Dodaj do ulubionych

Glony nie zmienią nam klimatu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.04, 19:39
żelazo mozna by zasysac ze złóż na dnie mórz. moze wystarczy rude zelaza do
góry wody zassać?
Obserwuj wątek
    • Gość: Artur Bardzo stara konkluzja IP: *.sasknet.sk.ca 23.04.04, 08:07
      O tym, ze zelazo nie jest w stanie poprawic nam klimatu na Ziemi w formie
      opisanej przez autora wiadomo juz od dawna. Ja w kazdym razie czytalem o tym
      juz kilka lat temu. Jezeli wiec ktos jeszcze do niedawna mial taka nadzieje i
      sie wlasnie rozczarowal to znaczy, ze nie byl na biezaca z prasa naukowa.
      Troche wstyd!
      • Gość: Paramecium Gazecina publikuje bzdury na kiju... IP: *.nsm.pl / *.waw.cdp.pl 23.04.04, 21:21
        O tym, ze z pozorowania nauki zyje sie doskonale nie tylko w Polsce wiadomo od
        dawna. "Troska" o srodowisko naturalne to tez zyla zlota. A bezkrytyczne
        publikowanie cudzych bzdur to specjalnosc Gazeciny.
        Juz uczniowie kiepskiego liceum wiedza, ze zelazo metaliczne, nawet najbardziej
        rozdrobnione, tzw molekularne, nie jest przyswajalne. Przyswajalne jest Fe
        dwuwartosciowe, w niewielkim stopniu trojwartosciowe. Zelazo metaliczne, nawet
        to najbardziej rozdrobnione, wrzucone do wody, opadnie na dno zanim
        w wyniku utleniania i innych procesow chemicznych przyjmie forme przyswajalna
        dla organizmow zywych.
    • toja3003 jakiego ocieplenia? chyba "przez oziebienie" 23.04.04, 09:04
      Skad wiadomo, ze klimat
      sie ociepla?

      Ano porownuje sie pomiary temperatury
      na przestrzeni ostatniego stulecia.
      Pieknie. Tyle, ze jeszcze niedawno
      automatyczne pomiary temperatury
      byly rzadkowscia i ograniczaly
      sie do paru procent co bardziej
      cywilizowanych obszarow planety.

      Nie trzeba szukac w Afryce,
      wystarczy przyjrzec jak mierzono
      w Polsce. A wyjrzal taki baca
      z wieczora ile jest stopni,
      zanotowal i poszedl spac.
      Czy ktos uwierzy, ze dzielnie
      co 2 godziny wstawal aby sprawdzac
      jak sie temperatura zmienia?
      Rano wyciagnal z grubsza srednia
      i wynik poszedl w swiat.

      Od kiedy stosuje sie cyfrowe
      metody pomiarow? Rowniez
      od niedawna. Wiec porownanie
      ze starszymi, analogowymi
      i mniej dokladnymi danymi
      daje blad pomiaru w skali
      porownywanej z opisywanymi
      zmiananami tj. 1 - 2 stopnie.

      Jeszcze w koncu lat 70-tych
      nauka wiescila nadejscie
      malego zlodowacenia z poczatkiem
      XXI wieku. Jak widac na zalaczonym
      obrazku nic takiego sie nie dzieje,
      a przeciez opierano sie wtedy na
      i d e n t y c z n y c h danych
      historycznych, bo te sie juz
      nigdy nie zmienia. Skad zatem
      tak przeciwstawne wnioski?

      Oczywiscie jest tez archeologia meteorologiczna,
      badanie grubosci slojow drzew, proporcji
      skladnikow lodowcow w roznych epokach itp.
      Ale i te metody sa obarczone bledami
      pomiarowymi na poziomie 0,8 - 1,6 stopnia,
      wiec i one nie moga wyrokowac o zmianach
      klimatu w tym zakresie.

      Pozostaje sceptykiem w tym wzgledzie.
      Nie wiem czy klimat sie zmienia i
      w jakim kierunku. Reszta to spekulacje.

      • Gość: Michalak Re: jakiego ocieplenia? chyba "przez oziebienie" IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.04.04, 12:15
        A topienie sie lodowcow - to tez przez jakiego bacę? mhy?
        • toja3003 coraz wiecej lodu w Alpach! 23.04.04, 13:52
          Owszem, sa dane dotyczace topienia sie lodowcow
          na niektorych obszarach ale i te sa sprzeczne;
          niezaleznie od tego przypisuje sie te zjawiska
          glownie naturalnym zmianom kierunkow pradow
          morskich a to oznacza, ze ocieplenie w jednym
          rejeonie powoduje oziebienie w innym
          - srednia temperatura wod oceanicznych sie nie zmienia.

          Oczywiscie wzrosty aktywnosci wulkanicznej
          moga doprowadzac do lokalnych zmian klimatycznych,
          np. ocieplenia w Europie ok. 1000 lat temu
          czy oziebienia w XVII wieku.

          Dlugo by mozna mowic na ten temat dlatego tylko
          wspomne o ostatnich badaniach i prognozach
          dla Alp, ktore mowia o spadku temperatur
          w bliskim czasie i wiekszych ilosciach
          sniegu (lodu) w Alpach. Te najnowsze prognozy
          opracowano na zlecenie bankow austriackich udzielajacych
          kredytow na lokalizacje wyciagow narciarskich
          wiec tu naukowcy nie musieli pracowac
          "pod granty i sposorow" tak jak to jest
          np. w RFN, zwlaszcza od czasu gdy Zieloni wspolrzadza.

          Ciekawe, ze w tym samym czasie prognozy
          klimatolologow szwajcarkich tez przewiduja
          oziebianie sie klimatu a nie ocieplanie.

          Powtorze raz jeszcze: ja nie wiem czy klimat
          sie oziebia czy ociepla. Reszta to spekulacje.
          • Gość: lam Re: coraz wiecej lodu w Alpach! IP: 63.150.174.* 27.04.04, 23:20
            > wiec tu naukowcy nie musieli pracowac
            > "pod granty i sposorow" tak jak to jest
            > np. w RFN, zwlaszcza od czasu gdy Zieloni wspolrzadza.

            wez pod uwage, ze istnieje takze bardzo silne lobby
            przemyslowo-naftowe, ktore dostaje bialej goraczki
            na samo wspomnienie efektu cieplarnianego i na jakiekolwiek
            niesmiale proby ograniczania emisji CO2 czy jakichkolwiek spalin.
            Obawiam sie, ze ma ono o wiele dluzsze macki i z pewnoscia
            wiecej forsy (takze na badania naukowe) niz Zieloni.

            > Powtorze raz jeszcze: ja nie wiem czy klimat
            > sie oziebia czy ociepla. Reszta to spekulacje.

            Tak czy siak niekontrolowana emisja CO2 na zasadzie
            "hulaj dusza piekla nie ma", bo jakos to bedzie
            i co sie tam bedziemy przejmowac, po nas chocby potop (kto wie ?)
            niczego dobrego nie przyniesie.

            Jesli jedziemy rozpedzonym pociagiem w kierunku rzeki
            i zastanawiamy sie, czy przed nami jest most czy go nie ma,
            to chyba lepiej zaczac hamowac, by lepiej moc ocenic sytuacje,
            niz ignorowac wczesne ostrzezenia, nawet jesli sa bledne.
            W pewnym momencie moze byc juz zbyt pozno, by zapobiec katastrofie.


            • toja3003 masz racje lam 28.04.04, 09:42
              zadaje sobie sprawe, ze wszelkie badania
              sa sponsorowane, grantowane i lobbowane
              i od tego tez zalezy ich wynik
              i rowniez dlatego nie wiemy jak naprawde
              zmienia sie klimat.

              Natomiast jestem absolutnie zwolennikiem
              nie ingerowania w nature i redukowania
              wszelkich ludzkich emisji tyle, ze
              nie powinno sie to opierac na
              spekulacjach, bo ludzei nie sa
              glupi i jak im sie ciagle mowi,
              ze sie ociepla a golym okiem widza co innego
              to traca zaufanie do nauki.

              Poza tym czepiamy sie CO2 a to akurat
              gaz wspomagajacy rozwoj roslinnosci
              a co za tym idzie prdukcje tlenu
              dla nas.
              • Gość: lam Re: masz racje lam IP: 63.150.174.* 28.04.04, 16:24
                > zadaje sobie sprawe, ze wszelkie badania
                > sa sponsorowane, grantowane i lobbowane
                > i od tego tez zalezy ich wynik

                no az tak zle to nie jest.
                Aczkolwiek zdarzaja sie przypadki badan robionych
                "na zamowienie", tzn. takich ktorych wyniki sa znane
                przed ich rozpoczeciem, to jednak zdecydowana wiekszosc
                badan (zwlaszcza np. fundowanych przez rozne agencje rzadu federalnego
                w US of A) jest przeprowadzana uczciwie i istnieja mechanizmy,
                (choc pewnie nie w 100% sprawne) by zapobiegac oszustwom.
                Jesli jakies badania opublikowane sa w renomowanym ("peer reviewed") pismie
                to sa najprawdopodobniej uczciwe. Wiodacym pismom niezwykle
                rzadko zdarzaly sie wpadki.
                Oczywiscie wszelkie pomiary globalne (czegokolwiek) sa niezwykle trudne
                do przeprowadzenia i nie jest to tak, ze kazdy naukowiec moze
                to zweryfikowac w swoim laboratorium :-) To samo dotyczy zreszta
                wielu publikacji z fizyki, astrofizyki, astronomii itp.
                Nie kazdy ma na podworku rekator czy 6m teleskop, by zweryfikowac
                obserwacje opublikowane przez innych.

                > i rowniez dlatego nie wiemy jak naprawde
                > zmienia sie klimat.

                Niewatpliwie wiele rzeczy jest niejasnych,
                ale z pewnoscia wiemy wiecej niz wiedzielismy 50 lat temu.
                I mysle, ze za 50 lat bedziemy wiedziec jeszcze wiecej,
                choc wielu z nas juz to nie bedzie bezposrednio dotyczylo.
                Mimo wszystko jest postep.

                > Natomiast jestem absolutnie zwolennikiem
                > nie ingerowania w nature i redukowania
                > wszelkich ludzkich emisji tyle, ze
                > nie powinno sie to opierac na
                > spekulacjach, bo ludzei nie sa
                > glupi i jak im sie ciagle mowi,
                > ze sie ociepla a golym okiem widza co innego
                > to traca zaufanie do nauki.

                z tym widzeniem golym okiem to roznie bywa.
                Ludzie golym okiem widza, ze Ziemia jest plaska
                i tak wiekszosc uwazala przez dluuuugi okres.
                Niektorzy "spekulowali", ze jest kulista.
                W zasadzie niektorzy juz w starozytnosci
                mieli na to oczywiste dowody, ale dla gawiedzi
                te dowody byly nie do zaakceptowania.
                Co ciekawsze, do dzisiejszego dnia istnieja
                ludzie, ktorzy sa przekonani, ze Ziemia jest plaska.
                I co z takimi zrobic ? Chyba tylko ignorowac ...
                Nauka nie jest demokratyczna.
                Opinia wiekszosci wcale nie musi byc prawdziwa.
                I czesto nie jest.

                > Poza tym czepiamy sie CO2 a to akurat
                > gaz wspomagajacy rozwoj roslinnosci
                > a co za tym idzie prdukcje tlenu
                > dla nas.

                Z tym wspomaganiem to jest troche propagandy.
                Twoja wypowiedz mozna zrozumiec, ze w zasadzie
                to im wiecej CO2 w atmosferze, tym lepiej.
                Nieprawda !
                Po pierwsze rosliny nie robia tlenu "z niczego",
                tylko wlasnie uwalniaja tlen zwiazany w CO2,
                a wiec niejako oczyszczaja powietrze z CO2.
                Tlenu nie przybywa, tylko wraca do atmosfery
                to co zostalo "zuzyte" w roznych procesach
                (tych naturalnych i tych dokonanych ludzka reka).
                Po drugie, jak wszyscy wiemy fotosynteza moze zachodzic
                tylko wtedy gdy sa dostepne fotony, czyli w dzien.
                W nocy rosliny ciagna tlen tak jak wiekszosc innych
                zywych organizmow.
                • toja3003 dzieki za te uzupelnienia 29.04.04, 10:26
                  dla mnie jest istotne zeby nie porownywac gruszek
                  z jablkami. Np. Dopiero w tym roku
                  ruszaja (bardzo powoli) programy badawcze
                  glebin morz przy pomocy automatycznych sond-robotow
                  zmieniajacych glebokosc pomiaru. I dopiero
                  wtedy mozemy cos powoiedzeic o tak wazkim
                  eelemencie klimatycznym jak temperatura
                  oceanu swiatowego - ajest roznica czy
                  ma on srednio 4 stopnie czy 4 i pol!

                  To z kolei zalezne jest od procesow
                  wewnatrz Ziemii a na ten temat wiemy niewiele.

                  Od kiedy stosuje sie cyfrowe
                  metody pomiarow? Rowniez
                  od niedawna. Wiec porownanie
                  ze starszymi, analogowymi
                  i mniej dokladnymi danymi
                  daje blad pomiaru w skali
                  porownywanej z opisywanymi
                  zmiananami tj. 1 - 2 stopnie.

                  Jeszcze w koncu lat 70-tych
                  nauka wiescila nadejscie
                  malego zlodowacenia z poczatkiem
                  XXI wieku. Jak widac na zalaczonym
                  obrazku nic takiego sie nie dzieje,
                  a przeciez opierano sie wtedy na
                  i d e n t y c z n y c h danych
                  historycznych, bo te sie juz
                  nigdy nie zmienia. Skad zatem
                  tak przeciwstawne wnioski?

                  Oczywiscie jest tez archeologia meteorologiczna,
                  badanie grubosci slojow drzew, proporcji
                  skladnikow lodowcow w roznych epokach itp.
                  Ale i te metody sa obarczone bledami
                  pomiarowymi na poziomie 0,8 - 1,6 stopnia,
                  wiec i one nie moga wyrokowac o zmianach
                  klimatu w tym zakresie.

                  Pozostaje sceptykiem w tym wzgledzie.
                  Nie wiem czy klimat sie zmienia i
                  w jakim kierunku. Reszta to spekulacje.

                  • Gość: lam Re: dzieki za te uzupelnienia IP: 63.150.174.* 29.04.04, 17:59
                    > dla mnie jest istotne zeby nie porownywac gruszek
                    > z jablkami. Np. Dopiero w tym roku
                    > ruszaja (bardzo powoli) programy badawcze
                    > glebin morz przy pomocy automatycznych sond-robotow
                    > zmieniajacych glebokosc pomiaru. I dopiero
                    > wtedy mozemy cos powoiedzeic o tak wazkim
                    > eelemencie klimatycznym jak temperatura
                    > oceanu swiatowego - ajest roznica czy
                    > ma on srednio 4 stopnie czy 4 i pol!

                    oczywiscie. Ocean ma olbrzymia pojemnosc cieplna
                    i zatem kolosalny wplyw na globalny klimat.
                    Widac to chocby na przykladzie niedawno
                    zaobserwowanych zjawisk el Nino i la Nina.
                    Niewielkie zmiany temperatury Pacyfiku
                    maja kolosalny wplyw na zycie ludzi tysiace km
                    od tego zrodla.

                    Reszta twojego postu jest w zasadzie doslownym powtorzeniem tego co
                    napisales wczesniej, wiec nic nowego nie wnosi.
                    Pamiec mam nie rewelacyjna, ale nie musisz powtarzac az tak czesto.

                    1. Analogowe pomiary wcale nie musza byc mniej dokladne od cyfrowych.
                    np. zegarek cyfrowy za 5$ wcale nie mierzy czasu dokladniej
                    ani bardziej precyzyjnie niz dobrze wykonany analogowy.
                    Ogolnie rzecz biorac, nowsze pomiary powinny byc bardziej
                    precyzyjne i dokladne, ale to nie koniecznie wynika z tego
                    czy do pomiaru uzywano termometru rteciowego czy termopary.

                    2. Sprawa zlodowacenia przepowiadanego w latach 70-tych.
                    Mysle, ze bardzo upraszczasz sprawe.
                    Predykcje stanowia ekstrapolacje dotychczasowych danych,
                    a wiec ich slusznosc zalezy nie tyle od samych danych
                    ile od poprawnosci modelu stosowanego do ekstrapolacji.
                    Jesli np. uczeni w latach 70-tych nie brali pod uwage
                    pewnych zjawisk to ich uproszczony model mogl prowadzic
                    do falszywych predykcji.
                    Krotko mowiac nie trzeba podejrzewac tu nieuczciwosci.

                    3. Na pewno nie jest spekulacja wzrost stezenia CO2 w atmosferze.
                    Na przestrzeni ostatnich 150 lat stezenie wzroslo o ponad 25%.
                    To jest fakt, nie spekulacja. Jakby na to nie patrzec to niczego
                    dobrego nie wrozy. Mozna dyskutowac na temat tego co jest przyczyna
                    tego wzrostu, ale z pewnoscia dalsze wypuszczanie CO2 bez umiaru
                    nie poprawi sytuacji.

                    4. O tym ze CO2 absorbuje promieniowanie podczerwone wie kazdy
                    student chemii i nad tym tez nie trzeba dyskutowac.
                    Co sie bedzie dzialo gdy atmosfera stanie sie coraz mniej przejrzysta
                    dla IR kazdy moze wywnioskowac. Bez spekulacji.
                    • toja3003 wiemy, ze nic nie wiemy 30.04.04, 09:39
                      masz racje, ze powtorzylem sie czesciowo
                      w poscie ale m.in. dlatego zeby unikac
                      nieporozumien powstajacych m.in. przy
                      wyrywaniu wyrazow z kontekstu (dot. Twojego p. 1.)
                      napisalem
                      "porownanie ze starszymi, analogowymi i mniej dokladnymi danymi..."
                      chodzilo mi o dane, ktore jednoczesnie (jak wskazuje spojnik "i")
                      sa i analogowe i mniej dokladne, bo takie byly z reguly
                      dane w przeszlosci przede wszytskim dlatego, ze
                      dzis pomiary dokonywane sa automatycznie a wtedy nie.

                      2. Nie podejrzewa nieuczciwosci tylko jak
                      widac mozan sobei tymi samymi danymi zonglowac
                      przy pomocy roznych modeli - teraz terz jest
                      ich pare w obiegu i jedne mowia, ze sie
                      ociepla a inne, ze oziebia.

                      3. Nie znam zadynch przekonujacych badan mowiacych
                      o stezeniu CO2 w ostatnich 150 latach, nawet
                      co do ostatnich 50 lat nie ma pewnosci, zreszta
                      istotniejsze jest ustalenie przyczyny tych
                      zjawisk (jesli maja miejsce) a nie
                      natychmiastowe obwinianie czlowieka.

                      4. Przyklad uproszczonego 2-3-czynnikowego
                      modelu; teoretycznie sluszny, watpliwosci
                      co wnioskow praktycznych pozostaja.

                      • Gość: lam Re: wiemy, ze CO2 absorbuje IR IP: 63.150.174.* 30.04.04, 15:36
                        co do tego nie ma zadnych watpliwosci i kazdy to moze sobie
                        sprawdzic za pomoca niezbyt skomplikowanego urzadzenia -
                        spektrometru IR.
                        Ktos kto podwaza slusznosc tych obserwacji jest ignorantem.

                      • Gość: lam Re: wiemy, ze nic nie wiemy IP: 63.150.174.* 30.04.04, 18:15
                        > 3. Nie znam zadynch przekonujacych badan mowiacych
                        > o stezeniu CO2 w ostatnich 150 latach, nawet
                        > co do ostatnich 50 lat nie ma pewnosci, zreszta
                        > istotniejsze jest ustalenie przyczyny tych
                        > zjawisk (jesli maja miejsce) a nie
                        > natychmiastowe obwinianie czlowieka.

                        to zle, ze nie znasz.
                        Takich badan bylo opublikowanych mnostwo.
                        Stosowano rozne techniki.
                        Wiekszosc z nich opiera sie na wspolczesnych
                        precyzyjnych technikach pomiarowych
                        a nie na tym co ktos zmierzyl 100 lat temu.
                        Np. pomiar stezenia CO2 zaokludowanego
                        w lodzie antarktycznym.
                        Jak znajde chwile czasu to podesle odpowiednie linki
                        lub referencje.

                        Tez jestem sceptykiem i nie polykam latwo bzdur
                        w stylu wizyt kosmitow, telepatii itp. itd.,
                        ale sceptycyzm ma swoje granice.


                        > zreszta
                        > istotniejsze jest ustalenie przyczyny tych
                        > zjawisk (jesli maja miejsce) a nie
                        > natychmiastowe obwinianie czlowieka.

                        Natychmiastowe ???
                        Te badania i konkluzje zajmuja dekady !!
                        Najlepiej czekac z zalozonymi rekoma i spalac
                        jeszcze wiecej paliwa i jezdzic coraz wiekszymi samochodami,
                        a co tam, przeciez to termity sa odpowiedzialne za emisje CO2,
                        nie my.
                        W najgorszym wypadku wypowiemy wojne termitom i rozstrzelamy ich
                        za pomoca amunicji ze zubozonego uranu. Niech wiedza, who's boss.

                        Czy w takim razie uwazasz, (abstrahujac od problemu CO2)
                        ze czlowiek nie ma zadnego wplywu na srodowisko ?
                        I ze cokolwiek robimy nie stanowi zagrozenia
                        dla srodowiska naturalnego i przez to dla nas samych ?


                        > 4. Przyklad uproszczonego 2-3-czynnikowego
                        > modelu; teoretycznie sluszny, watpliwosci
                        > co wnioskow praktycznych pozostaja.

                        Mianowicie jakie watpliwosci ??
                        Czy watpisz, ze CO2 absorbuje promieniowanie elektromagnetyczne
                        w zakresie podczerwieni ?
                        Czy watpisz, ze ta energia zaabsorbowana przez CO2 i inne gazy
                        przeksztalci sie w cieplo --> wzrost temperatury ?

                        • toja3003 chronmy srodowisko ale wlasciwa motywacja 03.05.04, 11:19
                          powtorze raz jeszcze: jestem za ochrona srodowiska
                          i jesli mozliwe ograniczeniem nawet do zera
                          wplywu czlowieka na srodowisko, nigdy inaczej
                          sie nie wypowiadalem i nie jestem
                          zwolennikiem polityki "zalozonych rak",
                          troche zagalopowales sie z tymi wnioskami z moich postow.

                          Natomiast jestem za mowieniem prawdy i nie
                          upraszczaniem rzeczywistosci do prostych
                          modelikow. Moje watpliwosci nie dotycza
                          teoretycznej slusznosci opisywania zjawisk,
                          o ktorych mowimy ale zbyt daleko idacych
                          wnioskow przekladanych automatycznie
                          ze swiata mikro na makro, typu
                          samochody wydzielaja gazy a wiec powoduja
                          efekt cieplarniany a wiec mamy ocieplenie
                          klimatu a wiec dlatego musimy walczyc
                          ze szkodliwymi skutkami motoryzacji.

                          Ja po prostu nie wiem czy jest
                          zwiazek miedzy motoryzacja a klimatem
                          (na ktoryms tam miejscach po przecinku pewnie jest)
                          ale ciesze sie, ze wspolczesne auta maja np.
                          katalizatory.

                          Nie lubie ekologow, ktorzy przywiazuja sie
                          do drzew blokujac rozwoj drog, bo uwazam
                          ze aby miec czyste srodowisko trzeba miec
                          kase, duzo kasy. Czyli trzeba miec silna
                          gospodarke, dobre drogi i wtedy mozna
                          cos chronic. Najbogatsze kraje maja
                          dlatego najczystsza wode w kranach.

                          A wlasnie uproszczoen informacje ze siwata nauki
                          sa tania pozywka dla takich ektremistow
                          srodowiskowych.

                          Rozumiem tez sceptycyzm USA w sprawie
                          Kioto, choc wolalbym aby tez to podpisaly
                          ale jak zmusic Chiny?
      • Gość: Artur Re: jakiego ocieplenia? chyba "przez oziebienie" IP: *.sdh.sk.ca 23.04.04, 20:04
        Bardzo ciekawa forma wypowiedzi - w formie wiersza bialego :)
        • toja3003 dziekuje za uznanie 26.04.04, 09:30
          choc szlo mi bardziej o tresc niz forme
      • Gość: AMCHU Masz racje drogi Bracie, ale.. IP: *.nsm.pl / *.waw.cdp.pl 23.04.04, 21:39
        czy wiesz jaka kase mozna zbic na straszeniu ludzi? Nie wszyscy chodza do kina
        na horrory, a gazety w tym elektroniczne, czyta wielu. Czy jak sie ich solidnie
        nie postraszy to tak latwo dadza kase na pseudonaukowe badania?
        Ledwie zaczeto monitorowac ozonosfere juz "stwierdzono" ,ze: "dziura stale
        sie powieksza". Na podstawie kilku obserwacji :). A prawda jest taka. Ilus tam
        zyje z monitorowania lodu, ilus z "ozonosfery". Stale trzeba odkrywac nowe pola
        straszenia, bo publika szybko sie przyzwyczaja do kolejnych tematow. Kiedys
        takim dyzurnym straszakiem byla demografia. Obecnie zmiany klimatu.
        • Gość: Jantsp Re: czym straszyc ... IP: *.ibch.poznan.pl 24.04.04, 19:56
          zanieczyszczenie Ziemi Internetem ma dramtyczna dynamike i jak spojrzec na
          wykres przysrostu Interntuu w ciago 10 lat to widac ze nie ma co martwic sie
          dziura ozonowa ani ociepleniem czy oziebieniem a nawet przeludnieniem i
          wyglodzeniem (rownoczesnie)
    • Gość: ja Re: Glony nie zmienią nam klimatu IP: *.ols.vectranet.pl 24.04.04, 20:32
      co z tym co2 robic? proponuje system japonski. tak jak w tokio - trawniki i
      rosliny na kazdym dachu wiezowca. na pewno pomoze.
    • Gość: MaDeR Re: Glony nie zmienią nam klimatu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.04, 13:51
      Proponuję zmodyfikowac genetycznie glony, by bardziej efektywnie przetwarzały
      dwutlenek węgla...
    • Gość: Pawel Czemu akurat CO2 IP: *.fi.uib.no 27.04.04, 07:27
      Istnieje kilka gazow, ktore mozna obarczac wina za efekt cieplarniany.
      Dwutlenek wegla nie jest tu wcale glownym winowajca, gdyz inne gazy dzialaja
      nawet kilkaset razy silniej (metan, para wodna, tlenki azotu). Ponadto malo
      komu przychodzi do glowy, ze akurat nadmiar CO2 w atmosferze moze byc
      korzystny! Zwieksza sie bowiem wowczas liczba roslin na naszej planecie, ktore
      to pochlaniaja ten gaz, a wytwarzaja tlen. Dodam, ze sam tego nie wymyslilem i
      znam paru naukowcow (i to dobrych), co tak dokladnie uwazaja. Stad wszelkie
      proby zmniejszenia ilosci CO2, przy jednoczesnym zatrzymaniu udzialow innych,
      bardziej zjadliwych gazow, moze tylko rzecz pogorszyc!
      • Gość: Cc Re: Czemu akurat CO2 IP: 151.157.129.* 27.04.04, 13:57
        Czemu CO2? Poniewaz to glowny skladnik spalin, spalajac produkty naftowe
        otrzymujemy glownie twutlenek wegla i wode, z ktora natura sobie radzi.Splajac
        wegiel otrzymamy wylacznie dwutlenek wegla. Trudno jest przewidziec skutki
        zachwiania rownowagi, jedno jest pewne ze takie musi nastapic. Wegiel i ropa
        byly gromadzone przez miliony lat w ziemi obecnie w ciagu paru pokolen spolamy
        ten magazyn. Zalesianie nie pomoze, bowiem w totalnym rozrachunku liczy sie
        ilosc dodanego do atmosfery dwutlenku wegla pochodzacego z kopalin. Las jest
        systemem rownowagiw ktorym nie istnieje mozliwosc nieograniczonej akumulacji
        wegla.Wegiel tworzy sie na torfowiskach i w bagnach a z tymi obszarami dalismy
        sobie juz rade. Rozwiazaniem sa biopoliwa , energia geotermiczna, energia
        wiatrow itd.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka