sithicus
03.07.08, 15:55
"Pacjenci nie mają już po co jeździć z gorączką, bólem gardła czy inną
dolegliwością do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistyczny nr 3 w Rybniku, bo i
tak zostaną odesłani do swojego lekarza rodzinnego.
Dwa dni temu (od 1 lipca) nowe porządki wprowadził dyrektor szpitala Tomasz
Zejer. Teraz na błyskawiczną i specjalistyczną pomoc lekarską mogą liczyć
tylko ci pacjenci, którzy zgłaszają się do lecznicy z poważnymi urazami.
- Przez całą dobę przyjmujemy tych chorych, u których wystąpiło istotne i
gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia, wymagające leczenia szpitalnego oraz w
przypadku zagrożenia życia - wyjaśnia Tomasz Zejer. Dyrektor placówki chce, by
pacjenci, którzy do tej pory z każdym, nawet najdrobniejszym urazem zgłaszali
się na szpitalny ostry dyżur, teraz szukali pomocy w swoich przychodniach zdrowia.
- Większość z nich jest czynna co najmniej do godz. 18.00 A w wielu
wprowadzono już nawet całodobowe dyżury. Często jest tak, że o godzinie 15.00
pojawiają się u nas pacjenci, którzy powinni zgłosić się do lekarza pierwszego
kontaktu, bo nie wymagają opieki szpitalnej, a ich przychodnia jest nadal
czynna - tłumaczy Zejer. - Nie może być tak, że w jednej poczekalni na
przyjęcie do lekarza czekają pacjenci z kleszczami w nodze, a w drugiej osoba
po wypadku - dodaje."
Czyli powolutku idzie ku lepszemu. Jeszcze tzw. "misiów" należy przetrzebić
aby wykonać krok ku normalności.