Dodaj do ulubionych

proof reading...

25.06.05, 16:21
Wlasnie dostalem wczoraj moj tekst posprawdzany jezykowo i merytorycznie
przez mojego szefa... I zawsze w takich momentach mozna sie zalamac,
bo przekonany jestem ze napisalem niezle i swobodnie, ale to co wychodzi
z "pralki" native speakera jest juz zupelnie innym jezykowo produktem.
"English is the language that we all know well, but not sufficient enough."
Czuje sie troche jak z buszu.
Marze o jakim kursie "creative writing" dla naukowcow...

Tez tak macie? Jak radzicie sobie ze strona jezykowa tekstow?
Kk
Obserwuj wątek
    • lukasz97 Re: proof reading... 25.06.05, 18:03
      koekast napisał:

      > Wlasnie dostalem wczoraj moj tekst posprawdzany jezykowo i merytorycznie
      > przez mojego szefa... I zawsze w takich momentach mozna sie zalamac,
      > bo przekonany jestem ze napisalem niezle i swobodnie, ale to co wychodzi
      > z "pralki" native speakera jest juz zupelnie innym jezykowo produktem.
      > "English is the language that we all know well, but not sufficient enough."
      > Czuje sie troche jak z buszu.
      > Marze o jakim kursie "creative writing" dla naukowcow...
      >
      > Tez tak macie? Jak radzicie sobie ze strona jezykowa tekstow?
      > Kk

      hehe... najpierw slysze od szefa, ze niezle napisane a potem...
      czeerwono, ze az strach :o[

      na pocieszenie mam tylko ze, czy native czy tez nie, kazdemu
      sie u nas oberwie ;o) i to, ze gosc jest jednym z tych co
      ladniej/zgrabniej pisza...

      l

      • ex-rak Re: proof reading... 25.06.05, 18:56
        Tez tak mamy. Moja metoda to minimalizacja naukowej poezji, zwiezlosc i
        konkretnosc dyskusji. Przedstawiam wyniki, a nie talent erudyty lingwisty.
        Nie tylko w artykulach, czy posterach, ale tez w roznych raportach.
        • akawill Re: proof reading... 25.06.05, 19:07
          Też mam takie podejście. Kiedyś chciałem być bardziej erudytą i zejście na
          suchy naukowy jezyk wymagało trochę wysiłku. Ale ...z czasem można z powrotem
          zacząć "kolorować" bez ujmy dla przekazu.
          • koekast Re: proof reading... 27.06.05, 22:50
            no w sumie macie racje - choc ja np nie zawsze mam wyniki w stylu "wyszlo tyle
            i tyle,wiec podejrzewam to i to" ale tez czesto opisy metod typu "jesli biolog
            mowi, ze mu sie ten gen podoba, to zwiekszymy mu ilosc czerwonych kreseczek i
            bedzie sie cieszyl jeszcze bardziej..." ;)
            Poza tym lekkosc stylu przydalaby mi sie, zeby przekazac innym jak bardzo
            mi sie podoba to co robie :)
            • staua Re: proof reading... 27.06.05, 22:58
              Hmmm... lubie pisac, niezaleznie od jezyka i zaden szef jakos za duzo czerwieni nigdy mi nie wciskal w
              prace. Wynika to z generalnej grafomanii i ksiazkomanii. Czasem mam wielka ochote pisac
              nieprecyzyjne, kwieciste teksty (zwlaszcza we wstepach i dyskusjach), ale pohamowuje sie. Moj szef ma
              tylko swoje ulubione zwroty stylistyczne, na ktore lubi zmieniac inne zwrite (jeden z jego ulubiencow to
              "has created a great deal of excitement" mozesz tego uzyc, Koekast, jak chcesz podkreslic, ze cos Ci
              sie podoba :-). On wciska to prawie do kazdego artykulu, grantu, abstraktu, nie wiem, czemu tak to
              lubi...).
              Chyba nawet bardziej lubie pisac niz robic wyniki :-) a to juz niedobrze...
              • bromboosia Re: proof reading... 28.06.05, 12:48
                A jestes na jakims uniwerku? np u mnie sa organizowane takowe kursy zarowno na
                potrzeby "przemawiajacych" na rozmaitych prezentacjach, jak i "piszacych"
                artykuly, raporty etc. Moze warto poszukac...POzdrawiam
                • koekast historii cd... 29.06.05, 16:25
                  dzisiejsza rozmowa z kierownikiem:

                  - Wiesz, fajnie nam to wyszlo, tylko trzebaby w paru miejscach miedzy akapitami
                  jakies takie laczniki popisac.
                  - Znaczy sie, zeby byla ciaglosc narracji?
                  - No wlasnie.

                  Biore sie wiec za tworzenie literatury.
                  :))
                  • edytais Re: historii cd... 29.06.05, 20:30
                    Moze tez taki szef sie przytrafic, ktory po prostu uwaza za swoj obowiazek mocno
                    prace czerwienic, czy trzeba czy nie. Moj szef to mnie z rownowagi wypowadzal
                    tym sprawdzaniem, chociaz raz to sie usmialam. Sprawdzil raz, zmienil pare
                    moich zdan, poprawilam. Nastepne sprawdzanie, skresli swoje wlasne zdania z
                    pierwszego sprawdzania i to tak bardzo krytycznie, i napisal prawie slowo w
                    slowo tak jak ja mialam na poczatku. Tak bylo nagminnie! W koncu jak mi
                    oddawal prace po sprawdzeniu to ja wlasciwie poprawialam tylko bledy
                    ortograficzne czy rzeczywiscie jak cos razilo. dosyc mialam przepisywania po
                    kilka razy konczac na tym co mialam przed pierwszym sprawdzaniem!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka