Dodaj do ulubionych

"Do szpitala tylko z ważnego powodu"

03.07.08, 15:55
"Pacjenci nie mają już po co jeździć z gorączką, bólem gardła czy inną
dolegliwością do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistyczny nr 3 w Rybniku, bo i
tak zostaną odesłani do swojego lekarza rodzinnego.

Dwa dni temu (od 1 lipca) nowe porządki wprowadził dyrektor szpitala Tomasz
Zejer. Teraz na błyskawiczną i specjalistyczną pomoc lekarską mogą liczyć
tylko ci pacjenci, którzy zgłaszają się do lecznicy z poważnymi urazami.

- Przez całą dobę przyjmujemy tych chorych, u których wystąpiło istotne i
gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia, wymagające leczenia szpitalnego oraz w
przypadku zagrożenia życia - wyjaśnia Tomasz Zejer. Dyrektor placówki chce, by
pacjenci, którzy do tej pory z każdym, nawet najdrobniejszym urazem zgłaszali
się na szpitalny ostry dyżur, teraz szukali pomocy w swoich przychodniach zdrowia.

- Większość z nich jest czynna co najmniej do godz. 18.00 A w wielu
wprowadzono już nawet całodobowe dyżury. Często jest tak, że o godzinie 15.00
pojawiają się u nas pacjenci, którzy powinni zgłosić się do lekarza pierwszego
kontaktu, bo nie wymagają opieki szpitalnej, a ich przychodnia jest nadal
czynna - tłumaczy Zejer. - Nie może być tak, że w jednej poczekalni na
przyjęcie do lekarza czekają pacjenci z kleszczami w nodze, a w drugiej osoba
po wypadku - dodaje."

Czyli powolutku idzie ku lepszemu. Jeszcze tzw. "misiów" należy przetrzebić
aby wykonać krok ku normalności.
Obserwuj wątek
    • loraphenus ciekawe kto porozmawia z prokuratorem 03.07.08, 16:02
      jak zgłosi się pacjent/pacjentka w anafilaksji po osie czy szerszeniu.

      bo mnie się wydaje że to lekarz SOR/ Izby Przyjęć będzie musiał wpisać odmowę
      przyjęcia...Nie dyrektor

      Dyrektor zmyślnie powie że to nie jego wina, że...

      Krótko mówiąc. Dzień Dobry, witamy w Polsce.
      • andnow2 loraphenus, zaczynasz czaić bazę, 03.07.08, 19:30
        loraphenus napisał:

        > jak zgłosi się pacjent/pacjentka w anafilaksji po osie czy
        szerszeniu.
        > bo mnie się wydaje że to lekarz SOR/ Izby Przyjęć będzie musiał
        > wpisać odmowę przyjęcia...Nie dyrektor
        > Dyrektor zmyślnie powie że to nie jego wina, że...


        Widać, że pobyt w Niemczech służy Twoim szarym komórkom
        (przepraszam, wenn ich Dir zu nah getreten bin).

        Niestety, adwersarze naszych zadziornych, forumowych lekarzy nie
        mylą się moim zdaniem zbytnio, twierdząc, że wielu z Państwa tkwi
        mentalnie cały czas jeszcze głęboko w socjaliźmie.

        Czyjego interesu bronicie Państwo jak Rejtan, nie chcąc pojechać dla
        świętego spokoju do pacjenta, jeśli nie macie pewności, że jego
        życie jest zagrożone?

        Przecież ryzyko, że przez telefon uznacie umierającego za symulanta
        jest niewspółmiernie wysokie do nakładu czasu i pracy poświęconych
        na nieuzasadniony wyjazd. Finansowo też przecież nie ryzykujecie ani
        Wy, ani Wasz pracodawca, bo wyjazd jest wyjazdem i kasa za niego się
        należy.

        Natomiast w razie pomyłki, narażacie się Państwo na odpowiedzialność
        karną, cywilną i zawodową za nieudzielenie pomocy. Pokrzywdzeni i
        ich rodziny latami będą wypominali Wam śmierć lub kalectwo bliskich,
        którym nie udzieliliście - tak naprawdę nie wiadomo dlaczego -
        pomocy.

        Gdybym był lekarzem, z czysto egoistycznych własnych względów,
        wolałbym tysiąc razy piojechać bez potrzeby, aniżeli raz nie
        pojechać i pozostawić pacjenta bez koniecznej pomocy.
        • loraphenus adnow2, wybacz ale 03.07.08, 19:50
          dywagacje prawnicze mają to do siebie że oprowadzi je się w fotelu, pijąc kawę i
          guzik wiedząc o realiach. Tak, wygodnie znać odpowiedź na każdy problem, jednak
          stell dir vor że rozwiązania prawnicze i dywagacje najlepiej wyglądają na papierze.

          Czy to wina lekarzy że wdupiem.anizm narodowy ma się dobrze?

          Vide casus ewakuacji szpitala radomskiego- dyrektor miał w cześci dystalnej
          przewodu pokarmowego fakt iż nie ma kim obsadzić dyżurów - czy to nie stworzenia
          zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób ? Ano prawnicy stwierdzili, że nie -
          stało się coś ? Ano guzik się stało mimo iż prawo zostało złamane. Temida jakoś
          ślepa.

          Casus 2. Lekarze nie chcieli pracować dłużej - byli dyskryminowani, poddani
          mobbingowi i szykanom oraz zniesławieniom. Stało się coś? Ano guzik się stało,
          mimo iż prokuratura mogła by działać. Niemoc prawna? Bałagan czy wdupie.manizm ?

          dyspozytorka dostaje dyspozycje -jeszcze jeden wyjazd i będzie pani szukała
          nowej pracy..a w rejonie multum pracy dla kobiet po 45r.z.

          Życuie z fotela i po drugiej stronie ekranu w wygodnym fotelu łatwo sie
          komentuje -tymczasem w pewnym mieście wojewódzkim powyżej 400.000 mieszkańców są
          dwie R-ki ( lekarze na forum mogą powiedzieć jak mówią przepisy, ile powinno być
          na 100.000 ludności)- dzieje się cokolwiek ? Ano nic się nie dzieje.
          Loraphenusowa koleżanka poszła z tym do prokuratury - odmowa wszczęcia
          postępowania. Następnego dnia mandat 500złotowy jak wyjeżdżała z garażu - za
          stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym. Trzy kontrole z urzędu skarbowego,
          kontrola pożarowa mieszkania, kontrola z urbanistyki, kontrola z sanepidu?

          Zbieg okoliczności ? Czy może jakże zacne prawo ?

          P.S. To nie wina Twa adnow2 że masz taką a nie inną ocenę rzeczywistości. Dla
          mnie rzeczywistość prawnicza jest bardzo prosta - bo najzwyczajniej pojęcia o
          tym nie mam. Jednak - powstrzymuje mnie to od oceny tegoż środowiska na zasadzie
          - mierz siły nad zamiary.

          • andnow2 Ja Ciebie komplementuję za racjonalność, a tu ... 03.07.08, 20:24
            znowu cierpienie za miliony i setki żalów.

            Wal to wszystko i myśl o sobie, gdybyś miał przypadkiem wrócić i
            znaleźć się w polskiej karetce.

            Myśl o Twej ewentualnej odpowiedzialności karnej, cywilnej i
            zawodowej oraz infamii Twej i bliskich i nie daj się namówić do
            oszczędzania, n.p. noszy przed zabrudzeniem, choćbyś był na 99%
            pewien, że ten we wraku, to trup, bo życie lubi płatać figle, a
            organizm ludzki może czynić cuda i pamiętaj zawsze o tym 1%, byś nie
            musiał spotkać się twarzą w twarz z człowiekiem, którego z lenistwa
            lub oszczędności przedwcześnie wysłałeś na tamten świat.

            To takie moje koleżeńskie rady niekoniecznie personalnie dla Ciebie,
            ale dla tych, dla których zaspokojenie, n.p. fanaberii szefa
            psychola jest ważniejsze, niż ich własna przyszłość.
            • loraphenus no to masz problem 03.07.08, 20:30
              ponieważ pracuję w cywilizowanym kraju i nie przewiduję powrotu do puszczy,
              podobniez jak prawnicy nie przewidują powrotu do szariatu czy kodeksu hammurabiego

              P.S. Gdzie wylewny żal i cierpienie za miliony? Ja raczej wyjaśniłem tylko
              sytuację, która zza fotela radcowskiego, z filiżanką dobrej kawy wydaje się prosta.

              Z tego co się orientuję to mieszka Pan w Wesołej, a to Polska.
        • loraphenus Re: loraphenus, zaczynasz czaić bazę, 03.07.08, 20:08
          andnow2 napisał:
          Finansowo też przecież nie ryzykujecie ani
          > Wy, ani Wasz pracodawca, bo wyjazd jest wyjazdem i kasa za niego się
          > należy.

          Tutaj widać niewiedzę. Otóż jeśli R-ka pojedzie do misia i w tym czasie umrze
          ktoś na wstrząs kardiogenny to prokuratura przez kilka lat będzie ciągać lekarza
          z Rki -dlaczego nie przyjechał po 10 minutach od zgłoszenia (pomijam fakt iż
          prasa gadzinowa napisze iż załoga była w tym czasie na pizzy w Centrum
          Handlowym). Zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci i zarzut nieudzielenia
          pomocy się kłania - nie jestem prawnikiem i proszę mi wybaczyć że nie cytuję
          tego dosłownie wraz z numerami paragrafów.

          Jednak te zarzuty koledzy adnowa2 postawią nie urzędnikom -decydentom z nfz,
          wojewiodzie, nie dyrektorowi pogotowia - tylko lekarzowi z Rki. To on będzie na
          wokandach.

          Choć logika krzyczy, że są normy na ilość karetek/100.000 osób
          Choć logika krzyczy, iż są normy na czas dojazdu w mieście i poza miastem

          Co z tego że prawo to obejmuje jak nie jest egzekwowane ? Kto za to odpowiada?

          >
          > Natomiast w razie pomyłki, narażacie się Państwo na odpowiedzialność
          > karną, cywilną i zawodową za nieudzielenie pomocy. Pokrzywdzeni i
          > ich rodziny latami będą wypominali Wam śmierć lub kalectwo bliskich,
          > którym nie udzieliliście - tak naprawdę nie wiadomo dlaczego -
          > pomocy.

          Kolega anestezjolog pojechał razu pewnego do zatrzymania krążenia. Zatrzymanie
          krążenia okazało się stanem upojenia alkoholowego, gdzie zacni koledzy
          "poszkodowanego" widłami rozbili szyby w Rce a załoga musiała salwować się
          ucieczką - do czasu przyjazdu policji. W tym czasie miało miejsce inne
          zdarzenie, do którego Rka ze względu na zdarzenie poprzednie dojechać nie mogła.
          Sprawy w sądzie - jakże inteligentnie pojmującym logikę trwały 8 lat, zanim
          oczyszczono lekarza z zarzutów ... 8 lat piekła, wokand, jeżdżenia przed oblicze
          jakże inteligentnych przedstawicieli temidy, że o stratach osobistych i ciężarze
          tego nie wspomnę. Najwidoczniej zza sędziowskiej ławy wszystko jest proste.

          > Gdybym był lekarzem, z czysto egoistycznych własnych względów,
          > wolałbym tysiąc razy pojechać bez potrzeby, aniżeli raz nie
          > pojechać i pozostawić pacjenta bez koniecznej pomocy.

          Długo nie pobyłbyś lekarzem pogotowia - gdyż ostateczną decyzję co do wyjazdu
          podejmuje lekarz - i dyrektor podziękowałby za "marnotrawienie zasobów". To
          zdanie udowadnia Twój jakże prosty sposób widzenia - wsiadam i jadę - by mieć
          tzw. tyłkochron. To niestety nie jest tak jak się z przyjemnego fotela
          wydaje...Tylko proszę bez jakichś skojarzeń - po prostu w tym bantustanie
          polskim jest jak jest i nikt nie ma ochoty tego zmieniać. Rzucanie się z
          pazurami na lekarzy to jedno z działań -że tak powiem - pozorujących - bo
          odpowiedzialność jest gdzie indziej.

          Najbardziej bawi mnie fakt iż prokuratura nigdy, przenigdy nie szuka winnych tam
          gdzie trzeba.Bo choć w prawie steht geschrieben kto za co odpowiada i jakie ma
          kompetencje ( za zabezpieczenie ratownictwa medycznego na danym terenie nie
          odpowiada bynajmniej lekarz Rki) to...

          to... nic się nie zmienia. A dlaczego - to już temat na inną dyskusję.
          • 0.9_procent Re: loraphenus, zaczynasz czaić bazę, 03.07.08, 20:31
            Odnoszę wrażenie, że dyskusja z 'andnow2' jako żywo przypomina
            dyskusję ze 'szlachcicem' i jako taka nie może być poważna.
            • loraphenus niekoniecznie, odnosże wrażenie iż adnow2 03.07.08, 20:35
              na forum nie rozmawia jako użytkownik a jako prawnik - i jak pisałby Orwell,
              posługuje się nowomową (Neuesprache).

              Często stosuje parabole, ironię i metafory oraz parafrazy. Tylko nie służy to
              dyskusji.

              Dodatkowo jest przekonany iż za pracę należy się płaca. To chyba efekt
              środowiska - prawnicy nie pracują na warunkach ochrony zdrowia.

              U mnie ma z urzędu wybaczone.
              • 0.9_procent Re: niekoniecznie, odnosże wrażenie iż adnow2 03.07.08, 20:45
                Jeśli gość z uporem maniaka przywołujący casus Huberta (zresztą
                bardzo wątpliwy) potrafi napisać: "znowu cierpienie za miliony i
                setki żalów", to albo kpi, albo coś z nim nie w porządku.
                • andnow2 Skąd te Twoje wątpliwości i na czym polegają? 05.07.08, 01:56
                  0.9_procent napisał:

                  > ... przywołujący casus Huberta (zresztą bardzo wątpliwy)...
                  • 0.9_procent Re: Skąd te Twoje wątpliwości i na czym polegają? 05.07.08, 08:09
                    Nie zamierzam odgrzewać starego kotleta.
                    • andnow2 No to nie intryguj, proszę. 05.07.08, 17:28
                      0.9_procent napisał:

                      > Nie zamierzam odgrzewać starego kotleta.


                      Poddawanie czegoś w wątpliwość bez jakichkolwiek rzeczowych
                      argumentów jest zwykłą, prymitywną i niesmaczną intrygą, Drogi
                      Niepełny Procencie.
                      • dwimmerling Re: No to nie intryguj, proszę. 05.07.08, 17:51

                        > Poddawanie czegoś w wątpliwość bez jakichkolwiek rzeczowych
                        > argumentów jest zwykłą, prymitywną i niesmaczną intrygą, Drogi
                        > Niepełny Procencie.

                        ...i kto to mowi...
                        • andnow2 Cieszę się, że w tej sprawie jesteśmy zgodni 05.07.08, 18:07
                          dwimmerling napisał:

                          >
                          > > Poddawanie czegoś w wątpliwość bez jakichkolwiek rzeczowych
                          > > argumentów jest zwykłą, prymitywną i niesmaczną intrygą, Drogi
                          > > Niepełny Procencie.
                          >
                          > ...i kto to mowi...
                      • 0.9_procent Re: No to nie intryguj, proszę. 05.07.08, 18:12
                        Rozumiem Twoje rozczarowanie.
                        Niestety dla Ciebie czytam to forum i wiem, że wykorzystasz każdą
                        okazję, ale....
                        www.tinyurl.pl?x0UMCHY6
                        ...49 wpisów z tego roku, w których przypomniano Huberta nie
                        wystarczy? Jak dla mnie aż nadto. Więc przykro mi, ale ze mną tematu
                        nie rozwiniesz.
                        • andnow2 Mylisz przyczynę ze skutkiem 05.07.08, 18:45
                          0.9_procent napisał:

                          > Niestety dla Ciebie czytam to forum i wiem, że wykorzystasz każdą
                          > okazję, ale....
                          > www.tinyurl.pl?x0UMCHY6
                          > ...49 wpisów z tego roku, w których przypomniano Huberta nie
                          > wystarczy? Jak dla mnie aż nadto. Więc przykro mi, ale ze mną
                          > tematu nie rozwiniesz.


                          Przecież to Ty, nie pytany przez nikogo, wygłosiłeś konstatację o
                          wątpliwym kazusie Huberta.

                          Dlatego pozwoliłem sobie zapytać Ciebie, na czym polegają Twoje
                          wątpliwości i skąd się biorą.

                          W odpowiedzi próbujesz zrobić ze mnie natręta wciągającego Ciebie w
                          dyskusję o kazusie Huberta. Pomyliłeś przyczynę ze skutkiem,
                          nieprawdaż?
                          • loraphenus adnow2 05.07.08, 18:52
                            obawiam się ,że zachorzałeś.

                            ponieważ coraz marniej erystykujesz na forum.

                            Wczoraj odwoływałeś się do osobników z gatunku Homo codegenus, dzisiaj nawet
                            kota ogonem odwrócić ciężko.

                            Dramat.
                            • andnow2 nie odwracam kota, dopełniam niepełny procent 05.07.08, 19:05
                              loraphenus napisał:

                              > obawiam się ,że zachorzałeś.
                              ...
                              > Wczoraj odwoływałeś się do osobników z gatunku Homo codegenus,
                              > dzisiaj nawet kota ogonem odwrócić ciężko.
                          • 0.9_procent Re: Mylisz przyczynę ze skutkiem 05.07.08, 19:57
                            andnow2 napisał:
                            > Przecież to Ty, nie pytany przez nikogo, wygłosiłeś konstatację o
                            > wątpliwym kazusie Huberta.

                            Taaaaa.
                            I zapewne ja z uporem maniaka wplątuję 'casus Huberra' w każdy
                            wątek, nieprawdaż???
                            • andnow2 Dla odświeżenia Twej pamięci, 0.9_procent, 06.07.08, 00:58
                              0.9_procent napisał:

                              > Taaaaa.
                              > I zapewne ja z uporem maniaka wplątuję 'casus Huberra' w każdy
                              > wątek, nieprawdaż???


                              zacytuję Twój post:

                              "0.9_procent napisał:

                              > Jeśli gość z uporem maniaka przywołujący casus Huberta (zresztą
                              > bardzo wątpliwy) ...",

                              podając również link, by a priori odeprzeć ewentualne zarzuty o
                              jakąkolwiek manipulację:

                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=81684983&a=81695494&t=1215297391021


                              Jeszcze jakieś wątpliwości co do relacji przyczynowo-skutkowej?

                              Czyżbym to może ja nazwał wątpliwym kazus Huberta?!

                              Jakaś chwilowa amnezja?

                              A może pisałeś Twój post pod wpływem błędu lub pod przymusem?!
                              • 0.9_procent Re: Dla odświeżenia Twej pamięci, 0.9_procent, 06.07.08, 12:38
                                Ja też Ci odświeżę pamięć:
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=81617345&a=81676893
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=79539512&a=80019114
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=79539512&a=80543161
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=79539512&a=80582077
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=80603525&a=80608556
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=77502621&a=77507176
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=76584201&a=76745373
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=76584201&a=76672259
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=76151191&a=76158270
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=75001017&a=75019866
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=74536333&a=74603270
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=74536333&a=74647226
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=74536333&a=74649422
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=74536333&a=74633530
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=74008115&a=74012971
                                Tylko w tym roku 15 Twoich wpisów o casusie Huberta, czy był do tego
                                powód, czy nie.
                                Więc wybacz, ale ‘casus Huberta” jest Twoim znakiem rozpoznawczym,
                                jak nie przymierzając Pałac Kultury dla Warszawy.
                                A dyskusji na ten temat (łącznie z zeskanowanymi opiniami biegłego)
                                było już wystarczająco dużo i chyba tylko dla Ciebie nie jest on
                                wątpliwy.
                                • andnow2 Unikasz odpowiedzi na zasadnicze pytanie, 06.07.08, 12:56
                                  0.9_procent napisał:

                                  > Ja też Ci odświeżę pamięć:
                                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=81617345&a=81676893
                                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=79539512&a=80019114
                                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=79539512&a=80543161
                                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=79539512&a=80582077
                                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=80603525&a=80608556
                                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=77502621&a=77507176
                                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=76584201&a=76745373
                                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=76584201&a=76672259
                                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=76151191&a=76158270
                                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=75001017&a=75019866
                                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=74536333&a=74603270
                                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=74536333&a=74647226
                                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=74536333&a=74649422
                                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=74536333&a=74633530
                                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=74008115&a=74012971
                                  > ...
                                  > Więc wybacz, ale ‘casus Huberta” jest Twoim znakiem rozpoznawczym,
                                  > jak nie przymierzając Pałac Kultury dla Warszawy.
                                  > A dyskusji na ten temat (łącznie z zeskanowanymi opiniami
                                  biegłego)
                                  > było już wystarczająco dużo i chyba tylko dla Ciebie nie jest on
                                  > wątpliwy.



                                  na czym polegają i skąd się biorą Twoje wątpliwości w sprawie
                                  Huberta?

                                  Czyżbyś podobnie, jak ja, uważał, że Naczelny Rzecznik
                                  Odpowiedzialności Zawodowej powinien wznowić postępowanie jako
                                  niezasadnie umorzone na podstawie opinii bazującej na fałszywych
                                  zeznaniach lekarza, który twierdził, że kilkukrotnie wczołgiwał się
                                  do auta przez zakratowane okno?
                                  • 0.9_procent Re: Unikasz odpowiedzi na zasadnicze pytanie, 06.07.08, 13:33
                                    Myślisz, że znalazłeś naiwniaka, który da się podpuścić i będzie
                                    można przewałkować temat od początku? Sorry, ale nie będę dyskutował
                                    o przypadku Huberta, bo temat został już wyczerpany.
                                    • andnow2 Ale dlaczego nazywasz go wątpliwym? 06.07.08, 14:27
                                      0.9_procent napisał:

                                      > Myślisz, że znalazłeś naiwniaka, który da się podpuścić i będzie
                                      > można przewałkować temat od początku? Sorry, ale nie będę
                                      dyskutował
                                      > o przypadku Huberta, bo temat został już wyczerpany.


                                      Nie, nie uważam Ciebie za naiwniaka.

                                      Uważam Ciebie za intryganta, propagandystę "Oblężonej twierdzy",
                                      stosującego nieuczciwe techniki manipulacyjne w publicznej dyskusji,
                                      mające służyć dyskredytacji interlokutora, bez podania rzetelnych,
                                      weryfikowalnych argumentów na uzasadnienie Twojego twierdzenia.

                                      Cały czas stosujesz uniki i wygłaszasz ogólniki, nie uzasadniając
                                      wygłoszonego publicznie poglądu o wątpliwym charakterze kazusu
                                      Huberta.
                                      • loraphenus czy ktoś już Tobie adnow2 mówił, 06.07.08, 14:43
                                        że jesteś nudny jak flaki z olejem?

                                        jeśli nie, to pozwól, że dostąpię tego zaszczytu.
                                        • andnow2 Mogę być i flakiem, oby nie w puszce z wraku auta, 06.07.08, 14:50
                                          loraphenus napisał:

                                          > czy ktoś już Tobie ... mówił, że jesteś nudny jak flaki z olejem?
                                          > jeśli nie, to pozwól, że dostąpię tego zaszczytu.


                                          z woli, albo raczej z braku woli działania lekarza pogotowia.
                                          • andnow2 A może Hubert był "misiem" i dlatego 06.07.08, 16:00
                                            musiał czekać ponad 70 minut we wraku auta, bo do szpitala
                                            można "tylko z ważnego powodu"?
                                      • 0.9_procent Re: Ale dlaczego nazywasz go wątpliwym? 06.07.08, 14:48
                                        andnow2 napisał:
                                        >.... bez podania rzetelnych,
                                        > weryfikowalnych argumentów na uzasadnienie Twojego twierdzenia.
                                        Dla Ciebie nic nie jest rzetelne, łącznie z opinią biegłego.
                                        Rzetelne jest tylko i wyłącznie Twoje własne zdanie. Więc wybacz ale
                                        szkoda czasu.
                                        Co do reszty - jest tak żałosna, że nie wymaga komentarza.
                                        • andnow2 kolejny prymitywny unik 06.07.08, 14:58
                                          0.9_procent napisał:

                                          > Dla Ciebie nic nie jest rzetelne, łącznie z opinią biegłego.
                                          > Rzetelne jest tylko i wyłącznie Twoje własne zdanie. Więc wybacz
                                          > ale szkoda czasu.
                                          > Co do reszty - jest tak żałosna, że nie wymaga komentarza.


                                          Tę opinię biegłego kwestionuję nie tylko ja. Zdyskredytowała ją
                                          również Prokuratura Okręgowa dla Warszawy Pragi uchylając
                                          postanowienie o umorzeniu śledztwa na podstawie tej opinii.

                                          Moje argumenty za dyskredytacją tej opinii znajdziesz pod
                                          fotografiami:

                                          fotoforum.gazeta.pl/3,0,1222880,2,3.html
                                          fotoforum.gazeta.pl/3,0,1222884,2,4.html
                                          fotoforum.gazeta.pl/3,0,1222889,2,5.html

                                          Twoich argumentów cały czas jeszcze nie miałem okazji poznać.
                                          • 0.9_procent Re: kolejny prymitywny unik 06.07.08, 15:24
                                            Taaaa.
                                            Nie pomogła podpucha, nie pomogło obrażanie, ale brniemy dalej, tak
                                            Andnow2?
                                            Napiszę jedno. Wystąp do prokuratora okręgowego dla Warszawy Pragi
                                            o wszczęcie postępowania w sprawie poświadczenia nieprawdy w
                                            dokumencie przez biegłego sądowego, a nie wyżalaj się na forum.
                                            Trudno oprzeć się wrażeniu, że swoje niepowodzenia zawodowe
                                            odreagowujesz na forum próbując z uporem maniaka odgrzewać temat,
                                            który już wszystkich znudził. Może Tobie sprawa Huberta śni się po
                                            nocach, MNIE NIE.
                                            EOT
                                            • andnow2 A Ty wciąż nie na temat, sformułowany przez samego 06.07.08, 15:39
                                              0.9_procent napisał:

                                              > Taaaa.
                                              > Nie pomogła podpucha, nie pomogło obrażanie, ale brniemy dalej,
                                              tak
                                              > Andnow2?
                                              > Napiszę jedno. Wystąp do prokuratora okręgowego dla Warszawy
                                              Pragi
                                              > o wszczęcie postępowania w sprawie poświadczenia nieprawdy w
                                              > dokumencie przez biegłego sądowego, a nie wyżalaj się na forum.
                                              > Trudno oprzeć się wrażeniu, że swoje niepowodzenia zawodowe
                                              > odreagowujesz na forum próbując z uporem maniaka odgrzewać temat,
                                              > który już wszystkich znudził. Może Tobie sprawa Huberta śni się po
                                              > nocach, MNIE NIE.
                                              > EOT


                                              siebie. Przecież to nie ja, nie pytany przez nikogo, nazwałem
                                              wypadek Huberta wątpliwym. To Ty nazwałeś ten kazus wątpliwym, a ja
                                              jedynie proszę, byś wyjaśnił, dlaczego, Dobry człowieku.
        • slav_ Re: loraphenus, zaczynasz czaić bazę, 03.07.08, 20:32
          >Finansowo też przecież nie ryzykujecie ani
          >Wy, ani Wasz pracodawca, bo wyjazd jest wyjazdem i kasa za >niego się należy.

          Gwoli ścisłości - pogotowie nie dostaje zapłaty "za wyjazd", lekarz również.
          W tym sensie każdy wyjadza to wyłącznie koszty (dla Pogotowia) i więcej pracy (dla lekarza).
          Czyli im mniej wyjazdów zrealizuje Pogotowie tym lepszy jego wynik finansowy a im mniej wyjazdów "zaliczy" lekarz tym mniej zmęczony pójdzie nazajutrz do następnej pracy.

          Finansowanie leczenia w Polsce jest tak skonstruowane że intensyfikacja czynności medycznych (a czasem nawet samo podjęcie leczenia) w wielu przypadkach powoduje wyłącznie pogorszenie wyniku finansowego - co w powiązaniu z powszechnym żądaniem "dyscypliny finansowej" i niezadłużania się skutkuje naciskami na nieudzielanie świadczeń (na których sie traci finansowo).
          • andnow2 Czyli szlachcic ma rację - socjalizm?! 03.07.08, 20:40
            slav_ napisał:

            > Gwoli ścisłości - pogotowie nie dostaje zapłaty "za wyjazd",
            lekarz również.
            > W tym sensie każdy wyjazd to wyłącznie koszty (dla Pogotowia) i
            > więcej pracy (dla lekarza).
            > Czyli im mniej wyjazdów zrealizuje Pogotowie tym lepszy jego wynik
            finansowy a
            > im mniej wyjazdów "zaliczy" lekarz tym mniej zmęczony pójdzie
            > nazajutrz do następnej pracy.


            Niestety tego obawiałem się najbardziej.

            Chyba powinniście przeprosić szlachcica.
            • loraphenus Re: Czyli szlachcic ma rację - socjalizm?! 03.07.08, 20:42
              niestety - daleko nam do tegoż osobnika, ale chyba Panu bliżej,skoro
              identyfikuje się Pan z owym osobnikiem, co mimo wielu moich antypatii do
              Pańskich wypowiedzi (nie osoby bynajmniej) wzbudza u mnie głębokie wyrazy
              współczucia i jednocześnie ubolewania.
              • 0.9_procent Re: Czyli szlachcic ma rację - socjalizm?! 03.07.08, 20:47
                Nie mówiłem? (pisałem)?
            • slav_ Re: Czyli szlachcic ma rację - socjalizm?! 03.07.08, 21:14
              > Niestety tego obawiałem się najbardziej.

              Od zawsze i do znudzenia piszemy to na tutejszym forum. Jakim cudem można tego
              nie zauważyć ?

              > Chyba powinniście przeprosić szlachcica.

              Bardzo jestem ciekaw za co ?
          • suzan77 Re: loraphenus, zaczynasz czaić bazę, 04.07.08, 08:19
            Tzn. jeśli podjęcie leczenia powoduje pogorszenie wyniku
            finansowego, to uważasz, że lepiej nie leczyć?
            • andnow2 albo też, czy się stoi, czy się leży za dyżur 04.07.08, 09:10
              suzan77 napisała:

              > Tzn. jeśli podjęcie leczenia powoduje pogorszenie wyniku
              > finansowego, to uważasz, że lepiej nie leczyć?


              zawsze tyle samo się należy, więc po co ruszać piura z ciepłej
              dyżurki i poniewierać się w karetce. A nie daj Boże pobrudzić
              karetkę lub skafander, to przecież dodatkowe koszty czyszczenia i
              prania. Lepiej pozostawić rannego kierowcę we wraku auta.

              Chyba i tak mozna zrozumieć tę wypowiedź slav_a, nieprawdaż?
              • loraphenus co to są "piura" 04.07.08, 14:12
                ?
                • andnow2 Czepiasz się, loraphenus, 04.07.08, 17:35
                  loraphenus napisał:

                  > co to są "piura"?


                  to nie ja skomplikowałem ten język.

                  Dla mnie najważniejsze jest, by ruszyli w porę, a czy ruszą
                  przez "ó" czy przez "u", to ma już drugo-, trzecio-, a może i
                  jeszcze dalszorzędowe znaczenie.

                  Ale oczywiście miło, że dbasz o ortografię. Serdeczne dzięki.
              • slav_ Re: albo też, czy się stoi, czy się leży za dyżur 04.07.08, 16:22
                Oczywiście że można tak rozumieć - jest to logiczna konsekwencja istniejących
                rozwiązań (oczywiście mówię o systemie nfz).
                Nawiasem mówiąc ponieważ nietrudne to do przewidzenia można spokojnie uznać że
                rozwiązania te są wprowadzane Z PREMEDYTACJĄ z całkowitą akceptacja skutków -
                chodzi o dokładnie taki model finansowania by ZNIECHĘCAĆ do diagnozowania i
                leczenia finansowo a wymuszać działanie grożąc zerwaniem kontraktu lub
                odpowiedzialnością karną (wymuszając np. w ten sposób realizowanie za darmo
                świadczeń ponad zawarte kontraktu czy bezprawne rozszerzanie zakresu obowiązków).
                W Polsce wdrożono i twórczo jest rozwijany doskonale antymotywacyjny system
                opieki zdrowotnej. To rozwiązanie systemowe - takie w którym lekarz konkuruje o
                pieniądze z własnym pacjentem (im dokładniej go bada i im lepiej leczy go
                samodzielnie tym jest ... biedniejszy) a szpitale lecząc pacjenta dostają
                pieniądze po kilku latach sądzenia się, bez odsetek lub w ogóle.
                Osobiście doświadczyłem obniżki wyceny punktu (czyli wynagrodzenia za pracę) z
                powodu złego "wyniku finansowego" - był on spowodowany tym że zoperowaliśmy
                "zbyt dużo" pacjentów - nfz nie zapłacił, był zły wynik finansowy - obniżono mi
                wynagrodzenie. Proste. Narobiłem się całkiem niepotrzebni - trzeba było jednak
                poleżeć.
                Obecnie w poradni pracuję za darmo (!) - mam tyle "nadróbek" że "zarabiam" tylko
                punkty, za które mi nikt nie płaci pieniędzy - bo są ponad limit. Lepiej poleżeć.
                • loraphenus jak znam zycie slav to adnow2 nie odpowie Ci 04.07.08, 18:46
                  na powyższy post.

                  A jeśli już odpowie to w sposób typowy dla jurystów, a więc nie zajmie żadnego
                  stanowiska.

                  Ewentualnie coś przypnie o poprzedniej epoce lub casusie H.

                  Mylę się, Adnow2 ?
              • 0.9_procent Re: albo też, czy się stoi, czy się leży za dyżur 04.07.08, 18:43
                andnow2 napisał:
                > zawsze tyle samo się należy, więc po co ruszać piura z ciepłej
                > dyżurki i poniewierać się w karetce. A nie daj Boże pobrudzić
                > karetkę lub skafander, to przecież dodatkowe koszty czyszczenia i
                > prania. Lepiej pozostawić rannego kierowcę we wraku auta.
                >
                Święta racja!
                Proponuję też wyprowadzić czołgi na ulicę - po co mają stać
                bezczynnie w jednostkach, karabiny rozdać potrzebującym by nie
                rdzewiały. Przecież tyle kasy na nie poszło!
                Policjanci zamiast patrolować, pardon bezproduktywnie wałęsać się po
                chodnikach niech roznoszą zakupy staruszkom, a dróżnikom płacić
                wyłącznie za czas opuszczania/podnoszenia szlabanów, bo w
                międzyczasie nic nie robią. Albo nie, niech 3 razy w ciągu godziny
                dodatkowo opuszczą szlaban - tak na wszelki wypadek, a nuż jakiś
                pociąg pojedzie.
                Zastanawiam się też, czy kierowcom autobusów nie powinno się
                odliczyć czasu bezproduktywnego czekania na czerwonym świetle - w
                końcu wtedy NIC NIE ROBIĄ!
            • slav_ Re: loraphenus, zaczynasz czaić bazę, 04.07.08, 09:44
              Właśnie się zastanawiam.
              Niejaki szlachcic na tym forum ma pretensje o długi i chce wyrzucać dyrektorów i
              lekarzy za to że się szpitale w których pracują zadłużają więc skoro dyscyplina
              finansowa jest taka ważna a zapłata to może lepiej za bardzo nie leczyć ?
    • dradam121 "triage nurse" 05.07.08, 04:13
      Idea jest prosta.
      Kazdy zglaszajacy sie3 do szpitala jest "wstepnie" ogladany przez pielegniarke.
      Ktora "markuje pacjenta" jako "stan zagrozenia zycia" albo "nic pilnego" , no i
      dwa stopnie miedzy tymi krancowymi.

      Pacjenci wiec badani sa prze lekarza nie w kolejnosci w jakiej sie zglosili, ale
      w kolejnosci,ktora wynika z pilnosci ich potrzeb.

      Ci mniej pilni moga wiec czekac i > 12 godzin na przyjecie. Wielu z nich
      decyduje sie wyzdrowiec, albo isc do "walk in clinic".

      Czy cos takiego istnieje w Polsce ?

      Bo w USA/Kanadzie z pewnoscia.


      Pozdrawiam


      dradam
      • 0.9_procent Re: "triage nurse" 05.07.08, 08:13
        Chyba żartujesz.
        Pacjent zgłaszający się w środku nocy do usunięcia kleszcza, albo
        z 'pręgą do serca' musi być przyjęty NATYCHMIAST bo przecież "płaci
        te ZUSy" (po polsku - opłaca składkę ubezpieczenia).
      • osmanthus Emergency Department /Triage Nurse 06.07.08, 01:19
        Tak wyglada informacja na ten temat na stronie ACT Health
        (Canberra/OZ)

        www.health.act.gov.au/c/health?a=sp&pid=1082947319
        Polska to dziki kraj, niestety...

        Z pierwszej reki moge opowiedziec co sie dzieje gdy
        w tutejszej Emergency pojawia sie pacjent z "chest pains" ( bolem
        w klatce piersiowej).
        b/ pacje
    • andnow2 Kiedy los chorego zależy od portiera 05.07.08, 18:24
      Karetki znowu odbijają się od szpitali, bo w "ochronie", nie daj
      Boże nie "służbie" zdrowia chodzi o wszystko, tylko nie o ochronę
      zdrowia.

      Link do artykułu Judyty Watoły w "Gazecie":

      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,5427555,Kiedy_los_chorego_zalezy_od_portiera.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka