Dodaj do ulubionych

Przydała Wam się matematyka?

12.11.09, 14:13
Matematyka wraca na maturę. Wielu uczniów to przysłowiowe nogi z matematyki, a
po szkole przydało im się tylko równanie z jedną niewiadomą, jak muszę
obliczyć ile wypali mi auto benzyny na wycieczkę, pole prostokąta, żeby
obliczyć metraż pokoju i przeliczanie centymetrów na decymetry w kuchni...

I po co teraz komu taka matura ?!

Napiszcie do nas, czy używacie na co dzień szkolnej matematyki:
redakcja@wyborcza.pl
Obserwuj wątek
    • kornel-1 Re: Przydała Wam się matematyka? 12.11.09, 14:20
      redakcja napisała:

      > a po szkole przydało im się tylko równanie z jedną niewiadomą, jak muszę obliczyć ile wypali mi auto benzyny na wycieczkę, pole prostokąta,


      Hm. Matematyka matematyką, ale co redakcja powie o swoim języku polskim?

      Kornel
      • mr_kagan Re: Przydała Wam się matematyka? 13.11.09, 15:26
        Daruj sobie te malo wybredne ataki ad personam, bo widac od razu, ze nie
        masz nic do powiedzenia w tym temacie!
    • dala.tata Re: Przydała Wam się matematyka? 12.11.09, 14:45
      czy uzywacie na co dzien szkolnej matematyki?!

      ja na przyklad nie! zawsze ufam, jak mi wydaja reszte i nigdy nie licze. a na
      oprocentowaniu pozyczek kto by sie tam wyznal! ale moze to nie jest szkolna
      matematyka?

      czy moze mi ktos wyjasnic, co to jest szkolna matematyka?
    • asteroida2 Re: Przydała Wam się matematyka? 12.11.09, 15:36
      W naszym społeczeństwie jest mnóstwo ludzi, którzy z ręką na sercu powiedzą, że
      matematyka nie przydała im się w życiu ani trochę.

      Przy okazji mają oni często zaciągnięty kredyt na najbliższych 40 lat, potracili
      tysiące złotych na różnych loteriach, na giełdzie i na różnych "cudownych
      okazjach", a codziennie spędzają godziny stojąc w korkach i zatłoczonych autobusach.

      Matematyka by im się bardzo przydała, tyle że jej nie znają.
      • mr_kagan Re: Przydała Wam się matematyka? 12.11.09, 16:14
        Jak ci pomoze matematyka, skoro nkt nie wiem jakie bedzie oprocentowanie kredytu
        za 40 dni, a co dopiero za 40 lat, i czy dana loteria jest uczciwa, czy tez nie?
        • asteroida2 Re: Przydała Wam się matematyka? 12.11.09, 17:21
          > Jak ci pomoze matematyka, skoro nkt nie wiem jakie bedzie
          > oprocentowanie kredytu za 40 dni, a co dopiero za 40 lat

          Wystarczy że spojrzysz, na jaki procent bank udziela kredytów przy stałym
          oprocentowaniu. Bo bank ma bardzo dobrych analityków i rozkłada swoje ryzyko
          równomiernie. Jeśli nie zamierzałby nigdy podnieść oprocentowania kredytu, to
          mógłby na niższy procent udzielić kredytu ze stałym oprocentowaniem i mieć
          więcej klientów.

          > czy dana loteria jest uczciwa, czy tez nie ?

          Na loterii ma zarobić organizator. A więc z definicji "uczciwa" nie jest, bo
          pozostali uczestnicy muszą średnio stracić.
          • mr_kagan Re: Przydała Wam się matematyka? 13.11.09, 15:34
            Jaki bank ci da kredyt dlugoterminowy na staly %? A przy kredycie
            krotkoterminowym, na male stosunkowo sumy (nie mowimy przeciez tu o wielkich
            firmach, ktore maja na etatach matematykow) to roznice sa marginalne: wiecej
            stracisz porownujac oferty niz zyskasz wybierajac najlepsza z nich...
            I zrozum, ze ja uzywalem okreslenia "uczciwa loteria" tak, ja go uzywaja
            matematycy ("unbiased").
            I zauwaz tez, ze w bankach siedza na ogol idioci. Jak bowiem inaczej
            wytlumaczysz to, ze bank, ktory z def. jest maszynka do robienia pieniedzy, moze
            zbankrutowac?
            • asteroida2 Re: Przydała Wam się matematyka? 13.11.09, 17:47
              > I zrozum, ze ja uzywalem okreslenia "uczciwa loteria" tak, ja go
              > uzywaja matematycy ("unbiased").

              Ach, teraz rozumiem. Ale czemu chciałbyś brać udział w takiej loterii?

              > I zauwaz tez, ze w bankach siedza na ogol idioci. Jak bowiem inaczej
              > wytlumaczysz to, ze bank, ktory z def. jest maszynka do robienia
              > pieniedzy, moze zbankrutowac?

              Bardzo łatwo. Jeśli bank wkłada swoje pieniądze w hazard (bo tym są tak naprawdę
              "investment vehicles"), to oczywiście może te pieniądze stracić.
              • mr_kagan Re: Przydała Wam się matematyka? 13.11.09, 18:26
                1. Po prostu w nieuczciwej loterii moje szanse na wygrana sa mniejsze niz w
                uczciwej...
                2. Otoz to. Tylko idioci mysla, ze mozna zyc z hazardu... Banki powinny pozyczac
                inwestorom, a nie spekulantom!
                • bezportek Przydała by wam się matematyka, mr kagan 19.11.09, 13:46
                  Nie mowie o umiejetnosci liczenia i odrozniania ulamkow od odlamkow.
                  Kto chocby liznal matematyki, ma szanse nauczyc sie myslec
                  logicznie, czego jako zywo brakuje wiekszosci populacji.
                  W szczegolach - rozroznienie inwestora i spekulanta jest, hmmm,
                  czysto spekulatywne. Tylko idioci mysla, ze istnieja operacje
                  finansowe bez ryzyka i gotowe recepty na szczescie od zaraz,
                  najdalej we czwartek.
                  Wasze szanse na wygranie w loterii sa mniejsze, niz na zlapanie HIV.
                  Setki tysiecy razy mniejsze - usiadzcie kiedy na jednym koncu
                  kregoslupa i ruszcie drugim, dobrze radze.
                  Na zakonczenie, mozna zyc bez pojecia o matematyce - ale co to za
                  zycie?
                  • mr_kagan Re: Przydała by wam się matematyka, mr kagan 19.11.09, 19:16
                    1. Matematyka wcale nie uczy logicznego myslenia, a tylko malo komu potrzebnych
                    technik 'rachunkowych'.
                    2. Jesli uwazasz sie za madrzejszego niz Keynes, to czemu nie zrobiles, jak on
                    (i Ricardo) wielkiego majatku na gieldzie? Keynes na gre na gieldzie poswiecal
                    tylko 1 godzine dziennie. A tacy madrale jak ty, mogli by na to poswiecac i 24
                    godziny na dobe, ale bez skutku...
                    3. Zalezy na jakiej loterii, i ile sie pieniedzy przeznacza na te gre.
                    4. Najszczesliwsi ludzie na swiecie nie maja (na ogol) pojecia o matematyce wyzszej.
                    • kornel-1 Czego nas uczą na matmie 19.11.09, 19:50
                      mr_kagan napisała:
                      > 1. Matematyka wcale nie uczy logicznego myslenia, a tylko
                      > malo komu potrzebnych technik 'rachunkowych'.


                      To zbyt mocne stwierdzenia. Wiele lat po opuszczeniu szkoły wydaje się nam, że uczono nas samych nieprzydatnych rzeczy. W rzeczywistości nie tylko wtłacza się nam wiedzę encyklopedyczna, ale też uczy sposobów rozwiązywania problemów i wykorzystywania tej wiedzy w życiu. Uczniowie nie zawsze zdają sobie sprawę, jakie cele dydaktyczne są realizowane na lekcjach. Oczywiście, sporo zależy od nauczyciela. Różni są, różnie uczą.

                      Z ciekawości zapytam: czy zaglądałe(a)ś do współczesnego podręcznika do matematyki? Widzisz różnice między nim a tym, z którego się sam(a) uczyłe(a)ś?

                      Matematyka to nie tylko arytmetyka! Nie tylko formułki i wzory. Tak na marginesie - zbyt mały nacisk kładzie się obecnie właśnie na arytmetykę i wzorki: absolwenci podstawówki często nie maja opanowanej tabliczki mnożenia a wykonanie przy pomocy kartki i ołówka działania 56,457:0,98 stanowi problem nie do pokonania (zresztą zachęcam i dorosłego czytelnika do sprawdzenia swych umiejętności!). Starsze pokolenie zna na pamięć "W pierwszej wszystkie są dodatnie, w drugiej tylko sinus, w trzeciej tangens i kotangens, a w czwartej kosinus"), dziś na słowo kotangens maturzystą wstrząsa dreszcz.

                      I chociaż funkcje trygonometryczne nie przydają się nam na co dzień to przecież przydają się nam takie pojęcia jak asymptota i asymptotyczne dążenie do nieskończoności (stygnięcie żelazka) i granica ciągu (zjadając pół tortu a później coraz mniejsze poówki - zjemy najwyżej 1 tort). Wkuwany prawa de Morgana - ale przecież rachunek zbiorów przydaje się nam w życiu: użyteczne jest pojęcie iloczynu zbiorów (ilu mamy wspólnych znajomych) i podstawowe prawa rachunku zdań logicznych.

                      Uczymy się dowodzić różnych twierdzeń z geometrii - w życiu wiedza tylko pozornie niepotrzebna: zapamiętujemy wszak, że potrzebne są założenia i teza, i dopiero wtedy przeprowadzamy dowód. Takich przykładów można więcej podawać.

                      Krótko mówiąc - wraz z treściami czysto matematycznymi "przemycana" jest nauka logicznego myślenia i twórczego wykorzystywania wiedzy matematycznej w życiu.

                      U niektórych, ofkorz.

                      Kornel
                      • mr_kagan Re: Czego nas uczą na matmie 19.11.09, 20:49
                        Widzisz, matme (gl. ekonometrie) malem calkiem niedawno temu, jak robilem Masters z ekonomii na The University of Melbourne. I powtarzam: to byl stracony czas. Co z tego, ze nauczylem sie zonglowac macierzami i rozniczkami, jak pozniej do niczego mi sie to znow nie przydalo.
                        A podreczniki mialem calkiem nowe, z samego konca XX wieku... Byly w nich glownie techniki rachunkowe, co z tego, ze zamiast "slupkow" byly macierze, a zamiast rownan z jedna niewiadoma, rownania rozniczkowe? Komu sie one przydaly w zyciu, poza garstka fizykow?
                        I co za problem z przesunieciem przecinka? Chyba, ze nauczyciele matematyki o tym nie wiedza...
                        I po co nam ta wiedza, jakie wartosci przyjmuja funkcje trygonometryczne? Toz to zbedny balast dla umyslu!
                        I daj sobie spokoj - logiczne myslenie nie wymaga znajomosci matematyki wyzszej. Gdy temperatura zelazka rozni sie o mniej niz 1 stopien C od temeratury otoczenia, to dalsze stygniecie zelazka nie ma praktyczne zadnego znaczenia.
                        A zalozenia: przyjmujac odpowienie zalozenia, mozna udowodnic praktycznie kazda teze. Czy o to ci chodzilo? Znany jest przypadek jednego ekonomisty, ktory podczas Wielkiego Kryzysu lat 1939tych zaczynal swe wyklady od "zalozmy, ze istnieje pelne zatrudnienie"...
                        lech.keller@gmail.com
                        • kornel-1 Re: Czego nas uczą na matmie 19.11.09, 21:19
                          mr_kagan napisała:
                          > [...] Masters z ekonomii na The University of Melbourne. I powtarzam: to byl stracony czas

                          No cóż, zaszła komiczna pomyłka. Ty piszesz o matematyce podczas studiów, wątek dotyczy matematyki przedmaturalnej.

                          > I co za problem z przesunieciem przecinka? Chyba, ze nauczyciele matematyki o tym nie wiedza...
                          > I po co nam ta wiedza, jakie wartosci przyjmuja funkcje trygonometryczne? Toz to zbedny balast dla umyslu!


                          Wnioskuję, iż mój wywód nie przekonał cię.
                          Oczywiście, części wiedzy matematycznej (i innej) zdobytej w szkole nie wykorzystujemy. Niepotrzebne zasoby ulegają zatarciu. Nie są w żadnej mierze balastem. Natomiast pamięć o niepotrzebnej wiedzy może być denerwująca ale i tak nie zajmuje dużo miejsca.
                          Problemem nie jest pojemność naszego mózgu, który może przyswoić bardzo dużo informacji lecz ograniczoność czasu, który jest do dyspozycji ucznia i nauczyciela w szkole. Dziś nacisk w szkole przeniesiony jest z przyswajania wiedzy encyklopedycznej na umiejętność poszukiwania informacji, wyszukiwania związków, analizy problemów a także na nauczaniu stosowania i wykorzystywania praktycznego tej wiedzy. W mojej ocenie szwankuje nauka wyciągania wniosków i syntezy.

                          > I daj sobie spokoj - logiczne myslenie nie wymaga znajomosci matematyki wyzszej.

                          Moim zdaniem - spośród licznych szkolnych przedmiotów - akurat lekcje matematyki oferują najwięcej, jeśli chodzi o naukę logicznego myślenia; najmniej - lekcje WF-u i religii. Oczywiście - można być przeciwnego zdania

                          Gdy temperatura zelazka rozni sie o mniej niz 1 stopien C od temeratury otoczenia, to dalsze stygniecie zelazka nie ma praktyczne zadnego znaczenia.

                          A widzisz. Tu właśnie przydaje się wiedza o asymptotach i logiczne myślenie. Dlaczego mniej niż 1 stopień? A jeśli to będzie 1 stopień? A jeśli to będzie 2 stopnie to ma to praktyczne znaczenie?

                          > A zalozenia: przyjmujac odpowienie zalozenia, mozna udowodnic praktycznie kazda teze. Czy o to ci chodzilo?

                          Ciekawe. Według mnie istnieją tezy (np. nieprawdziwe), których bez względu na dobór założeń nie da się udowodnić.

                          Kornel
                          • stefan4 Re: Czego nas uczą na matmie 19.11.09, 22:06
                            kornel-1:
                            > Ciekawe. Według mnie istnieją tezy (np. nieprawdziwe), których bez względu na
                            > dobór założeń nie da się udowodnić.

                            W zwykłej klasycznej logice z fałszu wynika cokolwiek. Więc jak przyjmiesz
                            założenie absurdalne, np. 0 > 0 , to dalej już poleci jak z płatka...

                            - Stefan
                            • mr_kagan Re: Czego nas uczą na matmie 20.11.09, 17:08
                              Otoz to. Wystarczy przyjac, ze 1 dzielone przez zero rowna sie 1 i mamy nowa
                              arytmetyke, niegorsza od obecnej, wciaz nauczanej w szkolach...
                          • mr_kagan Re: Czego nas uczą na matmie 20.11.09, 17:20
                            1. No coz, ja pisze o matematyce wyzszej, ale przeciez ta wykladana na
                            wydzialach ekonomii nie rozni sie specjalnie od tej, ktorej uczylem sie w
                            technikum (tam tez mialem liczby urojone, rozniczki i calki, geometrie
                            analityczna i wykreslna itp.).
                            2. Wiekszosc matematyki "przedmaturalnej" to zbedny balast, np. cala
                            trygonometria, wiekszosc logarytmow czy tez caly wlasciwie "calculus", oparty
                            zreszta na dzieleniu przez zero, tyle, ze sprytnie ukrytym za roznymi limesami i
                            asymptotami.
                            3. Oczywiscie, ze na religii nie ma zadnej logiki, ale na WF to ona jest, np.
                            regulaminy roznych dyscyplin sportu...
                            4. Jeden stopien C lub K (moze byc i F albo R) to byl tylko zgrubny szacunek. Po
                            prostu jesli temperatura zelazka sie wyrowna z temperatura otoczenia w tym
                            sensie, ze roznica bedzie mniejsza niz czulosc naszej skory, to dalsze
                            stygniecie nie bedzie juz zauwazone... Ale to bardziej psychologia i fizjologia
                            niz matematyka...
                            5. Jedyna nieudowadnialna teza jest chyba hipoteza Boga. Ale tez mozna sie
                            spierac: przeciez istnienie Kosciolow i Kaplanow stoi w jawnej sprzecznosci
                            logicznej z hipoteza wszechobecnosci, wszechwiedzy i wszechmocy Boga/Bogow...
                            Czemu Bog nie da pieniedzy xiedzu proboszczowi, np. przelewajac je via Internet
                            na jego konto lub materializujac zlote monety w jego sypialni, tylko musi ksiadz
                            proboszcz zbierac na tace "co laska"? Czyzby wszechmoc boska nie obejmowala
                            dziedziny finansow?
                            Pozdr. :)
                      • dala.tata Re: Czego nas uczą na matmie 19.11.09, 22:10
                        ja nawet moglbym sie z tym zgodzic. tylko ze mnie zniechecono skutecznie do
                        matematyki ( i bardzo mi zal).

                        dla mnie logiczne myslenie sprzedane bylo na lekcjach z gramatyki jezyka
                        polskiego. nie ma jak rozbior logiczny zdania....(mowie powaznie). taka
                        matematyka dla humanistow. niestety chyba juz tego dzieci nie maja w szkole.
                        • mr_kagan Re: Czego nas uczą na matmie 20.11.09, 17:06
                          Zartujesz sobie chyba? Gdzie logika w gramatyce jezyka etnicznego, a
                          szczegolnie polskiego, "ktora byc trudna jenzyka i pelna wyjontkuf"...
                          To chyba tlumaczy twa milosc do cenzurowania...
                          • dala.tata Re: Czego nas uczą na matmie 20.11.09, 17:34
                            Lesiu, serdelku, ja wiem, ze ty jestes juz wielkim kartografem, politologiem,
                            lemologiem, ekonomista, matematykiem, filozfoem oraz elektrykiem, zanim zmienisz
                            imie na Erazm Albert Immanuel, to przeczytaj jeszcze raz co napisalem. bo ja, o
                            wielki koryfeuszu nauk wszelakich!, nigdy nie napisalem ze gramatyka jezyka jest
                            logiczna.


                            mr_kagan napisała:

                            > Zartujesz sobie chyba? Gdzie logika w gramatyce jezyka etnicznego, a
                            > szczegolnie polskiego, "ktora byc trudna jenzyka i pelna wyjontkuf"...
                            > To chyba tlumaczy twa milosc do cenzurowania...
                            • mr_kagan Re: Czego nas uczą na matmie 20.11.09, 18:22
                              Ja wiem o tobie tylko tyle, ze jestes zwolennikiem staus quo w polskiej
                              nauce, i ze wycinasz z forum DOKTORAT NAUKA UCZELNIA wszelakie posty, ktore
                              krytkuja obecny stan polskiej nauki.
                              I napisales wyraznie, ze logicznego myslenia uczyles na lekcjach gramatyki. To
                              tak, jakbys napisal, ze logicznego myslenia uczyles sie na lekcjach religii...
                              • dala.tata Re: Czego nas uczą na matmie 20.11.09, 19:38
                                dokladnie Lesiu, mortadelo, widzisz roznice miedzy stweirdzeniem ze logicznego
                                myslenia mozna sie uczyc na rozbiorze logicznym zdania a tym, ze gramatyka jest
                                logiczna. ty stwierdziles to drugie, ja to pierwsze. podejrzewam, ze nadal nie
                                widzisz roznicy za bardzo.

                                jak dla mnie, to koniec tej ubogacajacej rozmowy z geniuszem monasz i okolic!
                                • mr_kagan Re: Czego nas uczą na matmie 20.11.09, 20:02
                                  Nie mozna sie uczyc logiki na analizie zdania, ktore z logika niewiele ma wspolnego.
    • winoman Re: Przydała Wam się matematyka? 12.11.09, 15:43
      Pracowałem kiedyś na dobrym amerykańskim uniwersytecie i tam na podstawowe kursy
      calculusu i algebry liniowej, a także na kurs podstaw statystyki, przychodzili
      studenci dziennikarstwa. Co więcej, były to dla nich kursy obowiązkowe!

      Nie na temat? Czy aby na pewno? :-)

      Pozdrawiam!
      • mr_kagan Re: Przydała Wam się matematyka? 12.11.09, 16:16
        I co z tego? Ja tez musialem chodzic na zajecia z matematyki wyzszej, statystyki
        matematycznej, demografii i ekonometrii oraz badan operacyjnych na studiach.
        Uwazam to za stracony czas...
        • charioteer1 Re: Przydała Wam się matematyka? 12.11.09, 17:36
          Lesiu, nie jestes reprezentatywny. Zawsze zdarzaja sie studenci, ktorzy nie
          potrafia wykorzystac przekazywanej im wiedzy, nwet jezeli podaje im sie lyzeczka
          do dziobka.
          • mr_kagan Re: Przydała Wam się matematyka? 13.11.09, 15:39
            A jesli ta wiedza jest bezuzyteczna? Co mi dalo np. wyprowadzanie na
            egzaminie z ekonometrii formuly na metode najmniejszych kwadratow czy tez
            studiowanie wlasciwosci macierzy ortogonalnych? Nic. Podobie za stracony uwazam
            czas spedzony na rozgryzieniu metody Simpleks czy tez rownan rozniczkowych. Co z
            tego, ze pozdawalem te egzaminy, jak pozniej w pracy do niczego mi te calki czy
            tez inne rozniczki ani macierze sie nie przydaly? I daruj sobie te ataki
            ad personam
            - one tylko dowodza tego, ze brak ci kontrargumentow
            merytorycznych (ad rem)... :(
        • wobo1704 Re: Przydała Wam się matematyka? 12.11.09, 21:16
          A może owe zajęcia ukształtowała Pański umysł do skutecznego
          rozwiązywania innych problemów?
          • wobo1704 Re: Przydała Wam się matematyka? 12.11.09, 21:20
            Przepraszam; podpięło się nie w tym miejscu. To było do mr_kagana.
          • mr_kagan Re: Przydała Wam się matematyka? 13.11.09, 15:42
            Nie sadze. Umysl ksztaltowalem sobie raczej na innych przedmiotach...
      • mr_kagan Re: Przydała Wam się matematyka? 12.11.09, 16:17
        Po polsku "calculus" to rachunek rozniczkowy i calkowy! Zdecyduj sie, w
        ktorym jezyku piszesz, winoman!
      • hrabia-monter-christo po prostu W S T Y D 13.11.09, 10:42
        winoman napisał:

        > Pracowałem kiedyś na dobrym amerykańskim uniwersytecie i tam na podstawowe kurs
        > y
        > calculusu i algebry liniowej, a także na kurs podstaw statystyki, przychodzili
        > studenci dziennikarstwa. Co więcej, były to dla nich kursy obowiązkowe!
        > Nie na temat? Czy aby na pewno? :-)

        Wlasnie :-)
        Takie kursy powinny byc obowiazkowe rowniez dla naszych adeptow dziennikarstwa.
        Od kiedy pamietam, zawsze mieli klopoty z prostymi rachynkami, a szczegolnie z
        obliczniem procentow !

        Pare przykladow.
        W czasach szlejacej inflacji, codziennie czytalo sie w prasie cos takiego (to
        oczywiscie przyklady) :

        w tytule artykulu - Trzykrotny wzrost ceny [...]
        w tresci artykulu - Cena [...] wzrosla o 300%
        Dla piszacych (dziennikarzy oczywiscie) wzrost ceny o 300% jest rowny
        trzykrotnemu wzrostowi tej ceny!!!

        Pamietam tez artykul w GW (podpisanych bylo dwoch dziennikarzy) opisujacy
        zakupy rodakow w sklepach za Odra.
        To bylo w czasach, kiedy w niektorych przygranicznych, niemieckich sklepach,
        mozna bylo kupowac towary za polskie zlotowki (przlicznik jak sie nie myle to 2
        zł za 1 marke).

        To tez przyklad, bo juz szczegolow nie pamietam):
        towar kosztowal np. (125zl)
        w cenie zawarty byl VAT - 25%
        po przekroczeniu granicy, dostawalo sie zwrot VATu

        Dziennikarze, geniusze algebry, wyliczyli cene zakupu - i to z dokladnoscia do 2
        miejsca po przecinku - tak:
        125 zł - 25%(ze 125zł) = 125 - 31,25 = 93,75

        Mozna by sie tego nie czepiac, ale to nie byla jednorazowa wpadka.
        Takich przykladow w tym jednym artykule bylo kilka i we wszystkich przypadkach,
        tak samo to liczyli!
        Czyli liczyli, jak .....potrafili. :-)

        ps
        dam glowe, ze to wlasnie polskim dziennikarzom, nie uda sie rozwiazac
        przyslowiowego juz zadania, typu:
        - cena wynosila 100
        - cene podniesiono o 10%
        - a po jakims czasie, cene obnizono o 10%
        na mur beton, zawsze wyjdzie im 99 he he he
        • dala.tata Re: po prostu W S T Y D 13.11.09, 11:25
          kurde, to mnie tez jest wstyd, mnie tez wyszloby 99 (chyba, bo liczylem w
          pamieci). o jak mi wstyd....buuuuuu, jak mi wstyd....
          • petrucchio Re: po prostu W S T Y D 13.11.09, 11:52
            dala.tata napisał:

            > kurde, to mnie tez jest wstyd, mnie tez wyszloby 99 (chyba, bo
            liczylem w
            > pamieci). o jak mi wstyd....buuuuuu, jak mi wstyd....

            Spróbujmy dla formalności pisemnie:

            100+(100*(10/100)) = 100+10 = 110
            110-(110*(10/100)) = 110-11 = 99

            Dala, MASZ RACJĘ!! :-)))
            • dala.tata Re: po prostu W S T Y D 13.11.09, 11:55
              bardzo przepraszam, ale tak robia tyko glupi dziennikarze. petrucchio, czy ty
              jestes dziennikarzem?
              • hrabia-monter-christo no jasne ze 100 a nie 99 14.11.09, 08:34
                dala.tata napisał:

                > bardzo przepraszam, ale tak robia tyko glupi dziennikarze. petrucchio, czy ty
                > jestes dziennikarzem?

                Panowie, nie ma sie czym ekscytowac. :-(
                Juz chocby srednio rozgarniety "czytacz" zrozumie - w kontekscie calej tresci
                posta - ze popelnilem zwykla literowke.
                A co dopiero takie tuzy matematyki. :-)
            • mr_kagan Re: po prostu W S T Y D 13.11.09, 15:49
              Tak to jest, jak ktos sie zbytnio popisuje swymi talentami rachunkowymi... I
              czemu zadko ktory z matematykow rozumie, ze n+1=n, gdy n=c (ogolnie n+x=n gdzie
              n NOT=0)? Oni sa dobrzy w rachunkach, ale na ogol malo co z tej calej matematyki
              rozumieja...
        • mr_kagan Re: po prostu W S T Y D 13.11.09, 15:43
          Tu trzeba znajomosci zwyklych rachunkow, a nie rachunku rozniczkowego i calkowego!
    • mr_kagan Przydała Wam się matematyka? NIE! 12.11.09, 16:13
      Absolutnie nie przydala sie. Nie przydaje mi sie w pracy zawodowej praktycznie do niczego (a pracowalem w bankach, ubezpieczeniach i jako programista komputerow), a obecnie na uniwersytecie na stanowisku badawczym (ekonomia). Mowa tu nie tylko o tzw. wyzszej matematyce (od rozniczek i calek wzwyz), ale nawet o logarytmach czy trygonometrii. W programowaniu pomocna byla tylko logika matematyczna i elementy teorii zbiorow. Nie uzywam nawet statystyki matematycznej, gdyz jest ona oparta na zbyt wielu, arbitralnie przyjetych zalozeniach, wiec nie nadaje sie ona do analizy zjawisk spoleczno-ekonomicznych, jako zbyt zlozonych w stosunku do mozliwosci matematyki. Uwazam wiec, ze na maturze nie powinno byc obowiazkowej matematyki, a wybor miedzy matematyka, fizyka, chemia, biologia i logika (ta ostatnia powinna byc uczona w liceum zamiast mocno upolitycznionej etyki).
      lech.keller@gmail.com
      CETRAD/UTAD, Portugalia
      • stalybywalec Re: Przydała Wam się matematyka? NIE! 12.11.09, 22:09
        O tej małej przydatności Kaganie decydują nasze profesję, Tobie może ona jest i
        nie przydatna, choć powinna.

        Ale właściwie, chciałbym Cię zapytać ja się urządziłeś w Portugalii, czyś
        zadowolony i czy już tam na stałe jesteś?
        • mr_kagan Re: Przydała Wam się matematyka? NIE! 13.11.09, 15:54
          Akurat jestem ekonomista, wiec zgodnie z obowiazujaca ortodoksja, powinna mi sie przydawac na kazdym niemal kroku.
          A co do Portugalii - urzadzam sie tam, jak zwykle, jakbym mial tamze zostac na cale zycie. Na razie jestem zadowolony: plusy przewyzszaja znacznie minusy. Najgorsze sa te wysokie podatki (ok. 1/3 placy brutto). A czy jestem tu na stale? To by wiedzial tylko Pan Bog, ale On, niestety, umarl, i to dawno temu!
          Pozdr. :)
          Kagan
    • alsor równanie z jedą literą 12.11.09, 16:51
      Chciałem kupić trzy bułki, ale zabrakło mi 1zł,
      więc kupiłem dwie i jeszcze zostało 1zł.
      Ile kosztuje bułka?

      3x - 1 = 2x + 1
      jest równanie... no, ale co z tego -
      ktoś potrafi sumować litery z liczbami?!
      • kornel-1 Re: równanie z jedą literą 12.11.09, 17:24
        alsor napisał:

        > Chciałem kupić trzy bułki, ale zabrakło mi 1zł,
        > więc kupiłem dwie i jeszcze zostało 1zł.
        > Ile kosztuje bułka?


        A co? Paragon zgubiłeś?

        --
        Trygonometria, geometria analityczna i rachunek różniczkowy wyuczone w szkole średniej przydają się zwykłemu człowiekowi przede wszystkim przy dokształcaniu swoich własnych pociech, które w szkole uczą się trygonometrii, geometrii analitycznej i rachunku różniczkowego...

        --

        Mi szkolna (=licealna) matematyka przydała się podczas uniwersyteckich studiów chemicznych. Dziś wiedza ta przydaje się czasem do hobbystycznego rozwiązywania zadań matematycznych, problemów logicznych lub pisania prostych programów komputerowych.

        --

        Na nauczanie matematyki w szkole należy spojrzeć szerzej. Umiejętność przekształcania sinusa trzy alfa jest w życiu równie potrzebna jak znajomość budowy mitochondrium, pamiętanie dat bitw w wojnie na Pacyfiku lub umiejętność wyrecytowania wszystkich prawd zawartych w „Małym katechizmie”...


        Kornel
        • alsor Re: równanie z jedą literą 12.11.09, 18:04
          > Na nauczanie matematyki w szkole należy spojrzeć szerzej.

          Podstawy trzeba znać, bo ciemniakom łatwo wcisnąć wszelki
          kit, np. dylatacja czasu, deformacje przestrzeni
          zamiast sił grawitacji, energia magnetyczna latająca
          swobodnie w kosmosie, i inne oczywiste idiotyzmy - coraz bardziej
          popularne, bo poziom nauczania spada systematycznie.

          > Umiejętność przekształcania sinusa trzy alfa

          Co tam 3 alfa... policz pi alfa, albo Phi!
          • mr_kagan Re: równanie z jedą literą 13.11.09, 16:00
            Czyzby zegary nie zwalnialy, gdy v zbliza sie do c? Jesli obaliles teorie
            Einsteina, to gdzie ten twoj Nobel?
            • alsor Re: równanie z jedą literą 13.11.09, 17:50
              > Czyzby zegary nie zwalnialy, gdy v zbliza sie do c?
              > Jesli obaliles teorie Einsteina, to gdzie ten twoj Nobel?

              Naiwny jesteś.
              Nagrody są za tworzenie, a nie za wskazywanie błędów
              w szkolnych teoryjkach.

              tak: r = ct => r-ct = 0 => (r-ct)^2 = 0;
              czy tak: r = ct = 0 => r^2 = (ct)^2 => r^2 - (ct)^2 = 0.
              Zawsze mierzymy różnice odległości, a nie różnice kwadratów...
              • mr_kagan Re: równanie z jedą literą 13.11.09, 18:27
                ??? Kto mi zabroni mierzyc kwadraty?
                • alsor dwie litery! 14.11.09, 02:31
                  Dobra.
                  dane:
                  A-----B

                  Ja mierzę sobie tylko długość odcinka: |A-B| = AB = L,
                  i wyliczam momentalnie kwadrat: (A-B)^2 = L^2,
                  (w ogóle nie interesują mnie wartości A i B).

                  Ty masz taki problem:
                  A^2 - B^2 = ?
                  oblicz to.
                  • mr_kagan Re: dwie litery! 16.11.09, 19:41
                    A po co wynajdowac sobie nowe problemy, skoro mamy ich dosc bez wynajdywania
                    tych nowych a sztucznych?
                    • alsor Re: dwie litery! 18.11.09, 04:45
                      > A po co wynajdowac sobie nowe problemy, skoro mamy ich dosc bez wynajdywania
                      tych nowych a sztucznych?

                      To nie mój pomysł, Albert chciał mierzyć te różnice kwadratów...
                      a zasrańcy do dziś próbują to zmierzyć, hehe!
                      • mr_kagan Re: dwie litery! 18.11.09, 14:44
                        Wystarczy zmierzyc ich boki, ale wszystkie (badz dwa boki i 4 katy), aby sie
                        przekonac, czy to sa aby napewno kwadraty...
        • mr_kagan Re: równanie z jedą literą 13.11.09, 15:59
          Otoz to:
          Kornel napisal "Trygonometria, geometria analityczna i rachunek różniczkowy
          wyuczone w szkole średniej przydają się zwykłemu człowiekowi przede wszystkim
          przy dokształcaniu swoich własnych pociech, które w szkole uczą się
          trygonometrii, geometrii analitycznej i rachunku różniczkowego..."
          Sam to przeszedlem, i to nie tylko z mymi wlasnymi dzieciami, a i potomstwem
          mych znajomych...
      • mr_kagan Re: równanie z jedą literą 13.11.09, 15:57
        A po co te zagadki? Nie wystarczy spojrzec na cene?
        ZADANIE: "Jeden parobek kopie dol o rozmiarach 10 stop na 20 lokci na 30 cali w
        ciagu godziny. W ile sekund wykopie taki sam dol milion parobkow?".
        Odpowiedz: nie wykopie nawet do konca swiata, gdyz sie pokalecza, a nwet
        pozabijaja lopatami...
    • petrucchio Przydaje się 12.11.09, 18:03
      redakcja napisała:

      > Napiszcie do nas, czy używacie na co dzień szkolnej matematyki:
      > redakcja@wyborcza.pl

      Przydaje się w domu, w zagrodzie i w pracy. W swojej książce
      habilitacyjnej z językoznawstwa zamieściłem załącznik, w którym na
      własny użytek musiałem rozwiązać parę niezupełnie trywialnych
      problemów kombinatorycznych. Wiele prac magisterskich i doktorskich z
      mojej dziedziny zyskuje albo zdecydowanie traci na wartości zależnie
      od tego, czy autor potrafi (albo nie) przeprowadzić analizę
      statystyczną wyników i ocenić ich wiarygodność. Pomijając znaczenie
      matematyki w życiu codziennym, jest to prawdopodobnie najważniejszy
      wynalazek, jakiego kiedykolwiek dokonała ludzka cywilizacja,
      najskuteczniejsze narzędzie w rękach naszego gatunku, i choćby z tego
      względu zasługuje na trochę zrozumienia, szacunku i podziwu. Ja lubię
      sobie matematykę kontemplować, podobnie jak literaturę, muzykę
      czy dzieła sztuki.
      • dala.tata Re: Przydaje się 12.11.09, 19:32
        no ale to nie jest matematyka szkolna, Petrucchio nie?

        ja nie mam watplwiosci, ze matematyka jest konieczna w zyciu codziennym. co
        wiecej, jej braki widze na kazdym kroku. w UK przecietny sprzedawca ma problemy
        z wydaniem reszty, a w salonach samochodowych sciemy ktore proponuja ludziom w
        zwiazku z kredytami sa nieprawdowpodobne. bo ludzie nie rozumieja
        oprocentowania. gdy sie im to wykazuje, maja wrazenie ze rozmawiaja z gigantem
        intelektualnym. ale to wszystko jest na poziomie zwyklej arytmetyki.

        i czy z tego wynika, ze matematyka na maturze powinna byc obowiazkowa? wedle
        mnie nie. ja jednym z pierwszych rocznikow ktory skorzystal ze zniesienia
        matematyki. wtedy sie bardzo cieszylem, co wiecej, jakos mi sie udalo zostac
        profesorem.

        dzisiaj, ale juz z innych powodow mniej sie ciesze. dzisiaj pewnie bardziej
        doceniam 'piekno' matematyki. pomimo ze nadal mam o niej bielsze niz blade pojecie.

        jednak matematyka ktora ja mialem w szkole to byla meka. nie mialem nauczyciela
        matematyki, ktory potrafilby zainteresowac czymkowliek (zreszta podobnie i z
        fizyki). czy za referoma maturalna idzie reforma metodyki nauczania? jakos
        sadze, ze matematycy nadal beda uwazac ze to krolowa nauk, a wszyscy sie powinni
        nia interesowac tak sami z siebie. i bedzie to meka kolejnych tysiecy mlodych
        ludzi co roku. zupelnie to bez sensu.
        • petrucchio Re: Przydaje się 12.11.09, 22:45
          dala.tata napisał:

          > no ale to nie jest matematyka szkolna, Petrucchio nie?

          Czy ja wiem? Zależy, jaka szkoła i kiedy kto do niej chodził. Kiedy
          patrzę na program licealny mojego syna, jestem trochę przerażony. Ja
          miałem jeszcze w szkole średniej (i na maturze, co prawda w klasie
          mat.-fiz.) ciągi, szeregi, granice, pochodne, badanie funkcji, całki,
          rachunek prawdopodobieństwa itp.
          • dala.tata Re: Przydaje się 12.11.09, 22:52
            co do nauczycieli potrafiacych zamordowac kazdy przedmiot, pelna zgoda. jednak
            choc to nie wiedza ezoteryczna, wymaga wiekszej, by tak rzec, dyscypliny. i
            stad, mysle, jest trudniejsza. i stad moje przekonanie, ze od nauczcyciela
            matematyki zalezy troche wiecej. ale moze sie myle.
          • kornel-1 Re: Przydaje się 12.11.09, 22:55
            petrucchio napisał:
            > Czy ja wiem? Zależy, jaka szkoła i kiedy kto do niej chodził. Kiedy
            > patrzę na program licealny mojego syna, jestem trochę przerażony.
            > Ja
            > miałem jeszcze w szkole średniej (i na maturze, co prawda w klasie
            > mat.-fiz.) ciągi, szeregi, granice, pochodne, badanie funkcji, całki,
            > rachunek prawdopodobieństwa itp.
            • petrucchio Re: Przydaje się 13.11.09, 01:10
              kornel-1 napisał:

              > A żebyś wiedział, jaki to okropny problem dla fizyków i chemików w
              szkole! Jak
              > muszą się namęczyć, by "obejść" te dozwolone treści programowe. By
              wytłumaczyć,
              > co to jest pH, lub wyliczyć gęstość kulki stalowej bez znajomości
              wzoru na
              > objętość kuli (sic!).

              Wiem. Mam dzieci w wieku gimnazjalno-licealnym. Właśnie akurat pH
              miałem na myśli, pisząc o logarytmach.
              • petrucchio PS 13.11.09, 01:13
                A co dorosły Polak wie o pH? Tyle, co usłyszy w reklamie:

                "Czy wiecie że po każdym posiłku wzrasta poziom pecha w ustach?"
        • mr_kagan Re: Przydaje się 13.11.09, 16:18
          Reszte wylicza dzis komputer (a wstydem jest dla czlowieka wykonywac zajecie, ktore zrobi lepiej za niego maszyna).
          A oprocentowanie - wystarczy sie zapytac, ile bedziemy musieli zaplacic za ten samochod, jak wezmiemy go na kredyt (ile wyniesie suma naszych wszystkich wplat) i jaka bedzie cena, gdy zaplacimy dzis gotowka, po czym porownac te dwie liczby za pomoca kalulatora, ktory mamy np. w tzw. komorce. Tu nie chodzi o to, ze ludzie nie znaja matematyki, ale ze nie sa uczeni w szkole dociekliwosci i tego, ze nie mozna niczego brac na wiare. Ale w Polsce ucza dzis w szkole religii, wiec...
          I coz, jakos udalo ci sie zostac profesorem. Wiec sobie mecz swych studentow, ale nie nas na tym forum! I ps: matematyka nie jest nauka, gdyz jej twierdzenia nie sa weryfikowalne empirycznie, jest ona tylko jednym ze sztucznych jezykow uzywanych przez nauke.
      • asteroida2 Re: Przydaje się 13.11.09, 10:22
        > Ja lubię sobie matematykę kontemplować, podobnie jak
        > literaturę, muzykę czy dzieła sztuki.

        Ale czy sądzisz że przeciętny zjadacz chleba jest zdolny do takiej kontemplacji?
        Albo czy powszechna edukacja matematyczna może mu to umożliwić? I wreszcie - czy
        byłoby to pożądane?
        • petrucchio Re: Przydaje się 13.11.09, 18:18
          asteroida2 napisał:

          > Ale czy sądzisz że przeciętny zjadacz chleba jest zdolny do takiej
          kontemplacji?

          A ja to niby jakiś nieprzeciętny zjadacz jestem? Zjadam mniej więcej
          tyle chleba, co inni.

          > Albo czy powszechna edukacja matematyczna może mu to umożliwić?

          Mogłaby

          > I wreszcie - czy byłoby to pożądane?

          Moim zdaniem tak. Matematyka jest częścią "kultury wyższej". Można
          oczywiście wypiąć się na profanum vulgus, ale ja jestem
          nieuleczalny społecznik. Chciałbym, żeby na świecie było jak
          najwięcej fajnych ludzi, z którymi można sobie pogadać :)
          • mr_kagan Re: Przydaje się 13.11.09, 18:29
            Rownie dobrze mozna by wnioskowac o obowiazkowa greke i lacine na maturze, bo to
            tez przeciez elementy tzw. wyzszej kultury.
            • mr_kagan Re: Przydaje się 13.11.09, 18:29
              Moglbys sobie czytac Omirosa w naturze, oraz Vulgate!
            • petrucchio Re: Przydaje się 15.11.09, 02:33
              mr_kagan napisała:

              > Rownie dobrze mozna by wnioskowac o obowiazkowa greke i lacine na
              maturze, bo to
              > tez przeciez elementy tzw. wyzszej kultury.

              To jest jakaś myśl. Ja, złotko, akurat w łacinie i grece klasycznej
              trochę się orientuję, więc porównanie nie wydaje mi się absurdalne.
              • mr_kagan Re: Przydaje się 16.11.09, 19:43
                Tyle, ze znajomosc laciny i greki pzowoli ci conajwyzej na odczytyanie
                niektorych napisow w muzeach. Czy warto na to poswiecac czas, jesli nie ma sie
                zamiaru byc filologiem klasycznym badz specjalista od starozytnosci?
      • mr_kagan Re: Przydaje się 13.11.09, 16:11
        Jezykonznawstwo to tak samo zbedna i nikomu poza jej kaplanami nipotrzebna
        dyscyplina jak matematyka wyzsza. A ze lubisz sobie kontempowac matematyke - no
        coz, de gustibus non est disputandum. Jeden woli ogorki, a inny ogrodnika
        corki. Sa tez amatorzy homoseksualnej pornografii i filmow, gdzie se aktorzy
        rzna sie (DOSLOWNIE). I co z tego? Slyszales o falalcy of composition i o
        "jumping to conclusion"?
        I czy ty rozumiesz cokolwiek ze statystyki? Rozumiesz np., ze opiera sie ona na
        tak bardzo nierealistycznych zalozeniach (np. wiekszosc stosowanych w praktyce
        testow przyjmuje ciagly i normalny rozklad zmiennych, co jest w konfikcie z
        rzeczywistscia, ktora nie jest ani ciagla, ani tez nie ma na ogol normalnego
        rozkladu) i na arbitralnym przyjeciu poziomu istotnosci (np. czemu 5% a nie
        np.0.001% ?). To jest tak, jak ignorani biora sie za nauke, i pozniej sie nawet
        habilituja... :(
    • stefan4 Re: Przydała Wam się matematyka? 12.11.09, 21:35
      redakcja:
      > Napiszcie do nas, czy używacie na co dzień szkolnej matematyki

      Za przeproszeniem Redakcji, to jest bardzo bzdurne pytanie. Co miałoby wynikać z odpowiedzi?

      Np. ja nie używam szkolnej matematyki w codziennej pracy zawodowej. Nie bawię się też misiami i samochodzikami na biegunach, przy moim rowerze nie ma bocznych kółeczek i nie potrzebuję innej osoby, żeby mi myła pyszczek po jedzeniu. Te etapy życia mam dawno za sobą. W szczególności matematyki szkolnej nie używam właśnie dlatego, że jestem matematykiem...

      Czy w związku z powyższą odpowiedzią chcesz mnie, Redakcjo, doliczyć do tych, którym matematyka się nie przydaje?

      A jakie Ty masz właściwie wykształcenie, Redakcjo? Ścisłackie chyba nie, ze względu na specyficzną logikę postu otwierającego ten wątek. Humanistyczne chyba też nie, ze względu na jego nieporadność językową. Zapewne jednak są jeszcze inne możliwości...

      - Stefan
      • stalybywalec Re: Przydała Wam się matematyka? 12.11.09, 22:03
        stefan4 napisał:

        > redakcja:
        > > Napiszcie do nas, czy używacie na co dzień szkolnej matematyki
        >
        > Za przeproszeniem Redakcji, to jest bardzo bzdurne pytanie. Co miałoby wynikać
        > z odpowiedzi?

        Również, Stefanie jak i Ty, uważam że to pytanie Redakcji/ho-ho, to tu na forum
        jest jakaś Redakcja, no, no/, do forum nauka, to istny majstersztyk -
        strzał kulą w płot, lub np. czy masło jest maślane...:). Szanowna Redakcja,
        której pracę należy rozpatrywać pod katem odpowiedniego doboru tematów o jako
        takiej naukowości, zadaje pytanie wrogie nauce. Bez urazy. Natomiast
        pytanie o sens wprowadzania matematyki na matury i jej póżniejszej ewentualnej
        przydatności w tzw. życiu - to zdecydowanie pytanie do polskich polityków, być
        może, iż zależy im, aby mieć pokolenie idiotów i wołów roboczych i aby ten
        umęczony kraj był zagłębiem takiej kadry.
      • mr_kagan Re: Przydała Wam się matematyka? 13.11.09, 16:23
        Gdybys byl matematykiem, to bys wiedzial, ze matematyka jest typowa nauka
        dedukcyjna, stad kazde wyzsze jej pietro, opiera sie na nizszych. Np. nie mpzna
        znac rownan roznioczkowych, nie znajac rozniczek, nie mozna z kolei znac
        rozniczek, bez znajomosci algebry, a algebry bez znajomosci 'szkolnych'
        rachunkow. To nie jest jak np. w historii, gdzie mozna byc ekspertem od
        polskiego oswiecenia nie majac pojecia o historii Japonii.
        • mwookash To ciekawy pogląd 13.11.09, 20:26
          różni historycy mnie uczyli, że jeśli chcę zrozumieć jakąś epokę historyczną
          powinienem ją rozpatrywać w szerszym kontekście (zarówno czasowym jak i
          geograficznym). W matematyce też można być ekspertem w jakiejś dziedzinie i
          znaleźć zawsze taką w której się będzie gorzej orientować
          • mr_kagan Re: To ciekawy pogląd 16.11.09, 19:44
            Oczywiscie, ze mozna byc ekspertem od rownan rozniczkowych nie majac wiekszego
            pojecia o teorii zbiorow. Ale co z tego?
            • mwookash Re: To ciekawy pogląd 17.11.09, 20:36
              forum.gazeta.pl/forum/w,32,102879617,102937772,Re_Przydala_Wam_sie_matematyka_.html
    • mwookash Najcześciej wielu się nie przydaje 12.11.09, 21:55
      raz dziennikarka GW w artykule o żywności dziwiła się np. że producenci podają
      zawartość tłuszczu zwierzęcego w maśle w % ale już nie podają czy na 100 czy na
      200 g

      Jak widać można dostać niezłą pracę bez znajomości podstaw cywilizacji, więc w
      sumie po co się wysilać...
    • kornel-1 Re: Przydała Wam się matematyka? 12.11.09, 23:04
      Najbardziej spodobała mi się wypowiedź:

      Przydała się. Zostałam poderwana na rozwiązaną całkę:)


      Kornel
      • stefan4 Re: Przydała Wam się matematyka? 12.11.09, 23:25
        kornel-1:
        > Najbardziej spodobała mi się wypowiedź

        O, to widzę, że Redakcja trolluje nie tylko na Forum Nauka, ale też na innych...
        Czy ktoś wie, ile forów zostało już zainfekowanych tym pytaniem?

        - Stefan
      • petrucchio Re: Przydała Wam się matematyka? 13.11.09, 01:18
        > Przydała się. Zostałam poderwana na rozwiązaną całkę:)

        O kurczę. A w tym akurat byłem dobry. Przed maturą lepiej całkowałem,
        niż całowałem. Przez części, przez podstawienie... Żadna mi się nie
        oparła... to znaczy całka.
        • zydek-1234 Re: Przydała Wam się matematyka? 13.11.09, 12:48
          A ja przed maturą rownie dobrze calkowalem jak i spółkowałem. No
          ale ja zawsze byłem wybitnym człowiekiem.
          • dala.tata Re: Przydała Wam się matematyka? 13.11.09, 13:24
            nawet nie musiales tego mowic: jest to oczywiste przy kazdym twoim
            poscie. co wiecej, nie dosc ze jestes wybitnym czlowiekiem, to na
            dodatek wybitnym patriota!

            i ja na przyklad bardzo ci tego zazdroszcze.

            zydek-1234 napisał:

            > A ja przed maturą rownie dobrze calkowalem jak i spółkowałem. No
            > ale ja zawsze byłem wybitnym człowiekiem.
    • norbertrabarbar Język poslki się przydał? No te wszystkie wiersze? 13.11.09, 10:10
      Czy przydały się kiedyś komuś wiersze Asnyka? A może Pawlikowska-Jasnorzewska
      jest w życiu przydatna? Nie? Niemożliwe!!!

      Jasne, że przydała mi się matematyka - z pewnością bardziej niż język polski.
      Gdzie? Na koncie, gdzie co miesiąc wpływa moja wypłata magistra inżyniera
      pozwalająca mi skamlących humanistów poklepywać ze współczuciem po plecach bo mi
      zawsze starcza do pierwszego...
      • dala.tata Re: Język poslki się przydał? No te wszystkie wie 13.11.09, 11:23
        oooo jaki mily i uprzejmy mgr inzynier. a jaki dzielny! starcza do pierwszego!
        czuje sie poklepany jako humanista, ktoremu najwyrazniej nie starcza. buuuuuuu.
        • mr_kagan Re: Język poslki się przydał? No te wszystkie wie 13.11.09, 16:26
          Mnie starcza bez bycia inzynierem i bez uzywania wyzszej matematyki!
      • mr_kagan Re: Język poslki się przydał? No te wszystkie wie 13.11.09, 16:25
        Starcza ci, bo za malo wydajesz, czy tez dla tego, ze za duzo zarabiasz?
      • stefan4 Wu-ef się nie przydał 14.11.09, 10:20
        norbertrabarbar:
        > Czy przydały się kiedyś komuś wiersze Asnyka? A może Pawlikowska-Jasnorzewska
        > jest w życiu przydatna? Nie? Niemożliwe!!!

        Mnie Asnyk kiedyś się przydał, bo coś zacytowałem w towarzystwie (już nie
        pamiętam co) i wszyscy spojrzeli na mnie z zainteresowaniem, jak na jednorożca
        lub ptaka Dodo.

        Ale zupełnie nigdy nie przydają mi się w życiu umiejętności wyniesione z WF-u.
        Sporo łażę po górach, jeżdżę na rowerze i nartach, żegluję
    • zydek-1234 polski patriotyzm = matematyka 13.11.09, 12:32
      Polska nie może byc Ugnadą czy Zimbabwe pelną jezykoznawcow i innych
      bezużytecznych dzikusów kierunkow humanistycnych.
      Bez matematyki nie ma inzynierow,technikow,fizykow,
      chemikow,informatykow - nie ma Polski
      • dala.tata Re: polski patriotyzm = matematyka 13.11.09, 13:20
        nie sadzilem, ze Uganda jest krjem pelnym jezykoznawcow. ale dobrze
        sie czegos znow dowiedziec. moze bowiem sie okazac, ze pelna nazwa
        Ugandy to Jezykoznawcza Republika Humanityczna Ugandy.

        co do polskiego patriotyzmu (w przeciwenstwie do zwyklego - nie ma
        bowiem watpliwosci, ze polski jest o niebo lepszy), to mialbym
        pytanie, czy relacja dziala tez odwrotnie. a mianowicie czy:

        matematyka = polski patriotyzm.

        bo jesli tak, tojednym ruchem moglibysmy zwiekszyc ilosc wybitnych
        Polakow. ba! Zasady Matematyki Whiteheada i Russella (o ile mnie
        pamiec nie myli) okazalyby sie dzielem polskim! naszym narodowym. i
        mielisbysmy kolejne wielkie naukowe osiagniecia na swoim koncie!


        zydek-1234 napisał:

        > Polska nie może byc Ugnadą czy Zimbabwe pelną jezykoznawcow i
        innych
        > bezużytecznych dzikusów kierunkow humanistycnych.
        > Bez matematyki nie ma inzynierow,technikow,fizykow,
        > chemikow,informatykow - nie ma Polski
        • mr_kagan Principia Mathematica 13.11.09, 16:29
          Principia Mathematica Alfreda Northa Whiteheada i Bertranda Russella to
          dzielo bardziej filozoficzne niz matematyczne. Jej autorzy, w odroznieniu od
          olbrzymiej wiekszosci matematykow, rozumieli matematyke, a nie tylko byli biegli
          w technikach rachunkowych...
          en.wikipedia.org/wiki/Principia_Mathematica
    • vacia Re: Przydała Wam się matematyka? 13.11.09, 16:19
      Matematyka rozwija logiczne myślenie a to jak wiadomo przydaje się
      wszędzie i każdemu.
      Czym gimnastyka dla ciała tym matematyka dla ducha.
      • mr_kagan Re: Przydała Wam się matematyka? 13.11.09, 16:32
        Ale sa rozne rodzaje gimnastyki, Vaciu!
    • mr_kagan Re: Przydała Wam się matematyka? 13.11.09, 17:26
      OK. Ktory z ekspertow forumowch wyjasni w prostych, wlasnych slowach, o co tu chodzi?
      Usually, regressions reflect only correlations, but Clive Granger (Nobel Prize in Economics in 2003) argued that there was an interpretation of a set of tests as revealing something about causality. A time series X is said to Granger-cause Y if it can be shown, usually through a series of F-tests on lagged values of X (and with lagged values of Y also known), that those X values provide statistically significant information about future values of Y. An F-test itself is any statistical test in which the test statistic has an F-distribution (that is a continuous probability distribution) under the null hypothesis (i.e. it is assumed to be valid unless the actual behaviour of the data contradicts this assumption). This test is most often used when comparing statistical models that have been fit to a data set, in order to identify the model that best fits the population from which the data were sampled. Exact F-tests mainly arise when the models have been fit to the data using least squares method.
      • mr_kagan Re: Przydała Wam się matematyka? 13.11.09, 17:29
        Aby wam ulatwic zadanie:
        However, it should be remembered that despite its name, Granger causality does
        not imply true causality. If both X and Y are driven by a common third process
        with different lags, their measure of Granger causality could still be
        statistically significant. Yet, manipulation of one process would not change the
        other. Indeed, the Granger test is designed to handle pairs of variables, and
        may produce misleading results when the true relationship involves three or more
        variables, so similar test involving more variables should be applied with
        vector autoregression. So a new method for Granger causality that is not
        sensitive to the normal distribution of the error term has been developed by
        Hacker and Hatemi-J (2006). This new method is especially useful in financial
        economics since many financial variables are non-normal. It should be also
        remembered that researchers are usually looking for an answer if X
        granger-causes Y but not the other way around. In practice, however, results are
        often difficult to-interpret. For instance no variable granger-causes the other,
        or each of the variables granger-causes the second, so results of such tests
        should be interpreted very carefully.
    • yzco_yzdeim_ycajbej Pokój matematyka? 13.11.09, 22:00

      Po_kój przelicza centymetry na decymetry w kuchni ???
      • yzco_yzdeim_ycajbej Re: Po_kuj matematyka? 13.11.09, 23:39

        yzco_yzdeim_ycajbej napisał:

        >
        > Po_kój przelicza centymetry na decymetry w kuchni ???
        >
        No właśnie, skoro liczą metraż pokoju, to dlaczego w kuchni przeliczają centymetry na decymetry, zamiast tak samo policzyć metraż ?

        >> Redakcja napisali:
        >> ...a po szkole przydało im się ..., pole prostokąta, żeby
        >> obliczyć metraż pokoju i przeliczanie centymetrów na decymetry
        >> w kuchni...
    • funkenschlag Re: Przydała Wam się matematyka? 14.11.09, 19:40
      Jako humanista po humanistycznym profilu studiowałem naukę humanistyczną i tak jak w liceum sądziłem, że wiele rzeczy jest mi niepotrzebnych, tak w dorosłym życiu okazało się, że nie tylko matematyka, ale geografia z podstawami geologii, biologia z podstawami genetyki itp. bardzo się przydały w najmniej spodziewanych momentach.
      Porsty przykład: kupiłem na Wyspach samochód. Chciałem obliczyć ile mi "pali na setkę" - w sumie proste, ale licznik jest w milach, a nie kilometrach, więc trzeba było pogłówkować i pokonwertować jednostki. :)
      • funkenschlag Re: Przydała Wam się matematyka? 14.11.09, 19:47
        Inny przykład: rysowałem z koleżanką plany stanowisk archeologicznych, trzeba było użyć tw. Pitagorasa, aby porobić równe kwadraty, które usprawniłyby rysowanie. Irlandzki dyrektor tylko spytał patrząc na nas czy jesteśmy pewni, że linie są prostopadłe. Jak mu wyjaśniliśmy użycie twierdzenia w praktyce, to tylko się cofnął, kazał kontynuować i gapił sie przez godzinę z niedowierzaniem.
        Zdarzyło mi się też poprosić kogos obeznanego w matmie do obliczenia czegoś, gdzie były potrzebne funkcje i całki.
        Współcześnie w polskich szkołach panuje trend produkcji absolwentów bez przygotowania do życia.
        • mr_kagan Re: Przydała Wam się matematyka? 16.11.09, 19:55
          Kwadraty robimy przy pomocy przykladnicy i trojkata. A do czego w zyciu zwyklemu
          czlowiekowi, ktory nie jest fizykiem, potrzebne sa rozniczki i calki? Prosze o
          KONKRETNE przyklady!
      • kornel-1 Re: Przydała Wam się matematyka? 14.11.09, 20:18
        funkenschlag napisał:
        > okazało się, że nie tylko matematyka, [...] przydały >w najmniej spodziewany ch momentach.
        > Porsty przykład: kupiłem na Wyspach samochód. Chciałem obliczyć ile mi "pali na setkę" - w sumie proste, ale licznik jest w milach, a nie kilometrach, więc trzeba było pogłówkować i pokonwertować jednostki. :)


        Ależ, proszę Pana!
        Tu nie trzeba główkować!
        Tu trzeba mieć kalkulator przeliczający!

        :-p

        Kornel
      • stefan4 Re: Przydała Wam się matematyka? 14.11.09, 20:47
        funkenschlag:
        > kupiłem na Wyspach samochód. Chciałem obliczyć ile mi "pali na setkę"
        > - w sumie proste, ale licznik jest w milach, a nie kilometrach

        Nie gniewaj się, ale nazwanie matematyką takiego rachunku to tak jak nazwanie kartografią odręcznego planu rozstawienia mebli w pokoju...

        Twój drugi przykład, z zastosowaniem twierdzenia Pitagorasa, to już matematyka. Chociaż na razie na poziomie dość młodzieńczym: mnie tego uczyli w harcerstwie. To znaczy kazali na sznurku wiązać supełki co 3, 4 i 5 metrów
        • mwookash Jeśli taki plan będzie poprawnie 15.11.09, 18:31
          narysowany to bez wątpienia podpada pod kartografię
          • stefan4 Re: Jeśli taki plan będzie poprawnie 15.11.09, 21:27
            stefan4:
            > nazwanie matematyką takiego rachunku to tak jak nazwanie
            > kartografią odręcznego planu rozstawienia mebli w pokoju...

            mwookash:
            > narysowany to bez wątpienia podpada pod kartografię

            Albo pod karykaturę. W kazdym razie na ,,kar-''.

            - Stefan
            • mr_kagan Re: Jeśli taki plan będzie poprawnie 16.11.09, 19:46
              Zalezy, jak profesjonalnie bedzie zrobiony ten plan. Pamietam, ze musialem sie
              niezle namierzyc, aby narysowac w miare dokladny plan mego australijskiego
              domku, ktory byl bardzo nieforemny, gdyz powstawal przez 'paczkowanie', bez
              wiekszego ladu i skladu...
            • mwookash Widać w kartografii nie jesteś najlepszy. nt 17.11.09, 20:35

              • mr_kagan Re: Widać w kartografii nie jesteś najlepszy. nt 18.11.09, 14:46
                Nie mialem odpowiednich przyrzadow do mierzenia. Nie myl umiejetnosci z
                wyposazeniem w narzedzia!
                • mwookash A ty wpisów, ten akurat nie był do ciebie 19.11.09, 00:48
                  ale sądząc po całym wątku sądzisz, że wszystko w nim jest do ciebie i na
                  wszystko trzeba odpowiedzieć...
                  • mr_kagan Re: A ty wpisów, ten akurat nie był do ciebie 19.11.09, 19:17
                    I co w tym zlego?
                    • mwookash To, że nie czytasz ze zrozumieniem 19.11.09, 21:17
                      i np. piszesz mi "Nie myl umiejetnosci z wyposazeniem w narzedzia!", bo wziąłeś
                      do siebie odpowiedź do kogoś innego. Więc skoro mi bzdury wypisujesz, bo nie
                      czytasz uważnie to uważam, że to właśnie w tym jest złe. Zrozumiałeś? Czy mam
                      jeszcze bardziej uprościć przekaz???
                      • mr_kagan Re: To, że nie czytasz ze zrozumieniem 20.11.09, 17:23
                        To ty nic nie rozumiesz. Jesli mam przeniesc tone piasku na odleglosc kilometra przy uzyciu wlasnych nog i wiadra, to nie mam szansy z facetem, ktory ma do dyspozycji ladowarke i wywrotke... I czy
                        wiesz, ze mikroprocesora wasnymi rekami nie zlozysz? Bez maszyn, i to mocno zlozonych, nie da sie nijak wyprodukowac owego mikroprocesora...
                        Zrozumiales wreszcie?
                        • dala.tata Re: To, że nie czytasz ze zrozumieniem 20.11.09, 17:36
                          Lesiu, po przeczytaniu tego postu zrozumialem ze jestes rowniez wielkim
                          budowniczym oraz wynalazca i odkrywca. a na dodatek wygladasz jak mily
                          krasnoludek co czyni cie idealem czlowieka.
                          • mr_kagan Re: To, że nie czytasz ze zrozumieniem 20.11.09, 18:25
                            A co to ma wspolnego z twoimi cenzorskimi zapedami na forum Doktorat-Nauka-Uczelnia?
                            • dala.tata Re: To, że nie czytasz ze zrozumieniem 20.11.09, 19:39
                              Lesiu, zgnila malinko, to, ze jestes wielkim budowniczymi odkrywca warto
                              powtarzac zawsze!

                              mr_kagan napisała:

                              > A co to ma wspolnego z twoimi cenzorskimi zapedami na forum Doktorat-Nauka-Ucze
                              > lnia?
                              • mr_kagan Re: To, że nie czytasz ze zrozumieniem 20.11.09, 20:01
                                Nie odwracaj dalatato uwagi od swych cenzorskich zapedow i milosci do obecnych a
                                patologicznych wrecz ukladow w polskiej nauce!
                        • mwookash Sory, mam widzocznie tylko ludzki mózg 20.11.09, 23:05
                          i nie nadążam za twoimi wywodami. Zadowolony?
                          PS Nie mam ochoty więcej z tobą rozmawiać skoro nie rozumiesz tego co sam
                          piszesz i nie potrafić objąć rozumem swoich wypowiedzi z tego np. wątku
                          EOT
                          • mr_kagan Re: Sory, mam widzocznie tylko ludzki mózg 21.11.09, 17:40
                            Do kogo to bylo?
        • mr_kagan Re: Przydała Wam się matematyka? 16.11.09, 19:53
          W USA mialem Chryslera LHS, ktorego kom+uter podawal mi zuzycie paliwa w litrach
          na km i milach na galon. Wystarczylo tylko nacisnac odpowiedni przycisk, do
          czego znajomosc matematyki wyzszej wcale nie jest potrzebna. Natomi*oast trzeba
          bylo znac angielski, aby sie dowiedziec, ktory przycisk nacisnac...
    • kala.fior Forum Nauka jako obiekt badania ! 15.11.09, 12:06
      Było parę ożywionych dyskusji na tym forum dotyczących dosyć codziennych
      aspektów życia. Czy trochę lepsza znajomość matematyki lub pewna podstawowa
      kultura matematyczna ułatwiła by normalnemu zjadaczowi w podejmowaniu decyzje ?

      Homeopatia.
      elementarna arytmetyka udowadnia ze w pigułce "dużej mocy" (tj; dużego
      rozcieńczenia) nie ma molekuły substancji aktywnej.
      Metodologicznie poprawne studia jasno pokazują, metodami statystycznymi, ze
      preparaty homeopatyczne nie są skuteczne ich efekty są nieodróżnialne od placebo.
      Matematyka wydaje tu wyrok bez apelacji, jak nie ma korelacji to nie ma i
      koniec. Trzeba chyba zobaczyć jak działa matematyka, nawet na licealnym
      poziomie, żeby zrozumieć nieodwołalność tych wniosków i zarzucić ślepe uliczki.

      Zmiany klimatyczne, ocieplenie.
      Wykresy różnych pomiarów temperatury (powietrza, oceanów, średnich lądów,
      zasięgu czy grubości lodów, etc) jasno wskazuje na ocieplenie klimatyczne,
      analizy danych i projekcje również. Wydawałoby się ze zaprzeczanie ociepleniu
      nie jest możliwe ale jednak wpadają tu czasem opętańcy zaprzeczający faktom.
      Może nie umieją czytać wykresów? Nie wiedzą co to jest trend lub błąd pomiaru ?

      Grypa,
      szczepić się czy nie? Tu znów statystyka przychodzi na ratunek, ryzyko powikłań
      po grypie jest przynajmniej dwa rzędy wielkości większe niż powikłań po
      szczepieniu. Ryzyko zachorowania jest również większe niż zwykle. Są statystyki
      zachorowań i śmiertelności w zależności od wieku, bardzo różne od sezonowki,
      wszystko wskazuje na to że ta grupa jest naprawdę inna. Nie trzeba wpadać w
      panikę (statystyka też temu zapobiega) ale również nie zaprzeczać istnieniu
      nowego fenomenu.

      Inne relewantne przerabiane tu tematy:
      - astrologia (brak korelacji losów wielkich ludzi i ich "tematów astralnych")
      - benzyna z CO2 - fatalny bilans energetyczny reakcji, nie ma perpetuum mobile,

      ======
      Podsumowując, pewna znajomość statystyki, korelacji, rachunku prawdopodobieństwa
      chroni przed pseudonauka.
      Po prostu nasz świat jest opisany językiem matematyki (statystki, wykresy,
      procenty, prawdopodobieństwa, oceny ryzyka), bez podstawowego otrzaskania z tymi
      pojęciami Obywatel jest zdany na emocje, przesady, zabobony i Giertychy.
      • llukiz Re: Forum Nauka jako obiekt badania ! 15.11.09, 14:15
        > Zmiany klimatyczne, ocieplenie.
        > Wydawałoby się ze zaprzeczanie ociepleniu
        > nie jest możliwe ale jednak wpadają tu czasem opętańcy zaprzeczający faktom.

        Może jakiś link? Czytam forum regularnie, a jednak nie spotkałem się by ktoś
        twierdził, że klimat się nie ocieplał (jak jest w tym roku nie śledziłem więc
        dlatego czas przeszły)
      • mr_kagan Re: Forum Nauka jako obiekt badania ! 16.11.09, 19:50
        Dajesz przyklady bardzo powierzchownej analizy, ktora bada tylko "wejcia"
        i "wyjscia", nie rozumiejac zupelnie mechanizmu, ktory stoi za tymi
        wydarzeniami. Mowisz wiec na ogol o tzw. fikcyjnych korelacjach (spurious
        correlations)
        i trendach, ktore nie powinny byc ekstrapolowane w
        przyszlosc
        . Uczyli mnie o tym, aby nie popelniac tych bledow, dawmo temu, na
        The University of Melbourne...
        • kala.fior Re: Forum Nauka jako obiekt badania ! 16.11.09, 20:41
          mr_kagan napisała:

          > Dajesz przyklady bardzo powierzchownej analizy, ktora bada tylko
          "wejciai "wyjscia", nie rozumiejac zupelnie mechanizmu, ktory stoi za tymi
          wydarzeniami.

          O! jest aż tak źle? wybacz, staram się jak mogę.....


          >Mowisz wiec na ogol o tzw. fikcyjnych korelacjach (spurious
          > correlations)
          i trendach, ktore nie powinny byc ekstrapolowane
          wprzyszlosc
          .

          ..hm a raczej braku korelacji, nawet tych fikcyjnych.... cop w twojej logice
          daje korelacje bardziej fikcyjne niż fikcyjne


          >Uczyli mnie o tym, aby nie popelniac tych bledow, dawmo temu, na The University
          of Melbourne...

          ha, ha, a strofować tez uczyli czy to sprawa genu F2GRB ?
          • mr_kagan Re: Forum Nauka jako obiekt badania ! 17.11.09, 19:50
            Prosze o dyskusje ad rem, a nie ad personam!
            I prosze zrozumiec, ze korelacja nie oznacza zwiazku
            przyczynowo-skutkowego
            (choc moze byc jego wynikiem) i ze ekstrapolacja
            obecnych trednow w przyszlosc nie jest dobrym zwyczajem w nauce, szczegolnie zas
            w naukach spolecznych
            (chyba, ze dobrze znamy mechanizm danego zjawiska, jak
            np. w astronomii, ale w naukach spolecznych, w tym wiec i ekonomii nalezy unikac
            ekstrapolacji jak wirusa HIV).
    • airtair Re: Przydała Wam się matematyka? 21.11.09, 15:52
      > obliczyć metraż pokoju i przeliczanie centymetrów na decymetry w
      kuchni...
      >
      Brak danych o wspólnym przebiegu powietrza przez pokój- mogli obadać
      termiodynamikę na fizyce zamiast matematyki. Zawsze muszą uprościć.
    • hummer Re: Przydała Wam się matematyka? 21.11.09, 16:13
      Bardzo. Równie dobrze ktoś się może zapytać, czy język polski mu się do czegoś
      przydaje. Nie stykasz się z ludźmi "bez matematyki" nie dość, że ciężko się z
      nimi porozumieć, to jeszcze są przeważnie wulgarni.
      • mr_kagan Re: Przydała Wam się matematyka? 21.11.09, 17:24
        Jezyk polski sie przydaje, ale nie wiadomosci wyniesione z lekcji jezyka
        polskiego! Jezyk polski to dzieci polskie znaja juz, i to doskonale, zanim pojda
        do szkoly!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka