Dodaj do ulubionych

może by ktoś policzył

IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.01, 00:14
Ciekawi mnie, czy możliwe jest by przesunięcie ku czerwieni w kosmosie nie było
spowodowane efektem Dopplera, a jakimś oddziaływaniem. Mam cichą nadzieję, że
ktoś może mógłby to wyjaśnić. Choć w powietrzu dalekie widoki są zaniebieszczone
nikt nie mówi, że szybko się przybliżają. :-)
Obserwuj wątek
    • Gość: anmal Re: może by ktoś policzył IP: *.*.*.* 23.08.01, 12:34
      Zaniebieszczenie nieba i dalekich widoków to efekt rozpraszania Rayleigha a nie
      wynikt efektu Dopplera, dlatego oczywiście nikt (kto zna fizykę) nie korzysta z
      Twojej koncepcji zaniebieszczenia.]
      Czy poczerwienienie może być spowodowane "jakimś oddziaływaniem"? Jeśli chodzi
      o znane oddziaływania - to nie. Jeśli chodzi o nieznane, to jak odpowiedzieć,
      że nie? Wreszcie zbyt wiele z tego co wiemy, wskazuje, że poczerwienienie
      galaktyk jak wynik efektu Dopplera powinniśmy obserwować. Powiedzmy - mamy
      szczęście, ze poczerwienienie obserwujemy bo wtedy wiele, zbyt wiele z tego co
      wiemy byłoby nieprawdą. Pewnie Cię zdziwię, ale gdyby nie to poczerwienienie
      nie byłoby pierwiastków chemicznych, a zatemm nie byłoby i komputera, którego
      obaj (oboje?) używamy. Dobrze, że poczerwienienie jest, dobrze, że jest
      wynikiem efektu Dopplera
      • Gość: LPiotrek Re: może by ktoś policzył IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.08.01, 07:17

        Ciekaw jestem czy mozna by zbudowac silnik zasilany energia
        powstajacych par czastek wirtualnych.
        Czastki takie oddzialuja z materia - efekt Casimira.
        Sila tego oddzialywania jest proporcjonalna do pola powierzchni
        ,a odwrotnie proporcjonalna do czwartej potegi odleglosci miedzy
        rownoleglymi plytkami przewodnika. Powoduje ona ze plytki takie
        przyciagaja sie. Jest to wynikiem tego ,ze pomiedzy plytkami
        nie moga sie pojawiac czastki wirtualne okreslonej energii
        natomiast na zewnatrz takie ograniczenie nie istnieje.
        Ta niesymetria jest powodem powstania sily wypadkowej ktora
        dziala prostopadle na powierzchnie plaskich rownoleglych plytek.
        Moj pomysl na silnik Casimira jest bardzo prosty :
        Pomiedzy pare plytek mozna by wprowadzac trzecia. Powodowaloby
        to w moim przekonaniu wzmacnianie sily przyciagania sie plytek
        Zewnetrzne plytki zblizajac sie do srodkowej wykonywalyby prace
        Po zblizeniu sie do plyki srodkowej na minimalna odleglosc
        przez plytki zewnetrzne plytka srodkowa bylaby wysuwana ze
        srodka. Poniewaz wysuwana bylaby w plaszczyznie rownoleglej do
        swoich powierzchni ,czyli prostopadlej do sily Casimira jej
        ruch nie powodowalby tu pracy przez sile Casimira lub przeciwko
        tej sile. Jednakze po jej wyjeciu sila Casimira oslablaby
        , bo odleglosc miedzy zewnetrznymi plytkami wzroslaby 2-krotnie
        w w porownaniu do odleglosci miedzy plytka srodkowa ,a zewnetrzna
        (pomijajac grubosc plytki srodkowej ). Teraz odsuwajac
        plytki zewnetrzne do pozycji wyjsciowej wykonywalibysmy prace
        przeciw sile Casimira ,czyli oddawali energie do ukladu. Jednakze
        poniwaz sila ta bylaby mniejsza niz na poczatku (czyli z trzecia
        pltyka w srodku ) to mielibysmy zysk w calym cyklu.
        Na koniec cyklu znowu wsuwalibysmy trzecia plytke do srodka.
        Czy ktos kompetentny moglby to policzyc ?? Moze waznego czegos nie
        wzialem pod uwage ???
        Z gory dziekuje
        LPiotrek




        Ciekaw jestem czy mozna by zbudowac silnik zasilany energia
        powstajacych par czastek wirtualnych.
        Czastki takie oddzialuja z materia - efekt Casimira.
        Sila tego oddzialywania jest proporcjonalna do pola powierzchni
        ,a odwrotnie proporcjonalna do czwartej potegi odleglosci miedzy
        rownoleglymi plytkami przewodnika. Powoduje ona ze plytki takie
        przyciagaja sie. Jest to wynikiem tego ,ze pomiedzy plytkami
        nie moga sie pojawiac czastki wirtualne okreslonej energii
        natomiast na zewnatrz takie ograniczenie nie istnieje.
        Ta niesymetria jest powodem powstania sily wypadkowej ktora
        dziala prostopadle na powierzchnie plaskich rownoleglych plytek.
        Moj pomysl na silnik Casimira jest bardzo prosty :
        Pomiedzy pare plytek mozna by wprowadzac trzecia. Powodowaloby
        to w moim przekonaniu wzmacnianie sily przyciagania sie plytek
        Zewnetrzne plytki zblizajac sie do srodkowej wykonywalyby prace
        Po zblizeniu sie do plyki srodkowej na minimalna odleglosc
        przez plytki zewnetrzne plytka srodkowa bylaby wysuwana ze
        srodka. Poniewaz wysuwana bylaby w plaszczyznie rownoleglej do
        swoich powierzchni ,czyli prostopadlej do sily Casimira jej
        ruch nie powodowalby tu pracy przez sile Casimira lub przeciwko
        tej sile. Jednakze po jej wyjeciu sila Casimira oslablaby
        , bo odleglosc miedzy zewnetrznymi plytkami wzroslaby 2-krotnie
        w w porownaniu do odleglosci miedzy plytka srodkowa ,a zewnetrzna
        (pomijajac grubosc plytki srodkowej ). Teraz odsuwajac
        plytki zewnetrzne do pozycji wyjsciowej wykonywalibysmy prace
        przeciw sile Casimira ,czyli oddawali energie do ukladu. Jednakze
        poniwaz sila ta bylaby mniejsza niz na poczatku (czyli z trzecia
        pltyka w srodku ) to mielibysmy zysk w calym cyklu.
        Na koniec cyklu znowu wsuwalibysmy trzecia plytke do srodka.
        Czy ktos kompetentny moglby to policzyc ?? Moze waznego czegos nie
        wzialem pod uwage ???
        Z gory dziekuje
        LPiotrek










        Ciekaw jestem czy mozna by zbudowac silnik zasilany energia
        powstajacych par czastek wirtualnych.
        Czastki takie oddzialuja z materia - efekt Casimira.
        Sila tego oddzialywania jest proporcjonalna do pola powierzchni
        ,a odwrotnie proporcjonalna do czwartej potegi odleglosci miedzy
        rownoleglymi plytkami przewodnika. Powoduje ona ze plytki takie
        przyciagaja sie. Jest to wynikiem tego ,ze pomiedzy plytkami
        nie moga sie pojawiac czastki wirtualne okreslonej energii
        natomiast na zewnatrz takie ograniczenie nie istnieje.
        Ta niesymetria jest powodem powstania sily wypadkowej ktora
        dziala prostopadle na powierzchnie plaskich rownoleglych plytek.
        Moj pomysl na silnik Casimira jest bardzo prosty :
        Pomiedzy pare plytek mozna by wprowadzac trzecia. Powodowaloby
        to w moim przekonaniu wzmacnianie sily przyciagania sie plytek
        Zewnetrzne plytki zblizajac sie do srodkowej wykonywalyby prace
        Po zblizeniu sie do plyki srodkowej na minimalna odleglosc
        przez plytki zewnetrzne plytka srodkowa bylaby wysuwana ze
        srodka. Poniewaz wysuwana bylaby w plaszczyznie rownoleglej do
        swoich powierzchni ,czyli prostopadlej do sily Casimira jej
        ruch nie powodowalby tu pracy przez sile Casimira lub przeciwko
        tej sile. Jednakze po jej wyjeciu sila Casimira oslablaby
        , bo odleglosc miedzy zewnetrznymi plytkami wzroslaby 2-krotnie
        w w porownaniu do odleglosci miedzy plytka srodkowa ,a zewnetrzna
        (pomijajac grubosc plytki srodkowej ). Teraz odsuwajac
        plytki zewnetrzne do pozycji wyjsciowej wykonywalibysmy prace
        przeciw sile Casimira ,czyli oddawali energie do ukladu. Jednakze
        poniwaz sila ta bylaby mniejsza niz na poczatku (czyli z trzecia
        pltyka w srodku ) to mielibysmy zysk w calym cyklu.
        Na koniec cyklu znowu wsuwalibysmy trzecia plytke do srodka.
        Czy ktos kompetentny moglby to policzyc ?? Moze waznego czegos nie
        wzialem pod uwage ???
        Z gory dziekuje
        LPiotrek







        • Gość: Ekspert Re: może by ktoś policzył IP: *.tsl.uu.se 01.10.01, 10:17
          Gość portalu: LPiotrek napisał(a):

          >
          > Ciekaw jestem czy mozna by zbudowac silnik zasilany
          energia
          > powstajacych par czastek wirtualnych.

          Nie.

          > Czastki takie oddzialuja z materia - efekt Casimira.
          > Sila tego oddzialywania jest proporcjonalna do pola
          powierzchni
          > ,a odwrotnie proporcjonalna do czwartej potegi
          odleglosci miedzy
          > rownoleglymi plytkami przewodnika. Powoduje ona ze
          plytki takie
          > przyciagaja sie. Jest to wynikiem tego ,ze pomiedzy
          plytkami
          > nie moga sie pojawiac czastki wirtualne okreslonej
          energii
          > natomiast na zewnatrz takie ograniczenie nie istnieje.
          > Ta niesymetria jest powodem powstania sily wypadkowej
          ktora
          > dziala prostopadle na powierzchnie plaskich
          rownoleglych plytek.

          Bardzo dobrze.

          > Moj pomysl na silnik Casimira jest bardzo prosty :
          > Pomiedzy pare plytek mozna by wprowadzac trzecia.
          Powodowaloby
          > to w moim przekonaniu wzmacnianie sily przyciagania sie
          plytek
          Tak.

          > Zewnetrzne plytki zblizajac sie do srodkowej
          wykonywalyby prace

          Tak.

          > Po zblizeniu sie do plyki srodkowej na minimalna
          odleglosc
          > przez plytki zewnetrzne plytka srodkowa bylaby wysuwana
          ze
          > srodka. Poniewaz wysuwana bylaby w plaszczyznie
          rownoleglej do
          > swoich powierzchni ,czyli prostopadlej do sily Casimira
          jej
          > ruch nie powodowalby tu pracy przez sile Casimira lub
          przeciwko
          > tej sile.

          Nie.
          Jesli plytki sa nieskonczenie rozciagle, to nic nie
          zmienisz w systemie przesuwajac trzecia plytke. Jesli sa
          skonczone (co jest konieczne, zeby
          wysunac plytke) to na brzegu wysuwajac plytke wykonacz
          prace
          przeciw tym samym silom, ktore powoduja przyciaganie sie
          plytek.
          Jesli cala wspolczesna fizyka nie jest falszywa, ta praca
          bedzie rowna
          temu, co bys zyskal w calym cyklu (jesli nie ma strat).

          Pzdr
          • Gość: LPiotrek Re: może by ktoś policzył IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 02.10.01, 07:10
            Napisales:
            >> Jesli sa
            >> skonczone (co jest konieczne, zeby
            >> wysunac plytke) to na brzegu wysuwajac plytke wykonacz
            >> prace
            >> przeciw tym samym silom, ktore powoduja przyciaganie sie
            >> plytek.

            Czy to znaczy ze sila Casimira nie dziala prostopadle
            do powierzchni plytek ????

            Bo jesli dziala prostopadle to iloczyn wektorowy sily i przesuniecia
            = 0 ( ,bo cos(pi/2) = 0 )

            Gdyby ta sila dzialala tylko prostopadle do powierzchni
            to przy wysuwaniu srodkowej plytki wykonywalibysmy
            prace przeciwko silom tarcia, grawitacji (bardzo znikome)
            ,ale nie przeciwko tej sile Casimira.
            Dlatego ciekaw jestem opinii eksperta ,ktory zna
            wystepowanie tej sily.

            >> Jesli cala wspolczesna fizyka nie jest falszywa, ta praca
            >> bedzie rowna
            >> temu, co bys zyskal w calym cyklu (jesli nie ma strat).

            Wybacz ,ale do napisania tego to nie potrzeba eksperta :-))

            Interesuje mnie kierunek sily Casimira przy
            wyciaganiu srodkowej plytki - oczywiscie o skonczonych
            rozmiarach. Bo od niego przeciez zalezy praca i ewentualny
            zysk. A tu wlasnie liczylem na Ciebie.
            Napisz cos wiecej ,ewentualnie gdzie mozna
            cos poczytac o tej sile.
            Sila grawitacji np. przy wysuwaniu nie dziala
            prostopadle do powierzchni plytek ,tylko jest
            skierowana w kierunku srodkow ciezkosci.
            Dlatego rozpatrujac sile grawitacji nie zyskalibysmy nic.
            A jak jest z sila Casimira ???

            Dzieki za to, ale prosze o wiecej !!!

            pozdrawiam
            LPiotrek
            • Gość: Ekspert Re: może by ktoś policzył IP: *.tsl.uu.se 02.10.01, 12:19
              Gość portalu: LPiotrek napisał(a):

              > Napisales:
              > >> Jesli sa
              > >> skonczone (co jest konieczne, zeby
              > >> wysunac plytke) to na brzegu wysuwajac plytke
              wykonacz
              > >> prace
              > >> przeciw tym samym silom, ktore powoduja przyciaganie
              sie
              > >> plytek.
              >
              > Czy to znaczy ze sila Casimira nie dziala prostopadle
              > do powierzchni plytek ????
              >

              Jesli wziac pod uwage efekty na brzegach ukladu, to nie.
              Nie trzeba sily Casimira, zeby to zrozumniec. Wystarczy
              plasko-rownolegly
              kondensator do ktorego wsuwamy dielektryk. Takie samo
              zjawisko,
              a prostsze.

              > >> Jesli cala wspolczesna fizyka nie jest
              falszywa, ta praca
              > >> bedzie rowna
              > >> temu, co bys zyskal w calym cyklu (jesli nie
              ma strat).
              >
              > Wybacz ,ale do napisania tego to nie potrzeba eksperta
              :-))
              >

              Nie wiem, czemu maja sluzyc takie uwagi. Stwierdzam fakt.
              Nie wiem jednak, czy w pelni rozumiesz konsekwencje
              takiego
              stwierdzenia.

              Merytorycznie, problem w tym, ze konkretny rachunek moze
              byc bardzo trudny technicznie. Nie wiem, czy potrafilbym
              go zrobic, a Ty ocenic jego
              poprawnosc. Niemniej, formalizm, ktory uzywamy ma wpisana
              zasade
              zachowania energii, dlatego nie mozesz otrzymac innej
              odpowiedzi z rachunku.

              Eksperyment mozesz oczywisciwe zawsze zrobic (radze
              zaczac od kondesatora - rozumowanie takie samo, a efekt
              silniejszy).
              Jak Ci sie uda, to Nobel murowany.




              > Interesuje mnie kierunek sily Casimira przy
              > wyciaganiu srodkowej plytki - oczywiscie o skonczonych
              > rozmiarach. Bo od niego przeciez zalezy praca i
              ewentualny
              > zysk. A tu wlasnie liczylem na Ciebie.

              Wyobraz sobie uklad 3 plytek:
              A
              -----------
              • Gość: LPiotrek Re: może by ktoś policzył IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 03.10.01, 07:45
                >> Jesli wziac pod uwage efekty na brzegach ukladu, to nie.
                >> Nie trzeba sily Casimira, zeby to zrozumniec. Wystarczy
                >> plasko-rownolegly
                >> kondensator do ktorego wsuwamy dielektryk. Takie samo
                >> zjawisko,
                >> a prostsze.

                Wydawalo mi sie ,ze sila Casimira dziala inaczej
                niz sily pola elektrycznego.
                Przy wsuwaniu czy wysuwaniu dieelektryka z pomiedzy
                okladzin kondensatora dzialaja sily pomiedzy ladunkami
                na okladzinach ,a tymi ktore powstaly wskutek polaryzacji
                dieelektryka. Ladunki te sa rowne tym zgromadzonym na
                okladzinach kondensatora niezaleznie od grubosci
                plytki dieelektryka.
                W przypadku sily Casimira przy wysuwaniu plytki
                jednym z kluczowych czynnikow bedzie grubosc plytki
                srodkowej ,co nie ma swojego odpowiednika w przykladzie
                z kondensatorem.
                Nie liczylem na jakies szczegolowe obliczenia ,tylko
                na pewne szacunkowe przyblizenie. Np gdyby z takiego
                przyblizonego szacowania wyszlo ze z dokladnoscia
                +/- 20% bilans energii wychodzi na 0 ,to mozna
                by przyjac ze po dokladnych obliczeniach wyjdzie na 0.
                Ale gdyby juz ze zgrubnych szacunkow wychodzilo ze
                w cyklu mozna zyskac np. 2razy wiecej niz trzeba oddac
                do ukladu ,to warto byloby temu przyjrzec sie
                dokladniej.
                Zdaje sobie dobrze sprawe ,ze zmienialoby to
                sposob postrzegania zasady zachowania energii ,choc mie
                musialoby lamac tej zasady.
                Mogloby to oznaczac ze mozna pobierac energie z
                przestrzeni ( prozni ) i nic wiecej ( choc to i tak
                juz chyba za duzo ;-) ).

                >> Nie wiem, czemu maja sluzyc takie uwagi. Stwierdzam fakt.
                >> Nie wiem jednak, czy w pelni rozumiesz konsekwencje
                >> takiego
                >> stwierdzenia.

                Na zasade zachowania energii ,to moglo by sie
                powolywac wiekszosc maturzystow, przeciez tez ja znaja.
                Od eksperta chyba mozna oczekiwac wiecej.
                To nie bylo zlosliwe. Uznajac cos z gory za niemozliwe
                nigdy tego nie sprawdzimy.
                Osobiscie uwazam ze gdyby nawet 1 na 1000 000 podobnie
                glupich pomyslow nie byl tak glupi jak inne ,to warto
                by sprawdzic wszystkie.

                pozdrawiam
                LPiotrek
                • Gość: Ekspert Re: może by ktoś policzył IP: *.tsl.uu.se 03.10.01, 09:32
                  Gość portalu: LPiotrek napisał(a):

                  > >> Jesli wziac pod uwage efekty na brzegach ukladu,
                  to nie.
                  > >> Nie trzeba sily Casimira, zeby to zrozumniec.
                  Wystarczy
                  > >> plasko-rownolegly
                  > >> kondensator do ktorego wsuwamy dielektryk. Takie
                  samo
                  > >> zjawisko,
                  > >> a prostsze.
                  >
                  > Wydawalo mi sie ,ze sila Casimira dziala inaczej
                  > niz sily pola elektrycznego.

                  Nieco inne zrodlo sil (choc w istocie niemal takie samo),
                  ale identyczna geometria ukladu.



                  > W przypadku sily Casimira przy wysuwaniu plytki
                  > jednym z kluczowych czynnikow bedzie grubosc plytki
                  > srodkowej ,co nie ma swojego odpowiednika w przykladzie
                  > z kondensatorem.

                  Bedzie niewielka roznica, ale grubosc plytki dielektryka
                  w kondensatorze
                  tez jest istotna.

                  > Nie liczylem na jakies szczegolowe obliczenia ,tylko
                  > na pewne szacunkowe przyblizenie. Np gdyby z takiego
                  > przyblizonego szacowania wyszlo ze z dokladnoscia
                  > +/- 20% bilans energii wychodzi na 0 ,to mozna
                  > by przyjac ze po dokladnych obliczeniach wyjdzie na 0.

                  NIE MOZE wyjsc inny niz zero, bo ZZE jest podstawa tego
                  rachunku
                  i calego formalizmu.
                  Natomiast sam rachunek (nawet przyblizony) jest tak
                  trudny, ze NIKT na swiecie go jeszcze nie zrobil, choc
                  wielu by chcialo. Z innych przyczyn niz
                  Ty co prawda, ale chcieliby.

                  > sposob postrzegania zasady zachowania energii ,choc mie
                  > musialoby lamac tej zasady.

                  Musialoby. Rozumiem, ze sadzisz, ze proznia zawiera jakis
                  nadmiar energii,
                  poniewaz sa w niej wirtualne czastki. To nieprawda.
                  Proznia ma najnizsza
                  mozliwa energie.

                  > >> Nie wiem, czemu maja sluzyc takie uwagi. Stwierdzam
                  fakt.
                  > >> Nie wiem jednak, czy w pelni rozumiesz konsekwencje
                  > >> takiego
                  > >> stwierdzenia.
                  >
                  > Na zasade zachowania energii ,to moglo by sie
                  > powolywac wiekszosc maturzystow, przeciez tez ja znaja.

                  Niby tak, dlatego najpierw pokazalem Ci gdzie tkwi blad
                  rozumowania.
                  Nadto, maturzysta (tak jak Ty sadziles) moze sadzic, ze
                  jest cos specjalnego w efekcie Casimira, poniewaz sa tam
                  czastki wirtualne, energia prozni i kto-wie-co-jeszcze.
                  Dlatego wlasnie stwierdzenie, ze w formalizmie
                  uzywanym dla obliczen ef. Cas. jest wbudowana ZZE nie
                  jest potrzebne.

                  > Od eksperta chyba mozna oczekiwac wiecej.

                  No, i tak sporo czasu poswiecilem.

                  > To nie bylo zlosliwe. Uznajac cos z gory za niemozliwe
                  > nigdy tego nie sprawdzimy.

                  Napisalem - formalizm musi zgadzac sie z ZZE.
                  Eksperyment moglby sie nie zgadzac. Dlatego musialbys
                  zrobic
                  eksperyment.

                  > Osobiscie uwazam ze gdyby nawet 1 na 1000 000 podobnie
                  > glupich pomyslow nie byl tak glupi jak inne ,to warto
                  > by sprawdzic wszystkie.
                  >

                  Sa rozne poziomy wyrafinowania zwariowanych pomyslow.
                  Sprawdza sie te najciekawsze. I tak jest tego mnostwo.
                  Poza tym prawdziwy test da tylko eksperyment. W tym
                  przypadku
                  bardzo trudny. Dlatego proponuje kondensator.
                  Pzdr
    • Gość: thrundui Re: może by ktoś policzył IP: 157.25.125.* 29.08.01, 11:11
      jezeli dobrze pamietam, to przesuniecie ku czerwieni
      moze byc spowodowane przez przyciaganie grawitacyjne w ogolnej teorii
      wzglednosci
      szczegolow nie pamietam
      • Gość: stash Re: może by ktoś policzył IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.01, 22:46
        dzięki! :-)
        • Gość: darkonza Re: może by ktoś policzył IP: *.w.kafei.hajnowka.com.pl 04.09.01, 20:13
          a jesli ja dobrze pamietam to "poczerwienienie" mozna rowniez
          tlumaczyc "starzeniem kwantow swiatla" - ktos to kiedys wymyslil i jakos chyba
          o tym zapomniano
          chyba chodzilo cos kolo tego ze foton biegnac do nas przez te miliony lat sam
          wystrzliwuje takie malutkie fotoniki :) i traci przez to energie - chyba jakos
          tak to bylo, nie pamietam zbyt dobrze
          • Gość: Lamer Re: może by ktoś policzył IP: *.ipartners.pl 12.10.01, 14:53
            A jeśli ja dobrze wyczytałem, to przesunięcie ku czerwieni jest spowodowane
            bardzo prostym efektem - rozszerzaniem się przestrzeni (i to skądinąd podobno
            wciąż przyspieszającym!). Widmo światła przebywającego na odpowiednio długim
            dystansie rozszerzającą się przestrzeń zmienia się, co rejestrujemy w postaci
            przesunięcia ku czerwieni. Z tego wynika, że jeżeli prawdziwe okaże się coraz
            szybsze rozszerzanie się wszechświata, to tenże będzie nam nie tylko coraz
            bardziej mroczniał, ale i czerwieniał.

            Poprawcie mnie, jak cuś nie tak, bom


            Lamer
            • Gość: ethanol Re: może by ktoś policzył IP: 151.112.27.* 12.10.01, 23:31
              az w koncu znajdziemy sie w piekle :))))

              A teraz na powanie, mowisz ze wszechswiat sie rozszerza coraz szybciej, jak z
              kolei slyszalem ze sie rozszerza z predkoscia swiatla. To jak to w koncu jest ??
              • Gość: stash Re: może by ktoś policzył IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.01, 22:29
                A skąd kosmos ma energię na coraz szybsze rozszerzanie? Albo nawet na
                jednostajne, skoro, jeśli się rozszerza, to gęstość energii w nim z każdą
                chwilą maleje.
                stash
                • Gość: Lamer Re: może by ktoś policzył IP: *.ipartners.pl 16.10.01, 13:42
                  Tu nie chodzi o rozszerzanie w klasycznym rozumieniu, jak np. rozszerzanie się
                  fali uderzeniowej. Klasycznie wszystko rozszerza się w niezmiennej przestrzeni,
                  jest ruchem materii. W kosmosie galaktyki mogłyby stać w miejscu, a i tak
                  odsuwałyby się od siebie, bo nasze trzy wymiary stają się coraz większe i
                  galaktyki zachowują się jak punkty na powierzchni nadmuchiwanego balonu - niby
                  są w miejscu, a jednak odległość między nimi rośnie.
                  Niew wiem, jak jest z energią (?) potrzebną na coraz szybsze nadmuchiwanie
                  takiego kosmicznego balonu, a zapewne astrofizycy też nie wiedzą. Wyjaśnić
                  mogłaby to dopiero Ogólna Teoria Wszystkiego - prace trwają.
                  Prędkość rozszerzania się wymiarów nie jest ograniczona prędkością światła, i
                  ponoć - w myśl teorii inflacyjnej - w jednym z początkowych stadiów Wielkiego
                  Wybuchu (epoce inflacyjnej) wielokrotnie ją przekraczała. Stąd rozróżnienie
                  między naszym Wszechświatem a "widzialnym wszechświatem", bo tutaj prędkość
                  światła ogranicza kawałek Wszechświata, który możemy obserwować. I tyle tylko
                  prędkość światła ma tu do gadania. Stąd też spekulacje o statku kosmicznym
                  wielokrotnie szybszym od światła - sam w ogóle nie musiał by się poruszać, a
                  ruch zyskiwałby dzięki kurczeniu przestrzeni przed sobą, a rozprężaniu za sobą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka