15.12.08, 00:36
Zyje z kims w takim wlasnie ukladzie ja mam kogos on ma
kogos ,spotykamy sie raz w tygodniu nie konieczie w wiadomym celu...
Nazywam to ukladem gdyz od samego pocztaku on zanaczyl ze nie
zostawi swojej X .a ja swojego Pana X .Zastanawiam sie czy tylko ja
mam tak specyficzne podejscie do zycia takiego zycia ? Dlaczego
zdradzamy ? ktos powiedzial ze zwiazek to stan w ktorym i tak
szukamy czego lepszego , w moim przypadku chyba tak jest ale czy to
onacza ze go nie kocham ? Czy jest wiecej kobiet na tym siwecie
ktore "poluja" a gdy juz dostana to czego chca , dopadaja nastepna
ofiare ? Prawie kazda z nas wierzy w milosc i ze facet bedzie jej
oddany , bredie . lepiej zdradzac czy byc zdradzana ? same
wybierzcie.
Obserwuj wątek
    • ta Re: "UKŁad" 15.12.08, 01:22
      Smutne i bure ( nawet nie szare wink ) to twoje życie.
      Dziw bierze, że ktoś tak żyje, a wybór widzi tylko pomiędzy zdradzać czy być
      zdradzanym. Nie znasz innego życia sad?
      Ta_


      • kotecekkrk Re: "UKŁad" 15.12.08, 22:25
        ja też tak żyje podobnie do mychykrk i wiem ze nie jest na tym świecie sama, a
        mnie dziw bierze ze akie osoby jak ty maj atak fascynujące życie.Zdradzać czy
        być zdradzanym zdecydowanie zdradzać a nie zamykać oczy i nie widzieć ze twój
        facet to robi pranie ,gotowanie ,sprzątanie to twoje życie ?
        • ta Re: "UKŁad" 18.12.08, 01:30
          kotecekkrk napisała:

          >[...] pranie ,gotowanie ,sprzątanie to twoje życie ?

          To chyba było do mnie smile?
          Owszem, piorę, sprzątam, gotuję i bardzo cieszę się z tego, że nie wymagam
          obsługi. Bycie samodzielnym to chyba nie grzechwink ?
          Oprócz tych podstawowych czynności wykonuję wiele innych, bardzo
          satysfakcjonujących, o których ci się nie śniło big_grin

          Dodatkowo poczytuję sobie za zaszczyt, że wśród moich przyjaciół nie roztrząsa
          się tematu "lepiej zdradzać, czy być zdradzanym", bo taki problem nie istnieje.
          Ta_
    • anais_66 Re: "UKŁad" 15.12.08, 21:10
      Wwjdź na jakieś normalne forum, to przekonasz się, że ludzie tak
      żyją. Nie wiem, jak sobie z tym radzą, ale tak się zdarza.
      • ta Re: "UKŁad" 16.12.08, 00:34
        anais_66 napisała:

        > Wwjdź na jakieś normalne forum, to przekonasz się, że ludzie tak
        > żyją. Nie wiem, jak sobie z tym radzą, ale tak się zdarza.

        Wystarczą mi optymistyczne przykłady z życia, że można żyć inaczej i że to się
        zdarza nie tak rzadko smile
        Znam ludzi, którzy bez pudła rozróżniają kolory i szarość to dla nich barwa ,
        nie sposób życia. Burego nie używają wcale.
        Ta_
        • anais_66 Re: "UKŁad" 16.12.08, 19:54
          Różnie bywa i myślę, że nie nam oceniać.
    • ciezka_cholera Re: "UKŁad" 18.12.08, 01:12
      mychakrk napisała:

      lepiej zdradzac czy byc zdradzana ? same
      > wybierzcie.

      rozumiem, ze sugerujesz, ze zdradzanie chroni przed byciem zdradzanym? smile
      jestes rozkoszna. rachunek prawdopodobienstwa zastosowalas? ilosc zdrad w
      zwiazku srednio wynosi 1.3 (tak se strzelam wink), wiec sobie domniemalas, ze jak
      zdradzisz pierwsza, to maz bedzie ci wierny?? jestem zachwycona smile
      • ciezka_cholera Re: "UKŁad" 18.12.08, 01:22
        musze cie jednak rozczarowac - zdrada twoja i zdrada twojego mezczyzny sa to
        zdarzenia niezalezne, wiec nawet jesli puscisz sie z polkiem piechoty, to
        niestety nie zmiejszysz prawdopodobienstwa, ze zostaniesz zdradzona. bardzo mi
        przykro sad.
        • cyberia123 Re: "UKŁad" 18.12.08, 11:44
          ciezka_cholera napisała:

          > musze cie jednak rozczarowac - zdrada twoja i zdrada twojego
          mezczyzny sa to
          > zdarzenia niezalezne, wiec nawet jesli puscisz sie z polkiem
          piechoty, to
          > niestety nie zmiejszysz prawdopodobienstwa, ze zostaniesz
          zdradzona. bardzo mi
          > przykro sad.
          Oczywiście, masz rację. Ale jeśli tak się zdarzy, że partner Cię
          zdradzi a Ty już wcześniej to przerabiałaś to masz do tego inne
          podejście. Odczuczuwasz to jak kolejną przykrość, a nie jak
          wpadnięcie z nienacka do czarnej dziury. Oczywiście lepiej się nie
          zdradzać, oraz być młodym, pięknym i bogatymsmile
          • ta_kura_domowa Re: "UKŁad" 18.12.08, 12:16
            Ja mam podobne odczucia jak mychakrk.
            Piszcie co chcecie, ale gdy zdradził mnie mąż to czułam się jakby
            świat sie dla mnie skończył-totalne załamanie,depresja itp,itd.
            Później tak sie zdarzyło, że to ja jego zdradziłam...Stwierdziłam,
            że...no właśnie,dziwnie to zabrzmi,ale stwierdziłam,że to nie koniec
            świata.Nie wiem jak to napisać żeby zostać dobrze zrozumianą.Nie
            rozgrzeszam ani siebie ani jego,ale ten skok w bok nie zmienił moich
            uczuć do męża.
            Wyobrażałam sobie,że kochanka/kochanek to takie nie wiadomo co,a tak
            naprawdę to tylko odskocznia, a życie toczy sie dalej.
          • ciezka_cholera Re: "UKŁad" 18.12.08, 14:56
            dzieki za litosciwe darowanie tego "polku" - oczywiscie pulk mialam na mysli wink

            cyberia123 napisała:

            > Oczywiście, masz rację. Ale jeśli tak się zdarzy, że partner Cię
            > zdradzi a Ty już wcześniej to przerabiałaś to masz do tego inne
            > podejście. Odczuczuwasz to jak kolejną przykrość, a nie jak
            > wpadnięcie z nienacka do czarnej dziury. Oczywiście lepiej się nie
            > zdradzać, oraz być młodym, pięknym i bogatymsmile

            coz, moja wypowiedz odnosila sie do cokolwiek idiotycznej sugestii autorki
            watku, ze zdrada wyklucza (lub co najmniej zmniejsza prawdopodobienstwo) bycie
            zdradzonym. i jeszcze ten egzaltowany ton: 'lepiej zdradzac, czy byc
            zdradzonym?' - no rzeczywiscie, co za hamletyzm...
            to o czym Ty piszesz, jest zupelnie inna kwestia. chetnie sie do niej
            ustosunkuje: wydaje mi sie, ze po prostu niektorzy ludzie sa sklonni uwazac
            zdrade za wielka krzywde wyrzadzana najblizszej osobie. tacy ludzie zwykle nie
            zdradzaja i rzeczywiscie, jesli zostana zdradzeni, uznaja, ze zostala im
            wyrzadzona wielka krzywda - czyli beda bardzo cierpiec. sa tez ludzie, bardziej
            sklonni do relatywizowania, oni beda prawdopodobnie czesciej zdradzac, ale tez
            jesli zostana zdradzeni nie beda cierpiec az tak bardzo. podsumowujac, jestem
            przekonana, poziom cierpienia po zdradzie oraz sklonnosc/brak sklonnosci do
            zdrad ma te sama przyczyne, a nie jedno wynika z drugiego. jesli wiec jedno i
            drugie jest wynikiem swiatopogladu, to cdn wink
            • ciezka_cholera Re: "UKŁad" 18.12.08, 18:34
              ... nie pamietam jak chcialam zakonczyc poprzednie zdanie. niewazne. chcialam
              jeszcze tylko dodac, ze kolejnosc ma znaczenie. wg mnie jedna z konsekwencji
              zdrady jest to, ze jesli wyjdzie ona na jaw, to zwiazek juz nigdy nie bedzie
              taki sam. moze byc nawet lepszy, jak niektorzy twierdza, choc moim zdaniem ma
              duza szanse byc gorszy. ot chocby dlatego, ze czesc ludzi (w tym ja) przysiege
              malzenska traktuje jako rodzaj kontraktu. jesli jedna ze stron nie wywiazuje sie
              ze swojej czesci kontraktu, automatycznie zwalnia to z zobowiazania druga strone
              (podkreslam wg mnie, nie wystepuje tu jako guru etyki) - kiedy zamawiam szafke u
              stolarza za 1000pln, to w sytuacji gdy stolarz mi jej nie zrobi, nie czuje sie w
              zadnym stopniu winna mu 1000pln. jesli wiec, moj maz, ktory jest swiadom mojego
              stanowiska w tej sprawie, zdradzilby mnie, to na pewno moje postanowienie
              wytrwania w wiernosci leglo by w gruzach. i nie mowie tu o zadnej zemscie. po
              prostu nie poczuwalabym sie do wyrzeczen (niestety naleze do tych osob, ktorym
              seks pozamalzenski nie jawi sie jako cos odstreczajacego). to wszystko przy
              zalozeniu, ze moj zwiazek by przetrwal, co tez nie jest pewne.
              • cyberia123 Re: "UKŁad" 19.12.08, 14:53
                wydaje mi sie, ze po prostu niektorzy ludzie sa sklonni uwazac
                zdrade za wielka krzywde wyrzadzana najblizszej osobie. tacy ludzie
                zwykle nie
                zdradzaja i rzeczywiscie, jesli zostana zdradzeni, uznaja, ze
                zostala im
                wyrzadzona wielka krzywda - czyli beda bardzo cierpiec. sa tez
                ludzie, bardziej
                sklonni do relatywizowania, oni beda prawdopodobnie czesciej
                zdradzac, ale tez
                jesli zostana zdradzeni nie beda cierpiec az tak bardzo.
                podsumowujac, jestem
                przekonana, poziom cierpienia po zdradzie oraz sklonnosc/brak
                sklonnosci do
                zdrad ma te sama przyczyne, a nie jedno wynika z drugiego.
                Tak, zgadzam się. Chciałam tylko dodać, że większość ludzi na
                początku życia w związku jest idealistami, wszyscy jesteśmy
                wychowani na etosie miłości romantycznej, miłość romantyczna czyli
                tzw zakochanie kiedyś się kończy. Właśnie: dla niektórych się kończy
                w ogóle, dla innych tylko się zmienia w rodzaj uczucia gdzie seks
                nie jest już tak ważny. Ci pierwsi są uważają, że jeśli skończy się
                etap zakochania i tzw "motylki" to jest koniec miłości w ogóle i
                najlepiej zakończyć związek i odejść bo to jest uczciwe. Jeśli ci
                ludzie spotkają na swojej drodze kogoś w kim ponownie się zakochają
                a nie decydują się opuścić swojego partnera (bo wiadomo, dzieci,
                kredyty, majątek) to cierpią potwornie. Inna grupa ludzi (ja też)
                uważa, że koniec "motylków" to nie koniec miłości w ogóle, jeśli są
                jeszcze inne pozytywne uczucia wiążące partnerów takie jak przyjaźń,
                przywiązanie czy cokolwiek np pewność że jeśli jednemu z partnerów
                coś się stanie ten drugi zawsze będzie przy nim. Być może to jest
                relatywizm, być może dojrzałość?
                jedna z konsekwencji
                > zdrady jest to, ze jesli wyjdzie ona na jaw, to zwiazek juz nigdy
                nie bedzie
                > taki sam. moze byc nawet lepszy, jak niektorzy twierdza, choc moim
                zdaniem ma
                > duza szanse byc gorszy.
                Oczywiście, że nie będzie, ale jeśli dochodzi do zdrady to w
                przeważającej części dlatego, że czegoś w związku brakowało (nie
                zawsze z winy któregoś z partnerów) czyli nastąpi zmiana albo na
                lepsze albo na gorsze. Zdrada to też jest hazard, niewierni
                przeważnie lubią adrenalinęsmile
                • ta Re: "UKŁad" 19.12.08, 23:55
                  cyberia123 napisała:

                  >Inna grupa ludzi (ja też)
                  > uważa, że koniec "motylków" to nie koniec miłości w ogóle,

                  Koniec "motylków" to...koniec motylków smile Motylki zaś to pociąg seksualny i
                  fascynacja, niekoniecznie [i] miłość.

                  >jeśli są
                  > jeszcze inne pozytywne uczucia wiążące partnerów takie jak >przyjaźń,
                  przywiązanie czy cokolwiek np pewność że jeśli jednemu z >partnerów coś się
                  stanie ten drugi zawsze będzie przy nim. Być może >to jest relatywizm, być może
                  dojrzałość?

                  To jest miłość smile.Także - masz rację - potrzeba dojrzałości, by zrozumieć że
                  "motylki" to są tylko/aż "motylki" i docenić miłość, która potrzebuje czasu.
                  Ta_
    • spiaca_krolewna_pl Re: "UKŁad" 06.12.09, 11:59
      szcerze, mysle, ze jestes nieszczesliwa w tym ukladzie i czekasz na
      tego niby faceta, z ktorym sie spotykasz 'nieserio, a tego, z ktorym
      jestes traktujesz jako zapchajdziure i zeby sobie ego podbudowac i czuc
      sie silniejsza, bo tak na prawde jestes zadurzona w tym zajetym tylko o
      nie chce cie do konca i sie miotasz. cle story na ten temat.
      pozdrawiam.
      • prawidlowe-podejscie Re: "UKŁad" 06.12.09, 18:32
        spiaca_krolewna_pl napisała:

        > szcerze, mysle, ze jestes nieszczesliwa w tym ukladzie i czekasz na
        > tego niby faceta,

        jasnowidz??? moze spij dalej przestan glupoty pisac...
        nie znasz jej, widzisz pare zdan i walisz diagnoze...

        > z ktorym sie spotykasz 'nieserio, a tego, z ktorym
        > jestes traktujesz jako zapchajdziure i zeby sobie ego podbudowac i czuc
        > sie silniejsza, bo tak na prawde jestes zadurzona w tym zajetym

        powod dla ktorego ONA zdecydowala sie na uklad jest dla niej tylko do
        konca znany, byc moze liczyla na wiecej ktore to wiecej moze przyjsc
        pozniej, byc moze bylo to tylko czysto egoistyczne podejscie do swoich
        potrzeb, w kazdym badz razie nie mnie ani Tobie oceniac jej postepowanie a
        juz stawiac diagnoze tym bardziej nie..., ot kawalek zycia i juz

        > tylko o
        > nie chce cie do konca i sie miotasz.

        on i ona zgodzili sie na pewien uklad, jesli facet jest zonaty napewno
        drugiej zony nie szukal, czytaj uwaznie, to jest o romansie

        > cle story na ten temat.

        dla Ciebie moze i cale, tyle znasz sie na psychologii co traktorzysta na
        gwiazdach, temat bardziej skomplikowany niz myslisz
        • spiaca_krolewna_pl Re: "UKŁad" 06.12.09, 19:42
          Jest jak napisalam i co tu filozofowac.
    • pory.roku Re: "UKŁad" 07.12.09, 03:03
      Pytanie było jasno sformułowane:
      "lepiej zdradzac czy byc zdradzaną ?" ale jak to zwykle bywa słowa autorki zostały "przerobione" na własne potrzeby i powstał wątek o tym czy "zdradzanie chroni przed byciem zdradzanym? "
      Ja nie wiem, skąd wam się bierze taka nadinterpretacja.

      "Czy jest wiecej kobiet na tym swiecie ktore "poluja" a gdy juz dostana to czego chca , dopadaja nastepna ofiare ?"
      Polowanie to brzydkie określenie wink
      Ponadto sugeruje, że takie kobiety to słynne już na tym forum harpie, ćmy i inne gorsze smile, które dla zaspokojenia własnych potrzeb bezczelnie niszczą wszystko, co spotkaja na swojej drodze, m.inn. szczęśliwe związki, choć moim zdaniem (biorac pod uwagę całokształt wypowiedzi) autorka raczej miała na mysli powtarzalność pewnego zjawiska, a mianowicie: zdobywane=interesujące, zdobyte=oczywiste i zwyczajne.
      Dlatego ja bym to nazwała potrzebą "pogoni za króliczkiem". smile









      • ciezka_cholera Re: "UKŁad" 07.12.09, 11:47
        cytuje autorke watku:

        >lepiej zdradzac czy byc zdradzana ? same
        wybierzcie.

        pory.roku napisała:

        > Pytanie było jasno sformułowane:
        > "lepiej zdradzac czy byc zdradzaną ?" ale jak to zwykle bywa słowa autorki zos
        > tały "przerobione" na własne potrzeby i powstał wątek o tym czy "zdradzanie chr
        > oni przed byciem zdradzanym? "

        Poro Roku, bystra z Ciebie babka, wiec nie wmawiaj mi prosze, ze nie zauwazylas,
        iz sformulowanie autorki watku, sugeruje, ze mamy poprzez wlasna zdrade mamy
        wplyw na to, czy nasz partner/partnerka nas zdradzi: no jak inaczej mam
        interpretowac to "same wybierzcie"? Pani autorka watku palnela w tym miejscu
        glupote i tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka