Dodaj do ulubionych

Piorunem w kosmos

IP: 82.112.135.* 11.10.05, 20:37
najprawdopodobniej za dziure ozonowa odpowiada Kurski
on ostatnio w wybiorczej odpowiada za wszystko
Obserwuj wątek
    • Gość: Maćko Piorunem w kosmos IP: *.radom.pilicka.pl 11.10.05, 21:58
      Mówiąc poważnie, dziura ozonowa tyle ma wspólnego z freonami, co pogoda na
      Tasmanii z notowaniami Platformy Obywatelskiej. Freony po prostu są za ciężkie,
      żeby dolatywać do ozonosfery w ilościach, które by coś zmieniały - kiedy
      szanowni redaktorzy przyjmą to do wiadomości?
      Dużo bardziej prawdopodobna jest teoria, że reakcje, w których bierze udział
      ozon, i zmiany jego stężenia powoduje wysokoenergetyczne promieniowanie
      słoneczne - w końcu to ono jest pochłaniane przez te warstwy atmosfery. A
      aktywność Słońca jest zmienna.
      Co do błyskawic przecinających atmosferę na kilometry - to faktycznie może mieć
      duże znaczenie, przecież właśnie w wyładowaniach elektrycznych powstaje ozon. A
      człowiek, zwiększając efekt cieplarniany, zmienia częstość występowania burz -
      to ma sens, może rzeczywiście ludzie są odpowiedzialni za dziurę ozonową. Ale
      freony nic do tego nie mają!
      • Gość: r39 ciężkie freony IP: *.ifpan.edu.pl 12.10.05, 19:02
        I tak i nie. Rzeczywiście, ich ciężar cząsteczkowy jest
        zbyt duży, aby na odpowiedniej wysokości występowały one
        w znaczących ilościach. Rzecz jednak w zupełnie czymś
        innym. Freony, które jednak mają prawo znaleźć się tam,
        gdzie - ja się sądzi - powodują szkody, działają jako
        katalizatory. A to znaczy, że pojedyncza cząsteczka
        freonu może asystować przy szkodliwej reakcji dosłownie
        milionów innych cząsteczek, sama się przy tym nie zużywając,
        a ściślej mówiąc - bezustannie odtwarzając.

        Nie ma też żadnych podstaw, aby twierdzić, że freony to jedyny
        winny i że nie ma innych powodów rozrostu dziury ozonowej.
        Jest całkiem możliwe, że równolegle zachodzi wiele różnych procesów
        wywołujących ten sam przykry sposób. Nie wiadomo tylko jaki jest
        procentowy udział każdego z nich, bo pewnie nawet nie wszystkie
        jeszcze zostały zidentyfikowane.
        Jak się wydaje najbardziej efektywną metodą zapobiegawczą jest
        uderzenie w czynnik najbardziej aktywny, zamiast w kilkanaście
        dużo mniej istotnych. Albo przynajmniej w ten, który jest nam znany.
        I dlatego freony.
    • pomruk Re: Piorunem w kosmos 11.10.05, 22:21
      Jeśli chodzi o "błyskawice w górę", to słyszałem kapitalne historie. Otóż wielu
      pilotów miśliwców obserwowało od dawna takie wyładowania (szacując ich wysokości
      na dziesiątki km), ale naukowcy twierdzili "to niemożliwe". Kwestionowano więc
      świadectwa "prostaczków" do tego stopnia, że kilku pilotom cofnięto pozwolenie
      na latanie - no bo skoro mają jakieś zwidy itd. Inni piloci wtedy "zamknęli
      dziób". Dopiero w latach 80-tych dwu naukowców postanowiło to sprawdzić...
      amatorskimi kamerami video (!!!!). Dwie kamery dały obraz stereo i okazało się,
      że rzeczywiście istnieją wyładowania na dziesiątki km w góre..
      To są dane ze starego numeru "Scientific American" - nie pomnę, którego.
      • Gość: tobson. Re: Piorunem w kosmos IP: 80.51.255.* 13.10.05, 11:46
        W dniu 28 lipca 2005 roku w godzinach 21:50 - 22:35 (a nastepnie od godzin
        23:30 - prawdopodobnie 1-2 nad ranem) obserwowalem z balkonu mojego domu
        (powiat nizanski, wojewodztwo podkarpackie) rozblyski po polnocno-wschodniej
        stronie nieba. Blyskawice mialy kolor pomaranczowo-rozowy, i rozchodzily sie
        poziomo, podswietlajac chmury ktore zgromadzily sie tylko w miejscu ich
        wystepowania (pozostala czesc nieba byla bezchmurna). Blyskawice pojawialy sie
        z czestotliwoscia 2-3 na minute, niektore zakrecaly spirale, inne rozchodzily
        sie daleko rownolegle po niebie. "Burza" byla obserwowana przez wiele osob z
        okolicy, wszystkie twierdzily to samo (bezglosne pomaranczowo-rozowe rozblyski,
        po polnocno-wschodniej stronie niebosklonu). Co wiecej, te same rozblyski
        obserwowala rowniez druga osoba, mieszkajaca w wojewodztwie dolnoslaskim (okolo
        500-600km od mojego miejsca zamieszkania), nieopodal miejscowosci Klodzko.
        Podczas twajacej okolo pol godziny rozmowy telefonicznej, stwierdzilismy
        wystepowanie identycznego zjawiska w tym samym czasie, po tej samej stronie
        nieba. Zjawisko ustalo okolo godziny 22:35-22:40, po to by rozpoczac sie po raz
        kolejny mniej wiecej godzine pozniej, tym razem po polnocno-zachodniej stronie
        nieba.

        Przez caly czas mialem wrazenie, ze oba miejsca blyskawic nieustannie lekko
        przesuwaja sie na wschod (co tlumaczylby kierunek rotacji Ziemi). Odleglosc z
        jakiej obserwowane bylo to zjawisko pozwala sugerowac, iz rozblyski wystepowac
        musialy w ogromnej od nas odleglosci, oraz prawdopodobnie i wysokosci.

        tobson,
        kontakt: lpm@rudnet.pl
    • bonobo44 red sprites 11.10.05, 22:24
      to chyba raczej 'czerwone krasnoludki'...

      "przez Amerykanów nazwane red sprites (czerwone wróżki), blue jets (niebieskie
      strumienie) i elves (elfy)."
      • Gość: Diabolo Re: red sprites IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 21:16
        Infografika:

        Jeśli "elves" rzeczywiście oznacza tu "elfy" (choć powinno być "elfowie"), to
        liczba pojedyncza brzmi "elf", a nie "elve".
    • Gość: sepia Re: Piorunem w kosmos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.05, 01:25
      Genialny pomysł udostępniania obrazków on-line ... Wreszcie coś dla ludzi, nie
      tylko dla zielonych. Będzie namacalna relacja człowiek - podatki - nauka. A
      widoczki są piękne !
    • Gość: emil Re: Piorunem w kosmos IP: *.devs.futuro.pl 12.10.05, 14:56
      > Równie spektakularne są wyładowania elektryczne tryskające z burzowych
      > cumulusów nie ku ziemi, ale w stronę kosmosu.

      "Burzowych cumulusów"? :)
      Burze raczej kojarzone są z chmurami Cumulonimbus.
      www.interklasa.pl/chmury/wolken/chmet2.htm#cum
      • zyouri Re: Piorunem w kosmos 12.10.05, 16:47
        Burzowych cumulusów, czyli cumulonimbusów, nimbo, czy jakoś tak znaczy "burzowy"
    • Gość: r39 Re: Piorunem w kosmos IP: *.ifpan.edu.pl 12.10.05, 19:11
      No tak, Dania to kraj mało górzysty. Ale żeby wlezienie
      na jakąś górę, a choćby i z kamerą, już im wystarczało do
      Badań Kosmicznych?
      Ciekawostka.
      Tak sobie głośno myślę, bo już kilka lat temu widziałem po raz
      pierwszy zdjęcie takiego wyładowania, ale zrobione z satelity,
      bodajże z wysokości 200km.
    • Gość: Mariusz durne amerykańskie nazwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 17:57
      Jak mnie wkurzją te ich nazwy... "czerwone wróżki", "elfy"... aaaaaaawrrrrrr!

      Niedługo bedziemy mieli "jednorożca", "królewne śnieżke", "krasnala hałabałe
      (made in poland)", "smerfy"...

      Niech Ci weseli amerykańscy naukowcy pukną sie w te swoje mądre głowy. Ja
      rozumiem, ze panowie mają radość z odkrywania... ale... bez przesady, bo
      niedługo pisma naukowe będą niczym gazetka dla 5 latka.
    • pomruk Zagadka 13.10.05, 21:56
      Czytałem (a był to "Scientific American" albo mutacja -"Świat nauki") że
      szybkość, z jaką rozszerza się zjawisko "czerwonych elfów" (patrz rys. w
      artykule) jest większa od prędkości światła. Jak sądzicie, jak to możliwe? (ja
      wiem, podaję więc jako zagadkę).
      • pomruk Re: Zagadka -sprostowanie 13.10.05, 21:57
        Elfów, nie czerwonych elfów.
    • Gość: Adam Re: Piorunem w kosmos IP: *.oa.uj.edu.pl 14.10.05, 14:13
      W zwiazku z artykulem "piorunem w Kosmos" polecam moj artykul w URANII - Postepach Astronomii, nr.5/2005 str. 212-213 pod tytulem: CAL - Coupling of
      Atmospheric Layers czyli nowe badania nad elektrycznoscia atmosferyczna.
      Krotko: Grupa badawcza w Obserwatorium Astronomicznym UJ bierze udzial w europejskiej kampanii obserwacji przejsciowych zjawisk rozblyskowych tzw.
      EuroSprite 2005. Alert ogloszony od 18 lipca przez 2-3 miesiace. Obserwacje
      prowadzimy w Bieszczadach na ELF (ekstremalnie dlugich falach). Do szczegolow
      opisanych jeszcze w lipcu odsylam do Uranii-PA.
    • Gość: A. Podgorski Re: Piorunem w kosmos IP: *.137.hiper0-nic2.std.dialup.ncf.ca 14.10.05, 22:27
      Polsko-kanadyjski wklad to 3-wymiarowy model pioruna w kosmosie opisany w
      publikacji "Preliminary Investigation of NumericalModelling of Stratospheric
      Lighting". Proc.of EMC technology EXPO-92 Symp., Reston, VA, May19-22, I992.
    • tomczak11 Re: Piorunem w kosmos 16.10.05, 11:48
      Ja osobiście myślę na ten temat że jest na to bardzo proste i logiczne
      wytłumaczenie tego,owego zjawiska.Ponieważ mamy kilka sfer.Na odpowiedniej
      wysokości licząc likanaście kilometrów nad Ziemią zaczyna się sfera która
      (czytając w książkach)ma bardzo wysoką temperaturę,co daje nam bardzo dobre
      przewodnictwo prądu,przez co piorun może mieć bardzo wielki zasięg
      swojego "celu".Jeśli dojdzie do tej sfery w której gazy są w niskiej
      temperaturze,następuje koniec,czyli trafienie w odpowiednie miejsce w którym
      się cząsteczki skumulują,bo gazy w niskiej temperaturze powodują zwolnienie
      przepływu prądu do tego stopnia że robią za "uziemienie".I wszystko na ten
      temat...
      • stefan4 Re: Piorunem w kosmos 17.10.05, 09:21
        tomczak11:
        > Na odpowiedniej wysokości licząc likanaście kilometrów nad Ziemią zaczyna się
        > sfera która (czytając w książkach)ma bardzo wysoką temperaturę

        Nie, wszystko pomyliłeś, piekło jest pod ziemią. Przynajmniej czytając w
        książkach...

        tomczak11:
        > ma bardzo wysoką temperaturę, co daje nam bardzo dobre przewodnictwo prądu

        Podgrzewanie przewodnika na ogół zwieksza opór.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
    • Gość: kit_car Re: Piorunem w kosmos IP: *.pk.edu.pl 25.10.05, 17:10
      Chmury burzowe to Cumulonimbusy, a nie Cumulusy!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka