lalalu666 22.10.11, 13:18 Jakie są zony waszych kochanków? Co o nich myślicie ? Czy porównujecie siebie do nich? Dlaczego sa zdradzane? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
agus-ia76 Re: o zonach słów kilka. 22.10.11, 17:57 przede wszystkim dziwie się,że tak bardzo mu ufała,a to niezły gagatek był(jest) Odpowiedz Link
b.idaszak Re: o zonach słów kilka. 23.10.11, 14:51 Inteligentna, naiwna. Zupełnie inny typ urody i figura (oczywiście moim zdaniem gorsza ale nie jestem obiektywna) Nie porównuję Jej do siebie bo niby czemu ma to służyć? Dlaczego jest zdradzana? To trudne pytanie ale zapewne seks a raczej nuda w nim była jednym z głównych powodów, brak zozumienia i pewnie Jej mąż znalazłby tysiąc innych powodów aby to uzasadnić. Żona jest w pełni świadoma że jest zdradzana. Odpowiedz Link
mahika36 Re: o zonach słów kilka. 23.10.11, 18:31 Nie przepada za seksem, wydaje jej się, że małżonka trzyma krótko (on w domu grzeczny i potulny ) ...podejrzliwa, może nawet wie, co on robi...Intelektualistka, pani najmądrzejsza... Starsza ode mnie o 7 lat... Nie chcę wiedzieć o niej więcej niż to konieczne...Bo po co ? Co mi to da ? Porównywanie nie ma sensu. Czasem zastanawiam się, która z ról jest trudniejsza..bycie zdradzaną czy bycie kochanką... Ja nie jestem oszukiwana, wiem w co weszłam i wiem też, że poniosę tego emocjonalne konsekwencje. Ona żyje z kimś, kto ją praktycznie cały czas oszukuje... Odpowiedz Link
dzikarzeka Re: o zonach słów kilka. 23.10.11, 21:44 Znałam ją. Młodsza ode mnie, bardzo dbająca o wygląd zewnętrzny. Facet spełniony: piękny dom, piękne auto, dwójka pięknych dzieci, piękne mieszkanie, piękna żona.... I co?... Egzotyki zabrakło, adrenaliny i chyba prawdziwych uczuć...Ot, co...Tyle, że teraz to wiem Odpowiedz Link
asdaa Re: o zonach słów kilka. 23.10.11, 18:21 pomijam wygląd, inteligencję i wykształcenie; przede wszystkim wychodząc za niego za mąż była desperatką chcącą za wszelką cene zmienić swój status. Albo głupia. Odpowiedz Link
ladymama2828 Re: o zonach słów kilka. 23.10.11, 22:22 Starsza 9 lat. Figura chłopięca, buzia niezbyt ładna, nieciekawa, taka pospolita, przodozgryz zupełnie inny kolor włosów. Szczupła ale może kilko lub dwa różnicy. Bez studiów, bez jakiegoś specjalnego wykształcenia, które dawałoby jej więcej niż 1500zł miesięcznie. Sex raz na jakiś czas. Poza przekazywaniem sobie poleceń właściwie nie gadają ze sobą. Myślę że nie wie że jest zdradzana tak długo. Albo jest taka głupia? Nie wiem...czasem mym wrażenia, że być może coś podejrzewa. Wiem, że mówi Misiowi, że go kocha i nie wyobraża sobie życia bez niego. Nie porównuję się, bo wiem, że jestem od niej lepsza, mądrzejsza, mam dobrą pracę, jestem fajniejsza, sexowniejsza Poza tym gdyby była taka cud=miód to chyba nie spotykałby się za mną codziennie...? Odpowiedz Link
miss_fahrenheit Re: o zonach słów kilka. 23.10.11, 23:56 A gdybyś Ty była "taka cud=miód" to chyba rozwiódłby się z żoną. Odpowiedz Link
agus-ia76 Re: o zonach słów kilka. 24.10.11, 08:14 no właśnie! dziewczyny nie zamydlajcie sobie same oczu takie te zony brzydkie, mało wykształcone, nie dające seksu itd. no i co? misiu nadal z nią jest a nie z wami to są egoistyczne ś...nie oj tam szkoda gadać Odpowiedz Link
tamirr Re: o zonach słów kilka. 24.10.11, 10:52 Starsza ode mnie o 7 lat, wykształcona, zresztą zawody mamy identyczne. Taki zbieg okoliczności. Całkiem ładna, niezła figura jak po 3 ciążach, typ chłopczycy - spodnie, adidasy, bez większego makijażu. Różnimy się bardzo, zwłaszcza charakterami. Ale ona za 21 dni prawomocnie przestaje być żoną. Odpowiedz Link
lady.szpileczka Re: o zonach słów kilka. 24.10.11, 11:53 tamirr napisała: Starsza ode mnie o 7 lat, wykształcona, zresztą zawody mamy identyczne. Taki zb > ieg okoliczności. > Całkiem ładna, niezła figura jak po 3 ciążach, typ chłopczycy - spodnie, adid > asy, bez większego makijażu. > > Różnimy się bardzo, zwłaszcza charakterami. > > Ale ona za 21 dni prawomocnie przestaje być żoną. Wbrew panującej tu zasadzie ( opinii ) , że skoro Misio zdradzał żonę zdradzać będzie zawsze , śmiem twierdzić ,że nie masz się z czego cieszyć . Będziesz następna Odpowiedz Link
lady.szpileczka Re: o zonach słów kilka. 24.10.11, 12:03 lady.szpileczka napisała: > Wbrew panującej tu zasadzie ( opinii ) , mala poprawka : zgodnie z panującą zasadą ( opinią ) Odpowiedz Link
meowmaiu Re: o zonach słów kilka. 25.10.11, 12:46 a od ilu lat jednak można zaliczyć, że nie zdradza...? 12 lat już jest OK, czy dalej mam czekać na zdradę...? Odpowiedz Link
lady.szpileczka Re: o zonach słów kilka. 25.10.11, 13:01 a skąd wiesz ,że tego nie robi? Taka jesteś pewna?? Odpowiedz Link
boli-jak-cholera Re: o zonach słów kilka. 25.10.11, 14:34 oj, lady, strasznie jestes cyniczna, rozumiem ze masz takie a nie inne doswiadczenia, ale nie bardzo rozumiem co robisz wtakim razie na tym forum a nie innym... Jest Ci lzej jak sobie pojedziesz po tych kochankach? odegrasz sie w ten sposob na swojej? No nie rozumiem, naprawde... Ja tu trafilam wlasciwie nie wiem dlaczego, chyba dlatego ze nie ma forum zdradzane zony... Ale ja do kochanek mojego meza mam obojetny stosunek, jakos o nich wogole nie mysle, zreszta swoich zali do nich tu bym pewnie nie wyplakiwala bo one i tak widzą swoją stronę a nie moją i nie mialoby to sensu... Serio, Lady.szpileczka, szkoda się nakręcać w niechęci i zlosci, zabierze Ci to tylko radosc zycia, staniesz sie zgorzkniala, a jemu czy jej to naprawde nie zaszkodzi... Odpowiedz Link
violon-czela Re: o zonach słów kilka. 25.10.11, 21:59 Też to zauważyłam psioczy, jest w ogolę nieobiektywna. Neguje to, że kochanka z byłym mężem może być szczęśliwa bo on ją na pewno zdradzi tak jak żonę, za to kiedy raczyła nas opowieściami o powrocie wiarołomnego męża usilnie nam próbowała wmówić że musi się udać posklejać, że musi w to wierzyć bla bla bla. Trochę konsekwencji w myśleniu i logice bo wychodzi na zgorzkniałą nieobiektywną jędze która jedzie po kochankach żeby wylądować się za to co ją spotkało. Nie ogarniam jej postępowania i bardzo mnie irytuje ilekroć czytam to co pisze. I tu nawet nie chodzi o poglądy ale o pokrętną logikę, niekonsekwencję, i teorię że żona zawsze jest super, niewinna, wykorzystywana, broń boże głupia i naiwna a kochanka wręcz przeciwnie. Odpowiedz Link
lady.szpileczka Re: o zonach słów kilka. 26.10.11, 07:43 violon-czela napisała: > Też to zauważyłam psioczy, jest w ogolę nieobiektywna. i dalej ble ble ble Widzę ,że nie pasuje ci/wam jakakolwiek nieprzychylna opinia na wasze niemoralne prowadzenie się . Chciałybyście powszechnego zrozumienia , tylko się pytam od kogo??????? Od kochanki?????? Tej , która postępuje niegodziwie knując z misiem za plecami żony????? Chyba żartujecie. A o tym ,że zdradzający misio zdradzać będzie już zawsze usłyszałam/przeczytałam właśnie od was - tu na forum . Wyobraźcie sobie ( ku rozczarowaniu pewnych forumek ) , że należę do osób wesołych i daleko mi do zgorzknienia Cóż krytyka boli Was najbardziej . Odpowiedz Link
boli-jak-cholera Re: o zonach słów kilka. 26.10.11, 09:02 ja nie jestem kochanką a też widzę Twoje zachowanie w takim swietle. Chcesz byc tu autorytetem moralnosci? Co to da, poza paroma pyskowkami... Odpowiedz Link
lady.szpileczka Re: o zonach słów kilka. 26.10.11, 09:28 boli-jak-cholera napisała: > ja nie jestem kochanką a też widzę Twoje zachowanie w takim swietle. Widzicie to co chcecie widzieć i pewnie jest Wam z tym wygodnie. > Chcesz byc tu autorytetem moralnosci? Co to da, poza paroma pyskowkami... Autorytet to duże słowo i do czegoś zobowiązuje wiec nie jestem nim . Wyrażam tylko swoje zdanie. Brnijcie więc dalej w chore sytuacje, pocieszajcie się nawzajem, bo tylko do tego jesteście zdolne. Tyle w temacie . Odpowiedz Link
boli-jak-cholera Re: o zonach słów kilka. 26.10.11, 14:02 oj szpileczka, odpowiadasz na mpoj post w takim tonie jakbym byla jedna z kochanek twojego meza, a ja akurat stoje po drugiej stronie barykady a i tak zastanawiam sie co poza odrobina msciwej satysfakcji daje Ci zagladanie tutaj i opluwanie innych... Odpowiedz Link
lady.szpileczka Re: o zonach słów kilka. 26.10.11, 14:47 boli-jak-cholera napisała: > oj szpileczka, odpowiadasz na mpoj post w takim tonie jakbym byla jedna z kocha > nek twojego meza, a ja akurat stoje po drugiej stronie barykady a i tak zastana > wiam sie co poza odrobina msciwej satysfakcji daje Ci zagladanie tutaj i opluwa > nie innych... Jesteś zwyczajnie przewrażliwiona sta te dziwne podejrzenia . Zastanów się .. gdzie tu zemsta ??? Powtarzam kolejny raz : to wyrażanie, wypowiadanie swojego zdania na dany temat . Odpowiedz Link
boli-jak-cholera Re: o zonach słów kilka. 26.10.11, 16:26 dziwne podejrzenia? moje podejrzenia niby? nie, to fakty ktore widzą nie tylko kochanki, nie tylko ja i nie tylko pare innych osob. Zreszta niewazne, taki off-top sie zrobil. Choc jakby nie bylo, ja jestem zona, Ty jesteś zoną, wiec temat o nas to moze i nie offtop tylko zony wlasnie takie sa... Odpowiedz Link
violon-czela Re: o zonach słów kilka. 26.10.11, 21:39 A dlaczego zarzucasz mi, że widzę to co chce widzieć? Uważasz, że jestem ślepa? Ze nie potrafię przeczytać ze zrozumieniem tego co piszesz? Z nas 3, ty akurat jesteś najmniej obiektywna żeby oceniać to co piszesz. Może tak weź pod uwagę, że ktoś może mieć rację tym bardziej, że ten ktoś nie ma interesu w tym, żeby cię obrazić czy ci kłamać bo po co? W życiu tez tak masz? Nikt ci nie może uwagi zwrócić bo kłamie więc fochy, obraza i wymyślanie jaki to jest beeee człowiek? Wyrażasz swoje zdanie i ok! Ale w jaki sposób...zastanów się czasem co piszesz bo serio trochę się kompromitujesz. "Brnijcie więc dalej w chore sytuacje, pocieszajcie się nawzajem, bo tylko do te > go jesteście zdolne. Tyle w temacie ." Ale po co to napisałaś? Przecież ani ja ani osoba, która też zauważyła twoje specyficzne zachowanie nie jesteśmy kochankami wiec czemu ma służyć ten tekst? W jakie chore sytuacje mamy brnąć? Piszesz bez sensu dla samego klepania? Dziewczyno, ogarnij się trochę. Odpowiedz Link
violon-czela no i widzisz dziewczyno co z toba robi twoje 26.10.11, 21:31 zacietrzewienie - to się obsesja nazywa. Brak logiki - skonsultuj się może z jakimś psychologiem co? Was to znaczy kogo? Kim jestem? Co mnie boli? Rozumiem, że nie wolno zwrócić ci uwagi że masz obsesję i zachowujesz się jak wściekły tygrys w klatce. Twoje teksty są nielogiczne i niekonsekwentne. Dodatkowo to zacietrzewienie i obsesja : " jak mi zwracacie uwagę to wszystkie jesteście kochankami, nie usprawiedliwiajcie się bla bla bla" zmyślasz, tworzysz jakieś teorie pod swoje poglądy. To jest smutne, żeby nie powiedzieć, że trochę żałosne. Moze weź ty sobie znajdź jakieś inne forum bo to ci na psychikę dobrze nie robi - taka propozycja dla twojego dobra. Może jesteś wesolutka jak Marilyn Manson - lata mi to. Widzę to co czytam i na tej podstawie wysnuwam wnioski - i to nie miłe. Przykro mi. A ze się spytam z czystej ciekawości co ja takiego robię że się niemoralnie prowadzę? Bo wybacz ale nie kumam...kradnę? Zabijam? no co? I skąd ty wiesz co ja robię? Odpowiedz Link
meowmaiu Re: o zonach słów kilka. 27.10.11, 14:31 Jestem I on tez wie , że ja go nie zdradzam To między innymi jeden wniosków, które wyciągnęliśmy z naszych poprzednich małżeństw. Wiemy jak to jest "na lewo" wiemy jak było miedzy nami "na lewo", wiemy jak jest teraz. Wyszło, że teraz jest najlepiej - i już nic nie musimy udowadniać Odpowiedz Link
ladymama2828 Re: o zonach słów kilka. 27.10.11, 23:22 Ja nie jestem jeszcze na takim etapie. Ale na razie zakładamy, że po prostu wiemy jak nie chcemy by wyglądało nasze wspólne życie, wiemy co niszczy małżeństwa. Co zniszczyła nasza. Nie wniosłam rozwodu z powodu Misia. Ani ja nie jestem przyczyną rozpadu jego pożycia więc o tyle łatwiej. Wiem, że jesteśmy ze sobą dlatego BO CHCEMY i JEST NAM CUDOWNIE. Odpowiedz Link
tamirr Re: o zonach słów kilka. 25.10.11, 20:37 no to będę, nie potnę się, nie będę darła szat. To TYLKO facet, nie jest najważniejszym składnikiem mojego życia. Tylko ja wypierniczę go odrazu Odpowiedz Link
ladymama2828 :) 25.10.11, 21:46 No i właśnie na to czekam. (jak pewnie uznasz Ty i kilka innych forumowiczek- naiwnie) Odpowiedz Link
miss_fahrenheit Re: :) 25.10.11, 22:21 Możliwe, że się rozwiedzie. Dobrze dla Ciebie, jeszcze lepiej dla żony. Jeśli panu żona nie odpowiada, powinien odejść natychmiast zamiast ją zdradzać, tak, jakby nie miał w ogóle mocnego charakteru, o honorze nie wspominając. W takiej sytuacji opinia pana-do-zabaw wyrażona słownie, lub poprzez częstotliwość spotkań nie miałaby żadnego (dla mnie, zaznaczam) znaczenia. Zależy mi na opinii wyłącznie konkretnych, mądrych ludzi. Zdradzający nie należy do tego zbioru. Być może jednak dla Ciebie zmieni się w odpowiedzialnego i kochającego. Jest to mniej prawdopodobne niż to, że się nie zmieni, ale szanse rzecz jasna istnieją. Trochę odbiegłyśmy od głownego wątku. Tezą było, że jesteś od niej lepsza i stąd codzienne spotkania. Niekoniecznie jesteś lepsza. Po prostu inna od jego żony. Odpowiedz Link
tamirr Re: :) 26.10.11, 09:44 Wiesz co, ogólnie masz rację. Tylko w tym konkretnym przypadku on najpierw odszedł,wyprowadził się potem poznał mnie. Ja się nie spotykałam potajemnie, nie kryliśmy się. Poznałam znajomych, bo oni ze sobą fizycznie już nie byli. Mówisz o honorze. Ja jestem kobietą, która już nie jedno w życiu przeszła i widziała. Nie mam lat nastu i dziestu. Ale jeśli kobieta mądra, wykształcona straszy własne dzieci podcinaniem żył, wieszaniem - a swojemu mężowi mówi wprost, że jest to wymierzone przeciwko niemu, to z honorem tez nie ma za wiele wspólnego. Jednak można się przestraszyć. Stąd rozwód był dopiero teraz. To taki syndrom "psa ogrodnika" - mieszkali oddzielnie 2 lata i było ok. On miał swoje życie, ona swoje. Dopóki on nie zaczął wszyskiego prawnie porządkować. Nie , nie jestem lepsza. Nigdzie tak nie napisałam. Jestem młodsza ale to nie stawia mnie na pozycji wyższej. Jestem inna. Gdyby chciał mieć taką kobietę, jak ona, to pewnie by z nią został. Nie wiem jak będzie dalej, nie jest różowo. Są dzieci moje, jego, które muszą się w tym odnaleźć. Zaufanie do niego? Narazie go nie zawiódł ale ja ogólnie doo mężczyzn stosuję zasadę ograniczonego zaufania, bo niejedno widziałam. Nie chcę żeby się zmieniał, bo kocham go takiego jakim jest. Ludzie się nie zmieniają a jesli nawet, to zwykle na gorsze. Moja obserwacja. A jeśli mnie zdradzi i będę o tym wiedziała, to rozstanę się z nim natychmiast. On o tym wie. Nie wiem, czy wziął to do serca. Ale tak będzie. Pozdrawiam Odpowiedz Link
sabbbinka Re: :) 26.10.11, 12:27 Tamirr życzę szczęścia miło się czyta to co napisałaś ../oczywiście po za fragmentami szantażu …też znam takie przypadki to jest chore po obu stronach żon i kochanek/ ….misiu nie jest bezwolnym człowiekiem robi to co chce ….miło czytać ,że są faceci którzy maja tz. „jaja” i nie boją się przyszłości …ale tylko ci którzy coś w życiu osiągnęli własną praca …wiedza ,że dadzą rade udźwignąć ciężar tz „potępienia społecznego „ …życie ma się tylko jedno i naprawdę szkoda tak cennego krótkiego czasu swojego życia „poświęcać” się dla konwenansów …i to po obu stronach …ale do tego trzeba mieć w sobie siłę i desperację Wody Allena: „W miłości jak w brydżu, trzeba mieć szczęście lub dobra rękę”. Odpowiedz Link
miss_fahrenheit Re: :) 26.10.11, 13:19 Zgodnie ze schametam drzewka widać, że nie odnosiłam sie do Ciebie. Odpisywałam na post o tezie: "Jestem lepsza, dlatego jest ze mną". I tylko do tego się odnosiłam. Rzeczy, o których piszesz, są tak delikatnej natury, że uczciwie przyznaję, ciężko mi się do tego ustosunkować. Nie wiadomo, co sprawiło, że żona jest tak neurotyczna, czy jest po prostu złym człowiekiem, czy jest z jakichś przyczyn na skraju wyczerpania psychicznego. Poza tym piszesz o rozkładzie życia małżeńskiego (mieszkanie oddzielnie, niewielki kontakt, żadnego wpólnego życia), o separacji. To jest zupełnie inna sytuacja, niż klasyczne zdradzanie nieświadomej żony. Odpowiedz Link
miss_fahrenheit Re: :) 26.10.11, 13:20 * schematem, nie "schametam". Przepraszam za literówkę. Odpowiedz Link
fieldsofgold Re: :) 26.10.11, 14:11 zgadzam sie z powyzsza wypowiedzia. łatwo powiedziec: zona wariatka bo straszyla podcinaniem zyl. skoro tak ostro zareagowala to widac nie zyli wcale tak bardzo oddzielnie, ta sprawa nie byla jeszcze zamknieta i posprzatana. porzucani ludzie czesto reaguja zalamaniem nerwowym, to bylo jej malzenstwo, jej zycie, miala pelne prawo do takiej reakcji. Odpowiedz Link
tamirr Re: :) 26.10.11, 15:51 Nie, nie wariatka.. Ja jej nie oceniam. Sprawa oczywiście nie zamknięta prawnie, strach przed utratą statusu mężatki, dużych finansów. Ale wiesz co, bez względu na "załamanie nerwowe" niektórych rzeczy DZIECIOM się nie mówi, bo nie robi się krzywdy sobie, facetowi, tylko dzieciakom. Sama jestem matką i przez gardło by mi nie przeszło powiedzieć mojemu dziecku, że na jego oczach bede zyły sobie cięła. Bo kocham nad zycie. A jej stwierdzenie "możesz mieszkać gdzie chcesz i z kim chcesz, mnie to nie obchodzi. Rozwodu ci nie dam, bo nie" - aż o tak dogłebnej miłosci nie swiadczy. Dla mnie ona jest Mamą jego dzieci, mamą którą bardzo kochają i ja zrobie wszystko żeby wyjść temu naprzeciw. Odpowiedz Link
sabbbinka Re: :) 26.10.11, 17:07 Przecież nie możesz złamać schematów kochanka ma być zła i już ..a poważnie nie można miłości wycinać nożem ….zawsze to patologia …zresztą zasłanianiem się dziećmi i ich dobrem to też chore …przecież nich im „matki, ojca” nie zabiera …i jak to mawia Maria Czubaszek jedyne co dobre w dzieciach to to że wyrastają na dorosłych ludzi ….a jak było naprawdę to dowiadujemy się właśnie w takich skrajnych sytuacjach kiedy skrywane emocje pokazują „naszą’ prawdziwą twarz…..a później trudno się wycofać …status społeczny nie ma nić do rzeczy czy zona czy kochanka …jeśli chce się być z kimś to „przeniesie się góry, przepłynie morze’ …i naprawdę nie ważne co inni chcą musi się samemu chcieć …. Człowiek to nie przedmiot ,że można go przesuwać ustawiać jak się chce to on musi sam zadecydować jak ma jego życie wyglądać …” Wszystko polega na tym, żeby człowiek był taki, jaki jest, żeby nie wstydził się chcieć tego, czego chce i marzyć o tym, o czym marzy. Ludzie są na ogół niewolnikami konwenansów. Ktoś im powiedział, że powinni być tacy i tacy, i starają się być takimi aż do śmierci, nie wiedząc nawet, kim byli i kim są naprawdę. Nie są więc nikim i niczym, postępują niejednoznacznie, niejasno, chaotycznie. Człowiek przede wszystkim musi mieć odwagę być sobą…”. Odpowiedz Link
fieldsofgold Re: :) 26.10.11, 17:21 ale slyszalas jak ona to dzieciom mowila? widzialas? nie mowie, ze na pewno tak byc nie moglo, ale wiesz takie historie juz slyszalam i to o zlych ex-zonach i o zlych kochankach, ze wszystko trzeba dzielic przez cztery. punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Odpowiedz Link
tamirr Re: :) 27.10.11, 14:31 Nie słyszałam tego od niego tylko od najstarszego syna, który wydusił to z siebie ze szlochem. Wiesz, na szczeście ja nigdy nie usłyszałam, że ona była zła. Zawsze słyszałam, że jest ok, tylko im już po prostu nie po drodze. Facet narzekający na żonę, z którą przeżył kilkanaście lat byłby świnią obrabiając jej tyłek. Tyle na temat. fieldsofgold napisała: > ale slyszalas jak ona to dzieciom mowila? widzialas? nie mowie, ze na pewno tak > byc nie moglo, ale wiesz takie historie juz slyszalam i to o zlych ex-zonach i > o zlych kochankach, ze wszystko trzeba dzielic przez cztery. punkt widzenia za > lezy od punktu siedzenia. Odpowiedz Link
lalalu666 Re: o zonach słów kilka. 25.11.11, 12:41 ladymama2828 napisała: > Starsza 9 lat. Figura chłopięca, buzia niezbyt ładna, nieciekawa, taka pospolit > a, przodozgryz zupełnie inny kolor włosów. Szczupła ale może kilko lub dwa ró > żnicy. Bez studiów, bez jakiegoś specjalnego wykształcenia, które dawałoby jej > więcej niż 1500zł miesięcznie. Sex raz na jakiś czas. Poza przekazywaniem sobie > poleceń właściwie nie gadają ze sobą. > Myślę że nie wie że jest zdradzana tak długo. Albo jest taka głupia? Nie wiem.. > .czasem mym wrażenia, że być może coś podejrzewa. Wiem, że mówi Misiowi, że go > kocha i nie wyobraża sobie życia bez niego. > Nie porównuję się, bo wiem, że jestem od niej lepsza, mądrzejsza, mam dobrą pra > cę, jestem fajniejsza, sexowniejsza Poza tym gdyby była taka cud=miód to chyb > a nie spotykałby się za mną codziennie...? Nie chce się czepiać, ale czy masz pewność, ze Twój kochanek mówi prawdę? Odpowiedz Link
ladymama2828 :) 26.11.11, 21:56 No mam pewność. Widziałam ją kilkakrotnie w pracy i prywatnie. Słyszę jak rozmawia z niż przez telefon, słyszę co ona mu mówi bo zestaw jest głośnomówiący. A ja nie czekam, że Misio będzie narzekał na żonę, po prostu sama widzę jak jest Odpowiedz Link
evi85 kochanki : 27.11.11, 08:50 Zawsze mnie zadziwia "zachwyt" kochanką/kochankiem jakiegoś męża czy żony. Można się zachwycać urodą czy urokiem osobistym - ale to przecież powierzchowne cechy, to się liczy w wieku nastu lat. W wieku dorosłym raczej chodzi o charakter - w połączeniu rzecz jasna z urodą. Kochanek/kochanka to ktoś wyzuty z zasad moralnych. Wiązać się świadomie z żonatym człowiekiem oznacza tylko tyle, że ma się gdzieś uczucia innych, dotrzymywanie obietnicy, wierność, lojalność. Jeśli dopuszcza, że jej czy jego partner/partnerka zdradza swoją żonę/męża - to znaczy, że to AKCEPTUJE. Że to jej nie przeszkadza, sama bierze w tym udział. Kobieta/mężczyzna mądry - nie wybierze na partnera życiowego żonatego niedorajdy, który nie potrafi (skoro jest niewierzący) zerwać z żoną po ludzku, PRZYZWOICIE, tylko sypia gdzieś pokątnie z jakimiś nałożnicami. Kobieta/mężczyzna świadomi swojej wartości - nigdy nie zgodzą się na życie w trójkącie. Po prostu - bo to uwłacza ludzkiej godności. Tylko kobieta zdesperowana zwiąże się z żonatym. Widocznie nikt lepszy się jej nie trafił. A czemu nie trafił - ma jakiś feler? Kobieta/mężczyzna mądry, rozsądny i kochający siebie - zdaje sobie sprawę, że seks z osobą trzecią powoduje, że do łóżka zaprasza się około kilkadziesiąt osób. Bo każdy partner potencjalnego kochanka/kochanki miał swoje partnerki, a te z kolei partnerów, itd. Zatem co za upodlenie - za cenę chwilowej przyjemności, łatwego życia - narażać życie swoje na przykład na żółtaczkę. O tym, że ktoś jest nosicielem wirusa żółtaczki, często się dowiaduje, kiedy wątroba nadaje się do przeszczepu. To choroba, o której nie wie 70% jej nosicieli - poczytaj statystyki. Jednym słowem - kochanek/kochanka - to zakompleksiona z niskim poczuciem własnej wartości z niskim poczuciem moralności i zasad etycznych zdesperowana, biedna, niezbyt mądra osoba. Odpowiedz Link
atrytka Re: kochanki : do evi85 14.12.11, 23:25 hmmm, kobieta czy mężczyzna, którzy są świadomi swojej wartości, jak najbardziej- świadomie!- mogą wybrać życie w trójkącie... uważam, że nie uwłacza to ludzkiej godności... Ludzka godność? Czy widzisz ją w setkach zabijanych ludzi, ludzi głodujących i tych starych- które nie mające rodziny muszą żyć w hospicjach w warunkach godnych pożałowania i o których się nie mówi... a to wszystko dzieje się na naszych oczach. Życie w trójkącie ma się nijak do tych problemów... Muszę powiedzieć, że nie jestem zakompleksiona, mam na dobrym poziomie poczucie własnej wartości , wysokie wyczucie moralności i zasad etycznych, nie jestem zdesperowana, biedna a jeśli chodzi o mądrość, cóż... tą życiową mogłabym obdzielić dużo osób- cóż też czynię... Więc nie generalizowałaby, jeśli chodzi o kochanki/ kochanków. Zachwyciła mnie Twoja rada dla przedmówczyni, w której piszesz o poszukaniu szczęścia w sobie. Tak , to prawda... to cudowna wolność, która daje nam siłę i pełną świadomość naszego " ja"... Pozdrawiam... Odpowiedz Link
miss_fahrenheit Re: kochanki : do evi85 15.12.11, 00:55 atrytka napisała: > hmmm, kobieta czy mężczyzna, którzy są świadomi swojej wartości, jak najbardzie > j- świadomie!- mogą wybrać życie w trójkącie... uważam, że nie uwłacza to ludzk > iej godności... O, zgadzam się. Nie uwłacza, jeśli wszyscy zainteresowani wiedzą o układzie i go akceptują. W innym przypadku mamy do czynienia z czyjąś krzywdą (osoby zdradzanej i nieświadomej), a wtedy nie ma mowy o "wysokim wyczuciu moralności i zasad etycznych", czy "życiowej mądrości". Zgadzam się też, że wolność jest wartością jeśli nie nadrzędną, to jedną z najważniejszych. Ale ogranicza ją wolność drugiego człowieka. Tam, gdzie w grę wchodzi czyjaś krzywda, wolność przestaje mieć znaczenie. Inaczej mielibyśmy świat rządzony prawem pięści, a to nie ma nic wspólnego z "wysokim wyczuciem moralności". Pozdrawiam. Odpowiedz Link
atrytka Re: kochanki : do evi85 15.12.11, 12:26 1. Oczywiście, wszyscy zainteresowani wiedzą o układzie i go akceptują... 2. Myąlę, że naszej wolności nie ogranicza żadna wolność drugiego człowieka, chyba, że sami na to pozwolimy To, gdzie dzieje się krzywda i komu, można by długo rozpatrywać i wiele wieczorów filozofować , ponieważ aspekty spraw są zbyt rozległe... a wolność pozostaje wolnością... Hmmm, jeśli chodzi o " wysokie wyczucie moralności " to prawo pięści ma bardzo duże znaczenie... ( gdy już nie ma innego wyjścia) Pozdrawiam Odpowiedz Link
miss_fahrenheit Re: kochanki : do evi85 15.12.11, 16:48 atrytka napisała: > 1. Oczywiście, wszyscy zainteresowani wiedzą o układzie i go akceptują... W takim razie nie ma mowy o czyjejś krzywdzie, nie ma pojęcia zdrady, jest układ otwarty (np. para jest ze sobą, a dodatkowo mają innych kochanków, ale wiedzą o tym i to akceptują, są ze sobą nie z uwagi na wyłączność seksualną tylko z powodu innych wartości, szacunku itp.) > 2. Myąlę, że naszej wolności nie ogranicza żadna wolność drugiego człowieka, ch > yba, że sami na to pozwolimy > To, gdzie dzieje się krzywda i komu, można by długo rozpatrywać i wiele wieczor > ów filozofować , ponieważ aspekty spraw są zbyt rozległe... a wolność pozosta > je wolnością... > Hmmm, jeśli chodzi o " wysokie wyczucie moralności " to prawo pięści ma bardzo > duże znaczenie... ( gdy już nie ma innego wyjścia) > Pozdrawiam A tu się nie zgodzę. Prawo do wolności pod warunkiem, że nie jest powodem krzywdy innego człowieka stanowi podwaliny państw demokratycznych (i nie tylko) i większości systemów etycznych. Bez tego cofnęlibyśmy się do etapu watah barbarzyńców. Korzystanie z prawa pięści kończy się (słusznie) w najlepszym wypadku ostracyzmem społecznym, w gorszym - więzieniem. Oczywiście pozostaje kwestia niedoskonałości systemu i tego, że ludzi próbują jednak wykorzystać to prawo przeciw innym, ale wtedy trudno mówić o moralności i człowieczeństwie, raczej już tylko o skuteczności. To bardzo ciekawe sprawy i rzeczywiście możnaby o tym długo dyskutować. Trochę się rozpisałam. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
atrytka Re: kochanki : do evi85 15.12.11, 18:01 > A tu się nie zgodzę. Prawo do wolności pod warunkiem, że nie jest powodem krzyw > dy innego człowieka stanowi podwaliny państw demokratycznych (i nie tylko) i wi > ększości systemów etycznych. Bez tego cofnęlibyśmy się do etapu watah barbarzyń > ców. Korzystanie z prawa pięści kończy się (słusznie) w najlepszym wypadku ostr > acyzmem społecznym, w gorszym - więzieniem. Oczywiście pozostaje kwestia niedos > konałości systemu i tego, że ludzi próbują jednak wykorzystać to prawo przeciw > innym, ale wtedy trudno mówić o moralności i człowieczeństwie, raczej już tylko > o skuteczności. > > To bardzo ciekawe sprawy i rzeczywiście możnaby o tym długo dyskutować. Trochę > się rozpisałam. > Pozdrawiam. Filozofując, muszę powiedzieć, że te podwaliny są mocno naciagane- także te etyczne. Krzywda dzieje się zawsze...nie zawsze jest nagłaśniana- jeszcze się nie urodził taki, co by wszystkim dogodził. Ale zgodzę się, że zasady istnieją po "coś" i nie myślę tutaj o tym, że po to, aby je łamać. Prawo pięści... tutaj ostracyzm społeczny (w naszych czasach) przesadza a prawo jest tak niedoskonałe, że więzenie okazuje się czasem krzywdą niewysłowioną. Myślę, że te wszystkie kwestie należałoby omawiać zaczynając jednak od psychologi rozwojowej czlowieka... cóż, grzaniec by tu sie zdał i dłuugie wieczory... A rozpisałaś się ładnie. Pozdrawiam Odpowiedz Link
evi85 Re: kochanki : do evi85 16.12.11, 12:48 "a jeśli chodzi o mądrość, cóż... tą życiową mogłabym obdzielić dużo osób- cóż też czynię... " nie dziekuje, nie skorzystam, mam swoj rozum piszesz o ukladzie, ja pisze o malzenstwie uklad to dla mnie moze byc matematyczny czy kolezenski itp malzenstwo to "zbior" dwoch osob, no trzech bo jeszcze Bog, i nikt i nic wiecej moze i Ty kiedys to zrozumiesz, a wtedy podzielisz sie swoja madroscia z innymi , bo taka madroscia warto sie dzielic , madroscia ktora pochodzi od Boga, ktora sam Bog naucza dzis pewnie tego nie rozumiesz, byc moze zrozumiesz dopiero w godzinie smierci, ale kiedys napewno przyjdzie ten czas i wspomnisz te slowa Odpowiedz Link
agus-ia76 Re: kochanki : do evi85 16.12.11, 14:03 evi a co w takim razie Cie zainteresowało na TAKIM forum? bo nijak sie ono ma z pogladami,które głosisz Odpowiedz Link
atrytka rozum i nie tylko - do evi 16.12.11, 22:06 evi85 napisała: > "a jeśli chodzi o mądrość, cóż... tą życiową mogłabym obdzielić dużo osób- cóż > też czynię... " > nie dziekuje, nie skorzystam, mam swoj rozum każdy ma swój rozum... czasem, aby go odświeżyć, warto zastanowić się nad słowami innych... pisząc, że nie skorzystasz, od razu- z góry, zamykasz go na nowe doświadczenia ( Ty swoją drogę znalazłaś i bronisz jej za wszelką cenę- to nie mądrość, jak dla mnie... ) > > piszesz o ukladzie, ja pisze o malzenstwie > uklad to dla mnie moze byc matematyczny czy kolezenski itp > malzenstwo to "zbior" dwoch osob, no trzech bo jeszcze Bog, i nikt i nic wiecej > moze i Ty kiedys to zrozumiesz, a wtedy podzielisz sie swoja madroscia z innymi > , bo taka madroscia warto sie dzielic , madroscia ktora pochodzi od Boga, ktor > a sam Bog naucza > dzis pewnie tego nie rozumiesz, byc moze zrozumiesz dopiero w godzinie smierci, > ale kiedys napewno przyjdzie ten czas i wspomnisz te slowa Hmmm, nie wiem za kim idziesz? za klerem, czy za samym Bogiem... bo jak dla mnie, "mądrość" Twa pochodzi od od tego pierwszego... Odpowiedz Link
mnemozyne.nemezis Re: o zonach słów kilka. 27.11.11, 12:27 -materialista. -karierowiczka. - pozbawiona uczuć egoistka. - podobno brzydsza. tak mówił o niej mój były misiu. Odpowiedz Link
dorata351 Re: o zonach słów kilka. 28.11.11, 09:43 To przykre , ze olał Cię dla takiej osoby. jak myślisz co teraz mówi o Tobie. facet, który w taki sposób mówi o żonie , kochance , czy jakiejkolwiek innej kobiecie to palant. Odpowiedz Link
red.inc Re: o zonach słów kilka. 11.12.11, 14:26 jego żona: mało o niej mówi sam z siebie. Trochę wyczytałam miedzy wierszami..resztę wygrzebałam sobie w necie (m.in. poprzez nk. Młodsza ode mnie o rok, kiedyś szczupła teraz z tendencją do tycia (cała rodzina po jej stronie taka jest). Mniej atrakcyjna ode mnie, pospolita uroda..z wykształceniem o dwa szczeble niższym ode mnie (zawodówka). Praktycznie nie pracująca, a jeśli już do dorywczo w jakiś fizycznych pracach. Raczej nie dałaby sobie rady sama, a na pewno nie na takim poziomie. Sądząc po wystroju domu: kiepski gust (taki odpustowy). Więc dlaczego czuję się osobą "drugiej" kategorii? Uwłaczająca jest dla mnie ta "konkurencja". Z jej prawdopodobnych plusów których nie mam ja: bardziej gospodarna w domu (ja bałaganiara straszna), taka pedantka co to każdy wazonik musi mieć swoje miejsce co do centymetra. Na pewno lepiej gotująca. Poza tym wychowuje mu dzieci (on praktycznie przez wiekszość czasu poza krajem). Na pewno troskliwa traktująca go jak kolejne dziecko (on tego nie znosi)..ale czasem odnosze wrażenie, ze ma go w d..pie, a on tylko od dostarczania pieniedzy jest. Odpowiedz Link
evi85 Re: o zonach słów kilka. 12.12.11, 13:26 red.inc jaki musisz miec defekt ze nie stac Cie na wolnego bez zobowiazan faceta ? z Twojego opisu wynika ze nic Tobie nie brakuje, ani urody, ani dobrej pracy czy zaradnosci wiec czemu zadowalasz sie resztakami po innej? gdzie Twoj szacunek do samej siebie? Odpowiedz Link
red.inc Re: o zonach słów kilka. 12.12.11, 13:51 > red.inc > jaki musisz miec defekt ze nie stac Cie na wolnego bez zobowiazan faceta ? > z Twojego opisu wynika ze nic Tobie nie brakuje, ani urody, ani dobrej pracy cz > y zaradnosci > wiec czemu zadowalasz sie resztakami po innej? > gdzie Twoj szacunek do samej siebie? Stać (na wolnego)..ale z tych wokół na dzień dzisiejszy dostępnych i w zasięgu mojego wzroku żaden mi jakoś nie podchodzi, a czasem nawet bzdet w zachowaniu, charakterze, wygladzie czy czymkolwiek przeszkadza w takim stopniu, że wszystko kończy się na jednej randce. Wolę być sama (oficjalnie) niż chwytać się byle portek tłumacząc sobie, ze jakoś tam będzie, dopracuje się kompromisem itd. Te "resztki po innej" trafiły się przypadkiem jak jakiś strzał w 10tke po każdym względem...no prawie pod każdym, bo to po "innej" i prawde mówiąc sytuacja na tyle zaczeła mnie uwierać, że serce będzie bolało jak z tego zrezygnuje. Chyba, że zdarzy się cud i "resztki" zrezygnują z "innej". Ale cudów chyba nie ma.. Odpowiedz Link
evi85 Re: o zonach słów kilka. 13.12.11, 20:05 red.inc jestes wartosciowa kobieta po przejsciach, wiem ze stac Cie na kogos lepszego, bez bagazu doswiadczen i bez obawy czy jutro nie wroci do zony czy nie poszuka innej ale Ty sama chyba w to nie wierzysz , szczescia szukaj w sobie (ja znalazlam tez w Bogu) a nie u innych facetow a bedziesz szczesliwa w zyciu Odpowiedz Link
jatylkoczytam Re: o zonach słów kilka. 30.12.11, 16:19 hmm... przeczytałem wszystkie wypowiedzi na tym forum Miłe Panie ... jeśli tylko mogę wypowiedzieć się na powyższy temat, to: Nie należy szukać żadnych porównań oraz wniosków z nich idących . Każdy człowiek jest inny, a z nim inna jest jego historia. Niewątpliwym jest fakt ze zdrada jest rzeczą obrzydliwą i niegodną, jak również niewątpliwe jest to ze miłość pomiędzy mężczyzną a kobietą jest czymś pięknym. Czymś dlaczego warto jest żyć . Warto jest wierzyć w magiczną siłę miłości . A jesli ktoś uważa sie za kogoś lepszego niż ktoś inny to życzę mu aby długo miał przesłanki do takiego przekonania. Mężczyzna nie zostawią swojej rodziny . Dzieje się tak, tylko w tedy gdy dalsze bycie z nią staje się niemożliwe. Wiem ze moja wypowiedz jest całkiem nie w temacie, za co przepraszam Życzę wszystkim udanego szczęśliwego Nowego Roku . -Paweł- Odpowiedz Link