granatowawoda
23.12.12, 20:00
Ot, taką historię do opowiedzenia mam....
Kilka lat temu spotykałam się z Nim. Oboje już wtedy po 40, ja kilka lat mniej. I było pięknie. Wiedziałam, że jest po przejściach, wiedziałam, że może bać się zaangażowania. Czekałam.
Do momentu, kiedy zauważyłam, że spotyka się z kimś innym... Zerwałam wtedy, a także napisałam maila do, jak się potem okazało, jego przyszłej żony.
Minęło kilka lat, robiłam różne ciekawe rzeczy, i było mi całkiem nieźle - ale nie było też dnia, bym o Nim nie pomyślała choć raz. Ale nigdy nie zrobiłam żadnego kroku w jego stronę.
Kilka miesięcy temu to On się odezwał.
Zdążył się ożenić, z tamtą osobą, o wiele lat od siebie młodszą. Ze mną, jak mówi, chce współpracować - bo moje kwalifikacje zawodowe są mu niezbędne. Tyle ze osób z takimi kwalifikacjami jak ja jest multum na rynku pracy. Jednocześnie fakt współpracy ze mną chce ukrywać przez żoną.
Nie proszę o radę - ja tylko dzielę się prawdą stara jak świat.
Co ma być, będzie, żadne papierki podpisane w urzędach czy parafiach temu nie zapobiegną...