Dodaj do ulubionych

Syndrom kochanki

05.11.12, 19:25
Niska samoocena i ogólne popapranie.

"Żeby kwalifikować się na kochankę żonatego faceta, trzeba spełniać kilka podstawowych warunków. Uroda czy inteligencja nie są kluczowe. W zasadzie mogą wręcz przeszkadzać. Najważniejsze jednak, to wystarczająco niska samoocena i brak poczucia własnej wartości.

Obie te cechy będą szalenie przydatne do przekonania kochanki, że:
- na prawdziwy związek nie zasługuje
- ochłapy i namiastka relacji jest jedynym, na co ją stać
- nie jest wystarczająco dobra, żeby ktokolwiek chciał z nią być w 100%

Im gorsze mniemanie kochanki o sobie, tym jest podatniejsza na urok zadbanego i pewnego siebie żonatego faceta. Kiedy już niunia jest odpowiednio ustawiona, można przekonywać ją, że:
- jest atrakcyjna i godna pożądania
- romans to prawdziwe uczucia
- jest tak wspaniała, że dla niej żonaty facet ryzykuje swoje stare, dobre małżeństwo, gdzie żona nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią

Z reguły kochanka łyka te teksty spragniona męskiej uwagi jak kania dżdżu. Oczywiście (ukradkowe) telefony, liryczne smsy (wysyłane z kibla), podkręcanie e-mailami (z tajnej skrzynki), cała ta otoczka sprawia, że kochanka jest napalona, daje się bzykać i jednocześnie powoli się zakoch*je, bo jej się oksytocyna przy orgazmach wydziela. Wiedząc zresztą, że zakochać się nie powinna i że on dla niej żony nie rzuci (zwłaszcza, bo dzieci - dzieci są świetną wymówką - dzięki temu kochanka czuje się szlachetniejsza, bo przecież nie chce rozbijać rodziny i rozumie, że nie wolno krzywdzić dzieciaczków) Tylko biedaczka nie wie, że właśnie zabroniono jej myśleć o białym słoniu. (Spróbujcie przez najbliższe 5 minut nie myśleć o białym słoniu. Im bardziej sie staramy o czymś NIE myśleć, tym bardziej myślimy; to stary, dobry, sprawdzony i przebadany mechanizm). A podświadomość nie kuma słowa 'nie'. Więc dziewczę się wciąga coraz bardziej.

Im bardziej się wciąga, tym poważniejszą stosuje racjonalizację dla swojego romansu. Oczywiście nikt się na głos nie przyzna, że dlatego daje się pukać jakiemuś żonatemu, znudzonemu kutasowi bo ma narąbane w głowie i niską samoocenę, nieprawdaż. Więc od racjonalizujących kochanek można usłyszeć, że tak jest dobrze, bo:

- to tylko seks
- nikt im nie zostawia skarpetek w mieszkaniu
- nie muszą usługiwać facetowi
- ze zwiazku czerpią tylko to, co najfajniejsze, esencję - czytaj seks i pożądanie
- żona to żona, a to, co ich łączy, to prawdziwe uczucie / namiętność
- nie tracą wolności
- w związek się im tzw proza życia nie wkrada

Jeszcze jedna ważna cecha, której kochance nie powinno zabraknąć: różowe okulary zakładane w temacie żonatego kochanka. Trzeba mianowicie albo wziąć na klatę albo uroczo ignorować fakt, że się człowiek bzyka z kimś, kto oszukuje, zdradza, kłamie, żyje podwójnym życiem i nie potrafi być lojalny, co udowadnia za każdym razem, kiedy bzyka kochankę mówiąc żonie, że jest w delegacji / na spacerze / zakupach itd itp.

Problemy, na jakie się naraża kochanka:

- ciągła tęsknota
- wycieńczenie emocjonalne i zazdrość o żonę i rodzinę
- samotność i niezrozumienie otoczenia
- samotna ciążą i samotne macierzyństwo
- jeszcze głębsze obniżenie poczucia własnej wartości i samooceny
- marnowanie czasem wielu lat na życie w ukryciu i niemożność założenia własnej rodziny
- wpierdol od żony

Podsumowując, jeśli widzisz w sobie syndrom kochanki - to masz, laska, ciężko przejebane. No, chyba, że się ogarniesz."

Przeklejone z forum rozwód, ale całkiem do rzeczy.
Obserwuj wątek
    • janzuszek Re: Syndrom kochanki 08.11.12, 19:10
      Ciekawy tekst.
      Po przeczytaniu kilku wątków na forum mnie uderzyło jedno. Jedna z kobiet określiła się dokładnie jako" worek na jego spermę". Jeśli tak źle się czuje w tym związku, to dlaczego to ciągnie? To jest dla mnie kompletnie niezrozumiałesad
      • spiderman47 Re: Syndrom kochanki 08.11.12, 19:45
        gdyz tak wlasnie jest. te hieny zywiace sie odpadami to nic innego, tylko worki na sperme. tamta juz sie z tym pogodzila. ona nie walczy o niego, gdyz wie, ze przegra z jego zona, ktora ma wieksze prawa, niz ona. z pokora znosi swoj los naloznicy, sluzac mu najlepiej, jak moze. po AKCIE MILOSCI, ktory jest w tym wypadku zalosna kopulacja, wraca ukontentowany do zony.
        pozostale kochanki jeszcze nie zdaja sobie z tego sprawy, dlatego tez pelne strachu badz niepewnosci, omijaja takie watki, jak ten.
        one nie potrafia sie ustosunkowac do wpisu chyba.ze.
        nie wiedza, jak dlugo beda zywily sie tymi odpadami pod postacia tego wyrzutka, ktory korzysta za darmo z ich ciala. dlatego tez milcza, wszak ich przyszlosc wyglada marnie. kiedy ich kochanek znudzi sie nimi i odejdzie, dla nich bedzie to KONIEC SWIATA.
        beda wyly w samotnosci, upokorzone, przegrane, wyrzucone poza nawias spoleczenstwa-jak smieci.
        • mati329 Re: Syndrom kochanki 08.11.12, 20:01
          Jako od zawsze wierząca, że ludzie nie są do końca źli ... stane w obronie kochanek. Czym jest kochanka bez swego oblubieńca? Czy Kochanka byłaby kochanką bez niewiernego męża? Sama jestem mężatką i jeśli mój mąż wybrałby życie z inną to uznałabym w tym momencie winę u każdej ze stron po trochu (łacznie ze mną).
          P.S. Jeżeli po porządnym rachunku sumienia nie znalazłabym powodu zdrady męża to wina byłaby chociażby z tego powodu, że kochałam palanta...
          • wiemwszytko Re: Syndrom kochanki 11.11.12, 15:29
            mati329 napisał(a):

            > Jako od zawsze wierząca, że ludzie nie są do końca źli ... stane w obronie koch
            > anek.
            Bo sama nia jesteś, tylko udajesz szczęsliwą mężatkę. Żadna żona nie będzie bronila kochanki.
            • trinity_0308 Re: Syndrom kochanki 11.11.12, 15:40
              wiemwszytko napisał(a):

              > mati329 napisał(a):
              >
              > > Jako od zawsze wierząca, że ludzie nie są do końca źli ... stane w obroni
              > e koch
              > > anek.
              > Bo sama nia jesteś, tylko udajesz szczęsliwą mężatkę. Żadna żona nie będzie bro
              > nila kochanki.

              Żadna żona o ograniczonych horyzontach.
              • wiemwszytko Re: Syndrom kochanki 18.11.12, 12:53
                trinity_0308 napisała:
                > Żadna żona o ograniczonych horyzontach.
                Dla ciebie wszystkie żony są ograniczone, żebys ty mogła istnieć i coś znaczyć.
        • chyba.ze Re: Syndrom kochanki 08.11.12, 20:45
          spiderman47 napisał(a):

          pelne str
          > achu badz niepewnosci, omijaja takie watki, jak ten.

          Też podobnie pomyślałam, bo ni odzewu ni hu hu wink
          Może brutalna, obdarta ze złudzeń prawda boli..?
        • janzuszek Re: Syndrom kochanki 09.11.12, 21:51
          spiderman47 napisał(a):

          . ona nie walczy o niego, gdyz wie, ze
          > przegra z jego zona, ktora ma wieksze prawa, niz ona
          Co za dziwne podejście. Nikt ani żona, ani kochanka nie ma prawa do innego człowieka.
          Czasy niewolnictwa już się skończyły
          • spiderman47 Re: Syndrom kochanki 09.11.12, 21:54
            Nikt ani żona, ani kochanka nie ma prawa do innego czło
            > wieka.
            > Czasy niewolnictwa już się skończyły


            nie o niewolnictwo mi chodzi.
            np zona ma wieksze prawa do majatku, nabytego podczas malzenstwa, niz kochanka, ktora chetnie by wygryzla ja z domu i zajela jej miejsce ( patrz posty trinity).
            • sabbbinka Re: Syndrom kochanki 10.11.12, 14:36
              A co z kochankami majętniejszymi niż kochaś ?? co w takiej sytuacji ?? jest możliwa czy tylko kochanek ma patent na majątek smile a ona ma być biedna czyhająca na dorobek kochasia i jego cudownej żony z wyłącznością na wszystko smilesmilesmile

              "Mam wszystkie przywary innych ludzi, a jednak wszystko to, co oni robią, wydaje mi się niepojęte".
              Emil Cioran


              • spiderman47 Re: Syndrom kochanki 10.11.12, 14:55
                sabinko, upadlas na glowe, prawda?
                kobieta swiadoma swojej wartosci,ma kase i ona nie musi znizac sie do dna, zeby zlowic sobie faceta.
                • sabbbinka Re: Syndrom kochanki 10.11.12, 15:38
                  a to jak nie widomo o co chodzi to chodzi o KASĘ smile co za proste rozumowanie i jakie naturalne zrozumiałe smile rozumując dalej tak prosto jeśli spotyka się kobieta z mężczyzną pierwszy raz nie znając się nie wiedząc nic o sobie … należy w/g tej teorii zakładać od razu ,że chodzi o KASĘ ??? czyli reasumując każda kobieta jest biedna i bieda doprowadza ją do tego ,że spotyka się z mężczyznami nie rozróżniając kategorii /na tego ma zgodę, na tego nie/ zawsze czyha na jego kasę jeśli ma pecha i jest żonaty na ich kasę a to jest wtedy zaczyna się WIELKI PROBLEM ponieważ żadna kobieta nie lubi dzielić się kasą smile zwłaszcza z drugą kobietą smilesmilesmile proste jak budowa CEPA ..smile Spiderman47 przekonałeś/łaś mnie takie proste a tak długo mi zajęło o co chodzi O KASĘ smilesmilesmile


                  Wody Allena: „W miłości jak w brydżu, trzeba mieć szczęście lub dobra
                  rękę”….albo kasę smilesmilesmile

                  w twoim wypadku KASA KASA KASA smilesmilesmile

                  • spiderman47 Re: Syndrom kochanki 10.11.12, 16:54
                    nie wiem, na jakim swiecie zyjesz, ale mezczyzna zonaty na na ogol ustabilizowana sytuacje finansowa a tymczasem stare panny zwane dummnie SINGIELKAMI juz niekoniecznie.
                    czesto nie stac je nawet na wlasne mieszkanie a co dopiero na zalozenie rodziny.
                    trinity sobie poczytaj. ona gdzies napisala, ze kochas kupil jej mieszkanie.

              • chyba.ze Re: Syndrom kochanki 10.11.12, 20:31
                sabbbinka napisała:

                > A co z kochankami majętniejszymi niż kochaś ??

                A są w ogóle takie?
                Nigdy nie spotkałam się z business woman trzymającej się kurczowo rozporka żonatego spawacza (nie ubliżając spawaczom).
                Kobieta z klasą ma klasę i faceta na poziomie.
                Tak to już jakoś jest w przyrodzie poukładane
            • janzuszek Re: Syndrom kochanki 10.11.12, 21:30
              Jeśli chodzi o majątek, to akurat to jest dosyć dokładnie objęte przepisami prawnymi.
              Kochanka nie ma żadnych praw do majątku. Żona do 1/2 tego co się wspólnie dorobili.
              Pomijamy oczywiście tzw majątek wlasny
    • rafael075nh Re: Syndrom kochanki 08.11.12, 20:49
      Każdy poniekąd ma racje...... ale powodów bycia kochankiem/ kochanką jest wiele.
      Kochałem bardzooooo, bardzoooo mocno naście lat temu, byłem młodym gnojkiem..... skurwielem..... byliśmy zaręczeni........ dobrze umiałem kombinować z kasą i z racji tego miałem wielu "przyjaciół, kumpli". złe towazystwo, alkohol , dragi .... schizy ...... bała się mnie.... po półtorej roku związku..... odeszła. Hmmmmmm .... a ja .... żeby zdusić żal .... następna laska następna dziewczyna jedno się kończy drugie...... spodobało mi się nawet rozkochiwanie i porzucanie.
      Trwałem w takim czymś bardzoooo długo ..... jeszcze większym ale uroczym świrem byłem...... podryw do perfekcji.... na ulicy... w sklepie....... jeba.y czaruś - potępiam się sam za to jaki byłem , ale teraz jako 37-latek. W tamtym okresie wpadłem z moją obecną żoną..... ale stwierdziłem że wychowam dziecko i może uda sie pokochać ją...... iiiii pokochałem ale ona zawsze była mało wrażliwa, uczuciowa...... nie była taka delikatna jak 1 miłość którą spaprałem...... nie lubiała sie przytulać, siadać na kolanach ot tak .... ciągle tęskniłem za takim uczuciem ale już w nie nie wierzyłem......
      I stało się ..... poznałem - w międzyczasie spotykałem różne kobiety - delikatna, przylepka... bardzoooo inteligentna...... i nie chodziło i nadal nie chodzi o sam "tyłeczek"............. to "coś", te rozmowy, wspólne postrzeganie świata....... to przytulanie........... spojżenia które mówią same za siebie.
      Ironia losu..... tak jak pewnie inne sie we mnie zakochiwały i cierpiały tak ja teraz bo kocham dzieci ponad wszystko....... i nie chce ich opuszczać.......... w życiu jest różnie............ bardzo różnie........ wiem że za błędy się pokutuje - jak nigdy łzy mi lecą......... i muszę dać jej odejść żeby poznała wolnego bo nie chce jej krzywdzić......... ma 36 lat i wiem że chce dziecko, rodzine........... miłośc polega na tym by robić tak by Ci których kochamy byli szczęśliwi....... rezygnując z własnego szczęścia....... wiem że nigdy nie będę szczęśliwy....... jakaś jeba.a pokuta.......kochać można naprawde i gdy się kocha to chce się szczęścia dla tej osoby......
      • gabbie Re: Syndrom kochanki 10.11.12, 17:04
        te kropki to jakas masakra

        ciezko czytac

        • mati329 Re: Syndrom kochanki 10.11.12, 17:28
          Ciężka sprawa, jeśli uważasz, że pierwszą cześć swojego życia zawaliłeś, zrób wszystko żeby ta druga była lepsza. Jeśli żony nie kochasz, nie jesteś w stanie dać jej szczęśliwego życia a dziecku spokojnego dzieciństwa. Małżeństwo musi być jak woda... silne i delikatne zarazem. Nie znam Twojej żony, nie wiem jakim jest człowiekiem i czego oczekuje, ale ja na pewno nie chciałabym żeby mój mąż był ze mną z litości, nikt nikogo nigdy nie otrzymuje na własność, jeżeli chciałby ode mnie odejść właśnie z miłości do niego pozwoliłabym na to. Nie znaczy to, że bym nie cierpiała, zapewniam Cię w tym momencie mój świat by się zawalił... dlatego mając tego świadomośc dbam o naszą miłość kiedy istnieje. Współczuje dziecku, jednak sądze, że nie trzeba być mężem aby być ojcem - pamiętaj o tym. Zawalcz o swoje małżeństwo jeśli jeszcze jest o co, spróbuj porozmawiać z żoną o swoich uczuciach i potrzebach. Jeśli uważasz, że to koniec ze względu na szacunek do swojej niej odejdź a później dopiero zacznij nowy etap w swoim życiu.
          Mimo wszystko powodzenia,
          • gabbie Re: Syndrom kochanki 10.11.12, 17:50
            a ja cenie rafaela za to, że nie mysli jak egoista, stworzył dziecku rodzinę i nie chce jej rozwalać - to bardzo dojrzałe i odpowiedzialne podejście jest

            właśnie inne niż to z pierwszej połowy życia

            a trawa za płotem jest zawsze bardziej zielona
    • smodzelewski7 Re: Syndrom kochanki 13.11.12, 18:10
      Papież kiedy umarł miał 85 lat - 8+5=13 Godzina śmierci: 21:37 - 2+1+3+7=13 Data śmierci: 02.04.2005 - 0+2+0+4+2+0+0+5=13 Postrzelony 13 Maja 9301 dni pontyfikatu - 9+3+0+1=13 Zmarł w 13 tygodniu roku. JAN PAWEŁ DRUGI - 13 liter czy to zbieg okoliczności ? prześlij to dalej niech inni myślą... Sorry, ale musi się spełnić. ... Pomyśl sobie życzenie a zobaczysz co sie stanie... Zacznij myśleć o czymś czego naprawdę pragniesz, To funkcjonuje. Osoba, która mi wysłała ta wiadomość powiedziała, ze jej życzenie spełniło sie w 2 dni po odczytaniu tej wiadomości. Wypowiedz życzenie jak skończy sie odliczanie: 10... 09... 08... 07... 06... 05... 04... 03... 02... 01... *Wypowiedz życzenie* Wklej te wiadomość w ciągu 10 minut do 10 komentarzy Jeśli tego nie zrobisz stanie się przeciwność Twojego życzenia

      • wiemwszytko Re: Syndrom kochanki 18.11.12, 12:58
        Kochanki dalej do roboty, przeklejać ten post wyżej to może spełnia się wasze marzenia. Hahahaha
        • trinity_0308 Re: Syndrom kochanki 18.11.12, 13:23
          Właśnie zdobyłaś tytuł Naczelnego Błazna Forum. Nieważne jak bzdetny jest post na który odpowiadasz, grunt, żeby cokolwiek napisać, dorzucić swoje 3 grosze byle gdzie. Żal mi ciebie, bo poziom twojego poczucia własnej wartości sięga dna.

          Kobieto, zrób dla siebie coś dobrego. Wydrukuj swoje posty, idź do psychiatry, on ci pomoże.
          I nam, zamykając cię z psychiatryku i eliminując ze społeczeństwa takiego śmiecia.
    • 40cztery Re: Syndrom kochanki 19.11.12, 16:17
      > "Żeby kwalifikować się na kochankę żonatego faceta, trzeba spełniać kilka podst
      > awowych warunków. Uroda czy inteligencja nie są kluczowe. W zasadzie mogą wręcz
      > przeszkadzać. Najważniejsze jednak, to wystarczająco niska samoocena i brak po
      > czucia własnej wartości.

      Uogólnienia. Oczywiście część kobiet jest w takim stanie, ale część się za mocno zakochuje, zanim prawda wyjdzie na jaw (tu sprzyjają regularne delegacje w dwa miejsca, gdy nie trzeba się tłumaczyć z nieobecności a będąc w drugim miejscu można długo rozmawiać przez telefon z nakręcaną panienką).

      Część jawnie zakłada, że chce TYLKO żonatego, bo głównym celem jest brak skarpetek i przekonanie, że facet się nie wprowadzi.

      Część (zwłaszcza posiadająca mężów) wybiera żonatego ze względu na zapewnioną dyskrecję.

      Powodów i kombinacji jest wiele i zawężanie się do stereotypów jest uciekaniem od rzeczywistości i przekonaniem zdradzanych kobiet, że to wszystko wina tej niedowartościowanej suki kochanki
      • ssssuper_kochanka Re: Syndrom kochanki 19.11.12, 16:46
        40cztery napisał:

        > Uogólnienia. Oczywiście część kobiet jest w takim stanie, ale część się za mocn
        > o zakochuje, zanim prawda wyjdzie na jaw (tu sprzyjają regularne delegacje w dw
        > a miejsca, gdy nie trzeba się tłumaczyć z nieobecności a będąc w drugim miejscu
        > można długo rozmawiać przez telefon z nakręcaną panienką).

        No i nie potrafią się odkochać w momencie, gdy dowiadują się, że ich wielka miłość to skończony oszust. Mało tego, zaczynają walczyć z żoną o takiego zakłamanego palanta. Wymyślają niestworzone historie o złej i rozrzutnej żonie, która bezmyślnie roztrwania jego ciężko zapracowane pieniądze, o zachłannych i leniwych dzieciach, które zamiast iść do roboty chcą się uczyć, o wścibskich sąsiadach, którzy wtykają nosy w nieswoje sprawy, a one przecież chcą tylko stworzyć coś cudownego z mężczyzną swojego życia, tylko ta jego okrutna rodzina stanęła im na drodze do szczęścia, a one są już w takim momencie, że prawie dotknęły nieba. big_grinbig_grinbig_grin
        • trinity_0308 Re: Syndrom kochanki 19.11.12, 17:18
          ssssuper_kochanka napisał(a):


          > No i nie potrafią się odkochać w momencie, gdy dowiadują się, że ich wielka mił
          > ość to skończony oszust.

          To akurat cecha żon, które nawet zdradzane kompromitują się na potęgę, potwierdzając, że zasłużyły na swój los.
          • 40cztery Re: Syndrom kochanki 19.11.12, 17:40
            trinity_0308 napisała:
            > To akurat cecha żon, które nawet zdradzane kompromitują się na potęgę, potwierd
            > zając, że zasłużyły na swój los.

            Niestety na zdradę równo pracują obie strony. Niestety też po odkryciu przez żony zdrady ich mężów zamiast próbować naprawić problem robią z siebie kompletne idiotki, potwierdzając facetom, że dobrze zrobili. I dlatego tak trudno zdradzającemu facetowi przerwać tą akację, gdy żona ją odkryje
            • trinity_0308 Re: Syndrom kochanki 19.11.12, 20:56
              40cztery napisał:
              > zając, że zasłużyły na swój los.
              >
              > Niestety na zdradę równo pracują obie strony. Niestety też po odkryciu przez żo
              > ny zdrady ich mężów zamiast próbować naprawić problem robią z siebie kompletne
              > idiotki, potwierdzając facetom, że dobrze zrobili. I dlatego tak trudno zdradza
              > jącemu facetowi przerwać tą akację, gdy żona ją odkryje

              Zgadza się. W większości przypadków przyczyna zdrady leży w nieudanym małżeństwie. Faktem jest też, że faceci więcej oczekują od życia i rzadziej godząc się na tanie kompromisy. Widzą, że coś jest nie tak w małżeństwie, najpierw próbują to ratować, a potem szukają szczęścia gdzie indziej.
              Kobiety wielokrotnie spoczywają na laurach, gdy już założą rodzinę, urodzą dzieci, przestają się starać. Nie dostrzegają, że coś jest nie tak z małżeństwem i potem są wielce zdziwione.
              • sosna_mloda Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 08:00
                >Faktem jest też, że faceci więcej oczekują od życia i rzadziej godząc się n
                > a tanie kompromisy. Widzą, że coś jest nie tak w małżeństwie, najpierw próbują
                > to ratować, a potem szukają szczęścia gdzie indziej.
                > Kobiety wielokrotnie spoczywają na laurach, gdy już założą rodzinę, urodzą dzie
                > ci, przestają się starać. Nie dostrzegają, że coś jest nie tak z małżeństwem i
                > potem są wielce zdziwione.

                Litości...
                Faceci więcej oczekują od życia??? Więcej przyjemności chyba..
                Najpierw próbują ratować??? Na ogół najpierw i generalnie uprzyjemniają sobie życie poza legalnym związkiem.. stwarzając sobie miłą odskocznię od codzienności..
                Kobiety spoczywaja na laurach, gdy założą rodzinę i urodzą się dzieci??? Kobieto.. przy małych dzieciach nie ma czasu się w głowę poskrobać... trochę wyobraźni..

                Daleka jestem od obwiniania za wszystko zło mężczyzn samych tylko... ale ... litości trinity.. ile Ty masz lat???
                • spiderman47 Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 08:54
                  sosno,wyjatkowo sie z Toba zgodze . sama teraz widzisz, ze "kolezanka" wyzej bredzi?
                  coz ona moze wiedziec o dzieciach? przeciez nigdy ich miec nie bedzie.
                  ten jej belzebub dzieci(?) juz man a ona sama na matke sie nie nadaje.
                  co do wieku, to przesledzilem jej wczesniejsze posty. tego az tak duzo nie ma i wychodzi na to, ze panna trinity ma 31 latek.
                  nie sadzisz, ze w tym wieku powinna byc choc ociupinke madrzejsza?
                • rafael075nh Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 09:24
                  sosna_mloda a ile Ty masz lat? Chyba rzeczywiście jesteś młoda, bardzo młoda......... skoro nie przyjmujesz do wiadomości takich scenariuszy.
                  Facet może od samego początku więcej się zajmować dziećmi...... pod każdym względem i przez całe małżeństwo.... np moje czyli 12 lat.
                  Częściej również a właściwie zawsze - tez w moim przypadku- chciałem z żoną rozmawiać o naszych problemach - chyba że one nie były nasze tylko moje - by ratować związek.
                  Nie chciała rozmawiać, lub stwierdzała że się za bardzo rozgaduję - nie wszystko da się powiedzieć w jednym zdaniu.
                  Ile można próbować, chcieć????!!! Następne 10-20 lat ???!!!!!!!!!! Bo obecnie mam 37 lat........ za następne 10 będzie 47 ?????!!!!!!!
                  Tylko dlatego że jak coś pęką to ze łzami w oczach tworzy emocjonalny szantaż i "kocham Cię"..........
                  sosna........ ogarnij się i postrzegaj te sprawy bardziej indywidualnie i obiektywnie......... bo w obecnym wydaniu jesteś bardzooooo niedojrzała ..........
                  I gdybyś była tak bardzo dojrzałą osobą to wiedziała byś, że błędy w życiu popełniają obie płcie i obie płcie nie chcą nic wkładać do związku, i obie chcą ratować związki........... a Ty mloda sosna jesteś bardzo tendencyjna.................
                  • gabbie Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 09:36
                    zgodze się z Tobą Rafaelu, czasem małżeństwo jest takim piekłem, że się żyć nie da

                    jednak zawsze uczciwiej jest najpierw to małżeństwo zakończyć, a dopiero potem zaczynać nowy związek. Często, i tu akurat częściej panowie, strona, która zdradza utrzymuje to małżeństwo i klamie, klamie, klamie. A to już jest złe.
                    • 40cztery Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 09:39
                      Kłamie, że dobrze, czy kłamie, że nie zdradza, bo to wbrew pozorom spora różnica
                      • gabbie Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 09:48
                        jak już sie zaczyna kłamać to to kłamstwo rośnie coraz bardziej

                        udajesz przed zona/ mężem, udajesz przed kochanka czy tam kochankiem i człowiek juz przestaje wiedziec kim jest

                      • sosna_mloda Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 10:13
                        Najczęściej i jedno i drugie.
                  • 40cztery Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 09:38
                    W zasadzie napisałeś wszystko i nie ma czego dopowiadać. Zajęcie domem i dziećmi nie jest powodem, tylko pretekstem. Podobnie jak u facetów praca, która zgodnie z tezą feministek daje im więcej pieniędzy. Tak więc jeśli małżonkowie szukają pretekstów to właśnie je wykorzystują i potem są zdziwieni, że on spotyka kobietę, która chce go słuchać, a ona faceta, który chce jej prawić komplementy

                    Dlatego uważam, że moje podejście, czyli zdrada na zimno wtedy, gdy małżeństwo układa się w miarę przyzwoicie jest w miarę najlepszym podejściem
                    • gabbie Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 09:41
                      tylko, że wtedy pojawia się wysyp zapłakanych kochanek, też średnie rozwiązanie bo one często się zakochują i potem są kłopoty

                      40cztery napisał:
                      Dlatego uważam, że moje podejście, czyli zdrada na zimno wtedy, gdy małżeństwo
                      układa się w miarę przyzwoicie jest w miarę najlepszym podejściem
                    • sosna_mloda Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 09:59
                      > Dlatego uważam, że moje podejście, czyli zdrada na zimno wtedy, gdy małżeństwo
                      > układa się w miarę przyzwoicie jest w miarę najlepszym podejściem

                      Gdyby jeszcze taki facet zdradzający na zimno miał odrobinę przyzwoitości, żeby nie mamić kochanki pieknymi słówkami... gdyby miał odwage powiedziec seks i tylko seks, niczego więcej nie chce i nie oczekuję.. wtedy tych zapłakanych kochanek byłoby duzo mniej .. w ogóle byłoby ich mniej.
                  • sosna_mloda Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 09:49
                    Jak już wspomniałam we wcześniejszym poście jestem daleka od obarczania mężczyzn winą za całe zło. Zatem sam się ogarnij i nie czepiaj się.

                    Odniosłam sie też do tego co napisała trinity.. bo jestem przeciwna takim krokom na skróty w przypadku gdy mówimy o tym kto winny zdradzie.

                    Ona napisałam "faceci chca od życia czegoś więcej", a kobiety to niby nie chcą??? kobiety chcą mieć nieudany związek z facetem który jest z nimi tylko z powodu dzieci czy kredytu? no powiedz, kobiety chcą tego?
                    "kobiety spoczywaja na laurach po urodzeniu dzieci" w pierwszych latach życia dla dziecka najważniejszą i najbliższą osobą jest matka.. niezależnie od tego jak bardzo ojcowie się udzielają (i chwała tym którzy to robią), co być nie powiedział.. małemu dziecku jest źle, jest chore, udzerzyło się.. woła "do mamy".. Relacje z ojcem stają się coraz ważniejsze. ale z wiekiem dziecka. (Żeby nie było, nie podważam roli ojca w zyciu dziecka). To wszystko powoduje,że młoda matka jest najczęściej niemal w 100% pochłonięta dziecmi.. na reszte zwyczajnie sił brakuje.. Nie zawsze, to zależy też od temperamentu dzieci..

                    Mam tyle lat i tyle doświadczenia zyciowego, żeby wiedzieć o czym piszę.

                    Nie odnosze sie do tego co Ty piszesz.. bo Ty piszesz o Twoim przypadku, Trinity uogóniła, co uważam za nie fair..
                    • gabbie Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 09:58
                      dobrze piszesz Sosno

                      jednak trzeba pamietac, że właśnie dla dobra tych dzieci najważniejszy jest związek z małżonkiem - ojca i matki to dotyczy

                      wiele osób się mocno gubi jak pojawiają się dzieci (ja kiedyś też, żeby nie było, że nie wiem jak jest trudno czasami)
                      • sosna_mloda Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 10:28
                        gabbie..
                        I odwieczny dylemat "dobra dzieci".. zasłona dymna czy dobro nadrzędne.. i jak je rozumieć..

                        smile
                • trinity_0308 Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 09:55
                  sosna_mloda napisała:

                  > Faceci więcej oczekują od życia??? Więcej przyjemności chyba..

                  Tak, więcej przyjemności na pewno. Ale też w innych dziecinach życia. I nie ma tu się o co spierać, bo tak to natura zorganizowała. Prosta statystyka: mężczyźni zarabiają więcej niż kobiety na tych samych stanowiskach. Można podać wiele powodów dlaczego, ale... kolejna statystyka: mężczyźni o wiele chętniej podejmują negocjacje wynagrodzenia niż kobiety.
                  Faceci już tak są skonstruowani, że bardziej zaciekle dążą do realizacji swoich celów, tym celem może też być własna przyjemność, to prawda.

                  > Najpierw próbują ratować??? Na ogół najpierw i generalnie uprzyjemniają sobie ż
                  > ycie poza legalnym związkiem.. stwarzając sobie miłą odskocznię od codzienności

                  Nie sądzę. Tego, że ktoś walczy o związek nie widać, bo odbywa się w domowym zaciszu. Jak zdradza, to wielkie halo i to się wie. Stąd może wynikać to błędne przekonanie.

                  > Kobiety spoczywaja na laurach, gdy założą rodzinę i urodzą się dzieci??? Kobiet
                  > o.. przy małych dzieciach nie ma czasu się w głowę poskrobać...

                  Kwestia podejścia i organizacji. Znam kobiety, które po urodzeniu skupiają się tylko na dziecku i zapominają o całym świecie. Znam takie, które świetnie łączą rolę matki i żony, znajdują czas na własne przyjemności i dbanie o siebie. Te drugie wychodzą na tym zdecydowanie lepiej. Czują się bardziej atrakcyjne i są bardziej atrakcyjne dla męża. Nie stają się zrzędzącymi kurami domowymi, bo mają czas na życie. Niestety takich kobiet jest mniejszość. Za to zdecydowana większość mężczyzn mimo ojcostwa znajduje czas na rozrywki, karierę... a gdy żona nie może mu w niczym towarzyszyć, w końcu i na kochankę.
                  • sosna_mloda Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 10:11
                    > > przy małych dzieciach nie ma czasu się w głowę poskrobać...
                    >
                    > Kwestia podejścia i organizacji.

                    Skomentuję to pobłazliwym uśmiechem smile

                    Trinity.. to co piszesz o winie żon to Twoje pobożne życzenia.. Chciałabyś, żeby to żona była winna.. ale wina leży pomiedzy małżonkami.. Facet nie jest niewinny.. ten Twój też nie jest.
                    • trinity_0308 Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 10:24
                      sosna_mloda napisała:

                      > Trinity.. to co piszesz o winie żon to Twoje pobożne życzenia.. Chciałabyś, żeb
                      > y to żona była winna.. ale wina leży pomiedzy małżonkami.. Facet nie jest niewi
                      > nny.. ten Twój też nie jest.

                      Nie uważam, że facet jest niewinny. Jest winny, także mój.
                      Oboje małżonkowie są odpowiedzialni za stworzenie udanego związku i gdy to się nie uda, poza skrajnymi przypadkami oboje ponoszą winę za jego rozpad.

                      Piszę o winie żony z tego względu, że w większości przypadków mówi się o absolutnej winie faceta, z czym się nie zgadzam.
                      • sosna_mloda Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 10:39
                        Winę za nieudany związek ponosza oboje..
                        Ale zdrady winny jest ten kto zdradza. Niezależnie od powodów, nie dotrzymuje umowy którą oboje dobrowolnie zawarli. Gdyby chodziło o jakąkolwiek inną umowę między ludźmi zgodziłabyś się z tym bez zastrzeżeń. A Ty wnikasz w powody niedotrzymania umowy... A w tym wypadku wystarczyłoby najpierw tę umowę rozwiązać.
                        • trinity_0308 Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 10:55
                          Umowa małżeńska dotyczy wielu aspektów życia, nie tylko wierności.
                          Jedna strona nie dotrzymuje pewnych warunkach, druga innych. Kto bardziej zawinił? - każdy przepadek jest inny.

                          Podobnie z innymi umowami - pracownik nie wywiązuje się w pełni z zadań, pracodawca nie wypłaca mu premii. Czy wysokość potrąconej premii jest adekwatna do zaniedbanych obowiązków - można zawsze dyskutować. Pewnie, że lepiej byłoby tą umowę rozwiązać, nim pracownika zacznie się obijać. Ale tak w życiu nie jest.
                          • sosna_mloda Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 11:14
                            > Umowa małżeńska dotyczy wielu aspektów życia, nie tylko wierności.
                            no jeszcze miłości, uczciwości i nieopuszczenia aż do śmierci..
                            gdzie w tych klategoriach mieści się :
                            "spoczęcie na laurach po urodzeniu dzieci"
                            nienadążanie z "chcącym czegoś więcej od zycia"

                            Pewnie powiesz że to objaw braku miłości...

                            Szkoda gadać ...
                            • trinity_0308 Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 12:33
                              sosna_mloda napisała:

                              > > Umowa małżeńska dotyczy wielu aspektów życia, nie tylko wierności.
                              > no jeszcze miłości, uczciwości i nieopuszczenia aż do śmierci..
                              > gdzie w tych klategoriach mieści się :
                              > "spoczęcie na laurach po urodzeniu dzieci"
                              > nienadążanie z "chcącym czegoś więcej od zycia"
                              >
                              > Pewnie powiesz że to objaw braku miłości...
                              >
                              > Szkoda gadać ...

                              Ja w kwestie Kościoła Katolickiego nie wnikam, bo żyjemy w państwie świeckim.
                              Zatem moja przysięga wyglądała następująco:

                              "Świadoma praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (imię Pana Młodego) i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe."

                              Więc nic pod miłość nie podciągam, tylko pod 'uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe'. Nic tu nie ma o tym, że wierność jeszcze ważniejsza niż inne aspekty, tego wszystkiego co scala małżeństwo.
                              • sosna_mloda Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 13:11
                                > Ja w kwestie Kościoła Katolickiego nie wnikam, bo żyjemy w państwie świeckim.
                                > Zatem moja przysięga wyglądała następująco:
                                tez prawda.. się rozpędzilam..

                                >Nic tu nie ma o tym, że wierność jeszc
                                > ze ważniejsza niż inne aspekty, tego wszystkiego co scala małżeństwo.

                                I jeśli jedna ze stron nie wywiązuje się, (bo jak rozumiem żony spoczywające na laurach sie nie wywiązują) to partner mam prawo starać się o rozwiązanie umowy..
                                Tylko tego nie zrobił.. zamiast tego uznal,że jego juz nic nie obowiązuje i znalazł sobie kochankę..
                                Nie ma o czym gadać...



                  • gabbie Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 10:14
                    Trinity, nie masz własnych dzieci więc teoretyzujesz i upraszczasz wszystko po to żeby winna była zawsze żona

                    a to nie tak jest, odezwij się jak przez miesiac dzień w dzień Twoje niemowle bedzie po nocach wyło
                    • trinity_0308 Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 10:28
                      gabbie napisała:

                      > Trinity, nie masz własnych dzieci więc teoretyzujesz i upraszczasz wszystko po
                      > to żeby winna była zawsze żona

                      Jeszcze raz podkreślę, że nie uważam, że winna jest zawsze żona. Wskazuję tylko, że jest współwinna.

                      >
                      > a to nie tak jest, odezwij się jak przez miesiac dzień w dzień Twoje niemowle b
                      > edzie po nocach wyło

                      Małe dziecko, szczególnie problematyczne, jest ogromnym obciążeniem. Ale nie powinno być obciążeniem tylko dla kobiety. Jeśli odpowiednia ilość ciężaru przerzuci na męża i ojca swych dzieci, uda im się stworzyć bardziej partnerski związek, który będzie miał większą szanse sukcesu.
                      Jeśli kobieta zarywa noce przez płaczące dziecko, a mąż, który też nie dospał musi iść na siłownie po pracy, żeby odreagować stresy, to najkrótsza droga do zdrady.
                      Jeśli on odreagowuje w poniedziałek, ona we wtorek. Podział obowiązków i podział przyjemności.
                      Kobieta, która bierze na siebie większość ciężarów i staje się cierpiętnicą w związku, potem zostaje nią jako zdradzona żona.
                      • spiderman47 Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 10:38
                        i oto dochodzimy do kolejnego konsensusu.
                        ten twoj belzebub wolal isc na silownie, niz odciazyc swoja wspolmalzonke od codziennych obowiazkow. wolal sie dzgac z toba po katach.
                        tymczasem gdy jego malzonka zadzwonila do ciebie i chciala pogadac, jak kobieta z kobieta, ty stchorzylas mowiac jej, ze jej maz jest twoim KOLEGOMbig_grin
                        nie zwalaj winy na bogu ducha winna kobiete, wszak to wy sie lajdaczyliscie, az dym wam szedl uszami a gdy kobieta dowiedziawszy sie o tym, chciala to z toba skonfrontowac, przestraszylas sie.



                      • gabbie Re: Syndrom kochanki 20.11.12, 10:55
                        bedziesz miala malucha to sie wypowiesz i wtesy z powagą przeczytam takie wpisy

                        na razie to teoretyzujesz i marzysz
          • spiderman47 Re: Syndrom kochanki 19.11.12, 19:15
            > To akurat cecha żon, które nawet zdradzane kompromitują się na potęgę, potwierd
            > zając, że zasłużyły na swój los


            ze kto sie kompromituje?big_grin
            ty juz skompromitowalas sie wystarczajaco, nie tylko wypisujac glupoty na temat eks tego swojego krokodyla, ale tez nie znajac ortografi jez polskiego. a przeciez taka wyksztalcona jestes...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka