Dodaj do ulubionych

byłam kochanką

    • krzychoka Re: byłam kochanką 21.09.13, 19:56
      I cóż mam powiedzieć.. Nie we wszystkim masz rację. W naturze wszystko jest możliwe, są rzeczy o których się nawet "fizjologom" nie śniło.. Tak się składa, że jestem właśnie takim facetem. Piąty rok "plącze się w romansie" z mężatką, a jestem jak to napisałaś samotny. ..Kwestia uczuć. Czasem jest mi przykro, czasem sam ze sobą sobie nie radzę z powodu sytuacji, ale czy nie mam szacunku do siebie? trochę jeszcze mam. My też potrafimy zachowywać się "iracjonalnie". Sex, sexem ale połączony z uczuciem (tym chemicznym zaburzeniem w pracy mózgu) funkcjonuje na znacznie wyższym poziomie. Nie wiem jakie Twoje doznania spowodowały taki sposób widzenia rzeczywistości, ale życie naprawdę potrafi zaskoczyć. Ja też nigdy bym nie przypuszczał, że kiedykolwiek znajdę się w takiej sytuacji, kiedyś była sprzeczna z moim światopoglądem, więc cóż więcej mogę powiedzieć.. "Taka jest prawda" A prawdy jak wiadomo bywają różne. Pozdrawiam.
    • djarev Zabawne jest formułowanie autorytatywnych tez 22.09.13, 09:03
      Zabawne jest formułowanie autorytatywnych tez zawierających sformułowanie "nigdy" na podstawie własnego, tylko jednego przypadku.
      • anner69 Re: Zabawne jest formułowanie autorytatywnych tez 22.09.13, 09:55
        Pewnie zabawne. Ale ..... nie jednego przypadku a bardzo wielu. Statystyka? co mówi o tym statystyka? teza: facet inaczej widzi niektóre rzeczy niż kobieta, inaczej widzi świat, romans, małżeństwo a zupełnie inaczej widzi sex. Pewnie, że nigdy nie ma 100% . Ale kierując się statystyką można powiedzieć , że 96% romansów facetów to jest skok w bok a pewnie z 60% kochanek liczy na wielką cudowną miłość z happyendem.
        • donmarek Re: Zabawne jest formułowanie autorytatywnych tez 24.09.13, 10:01
          No to według mnie i mojego przypadku: dla zarówno 100% mężczyzn żonatych jak i 100% niewiast zamężnych jest to tylko skok w bok, seks dla samego seksu i przyjemności.
    • iniesta Re: byłam kochanką 22.09.13, 09:57
      Zawsze bawi mnie gdy ktoś bierze chrześcijański mit o monogamii na serio. Człowiek ewolucyjnie stał się monogamistą ... seryjnym. Takie są fakty
      • kawoosia Re: byłam kochanką 22.09.13, 22:39
        Nie bądź śmieszna, nie uogólniaj - może i w twoich kręgach wierność to przeżytek, a to oczywiście nie oznacza, że tak jest wszędzie. Poza tym monogamia nie zawsze idzie w parze z chrześcijaństwem, akurat, ale nie o tym tutaj.
        • von-kloszard Re: byłam kochanką 22.09.13, 23:11
          Oho
          Kawoosia znów z truizmem
          teraz pod pachą z katechizmem
          będą zaprawdy się miały
          i Kawoosi morały

          • kawoosia Re: byłam kochanką 23.09.13, 17:29
            dobrze, że ćwiczysz, ale nadal to miałkie.
        • donmarek Re: byłam kochanką 24.09.13, 09:40
          Bociany też podobno tworzą monogamiczne pary do śmierci. No tak, tylko jak są takie ... to dlaczego przeprowadzają aborcję??? No, przecież sam widziałem jak para wyrzuciła z gniazda 5 bocianiątko.
        • donmarek Re: byłam kochanką 24.09.13, 09:56
          Jak nie z chrześcijaństwem? Dla przykładu, w islamie, bojownik w walce o nawrócenie niewiernych po śmierci w nagrodę dostaje 72 dziewice. I tutaj rodzi się pytanie zasadnicze:
          skąd oni tam biorą tyle dziewic???
    • chris62 Re: byłam kochanką 27.09.13, 10:40
      anner69 29.08.13, 22:58 Odpowiedz
      "jak czytam te wypowiedzi to czasami płakac mi się chce. Kochanki zyją w jakimś fikcyjym świecie, wielkiej romantycznej miłosci, wyobrażeń, jak po 4 latach romansu facet zostawia żonę i staje na ślubnym kobiercu z kochanką. Dziewczyny: obudźcie się, przestańcie liczyc na cuda. Jak facet nie odejdzie od żony w ciągu pierwzych sześciu miesięcy to nie odejdzie od niej do Was. Nie można być tak naiwnym i liczyc na kompletny cud. Dla faceta romans jest czymś fajnym na boku, czymś co pozwala jemu na fantazje erotyczne, na poczucie sie supermenem, którego ubóstwia kochanka. Faceci maja inne myślenie niż my kobiet."
      ----------------------------------------------------------------------

      Przykro mi, że Ci się nie powiodło ale po co wypisujesz takie pierdoły?

      Ile związków tyle okoliczności takich nie innych.
      Kochanka to nie zgwałcona siłą kobieta tylko kobieta która coś poczuła do tej nie innej osoby,
      akurat będącej w związku - nie mogła zaczynać nowego związku z osobą wolną?

      A spójrzmy na to z drugiej strony - dlaczego ten właśnie mężczyzna Tobą sie zainteresował?
      Mało wokół ładniejszych, mądrzejszych, bogatszych?

      Wchodzisz w nowy związek nie wiesz jak się rozwinie i się nie dowiesz jeśli nie spróbujesz.

      Nie jest tak jak piszesz - między kochankami musi być to coś, uczucie często od pierwszego wejrzenia, pożądanie inaczej by nie zaczynali.
      Gdybym miał ochotę tylko na seks to wystarczy telefon do młodej ładnej około 20 latki, około 100 PLN za usługę, które często jest niższym kosztem niż np. romantyczna kolacja z kochanką czy pokój w hotelu a dot ego ta 20 latka nie ma żalu,że jestem w związku i ma w nosie z jakiego powodu zdradzam żonę.

      Po prostu byłaś słabą kochanką albo osobą na dłuższą metę nudną.
      Mężczyzna lubi przebywać z kobietą, która powoduje ze się z nią nie nudzi i nie zamęcza.
      Musisz mieć pewne cechy charakteru, które zraziły twego kochanka jednym słowem przegrałaś z żoną.

      To, że nie masz racji potwierdzają nawet doniesienia medialne - rzucę 2 przykłady , Pazura, Zamachowski - odeszli od żon? Tak! - No widzisz....


      Czasem różnoraka sytaucja życiowa uniemożliwia facetowi odejście od żony.
      Tu OK powinien wcześniej uprzedzić partnerkę kochankę jakby to nazwać na co może liczyć z jego strony.
      Wtedy ona może podjąć świadomą decyzję i wiesz co są takie które się na to godzą bo kochają po prostu kochają tego właśnie mężczyznę - to nie ich wina że nie potrafią innego obdarzyć uczuciem - i choć cierpią to mają też swoje szczęście a "miłość ci wszystko wybaczy".
      Dla faceta, który nie jest przysłowiowym tępym karkiem, kochanie się z kobieta kochającą i kochaną to też coś znacznie lepszego niż mechaniczne chwile przyjemności dlatego nie zapłaci ww panience i nie pójdzie do niej bo po czymś takim będzie zniesmaczony.

      Wchodzimy z kolei w strefy intymne - bardzo skomplikowane ilu ludzi tyle fantazji seksualnych różnych potrzeb.
      Odgadniesz co lubi Twój facet on" rozpracuje" Twoje upodobania przeżyjecie najcudowniejsze momenty rozkoszy i nie wierzę, że takie osoby potrafią się rozstać bez względu na to czy są w związkach czy nie.
      Dla takich chwil pozostaną sobie wierni do końca życia a facet nawet jeśli od żony nie odejdzie to nie będzie stanie z nią sypiać nie bedzie jej pragnął tylko Ciebie.
      Tylko tyle i aż tyle.
      Pozdrawiam i życzę prawdziwego uczucia.
      • szpila.2 Re: byłam kochanką 27.09.13, 14:16
        ale ładnie to napisałeś... rozmarzyłam się.
        Tez miałam okazję wejść w taki związek "na boku". Z tą chemią, zauroczeniem, pożądaniem. Nie weszłam. Przez bardzo głupie zdarzenie. Wszystko prysło... Mogło być fajnie, mogło nie być. Nie wiem. Tak jak napisałeś. Trzeba spróbować, żeby móc to ocenić.
        Mój związek jest typowy, dla związków trwających ponad 20 lat. Dlatego chciałam spróbować innego 'smaku". Ot co. Ciekawość, odbić się w czyichś oczach? tak. Poczuć motyle w brzuchu? Tak.

      • kawoosia Re: byłam kochanką 27.09.13, 14:20
        chris62 napisał:

        > Gdybym miał ochotę tylko na seks to wystarczy telefon do młodej ładnej około 2
        > 0 latki, około 100 PLN za usługę, które często jest niższym kosztem niż np. rom
        > antyczna kolacja z kochanką czy pokój w hotelu a dot ego ta 20 latka nie ma ża
        > lu,że jestem w związku i ma w nosie z jakiego powodu zdradzam żonę.
        [/i]

        Wytłumacz mi, proszę, że Ci wejdę w słowo, dlaczego żonaci mężczyźni, zamiast postawić sprawę jasno przed żoną: "zakochałem się w innej, wybacz, odchodzę", ranią ją prowadząc podwójne życie. Z czego to wynika?
        Z egoizmu?
        Z cynizmu?
        Z wygodnictwa?
        Z tchórzostwa?
        Z choroby może?
        Z sadyzmu?

        > Wchodzimy z kolei w strefy intymne - bardzo skomplikowane ilu ludzi tyle fantaz
        > ji seksualnych różnych potrzeb.
        > Odgadniesz co lubi Twój facet on" rozpracuje" Twoje upodobania przeżyjecie najc
        > udowniejsze momenty rozkoszy i nie wierzę, że takie osoby potrafią się rozstać
        > bez względu na to czy są w związkach czy nie.
        > Dla takich chwil pozostaną sobie wierni do końca życia a facet nawet jeśli od ż
        > ony nie odejdzie to nie będzie stanie z nią sypiać nie bedzie jej pragnął tylko
        > Ciebie.
        > Tylko tyle i aż tyle.
        > Pozdrawiam i życzę prawdziwego uczucia.

        Taka żona czuje odrzucenie, czuje sie niekochana. Więc po co nadal mieszkać z nią i spac obok niej? Nigdy już nie będzie miłości ani mięty między takimi małżonkami, więc po raz kolejny pytam: dlaczego nie być uczciwym i postawić sprawę jasno?
        • facettt a ta w kolko.. kochanice nie sluza do zakochania:) 27.09.13, 14:54
          kawoosia napisała:
          > Wytłumacz mi, proszę, że Ci wejdę w słowo, dlaczego żonaci mężczyźni, zamiast p
          > ostawić sprawę jasno przed żoną: "zakochałem się w innej, wybacz, odchodzę", ra
          > nią ją prowadząc podwójne życie. Z czego to wynika?


          a ta w kolko...
          no do hollery, gdy sie zakochaja, to najczesciej wlasnie odchodza...

          - tyle ze kochanki , nie sluza (najczesciej) do zakochania, a tylko dla zwyklej dodatkowej przyjemnosci...
          powinnismy chyba uzywac terminu "kochanice".
          nie jest tak mylacy, jak termin kochanki - ktory sugeruje wielkie uczucia...

          PS. Jedno tylko POTEPIAM. - Meskie oszustwo wobec kochanek:
          Wielu zonatych, by utrzymac przy sobie kochanki, pieprzy im cos o milosci,
          by utrzymac je przy sobie...
          • kawoosia Re: a ta w kolko.. kochanice nie sluza do zakocha 27.09.13, 22:32
            facettt napisał:

            > kawoosia napisała:
            > > Wytłumacz mi, proszę, że Ci wejdę w słowo, dlaczego żonaci mężczyźni, zam
            > iast p
            > > ostawić sprawę jasno przed żoną: "zakochałem się w innej, wybacz, odchodz
            > ę", ra
            > > nią ją prowadząc podwójne życie. Z czego to wynika?
            >
            >
            > a ta w kolko...
            > no do hollery, gdy sie zakochaja, to najczesciej wlasnie odchodza...

            jaka ta? nie jesteśmy na ty ani na ta. Czytałeś jego wypowiedź do końca? on wlaśnie mowi tam o zakochaniu, wyższych uczuciach względem kochanki przy jednoczesnym "męczeniu się" przy zonie - i tego nie pojmuję.

            > - tyle ze kochanki , nie sluza (najczesciej) do zakochania, a tylko dla zwyklej
            > dodatkowej przyjemnosci...
            > powinnismy chyba uzywac terminu "kochanice".
            > nie jest tak mylacy, jak termin kochanki - ktory sugeruje wielkie uczucia...

            Taaaak.. twoje stanowisko [hedonizm!] w tej sprawie juz zna całe forum.
            >
            > PS. Jedno tylko POTEPIAM. - Meskie oszustwo wobec kochanek:
            > Wielu zonatych, by utrzymac przy sobie kochanki, pieprzy im cos o milosci,
            > by utrzymac je przy sobie...

            Cóż za pokrętne myślenie. Klamać kochance jest be, a żonie własnej.... już nie!
            • facettt jusz cieplej :) 28.09.13, 14:40
              kawoosia napisała:
              ... mowi tam o zakochaniu, wyższych uczuciach względem kochanki przy jednoczes
              > nym "męczeniu się" przy zonie - i tego nie pojmuję.

              - tego ja tez nie...
              i jusz cieplej smile

              > Cóż za pokrętne myślenie. Klamać kochance jest be, a żonie własnej.... już nie!

              - nie klamie sie, gdy nie ma absolutnie takiej potrzeby/koniecznosci - bo to nieprzyzwoite.

              natomiast istnieje pojecie "Notlüge" (klamstwo nie do unikniecia).
              • kawoosia Re: jusz cieplej :) 30.09.13, 21:00
                facettt napisał:

                > - nie klamie sie, gdy nie ma absolutnie takiej potrzeby/koniecznosci - bo to ni
                > eprzyzwoite.

                Nieprzyzwoicie jest ZDRADZAĆ ŻONĘ. Co ty wiesz o przyzwoitości?

                > natomiast istnieje pojecie "Notlüge" (klamstwo nie do unikniecia).

                wiesz.... hitler też kierował się wybranymi pojęciami aby wytłumaczyć ludziom swe dzieło zagłady, a czy to oznacza, że miał rację? Bo kierował się pojęciami?
                • facettt jusz cieplej :) i nieprawda... 30.09.13, 22:55
                  kawoosia napisała:
                  > Nieprzyzwoicie jest ZDRADZAĆ ŻONĘ.


                  przyzwoicie.
                  gdyz te (zone) - z racji przysiegi - ma sie na dobre i zle.

                  - cos pomoglem ?
                  • kawoosia kończymy? 30.09.13, 22:59
                    i chyba zakończymy. Twoje przekonania są dla mnie mało rozsądne, a i Twoje pole argumentacji również się obkurczyło. Pa i słodkich snów.
                    big_grin
                    • facettt koncz - jako wola :) 01.10.13, 12:49
                      kawoosia napisała:
                      Twoje przekonania są dla mnie mało rozsądne

                      - a Twoje przekonania sa dla mnie malo przekonujace smile

                      a i Twoje pole argumentacji również się obkurczyło.

                      - to bez znaczenia - przekonuje innych, a nie Ciebie - coby mi bylo jasne...
                      jestes mi tylko pomostem smile
        • yellowcandy Re: byłam kochanką 28.09.13, 11:07
          kawoosia napisała:


          > Wytłumacz mi, proszę, że Ci wejdę w słowo, dlaczego żonaci mężczyźni, zamiast p
          > ostawić sprawę jasno przed żoną: "zakochałem się w innej, wybacz, odchodzę", ra
          > nią ją prowadząc podwójne życie. Z czego to wynika?
          > Z egoizmu?
          > Z cynizmu?
          > Z wygodnictwa?
          > Z tchórzostwa?
          > Z choroby może?
          > Z sadyzmu?

          Też bym się chciała tego dowiedzieć. Rozumiem, że można się zakochać, ale jeśli przy okazji głęboko rani się drugą osobę, gdy można postąpić inaczej, to mnie się to nie mieści w głowie.
          • anner69 Re: byłam kochanką 29.09.13, 00:25
            ja nie mówie, że romanse sa złe,Wynikają zapewne z jakiś braków w stałym związku. Dośc często ,aczkolwiek nie zawsze, romansowi winne sa dwie osoby: maż i żona. Ale nie o tym chciałam napisac w tym wątku.
            Chciałam napisac aby kochanki nie angazowały się zbyt mocno w związkach kochankowych .
            Kochankowie rzadko stają się para, która wychodzi z cienia. Faceci luźniej traktują tego typu związki i nawet miłości. Traktują jako coś ciekawe ale przelotnego, w razie czego zwykle wycofują się rakiem i zostają z żoną. Kredyt i wspólny dom jest o wiele wazniejszy niż jakis krótki romansik na boku, który ma byc rozrywką i przerywnikiem w życiu.
            Kochankowie to coś ulotnego i krótkiego i nie ma sensu robic z tego wielkiej filozofii życiowej, rozdzierać szat i poważnie traktować.
            Pewnie ile osób to tyle poglądów na romanse. Romanse zawsze istniały od kiedy istnieje ludzkość. Pewnie zawsze tez będą istniały. Zawsze bądą chętni na romans i małzonkowie, którzy nie mają wyjścia i tolerują zdrady, wybaczają albo udaja , że o niczym nie wiedza. Bo ile ludzi , tule sposobów na zycie i na szczęście.
            • facettt kochankowac sie - ale nie robic sobie nadziei. 29.09.13, 18:33
              tosz to od dawna pisze.
              kochanowanie jest przyjemne
              i na tym radze poprzestac.
            • kogucik70 Re: byłam kochanką 15.11.13, 12:04
              Zakochiwać można się wiele razy ale kocha się tylko raz. Zdradziłem żonę bo uważałem ją za świętą i nie potrafiłem powiedzieć jej o swoich marzeniach erotycznych. Delegacja, rozłąka i zaczął się telefoniczny romans. Spełniała moje fantazje przez telefon smsy , podobała mi się ta zabawa jeszcze nikt do mnie tak nie mówił. Wracałem do domu na weekendy i moja cudowna małżonka namiętna kochanka doprowadzała do poczucia winy, wyrzutów sumienia. Znowu wyjazd i to samo zabawa telefoniczna i nagle nuda, już miałem dość bo to nie była moja miłość a fantazje szybko się wypaliły. Chciałem zerwać lecz telefoniczna kochanka zaczęła szantaż emocjonalny , że zniszczy całą moją rodzinę. Nie wiedziałem jak z tego się wyplątać bo nie dawała mi spokoju, ciągłe telefony po 50 smsów dziennie. W końcu powiedziałem dość i zaczęła się nękanie mojej żony i dzieci. Jestem z żona nadal kochamy się jak nigdy dotąd, powiedziałem jej o moich potrzebach seksualnych a ona o swoich. Po 25latach małżeństwa mam taką kobietę w łóżku.... i po co mi była ta kochanka? Czasami nie mogę patrzeć na siebie w lustrze za to co żonie zrobiłem, nie było warto bo szukałem w kochance lepszego modelu mojej żony. Nie znalazłem, cieszę się że mam swoją miłość mimo że kochanka nadal nas szykanuje telefonami, nie warto było. Wystarczyło wyjąć żonę z obrazka i powiedzieć prawdę, było trudno ale kochanka to było pójście na łatwiznę. Kobiety szanujcie się bo ja jako mężczyzna nie mam dobrego zdania o sobie a ty bardziej o kochance, szmata musi leżeć na swoim miejscu!
              • vera_lake Re: byłam kochanką 15.11.13, 12:22
                Wow- to o szmacie - naprawdę inspirujące. Będziem się szanować! Łatwo Ci mówić koguciku- bo kochasz i jesteś kochany. Na dodatek , koguciku- Twoją miłością jest Twoja żona. Masz koguciku szczęście. Musisz jednak wiedzieć koguciku, że nie każdy je ma. A każdy zasługuje, więc ludziska szukają. Nie lubię hipokryzji, o sobie nie masz dobrego zdania, a dlaczego TYM BARDZIEJ o tej kobiecie?
                • sama36 Re: byłam kochanką 15.11.13, 12:59
                  To o szmacie - inspirujące i ze powinna leżeć na swoim miejscu ...
                  Masz racje ale tylko i wyłącznie jesli masz siebie na myśli jako owa szmatę ....powinienes był trzymać rozporek na uwięzi ....
                  Może to zrobiłeś z niej szmatę , bo za dużo obiecywales , pobawiles się i teraz zuzyta zabawkę trzeba wyrzucić ...
                  Fakt ona przesadzila z tymi szantazami i tym co robi ale mysle ze dlatego ze kochała Cię za bardzo głupia miłością i moze nie mogła znieść upokorzenia i poniżenia ...
                  Bo drodzy kochankowie większość z nas kobiet kiedy wplątuje się w romans to naprawdę rzadko dla seksu bez zobowiązań ...tu zawsze wchodzą w grę emocje które wiążą ....
                  Wiec może warto zastanowić się zanim naobiecujecie naklamiecie i rozkochacie ....bo kłamstwo zawsze wywołuje gniew oburzenie i nieraz się kończy tak jak u kolegi ....
                  I wiesz co moze Twoja zona Ci wybaczyła ..ale nigdy nie zapomni ...


                  ..
                  • kogucik70 Re: byłam kochanką 15.11.13, 14:43
                    Pewnie nie zapomni jak i ja nie zapomnę do czego się dopuściłem. Nie obiecywałem niczego, sprawę postawiłem jasno ona wymagała tylko seksualnych wyznań, pozatym również ma męża.Wiem że robiła to jednoczesnie z dwoma innymi kumplami to prawda znudziła mi sie i to bardzo szybko, zniosę wszystko ale nie to co robi z moją żoną i dorosłymi już dziećmi. Te obrażliwe telefony w dzień jak i w nocy nasyłanie na nią swoich koleżanek wyzwiska moich dzieci inaczej nie mogę jej nazwać jak szmata. Może ty masz więcej klasy ale nie ona. Ja już dostałem nauczkę, spróbowałem raz i to mi wystarcz, nie warto , nawet jak by jakaś srała złotem to nie spojżę po tym co z tą szmatą przeżyłem. A tak na marginesie ja nie szykanuję jej męża a jest nie świadomy tego co robi jego małzonka , zapytałem kiedyś dlaczego to robi, odpowiedziała że z nudów jak jej mąż jest w delegacji i bardzo lubi sex telefon.
                    • sama36 Re: byłam kochanką 15.11.13, 15:00
                      No tak to ten tytuł jej się prawnie ustawowo z urzędu należy ...
                      A Tobie wspolczuje ....Trza bylo iść do burdelu lepiej
                      • kogucik70 Re: byłam kochanką 15.11.13, 15:08
                        Masz rację ale już tego nie potrzebuję. Kocham jak szalony moją kobietę, szanuję i właściwie dzięki tej kochance otworzyły mi sie oczy i zrozumiałem jaki skarb mam w domu i że to inni faceci mi zazdroszczą takiego zwiazku.
                        • vera_lake Re: byłam kochanką 15.11.13, 19:16
                          Czyta Ci przez ramię?? wink
                          • agus-ia76 Re: byłam kochanką 16.11.13, 18:22
                            >Czyta Ci przez ramię??

                            big_grin
    • coelka Re: byłam kochanką 25.11.13, 15:20
      Facet tylko wtedy związe sie z kochanka jak zona sie porzadnie wkurzy i wykopie delikwenta z domu. Znam takie przypadki dwa i misie wcale nie chhciałły igdzie odchodzic zarzekały sie ze zerwą wszystkie kontakty,ze to sie wiecej nie powtórzy ,ze m przykro a tamto to nic nie znaczyło ppo tych przykładach wiem jakk faceci traktuja kochanki , w sumie jak nic na szczescie te moje kolezanki były na tyle madre ze powiedziały panom papa i poukładały sobie zycie z nowymi partnerami, których znalazły po jakims czasie ii w sumie ci nowi sa dużo lepsi niz tamci.czasem zdrade mozna wybaczyc , ale nie nagminnie powtarzającą sie, w sumie to sie dziwie kobietą, które nie potrafia odejsc od faceta, który latami je robi po rogach, dziwne to jakies. Z perspektywy czasu kolezanki wyszły na tych rozstaniach lepiej w stosunku do poprzedniego zycia. Ja czuła bym się źle jakby facet był ze mna tylko dlatego,ze pierwsza kobieta wystawiła mu walizki za drzwi .
      • szszsz13 byłam... ale nigdy więcej! 25.11.13, 19:23
        Było to najgorsze, najbardziej upokarzające i psychicznie niszczące doświadczenie mojego życia. Przypłacone załamaniem nerwowym, depresją i problemami w pracy, które ciągną się za mną do dziś,od lat.
        Wlazłam w to prosto z rozpaczy walącego się, upiornego małżeństwa,ale po paru miesiącach bajki otrzymałam mega kopa w d. Wszystko jest lepsze- "dochodzący" pan bez zobowiązań, samotność, celibat, klasztor. Wszystko, tylko nie to potworne upokorzenie bycia tą drugą. Zawsze kochanka dostanie za swoje, płacąc za naiwność bardzo wysoką cenę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka