Dodaj do ulubionych

Problem "spłaszczonego horyzontu"

16.05.05, 22:48
Przeczytałam dzięki nowemu wątkowi:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=23860316&a=23979396
artykuł pana Jarosława Włodarczyka
www.wiw.pl/astronomia/eseje/astr/wieksza/c1.asp
W pewnym sensie podsumowując autor pisze:
„Wprawdzie spłaszczenie nieboskłonu okazuje się bardzo użyteczne przy
wyjaśnianiu zjawiska pozornego zwiększania się tarczy Księżyca przy
horyzoncie, nie oznacza to jednak, że potrafimy jednoznacznie odpowiedzieć na
pytanie: dlaczego niebo wydaje się nam, i to dość znacznie, przydeptane?”

Odpowiedź wbrew pozorom wydaje mi się prosta. Spłaszczenie nieboskłonu wynika
z pozornej różnicy długości fal fotonów docierających do naszych oczu.
Chcecie wiedzieć, dlaczego? Proszę bardzo. Mamy dwa prostokąty:

PIERWSZY trójkąt jest równoboczny.
Podstawa trójkąta (a) - to najkrótsza odległość od punktu na powierzchni Ziemi
do powierzchni Słońca. Wysokość trójkąta jest taka sama jak podstawa (a).
Wartość przeciwprostokątnej wynika ze wzoru a’2 + a’2 = p’2

DRUGI trójkąt już nie jest równoboczny.
Podstawa trójkąta (b) - to najkrótsza odległość od punktu na horyzoncie ( ale
nie od obserwatora na powierzchni Ziemi!) do powierzchni Słońca czyli b = a -
40km.
Wysokość trójkąta (c) to odległość od oberwatora (!) na powierzchni Ziemi do
powierzchni Słońca.
Wartość przeciwprostokątnej jest jednak taka sama jak pierwszego trójkąta i
równa p’2, więc łatwo nam obliczyć wysokość trójkąta (c) stanowiącą odległość
od obserwatora (!) do powierzchni Słońca. Czyli c’2 = p’2 – (a –40)’2, chociaż
już bez tego wiemy, że c = a + 40km.

Porównajmy OBA trójkąty.
Z drugiego trójkąta wynika, że odległość Słońca od punktu na horyzoncie czyli
o wschodzie Słońca jest minimalnie mniejsza niż odległość Słońca w zenicie do
obserwatora. Z kolei odległość do Słońca w zenicie w pierwszym trójkącie jest
większa niż w drugim. Została ona powiększona o wartość „długości
horyzontalnej” (40km). Okrąg stanowiący horyzont na powierzchni Ziemi ma
promień około 40 km i o taką „długość horyzontalną” odległość Słońca jest
pomniejszona. Dlatego o wschodzie Słońce wydaje nam się większe niż w południe.
Ta pozornie minimalna „ długość horyzontalna” okazuje się istotna ze względu
na wielkość tarczy Słońca, mimo tak znacznej jego odległości. Ta pozornie
minimalna „ długość horyzontalna” jest tak samo istotna w przypadku Księżyca,
który co prawda ma mniejszą tarczę, ale znajduje się odpowiednio blisko Ziemi.

Jeśli ponaddto uwzględnimy fakt, że przeciwprostąkątne w realu nie są prostymi
lecz łukami, a te łuki podwójne tworzą osobno cytowane w artykule: jeden -
łuk „sfery niebieskiej”, a drugi - łuk „spłaszczonego nieboskłonu”, to wcale
nie zmienia faktu, że w pierwszym cięciwa jest po prostu średnicą pewnego
okręgu, którego promień wyznacza odległość od powierzchni Ziemi do powierzchni
Słońca, a w drugim mamy do czynienia z elipsą. Wielka oś (pozioma) tej elipsy
wyznacza dwie odległości do Słońca ( o wschodzie i zachodzie) pomniejszone o
„długość horyzontalną” każda, a wielka oś (pionowa) wyznacza dwie odległości
od Słońca powiększone o „długość horyzontalną”.

Opisane w artykule pozorne „spłaszczenie nieboskłonu” wydawało się użyteczne,
ale prawdopodobnie jest wręcz odwrotnie. Pozorne jest raczej „wybrzuszenie
nieboskłonu” występujące przy zestawieniu opisanej przeze mnie elipsy, której
osie wyznaczają dwie różne (podwójne) odległości do Słońca ze wspomnianym
okręgiem, którego promień wyznacza odległość od powierzchni Ziemi do
powierzchni Słońca. Wiadomo przecież, że dla elipsy, suma odległości każdego
jej punktu od dwóch ognisk (F) jest stała. A ognisko (F) w tym wypadku
wyznacza odległość od punktu na powierzchni Ziemi do powierzchni Słońca. Oto
odpowiedź, dlaczego odległość na horyzoncie staje się pozornie pomniejszona, a
odległość w zenicie staje się pozornie powiększona.

Podsumowując:
O wschodzie Księżyca / Słońca docierają do naszych oczu fotony o krótszej
długości fali z powodu minimalnie, ale jednak skróconej odległości obserwatora
do powierzchni Księżyca/Słońca przez „długość horyzontalną”. Dlatego tarcza
Księżyca /Słońca na horyzoncie jest widziana jako większa. W zenicie z
Księżyca/ Słońca docierają do naszych oczu fotony o minimalnie dłuższej fali,
co pozornie oddala Księżyc/Słońce mimo że nastąpiło pozorne „spłaszczenie
nieboskłonu”. A wszytko to z winy krzywizny powierzchni Ziemi! O wschodzie
obserwujemy tarczę Księżyca powiekszoną o wielkość x, a w południe
pomniejszoną o wielkość x. Czyli te dwa skrajne obrazy różni wielkość 2x.

p.s.
Pan Jarosław Włodarczyk pisze w artykule, że:
„Spójrzmy na Księżyc w pobliżu horyzontu na dwa sposoby: raz, gdy stoimy
normalnie, a raz - pochyleni, z głową w dół, prowadząc obserwacje między
rozstawionymi nogami. (Mniej wygimnastykowani mogą spróbować obserwacji przez
okienko utworzone z kciuka i jeden z palców). Okaże się wówczas, że złudzenie
powiększenia księżycowej tarczy prawie znika.”
A dzieje się tak, ponieważ pochylając się lub tworząc okienko z kciuka i
jednego z palców pomijamy w naszej obserwacji „odległość horyzontalną”.
pozdrowienia
oraz
Całuski
Lola


Obserwuj wątek
    • lolita10 Oczywiście 16.05.05, 23:18


      pomyliłam się w jednym miejscu...

      Jest:

      > Porównajmy OBA trójkąty.
      > Z drugiego trójkąta wynika, że odległość Słońca od punktu na horyzoncie czyli o
      > wschodzie Słońca jest minimalnie mniejsza niż odległość Słońca w zenicie do
      > obserwatora. Z kolei odległość do Słońca w zenicie w pierwszym trójkącie jest
      > większa niż w drugim. Została ona powiększona o wartość „długości horyzon
      > talnej”

      a powinno być:

      Porównajmy OBA trójkąty.
      Z drugiego trójkąta wynika, że odległość Słońca od punktu na horyzoncie czyli o
      wschodzie Słońca jest minimalnie mniejsza niż odległość Słońca w zenicie do
      obserwatora. Z kolei odległość do Słońca w zenicie w D R U G I M trójkącie jest
      większa niż w PIERWSZYM. Została ona powiększona o wartość „długości horyzontalnej”

      Oraz w drugim miejscu...

      jest:

      >>Wielka< oś (pozioma) tej elipsy wyznacza
      >dwie odległości do Słońca ( o wschodzie i zachodzie) pomniejszone o „długość
      >horyzontalną” każda, a wielka oś (pionowa) wyznacza dwie odległości od Słońca
      >powiększone o „długość horyzontalną”.

      Powinno być:

      M A Ł A !!! oś (pozioma) tej elipsy wyznacza
      dwie odległości do Słońca ( o wschodzie i zachodzie) pomniejszone o „długość
      horyzontalną” każda, a wielka oś (pionowa) wyznacza dwie odległości od Słońca
      powiększone o „długość horyzontalną”.

      Przepraszam. Przepraszam. Przepraszam!
      Moje usprawiedliwienie - podekscytowanie nadzieją rozwiązania zagadki

      Całuski
      Lola
      • lolita10 PROśCIEJ & ZWIęZLE 19.05.05, 06:25
        Wydaje nam się, że obiekty na nieboskłonie powinniśmy obserwować jak przez
        soczewkę, która jest idealną półkulą (o powierzchni sferycznej).
        Obserwowałbyś wtedy na przykład obiekt oddalony o np. 1000km, który startuje
        na wschodzie, potem jest w zenicie i ląduje na zachodzie i cały czas byłby
        w takie samej odległości 1000km. Tor lotu zapisałbyś w skali 1 do 10 jako
        półokrąg o promieniu 10cm. Teraz promień tego okręgu powiększ, ale tylko
        u podstawy! o 4 cm (wielkość horyzontalny w skalo 1 do 10). Co się stanie z
        półokręgiem? Zostanie spłaszczony! Spłaszczenie to jest spowodowane "efektem
        horyzontu", a ten z kolei jest wynikiem zakrzywienia kuli ziemskiej.
        Efekt ten nie występuje w zenicie.

        Oczywiście na dnie siatkówki powstaje obraz, który "wygląda" jakby nieboskłon
        został "wybrzuszony". Stąd Słożce o wschodzie wydaje nam się większe niż w zenicie.
    • bonobo44 Re: Problem "spłaszczonego horyzontu" 19.05.05, 21:09
      Gratuluje pomyslowosci i dzieki za ten adres
      www.wiw.pl/astronomia/eseje/astr/wieksza/c1.asp
      Jesli przyjrzysz mu sie uwazniej, zauwazysz zapewne, ze zmiana wielkosci tarczy
      jest tu pozorna (zludzenie optyczne). Tarcza Slonca czy Ksiezyca co najwyzej
      ulega splaszczeniu tuz nad horyzontem. Tu atmosfera dziala jak pryzmat (gestsze
      warstwy blizej powierzchni):
      Jesli narysujesz dwa rownolegle promienie padajace na jedna z przyprostokatnych
      scian pryzmatu, to opuszcza one pryzmat biegnac nadal rownolegle, ale blizej
      siebie.
      Natomiast Twoje uwagi na temat soczewkowania atmosfery do postaci splaszczonego
      niebosklonu sa nader interesujace. W istocie bowiem mamy tu do czynienia z
      gigantyczna soczewka o niewielkim wspolczynniku zalamania, a wiec o bardzo
      dlugiej ogniskowej i to, ze moze dzialac ona jak lupa dla niektorych obiektow
      w przestrzeni kosmicznej nie jest wcale takie niedorzeczne.

      Pozdrawiam serdecznie,

      8)44
      • lolita10 Dzięki za dobre słowo. 21.05.05, 15:01

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka