Dodaj do ulubionych

DOBRO I ZŁO

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 13:10
Żyjemy w świecie pozornej dychotomii, postrzegamy dwoistość tam, gdzie jest -
jak podejrzewam - jedność.
Myślę więc - po czym rozpoznajemy zło i dobro? Bo przecież nie po efektach?
Może więc po intencji osoby czyniącej coś? Ale przecież może mieć to zupełnie
odmienny skutek - i na odwrót,dobre intencje mogą powodować fatalne
następstwa. No to może zło jest bolesne, a dobro przyjemne? Też nie. Może zło
jest szkodliwe, a dobro budujące? No nie, nie jest tak. Nie można rozpatrywać
w kategoriach moralnych szkodliwości jakichś poczynań. Jak więc rozróżniać?
Zastanawiałam się, czy dobro i zło to nie pewne (zawyczaj stereotypowo
postrzegane) stany umysłu. Ale co to za różnica w sumie - można przecież czuć
się jak wcielenie zła, ciemna moc i sam szatan - i czynić tylko dobro. Może
więc dobro to nie skazany na nie anioł, tylko wybierający je świadomie demon?
Zawsze bardziej pociagała mnie ta ciemna strona, ale tylko w poczuciu, nie w
zachowaniu - nie chcę i nie umiem nawet być zła w sensie behawioralnym, za to
uczucie mocy, władzy, pewnej zmysłowości, cienia bardzo mi pasuje. Z drugiej
strony, dlaczego moc i władzę odbieram jako "zło", skoro to atrybuty boskości?

W telwizji pewna Indianka mówiła, że gdy wyszywają wzory na kilimie, zawsze
muszą zrobić jakiś błąd, zostawić pewną niedoskonałość, inaczej byłoby to
niebezpieczne; że tylko piękno ze skazą jest autentyczne. Może piękno to
pozwolić być ludziom i zwierzętom takimi, jacy są - jeśli mamy zwierzę-
drapieżnika, nikt nie wymaga od niego, żeby smętnie żuł trawę i na siłę się
zmieniał. Jak jest z człowiekiem?

Może ja interpretuję jako zło coś, co złem nie jest? Może tak daleko odeszłam
od swojej natury, że jej siłę i życie odbieram jako zło? Może balansowanie na
krawędzi jest właśnie zachowywaniem równowagi? Może prawdziwa Miłość to
jednak zaakceptowanie całości, z całą tą krwią, agresją, tym, co nazywamy
ciemną stroną - i zintegrowanie z miłością w sobie tych "dwóch" pierwiastków?
Przecież plus i minus się równoważą. Może nadmiar dobra tak samo szkodzi jak
nadmiar zła - z powodu właśnie braku naturalnego dopełnienia. Może dlatego
ludzie, którzy za bardzo przesadzili w każdą ze stron potem nagle odjeżdżają
w drugą?

Gdzie szukać zła? W psychice sprawcy? W samym czynie? W cierpieniu ofiary?
Dlaczego choroba jest zła? Owszem, boli, ale co to ma wspólnego z dobrem czy
złem?
pozdrawiam. Kinga
Obserwuj wątek
    • Gość: lukiz Re: DOBRO I ZŁO IP: *.if.pwr.wroc.pl 19.08.04, 14:35
      Mam propozycję. Napisz książkę. Na pewno w swoim poście nie zawarłaś połowy
      tego o czym chciałaś powiedzieć.
      Dobro jest wyłącznie subiektywne. Może być odbierane wyłącznie osobiście. Na
      przykład aresztowanie złodziej jest dla mnie dobrem dla złodziej zaś złem. Za
      dobro przywykło się uwarzać coś co jest postrzegane przez większość jako dobro.
      Ot i tyle.
      • Gość: bogunot Re: DOBRO I ZŁO IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.04, 22:57
        Gość portalu: lukiz napisał(a):

        > ... Za dobro przywykło się uwarzać coś co jest postrzegane przez większość
        jako dobro.
        >
        > Ot i tyle.

        Jesteś za dyktaturą większości ? Tej miłującej Dobrego Boga i nienawidzącej
        Złego Szatana ?
        • Gość: lukiz Re: DOBRO I ZŁO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 22:36
          Rozpracowałeś mnie. Uwielbiam dyktatury. A pozatm to się lecz i nie pisz bzdur.
          • Gość: luksus Re: DOBRO I ZŁO IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 20.08.04, 22:40
            Uważam cię za wiejskiego Jasia,pokornego złodzieja i drania.Nie wiem do kogo
            sie zwracasz,ale powinieneś siedzieć w więzieniu.
      • Gość: luksus Re: DOBRO I ZŁO IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 19.08.04, 23:42
        W socjalistyczno słowiańskim kręgu kulturowym istniało specyficzne pojęcie
        dobra.Dla mnie dobro jest wyłacznie obiektywne i oznacza pełnię sprawności i
        starożytnej "cnoty".Niestety w reżimach,gdzie nie ma wolności występuje pływ
        pojęcia dobra i oznacza ono konformizm.Naruszenie dobra oznacza katastrofę i
        rozpad niematerialnego ducha.Ludzie często zakłamują swój stosunek do zła,bo
        sądzą,że powinno byc ono bezwartościowe.W wolnym świecie wszystko działa i
        dobro i zło.Emocje towarzyszące złym uczynkom mylnie podnosi się do godności
        szczęścia.
    • dokowski Matt Ridley "O pochodzeniu cnoty", tam szukaj 20.08.04, 11:55
      Gość portalu: Kinga napisał(a):

      > po czym rozpoznajemy zło i dobro?

      Najprościej rzecz ujmując po umiejętności współpracy i po atruizmie. Dobrzy
      ludzie cechują się tym, że pomagają sobie wzajemnie nawet jeśli nie mają
      przesłanek na temat swoich intencji.

      To dlatego stara mądrość ludowa mówi, że dobro zawsze w końcu musi zwyciężyć.
      Ludzie dobrzy zawsze będę się wspierać i nigdy nie wystąpią przeciwko sobie,
      gdyż taki jest właśnie fundament dobra. Ludzie źli prędzej czy później
      przestają ze sobą współpracować, gdyż nie ufają sobie nawzajem, co jest
      oczywiste, gdyż zły człowiek nie zasługuje na zaufanie.

      Kiedyś matematyków od teorii gier pochłaniał bardzo tzw. dylemat więźnia, który
      uważany był za nierozwiązywalny lub paradoksalny. Dopiero ewolucjoniści
      podsunęli matematykom pomysł na rozwiązanie. I okazało sie, że mieli rację.
      Matematycy udowodnili, że dylemat ten ma rozwiązanie w postaci dobra, które
      zawsze okazuje się strategią wygrywającą w długim okresie czasu. Dzisiaj wydaje
      się to zupełnie śmieszne i niezrozumiałe, że matematycy mogli wierzyć, iż wybór
      zła (w tym wypadku zdrady) jest rozwiązaniem korzystnym dla przesłuchiwanych.
      To czego matematycy nie rozumieli, przestępcy jakoś rozumieli zawsze, że nie
      opłaca się sypać wspólników, jeśli możliwe jest w przyszłości ponowne spotkanie
      ze wspólnikami zbrodni.

      Dzisiaj już wiemy, że w społecznościach (zwierząt) składających się z osobników
      zdolnych do pamiętania, kto im kiedyś pomógł, a kto był nieżyczliwy, geny
      kodujące altruizm mają przewagę nad konkurencyjnymi allelami i innymi genami
      niealtruistycznymi. Najdalej po kilku tysiącach pokoleń instynktowny altruizm
      występuje już u większości osobników w populacji.

      Gatunek homo sapiens jest genetycznie zaprogramowany do bezinteresownego
      pomagania innym (a także czujemy instynktowny opór przed sypaniem wspólników -
      to ten sam mechanizm selekcji).

      Oczywiście zło także mamy w genach. Większość mężczyzn odziedziczyła po
      praszympansach popęd do organizowania się w bandy i do polowania i mordowania
      członków sąsiednich band oraz do gwałcenia i porywania samic.
      • Gość: luksus Re: Matt Ridley "O pochodzeniu cnoty", tam szukaj IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 20.08.04, 13:52
        Dziękuję za to pod czym mogę się podpisać.Jednak starożytne i greckie pojęcie
        cnoty jest bardziej do mnie przemawiające.Łużko skrzypi tylko wtedy,gdy tak ma
        być i nie ma miejsca na najmniejszy dowcip w znaczeniu pomyłki i różnicy.Jest
        to filozofia oparta na konstrukcji świata.Dobra niewątpliwie można szukać w
        samym sobie.
      • Gość: kapitalizm Re: Matt Ridley "O pochodzeniu cnoty", tam szukaj IP: *.oc.oc.cox.net 21.08.04, 07:35
        altuizm jest bardzo niebezpieczna i czesto mylna interpretacja dobra,

        rozdzielenie czynienie dobra od korzysci wlasnych jest totalnym zaprzeczeniem
        moralnosci,

        najkrocej ujmujac dobrem jest wszysko co wzbogaca i polepsza ludzkie zycie (w
        tym osoby czyniacej dobro), a zlem wszystko co temu zyciu szkodzi (w tym osoby
        czyniacej zlo), oczywiscie mowimy o skutkach a nie intencjach,

        doszukiwanie sie dobra w uczynkach altruistycznych jest zaprzeczeniem rozumnego
        i rozsadnego zycia jakiego oczekujemy od czlowieka moralnego,

        altruizm, czyli stawianie dobra innych ponad swoje, jest odpowiedzialny za
        najwieksze zbrodnie w histori ludzkosci,

        wyrzeczenie sie wlasnych korzysci (moralnych, duchowych czy materialnych)
        zawsze prowadzi do najokropniejszych zbrodni (Hitler, Stalin, Mao, Kambodza,
        itd.),

        sprobuj przeanalizowac swoja postawe na przykladzie:

        czy pomoglbys najpierw obcemu czy komus bliskiemu (zakladajac, ze mozesz pomoc
        tylko jednemu),
        prawdziwy altruista musi odpowiedziec, ze obcemu, tylko wtedy nie odnosi zadnej
        korzysci,
        mam nadzieje, ze nie jestes altruista?

        nie chce zanudzac, ale tymi problemami moralnosci i etyki zajmuje sie nauka
        zwana filozofia,

        chetnie podyskutje jesli istnieje zainteresowanie...

        temat niezmiernie ciekawy i na czasie.
        • Gość: luksus Re: Matt Ridley "O pochodzeniu cnoty", tam szukaj IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 21.08.04, 14:45
          Pomoc ma u mnie znaczenie negatywne.Jest to mniejsze,ale nie konieczne
          zło.Faktem jest,że są solidarnościowe strategie wygrywające.Wtedy,jeśli nikt
          nie skusi się na donos grupa może przetrwac.Gierkowi zarzucano,że dobrze chciał
          i jest to nie do podważenia.
        • Gość: Kagan Re: Matt Ridley "O pochodzeniu cnoty", tam szukaj IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 22.08.04, 07:11
          Altruizmu jako takiego nie ma - to tylko zaawansowany egoizm, polegajacy na
          dostrzezeniu faktu, ze dobro jednostki jest powiazane z dobrem spoleczenstwa, w
          ktorym owa jednostka zyje...
          • Gość: kapitalizm Re: Matt Ridley "O pochodzeniu cnoty", tam szukaj IP: *.oc.oc.cox.net 22.08.04, 07:39
            altruizm jest i ma sie dobrze w dzisiejszym swiecie,

            wszelkie formy socjalizmu i chrzescijanstwa sa oparte na altruizmie,

            najslynniejszymi altruistami byli Stalin po stronie socjalizmu i Matka Teresa
            po stronie chrzescijanstwa,
            • Gość: Kagan Re: Matt Ridley "O pochodzeniu cnoty", tam szukaj IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 22.08.04, 07:47
              Oni wszyscy sie od dawna smaza w piekle: Nie wazne jest, czy odrzucaja, jak
              Jerzy z Forum "Kraj" kult maryjny, wazne jest, ze sa oni potepieni do
              trzeciego i czwartego pokolenia, poniewaz smia oddawac boska czesc komu innemu
              niz zydowskieni bozkowi Jahweh (Jehowie).
              Wyjscia 20:1 Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa: 2 «Ja jestem Pan, twój Bóg,
              który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.
              3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!
              4 Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie
              wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod
              ziemią!
              5 Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan,
              twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do
              trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą.
              Link: www.biblia.poznan.pl/PS/Biblia.htm
              Pozdr.
              Kagan
              • Gość: luksus Re: Biblia tysiąclecia IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 22.08.04, 08:01
                Religia mówi,że nie mamy pełnej wiedzy na temat dobra,ale mamy przyjąć jej
                wykładnię.Techniczne i konkretne warunki życia wymagają od nas działania nie
                oczekiwania na próżno.Dobra człowieka nie mogą być sprzeczne z konstrukcją
                świata,bo wtedy zachodzi podejrzenie pomyłki i nieczystości.
                • Gość: Kagan Re: Biblia tysiąclecia IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 22.08.04, 08:38
                  Odpowiedziales nie na temat. Ja pisalem o tym, ze Chrzescijanie sa potepieni do
                  3 i nawet 4 pokolenia za odawanie czci komus innemu niz Jahweh... Czytaj
                  dokladnie Pismo Sw.!
    • wwwandal1 Re: DOBRO I ZŁO 21.08.04, 15:23
      Napisałaś: "Z drugiej
      strony, dlaczego moc i władzę odbieram jako "zło", skoro to atrybuty boskości?"
      To z Twojej strony jakiś zkrzywiony stereotyp.Pamiętaj o tym,że moc i władza
      jest zła jeśli jest wykorzystywana z złym celu jeśli jest odwrotnie to wtedy
      faktycznie ma wiele wspólnego z atrybutami Boskości.Więc to jak z siekierą -
      może służyć do ciosania drewna albo wbijania w tył głowy przeciwnika.
      W jedny z tutejszych wątków ktoś też napisał,że altruizm jest złą drogą
      prowadzącą do największych zbrodni w historii ludzkości..- to nie prawda.
      Trzeba pamiętać o intencjach -Mao,Hitler wykorzystali perfidnie ten"stan
      ludzkiego czucia" dla swoich celów ,bo chba nikt ich nie posądza,że naprawdę
      chcieli dobra dla np.spadkobierców III Rzeszy.Podobnie jest z pięknym
      uczuciem "współczucia" -widząc dziecko z syndromem przedwczesnej starości-czy
      chwytamy za nóż aby skrócić Mu cierpienia?..przecież w ten sposób równierz
      okazali byśmy współczucie....inny przykład:
      Będąc przypadkowym światkiem gwałtu to nie tylko "współczucie"(nie oszukujmy
      się) kieruje Nami aby pomóc ofierze ale "nienawiść" do sprawcy!..w ułamku
      sekundy wyobrażamy sobie,że ofiara jest naszym dzieckiem....i zaczynają się w
      nas rodzić procesy dążące do zakończenia tego"zajścia" w sposób natychmiastowy.

      Tak więc mamy narzędzia(sumienie,współczucie,nienawiść,żądze) i tylko to jak
      nimi się posługujemy stanowi o Nas.
      Osobną kwestią jest OŚ i granice...kto i kiedy Je wyznacza-mówiąc:.." to jest
      dobre a to złe"
      pozdrawiam
      • Gość: luksus Re: DOBRO I ZŁO IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 21.08.04, 17:14
        >"dlaczego moc i władzę odbieram jako "zło", skoro to atrybuty boskości?"
        Rywalizacja mężczyzn zawsze grozi skrajnym niebezpieczeństwem.Dlatego moc,która
        powoduje śmierć młodych motocyklistów może mieć złe skutki.Niemniej to właśnie
        moc ożywia świat i przy czystości reguł wolnej gry społecznej nie jest
        splamiona.Wcielanie idei społecznych pociąga za sobą zawsze ofiary.Dlatego
        bezpieczniejszy jest przetarty tok życia.Większość ludzi sprawnie rozróżnia
        małe,czyli złe uczucia.
    • Gość: Kagan Re: DOBRO I ZŁO IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 22.08.04, 07:08
      Pisalem juz o tym na forum KRAJ. W skrocie: jak mozna pogodzic istnienie ZLA z
      istnieniem WSZECHMOCNEGO a jednoczesnie WSZECHDOBREGO Boga?
      • Gość: luksus Re: DOBRO I ZŁO IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 22.08.04, 08:09
        Wydaje się że nie należy prowokować Boga swoimi słabościami.W sumie konkretnie
        trudno powiedzieć.
        • Gość: Kagan Re: DOBRO I ZŁO IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 22.08.04, 08:36
          Ktorego Boga? Zydowskiego, chrzescijanskiego, muzulmanskiego czy innego?
    • Gość: czytelnik Re: DOBRO I ZŁO IP: *.marketscore.com / *.or2.marketscore.com 22.08.04, 10:29

      Chociaz wiem,ze to nie TY piszesz to,pisze odpowiedz,moze inni
      wyniosa cos z tego?

      Gość portalu: Kinga napisał(a):

      > Żyjemy w świecie pozornej dychotomii, postrzegamy dwoistość tam, gdzie jest -
      > jak podejrzewam - jedność.
      > Myślę więc - po czym rozpoznajemy zło i dobro? Bo przecież nie po efektach?

      Tak,wlasnie po efektach.

      > Może więc po intencji osoby czyniącej coś? Ale przecież może mieć to zupełnie
      > odmienny skutek - i na odwrót,dobre intencje mogą powodować fatalne
      > następstwa. No to może zło jest bolesne, a dobro przyjemne? Też nie. Może zło
      > jest szkodliwe, a dobro budujące? No nie, nie jest tak. Nie można rozpatrywać
      > w kategoriach moralnych szkodliwości jakichś poczynań. Jak więc rozróżniać?

      Zozroznieniem sa wlasnie owe efekty.

      > Zastanawiałam się, czy dobro i zło to nie pewne (zawyczaj stereotypowo
      > postrzegane) stany umysłu. Ale co to za różnica w sumie - można przecież czuć
      > się jak wcielenie zła, ciemna moc i sam szatan - i czynić tylko dobro. Może
      > więc dobro to nie skazany na nie anioł, tylko wybierający je świadomie demon?
      > Zawsze bardziej pociagała mnie ta ciemna strona, ale tylko w poczuciu, nie w
      > zachowaniu - nie chcę i nie umiem nawet być zła w sensie behawioralnym, za to
      > uczucie mocy, władzy, pewnej zmysłowości, cienia bardzo mi pasuje. Z drugiej
      > strony, dlaczego moc i władzę odbieram jako "zło", skoro to atrybuty boskości?
      >
      Nie odslaniaj sie tak,kazdy wie kim jestes,zawsze chiales byc Bogiem.
      To Twoja obsesja.

      > W telwizji pewna Indianka mówiła, że gdy wyszywają wzory na kilimie, zawsze
      > muszą zrobić jakiś błąd, zostawić pewną niedoskonałość, inaczej byłoby to
      > niebezpieczne; że tylko piękno ze skazą jest autentyczne. Może piękno to
      > pozwolić być ludziom i zwierzętom takimi, jacy są - jeśli mamy zwierzę-
      > drapieżnika, nikt nie wymaga od niego, żeby smętnie żuł trawę i na siłę się
      > zmieniał. Jak jest z człowiekiem?
      >
      Bardzo podobnie.

      > Może ja interpretuję jako zło coś, co złem nie jest? Może tak daleko odeszłam
      > od swojej natury, że jej siłę i życie odbieram jako zło? Może balansowanie na
      > krawędzi jest właśnie zachowywaniem równowagi?

      Tak,jest nia.

      > Może prawdziwa Miłość to
      > jednak zaakceptowanie całości, z całą tą krwią, agresją, tym, co nazywamy
      > ciemną stroną - i zintegrowanie z miłością w sobie tych "dwóch" pierwiastków?
      > Przecież plus i minus się równoważą. Może nadmiar dobra tak samo szkodzi jak
      > nadmiar zła - z powodu właśnie braku naturalnego dopełnienia. Może dlatego
      > ludzie, którzy za bardzo przesadzili w każdą ze stron potem nagle odjeżdżają
      > w drugą?
      >
      Dobro i zlo moj przyjacielu sa ze soba nierozerwalnie zlaczone.
      Jedno bez drugiego nie moze istniec,ale tylko w naszym swiecie.

      > Gdzie szukać zła? W psychice sprawcy? W samym czynie? W cierpieniu ofiary?
      > Dlaczego choroba jest zła? Owszem, boli, ale co to ma wspólnego z dobrem czy
      > złem?

      Choroba jest zla,ale z niej winika cierpienie,ktore to zlo zabija i na tym
      polega cala nasza eschatologia zycia.
      Twoja chwiejnosc jest wyrazem Twojej pozytywnej postawy wobec zycia,
      i dlatego mozesz jeszcze byc kims innym.
      Zbrobuj to zrobic.
      powodzenia.

      • Gość: gość portalu Re: DOBRO I ZŁO IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 22.08.04, 17:22
        > uczucie mocy, władzy, pewnej zmysłowości, cienia bardzo mi pasuje. Z drug
        > iej
        > > strony, dlaczego moc i władzę odbieram jako "zło", skoro to atrybuty bosk
        > ości?

        > Nie odslaniaj sie tak,kazdy wie kim jestes,zawsze chiales byc Bogiem.
        > To Twoja obsesja.

        To zabawne,że niektórzy dali by d... szatanowi tak że by zasłabli i odebrali by
        wrażenie boskości.

        > > muszą zrobić jakiś błąd, zostawić pewną niedoskonałość, inaczej byłoby to
        >
        > > niebezpieczne; że tylko piękno ze skazą jest autentyczne.

        Staram się trzymać z dala od tych ludzi ponieważ "wiem" skąd to się bierze.
    • Gość: luksus Skąd tyle dobra dla nas? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.08.04, 01:45
      Niezasłużone to wszystko.Powodzenie,komfort,sukcesy i przyjemności.A w sumie to
      łaska, która może zostać odebrana i nie pamiętam,kiedy się zaczęła.Kokieteryjne
      lawirowanie pojęciem dobra jest niepotrzebne.Jest jeszcze gorzej-dobry człowiek
      to ten który ma powodzenie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka