Gość: bebe IP: 212.244.68.* 22.05.01, 15:27 wlasciwie to mnie dreczy to jedno pytanie dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic dla czystego ateisty to pytanie nie lada. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Nefilim Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic IP: 195.205.163.* 22.05.01, 16:18 Bo gdyby istnialo nic to bylo by czyms,gdyz istnienie imlikuje byt.Jesli cos istnieje to jest bytem,zreszta to nieco inna forma tego samego rdzenia,istnienie to czasownik a byt to rzeczownik o wspolnym pochodzeniu.Istniejace nic jest jak oksymoron,paradoks slowny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thrundui Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic IP: *.*.*.* 22.05.01, 20:28 przeciez istnieje zbior pusty! jezeli zbior pusty to nie jest nic to pozostaje juz tylko pytanie dlaczego nie istnieje? ale tego pytania nikt nie zauwazy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Msych Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic IP: 192.168.3.* / *.uznam.net.pl 22.05.01, 23:09 A w czym jest byt bardziej istny od niebytu? I dlaczego raczej cos niz nic? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
apsara Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic 28.05.01, 13:16 Można by powiedzieć, że zbiór pusty istnieje podobnie, jak pusty garnek... Oczywiście, to zupełnie inny poziom rzeczywistości - zbiór pusty to byt myślowy, i tu by można dyskutować do końca świata - istnieje to to czy nie... Ale nie dlatego, że pusty, a dlatego, że to pojęcie, twór umysłu, a nie "twarda" rzeczywistość. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
rmilik Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic 29.05.01, 08:15 Gość portalu: Nefilim napisał(a): > Bo gdyby istnialo nic to bylo by czyms,gdyz istnienie > imlikuje byt.Jesli cos istnieje to jest bytem,zreszta > to nieco inna forma tego samego rdzenia,istnienie to > czasownik a byt to rzeczownik o wspolnym > pochodzeniu.Istniejace nic jest jak oksymoron,paradoks > slowny. Po angielsku nothing exists, czyli nic istnieje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Uwazny Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.01, 18:03 Gość portalu: Nefilim napisał(a): > Bo gdyby istnialo nic to bylo by czyms,gdyz istnienie > imlikuje byt.Jesli cos istnieje to jest bytem,zreszta > to nieco inna forma tego samego rdzenia,istnienie to > czasownik a byt to rzeczownik o wspolnym > pochodzeniu.Istniejace nic jest jak oksymoron,paradoks > slowny. Wypowiedziales sie w innym miejscu Forum, ze czlowiek biegly w naukach scislych moze byc humanista, zas humanista nigdy nie bedzie mogl dyskutowac na tematy scisle. Otoz, moj drogi, niezupelnie masz raqcje z ta wyzszoscia. "Istnienie" nie jest niestety czasownikiem, tylko rzeczownikiem. Jezeli nie wierzysz, sprobuj odmienic przez przypadki, tak jak uczyli w szkole podstawowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Julek Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic IP: *.larney.dialup.pol.co.uk 22.05.01, 23:17 Wlasnie ze nic istnieje, bo gdyny nic nie istnialo to wtedy istnialo by cos. Gdy nie istnieje cos, wtedy istnieje nic. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marlene Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic IP: *.ceu.hu 27.05.01, 19:48 to takie ontologiczne, a ja mam bardziej etyczne i wcale niesmieszne: dlaczego robic cos, a nie- nic? pytanie mnie dreczy co dnia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Julek Re: Marlene IP: *.toobed.dialup.pol.co.uk 27.05.01, 21:35 Gość portalu: Marlene napisał(a): > to takie ontologiczne, a ja mam bardziej etyczne i wcale niesmieszne: > > dlaczego robic cos, a nie- nic? > > pytanie mnie dreczy co dnia Jezeli lezy sie na lozku, patrzac bezmyslnie w sufit, to sie robi nic. Nie mozna powiedziec ze sie nic, nie robi, bo wtedy robi sie cos, a jezeli robi sie cos, to sie nie robi nic. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: freek Dreczace pytanie IP: *.cs.tut.fi 28.05.01, 10:01 >wlasciwie to mnie dreczy to jedno pytanie Jezeli kogos DRECZA pytania tego typu moze to byc objawem zmian na tle depresyjnym. Jezeli udreka bedzie sie nasilala a szczegolnie gdy pojawia sie kolejne pytania: o sens/bezsens zycia, nicosc istnienia, itp., nalezy udac sie do psychiatry. Poczatkowe objawy depresji nadzywczaj czesto zwiazane sa z takimi pytaniami, terapia na tym etapie daje 100% poprawe. Pozniej moze byc znacznie gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
apsara Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic 28.05.01, 13:11 Gdy nie istnieje coś, to zawsze jeszcze może istnieć coś innego! A nic w tym kontekście to tylko hipostaza. Mamy w j. polskim tę fatalną podwójną negację i w dodatku skłonność do rzeczownikowego opisywania stanów, przez co się biorą jakieś nowe, paradoksalne "quasi-byty", jak np to nic. Osobiście radzę: brzytwą je! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic IP: 212.191.70.* 28.05.01, 18:15 Tylko jeden Bog moze stwierdzic , ze istnieje nic. Nawet proznia fizyczna bez czastek z masa spoczynkowa i bez fotonow nie jest nicoscia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TB Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.01, 16:04 Pozdrowienia dla uczestników wątku i Apsary. Byt jest, niebyt nie jest, czyli o dualiźmie bytów pojęciowych. Zastanawiając się nad tym czy coś jest i nie jest zarazem bierzemy udział w analizie bytów pojęciowych. Istnieją one w naszym umyśle pod postacią słów i tworzą świat, w którym żyjemy. Ponieważ są jedyną daną nam formą poznania (przekazywania poznania) stają się dla nas odzwierciedleniem rzeczywistości. Nazywam je bytami pojęciowymi w odróżnieniu od bytów fizycznych. W bytach pojęciowych wyróżniam byty pierwotne (aksjomatyczne), stanowiące podstawę opisywania (opisywanej) rzeczywistości. Są to: tak | nie coś | nic jest | nie jest. Jak widać z prostego powyższego zestawienia do wyrażenia przeciwieństwa jest musiałem użyć innego pierwotnego bytu pojęciowego nie. A więc by sprostać niebytowi muszę utożsamić: coś z jest (byt) i nic z nie jest (niebyt). W ten sposób unikam niefortunnego sformułowania: byt jest, niebyt nie jest lub byt jest, niebyt jest. A cechą najistotniejszą dla mojego poznania staje się dualizm bytów pojęciowych. Z poważaniem TB. Odpowiedz Link Zgłoś
apsara Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic Do TB 01.06.01, 17:57 Nasze poznanie i rozumienie świata jest zawsze oparte na przeciwstawieniach, i nie umiemy inaczej, to prawda. Jednak gdy sięgamy tych najbardziej podstawowych zagadnień, ta dualność nas trochę chyba gubi. "coś", "jest", "byt" - te słowa mają oddawać treść najogólniejszą, obejmują wszystko. ("wszystko" się z nimi zrównuje). Dokładamy do nich przeciwieństwo, zgodnie z budową naszego umysłu, i tworzy nam się "nic", "niebyt", "nie-jest". Ale one nie mają desygnatów! Nie mogą ich mieć, skoro są przeciwieństwem "wszystkiego"! Są to więc byty czysto pojęciowe - jedynie na tym poziomie istnieją. Podczas gdy "coś" etc odnoszą się do rzeczywistości. Do CAŁEJ rzeczywistości. Nie chcę tu sugerować jakiegokolwiek wartościowania - że niby co oparte na rzeczywistości to "lepsze" od tego, co abstrakcyjne, czy na odwrót. Tylko zaznaczam, że te dwie grupy pojęć nie są równorzędne. I jest to jedyny przypadek, gdy człony przeciwieństwa mają inny status. We wszelkich "niższych" - bardziej szczegółowych - kategoriach występują pojęcia "genetycznie" (w pierwotnym znaczeniu, od genesis) pokrewne. Jeśli jednak w jednym pojęciu chcemy ująć wszystko, co możemy w ogóle ująć - czyli "byt", to musimy wkroczyć w paradoksy. Nieubłaganie. Nawet, jeśli bardzo dokładnie rozważa się swój "warsztat" pojęciowy. Tak mi się wydaje. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alka Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic IP: 10.10.10.* / *.mr.com.pl 05.06.01, 15:17 Gość portalu: Fizyk napisał(a): > Tylko jeden Bog moze stwierdzic , ze istnieje nic. > Nawet proznia fizyczna bez czastek z masa spoczynkowa i > bez fotonow nie jest nicoscia. Obawiam się że Twoja odpowiedź nie zadowoli chyba "czystego ateisty ". Ale ciekawi mnie jak się ma "nic" do czarnej dziury?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk2 Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic IP: *.*.*.* 05.06.01, 15:37 Kryterium istnienia nie jest weryfikowalne doswiadczalnie, bowiem samo jest narzedziem badania rzeczywistosci. Doswiadczenie mistyczne jest bardziej bezposrednie od wyciagania z szumu informacji o jakiejs kolejnej czastce. Ale wolimy czesto prace komputera i rzeczywistosc wirtualna od mistycznej ale nie na poziomie doswadczania ale formulujac kryteria za nim doswiaczanie przeprowadzimy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oicug Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic IP: 212.191.70.* 01.06.01, 17:39 W pokoju bylo cos i nic. Cos wyszlo . Nic wyszlo . Co zostalo w pokoju? Odpowiedz Link Zgłoś
apsara Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic 01.06.01, 18:13 Gość portalu: Oicug napisał(a): > W pokoju bylo cos i nic. Cos wyszlo . Nic wyszlo . Co > zostalo w pokoju? MOżna by odpowiedzieć: pustka! :-) Ale to pytanie to koan - tu nie chodzi o szukanie odpowiedzi ROZUMOWEJ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oicug Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic Do apsary IP: 212.191.70.* 01.06.01, 19:59 Witaj ! Zostalo "i". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alka Re: dlaczego istnieje cos ... Dla Oicug IP: 10.10.10.* / *.mr.com.pl 06.06.01, 09:38 Gość portalu: Oicug napisał(a): > W pokoju bylo cos i nic. Cos wyszlo . Nic wyszlo . Co > zostalo w pokoju? Jeżeli NIC jest przeciwieństwem COŚ to nie może , z założenia , zachowywac się i reagowac tak samo.Nie moglo więc wyjść tak sobie po prostu z pokoju. Nie umniejszając , kombinuj dalej bo dobrz Ci idzie. cześc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bb Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic IP: *.dialup.iol.cz 01.06.01, 21:44 mysle,wiec r/zadko tu bywam. I wymyslilem co nieco. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtop Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 02.06.01, 16:56 A mnie sie NIC kojarzy jednoznacznie z typem idealnym. Taki sztuczny twor (nie istniejacy w rzeczywistosci empirycznej) o wyidealizowanych cechach, stworzony glownie po to aby stanowil punkt odniesienia dla wszelkich porownan. Mozna powiedziec ze "wiecej niz nic", albo "nieprawda ze nic" - ale samo "nic" empirycznie sie stwierdzic nie da. Niestety nie da sie robic NIC - wielokrotnie probowalem. Zawsze Cos robisz - chocby lezysz i sie nudzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thrundui Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic IP: 157.25.125.* 06.06.01, 10:24 Do wątku dualizmu ta się zasanawiam czy cała ta analiza dualizmu i innych stworow nie jest wynikiem zastosowania "logiki praktycznej" w wersji uniwersyteckiej pojawiaja sie w niej pojecia typu zdanie przeczace przeciwienstwa itp tyle tylko, ze jest ona bardzo silnie naznaczona cechami jezykowymi w logice teoretycznej nie ma np zdania przeczacego, wogule pojecia zdania i tak logika praktyczna musi roziazac problem takich kwiatkow jak podwojne zaprzeczenia w UK mowi sie ""nothing is" - nic jest ciekawe czy tam moglby sie pojawic taki problem mam takie wrazenie ze "nothing is" rozwiazuje problemy dualizmu przez zniszczenie problemu zreszta powien on byc zniszczony bo w logice teoretycznej nie istnieje nic co chociaz by go czesciowo przypominalo rozwazania typu aspary sa tylko konsekwencja teoretrycznej analizy poprawnosci logicznej jezyka potocznego. Analiza dualnosci w jezyku kucharek moze nie byc dokonca sensowna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lech on what there is IP: *.zes.hu-berlin.de 06.06.01, 16:02 taa, stare pytanie Leibnitza. a ja pytam: co to znaczy istniec? mowiac ze byt nie jest, a niebytu nie ma, nie wychodzimy poza te genialna tautologie(p i nieprawda, ze nie p). Philosophy is afterall a battle against the bewitchment of our mind by the means of language, parafrazujac klasyka. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
apsara Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic 08.06.01, 18:26 thrundui, zapewne masz rację Niestety, nie mogę podjąć z Tobą dyskusji, gdyż w moim Wielkim Słowniku Kulinarnych Specjałów Z Całego Świata nie znalazłam hasła "logika". Jednak, lekko odurzona wyziewami kuchennymi, pozwolę sobie na śmiałość stwierdzenia, że nie tyle już chodzi o to, czy nic "jest" czy "nie jest", a o samo to "nic" właśnie. Dualizm polega tu na istnieniu dwu przeciwstawnych pojęć (co chyba dość typowe dla dualizmów ;-)) z których jedno ma za treść całość bytu, czyli coś, do czego nie ma - w doświadczeniu - pary. Więc "nic" jest czymś czego nie ma, i już. Obojętnie jak się to wyraża w języku potocznym (choć tego sformułowania używam z niejaką obawą - nie jestem pewna, czy to ma coś wspólnego z języczkami haitańskich żółwi potokowych na słodko?) Pozdrawiam i smacznego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic IP: 212.191.70.* 08.06.01, 19:04 Cos takiego jak przedmiot w sensie fizycznym nie istnieje obiektywnie . Jest to tylko sztuczny twor otrzymany w wyniku opracowania i scalenia przez nasz biologiczny komputer - mozg zespolu wrazen dochodzacych do niego od narzadow zmyslow . I wszystko to wystarcza aby w miare bezpiecznie dawac sobie rade w niepojetym oceanie bytu i kontynuowac sztafete pokolen. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thrundui Re: dlaczego istnieje cos a nie istnieje nic IP: 157.25.125.* 08.06.01, 20:07 w logice formalnej problem dualizmow znowu znika bo nie ma czegos takiego jak przeciwienstwo pojecia mozna okreslac tylko w zbiorze nie ma wiec np czegos takiego jak niepies ale jest zwierze-niepies tak wiec przeciwienstwa sa tylko relatywne (wzgledem zbioru ktory rozpatrujemy - tutaj zwierzeta) nie ma przeciwienstwa absolutnego bo nie ma zbioru wszystkiego no wlasnie nie ma takze pojecia wszystko, cos i nic w XIX w. w odkryto, ze poslugiwanie sie takimi pojeciami prowadzi do licznych sprzecznosci i zostaly one calkowicie zakazane przy okazji porzadnie komplikujac logike > thrundui, zapewne masz rację > Niestety, nie mogę podjąć z Tobą dyskusji, gdyż w moim Wielkim Słowniku > Kulinarnych Specjałów Z Całego Świata nie znalazłam hasła "logika". > Jednak, lekko odurzona wyziewami kuchennymi, pozwolę sobie na śmiałość > stwierdzenia, że nie tyle już chodzi o to, czy nic "jest" czy "nie jest", a o > samo to "nic" właśnie. Dualizm polega tu na istnieniu dwu przeciwstawnych pojęć > > (co chyba dość typowe dla dualizmów ;-)) z których jedno ma za treść całość > bytu, czyli coś, do czego nie ma - w doświadczeniu - pary. Więc "nic" jest > czymś czego nie ma, i już. Obojętnie jak się to wyraża w języku potocznym (choć > > tego sformułowania używam z niejaką obawą - nie jestem pewna, czy to ma coś > wspólnego z języczkami haitańskich żółwi potokowych na słodko?) > Pozdrawiam i smacznego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? proste pytanie IP: *.pppool.de 12.06.01, 14:45 czy pegaz istnieje? albo sherlock holmes? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TB Krótka odpowiedź na list Apsary z 1.VI. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.06.01, 08:46 Dziękuję za wspaniałą odpowiedź (liczyłem po cichu na nią) na mój list o dualiźmie bytów pojęciowych. Aby przyswoić musiałem przeczytać nie raz, a to już coś. Najistotniejszym zdaniem w Twoim liście jest dla mnie spostrzeżenie, że byty pojęciowe w ich dualiźmie, czy bez niego, są zgodne z budową naszego umysłu. Oznacza to bowiem, że nasze poznanie ma charakter pojęciowy. Wszystko, co tworzy język (mowa, pismo) ma pojęciowy charakter zgodny z naszym wyjątkowym statusem bytu poznającego. Z tej perspektywy - języka jako efektu i kreatora poznania - poszukuję w nim samym cech pierwotnych i wtórnych: - bytu, - poznania, - wartościowania. Jeśli jakiekolwiek słowo zaistniało i jest, to domniemuję, że jest związane z bytem, poznaniem i wartościowaniem rzeczywistości. W skrócie oznacza to, że słowa mają sens i ich sens bardzo mnie interesuje. Wydaje się, iż najłatwiej byłoby analizować najprostsze byty pojęciowe. Okazuje się nie. Ich aksjomatyczny, pierwotny charakter daleko wykracza poza narzędzie jakim się posługujemy w ich analizie. Z tego względu dualność bytów pojęciowych to tylko mała próbka ich zrozumienia. Z pozdrowieniami TB Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: apsara rzeczywistość, poznanie, dualizmy... IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 13.06.01, 18:34 TB, dziękuję za uznanie, choć nie wiem, czy słuszne:-)) W każdym razie, daję się wypuścić na następny tekst. A więc: Bardzo mi się podoba Twoje sformułowanie - język jako efekt i kreator poznania. Bo rzeczywiście tak chyba właśnie jest. Jedyny świat, w jakim istniejemy, to świat języka. Czyli pojęć. Tutaj podpieram się także wypowiedzią Fizyka. Odbieramy jakieś pojedyncze wrażenia zmysłowe, i umysł je składa w całostki, które łączymy jednym pojęciem, przez co powstaje właśnie rzecz, "obiekt fizyczny". Tak naprawdę może on istnieje tylko (jako taki właśnie) w naszym umyśle, i jego "fizyczność" to tylko nazwa na to, że źródłem jest jakiś bodziec zewnętrzny. A poznanie, uświadomienie sobie tych bodźców jest dla nas możliwe właśnie dzięki temu, ze możemy je nazwać. Zdolność do tworzenia pojęć i do przekazywania ich drugiej osobie - język - to nas właśnie konstytuuje. Dzięki językowi znamy świat jako taki a nie inny. Choćby fakt, że istnieje wiele języków, kształtujących poznanie w różny sposób, tworzących odmienne światy, świadczy chyba o tej kreującej roli. (tu się przyznaję do zafascynowania badaniami np Benjamina Whorfa :-)). Twierdzenie o głębokiej nieprzekładalności języków na inne to już chyba truizm. Zanurzanie się w obcą mowę to trochę jakby poznawanie innego świata... Ale idąc dalej. Powiązanie bytu i poznania jest bardzo mocne. Ponieważ poznajemy tak a nie inaczej, związani strukturą i sposobem działania naszego umysłu, każdy byt jest dla nas (tylko?) bytem poznawanym. Chyba to znaczy, że pojęcie "obiektywizmu" nabiera znaczenia subiektywnego... A ponieważ każde poznanie jest zarazem interpretacją (pojęciową przynajmniej), to i wartościowaniem. To chyba taka "życiowa konieczność" - jakoś trzeba określać sobie świat, by móc w nim funkcjonować. Na czymś trzeba się opierać dokonując wyborów. Właśnie na wartościach - to one wskazują drogę. Dlatego wydaje mi się, że wartościujące jest każde poznanie, ze swojej istoty. Oczywiście, to twierdzenie bardzo ogólne. Są przecież różne "klasy" wartości, i nie każdą do każdej rzeczy się przykłada. Ale sam fakt, że zdajemy sobie z tego sprawę (że np "pies" nie ma wagi etycznej, czy coś w tym stylu), przekonuje o tym, że wartościowanie to także cecha charakterystyczna naszego postrzegania świata, istotowa dla umysłu. W każdym razie - byt, poznanie i wartościowanie wydają się ze sobą nierozłącznie splecione. W pewnym sensie są tym samym. Dualność naszego pojmowania jest jakby pierwotnym sposobem definiowania. Przez zaprzeczenie. Wychodząc od samej podstawy, czyli - "postrzegam" i "nie postrzegam", co znaczy przecież także - "istnieje" i "nie istnieje" (dla mnie), rozpoznajemy tożsamość tego co poznawane przeciwstawiając to coś innemu, czy "reszcie". Stąd oczywiście pierwszym krokiem do zrozumienia, czym jest "pies" będzie znalezienie klasy "nie-psów". Dopiero na tej podstawie będzie można stworzyć pozytywną definicję psa. A nasz poziom najwyższy - byt, coś - to pierwotne i aksjomatyczne pojęcie (chyba to bardzo trafne określenie), gdy brany pod uwagę właśnie w kontekście dualizmu, odsyła (chociaż to może już zupełnie inny temat?) do zupełnie niezwykłych intuicji. Bytem jestem przecież przede wszystkim ja - poznający podmiot. To jedyny byt, jaki znam bezpośrednio. Dlatego, że istniejemy poznając, nie możemy zupełnie abstrahować od siebie - od tego, kto poznaje. Więc próba zrozumienia, czym jest niebyt to trochę jakby starać się zrozumieć, jak to jest "mnie nie ma". Nie wiem, ale właśnie to chyba jest w tym najbardziej fascynujące i niezwykłe. Ale też sprawia, że "niebyt" jest dla nas do końca niezrozumiały... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TB Re: rzeczywistość, poznanie, dualizmy... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.06.01, 12:19 Witaj Apsaro i dziękuję za odpowiedź. Cieszę się, że chcesz pisać swoje (listy) teksty gdyż trudno obecnie znaleźć kogoś z kim można poważnie porozmawiać na trywialne tematy, a w dodatku kogoś kto zna się na kuchni haitańskiej. Spokojnie możemy założyć, że to o czym tu piszemy dawno już zostało wymyślone i napisane, a więc to nasza kawiarniana rozmowa i ja tak ją traktuję. Myślę jednak, że każda epoka, każdy wiek, wszyscy ludzie muszą na nowo odkrywać stare prawdy i dla siebie muszą je tłumaczyć zgodnie z duchem czasu w którym żyją, tak i my nie bójmy się pisać i myśleć. Z analizy pojęć pierwotnych, z których najbardziej nadal fascynuje mnie para: tak | nie wynika, że poznanie w ujęciu pojęciowym ma pewne ograniczenia. Nie mogę jednak z tego faktu wysnuć wniosku, że byt jest ściśle powiązany z poznaniem. Już Pascal w swoim zakładzie kupieckim zauważył doskonałą harmonię pomiędzy dualizmem bytów pojęciowych tylko odniósł ją do pojęcia Boga. W istocie trafił w sedno. Moim zdaniem nasze ludzkie pojęciowe poznanie ma ograniczony zasięg i niestety musi się ono ograniczać do narzędzia jakim się posługuje. Nie mogę z tego jednak wnioskować faktu, że świat istnieje tylko dlatego, że ja istnieję. Powiem więcej w języku mam bezpośredni dowód na to że tak nie nie jest. Tym dowodem jest para słow: wiedza i wiara. Znaczeniowo przeciwieństwem wiedzy jest niewiedza, a przeciwieństwem wiary niewiara, w sensie pojęciowym wiedza staje się przeciwieństwem wiary. Do tego samego wniosku dojdziemy analizując parę tak i nie. Pojawienie się przeciwieństwa, które stwarza dualizm bytów pojęciowych pozwala na osiągnięcie w poznaniu perspektywy, która sprawia teoretycznie niezrozumiały efekt. Tym efektem jest owo nic. I tu wg mnie stoimy na krawędzi, na granicy naszych możliwości poznawczych wiedząc jednak dobrze o tym, że za tą granicą może, lecz nie musi coś istnieć. Z pozdrowieniami TB. Odpowiedz Link Zgłoś