Dodaj do ulubionych

Recenzja książki Jamesa Watsona - "DNA. Tajemni...

IP: *.228.204.39.Dial1.Denver1.Level3.net 15.03.05, 21:08
A moze by tak napisac prawde, ze Watson z kolega Crickiem ukradli zdjecia DNA
rentgenowskie bodajze amerykanskiej uczonej Franklin, i na ich
podstawie "odkryli" strukture helisy? Franklin walczyla potem o swoje prawa,
ale zmarla w zapomnieniu. A owi "badacze" do konca uwazali ze postapili
slusznie. Polecam dziennikarzom bardziej wglebic sie w temat.
Obserwuj wątek
    • Gość: adrian Re: Recenzja książki Jamesa Watsona - "DNA. Tajem IP: *.ha.pwr.wroc.pl 16.03.05, 00:04
      odnosnie wczesniejszej wypowiedzi
      www.bbc.co.uk/bbcfour/documentaries/features/rosalind-franklin.shtml
    • polski_francuz Re: Recenzja książki Jamesa Watsona - "DNA. Tajem 16.03.05, 09:15
      Nie amerykanskiej a angielskiej i nie ukradli a uzyli. Rosalynn Franklin miala
      dyfraktogramy ale nie umiala ich zinterpretowac. Watson i Crick potrafili.
      Dziennikarze juz to poglebili. Sam czytalem kilka lat temu wywiad z Watsonem w
      ktorym pytali go o role Franklin.
      Po niemiecku w Der Spiegel. Poszukaj o poczytaj sobie zamist siac zamet i
      podwazac uczciwosc porzadnych ludzi.
      • Gość: scept89 Franklin etc. IP: *.ljcrf.edu 16.03.05, 09:23
        wybacz ale nikt nie moze ot, tak sobie pozyczyc wynikow nie opublikowanych
        eksperymentow i teorie tworzyc. To nie Franklin pokazala swoje X-ray zdjecia
        Watsonowi i Crick'owi tylko jej kolega Willkins ktory to takze za ta przysluge
        otrzymal Nobla.

        > Sam czytalem kilka lat temu wywiad z Watsonem w
        > ktorym pytali go o role Franklin.

        Nawet genialny Noblista nie moze byc sedzia we wlasnej sprawie...
        • Gość: Do dyskusji Re: Franklin etc. IP: *.ensc-lille.fr 16.03.05, 10:50
          Powiedzmy, ze dziennikarze by nie pytali gdyby sprawa byla jasna. Jak ja to
          widze: w dziedzinie i w momencie gdzie sie czuje Nobla zwyczaje sa troche
          bardziej bezpardonowe bo kazdy chce wejsc do historii. Na podwojnej spirali
          polamal zeby nawet Pauling ktory byl tez w tych wyscigach. Az tak dobrze nie
          znam biologii, ale wydaje mi sie ze XRD byly dostepne ogolnie i o kradziezy nie
          mozna mowic.
          Ale z drugiej strony miala Franklin pecha. I dzisiaj troche jej sie oddaje
          sprawiedliwisc.
          Coz takie jest zycie naukowca.

          PF
          • Gość: scept89 Re: Franklin etc. IP: *.ljcrf.edu 16.03.05, 19:43
            >XRD byly dostepne ogolnie i o kradziezy nie mozna mowic.

            obrazek obrazkowi nie rowny -> mam krystalografow po drugiej stronie korytarza
            ;-). Rzecz w tym ze jakosc zdjecia dyfrakcji Xray zalezy od jakosci
            (czystosc/wielkosc) krysztalow bialka / DNA. Jesli jakosc jest ot, taka sobie to
            niewiele o ulozeniu atomow mozna powiedziec. Dlatego moi koledzy miesiacami nad
            uzyskaniem slicznych dla nich krysztalow pracuja -> nawet nie probuj ich pytac
            jak by sie czuli gdyby ktos im raw data "pozyczyl" (ryzykujesz uraz cielesny).

            Franklin byla rzeczywiscie dobra -> jej zdjecia byly zdecydowanie lepsze niz
            opublikowane. Dlatego nie bylo to zerkniecie na zdjecie niewinne w celu
            potwierdzenia ugruntowanej hipotezy tylko cos co we wspolczesnych renomowanych
            uniwersytetach prowadziloby do wojen prawniczych/dochodzenia (ufam...).



            • polski_francuz Re: Franklin etc. 17.03.05, 09:49
              OK, moze masz racje. Dla mnie krystalografia to technika pomocnicza obok wielu
              innych i nie mam wyczucie co wazne a co nie.
              Chyba dlatego tez odkreca sie troche sprawe z Franklin. Ale nie wiem czy ona
              zyje. Chyba nie. Jesli tak jest, to nie wiem czy mozna dostac Nobla
              posmiertnie? jesli tak to dac jej i czesc.
              Inicjatywa w tym wzgledzie nalezalaby wlasnie do biologow i krystalografow.
    • Gość: Marcinlet Re: Recenzja książki Jamesa Watsona - "DNA. Tajem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 10:52
      Gość portalu: dianar1 napisał(a):

      > A moze by tak napisac prawde, ze Watson z kolega Crickiem ukradli zdjecia DNA
      > rentgenowskie bodajze amerykanskiej uczonej Franklin, i na ich
      > podstawie "odkryli" strukture helisy? Franklin walczyla potem o swoje prawa,
      > ale zmarla w zapomnieniu. A owi "badacze" do konca uwazali ze postapili
      > slusznie. Polecam dziennikarzom bardziej wglebic sie w temat
      Mogła bardziej pilnowac tych zdjęc.
      • Gość: r39 Re: Recenzja książki Jamesa Watsona - "DNA. Tajem IP: *.ifpan.edu.pl 16.03.05, 14:38
        W dodatku była to kłótliwa baba i miała tego pecha,
        w odróżnieniu od Skłodowskiej, że nie pracowała we Francji.
        Zbyt wiele błędów naraz. Należało się jej.
        Dobrze zrozumiałem?
      • zwyczajny Rosalyn Franklin - prawdziwa odkrywczyni 24.03.05, 22:43
        struktury DNA.
        Mozemy przynajmniej w ten sposob uczcic jej wklad w te odkrycie. Cokolwiek
        powiedziec to jej zdjecia mialy decydujacy wklad.
      • Gość: Tomasz Re: Recenzja książki Jamesa Watsona - "DNA. Tajem IP: *.icpnet.pl / 62.21.96.* 25.03.05, 15:57
        Proponuję trochę poszperać w literaturze fachowej i wszystko stanie się jasne.A
        jeśli nie to polecam następujące pozycje: Brenda Maddox "Rosalind Franklin. The
        dark lady of DNA", "The third man of the double helix. The autobiography of
        Maurice Wilkins" oraz Francis Crick "Szalona pogoń. W poszukiwaniu tajemnicy
        życia". Proszę dobrze się zorientować w faktach, a dopiero potem wydawać opinie!
        A na marginesie, gdyby Franklin żyła to prawdopodobnie dostała by Nagrodę Nobla
        (najpewniej z chemii),ale niestety w 1962 już nie żyła. Czytajmy, wgłębiajmy
        się w szczegóły i dopiero argumentujmy. Pozdrawiam wszystkich.
    • Gość: biolog molekularny Re: Recenzja książki Jamesa Watsona - "DNA. Tajem IP: *.pharmakol.uni-freiburg.de 16.03.05, 14:45
      nie radiogramy nie byly dostepne powszechcie ona wykrystalizowala dna i potem
      zrobila zdjecia dyfrakcyjne i wiedziala co na nich jest
      tak wiec to ona naprawde odkryla podwojny helix DNA i teraz swiat naukowy
      zaczyna mowic juz ze to ona a nie watson i crick
      • polski_francuz Moment, moment 16.03.05, 15:30
        Wklad Cricka i Watsona byl taki, ze potrafili wyjasnic strukture molekularna.
        Na podstawie zdjecia rentgenowskiego. Na ktorym sa (chyba byla to kamera
        Debye'a) tylko prazki i nalezalo wyjasnic jaka strktura dala taka dyfrakcje.
        Nikt przed nimi tego nie zrobil.
        Moze Wilkinsona wklad jest dyskusyjny.
        Nawiasem mowiac byla Rosalynn Zydowka i chyba dosyc izolowana w swoim otoczeniu
        naukowym, ale moze rzeczywiscie sie jej nalezalo tez dac Nobla.
        Wklad Cricka i Watson jest wg. mnie poza dyskusja. I potwierdzony i pozniejsza
        aktywnoscia.
        • tjoanna Re: Moment, moment 17.03.05, 11:56
          Franklin nie dostała Nobla, bo już nie żyła.
          • tjoanna Re: Moment, moment 17.03.05, 12:08
            Poza tym to była WSPÓŁPRACA, Franklin zrobiła te przełomowe zdjęcia, owszem, ale to Watson, budując model, doszedł do prawdy. A sama Rosalind przez długi czas upierała się, że struktura helikalna jest niemożliwa.
            • Gość: scept89 "wspolpraca" i Photograph 51 IP: *.ljcrf.edu 18.03.05, 02:25
              Wspolpraca to jest wtedy kiedy wspolnie sie publikuje wyniki. W artykule
              opisujacym strukture DNA nie ma nazwiska Franklin wsrod autorow:
              www.nature.com/genomics/human/watson-crick/index.html
              Dziwna ta "wspolpraca" w ktorej autorzy nie uznaja dokonan wspolpracowniczki z
              wyjatkiem Acknowledgements:

              Acknowledgements <snip> We have also been stimulated by a knowledge of the
              general nature of the __unpublished experimental results__ and ideas of Dr. M.
              H. F. Wilkins, Dr. R. E. Franklin and their co-workers at King's College, London.

              To byle zdjecia Franklin, Wilkins bez jej zgody pokazal je przyszlym noblistom.
              Jesli to jest wspolpraca to pomysl czy chcialabys miec takich "wspolpracownikow".

              > A sama Rosalind przez długi czas
              > upierała się, że struktura helikalna jest niemożliwa.

              Zgoda. Akuratny opis zdarzen jest tutaj:
              www.newyorker.com/critics/books/?021028crbo_books
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka