Dodaj do ulubionych

Z tarczą czy... POD tarczą ?

17.11.05, 14:02
Oto jakie nowe pytanie trapi naszych rządzących...
www.bbc.co.uk/polish/worldnews/story/2005/11/051116_guardian.shtml

Tymczasem odpowiedź jest - przynajmniej dla mnie - prosta:

Dzięki nam Stany może i będą Z tarczą, ale za to my dokładnie POD nią !
Jeśli ktoś bowiem domniemywa, że rakieta z głowicą jądrową
wbije się w tarczę niczym szzzzybka ssstszzzała i tam spokojnie pozostanie,
to sam pozostaje co najmniej w pomrocznym... zauroczeniu.

Oczywistą rzeczą jest, że wszystko co "osunie się" z takiej tarczy
osunie się dokładnie do... jej stóp. Może to być przy tym "jedynie"
nierozszczepiony, za to uroczo rozproszony materiał radioaktywny, a może to
być również sprowokowany na wysokości ca.44 km wybuch termojądrowy o sile 44
megaton, który spokojnie wypali na wylot CAŁE nasze przeciętne województwo do
gołej ziemi niejako w pierwszym efekcie bezpośrednim.
Stany oczywiście pozostaną ZA tą tarczą.

Oczywiście też, jeśli zostanie zniszczonych 44 takich rakiet przelatujących
nad naszym krajem, to...

Oczywiste jest też i to, że jeśli 44 takich głowic zostanie wymierzonych
Z TEGO WŁAŚNIE POWODU w nasz kraj, to przynajmniej połowa sięgnie swoich
celów...

8(44
Obserwuj wątek
    • Gość: Speedy Re: Z tarczą czy... POD tarczą ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.05, 21:48
      Hej

      Sorry, będę się dzisiaj czepiał :) jakiś taki dzień jest...

      > Oczywistą rzeczą jest, że wszystko co "osunie się" z takiej tarczy
      > osunie się dokładnie do... jej stóp. Może to być przy tym "jedynie"
      > nierozszczepiony, za to uroczo rozproszony materiał radioaktywny, a może to
      > być również sprowokowany na wysokości ca.44 km wybuch termojądrowy o sile 44
      > megaton

      Oczywistą rzeczą jest że kompletnie się mylisz a też i nie poczytałeś sobie nic
      a nic o NMD i GBI.

      1. Prawdą jest że wyrzutnie umieszczone w Polsce nie będą służyły do
      przeciwrakietowej obrony terenów Polski ale raczej położonych dalej obszarów
      (Europy Zachodniej, Wlk.Brytanii i oczywiście wschodniego wybrzeża USA. Jedyne
      korzysci z takiej bazy byłyby natury polityczno-gospodarczej.
      2. Nieprawdą jest że GBI startujące z Polski musiaŁyby dokonać przechwycenia
      nad terytorium Polski. Jakkolwiek nie są ujawnione wszystkie parametry pocisku
      (jedynie pułap - 2000 km) to można z tego domnienywać że przechwycenie
      następuje w pasie szerokości kilkuset (może 1000) km w podobnej odległości od
      miejsca startu.
      3. Nieprawdą jest że "że wszystko co "osunie się" z takiej tarczy
      osunie się dokładnie do... jej stóp". Rakieta to nie samolot który po
      zestrzeleniu spada pionowo na ziemię. Czy w całości czy rozbita na 100 kawałków
      będzie się poruszać po tym samym torze (a ściślej jej środek masy będzie).
      Czyli rakieta wycelowana w Londyn tak czy tak spadnie mniej więcej w tym
      rejonie. Tyle że jeśli zostanie trafiona przez GBI to do celu, zamiast
      śmiertelnie groźnej głowicy nuklearnej czy np. chemicznej, dotrze chmura jej
      szczątków które oczywiście nie wytrzymają wejścia w atmosfere i ulegną dalszej
      dezintegracji, rozpraszając się na dużym obszarze.
      3. Nieprawdą jest że przechwycenie następuje na wysokości rzędu 44 km. Z
      parametrów GBI wynika że następuje ono wyżej, na wysokości kilkuset czy nawet
      ponad 1000 km (przypuszczam że tak nisko to on nawet nie może). W czasie
      ostatniego udanego testu przechwycenie nastąpiło na wys. 225 km (wysokość na
      jakiej spokojnie krążą już satelity). Jest też wysoce nieprawdopodobne aby
      kolizja EKV z głowicą jądrową mogła wywołać jej wybuch nuklearny. Jest też
      kompletnie nieprawdopodobne by był to wybuch o mocy 40 Mt, gdyż nawet w czasach
      swej świetności supermocarstwa nie budowały tak dużych głowic do rakiet,
      starając się raczej budować pociski z większą liczbą głowic mniejszej mocy. Tym
      bardziej nie da rady tego zrobić Korea Pn. czy Iran - liczyłbym raczej na 40
      kt, pomijając już to, że jak mówię przechwycona głowica nie eksplodowałaby
      prawidłowo a najpewniej wcale.

      > Oczywiste jest też i to, że jeśli 44 takich głowic zostanie wymierzonych
      > Z TEGO WŁAŚNIE POWODU w nasz kraj, to przynajmniej połowa sięgnie swoich
      > celów...

      Poświęcic dziesiątki pocisków na likwidację drugorzędnego celu, dla utorowania
      właściwego ataku mogłoby tylko supermocarstwo, mające tych pocisków całe setki.
      Tyle że takie jest tylko jedno - Rosja, a rosyjskiego ataku GBI i tak nie
      będzie nigdy w stanie powstrzymać. Nie do tego przecież celu zostało to
      wymyślone. Chodzi o odparcie ataku z użyciem jednej czy kilku rakiet
      balistycznych, wyprowadzonego przez jakiś niewielki kraj ze zwariowanym
      przywódcą czy nawet przez osobę prywatną (wiem że to ostatnie dzisiaj brzmi
      śmiesznie, ale za 10 lat może wcale nie być zabawne).
      • bonobo44 Re: Z tarczą czy... POD tarczą ? 17.11.05, 23:06
        Gość portalu: Speedy napisał(a):

        > Oczywistą rzeczą jest że kompletnie się mylisz a też i nie poczytałeś sobie
        > nic a nic o NMD i GBI.

        Z tego, ze "nic sobie nie poczytałem" (co istotnie jest prawdą 8) nie wynika
        jeszcze, "że się kompletnie mylę"...

        "magiczna" liczba 44 jest równie prawdopodobna jak liczba 1000-2000 km...
        w kosmosie lata się na LGO-ach w granicach 100-200 km li tylko ze wzgledu na
        to, że:
        1) wyżej się nie opłaca
        2) niżej jest zbyt ryzykownie i - że tak powiem - "krótkotrwale" (z uwagi na
        tarcie atmosfery)

        jednak to drugie w niczym nie przeszkadza w lotach rakiet bojowych - wręcz
        przeciwnie - im niżej tym lepiej, bo trudniej takie dzidko zlokalizować i
        przechwycić... zatem zdroworozsądkowa altitude ca.44 km (+/-26) nie jest czymś
        nierealnym, a wręcz takim, jakiego miożna się spodziewać...

        jeżeli mówią nam coś innego, to najnormalniej w świecie "czarują" i jest to
        zwykłe "głupie gadanie" dla zmylenia przeciwnika...

        co do perymetru rzędu 500 do (góra 1000 km) to zgodzę się prędzej...
        rakieta przechwutująca musi mieć przynajmniej taki zasięg... pogoni...
        jeśli zatem nadleci ze wschodu, to odpalona na ścianie wschodniej
        dokona "strącenia" przy skrajnym powodzeniu nad... Mazowszem, a jeszcze pewniej
        nad Wielkopolską... część rozkładu prawdopodobieństwa "osunie się" na były
        enerdówek...

        jeśli nie będzie to pościg tylko przechwycenie wyprzedzające, to potencjalny
        efekt obejmie całe terytorium Polski i Białorusi (co pewnie niektórych
        ucieszy... niesłusznie - chmura radioaktywnego pyłu, która wejdzie w atmosferę
        rozproszy się równo /siłą inercji/ nad całą Polską)... takie przechwycenie
        będzie przypominało (z zasady zachowania i składania pędu) natrafienie rakiety
        na ścianę (prawdziwie przypominającą "tarczę")... w szczególności niemal
        wszystkie szczątki "zawisną" nad "punktem" przechwycenia i w przybliżeniu
        po "zatrzymaniu" z tą samą prędkością (jak ciała upuszczone w próżni) pospadają
        w atmosferę niczym deszcz radioaktywnych meteorów... resztki radioaktywne -
        jako najcięższe w przybliżeniu równiutką submikronową warstewką osadzą te 44 kg
        plutonu 239 na całym terytorium Polski, części Białorusi i post-enerdówka...


        > Poświęcic dziesiątki pocisków na likwidację drugorzędnego celu, dla
        > utorowania właściwego ataku mogłoby tylko supermocarstwo, mające tych
        > pocisków całe setki.

        i ja wiem i Ty wiesz i każdy wie, przeciw komu tak naprawdę nasi owładnięci
        anachronicznymi ideami fix rządzący ustawiają ową tarczę...
        możemy się tylko modlić do wszelakich bóstw opiekuńczych, żeby koniec końców te
        ich sfiksowane lęki i idee nie zamieniły się PRZEZ NICH i W WYNIKU TAKICH JAK
        TO ICH DZIAŁAŃ w samosprawdzające się proroctwo 8(
        • Gość: Speedy Re: Z tarczą czy... POD tarczą ? IP: *.stat.gov.pl 18.11.05, 09:15
          Hej
          > jednak to drugie w niczym nie przeszkadza w lotach rakiet bojowych - wręcz
          > przeciwnie - im niżej tym lepiej, bo trudniej takie dzidko zlokalizować i
          > przechwycić... zatem zdroworozsądkowa altitude ca.44 km (+/-26) nie jest
          czymś
          > nierealnym, a wręcz takim, jakiego miożna się spodziewać

          Nie.
          Rakiety balistyczne poruszają się po parabolicznych torach będących jak gdyby
          wycinkami orbit których część przebiega "pod ziemią". Te trajektorie nie mogą
          być całkiem dowolne, uzależnione są od zasięgu lotu rakietu (chociaż oczywiście
          można je sobie w sporym zakresie regulować).
          GBI przeznaczone jest do zwalczania rakiet średniego/dalekiego zasięgu czyli
          powiedzy od 1000 km wzwyz. Wierzchołek krzywej balistycznej dla rakiety o
          zasięgo 2000 km leży na wysokości ok. 300 km. 40 km to wierzchołkowa toru dla
          rakiety o zasięgu 200-300 km (tu można najwięcej "mącić"). GBI
          najprawdopodobniej w ogóle nie jest w stanie zareagować tak nisko i tak szybko -
          jak mówiłem nie przeciw taki celom go zaprojektowano. Do przechwytywania
          takich "niskich celów" służyc mogą inne systemy (PAC-3, THAAD...)

          > jeśli nie będzie to pościg tylko przechwycenie wyprzedzające,

          Tak właśnie - przechwycenie następuje na kursie kolizyjnym ("zderzenie czołowe")

          > efekt obejmie całe terytorium Polski i Białorusi (co pewnie niektórych

          No to spróbujmy policzyć. Niech przechwycenie nastąpi na wyskokości 300 km, 300
          km od naszych granic. Prędkość celu 5 km/s. W wyniku kolizji część odlamków
          dostała składową skierowaną w dół, wartości powiedzmy 1 km/s. Aby spadl~y w
          atmosferę, czyli powiedzmy na wysokość 100 km, potrzebują więc około 200 s. W
          tym czasie przelecą w poziomie 1000 km. Czyli nas minęły (a wszak na wys. 100
          km nie polecą one nagle pionowo w dół tylko zaczną dopiero hamować...)

          > takie przechwycenie
          > będzie przypominało (z zasady zachowania i składania pędu) natrafienie
          rakiety
          > na ścianę (prawdziwie przypominającą "tarczę")... w szczególności niemal
          > wszystkie szczątki "zawisną" nad "punktem"

          Z czysto fizycznego punktu widzenia miałbyś rację, gdyby pędy EKV i
          przechwytywanej głowicy były jednakowe i skierowane przeciwnie. Tak jednak nie
          jest. EKV uderza z przodu od dołu, jeśli tak można powiedzieć. Jego masa wynosi
          około 60 kg w stanie "startowym" tzn. z paliwem, którego część zużyje wszak na
          manewrowanie. Masa głowicy jądrowej wraz z powrotnikiem (wymyśliłem właśnie to
          słówko :) nie ma polskiego określenia na reentry vehicle czyli to co wraca w
          atmosfere, kapsuła z osloną termiczną itp.)jest rzędu co najmniej setek kg lub
          pojedynczych ton (można przypuszczać że głowica skonstruowana przez mało
          doświadczonych autorów wyjdzie raczej za ciężka niż za lekka). Więc kolizja z
          EKV absolutnie nie wyhamuje jej do zera a jedynie rozwali na kawałki. Mechanika
          takiego zderzenia jest zresztą bardziej skomplikowana, nie jest to przecież
          klasyczne zderzenie sprężyste z wymianą pedów, raczej ma charakter tzw. wybuchu
          kinetycznego.
          > jako najcięższe w przybliżeniu równiutką submikronową warstewką osadzą te 44
          kg
          >
          > plutonu 239

          Typowe głowice jądrowe zawierają pluton w ilościach pojedynczych kg. Można
          przypuszczać że głowica skonstruowana w jakimś dzikim kraju będzie zbliózna do
          Gadgeta/FatMana i zawierać będzie ok. 6 kg plutonu. Na pewno nie 40. Gdyby ktoś
          miał tyle Pu to raczej zrobiłby sobie kilka bomb.

          > i ja wiem i Ty wiesz i każdy wie, przeciw komu tak naprawdę nasi owładnięci
          > anachronicznymi ideami fix rządzący ustawiają ową tarczę...

          Przeciwko przeciwnikom dysponującym jednocyfrową liczbą pocisków. Może jeszcze
          w pewnym stopniu Chinom (kilkadziesiąt pocisków) ale już nie za bardzo.
          Prawdziwe mocarstwa dysponujące setkami (a nawet jak Rosja tysiącami) rakiet
          mogą się takim systemem nie przejmować. Dysponując pociskami odpalanymi z
          okrętów podwodnych i samolotów zawsze mogłyby zaatakować z takich kierunków i
          dystansów że żadna obrona sobie nie poradzi.
      • stefan4 Re: Z tarczą czy... POD tarczą ? 17.11.05, 23:35
        Speedy:
        > 1. Prawdą jest że wyrzutnie umieszczone w Polsce nie będą służyły do
        > przeciwrakietowej obrony terenów Polski ale raczej położonych dalej obszarów
        > (Europy Zachodniej, Wlk.Brytanii i oczywiście wschodniego wybrzeża USA. Jedyne
        > korzysci z takiej bazy byłyby natury polityczno-gospodarczej.

        A jakie by to były korzyści? I dlaczego inne państwa (np. Czechy) nie są na nie
        łase?

        Tak na oko wydaje się, że polityczniej a także gospodarczej jest mieć przyjaciół
        przy sobie a wrogów daleko, niż narobić sobie wrogów wokół a przyjaciół (dość
        zresztą wątpliwych) mieć na innym kontynencie. Zresztą już kiedyś Polska
        inwestowała wyłącznie w ,,egzotyczne'' sojusze i wyszła na tym kiepsko.

        Więc proszę, wyjaśnij mi, jakich to korzyści możemy się spodziewać po tej tam
        ,,tarczy''.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
    • memor3 Bazy w Polsce nie sa potrzebne do obrony USA 18.11.05, 00:55
      ale do obrony Europy przed rakietami islamskimi (Iran, Syria etc).
      Do obrony USA rakiety musza byc umieszczone blizej terytorium USA.
      A co do korzysci z tarczy. Kto zna odrobine historie wojen ten dobrze
      wie, ze atakuje sie przeciwnika gorzej bronionego. Dobra obrona
      odstrasza ewentualnych agresorow.
      Pozdrawiam
      • memor3 Glupoty Bonobo44: wybuch czy niewypal? 18.11.05, 01:18
        co lepsze?
        Wrecz kompromitujaca wypowiedz Bonobo44, ktory krytykuje system obrony
        p-rakietowej bo w rezultacie zniszczenia rakiety z glowica jadrowa nastapi
        rozproszenie materialu radioaktywnego.

        Rozpicie rakiety przez zderzenie z antyrakieta nastapi kilkaset km poza miejscem
        wystrzelenia antyrakiety, czyli gdzies nad poludnie od Polski (zakladajac
        rakiete wystrzelona przez muzulmanow). Oczywiscie szczatki ulegna czesciowo
        spaleniu w atmosfe
        rze a czesciowo spadna na ziemie (na poludnie od Polski).
        W przecietnej bombie jest to kilka kg uranu 235 lub plutonu. To co sie spali
        w atmosferze i ulegnie rozproszeniu nie ma znaczenia z uwagi na znikoma ilosc
        (podczas katastrofy w Czernobylu rozproszeniu uleglo co najmniej kilka tysiecy
        kg plutonu - dokladnie nie wiadomo nawet jaka czesc rdzenia reaktora). Jednak
        pluton nie stworzyl zagrozenia (zagrozeniem byly inne pierwiastki jak cez).

        Kilka kg plutonu zaszkodzic moze jedynie pechowco, ktorzy znajda jakis kawalek.

        Pomine zupelny belkot Bonobo o 44 MT glowicach rakietowych (nigdy takich nie bylo).
        Moge tez pocieszyc, ze glowice megatonowe zawieraja rownie malo plutonujak te
        kilotonowe - bo bomba plutonowa sluzy jedynie jako zapalnik bomby
        termojadrowej.
        Gdy tarczy nie bedzie to rakiety dotra do celu (np. w Polsce) i spowoduje wybuch
        niszcacy miasto sredniej wielkosci i opad promieniotworczy.
        Pozdrawiam

        • Gość: xyz Re: Glupoty Bonobo44: wybuch czy niewypal? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.05, 09:39
          gwoli ścisłości: Rosjanie dwa razy przeprowadzili próbę głowicy 50 MT. Ale
          właściwie nie wiadomo, po co im tobyło, być może dla propagandy. Typowa
          "wodorówka" to jakieś max. 3 MT, tania atomowa jakieś 10 kt, albo nawet kilka kt.
          • memor3 TO nie byla glowica. 18.11.05, 10:01
            ZSRR eksplodowalo ladunek o mocy ponad 40 MT ale to nie byla glowica do zadnej
            rakiety. Wazylo to o wiele za duzo na glowice do rakiety balistycznej. Bylo
            nawet za duze za jak na bombe zrzucana przez samolot.
            Pozdrawiam
            • zirby Re: TO nie byla glowica. 18.11.05, 11:43
              "Najcięższym kalibrem" w rosyjskim nuklearnym arsenale rakietowym sa (były?)
              pociski R-36M/RS-20 (NATO: SS-18 Satan Mod. 3) z głowicą termojądrową o mocy
              25MT. Do roku 1977 rozmieszczono 24 pociski gotowe do operacyjnego uzycia. W
              grudniu 1975 roku na poligonie Matoczkin Szar na Nowej Ziemi przeprowadzono
              próbe z eksperymentalna glowica do tego pocisku o mocy 34 MT, ktora ostatecznie
              nie zostala wprowadzona do uzycia (ustalenia ukladu START-II).
              • Gość: Speedy Re: TO nie byla glowica. IP: *.stat.gov.pl 18.11.05, 14:28
                > "Najcięższym kalibrem" w rosyjskim nuklearnym arsenale rakietowym sa (były?)
                > pociski R-36M/RS-20 (NATO: SS-18 Satan Mod. 3) z głowicą termojądrową o mocy
                > 25MT. Do roku 1977 rozmieszczono 24 pociski gotowe do operacyjnego uzycia. W
                > grudniu 1975 roku na poligonie Matoczkin Szar na Nowej Ziemi przeprowadzono
                > próbe z eksperymentalna glowica do tego pocisku o mocy 34 MT, ktora
                ostatecznie
                > nie zostala wprowadzona do uzycia (ustalenia ukladu START-II).

                OO no proszę. Czyli jednak nie tak źle z tą masą, da się zrobić taką superbombę
                trochę mniejszą. Jakkolwiek R-36 to jest prawdziwy potwór, ponad 200 ton masa
                startowa, ponad 8 ton ładunek uzyteczny. Chyba jedyny taki gigant w swoim
                rodzaju (nie licząc R-7 czyli rakiety nośnej do Wostoka, która miała też swój
                militarny epizod). Myślę jednak że w tych różnych dzikich krajach o jakich
                mowa, nikt nie będzie w stanie zbudować ani takiej rakiety ani takiej głowicy.
                • zirby Re: TO nie byla glowica. 18.11.05, 15:28
                  Wostok (czyli według NATO SL-3/A-1, w źródłach radzieckich spotykana
                  nazwa "Lunik") to wersja pocisku jaki NATO oznaczyło kodem SS-6 Sapwood. Tylko
                  4 rakiety rozmieszczono operacyjnie. Pocisk nigdy nie był uważany za przesadnie
                  udany (nawet przez samych rosjan) z trzech powodów: dokładność trafienia była
                  uzalezniona od układu radiokorekcji kursu, który przeciwnik mógł zakłócić
                  (kołowy bład trafienia siegał wtedy nawet 10 km), ciekły tlen uzywany jako
                  utleniacz wymagał krigeniczych zbironików, co powodowało że rakieta nie mogła
                  być przechowywana w silosie w stanie zatankowanym (a wiec dług czas reakcji), a
                  nietypowy układ silników - nie liniowy, lecz współosiowy - powodował przy
                  spalaniu paliwa nierównomierne rozłożenie mas, zmiany środka cięzkosci i w
                  rezultacie nietrzymanie kursu przez pocisk (stad sie wziął ten dodatkowy układ
                  radiokorekcji). Od 1968 roku SS-6 byla uzywana wyłacznie do wynoszenia
                  satelitów.
          • Gość: Speedy Re: Glupoty Bonobo44: wybuch czy niewypal? IP: *.stat.gov.pl 18.11.05, 10:03
            > gwoli ścisłości: Rosjanie dwa razy przeprowadzili próbę głowicy 50 MT.

            Nie była to głowica rakiety ale bomba lotnicza o masie ponad 25 ton - dlatego
            właśnie podkreślałem kwestię głowicy dla pocisku balistycznego, raczej nie może
            ona ażyć aż tyle.
    • bolko_turan Tarcza antyrakietowa = WYWIAD gospodarczy NSA 18.11.05, 11:52
      Nalezy przeanalizowac (rowniez publicznie) czy wspolpraca z USA w
      kwestii tarczy antyrakietowej Polsce sie w ogole oplaca, bo nie jestem taki
      pewny...

      Jezeli Polska z tego projektu ma tyle zyskac co z wojny w Iraku, to raczej
      dziekujemy... Polska dzieki temu projektowi moze wiele stracic, nie tylko ze
      wzgledu na to, ze dla obrony USA zostaniemy celem w ich przyszlych wojnach
      nuklearnych. Warto myslec o tym, ze USA w przyszlosci beda mieli wrogow
      ktorych dzis jeszcze nie znamy, ktorzy to nie koniecznie musza sie stac
      rowniez wrogami Polski - np. Chiny.

      Polacy nie potrzebuja wrogow, ani wrogow starych ani tez
      nowych, w konfliktach w ktore to nas beda chcieli wmieszac USA czy Izrael. Iran
      Polsce nic zlego nie zrobil i nie mialby w tym zadnego interesu, nie inaczej ma
      sie z Syria badz Korea plnc. Jezeli USA odkryja w Chinach nowego wroga, to
      jedynie dlatego iz bedzie on stanowil konkurencje dla USamerykanskiego
      globalnego monopolu sily. Chiny natomiast dla Polski nie beda stanowily zadnej
      militarnej konkurencji, gdyz Polska nie ma zadnego originarnego interesu
      narodowego w szukaniu militarnych konkurentow na obcych kontynentach.

      Zaloga systemu nie bedzie polska, a nawet tam stacjonowane wojsko nie bedzie
      polskie - wszyscy oni beda dbali jedynie o interesy USA, nie zas Polski.
      Dotyczy to rowniez USAmerykanow polskiego pochodzenia stacjonowanych w tym
      celu w Polsce, ktorzy to holdujac ichniej fladze narodowej, sa lojalni
      interesom USA, nie zas interesom Polski.

      Niegdys Krzyzacy byli najwiekszym i wiernym sojusznikiem Polski, dzis sa nim
      USA. Zapraszanie obcych wojsk do pobytu w Polsce to zdrada Polski, rowna
      zaproszeniu Krzyzakow na lono ojczyzny. Ziemia wolnej Polski jest swieta i
      nietykalna dla obcego wojska, nie robi sie geszeftow ani z bezpieczenstwem
      Polski ani wolnoscia...

      Ponadto nalezy byc swiadomym ze USA realizujac projekt tarczy antyrakietowej,
      w Polsce zainstalowaliby systemy podobne do projektu informacyjnego ECHELON
      (lub/oraz inne/podobne systemy informacyjne), ktory dzis np. w Niemczech USA
      sluzy do podsluchu biznesu zachodnioeuropejskiego.


      Echelon
      pl.wikipedia.org/wiki/Echelon

      Echelon Project - NSA Defense Intelligence
      home.flash.net/~bob001/echelon.htm


      Mnie sie wydaje ze w Polsce nazbieralo sie juz wystaraczajaco obcych szpiegow
      dzialajacych na niekorzysc Polski oraz naszego rodzimego biznesu polskiego...
      Jezeli USA nie beda sie chcieli dzielic pobranymi informacjami ekonomicznie
      dla nas istotnymi, to dziekujemy.

      NSA dzieli sie pobranymi informacjami gospodarczymi z
      USamerykanskim biznesem, broni bowiem ich interesy przed globalna konkurencja,
      wtym rowniez polska. Jezeli NSA bedzie sklonny podzielic sie z Polakami wiedza
      np. o niemieckich technologiach badz projektach niemieckich firm w Polsce, to
      mozemy byc pewni ze NSA z drugiej strony np. z Niemcami bedzie handlowal
      naukowa wiedza generowana w Polsce, oraz przyszlymi polskimi technologiami.
      Takie sa reguly handlu, i o handel informacjami wynikajacy z tego projektu tu
      wlasnie chodzi...

      Polacy dzisiaj nad tym ciezko pracuja by Polska w przyszlosci byla
      technologicznie nowoczesnym panstwem bedacym w stanie globalnie konkurowac
      wlasnymi technologiami i w Polsce generowana wiedza - polskie firmy i
      technologie jak i wiedza naukowa w przyszlosci beda stanowily konkrencje nie
      tylko dla firm i technologii z USA.

      NSA informujac amerykanski biznes, transferujac poza krajem generowana wiedze,
      badz informujac o obcych gospodarczych projektach i technologiach stanowiacych
      konkurencje dla firm z USA - obojetnie czy to w kraju badz poza krajem -
      jedynie czyni to co ma za zadanie: NSA gwarantuje bezpieczenstwo we wlasnym
      panstwie, dbajac o gospodarcze bezpieczenstwo i konkurencyjnoc rodzimego
      biznesu.

      Jednak nie jestem a priori przeciw temu projektowi, licza sie bowiem jak
      zwykle WYLACZNIE zyski wynikajace dla Polski - taki system w Polsce
      rzeczywiscie moze byc wielkim plusem wobec Rosji. Biorac natomiast pod uwage
      ze wymierajacy zywiol rosyjski dla Polski w przyszlosci nie bedzie stanowil
      zadnego zagrozenia, wiazaca sie z owym projektem niekorzysc przybiera dla
      Polski nadwagi, gdyz bazy te nie bedzie mozna tak sobie z Polski wyprosic,
      wowczas gdy same USA mieszajac Polske w ichnie przyszle konflikty globalne,
      bycmoze rowniez dla nas Polakow stana sie zagrozeniem.

      Zanim sie podejmie jakies decyzje, nalezy byc swiadomym iz zawsze jest
      niekorzystnie, gdy da sie nabrac na machnizm fobii wszelkich masci,
      szerzonych i kultywowanych - obojetnie czy to przez Rosjan czy USA - w celu
      sterowania polskim spoleczenstwem...

      Juz dzis moge sobie wyobrazic jakiej to kategorii beda ci Polacy, cieszacy
      sie z tego ze USA systemami stacjonowanymi w Polsce szpieguje polskich
      naukowcow, polski biznes i pobiera informacje o gospodarczych projektach
      polskich firm, oraz o przyszlych rodzimych technologiach, wtym rowniez
      wojskowych...

      Nalezy byc swiadomym ze USA beda o naukowej wiedzy generowanej w Polsce,
      przyszlych polskich technologiach i projektach ekonomicznych - ktore to dla
      USamerykanskich firm badz technologii w przyszlosci beda mogly stanowic
      konkurencje - poinformowany, jeszcze zanim beda one zrealizowane przez nasze
      firmy.

      Germanofobia, rusofobia, arabofobia, eurofobia jak rowniez inne polityczne
      fobie (zreszta np. tez judeofobia, badz fobia przed USA czy masonami) to
      mechanizm ktory na mnie nie dziala, stad tez sprawe probuje sobie rozstrzygnac
      racjonalnie.
      • stefan4 Re: Tarcza antyrakietowa = korupcja władców PL 18.11.05, 14:07
        bolko_turan:
        > Jezeli Polska z tego projektu ma tyle zyskac co z wojny w Iraku, to raczej
        > dziekujemy...

        Problem w tym, że nie bardzo mamy jak podziękować, bo musiałaby to zrobić
        waaadza, a na nią Amerykanie mają sposoby. W końcu jak Kaczyński będzie chciał
        zastąpić Kwaśniewskiego na stanowisku sekretarza generalnego ONZ, to przyda mu
        się poparcie amerykańskie i obie strony doskonale to wiedzą.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • memor3 Zdrada Polski to jest raczej nie przyjecie 18.11.05, 14:14
        systemu obrony przeciwrakietowej.
        Polska nierzadem stoi - haslo zdemoralizowanej polskiej magnaterii utrzymywanej
        przez 'przyjaciol' POlski takich jak. car, krol pruski i cesarz austriacki.
        Pozdrawiam
        • bolko_turan Nadejdzie czas narodowych szwadronow...? 18.11.05, 14:21
          Osobiscie cenie sobie rozwiazania systemowe... jednak, czyzby w Polsce
          rzeczywiscie nadchodzil czas radykalnych interwencji...? Wszak kazdy
          mieszkaniec Polski o zdrowym instynkcie samozachowawczym powinnien wiedziec ze
          stawianie obcych interesow ponad bezpieczenstwo i niezaleznosc Polski, wolna od
          obcych wojsk, to jak wyrok dla kogos kto chce sie zapoznac z tym, jak daleko
          moze pojsc patriotyzm polski...

          Niegdys Krzyzacy byli najwiekszym i wiernym sojusznikiem Polski, dzis sa nim
          USA. Zapraszanie obcych wojsk do pobytu w Polsce to zdrada niezaleznej Polski,
          rowna zaproszeniu sojusznikow Krzyzakow na lono ojczyzny. Ziemia wolnej Polski
          jest swieta i nietykalna dla obcego wojska, nie robi sie geszeftow ani z
          bezpieczenstwem Polski ani wolnoscia...
    • bonobo44 Z tarczą czy na... tacy ? 10.01.06, 13:16
      Tomasz Rożek w swym artykule pisze m.in.:
      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,3086748.html
      "Teoretycznie rakietę można zestrzeliwać już po fazie jej wznoszenia. Samo jej
      śledzenie jest jednak nieefektywne i obarczone poważnym błędem, a poza tym jej
      szczątki - a więc także głowica jądrowa, śmiercionośne bakterie lub gaz bojowy
      mogłyby spaść na terytorium państw trzecich. "

      A cóż to byłyby te "państwa trzecie" w naszym przypadku?
      Jeśli rakieta tarczy działałaby jako przechwytująca na kursie "na spotkanie"
      tuż przed naszym krajem, to byłyby to oczywiście całe terytorium Polski oraz
      państwa ościenne (Skandynawia, Niemcy), a w praktyce cała Zachodnia Europa.


      Jeśli rakieta tarczy działałaby jako przechwytująca na kursie "na przecięcie"
      nad obszarem naszego kraju, wówczas mogłoby już być zwyczajnie za późno:
      "Problem w tym, że ta faza lotu może trwać zaledwie kilkadziesiąt sekund, a
      potem śledzenie rakiety jest skomplikowane i obarczone dużą niepewnością. W
      bardzo krótkim czasie musi ona zostać więc wykryta, zidentyfikowana i powinna
      zapaść decyzja: zniszczyć czy nie? Na wszystko jest bardzo mało czasu i czym
      później ona zapadnie, tym gorzej, bo po pierwsze rakieta przestaje być
      precyzyjnie widoczna. A poza tym jedna rakieta może przenosić kilka głowic i...
      całą masę atrap. Gdy pocisk znajdzie się odpowiednio wysoko, rozdziela się i z
      jednego celu mogą się ich robić dziesiątki."[tamże]

      "W 2003 roku najbardziej prestiżowa organizacja fizyków na świecie, czyli
      Amerykańskie Towarzystwo Fizyczne (APS), opublikowała raport, z którego wynika,
      że system obrony antyrakietowej z technicznego punktu widzenia jest utopią. I
      to w dużej mierze niezależnie od rozwoju technologii."[tamże]
      Charakter owych trudności jest taki, że wydaje się, iż rakieta tarczy powinna
      działać jako rakieta pościgowa (a nie przechwytująca na kursie "na spotkanie".
      Oznacza to, że nie bylibysmy w stanie zestrzelić żadnej rakiety skierowanej na
      nasze terytorium. Bylibyśmy zatem istotnie niczym tarcza... podana na tacy.
      • speedy13 Re: Z tarczą czy na... tacy ? 10.01.06, 13:30
        Rożkiem się nie sugeruj, on tam namącił solidnie w tym artykule. Widać że to
        ogólnie niegłupi człowiek, ale akurat "w temacie" wiedzę ma niezbyt gruntowną.
        A wszystkie jego rozważania w rodzaju tego pierwszego cytatu są oględnie mówiąc
        niewiele warte.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka