Dodaj do ulubionych

leczenie za pieniądze

26.09.08, 10:03
Witam.Jestem kolejną zdesperowaną.Właśnie dzwoniłam na pogotowie i
znowu spotkałam sie z nieprzyjemnym tonem pani, która odebrała.Boże
jak ja nie moge patrzeć jacy ludzie pracują w służbie zdrowia.Chcą
ciągłych podwyżek, leczą(bo jak sie nie zapłaci to raczej jest sie
tylko blizej śmierci)za pieniądze.Wiem,że to jest ciężka praca,
wymaga poświęcenia i żadne pieniądze nie dadza satysfakcji z tej
pracy,jeśli nie wykonuje sie jej z powołania.W służbie zdrowia
powinni pracowac ludzie kochający drugiego człowieka, takich jak
Judym jest mało.Wiem to,myślą tylko, jak zarobić na ludzkim
cierpieniu, bo przecież wiadomo, jak boli zapłaci sie każdą sume
(oby,ja tylko mieć).Nikt nie chce patrzeć na cierpienia najbliższej
osoby.Taki lekarz,czy pielęgniarka doskonale o tym wiedza i tylko
czekają kiedy im sie da w łapę inaczej to siedza w swoich kanciapach
i nie słysza krzyku pacjeta, jeszcze sa na niego źli, że tak sie
wydziera.Ale jak choroba spotka kogos z ich rodziny to odrazu sie
dostaja na odzdział.NIGDY NIE BEDZIE POPRAWY W SLUZBIE ZDROWIA
DOPOKI LEKARZAMI CZY PIELEGNIARKAMI NIE ZOSTANA LUDZIE Z POWOLANIA.
Z PRAGNIENIA RATOWANIA ZYCIA CZLOWIEKOWI.MLODZI LUDZIE PROSZE WAS
NIE IDZCIE NA MEDYCYNE JESLI MYSLICIE ZE W TEN SPOSOB NAPELNICIE
SWOJE KIESZENIE.NIE POTRZEBUJEMY NOWYCH USTAW TYLKO LUDZI Z
POWOLANIEM PODWYZKI WAM SIE BEDA NALEZEC JAK W KONCU POCZUJECIE
POWOLANIE DO TEGO ZAWODU LEKARZE NIE POGADZCIE SIE NA LUDZKIEJ
CHOROBIE ALBO SIE WAM ZAPLACI ALBO SIE CIERPI.NARODOWY FUNDUSZ
ZDROWIA PANIE MINISTRZE NIE ISTNIEJE. zdesperowana
Obserwuj wątek
    • maga_luisa Re: leczenie za pieniądze 26.09.08, 10:28
      Szanowna zdesperowana; nie wiem z jakiego powodu wzywałaś pogotowie, więc trudno
      mi się odnieść do meritum sprawy, natomiast co do "powołania" - zazwyczaj jest
      to słowo używane przez osoby, które nie uważają za właściwe, aby lekarze i
      pielęgniarki zarabiali godnie.
      Zdecydowana większość znajomych mi osób wybrała zawód medyczny głównie po to,
      żeby nieść ludziom pomoc; czysto merkantylne podejście to rzadkość.
      Potem jednak zaczynają się "schody", bo jak to już setki razy tu napisano,
      powołaniem nikt dzieci nie nakarmi, a wieczne wykonywanie cholernie
      odpowiedzialnego zawodu za marne pieniądze frustruje, i często demoralizuje.
    • slav_ Re: leczenie za pieniądze 26.09.08, 11:33
      >NIGDY NIE BEDZIE POPRAWY W SLUZBIE ZDROWIA
      >DOPOKI LEKARZAMI CZY PIELEGNIARKAMI NIE ZOSTANA LUDZIE Z POWOLANIA.

      Jest to warunek NIEMOŻLIWY do spełnienie a więc oczekiwanie na poprawę po jego spełnieniu jest mrzonką i głupotą.

      Natomiast istnieje wiele realnych i możliwych do spełnienia warunków aby taką poprawę osiągnąć tylko się tego nie robi - zapytaj polityków czemu.

      Jeśli "znowu" spotkałaś się z "nieprzyjemnym tonem" pani na pogotowiu to znaczy że "znowu" dzwoniłaś - być może ze sprawą której pogotowie nie załatwi bo NA PEWNO nie wyleczy osoby o której piszesz i z całą pewnością nie rozwiąże Twoich problemów. Jedyna co "uzyskasz" to odmowę przyjazdu następnym razem - gdy akurat będą na prawdę potrzebni...
      • zdespe.rowana Re: leczenie za pieniądze 26.09.08, 12:11
        Witam
        Pogotowie wzywałam ponieważ mój mąż został zraniony dziś w biały
        dzień tzn został napadniety i wbito mu nóż w nogę. Doszedł do domu,
        nie zadzwonił odrazu na pogotowie, bo był w szoku.W domu mi zemdlał,
        wiec zadzwoniłam.Pani stwierdziła że skoro doszedł do domu to i do
        przychodni dojdzie, a jak zemdlał to i sie ocknie.Poprostu dla niej
        była to bułka z masłem dla mnie szok.Siedze z dzieckiem w domu.Mój
        mąz na pogotowiu i jak do tej pory a minęło już 3 godz nie została
        mu rana opatrzona.Podobno nie krwawi zbytnio. Ale z tego co ja wiem
        takie rany wywołują krwotoki wewnetrze a zewnetrzne małe.Wiec z tego
        wynika że jak jest nam potrzebna pomoc lekarska to tak naprawde jej
        nie ma.A jeśli chodzi o podwyżki dla lekarzy mam kolezanke
        pielegniarke i sama twierdzi ze na odziale lekarze mowią ze zadne
        pieniadze nie sa warte tego poswiecenia i ze maja na lewo wiecej
        czyli z lapówek niz ich pensja wynosi.Też jestem zdania ze powinni
        zarabiac wiecej moze wtedy wyjda z kanciapy nie zastanawiajac sie
        czy warto ratowac to zycie czy nie bo za pieniadze to by
        ratowali.Zycie zdrowie jest najwieksza wartościa dlatego skoro juz
        wybrali ten zawód to niech lecza a nie tylko kalkuluja ile?jest
        warte ludzkie zycie.Jestem przekonana ze zawsze im bedzie malo bo
        poprostu RATOWANIE LUDZKIEGO ZYCIA JEST NAJODPOWIEDZIALNIEJSZA PRACA
        NA SWIECIE Właśnie dostałam wiadomość opatrzyli mu ta noge.CUD.Jade
        po niego.Wiec pozdrawiam
        • slav_ Re: leczenie za pieniądze 26.09.08, 12:24
          1. za napaść na twojego męża chyba opieka zdrowotne nie jest odpowiedzialna ?
          więc te część swojego zdenerwowania pozostaw dla sprawców

          2. nie jest do końca dla mnie jasne czy mąż dojechał do zaopatrzenia rany pogotowiem czy nie? nie piszesz o tym więc podejrzewam że jednak tym niedobrym pogotowiem

          3. i poza tym cud - zaopatrzyli ranę, kto by pomyślał, czyli o co właściwie pretensje, że musiał zaczekać ? wierz mi, 3 godziny to KRÓTKO

          4. i najważniejsze - czy ktoś żądał od was łapówki ??? uprzejmie proszę napisać i powiedzieć za co albo PRZEPROSIĆ za topic wątku i oskarżenia
        • rpt5 Re: leczenie za pieniądze 26.09.08, 12:38
          1.Jeżeli za POWOŁANIE będę mógł zrobić zakupy lub zatankować
          samochód, zarabianie pieniędzy będzie zbędne.
          2.Jeżeli ktoś zażądał łapówki uzależniając od tego leczenie- zgłoś
          to do Prokuratury - w dzisiejszych czasach to łakomy kąsek, dla
          mediów także.
          3. Jeżeli, jak napisałaś "ratowanie życia jest najodpowiedzilniejszą
          pracą", to chyba jest logiczne, że taka praca powinna byc najlepiej
          opłacana.
          4. Jeżeli uważasz, że w Polsce jest tak źle, popatrz proszę, jak
          działają systemy zdrowotne w innych krajach, ale rzetelnie, nie na
          zasadzie " bo mnie się wydaje..."
          Podsumowując, jeżeli oczekujesz w każdej chwili, w dowolnym miejscu
          wszelkiej pomocy, miej świadomość, że to kosztuje, nieważne, czy
          Ciebie, czy tzw. system. NIE MA DARMOWYCH OBIADÓW - zawsze ktoś za
          to płaci
          Miłego dnia
    • mindflayer Powołanie, czemu nie? 26.09.08, 17:41
      W drodze powołania nawiązuje się stosunek pracy z niektórymi pracownikami służby
      państwowej - w wojsku, służbie zdrowia i in. Osoby na te stanowiska powołuje
      właściwy organ. Pracownik zatrudniony na podstawie powołania może być w każdym
      czasie odwołany ze stanowiska. Odwołanie ze stanowiska jest równoznaczne z
      wypowiedzeniem umowy o pracę.

      Art. 68.
      § 1. Stosunek pracy nawiązuje się na podstawie powołania w przypadkach
      określonych w odrębnych przepisach.
      § 11. Stosunek pracy, o którym mowa w § 1, nawiązuje się na czas nie określony,
      a jeżeli na podstawie przepisów szczególnych pracownik został powołany na czas
      określony, stosunek pracy nawiązuje się na okres objęty powołaniem.

      § 2. skreślony.

      Art. 681.
      Powołanie może być poprzedzone konkursem, choćby przepisy szczególne nie
      przewidywały wymogu wyłonienia kandydata na stanowisko wyłącznie w wyniku konkursu.

      Art. 682.
      § 1. Stosunek pracy na podstawie powołania nawiązuje się w terminie określonym w
      powołaniu, a jeżeli termin ten nie został określony - w dniu doręczenia
      powołania, chyba że przepisy szczególne stanowią inaczej.

      § 2. Powołanie powinno być dokonane na piśmie.

      Art. 683.

      Jeżeli pracownik powołany na stanowisko w wyniku konkursu pozostaje w stosunku
      pracy z innym pracodawcą i obowiązuje go trzymiesięczny okres wypowiedzenia,
      może on rozwiązać ten stosunek za jednomiesięcznym wypowiedzeniem. Rozwiązanie
      stosunku pracy w tym trybie pociąga za sobą skutki, jakie przepisy prawa pracy
      wiążą z rozwiązaniem umowy o pracę przez pracodawcę za wypowiedzeniem.

      Art. 69.
      Jeżeli przepisy niniejszego oddziału nie stanowią inaczej, do stosunku pracy na
      podstawie powołania stosuje się przepisy dotyczące umowy o pracę na czas nie
      określony, z wyłączeniem przepisów regulujących:
      1) tryb postępowania przy rozwiązywaniu umów o pracę,
      2) rozpatrywanie sporów ze stosunku pracy w części dotyczącej orzekania:
      a) o bezskuteczności wypowiedzeń,
      b) skreślony,
      c) o przywracaniu do pracy.

      Art. 70.
      § 1. Pracownik zatrudniony na podstawie powołania może być w każdym czasie -
      niezwłocznie lub w określonym terminie - odwołany ze stanowiska przez organ,
      który go powołał. Dotyczy to również pracownika, który na podstawie przepisów
      szczególnych został powołany na stanowisko na czas określony.
      § 11. Odwołanie powinno być dokonane na piśmie.
      § 12. Stosunek pracy z pracownikiem odwołanym ze stanowiska rozwiązuje się na
      zasadach określonych w przepisach niniejszego oddziału, chyba że przepisy
      szczególne stanowią inaczej.
      § 2. Odwołanie jest równoznaczne z wypowiedzeniem umowy o pracę. W okresie
      wypowiedzenia pracownik ma prawo do wynagrodzenia w wysokości przysługującej
      przed odwołaniem.

      § 3. Odwołanie jest równoznaczne z rozwiązaniem umowy o pracę bez wypowiedzenia,
      jeżeli nastąpiło z przyczyn, o których mowa w art. 52 lub 53.

      Art. 71.
      Na wniosek lub za zgodą pracownika pracodawca może zatrudnić go w okresie
      wypowiedzenia przy innej pracy, odpowiedniej ze względu na jego kwalifikacje
      zawodowe, a po upływie okresu wypowiedzenia zatrudnić na uzgodnionych przez
      strony warunkach pracy i płacy.

      Art. 72.

      § 1. Jeżeli odwołanie nastąpiło w okresie usprawiedliwionej nieobecności w
      pracy, bieg wypowiedzenia rozpoczyna się po upływie tego okresu. Jeżeli jednak
      usprawiedliwiona nieobecność trwa dłużej niż okres przewidziany w art. 53 § 1 i
      2, organ, który pracownika powołał, może rozwiązać stosunek pracy bez wypowiedzenia.
      § 2. W razie odwołania pracownicy w okresie ciąży, organ odwołujący jest
      obowiązany zapewnić jej inną pracę, odpowiednią ze względu na jej kwalifikacje
      zawodowe, przy czym przez okres równy okresowi wypowiedzenia pracownica ma prawo
      do wynagrodzenia w wysokości przysługującej przed odwołaniem. Jeżeli jednak
      pracownica nie wyrazi zgody na podjęcie innej pracy, stosunek pracy ulega
      rozwiązaniu z upływem okresu równego okresowi wypowiedzenia, którego bieg
      rozpoczyna się od dnia zaproponowania na piśmie innej pracy.
      § 3. Przepis § 2 stosuje się odpowiednio w razie odwołania pracownika, któremu
      brakuje nie więcej niż 2 lata do nabycia prawa do emerytury z Funduszu
      Ubezpieczeń Społecznych.
      § 4. W razie naruszenia przepisów § 1-3, pracownikowi przysługuje prawo
      odwołania do sądu pracy.
    • mindflayer FAQ 9 (Judym) 26.09.08, 17:43
      9. "Judym"
      Jeżeli weźmiemy pod uwagę niektóre materialne aspekty działalności kol. Judyma,
      jak pensję umożliwiającą częste leczenie nadszarpniętych nerwów w Szwajcarii,
      służbowe mieszkanie, odpowiadające przynajmniej M 6 czy służbową parokonkę ze
      stangretem, odpowiadającą dzisiaj Mercedesowi z kierowcą, to właściwie
      należałoby raczej sobie życzyć powrotu jego czasów. [(C) by pewien Dinozaur]
      • 0.9_procent Re: FAQ 9 (Judym) 26.09.08, 17:59
        mindflayer napisał:

        > 9. "Judym"
        > Jeżeli weźmiemy pod uwagę niektóre materialne aspekty działalności
        kol. Judyma,
        > jak pensję umożliwiającą częste leczenie nadszarpniętych nerwów w
        Szwajcarii,
        > służbowe mieszkanie, odpowiadające przynajmniej M 6 czy służbową
        parokonkę ze
        > stangretem, odpowiadającą dzisiaj Mercedesowi z kierowcą, to
        właściwie
        > należałoby raczej sobie życzyć powrotu jego czasów. [(C) by pewien
        Dinozaur]

        Dlatego zawsze mnie bawią te hasełka o Judymie :-)))

        >Przykro mi, że tak rzadko bywam na forum, ale nie potrafię przerwać
        >tarzania się w świeżo zarobionych pieniądzach. Dyżur za 12000
        >złotych i z tego 16 godzin śpię.

        Nie masz sumienia :-)))))))
    • 0.9_procent Re: leczenie za pieniądze 26.09.08, 17:44
      Jeśli rozmowę telefoniczną z dyspozytorką Pogotowia zaczęłaś od:

      „Boże jak ja nie moge patrzeć jacy ludzie pracują w służbie
      zdrowia.Chcą
      ciągłych podwyżek, leczą(bo jak sie nie zapłaci to raczej jest sie
      tylko blizej śmierci)za pieniądze. (…)
      Wiem to,myślą tylko, jak zarobić na ludzkim cierpieniu
      (…..)
      tylko czekają kiedy im sie da w łapę
      (…)
      NIGDY NIE BEDZIE POPRAWY W SLUZBIE ZDROWIA
      DOPOKI LEKARZAMI CZY PIELEGNIARKAMI NIE ZOSTANA LUDZIE Z POWOLANIA.
      (…)
      PODWYZKI WAM SIE BEDA NALEZEC JAK W KONCU POCZUJECIE
      POWOLANIE DO TEGO ZAWODU …”

      To nie dziwię się, że: „spotkałam sie z nieprzyjemnym tonem pani,
      która odebrała.”
      Raczej bym się dziwił, gdyby ton był przyjemny.
    • annab-3 Re: leczenie za pieniądze 26.09.08, 19:12
      czytając, przypomniało mi sie jak dwa lata temu sama spotkałam się
      odmowa przyjazdu pogotowia. Byłam w 5 miesiącu ciązy kiedy dostałam
      ostrego bólu brzucha, bylam sama w domu, zadzwoniłam na pogotowie,
      Pani dyspozytorka odmówiła przyjazdu pogotowia tłumacząc że nie
      bedzie wysyłac karetki do tak błachego przypadku a jak mam z tym
      problem to mam sobie zadzwonic do prywatnego pogotowia FALCK może
      oni mi pomogą. Całe szczęście przyjechała mój maż i odwiózł mnie do
      szpitala, gdzie okazało się że problem był poważny i że mogłam
      stracić dziecko . Pani doktor na izbie przyjęć zapytała dlaczego nie
      wezwałam pogotowia, po czym poinformowała mnie że pogotowie nie moze
      odmówić przyjazdu do ciężarnej.
      ja rozumiem że sytuacja w słuzbie zdrowia jest ciężka, ale przecież
      mają ratowac zycie i zdrowie ludzi a tu totalna znieczulica.
    • herra11 Re: leczenie za pieniądze 26.09.08, 22:53
      Zdespe.rowana, jesteś faktycznie zdesperowana. To zrozumiałe. Kolega
      (z rodzaju menów odpornych na wszystko) opowiadał mi kiedyś, jak był
      w kawiarni i przy stoliku obok jeden z gości wbił nóz w udo
      drugiemu. Kopnęło go to, bo odbyło się ot tak sobie, z nienacka. A
      tu mąż - nie dziwię się emocjom.
      Muszę jednak stwierdzić, czytając posty powyżej, że takiego cynizmu
      lekarzy nawet na TYM forum wcześniej nie doświadczyłam. I wątpię,
      abym była jedyna. Czytam to forum wprawdzie wybiórczo, ale nie
      trafiłam jeszcze na TAKĄ arogancję.
      • maga_luisa Re: leczenie za pieniądze 26.09.08, 22:55
        Poproszę Cię herra o cytaty. Te potwierdzające "cynizm" i "arogancję".
        • herra11 Re: leczenie za pieniądze 26.09.08, 23:06
          Czy nie czujesz, że komentarze Mindflayera i 0.9 procent są
          zdecydowanie nie na miejscu?
          Czy muszę ci tłumaczyć, że kobieta jest zdenerwowana i zapewne nie
          myśli logicznie (komentarz „na gorąco” po zdarzeniu)? Czy nie macie
          z takimi zdespe.rowanymi / zdene.rwowanymi do czynienia na co dzień?
          I taka reakcja? Dziwisz się, że uważam to za cynizm? Albo
          niedopasowanie do zawodu? Bo uważam, że w waszym zawodzie empatia
          jest obowiązkowa. I nie ma nic wspólnego z Judymem czy pieniędzmi.
          • maga_luisa Re: leczenie za pieniądze 26.09.08, 23:14
            To jest jedna strona medalu, i ja to rozumiem.
            Druga, to całe mnóstwo osób, które mnie i moich kolegów "opluwają" zarzucając im
            korupcję, lenistwo, i co tam jeszcze chcesz, bo w danym momencie "są zdenerwowane".
            Uwierz mi na słowo, wiem że w tym nie siedzisz, i właśnie dlatego uwierz: nie
            raz czekałam z pacjentem ze świeżym zawałem godzinę na karetkę, ponieważ ktoś ją
            wcześniej wezwał do gorączki albo bólu brzucha, przemilczając że trwa od 2 dni.
            • p.atryk Ciekawy punkt widzenia 27.09.08, 02:23
              Stan "zdenerwowana i zapewne nie myśli logicznie" nie zwalnia od
              odpowiedzialnosci za slowa. Od takiej odpowiedzialnosci sa zwolnione
              jedynie osoby, uznane za niepoczytalne.

            • herra11 Re: leczenie za pieniądze 27.09.08, 22:28
              Wiesz co, na tym forum pełno jest płaczu, że uważa się was za leni,
              niedouków, łapówkowiczów, i coś tam jeszcze. Ale nie doczytałam się
              cienia refleksji, że może coś w tym jest, cienia analizy, z czego to
              wynika. Pamiętaj, że każdy ocenia wedle swego punktu widzenia. Wg
              mojej oceny (moje i najbliższej rodziny doświadczenia) raptem 10% z
              was nadaje się do tego zawodu.
              Ciekawe, czytam tu na forum, że głównym powodem wyboru takiego a nie
              innego zawodu jest chęć pomagania innym (frazes). Ale ci, którzy tak
              twierdzą wyraźnie tych innych nie lubią. Czyżby wybierając zawód nie
              przewidzieli, że z tymi innymi będą mieć do czynienia na co dzień? I
              będą musieli to znosić? I mimo wszystko pomagać im? Nawet tym
              pijaczkom? Pijak też inny.
              • seniorita15 Re: leczenie za pieniądze 28.09.08, 06:21
                >herra11:no i nie masz racji.Moim celem nie jest pomaganie innym ,bo od tego
                jest opieka spoleczna i teoretycznie inne instytucje..Moim zadaniem jest
                leczenie ludzi i bynajmniej- nie za co laska.Za odpowiednie do tych umiejetnosci
                wynagrodzenie.I nie mam zamiaru nic "znosic".Od tego jest ochrona szpitala.Albo
                policja ,ktora skuwa takiego delikwenta w kajdanki i wtedy prowadzimy sobie
                konwersacje na temat jego stanu zdrowia.Wierz mi,ze wiele lat tu pracuje i zaden
                nie podskakiwal w obecnosci ochrony czy policji.Ale ja tez jestem
                grzeczna.Empatia to jest cos ,co sie ma w stosunku do chorych ,a nie roszczeniowcow.
          • 0.9_procent Re: leczenie za pieniądze 27.09.08, 07:52
            Taaaaa...
            Za to zacytowane przeze mnie wypowiedzi 'zdespe.rowanej' są
            zdecydowanie na miejscu.
            Co ty sobie wyobrażasz? Że pacjent może sobie na wszystko pozwolić,
            bo jest zdenerwowany??

            Chętnie zobaczę Twoją empatię, gdy dostaniesz po buzi od pijaczka,
            który "jak się zdenerwuje to wali w mordę".
            • zdespe.rowana Re: leczenie za pieniądze 27.09.08, 18:04
              Witam przeczytałam wszysykie posty.Nie spodziewałam sie,że lekarze
              uznaja mnie za niepoczytalną ze względu na to,że zdenerwowałam się
              bo mojego męża zranili w nogę nożem.I chciałam powiedzieć ,że nie
              jest jakims pijaczkiem. Pracuje w reklamie i jest tam
              szanowany.Mieszkamy w takiej dzielnicy,w której takie rzeczy sie
              zdarzają.Ale na szczęście niedługo sie wyprowadzamy do własnego
              domku:)
              A jeśli chodzi o to że jestem zdesperowana to nie tyczy się tylko
              tego wydarzenia.Mogłabym przytoczyć najbardziej traumatyczne w moim
              życiu a mianowicie śmierć mojego braciszka. U którego za późno
              wykryto guz mózgu.Ale nie chce do tego wracać, bo wtedy to lekarze
              będący na tym foru całkiem by mnie zlinczowali. Chciałabym napisac o
              Was coś pozytywnego.WIEC PISZE DO TEJ NIE LICZNEJ MNIEJSZOŚCI, KTORA
              Z PEWNOSCIA TEZ TO PRZECZYTA I NIE BEDZIE SOLIDARYZOWALA SIE Z TYMI
              KTORZY MNIE UWARZAJA ZA NIEPOCZYTALNA BO PISZE PRAWDE DOCENIAM TYCH
              LEKARZY KTORZY W CHWILI RATOWANIA LUDZKIEGO ZYCIA NIE PRZELICZAJA GO
              NA PIENIADZE.Wiekszosc z lekarzy zdaje sobie sprawe o co walczy
              dlatego chce duzej stawki za to.Ja moge uwazac ze zarabiacie za malo
              a ile jest warte ludzkie zycie jest bezcenne,wiec zawsze warto cos
              wziasc na boku.Tak uwazaja Ci którzy pisza niepoczytalna.Nie mam już
              zamiaru wchodzic na to forum, nie lubie chodzic do przychodni, gdzie
              lekarz zawsze jest nieprzyjemny, kiedy zapisuje recepty mojej
              przewlekle chorej babci, tak jest co dwa tygodnie.Na korytarzu,
              pacjenci mówie, że trzeba przyjsc chociaż z jakimis czekoladkami, to
              wtedy przepisze nawet po dwa opakowania. Dobra koniec tych watków...
              Przepraszam tych nielicznych lekarzy,którzy prawie nie spia ratujac
              nasze zycie, ale dla tych przeliczników mówie żegnam.
              • slav_ Re: leczenie za pieniądze 27.09.08, 18:44
                Jak widzę zdenerwowanie z powodu napaści na męża to dobra okazja do oskarżenia
                lekarzy o łapówkarstwo.

                Nie zazdroszczę lekarzowi który wypisuje recepty dla Twojej babci...
              • 0.9_procent Re: leczenie za pieniądze 27.09.08, 19:38
                Oj kobieto.
                Najpierw nadać lekarzom od łapówkarzy i niemal morderców, apotem się
                obrazić.
                Rzeczywiście nad twoją poczytalnością trzeba się dobrze zastanowić.
              • p.atryk Niewiele zrozumialas... 27.09.08, 19:58
                ...a szkoda, bo moze sie przydac w przyszlosci. Wbrew "opinii" innej
                wypowiadajacej sie -nie masz prawa obrazac lekarzy i innego personelu
                medycznego. Tyle i tylko tyle.
                Uznanie za niepoczytalna rowniez tego prawa by tobie nie dawalo, jedynie
                zlagodziloby/znioslo ewentualne konsekwencje prawne.

                Maz jak widac przezyl-pogotowie mialo racje, uznajac brak zagrozenia zycia i nie
                wysylajac zespolu ratunkowego.
            • herra11 Gratuluję 27.09.08, 22:00
              pomysłu przyrównania wszystkich zdespe.rowanych / zdene.rowanych
              korzystających z waszych usług do pijaczków.
              Ale przecież i tak najważniejsza jest wasza lekarska urażona godność.
              • maga_luisa Re: Gratuluję 27.09.08, 23:06
                No i wszystko jasne. Mam tylko 10% szans na to, że nie jestem
                leniem/niedoukiem/łapówkarzem.
                Dziękuję Ci Herra, moja godność absolutnie nie poczuła się urażona i jestem
                pełna zrozumienia dla Twojego absolutnie wytłumaczalnego zdenerwowania, mimo że
                nie jesteś moją pacjentką.
                Jak następnym razem przyjdzie Ci do głowy opluć mnie i moich kolegów, zrób to w
                jakimś innym miejscu.

                A tak przy okazji, jak zszyli nogę mężowi ci lenie i niedouki? I ile musiałaś
                włożyć w kopertę?
                • herra11 Re: Gratuluję 27.09.08, 23:49
                  > A tak przy okazji, jak zszyli nogę mężowi ci lenie i niedouki? I
                  ile musiałaś
                  > włożyć w kopertę?
                  To nie mój mąż. Wiesz co, nigdy nic nie dałam w kopercie, bo nawet
                  przez myśl mi to nie przeszło. Tobie przeszło?
                  > Jak następnym razem przyjdzie Ci do głowy opluć mnie i moich
                  kolegów, zrób to w
                  > jakimś innym miejscu.
                  Sorry, to forum publiczne, mam prawo tu pisać, ty też. Przepłaszanie
                  niepasujących też jest "tradycją" tego forum.
                  <No i wszystko jasne. Mam tylko 10% szans na to, że nie jestem
                  <leniem/niedoukiem/łapówkarzem.
                  <Dziękuję Ci Herra, moja godność absolutnie nie poczuła się urażona
                  <i jestem
                  <pełna zrozumienia dla Twojego absolutnie wytłumaczalnego
                  <zdenerwowania, mimo że
                  <nie jesteś moją pacjentką.
                  No proszę, po poście o siedzeniu przy pacjencie zaliczyłam cię
                  wstępnie do tych 10% - wyraźnie pochopnie. Pytasz o przykłady
                  arogancji? To, moim zdaniem, jest arogancja. Wyraźnie nie wiesz,
                  jaki zawód wykonujesz. Urażona godność? Sorry - to wy jesteście dla
                  pacjentów, a nie odwrotnie. Zaczniemy was doceniać, jak będzie za co.
                  Ten cień refleksji, analizy - jakże przebija się z twego postu. Ja
                  mam mieć nadzieję, że będzie lepiej? Że lekarze zaczną nas pacjentów
                  traktować jak ludzi? Ty to potrafisz? Sama sobie odpowiedz.
                  Będę złośliwa. Siedziałaś przy tym pacjencie (może nie jednym). Ale
                  skutecznie aby? Coś z tego wynikło? Czegoś nie przegapiłaś (kiedyś
                  doczytałam się postu reprezentanta pacjenta, czyli rodziny - pacjent
                  był nieczynny, nieprzytomny, nie kontaktowy - nie pamiętam - rodzina
                  siedziała przy pacjencie i refleksja była następująca: dobrze, że
                  siedzieliśmy, dzięki temu udało się wyłapać zapalenie płuc - fajne,
                  nie? czy aby "wyłapywanie" zapalenia płuc to nie zadanie dla
                  lekarzy?, a może uważacie, że to też nasze - rodziny - zadanie?) Nie
                  sztuka siedzieć. Sztuka nie przegapić. Sztuka być skutecznym.
                  • maga_luisa Re: Gratuluję 28.09.08, 00:25
                    To Twoja arogancja, herra, nie ma sobie równych.
                    Nic o mnie nie wiesz, a oceniasz bez żadnych skrupułów. Obrażasz, insynuujesz,
                    podsumowujesz.

                    Nie mam Ci nic więcej do powiedzenia. Możesz dalej pławić się w swoim poczuciu
                    słuszności, na zdrowie.
                  • slav_ Re: Gratuluję 28.09.08, 00:58
                    >Nie sztuka siedzieć. Sztuka nie przegapić. Sztuka być skutecznym.

                    Więc zamiast pluć pomódl się za lekarzy. I zabiegaj by się im dobrze żyło - aby te sztukę mogli praktykować. I szanuj ich. Bo nie zapominaj - kiedyś na miejscu tego pacjenta NA PEWNO będziesz leżała Ty lub ktoś z Twojej rodziny. I od tego co zostanie zrobione będzie zależało życie tej osoby. Lepiej żeby tam wtedy był też ktoś kto będzie mógł, umiał, komu się będzie chciało i będzie miał siłę być skutecznym.
                  • marcinoit Re: Gratuluję 28.09.08, 12:28
                    hwrra11 slonko :) a skad przyszlo Ci do glowki ze ktokolwiek lacznie z mega , dba o to do jakej grupy raczysz go zaliczyc??? ja osobiscie mam gleboko w d..pie co o mnie myslisz.
                    caly twoj post mozna podsumowac starym powiedzeniem " psy szczekaja a karawana idzie dalej "
                    swoimi bzdurnymi postekiwaniami na forum zaliczylas sie sama do sfory arona i szlachcica.
                    ps. dziekuje za przypomnienie mi czemu nie pracuje w Polsce :)
              • 0.9_procent Re: Gratuluję 28.09.08, 00:33

                herra11 napisała:

                > pomysłu przyrównania wszystkich zdespe.rowanych / zdene.rowanych
                > korzystających z waszych usług do pijaczków.
                A w którym miejscu widzisz takie porównanie?
                Czy samo użycie słowa pijaczek w kontekście wymaganej wobec lekarza
                empatii tak cię oburzyło?

                W kontekście napisanej przez ciebie wypowiedzi dla magi_luizy mogę
                napisać jedno.
                Wydaje ci się, że masz prawo obrażać lekarzy na każdym kroku, a
                potem oczekiwać od nich empatii?? Współczucia?? Sympatii??
                Wyobrażasz sobie, że za twoje wielkie pieniądze ( 7 złotych
                miesięcznie dla lekarza rodzinnego) masz służbę, którą możesz na
                każdym kroku poniewierać? Chyba ci się hrabianko troszkę pomyliło.

                I jeszcze jedno.
                Pacjent nie jest dla lekarza. Ale też nie robi lekarzowi żadnej
                łaski, że się leczy. Tak jak ja nie robię żadnej łaski kierowcy
                wsiadając do autobusu, czy kucharzowi jedząc obiad w restauracji.


                > Ale przecież i tak najważniejsza jest wasza lekarska urażona
                godność.
                Nie. Najważniejsze jest napluć na wszystkich lekarzy, bo
                dyspozytorka - która lekarzem nie jest - była niemiła. (Jeśli
                usłyszała taką wiązankę, jaką mogliśmy przeczytać na początku to się
                nie dziwię.)
                A potem się obrazić, że lekarze nie pokajali się publicznie za
                dyspozytorkę i nożownika.
                • seniorita15 Re: Gratuluję 28.09.08, 06:28
                  Mam wrazenie ,ze czesc postow jest pisana na zamowienie w celu utrwalenia
                  czarnego PR ,aby latwiej poszlo "sprywatyzowanie"przez znajomych krolika tego co
                  jeszcze daje sie rozgrabic-czytaj jest dochodowe.Ale najpierw sie oddluzy-cos co
                  wczesniej nie bylo mozliwe,ale przeciez nowi wlasciciele nie moga miec pod
                  gorke.Musza zarabiac.Ciekawe jak Ci biznesmeni beda zarabiac jak zabraknie lekarzy.
                  • claratrueba Re: Gratuluję 28.09.08, 09:15
                    Szanowni lekarze, którzy się tu wypowiadacie, oburzacie się, kiedy jesteście
                    wrzucani do jednego worka- słusznie. Ale i nas- pacjentów do jednego worka
                    wrzucacie- ciemny prostak, maruda. Zwróćcie uwagę, że to nie my decydujemy czy
                    dostaniecie 7 zł za pacjenta i ile zarabiacie. Zawsze uważałam, że jesteście
                    opłacani źle i nie zmieni tego fakt, że z postępowania jednego z was byłam, co
                    najmniej, niezadowolona (wielu z was wypowiadało się w mojej sprawie). Ale
                    spróbujcie spojrzeć inaczej- przelewam na konto NFZ ok. 600 zł miesięcznie (mąż
                    więcej) od wielu lat, nie korzystając prawie wcale z waszych usług w ramach NFZ.
                    Nie mam żadnego wpływu na sposób rozdysponowania tych pieniędzy. Podobnie
                    tysiące innych osób. I nagle spotykamy się z lekceważeniem, odmową pomocy. Mamy
                    dobrze się czuć?
                    • maga_luisa Re: Gratuluję 28.09.08, 09:20
                      claratrueba napisała:
                      Ale i nas- pacjentów do jednego worka
                      > wrzucacie- ciemny prostak, maruda.

                      Nigdy tego nie zrobiłam i nie zrobię. Ani nie uogólniam - jeśli dyskutuję, to z
                      KONKRETNĄ osobą, ani też nie używam takich epitetów.

                      Zwróćcie uwagę, że to nie my decydujemy czy
                      > dostaniecie 7 zł za pacjenta i ile zarabiacie.

                      Nie bezpośrednio, to prawda.

                      > spróbujcie spojrzeć inaczej- przelewam na konto NFZ ok. 600 zł miesięcznie (mąż
                      > więcej) od wielu lat, nie korzystając prawie wcale z waszych usług w ramach NFZ

                      Zażalenie należy kierować w tym samym kierunku, co ja pretensje o 7 zł. Czyli na
                      Wiejską.


                      I nagle spotykamy się z lekceważeniem, odmową pomocy. Mamy
                      > dobrze się czuć?

                      Nie lekceważę i nie odmawiam pomocy. Mam dobrze się czuć słuchając takich oskarżeń?


                      • claratrueba Re: Gratuluję 28.09.08, 09:39
                        Absolutnie nie masz powodów do złego samopoczucia, jeśli zachowujesz się w
                        porządku. Znam wielu lekarzy, cenię ich i szanuję, wiem jak zachowują się w
                        stosunku do pacjentów, nie tylko tych "poleconych". Ale to już tak jest, że mówi
                        się tylko o samolotach, które spadły, nie o tych co doleciały do celu (choć jest
                        ich nieporównanie więcej). I dobre zachowanie lekarzy traktuje sie jak norme i o
                        nim nie mówi, a złe nagłaśnia. A po tym co wyprawiał p. Ziobro- nie dziw się, że
                        tzw. ogół ma opinię o lekarzach fatalną. Mój wniosek o traktowaniu pacjenta jako
                        ciemnego prostaka i marudy wynika z odpowiedzi na mój wpis i tytułowaniu mnie
                        "paniusią" i protekcjonalnym tonem wypowiedzi a wcześniej zachowaniem lekarki w
                        przychodni. A prawda taka, że Wiejska 7 i was i nas jednakowo robi w jajo.
                    • 0.9_procent Re: Gratuluję 28.09.08, 10:27
                      To nie jest tak, że lekarze są negatywnie nastawieni do pacjenta,
                      zanim ten wejdzie do gabinetu.
                      Traktuję pacjenta poważnie, jestem dla Niego uprzejmy, ale są
                      granice. Ubezpieczony w KRUSie (niekoniecznie rolnik) rzucający
                      hasło „płacę i wymagam”, albo młodszy ode mnie bezrobotny,
                      który „płacił na moje wykształcenie” oczekuje ode mnie uprzejmości?
                      Wybacz!

                      Są też tacy jak herra, którzy najwyraźniej słowo „służba” rozumieją
                      dosłownie.

                      Autorka wątku rozpoczęła go od wyzwisk, więc jakiej odpowiedzi się
                      spodziewała? Rozumiem jej zdenerwowanie, ale to nie upoważnia jej do
                      takiej wypowiedzi i tyle.
                      (Kwestia rozległości rany i ewentualnego zagrożenia to już inna
                      sprawa, zdarza się, że powód wielkiego zamieszania jest zupełnie
                      błahy, ale wiem – nie każdy jest lekarzem by to ocenić. Tylko
                      dlaczego w takim razie jest pierwszy do oceny lekarza? )

                      Kiedyś nobliwy pan rzucił się na mnie z pięściami, gdy usłyszał, że
                      jego córka ma bóle brzucha bo:
                      1. jest w ciąży
                      2. rodzi
                      Rozumem, że był zdenerwowany, ale bez przesady. Uważasz, że miał
                      prawo do takiego zachowania? Co byś powiedziała, gdyby to lekarz
                      uderzył pacjenta ‘bo się zdenerwował’ ??
                      • claratrueba Re: Gratuluję 28.09.08, 10:55
                        Nikt nie ma prawa do chamstwa. Wy się z nim spotykacie, ja też. I niemożliwymi,
                        czasem wręcz niezgodnymi z prawem, życzeniami moich klientów (płacę i wymagam)
                        Nie jesteśmy zbyt dobrze wychowanym narodem. A argument "płacił na moje
                        wykształcenie" zawsze mnie bawi- nasi rodzice nie płacili podatków? A może tenże
                        bezrobotny podręczniki Ci sponsorował? Natomiast w kwestiach takich jak
                        poruszony przez "zdesperowaną" powinny być jasne przepisy- w wielu krajach UE,
                        pogotowie musi (!) przyjechać do ofiary przestepstwa.
                        • slav_ Re: Gratuluję 28.09.08, 12:50
                          Gdyby wezwanie było "z ulicy" karetka była by bez zbędnych pytań (był by też automatycznie wezwana Policja).

                          Nie wiemy jak wyglądało wezwanie z domu (ale na podstawie pierwszego prostu można przypuszczać jak MOGŁO wyglądać i niekoniecznie miał bym pretensje do dyspozytorki) oraz... nie wiemy jak pacjent faktycznie dostał się do ambulatoeium bo autorka wątku nie pisze tego, może jednak przyjechało? Bo jest wpis "mąż na pogotowiu" ale nie ma jak sie tam dostał (obstawiam jednak interwencję karetki).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka