drowsyman
15.10.14, 16:32
Oburzony postem Majki_monackiej, jakoby nauka byla umowna, otwieram ten
naukowy watek.
forum.gazeta.pl/forum/w,32,150742692,155128789,Podsumowanie_dyskusji.html
Zawarla ona w nim klamliwe i z palca wyssane argumenty oczerniajace nauke
i przedstawiajace ja w jak najgorszym swietle.
Ostatnie zdanie w tym poscie
"przenośnie poetyckie dają nam radość właśnie dzięki uniesieniu ponad rzeczywiste
doznania zmysłowe.
Z tego punktu widzenia nie ma różnicy pomiędzy matematyką a poezją. "
dopelnia ten, jakze lekcewazacy stosunek do nauki.
A tymczasem nauka wynika tylko i wylacznie z naszej potrzeby poznania swiata, a wiec
zrozumienia rzeczywistosci. Gdyby byla tylko konwecja, zbiorem subiektywnych praw
i okreslen uzgodnionych przez nas zupelnie dowolnie, nie mogla by byc podstawa do
prowadzenia badan otaczajacego nas swiata.
Latwo jest ulec zludzeniu, ze nauka, pomijajac jej zastosowania, dostarcza nam jedynie
doznan i przezyc duchowych.
Zludzenie to bierze sie stad, ze czlowiek zdobywa wiedze z czasem i wydaje mu sie,
ze wiedza ta, skoro nie przyszla z nim na swiat jest w tym swiecie nieobecna.
Materia nie potrzebuje nauki do tego aby istniec. Nauka wynika z potrzeby zrozumienia,
a ten proces jest wlasnoscia ukladow swiadomych.
Skoro istnieje uklad swiadomy, to tez i nauka istnieje w takim samym stopniu.
Jest jednak roznica pomiedzy procesem myslenia opratym o reguly logiczne, a procesem
nielogicznym. Temu pierwszemu natura jest posluszna, a drugiemu nie.
Nauka nie jest wiec konwencja, gdyz to sama natura ocenia jej przydatnosc.
Nie nalezy tego mylic z doznaniami duchowymi, jakie towarzysza procesowi myslenia
istot samoswiadomych.