Dodaj do ulubionych

Przeciętność na drodze

25.10.10, 22:18
moto.pl/MotoPL/1,90109,8519522,Subaru_kontra_przecietnosc.html
Taka sobie nowa kampania reklamowa. Ale mnie ujęła, i to nieco z innej strony: nie pomyśleliście kiedyś, że akcentowane w reklamach cechy samochodów (np. przymiotnik "dynamiczny" odmieniany jest przez wszystkie przypadki, jazda ma być "przyjemnością" itd.) wpływają na zmniejszenie bezpieczeństwa na drogach?
Że właśnie akcentowanie przeciętności i funkcjonalności mogłoby przywrócić samochodom ich najważniejszą funkcję - przewożenie ludzi z punktu A do punktu B, pomogłoby przenieść się do świata, w którym każdy jechałby tak samo, bez ekscesów, po prostu - przeciętnie?
Przeciętność = Bezpieczeństwo. A może wcale nie?
pozdrawiam, tomek
Obserwuj wątek
    • rysiekk111 lizanie d. szybkim i wsciekłym - nic nowego 25.10.10, 23:38
      To że tzw "społeczna odpowiedzialność biznesu" to pojęcie obce smierdzącemu spalnowemu motoprzemysłowi to wszak nic nowego. Przykład szedł zza oceanu.
      co prawda są i przypadki pozytywne (Romet ), niemniej trzeba pogodzić się z faktem że zawsze będą frmy schlebiajace sfrustrowanym niedoszłym rajdowcom.
      i dlatego system musi to mieć pod kontrolą by skutki tych poczynań nie dotykały innych
      a jak-czyż nie nauczałem wielokroć ?
      • emes-nju Re: lizanie d. szybkim i wsciekłym - nic nowego 26.10.10, 12:45
        rysiekk111 napisał:

        > trzeba pogodzić się z faktem że zawsze będą frmy schlebiajace sfrustrowanym niedoszłym
        > rajdowcom

        Piszesz to jako sfrustrowany... No wlasnie. Kto?
        • rysiekk111 jako zatroskany, świadomy obywatel 26.10.10, 20:24
          (i rzecz jasna wskazujący drogę )
    • jureek Re: Przeciętność na drodze 25.10.10, 23:47
      st1545 napisał:

      > moto.pl/MotoPL/1,90109,8519522,Subaru_kontra_przecietnosc.html
      > Taka sobie nowa kampania reklamowa. Ale mnie ujęła, i to nieco z innej strony:
      > nie pomyśleliście kiedyś, że akcentowane w reklamach cechy samochodów (np. przy
      > miotnik "dynamiczny" odmieniany jest przez wszystkie przypadki, jazda ma być "p
      > rzyjemnością" itd.) wpływają na zmniejszenie bezpieczeństwa na drogach?
      > Że właśnie akcentowanie przeciętności i funkcjonalności mogłoby przywrócić samo
      > chodom ich najważniejszą funkcję - przewożenie ludzi z punktu A do punktu B, po
      > mogłoby przenieść się do świata, w którym każdy jechałby tak samo, bez ekscesów
      > , po prostu - przeciętnie?
      > Przeciętność = Bezpieczeństwo. A może wcale nie?

      Uważaj, bo zaraz zostanie Ci przyklejona łatka komunisty ;)
      Jura
      • rysiekk111 więc trzeba uogólnić prawo Godwina na 25.10.10, 23:52
        wyzywanie "od czerwonych"
        • emes-nju Re: więc trzeba uogólnić prawo Godwina na 26.10.10, 12:46
          rysiekk111 napisał:

          > wyzywanie "od czerwonych"

          Nawet jezeli czyjes lewicujace poglady sa bardziej skrajne od pogladow komuszkow ze schylkowego realsocu?
          • rysiekk111 nic więc prostszego niz obnażyć, nieprawdaż ? 26.10.10, 20:29
            no fakt , zapomniłem ze to wymaga pewnych zabiegów jak zdefiniowanie lewicowości oraz liberalizmu, po czym wykazania które z prezentowanych tez pod co podpadaja i dlaczego
            dla niektórych zaiste trudne
    • flugzeugwerke Re: Przeciętność na drodze 26.10.10, 09:27
      Przeciętność w naszym kraju to określenie pejoratywne, chyba o skrajnej konotacji negatywnej niestety:(
      A szosa jest jak forum internetowe, trzeba się kreować "stylem" jazdy i emblematami -trzeba zrobić wszystko, żeby nie wyjść na przeciętniaka:/ Czyli jechać szybciej, albo wolniej od reszty, wyprzedzić poboczem albo na czołówkę. Jechać po osi jezdni - niech przeciętniacy jadący 70km/h w niekończącym się rządku między Sochaczewem, a Warszawą, się usuwają na boki. Czasem by pokazać, że ma się nieprzeciętną wiedzę o bezpieczeństwie w ruchu drogowym trzeba dać komuś "nauczkę". Ktoś nas wyprzedza, jak jakiegoś przeciętniaka -więc trzeba mocniej wcisnąć gaz, niech zobaczą, że twarda z nas sztuka i nieprzeciętnie trudno nas wyprzedzić...
      • d_j_amant Re: Przeciętność na drodze 26.10.10, 09:59
        racja-sam jezdze wlasnie tak:przecietnie, dla mnie samochod jest przyrzadem pozwalajacym dotrzec z punktu A do B, dlatego taka strategia reklamowa do mnie przemawia.
        ale w tym powalonym kraju nie wroze wielkiej przyszlosci takim akcjom. zbyt duza jest spoleczna akceptacja dla chamstwa i cwaniactwa - a na drogach widac to szczegolnie wyraznie.
        zaden cham i cwaniak NIGDY nie powie o sobie , ze jest przecietny, to obraza. przeca to MISZCZ!!! i niestety takich "miszczow" przybywa, gdy na pozor normalny czlowiek przekonuje sie o znikomych sankcjach dla chamskich zachowan na drodze.
        spoleczna akceptacja tego zjawiska powoduje, ze na cwaniaczkow nie reaguje sie tak, jak powinno sie reagowac- oburzeniem. typowa reakcja to niestety podziw:"ooo, lepszy cwaniak! nastepnym razem moze sam tak zrobie?" i w efekcie mamy to, co mamy... nie sposob czasem przejechac kilkunastu kilometrow spokojnie, bez podniesienia cisnienia przez jakiegos "miszcza". tymczasem IMO gdyby wiecej bylo "przecietniakow", mniej byloby wypadkow, rowniez odsetek tych smiertelnych znacznie by zmalal...
    • kozak-na-koniu Re: Przeciętność na drodze 26.10.10, 10:14
      st1545 napisał:

      > Taka sobie nowa kampania reklamowa. Ale mnie ujęła, i to nieco z innej strony:
      > nie pomyśleliście kiedyś, że akcentowane w reklamach cechy samochodów (np. przy
      > miotnik "dynamiczny" odmieniany jest przez wszystkie przypadki, jazda ma być "p
      > rzyjemnością" itd.) wpływają na zmniejszenie bezpieczeństwa na drogach?

      Widzisz, różne są samochody i różni ludzie te różne samochody kupują. Twórcy kampanii reklamowych, w zależności od cech produktu oraz wybranego "targetu" - czyli potencjalnego klienta grają na różnych czynnikach, takich jak na przykład dynamika i osiągi, komfort i wyposażenie, pakowność i solidność, ekonomika i manewrowość, wygląd... W przypadku tego akurat produktu postawiono na przeciętność i uniwersalność, ale chyba sobie nie wyobrażasz, że tak samo ktoś będzie reklamował pojazdy "miejskie" - takie na dojazdy do pracy i na zakupy w markecie; na dalekie wycieczki z dziećmi; dla pracujących w terenie; dla prezesów, ambasadorów i ministrów...
      • st1545 Re: Przeciętność na drodze 26.10.10, 10:58
        kozak-na-koniu napisał:
        > st1545 napisał:
        > > Taka sobie nowa kampania reklamowa.
        > W przypadku tego akurat produktu postawiono na przeciętność
        > i uniwersalność
        Tzn. w przypadku którego produktu? Tego kremowego z filmików?
        Mnie się wydawało, że prawdziwy produkt reklamują właśnie jako auto zwalczające przeciętność.
        Nie chcę, żeby wszystkie auta wyglądały i reklamowały się tak samo. Potrzebuję auta dopasowanego do mojego profilu użytkowania i właśnie nie chcę w reklamach słyszeć ciągle tego samego: ekscytujący, przyjemny, wszechstronny, rodzinny. Te słowa nic dla mnie nie znaczą. Tworzą tylko iluzje. Moim zdaniem - iluzje niebezpieczne.
        pozdrawiam, tomek
        • kozak-na-koniu Re: Przeciętność na drodze 26.10.10, 11:02
          st1545 napisał:

          > Nie chcę, żeby wszystkie auta wyglądały i reklamowały się tak samo. Potrzebuję
          > auta dopasowanego do mojego profilu użytkowania

          Żaden problem. Nikt nie każe Ci kupować rzeczy, które Ci nie odpowiadają.

          i właśnie nie chcę w reklamach
          > słyszeć ciągle tego samego: ekscytujący, przyjemny, wszechstronny, rodzinny. Te
          > słowa nic dla mnie nie znaczą. Tworzą tylko iluzje. Moim zdaniem - iluzje nieb
          > ezpieczne.

          Ja na to mam dobry sposób: gdy w telewizji zaczyna się blok reklamowy, przełączam na inny kanał.
    • qqbek Re: Przeciętność na drodze 26.10.10, 10:17
      ...a ja, kufa, jestem do bólu przeciętny na drodze.
      Wyprzedzam po upewnieniu się, że mogę. Nie przekraczam dozwolonej prędkości, a jeżeli już, to w granicach rozsądku i poza zabudowanym. Nie wyprzedzam na trzeciego. Patrzę dookoła, bo licho nie śpi.
      14 lat przejeździłem w ten sposób bez jednej stłuczki... aż mi w czerwcu młode dziewczę, bardziej niż przeciętnej urody, jadące bardzo przeciętnym autem, w nieprzeciętnie głupi sposób z dupy garaż przy dużej prędkości zrobiło (moja prędkość była zaś zerowa, bo stałem, jako ten przeciętny, na czerwonym świetle).
      Lubię mocne samochody, uwielbiam ostre przyśpieszenia... ale nie uważam, żebym jakiemukolwiek młokosowi w podrasowanym Golfie (czy "byznesmyn" w "nieprzeciętnym" Subaru) cokolwiek musiał na szosie udowadniać... a niech jedzie... drzew w poboczach jeszcze wszystkich nie wycięli.
      Mocne auta zawsze znajdą nabywców... durna reklama zaś kanalizuje ich strumienie w kierunku odpowiednich marek. Kiedyś Audi reklamowało Quattro jako samochód, który nie da się oderwać od szosy... kupiło kilku i drzew w poboczach jakoś mniej. Nawet moje ulubione BMW i ich radość z jazdy (z resztą ostatnio koncentrują się bardziej na ekologii niż na radości z jazdy) jest przy wypocinach marketingowców Subaru niewinną zabawą.

      Ja wolę być przeciętnym kierowcą z nieprzeciętnym rekordem jazdy bez zdarzenia z mojej winy (niestety bez "zdarzenia" ogólnie to jeszcze będę musiał poodrabiać)... pewnie kupie sobie kolejne auto "nieprzeciętne"... ale to dla przyjemności z jazdy, a nie udowodnienia durną jazdą innym, jak krótkiego mam w rozporku ;)

      Na drodze i Profesor i nastoletni wieśniak w zdezelowanym Golfie są na takich samych prawach, ale tylko jeden musi coś jeszcze udowadniać.
      • nazimno Konotacja slowa "przeciętność", inne spojrzenie 26.10.10, 12:35
        Dla mnie "przecietnosc" to jest caly ten codzienny SYF na naszych drogach, totalna
        nieprzewidywalnosc "pomyslow" innych, nieprzestrzeganie tzw. kanonow zachowania
        w dobrze zdefiniowanych sytuacjach, brak wyobrazni, brak objawow tzw. inteligentnej jazdy.

        A symptomy? A jest ich od cholery, nawet mi sie nie chce ich wymieniac po kolei.

        Najgorsze jest to, ze idiotom wydaje sie, ze arystokratyczna marka samochodu
        uprawnia ich do "innego" pojmowania zasad oraz do tego, aby przekraczac wszelkie
        rozsadne zasady.

        Kiedys jechalismy w terenie gorskim na Dolnym Slasku wraz z pewna para lekarzy ze Stuttgartu. Oni byli przerazeni wyczynami skonczonych durniow w dobrych
        samochodach. Np wlasciciel Porsche Cayenne, kolor, zloty z numerami z okolic Jeleniej
        Gory wyprawial takie idiotyzmy, ze moi goscie nie mogli wyjsc ze zdumienia.
        Byli tak nerwowi, ze zatrzymalismy sie w jakies restauracji, aby mogli troche ochlonac
        przez pare minut. Wiozlem ich do Swieradowa.


        • edek40 Re: Konotacja slowa "przeciętność", inne spojrze 26.10.10, 12:44
          > Dla mnie "przecietnosc" to jest caly ten codzienny SYF na naszych drogach

          Nie chce wywyzszac warszawskich kierowcow. Niemniej uwarunkowania nauczyly nas wykorzystywania jezdni do jazdy. I tak dzis, na mocno zakorkowanej ulicy, skladajacej sie z 3 pasow w jednym kierunku, dwa pasy jechaly wyraznie wolniej. Jechalem na szczescie tym szybszym pasem, wiec po mniej wiecej 5 minutach dogonilem zrodlo. Prawy i srodkowy pas zajmowalu dwa auta spoza Warszawy. Gdy korek ruszal, oni robili to z wyrazna niechecia (rozumiem kwestie oszczedzania paliwa, ale...), a do tego nawet nie probowali zamykac luki przed soba. Skoro wiec pojawiala sie wolna przestrzen, samochody z lewego wskakiwaly na srodkowy i prawy pas, wydluzajac droge do celu biedakom, zablokowanym przez przecietnych, oszczedzajacych i powolnych.
          • st1545 Re: Konotacja slowa "przeciętność", inne spojrze 26.10.10, 13:24
            edek40 napisał:
            > > Dla mnie "przecietnosc" to jest caly ten codzienny SYF na naszych drogach
            > dzis, na mocno zakorkowanej ulicy, sklad
            > ajacej sie z 3 pasow w jednym kierunku, dwa pasy jechaly wyraznie wolniej. Jech
            > alem na szczescie tym szybszym pasem, wiec po mniej wiecej 5 minutach dogonilem
            > zrodlo. Prawy i srodkowy pas zajmowalu dwa auta spoza Warszawy. Gdy korek rusz
            > al, oni robili to z wyrazna niechecia (rozumiem kwestie oszczedzania paliwa, al
            > e...), a do tego nawet nie probowali zamykac luki przed soba. Skoro wiec pojawi
            > ala sie wolna przestrzen, samochody z lewego wskakiwaly na srodkowy i prawy pas
            Ech, a mogłeś zrównać się z nimi i nie zamykając żadnej luki jechać równiutko i powoli. Oszczędzilibyście własną lewą nogę, czas tym z tyłu (jazda typu podjeżdżam_i_hamuję powoduje wydłużanie się korka na zasadzie cofającej się fali) i paliwo dla wszystkich.
            Niestety, mało kto tak jeździ, bo jeśli chodzi o chwilową szybkość, to wszystko co wyraźnie odbiega w dół od przeciętnej jest tępione.
            pozdrawiam, tomek
            • edek40 Re: Konotacja slowa "przeciętność", inne spojrze 26.10.10, 13:29
              > Ech, a mogłeś zrównać się z nimi i nie zamykając żadnej luki jechać równiutko i
              > powoli. Oszczędzilibyście własną lewą nogę,

              To jest najlepszy sposob na rozrastanie sie korka o kolejne przecznice. Jestem 100% przeciwnikiem wjezdzania na skrzyzowanie, jesli nie moge go opuscic. Z wyzyn mojego chevy czesto widze jak wyglada sytuacja za skrzyzowaniem. Bywa, ze podejmuje decyzje o wjezdzie, ktora konczy sie stanieciem na srodku. Czemu? A temu, ze nie przewiduje takiego wlasnie "oszczedzania" nogi przez kogos jadacego przede mna. On sobie doturla sie oszczednie, a ja kogos zablokuje. Jesli ktos chce oszczedzac noge w tak zakorkowanym miescie jak Warszawa, niech nie uzywa samochodu. I juz.
            • emes-nju Re: Konotacja slowa "przeciętność", inne spojrze 26.10.10, 13:36
              st1545 napisał:

              > Niestety, mało kto tak jeździ, bo jeśli chodzi o chwilową szybkość, to wszystko
              > co wyraźnie odbiega w dół od przeciętnej jest tępione.

              I slusznie. Zostawianie wielkich luk w korku odbiega od przecietnej, a wiec jest tepione poprzez zajmujacych wolne miejsce. Bo przecietna jazda w korku, to jazda jak wszyscy, a nie jazda swoim slimaczym tempem.
          • qqbek Re: Konotacja slowa "przeciętność", inne spojrze 26.10.10, 13:55
            edek40 napisał:

            > > Dla mnie "przecietnosc" to jest caly ten codzienny SYF na naszych drogach
            >
            > Nie chce wywyzszac warszawskich kierowcow. Niemniej uwarunkowania nauczyly nas
            > wykorzystywania jezdni do jazdy. I tak dzis, na mocno zakorkowanej ulicy, sklad
            > ajacej sie z 3 pasow w jednym kierunku, dwa pasy jechaly wyraznie wolniej. Jech
            > alem na szczescie tym szybszym pasem, wiec po mniej wiecej 5 minutach dogonilem
            > zrodlo. Prawy i srodkowy pas zajmowalu dwa auta spoza Warszawy. Gdy korek rusz
            > al, oni robili to z wyrazna niechecia (rozumiem kwestie oszczedzania paliwa, al
            > e...), a do tego nawet nie probowali zamykac luki przed soba. Skoro wiec pojawi
            > ala sie wolna przestrzen, samochody z lewego wskakiwaly na srodkowy i prawy pas
            > , wydluzajac droge do celu biedakom, zablokowanym przez przecietnych, oszczedza
            > jacych i powolnych.

            Przyjedź do mnie na wieś, do Lublina, zobaczysz co to ćwokowaty kierowca. Dziś odstawiałem w porannym szczycie (a Lublin jest podobno najbardziej zakorkowanym miastem w Polsce) samochód do mechanika... szewska pasja mnie brała, na tych z trzyliterowymi początkami numerów rejestracyjnych. 4-pasmowa droga o zwiększonej do 70km/h prędkości dopuszczalnej i jedzie... "3 muszkieterów" (LKR, LSW, LJA - rejestracje prosto z jeszcze zapadłej, niźli moja, prowincji)... lusterko w lusterko, 45-50km/h... 3 pasy od lewego po środkowy prawy... a za nimi 3 sznurki wściekłych... i co i rusz, ktoś ze szczęśliwego, środkowo-prawego zjeżdża na prawo i wyprzedza prawym (który miejscami zanika)... a oni nic... ja jechałem skrajnym lewym (do skrętu w lewo za jakieś 800-1000m, ale korek, to odpowiednio wcześnie zmieniłem) i mało mnie ku...ca nie dobiła, jak zobaczyłem powód korka. W końcu ktoś przede mną wymusił na panu z lewego pasa przyśpieszenie, siadając mu na zderzaku... pan niespiesznie wyprzedził sąsiada, zajechał mu drogę i dał po hamulcach... zwalniając lewy pas, a jednocześnie o mało nie powodując karambolu.

            Jeżeli to ma być przykład przeciętnej jazdy, rozładowującej korki... to ja mogę po takim doświadczeniu stanąć i łyżką do opon takiemu przeciętniakowi lusterka pourywać... i tak nie używa.

            Nie o taką "przeciętność" chodziło mi w moim poście.
            • edek40 Re: Konotacja slowa "przeciętność", inne spojrze 26.10.10, 14:09
              > Przyjedź do mnie na wieś, do Lublina, zobaczysz co to ćwokowaty kierowca.

              Nie musze!!! Jeden z samochodow, biala panda, mial rejestracje "LU" :)))

              > (a Lublin jest podobno najbardziej zakorkowanym miastem w Polsce)

              Najbardziej zakorkowana jest Warszawa, za nia dumnie kroczy Wroclaw. A w Europie przegrywamy tylko z Bruksela.
              • qqbek Re: Konotacja slowa "przeciętność", inne spojrze 26.10.10, 16:01
                edek40 napisał:

                > > Przyjedź do mnie na wieś, do Lublina, zobaczysz co to ćwokowaty kierowca.
                >
                > Nie musze!!! Jeden z samochodow, biala panda, mial rejestracje "LU" :)))

                Hehe :)
                Ja się białych Pand boję... cała masa firm ma toto jako samochody dla przedstawicieli. A co do wleczenia się... no ja też w Warszawie potrafię się wlec po Miedzeszynce czy Wisłostradzie 100km/h (jeżeli cały pas tak jedzie)... nawet mnie raz jakiś buc strąbił za to, że środkowego pasa do takiego wleczenia się używam... rodowity "warsiafiak" patrząc po rejestracji.

                > > (a Lublin jest podobno najbardziej zakorkowanym miastem w Polsce)
                >
                > Najbardziej zakorkowana jest Warszawa, za nia dumnie kroczy Wroclaw. A w Europi
                > e przegrywamy tylko z Bruksela.

                Gdzieś czytałem ranking, podający czas przejazdu 10km trasy przez centrum miasta i średnią prędkość tego przejazdu w godzinach szczytu (z badań GDAKI zdaje się a nie TomToma, który konsekwentnie olał mniejsze miasta w Polsce). Wyszło, że o ile w Warszawie średnia prędkość to około 7-8km/h, to w Lublinie poniżej 6km/h.
    • wichura Re: Przeciętność na drodze 26.10.10, 10:17
      Taki wizerunek ma (i sprawnie go kreuje) marka Subaru i tyle. Co by z resztą nie mówić - nie są to przeciętne auta.
      Czy przeciętność jest wadą? Hmm... zależy od targetu. Bo ja (mimo "dopiero" 31 lat na karku i końcówce stanu wolnego ;)) wolę przeciętność w postaci bezawaryjnego "japończyka" czy funkcjonalnego kombi niż szaleństwo i ekstrawagancję w postaci awaryjnego "włocha" czy oryginalność w ciaśniutkim mini. Wolę przeciętne spalanie niż "wir w baku".
      Bezpiecznie można jeździć także 250-konnym potworem, nawet łatwiej, niż 90-konnym "pierdzidełkiem" - bo to zależy przede wszystkim od kierowcy. Faktem jest, że przeciętność jest pojęciem zbliżonym do przewidywalności - a ta na drodze jest jedną z podstaw bezpieczeństwa.
    • edek40 Re: Przeciętność na drodze 26.10.10, 10:28
      > miotnik "dynamiczny" odmieniany jest przez wszystkie przypadki, jazda ma być "p
      > rzyjemnością" itd.)

      Naturalnie. Jazda ma byc znojnym trudem i do tego wlasnie zmierzaja wszelkie wysilki zwiazane z tzw. modernizacja drog.

      > Że właśnie akcentowanie przeciętności i funkcjonalności mogłoby przywrócić samo
      > chodom ich najważniejszą funkcję - przewożenie ludzi z punktu A do punktu B, po
      > mogłoby przenieść się do świata, w którym każdy jechałby tak samo, bez ekscesów
      > , po prostu - przeciętnie?

      To samo mozna powiedziec o jedzeniu, ubraniu itp. Ale wiesz co, to jakos sie nie sprawdzilo i myslalem, ze choc w Europie mamy z tym koniec.
      • st1545 Re: Przeciętność na drodze 26.10.10, 13:29
        edek40 napisał:
        > > właśnie akcentowanie przeciętności i funkcjonalności mogłoby przywrócić samo
        > > chodom ich najważniejszą funkcję - przewożenie ludzi z punktu A do punktu B
        [...]
        > To samo mozna powiedziec o jedzeniu, ubraniu itp.
        Ubrania i jedzenie dużo mniej wpływają na liczbę zabitych.

        > Ale wiesz co, to jakos sie nie
        > sprawdzilo i myslalem, ze choc w Europie mamy z tym koniec.
        Wręcz przeciwnie. Patrz wątek "Swedzka wizja zero".

        pozdrawiam, tomek
        • edek40 Re: Przeciętność na drodze 26.10.10, 13:30
          > Wręcz przeciwnie. Patrz wątek "Swedzka wizja zero".

          A widziales kiedys reklamy volvo? A wiesz, ze przez dlugi czas volvo dzierzylo i chwalilo sie tym, ze produkuje najszybsze seryjne kombi na swiecie?
    • emes-nju Re: Przeciętność na drodze 26.10.10, 10:57
      st1545 napisał:

      > Przeciętność = Bezpieczeństwo. A może wcale nie?

      Oczywiscie, ze nie. Przecietnie bezpieczny < bardzo bezpieczny ;-)
    • misiu-1 Re: Przeciętność na drodze 26.10.10, 17:17
      st1545 napisał:

      > Przeciętność = Bezpieczeństwo. A może wcale nie?

      Wcale nie.
    • inguszetia_2006 Re: Przeciętność na drodze 26.10.10, 19:41
      st1545 napisał:
      nie pomyśleliście kiedyś, że akcentowane w reklamach cechy samochodów (np. przy
      > miotnik "dynamiczny" odmieniany jest przez wszystkie przypadki, jazda ma być "p
      > rzyjemnością" itd.) wpływają na zmniejszenie bezpieczeństwa na drogach
      Witam,
      Nie pomyślałam. Zawsze jak oglądam reklamy samochodów, zastanawiam się, dlaczego mój samochód nie jest taki czysty jak ten na reklamie?;-P I obwiniam siebie, bo jestem leniem patentowanym. Po wpadnięciu w mikro-depresję, stwierdzam, że mój samochód jest brudny, moje życie to jakieś nieporozumienie, choć z wierzchu wygląda schludnie i w ogóle zachciewa mi się jechać na myjnię samochodową celem uporządkowania życia chociaż w tym skromnym zakresie. Jako że tv nie oglądam zbyt często, to takie myśli o myciu samochodu nachodzą mnie tylko czasami;-P Potem jak już zaczyna się inna reklama, myślę sobie tak: eee, to była tylko reklama, nikt nie ma cały czas czystego samochodu, nikt nie jeździ na myjnię kilka razy w tygodniu. Ten, co jeździ chyba jest jakiś nienormalny. Tak! Na pewno ma jakieś natręctwo! I wszystko wraca do normy;-D Najbardziej nie lubię jednak reklam kulinarnych. Bo te panie tak gotują, że wokół jest czysto i jeszcze mąż je całuje, choć podają mu sos z torebki pełen konserwantów i glutaminianu sodu. To jest bardzo podejrzane;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
      • nazimno Stosunek do rzeczywistosci. 27.10.10, 10:18
        Pamietaj,
        -"Wszechswiatowi jest zupelnie wszystko jedno, czy Twoj samochod
        jest czysty czy nie" -

        tak mowi moj junior, student astronomii, gdy czasem go zapytam, gdzie mu
        tak auto "obryzgalo". On sie tym nie przejmuje. Czyste musza byc tablice, szyby i oswietlenie.


        Take it easy!



        • jureek Re: Stosunek do rzeczywistosci. 27.10.10, 10:23
          Ein sauberes Auto ist ein Zeichen für einen kranken Geist.
          Czysty samochód wskazuje na chorą duszę.
          Jura


          • nazimno Mycie auta to taka... 27.10.10, 10:35
            balwochwalcza forma oblucji znanych ze swiata roznych religii.

            Ludziom to bardziej pomaga niz samochodom.
            Taka rytualna proba zmycia pylu, ktory i tak pojawi sie znowu.
            No i terapia zajeciowa przy okazji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka