Dodaj do ulubionych

Smutno mi bez niego :(

03.06.09, 12:07
Musze się gdzieś wygadać...Wiem, że powinnam się raczej cieszyć niż zadręczać, ale jednak jest mi źle sad
Dziś zakończyłam znajomość z facetem, z którym mogło być tak pięknie. On nie umie się zaangażować emocjonalnie i otwarcie mi o tym powiedział. A ja nie chcę chodzić do łóżka z kimś, kto nawet nie jest mną zauroczony tylko czuje jedynie pożądanie. W zasadzie powinnam być szczęśliwa, że tak się to potoczyło, bo obydwoje mamy rodziny. Ale mnie czegoś brak...Brak mi szaleństwa, dreszczyku emocji, tej iskry...
Czy dla faceta to zawsze tylko pożądanie? Czy którejś z Was udało się rozkochać mężczyznę, który nie zamierza rezygnować z rodziny? Może ja wymagam zbyt wiele...W zasadzie był ze mną szczery i powinnam być zadowolona, że mnie nie zwodzi...A przez tą jego szczerość jeszcze bardziej mnie pociąga...Nienormalna jestem w ogóle chyba sad
Obserwuj wątek
    • czaplabezzurawia Re: Smutno mi bez niego :( 04.06.09, 14:51
      sad.girl napisała:
      > Dziś zakończyłam znajomość z facetem, z którym mogło być tak pięknie.

      Teoretycznie mogłoby być pięknie. Nawet pewnie byłoby pięknie przez kilka chwil. Ale potem byłoby tylko DUUUUŻO cierpienia. Ty byś się zaangażowała, może nawet zakochała, a on by powiedział: "Przecież od początku byłem szczery - mówiłem że sie nie zaangażuję, nie zostawie żony".

      Dreszczyk pożądania, szlaństwo i emocje by były. Ale cena do zapłacenia byłaby zapewne bardzo wysoka. Zbyt wysoka.

      Pamiętej, jeśli za chwile zmienisz zdanie i wróćisz do niego, to on już będzie wiedział, że może zrobić z Tobą co zechce, bo nie możesz mu się oprzeć. I zrobi to. A potem to on to skończy, a Ty zostaniesz zupełnie sama...

      Jesteś twarda dziewczyno, udało Ci się skończyć to samej. Teraz tylko bądź twarda dalej i wytrwaj w swoim postanowieniu. Ja nie byłam taka twarda i źle skończyłam.

      Pozdrawiam,

      Czapla

      • sad.girl Re: Smutno mi bez niego :( 04.06.09, 14:58
        Właśnie weszłam tu ponownie, żeby poczytać to forum i zobaczyłam Twój wpis. Bardzo dziękuję za wsparcie! Twoje słowa w pewien sposób dodały mi woli walki. Tak, staram się być twarda i mam nadzieję, że tak będzie do końca. Utrudnia mi to fakt, że ostatnio jestem w takiej dziwnej fazie życia, że okropnie brak mi szaleństwa i emocji. Nie wiem co się ze mną dzieje - nosi mnie po prostu. No i drugi minus, że ten facet bardzo mi się podoba...
        Ale muszę wytrwać i wyrzucić go ze swojej głowy!

        Czaplo, chętnie poznałabym Twoją historię. Jeśli oczywiście chcesz ją opisać.

        Pozdrawiam serdecznie smile
        • puma-2 Re: Smutno mi bez niego :( 04.06.09, 15:26
          witam
          Czapla ma rację też przeszłam swoje ostanio , i szczerze odradzam
          taki układ dla Twojego dobra , Ja się zakochałam po uszy i on też (
          tak mówił i mówi nadal ) , tEsknie za nim bardzo i każde spotkanie
          mnie dużo kosztuję ale z biegiem czasu stwierdzam że warto było to
          skończyć , nasz związek mnie pochłaniał bardzo mocno , i nie było mi
          łatwo Ty masz jeszcze szanse pozbierać sie dość szybko a nie warto
          brnąć w to dalej jeżeli oczekujesz uczucia do niego a jego
          stanowisko jest klarowne , trzymaj się cieplutko
          • czaplabezzurawia Re: Smutno mi bez niego :( 04.06.09, 19:37
            Sad girl, ja myślę, że ONI właśnie trafiają dokładnie w takie życiowe momenty, kiedy potrzebujemy kogoś bliskiego i to wykorzystują – świadomie lub podświadomie… Ze mną tak było. On naglę zaczął być przy mnie i pocieszać w momencie gdy rozstałam się z poprzednim facetem. Wypełnił lukę w moim sercu. Wiedziałam, że ma narzeczoną i że wezmą ślub. Ale było mi wszystko jedno – ważne że był ktoś blisko, troszczył się o mnie, pocieszał, dbał… No i chemia nieziemska. I potem nieziemski seks. Myślałam, że go nie kocham, że to tylko taki układ do czasu aż nie znajdę sobie kogoś „na stałe”.

            I tak to sobie trwało 2 lata. A potem pięknego sierpniowego dnia powiedział mi: „W przyszły piątek się żenię…” I wtedy coś we mnie pękło – z jednej strony dotarło do mnie jak bardzo go kocham, a z drugiej poczułam się oszukana, że mówi mi to kilka dni przed. Przemyślałam wszystko i postanowiłam odejść. Tylko, że tak jak napisałam – ja nie byłam twarda. Przez pół roku, a to się rozstawaliśmy „już na zawsze”, a to wracaliśmy do siebie. Katorga. Totalna huśtawka emocjonalna. Po tym pół roku on napisał mi maila „że to koniec, że tak będzie dla mnie lepiej, bla, bla, bla…” (znacie to dziewczyny na pewno doskonale). Przyjęłam to z ogromnym smutkiem, ale też z nadzieją, że może tym razem się uda naprawdę przerwać ten zaklęty krąg. I prawie by się udało, ale on znów się do mnie odezwał po kilku miesiącach… Czyli mniej więcej miesiąc temu. Kazałam mu się nie odzywać, nie dzwonić, nie pisać, ale czuję się paskudnie. Wciąż rozdrapuje te same rany.

            No to tyle mojej przydługiej historii wink Taka sama banalna jak historia każdej z nas, mimo iż każdej z nas wydaje się, że to właśnie jej historia jest najgorsza, najbardziej bolesna i wstrząsająca smile

            Pumo, dzięki za poparcie dla moich słów. Jak czytam to co napisałaś, to mam wrażenie jakbym ja to napisała. Dobrze wiedzieć, że nie jestem sama w tym syfie, eh… smile

            Czapla
            • puma-2 Re: Smutno mi bez niego :( 04.06.09, 23:28
              Z dołu do góry, z góry na dół
              Z ciemności w słońce, z ciszy w krzyk

              Falowanie i spadanie, falowanie i spadanie
              Ruch, magnetyczny ruch, ściana przy ścianie

              Miraż tworzenia, złuda istnienia
              Im wyżej skaczesz, tym bliżej dna

              Falowanie i spadanie, falowanie i spadanie
              Ruch, magnetyczny ruch, ściana przy ścianie

              Raz-dwa, raz-dwa, raz-dwa, raz-dwa
              Raz-dwa, raz-dwa, raz-dwa, raz-dwa
              Raz-dwa, raz-dwa, raz-dwa, raz-dwa, raz-dwa

              W końcu zmęczony bez sił i ochoty
              Bez domu i imienia, w kanale zapomnienia
              to tak mniej więcej było , nie jesteś sama i myśle że jest nas
              wiećej choć udajemy że jest inaczej i pragniemy przestać czuć być
              jak głaz

              Falowanie i spadanie, falowanie i spadanie
              Ruch, magnetyczny ruch, ściana przy ścianie
              • puma-2 Re: Smutno mi bez niego :( 04.06.09, 23:34
                On mój czarodziej pojawił się kiedy mój Tata był ciężko chory ,
                pomagał , pocieszał był jak niewinny mały elf mówił że tylko na
                kilka chwil a zosatł w sercu na zawszwe , fakt to muszę powiedzieć
                do tej pory zawszę mogę na niego liczyć ale omijam go z daleka .
                potem przez przypadek niewinna kolacja i kolejne niby służbowe i
                magnetyzm w łóżku aż iskry leciały , obiecywałam że nie zakocham śie
                a kocham nadal .................
                • sad.girl Re: Smutno mi bez niego :( 05.06.09, 08:23
                  Czytając Wasze historie widzę, że tak dużo w tym cierpienia...Na prawdę cena
                  jest bardzo wysoka...Cena za dreszcz emocji, za to szaleństwo, namiętność...A
                  pomimo tego tęsknię za tym, w domu chodzę jak cień i udaję przed rodziną, że
                  wszystko jest OK. Dlaczego tak bardzo mi tego brakuje??? Te emocje działają jak
                  narkotyk - jak się raz spróbuje, to trudno przestać...
                  • puma-2 Re: Smutno mi bez niego :( 05.06.09, 08:58
                    Witaj

                    ja juz najgorszę chwilę mam za sobą i poker face w domu , choć
                    przyznam że nadal tęsknie , wiem że to jak narkotyk . Wyobraż sobie
                    że to jak teraz cierpisz to nic w porównaniu jak możesz cieprieć po
                    rozstaniu za jakiś czas , z mojej strony mozesz liczyć na wspacie
                    nie zależnie od decyzji jaką podejmiesz , pozdrawiam
                  • czaplabezzurawia Re: Smutno mi bez niego :( 05.06.09, 08:59
                    puma-2 napisała:

                    > On mój czarodziej pojawił się kiedy mój Tata był ciężko chory ,
                    > pomagał , pocieszał był jak niewinny mały elf mówił że tylko na
                    > kilka chwil a zosatł w sercu na zawsze

                    Czyli moja teoria się potwierdza… Pojawiają się dokładnie wtedy kiedy czujemy się bezbronne i tak bardzo łakniemy czyjejś uwagi. A może jest odwrotnie: może tacy faceci zawsze są na około, tylko my w chwilach słabości stajemy się bardziej podatne na omamienie…

                    > fakt to muszę powiedzieć
                    > do tej pory zawszę mogę na niego liczyć ale omijam go z daleka

                    Mi się też wydawało, że mogę na niego zawsze liczyć. Potrafił wyjść z domu w środku nocy żeby ze mną pogadać przez telefon. Ale mam dziwne wrażenie, że gdyby pojawiła się jakaś sytuacja która wymagałaby czegoś więcej niż tylko pocieszającej rozmowy to by skrewił sad

                    sad.girl napisała:

                    > Te emocje działają jak
                    > narkotyk - jak się raz spróbuje, to trudno przestać...

                    Zgadzam się. Kiedy się rozstaliśmy czułam się jak na permanentnym głodzie. Miałam objawy podobne do ludzi na odwyku – bóle całego działa, bezsenność, strach. Objawy naprawdę fizyczne. A kiedy się odezwał na chwilkę po tak długim okresie rozłąki, to czułam się jakbym dostarczyła sobie świeżą porcję narkotyku. Po prostu chodziłam 10 cm ponad chodnikami. Mogłam robić wszystko, pełna energii. Tylko, że po jakimś czasie narkotyk przestawał działać, a ja znów wracałam do tego paskudnego, warzywnego stanu.

                    Naprawdę Sad Girl, nie możesz sobie pozwolić, żeby to spotkało też Ciebie. Masz teraz jeszcze duże szanse żeby to skończyć o własnych siłach. Jak zabrniesz w to za daleko to będziesz potrzebowała kogoś kto Cię będzie za uszy z tego wyciągał, bo sama nie dasz rady. A konsekwencje mogą być straszne – jeśli masz dzieci, to postaraj się to jakoś wytłumaczyć sobie ich dobrem. Wiem, że to trudne, że człowiek poświęca całe życie dla tych małych latorośli i potem sobie myśli: „Ja też chce mieć coś dobrego od życia dla siebie, a nie w kółko inni!” Tylko, że romans z kochankiem to nie będzie dla Ciebie nic dobrego.

                    Jeśli mogę coś doradzić to staraj się nie myśleć o nim – wyszukuj sobie jak najwięcej zajęć żeby tylko być zajęta. Może wraz z dziećmi posegreguj stare rodzinne fotografie? Lub coś w tym stylu. Byle nie myśleć. Dasz radę!

                    Czapla

                    P.S. Pumo, uwielbiam ten utwór Maanamu, ale nigdy nie pomyślałam, żeby go interpretować w naszym kontekście. Teraz właśnie słucham i myślę, że naprawdę jest trafny.
                    • puma-2 Re: Smutno mi bez niego :( 05.06.09, 09:13
                      też uwielbiam manam , Czapla mam nadzieje że dzięki nam dzieczyna
                      nie przejdzie tej traumy co my dla mnie bynajmniej już za póżno ,
                      nie umien do końca żyć normalnie tzn przytulać się do męża , udaję
                      jak mogę ale najtrudniej jest oszukać samą siebie .
                      Staraj się czymś zająć jeżeli pracujesz to weż wiecej pracy , jedz
                      na wyciezkę z rodziną , idz na imprezkę lub sama zorganizuj ,
                      wyskocz z koleżankami do knajpy , jeżeli lubisz sport to basen ,
                      fitness żeby tylko nie myśleć .
                      • sad.girl Re: Smutno mi bez niego :( 05.06.09, 09:47
                        Dobrze wiedzieć, że ktoś mnie rozumie i nie potępia...Dziękuję!

                        Najgorsze w tym wszystkim jest to, że pracujemy razem. Ale układ służbowy jest
                        takie, że nie widujemy się zbyt często. Jednak problem chyba nie leży w tym, że
                        powinnam go nie widywać (chociaż pewnie na razie byłoby mi ciężko), ale raczej w
                        tym, że powinnam uwolnić się od tego narkotycznego głodu - jak to nazwałyście
                        bardzo trafnie. W obecnej chwili mam wrażenie, że jedynie inny facet mógłby mnie
                        uleczyć z tego, z którym się rozstałam, a to przecież klasyczne wpadanie z
                        deszczu pod rynnę! Tu nawet nie chodzi o uzależnienie od danego faceta, ale
                        uzależnienie od posiadania kochanka, od szaleństwa i namiętności. Małżeństwo po
                        jakimś czasie nie dostarcza tego typu emocji. Wiem, że to złe, że powinnam być
                        wdzięczna za wspaniałego męża, za cudowne dziecko...Wiem, że jestem wredną
                        kłamczuchą i egoistką pozwalając sobie na życie na boku. Czasami jak o tym
                        myślę, to nie wierzę, że to ja. Że potrafię prowadzić taką grę...Niestety nie
                        przydarza mi się to po raz pierwszy i wiem, że te przebłyski wyrzutów sumienia
                        są tylko chwilowe. Potem przychodzi obłęd jaki daje ten "inny", nieznany facet i
                        zatracam się...I wtedy zaczynam marzyć, żeby jego też dopadło to szaleństwo i
                        żeby nie był to dla niego tylko seks. Nie mówię o miłości, bo chyba też nie
                        jestem w stanie stwierdzić, że kocham. Mówię o silnym zauroczeniu, o tęsknocie,
                        intymnych rozmowach...Pokręcona jestem, wiem...
                        Teraz tak jak mi radzicie powinnam myśleć o innych sprawach. Tyle że to
                        udawanie, bo nic mnie nie cieszy tak w pełni. Oglądam filmy, spędzam czas z
                        dzieckiem, staram się czytać, wychodzić na miasto. Ale to tylko półśrodki, nie
                        mogę się w pełni na tym skupić. Cały czas brak mi tamtych doznań. To na prawdę
                        nałóg i wymaga leczenia. Tym trudniej jest się go pozbyć, że nie można się do
                        niego przyznać w swoim otoczeniu. Istnieje tylko forum i zaufana przyjaciółka...
                        • puma-2 Re: Smutno mi bez niego :( 05.06.09, 13:50
                          mnie to zdarzyło się pierwszy raz i też mam wspaniałe dziecko co do
                          męża to w sumie też dobry człowiek choć byłam po tej drugiej stronie
                          ciemnej mocy zdrady dlatego być może łatwo się przełamałam dawał mi
                          wsparcie , był wtedy gdy tylko go potrzebowałam ryzykowawał dużo
                          często spędzająć ze mną noce w szpitalu , szczerze to bardzo to
                          lubiłam ten początek znajomości w nocy wymykałam sie z domu on
                          przyjeżdzał tulił , całował o dopiero kiedy dałam mu przyzwolenie
                          kochaliśmy sie on do niczego mnie nie zmuszał dopiero jak byłam
                          gotowa zrobiliśmy to pierwszy raz , nawet pojechał za nami tzn moją
                          rodzinną na wakacje ........
                          Ja chyba innego faceta bym nie chciała niż mojego czarodzieja ale
                          rozumiem cie wiem czego Ci brakuję znam te klimaty jak pisałam
                          wcześniej najgorsze za mną teraz jest o niebo lepiej choć nie
                          łatwo , z tego co piszesz boisz się zaangazować , jakie są teraz
                          relacje między wami ?
                          • sad.girl Re: Smutno mi bez niego :( 05.06.09, 14:44
                            Nie wiem czy pytasz o moje relacje z mężem czy z byłym kochankiem, więc napiszę
                            o obydwu. Z mężem pozornie wszystko OK. Dużo udaję no i brakuje mi tej iskry.
                            Ale tak na prawdę nie wyobrażam sobie życia z kimś innym jako mężem.
                            Co do tamtego faceta, to przestał się odzywać odkąd powiedziałam, że nie chcę
                            być tylko kobietą do seksu, a poza łóżkiem być traktowaną chłodno, jak zwykłą
                            koleżankę z pracy. Strasznie mnie to wkurzało, że nabierał do mnie tego zimnego
                            dystansu. Ja pomimo, że nie chcę rezygnować z rodziny i traktowałam to jako
                            związek na boku zawsze byłam ciepła, czuła i na prawdę czułam się emocjonalnie z
                            nim związana. Lubiłam spędzać z nim czas, rozmawiać, żartować. A on...Niby
                            rozmawiał, niby przytulał, ale to wszystko tak jakoś na chłodno...Dokładnie tak
                            jakbym była tylko dla seksu, a poza tym jakbym była zwykłą kumpelą - żadnego
                            flirtu, czułości...Tłumaczył, że tak nie umie na dwa fronty, że kocha żonę...
                            Trudne to wszystko...
                            • puma-2 Re: Smutno mi bez niego :( 05.06.09, 15:18
                              pytałam o kochanka , wiesz co nie znam Cię ale jesteś osobą
                              wartościową i znasz swoją wartość i nie daj się tak trakować ,
                              napewno stać cie na faceta który spełni twoje oczekiwania i będzie
                              doceniał to że pozwalsz mu być blisko nawet na boku , także jeżeli
                              wiesz że wcześniej czy póżniej pojawi się ktos w twoim życiu to
                              niech to bęszie ktoś kto będzie spełniał twoje oczekiwania ,
                              pozdrawiam
                              • marecki225 Re: Smutno mi bez niego :( 08.06.09, 10:23
                                puma-2 napisała:


                                > także jeżeli wiesz że wcześniej czy póżniej pojawi się ktos w twoim życiu to
                                > niech to bęszie ktoś kto będzie spełniał twoje oczekiwania

                                to w takiej sytuacji brać rozwód a nie kręcić się między dwoma związkami,
                                chociaż już teraz ten powód autorka wątku powinna brać, skoro tak jej tęskno do
                                kochanka (który sądząc z postów nie był pierwszy), to po co marnować czas
                                partnerowi który jest niczego nieświadom i mógłby ułożyć sobie życie na nowo z
                                kimś kto go będzie szanował a przy okazji zadbać o dziecko...

                                • sad.girl Re: Smutno mi bez niego :( 08.06.09, 13:12
                                  Dla Ciebie oczywiście wszystko jest albo czarne albo białe...Niestety paleta
                                  barw życiowych wygląda nieco inaczej. Nie zawsze tak jak byśmy chcieli i nie
                                  zawsze walka z samym sobą przynosi oczekiwane rezultaty. Jestem ciekawa czy masz
                                  to szczęście, że zawsze postępujesz właściwie i nigdy nie ulegasz pokusom?
                                  Jeżeli tak, to zazdroszczę...Na prawdę...


                                  marecki225 napisał:


                                  > to w takiej sytuacji brać rozwód a nie kręcić się między dwoma związkami,
                                  > chociaż już teraz ten powód autorka wątku powinna brać, skoro tak jej tęskno do
                                  > kochanka (który sądząc z postów nie był pierwszy), to po co marnować czas
                                  > partnerowi który jest niczego nieświadom i mógłby ułożyć sobie życie na nowo z
                                  > kimś kto go będzie szanował a przy okazji zadbać o dziecko...
                                  >
                                  • marecki225 Re: Smutno mi bez niego :( 08.06.09, 14:32
                                    tak paleta barw jest różnorodna ale to my decydujemy się na łączenie barw a nie
                                    ona za nas.
                                    bo skoro tak trudno Tobie jest opierać się pokusom to w takim razie po co tkwisz
                                    w związku marnując ten czas swojemu partnerowi? odpowiedź jest prosta z wygody.
                                    bo raz człowiek może się nie oprzeć no ale z premedytacją nie opierać się przy
                                    każdej nadarzającej się sytuacji i nadal być w związku to już jest to po prostu
                                    podłe...
                                    • czaplabezzurawia Re: Smutno mi bez niego :( 08.06.09, 15:02
                                      Dziewczyny, nie zwracającie uwagi na mareckiego. On to samo powtarza jak mantrę w każdym swoim poście, tylko w różny sposób. Ktoś go pewnie skrzywdził w życiu i teraz pluje jadem gdzie sie da wink

                                      Sad Girl, bardzo mi się podobało co napisałaś w wątku "Opowiem wam swoją historię". Widać, że coraz bardziej bierzesz się w garść. Trzymaj tak dalej!

                                      Ja natomiast mam dołek lekki. Wczoraj mój przyjaciel powiedział mi, że sama robię wszystko żeby z tego nie wyjść... Nie potrafię przestać rozpamiętywać, przeglądać zdjęć, listów... Niby zdjęcia można wywalić, maile pokasować. Tylko co z tego skoro dalej będę w kółko o tym myśleć... Jakieś rady dziewczyny? sad Mam sesję, mam co robić, ale czasem zamiast sie uczyć dostaję "zawiechy" i myślę o tym co by było gdyby...

                                      Czapla
                                      • puma-2 Re: Smutno mi bez niego :( 08.06.09, 15:48
                                        Doskonale wiem co to dołki i załamanie już kilka razy miałam telefon
                                        w ręku żeby zadzwonić lub uledz pokusie przy okazji spotkanie na
                                        imprezie ostatnio nawet w sobotę byliśmy razem na imprezie , wyszłam
                                        na balkon on za mną za chwilę zostaliśmy sami chciał mnie
                                        przytulić , szybko wróciłam do pokoju on zosał widziałam że jest
                                        smutny i tego wieczoru nie raz prowokwał sytuacje żeby zostać sam na
                                        sam , jednak dałam radę i wiecie co na drugi dzień była zadowolona
                                        choć jak sobie przypominam jego objęcie to mam ciarki i gęsią skórkę
                                        nawet teraz myśląc o tym , jeżlei chodzi o rady co masz ze sobą
                                        zrobić to ciężko będzie , ja staram sie dużo pracować , jak
                                        najwiecej spędzać czasu wolnego z dzieckiem chodximy na basen , kina
                                        i spacerki dziecko daję mi ogromną motywacje .
                                        jak będziesz mieć kiepskie chwile mogę dać Ci numer gg tylko nie na
                                        forum mogę wysłać na priva wieczorkamki jak położe dziecko spać
                                        iedzę przed kompem , pozdrawiam
                                        • sad.girl Doła dziś mam strasznego :( 09.06.09, 10:48
                                          Moje myśli wciąż krążą wokół niego, wokół tego co było. Nie wiem skąd te
                                          przypływy i odpływy dobrego nastroju, ale to denerwujące. Chciałabym się odciąć
                                          i już. Nie okazywać słabości...Mam wrażenie, że jestem sama, że nie dam rady
                                          zrobić czegokolwiek. Wszystko jest takie mało ciekawe...
                                          • czaplabezzurawia Re: Doła dziś mam strasznego :( 09.06.09, 11:07
                                            Puma, dzięki za ofertę. Bardzo mi się miło zrobiło smile Aczkolwiek ja nie mam gg, usunęłam swoje konto, że mnie nie kusiło gadać do niego. Żebym nawet nie musiała oglądać jego opisów sad Ale jak masz ochotę to możemy popisać mailowo, mój adres jest taki jak login + @gazeta.pl Masz szczęście, że masz rodzinę i masz dla kogo się starać… Ja mam wrażenie że już do końca życia będę sama…

                                            Sad Girl, jedyne co mogę Ci dziś powiedzieć, to to że musisz przeczekać, bo jutro będzie lepiej. Zrób sobie jakąś przyjemność: manicure, kąpiel z pianką albo kawa i ciastko. Coś żeby endorfiny się podniosły we krwi smile Myślę, że te górki i dołki biorą się z tego, że następuje takie ogólne osłabienie sytuacji (stresie w pracy, jakaś nieprzyjemna rozmowa w domu, kiepska pogoda, PMS) i wtedy najbardziej pragniemy uciec w te bezpieczne i ciepłe miejsce jakim są jego ramiona… Przynajmniej ja tak mam. Ale złe chwile przychodzą i odchodzą, więc trzeba je cierpliwie przeczekać. W razie co pisz, na maila także smile

                                            Buziaki dziewczyny i mimo wszystko miłego dnia!

                                            Czapla
                                            • recycled Re: Doła dziś mam strasznego :( 10.06.09, 09:22
                                              Czytam Wasze posty i ciarki mnie przechodza, bo ja jestem na
                                              poczatku zakretu-dopiero od niedawna spotykam sie z facetem, chemia
                                              niemozliwa, emocje, dodaje mi skrzydel swiadomosc, ze jest obok.
                                              Oboje mamy rodziny. Nigdy nie zostawimy swoich rodzin dla siebie i z
                                              obu stron jest to, poki co, zauroczenie. Jest seks, jest mnostwo
                                              radosci, ale wiem, ze do niczego to nie prowadzi. Wiem, ze powinnam
                                              sie wycofac juz teraz, oszczedzic sobie cierpienia, juz teraz widze,
                                              ze kiedy pisze do mnie z rana- caly dzien fruwam- latam jak na
                                              skrzydlach; a kiedy sie do mnie nie odzywa- mam dola, nic mi sie nie
                                              chce..Ale ja nie o tym: dziewczyny- czy jest to waszym zdaniem do
                                              zrobienia, zeby przeniesc czesc z tej iskrzacej znajomosci z
                                              powrotem w malzenstwo? Rozbudzic w sobie uczucia do meza..chcialabym
                                              czuc sie z mezem tak jak czuje sie z tym drugim..tylko im bardziej
                                              sie to nie udaje tym bardziej jestem sfrustrowana..nie wiem jak to
                                              wszystko ma wygladac.
                                              • inazegirl Re: Doła dziś mam strasznego :( 16.06.09, 11:12
                                                u mnie etap "nielegalnego" związku jest chyba podobny co u ciebie, i
                                                jeśli chodzi o relacje małżeńskie to jest/było? tak, że jak z
                                                kochankiem było fajnie to i mąż na tym korzystał, bo i dużo się
                                                uśmiechałam i dla niego byłam milutka - również w łóżku

                                                jak tylko z tym nowym coś nie szło, czy dalej nie idzie, bo układ
                                                nie jest prosty - to mój dół odbija się niestety w domu, a że nie
                                                mogę się przyznać jakiego typu mam problemy, to wyżywam się na mężu,
                                                drę się na niego a dzieci mają włączoną bajkę na dvd, bo mama ma
                                                depresję...

                                                rany, już niedługo urlop, nie będziemy się widzieć i raczej słyszeć,
                                                może relacje się nieco rozluźnią a ja wrócę na łono mojej rodzinki?
                                                • sad.girl ... 16.06.09, 12:03
                                                  A u mnie milczenie...Nie odzywa się do mnie odkąd powiedziałam, że nie chcę takiego układu. Ja też nie szukam kontaktu. Czasem mam depresję, ale z czasem wszystko przeminie. Jestem coraz silniejsza i pewnie niedługo poczuję się całkiem dobrze. Grunt to nie katować się wspomnieniami i tłumaczyć samej sobie, że to i tak nie miało przyszłości. Pomaga. Czasem tęsknię za tym, żeby w moim życiu coś się działo, ale na razie staram się skupić na urlopie i wyjeździe na wakacje. Pewnie jest mi łatwiej, bo jestem osobą, która nigdy nie uzależnia swojego nastroju od zachowania innych osób. To tylko kwestia tego, że żadne moje hobby nie przebije tego dreszczyku emocji jaki dają spotkania z kochankiem. No ale o tym trzeba zapomnieć i zająć się czymś innym. Tego również i Tobie życzę Inazegirl.
                                                  • ta Re: ... 16.06.09, 15:19
                                                    sad.girl napisała:

                                                    > A u mnie milczenie...Nie odzywa się do mnie odkąd powiedziałam, że nie chcę tak
                                                    > iego układu. Ja też nie szukam kontaktu. Czasem mam depresję, ale z czasem wszy
                                                    > stko przeminie.
                                                    i:
                                                    > Pewnie jest mi łatwiej, bo jestem osobą, która nigdy nie uzależnia swojego
                                                    nastroju od zachowania innych osób.

                                                    Kobieto! Popatrz, jak okłamujesz sama siebie, do czego prowadzi błądzenie po
                                                    krętych ścieżkach, błędnik wysiada i cała reszta...
                                                    Ta depresja to z powodu, że gołąbki na parapecie nie dojadły ziarna?
                                                    Eeeeetam
                                                    Ta_

                                                  • sad.girl Re: ... 17.06.09, 14:46
                                                    ta napisała:

                                                    > Kobieto! Popatrz, jak okłamujesz sama siebie, do czego prowadzi błądzenie po
                                                    > krętych ścieżkach, błędnik wysiada i cała reszta...
                                                    > Ta depresja to z powodu, że gołąbki na parapecie nie dojadły ziarna?
                                                    > Eeeeetam

                                                    > Ta_
                                                    >


                                                    Nikogo nie okłamuję, a już na pewno nie samą siebie. Ale cóż o takich dylematach może wiedzieć osoba tak światła jak Ty...Kurcze, pasuje Ci pozazdrościć tej nieomylności, idealnego życia w zgodzie z zasadami i braku problemów natury egzystencjalnej.
                                                    Ale jakoś nie zazdroszczę. A zwłaszcza tego moralizatorskiego tonu jakim się ciągle posługujesz i pewności, że wszelkie błędy Ciebie nie dotyczą. To musi być szalenie monotonne!
                                                    Wykaż się choć odrobiną klasy i zrób mi przysługę - nie pisz już niczego w moim wątku, dobrze? wink

                                                  • puma-2 Re: ... 17.06.09, 16:31
                                                    cześć
                                                    Ta nie jest w stanie z nudów i monotonni życia idealnego przestać
                                                    czytać nasze historię ponieważ ( moje przypuszczenie ) to jedyny
                                                    dreszcz emocji w życiu taki wirtualny ale Ta to kręci jak już
                                                    przywykłam do tonu Matki Teresy chcącej naprawiać ten zepsuty świat.
                                                    A wracając do wątku to ja cały czas trzymam kciuki za twoją
                                                    wytrwałość bo mnie się nie udało ostanio , znowu byliśmy razem i
                                                    chyba będziemy co jakiś czas się spotykać już popadam w obłęd , i
                                                    szczerze niewiem czy żałuję naszej wspólnej nocy .
                                                  • n.i.p.69 Re: ... 17.06.09, 18:39
                                                    hmmmm(?).....egzystencjalnej powiadasz, powiedziałbym raczej psychicznej(... i
                                                    to bez zadnej złosliwości) ale rozumiem, Ze masz/macie poważne trudności z
                                                    nazywaniem "rzeczy po imieniu" wink
                                                  • ta Re: ... 17.06.09, 23:02
                                                    sad.girl napisała:

                                                    > Nikogo nie okłamuję, a już na pewno nie samą siebie.

                                                    Tak więc dopytam raz jeszcze, masz tę deprechę wreszcie, czy nie?
                                                    Pisz jasno i nie motaj się w swoich wynurzeniach, z których wynika, że 1) twój
                                                    romans doprowadził cię do stanu depresji
                                                    2) nikt nie jest w stanie wpływać na twoje samopoczucie
                                                    Brak logiki w tym smile

                                                    Poza tym, drobiazg, oboje z kochankiem macie rodziny. Okłamujesz swojego męża,
                                                    zapomniałaś ?

                                                    >Kurcze, pasuje Ci pozazdrościć [...]
                                                    > Ale jakoś nie zazdroszczę.

                                                    To dobrze, krzywe spojrzenia mogłyby coś zepsuć smile

                                                    >A zwłaszcza tego moralizatorskiego tonu jakim się ci
                                                    > ągle posługujesz i pewności, że wszelkie błędy Ciebie nie dotyczą.

                                                    Komentuję tylko to, co same piszecie. Gdybyś czytała spokojnie,ze zrozumieniem i
                                                    bez uprzedzenia do nicku "Ta", dojrzałabyś, że moje uwagi to mały pikuś wobec
                                                    ściany płaczu, jaka nam tu budują kochanki...
                                                    Łzy, depresje, bezsilne oczekiwania na rozwiązanie upokarzającej sytuacji,
                                                    stracone lata, bezsilna złość, pogarda dla samej siebie.

                                                    Boli, że wypunktuję piszącą panią i powiem: sama chciałaś, sama tak
                                                    zdecydowałaś, zrobiłaś błąd, skrzywdziłaś wielu ludzi, także siebie?

                                                    > Wykaż się choć odrobiną klasy i zrób mi przysługę - nie pisz już >niczego w
                                                    moim wątku, dobrze? wink

                                                    Załóż, że nie mam klasy. Będzie ci łatwiej znosić moje pisanie, czując się
                                                    lepszą, albowiem przestać na razie nie zamierzam i na pewno nie zrobię tego na
                                                    życzenie kogokolwiek.
                                                    Ta_
                                                  • sad.girl Re: ... 18.06.09, 09:57
                                                    ta napisała:

                                                    > sad.girl napisała:
                                                    >
                                                    > > Nikogo nie okłamuję, a już na pewno nie samą siebie.
                                                    >
                                                    > Tak więc dopytam raz jeszcze, masz tę deprechę wreszcie, czy nie?
                                                    > Pisz jasno i nie motaj się w swoich wynurzeniach, z których wynika, że 1) twój
                                                    > romans doprowadził cię do stanu depresji
                                                    > 2) nikt nie jest w stanie wpływać na twoje samopoczucie
                                                    > Brak logiki w tym smile
                                                    >
                                                    > Poza tym, drobiazg, oboje z kochankiem macie rodziny. Okłamujesz swojego męża,
                                                    > zapomniałaś ?
                                                    >
                                                    > >Kurcze, pasuje Ci pozazdrościć [...]
                                                    > > Ale jakoś nie zazdroszczę.
                                                    >
                                                    > To dobrze, krzywe spojrzenia mogłyby coś zepsuć smile
                                                    >
                                                    > >A zwłaszcza tego moralizatorskiego tonu jakim się ci
                                                    > > ągle posługujesz i pewności, że wszelkie błędy Ciebie nie dotyczą.
                                                    >
                                                    > Komentuję tylko to, co same piszecie. Gdybyś czytała spokojnie,ze zrozumieniem
                                                    > i
                                                    > bez uprzedzenia do nicku "Ta", dojrzałabyś, że moje uwagi to mały pikuś wobec
                                                    > ściany płaczu, jaka nam tu budują kochanki...
                                                    > Łzy, depresje, bezsilne oczekiwania na rozwiązanie upokarzającej sytuacji,
                                                    > stracone lata, bezsilna złość, pogarda dla samej siebie.
                                                    >
                                                    > Boli, że wypunktuję piszącą panią i powiem: sama chciałaś, sama tak
                                                    > zdecydowałaś, zrobiłaś błąd, skrzywdziłaś wielu ludzi, także siebie?
                                                    >
                                                    > > Wykaż się choć odrobiną klasy i zrób mi przysługę - nie pisz już >nic
                                                    > zego w
                                                    > moim wątku, dobrze? wink
                                                    >
                                                    > Załóż, że nie mam klasy. Będzie ci łatwiej znosić moje pisanie, czując się
                                                    > lepszą, albowiem przestać na razie nie zamierzam i na pewno nie zrobię tego na
                                                    > życzenie kogokolwiek.
                                                    > Ta_


                                                    Kurcze, nie chce mi się strasznie, ale jednak napiszę, bo nie lubię gdy ktoś wszystko przekręca i osądza na podstawie złego zrozumienia tego o czym piszę.

                                                    A więc po kolei.
                                                    Kwestia o okłamywaniu siebie dotyczyła analizy moich odczuć związanych z romansem, a nie okłamywania moich bliskich. W ogóle nie było takiego tematu. Przynajmniej ja o tych odczuciach pisałam. Nie okłamuję więc nikogo i wiem, że sama chciałam takiego układu, że lubiłam mieć kochanka i sprawiało mi to przyjemność. Nie oczekiwałam zmiany życia i nie z tego powodu mam czasem zły nastrój. Moje spadki nastroju biorą się nie z powodu zachowania mojego byłego kochanka, ale z powodu tego, że staram się zastąpić emocje jakie daje romans innymi rzeczami. I sama tak postanowiłam, bo zrezygnowałam z romansu, który nie dawał mi tego czego oczekiwałam - wystarczającego zaangażowania ze strony kochanka, jego postrzegania pewnych spraw zupełnie odmiennie niż ja. I mogłam się na to godzić, ale zwyczajnie mnie to nie cieszyło, więc zrezygnowałam. I teraz nie chcę już szukać nikogo innego, ale raczej interesuje mnie pewnego rodzaju "odwyk" od tego typu emocji. A odwyki mają to do siebie, że trzeba się trochę pomęczyć, żeby osiągnąć sukces. Wzięłam to pod uwagę wchodząc w romans, bo wiem, że mam na tyle siły, żeby się z tym zmierzyć. Zaczynając cokolwiek z tamtym facetem od razu wiedziałam, że to nie na zawsze i że to tylko związek "na boku". Zresztą ja wcale nie chcę wymieniać męża! Kwestię moralną zostawmy, bo nie o tym tu mówimy. Widocznie jestem kobietą, która wolałaby mieć dwóch facetów zamiast jednego, ale w naszej kulturze to niemożliwe - o ile mi wiadomo wink
                                                    Także sama widzisz, że nie jestem jakąś biedną, użalającą się nad sobą istotą, która nie wiedziała w co wchodzi. Fakt, że zawsze żal jak musimy się z kimś rozstać - to normalne jeśli w jakiś sposób nam na kimś zależy czy przywiążemy się do kogoś. Ale właśnie wygadanie się na forum i zrozumienie innych ludzi jest po części terapią, jakimś składnikiem tego właśnie odwyku o którym wspomniałam.

                                                    A do Twojego nicku nie jestem uprzedzona ani trochę. Po prostu nie lubię gdy ktoś nabija się z cudzych uczuć i wyborów (nie tylko moich), a zamiast konstruktywnie i delikatnie wesprzeć drugą osobę, która chce się wygadać i poczuć wsparcie innych osób, miażdży krytyką wszystkich, którzy ośmielą się zbłądzić. Ja wiem, że jestem omylnym człowiekiem, że postąpiłam źle, że na własne życzenie. Nie musisz być złośliwa i ironiczna, żeby mi to wypomnieć. Także reasumując nie podoba mi się forma jakiej używasz w swoich wypowiedziach. Po prostu nie lubię takich ironicznych "mądralińskich", które znajdują przyjemność w pastwieniu się nad kimś. Oczywiście osobiście mnie to nie rusza, bo Cię nie znam i jesteś mi obojętna, ale wypowiedzi w takim tonie jaki prezentujesz są po prostu zbędne - myślę, że nie tylko ja mam takie zdanie.

                                                    Więcej życzliwości i tolerancji! Może ktoś chce się tu po prostu wypłakać na wirtualnym ramieniu - dlaczego miałby zasługiwać na zmiażdżenie? Też jesteś tylko człowiekiem i na pewno popełniasz jakieś błędy. Lubisz jak się z Ciebie wtedy nabijają i krytykują w bardzo niedelikatny sposób? Myślę, że nikt tego nie lubi...
                                                  • marecki225 Re: ... 18.06.09, 10:45
                                                    sad.girl napisała:

                                                    > nie lubię gdy ktoś nabija się z cudzych uczuć

                                                    to czemu sobie przeczysz i to właśnie robisz, czyli nabijasz się z uczuć męża i
                                                    go zdradzasz? skoro źle Tobie przy jednym facecie to jakim cudem związałaś się
                                                    właśnie z jednym? może wystarczyło żyć jako singiel i mieć dwóch, pięciu a nawet
                                                    stu facetów a nie tylko jednego. piszesz że nie okłamujesz nikogo, jak to nie
                                                    okłamujesz nikogo? a mąż, dzieci to co? nie wmawiasz im że jesteś kochającą
                                                    matką, żoną? że rodzina jest dla Ciebie najważniejsza?
                                                    źle Tobie z jednym to odejdź od tego jednego i miej ich na pęczki ale będąc w
                                                    czystym układzie a nie marnując życie drugiej osobie (jak to mawiają zdradzający
                                                    życie ma się jedno w końcu, a skoro ma się jedno to po co drugiej osobie je
                                                    marnować?). i nie traktuj każdego posta wytykającego Tobie, Twoje własne
                                                    czynności jako ataku na Twoją osobę, bo Ty masz wyjście z tej sytuacji ale nie
                                                    chcesz z niego skorzystać, bo wolisz iść na łatwiznę i mieć jabłko i zjeść
                                                    jabłko, zamiast podjąć jeden jasny wybór...


                                                  • sad.girl Re: ... 18.06.09, 11:21
                                                    marecki225 napisał:

                                                    > sad.girl napisała:
                                                    >
                                                    > > nie lubię gdy ktoś nabija się z cudzych uczuć
                                                    >
                                                    > to czemu sobie przeczysz i to właśnie robisz, czyli nabijasz się z uczuć męża i
                                                    > go zdradzasz? skoro źle Tobie przy jednym facecie to jakim cudem związałaś się
                                                    > właśnie z jednym? może wystarczyło żyć jako singiel i mieć dwóch, pięciu a nawe
                                                    > t
                                                    > stu facetów a nie tylko jednego. piszesz że nie okłamujesz nikogo, jak to nie
                                                    > okłamujesz nikogo? a mąż, dzieci to co? nie wmawiasz im że jesteś kochającą
                                                    > matką, żoną? że rodzina jest dla Ciebie najważniejsza?
                                                    > źle Tobie z jednym to odejdź od tego jednego i miej ich na pęczki ale będąc w
                                                    > czystym układzie a nie marnując życie drugiej osobie (jak to mawiają zdradzając
                                                    > y
                                                    > życie ma się jedno w końcu, a skoro ma się jedno to po co drugiej osobie je
                                                    > marnować?). i nie traktuj każdego posta wytykającego Tobie, Twoje własne
                                                    > czynności jako ataku na Twoją osobę, bo Ty masz wyjście z tej sytuacji ale nie
                                                    > chcesz z niego skorzystać, bo wolisz iść na łatwiznę i mieć jabłko i zjeść
                                                    > jabłko, zamiast podjąć jeden jasny wybór...
                                                    >


                                                    Już ci kiedyś napisałam, że nie wszystko jest takie proste jak to przedstawiasz,
                                                    a Ty ciągle powtarzasz jak mantrę ten sam tekst. Nie chcę być singlem i nie chcę
                                                    odchodzić od męża. I proszę, nie powtarzaj mi ponownie tego samego...Jeśli tak
                                                    trudno Ci zrozumieć, że ludzie mają czasem skomplikowaną psychikę, to może
                                                    faktycznie lepiej będzie jeśli uznasz mnie za egoistkę, która niszczy cudze
                                                    życie. Niech Ci będzie - nie chce mi się tłumaczyć zawiłości mojego wewnętrznego
                                                    życia. W sumie to jest mi to obojętne, co sobie o mnie myślisz.
                                                  • marecki225 Re: ... 18.06.09, 11:35
                                                    sad.girl napisała:

                                                    > Nie chcę być singlem i nie chcę odchodzić od męża.

                                                    to w takim razie po co z nim jesteś? tylko dlatego żeby kogoś mieć?
                                                    bo skoro wierna być nie zamierzasz, odchodzić także nie, to może zaproponuj mu
                                                    układ i chodźcie sobie na spotkania swingersów itp i przy okazji on się zabawi a
                                                    nie tylko Ty jak to ma miejsce obecnie...
                                                  • sad.girl Re: ... 18.06.09, 13:54
                                                    marecki225 napisał:

                                                    > sad.girl napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie chcę być singlem i nie chcę odchodzić od męża.
                                                    >
                                                    > to w takim razie po co z nim jesteś? tylko dlatego żeby kogoś mieć?
                                                    > bo skoro wierna być nie zamierzasz, odchodzić także nie, to może zaproponuj mu
                                                    > układ i chodźcie sobie na spotkania swingersów itp i przy okazji on się zabawi
                                                    > a
                                                    > nie tylko Ty jak to ma miejsce obecnie...


                                                    Czy tematem tego wątku była prośba o poradę jak mam sobie radzić w życiu i jak
                                                    ułożyć stosunki z mężem??? Odpowiedź brzmi: NIE!
                                                    Skoro nie taki był temat, to daj sobie spokój z tymi poradami. To mój ostatni
                                                    post do Ciebie. Po prostu pewne rzeczy do Ciebie nie docierają i nie ma na to
                                                    rady...
                                                  • i_vovin Re: ... 24.06.09, 18:16
                                                    Kobieto! Popatrz, jak okłamujesz sama siebie, do czego prowadzi
                                                    błądzenie po krętych ścieżkach, błędnik wysiada i cała reszta




                                                    To twoje zdanie na ten temat, co najwyżej...
                                                  • n.i.p.69 Re: ... 17.06.09, 18:46
                                                    Masz depresje?/!... powinnas chyba się zastanowic co Cię tak wku....wia i na
                                                    KOGO! wyładowujesz ten swój "niewinny" balaścik (????)

                                                    ... aaaa i nie oszukuj się, samo nie przeminie, a wmawianie sobie, ze jesteś
                                                    "silna" pomoże tylko na chwile, mimo wszystko życzę powodzenia!
                                                  • puma-2 Re: ... 17.06.09, 19:19
                                                    n.i.p.69 napisał:

                                                    > Masz depresje?/!... powinnas chyba się zastanowic co Cię tak
                                                    wku....wia i na
                                                    > KOGO! wyładowujesz ten swój "niewinny" balaścik (????)
                                                    >
                                                    > ... aaaa i nie oszukuj się, samo nie przeminie, a wmawianie sobie,
                                                    ze jesteś
                                                    > "silna" pomoże tylko na chwile, mimo wszystko życzę powodzenia!
                                                    masz dużo wolnego czasu i nic do zrobienia?
                                                    zastanów się dlaczego tak jest ?
                                                    czy twoje pisanie o naprawie tego świata i ułomności mają jakiś cel
                                                    .....aaa zapisz się tam może tam znajdziesz drogę życia ?
                                                    odpuść nawijasz naiwnie jak dziecko co błodzi w ciemność cały
                                                    paradoks sytuacji polega na tym że my piszemy co przeżyłśmy a Wy o
                                                    tym o czym marzycie
                                                  • n.i.p.69 Re: ... 17.06.09, 21:42
                                                    ...paradoks polega na tym, że w przeciwieństwie do mnie, nie masz bladego!!!
                                                    pojecia o czym mówisz, mówisz o emocjach, a jestes gotowa "zabić" każdego, kto
                                                    zbliża Cię do nich choćby na milimetr, a pomc jakiej oczekujesz to, tylko i
                                                    wyłącznie potrzeba potwierdzenia, że nie tylko Ty na tym podłym świecie jesteś
                                                    taka "szczęśliwa' Pa!!!
                                                • marecki225 Re: Doła dziś mam strasznego :( 16.06.09, 16:39
                                                  to skoro tak ciągnie Ciebie do niego i tak źle jest że z jego powodu łapiesz
                                                  depresję to po co marnujesz życie swojemu mężowi (bo jak narazie Ty je
                                                  marnujesz, mimo że wypisujesz teksty że czasami ma dobrze ale tylko wtedy kiedy
                                                  dobrze jest z kochankiem - postaw się w jego sytuacji jak Ty byś się czuła będąc
                                                  dobrze traktowaną tylko dlatego bo kochanek się spisał a kiedy nie spisuje się
                                                  to Ty jesteś równana z ziemią bez powodu generalnie). chcesz być naprawdę
                                                  MILUTKA? odejdź od męża. a zamiast urlopu radziłbym te pieniądze wydać na
                                                  rozprawę rozwodową, bo po co macie jechać na urlop skoro Ty będziesz miała męża
                                                  w dupie bo kochanka nie ma w pobliżu i Ty masz znowu depresję z tego powodu...
                                              • inesitaa Re: Doła dziś mam strasznego :( 20.06.09, 22:16
                                                Nigdy nie mów nigdy, ja na początku bym się dała pokrajać, że to
                                                tylko odskocznia. Długo, długo święcie wierzyłam, że dla mnie to fru
                                                i do widzenia, a rodziny za chiny ludowe nie rozbiję. Życie pisze
                                                inne scenariusze czasami. Dlatego lepiej odchodzić na tym
                                                etapie 'nielegalnego' związku.
                                          • kremniveaa Witaj w klubie 25.06.09, 11:44
                                            Nie wiem czy sa lepsze czy gorsze romanse, ale pracowe sa malo
                                            wygodne i diablenie zmiejszaja nasza wydajnosc smile

                                            Moja mini historia dosc podobna, ale...ani on ani ja nie jestesmy w
                                            formalnych zwiazkach.
                                            To jeszcze bardziej wydaje mi sie glupie, bo...nic poza wygoda nie
                                            trzyma nas z naszymi partnerami.
                                            Brakuje mi go sad
                                            Tak jak piszesz, tej chemii, tej iskry, tych smiechow. Tego nie mam
                                            w domu.
                                            Tutaj widze go, jest jakies 10m ode mnie.
                                            Czuje jego zapach, czasem spotykaja sie nasze spojrzenia i...gdy
                                            obroce glowe w lewe, widze...jego kobiete !!!!!
                                            Bardziej idiotycznej sytuacji nie znalam !!!!!
                                            Mowie sobie, ze sie nie angazuje uczuciowo, ze to tylko plan sexe,
                                            ale oczywiscie to dla sciemy, bo za dobrze mi z nim.
                                            Jestesmy tak do siebie podoni, ze nawet...ranimy sie identycznie.
                                            Nie da sie zakonczyc tak o i zeby nie meczylo, nie bolalo.
                                            Ja nawet juz nie mysle, o tym, ze moglibysmy byc razem.
                                            Ja po prostu chce poczuc go blisko mnie.
                                            Tortura trwa od 2 tygodni i dzien w dzien...
                    • inesitaa Re: Smutno mi bez niego :( 20.06.09, 21:35
                      Nie zawsze pojawiają się w chwili słabości, czasami zwyczajnie SĄ
                      jej przyczyną
            • elwirka.k Re: Smutno mi bez niego :( 16.10.09, 14:25
              ja tez byłam a raczej jestem w tym syfie bo nadal walcze z uczuciami. Tez nie
              umiałam zakonczyc znajomosci z żonatym mężczyzną. Tzn raz zakończyłam , wróciłam
              do niego i teraz znowu zakończyłam , poznałam naprawde fajnego faceta, dba o
              mnie, wiem że mnie kocha, a ostatnio przez przypadek spotkałam żonkosia.
              Rozmawialiśmy długo i znowu wróciły wspomnienia, ale sie nie dam tym razem, za
              dużo mam do stracenia. Trzymajcie za mnie kciuki smile
    • i_vovin Re: Smutno mi bez niego :( 17.06.09, 16:40
      Cześć SAD GIRL...

      Byłam po obu stronach barykady zdradzona, kochanka, żona.
      Doskonale Cie rozumiem co czujesz. Te momenty sa trudne.Wiem. Jako
      poradę moge zacytowac jedna z forumowiczek :
      czy jest to waszym zdaniem do zrobienia, zeby przeniesc czesc z
      tej iskrzacej znajomosci z powrotem w malzenstwo? Rozbudzic w sobie
      uczucia do meza..chcialabym czuc sie z mezem tak jak czuje sie z tym
      drugim..tylko im bardziej sie to nie udaje tym bardziej jestem
      sfrustrowana..nie wiem jak to wszystko ma wygladac.


      JEST i dokładnie o to chodzi!

      Czuc sie z mezem tak jak czuje sie z tym drugim. I są dwie drogi,
      zmienić relacje z meżem lub zmienić meża. Pytanie czy z nowym mezem
      nie bedzie tak samo czegoś brak po latach???
      Wtedy wychodzi, że braki sa w nas a nie w naszych meżach..!

      Ja próbowałam najpierw zmienic relacje z mezem. Po fiasku zmieniłam
      meza. Oczywiście po 10 latach związek troche sie zmienił i nie jest
      tak jak było "uroczo nielegalnie smile " na początku, ale sa inne
      plusy. Ale żaden inny facet już do szcześcia nie jest mi potrzebny i
      wszystko czego potrzebuje mam w jednym związku.

      Po latach i własnych przezyciach jestem przekonana, że:
      -teoria o krzywdzeniu biednej zony przez kochanke - bzdura
      -teoria o zostawaniu dla dzieci - jeszcze wieksza bzdura ( a na
      dodatek odpowiedzialnościa obarczamy nikomu niewinne dzieci! )
      -teoria o "mnie ma na sex a kocha zone..." naciagana. Nie do konca
      kocha bo by był uczciwy.
      -teoria o krzywdzeniu zony/meza przez zdrade - mocno naciagana. Jak
      chca niech sie rozwioda.
      -teoria o odrzucanu pokus - kompleta bzdura - akceptowac braki w
      malzeństwie i cierpiec w milczeniu w imie czego???
      -teoria o zdradzieniszczy relacje dwojga ludzi - jak najbardziej
      prawdziwa

      Jak Ci na relacji z meżem nie zalezy to zdradzaj ile wlezie. Z
      drugiej strony po cholere byc z mezem, na którym mi nie zależy?
      Co to dziewczyny za sprzataczke-matkepolke-cierpiacazamiliony
      chcecie byc? Nie chcecie normalnego fajnego zwiazku?? Przeciez na to
      zasługujecie. A z kim - no to juz inna sprawa. Najlepiej z
      zaradnym , dobrz tańczacym przystojniakiem - czego wszystkim zycze!

      Jako zdradzana żona mówie wam drogie kochanki: nie przejmujcie sie
      żonami/rodzinami/teściami/siostrami i czym tam jeszcze.
      Najlepiej zaiwestowac w rozwoj siebie - manicure - kosmetyczka -
      masazysta - terapeuta - joga - cos dla ciała i dla ducha. A wyrzuty
      sumienia szkodza na cerę. Najlepiej się ich pozbyc...

      • n.i.p.69 Re: Smutno mi bez niego :( 19.06.09, 18:45
        .... nastukałaś się troche w klawiaturę, szkoda tylko,ze napisałaś wszystko! i
        nic! w dodatku przecząc sama sobie wink
        • i_vovin Re: Smutno mi bez niego :( 22.06.09, 10:26

          smile mam drobna satysfakcje, że skoro trudno o rzeczowe kontr-
          argumenty - tak po prostu jestes niemiła.

          Romanse sie zdarzaja i wiem , że to lokowanie uczuc w ryzykownych
          obligacjach. Ale jeżeli sie uda to na WYSOKI procent!
          Trzymam kciuki za szczęsliwe zakończenia ( osobiście znam takie 2!)
          Pary są ze soba po 10 i 6 lat i tragicznego końca nie widac... wink
          Natomiast owe żony, które takie "były dobre, piekne , mądre i
          wspaniałe" niestety nadal nie moga znaleźć innych partnerów. A
          porzuconym mezom tez średnio sie wiedzie...Bo w małżeństwo jednak
          trzeba inwestować a nie tylko brać, brać, brać...

          Może jednak było wcześniej dbać o partnera/partnerke to by do
          innej/innego nie poszedł... Tak po prostu TEŻ bywa.
          Żony/meżowie nie macie prawa własności do małżonka , nawet jak Ci
          sie tak droga n.i.p.69 wydajesmile




          • marecki225 Re: Smutno mi bez niego :( 22.06.09, 11:25
            jeżeli właśnie nikt nie ma prawa własności do drugiej osoby i to czemu tylu
            zdradzających nadal siedzi przy mężu/żonie a przy okazji zdradza? czy to nie
            jest zaprzeczenie Twojej tezy o prawie własności, swojego stałego partnera
            traktuje się jako własność i koło zapasowe na wypadek wpadki?
            i właśnie tak jak piszesz o inwestowaniu w związek, to jest to prawdą że trzeba
            non stop w niego inwestować żeby później czerpać zyski z tej inwestycji ale
            większość osób chce odrazu czerpać zyski nie inwestując prawie nic, lub
            inwestując znikome fundusze (tak w większości postępują Ci których tak bronisz -
            zdradzający).
            • i_vovin Re: Smutno mi bez niego :( 22.06.09, 12:52
              to czemu tylu zdradzających nadal siedzi przy mężu/żonie a przy
              okazji zdradza?


              z lenistwa i tchórzostwa , tak w 99 %

              raczej warto zapytać, czemu zdradzajacy maż/zona, kiedy usłyszy , że
              to jego partnerka zdradza to dostaje szału zazdrości... smile smile
              takie: ja mogę , ale tobie to juz nie wolno

              Albo najperw " nic dla mnie nie znaczysz, jesteś zerem", a jak sie
              odchodzi to "rety, masz natychmiast wracać! jesteś moja"
              Tak bym sie zapytała wszystkich drogich kochanek (i kochanków
              jeżeli takowi są na tym forum): A jakby tak mąż/ żona odeszli lub
              zdradzali to co.... Byłaby awantura i płacze " Tobie nie
              wolno"...???

              Nie zdrada jest świństwem ale sprawiedliwość Kalego!
              I to jest prawdziwe traktowanie partnera jak własności.
              Ten kto zdradza ostatecznie chce jednym tyłkiem na dwóch koniach
              siedzieć. W domu tatusiek a na wyjeździe Romeo..., Tylko, że jak sie
              samemu jest postawionym w roli mamuski to już tak fajnie nie jest co
              nie?

              Moja już-nie znajoma opowiadała napierw jak to miewa romantyczne
              przygody na wyjazdach, jak to w domu ma nudno i potrzebuje "takiego
              czegos..."
              Ale jak nakryła męża na romansie, to pogoniła rywalke że ho ho!!! I
              jak to ją bolało, że on niewierny!

              Moze by tak choć trochę sprawiedliwości, choć tyle żeby rano móc w
              lustrze bez wstydu makijaż zrobić!
              • ta Re: Smutno mi bez niego :( 22.06.09, 22:48
                i_vovin napisała:

                > Moze by tak choć trochę sprawiedliwości, choć tyle żeby rano móc w
                > lustrze bez wstydu makijaż zrobić!

                Sądzisz, że wystarczy współmałżonkowi przyzwolić na romans pozamałżeński ( tzw
                trocha sprawiedliwości), by wymazać wstyd z powodu swojego romansu?
                Jak wciągnę kogoś w bagno,w którym tkwię, będę mniej umazana ?
                Ta_
                • i_vovin Re: Smutno mi bez niego :( 23.06.09, 09:57
                  Sądzisz, że wystarczy współmałżonkowi przyzwolić na romans
                  pozamałżeński ( tzw trocha sprawiedliwości), by wymazać wstyd z
                  powodu swojego romansu?


                  Nie, romans to żaden wstyd, najwyżej głupota...
                  Wstyd to kraść i sie nie myć. A że kochanek/ka to niczyja własność -
                  to nie kradzież, więc pozostaje tylko dbać o czystość.

                  A nie awanturowanie sie o to co się samemu robi to elementarna
                  sprawiedliwość i nic innego.
                  • ta Re: Smutno mi bez niego :( 24.06.09, 00:00
                    i_vovin napisała:

                    > Nie, romans to żaden wstyd, najwyżej głupota...

                    To twoje zdanie na ten temat, co najwyżej...
                    Ta_
                    • i_vovin Re: Smutno mi bez niego :( 24.06.09, 18:19
                      wstyd z powodu swojego romansu..

                      to,że romans to wstyd to twoje zdanie na ten temat, co najwyżej...
                      • ta Re: Smutno mi bez niego :( 25.06.09, 13:52
                        i_vovin wejdź na blog hm pana premiera Marcinkiewicza. Kilkanaście tysięcy
                        wypowiedzi potępiających romans i kilka co najwyżej( i to pisanych zapewne przez
                        Izabell i Kazimierza smile) popierających.

                        Jeśli romanse nie wstyd, dlaczego kwitną tylko w ukryciu?
                        Pochwal się znajomym i rodzinie, niech cieszą się wszyscy...
                        Ta_
                        • i_vovin Re: Smutno mi bez niego :( 26.06.09, 10:06
                          Nie wiem jak ty ale ja biorę prysznic też, kiedy nikt obcy nie
                          patrzy i nie wydaje mi sie, ze to wstyd.

                          Troche przynudzasz w tym swoim potępianiu.... Dyskuaja z Toba jest
                          dla mnie mało odkrywcza, same oklepane argumenty rodem z
                          wenezuelskiej telenoweli lub innego serialowego gniota.

                          znikam pa.
                          • ta Re: Smutno mi bez niego :( 26.06.09, 23:26
                            i_vovin napisała:

                            > Nie wiem jak ty ale ja biorę prysznic też, kiedy nikt obcy nie
                            > patrzy i nie wydaje mi sie, ze to wstyd.
                            >
                            > Troche przynudzasz w tym swoim potępianiu.... Dyskuaja z Toba jest
                            > dla mnie mało odkrywcza, same oklepane argumenty rodem z
                            > wenezuelskiej telenoweli lub innego serialowego gniota.
                            >
                            > znikam pa.

                            Pa smile
                            Ta_
                • kremniveaa Re: Smutno mi bez niego :( 25.06.09, 11:59
                  A jak nie ma sie wstydu, ani wyrzutow sumienia ?
                  To co wtedy ?
                  Moj facet mnie kocha, choc malo tego widac, ale nie wystarcza mi to.
                  Jednak, nie mam wyrzutow sumienia z powodu tego co robie.
                  Jestem zdzira ?
                  Po prawie 6 latach zwiazku gdzie obie strony byly wierne (Ah tak, to
                  mozna wiedziec na 100%) zdradzilam raz i drugi(obecni w zwiazku z ex
                  kochankiem) i...jesli gen zdrady istnieje, to ja jestem
                  jego "dumna" sad posiadaczka.
                  Jak napisala sad.g - to jest jak narkotyk.
                  Tylko dlaczego latwiej przychodzi nowa dawka, niz dodanie
                  troche "spice" do obecnego zwiazku ?????????????
                  • ta Re: Smutno mi bez niego :( 25.06.09, 13:53
                    kremniveaa napisała:

                    > A jak nie ma sie wstydu, ani wyrzutow sumienia ?
                    > To co wtedy ?

                    Nic wtedy. Życie do pupy i bryndza, cokolwiek byś o tym sądziła
                    Ta_
                    • kremniveaa Re: Smutno mi bez niego :( 25.06.09, 14:32
                      No, oczywiscie, bo przeciez to wstyd i poczucie winy sprawia, ze
                      mamy pasjonujace zycie i jestesmy correct, nie ?
                      • ta Re: Smutno mi bez niego :( 25.06.09, 22:38
                        kremniveaa napisała:

                        > No, oczywiscie, bo przeciez to wstyd i poczucie winy sprawia, ze
                        > mamy pasjonujace zycie i jestesmy correct, nie ?

                        Nie.
                        Ta_
              • nastka.nastka Re: Smutno mi bez niego :( 23.06.09, 22:29
                kawalek mojej starej historii, bez motywów i szczegółow, a w
                odniesiu do słów i_vovin....: gdy zona dowiedziala sie o naszej
                znajomosci, były grozby samobójstwa, upijanie się, lament calej
                rodziny, psychotropy, ataki serca, wyzwiska, wyrzucanie z domu,
                grozby, żeby wrócił. Wrócił. Ona również go zdradzala. Jak o tym
                wspomniał, usłyszał, ze w porównaniu z nim jest niwinna jak dziecko,
                bo ona ani razu nie zakochala sie, a on chciał nowego zycia. Zona
                zawsze kochala rodzine, była szczesliwa i pomimo tego, ze miala pare
                wyskoków w bok, to nigdy niczego zmieniac nie chciala. on jej
                uwierzyl, ze jego zdrada byla inna/gorsza niz jej. On wg niej mial
                dyplom ze zdradzania, bo sie zakochal. Ona byla ledwie raczkujacym
                przedszkolakiem, bo chodzilo jej wylacznie o seks. jej kontakt ze
                mna byl pelen wyzwisk i jadu. kto kogo pierwszy opuscił, zdradził?
                po obu stronach stalo się to w tym samym momencie. wszystko to juz
                poza mna. Z tego co wiem, zyja nadal razem. On probowal nie raz
                skontaktowac się ze mna. nie udalo mu sie namowic mnie na kawe ani
                razu. racje ma i_vovin porownujac tych, co zdradzają z dosiadaniem
                dwóch koni. czasem obie strony próbują takiego ujeżdzania. no i
                robią się konie cztery.
                • ta Re: Smutno mi bez niego :( 24.06.09, 00:03
                  nastka, zapraszali cię do sesji terapeutycznych, że tak doskonale znasz
                  szczegóły ich pożycia wink? Następna naiwna, co spija słowa kochanka z ust
                  jego...ech...
                  Ta_
                  • nastka.nastka Re: Smutno mi bez niego :( 24.06.09, 06:08
                    ta napisała:

                    > nastka, zapraszali cię do sesji terapeutycznych, że tak doskonale
                    znasz
                    > szczegóły ich pożycia wink? Następna naiwna, co spija słowa kochanka
                    z ust
                    > jego...ech...
                    > Ta_

                    czas przeszły, nie teraźniejszy. szczegoly niestety znałam i to dosc
                    dobrze. Jak wspomniałam, żona kontaktowała się ze mną. Nawet mnie
                    wspomniała, że w porównaniu z tym, co zrobilismy my, ona jest
                    niewinna jak dziecko. a na sesje terapeutyczne powiedziala
                    stanowcze "nie". moze cos sie zmienilo. Ich pozycie nie zaprzata mi
                    głowy.
          • ta Re: Smutno mi bez niego :( 22.06.09, 22:40
            i_vovin napisała:

            > Romanse sie zdarzaja i wiem , że to lokowanie uczuc w ryzykownych
            > obligacjach. Ale jeżeli sie uda to na WYSOKI procent!

            Przynajmniej szczerze i wszystko jasne...
            Izabell, o Izabell
            Ta_
      • kremniveaa Re: Smutno mi bez niego :( 25.06.09, 11:50
        Amen !
    • inesitaa Re: Smutno mi bez niego :( 20.06.09, 21:31
      Mnie się udało rozkochać, jak to ujęłaś, ale wierz mi - znacznie
      łatwiej wyplątać się z takiego układu jeśli ta druga strona jest
      niezaangażowana. Dość trudno jest z własnymi emocjami, a tak musisz
      sobie radzić jeszcze z prawdziwym albo wyimaginowanym (co na jedno
      wychodzi) cierpieniem drugiej osoby.
    • merco007 Re: Smutno mi bez niego :( 31.08.09, 12:17
      Ojjj zeby nigdy tylko nie trafić w życiu na taką suke jak autorka wątku i pare tu komentujących pań...
      Współczuję mężom.
      • asdaa Re: Smutno mi bez niego :( 31.08.09, 17:14
        nooo..., to pilnuj się, bo te suki tylko czyhają na takiego jak Ty!
        • merco007 Re: Smutno mi bez niego :( 31.08.09, 18:41
          Mam nadzieje ze żadnej takiej nie spotkam. Zdaradzająca kobieta to dla mnie podgatunkiem człowieka rozumnego. Niebronię nikomu prawa do szczęscia, ale wypadało by byc uczciwym wobec męża i od niego odejść! Wtedy będzie miał szanse znaleźć kogoś dla kogo będzie kims naprawde waznym, a nie tylko którymś takmw kolejce.
          Każdy ma prawo zmarnować sobie zycie , ale nikt nie ma prawa robić tego innym! a wy zdradzając męzów własnie to robicie.
          Nie jestem zbyt wierzacym człowiekiem, ale mam nadzieję że kiedyś ktoś was z tego rozliczy.
          • asdaa Re: Smutno mi bez niego :( 31.08.09, 20:33
            a o zdradzających facetach co powiesz?
            • merco007 Re: Smutno mi bez niego :( 31.08.09, 20:54
              Powiem, że zdrada męska nie rózni się niczym od zdrady kobiecej. Myślałaś że jestem hipokrytą i stosuję wobec siebie inne standardy?
              Stałe związki i szczególnie sluby nie są obowiązkiem , ale dla wielu sa wygodne. Jesli ktoś jest tak niestabilny emocjonalnie że przy pierwszym uniesieniu zapomina o przysiędze małżeńskiej, powinien zapomnieć o formalnych związkach.
              • asdaa Re: Smutno mi bez niego :( 02.09.09, 16:16
                merco007 napisał:
                > . Jesli ktoś jest tak niestabilny emocjonalnie że przy pierwszym uniesieniu zap
                > omina o przysiędze małżeńskiej, powinien zapomnieć o formalnych związkach.

                byłoby idealnie, a jak wiadomo ideałów nie ma... sad
          • lu_bella Re: Smutno mi bez niego :( 31.08.09, 21:51
            merco007 napisał:

            > Mam nadzieje ze żadnej takiej nie spotkam. Zdaradzająca kobieta to dla mnie pod
            > gatunkiem człowieka rozumnego.

            A gdzie u ciebie są złodzieje, mordercy na mniejsza i na większą skalę ?



            Niebronię nikomu prawa do szczęscia, ale wypadał
            > o by byc uczciwym wobec męża i od niego odejść!

            Na uczciwość to sobie trzeba zasłużyć wink


            Wtedy będzie miał szanse znaleź
            > ć kogoś dla kogo będzie kims naprawde waznym,

            Na to też trzeba zasługiwać ;/


            a nie tylko którymś takmw kolejce
            > .
            > Każdy ma prawo zmarnować sobie zycie , ale nikt nie ma prawa robić tego innym!

            Uważasz, ze tylko zdrada marnuje życie ? A może właśnie świadomość zmarnowanego życia pcha do zdrady ?

            > a wy zdradzając męzów własnie to robicie.
            > Nie jestem zbyt wierzacym człowiekiem, ale mam nadzieję że kiedyś ktoś was z te
            > go rozliczy.

            A może zdrada to właśnie rachunek dla kogoś za coś o czym zapomniał ?
            • merco007 Re: Smutno mi bez niego :( 31.08.09, 22:09
              > A może zdrada to właśnie rachunek dla kogoś za coś o czym zapomniał ?
              Czytając to formu mam wrażenie że zdrada to nie jest żaden rachunek tylko wyrachowanie kobiet. Jeśli facet olał kobiete , bił czy coś w tym stylu to karą powinno być odejście a nie zdrada.
              A jesli zdradził to kobieta niech zdradza do woli(choć ja by jednak radził odejść i mieć jasność sytuacji)

              > Na uczciwość to sobie trzeba zasłużyć wink
              > Na to też trzeba zasługiwać ;/
              Tego zakładania zgóry że facet na nic nie zasługuje zabardzo nie rozumiem. Kobiety piszą tu często że ich męzowie sa fajnymi facetami i nie chcą od nich odchodzić (tak wygodniej co? kochanek do seksu a mąż do brania kasy na siebie i dziecko)

              > A gdzie u ciebie są złodzieje, mordercy na mniejsza i na większą skalę ?
              O tym chyba teraz nie rozmawiamy...

              > Uważasz, ze tylko zdrada marnuje życie ? A może właśnie świadomość zmarnowanego
              > życia pcha do zdrady ?
              Jak już pisałem , jesli zasłużył to się zgadzam. Ale jesli np: nudny charakter małżonka przed ślubem był ok, a po slubie nagle zachciało się iskry , to niech nie ma o to pretensji do męza.

              Ja wszystkim życze jak najlepiej, bo ma się jedno życie które trzeba przezyć jak najlepiej. Ale jeśli po slubie poznało się swoją prawdziwą miłosc zycia a mąż jest tylko w zapasie (wrazie wpadki z kochankiem mozna wrobic w dzieciaka małzonka , bo po co sobie komlikowwać zycie , nie?) to nie mozna byc jedną nogą u kochanka a drugą w domu z mężem i dziecmi...
              • lu-bella Re: Smutno mi bez niego :( 31.08.09, 22:18
                big_grin i o to mi chodziło smile Nie ma reguł uncertain
                I nie wierz jeżeli ktoś pisze...mój mąż/ moja żona jest fajny/a, kocham go/ją, ale mam kochanka/kę. W takim wypadku, albo nie jest taki fajny/a , albo go/jej nie kocha. Są ludzie którzy nie potrafią kochać i tyle uncertain

                Nie rozumiem też czemu uważasz, że kryminaliści to inny świat ? Życie to życie. Trzeba czasem wybrać mniejsze zło, bo nie da się rozdzielić tematów.
                • merco007 Re: Smutno mi bez niego :( 31.08.09, 22:24
                  A mi chodzi o to , żeby nie okłamywać męża, nawet tego który nie potrafi kochać. Nie lecieć na łatwizne, pare godzinek z kochankiem a reszta dnia z małzonkiem.
                  > I nie wierz jeżeli ktoś pisze...mój mąż/ moja żona jest fajny/a, kocham go/ją,
                  > ale mam kochanka/kę. W takim wypadku, albo nie jest taki fajny/a , albo go/jej
                  > nie kocha
                  Czyli chodzi o wygodę kosztem małżonka. Uważasz, że to fair?

                  > Nie rozumiem też czemu uważasz, że kryminaliści to inny świat ?
                  Nie inny swaiat , tylko inny temat
                  • lu-bella Re: Smutno mi bez niego :( 31.08.09, 22:32
                    merco007 napisał:

                    > A mi chodzi o to , żeby nie okłamywać męża, nawet tego który nie potrafi kochać

                    Łaaa nie to miałam na myśli. Ktoś kto kocha tak łatwo nie zdradzi.

                    > . Nie lecieć na łatwizne, pare godzinek z kochankiem a reszta dnia z małzonkiem
                    > .

                    Myślisz, że to łatwizna ?? Tyle kombinowania ;D

                    > > I nie wierz jeżeli ktoś pisze...mój mąż/ moja żona jest fajny/a, kocham g
                    > o/ją,
                    > > ale mam kochanka/kę. W takim wypadku, albo nie jest taki fajny/a , albo g
                    > o/jej
                    > > nie kocha
                    > Czyli chodzi o wygodę kosztem małżonka. Uważasz, że to fair?

                    Akurat miałam na myśli kobiety, które nie kochając mężów są z nimi bo kasa się liczy. Część tych facetów idzie na boki ( chyba o seks ) bo też im szkoda majątku dzielić.
                    >
                    > > Nie rozumiem też czemu uważasz, że kryminaliści to inny świat ?
                    > Nie inny swaiat , tylko inny temat

                    Gatunek to gatunek. Nie ma gatunków człowieka w zależności od tematów.
                    • merco007 Re: Smutno mi bez niego :( 31.08.09, 22:41
                      > Łaaa nie to miałam na myśli. Ktoś kto kocha tak łatwo nie zdradzi.

                      A jesli poczuje "iskrę"(czy jak wy to tam nazywacie) do innego super faceta?
                      Właśnie to mnie najbardziej zaszokowało na tym forum. Mozna byc mega oddanym facetem, dbać, kochac, itd , ale wystarczy fajny facet w pracy do którego ona coś poczuje i już po małżenstwie (prawdziwym)

                      Bede to powtarzał chyba milion razy.
                      Chcesz iść do innego? Idz , ale nie zapomnij o rozwodzie...
                      • ta Re: Smutno mi bez niego :( 31.08.09, 23:00
                        merco007 napisał:

                        > Bede to powtarzał chyba milion razy.
                        > Chcesz iść do innego? Idz , ale nie zapomnij o rozwodzie...

                        Nie dotrze...sad
                        Ta_
            • ta Re: Smutno mi bez niego :( 01.09.09, 00:57
              lu_bella napisała:

              > Na uczciwość to sobie trzeba zasłużyć wink

              Ty to masz jednak łeb !!!
              Ta_
              • lu_bella Re: Smutno mi bez niego :( 01.09.09, 07:24
                ta napisała:

                > lu_bella napisała:
                >
                > > Na uczciwość to sobie trzeba zasłużyć wink
                >
                > Ty to masz jednak łeb !!!
                > Ta_
                Wyrwij z kontekstu więcej i popisuj się. Jedno zdanie to mało uncertain

                • ta Re: Smutno mi bez niego :( 01.09.09, 23:54
                  lu_bella napisała:

                  > Wyrwij z kontekstu więcej i popisuj się. Jedno zdanie to mało uncertain

                  Z jakiego, przepraszam, kontekstu?
                  Palnęłaś luzikiem to jedno zdanie: "Na uczciwość to sobie trzeba zasłużyć wink".
                  Stanowi ono jednoznacznie wyrażony pogląd. Nic dodać nic ująć. Koń, jaki jest,
                  każdy widzi. Moralność modyfikowana.
                  Ta_
                  • lu_bella Re: Smutno mi bez niego :( 02.09.09, 08:16
                    ta napisała:

                    > lu_bella napisała:
                    >
                    > > Wyrwij z kontekstu więcej i popisuj się. Jedno zdanie to mało uncertain
                    >
                    > Z jakiego, przepraszam, kontekstu?

                    Nie wiesz co to kontekst ??
                    A wiesz co to wink ?? surprised

                    > Palnęłaś luzikiem to jedno zdanie: "Na uczciwość to sobie trzeba zasłużyć wink".
                    > Stanowi ono jednoznacznie wyrażony pogląd. Nic dodać nic ująć. Koń, jaki jest,
                    > każdy widzi. Moralność modyfikowana.
                    > Ta_

                    Tak jak modyfikowane jest twoje podejście do np. postów fam.me, verssy smile
                    Napisałam ci kiedyś, że jeśli nie wiesz co mi chodzi z "moralnością" to daj znać i co ?? Wynika, że śmoco tongue_out
                    • ta Re: Smutno mi bez niego :( 03.09.09, 21:14
                      Lubella napisała:

                      >"Na uczciwość to sobie trzeba zasłużyć
                      > wink".

                      Wytłumacz o co chodzi
                      Ta_
                      • lu_bella Re: Smutno mi bez niego :( 04.09.09, 07:03
                        ta napisała:

                        > Lubella napisała:
                        >
                        > >"Na uczciwość to sobie trzeba zasłużyć
                        > > wink".
                        >
                        > Wytłumacz o co chodzi
                        > Ta_

                        A co tu do tłumaczenia wink A i "moralności" przykładów masz pod dostatkiem dzięki
                        verssie i fam.me a raczej verssie vel fam.me suspicious
                        Nie lubię się powtarzać, chociaż nie wiem ile zostało a ile wykasowane uncertain
                        • ta "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 04.09.09, 13:18
                          Nie uciekaj na pobocze.
                          Wytłumacz, co oznacza twoje zdanie, że cyt.:"na uczciwość trzeba sobie zasłużyć"
                          Ta_
                          • lu_bella Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 04.09.09, 15:28
                            ta napisała:

                            > Nie uciekaj na pobocze.
                            > Wytłumacz, co oznacza twoje zdanie, że cyt.:"na uczciwość trzeba sobie zasłużyć
                            > "
                            > Ta_

                            Ok big_grin ale innym razem, bo teraz nie mam weny smile
                            • klawiatura_zablokowana Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 05.09.09, 16:14
                              Ej no, dziewczyny...

                              na uczciwość zasługuje każdy. Inaczej oszukiwalibyśmy i kłamali na każdym kroku,
                              bo osoby nam jeszcze nieznane "nie zasłużyły sobie" na naszą uczciwość?

                              Uczciwość to uczciwość, jest uniwersalna, naturalna, jest stanem "domyślnym".
                              Zakładam, że ludzie wokół mnie są uczciwi, dopóki nie okaże się, że kłamią i
                              oszukują.

                              Tak się przynajmniej MNIE wydaje.
                              • ta Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 06.09.09, 09:49
                                Klawiaturo, lu-bella prezentuje na tym forum modyfikowaną moralność, w którą
                                doskonale wpisuje się jej pogląd o "uczciwości na którą trzeba sobie zasłużyć"
                                Wymknął się jej nieopatrznie ( trochę "łatwozapalna" jest wink) Chcę dociec, co
                                miała dokładnie na myśli, gdyż dla mnie jest to pogląd wręcz rewolucyjny big_grin
                                Ta_
                                • lu_bella Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 06.09.09, 13:55
                                  ta napisała:

                                  > Klawiaturo, lu-bella prezentuje na tym forum modyfikowaną moralność,

                                  Ok.. uncertain w takim razie wytłumacz mi to, że wg. KK aborcja to morderstwo, ale dziecka urodzonego sporo przed terminem ( powiedzmy o wadze 400g) ksiądz już nie pochowa ? O ile się nie mylę zmarłemu noworodkowi pogrzeb też się nie należy sad ( może być odprawiona msza )
                                  Dla mnie to "moralność" . Zygota to człowiek, a dziecko zmarłe po porodzie to niby co ?



                                  w którą
                                  > doskonale wpisuje się jej pogląd o "uczciwości na którą trzeba sobie zasłużyć"
                                  > Wymknął się jej nieopatrznie ( trochę "łatwozapalna" jest wink)

                                  Nic mi się nie wymsknęło nieopatrznie szanowna pani. Ja miałam na myśli konkretny przykład żony psychola, który pastwił sie nad nią fizycznie i psychicznie tak skutecznie, że nie była w stanie przedsięwziąć żadnych kroków, żeby to zakończyć. Dopiero związek z kochankiem dał jej siły, żeby zakończyć gehennę trwającą kilkanaście lat.
                                  Dodam jeszcze, że pan przyprowadzał do domu swoją "narzeczoną" , a jego ślubna musiała jej kawę podawać. Przypatrywała się temu wszystkiemu pani teściowa i dobijała kobietę.
                                  Dopiero siła i pewność siebie jaka zyskała przy boku kochanka ( że o szacunku czy bliskości nie wspomnę) pomogła jej przejrzeć na oczy.
                                  Uczciwość ( szczerość ) w stosunku do tego pana doprowadziła by do kolejnego pobicia i szeregu restrykcji z jego strony co zapewne skutkowało by powrotem do roli popychadła itd.
                                  I zanim napiszesz co powinna była zrobić przed kochankiem, poczytaj o ofiarach przemocy.

                                  Chcę dociec, co
                                  > miała dokładnie na myśli, gdyż dla mnie jest to pogląd wręcz rewolucyjny big_grin
                                  > Ta_

                                  Ja rewolucji nie widzę, ja tylko widzę RÓŻNE sytuacje w życiu RÓŻNYCH ludzi.
                                  • daria_nowak Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 06.09.09, 18:44
                                    Oj, jak mogłaś! Taka mało sztampowa historia? Przecież dzieją się tylko
                                    schematy, a wszystkie trójkątne kwestie są proste jak drutwink

                                    Kochanki to złe kobiety są i już! Proste!
                                    wink)
                                  • ta Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 06.09.09, 22:26
                                    ( nie wyśmieję twojej historii a'priori, nadal wolę naiwnie wierzyć, że jest
                                    prawdziwa,choć podejrzewam, że jest inaczej, niż grubiańskim śmiechem urazić
                                    kogoś głęboko nieszczęśliwego)

                                    lu_bella napisała:

                                    > Nic mi się nie wymsknęło nieopatrznie szanowna pani. Ja miałam na myśli konkret
                                    > ny przykład żony psychola, który pastwił sie nad nią fizycznie i psychicznie ta
                                    > k skutecznie, że nie była w stanie przedsięwziąć żadnych kroków, żeby to zakońc
                                    > zyć. Dopiero związek z kochankiem dał jej siły, żeby zakończyć gehennę trwającą
                                    > kilkanaście lat.

                                    Miałaś na myśli bógwico, teraz podajesz dramatyczny przykład. Miotasz się, daj
                                    spokój.
                                    Co do powyższego, pani w przytoczonym przykładzie zachowała się nadzwyczaj
                                    nierozsądnie i nadzwyczaj ryzykownie, wikłając się przy przemocowym małżonku w
                                    romans !!! Mogło się to skończyć dramatycznie źle, gdyby małżonek romans odkrył,
                                    narażała także na niebezpieczeństwo innego człowieka. Mniej ryzykowne, uczciwe i
                                    łatwiejsze (tak !)byłoby znalezienie sił na odejście od małżonka, to jest
                                    możliwe. Wygląda na to, że pani uzależniona jest od mocnych wrażeń. To się
                                    zdarza w związkach przemocowych, wymaga terapii.
                                    Ta_
                                    Z pytaniem o aborcję i pochówki zmarłych dzieci udaj się na inne forum
                                    • daria_nowak Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 06.09.09, 23:44
                                      Jezzzzzzzzzzu, a Ty znów wszystkie rozumy zjadłaś.
                                      Mniej ryzykowne, uczciwe
                                      > i
                                      > łatwiejsze (tak !)byłoby znalezienie sił na odejście od małżonka, to jest
                                      > możliwe.

                                      Tak. Możliwe. Co nie oznacza, ze wszyscy tak mają, bo Ty tak byś chciała.
                                      Zrozum, kobieto, ludzie są rożni. Słabi, silni, madrzy, głupi, serdeczni,
                                      skryci, jacyś tam. Mało kto patrzy na siebie z boku, z naukowym zadęciem,
                                      rozkładając swoje życie i uczucia (ot choćby taki strach) na czynniki pierwsze.
                                      Do tego się dochodzi z czasem, Spokój daje dystans. Gdy emocje trwają, jest to
                                      rzadkością.
                                      Najlepiej by było, żeby wszystkie maltretowane kobiety odchodziły od swoich
                                      oprawców.
                                      Najlepiej by było, żeby nikt nie maltretował dzieci.
                                      Najlepiej by było, żeby pobierali się ludzie dojrzali. Najlepiej by było, żeby
                                      ludzie potrafili i chcieli się ze sobą porozumieć. Coś dorzucisz?
                                      Najlepiej by było, żeby ludzie, którzy miast empatii mają rację, zostawili ją
                                      dla siebie. Bo są jedynie śmieszni.
                                      • ta Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 07.09.09, 22:52
                                        daria_nowak napisała:

                                        > Zrozum, kobieto, ludzie są rożni. Słabi, silni, madrzy, głupi, serdeczni,
                                        > skryci, jacyś tam

                                        I jest Ta_ , ma prawo BYĆ i różnić się od innych w tym wymienionych powyżej,
                                        albowiem zrozum kobieto, że ludzie są RÓŻNI big_grin
                                        Ta_
                                        • daria_nowak Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 08.09.09, 13:02
                                          Pełne prawosmile! Tyle, ze pisząc:
                                          Mniej ryzykowne, uczciwe
                                          > i
                                          > łatwiejsze (tak !)byłoby znalezienie sił na odejście od małżonka, to jest
                                          > możliwe.

                                          odbierasz to prawo. TY WIESZ jak jest u wszystkich. Że łatwiej jest tak i tak, a
                                          nie inaczej.

                                          Mam wrażenie, ze pewne nieporozumienia wyrastają tu na bazie hmmm...
                                          bezczelności językowejwink Postawy ja wiem najlepiej, jestem de beściak, się
                                          słuchajcie,. Bez marginesu akceptującego inne postawy jak choćby proste "sądzę",
                                          "moim zdaniem", "dla mnie".

                                          To nawet nie jest irytujące, ale po części dyskredytuje odpowiedź dana z pozycji
                                          "zjadłam wszystkie rozumy".
                                          Może zagmatwałam, ale sądzę, ze wiesz o co chodzismile.
                                          • ta Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 08.09.09, 23:50

                                            daria_nowak napisała:

                                            > Mam wrażenie, ze pewne nieporozumienia wyrastają tu na bazie hmmm...
                                            > bezczelności językowejwink Postawy ja wiem najlepiej, jestem de beściak, się
                                            > słuchajcie,. Bez marginesu akceptującego inne postawy jak choćby proste "sądzę"
                                            > ,
                                            > "moim zdaniem", "dla mnie".

                                            Czy każdą wypowiedź mam zaczynać od "moim zdaniem", "sądzę" itp?
                                            Czy od innych wątkownic tego wymagasz i sama tak czynisz?.

                                            Oczywiście, że wszystko co piszę tutaj, piszę osobiście sama i tylko dlatego, że
                                            TAK SĄDZĘ, TAK UWAŻAM i jest to MOJE ZDANIE.
                                            Nie reprezentuje tutaj nikogo, ani nie jestem rzecznikiem tajemniczych postaci
                                            smile To jest jasne i oczywiste.

                                            Jestem absolutnie wolna i samodzielna w myśleniu, nie muszę zastrzegać za każdym
                                            razem, że jest to "moje zdanie", albowiem nie znam sytuacji bym ślepo klepała
                                            zdania cudze smile

                                            Poprzedzanie wypowiedzi zwrotem "moim zdaniem" jest śmieszne i nielogiczne,
                                            sztucznie ozdobne i manieryczne. No bo czyje zdanie porusza ustami je
                                            wypowiadającego lub czyje ręce klepią w klawiaturę? Jeśli ktoś kogoś cytuje to
                                            cytat zaznacza, lub powołuje się w inny sposób na cudze wypowiedzi.Jeśli tego
                                            nie robi, to wypowiada myśli WŁASNE.

                                            Jeśli słyszę "moim zdaniem", to podejrzewam, że dyskutujący wyjątkowo w danej
                                            chwili ma zdanie własne, jeśli musi to koniecznie podkreślać, a na co dzień
                                            powtarza za innymi bezmyślnie.

                                            Summa summarum, wygłaszam tutaj zdania WŁASNE,zaś wypowiedzi cudze cytuję
                                            zachowując szacunek do wytworów innej głowy.
                                            Ta_

                                            > Mam wrażenie, ze pewne nieporozumienia wyrastają tu na bazie >hmmm...
                                            > bezczelności językowejwink Postawy ja wiem najlepiej, jestem de >beściak, się
                                            > słuchajcie

                                            W


                                            • daria_nowak Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 09.09.09, 09:13
                                              Mylisz się, bowiem formy, które tu stosujesz powodują, ze brak Twojego zdania, a
                                              wszystko JEST. Jest tak jak mówisz i już (to cudne Tak! w nawiasie też).
                                              Wychodzi na prawdę obiektywną i jedyną słuszność, nie dla Ciebie a apriori.
                                              W związku z powyższym wychodzą nieporozumienia, bo gdy piszesz "jest tak i tak",
                                              to rozciągasz swoją prawdę obiektywną na wszystkich, nie pozwalając, albo
                                              inaczej - z góry negując inne zdanie.
                                              To kwestia sposobu i wybacz, kultury pisania.
                                    • les.vacances Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 06.09.09, 23:56
                                      Ta, bardzo jesteś prymitywna w tym, co piszesz.
                                    • lu_bella Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 07.09.09, 07:04
                                      ta napisała:

                                      > ( nie wyśmieję twojej historii a'priori, nadal wolę naiwnie wierzyć, że jest
                                      > prawdziwa,choć podejrzewam, że jest inaczej, niż grubiańskim śmiechem urazić
                                      > kogoś głęboko nieszczęśliwego)

                                      Ha ha ha a pisz co chcesz, jakoś mnie osobiście nie wzrusza to co napiszesz ( o ile się nie mylę, gdzieś napisałam że znam twoja reakcję )
                                      Co do fam.me to faktycznie iście nieszczęśliwa kobieta,ale nie wdowa tylko jędza z rozdwojoną osobowością ( zastanawiam się czy nie roztrojoną suspicious)
                                      No ale zapomniała .............suspicious ty masz do niej słabość, więc i widzisz co chcesz widzieć....................................HA HA HA HA
                                      >
                                      >
                                      >
                                      > Miałaś na myśli bógwico, teraz podajesz dramatyczny przykład. Miotasz się, daj
                                      > spokój.

                                      Bógwico, jak to określasz, to twoje nudne do bólu, umoralniające teksty z przerostem formy nad treścią.


                                      > Co do powyższego, pani w przytoczonym przykładzie zachowała się nadzwyczaj
                                      > nierozsądnie i nadzwyczaj ryzykownie, wikłając się przy przemocowym małżonku w
                                      > romans !!! Mogło się to skończyć dramatycznie źle, gdyby małżonek romans odkrył
                                      > ,
                                      > narażała także na niebezpieczeństwo innego człowieka.

                                      Pan mąż-debil rzucał się tylko do słabszych, jak to często z przemocowcami bywa suspicious

                                      Mniej ryzykowne, uczciwe
                                      > i
                                      > łatwiejsze (tak !)byłoby znalezienie sił na odejście od małżonka, to jest
                                      > możliwe.

                                      Ho ho ho...ależ ty jesteś mądrala surprised Niby gdzie miała odejść ??? Mieszkanie -służbowe męża. Jej rodzice to nic innego jak przykład przemocy, który ona powieliła.

                                      Wygląda na to, że pani uzależniona jest od mocnych wrażeń. To się
                                      > zdarza w związkach przemocowych, wymaga terapii.

                                      Słyszałaś o strachu, o poczuciu bezradności ??? Słyszałaś jak przemocowiec potrafi wszystko zorganizować, żeby zostało w 4 ścianach ?
                                      Każda awantura rozpoczynała się od schowania telefonu, żeby nie zadzwoniła na policję. Kiedy ona wzywała w końcu policję to po przyjeździe radiowozu, policjanci zastawali grzecznie oglądającego telewizję , podpitego pana i nie mogli nic zrobić, a może nie chcieli ?
                                      Zapomniałam dodać, że to wszystko było 11-12 lat temu. Nie w iem co u niej , bo już tam nie mieszkam. Mam jednak nadzieję, że wszystko jest dobrze. zresztą jej dzieci są już na tyle duże, że łatwiej im na 100%.

                                      >
                                      > Z pytaniem o aborcję i pochówki zmarłych dzieci udaj się na inne forum

                                      A czy ja się ciebie o coś pytałam ? Podałam ci przykład "moralności" z czysto retorycznymi pytaniami ...ech.............................tongue_out
                                      • ta Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 07.09.09, 22:57
                                        lu_bella napisała:

                                        > Słyszałaś o strachu, o poczuciu bezradności ??? Słyszałaś jak przemocowiec potr
                                        > afi wszystko zorganizować, żeby zostało w 4 ścianach ?

                                        Nie tylko słyszałam, wystarczy?
                                        Ta_
                                        • lu_bella Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 08.09.09, 07:14
                                          ta napisała:

                                          > lu_bella napisała:
                                          >
                                          > > Słyszałaś o strachu, o poczuciu bezradności ??? Słyszałaś jak przemocowie
                                          > c potr
                                          > > afi wszystko zorganizować, żeby zostało w 4 ścianach ?
                                          >
                                          > Nie tylko słyszałam, wystarczy?


                                          I w związku z powyższym o kobiecie, która jest ofiara przemocy piszesz, że była uzależniona od mocnych wrażeń, co najmniej jakby na bangee skakała...uncertain
                                          • ta Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 08.09.09, 23:25
                                            lu_bella napisała:

                                            >o kobiecie, która jest ofiara przemocy piszesz, że była
                                            > uzależniona od mocnych wrażeń, co najmniej jakby na bangee skakała...uncertain

                                            Dowiedz się więcej na temat związków przemocowych, to ci się rozjaśni.
                                            Uzależnienie od adrenaliny jest takie samo niezależnie z jakiej przyczyny ona
                                            się wydziela, czy to z powodu kontaktu z przemocowym małżonkiem, czy też z
                                            powodu skoku na bangee. To jest fizjologia na którą nie można się obrażać, tak
                                            to po prostu jest. W związku z tym i jeszcze tzw syndromem sztokholmskim tak
                                            trudno uwolnić się z systemu przemocy.
                                            Dlatego tak trudno uwierzyć mi w to, że kobieta tkwiąca w niszczącym,
                                            przemocowym związku wdała się w romans, to niemal niemożliwe, ale skoro o tym
                                            piszesz, lu-bello, to MUSI być prawda wink
                                            Ta_
                                            • lu_bella Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 09.09.09, 07:29
                                              Uzależniona to Ty_ jesteś OD SWOJEJ racji.
                                              Nie widzę możliwości, żebyś żyła w idealnym świecie. A jednak wątpisz w pewne sytuacje. Może po prostu jesteś ślepa na innych ludzi, "bo masz rację".
                                              Nie interesuje mnie czy wierzysz czy nie. Załóżmy, że kobieta kłamała żeby znaleźć sobie usprawiedliwienie, a to co widziała u niej inna koleżanka to omamy.

                                              P.S.
                                              Na szczęście byli ludzie którzy jej uwierzyli i pomogli ( "odpowiednia" interwencja policji hłe hłe hłe ).
                                            • daria_nowak Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 09.09.09, 09:49
                                              Błagam Ta, toż to kompromitacja zawodowa, jeśli masz coś wspólnego z psychologią!
                                              Zacznijmy od tradycji rodziny patriarchalnej, w której rola kobiety jest
                                              zredukowana w różnym stopniu, aż do w pełni kontrolowanego przedmiotu służącego
                                              mężczyźnie. Powstało wiele teorii mających na celu udowodnienie niższej
                                              inteligencji, problemu z abstrakcyjnym myśleniem, czy złą budowa/funkcjonowaniem
                                              mózgu. W skrócie – historia obarczyła nas pewnym brzemieniem. Kolejna przyczyną
                                              jest koło przemocy. Bił dziadek, bił ojciec, bije mąż – każdy mężczyzna bije
                                              (siła stereotypów). Przekonanie o nieuchronności bicia. I o jego normalności.
                                              Kolejna jest bezradność. Wyuczona lub nabyta. I jak wie każdy, kto dotknął
                                              tematu, książę na białym koniu nie raz najpierw rozpuszcza, żeby później skrócić
                                              smycz, co dla kobiety jest zaskoczeniem. W takiej sytuacji nie umie sobie
                                              radzić, bo jej zwyczajnie tego nie nauczono. Czasem nawet niektóre zachowania
                                              (dążenie do szybkiej formalizacji związku na przykład) uważają za romantyczne i
                                              wspierające. Gdy w rzeczywistości powinny budzić niepokój, jako próba kontroli.
                                              Dodawszy do tego mit matki polki oraz „sama się prosiła”, kobiety wielokrotnie
                                              nie widzą możliwości ucieczki. Tu, niestety dokłada się kościół z tradycyjnym
                                              podziałem ról, niesieniem własnego krzyża i tym podobnymi założeniami. W efekcie
                                              dyskryminowane kobiety uważają to za właściwy, zastany i kontynuowany porządek
                                              rzeczy.
                                              Jest tez druga strona medalu – czyli przemoc jako znajome zachowanie. Znajome,
                                              czyli bezpieczne, bo z czasem wypracowuje się odpowiednie zachowania, które
                                              pozwalają rodzinie funkcjonować. Lęk natomiast wzbudzają zdarzenia nieznane.
                                              Efektem jest niechęć do zmiany stylu życia, w którym kobieta nie zna swojej
                                              roli, nie ma przepracowanych zachowań. Boi się i jest pozbawiona poczucia
                                              własnej wartości.
                                              Coś jeszcze? Sporo, ale może warto nadmienić kilka słów o współuzaleznieniu.
                                              Niezdrowym, niemniej istniejącym mechanizmie, z którym bez zewnętrznej pomocy,
                                              bardzo ciężko sobie poradzić. Zatarcie granic między oprawcą a katem, to nie
                                              potrzeba adrenaliny!
                                              Ta adrenalina, o której piszesz, to bezpieczne, bo znane schematy zachowań w
                                              związku przemocowym, huśtawka, nad którą pozornie kobieta potrafi zapanować.
                                              Poczytaj o wiktymizacji (Melibruda choćby). Poczytaj o szantażu emocjonalnym.
                                              To szeroki temat (na niejedna pracę naukową, więc wybacz, ale rzuciłam tu tylko
                                              kilka oczywistych haseł), a spłycanie go do adrenaliny jest straszne.

                                              A w tym wszystkim kochanek – fakt rzadkość. Nie zmienia to jednak faktu, ze może
                                              pokazać inną rzeczywistość, inny sposób traktowania kobiety, dać wsparcie. A w
                                              efekcie bodziec do zmiany i wiarę w jej sens.
                                              • ta Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 09.09.09, 18:45
                                                > To szeroki temat (na niejedna pracę naukową, więc wybacz, ale rzuciłam tu tylko
                                                > kilka oczywistych haseł), a spłycanie go do adrenaliny jest straszne.

                                                Masz absolutną rację w tym wszystkim co napisałaś.
                                                Nie miałam tyle czasu, ani przyznam, najbardziej chęci, by pisać tyle do takiego
                                                adresata, jakim jest lu-bella, bo to wysiłek niepotrzebnie podjęty ( tak uważam
                                                wink) Stąd tak drastyczny skrót jak :"adrenalina".

                                                > A w tym wszystkim kochanek – fakt rzadkość. Nie zmienia to jednak faktu,
                                                > ze może
                                                > pokazać inną rzeczywistość, inny sposób traktowania kobiety, dać wsparcie. A w
                                                > efekcie bodziec do zmiany i wiarę w jej sens.

                                                Także oczywista racja. Niemniej rzadkość nad rzadkościami, by kobieta w związku
                                                przemocowym szukała i znalazła kochanka
                                                Ta_
                                                • lu_bella Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 09.09.09, 19:22
                                                  ta napisała:

                                                  >
                                                  >
                                                  > Masz absolutną rację w tym wszystkim co napisałaś.
                                                  > Nie miałam tyle czasu, ani przyznam, najbardziej chęci, by pisać tyle do takieg
                                                  > o
                                                  > adresata, jakim jest lu-bella,

                                                  Widzisz JA do ciebie też nie miałam ochoty pisać, aleś się zawzięła. Finał sprawy znałam i o dziwo NIE POMYLIŁAM się tongue_out

                                                  >bo to wysiłek niepotrzebnie podjęty ( tak uważam

                                                  Trzeba było w ogóle nic nie pisać TO BYŁO BY NAJLEPSZE !!!!!

                                                  > wink) Stąd tak drastyczny skrót jak :"adrenalina".

                                                  Podobnie jak "w cudzysłowiu" HA HA HA HA
                                                  >
                                                  >
                                                  >
                                                  > Także oczywista racja. Niemniej rzadkość nad rzadkościami, by kobieta w związku
                                                  > przemocowym szukała i znalazła kochanka
                                                  > Ta_
                                                  A może to kochanek ją znalazł ?? a może to była stara niespełniona miłość ??
                                                  HA HA HA kulisy były bardziej skomplikowane niż ci się wydaje, ale tego nie zamierzam ci tłumaczyć.

                                                  I wiesz co ???Nie sztuka zrozumieć kogoś kto ma takie same poglądy.
                                                  Sztuka jest zrozumiec kogoś kto myśli inaczej.
                                                  • ta Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 10.09.09, 11:21
                                                    lu_bella napisała:

                                                    > I wiesz co ???Nie sztuka zrozumieć kogoś kto ma takie same poglądy.
                                                    > Sztuka jest zrozumiec kogoś kto myśli inaczej.

                                                    Dlatego się tak dobrze rozumiemy wink?
                                                    Dodam, że sztuką jest podjąć próbę zrozumienia kogoś, kogo myślenie boli.
                                                    Traktuję ciebie lubello jak program do spamowania, żywy człowiek nie może być aż
                                                    taki ;D
                                                    tA_
                                                  • lu_bella Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 10.09.09, 14:38
                                                    ta napisała:

                                                    > lu_bella napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Dlatego się tak dobrze rozumiemy wink?

                                                    Ja cie rozumiem, gorzej z tobą tongue_out

                                                    > Dodam, że sztuką jest podjąć próbę zrozumienia kogoś, kogo myślenie boli

                                                    Poćwicz na postach verssy, fam.me czy fortuny ( magiczna też może być ) suspicious

                                                    > Traktuję ciebie lubello jak program do spamowania, żywy człowiek nie może być a
                                                    > ż
                                                    > taki ;D

                                                    > tA_

                                                    Tzn. jaki ??? Że nie wyzywam kochanek od ku...w, dziwek, szmat, zdzir ? Faktycznie po lekturze terrarium verssy możesz nie ogarniać wszystkiego tongue_out
                                                • daria_nowak Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 09.09.09, 22:38
                                                  Brak czasu rozumiem, gorzej już z kwestią szacunku do dyskutanta. Zwłaszcza po
                                                  ostatniej wizycie (linki fortuny) w terrarium versy. Tam masz minimalne
                                                  wymagania w temacie tak oponentów, jak i poplecznikówwink, więc nawet Twoja
                                                  niechęć do Lu nie powinna być tu przeszkodą. Możesz się z nią nie zgadzać, ale
                                                  klasę prezentuje o niebo wyższą niż tamtejsze wyżyny.
                                                  Ale to taka moja drobna obserwacjawink
                                                  • ta Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 10.09.09, 11:27
                                                    daria_nowak napisała:

                                                    > Brak czasu rozumiem, gorzej już z kwestią szacunku do dyskutanta

                                                    Dario,spójrz dokładnie w ustawienia forum. Umieściłaś nieaktualną informację i
                                                    to post factum ( gdy stała się już nieaktualna, sygnalizowałam to pustym postem
                                                    pt. "Gapa").
                                                    To brak czasu czy...brak szacunku?
                                                    Sprostuj proszę.
                                                    Ta_
                                                  • daria_nowak Re: "zasłużyć na uczciwość"- co to znaczy lubello 10.09.09, 12:29
                                                    W temacie moderacji? Zrezygnowałaś?
                                                    Szkoda, ze nie dałaś znać na maila. To poniekąd brak szacunku, masz rację. Min.
                                                    dlatego uprzedzałam wysyłając uprawnienia i przepraszałam, ze z przyczyn
                                                    niezależnych robię to równocześnie.
                                                    Juz zmieniam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka