czartnecki 02.04.08, 19:19 Pracownikom slużby zdrowia na wskroś negatywnej?Nie dość nieszcześcia że zostali nieliczni a reszta ma po 50 lat iwiecej?Kto straszy ludzi wampirami po medycynie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
andnow2 Nie bądź nadwrażliwy! 02.04.08, 23:05 czartnecki napisał: > Wlaściwie to komu zależy na wyrobieniu opiniiPracownikom slużby zdrowia na wskroś negatywnej?Nie dość nieszcześcia że > zostali nieliczni a reszta ma po 50 lat iwiecej?Kto straszy ludzi wampirami po medycynie? Jeśli media nagłaśniają absurdy i błędy, to między innymi po to, by im zapobiec w przyszłości. Alternatywą byłaby cenzura prewencyjna (mniej więcej jak ta w wykonaniu wcześniej felinecaline, a obecnie snajper55) zapobiegająca ujawnianiu i nagłaśnianiu błędów. Ale przecież chyba nie o to chdzi, nieprawdaż?! Odpowiedz Link Zgłoś
czartnecki Re: Nie bądź nadwrażliwy! 02.04.08, 23:35 Fajnie jeśli piszecie o ucięciu nie tej nogi ,to prosze napisać że wykonano takich zabiegów 3000000 a raz taki ,w 0,001 lekarze sie myla.Jesli ktos zrobił niefachowo operację wyrostka robaczkowego to jest to jeden przypadek na 2000000 wykonanych prawidłowo,jak prawda to prawda.Media nagłasniaja błedy ,a nagłasniaja bezbłędne operacje? Odpowiedz Link Zgłoś
1951b jak prawda to prawda 03.04.08, 03:39 Czart-necki napisał: „Właściwie to komu zależy na wyrobieniu opinii pracownikom służby zdrowia na wskroś negatywnej?” Odpowiem pytaniem na pytanie. A jakie działania podejmują lekarze, aby tych pracowników ochrony zdrowia, co psują opinię, ukarać lub wykluczyć ze środowiska? Popełnianie błędów jest rzeczą ludzką, ale za błędy powinno się płacić. Z własnego doświadczenia wiem, że za wszelką cenę staracie się ukryć błąd lekarza i orzekacie w SL na korzyść obwinionego. Sami sobie szkodzicie i utrwalacie negatywne opinie działając w ten sposób. Czart-necki napisał: „ Fajnie jeśli piszecie o ucięciu nie tej nogi ,to prosze napisać że wykonano takich zabiegów 3000000 a raz taki” A gdyby Tobie kolega chirurg obciął przez pomyłkę niewłaściwą nogę, (czego Ci oczywiście nie życzę) to czy świadomość, że wykonano 3 miliony prawidłowych operacji miałaby dla Ciebie jakieś znaczenie? Przypuszczam, że nie i prawdopodobnie miałbyś pretensje do kolegi chirurga. Mogłabym wymienić z imienia i nazwiska wielu lekarzy, którym wiele zawdzięczam, ale też jest ten jeden jedyny, do którego mam uzasadnione pretensje. To, że lekarze popełniają błędy wcale mnie nie dziwi, natomiast dziwi mnie sposób, w jaki staracie się to tłumaczyć i ukrywać. Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: jak prawda to prawda 03.04.08, 04:16 popelnianie bledow jest rzecza ludzka i normalna niemal kazdy lekarz popelni kiedys blad im wiecej ma pacjentow, im dluzszy czas pracy im wieksze doswiadczenie - tym wieksza szansa na blad bledu ustrzeze sie ten, co nie bedzie mial pacjentow wykluczanie lekarzy popelniajacych bledy to wykluczenie wszystkich lekarzy rekompensata finansowa za blad jest czyms zupelnie normalnym, po to sa ubezpieczenia ale nie moze byc tak, ze lekarze popelniajacy bledy (czyli wszyscy lekarze, ktorzy lecza pacjentow) beda obiektami zemsty i represji pozbawianie, czy zawieszanie prawa wykonywania zawodu musi dotyczyc wylacznie nielicznych czarnych owiec, w sposob razacy naruszajacych zasady wykonywania zawodu - i tak sie wlasciwie dzieje to anegdotyczne uciecie niewlasciwej nogi nigdy nie jest indywidualnym bledem operatora, ale wynikiem zlej wspolpracy calego zespolu, zlej dokumentacji, banalnej pomylki w przekazywaniu informacji, czy tez czasem wlasciwosci niektorych mozgow, ktore, podobnie do dysleksji, czy dysgrafii, nie radza sobie z odroznianiem prawej i lewej strony Odpowiedz Link Zgłoś
cava85 Prawda czasu, prawda ekranu... 03.04.08, 12:19 Społeczny wydźwięk lekarskich błędów (rzeczywistych czy mniemanych) zależy od stopnia zaufania do naszego środowiska. Przy braku zaufania, każdy news jest żerem dla tropicieli spisków i zamachów na życie pacjenta i żródłem oskarżycielskich pomówień. Piętnowanie błędów jest konieczne - w skali odpowiedzialności adekwatnej do wagi błędu. Zaufanie obniża brak adekwatnej i jednoznacznej reakcji środowiska na zarzuty i podejrzenia, co nie znaczy naturalnie, że za każdy błąd należy kasować całe środowisko. Za bład ukrywany jednak - skasowane będzie zaufanie społeczne, czy tego chcemy, czy nie, takie są prawa. Mamy do czynienia z kryzysem społecznego zaufania do środowiska a postępowanie w kryzysie polega m.in. na odpowiedniej postawie adresatów oskarżeń. Najgorszą taktyką jet obrona "oblężonej twierdzy" - wynika z niekompetencji w swej roli społecznej, nieumiejętności zarządzania wizerunkiem i bezradności wobec kryzysu. Niestety, jest to w naszym społeczeństwie norma - p. reakcje innych wzorcotwórczych środowisk (sprawa Szczecina, Torunia, Poznania, czy TVclipów z Krakowskiego Przedmieścia - na poziomie przedmieścia właśnie). To tam umacnia się model oblężonej twierdzy. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Prawda czasu, prawda ekranu... 03.04.08, 17:57 W wielu krajach stosuj się zasady ochrony wizerunku learza. Tzn. można napisać, że profesor Ebhard jest głupi; ale nie można napisać, że profsor Ebhard popełnił błąd medyczny. To drugie można zrobić dopiero po wyroku sądowym. ( cywilnym lub zawodowym) W Polsce może nas oczernić każdy pieniacz. Odpowiedz Link Zgłoś
cava85 Re: Prawda czasu, prawda ekranu... 03.04.08, 18:48 Nie można tak napisać - bo co? Przyjdzie prokurator lub CBA? Jeśli masz na myśli "ochronę prawną z urzędu" lekarza, jako zawodu - to tylko w Abchazji i Kazachstanie :))) W każdym demokratycznym kraju mozna napisać o każdym co się chce - i ponosić odpowiedzialność cywilną w razie wytoczenia procesu o zniesławienie - chyba o to Ci chodzi? Tyle, że w PL jakoś mało takich procesów wytaczanych przez lekarzy...hm... Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Prawda czasu, prawda ekranu... 03.04.08, 21:02 wielu moich kolegów chciało wytoczyć sprawy cywilne, czy karne pacjentom; bądź ich rodzinom, ale zostali zmuszeni do wycofania pozwów lub zaniechania ich złożenia przez ordynatorów lub dyrektorów szpitali co do ochrony lekarzy - napisanie informacji o wykonywaniu zawodu działań lekarza bez dysponowania odpowiednio silnymi dowodami, jest wiąże się z natychmiastową kompensacją dla lekarza. Nawet jeśli potem sąd uzna wine lekarza. Jedynym odstepstwem od tego są jednoznaczne, bardzo silne dowody. Ale takie jest bardzo trudno zebrać. Jeśli zobaczysz informacje w UK; w wiekszości organiczają się do informacji, że taki a taki lekarza został skazany za błędy medyczne ( po wyroku) Ja osobiście w telewizji brytyjskiej widziałem jeden reportaż bez wyroku - sfilmowane przez pielęgniarkę bicie pacjenta przez carera. Przy czym jednozancznie pielęgniarka udokumentowała, że wyczeprała wszytskie służbowe drogi rozwiązania problemu. Informacja prasowa nie może się opierać na jedynie na żalu rodziny. Pamiętaj, że lekarza obowiązuje tajemnica lekarska nawet wobec śmierci pacjenta; to skutecznie uniemożliwia możliwości dochodzenia własnych praw. Odpowiedz Link Zgłoś
ament Re: Prawda czasu, prawda ekranu... 03.04.08, 23:36 Jeśli chodzi o odszkodowanie za bezpodstawne oskarżenia pacjentów lub ich rodzin to polecam składanie pozwów do sądów w sprawach o tzw. upojenie alkoholem w czasie pracy. Szczególnie po doniesieniach medialnych typu: "złapano lekarza z 2,3 promila podczas pełnienia dyżuru" nasi kochani pacjenci bardzo starają sie być donatorami następnych sensacyjnych wiadomości. Wtedy wystarczy tylko lekarz po kilkudziesięciu godzinach nieprzerwanej pracy wypisanych na twarzy + zapach roztworu etanolu używany do dezynfekcji i... zaczynają sie bluzgi. Należy spokojnie zadzwonić na wiadomy numer i poprosić o przyjazd patrolu z alkomatem. Po ich interwencji mamy: - wynik 0,0 promila na alkomacie - wiarygodnych świadków inwektyw rzucanych przez pacjenta - protokół całego zdarzenia Na końcu pozew do sądu i krótka rozprawa, bo takie środki dowodowe są nie do podważenia. Odszkodowanie nie jest może za wysokie i najlepiej przeznaczyć je na jakiś zbożny cel. W końcu nie pracujemy dla pieniędzy tylko służymy społeczeństwu :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Prawda czasu, prawda ekranu... 04.04.08, 14:38 krótka to znaczy 10 czy 20 lat?? Odpowiedz Link Zgłoś
ament Re: Prawda czasu, prawda ekranu... 04.04.08, 16:28 Może sie zdziwisz ale wystarczy tylko jedna rozprawa, bo to co najgorsze czyli proces dowodzenia swoich racji jest już zrobiony i to przez bardzo wiarygodną instytucję czyli policję. Oczywiście pacjent może sie odwoływać, tylko że to jest proces cywilny i wszystkie koszty apelacji, pomocy prawnej i udowodnienia własnych racji spada na tegoż delikwenta. Są to niemałe pieniądze i na ogół przekraczające wysokość zadośćuczynienia co radykalnie ogranicza pieniactwo. Tak na prawdę nie chodzi przecież o kasę, tylko o skuteczniejsze wyegzekwowanie należnego szacunku.Mogę zapewnić że to naprawdę działa. Jeśli chcesz wzmocnić propagandowy wydźwięk sprawy to po wyroku możesz wspaniałomyślnie "darować" 50% kwoty oczywiście po publicznym wyrażeniu przez pacjenta żalu i przeprosin. Odpowiedz Link Zgłoś
cava85 nauczka+zemsta x egekucja = klęska 04.04.08, 19:27 >Tak na prawdę nie chodzi przecież o kasę, tylko o skuteczniejsze wyegzekwowanie należnego szacunku< Wymuszanie szacunku od pacjenta na drodze prawnej jest głęboką porażką i wyrazem bezdennej bezradności zawodowej. Na szacunek się pracuje, nie jest on w żadnym razie "należny" z tytułu wykształcenia się na lekarza. Chyba, że po WAMie, w jednostce JW 3xx55 :)) Odpowiedz Link Zgłoś
ament Re: nauczka+zemsta x egekucja = klęska 05.04.08, 03:27 Cava rozbrajasz mnie tym romantyczno-idealistycznym podejściem do problemu. Nic nie mogę zarzucić twojej etycznej postawie i jeśli ma ona odzwierciedlenie w rzeczywistości to Twoi pacjenci są najszczęśliwszymi pacjentami na ziemi bo leczy ich anioł. Jestem tylko ułomną istotą i czasami nie potrafię pogodzić się z bezpodstawnymi zarzutami, szczerze za nie podziękować pacjentowi i poprosić o więcej. Twoje słowa o klęsce mojej postawy są dla mnie światełkiem w ciemnym tunelu.Ponieważ chce mi sie już spać, pozwól że je chwilowo zgaszę. Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: nauczka+zemsta x egekucja = klęska 06.04.08, 08:48 szczerze mówiąc w krajach, których regresy od pacjentów są szybko uzyskiwane nie ma procesów przeciw lekarzon w Niemczech odszkodowania za błędy lekarskie są niskie po kilka tysięcy euro, a Izby Lekarskie mają obowiązek prawny nastęstwa procesowego przeciwko pacjentowi wnoszącemu pozew lekarzowi. Tzn. Jeśli pacjent przegra sprawę przeciw lekarzowi, i lekarz lub jego towarzystwo ubezpieczeniowe nie wniosą regresu; o regres musi wystąpić Izba Lekarska. Efektem 50 spraw przeciw lekarzom rocznie. Odpowiedz Link Zgłoś
cava85 Ech, angelologia... 11.04.08, 00:08 Ja również Cię lubię. Nie gaśmy światełka w tunelu, bo to może być pociąg! Pozdrowienia :)) Odpowiedz Link Zgłoś
ewa1125 Re: Prawda czasu, prawda ekranu... 06.05.08, 13:14 Wyegzekwowac szcunek?W zyciu ci sie to nie uda,co najwyzej pojdzie fama po miescie,ze ten lekarz sie czepia i do sadu podaje i starcisz pacjentow,bo sie nikt u ciebie nie bedzie leczyl.Moze gdybys porozmawial z pacjentem i rodzina na samym poczatku o terapii i lekarstwach,to by sie rodziny nie uciekaly do(bardzo brzydkich) sztuczek?Szacunek mozna miec za postawe jaka sie reprezentuje,za fachowa pomoc i opieke,za to,ze jest sie milym,uczynnym i cierpliwym.I nalezy pamietac,ze pacjent nie ma nawet 1%tej wiedzy,co lekarz,wiec moze zadawac glupie pytania,czy zachowywac sie nielogicznie,jezeli nie dosatnie od lekarza pelnej informacji.My pacjenci,jestesmy przede wszystkim ludzmi,widzimy co robicie kolo nas i potrafimy docenic fachowa pomoc,jak i zauwazyc olewactwo lekarzy.Sam pacjent nigdy lekarza do sadu nie poda,bo to jak porwanie sie z motyka na ksiezyc w naszym kraju,wiec radza sobie ludzie inaczej.A poza tym,czy nie lepiej zeby przebadac 10 lekarzy na alkomacie i zlapac 1 pijanego w pracy,niz nie badac w ogole i pozowlic pijanemu operowac? Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 trudno o trafniejszą ocenę 04.04.08, 04:32 cava85 napisał: > Za bład ukrywany jednak - skasowane > będzie zaufanie społeczne, czy tego chcemy, czy nie, takie są prawa. ... > Najgorszą taktyką jet obrona "oblężonej twierdzy" - wynika z > niekompetencji w swej roli społecznej, nieumiejętności zarządzania > wizerunkiem i bezradności wobec kryzysu. Odpowiedz Link Zgłoś
daria45-net Re: Nie bądź nadwrażliwy! 04.04.08, 19:33 czartnecki napisał: > Fajnie jeśli piszecie o ucięciu nie tej nogi ,to prosze napisać że wykonano > takich zabiegów 3000000 a raz taki ,w 0,001 lekarze sie myla.Jesli ktos zrobił > niefachowo operację wyrostka robaczkowego to jest to jeden przypadek na 2000000 > wykonanych prawidłowo,jak prawda to prawda.Media nagłasniaja błedy ,a > nagłasniaja bezbłędne operacje? Gdyby tobie obcieto noge nie te co trzeba to watpie by cie usatysakcjonowal fakt, iz wykonano bezblednie takich operacji 3.ooo.ooo a ty jestes zaledwie tym 0.001 pechowym przypadkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
turpin Re: aaron et consortes 03.04.08, 19:03 Właściwie to rozumiem tych ludzi, czy może rozumiem ich motywację, bo mnie by się nie chciało robić tego, co robią. W Polsce jest mnóstwo głupich i niekompetentnych lekarzy, wedle moich szacunków tak gdzieś jedna trzecia, a mówię to jako człowiek, który przez długie lata nauczał tzw. młodzież medyczną i miał okazję ją wnikliwie obserwować. Dodaj do tego powszechny brak taktu (to bolączka całego społeczeństwa, ale w wypadku lekarzy na wierzch wychodzi w szczególnie drastyczny sposób) i brak umiejętności rozmowy z pacjentem. Ta ostatnia umiejętność, wbrew pozorom, jest zestawem wyuczalnych technik, które może opanować nawet chamowaty przygłup. W Polsce po prostu tego na medycynie się nie uczy. Dorzuć korupcję, endemiczną czy raczej epidemiczną, w wielu instytucjach i specjalizacjach. Nic dziwnego, że wielu ludzi nie lubi polskich lekarzy. Sam ich raczej nie lubię. Dzień w którym zwolniłem się z mojej uczelni był jednym ze szczęśliwszych w moim życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
nowezyna Re: aaron et consortes 03.04.08, 19:17 turpin napisał: > Nic dziwnego, że wielu ludzi nie lubi polskich lekarzy. Sam ich > raczej nie lubię. nie musisz tego mówić-to można wyczuć z Twoich wypowiedzi. Praca na uczelni pozostawiła pewien ślad- wpadasz w ton eksperta. nauczyciel to nie zawód, to niezbywalna cecha charakteru. choć są i tacy, którzy mówią,że to jednostka chorobowa. Odpowiedz Link Zgłoś
cava85 Re: nauczyciele et consortes 03.04.08, 22:45 Zgadzam się co do krytycznej opinii o poziomie nauczania lekarzy, jednak: Techniki komunikacji w rękach "chama i przygłupa" to jak brzytwa w łapach małpy ze skutkiem będącym karykaturą oczekiwanego wyniku. Techniki nie zastąpią kompetentnej postawy, choć mogą pomóc ją zrealizować. W sumie, jeśli nie lubisz tych, których uczysz, słusznie (choćby indywidualnie) odwróciłeś bieg selekcji negatywnej na pozycje nauczycieli akademickich. Tam też potrzeba nieosiągalnych w naszych warunkach kompetencji. Jak widzisz, mam podobne zdanie o nauczycielach, co Ty o lekarzach i to z tych samych powodów. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
nowezyna Re: nauczyciele et consortes 03.04.08, 23:20 nauczyciele akademiccy są przecież przypadkowo skazani na zajęcia ze studentami- tyle w nich przygotowania do tej roli co i chęci. na palcach jednej ręki mogę policzyć asystentów, którym chciało się nas czegoś uczyć i robili to dobrze. swoją drogą- Cavo- znowu jesteś w formie.Miło.:-) zdarzyło Ci się parę postów pachnących znużeniem, czy jakąś dysforią.... Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
1951b jak prawda to prawda 04.04.08, 01:18 Extorris wiem, że lekarze popełniają błędy ( nie popełnia błędów ten, kto nie pracuje), ale jako lekarz dobrze wiesz, że błędy są bardzo różne. I nie piszę tutaj o błędach, które mają niekorzystny wpływ na zdrowie pacjenta,gdzie jest jeszcze możliwość podjęcia działań dla odwrócenia ich skutków. Pacjenci o tego typu błędach nawet nie mają pojęcia. Piszę o błędach gdzie pacjent w wyniku błędu lekarskiego ( jest kaleką) traci zdrowie lub życie. Extorris napisał: „pozbawianie, czy zawieszanie prawa wykonywania zawodu musi dotyczyc wylacznie nielicznych czarnych owiec, w sposob razacy naruszajacych zasady wykonywania zawodu - i tak sie wlasciwie dzieje” Przecież dobrze wiesz, że Sąd Lekarski, może wobec lekarza (oprócz wymienionych przez Ciebie kar) orzec karę upomnienia lub nagany. Lekarz PR, na którego napisałam skargę, został obwiniony o to, że nie powziął podejrzenia wystąpienia zawału mięśnia sercowego mimo istniejących ku temu podstaw, nie zlecił transportu pacjentki na noszach z mieszkania do karetki. Uzasadnienie Zastępcy Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności zawodowej: „Duszność subiektywna, jaką zgłaszała pacjentka, przy braku obiektywnych jej oznak, jak wynika z zeznań lekarza PR była niewątpliwie wyrazem niewydolności komory lewej, klinicznie określanej jako dychawica sercowa, w której w badaniu przedmiotowym nie stwierdza się zastoju w płucach. Lekarz PR powinien potraktować, więc zgłaszane przez pacjentkę dolegliwości bardzo poważnie z wszelkimi tego konsekwencjami, a na pewno nie powinien dopuścić do obciążenia układu krążenia wysiłkiem fizycznym tj. przejściem z mieszkania do karetki pogotowia, tym bardziej, że jak wynika z karty wyjazdu Pogotowia, rozpoznał przecież u pacjentki niewydolność krążenia. Popełnił, więc jak określił biegły kardiolog: Błąd decyzyjny, czym stworzył zagrożenie pogorszenia niewydolności krążenia oraz zagrożenie wystąpienia groźnych dla życia zaburzeń rytmu serca. Pacjentka powinna być transportowana z mieszkania do karetki na noszach dowodzi tego niezbicie dalsza dynamika schorzenia i mimo intensywnego leczenia w Oddziale Kardiodiagnostyki Inwazyjnej niepomyślny rozwój choroby. Pacjentka zmarła w dniu xxxxxx o godz xxxxxx po 3 godzinach i 33 minutach od chwili wezwania karetki. Jest, więc mało wiarygodne, aby stan pacjentki, która przebyła 3 zawały mięśnia sercowego i miała nadciśnienie zezwalał na 3 godziny przed zgonem na pokonanie przez nią właściwie o własnych siłach nawet kilkumetrowych odległości.” LekarzaPR uniewinniono. Fragmenty uzasadnienia orzeczenia OSL: "Lekarz, który przyjechał karetką pogotowia R przed godz xxxx przystąpił do badania pacjentki. Na pytanie córki „co z sercem” lekarz odpowiedział, ze z sercem się nic nie dzieje. Zbierając wywiad ustalił leki, jakie pacjentka zażywa, oraz jej dolegliwości: słabość, ból głowy, kaszel, trudności z oddychaniem i ból kręgosłupa. Lekarz odpowiedział: „ bądźmy poważni, z byle powodu nie wzywa się karetki”. Córka poinformowała o 3 wcześniejszych zawałach pacjentki, na jej pytanie, co lekarz radzi w związku z taką przeszłością chorobową – lekarz stwierdził, że można pacjentkę zabrać do szpitala celem poszerzenia diagnostyki(...) X udzielał jako lekarz pogotowia pomocy pacjentce zgłaszającej niecharakterystyczny wywiad: dolegliwości bólowe, osłabienie, bóle głowy i kręgosłupa (..) W badaniu fizykalnym lekarz nie stwierdził zmian nad płucami, krążenie było wyrównane, z powodu wysokiego ciśnienia podał chorej lek hipotensyjny ( captopil podjęzykowo). Opierając się na dostępnych możliwościach diagnostycznych lekarza pogotowia, czyli na podstawie badania fizykalnego i zebranego wywiadu ( lekarz nie miał możliwości badania EKG) powziął decyzję o transporcie chorej do szpitala celem poszerzenia diagnostyki. Ze względu na stabilny stan chorej, brak niepokojących objawów lekarz podjął decyzję o sprowadzeniu chorej do karetki przy asekuracji ratownika. (...) Należy podkreślić, że dalszy przebieg zdarzeń i w konsekwencji zgon pacjentki nie miał nic wspólnego z postępowaniem leczniczo diagnostycznym podjętym przez lekarza w dniu xxxx roku. Był on konsekwencją ciężkiego uszkodzenia serca po przebytych w przeszłości zawałach. (...) Zgon pacjentki stwierdzono o godzinie xxxxx. W protokole sekcyjnym nr 0000 jako przyczynę śmierci wskazano niewydolność krążenia w przebiegu świeżego zawału serca. Sąd nie ocenił w tym zakresie zachowania lekarza odnośnie sposobu komunikacji z chorą czy córką chorej, gdyż nie o to wnosił we wniosku o ukaranie OROZ” Fragmenty uzasadnienia orzeczenia NSL „Zdaniem NSL, który podziela żal najbliższej rodziny po stracie ( imię i nazwisko) , to ciężka choroba serca i stopień jego uszkodzenia były zasadniczą przyczyną niepomyślnego przebiegu choroby i leczenia, mimo starań lekarzy, w tym lekarza PR.(...) Znając późniejsze rozpoznanie zawału serca, postawione na podstawie wykonanego w szpitalu EKG, można twierdzić, że trafniejszy byłby transport na noszach” Extorris mam nadzieję, że zechcesz odpowiedzieć. Cava bardzo lubię czytać Twoje posty. Wszystkim życzę spokojnej nocy :) Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: jak prawda to prawda 04.04.08, 05:47 absolutnie nie zgadzam sie z tym, ze wielkosc kary, czy tez samo orzeczenie o winie ma byc zalezne od wielkosci krzywdy to nie ma sensu zwroc uwage, ze wiekszym bledem jest nierozpoznanie na przyklad przeziebienia u pacjenta z bolem gardla, katarem, goraczka i kaszlem i leczenie go na na przyklad katar sienny, niz nierozpoznanie zawalu serca przy braku charakterystycznych objawow i braku mozliwosci pozerzenia diagnostyki tyle ze w pierwszym przypadku przeziebienie samo przejdzie, a leki na katar sienny nie zaszkodza, natomiast w drugim chory moze umrzec to czy blad bedzie mial blahe skutki, czy tez tragiczne nie zalezy wcale tak czesto od lekarza, tylko racej od slepego losu niejednoznaczne i trudne do rozpoznania objawy moga wystepowac i w banalnych przypadlosciach i w stanach zagrozenia zycia niekompetentny lekarz moze miec szczescie i jego bledy pozostana ukryte, bo zaden jego pacjent nie zmarl bezposrednio po jego interwencji, natomiast doskonaly i doswiadczony lekarz moze miec pecha skutkujacego kara "smierci zawodowej" w sprawach cywilnych jak najbardziej wielkosc odszkodowania ma byc proporcjonalna do szkody, a w mniejszym stopniu bedzie zwiazana z rozmiarami zaniedban i bledow ale nie w sprawach karnych sad lekarski opiera sie na zasadach postepowania z kodeksu karnego, nie cywilnego jeszcze jedno - pewne tragiczne w skutkach bledy zdarzaja sie w sposob nieuchronny z pewnym prawdopodobienstwem z punktu widzenia pacjenta prawdopodobienstwo to moze byc male, ale nie z punktu widzenia lekarza taki przyklad: uciecie niewlasciwej nogi zdarza sie z prawdopodobienstwem 1/1000 dla pacjenta majacego tylko 2 nogi moze to byc niewielkie ryzyko, szczegolnie, ze taki zabieg moze byc wykonany tylko raz w zyciu (ponowny zabieg nie niesie juz zadnego ryzyka pomylki) jednak lekarz wykonujacy 10 zabiegow dziennie popelni taki blad przecietnie po 5 miesiacach pracy jesli mialby byc karany za to pozbawieniem prawa wykonywania zawodu, to nie byloby sensu podejmowac prace dlatego orzekanie o winie oparte jest na tym, aby najpierw udowodnic, ze doszlo do razacego naruszenia zasad wykonywania zawodu, postepowania niezgodnego z wiedza medyczna (nie bardzo szczegolowa, tylk taka, ktora jest wymagana od kazdego lekarza danej specjalnosci, na danym stanowisku) rozmiary krzywdy sa tu drugorzedne, odgrywaja role tylko, gdy sa bezposrednio zwiazane z waga bledu lekarskiego, natomiast nie maja znaczenia, gdy wynikaja wylacznie ze zdarzenia losowego podkreslam, ze wiekszosc niewlasciwych diagnoz wynika ze zbiegow okolicznosci i pecha, wiec ich skutki tez wynikaja z pecha co do tego konkretnego przypadku skarga byla uzasadniona - jej zasadnosc ocenia OROZ czyli byly uzasadnione watpliwosci co do prawidlowosci dzialania lekarza sam fakt, ze odwolanie do wyzszej instancji bylo zasadne swiadczy, ze ta sprawa byla trudna i mogla budzic kontrowersje OROZ pelni role prokuratora - wystepuje w imieniu pokrzywdzonego lub jego rodziny - jego zadaniem jest przedtawic argumenty przeciwko lekarzowi - takie sie znajduja w twoich cytatach odnosza sie do tego, czy mozna zaniechac transportu na noszach osoby z zawalem serca i niewydolnoscia krazenia - oczywiscie taka osoba nie moze isc o wlasnych silach i jest to blad tu OROZ i biegly pisza rzecz zupelnie oczywista problem polega jednak na tym, ze lekarz pogotowia nie rozpoznal zawalu i od samego poczatku nie stwierdzil zadnego powaznego stanu chorobowego czyli brak wlasciwego transportu byl naturalna i logiczna konsekwencja niewlasciwej diagnozy, zatem nie jest to sam w sobie blad, tylko naturalny skutek innego bledu gdyby lekarz podejrzewal zawal, gdyby zdawal sobie sprawe z ciezkosci niewydolnosci krazenia i mimo to pozwolil pacjentce chodzic - to bylby powazny i karygodny blad ale lekarz stwierdzil - zacytuje - z sercem się nic nie dzieje zatem nie bral pod uwage zawalu serca (albo inaczej: uznal, ze w tej sytuacji prawdopodobienstwo zawalu jest niewielkie), rozpoznal niewydolnosc krazenia (prawdopodobnie przewlekly, wystepujacy od dawna stan), pewnie w zwiazku z podejrzeniem zaostrzenia niewydolnosci krazenia zdecydowal sie na transport do szpitala na podstawie objawow - cytuje - słabość, ból głowy, kaszel, trudności z oddychaniem i ból kręgosłupa - uznal, ze pacjent nie musi byc transportowany na noszach (generalnie niewydolnosc krazenia nie jest przeciwwskazaniem do jakiegokolwiek wysilku fizycznego, ze slow lekarza wnioskuje, ze uznal objawy za slabo nasilone) czyli, gdyby diagnoza byla wlasciwa, postepowanie byloby wlascwe problem polegal na tym, ze byl zawal, bez charakterystycznych objawow, a lekarz nie mogl zrobic EKG czy lekarz nie rozpoznjac zawalu popelnil karygodny blad, czy mial pecha, ze objawy byly nietypowe i slabo nasilone - moim zdanim to drugie mamy tu do czynienia z wlasnie pechem - pacjenta i lekarza, ktory prowadzi do blednej diagnozy, takich sytuacji jest tysiace wydaje mi sie, ze nawet najlepszy lekarz moze dac sie zwiesc nietypowym objawom, to czesto bardziej kwestia szczescia niz kompetencji ja doskonale znam sytuacje, ktore ex post, tak jak ta, wydaja sie oczywiste, gdy znajac chorobe mozna zidentyfikowac objawy, natomiast stanowia szalenie trudna zagadke, gdy od objawow trzeba dojsc do choroby mamy wiec bledna diagnoze, w jej wyniku niewlasciwy transport chorego, ale decyzja o transporcie nie bylaby bledna, gdyby diagnoza nie okazala sie bledna lekarz winny jest zlej diagnozy, biorac jednak pod uwage trudnosci diagnostyczne mozna by go oczyscic z zarzutow lub wymieryc niezbyt dotkliwa kare pozostaje jeszcze watek, ktory pojawia sie w cytowanych przez ciebie uzasadnieniach wyroku uzasadnienia dotycza nie tego, czy byla bledna diagnoza, czy nie - tu nie ma watpliwosci - byla bledna, tylko dotycza tego, czy ta diagnoza i w konsekwencji niewlasciwy transport skutkowaly smiercia pacjenta prawdopodobienstwo zgonu chorego przy czwartym zawale serca jest bardzo duze wysilek fizyczny w okresie okolozawalowym na pewno nie pomaga, ale pozostaja jeszcze 2 mozliwosci - nie bedzie mial wplywu na rokowanie (moze sie tak zdazyc, ze ujdzie komus na sucho), albo pogorszy rokowanie lekarz bylby winnym smierci pacjentki, gdyby prawdziwe bylo zdanie gdyby pacjent byl niesiony na noszach to by zyl niestety nie da sie udowodnic ze jest prawdziwe bardzjej prawdziwe jest zdanie: gdyby pacjent niesiony byl na noszach to i tak by umarl okreslenie tego jak niewlasciwy transport wplynal na rokowanie pozostawia watpliwosci w kazdym postepowaniu karnym, czy to przed sadem powszechnym, czy lekarskim watpliwosci wyjasnia sie na korzysc oskarzonego Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: jak prawda to prawda 05.04.08, 03:18 Extorris napisał: „problem polegal na tym, ze byl zawal, bez charakterystycznych objawow, a lekarz nie mogl zrobic EKG” Skąd wiesz, że lekarz PR nie mógł zrobić EKG? Jakie objawy masz na myśli pisząc, że były niecharakterystyczne dla zawału? Extorris napisał: „ale lekarz stwierdzil - zacytuje - z sercem się nic nie dzieje zatem nie bral pod uwage zawalu serca (albo inaczej: uznal, ze w tej sytuacji prawdopodobienstwo zawalu jest niewielkie)” Dlaczego więc, lekarz w szpitalu wpisał w dokumentach, że niedokrwienny ból serca utrzymuje się kilka godzin? Jak myślisz, kto mógł mu o tym powiedzieć? Dlaczego lekarz PR powiedział, że z sercem nic się nie dzieje a w rozpoznaniu wpisał niewydolność krążenia? I na koniec jeszcze jedno pytanie. Czy czytając fragmenty z uzasadnienia OSL niczego nie zauważyłeś, nad czym należałoby się zastanowić? Proszę odpowiedz na moje pytania. Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: jak prawda to prawda 05.04.08, 04:30 > Skąd wiesz, że lekarz PR nie mógł zrobić EKG? tak napisane bylo w uzasadnieniu OSL > Jakie objawy masz na myśli pisząc, że były niecharakterystyczne dla zawału? jedynym typowym objawem podmiotowym zawalu jest bol o charakterystycznej lokalizacji, czasie trwania, nasileniu i innych cechach inny rodzaj objawow, bolu, czy dyskomfortu nazywamy nietypowymi objawami przy braku innych mozliwosci diagnostycznych brak charakterystycznych objawow moze utrudnic rozpoznanie, szczegolnie, gdy istniejace objawy sugeruja inne rozpoznanie > Dlaczego więc, lekarz w szpitalu wpisał w dokumentach, że niedokrwienny ból > serca utrzymuje się kilka godzin? > Jak myślisz, kto mógł mu o tym powiedzieć? przyczyn rozbieznosci mozna szukac po stronie lekarzy i po stronie pacjenta lekarz mogl opisac cos czego nie bylo (szpital) lub nie opisac czegos co bylo (pogotowie) pacjent mogl podac wystepowanie bolu lub nie podac, mogl podac jednemu lekarzowi, a nie podac drugiemu > Dlaczego lekarz PR powiedział, że z sercem nic się nie dzieje a w rozpoznaniu > wpisał niewydolność krążenia? w slowach skierowanych do pacjenta lub rodziny nie szukalbym naukowej scislosci, moze znaczylo to, ze z sercem nie dzieje sie nic "nowego", albo nic powaznego (oczywiscie w jego mniemaniu, niewydolnosc krazenia jest dosc pojemnym i szerokim pojeciem) > Czy czytając fragmenty z uzasadnienia OSL niczego nie zauważyłeś, nad czym > należałoby się zastanowić? szczerze mowiac jedyny fragment, ktory zmusil mnie do pewnego wysilku intelektualnego zwiazanego z proba odtworzenia kontekstu znajdowal sie w cytacie OROZ zwiazanym z dychawica sercowa uzasadnienie OSL zawiera opis przebiegu wizyty w domu, z niego wywnioskowac moge, ze lekarz pogotowia uznal wystepujace objawy za blahe, slabo nasilone, a stan chorej za dosc dobry (stabilny) jesli nie kwestionujesz tego opisu, nie ma w nim sladu cech bolu niedokrwiennego, chyba, ze bol kregoslupa byl w rzeczywistosci bolem w klatce piersiowej, a bol glowy byl w istocie zlokalizowany w szyi, czy zuchwie jesli bol wiencowy pojawil sie w karetce lub w szpitalu, to jest to sprzeczne z opisem jego wielogodzinnego trwania nie jestem w stanie ocenic, czy w tej sytuacji uznanie zawalu serca za malo prawdopodobna przyczyne dolegliwosci bylo usprawiedliwione obiektywnymi trudnosciami diagnostycznymi, czy tez wynikiem niedopuszczalnej nonszalancji jesli OSL i NSL mialy podobne watpliwosci, zinterpretowaly je na korzysc oskarzonego taka jest wlasciwosc postepowania karnego, iz uznaje sie za wiekszy blad niesluszne skazanie od nieslusznego uniewinnienia jeszcze jedno - uzasadnienie OSL i NSL odnosi sie jednoznacznie do zarzutu spowodowania zgonu, a nie nierozpoznania zawalu w tym wypadku nie mam watpliwosci - nawet gdyby nierozpoznanie zawalu bylo niewatpliwym bledem sztuki, to jednak taki wysilek fizyczny, jakim bylo przejscie dystansu z mieszkania do karetki nie mial na tyle istotnego wplywu na rokowanie, aby to dzialania lekarza byly decydujaca przyczyna smierci Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: jak prawda to prawda 07.04.08, 02:28 Extorris napisał: „jesli OSL i NSL mialy podobne watpliwosci, zinterpretowaly je na korzysc oskarzonego taka jest wlasciwosc postepowania karnego, iz uznaje sie za wiekszy blad niesluszne skazanie od nieslusznego uniewinnienia” OK, ja to rozumiem, ale jest jeden warunek. Uzasadnienie orzeczenia musi być spójne i zgodne z dokumentacją. Jeśli nie zauważyłeś niczego, nad czym należałoby się zastanowić czytając fragmenty uzasadnienia orzeczenia OSL to napiszę : 1.Na stronie pierwszej można przeczytać:” lekarz przyjechał karetką R (..)Zbierając wywiad ustalił leki, jakie pacjentka zażywa, oraz jej dolegliwości: słabość, ból głowy, kaszel, trudności z oddychaniem i ból kręgosłupa.” 2.Kilka stron dalej: „X udzielał jako lekarz pogotowia pomocy pacjentce zgłaszającej niecharakterystyczny wywiad: dolegliwości bólowe, osłabienie, bóle głowy i kręgosłupa (..)( lekarz nie miał możliwości badania EKG). Tak, więc z uzasadnienia OSL wynika, że lekarz przyjechał karetką R i nie miał możliwości zrobienia EKG. Kaszel i problemy z oddychaniem zastąpiono „dolegliwościami bólowymi” a zamiast bólu głowy są „bóle głowy” i już jest niecharakterystyczny wywiad. Jeszcze jedna sprawa, lekarz PR przyjechał karetką, ale nie była to karetka reanimacyjna. Mógł w miejscu wezwania zrobić EKG. Jeden z dokumentów, jakie widziałam w aktach OSL utwierdził mnie w przekonaniu, że na wyposażeniu karetki był defibrylator. Jak wynika z uzasadnienia OSL lekarz przyjechał karetką R ( jestem ciekawa na podstawie jakiego dokumentu ustalili , że przyjechał karetką reanimacyjną, bo na pewno, nie na podstawie karty zlecenia wyjazdu).Stwierdził, że z sercem się nic nie dzieje, powiedział, że z byle powodu nie wzywa się karetki i zabrał pacjentkę do szpitala celem poszerzenia diagnostyki. Taka wersja usprawiedliwia zachowanie lekarza i jednocześnie sugeruje, że w chwili przyjazdu lekarza nic niepokojącego z pacjentką się nie działo. Tylko, że pacjentka zgłaszała lekarzowi PR, że ma kaszel, trudności z oddychaniem, jest słaba, boli ją bardzo głowa i kręgosłup a lekarz po badaniu stwierdził, że w płucach nie ma zmian. Skoro w płucach nie było zmian to, chciałam wiedzieć, jaka mogła być przyczyna tego kaszlu i problemów z oddychaniem, dlatego też zapytałam lekarza, co z sercem. Teraz to ja już wiem skąd ten kaszel i duszność. Extorris napisał: „jeszcze jedno - uzasadnienie OSL i NSL odnosi sie jednoznacznie do zarzutu spowodowania zgonu, a nie nierozpoznania zawalu w tym wypadku nie mam watpliwosci - nawet gdyby nierozpoznanie zawalu bylo niewatpliwym bledem sztuki, to jednak taki wysilek fizyczny, jakim bylo przejscie dystansu z mieszkania do karetki nie mial na tyle istotnego wplywu na rokowanie, aby to dzialania lekarza byly decydujaca przyczyna smierci” Pacjentka wspomagana przez sanitariusza przeszła 14 metrów w tym po 12 schodach i wsiadła do karetki o wysokim podwoziu. Zwykłą karetką ( nie eRką ) przywieziono ją do szpitala, wysiadła z karetki i poszła do IP. Od momentu, kiedy szła do karetki do chwili przybycia na IP szpitala upłynęło 20 minut. W IP szpitala lekarz dyżurny kardiolog rozpoznał świeży zawał mięśnia serca ściany dolnej ( uniesienia ST w II,III,aVF, podano Heparynę10 000j, PWE w kroplówce, nitroglicerynę. Chorą z uwagi na cechy świeżego zawału mięśnia serca z uniesieniem ST skierowano karetką R do szpitala, w którym Pracownia Hemodynamiki pełniła dyżur. Jak wynika z dokumentacji ( wynik badania koronarograficznego i protokół zgonu), chora przywieziona z objawami świeżego zawału mięśnia serca ściany dolnej i bocznej, w obrazie klinicznym stopniowo nasilającej się duszności z zastojem nad płucami. Fragment uzasadnienia OSL. „Należy podkreślić, że dalszy przebieg zdarzeń i w konsekwencji zgon pacjentki nie miał nic wspólnego z postępowaniem leczniczo diagnostycznym podjętym przez lekarz w dniu xxxx. Był on konsekwencją ciężkiego uszkodzenia serca po przebytych w przeszłości zawałach” Protokół z sekcji zwłok jest dokumentem końcowym mówiącym, co było przyczyną śmierci. Prawda jest taka, że bezpośrednią przyczyną śmierci była niewydolność krążenia w przebiegu świeżego zawału serca. Według lekarzy OSL, zgon pacjentki był konsekwencją ciężkiego uszkodzenia serca, jednocześnie uznali, że z tym ciężko uszkodzonym sercem z ciśnieniem 200/100 ( którego wysokości lekarz PR nie ocenił po zastosowanym leczeniu), mogła iść do karetki a lekarz PR nie miał podstaw do podjęcia decyzji o transporcie z zastosowaniem noszy. W wielkim skrócie uzasadnienie OSL wygląda tak: 1. lekarz przyjechał karetką R, z sercem pacjentki nic się nie działo, zabrał pacjentkę do szpitala celem poszerzenia diagnostyki. 2. W trakcie transportu do szpitala stan pacjentki był stabilny. 3. Podejrzenie zawału zostało postawione nie na podstawie oceny klinicznej, ale po wykonaniu pierwszego EKG w IP szpitala. 4. Stan chorej był stabilny, o czy świadczy decyzja lekarza dyżurnego kardiologa, który uznał, iż nie ma przeciwwskazań do dalszego transportu do ośrodka hemodynamicznego. 5. W trakcie transportu do ośrodka hemodynamicznego stan chorej był stabilny. 6. Pomimo skutecznego zabiegu przez cały czas obserwowano cechy nawarstwiającego zespołu, który przeszedł w obrzęk płuc. Następnie doszło do asystolii, pomimo podjęcia akcji reanimacyjnej założenia skutecznej stytmulacji endokawitarnej, farmakoterapii nie uzyskano powrotu hemodynamicznej akcji serca. Zgon pacjentki nastąpił o godzinie xxxxxxx Extorris nie ukrywam, że liczę na odpowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: jak prawda to prawda 07.04.08, 05:19 zarowno > słabość, ból głowy, kaszel, trudności z oddychaniem i ból > kręgosłupa jak i > dolegliwości bólowe, osłabienie, bóle głowy i kręgosłupa nie sa charakterystyczne tak wiec nie wzbudzilo to moich podejrzen, bo nie jest to istotne ten nadmiar bolu w drugim opisie to wynik raczej czeskiego bledu, zdanie traci troche sensu wskutek tego kaszel i trudnosci z oddychaniem moga byc objawami zawalu, ale nie sa charakterystycznymi objawami zawalu, moga to byc objawy wielu schorzen nie znaczy to, ze w tamtej konkretnej sytuacji wykluczenie zawalu jako przyczyny dolegliwosci bylo z cala pewnoscia usprawiedliwione ale tez nie znaczy to, ze wykluczenie zawalu bylo z cala pewnoscia bledem sztuki defibrylatorem nie da sie zrobic EKG pozwalajacego rozpoznac zawal (czasem mozna zobaczyc na takim zapisie zawal, ale zapis taki nie nadaje sie do wykluczania zawalu, bo zbyt wiele mozna na tym przeoczyc, dlatego defibrylator jest nieprzydatny, nie uzywa sie go zamiast EKG) urzadzenie to pozwala uzyskac lepszy lub gorszy zapis czynnosci elektrycznej serca, pozwalajacy na diagnostyke roznicowa pewnych zaburzen rytmu, ale nie nadaje sie do rozpoznawania zawalu > Skoro w płucach nie było zmian to, chciałam wiedzieć, jaka mogła > być przyczyna tego kaszlu i problemów z oddychaniem, dlatego też > zapytałam lekarza, co z sercem. rozumowanie, ze brak zmian osluchowych w plucach oznacza zwiazek kaszlu i dusznosci nie z plucami, a z sercem jest bledne po pierwsze - kaszel i dusznosc zwiazane z zawalem serca powstają wskutek zmian w płucach, ktore to z kolei wynikają ze spowodowanej zawałem niewydolnosci lewokomorowej dlatego dusznosci zwiazanej z zawalem serca towarzysza (ale nie musza) mniej lub bardziej charakterystyczne zmiany osluchowe w plucach po drugie - u wielu chorych pierwszym objawem zawalu jest zgon scenariusz w ktorym kaszel i dusznosc wynikala w tym wypadku z zupelnie innych przyczyn niz sercowe wcale nie jest nieprawdopodobny przejscie 12 schodow (spodziewam sie, ze w dol), 14 metrow i potem kolejnych kilkunastu metrow nie mialo istotnego wplywu na rokowanie - podtrzymuje to > W IP szpitala lekarz dyżurny kardiolog rozpoznał świeży zawał > mięśnia serca ściany dolnej ( uniesienia ST w II,III,aVF tak - formalne rozpoznanie zawalu mozliwe jest po zrobieniu EKG dysponujac samymi wywiadem i badaniem fizykalnym mozna co najwyzej podejrzewac zawal (jezeli wczesniej pisalem o rozpoznaniu zawalu przez lekarza PR, byl to pewien skrot myslowy, mam nadzieje ze w tym kontekscie zrozumialy) > Protokół z sekcji zwłok jest dokumentem końcowym mówiącym, co było > przyczyną śmierci. Prawda jest taka, że bezpośrednią przyczyną > śmierci była niewydolność krążenia w przebiegu świeżego zawału > serca. > Według lekarzy OSL, zgon pacjentki był konsekwencją ciężkiego > uszkodzenia serca tak - niewydolnosc krazenia spowodowana byla ciezkim uszkodzeniem serca powstalym wskutek zawalu > jednocześnie uznali, że z tym ciężko uszkodzonym sercem z > ciśnieniem 200/100 (którego wysokości lekarz PR nie ocenił po > zastosowanym leczeniu), mogła iść do karetki a lekarz PR nie miał > podstaw do podjęcia decyzji o transporcie z zastosowaniem noszy. nie, tego nie uznali gdzie masz to napisane? po pierwsze cisnienie nie ulega normalizacji natychmiast po przyjeciu leku nie jest tez samo w sobie przeciwwskazaniem do przejscia kilku krokow (lekarz PR znierzyl bodaj 180/costam) nie bylo sensu czekac z transportem na spadek cisnienia, ani kontrolowac go przed dostarczeniem chorej na IP po drugie lekarz z pogotowia nie wiedzial o tym, ze chora ma zawal, ze rozwija sie u niej obrzek pluc, jej stan ocenil jako na tyle dobry, ze sugerowal nawet nieuzasadnione wezwanie pogotowia - czyli nie podejrzewal ciezkiego uszkodzenia serca prawdopodobnie badal chora zanim rozwinely sie objawy (z dalszego opisu wynika, ze dopiero w pracowni hemodynamiki) biorac to pod uwage, nie mozna miec pretensji, ze chora nie byla na noszach - to byla naturalna konsekwencja braku podejrzenia zawalu i nie stwierdzenia jednoznacznych objawow dekompensacji krazeniowej zatem nie chodzi tu o to, ze kogos z "ciezko uszkodzonym sercem" mozna prowadzic po schodach chodzi o to, ze, aby zdecydowac sie na nosze, trzeba to uszkodzenie rozpoznac > W wielkim skrócie uzasadnienie OSL wygląda tak: nie mam zastrzezen skomentuje niektore punkty: > 4. Stan chorej był stabilny, o czy świadczy decyzja lekarza > dyżurnego kardiologa, który uznał, iż nie ma przeciwwskazań do > dalszego transportu do ośrodka hemodynamicznego. decyzja lekarza o tym nie swiadczy decyzja o przewiezieniu do pracowni hemodynamiki wynikala z rozpoznania zawalu serca, nie byla zwiazana ani ze stabilnym, ani z pogarszajacym sie stanem chorej i byla standartowym postepowaniem w swiezym zawale o stabilnym stanie w czasie transportu do IP i w IP moze swiadczyc porownanie dokumentacji z pogotowia i z IP jesli na IP nie stwierdzano zastoju w plucach, czy tez wprost nie opisano pogorszenia stanu klinicznego, ani nie opisano zadnych nowych objawow, to to wskazuje na stabilny stan chorej > 5. W trakcie transportu do ośrodka hemodynamicznego stan chorej był stabilny. O ile w dokumentacji z pracowni hemodynamiki opisujacej stan pacjentki przy przyjeciu nie ma wpisow wskazujacych na istotnie gorszy stan w porownaniu ze stanem na IP > 6. Pomimo skutecznego zabiegu przez cały czas obserwowano cechy > nawarstwiająceg o zespołu, który przeszedł w obrzęk płuc chodzi o to ze niewydolność lewokomorowa pogłębiała się aż do obrzeku płuc? z cala pewnoscia tak zauwaz, ze taka informacja pojawia sie dopiero w dokumentacji z hemodynamiki, a nie wczesniej, co mogloby oznaczac, ze do istotnego pogorszenia stanu doszlo tak na prawde dopiero po zabiegu nie widze zatem zadnych dowodow na zwiazek czasowy, ktory moglby sugerowac zwiazek przyczynowo-skutkowy pomiedzy przejsciem do karetki a pogorszeniem stanu Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: jak prawda to prawda 08.04.08, 04:58 Na wstępie chcę Tobie podziękować, że odpisujesz na moje posty. Ta wymiana zdań ( tak myślę ) jest korzystna dla obu stron. Ty będziesz wiedział jak tego typu sprawy oceniają ludzie nie wiązami z medycyną a ja napiszę, co mnie nurtuje i nie daje spokoju. Ty jesteś lekarzem i posiadasz wiedzę medyczną, ja takowej niestety nie posiadam. Moja wiedza medyczna na temat tej sprawy, wynika jedynie z uzasadnień OSLi NSL, dokumentów, jakie widziałam w SL, oraz opinii biegłych. Ale ja również doskonale znałam reakcje i zachowania mojej mamy. Wiedziałam, że potrzebuje pomocy. Prawda jest taka, że była bardzo słaba, nie była nawet w stanie sama ubrać się do wyjścia. No, ale to są tylko moje słowa i niekoniecznie musisz im wierzyć. Wiem, jaki przebieg miała cała wizyta, jak reagował lekarz i wiem jak zapadła decyzja o zabraniu chorej do szpitala. Jeśli chodzi o przebieg wizyty, to wersja z uzasadnienia OSL diametralnie się różni od stanu fatycznego. Extorris napisał: zarowno słabość, ból głowy, kaszel, trudności z oddychaniem i ból kręgosłupa jak i dolegliwości bólowe, osłabienie, bóle głowy i kręgosłupa nie sa charakterystyczne tak wiec nie wzbudzilo to moich podejrzen, bo nie jest to istotne ten nadmiar bolu w drugim opisie to wynik raczej czeskiego bledu, zdanie traci troche sensu wskutek tego. Nie Extorris nie zgadzam się z Twoją opinią. To nie był czeski błąd, przeczytaj, co napisano w uzasadnieniu OSL. „ X udzielał jako lekarz pogotowia pomocy pacjentce zgłaszającej niecharakterystyczny wywiad: dolegliwości bólowe, osłabienie, bóle głowy i kręgosłupa. W badaniu fizykalnym nie stwierdził cech dekompresji układu krążenia. W wywiadzie zebranym od córki i pacjentki uzyskał informację o przebytych przez chorą zawałach mięśnia sercowego. Należy zauważyć, na co wskazywała córka pacjentki, że chorej znane były dobrze dolegliwości zawiązane z chorobą serca, gdyż była pacjentka doświadczoną kardiologicznie i we wcześniej przebytych zawałach takowe odczuwała, natomiast w tym przypadku takich dolegliwości pacjentka nie odczuwała. Potwierdza to niecharakterystyczny obraz kliniczny choroby” Co autor miał na myśli i co chciał powiedzieć pisząc ten fragment? Extorris napisał: „kaszel i trudnosci z oddychaniem moga byc objawami zawalu, ale nie sa charakterystycznymi objawami zawalu, moga to byc objawy wielu schorzen nie znaczy to, ze w tamtej konkretnej sytuacji wykluczenie zawalu jako przyczyny dolegliwosci bylo z cala pewnoscia usprawiedliwione ale tez nie znaczy to, ze wykluczenie zawalu bylo z cala pewnoscia bledem sztuki” Lekarza obwiniono o to, że nie wykazał staranności i czujności diagnostycznej a mianowicie: nie powziął podejrzenia wystąpienia zawału mięśnia sercowego mimo istniejących ku temu podstaw, nie zlecił transportu na noszach z mieszkania do karetki. Tak masz rację duszność może być objawem wielu schorzeń, ale niestety w tym przypadku była wyrazem niewydolności lewej komory serca. Nawet gdyby przyjąć, że w chwili badania nie miała zawału to przecież lekarz PR powinien wiedzieć, że wysyłek fizyczny ( przejście pieszo do karetki) osoby po 3 zawałach z niewydolnością krążenia może sprowokować świeży zawał. Powiedz mi proszę, czy lekarz, który w opisie karty zlecenia wyjazdu odnotował, że chora się źle czuje, jest osłabiona, ma duszność, ból głowy i przebyła trzy zawały mięśnia serca oraz niewydolność krążenia a w rozpoznaniu wpisał nadciśnienie tętnicze i niewydolność krążenia, naprawdę nie miał podstaw do tego, aby zlecić transport na noszach? Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: jak prawda to prawda 08.04.08, 05:06 Extorris napisał: „defibrylatorem nie da sie zrobic EKG pozwalajacego rozpoznac zawal (czasem mozna zobaczyc na takim zapisie zawal, ale zapis taki nie nadaje sie do wykluczania zawalu, bo zbyt wiele mozna na tym przeoczyc, dlatego defibrylator jest nieprzydatny, nie uzywa sie go zamiast EKG) urzadzenie to pozwala uzyskac lepszy lub gorszy zapis czynnosci elektrycznej serca, pozwalajacy na diagnostyke roznicowa pewnych zaburzen rytmu, ale nie nadaje sie do rozpoznawania zawalu” Nie będę się z Tobą sprzeczać, odpowiem fragmentami pism: „Dotyczy pisma z dnia xxxxx w sprawie wyjaśnienia skargi pani ( moje imię i nazwisko) na działalność usługową Pogotowia Ratunkowego a konkretnie zespołu wypadkowego W 000 w dniu xxxxxx (...) Ponadto potwierdzam brak możliwości wykonania badania EKG w miejscu wezwania, ponieważ zespół W 000 w owym czasie nie dysponował defibrylatorem” Fragment uzasadnienia NSL „ Co do wyposażenia karetki W @@ w dniu xxxxx, to pismo ( imię i nazwisko) znajdujące się na k. oo akt potwierdza brak defibrylatora na jej wyposażeniu ( rozbieżność w numerach sąd traktuje jako omyłkę). Niemożność wykonania przez obwinionego pacjentce badania EKG sąd odwoławczy uznał za udowodnioną” Do pacjentki przyjechał zespół W@@, pismo dotyczy konkretnie zespołu wypadkowego W 000, w uzasadnieniu OSL jest karetka „R”. NSL „udowodnił” mi, że lekarz PR nie mógł w miejscu wezwania zrobić EKG. Extorris napisał: „rozumowanie, ze brak zmian osluchowych w plucach oznacza zwiazek kaszlu i dusznosci nie z plucami, a z sercem jest bledne po pierwsze - kaszel i dusznosc zwiazane z zawalem serca powstają wskutek zmian w płucach, ktore to z kolei wynikają ze spowodowanej zawałem niewydolnoscilewokomorowej dlatego dusznosci zwiazanej z zawalem serca towarzysza (ale nie musza) mniej lub bardziej charakterystyczne zmiany osluchowe w plucach po drugie - u wielu chorych pierwszym objawem zawalu jest zgon scenariusz w ktorym kaszel i dusznosc wynikala w tym wypadku z zupelnie innych przyczyn niz sercowe wcale nie jest nieprawdopodobny” Rozumiem, co piszesz i masz całkowitą rację. Musisz jednak wiedzieć, że po trzecim jej zawale, cokolwiek by się z nią nie działo zawsze, pierwszą moją myślą było „ a co z jej sercem”. Kiedy lekarz po badaniu powiedział, że w płucach nie ma zmian. Zabrzmiało to dla mnie jednoznacznie:, że nie jest przeziębiona, nie ma zapalenia oskrzeli lub płuc. Skoro w płucach nie ma zmian, to ta duszność, na którą się skarżyła musiała być od serca, stąd też moje pytanie „ co z sercem”. Piszesz, że u wielu chorych pierwszym objawem zawału jest zgon – oczywiście masz rację. W mojej rodzinie dwie osoby tak zmarły a na dodatek ich pierwszy zawał był zarazem ostatnim. Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: jak prawda to prawda 08.04.08, 05:21 Extorris napisał: „przejscie 12 schodow (spodziewam sie, ze w dol), 14 metrow i potem kolejnych kilkunastu metrow nie mialo istotnego wplywu na rokowanie - podtrzymuje to” Z całym szacunkiem dla Ciebie Extorris, ale bardziej wierzę w to, co napisał biegły kardiolog. Po pierwsze, dlatego, że nie wiem czy Ty jesteś kardiologiem a po drugie biegły napisał opinię mając do dyspozycji całą dokumentację medyczną. Wcześniejsze zawały były również udokumentowane ( przekazałam lekarzowi dyżurnemu w IP szpitala) Fragment opinii biegłego kardiologa: „Pacjentka powinna być transportowana z mieszkania do karetki na noszach dowodzi tego niezbicie dalsza dynamika schorzenia i mimo intensywnego leczenia w Oddziale Kardiodiagnostyki Inwazyjnej niepomyślny rozwój choroby.” Extorris napisał: „tak - niewydolnosc krazenia spowodowana byla ciezkim uszkodzeniem serca powstalym wskutek zawalu” Ależ ja się z Tobą zgadzam i nie mam, co do tego najmniejszych wątpliwości. > jednocześnie uznali, że z tym ciężko uszkodzonym sercem z > ciśnieniem 200/100 (którego wysokości lekarz PR nie ocenił po > zastosowanym leczeniu), mogła iść do karetki a lekarz PR nie miał > podstaw do podjęcia decyzji o transporcie z zastosowaniem noszy. nie, tego nie uznali gdzie masz to napisane?” Skoro lekarze z OSL napisali, że zgon pacjentki był konsekwencją ciężkiego uszkodzenia serca PO przebytych w przeszłości zawałach i jednocześnie uznali, że mogła iść do karetki z tym ciężko uszkodzonym sercem PO przebytych w przeszłości zawałach z ciśnieniem 200/ 100 a lekarz nie miał podstaw do podjęcia decyzji o transporcie z zastosowaniem noszy. To jak mam to zrozumieć, możesz mi wytłumaczyć? „Fragment uzasadnienia OSL. „Należy podkreślić, że dalszy przebieg zdarzeń i w konsekwencji zgon pacjentki nie miał nic wspólnego z postępowaniem leczniczo diagnostycznym podjętym przez lekarz w dniu xxxx. Był on konsekwencją ciężkiego uszkodzenia serca po przebytych w przeszłości zawałach” Zgon był następstwem niewydolności krążenia w przebiegu świeżego zawału serca a nie konsekwencją ciężkiego uszkodzenia serca po przebytych w przeszłości zawałach. Extorris napisał: „po drugie lekarz z pogotowia nie wiedzial o tym, ze chora ma zawal, ze rozwija sie u niej obrzek pluc, jej stan ocenil jako na tyle dobry, ze sugerowal nawet nieuzasadnione wezwanie pogotowia - czyli nie podejrzewal ciezkiego uszkodzenia serca” Wiesz Extorris ten lekarz był bardzo młody, nie nabył jeszcze doświadczenia. Był przekonany o swojej nieomylności, wykazywał irytację i zniecierpliwienie. Być może, gdyby zechciał mnie wysłuchać, może zweryfikowałby swoją ocenę. Trudno jest postawić trafną diagnozę jak pobadaniu i zadaniu dwóch pytań: jakie bierze leki i co dolega, już się wie, że wezwanie jest nieuzasadnione. Extorris napisał: „prawdopodobnie badal chora zanim rozwinely sie objawy” Trudno nie przyznać Ci racji. Extorris napisał: „decyzja lekarza o tym nie swiadczy decyzja o przewiezieniu do pracowni hemodynamiki wynikala z rozpoznania zawalu serca, nie byla zwiazana ani ze stabilnym, ani z pogarszajacym sie stanem chorej i byla standartowym postepowaniem w swiezym zawale” Tak ja o tym wiem, ale lekarzom z OSL chodziło o to, aby zasugerować, że lekarz PR podjął słuszną decyzję sprowadzając chorą po schodach do karetki i że ta decyzja nie miała wpływu na dalszy przebieg choroby. Fragment uzasadnienia OSL „ Ponadto Sąd wziął pod uwagę, iż stan faktyczny przedstawiony przez świadka- liczba schodów i odległość do karetki - różniły się od tego, na podstawie, którego opierały się opinie. Jednak biorąc pod uwagę najważniejszy fakt, – jakim był stan chorej, uznano, iż błąd ten w obu opiniach nie ma żadnego znaczenia dla oceny procesu decyzyjnego odnośnie transportu. Za słusznością decyzji lekarza przemawia fakt, iż przebieg zawału był niepowikłany, a podejrzenie zawału sercowego zostało postawione nie na podstawie oceny klinicznej, ale po wykonaniu pierwszego EKG. Stan chorej był stabilny, o czym świadczy również decyzja lekarza dyżurnego kardiologa, który uznał, iż nie ma przeciwwskazań do dalszego transportu chorej i została ona przewieziona zgodnie ze skierowaniem do ośrodka hemodynamicznego. W trakcie kolejnego transportu jej stan był stabilny” No właśnie zastanawiałam się czytając ten fragment uzasadnienia OSL, jakie mogą być przeciwwskazania do zabrania na salę hemodynamiczną chorego z takim zawałem. Extorris napisał: „chodzi o to ze niewydolność lewokomorowa pogłębiała się aż do obrzeku płuc? z cala pewnoscia tak zauwaz, ze taka informacja pojawia sie dopiero w dokumentacji z hemodynamiki, a nie wczesniej, co mogloby oznaczac, ze do istotnego pogorszenia stanu doszlo tak na prawde dopiero po zabiegu Wiem w jakim stanie przywieziono chorą do ośrodka hemodynamicznego. Fragment opinii biegłego : „Chora przywieziona z objawami świeżego zawału mięśnia serca ściany dolnej i bocznej, w obrazie klinicznym stopniowo nasilającej się duszności z zastojem nad płucami”. Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: jak prawda to prawda 08.04.08, 21:02 > „Pacjentka powinna być transportowana z mieszkania do karetki na > noszach dowodzi tego niezbicie dalsza dynamika schorzenia i mimo > intensywnego leczenia w Oddziale Kardiodiagnostyki Inwazyjnej > niepomyślny rozwój choroby.” alez ja sie absolutnie zgadzam z tym, ze chorego z zawalem trzeba bezwzglednie transportowac na noszach zwroc uwage, ze z tego zdania wynika, ze "dalsza dynamika" swiadczy o wskazaniach do transportu na noszach, a nie ze chodzenie zaszkodzilo opinia formulowana jest ex post, lekarz PR nie wiedzial o zawale w postepowaniu z chorym z zawalem unika sie kazdego czynnika ryzyka - i duzego, i takiego, ktory niesie male zagrozenie przejscie po schodach moglo pogorszyc stan, moglo na niego nie wplynac (z cala pewnoscia nie pomoglo), ale nie ma podstaw, aby wiazac jednoznacznie zgon z niewlasciwym transportem wracam do tego co napisalem - nie mozna udowodnic prawdziwosci zdania "gdyby twoja mama byla transportowana na noszach to by zyla" przejscie do karetki bylo niewlasciwym postepowaniem w zawale, ale samo w sobie bylo za slabym czynnikiem ryzyka, aby to wlasnie jemu przypisac przyczyne zgonu odnoscie dalszej czesci - nadcisnienie i 3 zawaly nie sa same w sobie przeciwskazaniem do chodzenia ludzie, ktorzy mieli szczescie przezyc 3 zawaly moga byc w na tyle dobrej kondycji, ze chodza, cwicza i rehabilituja sie, natomiast u czesci z nich moze wystepowac nadcisnienie, o czym sami moga nie wiedziec, albo zle je leczyc czy twoja mama byla calkowicie unieruchomiona po 3 zawale? nie chodzila po mieszkaniu? a na zewnatrz? miala nadcisnienie? > Wiesz Extorris ten lekarz był bardzo młody, nie nabył jeszcze > doświadczenia. Był przekonany o swojej nieomylności, wykazywał > irytację i zniecierpliwienie. Być może, gdyby zechciał mnie > wysłuchać, może zweryfikowałby swoją ocenę. Trudno jest postawić > trafną diagnozę jak pobadaniu i zadaniu dwóch pytań: jakie bierze > leki i co dolega, już się wie, że wezwanie jest nieuzasadnione. zgadzam sie mogl popelnic blad, zbagatelizowac objawy, nie podejrzewac zawalu w sytuacji duzego prawdopodobienstwa po prostu wybronil sie w sadzie dzieki temu, ze sytuacja w ktorej sie znajdowal mogla byc trudna sad uznal, ze okolicznosci lagodzace przewazaja ja na samym poczatku pisalem o takich bledach, ktore bezwzglednie karane moglyby zdziesiatkowac populacje praktykujacych lekarzy poniewaz praca w zespole wyjazdowym to dosc ciezki kawalek chleba, takiej pracy imaja sie niedoswiadczeni lekarze, ktorzy dorabiaja sobie do marnych pensji nie dosc, ze sa niedoswiadczeni, to jeszcze przemeczeni i niestety po 2-3 latach takiej pracy - wypaleni to prosta recepta na bledy > Tak ja o tym wiem, ale lekarzom z OSL chodziło o to, aby > zasugerować, że lekarz PR podjął słuszną decyzję sprowadzając chorą > po schodach do karetki i że ta > decyzja nie miała wpływu na dalszy przebieg choroby. nie powiedzialbym "sluszna", raczej usprawiedliwiona w swietle braku podejrzenia zawalu zgadzam sie, ze wobec zlego stanu chorej nalezalo mimo wszystko rozwazyc nosze, ale z tych opisow w dokumentacji nie wynika dla mnie jasno, ze stan byl z cala pewnoscia zly (dlatego taki wyrok) > No właśnie zastanawiałam się czytając ten fragment uzasadnienia > OSL, jakie mogą być przeciwwskazania do zabrania na salę > hemodynamiczną chorego z takim zawałem to byla sala, czy inny szpital? w polskich warunkach, gdy na IP jest tylko streptokinaza (albo wcale) przeciwwskazaniem bylby brak zgody chorego, brak dostepu do naczyn, zbyt dlugi czas od poczatku objawow, no i zgon chorego... niezbyt szczesliwe sformulowanie Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: jak prawda to prawda 08.04.08, 20:28 nie widzialem defibrylatora, szczegolnie karetkowego, majacego cos wiecej niz 3-odprowadzeniowy EKG niestety na takim zapisie mozna zobaczyc zawal (majac szczescie), ale nie mozna wykluczyc do diagnostyki zawalu sluzy EKG 12-odprowadzeniowy, czasem ocenia sie zapis z jeszcze dodatkowych odprowadzen z tresci pism wynika, ze odnosza sie do mozliwosci wykonania jakiegokolwiek zapisu EKG, stad mowa o defibrylatorze tak przy okazji - kto odpowiada za to, ze w karetce jezdzacej do chorych z podejrzeniem zawalu nie ma EKG i defibrylatora (nie mnie rozstrzygac, czy byl rzeczywiscie, czy nie)? > W mojej rodzinie dwie osoby tak zmarły a na > dodatek ich pierwszy zawał był zarazem ostatnim. uwazaj na siebie zupelnie serio Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: jak prawda to prawda 08.04.08, 20:10 > gdyż była pacjentka doświadczoną kardiologicznie i we wcześniej > przebytych zawałach takowe odczuwała, natomiast w tym przypadku > takich dolegliwości pacjentka nie odczuwała. Potwierdza to > niecharakterystyczny obraz kliniczny choroby > > Co autor miał na myśli i co chciał powiedzieć pisząc ten fragment? fragment nie najszczesliwiej sformulowany, bo to nie pacjent ma rozpoznac u siebie zawal jesli sadzisz, ze OSL celowo zmienil opis objawow kilka akapitow dalej, zeby miec podstawe do usprawiedliwienia lekarza pogotowia, to takie rozumowanie jest niesluszne po pierwsze takie 'namieszanie' w dokumencie jest latwe do zauwazenia po drugie wyrok zapada nie na podstawie uzasadnienia, tylko na podstawie materialow dowodowych i dyskusji sadu, uzasadnienie powstaje po wyroku po trzecie - usuniecie dusznosci z opisu objawow nie zmienia faktu, ze nie byly to objawy jednoznacznie nasuwajace rozpoznanie zawalu > Lekarza obwiniono o to, że nie wykazał staranności i czujności > diagnostycznej a mianowicie: nie powziął podejrzenia wystąpienia > zawału mięśnia sercowego mimo istniejących ku temu podstaw, nie > zlecił transportu na noszach z mieszkania do karetki. slusznie zostal obwiniony o brak starannosci i czujnosci w trakcie postepowania sad uznal jednak, ze stan ogolny i objawy mogly usprawiedliwiac nierozpoznanie zawalu, nie byl to zatem blad w sztuce lekarskiej, a jedynie diagnostyczna pomylka ja nie jestem w stanie rozstrzygnac, czy wyrok jest sluszny i sprawiedliwy (tym bardziej, ze musi byc sprawiedliwy tak wobec pokrzywdzonego, jak i oskarzonego) tu nie da sie jednoznacznie rozstrzygnac o winie nie zaprzeczam, ze lekarz PR mogl byc winny bledu w sztuce ale nie dalo sie tego udowodnic na podstawie dowodow o odpowiedniej sile wobec braku jednoznacznych dowodow zostal uniewinniony (bo tak wyglada proces karny, w procesie cywilnym wyrok moglby byc inny) natomiast konsekwencja odrzycenia pierwszego zarzutu jest bezpodstawnosc drugiego (o noszach), co juz wczesniej tlumaczylem > Nawet gdyby przyjąć, że w chwili badania nie miała zawału to > przecież lekarz PR powinien wiedzieć, że wysyłek fizyczny > ( przejście pieszo do karetki) osoby po 3 zawałach z niewydolnością > krążenia może sprowokować świeży zawał. zawal byl w chwili przyjazdu pogotowia, to ze sie rozwinal pozniej jest bardzo malo prawdopodobne to nie jest przeciez tak, ze osoba po 3 zawalach nie moze samodzielnie podniesc powiek, bo taki wysilek spowoduje kolejny zawal sam wywiad w kierunku 3 zawalow nie jest wskazaniem do transportu na noszach > Powiedz mi proszę, czy lekarz, który w opisie karty zlecenia wyjazdu odnotował, > że chora się źle czuje, jest osłabiona, ma duszność, ból głowy i przebyła trzy > zawały mięśnia serca oraz niewydolność krążenia a w rozpoznaniu wpisał > nadciśnienie tętnicze i niewydolność krążenia, naprawdę nie miał podstaw do > tego, aby zlecić transport na noszach? mysle, ze mogl miec podstawy, ale taka decyzja zalezy od nasilenia objawow, a nie tylko od ich wystepowania sa tu okolicznosci zarowno "obciazajace" jak i "lagodzace" ja sie zgadzam z zarzutem o brak starannosci lekarzowi PR, dzieki brakowi jednoznacznosci w tej sytuacji, udalo sie wybronic w sadzie Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: jak prawda to prawda 09.04.08, 07:18 Extorris napisał: „zwroc uwage, ze z tego zdania wynika, ze "dalsza dynamika" swiadczy o wskazaniach do transportu na noszach, a nie ze chodzenie zaszkodzilo opinia formulowana jest ex post, lekarz PR nie wiedzial o zawale” Hmm .......dziwne. Jeśli tak twierdzisz to wynika z tego jasno, że ja mam problemy ze zrozumieniem tekstu. Bo mnie się wydawało, że ( brak transportu na noszach) a zatem wysiłek fizyczny zwiększający zapotrzebowanie organizmu na tlen spowodowało rozległość zawału, szybkość, z jaką następowało pogorszenie stanu chorej oraz zgon mimo intensywnego leczenia. Extorris napisał: czy twoja mama byla calkowicie unieruchomiona po 3 zawale? nie chodzila po mieszkaniu? a na zewnatrz? miala nadcisnienie? Moja mama jak na osobę po trzech zawałach była bardzo samodzielna. Kiedy była ładna pogoda wychodziła na spacery, jeździła autobusami, załatwiała swoje sprawy. Trudność jej sprawiało chodzenie po schodach, z tego powodu przeprowadziła się do budynku gdzie była winda. Ciśnie miała niskie czasami za niskie ( mierzyła je regularnie),nie przypominam sobie, aby brała tabletki na nadciśnienie. Extorris napisał: ”mogl popelnic blad, zbagatelizowac objawy, nie podejrzewac zawalu w sytuacji duzego prawdopodobienstwa po prostu wybronil sie w sadzie dzieki temu, ze sytuacja w ktorej sie znajdowal mogla byc trudna sad uznal, ze okolicznosci lagodzace przewazaja” Niestety nie mogę się z tym zgodzić. Próbował się bronić twierdząc, że nie mógł pacjentki znieść do karetki, ponieważ nie miał krzesełka kardiologicznego a nosze, w które była wyposażona karetka nie mieściły się na schodach. Próbował się bronić twierdząc, że duszność, na którą skarżyła się chora była spowodowana zapaleniem oskrzeli. Udowodniłam, że to jest nieprawda. Extorris napisał: „to byla sala, czy inny szpital? w polskich warunkach, gdy na IP jest tylko streptokinaza (albo wcale) przeciwwskazaniem bylby brak zgody chorego, brak dostepu do naczyn, zbyt dlugi czas od poczatku objawow, no i zgon chorego... niezbyt szczesliwe sformulowanie” Wyraźnie napisano, że stan chorej był stabilny w związku z tym kardiolog z IP nie widział przeciwwskazań do transportu chorej do innego szpitala na salę hemodynamiczną. Extorris napisał: „nie widzialem defibrylatora, szczegolnie karetkowego, majacego cos wiecej niz 3-odprowadzeniowy EKG niestety na takim zapisie mozna zobaczyc zawal (majac szczescie), ale nie mozna wykluczyc do diagnostyki zawalu sluzy EKG 12-odprowadzeniowy, czasem ocenia sie zapis z jeszcze dodatkowych odprowadzen z tresci pism wynika, ze odnosza sie do mozliwosci wykonania jakiegokolwiek zapisu EKG, stad mowa o defibrylatorze” A mnie zastanawia jeszcze jedna sprawa, dlaczego lekarze z NSL nie odnieśli się do tego, że lekarz przyjechał karetką „R” jak wynika z uzasadnienia OSL i też nie mógł wykonać EKG. A tak na marginesie to mi odmówiono w OSL kserokopii karty zlecenia wyjazdu, uzasadniając odmowę tajemnicą lekarską. Możesz mi wyjaśnić, dlaczego mi odmówiono skoro miałam do tego prawo? Extorris napisał: „uwazaj na siebie zupelnie serio” Wolę umrzeć na zawał niż na raka. Kiedy mnie dopadnie zawał a będę się tak dobrze czuła jak moja mama na 3 godziny przed śmiercią ( jak wynika z uzasadnienia OSL) to się przespaceruję do taksówki ( może mi nie zaszkodzi) i pojadę do szpitala na IP. Extorris napisał: ”jesli sadzisz, ze OSL celowo zmienil opis objawow kilka akapitow dalej, zeby miec podstawe do usprawiedliwienia lekarza pogotowia, to takie rozumowanie jest niesluszne po pierwsze takie 'namieszanie' w dokumencie jest latwe do zauwazenia” Skoro uważasz, że takie namieszanie jest łatwe do rozpoznania to, dlaczego to zrobili. Dlaczego w uzasadnieniu jest wpisana karetka „R” a kilka stron dalej piszę, że lekarz nie może wykonać EKG. Dlaczego na jednej stronie są wpisane dolegliwości zgodne z tym co mówi pacjentka a parę stron dalej już jest napisane co innego i się określa to jako niecharakterystyczny wywiad. Dlaczego na jednej stronie jest wpisany wynik sekcji zwłok a kilka stron dalej piszą, że zgon pacjentki było konsekwencja ciężkiego uszkodzenia serca po przebytych w przeszłości zawałach. Co moze mi powiedzieć taki wpis: „w trakcie kolejnego transportu stan jej był stabilny, ciśnienie140/90, akcja serca 88/1, saturacja 98” nic nie napisano czy duszność się nasiliła czy nie. Łatwe do zauważenia jest wtedy, gdy do czytanego pisma nie podchodzisz emocjonalnie, znasz się na medycynie i masz dokumenty, z którymi możesz porównać uzasadnienie. Extorris napisał: „po drugie wyrok zapada nie na podstawie uzasadnienia, tylko na podstawie materialow dowodowych” Dobrze by było gdyby jeszcze to uzasadnienie było spójne i zgodne z materiałami dowodowymi. Extorris napisał: „zawal byl w chwili przyjazdu pogotowia, to ze sie rozwinal pozniej jest bardzo malo prawdopodobne to nie jest przeciez tak, ze osoba po 3 zawalach nie moze samodzielnie podniesc powiek, bo taki wysilek spowoduje kolejny zawal sam wywiad w kierunku 3 zawalow nie jest wskazaniem do transportu na noszach” Fragnent opinii biegłego: „Lekarz PR przeprowadził wywiad, badanie lekarskie i odnotował: chora złe się czuje od rana, osłabienie duszność, bóle głowy. Pacjentka podawała skargi na gorączkę, bóle głowy, bóle kregosłupa.(...) Wiadomo, że wysiłek fizyczny jest przeciwwskazany w świeżym zawale serca. Ale na usprawiedliwienie należy zauważyć, że lekarz PR podejmował decyzję o transporcie do karetki chorej z nadciśnieniem tętniczym i przewlekłą niewydolnością serca a nie z zawałem(...) Lekarz nie podejrzewał zawału mięśnia serca zględu na bardzo niecharakterystyczny obraz kliniczny” Na podstawie tej opinii lekarza uniewinniono. Zauważ, że w tej opinii pacjentka skarży się lekarzowi PR na gorączkę ( której nie miała), nie ma bólu głowy tylko „bóle głowy”. Jak mógł lekarz podejrzewać zawał serca skoro, był baaardzo niecharakterystyczny obraz kliniczny. Gorączka pojawiła się również w karcie zlecenia wyjazdu, jako powód wezwania podano: słabość, temperatura. Kiedy poprosiłam o odtworzenie nagrania z rejestratora rozmów w piśmie skierowanym do NSL . Odmówiono. Opinia, w której biegły twierdzi, że duszność subiektywna była wyrazem niewydolności komory lewej a nie infekcyjnym zapaleniem oskrzeli, ponieważ w badaniu przedmiotowym lekarz PR nie stwierdził objawów takiego zapalenia została odrzucona. Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: jak prawda to prawda 09.04.08, 18:32 > zwiększający zapotrzebowanie organizmu na tlen spowodowało rozległość zawału, > szybkość, z jaką następowało pogorszenie stanu chorej oraz zgon mimo > intensywnego leczenia. nie spowodowalo to co piszesz to prawda, ale tu chodzi o mozliwosc, a nie jednoznaczny skutek nie jest tak, ze kazdy wysilek powoduje automatycznie poszerzenie strefy zawalu, a nawey jesli spowoduje, to wielkosc tej dodatkowej szkody moze byc nieistotna dla przezycia i dalszego rokowania sadze ze dosc prawdopodobnym mechanizmem prowadzacym do zawalu bylo nadcisnienie to wzrost cisnienia w znacznej mierze przyczynil sie do zwiekszenia zapotrzebowanie serca na tlen i mogl byc jednym z glownych czynnikow odpowiedzialnych za wystapienie zawalu cisnienie rzedu 200/100, szczegolnie u osoby wczesniej nie majacej nadcisnienia odpowiada obciazeniu serca dodatkowym wysilkiem przypominajacym biegi przelajowe dodatkowe pare krokow nie ma takiego znaczenia tak na marginesie - w takiej sytuacji zbyt gwaltowne obnizanie cisnienia moze byc szkodliwe opinia kardiologa dotyczy sposobu transportu chorych z zawalem, nie ma tam napisane nic o zwiazku przyczynowo skutkowym transportu z rokowaniem w tej konkretnej sytuacji > nie przypominam sobie, aby brała tabletki na > nadciśnienie. chorzy z niewydolnoscia krazenia i po zawalach czesto otrzymuja leki "na nadcisnienie" mimo braku nadcisnienia > pacjentki znieść do karetki, ponieważ nie miał krzesełka kardiologicznego a > nosze, w które była wyposażona karetka nie mieściły się na schodach. Próbował > się bronić twierdząc, że duszność, na którą skarżyła się chora była spowodowana > zapaleniem oskrzeli. Udowodniłam, że to jest nieprawda. ale o to powinnas miec pretensje do kogos, kto odpowiada za wyposarzenie karetek jesli przyjechala karetka R bez EKG, defibrylatora, krzeselka to chyba taka karetka R nie powinna jezdzic (przy czym wowczas pewnie twoja mama musialaby isc pieszo do szpitala) jesli nosze nie mieszcza sie na schodach - czy dom zbudowany jest zgodnie z normami budowlanymi? twoja mama mogla miec zapalenie oskrzeli - czemu nie? czy zawal to wyklucza? > Wyraźnie napisano, że stan chorej był stabilny w związku z tym kardiolog z IP > nie widział przeciwwskazań do transportu chorej do innego szpitala na salę > hemodynamiczną. powtarzam - niezbyt szczesliwe sformulowanie - takim przeciwwskazaniem byloby to, ze twoja mama zaczelaby wlasnie umierac - nie jest to dowod na stabilny stan, transport moglby odbywac sie nawet we wstrzasie > dlaczego mi odmówiono skoro miałam do tego prawo? nie wiem > ( może mi nie zaszkodzi) i pojadę do szpitala na IP. mialem pacjentow, ktorzy przychodzili pieszo do szpitala z zawalem > Skoro uważasz, że takie namieszanie jest łatwe do rozpoznania to, dlaczego to > zrobili. Dlaczego w uzasadnieniu jest wpisana karetka „R” a kilka s > tron dalej > piszę, że lekarz nie może wykonać EKG. Dlaczego na jednej stronie są wpisane > dolegliwości zgodne z tym co mówi pacjentka a parę stron dalej już jest napisan > e > co innego i się określa to jako niecharakterystyczny wywiad. Dlaczego na jednej > stronie jest wpisany wynik sekcji zwłok a kilka stron dalej piszą, że zgon > pacjentki było konsekwencja ciężkiego uszkodzenia serca po przebytych w > przeszłości zawałach. Co moze mi powiedzieć taki wpis: „w trakcie kolejne > go > transportu stan jej był stabilny, ciśnienie140/90, akcja serca 88/1, saturacja > 98” nic nie napisano czy duszność się nasiliła czy nie. Łatwe do zauważen > ia jest > wtedy, gdy do czytanego pisma nie podchodzisz emocjonalnie, znasz się na > medycynie i masz dokumenty, z którymi możesz porównać uzasadnienie. bardzo ciekawy fragment blad zwiazany z objawami wedlug mnie jest wylacznie redakcyjny - ktos przepisujac objawy mial zamienic kregoslup i glowe na "dolegliwosci bolowe", zamiast tego wycial dusznosc i kaszel (ktore mogly byc np zwiazane z tym nieszczesnym zapaleniem oskrzeli) niecharakterystyczne doleglowosci to medyczne zargonowe okreslenie na dolegliwosci, ktore moga odpowiadac wielu chorobom pisalem wczesniej o typowych objawach zawalu - zaden z opisow objawow im nie odpowiada, co wydaje mi sie wystarczajacym dowodem na to, ze blad jest "niewinny" to, ze jest karetka R, nie znaczy, ze zawsze da sie zrobic EKG - moze byc zepsuty w serwisie, mogli odwolac przetarg na zakup, a nastepny bedzie za rok itd itd - za ten balagan nikt nie odpowiada a powinien smiertelnosc w pierwszym zawale wynosi z grubsza 20%, w drugim 40% itd twoja mama mogla miec szanse przezycia rzedu 10-20%, co bylo konsekwencja przebycia wczesniejszych zawalow nie odnosi sie to do tresci rozpoznania anatomopatologicznego, tylko do tego, ze ryzyko zgonu wzrasta wraz z kolejnym zawalem gdyby to byl pierwszy zawal, twoja mama mialaby duzo wieksze szanse z dalszego opisu wynika, ze stan chorej byl rzeczywiscie stabilny - cisnienie zostalo obnizone do wartosci bezpiecznej, a akcja serca i SO2 wskazuja na to, ze byla wydolna oddechowo - czyli wowczas ewentualnego obrzeku pluc nie bylo, lub dopiero zaczynal sie rozwijac - generalnie przemawia to na korzysc lekarza PR opis dusznosci tu jest mniej istotny, SO2 jest bardziej obiektywnym wskaznikiem co do sprawy uzasadnienia - biegly opisal goraczke na podstawie dokumentu, w ktorym byla przy podawaniu objawow przez telefon moze dojsc do pomylki lekarz PR mial prawo podejrzewac zapalenie oskrzeli na podstawie kaszlu, dusznosci i braku nieprawidlowych zjawisk przy oslychiwaniu pluc ustalenie na co twoja mama jest chora wymagalo okreslenia prawdopodobienstwa roznych chorob, ktore mozna przypisac objawom na pewno nie dalo sie wykluczyc zapalenia oskrzzeli, jako jednej z chorob wspolistniejacych powtarzam - nie umiem powiedziec, czy w tej konkretnej sytuacji pominiecie zawalu bylo usprawiedliwione, czy jednoznacznie bledne pisze tylko o mozliwosciach linia obrony lekarza jest spojna i niesprzeczna z dokumentacja watpliwosci rozstrzygane na jego korzysc tyle moge powiedziec tak przy okazji - analizujac tak dokladnie opinie bieglych, dokumentacje medyczna, a nawet moje wpisy tutaj, za pewno znajdziesz niescislosci, czy niekonsekwencje, ktore sa wedlug mnie nie do unikniecia, i jak staram sie to caly czas wyjasnic, nie sa istotne dla przy wyciaganiu koncowych wnioskow Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: jak prawda to prawda 10.04.08, 04:51 Extorris napisał: „sadze ze dosc prawdopodobnym mechanizmem prowadzacym do zawalu bylo nadcisnienie to wzrost cisnienia w znacznej mierze przyczynil sie do zwiekszenia zapotrzebowanie serca na tlen i mogl byc jednym z glownych czynnikow odpowiedzialnych za wystapienie zawalu cisnienie rzedu 200/100, szczegolnie u osoby wczesniej nie majacej nadcisnienia odpowiada obciazeniu serca dodatkowym wysilkiem przypominajacym biegi przelajowe dodatkowe pare krokow nie ma takiego znaczenia.” Z tego, co piszesz wynika jasno, że miałam rację bojąc się o jej serce. Kiedy lekarz PR miał pretensje, że wezwałam go z byle powodu. Powiedziałam , że chora jest po trzech zawałach, ma bardzo słabe serce i jestem zaniepokojona tak wysokim ciśnieniem”. Po tej wypowiedzi nie było żadnej reakcji ze strony lekarza PR. Jestem przekonana, że przy takim ciśnieniu, dodatkowe obciążenie serca związane ze zdenerwowaniem oraz wysiłkiem fizycznym ( droga do karetki) jej zaszkodziło. Przyznasz mi chyba rację, że mam prawo tak myśleć. Przecież, kiedy człowiek jest zdenerwowany lub wykonuje jakieś czynności, to ciśnienie rośnie a serce mocniej bije. Extorris napisał: „tak na marginesie - w takiej sytuacji zbyt gwaltowne obnizanie cisnienia moze byc szkodliwe” Nie wiem nie jestem lekarzem. Pierwszą czynnością jaką lekarz PR zrobił było zmierzenie ciśnienia i podanie tabletki ( captopril w dawce 12,5 mg ) - jak wynika z opinii biegłego, było to działanie prawidłowe. Extorris napisał: „opinia kardiologa dotyczy sposobu transportu chorych z zawalem, nie ma tam napisane nic o zwiazku przyczynowo skutkowym transportu z rokowaniem w tej konkretnej sytuacji” O czy Ty piszesz Extorris ? Opinia kardiologa dotyczy właśnie tej konkretnej sytuacji. Fragment opinii biegłego kardiologa: „Pacjentka powinna być transportowana z mieszkania do karetki na noszach dowodzi tego niezbicie dalsza dynamika schorzenia i mimo intensywnego leczenia w Oddziale Kardiodiagnostyki Inwazyjnej niepomyślny rozwój choroby.” Extorris napisał: „chorzy z niewydolnoscia krazenia i po zawalach czesto otrzymuja leki "na nadcisnienie" mimo braku nadcisnienia.” Całkiem możliwe, że w tabletkach, które brała na serce, były między innymi i takie, które miały obniżać ciśnienie. Pytałeś, czy miała nadciśnienie, odpowiedziałam, że nie. Extorris napisał: „ale o to powinnas miec pretensje do kogos, kto odpowiada za wyposarzenie karetek jesli przyjechala karetka R bez EKG, defibrylatora, krzeselka to chyba taka karetka R nie powinna jezdzic (przy czym wowczas pewnie twoja mama musialaby isc pieszo do szpitala) jesli nosze nie mieszcza sie na schodach - czy dom zbudowany jest zgodnie z normami budowlanymi?” Nie przyjechał karetką „R”. Umiem odróżnić, „R” od normalnej karetki. Zakładam, że lekarz PR, też wie, jaką karetką jeździ ( wpis w karcie zlecenia wyjazdu). Jak wynika z zeznań lekarza na wyposażeniu tej karetki były nieskładane nosze. Lekarz twierdził, że nie mógł transportować chorej na noszach, ponieważ klatka schodowa była zbyt wąska. Udowodniłam, że lekarz mija się z prawdą. Extorris napisał: „twoja mama mogla miec zapalenie oskrzeli - czemu nie? czy zawal to wyklucza?” Oczywiście masz rację. Mogła mieć zapalenie oskrzeli, ale nie mała. To potwierdza opinia biegłego – cytuję: „ Duszność, na którą skarżyła się chora nie mogła być spowodowana infekcyjnym zapaleniem oskrzeli, ponieważ w badaniu przedmiotowym lekarz PR nie stwierdził takiego zapalenia (...) była ona wyrazem niewydolności komory lewej.” Extorris napisał: „powtarzam - niezbyt szczesliwe sformulowanie - takim przeciwwskazaniem byloby to, ze twoja mama zaczelaby wlasnie umierac - nie jest to dowod na stabilny stan, transport moglby odbywac sie nawet we wstrzasie”. Takich niezbyt szczęśliwych sformułowań, jest więcej w tym uzasadnieniu. Dlatego też nie bardzo wierzę w ten, jej stabilny stan, o którym tak często piszą w uzasadnieniu OSL Extorris napisał: ”mialem pacjentow, ktorzy przychodzili pieszo do szpitala z zawalem” Wierzę, takie przypadki się zdarzają. Extorris napisał: „bardzo ciekawy fragment blad zwiazany z objawami wedlug mnie jest wylacznie redakcyjny – ktos przepisujac objawy mial zamienic kregoslup i glowe na "dolegliwosci bolowe",zamiast tego wycial dusznosc i kaszel (ktore mogly byc np zwiazane z tym nieszczesnym zapaleniem oskrzeli)” To nie jest błąd redakcyjny. Kiedy pisano uzasadnienie, to już było wiadomo, że kaszel i duszność była wyrazem niewydolności lewej komory serca i nie mogła być spowodowana zapaleniem oskrzeli – biegły w opinii o tym napisał. Extorris napisał: „niecharakterystyczne doleglowosci to medyczne zargonowe okreslenie na dolegliwosci, ktore moga odpowiadac wielu chorobom pisalem wczesniej o typowych objawach zawalu - zaden z opisow objawow im nie odpowiada, co wydaje mi sie wystarczajacym dowodem na to, ze blad jest "niewinny". Fragment artykułu lek. med. Barbary Zalewskiej napisany w maju 2000 roku „Typowe objawy zawału serca to ból w klatce piersiowej, najczęściej zamostkowy, duszność, poty, uczucie lęku, nudności. Ból może promieniować do żuchwy, pleców, barków, nadbrzusza. Ważnym kryterium, sugerującym zawałowe pochodzenie bólu, jest czas jego trwania - ból zawałowy trwa przeważnie nie krócej niż 20 minut, często kilka, kilkanaście godzin. Około 25% zawałów serca daje nietypowe, niewielkie dolegliwości lub przebiega zupełnie bezbólowo. Najczęściej zawały bezbólowe występują u osób chorych na cukrzycę, u których neuropatia cukrzycowa jest przyczyną zmniejszonej percepcji bólu.” Przytoczony fragment można przeczytać: www.resmedica.pl/zawal.html Extorris napisał: „z dalszego opisu wynika, ze stan chorej byl rzeczywiscie stabilny - cisnienie zostalo obnizone do wartosci bezpiecznej, a akcja serca i SO2 wskazuja na to, ze byla wydolna oddechowo - czyli wowczas ewentualnego obrzeku pluc nie bylo, lub dopiero zaczynal sie rozwijac - generalnie przemawia to na korzysc lekarza PR opis dusznosci tu jest mniej istotny, SO2 jest bardziej obiektywnym wskaznikiem” Z uzasadnienia OSL wynika, że stan pacjentki podczas transportu do szpitala na salę hemodynamiczną był stabilny, ciśnienie 140/90, akcja serca 88/1, saturacja 98. Jak wynika z dokumentacji szpitala ( wynik badania koronarograficznego i protokół zgonu), chora przywieziona z objawami świeżego zawału serca w obrazie klinicznym stopniowo nasilającej się duszności z zastojem nad płucami. Mam pytanie, czy można, zatem na podstawie tego, powiedzieć, że stan pacjentki podczas transportu był stabilny? Z góry dziękuję za odpowiedź :) Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: jak prawda to prawda 10.04.08, 17:55 tzw public relations w wykonaniu lekarza PR to osobna sprawa to co on myslal o twojej mamie, zasadnosci wezwania, chorobach jakie podejrzewal wie tylko on sam masz prawo myslec, ze chodzenie zaszkodzilo twojej mamie, to jest oczywiste rozumowanie tyle ze stopien tej szkodliwosci, rozmiary szkody i jej udzial we wszystkich okolicznosciach prowadzacych do smierci byl najprawdopodobniej nieznaczny, i trudny do oszacowania nie mozna powiedziec, ze brak noszy byl przyczyna smierci jesli chodzi o leczenie nadcisnienia, trudno dopatrzyc sie jakichkolwiek nieprawidlowosci w dzialaniu lekarza PR co do opinii bieglego kardiologa odroznij dwie sprawy: opinie formulowane ex post, gdy bylo wiadomo, ze twoja mama ma zawal (wiadomo, ze nie mozna pozwolic jej chodzic) i opinie dotyczaca postepowania lekarza PR, ktory nie rozpoznal zawalu wowczas ocenie podlega nie to, czy chorego z zawalem, ktory za 3 godziny umrze trzeba transportowac na noszach, tylko chorego z oslabieniem, dusznoscia, kaszlem, bolami, bez zmian osluchowych itd decyzja o transporcie na noszach zalezy wowczas od nasilenia objawow - czyli tej dusznosci, boli, oslabienia jesli lekarz PR byl w stanie wykazac, ze nasilnie objawow nie bylo niepokojace, to w oczach OSL jego postepowanie bylo usprawiedliwione karetke R od W mozna odroznic wlasciwie wylacznie po ilosci czlonkow zespolu (3 vs 4) jesli lekarz PR przyjechal nie erka, to dziala to nawet na jego korzysc, bo teoretycznie W jest slabiej wyposazona (ale ja nie znam zadnych norm okreslajacych szczegolowo wyposazenie karetki) Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: jak prawda to prawda 10.04.08, 20:28 „ Duszność, na którą skarżyła się chora nie mogła być spowodowana infekcyjnym zapaleniem oskrzeli, ponieważ w badaniu przedmiotowym lekarz PR nie stwierdził takiego zapalenia (...) była ona wyrazem niewydolności komory lewej.” wedlug mnie takie sformulowanie jest bez sensu: wezmy to na chlopski rozum: podwazasz rozpoznanie przez lekarza PR zapalenia oskrzeli na podstawie tego, ze ten sam lekarz PR nie rozpoznal zapalenia oskrzeli czy to ma sens?? zwroc uwage, ze to co lekarz PR pisze na skierowaniu do szpitala rzadko kiedy jest pelna lista chorob pacjenta - pisze sie tam to co jest przyczyna skierowania do szpitala zapalenie oskrzeli nie jest samo w sobie wskazaniem do hospitalizacji, wiec dokument z pogotowia nie moze stanowic podstawy do wykluczenia zapalenia oskrzeli jesli wiadomo, ze pacjent ma zawal i niewydolnosc lewokomorowa, to dusznosc w sposob oczywisty wydaje sie byc z tym powiazana ale nie mozna z cala pewnoscia powiedziec, ze dusznosc jest zawsze wowczas zwiazana wylacznie z zawalem i niewydolnoscia lewokomorowa zreszta watek zapalenia oskrzeli ma znaczenie marginalne - czy bylo, czy nie, nie zmienia to najistotniejszych elementow To nie jest błąd redakcyjny. Kiedy pisano uzasadnienie, to już było wiadomo, że kaszel i duszność była wyrazem niewydolności lewej komory serca i nie mogła być spowodowana zapaleniem oskrzeli – biegły w opinii o tym napisał. Tyle, ze lekarz PR nie rozpoznal zawalu, wiec nie mial podstaw do tego, zeby przeprowadzic takie samo rozumowanie jak biegly, ktory o zawale wiedzial kolejny raz zobacz roznice pomiedzy opinia bieglego formulowana ex post na podstawie rozpoznania zawalu (w EKG, czy na sekcji), a podejrzeniami, ktore mogly byc formulowane na podstawie wiedzy ktora posiadal lekarz PR (a nie dysponowal EKG, czy wynikami sekcji) Fragment artykułu lek. med. Barbary Zalewskiej napisany w maju 2000 roku „Typowe objawy zawału serca to ból w klatce piersiowej, najczęściej zamostkowy, duszność, poty, uczucie lęku, nudności. Ból może promieniować do żuchwy, pleców, barków, nadbrzusza. Ważnym kryterium, sugerującym zawałowe pochodzenie bólu, jest czas jego trwania - ból zawałowy trwa przeważnie nie krócej niż 20 minut, często kilka, kilkanaście godzin. Około 25% zawałów serca daje nietypowe, niewielkie dolegliwości lub przebiega zupełnie bezbólowo. Najczęściej zawały bezbólowe występują u osób chorych na cukrzycę, u których neuropatia cukrzycowa jest przyczyną zmniejszonej percepcji bólu.” to jest kolejny przyklad tych drobnych niescislosci, ktore moga pojawiac sie w tekstach medycznych zeby mowic o typowych objawach zawalu, obraz kliniczny musi odpowiadac opisowi tych objawow czy twoja mama miala bol w klatce piersiowej? czy mial charakter bolu wiencowego (czas trwania, charakter, ewentualne promieniowanie)? nie mozesz z tej definicji wyciagnac sobie np dusznosci, albo potow, albo nudnosci i twierdzic, ze nudnosci sa objawem typowym przeciez nawet laik wymienilby tuzin innych niz zawal schorzen, ktorych dominujacym objawem sa nudnosci to samo dotyczy dusznosci (bez bolu) no i na koniec - tekst ten nie definiuje typowych objawow zawalu w sposob prawidlowy - aby rozpoznac zawal z typowymi objawami wystarczy charakterystyczny bol - nie potrzebna jest dusznosc, lek, czy nudnosci bolu wiencowego u twojej mamy nie bylo, tego nie ma w zadnych dokumentach Z uzasadnienia OSL wynika, że stan pacjentki podczas transportu do szpitala na salę hemodynamiczną był stabilny, ciśnienie 140/90, akcja serca 88/1, saturacja 98. Jak wynika z dokumentacji szpitala ( wynik badania koronarograficznego i protokół zgonu), chora przywieziona z objawami świeżego zawału serca w obrazie klinicznym stopniowo nasilającej się duszności z zastojem nad płucami. Mam pytanie, czy można, zatem na podstawie tego, powiedzieć, że stan pacjentki podczas transportu był stabilny? Nie ma w medycynie scislej definicji stabilnego stanu - okreslenie to jest "zdroworozsadkowe" nie da sie na podstawie przytoczonych liczb powiedziec, ze stan byl stabilny jednak sa one z takim stwierdzeniem niesprzeczne tak samo sformulowanie o stopniowo nasilajacej sie dusznosci moze sugerowac powolny proces, pozostawiajacy wystarczajaco czasu do dzialania - sadze, ze mozna powiedziec tu o stabilnym stanie w czasie transportu - nie ma niczego, co by podwazalo takie okreslenie Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: jak prawda to prawda 11.04.08, 01:08 Extorris napisał: „co do opinii bieglego kardiologa odroznij dwie sprawy: opinie formulowane ex post, gdy bylo wiadomo, ze twoja mama ma zawal (wiadomo, ze nie mozna pozwolic jej chodzic) i opinie dotyczaca postepowania lekarza PR, ktory nie rozpoznal zawalu wowczas ocenie podlega nie to, czy chorego z zawalem, ktory za 3 godziny umrze trzeba transportowac na noszach, tylko chorego z oslabieniem, dusznoscia,kaszlem, bolami, bez zmian osluchowych itd” Ta opinia biegłego, której fragment cytuję poniżej została odrzucona. Cytuję : „ Celem obniżenia ciśnienia podał chorej cvaptopril w dawce 12,5 mg, co było decyzją prawidłową, prawidłowa była również decyzja o skierowaniu chorej do szpitala. Za błędną decyzję lekarza PR uznać należy zezwolenie na udanie się wymienionej pieszo do karetki pogotowia, pomimo tego, że towarzyszył jej ratownik. Błąd decyzyjny polegał na tym, że wysiłek fizyczny związany z przejściem do karetki przez osobę z niewydolnością krążenia, przebytymi trzema zawałami mięśnia serca, możliwością dokonania się świeżego zawału mięśnia serca, który został potwierdzony 40 minut później oraz wzrost ciśnienia tętniczego, którego wysokości nie oceniono po zastosowanym leczeniu, stworzyły zagrożenie pogorszenia niewydolności krążenia oraz zagrożenie wystąpienia groźnych dla życia zaburzeń rytmu serca. Duszność, na którą skarżyła się chora nie mogła być spowodowana infekcyjnym zapaleniem oskrzeli, ponieważ w badaniu przedmiotowym lekarz PR nie stwierdził objawów takiego zapalenia(..) była ona wyrazem niewydolności komory lewej.” W dalszym ciągu podtrzymujesz, że zamiana duszności subiektywnej na dolegliwości bólowe to pomyłka? Co teraz mi napiszesz po przeczytaniu tego fragmentu opinii biegłego? W poprzednim poście napisałeś : „tak przy okazji - analizujac tak dokladnie opinie bieglych, dokumentacje medyczna, a nawet moje wpisy tutaj, za pewno znajdziesz niescislosci, czy niekonsekwencje, ktore sa wedlug mnie nie do unikniecia, i jak staram sie to caly czas wyjasnic, nie sa istotne dla przy wyciaganiu koncowych wnioskow” Nie Extorris nie zgadzam się z Tobą. Jak na jedno uzasadnienie, to dla mnie, jest zbyt dużo tych, nieścisłości, niekonsekwencji, rozbieżności. Lekarze mają miesiąc czasu na napisanie uzasadnienia, dysponują pełną dokumentacją, mają wiedzę medyczną i aż tyle pomyłek jest w jednym uzasadnieniu. Tak na marginesie to jeszcze nie o wszystkich pomyłkach napisałam. Extorris napisał: „zeby mowic o typowych objawach zawalu, obraz kliniczny musi odpowiadac opisowi tych objawow czy twoja mama miala bol w klatce piersiowej? czy mial charakter bolu wiencowego (czas trwania, charakter, ewentualne promieniowanie)? nie mozesz z tej definicji wyciagnac sobie np dusznosci, albo potow, albo nudnosci i twierdzic, ze nudnosci sa objawem typowym przeciez nawet laik wymienilby tuzin innych niz zawal schorzen, ktorych dominujacym objawem sa nudnosci to samo dotyczy dusznosci (bez bolu) no i na koniec - tekst ten nie definiuje typowych objawow zawalu w sposob prawidlowy - aby rozpoznac zawal z typowymi objawami wystarczy charakterystyczny bol - nie potrzebna jest dusznosc, lek, czy nudnosci bolu wiencowego u twojej mamy nie bylo, tego nie ma w zadnych dokumentach Fragment opinii biegłego: „ Z kserokopii zapisu z księgi przyjęć i odmów IP szpitala wynika, że pacjentka przyjęta została o godzinie xxxx a wypisana o godzinie xxxx , z rozpoznaniem świeżego zawału mięśnia serca ściany dolnej. Odnotowano również, że niedokrwienny ból serca utrzymuje się u chorej od godziny pierwszej w nocy.” Extorris ja mam tylko opinie biegłych i uzasadnienia SL, innych dokumentów nie posiadam, kiedy poprosiłam o kserokopie określonych dokumentów, to mi odmówili, powołując się na tajemnicę lekarską, pisałam już o tym. Ja już nie mam więcej dokumentów, z których mogłabym cytować. Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: jak prawda to prawda 11.04.08, 04:42 ja sie z ta opinia, ktorej drobne fragmenty wydzielalas mi po kawalku, generalnie zgadzam - to jak najbardziej mogl byc blad zwroc uwage na jeszcze jedno: twoja mama chodzila na spacery mimo, ze byla po 3 zawalach i miala niewydolnosc krazenia (po 3 zawalach trudno jej nie miec) caly czas istniala mozliwosc, a nawet znaczne ryzyko kolejnego zawalu i z cala pewnoscia, szczegolnie, gdy bylo cieplo robilo sie twojej mamie duszno, wiec musiala sobie na chwile usiasc na laweczce wydaje mi sie tez prawdopodobne, ze mogly wystepowac, szczegolnie przy wysilku, wzrosty cisnienia, ktore nie zostaly zauwazone (nie sadze, aby twoja mama miala mierzone cisnienie kilka razy dziennie) to nie znaczy, ze nie powinna wychodzic z domu po zawale i byc przykuta do lozka chce pokazac, ze to jak chory moze sie poruszac zalezy nie od samych objawow, ale od ich nasilenia tak wiec zarzuty sformulowane przez bieglego moga byc prawdziwe, ale sad ocenia tez czy w takiej sytuacji jak zaistniala zawsze beda prawdziwe jak postaralem sie wykazac - nie musza byc zawsze prawdziwe, bo twoja mama doskonale funkcjonowala mimo istnienia wiekszosci, a moze nawet wszystkich wskazan do transportu na noszach wymienionych przez bieglego uwazam nadal, ze w uzasadnieniu OSL jest zwykla pomylka a co do bolu - to ty wezwalas karetke? bylas przy mamie? mowila ci o dolegliwosciach? bylas swiadkiem badania lekarskiego? powinnas wiedziec, czy objawy odpowiadaly wymienionym w artykule, czy nie a wiec pytam sie ciebie: byl ten bol, czy nie? wpis w dokumentacji jaki cytujesz, juz pisalem, jest sprzeczny z cala reszta dokumentow ten wpis nie jest istotny chodzi o to jakie objawy byly na prawde Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: jak prawda to prawda 12.04.08, 02:28 Extoriis napisał: „ja sie z ta opinia, ktorej drobne fragmenty wydzielalas mi po kawalku, generalnie zgadzam - to jak najbardziej mogl byc blad” Cieszę się, że doszedłeś do takiego wniosku. Extoriis napisał: ”zwroc uwage na jeszcze jedno: twoja mama chodzila na spacery mimo, ze byla po 3 zawalach i miala niewydolnosc krazenia (po 3 zawalach trudno jej nie miec) caly czas istniala mozliwosc, a nawet znaczne ryzyko kolejnego zawalu i z cala pewnoscia, szczegolnie, gdy bylo cieplo robilo sie twojej mamie duszno, wiec musiala sobie na chwile usiasc na laweczce wydaje mi sie tez prawdopodobne, ze mogly wystepowac, szczegolnie przy wysilku,wzrosty cisnienia, ktore nie zostaly zauwazone (nie sadze, aby twoja mama miala mierzone cisnienie kilka razy dziennie) to nie znaczy, ze nie powinna wychodzic z domu po zawale i byc przykuta do lozka chce pokazac, ze to jak chory moze sie poruszac zalezy nie od samych objawow, ale od ich nasilenia” Zdawałam sobie doskonale z tego sprawę, że mogła mieć kolejny zawał, dlatego też żyłam w ciągłym strachu, że może jej się coś stać w chwili, kiedy mnie przy niej nie będzie. A tak na marginesie to każdy człowiek, w każdej chwili może mieć zawał. Jak na osobę po trzech zawałach była bardzo samodzielna. Czasami nawet uważałam, że jest zbyt samodzielna. Kiedy się dobrze czuła, to zapominała o swojej chorobie i dopiero zadyszka przypominała jej, że ma chore serce. Były też takie dni, kiedy nie czuła się najlepiej lub było gorąco ( lato) wtedy nie wychodziła z mieszkania. Od pierwszego zawału przeżyła 22 lata, nauczyła się żyć z tą chorobą. Od lat mierzyła sobie sama ciśnienie, miała ciśnieniomierz. Kiedyś nawet była taka sytuacja, że źle się czuła i po zmierzeniu ciśnienia, ( które było bardzo niskie) zadzwoniła na pogotowie. Powiedziała, na co choruje, jakie bierze tabletki i zapytała, co powinna zrobić. Doradzono jej, aby wypiła małą kawę i po jakimś czasie zmierzyła ponownie ciśnienie. W przypadku gdyby ciśnienie po kawie nie wzrosło to ma jeszcze raz zadzwonić i wtedy przyjedzie karetka. Cóż jeszcze mogę napisać, chyba tylko tyle, że była rozsądnym człowiekiem i karną pacjentką. Extoriis napisał: „tak wiec zarzuty sformulowane przez bieglego moga byc prawdziwe, ale sad ocenia tez czy w takiej sytuacji jak zaistniala zawsze beda prawdziwe jak postaralem sie wykazac - nie musza byc zawsze prawdziwe, bo twoja mama doskonale funkcjonowala mimo istnienia wiekszosci, a moze nawet wszystkich wskazan do transportu na noszach wymienionych przez bieglego” Tak, masz rację doskonale funkcjonowała jak na osobę z taką przeszłością chorobową. Tylko, że w tym dniu, w którym wzywałam karetkę, leżała w łóżku i skarżyła się, że ma kaszel, problemy z oddychaniem, jest bardzo słaba, boli ją głowa i kręgosłup. NIC nie robiła ( leżała) - było jej duszno i miała takie wysokie ciśnienie. Była tak słaba, że musiałam ją ubierać. Nigdzie nie chodziła a bolał ją bardzo kręgosłup, od czegoś przecież musiał boleć. Być może ten ból kręgosłupa, był bólem serca, który promieniował do pleców, dlatego lekarz, wpisał w dokumenty, że niedokrwienny ból serca trwał od pierwszej w nocy. Skoro twierdzisz, że ten wpis jest nieistotny, nie rozumiem, dlaczego znalazł się w dokumentach pierwszego szpitala, do którego ją przywieziono. Dlaczego biegły o tym pisze w opinii. Skoro to takie nieistotne, dlaczego lekarz w dokumenty Oddziału Kardiodiagnostyki Inwazyjnej wpisuje: pacjentka przyjęta w trybie ostrego dyżuru hemodynamicznego z powodu x – godzinnego bólu zamostkowego – o tym wpisie można przeczytać w uzasadnieniu OSL. Extoriis napisał: „a co do bolu - to ty wezwalas karetke? bylas przy mamie? mowila ci o dolegliwosciach? bylas swiadkiem badania lekarskiego? powinnas wiedziec, czy objawy odpowiadaly wymienionym w artykule, czy nie a wiec pytam sie ciebie: byl ten bol, czy nie? Ja już pisałam, o jakich dolegliwościach mówiła pacjentka lekarzowi PR. Tak, ja wzywałam karetkę i NIE powiedziałam dyspozytorce, że chora ma gorączkę. Kiedy poprosiłam o przesłuchanie nagrania z rejestratora rozmów to mi lekarze z NSL napisali, że nie ma to znaczenia. Byłam przy mamie, powiedziała mi to samo, na co skarżyła się lekarzowi PR. Byłam świadkiem badania lekarskiego i kiedy lekarz powiedział, że w płucach nie ma zmian zapytałam, co z sercem. I to ja „pomogłam” lekarzowi PR podjąć decyzję o zabraniu chorej do szpitala. Teraz tego bardzo żałuję. Nie wymagaj abym powiedziała Tobie czy ból kręgosłupa, był bólem serca, który promieniował do pleców, bo to nie ja jestem lekarzem. Uważam, że zrobiłam, co mogłam, aby go nie urazić i jednocześnie zainteresować stanem chorej, przekazując informacje, że jest po trzech zawałach, ma słabe serce i jestem zaniepokojona tak wysokim ciśnieniem. Lekarz nie reagował, odniosłam wrażenie, że zabierałam mu cenny czas. Nie interesowało go, od kiedy chora źle się czuje. Widzisz Extoriis między Tobą a lekarzem PR jest taka różnica, że TY nie masz obowiązku ze mną rozmawiać a jednak rozmawiasz, poświęcając mi Swój prywatny czas. Natomiast on, był w pracy i powinien przeprowadzić wywiad. Badanie i dwa pytania to chyba za mało, aby ocenić stan chorej. Uwierz mi. Bardzo trudno się rozmawia z lekarzem, który jest w100% przekonany, o swojej nieomylności, wykazuje irytację i zniecierpliwienie. Extoriis napisał: „wpis w dokumentacji jaki cytujesz, juz pisalem, jest sprzeczny z cala reszta dokumentow ten wpis nie jest istotny chodzi o to jakie objawy byly na prawde” Objawy były takie jak napisałam. Przepraszam, ale nie bardzo rozumiem, co masz na myśli pisząc, że ten wpis jest sprzeczny z całą resztą dokumentów? Jakie dokumenty masz na myśli? O jednym wpisie można przeczytać w opinii biegłego a o drugim w uzasadnieniu OSL. Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: jak prawda to prawda 12.04.08, 18:10 chcialem pokazac, ze twoja mama miala wiekszosc schorzen i objawow kwalifikujacych ja wedlug opinii kardiologa do transportu na noszach a mimo to chodzila na spacery tak wiec to, czy ma byc transportowana na noszach, czy isc o wlasnych silach nie wynika z jakiegos sztywnego schematgu postepowania, bedacego kanonem wiedzy medycznej, ale z oceny nasilenia tych objawow, ktora to ocena jest bardzo subiektywna i obarczona duzym ryzykiem bledu lekarz PR przyjechal wg twojej relacji z takim nastawieniem, ktore z pewnoscia nie pomoglo mu podjac wlasciwej decyzji ale w tym wypadku nie jestem w stanie stwierdzic, czy lekarz PR mial uzasadnione przeslanki do tego, aby uznac objawy za banalne, czy tez popelnil blad w sztuce polegajacy na nierozpoznaniu oczywistych i podrecznikowych objawow zawalu jesli OSL mial watpliwosci, rozstrzygnal je na korzysc oskarzonego, w w uzasadnieniu wyliczajac te okolicznosci, ktore usprawiedliwialy lekarza PR (bo bylo to uzasadnienie uniewinnienia, a nie skazania) masz prawo do poczucia niesprawiedliwosci, ale zwroc uwage, ze w postepowaniu skonstruowanym na wzor procesu karnego, to oskarzony ma wiecej praw inna sprawa - mnostwo lekarzy, szczegolnie w pogotowiu dalo sie kiedys zmylic objawom i mogliby dlugo opowiadac o tym jakich to zawalow nie rozpoznali to samo dotyczy izb przyjec, SORow itd w zdecydowanej wiekszosci takie pomylki nie maja znaczenia, bo przy prawidlowym postepowaniu dosc szybko zostana naprawione twoja mama trafila do szpitala,gdzie zawal rozpoznano - zatem ta pomylka tez zostala naprawiona uwierz mi, ze sprawa noszy miala na prawde nieznaczny wplyw na rokowanie, twoja mama miala znacznie wiecej innych i powazniejszych czynnikow ryzyka zgonu nie rozumiem tego stwierdzenia: > I to ja „pomogłam” lekarzowi PR podjąć decyzję o zabraniu chorej do > szpitala. Teraz tego bardzo żałuję. co do bolu: mi sie wydaje, ze dolegliwosci opisane przez lekarza PR bardzo trudno jest zinterpretowac jako bol zamostkowy (kregoslup jest za mostkiem, ale troche za daleko) zaczalem sie powaznie zastanawiac, czy dalo by sie promieniujacy bol opisac jako bol glowy i kregolupa, sadze jednak, ze taki blad jest zbyt malo prawdopodobny (choc wszystko jest mozliwe) a skad sie bierze wpis o bolu zamostkowym? po pierwsze - dokumentacja i z izby przyjec i z pracowni hemodynamiki nie powstawala na biezaco z cala pewnoscia lekarz z izby przyjec opisal stan twojej mamy po tym jak pojechala do pracowni hemodynamiki nie robil notatek na biezaco podczas rozmowy z lekarzem PR tak samo lekarz z pracowni hemodynamiki najprawdopodobniej opisal wszystko po smierci twojej mamy - wczesniej nie bylo czasu czesto trudno zapamietac wszystkie szczegoly, luki zapelnia sie konfabulacjami stad byc moze "poczatek dolegliwosci" zostal opisany jako "poczatek bolu" czasem w opisie USG jamy brzusznej mezczyzny mozna przeczytac opis prawidlowych jajnikow - to nie znaczy, ze tam sa, tylko, ze ktos nie wycial tego z "gotowca" poza tym twoja mama dowiedziala sie na IP, ze ma zawal pod wplywem tej informacji mogla sama zaczac opisywac pewne objawy jako bol wiencowy, wczesniej opisujac je w inny sposob sugestia choroby moze bardzo wplywac na to jak chory opisuje swoje dolegliwosci nie mam podstaw, zeby kwestionowac to, ze wg lekarza PR bolu wiencowego nie bylo (znow watpliwosci na korzysc oskarzonego) nic juz nie przywroci zycia twojej mamie najprawdopdobniej, niezaleznie od postepowania lekarza PR, nie przezylaby czwartego zawalu nawet jesli lekarz PR nie zostal skazany, mimo popelnienia bledow, sadze, ze proces byl dla niego wystarczajaca nauczka i w przyszlosci bedzie bardziej ostrozny jesli byl jeszcze mlody i niedoswiadczony, jestem pewny ze nabedzie tego doswiadczenia, sadze tez, ze moze byc bardzo dobrym lekarzem nie przezywaj patologicznej zaloby Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: jak prawda to prawda 14.04.08, 00:52 Extorris napisał : „chcialem pokazac, ze twoja mama miala wiekszosc schorzen i objawow kwalifikujacych ja wedlug opinii kardiologa do transportu na noszach a mimo to chodzila na spacery” Tak. Chodziła na spacery, nawet na dwa dni przed śmiercią była na dość długim spacerze. Uważam jednak, że ten ostatni w jej życiu „spacer” do karetki był niewskazany. ROZ obwinił lekarza PR o błąd decyzyjny na podstawie opinii biegłego kardiologa . Biegły kardiolog w swojej opinii pisał o tym, jaki wpływ na dalszy przebieg choroby miał brak transportu na noszach. Biegły napisał, że jest mało wiarygodne, aby stan pacjentki, która przebyła 3 zawały i miała nadciśnienie zezwalał na 3 godziny przed zgonem na pokonanie przez nią właściwie o własnych siłach nawet kilkumetrowych odległości. Potwierdza to wiarygodność tego, co napisałam – była tak słaba, że musiałam ją ubierać. Lekarze z OSL uznali, że pacjentka mogła iść do karetki. Jestem ciekawa na podstawie, jakiego dokumentu doszli do takiego wniosku. Extorris napisał : „tak wiec to, czy ma byc transportowana na noszach, czy isc o wlasnych silach nie wynika z jakiegos sztywnego schematgu postepowania, bedacego kanonem wiedzy medycznej, ale z oceny nasilenia tych objawow, ktora to ocena jest bardzo subiektywna i obarczona duzym ryzykiem bledu” Trudno jest oczekiwać od lekarza PR, że będzie transportował chorą na noszach, skoro nie widzi potrzeby zabrania jej do szpitala. Prawda? Pacjent z zawałem serca lub podejrzeniem zawału powinien być przewieziony do szpitala karetkę "R", która zapewnia warunki do prowadzenia postępowania reanimacyjnego, jeśli wystąpi taka konieczność. Jak wynika z uzasadnienia OSL lekarz PR przyjechał karetką „R” a więc wszystko jest OK. Szkoda tylko, że nie jest to zgodne z kartą zlecenia wyjazdu. Extorris napisał : ”lekarz PR przyjechal wg twojej relacji z takim nastawieniem, ktore z pewnoscia nie pomoglo mu podjac wlasciwej decyzji” Prawde mówiąc nie bardzo wiem, z jakim nastawieniem przyjechał, ale wiem jak reagował i co mówił. Extorris napisał : „ale w tym wypadku nie jestem w stanie stwierdzic, czy lekarz PR mial uzasadnione przeslanki do tego, aby uznac objawy za banalne, czy tez popelnil blad w sztuce polegajacy na nierozpoznaniu oczywistych i podrecznikowych objawow zawalu” Ależ ja nie oczekuję od Ciebie abyś ( na podstawie tego, co napisałam), stwierdził czy lekarz mógł, czy też nie był w stanie rozpoznać tego zawału. To było zadaniem Sądu Lekarskiego. Dla mnie w tej chwili bardzo wiele znaczy rozmowa z Tobą. Ty jesteś jedynym lekarzem, który poświęcił mi tak dużo czasu na omówienie tej sprawy. Są lekarze, którzy uważają, że załatwia sprawę powiedzenie mi „ lekarz pomógł, bo zabrał do szpitala”, „ córka nie może pogodzić się ze śmiercią matki, dlatego oskarża lekarza” lub „ nie będę z tobą rozmawiał, bo się nie znasz na medycynie to niczego nie zrozumiesz”. Otóż mówienie takich bzdur, nie załatwia sprawy, tylko ją pogarsza. Okoliczności, w jakich przyszło umierać mojej mamie oraz zachowanie i działanie lekarza PR , to jest jedna sprawa. Drugą sprawą jest praca SL ,orzeczenie i uzasadnienie tego orzeczenia. Extorris napisał : „jesli OSL mial watpliwosci, rozstrzygnal je na korzysc oskarzonego, w w uzasadnieniu wyliczajac te okolicznosci, ktore usprawiedliwialy lekarza PR (bo bylo to uzasadnienie uniewinnienia, a nie skazania)” Bez względu na to czy uzasadnienie dotyczy orzeczenia uniewinniającego czy skazującego powinno być ono spójne i zgodne z dokumentacją. Nie może być tak, że duszność subiektywną zamienia się na dolegliwości bólowe. Ból głowy, który był spowodowany wysokim ciśnieniem ( tak myślę) zamienia się na bóle głowy. Kardiolog z IP przekazuje chorą karetką R do szpitala z salą hemodynamiczną ( z rozpoznaniem zawału ściany dolnej) gdzie zostaje przyjęta z objawami zawału ściany dolnej i bocznej, w obrazie klinicznym nasilającej się duszności z zastojem nad płucami a wg uzasadnienia OSL stan chorej podczas transportu był stabilny. Uważam, że lekarze z OSL dokładnie o wszystkim wiedzieli. No cóż uzasadnienie orzeczenia, otrzymał lekarz PR, jeden egzemplarz został w aktach OSL, no i oczywiście jeden egzemplarz otrzymałam ja – laik. Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: jak prawda to prawda 14.04.08, 01:02 Extorris napisał : „masz prawo do poczucia niesprawiedliwosci, ale zwroc uwage, ze w postepowaniu skonstruowanym na wzor procesu karnego, to oskarzony ma wiecej praw” Tak masz rację. Ja mam jedynie prawo do poczucia niesprawiedliwości, bo do kserokopii dokumentów, o które zwracałam się pisemnie do SL już „nie” miałam prawa. Mogłam przejrzeć akta. Skoro bezprawnie odmówiono mi kserokopii dokumentów, o które prosiłam a mogłam przejrzeć. No to sobie przejrzałam i poczytałam. Chyba zbyt dokładnie je przejrzałam. Extorris napisał : „inna sprawa - mnostwo lekarzy, szczegolnie w pogotowiu dalo sie kiedys zmylic objawom i mogliby dlugo opowiadac o tym jakich to zawalow nie rozpoznali to samo dotyczy izb przyjec, SORow itd w zdecydowanej wiekszosci takie pomylki nie maja znaczenia, bo przy prawidlowym postepowaniu dosc szybko zostana naprawione” Tak wiem, są pomyłki, które można naprawić, nawet pisałam kiedyś na ten temat. Są jednak też i takie, których niestety naprawić się już nie da. Extorris napisał : „twoja mama trafila do szpitala,gdzie zawal rozpoznano - zatem ta pomylka tez zostala naprawiona uwierz mi, ze sprawa noszy miala na prawde nieznaczny wplyw na rokowanie, twoja mama miala znacznie wiecej innych i powazniejszych czynnikow ryzyka zgonu” Wiesz Extorris bardzo bym chciała uwierzyć w Twoje słowa, ale niestety nie potrafię i jest mi z tym bardzo ciężko. Błędem był brak transportu na noszach do karetki i miał on niekorzystny wpływ na dalszy przebieg choroby. Lekarz dyżurny – kardiolog, jak też lekarze na sali hemodynamicznej starali się uratować jej życie, ale się nie udało. Extorris napisał : „nie rozumiem tego stwierdzenia: > I to ja „pomogłam” lekarzowi PR podjąć decyzję o zabraniu chorej do > szpitala. Teraz tego bardzo żałuję. Kiedy lekarz PR powiedział, że z byle powodu nie wzywa się karetki, poinformowałam go, że mama jest po trzech zawałach, ma słabe serce i jestem zaniepokojona tak wysokim ciśnieniem. Nie było żadnej reakcji z jego strony wiec zapytałam, co pan jako lekarz w tej sytuacji radzi. Odpowiedział, że może zawieźć na kardiologie tam ją zbadają i puszczą do domu. Teraz wiem, że byłoby dla mamy lepiej, gdybym w monecie, kiedy miał pretensje, poprosiła go o opuszczenie mieszkania i wezwała karetkę z innym lekarzem. Przynajmniej bym miała pewność, że zrobiłam wszystko, aby jej pomóc. Extorris napisał : "co do bolu: mi sie wydaje, ze dolegliwosci opisane przez lekarza PR bardzo trudno jest zinterpretowac jako bol zamostkowy (kregoslup jest za mostkiem, ale troche za daleko) zaczalem sie powaznie zastanawiac, czy dalo by sie promieniujacy bol opisac jako bol glowy i kregolupa, sadze jednak, ze taki blad jest zbyt malo prawdopodobny(choc wszystko jest mozliwe)" Ból głowy najprawdopodobniej był spowodowany wysokim ciśnieniem – tak myślę. Nie wiem, co pacjentka powiedziała lekarzowi dyżurnemu i kiedy, przed czy po EKG. Wiem natomiast, co wpisał lekarz dyżurny w dokumentach. Extorris napisał : „nic juz nie przywroci zycia twojej mamie najprawdopdobniej, niezaleznie od postepowania lekarza PR, nie przezylaby czwartego zawalu” Tak masz rację. Mojej mamie już nic życia nie przywróci. Trudno mi powiedzieć, czy mogła, czy też nie mogła przeżyć. Ale ciągłe podkreślanie, że i tak najprawdopodobniej, by nie przeżyła, bez względu na rodzaj transportu, jakoś do mnie nie przemawia. Uważam, że lekarz PR nie dał jej szansy na przeżycie tego zawału. Nie pomógł, wręcz zaszkodził. Mam prawo i podstawy do tego, aby tak myśleć. Extorris napisał : „nawet jesli lekarz PR nie zostal skazany, mimo popelnienia bledow, sadze, ze proces byl dla niego wystarczajaca nauczka i w przyszlosci bedzie bardziej ostrozny” Mam nadzieję, że ten proces był dla niego wystarczającą nauczką, w przyszłości nie będzie taki szybki w oskarżaniu ludzi o bezzasadne wezwania i będzie bardziej staranny w pracy. Mam również nadzieję, że brak jakiejkolwiek kary ze strony SL nie doprowadzi do poczucia bezkarności. Gdyby ponownie miał „wpadkę” i stanął przed SL . Pierwszą rzeczą, jaką zrobią, to wpiszą w aktach, że nie był karany. Extorris napisał : „nie przezywaj patologicznej zaloby” Nie bardzo rozumiem, co mi chcesz przekazać, pisząc te słowa. Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: jak prawda to prawda 16.04.08, 17:20 oczywiscie twoja mama powinna byc na noszach, ale to jest jasne ex post, natomiast moglo to byc trudne do oceny zanim objawy sie rozwinely zwroc uwage, ze jeden ze szczegolow opinii kardiologa mozna latwo podwazyc: > jest mało wiarygodne, aby stan pacjentki, która przebyła 3 zawały i > miała nadciśnienie zezwalał na 3 godziny przed zgonem na pokonanie > przez nią właściwie o własnych siłach nawet kilkumetrowych > odległości. jesli wcale nie taka mala ilosc ludzi nie ma zadnych objawow poprzedzajacych zgon z powodu zawalu, to znaczy to przeciez, ze ich stan 3 godziny przed zgonem nie pozwala na przewidzenie tego zgonu pomiedzy calkowicie bezobjawowym zawalem, a jego klasycznym obrazem klinicznym jest jeszcze cala skala odcieni szarosci mysle, ze OSL wlasnie to bral pod uwage - ze wcale nie tak latwo na podstawie objawow klinicznych przewidziec, ze ktos za 3 godziny bedzie martwy to czy byla karetka R, czy W nie ma znaczenia - przynajmniej teoretycznie obie nadaja sie do leczenia i transportu chorych w ciezkim stanie nie widze szczegolnej roznicy miedzy bolem glowy, a bolami glowy - to nie jest szczegol majacy znaczenie jesli czytalas doniesienia o umorzeniu sprawy "zabojstwa ojca ziobry", to tez rzucilo sie w oczy to, ze biegli zauwazyli bledy w dokumentacji medycznej - po prostu przy takiej organizacji pracy jaka jest, takie bledy sa powszechne i nieuniknione, a ich obecnosc nie swiadczy o jakims matactwie, tylko o obciazeniu lekarzy praca papierkowa, ktora do nich nie nalezy ta nasilajaca sie dusznosc nie musi koniecznie oznaczac, ze stan nie byl w czasie transportu stabilny jesli padlo slowo "stopniowo", moze oznaczac, ze dla opisujacego stan chorej lekarza, pogorszenie stanu klinicznego odbywalo sie wolno i nie stanowilo bezposredniego zagrozenia w czasie transportu > Chyba zbyt dokładnie je przejrzałam. w tej szafie nie ma trupa > Tak wiem, są pomyłki, które można naprawić, nawet pisałam kiedyś na > ten temat. Są jednak też i takie, których niestety naprawić się już > nie da. ale ja stale podkreslam, ze pogorszenie sie stanu zdrowia chorego, czy nawet jego zgon najczesciej nie jest bezposrednim wynikiem bledu diagnostycznego, tylko zalezy od wielu jeszcze innych mniej lub bardziej nieprzewidywalnych czynnikow orzeczenie o winie i kara za blad lekarski nie moze byc zwiazana z tym, ze pacjent mial pecha wina i kara musza byc zwiazane z charakterem bledu w pierwszej kolejnosci, a z jego skutkiem tylko wowczas, gdy wystepuje jednoznaczny i udowodniony zwiazek przyczynowo-skutkowy miedzy bledem, a jego skutkiem ten warunek nie jest spelniony w przypadku smierci twojej mamy - miala wiecej innych i powazniejszych powodow zeby umrzec, niz chodzenie po schodach > Teraz wiem, że byłoby dla mamy lepiej, gdybym w monecie, kiedy miał pretensje, > poprosiła go o opuszczenie mieszkania i wezwała karetkę z innym lekarzem. > Przynajmniej bym miała pewność, że zrobiłam wszystko, aby jej pomóc. rezygnacja z pomocy lekarskiej to nie jest najmadrzejsza rzecz jaka mozesz zrobic jak moze zdazylas sie przekonac karetki nie stoja i nie czekaja na wezwanie, ani nie przyjezdzaja, gdy rodzina chorego nie moze porozumiec sie z lekarzem taka usluga nie podlega reklamacji twoja mama pewnie zmarlaby w domu zgadzam zie, ze byl problem z komunikacja, ze moglas stracic zaufanie do tego lekarza, ale nie masz w tym wypadku wyboru - bierzesz albo zla usluge, albo zadna - na kolejna karetke twoja mama moglaby sie nie doczekac > „nie przezywaj patologicznej zaloby” > > Nie bardzo rozumiem, co mi chcesz przekazać, pisząc te słowa. nie wiem jak duzo czasu uplynelo od smierci twojej mamy, mimo wszystko uwazam, ze wystarczajaco duzo, aby pogodzic sie ze wszystkimi okolicznosciami jej zgonu, nie obwiniac siebie, ani uniewinnionego lekarza PR powinnas zamknac te sprawe jakiekolwiek inne dzialanie nie jest juz konstruktywne nie ma sensu, abys szukala potwierdzenia swoich watpliwosci, bo to juz do niczego nie doprowadzi, a tylko poglebi twoje poczucie straty Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: jak prawda to prawda 18.04.08, 01:35 Extorris napisał: „oczywiscie twoja mama powinna byc na noszach, ale to jest jasne ex post,natomiast moglo to byc trudne do oceny zanim objawy sie rozwinely” To, że powinna być transportowana na noszach jest dla mnie oczywiste. Przecież miała trzy zawały i ja zawsze wtedy przy niej byłam. Czy było trudne do oceny? Uważam, że nie. Wystarczyłaby odrobina dobrej woli, ze strony lekarza PR i ta wizyta mogłaby mieć całkiem inny finał. No cóż lekarz PR twierdził, że chora nie potrzebuje pomocy, ja natomiast uważałam, że pomoc jest jej potrzebna. Nie jest to dziwne, że lekarz i laik mają tak odmienne zdanie na temat chorej. Z perspektywy czasu widać, że miałam rację, ale jakie to teraz ma znaczenie. Extorris napisał: ”jesli wcale nie taka mala ilosc ludzi nie ma zadnych objawow poprzedzajacych zgon z powodu zawalu, to znaczy to przeciez, ze ich stan 3 godziny przed zgonem nie pozwala na przewidzenie tego zgonu” To, co napisałeś jest dla mnie jasne i nie podlega dyskusji. Extorris napisał: „pomiedzy calkowicie bezobjawowym zawalem, a jego klasycznym obrazem klinicznym jest jeszcze cala skala odcieni szarosci mysle, ze OSL wlasnie to bral pod uwage - ze wcale nie tak latwo na podstawie objawow klinicznych przewidziec, ze ktos za 3 godziny bedzie martwy” To wcale nie o to chodzi, aby przewidzieć na podstawie objawów klinicznych, że ktoś za 3, 5, czy 8 godziny będzie martwy, ale o to, że stan chorej na 3 godziny przed śmiercią nie zezwalał na przejście pieszo do karetki. Była bardzo słaba, źle się czuła, pisałam już o tym. Niestety dane mi było w życiu poznać, być może malutki wycinek z tej skali szarości. Wiem też, że zawał zawałowi jest nierówny. Extorris napisał: „to czy byla karetka R, czy W nie ma znaczenia - przynajmniej teoretycznie obie nadaja sie do leczenia i transportu chorych w ciezkim stanie” To nie była, eRka jak pisano w uzasadnieniu, ani Wypadkowa jak podano w piśmie, które cytowałam. To była karetka, której numer jest wpisany w karcie zlecenia wyjazdu. Extorris napisał: „nie widze szczegolnej roznicy miedzy bolem glowy, a bolami glowy - to nie jest szczegol majacy znaczenie” Ja widzę, ale zostawmy to. Extorris napisał: „jesli czytalas doniesienia o umorzeniu sprawy "zabojstwa ojca ziobry", to tez rzucilo sie w oczy to, ze biegli zauwazyli bledy w dokumentacji medycznej - po prostu przy takiej organizacji pracy jaka jest, takie bledy sa powszechne i nieuniknione, a ich obecnosc nie swiadczy o jakims matactwie, tylko o obciazeniu lekarzy praca papierkowa, ktora do nich nie nalezy” Nie znam tej sprawy i trudno jest mi na ten temat rozmawiać. W sprawie, o której mówimy, są różnice między uzasadnieniem OSL a dokumentacją medyczną, o której piszą biegli w swoich opiniach i dokumentami, które widziałam w aktach. Pisałam, że posiadam tylko opinie i uzasadnienia. Lekarze z OSL na napisanie uzasadnienia mieli miesiąc czasu i tyle błędów zrobili pisząc uzasadnienie? Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: jak prawda to prawda 18.04.08, 01:50 Extorris napisał: „ta nasilajaca sie dusznosc nie musi koniecznie oznaczac, ze stan nie byl w czasie transportu stabilny jesli padlo slowo "stopniowo", moze oznaczac, ze dla opisujacego stan chorej lekarza, pogorszenie stanu klinicznego odbywalo sie wolno i nie stanowilo bezposredniego zagrozenia w czasie transportu”. Biegły w opinii napisał: „ W IP szpitala lekarz dyżurny kardiolog rozpoznał świeży zawał serca ściany dolnej ( uniesienia ST w II,III,aVF) (...) Jak wynika z dokumentacji szpitala ( wynik badania koronarograficznego i protokół zgonu), chora przywieziona z objawami świeżego zawału serca ściany dolnej i bocznej w obrazie klinicznym stopniowo nasilającej się duszności z zastojem nad płucami.” Dobrze zostawmy tą stopniowo nasilającą się duszność. Ja wiem jak taka duszność wygląda, wiem, co to jest obrzęk płuc. Wzywałam kiedyś karetkę do osoby z obrzękiem płuc. Zwróć uwagę, z jakim rozpoznaniem wyjechała ze szpitala a w jakim trafiła na salę hemodynamiczną. Zapewne umknęło Twojej uwadze to, że wyjechała ze szpitala z rozpoznaniem zawału ściany dolnej, bez zastoju nad płucami a przyjęto ją na salę hemodynamiczną z zawałem ściany bocznej i dolnej z zastojem nad płucami. Z uzasadnienia OSL wynika, że: Lekarz PR zawiózł pacjentkę do szpitala ze względu na przeszłość chorobową, z sercem pacjentki nic się nie działo. W czasie transportu do szpitala stan pacjentki był stabilny, nie pogorszył się. Na Izbę przyjęć przyjęto ją o godz.xxxxx. Po wykonaniu EKG zdecydowano o skierowaniu pacjentki do szpitala przy ul. Kwiatowej ( nazwy ul. zmieniłam) z rozpoznaniem zawału ściany LEWEJ. W Izbie przyjęć szpitala przy ul.Warszawskiej przyjęto o godzinie xxxx. Wykonano kolejne EKG, dalej przekazano ją na oddział kardiodiagnostyki inwazyjnej. We wstępnym rozpoznaniu dr n.med.( imię i nazwisko) wpisał: „świeży zawał serca ściany dolnej”. No to jak to jest, znowu się lekarze z OSL pomylili? Extorris napisał: "w tej szafie nie ma trupa" Skoro w tej szafie nie ma trupa to, dlaczego mi odmówiono kserokopii dokumentów? Extorris napisał: „ale ja stale podkreslam, ze pogorszenie sie stanu zdrowia chorego, czy nawet jego zgon najczesciej nie jest bezposrednim wynikiem bledu diagnostycznego, tylko zalezy od wielu jeszcze innych mniej lub bardziej nieprzewidywalnych czynnikow orzeczenie o winie i kara za blad lekarski nie moze byc zwiazana z tym, ze pacjent mial pecha” No oczywiście, że lekarz nie moze być karany , tylko dlatego, że pacjentka miała pecha to jest zrozumiałe. Tylko nie bardzo wiem, na czym według Ciebie polegał, ten pech pacjentki. Extorris napisał: „wina i kara musza byc zwiazane z charakterem bledu w pierwszej kolejnosci, a z jego skutkiem tylko wowczas, gdy wystepuje jednoznaczny i udowodniony zwiazek przyczynowo-skutkowy miedzy bledem, a jego skutkiem ten warunek nie jest spelniony w przypadku smierci twojej mamy - miala wiecej innych i powazniejszych powodow zeby umrzec, niz chodzenie po schodach” Szkoda, że nie wiedział o tym biegły kardiolog, że pacjentka miała więcej innych i poważniejszych powodów żeby umrzeć, niż chodzenie po schodach. Powinien przecież wiedzieć, bo miał całą dokumentację medyczną. Prawda? Extorris napisał: „rezygnacja z pomocy lekarskiej to nie jest najmadrzejsza rzecz jaka mozesz zrobic jak moze zdazylas sie przekonac karetki nie stoja i nie czekaja na wezwanie, ani nie przyjezdzaja, gdy rodzina chorego nie moze porozumiec sie z lekarzem taka usluga nie podlega reklamacji twoja mama pewnie zmarlaby w domu” Rezygnacja z pomocy lekarskiej. Piszesz ogólnie czy może masz na myśli tą konkretną sytuację? Rodzina chorego nie może porozumieć się z lekarzem? To, co miałam według Ciebie zrobić, aby móc porozumieć się z lekarzem. Możesz mi powiedzieć, bo taka wskazówka może się przydać na przyszłość. Extorris napisał: ”zgadzam zie, ze byl problem z komunikacja, ze moglas stracic zaufanie do tego lekarza, ale nie masz w tym wypadku wyboru - bierzesz albo zla usluge, albo zadna - na kolejna karetke twoja mama moglaby sie nie doczekac” Na jedno wychodzi, więc nie ma znaczenia. Extorris napisał: „nie wiem jak duzo czasu uplynelo od smierci twojej mamy, mimo wszystko uwazam, ze wystarczajaco duzo, aby pogodzic sie ze wszystkimi okolicznosciami jej zgonu,nie obwiniac siebie, ani uniewinnionego lekarza PR” Sporo upłunęło. Od chwili napisania skargi do momentu otrzymania uzasadnienia z NSL prawie trzy lata. Mam nie obwiniać siebie? Ja już przestałam się obwiniać. Jedyne, czego żałuję to tylko tego, że nie wyprosiłam lekarza z mieszkania. Extorris napisał: „powinnas zamknac te sprawe jakiekolwiek inne dzialanie nie jest juz konstruktywne nie ma sensu, abys szukala potwierdzenia swoich watpliwosci, bo to juz do niczego nie doprowadzi, a tylko poglebi twoje poczucie straty” Kiedyś jeszcze miałam wątpliwości, ale od chwili otrzymania uzasadnienia z NSL już nie mam. Wiesz Extorris, ja na uzasadnienie orzeczenia z NSL czekałam pół roku, aby przeczytać, cytuję: „Znając późniejsze rozpoznanie zawału serca, postawione na podstawie wykonanego EKG, można twierdzić, że trafniejszy byłby transport na noszach. Podkreślenia jednak wymaga, że stan pacjentki podczas transportu i pobytu na Izbie Przyjęć Szpitala i w czasie dalszego transportu do Ośrodka Hemodynamicznego był stabilny, co potwierdzają też wpisy kolejnych lekarzy dotyczące ciśnienia ( 140/90 mmHg), akcji serca ( 88/min) i saturacji (98%). Oznacza to też, zdaniem sadu odwoławczego, że lekarz PR nie naraził pacjentki na istotne niebezpieczeństwo i nie nasilił rodzajem transportu objawów chorobowych” Musisz wiedzieć, że od chwili, kiedy została wypisana ze szpitala z rozpoznaniem zawału ściany dolnej do momentu, kiedy zastała przyjęta na salę hemodynamiczną upłynęło 15 minut. Jak wynika z dokumentacji szpitala ( wynik badania koronarograficznego i protokół zgonu), chora przywieziona z objawami świeżego zawału serca ściany dolnej i bocznej w obrazie klinicznym stopniowo nasilającej się duszności z zastojem nad płucami.” Czy teraz mnie rozumiesz? Cały czas jej stan był „stabilny” począwszy od przyjazdu lekarza PR do momentu dotarcia na salę hemodynamiczną, gdzie mimo intensywnego leczenia zmarła. Wiesz, powiem szczerze, wszystko się we mnie buntuje jak czytam te uzasadnienia. Bardzo Tobie dziękuję, że ze mną rozmawiasz. Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: jak prawda to prawda 18.04.08, 22:38 nie ma zawalu sciany lewej obraz kliniczny "dusznosci", "zastoju" moze byc tak rozny, ze chorzy maga byc albo w agonii, albo nosic siatki z zakupami te slowa w dokumentach nie przesadzaja o niczym to samo dotyczy lokalizacji zawalu - EKG zmienia sie w czasie, stad rozne opisy zreszta zmiany niedokrwienne znad sciany np przedniej moga w istocie odpowiadac zawalowi sciany tylnej i na odwrot - odczytanie lokalizacji w EKG nie jest tak jednoznaczne rozleglosc zawalu serca w pierwszej kolejnosci wynika z lokalizacji zmian w naczyniach jego rozleglosc jest determinowana przez unaczynienie serca, a dopiero w drugiej kolejnosci modyfikowana wysilkiem, stresem, wspolistniejacymi chorobami w dokumentacji opisamo normalny przebieg zawalu serca nie mozna przypisac tych objawow chodzeniu po schodach normalne jest tez to, ze w przebiegu swiezego zawalu jego strefa moze sie poszerzac, a chory bedzie sie pogarszal (nie mozna tego przypisac schodom, bo pewnie bez schodow wygladaloby to tak samo) powtarzam: twoja mama byla po przebytych 3 zawalach, miala swiezy czwarty, nadcisnienie i pewnie swoje lata to sa znacznie wieksze czynniki ryzyka zgonu niz chodzenie po schodach dlatego nie mozna chodzeniu po schodach przypisac skutku w postaci zgonu, sa ku temu inne, powazniejsze przyczyny zadna z niescislosci, ktora podnosisz nie zmienia konkluzji, ze ryzyko zwiazane z przejsciem po schodach bylo za male w porownaniu z samym czwartym zawalem, aby jednoznacznie przypisac mu zgon paranoicznie wietrzysz spisek, ktorego nie ma odpusc, bedzie zdrowiej dla ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: jak prawda to prawda 19.04.08, 04:39 Extorris napisał: „nie ma zawalu sciany lewej” Z tego, co napisałeś wynika jasno, że lekarze z OSL nie wiedzieli, że nie ma zawału ściany lewej. Nie uważasz, że to jest jakiś absurd. A może uważali, że jak się pisze uzasadnienie, które będzie czytał laik, to można napisać wszystko, co się chce. W uzasadnieniu OSL wygląda to tak: Lekarz PR przywozi pacjentkę do szpitala. W IP lekarz dyżurny kardiolog zrobił EKG ( co wykazało nie napisali) i nie widzi przeciwwskazań do transportu chorej do szpitala na salę hemodynamiczną. Pacjentka karetką zostaje przewieziona do szpitala na ul. Kwiatową z rozpoznaniem zawału ściany lewej. W IP szpitala przy ul. Warszawskiej,wykonano koleje EKG ( co wykazało nie napisali) i przekazano ją na Odział Kardiodiagnostyki Inwazyjnej, gdzie lekarz we wstępnym rozpoznaniu wpisuje: „ świeży zawał ściany dolnej”. Fragment opinii biegłego: „W IP szpitala lekarz dyżurny kardiolog rozpoznał świeży zawał mięśnia serca ściany dolnej ( uniesienia ST w II,III,aVF, podano Heparynę10 000j, PWE w kroplówce, nitroglicerynę. Chorą z uwagi na cechy świeżego zawału mięśnia serca z uniesieniem ST skierowano karetką R do szpitala, w którym Pracownia Hemodynamiki pełniła dyżur.” W dalszym ciągu uważasz, że paranoicznie wietrzę spisek. Czy mam, zatem uwierzyć, że to jest kolejna „pomyłka”, która nie ma znaczenia? Czy mam uwierzyć, że kardiolog nie wie, z jakim rozpoznaniem przekazuje pacjentkę na salę hemodynamiczną? Odpowiedz Link Zgłoś
extorris Re: jak prawda to prawda 19.04.08, 19:51 > W dalszym ciągu uważasz, że paranoicznie wietrzę spisek. > Czy mam, zatem uwierzyć, że to jest kolejna „pomyłka”, która nie ma > znaczenia? oczywiscie przeciez lokalizacja zawalu nie ma zadnego znaczenia dla sprawy tak jak i rodzaj karetki, forma gramatyczna opisu bolu glowy, specjalizacja lekarza z IP i objawy wystepujace u twojej mamy podczas jazdy z IP na hemodynamike Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: jak prawda to prawda 21.04.08, 00:09 1951b napisała: > W dalszym ciągu uważasz, że paranoicznie wietrzę spisek. > Czy mam, zatem uwierzyć, że to jest kolejna „pomyłka”, która nie ma > znaczenia? Extorris napisał: ”oczywiscie przeciez lokalizacja zawalu nie ma zadnego znaczenia dla sprawy tak jak i rodzaj karetki, forma gramatyczna opisu bolu glowy, specjalizacja lekarza z IP i objawy wystepujace u twojej mamy podczas jazdy z IP na hemodynamike.” Masza rację NIC nie miało znaczenia dla sprawy. Cel był ważny. Dokumenty znajdujące się w aktach sprawy, nie miały żadnego znaczenia dla lekarza redagującego uzasadnienie. Z uzasadnienia OSL wynika, że lekarz dyżurny – kardiolog z IP to „głupek”, bo nie wie, z jakim rozpoznaniem wysyła pacjentkę do szpitala na salę hemodynamiczną. Zapewnie by się bardzo zdziwił gdyby o tym wiedział. A załoga eRki wioząc pacjentkę do szpitala na ul. Warszawską (z rozpoznaniem zawału ściany lewej), wpadła sobie na chwilkę do szpitala na ul Kwiatową. Pewnie „chłopakom” było po drodze. W szpitalu na ulicy Warszawskiej, przed koronarografią „musieli” zrobić EKG, żeby lekarz na Oddziale Kardiodiagnostyki Inwazyjnej mógł we wstępnym rozpoznaniu wpisać:„świeży zawał ściany dolnej”. Nie można zawału ściany dolnej połączyć z chodzeniem po schodach, ponieważ, jak wynika z uzasadnienia, został on wpisany dopiero przez lekarza na Oddziale Kardiodiagnostyki Inwazyjnej. Proste, prawda? W poprzednich postach napisałeś tak: „nawet jesli lekarz PR nie zostal skazany, mimo popelnienia bledow, sadze, ze proces byl dla niego wystarczajaca nauczka i w przyszlosci bedzie bardziej ostrozny”(...) „masz prawo do poczucia niesprawiedliwosci, ale zwroc uwage, ze w postepowaniu skonstruowanym na wzor procesu karnego, to oskarzony ma wiecej praw” (...) „paranoicznie wietrzysz spisek, ktorego nie ma odpusc, bedzie zdrowiej dla ciebie” Myślę, że w tej sprawie zostało powiedziane już wszystko. No może jeszcze należałoby tylko na koniec dodać, że jaki sąd - takie orzeczenie, jakie orzeczenie - takie uzasadnienie. Extorris dziękuję Tobie za rozmowę. Mamy niestety odmienne zdania na temat tej sprawy, ale mimo wszystko bardzo dziękuję, że zechciałeś mnie wysłuchać. Odpowiedz Link Zgłoś
czartnecki Też nie lubię nauczycieli 04.04.08, 12:31 Podejrzewam ze więcej niz 50% nie nadaje sie do zawodu,podobnie lekarze ,Ty znasz jakiś zawód gdzie rekrutacja i wykonanie jest w 100% przez właściwe osoby.Z drugiej jedna strony wiekszość lekarzy pracuje w pierwszym kontakcie z pacjentem,z jakiego powodu powinni oni prezentować wyjatkowo wysoki poziom?bo mają na codzien mozliwość dyskusji z gejzerami inteligencji,erudytami,ludzmi wrzechstonnie wykształconymi,czy może podstawowym problemem jest ustalenie lokalizacji "bólu w sobie" albo koloru zażywanych tabletek,ewentualnie wyglądu opakowania.Powinno być inaczej?jak w wojsku sami generałowie z orderami, tylko nie ma kto strzelać? Odpowiedz Link Zgłoś
sonic84 Re: nauczyciele et consortes 04.04.08, 16:49 Lubiłem nie lubiałem-sorry ale to wściekle irytujący błąd językowy. Nie zmienia to faktu, że ok. 1/3 studentów intelektualnie nie > nadawała się do studiów medycznych, ale to już nie moja wina. Przeciętne IQ wynosi 100.Osób inteligentnych tudzież bardzo inteligentnych jest stosunkowo mało tak więc jak łatwo wywnioskować,większość studentów orłami nigdy nie będzie niezależnie od kierunku jaki wybiorą ,gdyż dominują pośród nich jednostki przeciętne.Nie uważam aby polscy studenci byli pod względem przeciętniactwa wyjątkowo uprzywilejowani w porównaniu ze studentami zagranicznymi.A jak to określiłeś "masy bezwładnościowej ciemniaków"(sic!) -cokolwiek by to nie znaczyło tak na marginesie :D-to nie jest bynajmniej choroba przypisana w szczególności polskiej medycynie...na czym taką opinię opierasz?Na faktach czy na swoim "widzimisię"?Pytam z ciekawości Odpowiedz Link Zgłoś
turpin Re: IQ 04.04.08, 18:28 Osobę o IQ rzędu 100 uznałbyś przypuszczalnie za tępaka. Pewnie miałeś w podstawówce kilku takich w swojej klasie i były to właśnie owe klasowe matoły. Nawiasem mówiąc, przeciętne IQ w populacjach europejskich to sto-kilka (107, o ile pamiętam). Nie prowadziłem żadnych systematycznych badań na studenterii, tylko obserwowałem. Można spierać się, czy wyniki takich obserwacji, to fakty. Prosty subiektywny test, to próba odpowiedzi na pytanie, czy chcesz, by delikwent leczył w przyszłości ciebie lub twoją rodzinę -- w odniesieniu do 1/3 moich studentów odpowiedź to było zdecydowane 'nie'. To ci wszyscy, którzy ciągną na trójczynach i poprawkach, ale jakoś, magno cum sudore, studia kończą. Zostają lekarzami i nie będzie siły, by ich z zawodu przez najbliższe 40 lat usunąć. Akurat ci za granicę nie wyjadą, a jak wyjadą, to zaraz wrócą. Byli tu tacy u mnie w szpitalu. Znam też dość dobrze studentów kanadyjskich i amerykańskich, bo tak się składa, że skończyłem drugie studia w dziedzinie pokrewnej medycynie za oceanem i na dodatek później w Polsce miałem okazję nauczać zamorską młodzież medyczną na tzw. 'studiach dla obcokrajowców'. Ci ostatni nie dostali się na studia medyczne u siebie. Reprezentowali mniej więcej taki sam przeciętny poziom, jak polscy studenci 'dzienni'. O polskich studentach wieczorowych zmilczę, bo szkoda elektronów. p/s A 'lubiłem' to oboczność językowa z obszaru Polski, z którego się wywodzę. Mówię też 'spaźniam' :) Odpowiedz Link Zgłoś
cava85 Re: IQ i kompetencje 04.04.08, 18:47 Ciekaw jestem, jakie IQ trzeba mieć aby zostać lekarzem- nauczycielem??? Jeśli IQ 107 dla lekarza to za mało, to dla nauczyciela ak. powinno być 167? :))) Ile inteligencji potrzeba aby wykuć Bochenka na blachę, zrobić cholecystektomię, rozpoznać zawał (a tu NIE MA objawów typowych) lub przyjąć 80 pacjentów na dzień (i tak nikt nas nie rozliczy ilu z nich wyleczono a ilu przyjęto). IQ nie ma nic do oceny potencjału i doskonalenia kompetencji zawodowych - ani lekarza, ani nauczyciela, ponieważ od dawna wiadomo, że wskaźnik ten określa stopień sprawności w...rozwiązywaniu testów IQ. No chyba, że kształcimy erudytę krzyżówkowicza teleturniejowego. Zarówno selekcję kandydatów, ocenę kompetencji jak i kształcenie zawodowe należy pozostawić profesjonalistom w tej dziedzinie, którymi lekarze (tylko przez fakt ukończenia studiów) nie są, a jeśli chcą być - proszę bardzo, kolejny fakultet i do dzieła! Odpowiedz Link Zgłoś
sonic84 Re: IQ i kompetencje 04.04.08, 19:59 Q nie ma nic do oceny potencjału i doskonalenia kompetencji > zawodowych - ani lekarza, ani nauczyciela, ponieważ od dawna > wiadomo, że wskaźnik ten określa stopień sprawności > w...rozwiązywaniu testów IQ. Być może jest tak jak piszesz.Ale skoro ludzie pokroju prof Nęcki mają pewne wątpliwości w tym temacie,to chyba jednak nie powinniśmy przyjmować za pewnik wersji dotyczącej "rzetelności" testów IQ czy też jej braku. P.S moja bliska koleżanka ma IQ ponad 150 (mierzone testami Mensy) i piątek na medycynie nie kolekcjonuje.Czwóreczki też nieczęsto.A mimo wszystko zaskakuje przenikliwością myślenia i szybkością w wyciąganiu wniosków.Ot taka dygresja.Nie chcę bynajmniej niczego forsować... Odpowiedz Link Zgłoś
cava85 Re: IQ i kompetencje 04.04.08, 20:51 Prof Nęcki czy prof Nęcka? Zresztą, bez znaczenia, nie chodzi tu o zarządzanie ani negocjacje. IQ nie ma korelacji z wiedzą, umiejętnościami czy postawą wykazywanymi w zadaniach zawodowych. Jest to wskaźnik którym mierzy się po prostu co innego. Zaskakujące, że nauczyciel akademicki wymienia inteligencję jako kryterium oceny szans studenta na zdobycie kompetencji zawodowych - to nieporozumienie merytoryczne. Inteligentny student, niestety, najwyżej po kilku miesiącach zdaje sobie sprawę z tego, że studia medyczne u nas nie mają charakteru ani poznawczego ani kształcenia zawodowego ani też rozwijającego intelektualnie, podobnie kadra. Łatwa do przewidzenia przyczyna frustracji nauczycieli. Odpowiedz Link Zgłoś
cava85 Re: oboczności...:) 04.04.08, 18:52 > p/s > A 'lubiłem' to oboczność językowa z obszaru Polski, z którego się > wywodzę. Mówię też 'spaźniam' :) Na marginesie: jest wiele zdarzeń językowych które stają się naszym nawykiem. W tym celu wymyślono edukację powszechną, aby co najmniej uczyć innych posługując się poprawną polszczyzną. Jakoś koncepcja oboczności mnie nie przekonuje, za bardzo pachnie... zbaczaniem z celu... :))) Odpowiedz Link Zgłoś
sonic84 Re: IQ 04.04.08, 19:52 Osobę o IQ rzędu 100 uznałbyś przypuszczalnie za tępaka. Pewnie > miałeś w podstawówce kilku takich w swojej klasie i były to właśnie > owe klasowe matoły. Mnie uczono,iż przeciętne IQ wynosi 100 ale mniejsza z tym. To ci wszyscy, którzy ciągną na trójczynach i > poprawkach, ale jakoś, magno cum sudore, studia kończą. Zostają > lekarzami i nie będzie siły, by ich z zawodu przez najbliższe 40 lat > usunąć. Akurat ci za granicę nie wyjadą, a jak wyjadą, to zaraz > wrócą. Byli tu tacy u mnie w szpitalu. Po kilkuletnich obserwacjach śmiem twierdzić,iż jakoś te oceny nie za bardzo potem korespondują z wiedzą,umiejętnościami czy pozniejszymi sukcesami.I nie mówię tutaj o sobie ale o swoich licznych bliższych lub dalszych znajmomych(pomijam oczywiście grupę leni,którzy się nie uczą bo po prostu nie chcą i przedłużają studia w nieskończoność za sowitą opłatą).Nie zawsze też ocena jest wystawiania w sposób w miarę obiektywny... Ci ostatni nie dostali się na studia medyczne u > siebie. Reprezentowali mniej więcej taki sam przeciętny poziom, jak > polscy studenci 'dzienni'. O polskich studentach wieczorowych > zmilczę, bo szkoda elektronów. Akurat na mojej uczelni ludzie z English Division są raczej postrzegani jako mało zdolni/leniwi/oporni czy jak kto woli.Mają bowiem "problemy" z przyswojeniem tej wiedzy,którą nawet nasi rodacy -jak kto określiłeś -"ciągnący na trójczynach" opanowują bez większych problemów.Nie wiem z czego to wynika,być może z wielkiego lenistwa być może z czegoś innego.Nie podejmuję się dyskusji w tym temacie,gdyż z pewnością będzie bezowocna. O polskich studentach wieczorowych > zmilczę, bo szkoda elektronów. Znam całkiem sporą grupkę "studentów wieczorowych" (czyt, tych co się podczas rektrutacji nie załapali i teraz studiują "prywatnie").Jest ich coraz więcej na medycynie.Muszę ci powiedzieć ,iż znakomita większość z nich radzi sobie dobrze lub nawet bardzo dobrze.Również nie będę tego komentować.Opisuję tylko zjawisko. Kiedyś,kiedy studiowałeś sytuacja na studiach przedstawiała się zgoła inaczej. O przyjęciu na studia nie decydował tylko egzamin wstępny ale różne machlojki,których dopuszczano się pod osłoną byłego systemu.Część zdolnych odpadała i to nie bynajmniej ze względu na wyniki w nauce..ecc.Sporo studentów ,dzięki swoim konotacjom miała również zawsze zielone światło podczas swojej edukacji.No ale ty to chyba znasz lepiej,z autopsji. A 'lubiłem' to oboczność językowa z obszaru Polski, z którego się > wywodzę. Mówię też 'spaźniam' :) Spoko to jak "ja rozumie" czy "poszłem",słowem te klimaty :).Załapałam... Odpowiedz Link Zgłoś
nowezyna no i muszę się zgodzić 05.04.08, 21:35 popatrz Turpin'ie- nie sądziłam,że mi na to przyjdzie, ale muszę przyznać Ci rację! nie ma najmniejszej selekcji na Akademie czy Uniwersytety Medyczne w Polsce pod kątem predyspozycji do wykonywania zawodu. w zasadzie, na studia może dostać się każdy, i - zgadzam się z Tobą- większość te studia skończy. potem trafiamy do gabinetu na takiego gamonia (dla niego tytuł lek. oznacza szczyt awansu społecznego i daje poczucie wszechmogąstwa)- wierząc,że skoro ma dyplom czy specjalizację- to będzie wiedział co robi... guzik! Loteria taka, jak w wielu innych zawodach- w tym, w oświacie. straszne ,jak mocno przypadek decyduje o naszym losie, przerażające jak ważne jest to, kogo spotykamy na swej drodze- czy to lekarz, czy nauczyciel, czy choćby mechanik samochodowy. co do poziomu studentów amerykańskich- studiowałam na ŚAMie- było ich całkiem sporo- mówiąc łagodnie- myśmy powodów do kompleksów nie mieli. dość wymowne,że jakoś ciężko było im poderwać dziewczynę z Akademii- najczęściej umawiali się z kelnerkami z pizzerii, czy fryzjerkami golącymi ich głowy. jedna rzecz, która dawała im przewagę- potrafili zgłosić pretensje do profesora po wykładzie, który był nudny. potrafili wymagać nowości, konkretnej wiedzy,której nie ma w książkach- bo po co są wykłady? i jeszcze jedna różnica- kiedy polscy studenci ściągali- nie daj Boże, aby ktoś uznał to za oszustwo i wskazał winnego wykładowcy! byłby stępiony do końca studiów. Amerykanie stosowali ostracyzm wobec tych, którzy ściągali. Dla nich było to nie do pomyślenia. teraz uważam, ze mieli rację. Pozdrawiam. M. Odpowiedz Link Zgłoś
sonic84 Re: no i muszę się zgodzić 05.04.08, 22:34 nie ma najmniejszej selekcji na Akademie czy Uniwersytety Medyczne w > Polsce pod kątem predyspozycji do wykonywania zawodu. A jak sobie taką selekcję wyobrażasz?Egzamin wstępny (obecnie wysoki wynik z matury rozszerzonej) to za mało? kiedy polscy studenci ściągali- Oj to wyjątkowo ciasne sale mieliście albo nikt was nie pilnował.Na mojej uczelni,nawet jeśli by się chciało ściągnąć na egzaminach ,nie ma jak. Odpowiedz Link Zgłoś
nowezyna selekcja 05.04.08, 22:45 sonic- z reguły pisaliśmy na auli- dwa miejsca wolne pomiędzy studentami, masa asystentów- niestety, mnie rodzicki nauczyli przestrzegania reguł- i bywało ,że jako jedyna siedziałam na wyznaczonym miejscu , a reszta skupiona , blisko siebie, olewając wyznaczone krzesła.ale zdawałam, o własnych siłach. selekcja pod kątem predyspozycji- wynik z matury , czy wynik z egzaminu zdecydowanie nie ocenia określonych umiejętności czy zdolności. myślę, że, niestety , taka selekcja jest możliwa dopiero na etapie przyjmowania do pracy- i to może być trudne i do realizacji, i do przełknięcia. Odpowiedz Link Zgłoś
sonic84 Re: selekcja 05.04.08, 23:40 \selekcja pod kątem predyspozycji- > wynik z matury , czy wynik z egzaminu zdecydowanie nie ocenia > określonych umiejętności czy zdolności. Pewnie tak było jest i będzie o ile nie zostaną stworzone i wdrożone w życie w miarę obiektywne oceny tychże cech.Jak na razie nic się z tym nie da zrobić. P.S Na mojej uczelni (mam na myśli medycynę) całe szczęście ściągają baaardzo nieliczni o ile w ogóle ktoś ściąga. Odpowiedz Link Zgłoś
nowezyna a na której uczelni studiujesz? 05.04.08, 23:43 jakie są kryteria ocen? Odpowiedz Link Zgłoś
sonic84 Re: a na której uczelni studiujesz? 06.04.08, 12:11 To ty mi powiedz skoro tak za nimi optujesz. ;) Tak jak napisałam-na razie takowe nie istnieją... Odpowiedz Link Zgłoś
wienczyslaw.n.ieszczegolny Tutaj drogi turpinie 12.04.08, 02:54 Nalezy sie zachowywac POPRAWNIE !!!! Tzn, jak juz chcesz cos napisac, to najlepiej niech bedzie to jakis wyraz wspolczucia, takiej wiesz solidarnosci w niedoli. NIE DAJ BOZE ( w zaleznosci w kogo/co kto wierzy) przyszloby Ci do glowy pouczac czy tez wyrazac niepochlebne opinie. Zaraz zostaniesz przywolany do porzadku i postawiony w szeregu. Nie badz wyrodna czarna owca - wez i zabecz w stadku jak one. Zaburzasz komfort oraz "well-being" duzej liczby piszacych tu taj "rewolucjonistow". Odpowiedz Link Zgłoś
betadyna Komu zależy? - naiwne pytanie! - politykom!!! 04.04.08, 21:04 To oni obiecują gruszki na wierzbie czyli "równy dostęp do świadczeń zdrowotnych wszystkim" = "mercedesy za frico". Ponieważ postulat jest nierealizowalny, wobec tego muszą znaleść się winni... Winni to oczywiście nie politycy ani ich socjalistyczny, otumaniony elektorat... Winni to ci, którzy ratują życie innym i są przy tym okradani. Trzeba ich jeszcze opluć!... Odpowiedz Link Zgłoś
tartaczek Re: Komu zależy? - naiwne pytanie! - politykom!!! 06.04.08, 00:26 Zgadzam sie z wiekszoscia wypowiedzi sonica.Turpin nie ma racji piszac o korelacji wysokich ocen z przyszlym solidnym wykonywaniem zawodu.Kujony nie zawsze sa najlepszymi lekarzami,bo zwykle brak im czasu na hobby ,rozrywke i kulture.Oceny na studiach w niewielkim stopniu decyduja o przydatnosci do zawodu.Jesli idzie o studentow zza granicy to faktycznie czesto w Polsce studiuja Ci co u siebie nie dostali sie na studia.Ale zapomnial powiedziec ,ze nie dostali sie u siebie ,mimo,ze mieli maksymalna liczbe punktow(oceny przeliczone na punkty).I ze np.urzadzalno im w ich w kraju (Szwecja)losowanie tych z maksymalna liczba punktow.Jak ktos mial szczescie to sie zalapal.Inni nie mieli ochoty czekac na kolejne losowanie za rok i woleli zaczac studia w Polsce.Programy w uczelniach zagranicznych sa nastawione na wiedze praktyczna a nie teoretyczna jak w Polsce.Tutaj student po 9 semestrze ma prawo do pracy w szpitalu i pelnienie dyzurow.Zwykle biora sobie urlop dziekanski i w tym czasie pracuja w szpitalu pare miesiecy zarabiajac bardzo dobrze.A potem jada na dlugie wakacje.A juz powroty z zagranicy lekarzy"trojkowych" na studiach mozna miedzy bajki wlozyc.Teoria wyssana z palca. Odpowiedz Link Zgłoś
poloznik-gin Re: Komu zależy? - naiwne pytanie! - politykom!!! 06.04.08, 10:38 Jakoś nigdy nikt z kujonów niczym mnie nie zaskoczył,poza tendencja grupowania sie ,tworzac zwiazki "lepszych" ich powikłania to wyjątkowy zbieg okoliczności albo przypadek jeden na milon,nasze natomiast ,że mało ,bo do nas nie chodza "trudne"przypadki,uwielbiam słuchać ich teori tłumaczacej jakieś niepowodzenie,nawet prawa fizyki stają się plastyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Komu zależy? - naiwne pytanie! - politykom!!! 06.04.08, 12:30 W mojej obserwacji najlepszymi zabiegowcami z moich kolegów i osób starszych, których szczegółowo znam losy życiowe, zwykle zostali ludzie, któzy rozpoczynali karierę w małych ośrodkach lokalnych i po kilku latach pracy przyszli już z pewnym balastem doświadczeń do ośrodków klinicznych. Nota bene podobne losy były kilku znamienitości polskiej chirurgii i ginekologii. Odpowiedz Link Zgłoś
turpin wykrzykniki i pytajniki 08.04.08, 22:44 Ze trzech czy czterech wybitnych chirurgów przytrafiło się w Galicji i Priwislanskim Kraju od zaborów. Ale 'znakomitości polskiej ginekologii??' -- niby co to takiego? Odpowiedz Link Zgłoś
seniorita15 solidna praca 14.04.08, 01:51 Mam w glebokim powazaniu ,co stado troli ma do powiedzenia na temat lekarzy ogolnie.Niektorzy sobie z pewnoscia zasluzyli na krytyke.Drazni mnie jak ktos uogolnia.Pracuje X lat w zawodzie ,jestem fachowcem,znam wiele jezykow ,co niektorym trolom sie w glowie nie miesci ,pracowalam w niejednym unijnym kraju,skargi na mnie nie bylo zadnej,zaden pacjent nie umarl z powodu mojego bledu i nie zycze sobie, zeby to cale trolowisko ujadalo na wszystkich lekarzy ,bo ja tez jestem jednym z nich.Uratowalam wielu pacjentow spod lopaty ,jak to sie mowi w naszym swiatku,z racji specjalnosci rzadko slyszalam dziekuje.Na szczescie pracuje w kraju,ktory tez nie jest tak idealny jak sie niektorym wydaje,ale tu sie dosc czesto zdarza ,ze rodzina czesto dziekuje(bez pieniedzy) pomimo zgonu pacjenta.Wy ,to cale trolowisko ,nie zdajecie sobie sprawy ,ze czasami zwykle dziekuje -jest nagroda za wysilek personelu,pomimo zgonu pacjenta.Ale wiem,ze rozliczne polskie patologie po obu stronach nie wplywaja korzystnie na te relacje.Najbardziej winni sa decydenci.I dlatego nie mam zamiaru wracac ,a wiem ,ze kolejni lakarze szykuja sie do wyjazdu.Chyba pani min osobiscie zgasi swiatlo. Odpowiedz Link Zgłoś
seniorita15 Re: solidna praca 14.04.08, 01:53 Przepraszam za literowke,mialo byc -lekarze . Odpowiedz Link Zgłoś
1951b wszelka arogancja wywołuje wstręt...... 16.04.08, 01:20 seniorita napisała: „Mam w glebokim powazaniu ,co stado troli ma do powiedzenia na temat lekarzy ogolnie. (....)i nie zycze sobie, zeby to cale trolowisko ujadalo na wszystkich lekarzy, bo ja tez jestem jednym z nich.” No to jak to jest z tobą, bo nie bardzo rozumiem. Masz w głębokim poważaniu.............Czy sobie nie życzysz? Bo jeśli chodzi o mnie to, nie życzyłam i nie życzę sobie, aby lekarze traktowali mnie jak idiotkę, tylko z tego powodu, że nie posiadam wykształcenia medycznego. Nie zauważyłam, aby fakt, że sobie takiego traktowania nie życzę, miał jakieś znaczenie dla niektórych lekarzy. seniorita napisała: „Pracuje X lat w zawodzie ,jestem fachowcem,znam wiele jezykow ,co niektorym trolom sie w glowie nie miesci ,pracowalam w niejednym unijnym kraju,skargi na mnie nie bylo zadnej,zaden pacjent nie umarl z powodu mojego bledu i nie zycze sobie, zeby to cale trolowisko ujadalo na wszystkich lekarzy ,bo ja tez jestem jednym z nich” O Seniorito Istoto Najdoskonalsza! Ja, istota bezrozumna, co z najpodlejszej dziury wylazła, niegodna Twych przeczystych śladów brukać, ni wzroku kaprawego na Twój cień wznosić, ani moim tchem cuchnącym krystalicznej woni oddechu Twojego kalać, ja, najnędzniejsza z nędznych, nikczemną twarzą w proch padając, błagam by dane mi było podziwiać Ciebie i Twoje dokonania. A tak całkiem poważnie, to muszę napisać, że specjalnie dla ciebie wybrałam to powiedzenie, abyś się trochę zastanowiła, zanim coś napiszesz, cytuję : „Gloriosa sapientia non magno aestimanda est, siquidem non multum differt ab infantia" seniorita napisała: „Na szczescie pracuje w kraju,ktory tez nie jest tak idealny jak sie niektorym wydaje,ale tu sie dosc czesto zdarza ,ze rodzina czesto dziekuje(bez pieniedzy)pomimo zgonu pacjenta. Wy ,to cale trolowisko ,nie zdajecie sobie sprawy ,ze czasami zwykle dziekuje -jest nagroda za wysilek personelu,pomimo zgonu pacjenta." Jako osoba mądra i wykształcona powinnaś wiedzieć, że trudno jest oczekiwać od trolla, aby zadawał sobie z tego sprawę, że należy powiedzieć dziękuję. seniorita napisała: „Ale wiem,ze rozliczne polskie patologie po obu stronach nie wplywaja korzystnie na te relacje.” Cieszę się, że zdajesz sobie z tego sprawę. seniorita napisała: „Najbardziej winni sa decydenci.I dlatego nie mam zamiaru wracac ,a wiem ,ze kolejni lakarze szykuja sie do wyjazdu.” Masz rację, nie wracaj. seniorita napisała: „Chyba pani min osobiscie zgasi swiatlo.” I nastanie ciemność. Kiedyś napisałaś, że nie warto komentować moich postów, ponieważ uważasz mnie za osobę popierającą bezrozumnie Andnowa i mającą skłonności do manipulacji. Mam nadzieję, że dotrzymasz słowa i nie skomentujesz również tego wpisu. ---------------------------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
seniorita15 Re: wszelka arogancja wywołuje wstręt...... 16.04.08, 21:17 >1951b:kopanie sie z koniem nie nalezy do moich ulubionych zajec.Znam ciekawsze rozrywki. Odpowiedz Link Zgłoś
1951b Re: wszelka arogancja wywołuje wstręt...... 18.04.08, 02:02 Wierzę, że znasz ciekawsze rozrywki, a więc idź kobieto w swoją stronę. Bez odbioru. Qń :) Odpowiedz Link Zgłoś
andnow2 Skromnością i elegancją, to ten Twój wpis, 16.04.08, 10:20 seniorita15 napisała: > Mam w glebokim powazaniu ,co stado troli ma do powiedzenia na temat lekarzy ... Droga Seniorito, raczej nie grzeszy, niezależnie od stopnia prawdziwości, czy też może trafności niektórych zawartych w nim stwierdzeń. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 A co w nim jest nieeleganckie i nieskromne ??? /nt 16.04.08, 11:31 andnow2 napisał: > seniorita15 napisała: > > > Mam w glebokim powazaniu ,co stado troli ma do powiedzenia na > temat lekarzy ... > > Droga Seniorito, raczej nie grzeszy, niezależnie od stopnia > prawdziwości, czy też może trafności niektórych zawartych w nim > stwierdzeń. S. Odpowiedz Link Zgłoś
seniorita15 Re: A co w nim jest nieeleganckie i nieskromne ?? 16.04.08, 21:14 Niesmiala to bylam dawno temu.Praca za granica ,uswiadomila mi moja wartosc zawodowa.Jak sie ma do wyboru tyle ofert pracy,w roznych krajach ,to zdecydowanie samopoczucie sie poprawia.Jezyki traktowalam zawsze jako hobby,a okazaly sie bardzo dobra inwestycja.W Polsce lekarzy sie poniza i probuje sprowadzic ponizej poziomu chlopo-robotnika,a ze sie na to nie zgadzaja ,to sie ich niszczy za posrednictwem mediow. Tu gdzie pracuje ,w kazdym miescie jest po kilku polskich lekarzy o roznych specjalnosciach.I to samo jest w kazdym wiekszym miescie.Nikt nie mysli o powrocie.Jak jade na kurs oplacony przez pracodawce(wlacznie z biletami lotniczymi i hotelem np.na Floryde czy inny zakatek swiata)to zawsze spotykam po kilku kolegow z Polski ,pracujacych za granica.Tak trzymac.W Polsce takie kongresy sa zarezerwowane wylacznie dla samej gory.Plusem mojej obecnej pracy jest kilka miesiecy wolnego w roku, mimo,ze pracuje na pelnym etacie.Bo tu sie przestrzega unijnego czasu pracy.Oprocz tego 31 dni urlopu.W lipcu zaplanowalam urlop na 5 tygodni,a dostalam 6.W oddziale w miesiacach letnich(czerwiec-sierpien)zostaje 1/4 skladu oddzialu.Reszta sie urlopuje.To nie bajki.I jakos nikt tu nie wrzeszczy o zagrozeniu dla pacjenta.Wszelkie planowe wizyty i zabiegi zostaja zawieszone do wrzesnia.Dlatego stale namawiam kolegow z kraju do podjecia trudnej decyzji i wyjazdu.To co pisze to sa fakty.Chwalic ,to sie moge miejscami gdzie spedzam wakacje,ale jakos tego nie robie,a to co dotyczy mojej pracy, to sa tylko fakty.Ja wiem ,powinnam je wstydliwie przemilczec ,bo to nie pasuje do prezentowanego w mediach wizerunku polskiego lekarza.Ale ja uwielbiam wsadzac kij w mrowisko. Odpowiedz Link Zgłoś
kwietniak-pl Re: Komu zależy? - naiwne pytanie! - politykom!!! 21.04.08, 09:21 mercedes za friko to rzeczywiscie trafne porównanie, socjalizm obiecuje zdrowie, wykształcenie, emerytury itd. i oczywiscie nie może się wywiązać, bo to kosztuje; w tym sensie system amerykański (ubezpiecza się ten, kto chce) jest po prostu jedynie realnym Odpowiedz Link Zgłoś