Dodaj do ulubionych

Wirus zmęczenia?

09.10.09, 19:40
Taka choroba nie istnieje. To raczej zespół objawów chorobowych wynikających z fatalnego (idiotycznego) stylu życia: śmieciowe jedzenie (białe pieczywo, cola, słodycze, pizza, bzdury, chłam, bagietki, gorący kubek, musli w saszetce, łajno itp.) powoduje złe samopoczucie i niedobory praktycznie wszyskiego. Drogi Marcinie, nie muszę Cię oglądać ale założę się, że masz także bruzdy (dziwne rowki) na języku (o ile oczyścisz go z nalotu).

Do tego siedząca praca i siedzacy odpoczynek - serce jeszcze się nie odzywa ale kręgosłup pierwszy wysiada. Lędźwiowy - to standard, ale jak Ciebie Marcinie boli już szyjny, to masz chłopie problem.

Niedobory odpornościowe, które sprawiają, że łapiesz różne wirusy a te, które ma prawie każdy (opryszczki) zamiast siedzieć cicho - dają o sobie znać. Tak jest przy niedoborach. Ale to nie jedyna zła informacja. Taki styl (takich ludzi) lubi też wirus Epsteina-Bar. Jeśli on się zacznie rozpychać, to też go poczujecie.

Tak fatalne samopoczucie sprawia, że wpadacie w depresję. A, że nie wiadomo co wam jest - w jeszcze większą.

Dobra wiadomość jest taka: Nic wam nie jest!!!

Moja rada:
- przestań jeść cokolwiek, co zawiera cukier (chleb, śmieci, ziemniaki, piwo i wszystkie produkty w skład których wchodzi mąka: ciasta, ciasteczka, naleśniki, pierogi,dupy Maryny itp)
- jedz tylko mięso i zieleninę. Niczego więcej ciało nie potrzebuje.
- jedz wtedy, gdy czujesz ssanie w żołądku. Nie jedz w nagrodę.
- zacznij dzień od zrobienia 12 przysiadów.
- uprawiaj seks (Marcin- najlepiej gejowskie Sado-Maso. Dostaniesz taki wycisk, że przejdzie Ci wszystko)
- nie oglądaj dzienników telewizyjnych. Ludzie w niebieskich garniturach mówią tam o świecie, który nie istnieje więc nic nie tracisz. Zamiast tego dowiedz się, tzn przeczytaj, dlaczego Nietzsche uważał, że bóg chrześcijański jest tak absurdalny, że należało by go skasować, nawet, gdyby istniał :)

To tyle :) Po prostu zacznijcie żyć.
Pozdr.
Obserwuj wątek
    • nabati 100% racji! 09.10.09, 20:23
      Ludzie malo czytaja, malo sie interesuja tym co jedza do tego dochodza kawa,
      papierosy i siedzacy tryb zycia. Do pracy kilka kilometrow zamiast rowerem -
      poruszamy sie autem... jestem przekonany,ze zdecydowana wiekszosc z tych
      "zawirusowanych" ludzi kompletnie nie dba o swoje zdrowie.

      Czlowiek jako typowy roslinozerny ssak powinien jest tylko i wylacznie warzywa w
      dodatku najlepiej surowe lub tylko lekko podduszone. Bardzo wazne sa orzechy i
      nasiona. Ilu z Was jada ciemne pieczywo (nie liczy sie tu pieczywo barwione
      karmelem)? Ilu z was wypija sok z wycisnietych owocow (pasteryzowane soki w
      kartonach sa pozbawione NAURALNYCH witamin i mineralow). Kto z Was wie jak
      laczyc potrawy by wchlanialnosc niektorych pierwiastkow byla lepsza? Kto z Was
      szuka ekologicznej zywnosci - na szczescie coraz lepiej dostepnej i taniej?

      • chromeck Re: 100% racji! 09.10.09, 20:46
        Od kiedy to człowiek jest roślinożernym ssakiem? Coś Ci się pomieszało
        od wcinania samej zieleniny..
        A co do pieczywa, to jak wspomniał poprzednik, lepiej sobie w ogóle z
        nim dać spokój bo to same węglowodany. Nawet z tym z samych otrębów.
        • nabati 100% roslinna dieta 10.10.09, 19:37
          To odpowiem pytaniem na pytanie...
          Od kiedy czlowiek nie jest roslinozerca?

          Naturalnie jestesmy zbudowani jak typowy roslinozerca. Czasami ktos probuje
          odpowiadac na ten fakt pytaniem o kly...
          ale kly maja tez wszystkie "koniowate" i jakos nie slyszalem by np. te zwierzeta
          kiedykolwiek kogokolwiek zjadly :) Naszymi wielkimi "KLAMI" raczej nie bylibysmy
          w stanie wgryzc sie w cialo krowy czy nawet swini co najwyzej dalibysmy rade
          zabie albo slimakowi...
          Natomiast nasz odczyn sliny, bardzo dlugi uklad pokarmowy, pocenie sie przez
          skore, kiepskawe pazurki (w porownaniu z miesozercami), kiepski wzrok w nocy i
          wiele wiele innych klasyfikuje nas jako typowo roslinozerne istoty. To wlasnie
          dlatego aby mieso ci smakowalo i moglo byc przez twoj organizm strawione - musi
          zostac obrobione termicznie. Gwarantuje ci,ze gdybys chcial sie zywic jak typowy
          miesozerca - jesc np. surowe mieso (mozesz sobie urozmaicac jedzenie surowego
          miesa innymi warzywami) nie pozylbys dluzej niz miesiac.

          • stefan4 Re: 100% roslinna dieta 11.10.09, 04:37
            nabati:
            > kly maja tez wszystkie "koniowate"

            Tu masz czaszkę konia. Czy możesz pokazać, gdzie są kły?

            Dla ułatwienia cytacik:
            ,,Stałe uzębienie konia liczy sobie od 36 do 44 zębów. Zróżnicowanie to wynika z faktu, iż kły i wilcze zęby nie wykształcają się u każdego osobnika. Mimo że kły, zarówno u klaczy jak i ogierów, posiadają zazwyczaj zawiązki, to z reguły wybijają się jedynie u samców. Zębem wilczym określamy natomiast pierwszy z czterech zębów przedtrzonowych, mający słabo wykształconą formę, w żuchwie wybijający się wyjątkowo rzadko, a w szczęce ukazujący się jedynie jako pieniek zęba.''

            Jak widać, koń ma z zawiązków kłów tyle korzyści, co człowiek z kości ogonowej... Za to całkiem roślinożerne gibony mają kły dłuższe niż inne zęby.

            nabati:
            > Natomiast nasz odczyn sliny, bardzo dlugi uklad pokarmowy, pocenie sie przez
            > skore, kiepskawe pazurki (w porownaniu z miesozercami), kiepski wzrok w nocy i
            > wiele wiele innych klasyfikuje nas jako typowo roslinozerne istoty.

            Długości przewodu pokarmowego:
            • U konia: ,,Spośród wszystkich zwierząt gospodarskich (przeżuwaczy), przewód pokarmowy u koni jest najkrótszy. średnia jego długość wynosi około 12 krotnej długości jego ciała tj. 22-40 m.''. Długość ciała jest pewnie liczona od głowy do pupy, więc dla porównania u człowieka też tak trzeba liczyć.
            • U człowieka: buzia i przełyk
            • foebe Re: 100% roslinna dieta 11.10.09, 19:37
              Stefan! Bardzo się cieszę, że to napisałeś. Wreszcie ktoś myśli podobnie, jak ja :)
            • mamuska-z-jajami kły u roslinozernych koni... 12.10.09, 09:26
              Koń ma 24 zęby i 4 kły. Klacze nie mają kłów.

              • stefan4 Re: kły u roslinozernych koni... 12.10.09, 16:48
                mamuska-z-jajami:
                > Koń ma 24 zęby

                Podałem link, z którego wynika, że nie 24 tylko od 36 do 44...

                mamuska-z-jajami:
                > i 4 kły.

                ...i tylko zawiązki kłów. Sprawdziłem to w kilku miejscach, a zacytowałem tylko jedno, plus wizerunek czaszki. Ale w każdej chwili mogę na życzenie podać więcej linków.

                Czy mogłabyś Ty z kolei powiedzieć, skąd czerpiesz swoją wiedzę o 24 zębach i o kłach u konia?

                - Stefan
            • mamuska-z-jajami odczyn śliny człowieka 12.10.09, 09:31
              Odczyn śliny człowieka najbardziej przypomina zwierzęta owocożerne gdyż ślina
              ma odczyn zasadowy i podobnie jak u roślinożernych zawiera ptialinę. Mięsożerne
              istoty mają odczyn śliny kwaśny. Możesz to wszędzie sprawdzić...od czego Google?
              • stefan4 Re: odczyn śliny człowieka 12.10.09, 22:25
                mamuska-z-jajami:
                > Odczyn śliny człowieka najbardziej przypomina zwierzęta owocożerne gdyż ślina
                > ma odczyn zasadowy i podobnie jak u roślinożernych zawiera ptialinę. Mięsożerne
                > istoty mają odczyn śliny kwaśny. Możesz to wszędzie sprawdzić...od czego Google?

                Istotnie próbowałem sprawdzić i patrz, co znalazłem.

                Infovets Feline Manual Demo:
                ,,[...] caries (cavities) are much more common in people than in cats. The lower occurrence of true bacterial caries in cats seems to be due to the cone shape of the teeth and the higher pH (lower acidity) of cat saliva as compared to that of people.''

                No to kto ma kwaśniejszą ślinę?

                Tu masz jeszcze liczby:

                • pH śliny ludzkiej: od 6.5 do 7.4 (źródło: Wikipedia); ślina wszystkożernego człowieka jest najkwaśniejsza;

                • pH śliny kociej: 7.5 (źródło: Comparative Digestive Physiology of Dogs and Cats);

                • pH śliny psiej: od 7.34 do 7.80 (źródło: jak wyżej); tak więc ślina mięsożernych psów i kotów jest trochę bardziej zasadowa niż ludzka;

                • pH śliny krowiej: 8.2 (źródło: Digestive Physiology of the Cow); a ślina całkiem roślinożernych krów jest znacznie bardziej zasadowa niż ludzi, psów i kotów razem wziętych.

                Ponawiam więc pytanie: co ma wspólnego odczyn śliny z dietą? I proszę Cię, tym razem przygotuj jakieś argumenty a nie tylko gołe stwierdzenia autorytatywnym tonem.

                - Stefan
            • mamuska-z-jajami poczenie się 12.10.09, 09:36
              Zwierzęta typowo mięsożerne takie jak kot czy pies pocą się językiem. Nie mają
              gruczołów potowych tak jak np. krowa czy człowiek. Wynika to być może z faktu,
              że mięsożercy (tu od razu wątek o wzroku) polują nocą gdy jest dużo chłodniej a
              pot ochładza. Co do ostatniego zdania to są moje dywagacje. Reszta to pewne fakty.

              Do tej listy różnic między nami a mięsożercami, którą w niepełnej wersji podał
              kolega dodałbym: możliwości radzenia sobie z cholesterolem, sposób picia wody.
              Dalsze odpowiedzi znajdziesz u naszej wyroczni GOOGLE.
              • stefan4 Re: poczenie się 13.10.09, 00:44
                mamuska-z-jajami:
                > Zwierzęta typowo mięsożerne takie jak kot czy pies pocą się językiem. Nie mają
                > gruczołów potowych tak jak np. krowa czy człowiek.

                To nie jest ścisłe: pies i kot mają gruczoły potowe na opuszkach łap i
                wokół pyska. Ale faktycznie, mają ich mało.

                Mało lub wcale gruczołów potowych mają też roślinożerne gryzonie takie jak
                szczur i królik; w ogóle małe roślinożerce raczej nie mają wiele tych gruczołów,
                niezależnie od diety. Wcale nie ma gruczołów potowych roślinożerny hipopotam.

                U wszelkich ssaków pocenie się rzadko jest głównym mechanizmem chłodzącym ciało.
                Człowiek jest tu raczej wyjątkiem; być może ze względu na brak owłosienia.
                Pocenie się pod futrem chłodzi słabo, więc zwierzęta nie inwestują w ten
                mechanizm. Ani mięsożercy, ani roślinożercy.

                - Stefan
      • mol_chemiczny Z punktu widzenia cherlaka, ew. biegacza 12.10.09, 12:06
        Spróbuj uprawiać (niekoniecznie wyczynowo) jakikolwiek siłowy sport (i nie mam tu na myśli kulturystyki przez duże K ani ciężarów przez duże C) bez co najmniej grama białka dziennie na kilogram masy (zakładając minimalną ilość tkanki tłuszczowej). Tylko ryzykujesz w ten sposób kontuzję i ograniczasz swoje postępy, czasem do zera. Miałam kiedyś w szkole pogadankę z taką parą wegetarian, facet wyglądał, jakby miał zaraz umrzeć.

        > Czlowiek jako typowy roslinozerny ssak powinien jest tylko i wylacznie warzywa
        > w
        > dodatku najlepiej surowe lub tylko lekko podduszone.
        • mamuska-z-jajami Re: Z punktu widzenia cherlaka, ew. biegacza 12.10.09, 14:35
          Troche informacji:

          www.veganbodybuilding.com/
          wegesport.pl/
          www.vegan-sport.de/html/english.html
          a tu fotki vegańskich kulturystów:
          faceci:
          www.healthline.com/blogs/exercise_fitness/uploaded_images/VeganBodyBuilder-777782.jpg
          www.veganbodybuilding.com/profile_robert_2.jpg
          www.animalliberationfront.com/Saints/Sports_Misc/shannonoliverrawveganbodybuild.gif
          kobiety:
          farm3.static.flickr.com/2479/3953032676_4925495da5.jpg
          www.easyvegetarian.net/vegan%20body%20builder%202
          Wszystko zalezy od metabolizmu, systematyczności ćwiczeń i doboru składników.
      • kedrok1 Re: 100% racji! 12.10.09, 15:00
        Człowiek, zaczął się naprawdę rozwijać gdy zaczął spożywać mięso.
        Człowiek jest ssakiem wszystkożernym. Zwierzęta stricte roślinożerne
        nie posiadają w żołądku kwasu solnego.

        Taka dyskusja nie ma sensu. Znam wegetarian którzy mimo idealnego
        stosowania diety wegetariańskiej mieli zdrowotne problemy i musieli wrócić do diety mięsnej, ale też znam takich którzy od wielu lat nie jedzą mięsa i jest wszystko ok.
        To kwestia indywidualna i nie można nikogo na siłę przekonywać.
      • airtair Re: 100% racji! 17.10.09, 11:15
        Na szczęście, do jednej na milion znajduje się osoba, która uważnie
        studiuje temat, niestety częściej jest to po fakcie.
        Na przykład- czasem za dużo godzin spędzanych na leżu powoduje
        wadliwe działanie nerwów kręgosłupa, bądź osłabienie- z powodu,
        które wyklucza się jedno z drugim. I wydaje się to nie logiczne,
        więc mało kto szuka potwierdzenia informacji.
    • andrewleonard Pochopne opinie są nic nie warte 09.10.09, 21:04
      Syndrom ten zostal rozpoznany i opisany dawno temu przez niegłupich
      ludzi. Zostal potem zdiagnozowany przez tysiące kompetentnych
      lekarzy. NIe ma nic gorszego niz mądrzący się ignoranci,ktorzy
      wszystko chcą leczyc czosnkiem i sokiem z marchwi
      • kornel-1 Re: Pochopne opinie są nic nie warte 09.10.09, 21:15
        andrewleonard napisał:

        > Syndrom ten zostal rozpoznany i opisany dawno temu przez niegłupich
        > ludzi. Zostal potem zdiagnozowany przez tysiące kompetentnych
        > lekarzy. NIe ma nic gorszego niz mądrzący się ignoranci,ktorzy
        > wszystko chcą leczyc czosnkiem i sokiem z marchwi

        Wirusa chcesz zabić? A jak?

        Chronic fatigue syndrome treatment

        k.
        • andrewleonard Re: Pochopne opinie są nic nie warte 09.10.09, 22:00
          Może uda się wyprodukować szczepionkę
          • tak-sobie Re: Pochopne opinie są nic nie warte 12.10.09, 10:13
            dokladnie tez mi to przyszlo do glowy. niech szybko zrobia
            szczepionke bo jak ten wirus sie uaktywni i wszyscy niewolnicy beda
            chronicznie zmeczeni, co za tym idzie niezdolni do pracy, to pkb
            kraju tak spadnie ze szkoda gadac... tak wiec drodzy naukowcy,
            szybko szczepionke... bo wisi nad nami pandemia strasznej choroby
            ktora moze miec nieprzewidziane skutki dla naszej cywilizacji.
      • kadykianus Re: Pochopne opinie są nic nie warte 10.10.09, 18:13
        Skarbie, chyba nie wierzysz w to, co mówisz. Lekarze? Odkrywcy chorób? Większość jest tak niewykształcona w naukach biologicznych, że nawet się nie łudzę, że cokolwiek potrafiliby dla nauki zdziałać. On siedzi w przychodni i czeka na pana z firmy farmaceutycznej, która mu sfinansuje wycieczkę za przypisywanie antybiotyków na katar.

        Fizjologicznie, jesteśmy jak nasi przodkowie łowcy-zbieracze. Czosnek i marchew mogą zdziałać o wiele więcej niż to, co proponuje mu lekarz. A najczęściej proponuje jakiś drogi środek multiwitaminowy albo inne badziewie, które wyprodukowała taka firma z myślą o zarobku na ludziach, którym wmówiono CFS.
        • dala.tata Re: Pochopne opinie są nic nie warte 10.10.09, 18:36
          misiaczku, daj sobie spokoj z pretensjonalnoscia.

          daj sobie rowniez spokoj z idiotyzmami o przdokach, czosnku i marchwi. tu jest
          forum nauka, na ktorym prosi sie o dowdody a nie okroagle zdania (w twoim
          wypadku polokragle). pomyliles je z forum blondynka, na ktorym z cala pewnoscia
          brylujesz. tu nieco za wysokie progi dla ciebie.
          • kadykianus Re: Pochopne opinie są nic nie warte 11.10.09, 08:06
            Ja nie powiedziałem NIC, co nie było by prawdą. A pretensjonalność jest właśnie
            w twojej wypowiedzi (poniżasz mnie). To jest tak jak z Kaczyńskimi. Są oszustami
            i o oszustwo pomawiają innych. A internet daje ci możliwość bycia anonimowym i
            mnie tez, ale cena jaką się płaci za to, jest to, ze nie wiesz z kim rozmawiasz.
            To pewnie nie jest dobre. Ale trzeba sobie z tego zdawać sprawę. Nigdy nie
            poniżaj ludzi.
            • dala.tata Re: Pochopne opinie są nic nie warte 11.10.09, 11:12
              rozumiem, ze zwracanie sie do rozmowcow per skarbie jest dla ciebie czescia
              debaty na tematy naukowe, czy tak? a tekst typu: 'chyba nie wierzysz w to, co
              mowia lekarze' jest sposobem na ekspresje szacunku wobec rozmowcy.

              alez ja wiem, z kim rozmawiam! z kims kto zwraca sie do innych per skarbie i na
              swe tezy nie ma cienia argumentu. nic wiecej mi nie trzeba.
              • kornel-1 Re: Pochopne opinie są nic nie warte 11.10.09, 12:35
                Fakty są takie, że kadykianus nie użył w stosunku do ciebie obraźliwych
                słów, ty natomiast pisząc o idiotyzmach, blondynkach i zbyt wysokich progach
                miałeś na celu deprecjację forumowicza wyłącznie z powodu odmienności poglądów.
                Czy kadykianus "z pewnością" bryluje na forum blondynka łatwo się przekonać w
                wyszukiwarce.
                I nie pisz mi o "okrągłych zdaniach". Kadykianus w poście otwierającym wątek
                przedstawił swoje konkretne poglądy na omawiany temat.

                Kornel
                • dala.tata Re: Pochopne opinie są nic nie warte 11.10.09, 14:18
                  kornelu, dawno sie juz nie klocilismy i wlasnciwie juz mam na to ochote, ale nie
                  o takie rzeczy. i nie bede ci pisal o okraglych zdaniach ani o niczym innym.
                  • 4g63 Re: Pochopne opinie są nic nie warte 11.10.09, 20:21
                    ej człowieczku, weź się opanuj, nie masz racji, obrażasz mądrych ludzi pisząc o nich w obrzydliwy sposób, piszesz jak troll a nie jak dyskutant na forum nauka, śmieszny jesteś po prostu!

                    a co do powyższej wypowiedzi o czosnku i marchewce 100% racji, lekarze często przepisując leki niszczą naturalne zdolności obronne organizmu a NIE wspomagają ich!!!! ludzie przez to mają coraz większe problemy ze zdrowiem, a idąc ponownie do lekarza koło się zamyka kierując ofiarę na samo dno!
                    gdyby wszyscy wcinali czosnek i marchewkę byli by na pewno znacznie zdrowsi, bo te wspomagają chorego w zwalczeniu choroby a nie ją zwalczają (jak leki) co jednocześnie usprawnia NATURALNY mechanizm obronny człowieka!!!!

                    wiadomo lekarze jak najbardziej są potrzebni, ale tak jak inni ludzie, dzielą się na chciwych i uczciwych
                    • dala.tata Re: Pochopne opinie są nic nie warte 11.10.09, 20:36
                      tak jest!! melduje opanowanie!

                      a jakie masz dowody na te dramatycznie oglnie stwierdzenia o lekarzach? poza,
                      rzecz jasna, swoim glebokim przekonaniem i poczwronymi wykrzyknikami?
                      • 4g63 Re: Pochopne opinie są nic nie warte 12.10.09, 12:56
                        obserwuję to na codzień w praktyce, nie teoretyzuje, po prostu widzę trend,
                        a kolega w pierwszym poście dał świetne rady, które faktycznie mogą pomóc, a nie jakieś złudzenia

                        tak samo mogę ciebie zapytać, jakie ty masz dowody, jesteś naukowcem, prowadzisz badania, jesteś supermózgiem który potrafi przyjąć wszystkie możliwe parametry i wysnuć wnioski?? a moje głębokie przekonanie wynika z logiki i praktycznych obserwacji!!!! nie tylko siebie samego, ale i innych ich wypowiedzi sposobu życia itd!!!
                        • turbo_wesz Re: Pochopne opinie są nic nie warte 12.10.09, 13:07
                          > mogą pomóc

                          "mogą" to tutaj słowo-klucz. oboje nie znacie przypadku bardziej niż kilka zdań,
                          a już ferujecie terapiami. ja sobie zdaję sprawę, że lekarze nie zawsze wpadną
                          na tak oczywiste rozwiązanie jak "zdrowy tryb życia" ale sam zainteresowany, do
                          kaduka, chyba tak!?
                        • dala.tata Re: Pochopne opinie są nic nie warte 12.10.09, 15:46
                          aaaaaa, no tak! obserwujesz w praktyce. a to dokladnie oznacza co? ze chodzisz
                          do lekarza? i jeszcze pytasz znajomych? i na dodatek teoretyzujesz. niesamowite.
                          to ja bardzo poprosze o zreby tej teorii, oparte, rzecz jasna, na twym glebokim
                          przekonaniu.

                          ja nie jestem supermozgiem i o ile dobrze pamietam, nie postawilem zadnej tezy w
                          tym watku. raczej powatpiewam co do tez stawianych przez innych. co zreszta jest
                          niezwykle cenna praktyka w uprawianiu nauki.
                          • kadykianus Re: Pochopne opinie są nic nie warte 13.10.09, 13:46
                            Powątpiewanie w cudze tezy nie polega na tym, ze się dyskredytuje rozmówce.
                            Przepuść atak na moje tezy, a nie na mnie. W tym tkwi różnica. Ale co więcej, w
                            nauce stanowisko: "Nie, bo nie", nie jest metodą powątpiewania w słuszność
                            cudzych poglądów. Możesz powiedzieć: "Nie zgadzam się" ale zaraz potem musisz
                            powiedzieć: "dlatego, że..." i przedstawić słabe strony cudzego rozumowania.
                            Niczego takiego nie zrobiłeś. Mówisz tylko, że "nie". To nie nauka, tylko
                            pieniactwo.
                            • dala.tata Re: Pochopne opinie są nic nie warte 13.10.09, 14:04
                              przypuscilem. i trafia mnie, gdy piszesz 'skarbie' i stosujesz argumenty typu:
                              chyba nie wierzysz w to, co mowia lekarze. mowiac tak, sam rezygnujesz z
                              rzeczowej dyskusji. ja sie tylko dostosowalem. warto zebys ssobie przypomnial
                              przyslowie: przyganial kociol garnkowi....
          • wen_yinlu Re: Pochopne opinie są nic nie warte 12.10.09, 10:53
            Ja bym się tam z marchwi nie śmiała - gdy byłam noworodkiem zarażono mnie w
            szpitalu gronkowcem złocistym (i masę dzieciaków razem ze mną). Na szczęście
            paskudztwo nie wylazło poza przewód pokarmowy, w czym miałam dużo, dużo więcej
            szcęścia niż inne noworodki...
            Oprócz "klasycznego" leczenia stary lekarz kazał rodzicom poić mnie przecierem z
            surowej marchwi, parę butli dziennie.
            I do dziś - odpukać - brykam sobie zdrowo, a zmierzam już do 30-tki. Tak, że z
            marchwi proszę się nie nabijać.
            • pensioner63 Naturalna odporność organizmu czy marchewka? 12.10.09, 13:30
              wen_yinlu napisała:
              > Oprócz "klasycznego" leczenia stary lekarz kazał rodzicom poić
              > mnie przecierem z surowej marchwi, parę butli dziennie.
              > I do dziś - odpukać - brykam sobie zdrowo

              Mnie mama nie poiła sokiem z marchwi. A dawno już skończyłem 60 lat i nadal
              "brykam sobie zdrowo", dwa razy dłużej niż ty. Więc może ty i ja mamy naturalną
              odporność wbudowaną w nas genetycznie? Mam córkę w twoim wieku, którą też poiłem
              sokiem z marchewki, bo taka wtedy była moda.

              Sam jem wszystko, bo mody na cudowne pokarmy się zmieniają. Tak naprawdę nigdy
              nie wiadomo co może zaszkodzić. Czasem okazuje się, że marchewka kupowana przez
              nas rosła na glebie zanieczyszczonej w ciężkie metale i dzieci karmione tą
              marchewką stają się upośledzone. Lepiej więc nie być ekstremistą przekonanym, że
              zna się cudowną receptę.
            • 0_kuna13 Re: Pochopne opinie są nic nie warte 12.10.09, 13:44
              Trzeba o siebie zadbać, nazmęczenie najlepszy jest ruch grunt to przelamać lenia
              :P ja bralam Bodymaxa żeby to przelamać i teraz już nic nie musze brać, bo sport
              to teraz codzienny nawyk :P
              • zupelniebezcukru Re: Pochopne opinie są nic nie warte 14.10.09, 12:15
                no i ok, a mi się skończyło
              • europitek MADCIO! 16.10.09, 19:25
                Możesz się przyjrzeć działalności tej osoby, bo mnie się ona kojarzy z agencją reklamową?
        • foebe Re: Pochopne opinie są nic nie warte 11.10.09, 19:40
          Nie jest pewne, czy nasi przodkowie byli łowcami, zbieraczami, rolnikami, czy
          jakimiś kombinacjami powyższych. Prawdopodobnie w populacji jest trochę takich i
          innych. Populacje naszych "przodków" nie były - nawet równolegle - jednolite pod
          względem odżywiania i sposobu zdobywania pokarmu.
          • kadykianus O tych łowcach 11.10.09, 20:15
            Nasi przodkowie żyli w społecznościach łowiecko-zbierackich. Pożniej wymyślili rolnictwo. Skutki były opłakane. Z kilkuset roślin jakie łowcy mieli w diecie, rolnicze ludy zostały przy kilku (a zasadniczo przy jednym zbożu). Moja koleżanka odkopuje takie szkielety i opowiada mi, że łowcy to byli postawni faceci o silnej muskulaturze (na kościach są ślady potężnych przyczepów mięśniowych, więc można poznać, czy był dany osobnik dobrze zbudowany) Z kolei szkielety pierwszych rolników to czarna rozpacz. Niedobory białka, niski wzrost, konusy, grube, krótkie kości, słabe, z licznymi stanami zapalnymi.

            Dzisiejsze plemiona łowiecko-zbierackie mają w swej diecie ok 250 gatunków roślin. Rzecz niespotykana i żadna roślina nie dominuje. Są zdrowi. Nie mają "syndromu przewlekłego zmęczenia" ;)

            Nasz genom nie miał dość czasu by dostosować się do zmian kulturowych. Ewolucja biologiczna zachodzi wolniej niż kulturalna. Stąd problemy.
            • turbo_wesz Re: O tych łowcach 12.10.09, 12:27
              i wyjściem z problemu nie jest powrót do starych tradycji, czyli migrowania z
              jednej puszczy do drugiej, w poszukiwaniu populacji zwierzyny nie znającej
              naszych technik łowieckich. nie jest nim też ignorowanie odkryć nauki, ani
              (skądinąd słuszne) wieszanie psów na lekarzach. trzeba po prostu posiąść taką
              wiedzę, która daje nam możliwość zmiany własnego ciała według własnego
              upodobania. jesteśmy na ciągłym zakręcie, który skończy się dopiero, kiedy
              będziemy potrafili przenieść się do innego ciała, a droga na wprost kończy się
              przeludnieniem/wyginięciem.
              • europitek Re: O tych łowcach 14.10.09, 10:35
                > droga na wprost kończy się przeludnieniem/wyginięciem.

                O to (przeludnienie) możesz się nie martwić, ponieważ gospodarka wolnorynkowa (w dzisiejszym wydaniu) działa jak superprezerwatywa. Wszędzie, gdzie się zadomowi szybko spada przyrost naturalny a dzięki globalizacji przybędzie terenów z problemami demograficznymi i ubędzie "eksporterów" ludności.
                • darr.darek Re: O tych łowcach 14.10.09, 15:36
                  europitek napisał:
                  > ponieważ gospodarka wolnorynkowa (
                  > w dzisiejszym wydaniu) działa jak superprezerwatywa. Wszędzie,
                  > gdzie się zadomowi szybko spada przyrost naturalny a dzięki
                  > globalizacji przybędzie terenów z problemami demograficznymi

                  Dobre ! Długo nad tym myślałeś ?
                  Jakoś prawdziwie wolny kapitalizm w XIX wieku wywołał niespotykanej skali ogrom
                  przyrostu naturalnego w krajach objętych tym kapitalizmem.
                  Nie myl propagandowego ogłupiania maluczkich co do stylu życia i wartości
                  życiowych oraz pomysłu przymusowych emerytur (jako przymusowe zabezpieczenie na
                  starość) z kapitalizmem.


                  • europitek Re: O tych łowcach 16.10.09, 18:25
                    darr.darek napisał:
                    > Dobre !

                    Dobre, bo prawdziwe.

                    > Długo nad tym myślałeś ?

                    Około 1 minuty, licząc od momentu jak zobaczyłem wykresy kilku wskaźników rozrodczości w Polsce za ostatnie pół wieku. Natomiast znacznie więcej czasu zajęło przesiadywanie w bibliotece i przeklepanie tych danych do kompa. Jak masz kilka dni wolnego, to możesz sam spróbować i wtedy przestaniesz "mylić propagandowe ogłupianie maluczkich co do stylu życia i wartości życiowych" z czymkolwiek.
                    Przykład b. demoludów pokazuje, że "superprezerwatywa" zaczyna działać prawie natychmiast po jej zastosowaniu, przełamując dotychczasowy trend związany z cyklami powojennych wyży-niży demograficznych.

                    > Jakoś prawdziwie wolny kapitalizm w XIX wieku wywołał
                    > niespotykanej skali ogrom przyrostu naturalnego w krajach objętych
                    > tym kapitalizmem.

                    Miałbyś blade pojęcie o demografii, to wiedziałbyś, że eksplozji demograficznej towarzyszył spadek poziomu rozrodczości, a przyrost naturalny wynikał z jeszcze szybszego spadku umieralności. Możesz to sprawdzić osobiście zbierając dane statystyczne z różnych krajów.
                    • kala.fior Statystyka w ruchu ! 17.10.09, 11:56
                      Tutaj można znaleźć doskonały wykres na poparcie tezy Europiteka o współczesnym
                      modelu malej rodziny która długo żyje :

                      tinyurl.com/cc9n22
                      (pobawcie się suwakiem czasu, warto przesunąć do 1800 in nacisnąć PLAY.
                      Ciekawe byłoby pokazać kumulatywne efekty przedłużenia życia i zmian płodności
                      na totalna demografię.)
                      __

                      Natomiast różne społeczeństwa dochodzą do tego wspólnego celu w różny sposób. I
                      tu model prezerwatywy jest trochę za prosty.

                      Na przykład, we Francji miedzy 1800-1830 przyrost naturalny spadł ze 20% bez
                      zmian w dochodach, typowym rozwoje w innych europejskich krajach w tych latach
                      był raczej stały rozmiar rodziny i zwieszanie dochodów, do przełomowego punktu,
                      kiedy rodzina zaczyna się zmniejszać proporcjonalnie do wzrostu dochodów (można
                      sobie samemu zrobić taki wykres na podanym linku).

                      Ciekawą "anomalią" jest Algieria w ostatnich latach, dochody i rodziny maleją.

                      Czyli, to nie takie proste, jest wiele innych przyczyn zmian płodności, nie
                      tylko kapitalizm (polityka państwowa, edukacja, wiek zawierania małżeństw, prace
                      kobiet, zamiany ustawodawcze etc.)
                      • europitek Re: Statystyka w ruchu ! 17.10.09, 20:01
                        Niestety, ale coś mi z tą stronką szwankuje, więc nie mogę zobaczyć tej "zabawki".

                        > Na przykład, we Francji miedzy 1800-1830 przyrost naturalny spadł
                        > ze 20% bez zmian w dochodach ...

                        Taki mógł być skutek okresu wojen napoleońskich. Wielkie wojny w ogóle wprowadzają długotrwałe "zamieszanie" w demografii.
                        W przypadku porównań między Francją a resztą Europy w tym okresie, należy pamiętać, że kraj ten był pierwszym, w którym zaczęły się dokonywać (w połowie XVIII w.) zmiany demograficzne (spadała umieralność). I to wyprzedzenie było wieloletnie.

                        > Czyli, to nie takie proste, jest wiele innych przyczyn zmian
                        > płodności, nie tylko kapitalizm (polityka państwowa, edukacja,
                        > wiek zawierania małżeństw, prace kobiet, zamiany ustawodawcze etc.)

                        Czynników jest wiele, ale większość jest ze sobą powiązana na tyle mocno, że zmiany paru podstawowych nakręcają pozostałe. Przykładem możliwej redukcji są właśnie czynniki, które podałeś w nawiasie, ponieważ w decydującej mierze zależą one od sposobu organizacji ekonomicznej i poziomu jej produktywności.

                        > Ciekawą "anomalią" jest Algieria w ostatnich latach, dochody
                        > i rodziny maleją.

                        Ja za mało wiem o sytuacji w Algierii, żeby próbować to skomentować. Generalnie mam jednak obiekcje co do stosowania dochodów jako decydującego parametru. W Polsce też mieliśmy podobną sytuację (spadek dochodów i rozrodczosci), więc możliwe jest, że Algieria jest w tej chwili w analogicznym momencie przełomu ustrojowego.
                        • kala.fior Re: Statystyka w ruchu ! 17.10.09, 22:11
                          europitek napisał:

                          > Niestety, ale coś mi z tą stronką szwankuje, więc nie mogę zobaczyć tej "zabawk
                          > i".

                          Spróbuj firefoxem ! albo homepage www.gapminder.org/ potem "explore the
                          world". Ciekawe czy ci się to spodoba !

                          > > Na przykład, we Francji miedzy 1800-1830 przyrost naturalny spadł
                          > > ze 20% bez zmian w dochodach ...
                          >
                          > Taki mógł być skutek okresu wojen napoleońskich. Wielkie wojny w ogóle
                          wprowadzają długotrwałe "zamieszanie" w demografii.
                          > W przypadku porównań między Francją a resztą Europy w tym okresie, należy
                          pamiętać, że kraj ten był pierwszym, w którym zaczęły się dokonywać (w połowie
                          XVIII w.) zmiany demograficzne (spadała umieralność). I to wyprzedzenie było
                          wieloletnie.
                          >
                          Znany ekonomista, Daniel Cohen, podaje jako przyczynę antycypacje i wprowadzenie
                          Napoleońskiego prawa spadkowego nakazującego równy podział dóbr miedzy dzieci.
                          Według tej teorii, Francuzi zmniejszyli demografie aby zapobiec rozdrobieniu
                          spadków (przede wszystkim ziemi).
                          To taki telegraficzny skrót z przypis.
                          • europitek Re: Statystyka w ruchu ! 18.10.09, 01:08
                            > Napoleońskiego prawa spadkowego nakazującego równy podział dóbr
                            > miedzy dzieci. Według tej teorii, Francuzi zmniejszyli demografie
                            > aby zapobiec rozdrobieniu spadków (przede wszystkim ziemi).

                            Więc jednak Napoleon plus ekonomia.
                            Nie jestem pewien, czy dzisiaj da się to wszystko jednoznacznie ocenić ze względu na konieczność opierania się na analizach robionych mocno po fakcie i niepewnych danych. Nawet dzisiaj bywają kłopoty z danymi akurat potrzebnymi do zrozumienia jakiegoś konkretnego procesu - ogólnodostępna statystyka robiona jest według takich standardów, że pewnych rzeczy nie pokazuje.

                            Z "gapminderem" to mam problem, ponieważ wykłada mi się Adobe Flash Player przy samych prezentacjach, ale będę jeszcze nad tym "pracował". Najbardziej jednak lubię same "cyferki" - można je wtedy obrobić wedle uznania.
                            • kala.fior Re: Statystyka w ruchu ! 18.10.09, 10:36
                              ..są cyferki...
                              • europitek Re: Statystyka w ruchu ! 18.10.09, 20:44
                                To dobrze, bo próbowałem dobrać się do danych z Algierii, ale ich urząd statystyczny ma stronę "w budowie". Zresztą niektóre z tych instytucji mają bardzo mało ściągalnych danych lub są one "płytkie".
                                Niektóre są nawet "extra":
                                Autonomia Palestyńska

                              • europitek Re: Statystyka w ruchu ! 20.10.09, 16:04
                                Dzięki za ten adresik, bo nabrałem cyferek, jak dziad w worek. Tak się przy tym rozpędziłem, że zaktualizowałem sobie różne dane ściągane dawno temu z innych źródeł.

                                Tekst linka

                                Zwróć uwagę na znamienne ulokowanie w czasie "górek" i "dołków" - to chyba najprostszy wskaźnik optymizmu społecznego.
                                • kala.fior Jak to jak? 31.10.09, 18:01
                                  ...watek dogorywa ale mam nadzieje ze jeszcze tu zaglądniesz.

                                  "wskaźnik optymizmu społecznego" masz chyba na myśli ustabilizowanie lub
                                  zmniejszenie liczby samobójstw? Nie nazwałbym tego "optymizmem" a raczej
                                  zmniejszeniem lub stabilizacją przemocy społecznej towarzyszącej "modernizacji",
                                  tj exodusu wiejskiego. We Francji tez była "górka" samobójstw chłopów w latach
                                  sześćdziesiątych.
                                  Nie ma chyba jednego modelu czy wytłumaczenia przeciętnego poziomu samobójstw,
                                  przyczyny są bardo indywidualne, natomiast uważa się ze gwałtowne przemiany
                                  społeczne i towarzyszące im cierpienie i kryzysy tożsamości niektórych grup
                                  społecznych powiększają ryzyko samobójstw.
                                  W tej samej sytuacji są dzisiaj często bezrobotni a nawet niektórzy zatrudnieni.
                                  Wbrew pierwszej intuicji bardziej zagrożeni są nie słabi ale raczej ci z bardzo
                                  silna dawna tożsamością i dawnymi sukcesami

                                  --
                                  • europitek Samobójstwa w Polsce 01.11.09, 19:24
                                    > Nie nazwałbym tego "optymizmem" a raczej zmniejszeniem lub
                                    > stabilizacją przemocy społecznej towarzyszącej "modernizacji",
                                    > tj exodusu wiejskiego.

                                    Jestem przewrotny typ - jasne, że to jest odwrotność optymizmu.
                                    Ta dynamika wskaźnika samobójstw nie bardzo mi wygląda na efekt migracji ze wsi do miast. Przynajmniej w przypadku Polski. Poniżej link do wykresu zmian ludności miejskiej i wiejskiej w Polsce za ostatnie 60 lat:
                                    Ludność Polski miasto-wieś

                                    Na podstawie tego wykresu można powiedzieć, że przeprowadzka do miast zakończyła się w Polsce pod koniec lat 80., czyli w końcówce PRL-u. Od tego czasu liczba ludności miejskiej i wiejskiej utrzymuje się na mniej więcej stałym poziomie. W związku z tym, trudno raczej mówić o znaczącym odpływie ludności wiejskiej do miast w okresie po zmianie ustroju.
                                    Ciekawostką, przynajmniej dla mnie, jest praktycznie stała liczba ludności wiejskiej przez ostatnie 60 lat. Można by powiedzieć, że od II wojny śiwatowej polska wieś miała stałą "pojemność ludnościową".

                                    Zestawienie zmian liczby ludnośći w rozbiciu na miasto i wieś ze wskaźnikiem samobójstw pokazuje, że jego związek z migracją do miast mógł mieć miejsce jedynie w dosć ograniczonym zakresie (np. ogólny wzrost częstości samobójstw). Wszystkie maksima i minima wskaźnika samobójstw mają od połowy lat 60. XX w. bezpośredni związek z konkretnymi zdarzeniami w naszej historii - kolejnymi kryzysami społecznymi epoki PRL-u oraz zdarzeniami po jego upadku.
                                    Tu przypomnę:
                                    Samobójstwa w Polsce

                                    > We Francji tez była "górka" samobójstw chłopów w latach
                                    > sześćdziesiątych.

                                    Ale w Polsce ta "górka" wystąpiła dopiero po zakończeniu intensywnego odpływu ludności wiejskiej do miast, więc nie można jej wiązać z tym zjawiskiem. We Francji mogło być inaczej, gdyż ten kraj przechodził inne koleje losu.

                                    > Nie ma chyba jednego modelu czy wytłumaczenia przeciętnego poziomu
                                    > samobójstw, przyczyny są bardo indywidualne, natomiast uważa się
                                    > ze gwałtowne przemiany społeczne i towarzyszące im cierpienie
                                    > i kryzysy tożsamości niektórych grup społecznych powiększają
                                    > ryzyko samobójstw.

                                    Jednego modelu pewnie nie ma, bowiem różne kraje miały odmienną historię. Na przykładzie Polski można powiedzieć, że różne przesilenia społeczne wpływały na częstość samobójstw w oczywisty sposób - niektóre ją zwiększały, a inne zmniejszały.

                                    -----
                                    > już parę razy dyskutowaliśmy o przyczynach generalnego spadku
                                    > dzietności, praktycznie na całym świecie i od wielu lat. Argument
                                    > ekonomiczny jak w twojej "prezerwatywie" nie jest dla mnie
                                    > przekonywujący, dla wielu krajów nie ma tej korelacji.

                                    To ja mam taką propozycję: podłubiemy, poszukamy i założymy nowy wątek poświęcony "największej prezerwatywie". A może być ciekawie, ponieważ dane z Gapmindera są dość przydatne - kiedy wpadłem na tą ideę, to Gapminder jeszcze nie istniał i dane były mocno rozproszone. Jednak zajmie mi to trochę czasu, ponieważ chcę zrobić wykresiki pokazujące wszystko w miarę prosty i przejrzysty sposób.
                                    Tak, czy inaczej będziesz miał co krytykować.
                                    • kala.fior Re: Samobójstwa w Polsce 01.11.09, 23:16
                                      > To ja mam taką propozycję: podłubiemy, poszukamy i założymy nowy wątek poświęco
                                      > ny "największej prezerwatywie". A może być ciekawie, ponieważ dane z Gapmindera


                                      świetny pomysł,

                                      interesuje mnie jeszcze jeden fenomen, mechanizm spadku dzietności, no bo niby
                                      są jakieś zmiany prawne, obyczajowe, kulturowe ale jak to zmienia harcowanie w
                                      sypialni? A może kryją się z tym jakieś dramaty, masowe spędzanie ciąży czy
                                      dzieciobójstwo (ponoć nagminne w XIX wieku)? To ostatnie można by chyba
                                      wydedukować z ilorazu proporcji płci urodzonych dzieci. Działa to przynajmniej
                                      dla Chin, Indii i paru innych krajów Azji, proporcja jest nawet 100:115.
                                      gapmider ma te statystyki.
                                      Czyli, jeżeli założymy że inne kultury też maja preferencje dla męskich bobasków
                                      to analiza tych proporcji może odslonic ta okropna rzeczywistosc.
                                      Chciałem to zobaczyć dla Francji w latach 1800-1850 ale nie znajduje tej
                                      statystyki, nie wiem nawet czy są takie dane.
                                      • europitek Re: Samobójstwa w Polsce 02.11.09, 13:30
                                        > może kryją się z tym jakieś dramaty, masowe spędzanie ciąży czy
                                        > dzieciobójstwo (ponoć nagminne w XIX wieku)? To ostatnie można by
                                        > chyba wydedukować z ilorazu proporcji płci urodzonych dzieci.

                                        Kilka procent więcej rodzących się chłopców to normalka (np. w Polsce) - ta nadwyżka sukcesywnie wymiera i w wieku (chyba) ponad 40 lat jest już więcej kobiet. Dlatego trzeba być ostrożnym z wyciąganiem wniosków "na pierwszy rzut oka", chociaż kilkanaście procent to już podejrzanie dużo. Skądinąd wiadomo, że nacisk kulturowy na rodzenie chłopców w Indiach istnieje.

                                        > Chciałem to zobaczyć dla Francji w latach 1800-1850 ale nie
                                        > znajduje tej statystyki, nie wiem nawet czy są takie dane.

                                        Dane odnośnie wieku XIX, a jego pierwszej połowy w szczególności, są w dużej części szacunkowe i niepełne. W dokumentacji Gapmindera są nawet tabelki ufności dla poszczególnych danych. Część historycznych danych ma raczej znaczenie dla wykrywania trendów niż "oblicznia" jakiś zjawisk w sposób precyzyjny.
                                        • europitek Małe uzupełnienie 04.11.09, 01:41
                                          W kwestii Indii to jest link do materiałów ichniej konferencji na ten temat:
                                          Tekst linka

                                          Jest tam parę rzeczy na temat, z ktorych wynika, że nie ma tam jakiejś wysokiej przewagi w liczbie urodzeń chłopców. Ta dysproporcja jest tylko trochę większa niż w Polsce w ciągu ostatnich 40 lat. Nasza średnia to ok. 106.
      • an1005 Ja nie teoretyk ale praktyk 12.10.09, 11:07
        > Syndrom ten zostal rozpoznany i opisany dawno temu przez
        niegłupich
        > ludzi. Zostal potem zdiagnozowany przez tysiące kompetentnych
        > lekarzy. NIe ma nic gorszego niz mądrzący się ignoranci,ktorzy
        > wszystko chcą leczyc czosnkiem i sokiem z marchwi

        SYNDROM nie jest choroba. Rzeczywiscie zostal opisany ale nadal
        niewielu lekarzy wie jak leczyc.
        Poglebialo mi sie przez lata az ..... skonczylo sie grzybica
        ogolnoustrojowa. Juz widze etatowych kpiarzy jak ryja ze smiechu.
        Nie zdiagnozowal tego zielarz spod lasu ale lekarz. I na szczescie
        byl tym ktory chorobe zna i .. uznaje za jednostke chorobowa (ten
        cudny slag medyczny). Niestety, takich lekarzy jest wciaz niewielu.
        Leczenie jest dlugie ale mozna z tego wyjsc.
        A ze przy tym gada sie o wirusach? Tak latwiej (w organizmie
        pojawiaja sie roznego rodzaje antyciala) i jak jest wirus to moze
        sie znajdzie tabletka i po problemie. A problem jest bardziej
        zlozony. U mnie zreszta skladal sie z candidy albicans, ameby i
        lamblii.
        Dzis, ponad poltora roku od rozpoczecia leczenia a takze zmiany
        trybu zycia i odzywiania (drogi andrew i czosnek sie przydaje i
        ziolka i ... farmaceutyki) sie odzyskalam podoge ucha, budze sie
        rano bez obrzydzenia, itp itd.
        Cierpiacych namawiam na szperanie po necie. Sa rozne fora (chocby
        f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3896628&start=5670) gdzie
        ludzie dziela sie doswiadczeniami, tym jak wyszli.
        POWODZENIA
    • dala.tata Re: Wirus zmęczenia? 09.10.09, 21:23
      skoro taka choroba (ICD G93.3) nie istnieje i ogolnie wszsycy sie myla, to moze
      przedstawisz pokrotce na czym polega ow blad. bo ten styl zycia to na pewno taka
      prowokacja, a ty zapoznales sie z literatura na temat CFS i potrafisz rzeczowo
      wykazac bledy badaczom oraz klasyfikujacym choroby.
      • 4g63 Re: Wirus zmęczenia? 11.10.09, 20:25
        to nie błąd, najpierw system doprowadza ludzi do takiego stanu, a potem twierdzi że to nieznany wirus żeby ludzie za bardzo się nie głowili, ciemny lud i tak nic nie wie, a tym którym ma się dzięki temu żyć jak w raju, dokładnie tak się żyje, kosztem tych wszystkich ludzi, w sumie to dość skomplikowany temat, ale ogólnie rzecz biorąc, ja to tak widzę!
        • turbo_wesz Re: Wirus zmęczenia? 12.10.09, 12:31
          ah, jakie to proste. wystarczy zatem zlikwidować system i wszyscy wyzdrowieją?
          • europitek Re: Wirus zmęczenia? 14.10.09, 10:41
            Nie wszyscy tylko ci, którzy mają to zmęczenie. No i może trochę takich, którzy czekają godzinami pod gabinetem lekarskim aż wyjdzie akwizytor farnaceutyków.
    • warskarol Wirus zmęczenia? 10.10.09, 21:49
      Chranicne zmenczenie maja wiele osob. Jak podporzadkowac swoj styl zycia i
      znalezc harmoniu?!
      Czy to w naszych czasach mozliwo? Czy powinnismy wyjechac z miast i znajac sie
      rolnictwem?!
      Kto moze odpowiedziec... dopero odnajda recepture kiedy my znikniemy.
      • pensioner63 Brak lekarstwa na zmęczenie 11.10.09, 02:17
        warskarol napisała:
        > Czy powinnismy wyjechac z miast i znajac sie rolnictwem?!
        > Kto moze odpowiedziec...

        Mogę odpowiedzieć. Byłem rolnikiem. Potem przyjechałem do miasta i zostałem
        inżynierem. Ostatnio zostałem emerytem. Zawsze po około dwu godzinach byłem
        zmęczony. Zawsze po 15 - 30 minutach odpoczynku zmęczenie mi mija. Z wiekiem
        coraz bardziej fakt męczenia się mnie irytował. Ale nic na to nie można
        poradzić. Człowiek musi co jakiś czas odpocząć - to prawo przyrody.

        Gdy zamiast odpoczywać piłem dużo kawy to zaczęłem mieć kłopoty z żołądkiem -
        tzw. heartburn. Więc moja opinia jest, że trzeba być racjonalnym i przestrzegać
        podstawowych zasad higieny. Prawidłowo odżywiać się, energicznie ruszać się
        przynajmniej 30 min dziennie, w miarę potrzeby odpoczywać. W efekcie nasz
        organizm będzie zwalczał wirusy. Na zaziębienia czy grypy choruję nie częsciej
        niż co pięć lat. Gdy pracowałem 12 godzin na dobę to chorowałem dwa razy do roku.

        Konkluzja - na zmęczenie nie ma w aptece lekarstwa. Trzeba odpocząć.
      • arturdz41 Re: Wirus zmęczenia? 11.10.09, 08:55
        Ja przeczytałem artykuł, za każdym zdaniem otwierając coraz bardziej
        oczy ze zdziwienia. (Prawie) Wszystkie objawy jakie tam wymieniono
        znalezłem u siebie. Też "cierpię" na chroniczne (w sumie
        nieustające) bóle głowy, bóle kręgosłupa, zmęczenie mięśni,
        problemy ze snem (wciągu dnia chciałbym znaleźc jakieś kącik żeby
        się zdrzemnąc i zapadam w sen już ok. 22, ale zawsze budzę się o 5
        rano, jeśli na siłę przedłużam pobyt w łóżku to cału dzień
        jestem "połamany"), nadmierne pocenie się (głównie podczas snu),
        częsty brak koncentracji i możliwości skupienia się, kompletny brak
        tolerancji alkoholu oraz inne. Jestem (wedłu artykułu) klasycznym
        przypadkiem: praca po 12 godzin, stresujące stanowisko kierownicze,
        presja czasu etc.
        Podobne do opini niektórych osób, (dziwne że zawsze w każdej
        dyskusji na forum musi znaleźc się jakiś "ekolog" lub inny
        pseudoekspert... wogóle niezaangażowany bezpośrednio w temat)
        znajdywałem rady rodziny: jesteś przemęczony, musisz odpocząc. OK.
        Zmieniłem tryb życia na tzw. "zdrowy": mniej pracy (max. 10 godzin i
        nigdy w week-endy), zdrowa dieta( z monotonnej diety mięsno-
        chlebowej przeszedłem na urozmaiconą, bardziej warzywno-"jakąśtam"
        płatki owsiane, musli etc, żadnych późnych kolacji, zero alkoholu,
        redukcja kawy do minimum) więcej ruchu (poranny jogging ok. 4-5 km,
        wieczorne spacery, tenis, pływanie, rower). Co zyskałem? Straciłem
        ok. 8 kg ale "przewlekłe zmęczenie" nie odeszło. Było i jest takie
        samo, czy to w czasie pracy, czy po; czy w trakcie tygodnia czy w
        week-end; czy w trakcie urlopu czy poza.
        Mam ok. 40 lat, moi koledzy, znajomi pracują i prowadzą tryb życia
        podobny do mojego, a jednak nie mają znamion tego
        (powiedzmy) "zespołu". Nie narzekam, staram się byc aktywny na różne
        sposoby i gdzie się da, staram się życ normalnie, jak wszyscy, ale...
        chciałbym poznac opinię innych ludzi którzy takie objawy widzą u
        siebie. Jak sobie z tym radzą, jakie mają doświadczenia. Czy jest
        gdzieś oddzielne forum na ten temat? Dla mnie to jest problem i
        wkurza mnie takie niezrozumienie otoczenia i niektórych internautów.
        Nie chcę widziec głupich opini typu "zostań krową, roślinożercą"
        albo "nie leń się i weź się do roboty" czy odwrotnie "daj na luz".
        Takich rad mogę udzielic tysiące i na każdy temat...
        • real-wegierka Re: Wirus zmęczenia? 11.10.09, 11:01
          Zawsze, gdy przebywam w mieście to słabnie u mnie łaknienie oraz mam
          kłopoty ze snem (sen mało odprężający, raczej przewracanie się z
          boku na bok). Myśle, że problem jest głębszy. Współczesna
          cywilizacja wymaga ciągłego napięcia, działania na wysokich obrotach
          itd. Może należałoby odpowiedzieć samemu sobie: czy lubię to co
          robię na codzień, czy to ma jakiś sens dla mnie? Nie da się mieć
          wszystkiego, z czegoś trzeba zrezygnować.
        • wyspana Re: Wirus zmęczenia? 11.10.09, 11:42
          Nauka jak dotychczas wszystko chce wytłumaczyc na materialistycznym
          gruncie.No, może nie wszystko, uznała istnienie chorób
          psychosomatycznych, a uczucia nie są materialne.Warto zastanowic się
          nad wpływem swoich, może czasem głęboko w podświadomości ukrytych
          uczuc na swoje ciało.Osłabia także otoczenie i jego uczucia."Z kim
          przestajesz, takim się stajesz".Ja też długo miałam takie
          dolegliwości, ale ponieważ mój stan fizyczny zmieniał się, kiedy
          np.zmieniałam znajomych.Ból fizyczny manifestuje się w ciele, kiedy
          ktoś żywi do nie złośc,przecież nikt nie zaprzeczy,że ją
          odczuwam.Tłumiony, często nieuświadomiony strach za to osłabia
          ciało.I może być to strach, albo,co gorsze -lęk niekoniecznie nasz,
          ale osoby, z którą nawiązaliśmy więzi.Czyjaś zawiśc skierowana w
          naszą stronę daje bóle mięśniowe pleców między łopatkami.Komórki
          naszego ciała wychwytują "nadawane"informacje i kurczą się, kiedy są
          to uczucia destruktywne.Nauka przyznaje, że przyczyną bólu są
          skurcze,ale o tym, co jest przyczyną tych skurczów mówi znacznie
          mniej, albo nazywa wszystko stresem.Przez długie lata obserwacji i
          wsłuchiwanie się w swoje ciało już potrafię określic, w jakim stanie
          psychicznym są moi bliscy lub znajomi.Atmosfera, jaką roztaczają
          wokół siebie ludzie jest w dzisiejszych czasach równie dynamiczna
          jak pogoda za oknem. A nikt nie zaprzeczy, że wiatr halny,którego
          też przecież nie widac, sieje spustoszenie i pogarsza samopoczucie.
          • pensioner63 Wszyscy ludzie są chorzy 11.10.09, 14:55
            arturdz41 napisał:
            > Ja przeczytałem artykuł, za każdym zdaniem otwierając coraz
            > bardziej oczy ze zdziwienia. (Prawie) Wszystkie objawy jakie
            > tam wymieniono znalezłem u siebie.

            Ze wzrostem liczby lekarzy i pracowników naukowych okazuje się, że wszyscy
            ludzie są chorzy. Dokładne analizy znajdują u wszystkich na skórze, w żołądku i
            niemal wszędzie miliony bakterii i wirusów. Gdy miałem 35 lat i musiałem dzieci
            zawieźć do przedszkola, pojechać do pracy, po południu pracować na drugim etacie
            to nie miałem czasu zastanawiać się, że jestem zmęczony i boli mnie w plecach.
            Gdy przeszedłem na emeryturę to mam dużo czasu i odkrywam u siebie różne
            niepokojące objawy. Lekarz sugeruje mi ze dwie operacje dziwiąc się, że dożyłem
            64 roku życia mając tylko dwia małe zabiegi chirurgiczne.

            Miałem dwuletniego kota. Gdy rano budził się to siadał przed drzwiami na
            podwórko i siedział z pół godziny. Też pewnie myślał - spałem całą noc, a jestem
            ciągle zmęczony.

            W telewizji są programy przyrodnicze. Przyrodnicy obserwujący dzikie zwierzęta
            mówią, że lwy śpią i leżą około 20 godzin na dobę. Czy one też są chore i dobrzy
            ekologowie powinni je leczyć? Zdolni lekarze i weterynarze u każdego znajdą
            wiele dolegliwości, które mogą leczyć od urodzenia do śmierci. W Stanach gdzie
            mieszkam lekarze robią ludziom dwa razy więcej operacji niż w Europie Zachodniej
            (w przeliczeniu na głowę). A Amerykanie żyją o około 4 lata krócej niż ludzie w
            Europie Zachodniej. Więc może te liczne operacje nie pomagają zdrowiu pacjentów
            tylko zwiększają zarobki chirurgów? Hipochondria też jest chorobą.
          • turbo_wesz Re: Wirus zmęczenia? 12.10.09, 12:41
            > Nauka jak dotychczas wszystko chce wytłumaczyc na materialistycznym
            > gruncie.No, może nie wszystko, uznała istnienie chorób
            > psychosomatycznych, a uczucia nie są materialne

            owszem, są. uczucia to impulsy elektryczne w układzie nerwowym oraz
            neuroprzekaźniki (chemia)

            tak, inne osoby na nas wpływają, ale twoje stwierdzenie:
            > Czyjaś zawiśc skierowana w
            > naszą stronę daje bóle mięśniowe pleców między łopatkami.

            to raczej brzmi jak czerwona wstążka dla dziecka. jakimiś badaniami poparłaś
            swoje rewelacje? czy to prawda objawiona jednym (twoim) przypadkiem?

            > Nauka przyznaje, że przyczyną bólu są
            > skurcze,

            przyczyną bólu (a raczej samym bólem) są sygnały elektryczne przesyłane przez
            nerwy. co powoduje że te sygnały są nadawane, to inna historia, i skurcze i inne
            uciski są kroplą w morzu. nauka rozróżnia mnóstwo innych przyczyn.

            > Przez długie lata obserwacji i
            > wsłuchiwanie się w swoje ciało już potrafię określic, w jakim stanie
            > psychicznym są moi bliscy lub znajomi

            znasz ich dobrze o prostu. to żadne słuchanie ciałem, tylko wykorzystywanie
            swoich zmysłów (ostatnio raczej mało modne)
        • mdcw Re: Wirus zmęczenia? 12.10.09, 16:38
          arturdz41: Ja mialam takie same odczucia po przeczytaniu artykulu.
          Rowniez chcialabym miec mozliwosc porozmawiania po prostu o
          syndromie chronicznego zmeczenia a nie o tym czy czlowiek jest
          roslinozerny czy miesozerny.
          Rowniez mam podobne objawy, co prawda pracuje o wiele krocej niz ty,
          ale tez bardzo intensywnie, zreszta zyje w ten sposob od liceum.
          Przeszlam juz droge przez wykluczanie roznych innych chorob,
          wielokrotnie badalam krew, tarczyce, mialam takze rezonans glowy,
          wiele razy bylam u okulisty no i badalam sie na borelioze.
          Ostatecznie zaoferowano mi pomoc psychologa i psychiatry, bo to
          wlasnie oni zajmuja sie w Polsce CFS'em - przynajmniej takie jest
          moje doswiadczenie. Unikaja jednak zdiagnozowania tego jak ognia,
          podejrzewam ze po prostu nie czuja sie wystarczajaco pewni w tym
          temacie. Bardzo szkoda, bo wole juz zeby to moj lekarz zdobywal
          informacje na temat tego syndromu a nie ja - kompletny laik.
          Ja rowniez staralam sie zmienic tryb zycia, ale zawsze odzywialam
          sie dosc zdrowo, a jesli chodzi o aktywnosc fizyczna, to po prostu
          nie jestem zdolna do niczego wiecej poza 10-minutowym biegiem lub
          plywaniem w basenie. Od dawna natomiast praktykuje joge, ale to tez
          mnie meczy.
          Dla mnie objawy sa mocno powiazane ze stresem, szczegolnie bole
          miesni, kolatanie serca, problemy ze snem i uderzenia goraca.
          Szukanie informacji na polskich stronach jest frustrujace, bo musimy
          przechodzic przez te sama droge co kilkanascie/kilkadziesiat lat
          temu np. amerykanie i anglicy. Tzn musimy przekonywac wszystkich na
          okolo ze takie zjawisko jak CFS istnieje, niezaleznie od tego jak je
          nazwac. Ja szukalam glownie na stronach angielskojezycznych a nawet
          na youtube - tam sa bardzo ciekawe filmiki nagrywane przez osoby ze
          zdiagnozowanym CFS (w UK nazywaja to ME ale nie wiem od czego jest
          ten skrot).
          Co do forum na ktorym rozmawia sie o syndromie chronicznego
          zmeczenia tez trudno mi znalezc cos konkretnego, ale dam znac jak mi
          sie uda :)
          Pozdrawiam.
          • arturdz41 Re: Wirus zmęczenia? 13.10.09, 05:53
            mdcw: Bardzo dziękuję.
            Naprawdę to może napawac optymizmem że w końcu 1 na 50 postów jest
            na temat :-).
            Jeśli znajdziesz coś ciekawego daj proszę znac.

    • raf.99 Wirus zmęczenia? 11.10.09, 11:01
      A ja sugeruję wszystkim z opisanymi w artykule objawami zbadać temat boreliozy
      i pokrewnych zakażeń bakteryjnych
      forum borelioza
      Gazeta.pl


      jak również kwestię grzybicy układowej.

      Pozdrawiam życząc zdrowia.
    • macrow Wirus zmęczenia? 11.10.09, 12:15
      pieprzenie... niedlugo zbyt mala ilosc cm miedzy nogami bedzie sprowadzana do
      jakiegos wirusa, a po roku sprzeda sie szczepionke.

      retrowirus. juz mielismy ten wynalazek w przypadku hiv. i co? ktos go kiedys
      pokazal, izolowal, udowodnil chorobotworczosc? ale wam to nie przeszkadza.
    • kornel-1 Wirus zmęczenia? 11.10.09, 13:03
      Kluczowe - w mojej opinii - jest postawione w artykule pytanie:
      "czy wirus XMRV jest rzeczywiście przyczyną zespołu chronicznego zmęczenia, czy też chorzy na CFS łapią go z racji obniżonej odporności"

      Ale bez względu na odpowiedź, zachęta do zdrowego trybu życia, prezentowana na forum, jest godna uznania. Myślę, że nie ma nic złego w piciu soków, unikaniu nadmiaru słodyczy, w bieganiu i innych ćwiczeniach, w śnie o racjonalnej długości, w bezstresowej pracy.

      Syndromu chronicznego zmęczenia nie udaje się leczyć farmakologicznie. Ogólne zalecenie, by dbać o odporność organizmu - nie budzi wątpliwości. Czy użyjemy (między innymi) do tego preparatów multiwitaminowych, czy urozmaiconej diety - zależy od poglądów właściciela żołądka.
      A jeśli ten "zdrowy tryb życia" nie pomaga? Cóż! Skończmy z przesadnym antropocentryzmem!

      ICH JEST WIĘCEJ!

      Więcej na Ziemi jest różnych bakterii, wirusów, pierwotniaków, grzybów i innych pasożytów niż homo sapiens. I tak to już jest, że ONI będą nas atakować, kolonizować, zjadać. To trudna a czasem nierówna walka.

      Więc jeśli więc witaminy i przysiady nie pomogą...? Trudno, tak już będzie.

      Kornel
      • turbo_wesz Re: Wirus zmęczenia? 12.10.09, 12:51
        dobrze powiedziane. nauka nigdy (albo przynajmniej jeszcze bardzo długo - jak
        dla nas nigdy) nie nadąży za kreatywnością przyrody
    • foebe Wirus zmęczenia? 11.10.09, 20:00
      Na forum pojawiło się kilka teorii konkurencyjnych w stosunku do
      zaprezentowanej w artykule hipotezy. Oprócz "wirusa chronicznego zmęczenia"
      mamy jeszcze propozycje niewłaściwego stylu życia i odżywiania, depresji,
      grzybicy układowej, boreliozy itp. Jednak niemal wszyscy wypowiadają się,
      jakby mieli jedyną słuszną diagnozę.

      Uważam, że musimy się zgodzić co do tego, że pacjenta leczy lekarz a nie
      forum. Forum ma dostarczać ewentualnie inspiracji. Nasze wypowiedzi mogą
      skłonić osobę z zespołem chronicznego zmęczenia do przebadania się na
      okoliczność boreliozy, sprawdzenia morfologii i biochemii krwii, zrewidowania
      swojego sposobu odżywiania czy odwiedzenia psychologa.
      Jednak ważne jest, żeby osoba cierpiąca na ten zespół objawów znalazła
      dobrego, zaufanego lekarza, który będzie potrafił zinterpretować wyniki jego
      własnych poszukiwań. Niestety większość z nas nie jest lekarzami i nawet dobre
      pomysły powstają po pierwsze w izolacji od nowej (i starej) wiedzy medycznej
      (i doświadczenia), po drugie od samego chorego, którego nie możemy np. zbadać
      palpacyjnie, obejrzeć jego skóry, błon śluzowych itp.
      Dlatego nie spodziewajmy się, że którakolwiek z naszych odpowiedzi będzie tą
      jedyną prawdziwą. Prawdopodobnie podobny zespół objawów daje w przypadku
      różnych osób kilka różnych czynników, albo całe ich "zestawy". Myślę, że
      należy przede wszystkim namawiać do aktywnego szukania pomocy w wyjściu z tego
      dyskomfortu, czy nawet zmieniania specjalistów, w przypadku, gdy nie jesteśmy
      przekonani co do leczenia wybranego przez naszego lekarza.
      Wiadomość dla "dociekliwych": nie jestem lekarzem ani farmaceutą, nie mam
      żadnego interesu w pisaniu takich rzeczy :).
      • turbo_wesz Re: Wirus zmęczenia? 12.10.09, 12:56
        nie wiem czy dosłownie cytuję, poprawcie mnie jak nie jest to dosłowne brzmienie
        (oraz czyje to słowa, bo chyba nie Twaina):

        "prawda jest dziwniejsza niż fikcja, bo fikcja musi być prawdopodobna, prawda - nie"
    • welcometopoland Dotyka większość polskich żon po 30-tce 12.10.09, 13:31
      ... i po dziecku/kredycie hippotecznym :)
    • julus908 Re: Wirus zmęczenia? 12.10.09, 13:38
      Oczywiście, że nie ma takiej choroby. Podobnie jak nie istnieją takie schorzenia
      jak grypa, żółtaczka, zapalenie płuc, AIDS czy nowotwory. To są wszystko wymysły
      ludzi, którzy prowadzą niezdrowy tryb życia i chcą się tylko usprawiedliwić.
      Przecież wszyscy o tym wiemy, bo możemy sobie to wykombinować na podstawie
      obserwacji siebie i innych. Wcale nie potrzeba do tego żadnych badań i
      profesjonalnej wiedzy medycznej.
      • kornel-1 Re: Wirus zmęczenia? 12.10.09, 13:55
        julus908 napisała:

        > Oczywiście,

        Merytoryczność wypowiedzi 0/10
        :-<

        k.
        • julus908 Re: Wirus zmęczenia? 12.10.09, 14:11
          Nie wyczułeś ironii. Merytoryczność wypowiedzi taka sama jak tych którzy piszą,
          że coś na pewno istnieje lub nie istniej bo oni to widza na podstawie własnej
          obserwacji.
          • turbo_wesz Re: Wirus zmęczenia? 12.10.09, 15:28
            a już miałem pisać że złamania kończyn to odpowiedź obronna organizmu na
            hipochondrię :D
            • europitek Re: Wirus zmęczenia? 14.10.09, 10:46
              W dodatku dają się zauważyć "z własnej obserwacji".
            • wyspana.pl Re: Wirus zmęczenia? 17.10.09, 15:04
              TURBO WSZO, jesteś błyskotliwy, ale jeszcze bardzo powierzchowny.Mam
              nadzieję, że takie podejście do cudzych wypowiedzi to efekt jedynie
              młodego wieku i braku doświadczenia życiowego.Życia nie można się
              nauczyc z książek,trzeba je przeżyc.Ale polecam Ci książkę " W życiu
              można wybierac".
    • anna-888 Wirus zmęczenia? 12.10.09, 15:19
      Zle odzywiamy sie - jak tez jedzenie stracilo dawny smak. Przedtem
      bylo o wiele lepsze. Zatrucie srodowiska jak tez szkodliwe dla
      zdrowia mieszkania i domy z materialow ktore wywoluja alergie albo
      wrazliwosc /za duzo toxyn, szkodliwych materialow/. Poza tym
      cisnienie i cukier we krwi nalezy kontrolowac. Slonce dodaje jednak
      duzo energii - nalezy wiec korzystac ze slonca duzo - aby pozbyc sie
      stresu - ktory rowniez wplywa na nasze zmeczenie. Zycze poprawy
      samopoczucia !!
    • anjolka77 Wirus zmęczenia? 13.10.09, 20:12
      Ja ostatnio w ogóle nie wiem co to jest zmęczenie. Znaczy męczę się, ale taka
      jestem raczej pozytywnie zawsze zmęczona. To chyba przez ten żeń szeń. Stawia
      na nogi :)
    • mis-97 Re: Wirus zmęczenia? 16.10.09, 12:22
      Jestem za teorią, że to efekt złej diety. Wskazują też na to bóle
      brzucha i wzdęcia. Sama przez to przeszłam parę lat temu, miałam
      dokładnie te objawy plus zaburzenia widzenia i napady "wilczego
      głodu", kręgosłup dawał mi strasznie w kość. Przeszłam ścieżkę
      zdrowia z okulistami, neurologami, tomografią i RM. Po długotrwałej
      analizie chorób w rodzinie i swoich doświadczeń gastrycznych
      wyrzuciłam z diety totalnie mleko i jego przetwory.
      Objawy ustąpiły, jem mięso, zieleninę, ryby, jajka, zbożowe.
      Jeśli czasem zjem np ser czuję się tak jakbym miała stan
      podgorączkowy i mam balonik w brzuchu.
      Spróbujcie przez miesiąc, dwa żywić się tak, może Wam też pomoże?
    • mlarka Wirus zmęczenia? 15.11.09, 15:32
      Nie wiem czy to jesienna chandra mnie dopadła czy właśnie jakiś wirus
      zmęczenia... kiedyś chodziłam z koleżankami na fitness, teraz po pracy nie mam
      siły podnieść się z łóżka.. może powinnam iść z tym do lekarza? Mąż mi mówi że
      powinnam właśnie brać vigor albo Bodymaxa, coś żeby było z żeń szeniem, ale ja
      wiem czy mi to coś pomoże...?
      • mala_lucyna Re: Wirus zmęczenia? 24.11.09, 14:44
        nie wiem czy to "wirus zmeczenia" czy zwykle przepracowanie...wracam po
        10-12godzinach z pracy, nie mam ochoty na jakiekolwiek przyjemnosci poza
        spaniem. pije jerba mate i biore femavene, zeby w pracy nie zasypiac i mozg miec
        na wyzszych obrotach. moze to tylko jesienne oslabienie, ale chcialabym zeby
        moja energia wrocila...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka