temat.rzeka
26.07.13, 12:57
Krótko: dwoje ludzi w małżeństwach poznają się i zakochują. Ona bezdzietna, On ma dzieci.
Na początku kilka spotkań, któte kończyły sie seksem. Póżniej jednak Ona zdaje sobie sprawe z beznadzieji sytuacji, Ona nawet byla skłonna odejśc od męza, On mówi, że dzieci, że jeszcze za małe (najmłodsze 5 lat) itd. Ona przyjmuje to na chłodno, ale wszystkie rozmowy w tym temacie kończyły sie łzami zarówno Jej jak i Jego. Od czterech m-cy kontaktuja sie telefonicznie,rzadko ukradkowo widuja, nie sypiją ze sobą- Ona żle sie z tym czuje, On mówi, ze chce tylko zeby Ona była, żeby mógl z Nią rozmawiać,że nie zalezy mu na seksie jesli Ona nie chce, tylko żeby była! Cały czas, codziennie zapewnia jak bardzo Ją kocha i teskni. Jest na każde Jej skinienie i prośbe. Adoruje, całuje po włosach, dłoniach., szaleje na jej punkcie. A Ona nie rozumie tej relacji?