staua
25.05.05, 16:15
Znowu sie nad tym zastanawiam, wiem, ze temat pojawia sie co jakis czas, ale
mnie opadly glebsze refleksje. Chinczyk z mojego laboratorium konczy doktorat
i szuka jak najlepszego postdoca (jest bardzo dobry, swietnie mu ida
eksperymenty, mysli, tylko jest troche dziwakiem, ale nie przeszkadza mu to
osiagac super wynikow). Cala chinska spolecznosc w Stanach chyba mu w tym
pomaga - kontaktuje glownie chinskich profesorow, a nie-chinskich nagrywaja
mu (tzn. rekomenduja go) Chinczycy z ich laboratoriow. Dostaje referencje od
innych Chinczykow, sam tez pomaga np. przyjezdzajacym doktorantom sie
zaaklimatyzowac...
Dlaczego polska spolecznosc taka nie jest? A moze jest, tylko ja o tym nie
wiem? Musze powiedziec, ze imponuje mi takie zwarte dazenie do celu.