Dodaj do ulubionych

Kolorowy świat dzieci

22.07.21, 18:35
"Dzieci kochają kolory!". To powszechne przekonanie. I zgodnie z tym przekonaniem urządzamy dzieciom kolorowy świat.
Czy tak jest rzeczywiście? Czy faktycznie dzieci lubią kolory? Potrzebują kolorów wokół? Wolą bardziej kolorowe rzeczy od mniej kolorowych? Jakie są prawdziwe preferencje dzieci?

Jeśli rozejrzymy się wokół, to łatwo stwierdzimy, że świat dorosłych jest znacznie mniej kolorowy. Więc może dzieci dorastając zmieniają swój gust?

A może jest tak, że nam tylko się wydaje, że dzieci mają inne potrzeby i preferencje? I chcemy na siłę dzieci uszczęśliwiać? A one przyjmują obcy punkt widzenia ("Patrz jaki ładny kolorowy ptaszek!") i adaptują te potrzeby kolorowania wszystkiego?

Próbowałem znaleźć literaturę naukowa na temat potrzeb i preferencji dzieci. Najczęściej trafiałem jednak na popularne artykuły, z których można dowiedzieć się o pozytywnej roli kolorów, stymulujących rozwój dziecka.
The Effects of Colors on Children
The Importance of Colour During Your Childs Early Years.
Brakuje mi wiedzy z solidnych badań naukowych.

Czy dzieci bez kolorowych zabawek są mniej szczęśliwe?
Czy dzieci bez kolorowego otoczenia są głupsze?

Co sądzicie?

A może to tylko kwestia kręgu kulturowego? Popatrzcie jak wygląda malezyjska ulica a jak ulica w Japonii

Kornel
Obserwuj wątek
    • jotde3 Re: Kolorowy świat dzieci 22.07.21, 21:46
      Kapitalizm nie moze sie mylić ;)
      Dzieci lubia to co widzą w bajkach. Jako ze jestem zmuszony je czasem ogladac ( niektore calkiem smieszne ) powiem ze dzieci naprawde lubią kolory.
      • kornel-1 Re: Kolorowy świat dzieci 22.07.21, 21:55
        jotde3 napisał:
        > Dzieci lubia to co widzą w bajkach. Jako ze jestem zmuszony je czasem ogladac (
        > niektore calkiem smieszne ) powiem ze dzieci naprawde lubią kolory.

        Dzieci z ery Przygód Gąski Balbiny i Bolka i Lolka nie lubiły czarno-białych kreskówek?

        Kornel
        • walmart.ca Re: Kolorowy świat dzieci 22.07.21, 22:16
          Kolory – myślę że wystarczy Twoje własne doświadczenie i samoobserwacja, żeby pozbyć się wątpliwości co do wpływu barw/kolorów na nasze samopoczucie i funkcjonowanie...

          Zacznijmy od truizmu: Istnieje ścisły związek między naszym mózgiem a naszymi działaniami. W zależności od tego, jak mózg jest stymulowany, osoba może być szczęśliwa, zła, smutna lub niespokojna.
          Kolory wpływają na funkcje organizmu, umysł i emocje energią wytwarzaną przez światło. Przeprowadzone badania wykazały korzyści płynące z kolorów w zakresie rozwoju mózgu, kreatywności, produktywności i uczenia się.

          renketkisi.com/en/psychology-and-color.html

          Odkrycie piątej klasy ludzkiego pigmentu wzrokowego (melanopsyny), oprócz trzech klas fotopsyny znajdujących się w czopkach i rodopsyny w pręcikach siatkówki ludzkiej wzbogacilo nasze rozumienie ‘anatomii widzenia’. Melanopsyna znajduje się w niewielkiej liczbie komórek zwojowych siatkówki, które oprócz odbioru sygnału z pręcików i czopków, są z natury światłoczułe. Te komórki zwojowe siatkówki wysyłają swój sygnał głównie do podwzgórza (hypothalamusa), gdzie pomagają regulować system okołodobowy (dzienny rytm snu, temperatura ciała, częstość akcji serca itp.). Odkrycie anatomicznej podstawy widzenia bez tworzenia obrazu doprowadziło do wielu badań nad wpływem światła i barw na sen, depresję i nastrój (między innymi, związek między fotouszkodzeniem siatkówki i samopoczuciem).

          onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/10.1111/cote.12289

          www.nature.com/articles/s41598-018-22197-w

          Pewnie że orgie kolorów w pokoju niemowlęcia nie mają żadnego sensu, bo większość dzieci widzi kolory (preferując jasne kolory podstawowe do stymulacji mózgu) dopiero mniej więcej w czwartym miesiącu życia, wcześniej postrzegając świat w szaro-burych półcieniach, ale myślę że lepiej dla rozwoju dziecka nie pozostawiać go w szarzyźnie...

          Jeśli idzie o szare ulice w Tokio – nie wiem czy jest związek, ale przyszła mi do głowy krytycznie wysoka liczba samobójstw w Japonii, a ulica malezyjska - po prostu piękna
          • kornel-1 Re: Kolorowy świat dzieci 24.07.21, 08:58
            walmart.ca napisał:

            > Kolory – myślę że wystarczy Twoje własne doświadczenie i samoobserwacja, żeby
            > pozbyć się wątpliwości co do wpływu barw/kolorów na nasze samopoczucie i funk
            > cjonowanie...

            Nie widzę klarownej korelacji.

            Przykład 1.
            Na łonie natury (łąka, las, dżungla) jestem otoczony przez zieleń. Mam przyjemność z chłonięcia zieleni. W swoim zielonym pokoju (intensywna zieleń tapety) nie mam takich odczuć. Jak dla mnie, przyjemność z tej pierwszej zieleni jest raczej związana z pozytywnym nastawieniem dla natury, przecież tak samo się zachwycam nią jesienią, gdy wszystko tonie w żółci i brązach. Zieleń pokoju jest raczej odczuwana w kategoriach estetycznych i kulturowych (stare: "kuchnię malujemy na niebiesko, bo muchy nie lubią")
            Przykład 2.
            Czerwień uznawana jest jako kolor pobudzający (alert) i denerwujący (stres). W krwistoczerwonym pokoju czułbym się zdominowany, przytłoczony. Ale, gdy patrzę na czerwony kolor sukienki lub czerwone płótna Roericha, czuję przyjemność estetyczną, delektuję się siłą koloru.

            > Zacznijmy od truizmu: Istnieje ścisły związek między naszym mózgiem a naszymi d
            > ziałaniami. W zależności od tego, jak mózg jest stymulowany, osoba może być szc
            > zęśliwa, zła, smutna lub niespokojna.


            Ja raczej bym powiedział, że odczuwanie kolorów zależy od ogólnego stanu psychiki człowieka oraz naleciałości kulturowych. Inaczej na szary kolor zareaguje człowiek zdołowany, inaczej gdy jest na haju. Podobnie: czerń w naszej kulturze jest wyrazem smutku, w Japonii to biel będzie wzbudzać "żałobne" odczucia.

            > Kolory wpływają na funkcje organizmu, umysł i emocje energią wytwarzaną przez ś
            > wiatło. Przeprowadzone badania wykazały korzyści płynące z kolorów w zakresie r
            > ozwoju mózgu, kreatywności, produktywności i uczenia się.
            >


            Wskazałbyś mi explicite pracę naukową pokazującą tę korzyść dla rozwoju mózgu dziecka lub produktywności ucznia wynikające z kolorów?
            Ok, kolorowe fluorescencyjne markery mogą ułatwić orientację w czytanym tekście (życiowe doświadczenie). Ale czy mózg dziecka nie rozwijałby się bardziej, gdyby był trenowany poprzez bardziej subtelne zmiany barw?

            > renketkisi.com/en/psychology-and-color.html

            Tu są prezentowane bardzo popularne treści. Czy we wspomnianych tam pracach naukowych, ktoś badał małe dzieci? Jeśli badacze dochodzili do wniosku, że kolory mogą wpływać pozytywnie lub negatywnie na człowieka, to dlaczego nie eliminuje się tych barw z otoczenia? I z otoczenia dziecka (bo to mnie interesuje)?
            [...]

            > , ale myślę że lepiej dla rozwoju dziecka nie pozostawiać go w szarzyźnie...

            Ok, tyle, że to jest przekonanie. Ciekawy jestem obiektywnych wyników prac badawczych.

            Cyt.:
            Czy dzieci bez kolorowych zabawek są mniej szczęśliwe?
            Czy dzieci bez kolorowego otoczenia są głupsze?


            Kornel
            • neuroleptyk Re: Kolorowy świat dzieci 24.07.21, 14:17
              Jaskrawość kolorów zależna będzie od intensywności światła i jego jakości. W pomieszczeniach jest przeważnie mniej światła w dzień niż na zewnątrz i tym samym doznania barwne będą uboższe nawet jak będziesz oglądał ten sam obiekt. Porównywanie pomalowanej jednolicie ściany z zielenią w przyrodzie, to argument raczej za większym bogactwem barw. Nie wiem jak ktoś może się nauczyć umiejętności nazywania barwy przy braku barw, lub mieć w tej kwestii przewagę nad kimś kto miał możliwie jak najwięcej bodźców.
              • kornel-1 Re: Kolorowy świat dzieci 24.07.21, 14:46
                neuroleptyk napisał:

                > Jaskrawość kolorów zależna będzie od intensywności światła i jego jakości. W po
                > mieszczeniach jest przeważnie mniej światła w dzień niż na zewnątrz


                Są przestronne jasne zielone pokoje a w dżungli nawet w południe bywa ciemno. Poza tym masz rację.

                > doznania barwne będą uboższe nawet jak będziesz oglądał ten sam obiekt. Porówn
                > ywanie pomalowanej jednolicie ściany z zielenią w przyrodzie, to argument racze
                > j za większym bogactwem barw.


                Nie do końca rozumiem. Ja, generalnie, pisałem o tym, że dany kolor wywołuje u mnie różne odczucia w zależności od kontekstu. Masz inaczej?

                > Nie wiem jak ktoś może się nauczyć umiejętności nazywania barwy przy braku barw, lub mieć w tej kwestii przewagę nad kimś kto miał możliwie jak najwięcej bodźców.

                Ok. Ale do nauki kolorów wystarczy komplet flamastrów. W tym wątku chodzi mi o uzasadnienie dla "kolorowania świata" dziecku. Czy różowy domek buduje u dziewczynki poprawną wiedzę o świecie? Czy dziecko będzie poszukiwać w przyszłości czerwonego misia wierząc w jego istnienie?

                Chyba się powtórzę, ale zapytam: czy dorośli robią dzieciom dobrze?

                Tu przydałby mi się konkret: czy dzieci z takiego kolorowego przedszkola osiągają lepsze wyniki w szkole i są częściej uśmiechnięte?

                Kornel
                • neuroleptyk Re: Kolorowy świat dzieci 24.07.21, 15:42
                  Wybacz ale musisz wpierw zdefiniować pojęcia, to jest temat dotyczący wystroju wnętrz?
                  Kilka jaskrawych barw na wszystkim co możliwe - bijąca po oczach pstrokatość to niekoniecznie bogactwo barw, to złudzenie jak z tymi flamastrami i 640 KB ramu ;-)
                  • kornel-1 Re: Kolorowy świat dzieci 24.07.21, 16:30
                    neuroleptyk napisał:

                    > Wybacz ale musisz wpierw zdefiniować pojęcia, to jest temat dotyczący wystroju
                    > wnętrz?


                    Które pojęcia miałbym definiować?
                    Problem przedstawiłem w poście otwierającym wątek i powtórzyłem w swoim ostatnim poście.

                    k.
                    • neuroleptyk Re: Kolorowy świat dzieci 24.07.21, 17:53
                      kornel-1 napisał:

                      >
                      > Które pojęcia miałbym definiować?
                      > Problem przedstawiłem w poście otwierającym wątek i powtórzyłem w swoim ostatni
                      > m poście.
                      >

                      Jeżeli to ma być kwestia naukowa to to pojęcia jak np. świat dorosłych i pomiar kolorowości powinny być zdefiniowane. Subiektywnie to ulice stają się bardziej kolorowe i wzornictwo też, technologicznie staje się to łatwiejsze, przy czym kolor to tylko część potrzeby na estetykę a naukowe izolowanie jednej kwestii może być mało istotne.
                      Większość ludzi wybierze kolorowy film od wersji w odcieniach szarości. Stworzenie filmu rysunkowego, komiksu itp. w bogatych kolorach to dodatkowa praca i trudności techniczne, aerograf dający równomierność wymaga stosowania maskownic. Kiedyś nie było oczywiście dostępu do takich komputerów jak teraz, więc kompromis był większy.
                      • kornel-1 Re: Kolorowy świat dzieci 24.07.21, 20:52
                        neuroleptyk napisał:

                        > Jeżeli to ma być kwestia naukowa to to pojęcia jak np. świat dorosłych i pomiar
                        > kolorowości powinny być zdefiniowane.


                        Trochę przesadzasz.
                        Świat dziecka to jego otoczenie: łóżko w którym śpi, zabawki, którymi się bawi, ubrania, które nosi, pokój, w którym najczęściej przebywa, filmy, które ogląda, przedszkole i klasa, w której się uczy.
                        Kolorowość można zapewne zdefiniować poprzez liczbę powierzchni jednostkowych różniących się kolorem więcej niż jakaś liczba jednostek opisujących kolor.
                        Jednakże nie chcę się tym zajmować. Pokazałem na linkowanych zdjęciach przykłady kolorowych i niekolorowych ubiorów.
                        Teraz pokażę kolorową zabawkę i zabawkę w naturalnych barwach. Czujesz różnicę, czy będziemy liczyć kolorowość?


                        [...]
                        > Większość ludzi wybierze kolorowy film od wersji w odcieniach szarości. Stworze
                        > nie filmu rysunkowego, komiksu itp. w bogatych kolorach to dodatkowa praca i tr
                        > udności techniczne, [...]


                        Ale jak to się ma do potrzeb dzieci? Zapewne dzieci kiedyś ucieszyły się z kolorowej telewizji i kolorowych filmów.
                        Świat widziany oczami 5-latka nie jest przecież czarno-biały. Myślę, że dziecko lepiej rozumie świat pokazany w naturalnych barwach niż świat czarno-biały.

                        Wróćmy jednak do pluszowych słoni, skoro taki przykład jest gotowy.
                        Być może dziecko chętniej będzie się bawić kolorowym słoniem, nie wiem. Ale czy dlatego, że rodzic mu powiedział, że ten słoń jest ładny a tamten "bury" nie aż tak? A może dziecko częściej sięgnie (o ile tak jest) po kolorowego słonia, bo bardziej odróżnia się od otoczenia?

                        Pytań zadawać można wiele, ale generalnie problem dotyczy tego, czy ten "kolorowy zawrót głowy" jest dziecku potrzebny, lubi go i dziecko lepiej się rozwija.

                        Kornel
                        • neuroleptyk Re: Kolorowy świat dzieci 25.07.21, 13:13
                          kornel-1 napisał:

                          > neuroleptyk napisał:
                          >
                          > > Jeżeli to ma być kwestia naukowa to to pojęcia jak np. świat dorosłych
                          > i pomiar
                          > > kolorowości powinny być zdefiniowane.

                          >
                          > Trochę przesadzasz.
                          > Świat dziecka to jego otoczenie: łóżko w którym śpi, zabawki, którymi się bawi,
                          > ubrania, które nosi, pokój, w którym najczęściej przebywa, filmy, które ogląda
                          > , przedszkole i klasa, w której się uczy.

                          A świat zewnętrzny?

                          > Kolorowość można zapewne zdefiniować poprzez liczbę powierzchni jednostkowych r
                          > óżniących się kolorem więcej niż jakaś liczba jednostek opisujących kolor.
                          > Jednakże nie chcę się tym zajmować. Pokazałem na linkowanych zdjęciach przykład
                          > y kolorowych i niekolorowych ubiorów.
                          > Teraz pokażę ko
                          > lorową
                          zabawkę i zabawkę w naturalny
                          > ch
                          barwach. Czujesz różnicę, czy będziemy liczyć kolorowość?

                          Próbuje rozszyfrować co rozumiesz przez to, że coś jest kolorowe lub nie. Używasz też pojęcia barwy. Czy słoń w naturalnych barwach jest też kolorowy? Zmienna binarna czy przyjmująca wiele możliwych wartości ? Jednolicie różowy słoń będzie mniej kolorowy niż ten w barwach naturalnych. Mam wrażenie, że problemem jest dla Ciebie zgodność kolorów - wyobraź sobie np. te same barwy ale zamienione miejscami.
                          Problem mniejszej liczby bardzo nasyconych i jaskrawych kolorów kontra większej liczby bardziej umiarkowanych. Gamut CMYK jest mniejszy niż sRGB - kolory na monitorze prezentują się lepiej niż na papierze.

                          >
                          > Pytań zadawać można wiele, ale generalnie problem dotyczy tego, czy ten "h> ttps://m.ellaslist.com.au/ckeditor_assets/pictures/5861/content_toys.jpgy" jest dziecku potrzebny, lubi go i dziecko lepiej się roz
                          > wija.

                          Preferencje łatwo zbadać wystarczy się zapytać.
                            • kornel-1 Re: Kolorowy świat dzieci 25.07.21, 14:14
                              neuroleptyk napisał:

                              > Co jest bardziej kolorowe?
                              > W modelu HSL H 0, 96 , 232 , 280 L bez zmiany - 50 jedyna różnica jest taka,
                              > że po lewej S - 100 a po prawej 50


                              Z mojego punktu widzenia dyskusja w tej kwestii oddala się od moich zainteresowań i meritum problemu. Nie jest moja potrzebą ilościowe określenie "kolorowości" przedmiotów. To, być może, było przedmiotem badań, wyników których poszukuję.
                              Przepraszam.

                              Kornel
                              • neuroleptyk Re: Kolorowy świat dzieci 26.07.21, 17:56
                                Wspominałeś wcześniej o progu dla różnicy między kolorami. Odległość między kolorami w modelu HSV można obliczyć w następujący sposób.
                                H (0-2π), S (0-1), V (0-1) w nawiasach zakresy wartości

                                x = sin(H) * S * V
                                y = cos(H) * S * V
                                z = V

                                δx = x0 - x1
                                δy = y0 - y1
                                δz = z0 - z1

                                Δ = sqrt ( δx^2 + δy^2 + δz^2 )

                                • neuroleptyk Re: Kolorowy świat dzieci 26.07.21, 19:29
                                  Niestety o ile HSV jest łatwym do manipulacji barw modelem, to do porównań należy użyć przestrzeni CIELab.

                                  Zakładano, że barwy znajdujące się w przestrzeni CIELab w jednakowej odległości ΔE od siebie będą postrzegane jako jednakowo różniące się od siebie. Zatem CIELab miała być równomierną przestrzenią barw.

                                  pl.wikipedia.org/wiki/CIELab
                                  en.wikipedia.org/wiki/CIELAB_color_space
    • mu_ndek_on Re: Kolorowy świat dzieci 24.07.21, 18:25
      kornel-1 napisał:


      > Czy dzieci bez kolorowych zabawek są mniej szczęśliwe?
      > Czy dzieci bez kolorowego otoczenia są głupsze?


      To trochę dziwne pytania. Z mojego punktu widzenia - ci którzy programowo np. nie czytają czegoś spoza własnej specjalności lub nie zwracają uwagi np. na kolor w malarstwo - sami się ograniczają.
      Odcinają sobie część rzeczywistości - ja bym tego żadnemu dziecku nie zrobił - szczególnie na samym początku jego rozwoju. Wszelkie bodźce - czyli materiał do przetwarzania dla mózgu jest cenny (oczywiście bez przesady- jak zwykle - marketing ma takie tendencje).
      Budujemy „teatr wyobraźni” - chciałbyś scenografię tego świata - wyprać z koloru?

      Mroczny nastrój wywołany brakiem koloru - który czasami spotykamy np. malarstwie czy filmie - tylko dlatego robi wrażenie - bo jest zbudowany na zasadzie kontrastu.


      Poza wszystkim - zamiłowanie do koloru jest naszym genetycznym dziedzictwem (zresztą nie tylko naszym np. godowe scenografie altannika, nie mogą obejść się bez kolorowych akcentów). Malowanie ciała (ochra) ma w naszym gatunku historię sięgającą conajmniej 100 tys lat. Przyroda jest kolorowa i ten kolor zazwyczaj coś oznacza - dobrze, było wiedzieć co.


      Można spytać - czy znasz badania mówiące , że dzieci pozbawione różnorodności koloru (formy) są lepiej poznawczo rozwinięte? Wszelka „deprywacja” zmysłowa - prowadzi do zaburzeń poznawczych.



      • kornel-1 Re: Kolorowy świat dzieci 24.07.21, 19:17
        mu_ndek_on napisał:

        > To trochę dziwne pytania.

        A co konkretnie jest w nich dziwnego?

        > Z mojego punktu widzenia - ci którzy programowo np. n
        > ie czytają czegoś spoza własnej specjalności lub nie zwracają uwagi np. na kolo
        > r w malarstwo - sami się ograniczają.


        Rozumiem. Ale w tym wątku chodzi o dzieci, które nie podejmują samodzielnie decyzji o tym, jak wygląda ich świat. Dorośli o tym decydują.

        > Odcinają sobie część rzeczywistości - ja bym tego żadnemu dziecku nie zrobił -
        > szczególnie na samym początku jego rozwoju.


        Rozumiem. W poście otwierającym wątek linkowałem artykuł, którego zapewne nie czytałeś:
        0 to 3 months
        Research from the likes of the Smith-Kettlewell Eye Research Institute in San Francisco, amongst others, has shown that in the first few months of life, a newborn baby can only see primarily in shades of black, grey and white, so colours for your baby’s room will not yet have an effect on their cognitive development.
        For this reason, a monochrome colour scheme filled with contrasting patterns and shapes provides a newborn baby with the best form of visual stimulation.
        The high visual contrast of black and white in a monochrome nursery and the use of these two colours in different shapes and patterns (as seen here) sends the strongest visual signals to a baby’s brain, according to the Dr. Sears Wellness Institute. They further state that stronger signals mean more brain growth and faster visual development.


        > Budujemy „teatr wyobraźni” - chciałbyś scenografię tego świata - wyprać z koloru?

        Chciałbyś mi przypisać jakieś stanowisko, którego w tym wątku nie przedstawiłem?

        > Mroczny nastrój wywołany brakiem koloru - który czasami spotykamy np. malarstw
        > ie czy filmie - tylko dlatego robi wrażenie - bo jest zbudowany na zasadzie ko
        > ntrastu.


        Naprawdę?! W obrazach Beksińskiego nie ma feerii kolorów, a mrok nie wynika z kontrastu - bo go tam nie ma :) Podobnie w "czarnych obrazach" Goi :) Ale mniejsza o to, nie zajmujemy się tu sztuką.

        > Poza wszystkim - zamiłowanie do koloru jest naszym genetycznym dziedzictwem [...] Malowanie ciała (ochra) ma w naszym gatunku historię sięgającą conajmniej 100 tys lat.

        Dzieci smarowały się ochrą czy dzieci smarowano ochrą?

        > Można spytać - czy znasz badania mówiące , że dzieci pozbawione różnorodności k
        > oloru (formy) są lepiej poznawczo rozwinięte? Wszelka „deprywacja” zmysłowa - p
        > rowadzi do zaburzeń poznawczych.
        >

        Dżizas. Przecież gdybym znał takie badania naukowe, to bym nie zadawał pytań.
        Jeszcze raz, bo widzę, że to trudna kwestia: nie przedstawiam własnego stanowiska w przedstawionym w pierwszym poście zakresie, chciałbym je oprzeć na badaniach naukowych.

        k.
        • neuroleptyk Re: Kolorowy świat dzieci 24.07.21, 20:36

          >Naprawdę?! W obrazach Beksińskiego nie ma feerii kolorów, a mrok nie wynika z kontrastu - bo go tam nie ma :) Podobnie w "czarnych obrazach" Goi :) Ale mniejsza o to, nie zajmujemy się tu sztuką.

          Coś co wygląda jak ruiny zamku na skale osnute w dymie po pobojowisku. Drzewa na dole jednak dodają kontrastu zdecydowanie, podobnie jak jaśniejszy "dym" na górze - przymknijcie trochę powieki.
          • kornel-1 Re: Kolorowy świat dzieci 24.07.21, 21:00
            neuroleptyk napisał:

            > Coś co wygląda jak ruiny zamku na skale osnute w dymie po pobojowisku. Drzewa n
            > a dole jednak dodają kontrastu zdecydowanie, podobnie jak jaśniejszy "dym" na g
            > órze - przymknijcie trochę powieki.


            Dla mnie kontrast to coś innego. Kontrast jest w obrazach Warhola

            k.
        • mu_ndek_on Re: Kolorowy świat dzieci 24.07.21, 22:31
          kornel-1 napisał:


          > A co konkretnie jest w nich dziwnego?

          To ,że -„Wszelka „deprywacja” zmysłowa - prowadzi do zaburzeń poznawczych.” - i to chyba, nie wymaga dodatkowych pytań?
          No chyba - że chciałbyś wpłynąć na rodziców, by zmieniali po trzech miesiącach wystrój pokoju dziecięcego z czarno-białego na kolorowy?


          > Rozumiem. Ale w tym wątku chodzi o dzieci, które nie podejmują samodzielnie dec
          > yzji o tym, jak wygląda ich świat. Dorośli o tym decydują.


          O tym, jak wygląda świat dziecka - decydują oczy dziecka i jego mózg.


          > Naprawdę?! W obrazach Beksińskiego nie ma feerii k
          > olorów, a mrok nie wynika z kontrastu - bo go tam nie ma :) Podobnie w "czarnyc
          > h obrazach" Goi :) Ale mniejsza o to, nie zajmujemy się tu sztuką.

          W rzeczy samej, pisząc o Beksińskim - nie zajmujemy się sztuką.
          Mówię o kontraście - między obrazem świata przedstawionym w kolorze , a tym pozbawionym pełnego zakresu barw. W sumie bez kontrastu nie ma sztuki - ale to inna sprawa - podsumowując - dla noworodka zdecydowanie lepszy Warhol niż Beksiński.


          > Dzieci smarowały się ochrą czy dzieci smarowano ochrą?

          O kurcze - masz prehistoryczne zdjęcia.

          No, tego nie wiemy, kto kogo smarował ale znając dzieci - niewątpliwie lubią się wysmarować albo nawet wysmarować rodziców.


          > Dżizas. Przecież gdybym znał takie badania naukowe, to bym nie zadawał pytań.
          > Jeszcze raz, bo widzę, że to trudna kwestia: nie przedstawiam własnego stanowis
          > ka w przedstawionym w pierwszym poście zakresie, chciałbym je oprzeć na badania
          > ch naukowych.

          Jeśli dziecko po 12 miesiącach - widzi tak samo jak ty - to jednak mówisz trochę o swoim stanowisku.

          Przecież - masz te badania. Po paru miesiącach - dziecko widzi podobnie jak ty, poza kolorem (kwestia kontekstu ,rozumienia to inna sprawa). Mniej więcej po 12 miesiącach widzi, prawie dokładnie tak jak ty.

          Rozumiem , że chciałbyś badań na noworodkach wychowywanych w monochromatycznie urządzonych pokojach z czarno białymi zabawkami - i powiedzmy po pięciu latach - porównać ich zaawansowanie poznawcze z tymi wychowywanymi w kolorach?Jakoś sobie tego nie wyobrażam a ty?

          Ale kolory kontrastowe w świecie monochromatycznym - nie są szarą masą - różnią się „natężeniami” szarości, formą- więc silne zróżnicowanie kolorów jest kontrastowe także dla chwilowych daltonistów takich jak dzieci.
          A kiedy dodasz zróżnicowane formy - zaspokoisz podstawowe potrzeby poznawcze - i to zazwyczaj robią rodzice (oczywiście jeśli o tym myślą i mają środki, by to zrealizować)


          • kornel-1 Re: Kolorowy świat dzieci 24.07.21, 23:35
            mu_ndek_on napisał:
            > To ,że -„Wszelka „deprywacja” zmysłowa - prowadzi do zaburzeń poznawczych.” -
            > i to chyba, nie wymaga dodatkowych pytań?


            I to jest właśnie dziwne! Że odnosisz się do pomysłów, o których wątku nie było mowy. Nigdzie nie pisałem, że o deprywacji od widzenia barwnego poprzez, przykładowo - wydłubanie dzieciom oczu. LOL. Dopóki dzieci widzą, widzą kolory. Także szare, jak na obrazku z japońskiej ulicy. Jeśli nie rozumiesz, jaka jest różnica między linkowanymi zdjęciami pluszowych słoni, to dyskusja zaczyna być bezcelowa.

            > No chyba - że chciałbyś wpłynąć na rodziców, by zmieniali po trzech miesiącach
            > wystrój pokoju dziecięcego z czarno-białego na kolorowy?


            Co takiego jest w ludziach, że chcą przypisać mi różne sądy? Napisz o sobie.

            > O tym, jak wygląda świat dziecka - decydują oczy dziecka i jego mózg.

            He he, taki żarcik. Mało sensowny, ale ktoś zawsze się uśmiechnie. Decydują dorośli. Świat małego dziecka w różnych kulturach i grupach społecznych różni się "kolorowością" . Trudno przyjąć za wyjaśnienie, że to dzieci w tych grupach lub kulturach różnią się potrzebami. Niemowlęta i kilkuletnie dzieci nie mogą sobie urządzać otoczenia.

            > W rzeczy samej, pisząc o Beksińskim - nie zajmujemy się sztuką.

            Oczywiście, że pisząc o Beksińskim zajmujemy się sztuką. Świat przedstawiony na obrazach zależy od wizji artysty. To artysta decyduje, przy pomocy jakich środków wyrazu, jakich kolorów stworzy obraz.

            > Mówię o kontraście - między obrazem świata przedstawionym w kolorze , a tym poz
            > bawionym pełnego zakresu barw. W sumie bez kontrastu nie ma sztuki

            Gadał ślepy o kolorach :(
            Dla kontrastu barw nie potrzeba "pełnego zakresu barw". Vide Warhol. A sztuka bez kontrastu barw oczywiście istnieje

            - podsumowując - dla noworodka zdecydowanie lepszy Warhol niż Beksiński

            Interesujące przekonanie. Inaczej uważają naukowcy z Smith-Kettlewell Eye Research Institute

            > No, tego nie wiemy, kto kogo smarował ale znając dzieci - niewątpliwie lubią si
            > ę wysmarować albo nawet wysmarować rodziców.


            Smarują się częściej krwią czy kupką? Bo jest różnica w intensywności koloru.

            > Jeśli dziecko po 12 miesiącach - widzi tak samo jak ty - to jednak mówisz trochę o swoim stanowisku.


            Doprawdy, nie rozumiem, skąd ten pomysł :(

            > Przecież - masz te badania. Po paru miesiącach - dziecko widzi podobnie jak ty,
            > poza kolorem (kwestia kontekstu ,rozumienia to inna sprawa). Mniej więcej po 1
            > 2 miesiącach widzi, prawie dokładnie tak jak ty.


            Bez sensu. Bez związku z problemem przedstawionym w pierwszym poście.

            > Rozumiem , że chciałbyś badań na noworodkach wychowywanych w monochromatycznie
            > urządzonych pokojach z czarno białymi zabawkami - i powiedzmy po pięciu latac
            > h - porównać ich zaawansowanie poznawcze z tymi wychowywanymi w kolorach?Jakoś
            > sobie tego nie wyobrażam a ty?


            To zaczyna być nudne. Skąd w ludziach taka przemożna chęć przypisywania innym sądów, których nie wypowiedzieli?
            Nic nie chciałbym. Może poza sensowną dyskusją.
            Nikogo nie zachęcam do robienia tego typu badań.
            Próbuję zweryfikować sąd wyrażony w pierwszym zdaniu pierwszego postu. Czy to takie trudne do zrozumienia?

            Albo sąd, iż dzieci "kochają kolory" ma pokrycie w badaniach naukowych albo nie ma.
            Albo sąd, iż dzieci lepiej się rozwijają w "kolorowym świecie" ma pokrycie w badaniach naukowych albo nie ma.

            Zapytałem, czy znane są badania w tym zakresie.

            k.
    • kornel-1 Re: Kolorowy świat dzieci 25.07.21, 15:24
      kornel-1 napisał:
      > Brakuje mi wiedzy z solidnych badań naukowych.
      >
      > Czy dzieci bez kolorowych zabawek są mniej szczęśliwe?
      > Czy dzieci bez kolorowego otoczenia są głupsze?
      >
      > Co sądzicie?


      No cóż, muszę sobie sam radzić. Coś tam znalazłem:
      The Inclusive Classroom: The Effects of Color on Learning and Behavior
      Praca przeglądowa, pod kątem dzieci specjalnej troski w klasach integracyjnych.
      Z prac Shabha (2006) and Gaines (2008) wynika, że kolorowe artefakty i światło miały negatywny wpływ na uczniów z niepełnosprawnościami powodujące zachowania, które mogą prowadzić do słabej koncentracji, komunikacji i interakcji społecznych. Z pracy Grangaard (1995) wynika, że 6-latki były bardziej skupione na zadaniach w klasie niebieskiej niż w białej. Z innych prac (Imhof, 2004; Zentall & Dwyer, 1989) wynika, że dzieci z autyzmem lub ADHD różnie reagują na kolor: ich uwaga zostaje skupiona na przedmiotach bądź są kolorami przytłoczeni. Engelbrecht (2003) stwierdza, że ilość wypadków znacznie się zmniejsza jeśli zostaną użyte kolory a białe monotonne kolory zwiększają poirytowanie i trudność w koncentracji. Mam jednak wrażenie, że w tej ostatniej pracy chodzi o dorosłych. Kolejna porcja prac: Clay (2004), Stokes (2003), and Myler, Fantacone, and Merritt (2003) wskazuje, że dla zapobiegania nadmiernej stymulacji, konieczne są stłumione, ciepłe kolory.

      Tu rodzi się moja myśl, że nadmierne pobudzanie uwagi (overstimulation) dzieci kolorami może prowadzić do zaburzeń typu ADHD/ASD. Ale to wymaga poszukania innych prac. Simon Lynch (29:08) miał kolorowe zabawki...

      Praca Kwallek, Lewis, Lin-Hsiao, & Woodson (1996) pokazuje, różnice preferencji w zależności od płci (Men preferred white, green, blue, and gray work environments and did not like yellow, orange, and purple spaces. The women preferred green, red, and beige offices and did not like the gray and orange spaces. Overall, white, blue and green offices received the highest scores. Purple and orange work environments were the least preferred). Nie sprawdziłem wieku uczestników badań. Badania Kwallek, et al., (1996) pokazują różnice w płci przy wpływie kolorów na nastrój (More depression, confusion, and anger were experienced by females in spaces with low-saturated colors of white, gray, and beige. Males experienced the negative emotions in high-saturated environments of green, blue, purple, red, yellow, and orange. Most participants stated they prefer to work in beige or white offices.

      Kolejny mój komentarz: Nie widzę zasadniczo zróżnicowania kolorów zabawek dla dziewczynek i chłopców.

      We wnioskach w pracy czytam, że kolor klasy integracyjnej powinien być starannie dobrany.
      Over-stimulation through color creates sensory overload. In contrast, colorless interior spaces can be stressful and nonproductive.

      Czyli: co za dużo to niezdrowo. Pozostaje do rozstrzygnięcia jak dawkować kolory w otoczeniu w zwykłych klasach a przede wszystkim w otoczeniu dzieci w wieku 1-5 lat. Ponadto, w dalszym ciągu nie wiem, jak kolorowe otoczenie w tym wieku wpływa ilościowo na inteligencję dzieci.

      Kornel

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka