ubiquitousghost88 15.10.10, 16:55 Jacyś tępi ci naukowcy. Jasne, że tępego/tępej nie boli... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
marjareta Re: Jesteś moją kokainą 16.10.10, 13:21 To prawda, myślałam o tym wiele razy, jeszcze za życia mojego męża, który bardzo cierpiał na szereg chorób, z których nie zdawałam sobie sprawy, bo uparcie unikał lekarzy , a ja byłam dla niego najlepszym lekarstwem, łagodzącym, np. potworne bóle głowy wskutek nadciśnienia. Prosił mnie wtedy, abym się przytuliła i drapała go po głowie, ból ustępował. Byliśmy razem przez 30 lat i wbrew regułom stałych związków, łączyła nas do końca namiętna miłość i nieustanne zauroczenie jak w pierwszej fazie zakochania ... Dopiero po jego śmierci i sekcji (na żądanie córki, która jest do niego podobna), dowiedziałam się, że cierpiał na 5 śmiertelnych chorób i właściwie miał odejść przynajmniej 20 lat wcześniej ... lekarze byli zdumieni, że bez leków żył tak długo ... ale i tak za wcześnie dla mnie. Po jego odejściu, ja zaczęłam chorować, czemu nie należy się dziwić, bo też straciłam swój narkotyk ... Po pięciu latach jakoś się pozbierałam i znalazłam swój inny narkotyk w postaci muzyki, którą oboje kochaliśmy i teraz ona jest moją kokainą, łagodzącą ból egzystencjalny i fizyczny. Nawiasem mówiąc wczoraj spotkałam przez przypadek Staszka Sojkę i trochę pogadaliśmy o muzyce i różnych takich inspiracjach, dla których warto żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
4kiero4 Jesteś moją kokainą 16.10.10, 18:17 Ja kiedy jestem zakochany też jestem cały czas na haju :) --- dobre-ubezpieczenie.blogspot.com Odpowiedz Link Zgłoś
syn_jana Re: Jesteś moją kokainą 17.10.10, 17:05 Dlaczego rząd jeszcze nic nie zrobił w tej sprawie? Należy natychmiast uchwalić ustawę dzięki której pozbędziemy się kolejnego niebezpiecznego psychoaktywnego środka!!! Nie chcemy przecież, żeby nasze dzieci były pod wpływem substancji działających jak kokaina! Odpowiedz Link Zgłoś
joannawie2 Kochaina, taka powieść 17.10.10, 02:49 Pamiętam, że kilka lat temu czytałam powieść ,,Kochaina" - w którym ekstatcznie i narkotycznie pojmowana miłość (z b. mocną komponentą namiętności), walczyła w duszy bohatera z namiętnością do narkotyków. Bardzo dobrze napisane. No i ten bardzo inteligentnie pomyślany, syntetycznie jednoczący dwa aspekty miłości - tytuł: Kochaina. Odpowiedz Link Zgłoś