Dodaj do ulubionych

Astrofizycy - pomocy !

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.05, 15:44
Jakl to jest. Im niższe ciśnienie, tym szybciej woda paruje (a lód chyba
szybciej sublimuje). Na jakiej zasadzie w kometach są bryły lodu. Dlaczego
nie wysublimowały błyskawicznie. Czy są tam tysiące, miliony lat?
Obserwuj wątek
    • t0g Re: Astrofizycy - pomocy ! 29.05.05, 17:47
      Gość portalu: ciekawy napisał(a):

      > Jakl to jest. Im niższe ciśnienie, tym szybciej woda paruje (a lód chyba
      > szybciej sublimuje).

      To jest stwierdzenie nieprawdziwe - a przynajmniej nieprecyzyjne. Trzeba jeszcze
      okreslic dokladnie, cisnienie CZEGO. Role odgrywaja dwa czynniki: temperatura i
      cisnienie pary w otoczeniu brylki lodu. Jezeli to cisnienie osiagnie wartosc
      cisnienia pary nasyconej, to dalsze parowanie/sublimacja ustaje.

      Temperatura obiektow znajdujacych sie daleko od Slonca jest bardzo niska. Dane
      na temat cisnienia pary nasyconej wody w tak niskich temperaturach trudno jest
      znalezc, ale prawdopodobnie mozna to sobie obliczyc z tzw. wzoru
      Claussiusa-Clapeyrona.

      Moge to zrobic pozniej.

      Na jakiej zasadzie w kometach są bryły lodu. Dlaczego
      > nie wysublimowały błyskawicznie. Czy są tam tysiące, miliony lat?

      Miliardy chyba...
      • Gość: ciekawy Re: Astrofizycy - pomocy ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.05, 20:54
        Hmmmm....
        • llukiz czyli że tak? 29.05.05, 21:03
          czy że nie?
      • Gość: Carmen S. Re: Astrofizycy - pomocy ! IP: *.lr.centurytel.net 30.05.05, 04:11
        Nie, nie mozna. Podejscie termodynamiczne jest mozliwe gdy proces jest
        rownowagowy. Gdy droga swobodna czasteczki staje sie dluzsza niz sciany
        naczynia taki juz nie jest, poza tym cisnienie staje sie tym czym naprawde jest
        czyli tensorem. Temperatura tez jest tylko wspolczynnikiem jakiegos rozkladu,
        gdy takiego nie ma mowienie o temperaturze nie ma sensu, nie ma wiec czegos
        takiego jak temperatura w prozni kosmicznej, to co termometr pokaze to
        temperatura termometru, termopara pokaze co innego (oczywiscie to sie nie
        sprawdza w laboratorium bo termometr jest w rownowadze radiacyjnej ze sciankami
        naczynia, kometa nie jest).
        • t0g Tak Carmen, oczywiscie masz racje... 30.05.05, 05:35
          Proces jest oczywiscie nierownowagowy i podchodzic z formalizmem odpowiednim dla
          procesow rownowagowych jest oczywistym absurdem. Trzeba od razu z "narzedziami"
          jakiejs bardziej zaawansowanej mechaniki statystycznej. Ale ja na tym sie akurat
          kompletnie nie znam, wiec lepiej juz nie bede zabieral glosu.

          Jedno tylko, co moge powiedziec - to z doswiadczen praktycznych. Ja w swojej
          pracy mam duzo do czynienia z aparatura kriogeniczna. Jesli woda sie dostanie do
          kriostatu, to moze to byc zmora. Woda odparowuje i "psuje" proznie w ukladzie. Z
          tym, ze woda (czy raczej szron) na najbardziej zewnetrznej czesci kriostatu (od
          srodka, znaczy). Jesli oszronia sie wewnetrzne czesci, to z tym mozna czasem
          przezyc, bo jak sie je schlodzi do temperatury azotowej, to cisnienie pary staje
          sie tak nikle, ze w ogole przestaje to miec jakiekolwiek znaczenie.

          O temperaturze samej prozni kosmicznej trudno mowic, ale bryla lodu jakas
          temperature ma, i na pewno daleko od Slonca jest to temperatura niska. Ja
          przypuszczam wiec, ze parowanie jest wtedy bardzo wolne.

          Problem jest jednak na pewno "rozpracowany" w detalach i trzeba by tylko
          poszukac, zeby poznac odpowiedz.
        • devegas Re: Astrofizycy - pomocy ! 30.05.05, 23:24
          Carmen, oczywiście o temperaturze czystej próżni nie ma co mówić bo to nonsens ale przestrzeń kosmiczna przecież nie jest próżnią tylko jest wypełniona przynajmniej promieniowaniem reliktowym. O temperaturze promieniowania chyba możemy mówić.
          Określa się, że temperatura tego promieniowania reliktowego wynosi około 3 K.
          Zwykłym termometrem oczywiście temperatury tego promieniowania nie zmierzymy ale są takie termometry jak pirometry czy termometry balometryczne które mierzą temperaturę promieniowania.
          • t0g Re: Astrofizycy - pomocy ! 30.05.05, 23:55
            devegas napisał:

            > Carmen, oczywiście o temperaturze czystej próżni nie ma co mówić bo to nonsens
            > ale przestrzeń kosmiczna przecież nie jest próżnią tylko jest wypełniona przyna
            > jmniej promieniowaniem reliktowym.

            Drogi Devegasie,

            Mylisz dwie rzeczy.

            Zauwaz:
            Idac szlakiem Twojego rozumowania, mozna by powiedziec tak: uklad sloneczny w
            naszym rejonie wypelniony jest swiatlem slonecznym. Temperatura tego swiatla
            wynosi, jak wiadomo, 6000 K. A wiec temperatura w naszym rejonie Ukladu
            Slomecznego wynosi ok. 6000 K.

            Promieniowanie reliktowe ma rozklad widmowy promieniowania ciala doskonale
            czarnego o temperaturze 2.98 (bodajze?) K, stad mowimy o jego temperaturze.

            W mechanice statystycznej mowi sie jak najbardziej o "gazie fotonowym", ale
            zawsze mamy wtedy na mysli "gaz fotonowy" wypelniajacy jakas wneke, czyli bedacy
            w rownowadze termicznej z owa wneka, no i automatycznie, jesli mowimy o
            temperaturze gazu, to musi sie ona zgadzac z temperatura wneki...

            Ale, czy mozna mowic o temperaturze niezaleznie istniejacego gazu fotonowego?
            Trza sie chwile zastanowic...
            • t0g Wszystko cofam! 31.05.05, 00:32
              Znalazlem odpowiedni ustep w odpowiedniej ksiazce. Wszystko, co mowisz, ma sens.
              Z pewnymi drobnymi poprawkami...
            • devegas Re: Astrofizycy - pomocy ! 31.05.05, 00:57
              Tezerogu , nie zrozumiałeś mnie.
              Oczywiście nie można mówić o temperaturze w rejonie układu słonecznego bo to jest bez sensu jak mówienie o temperaturze próżni. O temperaturze możemy mówić w odniesieniu do konkretnego obiektu. Tak, można powiedzieć że temperatura promieniowania słonecznego ma ok 6000 K , a temperatura jakiegoś obiektu w rejonie układu słonecznego ileś tam stopni Kelwina.
              • t0g Temperatura prozni 31.05.05, 02:51
                Tu jest fragment z podrecznika H.Callena, bardzo znanego amerykanskiego eksperta
                od termodynamiki (niezyjacego juz):

                "The Universe is considered cosmologists to be an expanding electromagnetic
                cavity containing radiation that now is at a temperature of 2.7 K."

                Podane jest wyprowadzenie wzoru na entropie gazu fotonowego:

                S= 4/3 x (bVU^3)^(1/4)

                Znaczy to jest czwarty pierwiastek z tego, co jest w pierwszej parze nawiasow -
                gdzie b oznacza tzw. stala Stefana-Boltzmanna, V - objetosc, i U - calkowita
                energie. Pochodna entropii wzgledem energii wewnetrznej to odwrotnosc
                temperatury, wiec dostaje sie, ze temperatura to czwarty pierwiastek z wyrazenia
                (U/bV).

                Z tego, co Callen pisze, nalezaloby wyciagnac wniosek, ze objekt znajdujacy sie
                w kosmicznej prozni w rejonie, gdzie swiatlo gwiazd stanowi juz nieistotny
                czynnik i nie "nagrzewa" go, to osiagnie on stan rownowagi promieniowaniem
                reliktowym i jego temperatura sie ustali na 2.7 K wlasnie.

                Czyli... termometrem bys jednak mogl zmierzyc!
              • t0g Devegasie: okazuje sie, ze wszysto, co wiedzialem 31.05.05, 22:44
                ...mikrofalowym promieniowaniu reliktowym w Kosmosie (CMB), wiedzialem zle.
                Poczytalem sobie teraz i juz wiem chyba lepiej. W kaszdym razie jednak, odwoluje
                wszysto, co do tej pory w tym watku powiedzialem!

                Ja myslalem, ze tylko sam rozklad widmowy tego promieniowania odpowiada
                temperaturze 2.72 K. Tymczasem, to nie tylko sam ksztalt widma pasuje do tej
                temperatury, ale i natezenie promieniowania, czyli gestosc energii. Czyli jest
                to promieniowanie rownowagowe, jak wewnatrz wneki o temperaturze 2.72 K. Czyl
                Wszechswiat jest taka wneka, ino bez scian. Wypelnia go gaz fotonowy o
                temperaturze 2.72 K. Czyli mowienie o temperaturze prozni MA sens.

                Dosc duzo sie naszukalem, zeby znalezc dane dotyczace energii CMB. Ale znalazlem
                w koncu: strumien wynosi 996 nW/m^2/steradian, a gestosc energii (o te dana
                nawet wiecej mi chodzilo) jest 2.62x10^5 eV/m^3. Musze jeszcze sobie policzyc z
                wzoru Plnanka gestosc energiii w "zwyklej" wnece o temperaturze 2.72 K, zeby juz
                byc na 100% pewien, ze wszystko dobrze rozumiem.


                Ekspansja Wszechswiata jest procesem izoentropowym, wiec ten gaz sie stopniowo
                ochladza - na poczatku mial ponoc 3000 K.
                • devegas Re: Devegasie: okazuje sie, ze wszysto, co wiedzi 31.05.05, 23:48
                  Tezerogu, przyznam się że trochę nie rozumiem Twojej ostatniej wypowiedzi. Ja trochę inaczej rozumiem kwestię promieniowania reliktowego i wogóle promieniowania.
                  Obojętnie czy rozpatrujemy tę kwestię falowo czy korpuskularnie (gaz fotonowy) to każde promieniowanie ma energię a w związku z tym ma temperaturę (zgodnie z równaniem Boltzmana zależności energii promieniowania ciała doskonale czarnego od temperatury w czwartej potędze). Nie rozumiem jak promieniowanie może mieć rozkład widmowy jak piszesz a nie posiadać temperatury. Oczywiście jest zależność bodaj że Wiena która pozwala określiś temperaturę promieniowania na podstawie maksimum rozkładu widma promieniowania ale to jest ta sama temperatura wynikająca z energii promieniowania.
                  Nie bardzo rozumiem jak doszedłeś do tego że próżnia ma temperaturę. Promieniowawnie reliktowe jest promieniowaniem zrównoważonym ale przecież możemy wydzielić przestrzeń gdzie nie będzie promnieniowania relikowego (wypompować gaz fotonowy) i w tym obszarze nie możemy mierzyć żadnej temperatury.
                  • t0g Re: Devegasie: okazuje sie, ze wszysto, co wiedzi 01.06.05, 02:52
                    devegas napisał:

                    > Tezerogu, przyznam się że trochę nie rozumiem Twojej ostatniej wypowiedzi. Ja t
                    > rochę inaczej rozumiem kwestię promieniowania reliktowego i wogóle promieniowan
                    > ia.
                    > Obojętnie czy rozpatrujemy tę kwestię falowo czy korpuskularnie (gaz fotonowy)

                    "gaz" nie musi implikowac kopuskularnosci czy falowosci, wtrace. Podstawowy
                    model gazu skladajacego sie z ATOMOW w kwantowym statystyczno-mechanicznym
                    podejsciu jest bardziej falowy niz korpuskularny.


                    > to każde promieniowanie ma energię a w związku z tym ma temperaturę (zgodnie z
                    > równaniem Boltzmana zależności energii promieniowania ciała doskonale czarnego
                    > od temperatury w czwartej potędze).

                    To sie chyba nazywa "prawo Stefana-Boltzmanna"? I mowi, ze calkowita moc
                    wyprominiowana przez cialo doskonale czarne jest P = sigma x A x T^4, gdzie
                    sigma to stala Stefana-Boltzmanna, a A to powierzcnia.

                    No, ale z Twoim argumentem o temperaturze sie nie zgadzam. Bo, na przyklad,
                    wezmy cialo o powierzchin 1 m^2 i temperaturze T. I drugie o temperaturze 1/2 T
                    i powierzchni 16 m^2. I trzecie o temperaturze 1/3 T i powierzcni 81 m^2.
                    Wszystkie beda wypromieniowywac te sama ilosc energii w jednostce czasu, mimo
                    bardzo roznych temperatur. Zatem sama energia nie moze byc "wyznacznikiem"
                    temperatury promieniowania.

                    No, chyba, ze bedziemy mowic o promieniowaniu z jednostki powierzchni - to wtedy
                    jego moc faktycznie okresla temperature. Ale w takim wypadku musimy cos
                    wiedziec o zrodle - jaka ma powierzcnie? Jesli rozmiarow zrodla nie znamy, to z
                    wyznaczeniem temperatury bedzie problem.


                    Nie rozumiem jak promieniowanie może mieć
                    > rozkład widmowy jak piszesz a nie posiadać temperatury. Oczywiście jest zależn
                    > ość bodaj że Wiena która pozwala określiś temperaturę promieniowania na podstaw
                    > ie maksimum rozkładu widma promieniowania...

                    Prawo Plancka. "Prawo Wiena" to dosc prosciutkie epmiryczne prawo, ktore mowilo,
                    ze iloczym temperatury i dlugosci fali, przy ktorej przypada maksimum, jest
                    staly. No i wartosc tej stalej zostala wyznaczona doswiadczalnie. Natomiast
                    prawo Plancka opisuje dokladnie ksztalt calego rozkladu.


                    ale to jest ta sama temperatura wynik
                    > ająca z energii promieniowania.

                    No wlasnie, jak to uzasadnilem powyzej, niezupelnie...

                    Na podstawie pomiarow ksztaltu widma mozeny zmierzyc temperature odleglej
                    gwiazdy, nic nie wiedzac o jej rozmiarach. Na podstawie energii - musielibysmy
                    juz wiedziec, jaka jest powierzchnia tej gwiazdy.


                    > Nie bardzo rozumiem jak doszedłeś do tego że próżnia ma temperaturę. Promieniow
                    > awnie reliktowe jest promieniowaniem zrównoważonym ale przecież możemy wydzieli
                    > ć przestrzeń gdzie nie będzie promnieniowania relikowego (wypompować gaz fotono
                    > wy) i w tym obszarze nie możemy mierzyć żadnej temperatury.


                    Racja - oczywiscie powinienem byl napisac: "proznia kosmiczna", czy "niczym
                    nieoslonieta proznia kosmiczna".

                    Pozdrawiam, t0g
                    • devegas Re: Devegasie: okazuje sie, ze wszysto, co wiedzi 01.06.05, 16:12
                      Tezerogu, wątek dotyczy komet więc nie chcę się za bardzo rozwodzić na temat promieniowania. Ale temat mnie zainteresował i trochę sobie wczoraj poczytałem i poprzypominałem teorii.
                      Więc oczywiście masz rację, moje spekulacje tyczą się nie energii ale energii promieniowania na jednostkę powierzchni w czasie ( wyczytałem że to tak mądrze się nazywa Egzytancja) oraz dotyczą tylko ciała doskonale czarnego.
                      Jeżeli chcielibyśmy odnieść równanie Plancka i Boltzmana do ciał rzeczywistych ( czyli jak to napisałeś że zależy temperatura promieniowania od powierzchni ciała promieniującego ) to oczywiście masz rację ale tu sprawa się bardzo komplikuje, wchodzi równanie Kirchoffa i i cała masa współczynników właściwych ciału: emisyjności, absorbcji, transmisji i odbicia.
                      No ale warto coś sobie przypomnieć.
                      Swoją drogą niewiedziałem że syn Maxa Planck'a brał udział w zamachu na Hitlera i został stracony.
                • Gość: Carmen S. Re: Devegasie: okazuje sie, ze wszysto, co wiedzi IP: *.lr.centurytel.net 01.06.05, 00:10
                  Tyle ze w oryginalnym pytaniu wcale nie chodzi o promieniowanie reliktowe i
                  jego nie znaczaca nic energie (z punktu widzenia komety). Chodzi w nim o stany
                  posrednie czyli takie, w ktorych nie mozna zakladac ze promieniowanie od
                  okolicznych gwiazd jest nieistotne ale nie jest ono tez na tyle duze aby myslec
                  jak o sublimacji pod kloszem w laboratorium. Co do sublimacji polecam tez
                  wykres fazowy tlenku wodoru.
                • meehow1 To wszystko jest dosc skomplikowane 01.06.05, 02:16
                  Komety docierajace w poblize Slonca ulegaja sublimacji. Nastepuje ona, gdy
                  kometa jest w odleglosci mniejszej niz 3 jednostki astronomiczne od Slonca.
                  Natomiast komety z peryferiow Ukladu Slonecznego poruszaja sie nie w absolutnej
                  prozni wypelnionej promieniowaniem reliktowym, ale wewnatrz osrodka
                  miedzygwiazdowego. Zgodnie z klasycznym modelem sklada sie on z dwoch faz: fazy
                  zimnej o temperaturze 100 kelwinow i gestosci 10 atomow/cm^3 i fazy cieplej o
                  temperaturze 10 tysiecy kelwinow i gestosci 0,1 atomu/cm^3 (co do rzedow
                  wielkosci). Z obserwacji rentgenowskich wynika, ze istnieje jeszcze faza goraca
                  o temperaturze miliona kelwinow. Nasz Uklad Sloneczny jest zapewne otoczony
                  przez faze ciepla. Tak wiec komety poruszaja sie w gazie o temperaturze okolo
                  10 tysiecy kelwinow. Temperatura promieniowania reliktowego to przy tym pestka.
                  Sublimacji przeciwdzialac moze warstwa zwiazkow weglowych o grubosci od
                  centymetra do metra, ktora pokrywa jadro komety. Jadra komet sa czarniejsze od
                  sadzy - odbijaja zaledwie kilka procent padajacego swiatla.
                  PS. Co prawda z wyksztalcenia jestem astrofizykiem, ale nigdy nie zajmowalem
                  sie ani kometami, ani osrodkiem miedzygwiazdowym, i dlatego moglem powyzej
                  palnac jakies glupstwo (chociaz mam nadzieje, ze nie).
                  • t0g No, nareszczie Pan Bog nam zeslal kogos kompeten- 01.06.05, 08:58
                    ..tnego (choc sie wykreca, ze niby malo wie).

                    Fascynujace! Co powoduje, ze ten gaz ma taka wysoka temperature?
                    Przy czym jego pojemnosc cieplna musi byc znikoma, bo przy takiej gestosci to
                    jeden mol gazu zajmuje - drobiazg - objetosc rzedu miliarda kilometrow
                    szesciennych. Wiec wiele ciepla nie jest w stanie komecie chyba oddac...
                  • Gość: ciekawy Re: To wszystko jest dosc skomplikowane IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.05, 19:46
                    No dobra, ale skoro jądro komety odbija tylko kilka procent światła, to od
                    strony naświetlnej powinno się szybko nagrzewać i sulimować czy parować poprzez
                    fazę cikłą. Mam tu na myśli bryły lodu w nim zawarte. Skoro krążą miliony czy
                    miliardy lat.
                    • t0g Re: To wszystko jest dosc skomplikowane 01.06.05, 20:05
                      Gość portalu: ciekawy napisał(a):

                      > No dobra, ale skoro jądro komety odbija tylko kilka procent światła, to od
                      > strony naświetlnej powinno się szybko nagrzewać...

                      Niekuniecnie...Z cialem czarnym jest, widzisz, tak, ze ono wypromieniowuje
                      dokladnie tyle samo energii, ile absorbuje (to jest nawet jedna z mozliwych
                      definicji ciala czarnego). Ciala czarnego nie mozna rogrzac do dowolnie wysokiej
                      temperatury przy pomocy promieniowania. Cieplo trza dostarczac inna droga...
                    • meehow1 Re: To wszystko jest dosc skomplikowane 01.06.05, 23:18
                      Wszystko sie zgadza. Ogromna wiekszosc komet tworzy tzw. oblok Oorta, ktory
                      powstal wraz z calym Ukladem Slonecznym 4,5 miliarda lat temu. Oblok ten
                      rozciaga sie na odleglosc 100 tysiecy jednostek astronomicznych od Slonca,
                      czyli 100 tysiecy razy dalej niz promien orbity Ziemi. Oswietlenie (ktore
                      zalezy od kwadratu odleglosci) jest tam (100 tysiecy)^2 = 10 miliardow razy
                      slabsze niz na Ziemi, czyli praktycznie zadne. Z tej odleglosci Slonce wyglada
                      jak jedna z wielu gwiazd. Nie podgrzewa ono komet wystarczajaco, by sublimowaly.

                      Co pewien czas jakas perturbacja (np. przelatujaca w miare blisko inna gwiazda)
                      wytraca niektore komety z ich poczatkowych orbit i kieruje je w strone Slonca.
                      Gdy kometa zbliza sie do naszej gwiazdy na odleglosc mniejsza niz 3 jednostki
                      astronomiczne, zaczyna sublimowac. Wiekszosc takich komet raz okrazy Slonce i
                      odleci w sina dal. Niektore jednak wpadna w pole grawitacyjne Jowisza lub innej
                      wielkiej planety i moga zostac umieszczone na orbicie okresowej. Co kilka-
                      kilkadziesiat lat zblizaja sie wowczas do Slonca i wtedy sublimuja. Po kazdym
                      zblizeniu sa coraz mniejsze. Najlepszym przykladem jest Kometa Halleya.
                      Ostatnie dwa zblizenia (w 1910 i w 1986 roku) byly juz malo spektakularne.
                      Nastepne (w 2062 roku) bedzie zapewne jeszcze mniej widowiskowe - jadro komety
                      sie kurczy.
                      • devegas Re: To wszystko jest dosc skomplikowane 02.06.05, 00:38
                        Może dodam jeszcze, że komety pochodzą również z pasa Kuiperta który jest trochę bliżej Słońca (100 j.a. od Słońca) ale tam jest też wystarczająco "zimno" żeby lotne substancje komety były w fazie stałej. Pas Kuiperta jest za Plutonem a Pluton ma ok.-235 stC i pokryty jest stałym metanem . Z pasa Kuiperta wpadają do środka głównie komety okresowe a z obłoku Oorta głównie jednopojawieniowe ( o trajektorii hiperbolicznej).
                        Jak zauważyłeś komety sublimując stają się coraz mniejsze aż w końcu stają się po prostu planetoidami (wszystko lotne wysublimowało) które co raz biegają koło Ziemi i innych plantet i napędzają stracha astronomom.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka