krolowaelzbieta2
09.09.16, 22:19
Historia jednego romansu.
On i Ona - pracują razem, są w tym samym wieku, podobny stan rodzinny czyli u niej mąż i dzieci, u niego żona i dzieci. Mijają lata, na jednej zwykłej imprezie firmowej wybucha romans. Tak po prostu, od słowa do słowa, jakiś flirt gadka i poszło. Ona zaczela, od podjął grę. Nie, to nie alkohol bo po imprezie, w pracy dopiero się wszystko rozkręca. Smsy, telefony, powolne poznawanie się, seks nie od razu, spotkania, na spotkaniach juz pozniej ogień w łożku , wariacja, tesknota, weekend to męczarnia.Trwa to długo- rok mija. Dodam że bardziej wylewny, zabiegający jest facet- choć nie musi bo ogolnie pierwsza propozycja padła ze stronu kobiety wiec oczu mydlic jej nie musiał. Ona nie pytała czy kocha zone czy nie , po prostu zapytala czy ma ochote na przygode, nie chcac znac szczegolow malzenstwa. Ona konkretna i stawiająca sprawę jasno od początku- pragnę Cię , czuje sie doskonale z tobą, ale mam rodzinę więc pilnujmy się, nie ma mowy o głebszych uczuciach. Ale one się rodzą powoli. Bo jak inaczej to wyjasnic?
Trwa sobie taki układ, doskonale zorganizowany,wszystko dopilnowane, w domu pełna konspiracja, małzonkowie zero podejrzen, kazdy wie kiedy ta druga osoba jest sama , kiedy moze pisać, dzwonic, sygnały, hasła. Wspolne spotkania czeste, wyjazdy, spędzanie czasu nie tylko w lozku ale i na spacerach, wspolnym gotowaniu, kolacjach.
Dodam ze oboje zero wyrzutów sumienia.
On wyznaje wiele- ze uwielbia, ze gdyby wczesniej sie poznali, itp itd
Ona podobnie choc bardziej skryta, nie chce by wyszło ze to zawsze kobieta bardziej emocjonalna i w koncu zawsze żada określenia się- pilnuje sie. Nie chce być taka. Nachalnie nic.
W domu - jak to w domu, są dzieci kredyty zoboowiazania, nikt nie ruszy układu, nikt nie ma checi, odwagi. Jemu i jej brakuje tego samego- uwagi, czulosci i seksu z zaangazowaniem ze strony drugiego malzonka choc pewnie kochaja ich albo zwyczajnie sa przywiazani no i dzieci...
On narzeka na zone, coraz bardziej porównuje, w domu spiety, mysli o niej czesto, czesto zaczyna sie odzywac wtedy kiedy nie powinien, wyznaje wiele choc slowa o zakochaniu czy milosci nie padaja.
Ona na poczatku przygody powiedziala ze u niej nie ma opcji zakochania i tego sie trzyma Spotyka sie, okazuje zaangazowanie ale bez przesady. Moze i czuje emocje ale hamuje sie, nie chce wyjsc na tą słabszą.
Spotkania nadal sa, chemia nie slabnie, nawet mimo tego ze zmienia sie im zyciowa sytuacja i praca. On nadal zabiega, ona tez, wszystko ma w sobie szalesntwo ale kazde z nich jest mega rozsadne i nie przesuwa granicy.
Ona kiedys opowiada ze raz byla zakochana i to bylo kiedys, i pyta go o jego uczucia do niej, on jakby w odpowiedzi na to co ulyszal tez sie broni. Ze wprawdzie uwielbia ją i ale uczuć głebszych w tym nie ma. Motyli nie ma. To co jest ? Skoro gosciu na rzesach staje by sie spotkac, wyjechac, dba, pobyc razem - ba nawet jak seksu nie ma to on tez chce ją spotkac.
oboje probuja cos wyznac ale kazde sie czai? ktos kocha mocniej? co to za uczucie? spotkania nie tylko po seks, rozmowy o zyciu, jego zachwyt nad jej osobowością i podejsciem do zycia, gotowanie, bieganie dla niej rano po swieze bułki, rozpieszczanie, cuda na kiju kombinowanie by się spotkać, kłamanie w domu w zywe oczy, wyznania ale kontrolowane,,,on by chcial uslyszec ze ona zakochana , ale ona nie powie i na odwrot ? jak sadzicie?
Co on mowi - dajesz mi szczescie, pozytywne emocje, radosc z seksu jakiej nie mialem, luz, ty sama zaslugujesz na wiele i chce ci to dawac. Z toba czuje sie zajebiscie niewazne co robimy czy gadamy, czy sie smiejemy czy zartujemy. Jestes da mnie wazna.......Imponujesz mi itp.
to o co chodzi ?????????????????????