Dodaj do ulubionych

Galopujące wymieranie gatunków

15.11.09, 17:57
Gatunki wymierały, wymierają i będą wymierać i apele jakiś śmiesznych organizacji - poza wyciągnięciem kolejnej kasy - można rozbić o kant du*y
Obserwuj wątek
    • ludwigvanbeethoven [...] 15.11.09, 18:23
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • tetlian Taka kolej rzeczy 15.11.09, 19:09
      Taka kolej rzeczy. Życie ewoluuje na planecie przez miliardy lat. Przez cały ten
      czas giną i powstają nowe gatunki. Cały ten proces jest okupiony krwią. W końcu
      powstaje gatunek inteligentny, który dominuje całą planetę kosztem innych. W
      pewnym momencie ten gatunek rezygnuje ze swej biologiczności i dzięki
      technologii przyśpiesza swój rozwój w niewyobrażalnym tempie. Rozmontowuje
      wszystkie planety w swoim systemie i buduje z otrzymanego materiału Sferę Dysona
      wokół macierzystej gwiazdy. Następnie robi dokładnie to samo z najbliższymi
      gwiazdami i w ten sposób rozprzestrzenia się w galaktyce i całym Wszechświecie.

      Taka kolej rzeczy. Nie ma co nad tym rozpaczać. To powinno się raczej podziwiać.
      Bo czyż nie zasługuje na podziw to, że z materii nieożywionej powstały
      jednokomórkowe formy życia, dzięki którym po miliardach lat powstały
      ultra-inteligentne umysły galaktyczne? To jest piękne. To tak jakby cały ten
      proces był sposobem na zrozumienie przez Wszechświat samego siebie.
      • ytst Re: Taka kolej rzeczy 15.11.09, 19:57
        tak, gatunki naturalnie wymierały. Ale nie w tempie 88 rocznie! Przecież na ich
        miejsce nie pojawia się nowy gatunek co 4 dni.

        Kolega, który się oburzył i zbluzgał palanta co pisze o pseudoekologach
        wyciągających kasę ma rację. Skoro prostego faktu nie możesz pojąć to tylko
        bluzgi pozostały.
        • tetlian Re: Taka kolej rzeczy 15.11.09, 21:09
          Jak napisałem, taka kolej rzeczy.
          • mis22 Tempo wymierania i powstawania nowych gatunków 16.11.09, 06:07
            ytst napisał:
            > tak, gatunki naturalnie wymierały. Ale nie w tempie 88 rocznie!
            > Przecież na ich miejsce nie pojawia się nowy gatunek co 4 dni.

            Nie wiem jakie jest tempo wymierania jednych i powstawania innych gatunków.
            Naukowcy co jakiś czas donoszą o wykrywaniu nowych gatunków. Więc nikt nie wie
            ile tych gatunków jest. Jak może ktoś więc wiedzieć w jakim tempie te gatunki
            wymierają?

            W życiu wszystko się zmienia - nawet znaczenie słów. Kiedyś ekolog to był
            naukowiec, który zajmował się badaniem jak człowiek powinien eksploatować swoje
            naturalne środowisko aby go nie zniszczyć, tak aby wógł w nim ciągle żyć.
            Obecnie ekologami nazywają siebie członkowie religii miłośników Matki Ziemi,
            którzy walczą aby nic na tej Ziemi nie zmieniać, a jedynymi ludźmi uprawnionymi
            do kontrolowania przyrody są oni - kapłani tej religii.

            Obawiam się więc, że liczby cytowane w artykule mają tyle samego wspólnego z
            rzeczywistością co inne liczby wzięte ze świętych ksiąg. Jedni kapłani mówią, że
            świat został stworzony w 6 dni przed 6 tysięcami lat. Inni mówią, że obecnie
            istnieje 47577 gatunków sposród których dla 17 tys. grozi wyginięcie. Jeszcze
            inni mówią, że 12.12.2012 skończy się świat.
            • tetlian Re: Tempo wymierania i powstawania nowych gatunkó 16.11.09, 17:20
              Mądrze gadasz. Podpisuję się pod tym.
      • bret.2 Re: Taka kolej rzeczy 15.11.09, 20:10
        Taki piękny monolog ze aż szkoda go popsuć ale:Odpowiedz mi co ? jeśli ten wspaniały gatunek zmierza prosta i najkrótszą droga do samounicestwienia tak jak unicestwia inne gatunki? A w historii ludzkosci takich unicestwień było już kilka.I zginęli wraz ze swoja cywilizacja,kutra i modrością (nieraz wspanialsza zin nasza)i czy to był sukces i czy było potrzebne ? jak daleko byli byśmy dziś ? gdyby nie zginela Atlantyda. Uwalam ze to nie jest konieczność dziejowa.
        • tetlian Re: Taka kolej rzeczy 15.11.09, 21:15
          Zawsze istnieje ryzyko. Ale to nie powód, by spocząć na laurach i zaprzestać
          rozwoju cywilizacji. Żyjemy obecnie w najniebezpieczniejszym etapie w naszej
          historii. Etapie, w którym możemy się unicestwić. Jeśli go przetrwamy, to potem
          już nic nam nie zagrozi. Bo dla cywilizacji rozprzestrzenionej po całej
          galaktyce, nie jest straszna śmierć gwiazdy. A dla cywilizacji zajmującej cały
          Wszechświat, nawet zniszczenie galaktyki nie będzie oznaczało jej końca.

          Tak, jest to niebezpieczny okres. Ale jeśli założymy, że i tak zginiemy, to jaki
          jest sens wszystkiego co robimy? Komu by się chciało pracować i walczyć o lepszą
          przyszłość? Przecież i tak by jej nie było. Podejmijmy to ryzyko i zróbmy
          wszystko, by nie doprowadzić do samozagłady.
          • kzet69 Re: Taka kolej rzeczy 16.11.09, 03:58
            chłopie zamiast tyle czytać s-f zbuduj karmnik dla ptaków na zimę,
            ty... ultragalaktyczna inteligencjo
            • pensioner63 Kiedy będzie koniec świata 16.11.09, 06:24
              tetlian napisał:
              > Żyjemy obecnie w najniebezpieczniejszym etapie w naszej
              > historii. Etapie, w którym możemy się unicestwić.

              Osobiście uważam, że żyjemy w najlepszych czasach w historii ludzkości. Mam tu
              na myśli ludzi żyjących w rozwiniętych krajach świata. Ludzie żyją średnio 75
              lat, dwa razy dłużej niż kilkaset lat temu. Postęp naukowy i techniczny zapewnił
              obfitość jedzenia, mieszkania, bezpieczeństwo itp.

              Zawsze istniało niebezpieczeństwo likwidacji życia na ziemi. Był okres gdy
              Ziemia pokryła się lodem. Był okres gdy na Ziemię spadł duży bolid i wymarły
              dinozaury. Były epidemie chorób zakaźnych ale na nie znaleziono lekarstwa. Itd.

              Obecnie za jedyne globalne niebezpieczeństwo uważam, że ludzie mają
              wystarczającą ilość bomb termonuklearnych aby zniszczyć życie ludzkie z Ziemi
              jeśli do władzy doszedłby jakiś fanatyk, który np. zechciałby zlikwidować
              skutecznie broń masowego rażenia z powierzchni ziemi. Znani fanatycy na
              szczęście z rzadka tylko zabijali niewielkie ilości ludzi. Jeśli ktoś jest chory
              psychicznie to ma małą sznsę aby dojść do władzy i stać się niebezpieczny dla
              całej ludzkości.

              Oczywiście - kiedyś Słońce się wypali. Kiedyś również cały nasz Wszechświat
              zamarznie. Ale to będzie z miliardy lat i nie ma potrzeby tym martwić się.
              • tetlian Re: Kiedy będzie koniec świata 16.11.09, 17:26
                Jeśli chodzi o dobrobyt, bezpieczeństwo, czy poziom przemocy, to zgadzam się.
                Teraz są to najspokojniejsze i najlepsze czasy w historii ludzkości. Ale mimo
                tego są najniebezpieczniejsze, bo wystarczy zaledwie kilku szaleńców, by
                zniszczyć całą cywilizację. Kiedyś to nie było takie proste.
          • paragraf66 Re: Taka kolej rzeczy 16.11.09, 09:08
            Niestety i tak zginiemy, bo jeżeli już myśleć w kategoriach cywilizacji
            opanowującej całe galaktyki to trzeba zacząć brać pod uwagę Wielki Chłód, a tego
            nie przeskoczy nawet cywilizacja, która opanowała cały wszechświat.
            • tetlian Re: Taka kolej rzeczy 16.11.09, 17:23
              Wielki Chłód to tak odległa kwestia, że przy tym całe 14 miliardów lat istnienia
              Wszechświata to zaledwie mrugnięcie okiem.

              Poza tym cywilizacja, która opanuje cały Wszechświat z pewnością będzie
              potrafiła tworzyć nowe wszechświaty i podróżować między nimi.
    • vontomke bicie piany a wy to jeszcze podłapujecie 15.11.09, 19:13
      Codziennie bezpowrotnie gnie kilkadziesiąt gatunków i mniej więcej tyle samo
      powstaje, w tej chwili na Ziemi żyje 90% gatunków które KIEDYKOLWIEK żyły na
      Ziemi, a wy się martwicie wymieraniem gatunków.
      • tetlian Re: bicie piany a wy to jeszcze podłapujecie 15.11.09, 19:19
        w tej chwili na Ziemi żyje 90% gatunków które KIEDYKOLWIEK żyły na

        Chyba chciałeś napisać "nie żyje". I raczej nie 90%, a pewnie 99% już wyginęło
        przez te miliardy lat.
        • vontomke Re: bicie piany a wy to jeszcze podłapujecie 15.11.09, 19:41
          Nie, w tej chwili jest największe bogactwo gatunków w całej historii Ziemi. W
          trakcie tzw. eksplozji kambryjskiej ilościowo było mniej niż 1% gatunków
          żyjących obecnie.
          • vontomke Re: bicie piany a wy to jeszcze podłapujecie 15.11.09, 19:44
            Poza tym artykuł to jakieś brednie, że niby żyje 40000 gatunków, jak samych
            robaków znamy 950000 gatunków a szacunki mówią o 9 mln nieodkrytych.
          • pensioner63 Dawniej było 100 razy więcej gatunków 16.11.09, 06:30
            vontomke napisał:
            > W trakcie tzw. eksplozji kambryjskiej ilościowo było mniej
            > niż 1% gatunków żyjących obecnie.

            Skąd ty to wiesz? Możesz niemal z równym prawdopodobieństwem prawdy napisać, że
            w tzw. eksplozji kambryjskiej ilościowo było 100 razy więcej gatunków niż
            żyjących obecnie. To co się udalo paleontologom wykopać stanowi znikomy procent
            tego co istniało. A jaki procent - tego nie wiadomo.
        • hssxy Re: bicie piany a wy to jeszcze podłapujecie 17.11.09, 00:28
          skąd te informacje, gdybyś powiedział że obecnie (2009 ponad 6,6 mld ) żyje ponad 90 % osobników Homo Sapiens Sapiens od 200 - 100 tyś lat istniejący na tym globie. Uwierzył bym.
          Nawet że dziś żyje "większa połowa" z wszystkich hominidów jakie kiedykolwiek deptały naszą biedna planetę.
          Ale wybacz w ostatnich 12 tyś lat od kiedy nasz gatunek istotnie zaczął wpływać istotnie na środowisko wymieranie gatunków przyspiesza jak lawina a nie jak galopujące suchoty.
          Nowe gatunki nie powstają co 4 dni najwyżej raz na kilkanaście lat odkrywa się coś większego od myszy zwykle tam gdzie jeszcze nas nie było..
    • rothschild Czyli, że Maciej Giertych ma rację - dewolucja 15.11.09, 19:19
      a nie ewolucja - proszę poczytać:

      http://giertych.pl/pliki/evolution.pdf
      - w formacie pdf

      strona Macieja Giertycha:

      http://giertych.pl/?sr=!czytaj&id=141&dz=7&x=1&pocz=&gr=
      • grunberger Re: Czyli, że Maciej Giertych ma rację - dewolucj 15.11.09, 20:33
        Brawo panie Macieju!!
    • tereska77 czekam a z czlowiek wymrze 15.11.09, 20:10
      nie ma z niego żadnego pożytku
    • jekas 47577 15.11.09, 20:13
      Spośród 47577 znanych gatunków??
      Komuś coś się pozajączkowało? Samych pajęczaków jest więcej gatunków.
      • alitaki Re: 47577 15.11.09, 21:52
        No właśnie. Profesjonalizm na miernym poziomie- gatunków wszelkich
        stworzeń są na Ziemi miliony... O które 47577 gatunków chodzi, autor
        nie raczył sprecyzować.
    • wj_2000 Paradoks Zenona z Elei 15.11.09, 21:15
      W problemie wymierania gatunków jest coś z paradoksu Zenona z Elei. Chodzi o
      to, że drobne zmiany oceniane kolejno zdają się nie zmieniać charakteru
      obiektu, a gdy spojrzeć całościowo - zmiana jest radykalna.
      Weźmy kupę drobnych kamieni! Każdy przyzna łatwo, że gdy się zabierze
      jeden kamyczek z takiej "kupy", nadal zostanie kupa.

      Mamy na nowo kupę kamieni! Zabieramy jeden kamyczek i znów została nam kupa
      kamieni. Widać do czego zmierzam! Przecież kiedyś zostanie tam jeden kamyczek.
      A jego trudno nazwać kupą kamieni. Dwóch też nie nazwiemy kupą kamieni. A trzy
      kamyczki?

      Rozważmy teraz jakiś lud zamieszkujący sporą dolinę. Lud ten prawie nie
      kontaktuje się z obcymi. Trwa od stuleci w niezmiennym kształcie. Na każdych
      dwoje rodziców do dorosłości dorasta ok. 2 dzieci (średnio).
      Lud jest niepiśmienny, nie zna kalendarza, nie produkuje dokumentów.
      Lud ma swój język w którym istnieją takie pojęcie jak dziecko, młodzieniec,
      mężczyzna, starzec.
      Jeśli tych ludzi jest ok 50 000, to co roku będzie umierało ok 1000 starców (i
      staruszek) i rodziło się około 1000 dzieci (nie licząc tych co umrą tuż po
      porodzie, bo zapewne śmiertelność niemowląt musi być spora).
      Jest jasne, że w takich stacjonarnych warunkach społeczeństwo to
      opisywane w jakimś momencie i za pięćdziesiąt lat i za sześćdziesiąt i za sto
      będzie liczyło tylu samo starców, tyle samo mężczyzn, tyle samo młodzieńców i
      tyle samo dzieci!!!

      No ale popatrzmy. Dzień w dzień z grupy starców ubywa około 3
      osobników.
      W każdym roku ubywa ich 1000. No to powinno co roku przybyć
      1000
      . A które to tysiąc? A których to 3 ludzi staje sę z dnia na dzień
      starcami?????
      Gdybyśmy mieli dokumenty i gdybyśmy formalnie zdefiniowali starego
      człowieka jako tego, który ukończył dokładnie 60 lat, to ze wskazaniem tych 3
      dziennie, czy 1000 rocznie, nie było by kłopotu.

      Ale gdybyśmy mieli, wyłącznie oglądając każdego człowieka dzień po dniu
      zdecydować, że właśnie przeszedł z grupy dorosłych do grupy starców, bylibyśmy
      bezradni.
      Powstało by złudzenie iż staruszków ubywa (wszak śmierć jest zdarzeniem ostro
      zaznaczonym w czasie), a zarazem nie przybywa. A przecież tak nie jest!
      Struktura wiekowa tego społeczeństwa jest dzień po dniu stale taka sama.
      Starzenie się i przybliżanie do (rozmytej i niejasnej ale realnej) do granicy
      między grupami odbywa się po troszeczku, ale na masową skalę. Wszyscy w
      tym kraju starzeją się 60 minut na godzinę! A umiera garstka, ale definitywnie.

      To samo jest z gatunkami. Większość gatunków ma podgatunki, rasy i odmiany.
      Odsuwają się one powolutku od siebie przy każdym kolejnym akcie rozrodu.
      Pozornie nic się nie dzieje. Ale po dłuższym okresie z każdego gatunku
      powstaną dwa, albo i więcej (na początek podobne). Z dwóch podobnych powstaną
      dwa już nie takie podobne, itd.

      Inaczej mówiąc, sam fakt definitywnego wymierania gatunków nie musi oznaczać,
      że ich liczba spada. Gdy sprawie przyjrzeć się szczegółowo może się okazać, że
      wręcz liczba gatunków przybywa! (ale może się też okazać, że spada). Samo
      podanie liczby gatunków wymierających nic nie oznacza.
      Znów w analogii do społeczeństwa. Gdyby w jakiś okresie wiek umierania się
      obniżał (czyli gdyby rocznie umierał nie jeden rocznik, ale dodatkowo trochę
      młodszych niż poprzednio), a zarazem rodziło się tyle samo co umiera (a więc
      więcej niż się rocznie rodziło kilkadziesiąt lat temu), to struktura
      społeczeństwa by się zmieniała! Młodniało by ono. Grupa staruszków by się
      rzeczywiście kurczyła.
      Może być też tak (jak jest teraz w krajach rozwiniętych), że co roku średnia
      wieku umierających wzrasta (wydłuża się średni czas życia), rodzi się mniej
      dzieci niż kiedyś, przy stałej liczbie ogółem. Takie społeczeństwo się
      faktycznie starzeje. Liczebność grupy staruszków rośnie!
      • stefan4 Re: Paradoks Zenona z Elei 16.11.09, 00:58
        wj_2000:
        > Inaczej mówiąc, sam fakt definitywnego wymierania gatunków nie musi oznaczać,
        > że ich liczba spada. Gdy sprawie przyjrzeć się szczegółowo może się okazać, że
        > wręcz liczba gatunków przybywa! (ale może się też okazać, że spada).

        Myślę, że masz rację, że w tej sprawie łatwo o złudzenie. Ale przedstawiasz swoją rację w strasznie skomplikowany sposób. Spróbuję streścić, a Ty powiedz, czy trafiłem w jądro sedna Twojego argumentu.

        Wymarcie jakiegoś gatunku jest faktem, który łatwo jest zauważyć, podać datę i ująć w statystykę. Natomiast tworzenie nowego gatunku jest procesem długim, stopniowym i w skali ludzkiego życia prawie niedostrzegalnym. Nie ma mowy o podaniu daty, najwyżej ex post można stwierdzić, że w ciągu ostatnich kilkudziesięciu tysięcy lat ileś tam gatunków powstało. Nowe gatunki powstają być może nawet z prędkością porównywalną do prędkości wymierania starych, tyle że znacznie trudniej mierzalną.

        Czy pominąłem z Twojego wywodu coś istotnego dla tematu tego wątku?

        Ze swej strony chciałbym tylko zauważyć, że nagłe przyspieszenie tempa wymierania gatunków, w braku przesłanek o równoległym przyspieszeniu ich tworzenia, byłoby jednak niepokojące. Ale masz rację, że takie przyspieszenie nie wynika z informacji podanej w tym artykule. Tam jest tylko mowa o tym, że tempo wymierania jest duże, a nie że jest większe niż zwykle. Z tego istotnie żadnych sensownych wniosków nie da się wysnuć.

        - Stefan
        • wj_2000 Re: Paradoks Zenona z Elei 29.11.09, 23:49
          Rzeczywiście podsumowałeś to co napisałem. Rozmawiałem z paroma osobami na ten
          temat i akurat ilustracja problemu gatunków przykładem społeczności w
          której umierają staruszkowie w sposób spektakularny, pozornie się nie "rodzą"
          nagle zadni staruszkowie, a mimo to ich liczba pozostaje stała bardzo im się
          podobał. Ale, de gustibus ....
    • stefan4 Galopujące wymieranie gatunków 15.11.09, 21:47
      Redaktor Ola:
      ,,Spośród 47577 znanych gatunków ponad 17 tys. grozi wyginięcie.''

      Cytowana przez nią witryna IUCN:
      ,,17,291 species out of the 47,677 assessed species are threatened with extinction.''

      Pani Olu, czy
      • przetłumaczyła Pani assessed na znane, oraz
      • zniknęła Pani sto gatunków

      przez pomyłkę, czy dla sprawdzenia czujności czytelników? W tym ostatnim przypadku bardzo prosimy o podanie wyniku tego sprawdzenia, to znaczy liczby osób, od których usłyszała pani, że bzdury pisze.

      - Stefan
      • kornel-1 Re: Galopujące wymieranie gatunków 15.11.09, 23:36
        stefan4 napisał:
        > Pani Olu, czy
        >
        • przetłumaczyła Pani assessed na znane, oraz
          >
        • zniknęła Pani sto gatunków
          >

        > przez pomyłkę, czy dla sprawdzenia czujności czytelników?



        A potem inni przepisują...

        Jak błędy pani Oli wędrują w szeroki świat...

        Kornel
      • maruda.r Re: Galopujące wymieranie gatunków 16.11.09, 12:28
        stefan4 napisał:

        > Pani Olu, czy
        >
        • przetłumaczyła Pani assessed na znane, oraz
          >
        • zniknęła Pani sto gatunków
          >

        > przez pomyłkę, czy dla sprawdzenia czujności czytelników?

        *********************************

        Te zniknięte gatunki zewrą jeszcze bardziej szeregi forum.



    • szklanka_herbaty Galopujące wymieranie gatunków 15.11.09, 22:47
      Fragment odpisu pod zdjęciem:
      "Ogród chce ochronić je zanieszczyszczeniem środowiska oraz pasożytniczym,
      zabójczym dla żab grzybem "

      Po pierwsze nie wiem co to jest "zanieszczyszczenie" (może rodzaj
      szczy-szczania?), a po drugie nie sądzę, aby szczególnie duże dawki toksyn,
      pasożytów i zabójczych grzybów pomogły tym zwierzakom ... prędzej ich brak,
      ale redaktorzy zawsze wiedzą lepiej i morza są u nich "najbardziej
      najczyściejsze" ;)
      • kornel-1 Jeszcze o zabitym odsetku... 16.11.09, 00:39
        Moja ulubienica, Ola, podpisała zdjęcie:

        "Żabka złota w zoo w El Valle, Panama. [...] Ogród chce ochronić je zanieszczyszczeniem środowiska oraz pasożytniczym, zabójczym dla żab grzybem (nazwany amphibian chytrid), który zabił duży odsetek tych płazów"

        Ale dlaczego podaje pani angielską nazwę pasożyta? Chińska nazwa, 蛙壺菌, brzmi znacznie ciekawiej!

        Mniejsza o grzyba wywołującego chytridiomykozę.

        "Żabka złota", atelop złocisty (Atelopus zetek) w rzeczywistości nie jest żabą, ani nawet nie należy do żabowatych.

        Kornel
        • kzet69 Re: Jeszcze o zabitym odsetku... 16.11.09, 04:08
          ale skąd ta ropuszka ma o tym wiedzieć? w gimnazjum jeszcze tego nie
          przerabiała.
          Najgorsze że tak skrajnie niekompetentne autorki ośmieszają skądinąd
          poważny problem pzdr
    • twurcapunktu [...] 15.11.09, 23:44
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • kzet69 Galopujące wymieranie gatunków 16.11.09, 03:47
      Spośród 47577 znanych gatunków ponad 17 tys. grozi wyginięcie<,,

      Gatunków czego jest 47577? Bo samych owadów jest dobrze ponad 100000
      gatunków, a zwierząt ogólnie ponad milion!
      Znów Ola z gimnazjum pisała artykuł?
      • funkenschlag Re: Galopujące wymieranie gatunków 21.11.09, 13:29
        "47677 poddanych ocenie"
    • adrian03459 Galopujące wymieranie gatunków 16.11.09, 05:11
      no i co z tego jedne gatunki wymieraja a nowe odkrywamy taki juz jest ten swiat.
      tylko eko swiry robia z igły widły
      • pensioner63 Eko swiry robia z igły widły 16.11.09, 06:36
        adrian03459 napisał:
        > tylko eko swiry robia z igły widły

        Podoba mi się to stwierdzenie. Chyba bardzo trafnie ujmuje sedno artykułu.
    • feurig59 Re: Galopujące wymieranie gatunków 16.11.09, 07:54
      eee tam, najważniejsze, żeby przeżył człowiek, krowy i kurczaki,
      żeby było z czego robić hamburgery i ubrania, reszta? a po co komu
      reszta? można ją zastąpić sztucznym tworzywem i sztuczną
      inteligencją nawet, więc "lewacy" niech tak nie szczekają...
      • stefan4 Re: Galopujące wymieranie gatunków 16.11.09, 08:49
        feurig59:
        > eee tam, najważniejsze, żeby przeżył człowiek, krowy i kurczaki,
        > żeby było z czego robić hamburgery i ubrania

        Krowie wystarczy siano a kurczakowi ziarno; na co komu człowiek? Jak się krowę
        nakarmi hamburgerem z człowieka, to dostanie niestrawności, bo nie jest
        mięsożerna. Czlowiek jest bezużyteczny, skreśl go z tej listy.

        - Stefan
    • sobi84 Re: Galopujące wymieranie gatunków 16.11.09, 08:37
      Ignoranci, autorzy tego artykułu, zagrożonych jest tyle a tyle gatunków nie spośród 47577 znanych, ale spośród poddawanych ocenie zagrożenia! To mimo wszystko kolosalna różnica. Biologia zna dobrze ponad milion gatunków
    • pav2 Re: Galopujące wymieranie gatunków 18.11.09, 17:03
      Nasza Ziemia jest obiektem skończonym. Ma określoną, powierzchnię, objętość itp.
      Eksplozja populacji ludzi i ich cechy konsumpcyjne niszczy cały ekosystem na
      podobieństwo szarańczy. Królujące idee przyspieszają niszczenie środowiska w
      którym życie jest możliwe. Tworząc sobie coraz lepsze warunki egzystencji
      paradoksalnie przyspieszamy koniec tej cywilizacji. Naszym jedynym ratunkiem
      jest wykorzystanie myślenia - myślenia racjonalnego. Zadaniem nr 1 - to
      ograniczenie populacji. Na Wyspie Wielkanocnej zwyciężyła piękna idea, idea
      budowy wspaniałych posągów. Niestety, ta idea ich nie uratowała. Czy na Wyspie
      Wielkanocnej nie było innych idei czy pomysłów? Z pewnością były, ale co z tego?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka