Dodaj do ulubionych

Niebezpieczne łyżki

06.01.10, 16:04
A łyżka na to: niemożliwe!
Obserwuj wątek
    • kornel-1 Pozorny problem 06.01.10, 22:25
      Pozorny problem. Raczej ciekawostka z dziedziny psychologii: na większym talerzu kotlet wygląda na mniejszy, na dużej łyżce krople leku wyglądają na mniejsze.

      Być może to problem narodowy Amerykanów używających łyżki stołowej tam, gdzie trzeba użyć łyżeczki.
      --
      Okno terapeutyczne w zdecydowanej większości leków jest na tyle duże, że kilkunastoprocentowe przedawkowanie nie zaszkodzi.
      --
      Zastanówcie się raczej, ile razy lekarz spytał was o wagę przy dawkowaniu leku. Różnice w wadze pacjentów są znacznie większe niż 12%!

      Kornel
      • dar61 Och. Czyli łał 06.01.10, 23:17
        Zauważył Kornel, że nie przywalił dziś tu "Oli"?

        Dr Wąsik Dr. Wąsikiem ale pouśmiechajmy się pod wąsem.
        Usańczycy to nie Francuzi. Nie wiedzą zapewne, że jest, prócz łyżki
        stołowej, wiele innych małych łyżeczek, Stąd pewnie wymyślili oni
        tabletkę aspartamową o zawartości jednej łyżeczki para-cukru.

        Co do talerzowej magii i oszustw:
        W wojsku opowiadano, że kotlet schabowy musi być tak dobrze
        wypłaszczony, by spadał z krawędzi talerza standardowo
        ogólnowojskowego, a spoglądając przez niego [przed wytytłaniem w
        panierce - (?)] musi być możliwość zobaczenia przez mięso sąsiedniej
        miejscowości.

        Sztuka nasycania klienta wizualnie w nowomodnych restauracjach
        zmusza dziś kuchmajstra do ułożenia potrawy na dużym talerzu
        tak, by na sam jej widok zamówił dokładkę...

        Zgłodniałem coś...
        • kornel-1 Jeszcze o dawkowaniu 06.01.10, 23:51
          dar61 napisał:
          > Zauważył Kornel, że nie przywalił dziś tu "Oli"?

          Tak. Doszedłem bowiem wczoraj do wniosku, że Ola ma urodziny 4 stycznia. Więc niech ma dzień wytchnienia ode mnie.

          > Dr Wąsik Dr. Wąsikiem ale pouśmiechajmy się pod wąsem.
          > Usańczycy to nie Francuzi. Nie wiedzą zapewne, że jest, prócz łyżki
          > stołowej, wiele innych małych łyżeczek, Stąd pewnie wymyślili oni
          > tabletkę aspartamową o zawartości jednej łyżeczki para-cukru.


          Wiesz, Amerykanie są przyzwyczajeni do mierzenia powierzchni boiskami a objętości filiżankami do kawy.
          --
          A wracając do dawkowania leków: wydaje mi się, że określenie optymalnej ilości leku dla konkretnego pacjenta jest praktycznie niemożliwe. Wspominałem o wadze pacjenta - parametrze łatwym do określenia. Ale przecież niekoniecznie ilość leku musi zależeć od wagi. W niektórych sytuacjach może zależeć (tego nie wiem) od objętości krwi albo wielkości konkretnego narządu. A waga człowieka (która najczęściej jest związana z nadmiarem tłuszczu) wcale nie musi korelować z tymi innymi parametrami.
          Jeszcze trudniej uwzględnić stan pacjenta - ciężkość choroby. Nie określa się ilości (stężenia) bakterii w organizmie (a tym bardziej zjadliwości szczepu), aby precyzyjnie dawkować lek. Nawet tam, gdzie można ilościowo określić chorobę czy schorzenie (analizując parametr krwi lub poziom jakiegoś hormonu) zwykle nie ustala się indywidualnie dawki leku: raczej standardowo przepisuje się 3 x 1 i czeka na kolejny wynik analizy.

          Trudno mi określić, czy ten brak precyzji w dawkowaniu leków (brak zindywidualizowania dawki w zależności od pacjenta i jego stanu) w dużym czy w małym stopniu wpływa na przebieg leczenia. Pacjent na ogół nie zdaje sobie sprawy z tego, czy zastosowana dawka była optymalna, czy nie. Potrafi tylko post factum powiedzieć "pomogło mi" lub "nie pomogło". Być może jego wiedza na ten temat jest nie mniejsza niż wiedza lekarza :-(

          Kornel
          • maruda.r Re: Jeszcze o dawkowaniu 07.01.10, 07:16
            kornel-1 napisał:

            > Trudno mi określić, czy ten brak precyzji w dawkowaniu leków (brak zindywiduali
            > zowania dawki w zależności od pacjenta i jego stanu) w dużym czy w małym stopni
            > u wpływa na przebieg leczenia.

            *****************************

            To oczywiste, że jedną łyżeczkę odmierza się łyżeczką do herbaty, a nie łyżką do
            zupy. Przeciętnie łyżeczka ma pojemność 5 ml, a łyżka 15 ml. Aż dziw, że autor
            badań nie użył wiadra. Nie to jest jednak ważne.

            Jeżeli recepta zaleca spożywanie leku na łyżeczki, to najprawdopodobniej
            producent leku przewidział istnienie różnych łyżeczek i związane z przybliżoną
            dawką konsekwencje - a raczej ich brak. Jeżeli lek wymaga ścisłego dawkowania,
            to określa miarę w ml, załącza dozownik lub po prostu pakuje lek w kapsułki.

            Gdyby więc precyzja była aż tak istotna (a zdarzają się takie leki), to podawane
            są one pod kontrolą lekarza bądź pielęgniarki. Chodzi o te przypadki, w których
            nawet minimalne odstępstwo może spowodować niemiłe dla zdrowia skutki w krótkim
            czasie. Tych jednak leków nie sprzedaje na łyżki Goździkowa.

            • dar61 Jeszcze o łyżeczce dla psa 07.01.10, 11:42
              Nie skażeni reklamą o goździkach dodajmy, że materiał konstrukcyjny
              łyżeczki - wszak nawet szkło sodowe daje popłuczyny z siebie do
              roztworu - może też wchodzić w interakcje z lekiem.

              Już nie mówiąc o tym, w którą stronę należy zamieszać tą łyżeczką w
              wodzie dla ropuszczenia czy zemulgowania leku...

              Spluwamy przez lewe - czy prawe ramię, na psa urokując?
          • dar61 Ad lekarze porcjoniści 07.01.10, 11:44
            Leczenie - prócz chyba chirurgii - jest wedlug mnie zawsze
            strzelaniem do wróbli z armat.
            Jest działaniem po omacku. Potwierdza to samokontrolowanie się
            kartelu lekarzy po zaskarżeniu przez przekonanego o nieskuteczności
            działań, lub zaniechań działań, samego klienta-pacjenta. Lub klienta
            rodziny.
            Lekarze bowiem sądzą , że mają prawo się mylić.

            Do listy domysłów Kornela dorzuciłbym też i taki, co stawiałby
            wielkość zmiany chorobowej w organie schorzałym proporcjonalny do
            dawki leków. To właśnie, chyba, stosują dziś lekarze.
            A czynią to właśnie po omacku - zamiast, jak ongi, otworzyc pacjenta
            i wzrokowo oceniać stan zmian chorobowych ;)

            Dawka dawką - ale w medycynie ludowej lek pijało się nie łyżeczką -
            a garncami.
            Ciekawe, jakie ma to powiązanie z ideą przewodnią sekty homeopatów -
            tych, co rozcieńczając lek do śladowej ilości, każą pić tę cykutę
            też w dużej ilości...
            • asteroida2 Re: Ad lekarze porcjoniści 07.01.10, 18:03
              > Leczenie - prócz chyba chirurgii - jest wedlug mnie zawsze
              > strzelaniem do wróbli z armat.
              > Jest działaniem po omacku. Potwierdza to samokontrolowanie się
              > kartelu lekarzy po zaskarżeniu przez przekonanego o nieskuteczności
              > działań, lub zaniechań działań, samego klienta-pacjenta. Lub klienta
              > rodziny.
              > Lekarze bowiem sądzą , że mają prawo się mylić.

              A nie mają prawa? Powszechna medycyna to tania medycyna. Dopóki badaniem,
              diagnozowaniem i nadzorowaniem terapii zajmują się ludzie (których czas jest
              drogi), pacjenci będą badani mało dokładnie, dostaną standardowe terapie które
              na własną rękę będą sobie aplikować. I pomyłki będą się zdarzały, bo lekarz nie
              ma czasu zbadać dokładnie a pacjent nie pasuje do podręcznikowego wzorca.

              Przełomem może być dopiero użycie w medycynie osobistych urządzeń
              elektronicznych - które będą znały całą historię choroby pacjenta, będą
              monitorowały na bieżąco funcjonowanie jego ciała i same będą nadzorowały
              terapię. Myślę że to kwestia kilkunastu lat.
              • kornel-1 Re: Ad lekarze porcjoniści 07.01.10, 18:37
                asteroida2 napisał:
                > Przełomem może być dopiero użycie w medycynie osobistych urządzeń
                > elektronicznych - które będą znały całą historię choroby pacjenta, będą
                > monitorowały na bieżąco funcjonowanie jego ciała i same będą nadzorowały
                > terapię. Myślę że to kwestia kilkunastu lat.


                Najwygodniej będzie zapisywać te dane we wszczepionym czipie, prawda?

                Kornel
                • asteroida2 Re: Ad lekarze porcjoniści 08.01.10, 15:08
                  > Najwygodniej będzie zapisywać te dane we wszczepionym czipie, prawda?

                  Nie. Wygodniej będzie je zapisywać w jednej globalnej bazie danych o wszystkich
                  ludziach, która nazywana jest Bestią 666 i w której każdemu przypisany jest numer.
                  • kornel-1 Re: Ad lekarze porcjoniści 08.01.10, 15:24
                    asteroida2 napisał:
                    > Nie. Wygodniej będzie je zapisywać w jednej globalnej bazie danych o wszystkich
                    > ludziach, która nazywana jest Bestią 666 i w której każdemu przypisany jest numer.

                    No, proszę cię, nie wygłupiaj się!

                    Baza bazą, przyda się; ale wszczepiony czip pomagałby w sytuacjach ratowania nieprzytomnych ofiar wypadków.

                    Kornel
                    • asteroida2 Re: Ad lekarze porcjoniści 08.01.10, 15:46
                      > Baza bazą, przyda się; ale wszczepiony czip pomagałby w sytuacjach
                      > ratowania nieprzytomnych ofiar wypadków.

                      Do przechowywania danych akurat wystarczy cokolwiek noszonego przy sobie,
                      chociażby komórka.
                      Inna sprawa, że chip byłby przydatny do monitorowania poziomów różnych związków
                      we krwi, a być może też do dozowania leków. Więc skoro chip i tak by był, to
                      mógłby też przechowywać jakieś dane.

                      Swoją drogą, ciekawe jaki sposób wszczepienia takiego chipa się przyjmie.
                      Ostatnio modne jest połykanie różnych małych robotów np. do endoskopii. Może
                      pójść dalej tą drogą i zrobić robota, który przyczepiałby się jak tasiemiec i
                      raportował drogą radiową na bieżąco co się dzieje w organiźmie?
                      • kornel-1 Re: Ad lekarze porcjoniści 08.01.10, 17:34
                        asteroida2 napisał:
                        > Do przechowywania danych akurat wystarczy cokolwiek noszonego przy sobie, chociażby komórka.

                        Fuj! Ja nie mam :(

                        > Inna sprawa, że chip byłby przydatny do monitorowania poziomów różnych związków we krwi, a być może też do dozowania leków. Więc skoro chip i tak by był, to mógłby też przechowywać jakieś dane.

                        Hm. Chip z czystą informacją zdaje się nie wymaga zasilania. Z kolei nie każdy potrzebuje dużo droższego dozownika/analizatora. Ergo: potrzebne (czasem) dwa wszczepy ;-)

                        > Ostatnio modne jest połykanie różnych małych robotów np. do endoskopii. Może pójść dalej tą drogą i zrobić robota, który przyczepiałby się jak tasiemiec i raportował drogą radiową na bieżąco co się dzieje w organiźmie

                        No... dużo już tego jest.

                        Kornel
    • spoko-spoko Niebezpieczne łyżki 07.01.10, 00:02
      A ja panu doktorowi moge powiedziec ze przedawkowujac o 12% nawet
      przez piec lat cztery razy dziennie bedzie tylko przedawkowaniem o
      12%
    • pomruk Gdzie tu problem? 07.01.10, 14:31
      Nawet ziołowe, płynne leki herbapolu mają na nakrętce założony dozowniczek. Choć
      posiadają wysoki wskaźnik terapeutyczny (stosunek dawki toksycznej do
      terapeutycznej), a dawka terapeutyczna jest ustalana i tak metodą "pi razy oko".
      Tam, gdzie dawkowanie jest naprawde sprawą krytyczną, monitoruje się przecież
      efekt działania leku (ciśnienie krwi, poziom glukozy we krwi itd.), lub też
      mionitoruje stężenie leku we krwi. Jeszcze inna rzecz, że farmacja produkuje
      leki o coraz mniej krytycznych wymaganiach co do dawkowania. I tak np. stopień
      obniżenia ciśnienia krwi w przypadku nitrogliceryny mocno zależał od dawki.
      Wiele nowoczesnych leków natomiast działa na zasadzie "jedna tabletka dziennie"
      niezaleznie od stopnia wielkości nadciśnienia, zaś np. potrojenie dawki nie
      obniża nadmiernie ciśnienia!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka