Dodaj do ulubionych

"doniosłam" żonie

20.05.11, 09:44
6 lat razem, kupione wspolne mieszkanie (oczywiście kredyt wziełam ja bo on ma wspólnotę majatkową) obietnice, wielka miłość, czekanie, czekanie a on jak ghdyby nigdy nic żył w tym czasie normalnie z żoną która nei miała o niczym pojecia.
O istnieniu żony oczywiście wiedziałam ale zapewniał mnie ze miedzy nimi nic już nie ma ze to jest dla nich obojga oczywiste. fakty wskazywały na co innego.
Nie wytrzymałam - napisałam do zony. Oczywiście pokajał się przed nia (tej której nie kochał i był zo bowiazku bo dzieci) do mnie się nie odzywa i dowiedziałam się ze JA wbiłam biedaczce nóż w plecy. ŻOna rzekomo wybaczyła. Standard?
Obserwuj wątek
    • lady.szpileczka Re: "doniosłam" żonie 20.05.11, 09:52
      A co sobie myślałaś???
      Za często czyta się tu i tam o Misiaczkach, którzy "używają " życia z kochankami wmawiając im ,ze żony to już nie kochają smile
      To takie typowe
      • cantucci Re: "doniosłam" żonie 20.05.11, 09:56
        Myslałam to co każy lady szpileczko smile nie masz wiary w ludzi? mogę zrozumieć ze wfacet bzyka kogos na boku pare miesięcy i żyje "normalnie" z żoną ale jesli spotyka się regualrnie 6 lat i kupuje wspolnie mieszkanie a przy tym zyje z nia normanie (kłamiac ze nie) to czy ma prawo do dalszego życia bez konsekwencji? dodam, ze ja to uciełam listem - on do końca twierdził ze mam "urojenia"
        • lady.szpileczka Re: "doniosłam" żonie 20.05.11, 10:37
          cantucci napisała:

          > Myslałam to co każy lady szpileczko smile nie masz wiary w ludzi?

          Moja wiara w ludzi czyt.facetów mocno podupadła smile
          "Twój " facet to drań . Szkoda mi tylko zony , bo też cierpi...bardzo
          • cantucci Re: "doniosłam" żonie 20.05.11, 10:54
            domyślam się że cierpi, sadze ze cierpimy obie
            mam andzieje ze i on dostał po uszach
            • imasumak Mieszkanie mam nadzieję jest tylko na Ciebie? 20.05.11, 12:28


              • cantucci Re: Mieszkanie mam nadzieję jest tylko na Ciebie? 20.05.11, 12:39
                Tak. ale to niewiele poprawia - kredyt spłacaliśmy dopiero od roku. saam nie jestem w stanie tego utrzymac a mieszkanie jest wzięte na kredyt w 100%. Gdybym wiedziała, ze jedno gada a drugie robi nigdy nie zdecydowałabym się na takie obciążenie. Mam ochotę go zamordować.
                • neecia Re: Mieszkanie mam nadzieję jest tylko na Ciebie? 20.05.11, 18:39
                  big_grin big_grin big_grin
                  Przepraszam, ale jak można być aż tak naiwnym...?!?!
                  • miguell Re: Mieszkanie mam nadzieję jest tylko na Ciebie? 22.08.11, 11:07
                    Wystarczy chcieć być naiwnym
                    Dla niektórych amatorek zakazany owoc lepiej smakuje.

                    Są strasznie zawidzione, że owoc się nie słucha i po sześciu latach konsumpcji nie chce przeskoczyć na stałe do ich fartuszka.
                    • tomalamas Re: Mieszkanie mam nadzieję jest tylko na Ciebie? 22.08.11, 11:29
                      Cóż, naiwnych nie sieją... Spróbuj sobie to wreszcie przepowiedzieć, żyłaś z oszustem, wiedząc o tym, że taki jest. Powoliłaś, by oszukiwał kogoś innego i nie ważne są tu usprawiedliwienia, że nie kochał żony, że tylko pomieszkiwał, itp... Po prostu był świnią, ale z tego co piszesz wynika, że lubisz takich. Ciesz się, że to koniec, bo byłabyś następną na której ćwiczyłby swoje umiejętności kłamania. Następnym razem spróuj postawić sprawę jasno - będziemy razem jak tylko przyniesiesz orzeczenie sądu. Zobaczysz jak szybko żonaci faceci przestaną cię "kochać"...
                      A tłumaczenia o działaniu dla dobra dzieci, wspólnym majątku, itp. rozmieszają mnie. Żle ci z mężem? Rozwiedź się i wchodź w nowe związki bez balastu. Poznałaś kogoś, kto twierdzi że mu źle w małżeństwie? Gdyby tak byo to by w nim nie tkwił i nie szukał "wyjścia awaryjnego". Tej mitycznej postaci, która wszystko rozumie, przytuli, kocha, ble, ble, ble... Po prostu poszukaj faceta, który nie zatrzymał się w rozwoju na poziomie szesnastolatka a i sama dorośnij wreszcie. Chyba, że uważasz, że cokolwiek robiłaś w swojej sprawie było w porządku i było uczciwe...
                      • ryszard_mis_ochodzki zemsta materaca 22.08.11, 12:27
                        to juz nudne sie robi, nie moglas se dać siana?

                        jedz do egiptu na pocieszenie
                        • mariuszdd powinna zrobić na złość 22.08.11, 14:58
                          Puść sie z autobusem arabów !smile
                • imasumak Re: Mieszkanie mam nadzieję jest tylko na Ciebie? 24.05.11, 19:25
                  Zamień mieszkanie na mniejsze i zmień wielkość i warunki kredytu. Zawsze będzie łatwiej.
                  • rydzyk_fizyk Re: Mieszkanie mam nadzieję jest tylko na Ciebie? 22.08.11, 11:57
                    Pod warunkiem, że to nie kredyt we frankach szwajcarskich.
                  • taka_prawda500 Re: Mieszkanie mam nadzieję jest tylko na Ciebie? 22.08.11, 20:14
                    A może lepiej w jednym pokoju zamieszkać, a drugi lub trzeci (nie napisałaś jak duże to mieszkanie) wynająć studentom? Będzie na ratę kredytu. No chyba że to jakiś tzw. "apartament" czyli przechodni "kuchniojadalniosalon" z którego są drzwi do sypialni.Wtedy faktycznie lepiej byłoby zamienić na rozkładowe najlepiej na wtórnym, taniej będzie. I wynajmować komuś, dopóki nie spotkasz odpowiedniego człowieka smile Czego Ci życzęsmile
                • bede_jojczyl Re: Mieszkanie mam nadzieję jest tylko na Ciebie? 23.08.11, 09:32
                  A czego się spodziewałaś po takim donosie? Że żona go zostawi, a on nie będzie miał wyjścia i przyjdzie do Ciebie? Szczerze chciałabyś faceta, który w ten sposób podejmuje decyzje?
                  Nie lepiej było stopniowo ochłodzić relację z nim, ciągnąć kasę na mieszkanie i zająć się sobą? (Nie wiem... pracy lepszej szukać, podróżować, albo nauczyć się czegoś nowego?)
                  Przecież on robił dokładnie to samo - wykorzystywał Cię.

                  Teraz masz przerąbane przez to mieszkanie sad
          • berenika.5 Re: "doniosłam" żonie 20.05.11, 18:03
            "Szkoda mi tylko zony , bo też cierpi...bardzo "

            No właśnie, czy tak ma być, że żona cierpi, kochanka też ( na własne życzenie z własnej głupoty, naiwności i ubogiej moralnosci ale jednak) a ON co najwyżej najadł się strachu i to nie na długo ????????

            I tym oto sposobem główny winowajca - kłamca, oszust i ktoś kto świadomie skrzywdził żonę i matkę swoich dzieci pobrykał sobie na boku jednocześnie mając wesoły szczęśliwy domek i nadal będzie go miał...bajka...


            i dalej czy nie szkoda ci tez zony ze będzie "musiała" żyć z kim takim?


            • enith Re: "doniosłam" żonie 20.05.11, 19:35
              Ależ to jest klasyka gatunku! Po doniesieniu żonie, to kochanka jest wyzywana od szmat i przez uświadomioną żonę i mężulka - zdrajcę, który nagle doznaje olśnienia, że najważniejsza jest jednak rodzina. Żona z kolei wybacza i nienawiść kieruje ku kochance, no bo jak inaczej mialaby żyć z mężem, gnojem, który jej przez 6 lat(!) poroże dorabiał? Każdy sobie to jakoś racjonalizuje, mąż, żona i kochanka też.
              • yulek_cezar Pozwać gościa o alimenty... 22.08.11, 11:16
                ...za niespełnione obietnice (jak można kogoś udupić za rezygnacje ze ślubu, to za rezygnację z rozwodu też pewnie można).
            • 73agaa Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 08:37
              Dlatego ja żona kopnęłam mojego męża, drania i kłamcę (zdradzał przez 2 lata) w cztery litery. Ja z oszustem żyć dalej nie chciałam. Panienka napawa się teraz dumą, że odbiła mi męża i że wygrała ze mną. No cóż, ja na dzień dzisiejszy też czuję, że wygrałam . smile Nie powiem, początki po rozstaniu były trudne, ale uważam to za najlepszy krok w moim życiu. Szkoda czasu i życia na takich oszustów!
          • mgrek Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 09:38
            Facet nie drań tylko poligamista może tylko nie potrafił Tobie i być może sobie tego uświadomić ..
            cóż związek monogamiczny jest " wynalazkiem " ostatniego tysiąclecia a co się działo wcześniej przez np. ostanie 100000 lat? Raczej to co odkrywa nauka nie miało wiele wspólnego z monogamią i zostało w genach..
      • 99999miki Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 00:00
        ciekawe jaka głupia i naiwna jest autorka, skoro aż 6 lat dawała robić się w konia...
        żal mi jej ale nie z powodu tego co się jej stało tylko z powodu, że jest taką idiotką...
        • asscon Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 13:25
          i przez takie idiotki faceci maja duże pole do działania. hulaj dusza piekła nie ma smile ani przez chwilę mi nie żal ani żony, że zamiast kopnąc w d... przygarnęła, kochanki tymbardziej.. a faceta to nawet podziwiam, ze przez sześć lat ogarniał sytuację, na tyle, że nikt się nie zorientował. dla mnie żonaty facet jest nie do ruszenia, jak mu się nie układa, niech sie rozwiedzie..
          • drasan Re: "doniosłam" żonie 01.01.13, 23:20
            Jestem ciekawa po co w takim razie czytasz akurat to forum, jak jest to dokładnie poza tobą
    • enith Re: "doniosłam" żonie 20.05.11, 15:18
      Kupiłaś mieszkanie z kochankiem?? I to po latach "bujania się z nim", gdy już wiedziałaś, że on nigdy od żony nie odejdzie? Niepoważna jesteś. No i to doniesienie żonie o romansie... A fuj.
      • cantucci Re: "doniosłam" żonie 20.05.11, 15:24
        owszem. kupiłam. to była wspólna decyzja na podstawie jego deklaracji "odejde od niej na pewno"
        • enith Re: "doniosłam" żonie 20.05.11, 15:50
          A dlaczego nie poczekałaś, aż odejdzie, skoro "na pewno" miał to zrobić? Długo cię mamił? Bo wiesz, wg psychologów jeśli facet nie dochodzi od żony w ciągu dwóch lat od rozpoczęcia romansu, to szanse, że w ogóle odejdzie, maleją prawie do zera.
          • ogionek Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 09:39
            A czy to serce wybiera? smile
            W związku ciągle ma się nadzieję, że będzie lepiej. Nawet kiedy wszystko mówi inaczej, my nadal wierzymy, że będzie lepiej. Miłość i wiara niestety nie poddają się rozumowi.
            • asscon Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 13:44
              nie poddają się rozumowi wtedy gdy go nie ma smile
              jak głupim trzeba być, zeby dać się zwodzic przez 6 lat i jeszcze wziąc kredyt..

              ogionek napisał:

              > A czy to serce wybiera? smile
              > W związku ciągle ma się nadzieję, że będzie lepiej. Nawet kiedy wszystko mówi i
              > naczej, my nadal wierzymy, że będzie lepiej. Miłość i wiara niestety nie poddaj
              > ą się rozumowi.
        • klawiatura_zablokowana Re: "doniosłam" żonie 22.05.11, 17:35
          A ty pomyślałaś, że to słowny o solidny facet - przecież jak żonie obiecał wierność, to dotrzymał słowa big_grin
    • ja_caryca Re: "doniosłam" żonie 24.05.11, 09:47
      Kompletnie nie rozumiem dlaczego jedziecie po Cantucci. Ok, naiwność, wpierniczenie się w kredyt z niczym pewnym, ze słowem. Ale ja wiem, że można uwierzyć (choć sama jestem zdecydowanie bardziej racjonalna).
      Tak, tak. Kochanka jest zła, a piesek tylko brał... Dlaczego nie uświadomić żony? Wy, żony wolałybyście nie wiedzieć?
      • cantucci Re: "doniosłam" żonie 24.05.11, 13:05
        nie wiem czy to była nawiność... kupiliśmy je po 5 latach znajmości - ona takze sporo włożył w to mieszkanie - oczywiscie to kropla w morzu bo prawdziwy problem został mnie. Nie chcę się wybielac ale ja byłam z nim szczera - wiedzial czego oczekuję i zaakceptowal te warunki. 3 lata temu powiedziałam mu, ze odchodze ze nie mogę żyć w trójkącie. On stwierdził ze wszystko się zmieni ze oni z żoną to juz i tak fikcja. Miałam jednak podstawy zeby wierzyć ze mozliwe jest lepsze życie i to z nim. Doniesienie żonie z pewnością nie było szczytem klasy. I nie zrobiłabym tego gdyby to stało się po roku znajomości, dwóch - i to znajomosci która na warunkach "tylko dla seksu". Ale złozóne zostały konkretne deklaracje i obietnice. Wzięty został duzy kredyt który razem mielismy spłacać a który teraz oczywiście ZA KARĘ bede spłącac musiała sama. Czy naprawde nie miałam podstaw czuć się wykorzystana? Dodam, ze to ja odeszłam - odchodząc napisałam list - gdyż jak sadziąłm był to jedyny sposob zeby przekonać się na ile szczere są jego intencje. Przedtem rostawaaliśmy się już kilka razy i za kazdym razem był powrót - to mnie psychicznie wykańczało. Znów obietnice i znów wszystko było jak zwykle. Nie miałam już na to siły.
        • ja_caryca Re: "doniosłam" żonie 24.05.11, 22:07
          Wydaje mi się, że jednak była naiwność. Obietnic do garnka nie włożysz. Gdzie było racjonalne myślenie, skoro przez 6 lat od żony jednak nie odszedł?
          Stało się. Trzeba żyć dalej. Jakoś.

          Brak klasy? Dlaczego? Zachował się jak kawał xuja, a Ty masz uszy położyć po sobie?
        • firstkasia123 Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 16:50
          cantucci napisała:

          > nie wiem czy to była nawiność... kupiliśmy je po 5 latach znajmości - ona takze
          > sporo włożył w to mieszkanie - oczywiscie to kropla w morzu bo prawdziwy probl
          > em został mnie. Nie chcę się wybielac ale ja byłam z nim szczera - wiedzial cze
          > go oczekuję i zaakceptowal te warunki. 3 lata temu powiedziałam mu, ze odchodze
          > ze nie mogę żyć w trójkącie. On stwierdził ze wszystko się zmieni ze oni z żon
          > ą to juz i tak fikcja. Miałam jednak podstawy zeby wierzyć ze mozliwe jest leps
          > ze życie i to z nim. Doniesienie żonie z pewnością nie było szczytem klasy. I n
          > ie zrobiłabym tego gdyby to stało się po roku znajomości, dwóch - i to znajomos
          > ci która na warunkach "tylko dla seksu". Ale złozóne zostały konkretne deklarac
          > je i obietnice. Wzięty został duzy kredyt który razem mielismy spłacać a który
          > teraz oczywiście ZA KARĘ bede spłącac musiała sama. Czy naprawde nie miałam pod
          > staw czuć się wykorzystana? Dodam, ze to ja odeszłam - odchodząc napisałam list
          > - gdyż jak sadziąłm był to jedyny sposob zeby przekonać się na ile szczere są
          > jego intencje. Przedtem rostawaaliśmy się już kilka razy i za kazdym razem był
          > powrót - to mnie psychicznie wykańczało. Znów obietnice i znów wszystko było ja
          > k zwykle. Nie miałam już na to siły.


          Osłabiasz mnie!!! jaka poszkodowana życiem i wykorzystana...a kto k....a do cudzego łoża wlazł? Chociaż nie wolno życzyć nikomu źle to ja Tobie tego życzę....
          Sama tego chciałaś, skoro tyle lat potrafiłaś patrzeć bez obrzydzenia na siebie w lusterku to teraz nie powinnaś mieć skrupułu aby znaleźć kolejnego sponsora.

          On deklaracje i obietnice złożył żonie, a nie tobie.....

          • gwalturety Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 17:12
            ad: firstkasia
            cudze czy nie, nie nam oceniać ..
            śmieszy mnie potępianie i osadzenie po kilku zdaniach, ale przeciez to takie polskie wink

            wiekszosc potepia autorkę .. a ten pajac co to naobiecywał ogon podkulił i udaje ofiarę! .. zawsze najlatwiej wetknac babie ze glupia, ze sama chciala ... pewnie tak, ale sama tego nie robila ... dlatego szkoda jednej i drugiej
          • juicy.cranberry Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 18:34
            Kurcze, wiekszosc jadzie po cantucci, ze to jej wina, ze wlazla do "cudzego" lozka etc. To sredniowiecze! Ona - ku...wa, a on niewinny!!!!! Oboje tkwili w tym zwiazku, ona sie zakochala, naiwnie, bo naiwnie (z madrzejszych od nas milosc robila naiwnych gluptakow), ale to a on ja zwodzil przez 6 lat. Okazal sie palantem, a teraz cantucci zostala sama, z latka kur....ewki, naiwniary etc. Moze powinno sie ja napietnowac szkarlatna litera, albo w inny sposob? A ten jej facet, no coz... Jego morale jest ok? Zone walil w rogi, a innej kobiecie nie dal ulozyc zycia! Istny wzor do nasladowania!!!! Manipulowal dwiema naiwnymi, musi byc z niego niezly talent. Kto wie? Moze oprocz cantucci jest wiecej kochanek? Nic tylko bic mu brawo!!!!
            • e.i.t.h.e.l Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 00:54
              Nie denerwuj się tak, przecież nikt nie napisał, że on jest ok. O nim to już w ogóle szkoda gadać. Ja nie rozumiem natomiast jednego. Skoro on po 2 czy tam 3 latach stwierdził, że to już na pewno koniec z żoną, to ja chciałabym poznać jego rodzinę, znajomych itd. jako jego oficjalna nowa kobieta. Nawet z żoną pewnie bym chciała porozmawiać. Ciekawe jakby on wtedy tłumaczył, żeby tego nie robić.
        • gupek-wioskowy Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 07:15
          poza dużym kredytem zostaje ci mieszkanie. A poza tym jest to jedyny argument w tej sprawie, który przychodzi ci do głowy. W związku mężczyzna/kobieta istnieje też miłość. Nie tylko kasa. Mieszkanie można sprzedać, wynająć, można je spłacać.
          Kochasz go, czy jest ci potrzebny jako zabezpieczenie finansowe? Może facet jest finansowo ustawiony (tak mi wynika z tego co piszesz) i chciałaś go wyrwać żonie i dzieciom?
          Pomyślałaś przez chwilę o jego dzieciach? O jego miłości do nich? O tym, że rozstanie z żoną, to byłoby też rozstanie z dziećmi? Że mężczyźnie łatwiej jest rozstać się z kochanką?
          Jesteś wyjątkowo egocentryczna i nie sądzę, że potrafisz kochać.
          To, że doniosłaś żonie jest twoim prawem. Ale jeśli myślałaś, że kobieta-matka nie podejmie walki o mężczyznę-ojca jej dzieci, to nie masz pojęcia o miłości matki do dzieci.
          A mężczyźni? Mają biologiczną słabość do kobiet. Ale na żony szukają nie tylko atrakcyjnych kobiet, ale też matek dla swoich dzieci.
          Ja bym jeszcze zrozumiał, że masz do niego żal, że odebrał ci 6lat życia w wieku rozrodczym, ale on odebrał ci kasę na spłacanie kredytu.
          W gwarze góralskiej na kochankę mówi się frajerka. Ale wg. mnie nie jesteś tylko frajerką. Francuzi mieli na takie kobiety inne określenie: metresa. Ty jesteś jednym i drugim w jednym.

          Dlatego zastanów się nad tym, rozwiąż sprawę kredytu i zacznij nowe życie. I tym razem zostaw żonatych facetów w spokoju. Kiedyś trzeba zmądrzeć, nawet jeśli jest się egocentrykiem.

          • johnnyf Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 08:59
            aż się prosisz żeby powiedzieć, że twój nick jest bardzo trafny.

            Jeśli facet decyduje się na kochankę, obiecuje jej jedno, a potem się wycofuje, to jest palantem.
            Jeśli nie kochał swojej żony to powininen bez szukania kochanki odejść - być uczciwym. Może sie zdarzyć, że popełni błąd i się zakocha w kimś innym, ale wtedy tym bardziej powinien się zachować po męsku i rozwieść się, albo jak najszybciej zakończyć ten związek z drugą kobietą.
            A ten tu grał na dwa fronty - żonie mówił jedno, kochance drugie. Żal mi obydwu kobiet, bo jedna i druga zostały oszukane. I napewno wyrwa w sercu pozostanie.
            A mieszkanie może uda się sprzedać, może wynająć, a może jakoś dasz radę udźwignąć ten ciężar finansowy.
      • jesiensredniowiecza [...] 22.08.11, 15:56
        Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
        • ronja2 Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 16:31
          A ja wolałabym wiedzieć. I bynajmniej nie zachowałabym się jak owa żona. Mój mąż miałby już spakowane walizki. Zresztą nie ja jedna bym tak postąpiła. Znam takiego jednego delikwenta: trzy lata romansu i życie z niedobrą żoną. Wyprowadzka do kochanki... i okazało się, że wcale nie jest z nią tak kolorowo na co dzień. Zaplanował więc powrót do domu, a tu zonk. Żona na powrót męża marnotrawnego zgody nie wyraża. Ubaw po pachy. Brylujący na salonach pan i władca okazał się gołodupcem i jest skazany na pomieszkiwanie kątem u krewnych i znajomych. Tymczasem żona spokojnie układa sobie własne życie...
      • drasan Re: "doniosłam" żonie 01.01.13, 23:33
        Właśnie zadziwia mnie podejście kobiet do kobiet. Facetowi wszystko uchodzi, może obiecywać piękną przyszłość i być przy tym tak autentyczny, że kochanka bierze kredyt. Przecież to nie jest ot tak w 3 minuty, on cały czas musiał jej mydlić oczy swoją wielką miłością i tym że już za moment będzie z nią na stałe. Ale opinia jest takaż to kochanka jest winna, on został uwiedziony - na 6 lat???? To wy jesteście naiwne... Bardzo dobrze że powiedziałaś żonie niech wie z kim dzieli łoże.
    • prezes1342 [...] 24.05.11, 14:32
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • cantucci Re: "doniosłam" żonie 24.05.11, 14:43
        Dziękuję Prezesie smile wolę nie ryzykowac nigdy nie wiadomo z kim ma się do czynienia w internecie, prawda? smile jakos mam wrażenie jakbyśmy się 6 lat znali.
        • prezes1342 [...] 24.05.11, 15:10
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • cantucci Re: "doniosłam" żonie 24.05.11, 15:22
            Chętnie. Podać numer konta czy znasz?
            • prezes1342 [...] 24.05.11, 15:28
              Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
              • cantucci Re: "doniosłam" żonie 24.05.11, 15:37
                Proponuję jednak u nas "kochanie"
                • prezes1342 [...] 24.05.11, 15:43
                  Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                  • cantucci Re: "doniosłam" żonie 24.05.11, 15:45
                    "tak"
                    • prezes1342 Re: "doniosłam" żonie 24.05.11, 15:49
                      Żona już nie...
                      • cantucci Re: "doniosłam" żonie 24.05.11, 15:50
                        bardzo współczuję smile
                        • prezes1342 [...] 24.05.11, 15:54
                          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                          • cantucci Re: "doniosłam" żonie 24.05.11, 15:56
                            jakie te kobiety sa złe i obłudne.
                            • prezes1342 Re: "doniosłam" żonie 24.05.11, 16:01
                              Muszę coś zorganizować.
                              Poradzisz sobie???
                              • cantucci Re: "doniosłam" żonie 24.05.11, 16:46
                                nawet tu sa trole
    • messalina2.dwa Re: "doniosłam" żonie 25.05.11, 09:46
      Nie wchodzi się żonatemu facetowi w jego relacje z żoną, dziećmi, czy to w czasie trwania "zwiąku kochanków", czy po rozstaniu. Donoszenie żonie to dla mnie brak dumy i honoru.
      • cantucci Re: "doniosłam" żonie 25.05.11, 10:03
        też tak kiedyś uważałam
        • prezes1342 [...] 25.05.11, 11:33
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • ja_caryca Re: "doniosłam" żonie 26.05.11, 10:53
        Żonaty facet ma swój rozum. Nie jest bezwolnym stworzonkiem, którego kochanka zmusiła, porwała i kazała robić brzydkie rzeczy. wink
        A niedonoszenie to duma i honor?
        Jasne, żona cierpi, cierpi kochanka, a facet? Jemu ma się upiec? W końcu to on krzywdził je obydwie + swoje dzieci.
        • klawiatura_zablokowana Re: "doniosłam" żonie 27.05.11, 14:33
          Donoszenie po tym, jak się w ten romans samemu weszło jest nieco dwulicowe.
          Skoro jest taka uczciwa i uważa, że ta biedna kobieta powinna o wszystkim wiedzieć, to powinna ją uświadomić, gdy misio smalił do niej cholewy.
          • cantucci Re: "doniosłam" żonie 27.05.11, 14:35
            ale tak właśnie zrobiłam - przerwałam romans W TRAKCIE.
            • klawiatura_zablokowana Re: "doniosłam" żonie 30.05.11, 14:44
              Nie, nie zrozumiałaś - uczciwość to byłoby ostudzić emocje ZANIM do czegokolwiek doszło.
              Wejść w romans z żonatym i po paru latach donieść żonie, jaki on zły i niedobry to tak nie bardzo kryształowe z twojej strony. Ani wobec niej, ani wobec niego.
              • juicy.cranberry Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 18:51
                RE: klawiatura_zablokowana

                wydaje mi sie , ze kilka lat w zwiazku z facetem, nawet zonatym, powoduje, ze ludzi lacza jakies zobowiazania (czasem finansowe, czasem dzieci), lacza tez deklaracje. Jesli facet mowi, ze odejdzie od zony, a tego nie robi, to to jest krysztalowe? Nie chwale romansow, ale nie moge przejsc do porzadku nad tym, ze "ta druga" zwykle zostaje z reka w nocniku, a koles wraca potulnie na lono rodziny, ktora nic nie wie o jego zachowaniu. Jak najbardziej popieram przekazanie zonie informacji.

                W ogole cos jest na rzeczy z tymi kobietami, bo i zona i kochanka w tej, jak i w innych podobnych spawach, wykazuja sie mega wysoka tolerancja na wyskoki faceta...
              • magda.j.fernik Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 08:29
                nie bardzo rozumiem czemu Cię tak atakują. Każdemu może się przytrafić romans z żonatym. Wszyscy tacy święci jesteście że prawicie morały? Ciekawa jestem ile osób udzielających się na forum było w podobnej sytuacji - myślę że uzbierała by się liczna grupka. Bardzo dobrze że powiedziałaś żonie. W Stanach Zjednoczonych mogłabyś podać go do sądu i przyznaliby Ci niezłe odszkodowanie. Dobrze zrobiłaś.

                A klawiatura_zablokowana niech się tak nie wymądrza, ciekawa jestem co by zrobiła gdyby to jej się przytrafiło - święta się znalazła, musisz kiedyś spróbować, w tym wszystkim jest niesamowity dreszczyk emocji którego nie znajdziesz w nudnym związku.
                • asscon Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 13:50
                  a po tym dreszczyku zostajesz z ręką w nocniku.. trochę wyobraźni kobieto, żal mi ludzi, którzy dreszczyków emocji szukaja uwodząc czudzych mężów.


                  magda.j.fernik napisała:

                  > nie bardzo rozumiem czemu Cię tak atakują. Każdemu może się przytrafić romans z
                  > żonatym. Wszyscy tacy święci jesteście że prawicie morały? Ciekawa jestem ile
                  > osób udzielających się na forum było w podobnej sytuacji - myślę że uzbierała b
                  > y się liczna grupka. Bardzo dobrze że powiedziałaś żonie. W Stanach Zjednoczony
                  > ch mogłabyś podać go do sądu i przyznaliby Ci niezłe odszkodowanie. Dobrze zro
                  > biłaś.
                  >
                  > A klawiatura_zablokowana niech się tak nie wymądrza, ciekawa jestem co by zrobi
                  > ła gdyby to jej się przytrafiło - święta się znalazła, musisz kiedyś spróbować,
                  > w tym wszystkim jest niesamowity dreszczyk emocji którego nie znajdziesz w nud
                  > nym związku.
      • titta Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 16:19
        "Nie wchodzi się żonatemu facetowi w jego relacje z żoną, dziećmi, czy to w czasie trwania "zwiąku kochanków", czy po rozstaniu.
        Chwila...z zonatym facetem sie nie wchodzi przede wszystkim w zwiazek. Osobiscie uwazam, ze jak juz sie w takim jest to powiadomienie zony wcale nie jest swinstwem. to zwykla lojalnosc - niech kobieta sama podejmie decyzje czy chce zyc z takim typem.
        • alfika Re: to chyba tez nei tak 23.08.11, 08:38
          przede wszystkim żonaty facet złożył przysięgę, obietnicę zonie i to on się zobowiązał nei wchodzić w żadne romanse

          mamy wciąż społeczeństwo patriarchalne: on oszukał i żonę, i kochankę, ale kto jest zły? kochanka big_grin bo nei upilnowała obcego chłopa big_grin
          żona biedna, kochanka zła, a misia pchała biologia

          proponuję gwałty rózniez określić jako kierowanie się czystą biologią
          prowokowane zbyt szerokim uśmiechem/zbyt krótką spódniczką/zbyt wyzywającą porą powrotu do domu...

          facet zdradził
          można przepowadzić rozwód z orzekaniem o winie
          - tylko żona straci zaplecze finansowe i prawne zabezpieczenie, prawda? big_grin
          bo już raczej nie ukochanego i oddanego przyjaciela, kochanka i partnera (w osobie owego męża)

          ps. jako żona miałabym chęć na zakolegowanie się z kochanką bardziej niż na dalsze kolegowanie się z misiem (wypaczonym biologicznie) w ramach małżenstwa
    • dzikarzeka Re: "doniosłam" żonie 25.05.11, 11:55
      Niesamowite, zaraz się żonka tutaj wypowie hihihihi...
      Trzymaj się Cantucci. Jestem z Tobąsmile
      • prezes1342 [...] 25.05.11, 12:01
        Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • cantucci Re: "doniosłam" żonie 25.05.11, 12:07
        hhah smile dzieki smile tylko, ze to nie on smile z tego co pisze, ne ema kompletnie znjamości tematu smile nasz trol pisze coś o sponsorowaniu a czesto było akurat dokłądnei odwrotnie smile
        • prezes1342 [...] 25.05.11, 12:21
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • cantucci Re: "doniosłam" żonie 25.05.11, 12:36
            no rzeczywiście na forum jak w konfesjonale - napisałam zeby sobie pokłamac i jakiś rzep mi się do d....py przyczepił czyli TY

            odejdz trolu nudny jesteś.
            • prezes1342 [...] 25.05.11, 13:01
              Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
              • cantucci Re: "doniosłam" żonie 25.05.11, 13:04
                chyba miedzy kaloryfer synku wsadziłeś smile
                • prezes1342 [...] 25.05.11, 13:19
                  Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                  • lady.szpileczka trol 25.05.11, 13:21
                    Rany a kto to jest ????
                    Komuś się najwyraźniej nudzi smile
                    • cantucci Re: trol 25.05.11, 13:25
                      A to jest TROL smile klasyczny. Juz nwet myslałam ze to "mój" ex kochanek ale nie stety poziom wypowiedzi i znajomość sprawy na poziomie zero.
                      • prezes1342 [...] 25.05.11, 13:28
                        Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                        • lady.szpileczka Re: trol 25.05.11, 13:39
                          A gdzie jest administrator????!!!!
                          Zablokować ( bo chyba się da ) trola !!!!!!!!
                          Faktycznie poziom wypowiedzi jest żenujący ..trochę kultury "prezesie"
                          • prezes1342 [...] 25.05.11, 13:42
                            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                            • lady.szpileczka Re: trol 25.05.11, 13:45
                              Wypada mieć skonczone 18 lat zeby sie tutaj wypowiadać . Dorośnij !!!!
                              Nic o mnie nie wiesz i się nie dowiesz tongue_out
                              • prezes1342 [...] 25.05.11, 13:53
                                Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                                • lady.szpileczka Re: dupa 25.05.11, 13:58
                                  Czytaj tekst ze zrozumieniem smile
                                  • prezes1342 [...] 25.05.11, 14:15
                                    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • po-chwa_lony [...] 22.08.11, 22:46
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
    • mambratadurnia Re:mam info co do prezesa 25.05.11, 16:39
      witam Panie prezes to mój durny brat ma 19 lat i niestety dorwał się do mojego kompa przez [przypadek weszłam na waszą stronę bo gówniaż przekroczył mi limit sciąganych danych na interniecie.
      • prezes1342 [...] 25.05.11, 17:38
        Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
        • cantucci Re:mam info co do prezesa 26.05.11, 08:04
          jaaaa... masz inforamcje? dawaj prezes smile
          • prezes1342 [...] 26.05.11, 09:59
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
    • kochanka_idealna Re: "doniosłam" żonie 27.05.11, 10:28
      cantucci napisała:

      > 6 lat razem, kupione wspolne mieszkanie (oczywiście kredyt wziełam ja bo on ma
      > wspólnotę majatkową) obietnice, wielka miłość, czekanie, czekanie a on jak ghdy
      > by nigdy nic żył w tym czasie normalnie z żoną która nei miała o niczym pojecia
      > .
      > O istnieniu żony oczywiście wiedziałam ale zapewniał mnie ze miedzy nimi nic j
      > uż nie ma ze to jest dla nich obojga oczywiste. fakty wskazywały na co innego.
      > Nie wytrzymałam - napisałam do zony. Oczywiście pokajał się przed nia (tej któr
      > ej nie kochał i był zo bowiazku bo dzieci) do mnie się nie odzywa i dowiedziała
      > m się ze JA wbiłam biedaczce nóż w plecy. ŻOna rzekomo wybaczyła. Standard?


      Z calym szacunkiem - piszesz ze zona o niczym nie miala pojecia - a Ty je mialas? a moze masz teraz?
      A czy moze fakty wskazywaly na to ze okazesz sie donosicielka?
      Sama pomysl - gdyby nawet odszedl od zony, zamieszkalibyscie razem, szczesliwie i w milosci; miesiac, rok, dwa moze; i jesli odszedl by od ciebie dla innej - komu wtedy bys doniosla - jego mamie? prezesowi banku?

      Od dawna wiadomo ze kochanki donosicielki sa na straconej pozycji i donoszac nie zyskuja niczego...
      Moze po prostu zabraklo Ci cierpliwosci by na niego czekac... ale donoszenie? hm, o czykolwiek i komukolwiek - nieladnie!

      • cantucci Re: "doniosłam" żonie 27.05.11, 12:35
        "kochanki donosicielki są na straconej pozycji" - naturalnie. Natomiast mężów oszustów, dwulicowych kochanków należy chronić przed ewentualna wiedzą żony której przeciez cały czas się boi. Ja chciałam być na straconej pozycji bo facet miał dwa oblicza - jedno dla mnie - drugie dla niej. To był jedyny sposob żeby urwać ten kontakt. Inaczej zadne z nas by tego nie umiało skończyć. Straszne ale prawdziwe. Sposób radykalny ale skuteczny. Na straconej pozcyji jest facet, który po odkryciu prawdy ściemnia zonie ze nic się nie wydarzyło. Czy taki facet kiedykolwiek komukolwiek mówił prawdę?
      • cantucci Re: "doniosłam" żonie 27.05.11, 12:44
        wracajac do pytania: nie - wtedy nie doniosłabym nikomu. Facet podjąłby próbę żeby uczciwie być ze mną - on tej próby podjąć nie zdążył. I wcale nie o to chodzi najbardziej - bo mozna byłoby tak żyć i czekać nawet 10 lat na niego. Chodzi tylko i wyłacznie o to, ze w tym czasie żył jak zwykle z żoną UDAJĄC ze jest inaczej a ja wierząc mu podjęłam KONKRETNE zobowiązania które teraz sa na mojej głowie bo Pan jest obrażony że "zona się dowiedziała" - kochanko_idealna - sęk w tym ze ja nie chciałam być kochanką - i ten Pan wiedział o tym od dawna i takie warunki przyjał. Czy mozesz mi więc wyjaśnić DLACZEGO komuś takiemu należy się dyskrecja? Rozumiem ze nalezałaby mu się jesli zwiażek opierałby się na seksie - ale tak od dawna nie było i to było jasno wyuartykuowane przez obie strony. Rozumiem wiec ze dla Ciebie właściwym postępowaniem byoby powiedzieć OK MIsiu rozumiem ze musisz fajnei żyć z żoną , rozumiem ze obiecałeś coś innego ale to nic kochanie ja teraz grzecznie podwine ogon pod siebie, spłącę nasz kredyt (czyli mój) a Ty idż słonko i poszukaj sobie nowa zdobycz. Po czym z godnością powinnam obrócic się na piecie. Tak?
      • cantucci Re: "doniosłam" żonie 27.05.11, 12:57
        kochanka donosicielka - to stracona kobieta, żona która doniesie kochance o swoim istnienieu (bo i tak bywa) ma do tego świete prawo i 100% racji - sądzę, ze jesli normalne kobiety które nei chcą być kochankami i MÓWIĄ O TYM JASNO I WYRAŻNIE UZYSKUJAC ZAPEWNIENIE ZE Z ZONĄ TO TYLKO FORMALNOŚĆ mają takie samo prawo jak żona (dlaczego nie? bo żona ma jeden papier wiecej? czy to czyni ta drugą kobietę człowiekiem w mniejszym stopniu?) zwrócić uwagę na faceta obłudnika. Myslenie w Twoim stylu kochanko_idealna czyni z Ciebie własnie taka kochankę - ale zrozum ja nią być od dawna nie chciałam o czym osoba z która byłam zwiazana wiedziała i te warunki zaakceptowała. W moim odczuciu taki facet po wydaniu się całej sprawy powinien odejść od jednej i od drugiej - wtedy wykazałby jakaś godność a już na pewno udowodniłby że miał uczciwe intencje i to kochanka miałą urojenia co do jego prawdomówności.
        • kochanka_idealna Re: "doniosłam" żonie 27.05.11, 14:02
          hej
          przeciez nie mogl zyc z zona i mowic mu za ma kochanke i kiedys tam odejdzie. Oczywiscie ze udawal, zarowno w malzenstwie jak i w zwiazku poza nim, a bycmoze nie udawal tylko tak mu bylo wygodnie. Tego nie wiem i nie podjelabym sie oceny, pieszesz jednak ze nie chcialas byc kochanka - ale nia bylas przez wiele lat i pewnie on uznal ze na zadne zmiany nie mial ochoty, wbrew pozorom mezczyzni bardzo boja sie zmian. Twoje dzialanie byly wynikiem jego wieloletnich zobowiazan bez pokrycia. Oczywiscie zdaje sobie sprawe ze wasz zwiazek musial byc udany, namietny i prawdziwy pod wieloma wzgledami, ale na ile prawdziwy ocenic mozesz tylko Ty; ocena jego osoby przez pryzmat jego zony lub jego zycia rodzinnego jest moim zdaniem do niczego Tobie niepotrzebna - przeciez to nie z nimi mialas romans. Uklad na jaki oboje sie zgodziliscie to: TY - ktora nie chce byc tylko kochanka i mysli o wspolnej przyszlosci z Nim. On - ktory ma zone i deklaruje ze odejdzie od zony i bedzie z Toba- na taki uklad sie godziliscie dlugo i tak zostalo...

          No i jeszcze sprawa kredytu, wzietego na podstawie jego zobowiazan bez pokrycia - traktuj to jako skutek uboczny- strate fiansowa po prostu; straty takie i podobne to skutek uboczny wielu zwiazkow udanych lub nie. Poradz sie banku, znajomych, przyjaciol; mozesz sprzedac mieszkanie, wynajac czy zamienic - rozne sa rozwiazania...

          Duzo piszesz o godnosci i uczciwosci swojej lub obludzie, prawdomownosci czy godnosci kochanka - w takich ukladach trudno jest mowic lub oceniac kogokolwiek wzgledem tych wartosci wiec nie skomentuje...

          'jesli normalne kobiety które nei chcą być kochankami i MÓWIĄ O TYM JASNO I WYR
          > AŻNIE UZYSKUJAC ZAPEWNIENIE ZE Z ZONĄ TO TYLKO FORMALNOŚĆ mają takie samo prawo
          > jak żona (dlaczego nie? bo żona ma jeden papier wiecej? czy to czyni ta drugą
          > kobietę człowiekiem w mniejszym stopniu?) zwrócić uwagę na faceta obłudnika.

          Niezaleznie od tego kim sie chce byc w zyciu mezczyzny - trzeba znalezc swoj sposob zeby umiec to egzekwowac, i oczywiscie nie chodzi o papier. Niektore kobiety robia to nieudolnie, niektore znaja wszystkie chwyty.

          Dodam, ze bardzo Ci wspolczuje takiej sytuacji, zarowno bolu rozstania, starconych uczuc, rozczarowania, zalu, jak i strat finansowych - jedyne co moge Ci doradzic to znalezc swoj sposb na to by sobie z tym poradzic - donoszenie zonie nie okazalo sie skuteczne, prawda?
          Minie troche czasu i sprawy nabiora innych barw, zobaczysz, bedzie dobrze a Ty bedziesz idealna zona lub kochanka - bo co Cie nie zabije to Cie wzmocni.
          Powodzenia
          • cantucci Re: "doniosłam" żonie 27.05.11, 14:10
            Dziekuję za madra wypowiedz smile cieżko w w to uwierzyć ale ja nadal kocham tego człowieka i wiem ze bede kochac zawsze. Robiąc to co, zrobiłam położyłam wszystko na jednej szali i wiem to. Wiedziałam w momencie klikania "wyślij". NIgdy nie zrobiłabym czegoś takiego po roku, miesiącu, dwóch latach bez zobowiazan - nie miałabym do tego prawa. Wiem, ze w gruncie rzeczy ten facet chciał dobrze dla wszyskich. Kredyt to skutek uboczny - pewnie, że z kredytem sobie poradzę chociaz uważam ze to nie fair ale.... Poradze sobie tez z emocjami. Tak naprawde zal mi nas obojga i jego i mnie. I żony. Kazde z nas tego dnia coś straciło. Pewnie mozna było sprawe załatwić ładniej, uczciwiej. Niestety czasem tylko radykalne ciecia dają skutek - narazie ja odzyskuję rónowagę po 6 ciu laatch zastanawianai się co robi, dalczego z nią i czy tak jak obiecał i co jesli jednak ianczej. Juz o tym nie myslę. A kocham go i tak choć te drzwi sama zamknęłam.
            • amona13 Re: "doniosłam" żonie 27.05.11, 15:27
              szczerze mówiąc to ja nie rozumiem kobiet , jeżeli wchodzę w związek z założenia nieszczery - bo jest żona to nie spodziewam się szczerości a jeżeli chcę jasnej sytuacji to misiu musi podjąć decyzję i wtedy możemy być razem , co ci dało powiadomienie żony , ona nic nie zawiniła -jak chciałaś zemsty to trzeba było nastukać facetowi
              • cantucci Re: "doniosłam" żonie 27.05.11, 15:38
                powiadomienie żony miało na celu:
                - zamkniecie tematu bo inaczej nigdy bym z tego nie wyszła
                - dowiedzenie jemu i sobie ze jak przyjdzie co do czego to wybeirze ją (on twierdził ze nie ja czułam ze jest inaczej)
                - i wreszcie ukaranie jego za wprowadzanie mnie w błąd i w konsekwencje jego podwójnego życia którego niestety nie miał zamiaru zmieniać a twierdził inaczej
                gdybym ja tylko odeszła nic nei robiąc to po pierwsze za tydzień znów bylibyśmy "razem" a po drugie on byłby dalej przekonany w słuszności swojego postępowania
                • amona13 Re: "doniosłam" żonie 28.05.11, 17:56
                  wiesz jeżeli facet kłamie to dlaczego uważałaś że, tylko tobie mówi prawdę, dobry był do czasu gdy myślałaś że tylko robi w trąbę żonę a ciebie nie - to jest chore a ty obłudna .on zachowywał się jak rasowy kochanek - czyli w jego i moim mniemaniu słusznie to ty postąpiłaś nie fer wkręcając w to boga ducha winną żonę , tylko nie pisz że chciałaś aby dowiedziała się jakiego łotra ma za męża bo to żałosne - ktoś już wcześniej napisał że uczciwe zachowanie jest gdy potencjalna kochanka powiadamia zonę o tym że jej mąż smali cholewki do innej na początku a nie na końcu - gdybym ja była na miejscu tej żony to na złość tobie nie robiłabym afery bo tobie o to chodzi
                • lady.anna Re: "doniosłam" żonie 31.05.11, 17:19
                  cantucci napisała:

                  > powiadomienie żony miało na celu:
                  > - zamkniecie tematu bo inaczej nigdy bym z tego nie wyszła
                  > - dowiedzenie jemu i sobie ze jak przyjdzie co do czego to wybeirze ją (on twierdził ze nie > ja czułam ze jest inaczej)
                  > - i wreszcie ukaranie jego za wprowadzanie mnie w błąd i w konsekwencje jego po
                  > dwójnego życia którego niestety nie miał zamiaru zmieniać a twierdził inaczej
                  > gdybym ja tylko odeszła nic nei robiąc to po pierwsze za tydzień znów bylibyśmy
                  > "razem" a po drugie on byłby dalej przekonany w słuszności swojego postępowania

                  moje, i tylko moje zdanie w odniesieniu do myślników:
                  - przerzucenie odpowiedzialności za brak własnej konsekwencji
                  - sa na to inne sposoby
                  - zwykła zemsta, nic więcej

                  jasne - można dorabiać dupie uszy i twierdzić, że to słoń
                  ale
                  powiedz mi kobieto, jakim cudem wracanie do żony, do domu mogłaś przyjmować jako "formalność"? mnie osobiście nie mieści się to w głowie
                  albowiem
                  jeśli wpadał do Ciebie po południu, na wyjazdach etc. a na noc zawsze wracał do domu i tak do końca tych 6 lat - to chyba ktoś kogoś próbuje malutko okłamać lub zmanipulować
                  bywałaś z nim u jego rodziny, znajomych?
                  pokazywał Cię ludziom "za dnia", bo z żoną to tylko "formalność"?

                  mnie się wydaje, że wierzyłaś w to, w co chciałaś
                  jak większość
                  • cantucci Re: "doniosłam" żonie 02.06.11, 12:22
                    dokładnie - zemsta i próba odcięcia się i dokładnie - tak - wierzyłam w to, co chciałam a jak przestałam to stwierdziłam że i jemu należy się "po uszach".
                    • samotna_matka Re: "doniosłam" żonie 02.06.11, 13:08
                      Samotna matką jestem z wyboru . Rozstanie nie było proste ale to już za mną . Czekam na lepsze jutro . Zaskakujesz mnie swoim egoizmem . Jak wielką egoistka trzeba być aby myśleć tylko o sobie ? Jaką trzeba być egoistką aby nie patrzeć na to że zrobi się krzywdę jego dzieciom , swojemu dziecku , jego żonie , swojemu mężowi i na końcu jemu tylko w imię tego że chciałaś się odegrać za niespełnioną miłość . Okaleczenie niespełniona miłością bardzo boli ale kaleczysz również innych ludzi . Czy jesteś na tyle egoistką aby nie pomyśleć że On winny za to człowiek może już następnych dni nie spędzić z dziećmi ? Sadze ze właśnie po takich wiadomościach ludzie się rozstają . Czy nie pomyślałaś co poczują jego dzieci ? Co poczuje jego żona ? I jeszcze jedna sugestia . Twierdzisz ze to niewierny człowiek . To prawda . Bardzo łatwo tego rodzaju argumenty przytaczać o innych ale zwróć uwagę że ty również oszukiwałaś przez ten czas męża i swoje dziecko . Nie pisze Ci tego aby sprawić ci przykrość . Przeżyłam podobna sytuację i wiem o czym piszę . Naucz się kochać wszystkich ludzi a nie jedynie jednostki . Będzie Ci łatwiej w życiu .
                      • cantucci Re: "doniosłam" żonie 02.06.11, 13:18
                        Kochać wszystkich? samotna matko. Jesli chcemy dobrze dla każdego to tak naprawde nie robimy dobrze nikomu. W kazdym z nas jest egoizm. Jest we mnie, jest w Tobie, jest w Twoich dzieciach. Był w Twoim męzu, był i jest w jego obecnej towarzyszce życia. Mój partner miał od lat przedstawiona jasą sytuacje "jesteśmy "obok siebie" dla syna". Piszesz, ze on winny za to człowiek moze kolejnych dni nie spedzić ze swoimi dziecmi. Spokojnie. Spędza je z nimi dalej. Na zasadzie ograniczonego już zaufania swojej żony którą oszukał najperfidniej i już beze mnie. Tak wiec moze w końcu zajmie się swoimi dziećmi na "pełen etat" - bo bedzie mial na to teraz bardzo dużo czasu - zwłaszcza , ze żona go bardzo dobrze przypilnuje.
                        • samotna_matka Re: "doniosłam" żonie 02.06.11, 14:10
                          "Nienawiść i zemsta nie mogą być rodzicielkami miłości." Mieczysław Jastun
                          • cantucci Re: "doniosłam" żonie 02.06.11, 14:29
                            "Prawda i miłość muszą zwyciężyć nad kłamstwem i nienawiścią"

                            Vaclav Havel

                            • igaaaa Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 20:32
                              pierdzielisz poprostu osłabiająco....
                              gdzie ty tu widzisz miłość? toż to chuć klasyczna z jego strony a z twojej marna podróba zakochania, a nie miłość.
                              i opis twojego "układu" rodzinnego...
                              poprostu brak słów...
                              ile masz lat? jeśli chodzi o stosunki międzyludzkie nie masz ani wiedzy ani talentu ani ksztyny serca
                              skup się na swoim dziecku i postaraj się aby ono byłochoć szczęśliwe, skup się na kimś innym niż TY SAMA, księżniczko.
                          • cantucci Re: "doniosłam" żonie 02.06.11, 14:35
                            i jeszcze:

                            Miłość to ten rzadki stan, w którym można zaakceptować kobietę w liczbie pojedynczej.

                            Georges Courteline

                            i jeszcze jedno: ja nie nienawidzę. ja uważam ze zostałam oszukana. oczywiscie nie
                            tylko ja.
                        • baba67 Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 11:23
                          Mysle, ze niezaleznie od powodow ktore Toba kierowaly, dobrze zrobilas.Zona dobrze go pilnuje, jest nadzieja ze fagas juz innej nie skrzywdzi tak jak Ciebie.Ale faktem jest tez, ze dalas sie skrzywdzic na wlasne zyczenie.Jesli rzeczywiscie w malzenstwie jest cos nie tak, to facet odchodzi w ciagu roku.Jesli tego nie robi to znaczy ze leci Osiecka.jak moglas tyle lat to ciagnac?!
            • kochanka_idealna Re: "doniosłam" żonie 27.05.11, 15:56
              cantucci napisała:

              > Dziekuję za madra wypowiedz smile cieżko w w to uwierzyć ale ja nadal kocham tego
              > człowieka i wiem ze bede kochac zawsze. Robiąc to co, zrobiłam położyłam wszyst
              > ko na jednej szali i wiem to. Wiedziałam w momencie klikania "wyślij". NIgdy ni
              > e zrobiłabym czegoś takiego po roku, miesiącu, dwóch latach bez zobowiazan - ni
              > e miałabym do tego prawa. Wiem, ze w gruncie rzeczy ten facet chciał dobrze dla
              > wszyskich. Kredyt to skutek uboczny - pewnie, że z kredytem sobie poradzę cho
              > ciaz uważam ze to nie fair ale.... Poradze sobie tez z emocjami. Tak naprawde z
              > al mi nas obojga i jego i mnie. I żony. Kazde z nas tego dnia coś straciło. Pew
              > nie mozna było sprawe załatwić ładniej, uczciwiej. Niestety czasem tylko radyka
              > lne ciecia dają skutek - narazie ja odzyskuję rónowagę po 6 ciu laatch zastanaw
              > ianai się co robi, dalczego z nią i czy tak jak obiecał i co jesli jednak iancz
              > ej. Juz o tym nie myslę. A kocham go i tak choć te drzwi sama zamknęłam.

              Ja wcale sie nie dziwie ze go kochasz, wiem to - niestety pokazalas mu sie z tej gorszej / slabej strony, ktorej do tej pory nie znal i bycmoze z tego powodu nie jest mu az tak zal tego zwiazku ktory z Toba mial; ponadto wydaje mi sie ze drzwi nie sa zamkniete...
              chcesz je zamknac? to napisz mu prawde, ze bylas bezradna i bezsilna wobec takiego ukladu, ze bycmoze chcialas cos zyskac a nie wszystko stracic, napisz o swojej milosci do niego i o tym ze jest Ci przykro, a jesli masz odwage - przepros go nawet. Napisz ze zyczysz mu udanego zycia, napisz co chcesz ale prawdziwie, pozegnaj sie z nim w imie tego co was laczylo, a nie niedotrzymanych obietnic - wtedy zamknij drzwi a otworza sie nowe - zobaczysz...

              • mogambo Re: "doniosłam" żonie 28.05.11, 22:02
                Idealna kochanko.
                To nie takie proste. Czytam to forum od roku, wtedy przerwałąm swój szaleńczy zwiazek. Wytrzymałam. Nawet odzew po roku. Nie odpowiedzialam.
                Mam kochanka. Odchodzi od rodziny i cierpi jak cholera. I ja też. Jest niesamowicie konsekwentny w tym co robi. Ja też musze podjeć trudne decyzje. I wrócilam tu i waham sie jak baca po weselu. Miśki i uczucia są rózne, tak myśle.
                • kochanka_idealna Re: "doniosłam" żonie 29.05.11, 14:15
                  mogambo napisała:

                  > Idealna kochanko.
                  > To nie takie proste. Czytam to forum od roku, wtedy przerwałąm swój szaleńczy z
                  > wiazek. Wytrzymałam. Nawet odzew po roku. Nie odpowiedzialam.
                  > Mam kochanka. Odchodzi od rodziny i cierpi jak cholera. I ja też. Jest niesamow
                  > icie konsekwentny w tym co robi. Ja też musze podjeć trudne decyzje. I wrócilam
                  > tu i waham sie jak baca po weselu. Miśki i uczucia są rózne, tak myśle.

                  oczywiscie ze to nie jest proste, z wielu wzgledow, ale do poki to co robimy i to do czego dazymy nie jest wylacznie okreslane tym jaki mezczyzna (lub kilku) jest w naszym zyciu mamy wieksze szanse na to by podejmowac sluszne decyzje. Moim zdaniem jesli odchodzi sie od rodziny czy meza to nie powod sie liczy (czyli kochanek/kochanka) tylko przyczyna, czyli nieudane zycie malzenskie, brak perspektywy na wspolna, szczesliwa przyszlosci z mezem / zona. Jesli masz odpowiednio mocne podstawy zeby odejsc od meza / zony - decyzja zawsze bedzie sluszna, niezaleznie czy pouklada ci sie z misiem czy nie, tak mysle
          • amicht Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 12:00
            "Kochanko_idealna"! Jesteś mądrą kobietą... smile))
    • samotna_matka Re: "doniosłam" żonie 31.05.11, 12:56
      Tak czytam i nie mogę się nadziwić . Sadze ze jedynym wytłumaczeniem tego wszystkiego jest to ze jesteś samotna , nie masz rodziny i chciałaś sobie ułożyć życie . Każdy dąży do szczęścia lecz nie można tego szczęścia kupować szantażem . Sadze ze trafiłaś na nieodpowiedni związek . Możliwe ze nie był to ten ukochany bo jeśli go kochałaś to zamknęłaś sobie definitywnie drogę na przyszłość z nim . Jeśli jednak go nie kochałaś a chciałaś go mieć po prostu przy sobie to sadze że należy potępić twoje zachowanie . Chyba ktoś wcześniej już napisał ze nie powinno się angażować w związki z żonatymi facetami . Należy to potępić gdyż nie tak buduje się szczęście . Jestem matką samotnie wychowującą córeczkę . Przeszłam rozstanie z mężem i wiem jaki jest to ból jak ktoś inny targa się na mojego ukochanego . Bym nie chciała abyś była w takiej sytuacji kiedykolwiek . Mam nadzieje ze przyjdzie czas na refleksje . A może to młodzieńczy błąd .
      • kochanka_idealna Re: "doniosłam" żonie 31.05.11, 14:04
        samotna_matka napisała:

        > Tak czytam i nie mogę się nadziwić . Sadze ze jedynym wytłumaczeniem tego wszys
        > tkiego jest to ze jesteś samotna , nie masz rodziny i chciałaś sobie ułożyć życ
        > ie . Każdy dąży do szczęścia lecz nie można tego szczęścia kupować szantażem .
        > Sadze ze trafiłaś na nieodpowiedni związek . Możliwe ze nie był to ten ukochany
        > bo jeśli go kochałaś to zamknęłaś sobie definitywnie drogę na przyszłość z nim
        > . Jeśli jednak go nie kochałaś a chciałaś go mieć po prostu przy sobie to sadz
        > e że należy potępić twoje zachowanie . Chyba ktoś wcześniej już napisał ze nie
        > powinno się angażować w związki z żonatymi facetami . Należy to potępić gdyż ni
        > e tak buduje się szczęście . Jestem matką samotnie wychowującą córeczkę . Przes
        > złam rozstanie z mężem i wiem jaki jest to ból jak ktoś inny targa się na mojeg
        > o ukochanego . Bym nie chciała abyś była w takiej sytuacji kiedykolwiek . Mam n
        > adzieje ze przyjdzie czas na refleksje . A może to młodzieńczy błąd .


        rozczulaja mnie wypowiedzi pelne potepienia, blednych wniskow, mylnych ocen i zdziwienia, tyle
      • cantucci Re: "doniosłam" żonie 02.06.11, 08:01
        To nie tak - każdy kij ma dwa końce. Mąż kochający i szanujacy żonę nie da się zwieść "pokusie" - a to ja byłam kuszona przez niego bardzo długo i skutecznie zanim uległam. Myślę wiec ze nie mozna obarczać winą za rozpad małzeństwa nikogo innego jak tylko męża. Prawda jest taka, ze jesli facet chce zdradzać zrobi to prędzej czy pozniej jak nie z tą to z inną. I co wtedy? bedziesz obwiniać połowe damskiej populacji za fakt istnienia? Problem był w Twoim facecie. Życie nie jest 0:1, swiat nie jest czarno biały. Jedna mu odmówi, pojdzie do następnej, któraś w końcu się skusi. Kwestia zamkniecia drogi - jest jeden zysk z tej całej sytuacji- ciesze się ze ta droga byc mozę została zamknieta (o ile - oby!!) gdyby on wybrał się na rozmowę z moim facetem to ja nie kochajacego tego z kim jestem a kochajac "kochanka" przyznałabym się do wszystkiego (on tego nie zrobił) a z "kochankiem" usiadłabym i porozmawiała co skłoniło go do az tak desperackiego kroku. Bo jestem pewna ze jesli obie strony maja czyste intencje i NAPRAWDE chcą być razem to coś takiego nie zaszkodzi a jedynie skłoni do przemysleń - bo ja w tej chiwli uważam ze facet mnie oszukiwał - a fakt ze odwrócił się do mnie dupą po "donosie" jedynie to potwierdza. Zdrada zdradzie nierówna. Skok w bok mozna wybaczyć (być moze - nie wiem) choć to często poczatek do kolejnych. W tym wyapdku mówimy o 6 letnim zwiazku z "wspolnym" mieszkaniem spedzanej razem masie czasu. W tym wyapdku mówimy o podójnym życiu. W tym wypadku mówimy o 6 letnim oszukiwaniu dwóch kobiet. I chyba nei jest do końca ważne która z nich jaki "urząd" piastowała w życiu owego Pana. Kazda z nich była w nie mniejszym stopniu człowiekiem któremu od tego Pana lawiranta nalzeżała się przynajmniej ucziciwość.
        • samotna_matka Re: "doniosłam" żonie 02.06.11, 08:28
          ty masz męża ? macie dzieci ?
          • cantucci Re: "doniosłam" żonie 02.06.11, 12:13
            owszem. oboje mamy rodziny. w moim zwiazku od 5 lat jest jasno powiedziane ze kazdy szuka szczęścia gdzie indziej a jak je znajdzie odchodzi - naradzie zyjemy obok siebie dla dobra naszego syna. U niego rzekomo sytuacja wyglądała tak samo. "Rzekomo" - i nie mów mi prosze ze jesli ludzie się nie kochają powinni trwać przy sobie mimo wszystko ze wzgledu na dzieci. Z cała pewnością te dzieci wyczuwają zły klimat w rodzinie.
            • tezbudowlaniec Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 16:40
              cantucci napisała:

              > owszem. oboje mamy rodziny. w moim zwiazku od 5 lat jest jasno powiedziane ze k
              > azdy szuka szczęścia gdzie indziej a jak je znajdzie odchodzi - naradzie zyjemy
              > obok siebie dla dobra naszego syna. U niego rzekomo sytuacja wyglądała tak sam
              > o. "Rzekomo" - i nie mów mi prosze ze jesli ludzie się nie kochają powinni trwa
              > ć przy sobie mimo wszystko ze wzgledu na dzieci. Z cała pewnością te dzieci wyc
              > zuwają zły klimat w rodzinie.


              Chyba się zapętliłaś w tym bełkocie. Jesteście obok siebie dla dobra syna, a jednocześnie "dzieci wyczuwają zły klimat w rodzinie", więc czemu służy to bycie obok siebie? Brak ci odwagi odejść i żyć samodzielnie do czasu aż ktoś zechce być z tobą?
              • iamhier Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 18:44
                Kochaniutka! Ona zaopewne o tym wie.Masz pecha,trafilas na zakompleksiona brzydule zapewne ,ktora ma za meza przystojniaka i ona nigdy mu nie da rozwodu z 2 powodow:
                1) reperacja swoich kompleksow (i tak nie zechce mnie lepszy,wiec nie dam za wygrana)
                2) musi widziec w tym zwiazku INTERES.Tak,tak interes...albo stołek,albo kase ,badz i jedno i drugie i wiesz mi strugac idiotke bedzie bardzo dlugo.

                Gdyby jej sie nie opłacało to na pewno by odeszla.

                Jest od niego ZALEŻNA i dlatego nie odejdzie.

                Generalnie zdrowie psychiczne wyklucza milosc do mezczyzny czy kobiety ,ktra nas zdradza,tak wiec w zwiazku tym na pewno chodzi o cos trywialnego.Bo na pewno nie o uczucia czy chcec dozycia az do smierci.

                Rozwiazanie:propozycja doładowanie konta dla zony.Z doswiadczenia wiem ,ze doplacenie pani odpowiedniej kwoty badz danie jej czegod na co liczy bedac w zwiazku z twoim kochankiem,rozwiazuje sprawe.
            • wypasiona_foczka Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 19:15
              cantucci napisała:

              > owszem. oboje mamy rodziny. w moim zwiazku od 5 lat jest jasno powiedziane ze k
              > azdy szuka szczęścia gdzie indziej a jak je znajdzie odchodzi - naradzie zyjemy
              > obok siebie dla dobra naszego syna.

              Znaczy jesteś kobieta-małpa - nie puścisz jednej gałęzi zanim nie złapiesz drugiej?
              Jezu! jakie to desperackie, jakie niskie, jakie żenujące!!!!!!! Jeśli Wam źle ze sobą to czemu nie rozejdziecie się jak CYWILIZOWANI ludzie tylko tkwicie w jakichś chorych, toksycznych, niejasnych układach z kochankami w tle i to wszystko "dla dobra naszego syna". Czy Wy go macie za małego idiotę???? No i jak ktoś wyżej pisze: czy Ty masz schizofrenię? Z jednej strony piszesz o tkwieniu od lat w jakimś gó.wnie dla dobra dziecka a dwa wiersze nizej:
              "nie mów mi prosze ze jesli ludzie się nie kochają powinni trwa
              > ć przy sobie mimo wszystko ze wzgledu na dzieci"

              Hę?????? Ale o so chośi..??
            • pyrlandczyk55 Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 09:56
              Czytam....czytam i faktycznie odnosze wrażenie że to "dziwny" zwiazek i sprawa.Jeśli oboje ( Ty Twój kopniety w d...Misiu) macie formalne rodziny to jak NA SIEBIE ( istniej coś takiego jak wspolnota majątkowa - chyba że podpisaliscie intercyzę)mogłas wziąśc kredyt i kupić mieszkanie??
            • stasi1 skoro od 6lat byłaś z facetem 28.11.12, 00:05
              a ,,rozwód" dostałaś od męża 5 lat temu, znaczy przez rok Ty go zdradzałaś! Wiedział on o tym?
          • cantucci Re: "doniosłam" żonie 02.06.11, 12:18
            samotna_matko - dlaczego masz taki desparacki nick? czy Twoje życie to tylko macierzyństwo? czy gdyby Twój mąż który już Cie nie chciał ze względu na dziecko został przy Tobie czułabyś się lepiej? Czy cenisz się na tyle nisko zeby żyć z człowiekiem który Cię nie chce, nie kocha i zdradzi przy kazdej lepszej okazji? Moze ze mną? Moze z sąsiadką? Moze z koleżanka z pracy? Czy wtedy byłby lepszy? Czy żal o utratę "ukochanego" powinnaś kierowac w stronę tej ktorą pokochal w Twoje miejsce? Dlaczego? To Ty przestałas być kochana. Nie byłaby ta, znalazłaby się inna.
    • prezes1342 Re: "doniosłam" żonie 02.06.11, 14:59
      "cantucci" Przestań pierd..ić bo nudne się robi. Robisz z siebie ofiarę. Chciałabyś wszystko a nie masz nic.....
    • liliana4321 Re: "doniosłam" żonie 02.06.11, 21:02
      czytam Cię od paru dni, i nie mogę wyjść z podziwu jaka ty jesteś egoistyczna. Piszesz o uczciwości swojego kochanka - a ty???????Wdałaś się w romans z żonatym mężczyzną i ty żądasz uczciwości!!!!!!!!!!!Czy ty wiesz co to znaczy moralność. A może to słowo jest Ci obce?Chciałaś zbudować szczęście na nieszczęściu innych w tym dzieci.Jestem ciekawa czy ty masz jakieś zasady, którymi się kierujesz. To co zrobiłaś to jest po prostu tchórzostwo, skrzywdziłaś tyle osób jesteś z siebie dumna? Zaraz zaczniesz się bronić, że to jego winna bo on Ci obiecał złote góry i to jest twoje usprawiedliwienie? piszesz, że jego małżeństwo to formalność bo on tak Ci mówił- gratulacje naiwności.Piszesz o jego miłości a za chwilę odpisujesz samotnej_matce, że jak by z Tobą nie zdradził zrobiłby to z inną- no to chyba nawet ty nie wierzyłaś w jego miłość.

      • cantucci Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 08:22
        zapewniam Cie idealistko, ze punkt widzenia w tej sytuacji zależy od punktu siedzenia.
        • liliana4321 Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 08:50
          i tylko twój punkt widzenia jest słuszny.Boisz się spojrzeć prawdzie w oczy. To ty brałaś świadomie udział w oszukiwaniu, kłamaniu więc teraz nie rób siebie ofiary. Byłaś świadoma tego co robisz. Może i jestem idealistą, a świat jest dla mnie biało-czarny, ale ja zanim wdałam się w nowy związek to zakończyłam poprzedni i mój mąż też.- więc można. Tylko w życiu trzeba mieć zasady którymi się kieruje.
          • liliana4321 Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 09:02
            doniosłaś żonie, bo chciałaś się zemścić, skrzywdzić tą kobietę. W myśl zasady ja Cię nie będę miała ona też. Na co ty liczyłaś, że on rzuci rodzinę. Powiem Ci jedno,że podziwiam żonę, że mu wybaczyła. Bo ja bym nie mogła. Musi to być silna kobieta.
            • cantucci Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 09:30
              w sumie nie wiem jaki maja teraz układ - to tylko załozenie ze wybaczyła. Z pewnością kłamanie wraz z nim przez 6 lat było hipokryzją. Nie uważam ze to silna kobieta - z pewnościa hipotetyczne wybaczenie zdrady nie dowodzi jej siły a jedynie jej słabości - uważam ze to kobieta która boi się destabilizacji finansowej. Zresztą nieważne tez byłam pełna takich ideałów.. kiedyś. Mogę zrozumieć Twój punkt widzenia. Wszystko ow iele łatwiej jest zrozumieć z boku, bez emocji które Ciebie dotyczą.
              • liliana4321 Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 09:45
                a nie uważasz, że ona walczy o rodzinę przede wszystkim dla dzieci( nie wiem czy są małe, bo przy starszych sprawa zawsze wygląda inaczej), ale ja mam maluchy i dla nich świat by się zawalił bez taty. Może ona uważała je małżeństwo jest idealne, że są szczęśliwi- nie wiesz co on jej mówił. Finanse pewnie są na ostatnim miejscu, nie każdy myśli tylko o kasie.Ale jak już wiesz ja jestem idealistką. Dla mnie trzeba być silnym psychiczne, żeby swoje uczucia "odłożyć", stanąć ponadto, dla dobra rodziny.
                • cantucci Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 10:06
                  wiesz co - zgadzam się w dużym stopniu z Twoim punktem widzenia. Ale uwierz, każda sytuacja jest inna, każdy człowiek jest inny. Każdy w jakimś sensie dazy do swojego szcześcia. Naprawde jest sens trwania w zwiazku dla dzieci jesli ludzie sie nie kochają? Owszem, zapewne jej mówił coś innego. I owszem zapewne stwarzał doskonałe pozory. Ale mnie takze mówił coś innego i co wazne posunęło to za sobą daleko idące skutki także dla mnie (przede wszystkim wysoki kredyt). Nie wiem czy donos był godny czy nie godny. Wiem, ze dzieki temu spojrzałam na sprawy z innej strony. Wiem, ze byłam okłamywana i ona także była. Wiem ze sama kłamałam. I wiem ze to się skończyło. Ale sądzę, ze on był najwiekszym kłamcą. Ja juz swoją karę odbywam. Mam nauczkę na całe życie. Żadne z nas nie wyniosłoby z tego lekcji życia gdybym po prostu z niego zrezygnowała. Zwiazek był zaawansowany a ja odchodziłam kilka razy i wracałąm kilka razy bo nie miałam siły odejść. Nie wybielam się - takze popełniłam błąd. Ale bede tkwić uparcie wprzekonaniu - ze związek gdzie nei ma miłości, wkradłą się tak daleko zaawansowana zdrada jest po prostu zepsuty. Nie jestem psychologiem ale śmiem twierdzić, ze często dzieci lepiej czują się w rodzniach "patchworkowych" gdzie dorośli zachowują sie jak dorośli i sie dogadują i gdzie każdy znajduje swoja miłość. Tam moze być znacznie wiecej ciepłą niż w małzeństwie ciągniętym na siłę.
                  • dorata351 Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 10:25
                    Wydaje mi się, że problemy w jego małżeństwie to już nie Twój problem. Ocenianie jego żony też chyba powinnaś sobie odpuścić. Ty wiedziałaś co robisz, co on robi, że wraca do domu, ona prawdopodobnie żyła w nieświadomości. Teraz być może jest w szoku, musi oswoić się z sytuacją. Możesz mieć nadzieję, że jak już przyjmie fakt do wiadomości, to być może wywali misia za drzwi, wtedy on wróci do Ciebie i będziecie żyć długo i szczęśliwie, do następnego romansu?
                    • cantucci Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 10:27
                      Nie oceniam - ktoś o niej pisał wiec do tego się odniosłam. Znam ją dobrze i nie mam o niej złego zdania. Uważam , ze jest już "poza tym" .
                  • liliana4321 Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 10:29
                    tak samo jak Ciebie okłamywał żonę. Jesteś przekonana, że tam nie ma miłości- bo Ci tak powiedział( chyba w jego słowa nie możesz wierzyć co Ci już udowodnił). Żona może go kochać, nawet on może ją kochać czyli może być tam miłość. Nie chcesz dopuścić do siebie tego.Nie chcesz do końca uwierzyć w to że tam jest miłość(może). Że cały ten wasz związek jest jednym wielkim kłamstwem i nie było w nim szczerych uczuć(intencji).Piszesz, że dla dobra dziecka nie warto się poświęcać a sama mieszkasz z mężem bez miłości właśnie dla syna i pewnie też z wygody. Sorry, że jestem dosyć brutalna, ale jak już napisałam wcześniej szczęścia nie zbudujesz na nieszczęściu i bólu innych. Chyba czas się otrząsnąć z tego. Pogodzić się z przegraną. Sama odpowiedz sobie na pytanie czy ty chcesz być z takim mężczyzną( jak raz zdradził będzie zdradzał ty byś go nie zmieniła. Mam nadzieję, że uda się żonie odbudować związek i stworzyć spokojną rodzinę gdzie będzie miłość( choć sama uważam,że jak się zdradzi raz to i będzie kolejny).A może szanowny mąż się zmieni? a ty zajmij się sobą, spróbuj żyć inaczej, uczciwiej. Znajdź swoją drugą połówkę nie rujnując życia innym, i wtedy zobaczysz jak powinna wyglądać prawdziwa miłość.
                    • cantucci Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 10:35
                      w tej chwili o niczym nie jestem przekonana. patrzac z boku facet który dwa dni w tygodniu wraz z noca spedza z kochanka przez 6 lat, który jeżdzi z nią dwa razy w roku na tygodniowe wakacje, na codzien spotyka się z nia na godzinę przed i po pracy, który pisze do niej non stop maile i smsy NIE KOCHA swojej żony. Facet który na 11 lat małżeństwa zdradzal ją 9 lat 1 rok - przygody internetowe, kolejne dwa lata inna kochanka i w końcu 6 lat ja NIE KOCHAŁ nigdy swojej żony. A najbardziej naiwan aw tym wszsytkim byłam ja wierząc, ze on DLA MNIE własnie DLA MNIE sie zmieni. I ten facet ma teraz jeden jedyny problem: to się wydało.
                      • liliana4321 Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 10:40
                        wiedząc to wszystko wdałaś się z nim w romans i liczyłaś na trwały związek z nim. Że będzie wobec Ciebie szczery. Wybacz ale muszę to napisać że twoja naiwność graniczy chyba z głupotą.Wiem to są mocne słowa, ale nic mi innego nie przychodzi do głowy.
                        • liliana4321 Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 10:50
                          no to teraz jeszcze bardziej żal mi żony bo jej całe życie zostało zbudowane na kłamstwie. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie co ona czuje. Bo Ty w odróżnieniu do żony wiedziałaś w co się ładujesz godziłaś się na kłamstwa i oszukiwanie. Postaw się w jej sytuacji, w jej świecie lub gruzach tego świata i Ty się do tego przyczyniłaś.Tak naprawdę powinność ich zostawić w spokoju, przez Ciebie ona przeżywa horror.Dla mnie naprawdę jest świat czarno -biały. I ty chciałaś żeby taki facet był z tobą i miał wpływ na twojego syna?
                          • liliana4321 Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 10:51
                            DLA MIŁOŚCI NIE ZAWSZE WARTO ZROBIĆ WSZYSTKO!
                          • cantucci Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 11:04
                            Przeciez powiedziałam jej tylko o nas - nie o pozostałych "związkach". Sądze, ze miałby dobry wpływ na mojego syna to mimo wszystko.. fajny facet... wiem jak to brzmi.
                            • liliana4321 Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 11:15
                              fajny facet............ bardzo mi trudno w to uwierzyć .
                              Tak z czystej ciekawości zapytam Cie jak w tym wszystkim odnajduje się w tym twój mąż. jak nie chcesz to nie odpowiadaj.
                              • cantucci Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 11:33
                                U mnie sytuacja jest inna. Od 10 lat żyję w zwiazku partnerskim. Od 5,5 roku żyjemy razem (mieszkamy) ale każdy ma wolną reke - umowa na zasadzie żyjemy jak długo się da dla dziecka ze sobą. W tej chwili o wszystkim wie - powiedziałam mu. Jednaj sytuacja mimio ustalonych zasad go przerosła - chyba ne spodziewał się ze jednak bede próbowała z kimś się zwiazać. Ustaliliśmy, ze ja z synem się wyprowadzam ale nieutrudniam ich wzajmnego(dobrego) kontaktu.
                                • caelum Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 11:59
                                  Naprawdę twoja sytuacja jest inna? Że niby miałaś "umowę" z mężem? Graliście w otwarte karty i nie oszukiwałaś go? To ja się pytam - czemu twój mąż dowiedział się o wszystkim dopiero teraz??? Po 6 latach twojego romansu., czyli DOKŁADNIE tak samo, jak żona twojego kochanka. Bardzo starasz się zrzucić winę na na nieszczerego kochanka, ale niestety, ty też unieszczęśliwiłaś kilka osób, bo akurat wreszcie skończyła ci się cierpliwość i puściły nerwy.

                                  Niefajnie.
                                • ania.sz Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 15:24
                                  Cantucci!Przeczytałam właściwie cały wątek i wiesz tak sobie myślę, że może wartoby pomyśleć nad pewną kwestią. Otóż skoro jesteście z mężem jednak mimo wszystko tyle lat i przetrwaliście różne nawet te obecne trudne chwile nie ważne w jaki sposób, ale potrafiliście ze sobą jednak rozmawiać, to czy nie zaryzykować i zacząć włąsne małżeństwo od ,,nowa''. Wiesz bardzo trudno potem znależć i partnera dla siebie, a tym bardziej dla siebie. Nie piszę to ot tak sobie.W życiu przeszłam wiele i czasami warto naprawdę spróbować jeszcze raz. W końcu JESTEŚCIE jeszcze MAŁŻEŃSTWEM. Moze warto tego się trzymać. Wiem, ze nie będzie to łatwo, ale myślę, że skoro męża Twojego to przerosło, to jednak tam gdzieś w jego dalekiej może podświadomości zależało i nadal zależy na WAS, na Waszej jakby nie było jeszcze rodzinie. Piszę to z głębi serca. Nikogo nie oceniam. Wszystko to już przeszłoć. Trzeba zacząć teraz inaczej. Przemyśl to proszę smile. Czasem nasze szczęści tak blisko jest, a my ślepcy szukamy nie wiedzieć czego. Pozdrawiam
                            • dorata351 Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 11:20
                              A szkoda, ze nie powiedziałaś. Kiedy się dowiedziałam, ze mój ex miał kilka pań jakoś tak mi się na sercu lepiej zrobiło. Myślę, że bardziej przykre jest to, że się zakochał w tej jednej jedynej i już. I też myślę , że to był fajny facet, ale zdecydowanie nie rozumiał na czym polega instytucja małżeństwa.
                        • cantucci Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 11:02
                          teraz to widze jasno i wyrażnie. Zawsze oceniamy inaczej tych, których kochamy. Tak to już jest.
                      • prezes1342 Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 13:05
                        Kłamiesz!!!!
                        Nie mam żadnego problemu.
                        Jesteś MATERIALISTKĄ!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                      • neecia Re: "doniosłam" żonie 05.06.11, 23:43
                        Ale '' materiał'' sobie wybrałaś na partnera- wieloletnie zdrady!!! Jak nic od takiej osoby to można oczekiwać uczciwości, masz się czyn szczycić że tak Żonę zdradzał..
                      • stasi1 2 razy w roku na wakacje tygodniowe? 28.11.12, 00:15
                        Kiedyś nawet w domu by niezauważyli że u mnie coś niezwykłego. Żyje obok żony bo 2 razy na tydzień u Ciebie noc spędzał? Mógł bezproblemu wytłumaczyć że ma wtedy dyżur.
                        Ale że to notorycznie zdradzał? Któż to się taki przyzna? Chyba nikt na poważnie
                    • e.i.t.h.e.l Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 01:31
                      Ze wszystkim się zgadzam oprócz tego, że to ona zrujnowała życie jego rodziny. To zrobił on, ona tylko w tym pomogła.
              • baba67 Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 11:50
                a nie moglo tak byc ze zona cos podejrzewala ale bala sie konfrontacji z obawy ze misio wybierze kochanke.Spedzaliscie ze soba mnostwo czasu i niczgo sie nie domylala?Trudno mi w to uwierzyc.Raczej uwierze w mechanizm wypierania.Znam przypadek, kiedy maz prowadzac podwojne zycie zrobil kochance dzidziusia (tamta kochanka nie chciala rozbijac rodziny godzila sie ze statusem tajnej zony,to trzeba jej przyznac) i oswiadczyl zonie ze chce dac dziecku swoje nazwisko Z SYMPATII DLA MATKI TEGO DZIECKA.I zona nadal nie dopuszczala do siebie mysli o byciu zdradzana.A facet podswiadomie chcial jej to powiedziec przeciez.Przyjela to do wiadomosci dopiero 3 lata pozniej,kiedy wlasne dzieci zaczely ojca sledzic bo nabraly podejrzen.
              • coooller [...] 22.08.11, 13:44
                Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                • gogolek2 Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 18:05
                  mysle ze kochanka i jej zachowanie swiadcza o Twoim ojcu - ze pozwolil na to aby tak sie do was jego kochanka zwracala.


                  i to niestety nie ta pani zniszczyla wasza rodzine, tylko wasz wlasny ojciec ktory zanim sie wyprowadzil juz was wszystkich zdradzal. I jeszcze wymyslil sobie historyjke ze nie moze mieszkac w domu za wzgledu na wasze bezpeieczenstwo. Smiech.
                  A ty obwiniasz za cala sytuacje kobiete ktora wam nic nie obiecywala, nie miala z wami zadnych zobowiazan.





                  coooller napisał:

                  > Przestań sie w końcu wybielać!! Jesteś dorosłą osobą i masz jak każdy dorosły c
                  > złowiek coś takiego jak zdrowy rozsądek. Niestety poszłaś na łatwiznę w budowan
                  > iu swojego szczęścia na nieszczęściu żony i dzieci tego faceta. wiem co mówie b
                  > o właśnie mam taką sytuację w domu. Ojciec zdradził matkę, wyprowadził sie z do
                  > mu twierdząc że ma problemy i nie chce narażać nas na niebezpieczeństwo. Obiecy
                  > wał nam że wróci do domu przez 3 lata, bez efektów. Przez te 3 lata matka dosta
                  > wała telefony od kochanki, która opisywała z detalami ich pożycie intymne, wyzy
                  > wała matkę od szmat, ścierw i innych najgorszych, groziła jej polaniem kwasem,
                  > odważyłą się przyjechać pod dom i wykrzykiwać "wypierdalaj kurwo z domu bo to m
                  > oje"... i wiel wiele innych sytuacji. na koniec okazało się że ojciec kupił jej
                  > mieszkanie tzn dał pieniądze bo mieszkanie jest na nią. Dzięki takiej qrwie zn
                  > ienawidziłem ojca a ją najchętniej bym zabił.
                  > Dlatego takie dziwki jak Ty są splunięcia nie warte i szczerze życzę Ci jak naj
                  > gorzej, bo przez tych 6 lat życzyłaś najgorzej żonie i dziecom tego faceta. Por
                  > a aby los odwrócił się w drugą stronę i żebyś Ty pocierpiała. Tego życzę Ci z c
                  > ałego serca.
                  • czarnymaczupikczu Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 07:52
                    no ojca raczej też nie lubi za bardzo ale ta kochanka to porażka uncertain
    • liliana4321 Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 12:04
      strasznie sobie zagmatwałaś życie. myślę, że najlepiej byś zrobiła, gdybyś się od wszystkiego odcięła( od kochanka ) od nowa sobie poukładała życie, priorytety. Trzeba znać woja wartość nie dać się manipulować, a z tego związku już nic nie będzie. Tylko jak będzie chciał wrócić oczywiście na tych samych(lub wrócić) zasadach to powinnaś pokazać mu drzwi. Dla mnie najważniejsza jest uczciwość oczywiście zdarzało się, że źle na tym wychodziłam, ale ja sobie nie mam nic do zarzucenia.
      • cantucci Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 12:11
        no to prawda - tak zrobię - postaram się. dzieci chodzą do tej samej klasy (też celowo to było zrobione na wspolną przyszłosć ) wiec trudno bedzie się tak zupełnie odciąć. Ogólnie... szkoda gadać.
        • liliana4321 Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 12:38
          jeszcze napisz, że dzieci się przyjaźnią.Nie wiem, nawet jak chcieliście żeby dzieci się poznały to to powinno być ostatnim ogniwem, jak byście już byli razem. One nie powinny być w to wmieszane. Czuję się jak moralizatorka, a daleko mi od tego.penie zaczynam już Cię wkurzać, ty wytykaniem.
          • cantucci Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 12:42
            przyjaznią się - chodziły razem do przedszkola. Mój syn i jego syn to najlepsi koledzy w klasie. spoko, nie zaczynasz mnie wkurzać. po prostu wszystko co się stało uderza we mnie z coraz wiekszą mocą. Jednak miłość ogłupia.
          • liliana4321 Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 12:46
            zaczynając tutaj pisać chciałam Ci nawciskać. Bo to że doniosłaś żonie jest dla mnie, poniżej wszelkiej krytyki. Jesteś(byłaś) w tych swoich czynach trochę wyrachowana( wiem,że jest to mocne słowo, ale tak czułam). Byłaś (jesteś) zła na żonę, że ona walczy. Ale im więcej piszesz, nie mogę wyjść z podziwu jak ludzie na własne życzenie potrafią sobie skomplikować życie, że wierzą w to co ktoś im wciska.Twoje dziecko, jego dzieci, żona, twój partner wy wszyscy teraz cierpicie.Było warto dla tych kilku chwil szczęścia?
            • cantucci Re: "doniosłam" żonie 03.06.11, 12:53
              to nie były chwile tylko lata i skrupulatne planowanie pod okreslone działanie w przyszłosci w które uwierzyłam. Gdybym tylko przewidziała jak to sie skończy. Rozumiem, ze chciałaś nawciskać. Nie mam pojecai czego ten człowiek chciał - wiem czego ja chciałam. Po co taką droge w ogole przeszliśmy skoro tak naprawe chyba nie chciał zmian. Chore to wszystko. jestem tylko człowiekiem - chyba faktyczni epowiedzenie żonei było głupie. Ale po 6 latach walki zwyczajnei pusciły mi nerwy. I mamy co mamy. Moze wszsytko się wyprostuje z nową, czystą kartą.
              • samotna_matka Re: "doniosłam" żonie 07.06.11, 09:31
                Widzę że coraz więcej się o Tobie dowiadujemy . I szczerze Ci powiem że coraz częściej nie mogę wyjść z podziwu jak można było w tą sytuacje wplątać tak wiele osób . Dlaczego powiedziałaś o tym mężowi ? Dlaczego powiedziałaś o tym jego żonie ? nie można było się rozstać jak normalni ludzie ? To on miał odejść od żony a wynika z tego że to ty odchodzisz od męża . Miało byś kolorowo a wyszło szaro . Czy ty naprawdę nie jesteś osobą która przyciąga do siebie same kłopoty a później oddaje je innym ludziom ? Jak to jest z Tobą ?
                • cantucci Re: "doniosłam" żonie 07.06.11, 11:53
                  Nie. Tutaj spawcą było dwoje ludzi. On wytarl od wszystkiego ręce a z kłopotami to zostałam ja.
                • cantucci Re: "doniosłam" żonie 07.06.11, 12:06
                  Samotna matko. Nie jesteś w stanie zrozumieć mnie ani ja Ciebie bo jesteśmy w dwóch przeciwległych obozach. Pamietaj jednak że dziś jest tak a jutro ja mogę zająć Twoje miejsce a Ty moje. Moja rozpacz i cierpienie jest nie mniejesze niż Twoje. I niestety nic a nic mi nie pomaga ze to "nie był mój mąż" a zrozpaczona kobieta nie działa racjonalnie i wcale nie uważam ze to działanie racjonalne było.Ale stało sie i już. I niestety ni ezmaierzam uznac ze wina lezy po mojej stronie i tylko po mojej - bronisz w swoich postach podwiadomie faceta - a ten facet obiecywał złote góry. Został z tego rozliczony. Nie przeze mnie - ale przez swoją żonę.
                  • samotna_matka Re: "doniosłam" żonie 07.06.11, 13:08
                    Masz racje . Wina nie leży tylko po twojej stronie . Jestem kobietą i wiem jacy potrafią być mężczyźni . Sprawę bym podzieliła na dwa działy waszej znajomości . Przed rozstaniem - oboje jesteście winni tego co się stało gdyż już na początku nie powinno się zdarzyć to co się zdarzyło , oraz drugi dział Po rozstaniu . Sadze jednak że ty jesteś tutaj najbardziej winna całej sytuacji . Wplątałaś w tę sytuacje niewinnych ludzi tylko po to aby rozegrać swoją gierkę . On nie mści się chyba na twojej rodzinie ? . A sądzę ze ty to właśnie zrobiłaś . Jest to kwestia klasy . Nawet gdybyście się rozstali , byście po jakimś czasie miło to wspominali a w tym wypadku pozostanie w was nienawiść jeden do drugiego . I to jest niepokojące w ludziach że budują na ziemi jeden dla drugiego piekło . Pisałaś że powiedziałaś o tym mężowi . Z pewnością był to dla niego szok . Pomyśl wiec o jego żonie co ona przeżyła jak usłyszała tą informacje i co ma powiedzieć swoim dzieciom jak tata będzie musiał się wyprowadzić z domu .
                    • cantucci Re: "doniosłam" żonie 07.06.11, 13:32
                      Nie- nie był to szok - mój zwiazek od lat był tylko zwiazkiem dla dziecka. Dla jego żóny owszem był to szok. I dla mnie bo okazało się ze kłamał perfidnie. I jeszcze jedno: ja tym listem z nim skończyłam. Bo wiedziałam ze kazda inna forma próby skończenia bedzie nieskuteczna (przetestowane) a ja byłąm już wrakiem emocjonalnym. Dziś już na to tak nie patrze - z pewnoscią mozna było inaczej. Dziś tak bym nei postąpiła. Ale wiem też ze WTEDY bym z tego inaczej nie wyszła. Nie broń go proszę. To nie ja zdradziłam jego żonę. To nie ja jej przysiegałam i to nie ja oszukiwałam nas obie. Z moim partnerem mieliśmy ustawioną sytuację "zyjemy obok siebei dla dziecka od lat" a on kłamał, kłamał i jescze raz kłamał. Kłamał prosto i w żywe oczy. Wstrętne. O jakiej klasie w ogole tu mówimy? Klasą byłoby wyladować w szpitalu dla psychicznie i nerwowow chorych? Bo byłam juz o krok chyba od tego. Tu zadział instynkt samozachowawczy. Czy klasą w przypadku kochanki jest udawanie przed drugą kobietą (żoną) faktu istnienia? Czy może klasa byłoby gdyby ukrywana przed kochanką żona z godnością nie powiedziałą kochance ŻE JEST? Czemu? Z pwodu papierka żónie wypada to zrobić a kochance nie? Może i nie. Ale TAK jesli w grę wchodziły LATA, ZOBOWIĄZANIA, PLANY I MAMIENIE.
                      • samotna_matka Re: "doniosłam" żonie 07.06.11, 13:45
                        Nie bronię go . Zachował się skandalicznie . Ale zachował się skandalicznie zdradzając żonę a nie tobie kłamiąc . Skoro ten związek opierał się na kłamstwie po co w niego brnęłaś ? Czy dowiedziałaś się o kłamstwie w dniu napisania tego listu ? Czy znacznie wcześniej ? Nie jesteś w stanie mnie przekonać że nie popełniłaś życiowego błądu który kosztuje innych ludzi wiele nerwów . Nie wiem czy jesteś po tym wszystkim szczęśliwsza . Jeśli tak to gratuluje homofobi - bo chyba nie kochasz innych ludzi i nie liczysz się z ich uczuciami . Sadze ze jedyne co to masz satysfakcje że wyrządziłaś mu krzywdę .
                        • cantucci Re: "doniosłam" żonie 07.06.11, 14:14
                          jedyne co mam to satysfakcje ze się od tego uwolniłam i odzyskuję spokój. Zresztą nie brnijmy w tą dyskusję bo Ty wiesz swoje. Nie widzisz we mnie człowieka tylko kochankę.
                          • sabbbinka Re: "doniosłam" żonie 07.06.11, 15:04
                            Cos takiego smilesmilesmile w imię dobra ludzkości mam zginąć na polu chwały ….byle by inni czuli się dobrze …dzieci rodzina wielkie słowa i jak działają smilezawsze można się na nie powołać …dziewczyno obudź się w dawnych czasach na stosie pali w imię wiary w ideały które dziś nic nie znaczą….moralność ma się w sobie a nie na pokaz dla ludzi ..Cantucci postąpiłaś słusznie ....zrobiłaś to bardzo delikatnie ponieważ nie poszłaś do nich do domu nie wykrzyczałaś „naszej zonie „” i NM na ulicy …napisałaś list pełen bólu rozpaczy i tak jak w konfesjonale na spowiedzi prawdę …MIAŁAŚ DO TEGO PRAWO….MASZ PRAWO DO SWOJEGO ZDANIA SWOJEGO ŻYCIA I SWOJEGO SZCZĘSCIA …. I ŻONA MA PRAWO WIEDZIEĆ ..jak zareaguje to jej sprawa i w liście nie widzę tu żadnej krzywdy nikogo....tylko wiedzę…..Nikt nikogo nie zmusi do miłości …kochanka nie jest przyczyną rozpadu tylko skutkiem ….ja też nie wierze ,że po tylu latach on nic do ciebie nie czuł …a że jest tchórzem to już zupełnie inna sprawa …to było zakończenie z klasą gratuluję smile

                            — Paulo Coelho „ Trzeba walczyć o swoje marzenia, ale trzebe też wiedzieć, które drogi są nie do przebycia i zachować siły na przejście innym ścieżkami".


                            PS…dziwne jest to ,że oburzenie jest wtedy kiedy kochanka odchodzi w jakikolwiek sposób …co innego jak misio porzuca wtedy moralność inne ma oblicze smilesmilesmile

                            • samotna_matka Re: "doniosłam" żonie 07.06.11, 16:26
                              Bardzo dobry cytat przytoczyłaś . Jednak Cantucci wiedziała ze nie idzie dobrą drogą , co więcej nie miała siły przejść inną ścieżką . Poszła na skróty przez pole minowe . Każdy ma prawo do miłości , lecz nie można mówić o moralności tych dwóch osób . Oni od dawna jej nie mieli . Dlatego warci są siebie ale nie warci są cierpienia dzieci , partnerów ..... Skoro tak długo ze sobą byli to warto było to zakończyć z klasą , skoro tak wiele dla siebie znaczyli można to było rozegrać w cywilizowany sposób . Najwidoczniej ktoś był kogoś nie wart .
                            • anna197105 Re: "doniosłam" żonie 07.06.11, 16:46
                              Co za tekst Sabinnka , co za brak klasy . Dziewczyny opanujcie się . Jesteście potencjalnymi kochankami naszych mężów . Myślicie że to jest najlepsza droga do szczęścia ? ze to jest sposób na życie wyrywać komuś faceta ? brzydzę się takimi jak wy - to porażka ludzkości . Cantuci powiedz teraz swojemu synkowi że nie będzie już miał najlepszego kolegi w szkole bo mamusi się chciało mieć pana na boku . Rusz czasami głową a nie tylko d..ą
                              • asdaa Re: "doniosłam" żonie 07.06.11, 17:28
                                no właśnie Cantucci ruszyła głową i wybrnęła z toksycznego związku. Czy Ty i inne tu plujące na nią jadem przykładne żonki chciałybyście byc oszukiwane przez 6 lat co do miejsca gdzie śpią, z kim i po co wyjeżdżają na wczasy? Niech każda z was spróbuje wyobrazić sobie siebie w roli żony kochanka Cantucii. i co? Fajnie? Powiem wam jedno. Na pewno zainteresowałaby się dogłębnie i skutecznie, gdyby to mój mąż tak postępował.
                                Dziewczyna zrobiła to co uznała za stosowne by ratować SIEBIE i na szczęście udało jej się.
                                Dlaczego nikt tu nie potępia owego męża, który przez lata z premedytacją wciskał kit Cantucii o wspólnej przyszłości? Czyżby podwójna moralność?
                                • jagoda4444 Re: "doniosłam" żonie 07.06.11, 17:51
                                  canttucci zrobiłaś najlepiej jak mogłaś! dla siebie! oszukał Was obie okrutnie ale życie toczy się dalej i należała się Wam wszystkim prawda smile szkoda, że my kochanki tak późno dochodzimy do wniosku, że coś mamy do powiedzenia, że coś znaczymy dla siebie samych i mamy własne zdanie i potrafimy je głośno powiedzieć. "My" jako człowiek a nie jako pokątna, skrywana tajemnica. Nie przejmuj się! zrobiłaś najlepiej jak mogłaś aby odciąć się od toksycznego związku! i znaleźć prawdę. BRAWO - w końcu pomyślałaś o sobie. A co!!! tak myślę smile ONI o nas nie myślą tylko lawirują w kochankowej sytuacji
                                  • samotna_matka Re: "doniosłam" żonie 07.06.11, 19:07
                                    Sadze ze rozmiamy na temat tego czy powinna powiedziec żonie czy nie . Dlatego oszczędzny wywodów na temat czy ktoś jest kochankiem czy nim nie jest , czy ktoś zdradzał z tego czy innego powodu . Wiem jak sie czujesz teraz . Czujesz sie zdradzona tak samo jak ja kiedy mój mąż odchodził . Ale niestety to ty to zakonczyłaś w takiej formie a nie innej . Stąd moje potępienie zachowania . W głebi serca jestem z Tobą bo wiem jak to boli . Sadze ze dostałaś od życia niezły prezent i wywnioskujesz jakie wartości warto mieć w życiu a jaki wartości nie warto powielać . Sadze ze tego nie powielisz już a życie odpłaci ci to prawdziwą miłoscią
                                    • cantucci Re: "doniosłam" żonie 08.06.11, 07:39
                                      ja tez mam taką nadzieję smile i Ciebie także rozumiem. Moze w końcu bedzie lepiej. Pozdrawiam. I dziekuję wszszytkim za dyskusję - pomogły mi zarówno słowa potępiania jak i wsparcie. dziękuję.
                                • kropa8 Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 15:38
                                  Co TY pierniczysz :wybrnęła z toksycznego związku" sama sie w to g.....no wpakowała.Facet był gnojem co do tego nie ma wątpliwości a Ona kim jest......lazła jak pies do jeża wiedząc ,że chłop ma rodzinę.Najbardziej poszkodowana jest żona tego pajaca.Następna naiwna ,która myślała no przy mnie to on się poprawi ,przestanie łazić na lewo.Obydwoje są siebie warci ..koniec kropka.

                                  Kropa to kobieta,żona i matka.
                                • e.i.t.h.e.l Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 01:48
                                  Ja oczywiście, że wiedzieć bym chciała, ale nie po 6 latach, tylko od razu na samym początku. Jak facet jest pipa i nie ma odwagi, to chciałabym, żeby ta pani napisała od razu taki list, że już jest po konsumpcji i zaczynają budować nowe życie. Ciekawe co mąż na to. Zaoszczędziłabym kilka ładnych lat z życia, które mogłabym spędzić z kimś naprawdę wartościowym.
                            • lady.anna Re: "doniosłam" żonie 08.06.11, 15:04
                              sabbbinka napisała:

                              > to było zakończenie z klasą gratuluję smile

                              sorry, sorry sabbbinko
                              ale dla mnie to nie było zakończenie z klasą
                              i nie gratuluję
    • maga-3 Re: "doniosłam" żonie 08.06.11, 12:02
      Wiesz dziwię się, że przez 6 lat ta żona nic nie zauważyła , że mąż podwójne życie prowadzi. Ja po moim mężu od razu poznałam ,że coś jest nie tak. A trwało to 4 miesiące. Ale o czym innym chciałam napisać . Ja szczerze mówiąc chciałabym się dowiedzieć, nawet od kochanki że mąż mnie zdradza. Ale kochanka milczała . Dlaczego? Bo wierzyła że on zostawi mnie, dzieci i będzie z nią i jej dziećmi. Uwierzyła jemu. Zaufała mu.Czekała aż on powie mi o niej . Ale nie powiedział . Wpadł przez niewinnego smsa. Rzucił kochankę !! W tym wszystkim chodzi o to aby pakowac sie z kimś , kto ma jasne relacje . A dla mnie kobieta , która pakuje się w romans z żonatym facetem wiedząc o tym jest po prostu k....... . A kim on jest zdradzajc żonę to już wolę nie pisać.Ale to druga strona medalu.
      • dorata351 Re: "doniosłam" żonie 08.06.11, 14:20
        Dokładnie tak jest i nie ma co dorabiać ideologii, czy gorszy jest zdradzający oszust , czy pani która sie z nim zadaje. Oboje są siebie warci. Po prostu k.....kie nasienie i już.
        • sabbbinka Re: "doniosłam" żonie 08.06.11, 15:01
          Naturalnie to takie proste smile a jak nazwiecie tego/tą którzy zostawiają te kochane wspaniałe rodziny i odchodzą do innych …i w tych nowych związkach żyją szczęśliwie smile

          …a jeśli już wraca/ją i zostają przyjęci …i czy można takiemu/jej zaufać czy jeśli już był znudzony zabawkami domowymi nie zacznie szukać następnych smile …czy kontrolować cenzurować całe życie smileCzy należy „wpaść” lub dostać „cynk” by zauważyć ,że coś nie tak ??...... czy zawsze chodzi tylko o sex ?? czy naprawdę można czuć się kochanym kiedy wie się ,ze te słowa patrząc w oczy wypowiadano innym ??

          "kochanka/ek nie jest przyczyną tylko skutkiem"
        • ja_caryca Re: "doniosłam" żonie 09.06.11, 13:46
          > Oboje są siebie warci. Po prostu k.....kie nasienie i już.

          No wiesz, każdy szuka milości. wink
          Trzeba pamiętac, że wszystko przemija.
      • stasi1 Poznałaś że Cię zdradza 28.11.12, 00:41
        czy poprostu wpadł Ci ten SMS? Rzucił kochankę znaczy został z Tobą? No cóż nie wszystkie żony poszły by na taki układ
    • mirtillo25 Re: "doniosłam" żonie 10.06.11, 10:54
      Dokładnie, standard. Dobrze, że doniosłaś żonie. Tylko na moje oko, to ona od dawna o tym wiedziała i zapamiętaj jedno - żony ZAWSZE wiedzą wink
      Ja po 3 latach małżeństwa jestem w stanie określić, ile piw mój mąż wypija, rzucając na niego tylko jedno spojrzenie. Wiem, czy jadł coś na mieście. Wiem, kiedy kłamie i kiedy coś ukrywa. Dokładnie wiem, o której powinien być w domu, nawet jeśli skoczył na zakupy. Znam na pamięć zapach jego skóry, zapach jego perfum i balsamu po goleniu wink Wyczuwam na nim każdy obcy zapach. Myślisz, że jego żona nie wyczuła Twoich perfum, że nie zauważyła, że się inaczej ubiera, bardziej dba o siebie, a tym bardziej, że uprawiał seks z kimś innym?

      Wkurzyła się na Ciebie, że DOPIERO TERAZ jej o tym mówisz, kiedy tak naprawdę tamten Cię olał. Nie będzie Ci wdzięczna, bo zrobiłaś to nie z powodu wyrzutów sumienia, ale dla zemsty wink

      • lady.anna Re: "doniosłam" żonie 10.06.11, 13:13
        > Nie będzie Ci wdzięczna, bo zrobiłaś to nie z powodu wyrzutów sumienia,
        > ale dla zemsty wink

        a mnie sie wydaje, że nawet jeśli ma miejsce taka sytuacja,
        iż się pojawiają wyrzuty sumienia
        to i tak niewiele zmienia
        wiedza jest już przez żonę nabyta
        a przesłanki powiedzenia jej o romansie, są chyba w tym momencie zupełnie nieważne

        • anna197105 Re: "doniosłam" żonie 10.06.11, 13:31
          Wiedza jest nabyta . Sadze ze teraz można pisac tylko ku przestrodze do innych kobiet . Sadze ze to totalne oszustwo . Wchodzić komuś do łożka a pozniej powiadamiać o tym żone . Chyba nic tym nie osiągneła . Poza tym ze zona wie . Z tego co wynika facet jest z żoną a ona wyprowadza sie od meża . I mamy bilans - wszyscy poszkodowani a ona jednym ruchem straciła dwoch facetów . Mąż chyba przegnał ją z domu bo co bedzie taka trzymać pod dachem , musiał jej nawciskać bo raczej to faceci się wyprowadzają .
          • fieldsofgold Re: "doniosłam" żonie 15.06.11, 08:54
            jaaasneee....ona mu weszla do łóżka, a on sie biedaczysko na pewno opieral. To ty sie obudz dziewczyno. Zalosne sa naprawde zony, ktory wieszaja psy na kochankach, a biednego skruszonego mezusia przyjmuja do domciu i probuja usprawiedliwaic. To zawsze jest wina faceta!!! A jak sie ma faceta, ktory sie puszcza, to dowiedziec sie o tym jest najwiekszym blogoslawienstwem, bo wtedy mozna takiego rzucic i poszukac uczciwego. No ale chyba komus tu zalezy bardziej na tym, aby miec jakakolwiek pare portek w domu. Autorko watku, po tysiackroc bardzo dobrze zrobilas, ze donioslas na drania.
            • dorata351 Re: "doniosłam" żonie 15.06.11, 11:14
              Jesteś pewna, że skruszony misio ma po takim powrocie lekko? I to najczęściej on wiesza psy na byłej kochance. Bo misio , który kłamie i zdradza to już taki niestety palant, bez odrobiny honoru. Misio się stara i stara, żenująca żona dochodzi do siebie , po pierwszym szoku, układa swoje sprawy i wywala go na zbity pysk. Dobrze, że są wspaniałomyślne kochanki , bo gdzie by biedny misio się podział.
              • samotna_matka Re: "doniosłam" żonie 15.06.11, 13:03
                Macie racje . Cantuci jest ofiarą . Ale nie zapominajcie po pierwsze czyją a po drugie jaki jej był udział w tym . Sadze że dała w kość żonie a nie kochankowi . Skoro wiedziała w co sie pakuje to mogła również przewidzieć konsekwencje . Nie znamy szczegółów tego związku . Sadze że on powinien personalnie dostać od niej w kość . Nie powinno to odbywać się kosztem wszystkich : żony , jej męża a tym bardziej dzieci . Z tego co napisała mąż wyrzucił ją z domu . Wiec niech zada sobie pytanie . Czy tylko Misio był nie fair ? Czy może jednak wina leży po jej stronie również . Nie chce tu jej potępiać ale chyba nie przemyślała do końca efektu końcowego tego co może się stać . W końcu to był tylko kochanek a człowiek jej życia . Mam nadzieje że się pozbiera i poukłada sobie na nowo życie . Mam nadzieje ze jest jeszcze czas na to . Życzę powodzenie i wytrwałości .
          • e.i.t.h.e.l Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 01:53
            Tak naprawdę, to w sumie ten niewierny mąż jest na najlepszej pozycji, bo okazało się, że w sumie jest bezkarny. Jeżeli żona mu wybaczy, to może i przez chwilę będzie mu ciężej, ale potem może zacząć zabawę od początku.
    • liliana4321 do cantucci 15.06.11, 12:43
      Cantucci chciałam Ci życzyć powodzenia w dalszym życiu, żebyś sobie znalazła kogoś wartościowego z kim spędzisz życie. Niech te chwile szybko miną. Na początku nie lubiłam Ciebie, ale im więcej o sobie pisałaś tym mogłam więcej zrozumieć- poczuć do Ciebie sympatię. Ty też jesteś skrzywdzona, przez niego. Mam nadzieję, że żona da mu w kość i nie będzie miał tak prosto. Pamiętaj najważniejsze jest poczucie własnej wartości i już nigdy nie daj się tak manipulować. Mam nadzieję, że niedługo będziesz już szczęśliwą kobietą u boku mężczyzny, który na Ciebie zasłużył. Powodzenia
      • cantucci Re: do cantucci 21.06.11, 11:48
        dziękuję smile cięzko jest. Ale mam nauczkę wiec skorzystam z niej na przyszłość. To jakiś profit na początek.
        • samotna_matka Re: do cantucci 21.06.11, 13:31
          dlaczego ciężko jest ? z tego co pisałaś to ty byłaś szczęśliwa że to zrobiłaś ? przyszła refleksja ? może jednak nie było warto było tego robić ? a może warto było bo oczyściłaś swoje życie z ciężaru ? Jak już nie jedna to napisała , jak ja to napisałam już wcześniej sądzę ze przekroczyłaś za daleko granice i ciężko ci to ogarnąć . Ja bym nie mogła żyć w przeświadczeniu że za pomocą swojej rozgrywki zmieniłam życie dzieci . Zmieniać należy swoje życie a nie innych . Mam w tym doświadczenie i czuje się z tym dobrze . Bądź silna i się nie poddawaj .
          • cantucci Re: do cantucci 21.06.11, 14:25
            Refleksja - być moze - powinnam wziąść dupę w troki i uwolnić się z obu zwiazków tak po prostu za pomocą silnej woli. Jestem zadowolona ze z obu wyszłam. Oba były toksyczne i złe. Tylko żałuje chyba że nie znalazłam tyle silnej woli ze musiałam aż do takiego kroku się posunąć zeby z tego wyjść. Nie umiałąm sama po prostu odejść. Nie byłam dośc konsekwetna i za to jestem na siebie zła. Dzieci - nawet nie pomyslałam wtedy ze mogę je zranić, na pewno tego nie chciałam. Mój związek już i tak był nienormalny wiec dziecko nie mogło się w nim dobrze czuć. Jego związek rzekomo też. Teraz w to nie wierzę. A wierzyłabym dalej gdybym nie podjęła takiego działąnia. Ciągle bym myslała "a moze on jednak jest w porządku?" "a może on faktycznie bedzie ze mną" żyłabym nie wiadomo jak długo złudną nadzieją. A teraz wiem ze nigdy by mnie nie wybrał bo w ostatecznym rozrachunku, będąć pod ścianą z napisem "decyduj" wybrał ją.
            • samotna_matka Re: do cantucci 21.06.11, 14:57
              To chyba refleksja . Piszesz z perspektywy czasu z calkiem innymi emocjami . Masz awers do mezczyzn . To widac . Moze warto zaczac nowe lepsze zycie ? Nowe , bez szukania szczescia w cudzych domach ? Szczescia ktore tylko kaleczy . Ja w pewnym momencie wyciszylam sie . Przez dwa lata dochodzilam od wewnetrznej rownowagi duszy . Nie warto oszukiwac milosci . Jak ma cie znalesc to cie znajdzie . I to wlasnie ta - prawdziwa , szczera i bez niespodzianek . Bycie kochanka tylko niszczy . Bycie kochana kobieta tylko buduje .
            • liliana4321 Re: do cantucci 21.06.11, 15:02
              Dobrze, że widzisz pozytywy w tej całej sytuacji, mam nadzieję że w nauczka jaką dostałaś, sprawi, że twój kolejny związek będzie już normalny(zdrowy). Rzadko się zdarza, żeby kochanka z takiego związku wygrała. Mężczyzna zawsze(prawie) wybierze żonę. W moim otoczeniu kochanki zawsze przegrywały tą walkę. Naprawdę mam nadzieję że żona da mu lekcję życia, którą zapamięta na zawsze- ale pewnie i tak się nie zmieni
    • natali-1 Re: "doniosłam" żonie 29.06.11, 09:51
      Lecz się dziewczyno !!!! z brudnymi butami wchodzisz rodzinie w życie a później jako ofiara piszesz jaka to jesteś porzucona . Twoja śmieszność polega na tym że brak ci klasy i nie dorosłaś do tego żeby być w ogóle kochanką . No może tylko pod względem fizycznym
      • westdream Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 12:28
        Cudowna jest kobieca logika.

        1.Autorka pukała się z jakimś "maczoruchaczo" przez 6 lat, wiedząc, że on ma inną.

        2.Autorka sama była w związku partnerskim i po 6 latach poinformowała swojego przydupasa, że faktycznie ten związek jest bardziej partnerski niż mu się wydawało.

        3.Autorka wzięła z nim kredyt, przepraszam sama wzięła kredyt wiedząc, że facet jest oszustem. Wzięła kredyt bo oczywiście zrobiła to dla niego, a nie żeby poprawić swoją sytuację materialną.

        4.Autorka postanowiła być wreszcie szczera i poinformowała kochankę po 6 latach trwania takiego układu. Niech zwycięży szczerość!

        5. Pocieszycielki na forum klepią po plecach, jaka ty jesteś biedna i pokrzywdzona.

        6. Piszesz o miłości, która trwaa 6 lat, biologiczne cuda.

        A prawda jest trywialna, weszłaś w układ, który od początku znałaś.
        Nie sprawdziły się twoje początkowe założenia i próbujesz wytłumaczyć swoją ułomność w logicznym myśleniu jego skłonnością do półdarmowego seksu. Jeżeli Cię to satysfakcjonuje to super sprawasmile


    • kerkopithekion arytmetyka :D 22.08.11, 12:22
      pomijając już te wszystkie wałkowane tutaj kwestie moralno-emocjonalne, pozwolę sobie tylko stwierdzić że rozczuliła mnie do łez ta arytmetyka: gdyby to było po roku czy dwóch, to bym nie doniosła, ale po sześciu latach to już musiałam
      więc mam pytanie: od ilu lat zaczyna się ten przymus...?
    • vardiane Trzeba było... 22.08.11, 12:25
      ... nie decydować się na związek z kimś, kto jest z inną kobietą!
      Jeśli chciał ją zostawić dla Ciebie, zrobiłby to od razu, a nie czekał 6 lat, nie ważne co podawał jako powód.
    • e-droczek Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 12:31
      Dobrze Ci tak smile
    • nienawidze_pomidorowej z obrzydzeniem donoszę.... 22.08.11, 12:34
      Trzeba było go kopnąć w d. ale zemsta jest słodka prawda?
      • nati Re: z obrzydzeniem donoszę.... 23.08.11, 14:24
        a może pogódź się z nim z myślą o kredycie - niech się dokłada do mieszkania. powiedz, że akceptujesz warunki - trójkąt i najważniejsza jest żona. będzie miał dla Ciebie mało czasu (bo żona), który będziesz mogła spożytkować na poszukiwania innego mężczyzny (tylko proponowałabym jednak mężczyznę stanu wolnego). kredyt będzie się spłacał łatwiej. zawsze możesz też swoje ponowne spotkania uwieczniać (audio i video), żeby w razie czego brutalnie się z nim rozprawić, to w ramach ostatecznej zemsty. list od kochanki żona może łatwo wyprzeć, natomiast zdjęcia, filmy i nagrania są bardziej orające...
        ale to wszystko zniszczy Ciebie na pierwszym miejscu.
        poświęciłaś 6 lat i nie warto tracić kolejnych 4. zrób wszystko racjonalnie. otrząśnij się z tego, życz im powodzenia, mieszkanie zamień lub/i wynajmij i poszukaj sobie normalnego faceta (w sensie wolnego od kobiet i uzależnień) i hejcia. you can do it.
    • lollaaa Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 13:11
      To bardzo miło z Twojej strony, że doniosłaś żonie. To jest taki sposób na pomnażanie miłości, dobra i piękna. sześć lat - sporo. Mogliscie nawet w tym wspólnym mieszkaniu mieć wspólne koty, psy, rybki. I co teraz się stanie z tą wielką miłością? jakie ujście znajdzie jej energia? Moim zdaniem warto, aby cała trójka bohaterów tej historii zasadziła po cztery drzewa. To będzie rozwiązanie z happy endem.
      • czarnymaczupikczu Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 08:02
        hahahaha wink ja bym powiedział nawet że czwórka :]
        pozdro
    • mag88889 Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 13:21
      Czytając takie posty uświadamiam sobie, że nie mam żadnych problemów w związkach tongue_out
    • spondeo Re: "doniosłam" żonie i wreszcie wolnosc. 22.08.11, 13:23
      Wow ale ty "dzielna" jesteś z tym nożem.
      Owszem nóż zgotowaliście razem ale to ty go wbiłaś i nie temu komu trzeba.
      Zrozumiałbym, gdybyś dokopała jemu.
      Wiesz, jako że przez 6 lat korzystałaś z układu donoszenie żonie co najmniej infantylne.
      Klasyczne spakowanie walizki pod drzwi, wymiana zamków, zmiana mieszkania, warunków kredytu, ewentualnie awantura czy tam jeszcze byś chciała. Jemu.
      Można rzec, że w waszym zasięgu (jego i twoim) oboje sobie zasłużyliście na to co nieuniknione, jednak z nieznanych powodów postanowiłaś zemścić się za swój zły wybór wybierając cel na oślep. Słowem zawaliłaś coś tej kobiecie, w myśl zasady - w towarzystwie raźniej? A może "niech wie, jako on jest <be>"?
      Należało się wynieść z tego układu bez trzęsienia ziemi, zamiast zachować się niczym smarkula. No nie wiem - uratować swoja godność, triumfalnie odnieść się do tych 6 lat, zamknąć temat w obecności tych, którzy go otworzyli?
      Misia nie wolno poszarpać za uszko ?
      A sobie prawdę przyznać też nie da rady ?
    • darekte Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 13:35
      @cantucci - miałem napisać ostrzej, ale mi uszło w trakcie logowania smile. Jesteś straszna! Facet nie odchodzi od żony, a Ty, w akcie typowej, kobiecej zemsty, niszczysz życie jej żonie, jemu, siebie uwalniając z potrzeby zemsty. Nie odchodził od żony - Ty odchodzisz od niego - koniec. Takie mściwe działanie budzi we mnie wstręt do kobiet. On z pewnością też nie jest święty. Ale to, co Ty zrobiłaś, było słabiutkie.
      • coooller [...] 22.08.11, 13:55
        Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
        • ta_ruda Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 14:15
          I ty uważasz że to wina kochanki? A co Twój ojciec wtedy robił? To on was okłamywal, to on od was się wyprowadził, to on wybrał ta inna kobietę, to on jej pozwolił się zachowywać w stosunku do was tak jak się ta kochanka zachowywala, i Ty winisz kochankę??? A czy ona wam coś obiecywała? Czy przysięgała wam szczerość i uczciwość małżeńską?
          A tata (czyli ten kóry was zdradził i zostawił) co w tym czasie robił?

          coooller napisał:

          > Przestań sie w końcu wybielać!! Jesteś dorosłą osobą i masz jak każdy dorosły c
          Ojciec zdradził matkę, wyprowadził sie z do
          > mu twierdząc że ma problemy i nie chce narażać nas na niebezpieczeństwo. Obiecy
          > wał nam że wróci do domu przez 3 lata, bez efektów. Przez te 3 lata matka dosta
          > wała telefony od kochanki, która opisywała z detalami ich pożycie intymne, wyzy
          > wała matkę od szmat, ścierw i innych najgorszych, groziła jej polaniem kwasem,

          • coooller Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 14:21
            Ojciec oczywiście jest winny i to nie ulega wątpliwości dlatego go nienawidzę i czuję odrazę za to jak skrzywdził moją matkę. Kochanka jednak jest zwykłym ścierwem, które posunęło się do takich kroków które wpędziły moją matkę w ostrą depresję.
            na szczęście we wrześniu już ostatnia sprawa rozwodowa.
            • ta_ruda Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 14:45
              zamiast się skupiać na tym co zrobil tata swojej żonie i wam dzieciom, skupiasz się na tym jakim ścierwem jest kochanka. ona wam naprawdę nic nie obiecywala. Może kobieta ma inne zasady ( i jej wolno) - w życiu?



              coooller napisał:

              > Ojciec oczywiście jest winny i to nie ulega wątpliwości dlatego go nienawidzę i
              > czuję odrazę za to jak skrzywdził moją matkę. Kochanka jednak jest zwykłym ści
              > erwem, które posunęło się do takich kroków które wpędziły moją matkę w ostrą de
              > presję.
              > na szczęście we wrześniu już ostatnia sprawa rozwodowa.
              • coooller Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 15:00
                Ale co się tak czepiłaś tego obiecywania? Tym bardziej, nic nie obiecywała, to powinna się trzymać za dala od żony swojego kochanka (mojego ojca). a o ile mi widomo żyjemy w takim kraju w którym groźby i obelgi są karalne ale wg Ciebie ona nic nie obiecywała i jej wolno wszystko...
            • magika-to-ja Re: "doniosłam" żonie 23.08.11, 16:31
              Trzymam kciuki za Twoją mamę!
          • artur737 Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 14:29
            To byla zagrywak typu vabank, ale nie wyszlo.

            Choc wyjsc moglo bo nie kazda zona taka wybaczalska jak akurat ta.
      • ap_u Re: "doniosłam" żonie 22.08.11, 13:57
        On "tylko" oszukiwał rodzinę, ale to kochanka jest tą złą, która zniszczyła życie żony i o zgrozo - jego. Typowe. Uświadom sobie darekte, ze to mąż składał przysięgę, ślubował żonie wierność i to on jest winien, że jego zona cierpi. Wygodniej zwalić winę na tą "trzecią", prawda?
        I ty masz wstręt do kobiet? Ja czuję wstręt jak czytam takie pokrętne wypowiedzi jak twoja, którzy bronią "swoich" a całą winę zwalają na kobietę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka