mikronezja
02.05.05, 00:13
Zapraszam do dyskusji.
Zakładając, że takie zjawisko ma miejsce (z powodu subtelności zjawisk
leżących u jego podłoża jest trudne do wywołania pod kontrolą w sposób
powtarzalny) to jaki może być jego mechanizm fizykalny ? (odrzucam określenia
typu cud używane do zjawisk, których nie potrafimy AKTUALNIE wyjaśnić na
podstawie dotychczasowej wiedzy naukowej).
Tak się zastanawiam nad tym zjawiskiem, opisywanym w różnej literaturze mniej
lub bardziej precyzyjnym językiem, od jakiegoś czasu. Czytałem o różnych
badaniach mających na celu wykrycie nośnika informacji pomiędzy dwoma
osobnikami o podobnej strukturze centralnego układu nerwowego.
Jeżeli nośnikiem jest fala elektromagnetyczna to jakie może mieć parametry ?
Sądząc z tego z jaką częstotliwością generują swoje "strzały" neurony to musi
być to fala bardzo długa (częstotliwości najwyżej do kilkuset Hz i to na
krótkim dystansie). Tu wychodzi jednak problem długości anteny do fal
długich, która też powinna być długa.
Druga sprawa, to to, że w tym samym czasie impulsuje wieleset milionów
neuronów u jednej osoby i to w sposób mniej lub bardziej skorelowany.
Dookoła robią to samo neurony w układach nerwowych innych osób.
Jakie więc muszą być spełnione warunki, by utworzyła się para nadawczo-
odbiorcza i jaka może być precyzja i zasięg takiego przekazu ?
Teoretycznie (zakładam dla ustalenia uwagi, że zjawisko istnieje realnie)
struktury nadajnika i odbiornika muszą być podobne w sensie budowy
strukturalnej i fizycznej.
Mózg nadawcy generuje sygnał złożony o charakterze pseudoszumowym
(wyładowania wieluset milionów neuronów) i jakimś układzie przestrzennym
wynikającym z faktu, że mózg ma określone wymiary przestrzenne.
Z jakiegoś powodu mózg innej osoby jest w stanie wyizolować ten sygnał z
otaczającego go szumu środowiskowego i przetworzyć go na pojęcia zgodne z
tymi, które zakodował nadawca.
Problem z technicznym (w sensie środków dostępnych nauce) odbiorem sygnału
może wynikać z następujących faktów:
- bardzo małego natężenia sygnału
- nieznajomości szczegółowej struktury kodera i jego budowy przestrzennej
- z powyższego - nie znamy sposobu kodowania
- sygnał ma widmo rozproszone więc nie ma jednej częstotliwości nośnej
- sygnał ma charakter szumu o charakterystyce podobnej jak np. sygnał używany
w technice GPS, który np. na poziomie ziemi ma moc mniejszą niż szumy własne
odbiornika (-160 dBW) a jednak używając odpowiednich metod matematycznych
jesteśmy go w stanie wydzielić z szumu naturalnego i
rozkodować/zidentyfikować.
Oczywiście sygnał modulujący jest dużo-dużo bardziej złożony i ma raczej
nieprzewidywalny charakter.
- inne założenie sygnał nośny nie jest falą elektromagnetyczną a są nim
jakieś parametry fizyczne otaczającej przestrzeni modulowane na poziomie
kwantowym (nie wiem, jakieś drgania metryki przestrzeni, jakieś zjawisko typu
falowego ale w mikroskali o charakterze nieelektrycznym)
Teoretyzując dalej, odbiorca jakoś dostrojony strukturalnie do nadawcy jest w
stanie zinterpretować przestrzenne pobudzenie mózgu jako komunikat i
przedstawić go w czytelnej formie.
Mogę to sobie wyobrazić przy założeniu, że nadawca i odbiorca mają podobny
przebieg wychowania kształtującego pojęcia, tj. że to samo pobudzenie wywoła
w obu mózgach tę samą lub podobną odpowiedź struktur pamięciowych mózgu. Z
dostępnych opisów doświadczeń wynika coś podobnego. Odbierane informacje są
podobne ale nie identyczne z nadanymi tak jakby odbiorca dostawał ogólny
zarys ale jego interpretacja przebiegała na bazie jego dotychczasowych
doświadczeń życiowych kształtujących zawartość pamięci.
Z tego wniosek, że niemożliwa była by łączność pomiędzy osobami o bardzo
różnej wiedzy (np. nadawca nadaje, że widzi trójkąt a odbiorca nigdy w życiu
nie widział trójkąta ani nic zbliżonego kształtem).
Z tego co wiadomo o mózgu wynika, że dokonuje on wieloczynnikowej analizy
dochodzących doń informacji używając do tego zgromadzonej uprzednio wiedzy w
strukturach sieci neuronowych. Potrafi łączyć i interpretować łącznie
informacje, które oddzielnie nie znaczą nic, a dopiero złożone razem dają
wynik (obrys obrazu złożony z nieprzylegających punktów, sygnały zaszumione,
niepełne).
Możliwe, że to co nazywamy telepatią (a także zjawiska subiektywne typu
wyczuwanie, że ktoś na nas patrzy chociaż nie jesteśmy w stanie wyjaśnić jak
to wyczuwamy) jest jakimś objawem umiejętności mózgu łączenia sygnałów, które
rozpatrywane oddzielnie niedają się jednoznacznie zinterpretować jako
konkretna informacja.
Błagam o nie wdeptywanie mnie w ziemię !