cantucci
20.05.11, 09:44
6 lat razem, kupione wspolne mieszkanie (oczywiście kredyt wziełam ja bo on ma wspólnotę majatkową) obietnice, wielka miłość, czekanie, czekanie a on jak ghdyby nigdy nic żył w tym czasie normalnie z żoną która nei miała o niczym pojecia.
O istnieniu żony oczywiście wiedziałam ale zapewniał mnie ze miedzy nimi nic już nie ma ze to jest dla nich obojga oczywiste. fakty wskazywały na co innego.
Nie wytrzymałam - napisałam do zony. Oczywiście pokajał się przed nia (tej której nie kochał i był zo bowiazku bo dzieci) do mnie się nie odzywa i dowiedziałam się ze JA wbiłam biedaczce nóż w plecy. ŻOna rzekomo wybaczyła. Standard?