociaz na
                                SOR przychodzi sie z definicji bez skierowania?


                                Otóż z moich absolutnie amatorskich - jakkolwiek długoletnich -
                                obserwacji zachowań pań na recepcjach (hotelowych, szpitalnych,
                                urzędowych i wszelkich innych) wynika, że problem jest z góry
                                zaprogramowany (niem. vorprogrammiert), gdy po drugiej stronie
                                pojawia się atrakcyjna młoda kobieta. Nazywam to problemem biurwy.

                                Ta zgorzkniała biurwa na recepcji uruchamia wówczas całą swoją
                                energię, by wykreować jakąś przeszkodę życiową dla młodej,
                                atrakcyjnej interlokutorki. W tym wypadku była to 30 kilometrowa
                                wycieczka po papierek.

                                Jeszcze parę miesięcy temu obrzucono by mnie na tym forum
                                natychmiast zarzutami, że gdybym którąś tam dobę dyżurował za jakieś
                                tam niskie wynagrodzenie, to też bym był zgorzkniałą biurwą,
                                pozbawioną chęci do życia, bo taki jest w Polsce (albo raczej go nie
                                ma) system ochrony (Broń Boże nie służby) zdrowia. Ale mam nadzieję,
                                że to se ne wrati, bo i na tym forum czas nie stoi w miejscu i w
                                międzyczasie przesunęliśmy się nieco dalej w sposobie prowadzenia
                                dyskusji.
                                • mindflayer Re: Spróbuję zgadnąć! 09.03.08, 08:15
                                  O, jestem młodą, piękną kobietą? Też tak czasem mam. ;-)

                                  Pielęgniarkę z SOR zgubiło przekonanie o swoim doświadczeniu połączone z
                                  domaganiem się papierka (czego nie można robić na SOR, a się zdarza). Krótko
                                  mówiąc błąd człowieka plus jakaś wada systemu.
                                  Problem wyszedł, bo zmarło dziecko na sepsę, a taki incydent zwraca uwagę, choć
                                  jest stosunkowo rzadki. Ilu dorosłych było tak samo odesłanych? Teraz w
                                  Kartuzach wszyscy będą hiperczujni, ale system swoje robi i wystąpi jakaś
                                  kolejna usterka, tylko może jej nikt nie zauważyć.
                                  • andnow2 [...] 09.03.08, 13:48
                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                • extorris Re: Spróbuję zgadnąć! 09.03.08, 16:41
                                  czyli tlumaczysz to tym, ze pielegniarka z czystej kobiecej zawisci wymyslila
                                  nieistniejacy wymog, zeby zrobic komus na zlosc?

                                  a moze jakis inny pomysl?
                  • dr01 to prawda 09.03.08, 15:47
                    zgadzam się w 100%
                    • andnow2 Do której wypowiedzi się odnosisz? 09.03.08, 16:01
                      dr01 napisał:

                      > to prawda, zgadzam się w 100%
                      • dr01 slav_ ma rację - winny system 11.03.08, 14:00
                        a błędy popełnia każdy - tym więcej, w im bardziej debilnym systemie musi pracować
                        • andnow2 Czy to znaczy, że wszystko da się usprawiedliwić?! 11.03.08, 15:41
                          dr01 napisał:

                          > slav_ ma rację - winny system, a błędy popełnia każdy - tym
                          więcej, w im bardziej debilnym systemie musi pracować


                          Bo tak naprawdę, to nie znam systemu, na który ktoś by nie narzekał!

        • szlachcic Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 09:58
          maga_luisa napisała:

          > Ad meritum: jestem wstrząśnięta i oburzona.
          > Osoba odpowiedzialna (pielęgniarka) musi ponieść odpowiedzialność,
          karną i zawodową.

          ale przeciez Twoi koledzy lekarze mowia ze do szpitala przywiezc
          pacjenta moze tylko pogotowie
          jakos sobie nie przypominam abys krytykowala tak prymitywne myslenie
          przypadek jest dokladnie ten sam
          albo w obu przyznajesz mi racje albo w obu sie nie zgadzasz
          wiec jak jest Luiso?
        • aelithe Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 17:57
          Maga moje skromne pytanie
          Dlaczego uważasz, że należy obciążać odpowiedzialnością karną
          pielęgniarkę?
          Ja bym raczej zadał kilka innych pytań?
          1. Czy była wystarczająca ilość personelu na SOR'ze
          2. Czy pielęgniarka miała wystarczające kwalifikacje, aby dokonywać
          segregacji chorych?
          3. Czy czas pracy pielęgniarki nie przekraczał 8 godzin?
          4. Czy w wymienionym oddziale były jasno sprecyzowane zasady
          segregacji chorych?

          Z mojego doświadczenia medycznego wynika, że praca na tego typu
          oddziałach jest karną zsyłką albo niedoświadczonych pielęgniarek,
          albo dobrych, które podpadły szefom.
          Często pielęgniarki z SOR'ów czy IZB Przyjęć mają bardzo silne
          naciski,by odmawiać przyjmowania osób bez skierowań.
          W dużym stopniu winny jest temu system, który nei płaci za porady na
          Izbach przyjęć. Szpital w kórym przez kilka miesięcy pracowałem, na
          Izbę przyjęć otrzymywał ryczałt w wysokości 2000 złotych
          miesięcznie. To skutecznie uniemożliwia prowadzenia profesjonalnych
          oddziałów ratownictwa.
          W więszości krajów europejskich segregacji chorych na Izbach
          dokonują odpowiednio przeszolone pielęgniarki. Działają w ramach
          ściśle określonych zasad postępowania.
          W duzm stopniu napływ chorych bez skierowania zachamowałby przepis o
          odpłatności za usługi, nawet jeśli skierowanie doniesione by było
          post factum.
          • slav_ Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 18:17
            Podejrzewam że sytuacja jest tu podobna do też tu dyskutowanej niedawno gdzie lekarz SOR zażądał wezwania Pogotowia do pajcentki (starszej) która zgłosiła sie do SOR z pominięciem pomocy doraźnej.
            Oczywiście banda troli zamiast zapytać CZEMU i poszukac PRAWDZIWYCH przyczyn rzuciła się jak tutaj jak na świeżą padlinę żeby popluć trochę jadem.

            Pewno ten szpital jak wiele innych nie ma personelu aby obsługiwać ludzi "z ulicy" (czyli udzielać porad ambulatoryjnych - szpitale pozbywają sie takiej działalności bo nfz za to nie płaci "SZLACHCIC" UWAGA !!! zmniejszając w ten sposób wydatki, dyrektorzy racjonalnie oszczędzają zmniejszając koszta - pochwalić - poza tym nie ma tam kto pracować) i SOR-y "bronią się" przed ludźmi bez skierowania (a więc wcześniej nie zbadanymi przez lekarz POZ lub Pogotowia i wstępnie nie "przesianymi" pod kątem celowości hospitalizacji czy obserwacji w SOR.
            Zwykle to katarki i "grypy" więc "jakoś to działa", tym razem tak nie było.
            • aelithe Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 18:26
              Dodaj do tego często sterroryzowanych przez dyrekcję lekarzy i
              pielęgniarki; brak sprawnych procedur działań i braku finansowania
              Izb Przyjęć.
              Dodatkowo niedostateczna obsada lekarska i pielęgniarska tkich
              miejsc.
              Niestety trollom nigdy nie przyjdzie do głowy, że można się
              zastanowić nad uniknięciem takich sytuacji, tylko nad karaniem osób,
              kórym powinęła się noga.
              Ostatnio badąłem pielęgniarkę wyrzuconą dyscyplinarnie z pracy.
              Pracowała jako dyspozytor w Pogotowiu i karetka nie zdążyła dojechać
              do narkomanki, któa zmarła przed przybyciem ambulansu. Oprócz
              nagonki medialnej, została wylana z pracy.
              Wydaje mi się, że jeszcze kilka takich spraw, a personel pogotowia i
              sor'ów będzie skłądał się w 100% ze skazanych wyrokiem sądów
              kryminalistów, którzy jako "chińscy ochotnicy" będa świadczyć tam
              usługi.
      • loraphenus [...] 06.03.08, 03:14
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • aelithe Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 17:39
        ty znowu z tga swoją obroną Czubaki z South Park
    • slav_ Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 05.03.08, 20:37
      Wysłuchałem również wypowiedzi p. dyrektor tej placówki.
      Mam nadzieje że nie zapomina ona o SWOIM udziale w tym zdarzeniu ponieważ jest osobiście odpowiedzialna za organizację prasy personelu.

      Zdarzają się bowiem sytuacje że dumną nazwę SOR noszą jednostki organizacyjne praktycznie bez stałego personelu, gdzie lekarze są "zsyłani" na zasadzie łapanki i oddelegowania a ilość personelu pielęgniarskiego nie pozwala na zajęcie sie więcej nią jednym "ciężkim" pacjentem.
      I gdzie są chronicznie nierozwiązane problemy współdziałania z POZ, przyjmowaniem pacjentów ambulatoryjnych bez skierowania itp i "jakoś to działa" oczywiście do pierwszej tragedii.

      Może sie jednak mylę i SOR w Kartuzach jest jednostką wzorowo zorganizowaną ze świetnie wyszkolonym personelem którego ilość oraz zaplecze sprzętowe jest wystarczająca do dobrej pracy, procedury postępowania i zasady współdziałania z POZ są jasne i przejrzyste. Wtedy p. dyrektor może ze spokojem ducha wypowiadać się dla mediów.
      Jeśli jednak jest inaczej to bardzo bym prosił żeby po znalezieniu "winnego" zostawić dla p. dyrektor trochę miejsca na ławie oskarżonych.
      • snajper55 Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 00:43
        slav_ napisał:

        > Zdarzają się bowiem sytuacje że dumną nazwę SOR noszą jednostki organizacyjne p
        > raktycznie bez stałego personelu

        Pewnie masz rację i to jest prawdziwa przyczyna tragedii. Pielęgniarka
        przeniesiona przed chwilą z izby przyjęć, mająca we krwi żądanie skierowania i
        nie wpuszczająca nikogo bez rzeczonego świstka.

        Ale to też tylko skutek, a prawdziwa przyczyna leży wiadomo gdzie.

        S.
      • szlachcic Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 10:08
        ale slav zauwaz ze moralnie jestes wspolwinny
        ta pielegniarka zachowala sie tak jak opisywales w przypadku autobusu
        to co teraz wypisujesz to juz jest skurw.....
        dlaczego nie piszesz ze pielegniarka mogla nie wiedziec ze to sepsa
        i dlatefo potrzebne jest pogotowie ktore wg Ciebie ZAWSZE lepiej
        jest wezwac
        to jest niestety tragiczny przyklad ale dosadny ze opowiadasz bzdury
        • slav_ Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 11:16
          Pielęgniarka NA PEWNO nie wiedziała że to sepsa ani nawet tego nie podejrzewała
          bo wtedy nie odesłała by matki.
          Sądzę że przypuszczała że to po prostu infekcja która nie wymaga pilności
          postępowania co okazało się błędem.
          • daria45-net Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 15:32
            slav_ napisał:

            > Pielęgniarka NA PEWNO nie wiedziała że to sepsa ani nawet tego nie
            podejrzewała
            > bo wtedy nie odesłała by matki.
            > Sądzę że przypuszczała że to po prostu infekcja która nie wymaga
            pilności
            > postępowania co okazało się błędem.



            Ciekawe na jakiej podstawie sadzila, ze to "tylko infekcja" a nie
            sepsa. Dlaczego nie brala pod uwage mozliwosci, ze to cos powaznego?


          • szlachcic Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 17:45
            slav_ napisał:

            > Pielęgniarka NA PEWNO nie wiedziała że to sepsa ani nawet tego nie
            podejrzewała bo wtedy nie odesłała by matki.
            > Sądzę że przypuszczała że to po prostu infekcja która nie wymaga
            pilności postępowania co okazało się błędem.

            slav ale nie o to chodzi ze nie wiedziala, ja ja rozumiem ze nie
            wiedziala
            nie rozumiem tego ze obojetnie w jakiej sytuacji nikt nie otrzyma w
            szpitalu pomocy bo potrzeba z tego co piszesz kwitka albo pogotowia
            i nie mow ze tak chce nfz bo wielokrotnie macie nfz w d.....

            Matka ma sluszne obawy o stan zdrowia dziecka, majac do dyspozycji
            CALA MACHINE (pielegniarki lekarze) poszla tam o pomoc prosic
            Zapewniam Cie ze W KAZDYM SZPITALU O KAZDYM CZASIE ZNAJDZIE SIE
            LEKARZ KTORY MOGLBY OBEJRZEC PACJENTA, w tym przypadku to dziecko
            po to aby powiedziec matce
            - nic groznego, pojdzie pani do lekarza tego i tego
            - zatrzymujemy natychmiast dziecko w szpitalu
            - nic dziecku nie dolega

            to jest normalne zajecie sie kims kto potrzebuje pomocy, trwa
            niewiele czasu

            opowiadasz banialuki mowiac ze to jest nie do wyegzekwowania
            to samo bylo z pacjentem przywiezionym autobusem
            rzucenie okiem na takiego pacjenta NIC NI KOSZTUJE, NIE BURZY PRACY
            LEKARZom
            I NIE ZMIENI TEGO FAKT ZE BYC MOZE ZDARZA SIE CZASAMI NIEUZASADNIONA
            WIZYTA W SZPITALU

            straszne jest Twoje myslenie
            dzieki takiemu mysleniu dzieciak nie zyje


          • aloalo2001 Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 22:58
            Slav, o odpowiedzialnosci dyrektora szpitala pisales i zgoda. A co z
            opowiedzilanoscia lekarza, ktory w tym czasie kierowal praca SOR?
            Z tego co pamietam ze studiow, za bledy pielegniarek
            odpowiedzilanosc ponosi lekarz i kierownik zespolu.
            Wine pilegniarki mozna jedynie udowonic, kiedy zlecenia w formie
            pisemnej zostalo wykonane nieporawnie lub blednie (na przyklad
            trzetoczenie krwi niezgodnej grupowo), poza takimi wyjatkami,
            glownie odpowiedzilnosc ponosi lekarz. .
        • logo.vlad Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 11:29
          Może, Szlachcic, najpierw doczytaj co to jest SOR. Potem - czym się
          ów SOR różni od zwykłego "pobytowego" oddziału.
          Potem jeszcze zastanów się czym się róźni "nagły" pacjent na SORze
          od "nagłego" pacjenta na skrzyżowaniu sto metrów dalej.
          I jak przemyślisz - wtedy ewentualnie pisz post...
          • slav_ Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 13:22
            (...)I jak przemyślisz (...)

            nie ma co, poszedłeś ostro bo bandzie z tym życzeniem :-)
          • daria45-net Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 15:35
            logo.vlad napisał:

            > Może, Szlachcic, najpierw doczytaj co to jest SOR. Potem - czym
            się
            > ów SOR różni od zwykłego "pobytowego" oddziału.
            > Potem jeszcze zastanów się czym się róźni "nagły" pacjent na SORze
            > od "nagłego" pacjenta na skrzyżowaniu sto metrów dalej.
            > I jak przemyślisz - wtedy ewentualnie pisz post...



            Jak zwal tak zwal dziecko przez czyjas lekkomyslnosc i brak checi do
            pracy, zmarlo.
          • marcinoit Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 19:21
            Może, Szlachcic, najpierw doczytaj co to jest SOR. Potem - czym się
            > ów SOR różni od zwykłego "pobytowego" oddziału.
            > Potem jeszcze zastanów się czym się róźni "nagły" pacjent na SORze
            > od "nagłego" pacjenta na skrzyżowaniu sto metrów dalej.
            > I jak przemyślisz - wtedy ewentualnie pisz post...
            zlituj sie czlowieku! nie stawiaj szlachcicowi zadan
            przekraczajacych jego mozliwosci intelektualne. przeciez to widac
            jasno <On nie potrafi myslec, analiowac czy wyciagac wnioskow. po
            prostu posluguje sie w zyciu wyuczonymi schematami. dam ci prosty
            przyklad jak funkcjonuje szlachcic- czuej parcie na mocz, idzie
            dokibelka- slyszy haslo"lekarz" otwiera sie klapka z
            wdrukowanymi "opiniami" i "mondrosciami" oraz odczuwa nieodparta
            potrzebe podzielenia sie nimi ze spoleczenstwem. ot taki maly
            prymitywek. nic dodac nic ujac. dziwie sie tylko ze jeszcze ktos
            chce z nim dyskutowac.
    • maretina analfabeta wtorny 06.03.08, 08:23
      prostego tekstu nie zrozumial.
    • daria45-net Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 08:57
      www.se.com.pl/se/index.jsp?place=topMenu&news_cat_id=-1&layout=0

      Poco komentarze, fakty mowia same za siebie!
      • slav_ Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 09:13
        Jakie fakt?" Chyba "fucki" jak prawdziwy tytuł tej gazety.
        Na razie w tej historii nie przewija sie żaden lekarz ktory odmówił zbadania czy
        leczenia tego dziecka.
        Ciekawe więc skąd taki tytuł artykułu ?
        Chodzi i większa sensację ?
        Nie, no skądże to taka odpowiedzialna i rzetelna gazeta.
        • aelithe Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 17:45
          Slav to jest wynik braku działań IZB Lekarskich - przeciwko
          superekspresowi powinno być przez Izby Lekarskie z urzedu złożony
          proces za narażenie zawodu lekarskiego na szwank poprzez podawanie
          nieprawdziwych informacji. Tak się to dzieje w cywilizowanych
          krajach np. w Niemczech.
        • szlachcic Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 07.03.08, 22:45
          przeciez slav jeszcze kilka dni temu prawiles tu na forum ze do
          szpitala nie mozna sobie ot tak przyjsc
          mielismy calkiem niedawno debilizm zwiazany z tym ze dzwoniono na
          pogotowie aby podjechalo pod szpital aby mozna bylo przyjac pcjenta
          bardzo niedawno byl przyklad z autobusem
          teraz przyklad z tym dzieciaczkiem
          to sa wszystki dokladnie takie same przypadki
          w 2 pierwszych byles po 2 stronie barykady
          teraz jestes po naszej, dlaczego?
          bo to bylo dziecko?
          od jakiego wieku wiec potrzebujesz kwitka aby uzyskac pomocy
          wszpitalu a do jakiego nie?
          • felinecaline Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 07.03.08, 22:53
            Tu nie chodzi o wiek pacjenta.
            Dziecko trafilo na SOR i tam powinno byc zbadane przez lekarza i
            udzielona niezbedna pomoc.
            Co innego, jesli chory zostanie skadkolwiek dowieziony do szpitala
            na jakikolwiek inny oddzial.
            Wtedy - w tyl zwrot i wedlug strzalek prosze wlasnie na SOR.
            • szlachcic Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 08.03.08, 12:23
              > Co innego, jesli chory zostanie skadkolwiek dowieziony do szpitala
              > na jakikolwiek inny oddzial.
              > Wtedy - w tyl zwrot i wedlug strzalek prosze wlasnie na SOR.

              czyli uwazasz ze jak cos sie komus stanie pod szpitalem, 10 swiadkow
              zdarzenia nie moze wziac pod uwage tego ze 50m obok pracuje kikaset
              ludzi ktorzy znaja sie jak udzielac pomocy, maja sprzet, leki itd
              Nalezy wmoic spoleczenstwu ze maja dzwonic po pogotowie, jeden ma
              dzwonic a 9 ma stac
              Bo do tego sprowadza sie nasza dyskusja
              wiec prosze o odpowiedz na to pytanie
              • felinecaline Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 08.03.08, 12:29
                Zanim to pytanie zadales tlumaczylam chyba trzyrotnie, jak zachowuje
                sie cywilizowane i wyedukowane (chocby w tym zakresie, zreszta
                metoda lopatologii spoleczenstwo) i w trosce o bezpieczenstwo
                wlasnych kuprow stosuje do REGULY, ktora jest: w razie naglego
                zachorowania w miejscu publicznym udac sie na miejscowy SOR obojetne
                gdzie jak go zwa.W razie jakiejkolwiek naglej niemocy kogokolwiek we
                wlasnych lub zaprzyjaznionych pieleszach dzwonic na nr alarmowy
                (najpierw nauczywszy sie go na spamiec.
                Ponial?
                • felinecaline Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 08.03.08, 12:31
                  Uzupelnienie albo drugi wariant niemocy w miejscu publicznym z
                  niemozliwoscia jakiegokolwiek "udawanuia sie" : patrz wersja z larow
                  i piernatow: NUMER ALARMOWY i rzeczowe, dokladne i PRAWDZIWE
                  poinformowanie dyspozytora o przyczynie wezwania.
                  • szlachcic Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 08.03.08, 17:53
                    jak ja widze w tym moim przykladzie pomoc idealna
                    jest 10 ludzi
                    1 biegnie do szpitala
                    1 dzwoni na pogotowie
                    pozostali probuja mu udzielic pomocy

                    zauwaz ze krytykujesz to ze jeden pobieglby do szpitala
                • szlachcic Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 08.03.08, 17:49
                  Facet pracowal na polu przy maszynie
                  cos sie zepsulo, zaczal grzebac, i mciagnelo mu reke
                  lalo sie paliwo
                  on sobie ta reke odcial, odszedl, wybuchlo
                  doszedlo do drogi, zatrzymalo sie auto, kierowca zawiozl go do
                  szpitala
                  gdyby nie to by umarl

                  ponial
      • marcinoit Re: Dziecko zmarło, bo lekarze nie chcieli mu pom 06.03.08, 19:31
        a to sobie nasza "hamerykanka" znalazla wiarygodne zrodlo
        informacji :) zreszta co sie dziwic przeciez nie sposob podejrzewac
        jej ze czyta Tims´a.
        w sumie to nawet nalezy sie cieszyc ze cos wogole czyta.
    • cava85 Ciszej nad tą trumną. 06.03.08, 23:20
      /.../
    • andnow2 twierdzi, że jednak wymagali tego przełożeni 12.03.08, 02:21
      "Jak tłumaczy, odmówiła przyjęcia chłopca na oddział, bo
      ordynator "wydał ustne zarządzenie", by nie przyjmować "osób bez
      skierowania w czasie pracy przychodni, jeśli one tego oczywiście nie
      wymagają". - Szczególnie dotyczy to dzieci, ponieważ te do drugiego
      roku życia muszą badać pediatrzy - tłumaczy kobieta."

      To cytat z relacji: "Pielęgniarka nie czuje się winna śmierci
      dziecka" na onet.pl:

      wiadomosci.onet.pl/1708866,11,pielegniarka_nie_czuje_sie_winna_smierci_dziecka,item.html
      • extorris Re: twierdzi, że jednak wymagali tego przełożeni 12.03.08, 05:03
        no widzisz andnow?

        i teraz wiesz dlaczego tak wygodna i pozadana jest nagonka na ludzi bezposrednio
        zaangazowanych w proces leczenia

        pielegniarka winna, zwolnia ja dyscyplinarnie i co?
        nastepna bedzie dalej wypelniac zarzadzenie ordynatora

        a ordynator - bohater - zwolnil zla pielegniarke i teraz bedzie dobrze

        ale idzmy dalej:
        dlaczego ordynator nadstawia karku i wydaje zarzadzenie niezgodne z zasadami
        dzialania SOR?
        co jest tego przyczyna?
        sprobujesz wymyslic?
        • andnow2 Chyba zaczynam rozumieć, co nazywacie winą systemu 13.03.08, 11:31
          extorris napisał:

          > no widzisz andnow?

          No widzę, że moją pierwszą wypowiedzią w tym wątku intuicyjnie
          trafiłem w linię obrony przyjętą przez pielęgniarkę:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=76584201&a=76669295
          a kto wie, czy nie trafiłem tym samym w rzeczywiste powody żądania
          przez pielęgniarkę skierowania od lekarza.


          > i teraz wiesz dlaczego tak wygodna i pozadana jest nagonka na
          ludzi bezposrednio zaangazowanych w proces leczenia

          Tego nie wiem w dalszym ciągu. Czy mógłbyś mnie naprowadzić?


          > pielegniarka winna, zwolnia ja dyscyplinarnie i co?
          > nastepna bedzie dalej wypelniac zarzadzenie ordynatora
          > a ordynator - bohater - zwolnil zla pielegniarke i teraz bedzie
          dobrze

          A dlaczego ordynator nie miałby odpowiadać za wydane niezgodnego z
          prawem polecenia?!

          > ale idzmy dalej:
          > dlaczego ordynator nadstawia karku i wydaje zarzadzenie niezgodne
          z zasadami dzialania SOR?
          > co jest tego przyczyna?
          > sprobujesz wymyslic?

          Tego nie jestem w stanie zrozumieć. Pomóż mi proszę.
          • anka5515 Re: Chyba zaczynam rozumieć, co nazywacie winą sy 14.03.08, 11:37
            Czy naprawdę trzeba to tłumaczyć?
            > i teraz wiesz dlaczego tak wygodna i pozadana jest nagonka na
            > ludzi bezposrednio zaangazowanych w proces leczenia
            >
            > Tego nie wiem w dalszym ciągu. Czy mógłbyś mnie naprowadzić?

            Dużo łatwiej jest oskarżyć konkretną osobę na dole niż SYSTEM i finansowanie.

            > pielegniarka winna, zwolnia ja dyscyplinarnie i co?
            > > nastepna bedzie dalej wypelniac zarzadzenie ordynatora
            > > a ordynator - bohater - zwolnil zla pielegniarke i teraz bedzie
            > dobrze
            >
            > A dlaczego ordynator nie miałby odpowiadać za wydane niezgodnego z
            > prawem polecenia?!

            Bo polecenia ustnego ordynator się wyprze! A poza tym powie, i może zgodnie z
            prawdą, "w uzasadnionych przypadkach oczywiście trzeba wezwać lekarza"

            > ale idzmy dalej:
            > > dlaczego ordynator nadstawia karku i wydaje zarzadzenie niezgodne
            > z zasadami dzialania SOR?
            > > co jest tego przyczyna?
            > > sprobujesz wymyslic?
            >
            > Tego nie jestem w stanie zrozumieć. Pomóż mi proszę.

            Jeszcze raz: zły SYSTEM i finansowanie
            • andnow2 SYSTEM - chłopiec do bicia 14.03.08, 17:13
              anka5515 napisała:

              > Czy naprawdę trzeba to tłumaczyć?

              No niestety wygląda na to, że trzeba cały czas jeszcze tłumaczyć, że
              tak jak w państwie praworządnym nie ma miejsca na akceptację zasady
              zbiorowej odpowiedzialności, tak i nie może być miejsca na
              akceptację zasady zbiorowej nieodpowiedzialności systemu za wszelkie
              draństwa czynione przez jego członków.


              > Dużo łatwiej jest oskarżyć konkretną osobę na dole niż SYSTEM i
              finansowanie.

              Istotnie w wypadku tego systemu oskarżenie jego i jego członków jest
              bardzo trudne, bo dziesięciolecia tolerancji niedotrzymywania
              demokratycznych i praworządnych standardów w procedurach ustalania
              odpowiedzialności lekarzy za błąd zrobiły swoje.

              Natomiast adekwatnego związku - w płaszczyźnie ustalania
              odpowiedzialności - między błędem lub zaniechaniem lekarza, czy też
              pielęgniarki, a finansowaniem to ja po prostu nie widzę.


              > Bo polecenia ustnego ordynator się wyprze! A poza tym powie, i
              może zgodnie z prawdą, "w uzasadnionych przypadkach oczywiście
              trzeba wezwać lekarza"

              Pielęgniarka, to przecież osoba wyposażona w zdolność krytycznej
              oceny rzeczywistości, w tym i poleceń przełożonych. Nie wolno jej
              poddawać się poleceniom niezgodnym z prawem.


              > Jeszcze raz: zły SYSTEM i finansowanie

              Nie są to okoliczności zwalniające z odpowiedzialności za
              zaniechanie lub błąd.

              A tak swoją drogą, to nie widziałem jeszcze systemu zadowalającego
              wszystkich, a już tym bardziej uszczęśliwiającego wszystkich
              finansowania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka